 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-08-2009 09:38 | Matix (5786 punktów) | Nauka jazdy "po łuku"
3 na 3 | Witam niedawno zrobiłem prawko i chcę się podzielić pewną uwagą. Obecnie elementem egzaminu jest tzw. jazda po łuku. Przy przejechaniu po łuku do przodu i na wstecznym biegu do tyłu lusterka mają być ustawione tak samo jak do jazdy po mieście. Uważam, że w związku z tym ten element egzaminu jest kompletnym idiotyzmem. 90% kursantów uczy się schematu przejechania łuku w sposób zrobienia odpowiedniego obrotu kierownicą w odpowiednim momencie i wyprostowania w wyznaczonym momencie co jest według mnie właśnie idiotyzmem. Według mnie, aby zrozumieć na czym powinna polegać idea jazdy po łuku należy wyobrazić sobie realną sytuację z życia. Co bym zrobił w "realu" gdybym miał do przejechania tyłem lub przodem tor łuku wyznaczony przez jakieś przeszkody? Odpowiedź jest prosta i nawet nie myślałem nad nią przez chwilę, ustawiam lusterka jak mi wygodnie mocno w dół żebym wszystko widział i elegancko jadę na lusterkach. Potem wracam do wcześniejszego ustawienia lusterek i jadę, proste? Więc jak powinno być na egzaminie? Cóż według mnie egzaminowany powinien mieć możliwość dowolnego ustawienia lusterek na placu, PO TO PRZECIEŻ SĄ LUSTERKA ŻEBY UŁATWIĆ JAZDĘ! ALE wtedy przejechanie tego łuku jaki mamy obecnie byłoby farsą, dlatego proponowałbym zrobić tor złożony z kilku łuków i to NIE KOŁOWYCH lecz jakichś eliptycznych, klotoidalnych, różnych zakrętów. Wtedy według mnie taka nauka ma sens. Co sądzicie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >Wtedy według mnie taka nauka ma sens. Co sądzicie? Też uważam, że lusterka są po to, by ułatwić jazdę kierowcy, a nie egzaminowi, łukowi, instruktorowi czy innemu, za przeproszeniem, Klotoidowi.
|
|
2 na 2 | keymak (3379 punktów) | Muszę się przyznać, że już stary dziad wyrobiłem sobie prawo jazdy dopiero 3 lata temu. Co ciekawe z zajęć nauki jazdy zapamiętałem właśnie numer z tym łukiem, bo o dziwo miałem problem z cofaniem. Na początku próbowałem korzystać z lusterek i nijak mi się nie udawało cofać. Dopiero gdy zmieniłem zupełnie sposób podejścia do zadania wszystko stało się proste. Otóż nie korzystałem z lusterek! Przy cofaniu i tak wypada się odwrócić, więc korzystanie w takim wypadku z lusterek jest według mnie nieco problematyczne. Ja po prostu odwracam się przez prawe ramię (cofanie na egzaminie jest zawsze w prawo) i oceniam "na oko" gdzie mniej więcej mam w samochodzie prawe tylne koło. To mi wystarcza aby dokładnie prowadzić samochód tam gdzie chcę. Może trzeba przy tym nico wyobraźni i wyczucia perspektywy, ale dla mnie ten sposób stał się niezawodny. Od czasu gdy stosuję tą metodę mogę cofać nawet w ciasne miejsca gdzie chcę zaparkować. Teraz ten sposób używam też gdy cofam w lewo. Choć w tym wypadku bliżej do lusterka i cały manewr jest o wiele łatwiejszy do wykonania.
Pozdrawiam.
|
|
 | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Dopiero gdy zmieniłem zupełnie sposób podejścia do zadania wszystko stało się proste. Otóż nie korzystałem z lusterek! Przy cofaniu i tak wypada się odwrócić, więc korzystanie w takim wypadku z lusterek jest według mnie nieco problematyczne. Ja po prostu odwracam się przez prawe ramię (cofanie na egzaminie jest zawsze w prawo) i oceniam "na oko" gdzie mniej więcej mam w samochodzie prawe tylne koło. To mi wystarcza aby dokładnie prowadzić samochód tam gdzie chcę. Może trzeba przy tym nico wyobraźni i wyczucia perspektywy, ale dla mnie ten sposób stał się niezawodny.Do czasu aż wsiądziesz do auta bez tylnej szyby  Podczas parkowania precyzyjnego, że się tak wyrażę czy wjeżdżania do garażu, zawsze korzystam z lusterek. Świetnie widać czy zachowujesz odpowiednią odległość z każdej strony i praktycznie nawet jeśli nie masz wyczucia, to nie otrzesz bokiem o ścianę czy o inne auto. Przy dalszej podróży na wstecznym (  ) postępuję podobnie jak Ty- obracam się przez ramię, bo widać znacznie więcej. Czy ktoś nie lezie pod koła np.
"Ważne są zasady, czym głupsze tym lepsze." Kazik
|
|
|  | | keymak (3379 punktów) | No to fakt, ale takimi samochodami jeszcze nie miałem przyjemności kierować. Tylko że wtedy to już chyba kategoria B nie wystarcza, więc się nie martwię
|
|
| |  | 1 na 1 |
| poldek (75 punktów) | >Przy przejechaniu po łuku do przodu i na wstecznym biegu do tyłu lusterka mają >być ustawione tak samo jak do jazdy po mieście. Uważam, że w związku z tym ten element egzaminu jest >kompletnym idiotyzmem.
Według mnie jest to ważny element nauki jazdy. Lusterka mają za zadanie polepszenie widoczności z tyłu kierowcy. Oczywiście w szczególnych przypadkach można ustawić je celem zobaczenia jezdni z boku auta.
>90% kursantów uczy się schematu przejechania łuku w sposób zrobienia >odpowiedniego obrotu kierownicą w odpowiednim momencie i wyprostowania w wyznaczonym momencie co >jest według mnie właśnie idiotyzmem.
Takiego schematu przejechania łuku i innych manewrów na placu też się uczyłem. Było to dla mnie i pewnie dla wielu jest to bardzo pomocne. Po zdaniu prawka, a było to jakieś 10 lat temu, jeszcze przez jakiś czas przy omawianych manewrach liczyłem obroty kierownicy. Potem jakoś samoczynnie przeszło mi liczenie i teraz potrafię "wyczuć" auto - począwszy od poczciwego malucha, skończywszy na autach dostawczych.
Teraz wyobraź sobie, że uczyłeś się cały czas ustawiać lusterka żeby wykonywać manewry na placu. Kiedy już dostaniesz prawko, to przestawienie się na normalne kierowanie będzie dużo bardziej kłopotliwe niż przy słynnym liczeniu obrotów kierownicy.
|
|
 | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) |
> Oczywiście w szczególnych przypadkach można ustawić je celem zobaczenia jezdni z boku auta.Wystarczy wyjrzeć przez boczną szybę  > Teraz wyobraź sobie, że uczyłeś się cały czas ustawiać lusterka żeby wykonywać manewry na placu. Kiedy już dostaniesz prawko, to przestawienie się na normalne kierowanie będzie dużo bardziej kłopotliwe niż przy słynnym liczeniu obrotów kierownicy.Chyba każdemu wygodniej po swojemu. Nigdy nie liczyłem obrotów kierownicy a zawsze kręciłem nią tak, żeby jechać tam, gdzie chcę. To kwestia wprawy i "wyczucia" konkretnego samochodu, również wyobraźni przy tym.
"Ważne są zasady, czym głupsze tym lepsze." Kazik
|
|
|  | 1 na 1 | Celtyk (3337 punktów) | > Wystarczy wyjrzeć przez boczną szybę  Uchyloną, czy nie? Bo to istotna różnica np.: w sytuacji, kiedy jest -15 i małe dziecko na tylnym fotelu... Czasem widuję na warsztatach samochody z "prostowanym" słupkiem drzwi kierowcy. To częsty skutek cofania przy uchylonych drzwiach...  Do dziś nie mogę pojąć po co ludzie to robią  > Chyba każdemu wygodniej po swojemu.I tu masz rację  > Nigdy nie liczyłem obrotów kierownicy a zawsze kręciłem nią tak, żeby jechać tam, gdzie chcę. To kwestia wprawy i "wyczucia" konkretnego samochodu, również wyobraźni przy tym.Dokładnie. Po nabyciu doświadczenia nie trzeba się zastanawiać o ile skręcić kierownicą aby się zmieścić w wybrane miejsce na parkingu. Tak samo na nabranie wyczucia do nowego samochodu trzeba zdecydowanie mniej przejechanych kilometrów jeśli już ma się doświadczenie w od różnieniu od początkującego kierowcy. Pozdrawiam
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
| |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > >Wystarczy wyjrzeć przez boczną szybę  > Uchyloną, czy nie?> Bo to istotna różnicaSądzę, że dla zobaczenia jezdni z boku auta to żadna różnica  Zdaje się, że ludzie wyglądają przez otwarte drzwi, bo w lusterku nie umieją dobrze ocenić odległości dzielącej ich od przeszkody. "Objects in mirror are closer than they appear" czy jakoś tak 
"Ważne są zasady, czym głupsze tym lepsze." Kazik
|
|
 | 1 na 1 | checkmate (1197 punktów) | > Kiedy już dostaniesz prawko, to przestawienie się na normalne kierowanie będzie dużo bardziej kłopotliwe niż przy słynnym liczeniu obrotów kierownicy.Czy to jakiś problem policzyć do jednego? 
Elemele dutki...
|
|
1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | Jeździłem różnymi autami i nigdy nie ustawiałem lusterek na dół. Aby zobaczyć w nich tylne koła wystarczy pochylić się do przodu, ewentualnie wyciągnąć trochę szyję do góry 
"Ważne są zasady, czym głupsze tym lepsze." Kazik
|
|
 | | keymak (3379 punktów) | Tak mnie naszło pytanie, gdy mówisz o tych gimnastycznych figurach kierując auto. Jak to jest z pozycją fotela kierowcy? Lepiej dalej od kierownicy, czy bliżej? Ja pamiętam z lat młodości jakiś program w tv, gdzie Sobiesław Zasada tłumaczył że powinno się fotel ustawiać jak najdalej od kierownicy. Nie wiem właściwie dlaczego wziąłem sobie to do serca i jak zaczynałem jazdy na nauce jazdy to tak właśnie ustawiałem fotel. Pamiętam że prawie zawsze musiałem go odsuwać, bo poprzednicy siedzieli bliżej kierownicy. No ale że jestem uparty jakoś ten fotel cały czas odsuwam, a inni mi to wytykają. Mówią że tak nie wygodnie, ręce się męczą, mało widać itd itp. Jedno muszę przyznać: na światłach zatrzymuję się spory kawałek od zaznaczonej linii, bo jak podjadę do linii to nie widzę sygnalizacji i muszę kręcić dziwne pozy  Ale jakoś oprócz tego nie mam przekonania, aby zmienić sposób regulacji fotela. A może jednak powinienem to zmienić? Aha. Jeszcze jedno. Tak mi jest wygodniej, bo wtedy brzuszek sobie swobodnie faluje
|
|
|  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Ja pamiętam z lat młodości jakiś program w tv, gdzie Sobiesław Zasada tłumaczył że powinno się fotel ustawiać jak najdalej od kierownicy. Zasada nie mógł tak powiedzieć, bo jest wyśmienitym kierowcą, chyba, że opowiadał o pozycji w jakimś specyficznym modelu auta. Mnie najlepiej się kieruje, gdy między ramieniem a przedramieniem jest kąt ok. 120°-130°, wtedy ręce najmniej się męczą zachowując optymalną "manewrowość" stawów, czyli przegubów.
|
|
| |  | | keymak (3379 punktów) | Dzięki za link. Muszę chyba jednak nieco przetestować jeszcze inne pozycje. Co do Zasady to dałbym sobie rękę uciąć, że tak właśnie mówił o pozycji fotela kierowcy. Było to co prawda dość dawno, ale pamiętam jak dziś jak wsiadał jeszcze do białego fiata 125 i że tak powiem kierował prawie leżąc. Tylko mi nie mów że zaraz stracę rękę.
Swoją drogą zabawne co człowiek zapamiętuję z młodych lat. Ciekawe dlaczego pamiętam akurat Sobiesława Zasadę w fiacie 125p, a nie Borewicza, który zaiwaniał polonezem. Dziwna sprawa.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Muszę chyba jednak nieco przetestować jeszcze inne pozycje. Nie musisz, ale możesz.  Trzy lata jazdy to nie jest za późno, by zmienić nawyki. Mnie od pierwszej jazdy Citroënem DS/ID 19A najbardziej odpowiadała pozycja dość trafnie określana, jako poczucie "zespolenia z autem" i na ogół taka okazuje się praktyczną czyli prawidłową. > Co do Zasady to dałbym sobie rękę uciąć, że tak właśnie mówił o pozycji fotela kierowcy. Ja z zasady nie ryzykuję kończynami, nawet dla Zasady - dlatego pracuję na dachu, a nie w tartaku.  > Było to co prawda dość dawno, ale pamiętam jak dziś jak wsiadał jeszcze do białego fiata 125 i że tak powiem kierował prawie leżąc. Miałem kilka Fiatów 125p i przyznam, że owszem, pozycja horyzontalna sprawiała mi w nich też dużą frajdę, ale tylko raz w czasie jazdy. > Tylko mi nie mów że zaraz stracę rękę. No coś Ty! Pan bóg sprawiedliwy, ale nie tak zaraz. Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Jak to jest z pozycją fotela kierowcy?Polecam stronkę podlinkowaną już przez Adamiaka  Tyle fachowcy. W moim przypadku to jest w ogóle ciekawa sprawa- generalnie fotel ustawiam tak, żeby wygodnie przekładało mi się nogi na odpowiednie pedały czyli nie za blisko, bo się nogi plączą ale wystarczająco blisko, żeby swobodnie wciskać maksymalnie pedał sprzęgła. Oparcie raczej po dresiarsku  bo tak mi wygodnie ale łapię się na tym, że często pochylam się do przodu szczególnie, w ciasnych miejscach i na skrzyżowaniach, bo na leżąco nie widać czy ktoś nadjeżdża z boku. Efekt jest taki, że się po prostu wiercę na tym siedzeniu  Gdy jednak tylko nieznacznie podniosę oparcie, to od razu czuję się jak skrępowany. Nie znalazłem dotychczas wygodnej pozycji na długie trasy, takie na tysiąc kilometrów. Po jakimś czasie bolą mnie plecy i prawa łydka. Najlepszym jak na razie na to sposobem pozostaje dla mnie wiercenie się  Gdy wsiadam do cudzego auta, to bardzo rzadko zmieniam ustawienie fotela czy lusterek. Łatwo się dostosowuję; w takiej sytuacji wiercenie i wychylanie też się świetnie sprawdza. > Aha. Jeszcze jedno. Tak mi jest wygodniej, bo wtedy brzuszek sobie swobodnie faluje 
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| |  | | keymak (3379 punktów) | >Po jakimś czasie bolą mnie plecy i prawa łydka. Mam fotel ustawiony daleko od kierownicy i przy dłuższej trasie boli mnie łydka. Z plecami jakoś jeszcze nie miałem problemów. Ręce też jakoś mnie nie pobolewają, więc już sam nie wiem. Wydaje mi się że nieprawidłowość względem opisów, które dał Adamiak polega u mnie jedynie na tym że nie tyle fotel mam daleko, a na tym że jest zbytnio przechylony do tyłu. Tak mi jest zwyczajnie wygodniej, a jakiś specjalnych problemów z tego tytułu nie mam.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > ... jakiś specjalnych problemów z tego tytułu nie mam. Jasne, bo: problemy się zaczynają, gdy zaczynają się problemy- jak mawiali starożytni Eskimosi. Nie jestem ekspertem od jazdy samochodami, gdyż jeżdżę dopiero 38 lat, a i staż też niekoniecznie przekłada się na wiedzę, lecz mam dość zróżnicowane doświadczenia, bo w tym czasie jeździłem ok. setką różnych autek, że wspomnę tylko "malucha", czy KrAZa 255 z naczepą-cysterną 42t. i drewnianą kabiną  . Teraz mam chyba 27, swoje auto, jeśli mnie pamięć i ilość pożółkłych umów kupna-sprzedaży nie zawodzi. Aha, i miałem trochę stłuczek, kilka kolizji poważniejszych (kasacje), lecz mam przesłanki, by sądzić, że uniknąłem co najmniej kilku potencjalnie groźnych (z ofiarami w ludziach) właśnie w konsekwencji prawidłowej postawy za kółkiem, wyuczonej od początku, na długo przed zrobieniem prawa jazdy, a teraz będącej dobrą rutyną. Nudzenie kontynuuję od pytania w kontekście Twojego: > "Tak mi jest zwyczajnie wygodniej"... ... bo na takie dictum nie ma żadnego kontrargumentu, ale można zadać pytanie: komfort czy bezpieczeństwo? Chyba wszystko zależy od celu, jaki kierowca zakłada. Jeśli celem jest przyjemność z jazdy, to każda pozycja jest dobra, jeśli zapewnia maksymalną frajdę, może to być nawet jazda z kieliszkiem szampana w jednej, kanapką z kawiorem gryczanym w drugiej i kierownicą w trzeciej ręce, ale jeśli kierowcą jest człowiek, to koncentrujemy się tylko na kierownicy i dziewczynie-pasażerce. Jeżeli celem jest dojechanie do punktu B, to przyjemność jest (powinna być) na dalszym planie, bo nadrzędnym staje się wyeliminowanie wszystkich, możliwych do usunięcia czynników ten cel utrudniających. Głównym z tych czynników (prócz braku samochodu, paliwa lub chęci), jest kolizja z innym pojazdem lub przeszkodą. Na tor ruchu innego pojazdu, przechodnia, psa, pijanego GS-mana, czy miejsca dyslokacji nieoświetlonego łosia tuż za zakrętem, kierowca ma wpływ minimalny lub żaden (jeśli nie ma wujka w Radzie Nadzorczej Wydziału Dróg Bezpiecznych  ), ale ma bezpośredni wpływ na wybór swojej pozycji za kółkiem, zapewniającej maksymalną efektywność w panowaniu nad pojazdem w sytuacjach kolizyjnych, bo tylko takie "nas" interesują. Ręce na kierownicy pod kątem lekko rozwartym już były, a drugim z ważniejszych elementów w uniknięciu kolizji jest hamowanie. To a propos Twojego: > ... nie tyle fotel mam daleko, a na tym że jest zbytnio przechylony do tyłu. Aby uzyskać pełne hamowanie, trzeba przyłożyć do pedału hamulca siłę około 100 kilogramów, a łatwiej to zrobić tylko wtedy, gdy ciało kierowcy przeciwważy oparcie fotela - przy czym można oparcia nie mylić z (udawanym, a jakże) oporem dziewczyny. Pozycja wygodna za kierownicą nie musi mieć niczego wspólnego z pozycją maksymalnie "wydajną" w sensie sprawności i dość rzadko coś wspólnego ma, ale cały pic polega na dostosowaniu pozycji do przewidywanego czasu podróży i indywidualnej sprawności motorycznej kierowcy. Jeśli podróż krótka, to zalecam pozycję maksymalnie "czujnie-sprężystą", która dość rzadko jest wygodną w zależności od modelu auta- im dłuższa przewidywana droga, tym wygodniejsza pozycja, zapewniająca mniejsze zmęczenie na dłuższym dystansie, ale ideałem jest etapowa podróż w niewygodnej i skutecznej (czujnie-efektywnej) pozycji, przerywana odpoczynkami na zregenerowanie sił do dalszej, dłuższej, ale bezpiecznej podróży. Reasumując: najlepszym przykładem dyrektyw praktycznych są aforyzmy i niektóre ludowe przysłowia, a tu pasuje: wolniej jedziesz - dalej zajedziesz. Jeśli ktoś doczytał ten post do końca, to mimo wszystko życzę miłej niedzieli.  P.S. Aha, ta dziewczyna-pasażerka "posłużyła" do tego, żebyś miał kogo bezpiecznie dowieźć do celu, bo Tobie może być już wszystko jedno, choć "zwyczajnie wygodnie", czego Ci serdecznie nie życzę.  .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | Chyba właśnie ten post sprawił, że zacząłem ostatnio bawić się oparciem. Nieco podniosłem i było cholernie niewygodnie. Podniosłem więc jeszcze kawałek  tak żeby ręce na kółku leżały, jak eksperci każą. Cisnąłem się tak kilka dni aż zrobiło się całkiem wygodnie. Heh. Przyzwyczaiłem się i stwierdzam, że jest lepiej niż na-wpół-leżąco. Już się nie wiercę. Raz, że wygodniej a dwa, że jakoś nieobciachowo się teraz czuję. Jak widać, nawet ktoś mający prawko już osiem lat i piąty własny samochód może nauczyć się czegoś od nowicjusza, który jeździ dopiero trzydzieści osiem latek i zajeździł tylko 26 aut 
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > ... zajeździł tylko 26 aut  Trochę przesadziłeś z moimi talentami - ze trzy autka same się skasowały. No, prawie same.
|
|
4 na 4 | Celtyk (3337 punktów) | > Obecnie elementem egzaminu jest tzw. jazda po łuku.Kiedyś też tak było  > Przy przejechaniu po łuku do przodu i na wstecznym biegu do tyłu lusterka mają być ustawione tak samo jak do jazdy po mieście.Nic się nie zmieniło. > Uważam, że w związku z tym ten element egzaminu jest kompletnym idiotyzmem.Moim zdaniem cały egzamin praktyczny na placu jest IDIOTYZMEM, ale to moje zdanie  > 90% kursantów uczy się schematu przejechania łuku w sposób zrobienia odpowiedniego obrotu kierownicą w odpowiednim momencie i wyprostowania w wyznaczonym momencie co jest według mnie właśnie idiotyzmem. Bo jest, ale nikt nie znalazł szybszego sposobu aby niedoszłego kierowcę nauczyć jazdy po łuku na egzamin (w zasadzie tylko na egzamin to jest potrzebne). Określonego schematu postępowania uczy się kursanta na konkretnym modelu samochodu. Na samochodzie o 10cm szerszym, czy dłuższym ta metoda zawiedzie, ale, że egzamin najczęściej zdaje się na takim samym modelu jak się uczy to zła metoda edukacyjna daje pozytywne wyniki egzaminu. > Według mnie, aby zrozumieć na czym powinna polegać idea jazdy po łuku należy wyobrazić sobie realną sytuację z życia. Co bym zrobił w "realu" gdybym miał do przejechania tyłem lub przodem tor łuku wyznaczony przez jakieś przeszkody? Odpowiedź jest prosta i nawet nie myślałem nad nią przez chwilę, ustawiam lusterka jak mi wygodnie mocno w dół żebym wszystko widział i elegancko jadę na lusterkach. Po co? Lusterka opuszczam sporadycznie jak muszę wykonać manewr na tzw. "milimetry". Do normalnych manewrów na parkingu czy nawet do dłuższego cofania starczają mi lusterka w które standardowo są wyposażone samochody (zazwyczaj 3). > Potem wracam do wcześniejszego ustawienia lusterek i jadę, proste? Więc jak powinno być na egzaminie? Na egzaminie nie powinno być placu. Dla mnie egzamin na placu to jak "zawody" dla kierowców TIR-ów z cofaniem do bramki, która jest szersza od naczepy o 2 czy 4cm. Zawodowcy mogą sobie na to pozwolić choćby po to by podnosić swoje umiejętności, ale nie kierowca, który przesiedział za kierownicą 20-30h - zbyt małe doświadczenie na tak precyzyjne manewry (dlatego takie nieżyciowe metody nauki jazdy po łuku na potrzeby egzaminu). > ...dlatego proponowałbym zrobić tor złożony z kilku łuków i to NIE KOŁOWYCH lecz jakichś eliptycznych, klotoidalnych, różnych zakrętów. Wtedy według mnie taka nauka ma sens. Takie "eksperymenty" to ja miałem na kursie jazdy w złych warunkach drogowych, gdzie uczono ludzi wychodzić z opresji w sytuacjach, które wcześniej uważałem za przegrane. Szkoda, że czegoś takiego nie przechodzą kursanci - może byłaby większa świadomość tego jak faktycznie zachowuje się samochód przy poślizgu, czy po gwałtownym skręceniu kierownicą. > Co sądzicie? Ogólnie słuszne spostrzeżenie, ale w szczegółach tkwi diabeł  Dla mnie egzamin na placu to strata czasu. Ludzie tracą czas na uczenie się "na pamięć" czegoś, co potem jest trudno wykorzystać na drodze, zamiast uczyć się jazdy w rzeczywistym ruchu drogowym. Praktyka naszył szkół jazdy jest taka by uczyć kursantów zdać egzamin a nie uczyć jazdy. Więcej zdanych egzaminów to więcej kursantów. Skutki widać w statystykach.
P.S. Zawsze mnie zastanawiało ile osób zdałoby egzamin gdyby na egzaminie zamiast tego samochodu, którym uczyli się jeździć dostali jakieś kombi zamiast sedana? Pozdrawiam
Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
|
|
2 na 2 | checkmate (1197 punktów) | >Co bym zrobił w "realu" gdybym miał do przejechania tyłem lub przodem tor łuku >wyznaczony przez jakieś przeszkody? Odpowiedź jest prosta i nawet nie myślałem nad >nią przez chwilę, ustawiam lusterka jak mi wygodnie mocno w dół żebym wszystko >widział i elegancko jadę na lusterkach. Elegancko to możesz potrącić jakąś fajtłapę która wejdzie Ci w martwe pole. Czasem warto chwilę pomyśleć.
Elemele dutki...
|
|
| Mariusz Pracki (436 punktów) | Te egzaminy to ogólnie jest farsa. Egzaminatorzy robią co chcą, olewają ludzi za pierdoły a przepuszczają nieraz takie ofiary, które biegów nie potrafią wrzucać. I wprowadzenie kamer nic nie zmieniło. Gdy chodziłem na kurs to instruktor mówił mi u którego egzaminatora jak mam jeździć, bo ten lubi energiczną jazdę, a ten wolną itp. itd. Farsa
www.moherowo.pl
|
|
| piątek (1035 punktów) | >dlatego proponowałbym zrobić tor >złożony z kilku łuków i to NIE KOŁOWYCH lecz jakichś eliptycznych, klotoidalnych, różnych zakrętów. >Wtedy według mnie taka nauka ma sens. Co sądzicie?
Sądzę, że nie zdałeś prawa jazdy właśnie na łuku, i próbujesz uzyskać tu jakąś aprobatę. A pomysł z serią łuków jest no hmmm... powiedz to w WORD-dzie przy wszystkich to się dowiesz jaki jest.
"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|