Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wasze zdanie na temat podziemia zbrojnego po 1944 roku

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
20-08-2009 02:12gerg (41 punktów)Wasze zdanie na temat podziemia zbrojnego po 1944 roku
Ocena 3 na 3
Temat wzbudza wiele kontrowersji dlatego zwracam się do Was jako ludzi zrównoważonych. Wiadomo że PRL nie zostawiał suchej nitki na członkach NSZ albo NZW ale mam wrażenie że dzisiaj w podobnym tonie przegina się w drugą stronę. Główne zarzuty historyków okresu PRL to faszyzacja, bandytyzm, fanatyczny klerykalizm (w programie NSZ była mowa o ustanowieniu Katolickiego Państwa Polskiego, mordy na innowiercach), mordy na działaczach lewicowych, Żydach, bezpartyjnych zaangażowanych po stronie władzy ludowej, nauczycieli i współpraca z Gestapo, Komenda Główna złożona z byłych członków ONR (notabene więzionych w Berezie Kartuskiej) która wysłała pomoc dla gen. Franco. Zaś dzisiaj IPN odpiera te wszystkie zarzuty. Ciekawostką jest to że szczególnie w środowiskach liberalno-demokratycznych AK potępiano NSZ, obecnie jest o tym cisza. To samo w środowiskach ludowych. Bataliony Chłopskie odnosiły się do nich wrogo, głównie za represje wobec chłopów. Nie mówiąc już o Armii Ludowej. A jakie Wy macie zdanie w tej sprawie? od siebie powiem że nie wierze temu co się obecnie mówi i pisze. Za dużo w tym nieścisłości, choć ja sam wyrobiłem sobie takie zdanie obracając się w środowiskach AK-owskich.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sceptyk
>Za dużo w tym nieścisłości, choć ja sam wyrobiłem sobie takie
>zdanie obracając się w środowiskach AK-owskich.

Problem fałszowania historii, to problem stary jak świat. Może warto podjąć działania w kierunku obiektywizacji poznania historii poprzez wprowadzenie do programu nauki tejże historii elementów psychologii kłamstwa historycznego, politycznego. Kłamstwo polityczne, często nieświadome, jest elementem mechanizmu tworzenia złudzeń, o których piszą w książce . Złudzenia, które pozwalają żyć -Kofta Mirosław, Szustrowa Teresa. Warto też poznać mechanizm "chorych memów" www.chorememy.eu.
Odkąd istnieje państwo, odtąd istnieje kłamstwo polityczne.
Rigoletto (3891 punktów)
>Temat wzbudza wiele kontrowersji dlatego zwracam się do Was jako ludzi zrównoważonych. Wiadomo że
>PRL nie zostawiał suchej nitki na członkach NSZ albo NZW ale mam wrażenie że dzisiaj w podobnym
>tonie przegina się w drugą stronę. Główne zarzuty historyków okresu PRL to faszyzacja, bandytyzm,
>fanatyczny klerykalizm (w programie NSZ była mowa o ustanowieniu Katolickiego Państwa Polskiego,
>mordy na innowiercach), mordy na działaczach lewicowych, Żydach, bezpartyjnych zaangażowanych po
>stronie władzy ludowej, nauczycieli i współpraca z Gestapo, Komenda Główna złożona z byłych członków
>ONR (notabene więzionych w Berezie Kartuskiej) która wysłała pomoc dla gen. Franco.

To jest w większości prawda. NSZ był jedynym ugrupowaniem, które dopuszczało programowo współpracę z hitlerowcami (co nie dziwi biorąc pod uwagę rys ideologiczny NSZ-tu).

>Zaś dzisiaj IPN
>odpiera te wszystkie zarzuty.

Jest tam dużo ludzi o poglądach endeckich i gloryfikujących Dmowskiego i jego wyznawców.

>Ciekawostką jest to że szczególnie w środowiskach
>liberalno-demokratycznych AK potępiano NSZ, obecnie jest o tym cisza. To samo w środowiskach
>ludowych. Bataliony Chłopskie odnosiły się do nich wrogo, głównie za represje wobec chłopów.

Bo żyje już niewielu kombatantów z tych organizacji.

>Nie
>mówiąc już o Armii Ludowej. A jakie Wy macie zdanie w tej sprawie? od siebie powiem że nie wierze
>temu co się obecnie mówi i pisze. Za dużo w tym nieścisłości, choć ja sam wyrobiłem sobie takie
>zdanie obracając się w środowiskach AK-owskich.

Ciekawostką jest to, że ludzi ze środowisk socjalistycznych, komuniści zabijali (jak np. Pużaka), a z byłymi endekami było im czasem po drodze (jak z Piaseckim).
20-08-2009 14:01 
 Ocena 1 na 1
gerg (41 punktów)
>Ciekawostką jest to, że ludzi ze środowisk socjalistycznych, komuniści zabijali (jak np. Pużaka), a z byłymi endekami było im czasem po drodze (jak z Piaseckim).
To prawda ale dla takiego NSZ-u nawet GL-PPS (nie GL-PPR) i Bataliony Chłopskie to była głęboka "żydokomuna", straż przednia bolszewizmu. Natomiast AK była nazwana lewicowo-ozonową kanalią.

>Problem fałszowania historii, to problem stary jak świat. Może warto podjąć działania w kierunku obiektywizacji poznania historii poprzez wprowadzenie do programu nauki tejże historii elementów psychologii kłamstwa historycznego, politycznego. Kłamstwo polityczne, często nieświadome, jest elementem mechanizmu tworzenia złudzeń, o których piszą w książce . Złudzenia, które pozwalają żyć -Kofta Mirosław, Szustrowa Teresa. Warto też poznać mechanizm "chorych memów" www.chorememy.eu. Odkąd istnieje państwo, odtąd istnieje kłamstwo polityczne.

Nie wiem na ile w przyszłości będzie możliwe dotarcie do prawdy (chyba że za pewnik uznamy literaturę PRL) ale by obiektywizmu stało się za dość można by też przeprowadzić badania socjologiczne, historyczno-porównawcze i inne.
20-08-2009 23:40 
 Ocena 1 na 1
ats42 (262 punktów)
>>Ciekawostką jest to, że ludzi ze środowisk socjalistycznych, komuniści zabijali (jak np. Pużaka),>>

Tutaj trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że określenie "człowiek ze środowisk socjalistycznych" oznacza najpewniej socjaldemokratę, a socjaldemokracja dla bolszewików, a zwłaszcza dla Stalina, to było najgorsze ścierwo, bo niepewne, zdradliwe, przekupne, chwiejne, skłonne tylko do gadania, zamiast do działania, i do paktowania do usranej śmierci bez efektu, byleby się tylko utrzymać na stołkach, a nie do walki, a więc zaprzeczające swym istnieniem idei rewolucji robotniczo-chłopskiej i usprawiedliwiające system ucisku kapitalistycznego.
20-08-2009 21:19 
 Ocena 4 na 4
ats42 (262 punktów)
>Ciekawostką jest to, że ludzi ze środowisk socjalistycznych, komuniści zabijali (jak np. Pużaka), a z byłymi endekami było im czasem po drodze (jak z Piaseckim).
>
To nie im było po drodze z Piaseckim (zapudłowali go), tylko Piasecki- nie wiadomo czemu- bardzo spodobał się Sierowowi (dowódcy NKWD w Polsce), i to Sierow go zarekomendował ówczesnym władzom. Prawdziwa, podręcznikowa kanalia zawsze widać znajdzie jakieś wsparcie. Z polcecenia Sierowa Piasecki założył PAX i oddał się sprawie ograniczania wpływów Kościoła, ale zachował życie, bo tak naprościej ujmując, to z punktu widzenia komunistów należała mu się czapa. NKWD wykorzystało go dokładnie tak samo, jak CIA byłych agentów i oficerów hitlerowskich, bo byl profesjonalistą i miał olbrzymie wpływy, i jeszcze więcej haków na innych.
21-08-2009 18:10 
 Ocena 1 na 1
Liss (2003 punktów)

>To jest w większości prawda. NSZ był jedynym ugrupowaniem, które dopuszczało programowo współpracę z hitlerowcami (co nie dziwi biorąc pod uwagę rys ideologiczny NSZ-tu).
NSZ ,NOW ,ONR ,Falanga nigdy nie dopuszczała programowej współpracy z nazistami,choćby z powodu jawnego ateizmu czy poganizmu części sympatyków brunatnej Idei .

>Bo żyje już niewielu kombatantów z tych organizacji.
Lub może dlatego że wielu żołnierzy AK wpierw służyło w NOW i NSZ ?

>Ciekawostką jest to, że ludzi ze środowisk socjalistycznych, komuniści zabijali (jak np. Pużaka), a z byłymi endekami było im czasem po drodze (jak z Piaseckim).
>
proste,w katolickim kraju rządzonym przez komunistów nie potrzeba więcej socjalistów ,za to ludzi reprezentujących katolickie społeczeństwo gotowych współpracować z nową władzą ,nieposiadająca jednak legitymacji społecznej .
gerg (41 punktów)
>NSZ ,NOW ,ONR ,Falanga nigdy nie dopuszczała programowej współpracy z nazistami,choćby z powodu jawnego ateizmu czy poganizmu części sympatyków brunatnej Idei
Musieli dopuszczać przynajmniej część z nich vide: Organizacja Toma, Brygada Świętokrzyska. Jeżeli to się tylko o religię rozbijało jak pan twierdzi to to potwierdza teorię że współpracowali. Zacytował bym tu coś z literatury PRL ale nie chcę zamętu robić.

>Lub może dlatego że wielu żołnierzy AK wpierw służyło w NOW i NSZ ?
Znam takie osoby z NOW-AK ale skłaniam się ku wizji że zmarli już dawno i zostali tacy sami najbardziej skrajni. Przynależność początkowa do NSZ albo NOW wcale nie musiała oznaczać pozytywnego wyrażania się o swoich byłych szefach. W końcu dostali krzyże partyzanckie od władz komunistycznych.
Liss (2003 punktów)
>>NSZ ,NOW ,ONR ,Falanga nigdy nie dopuszczała programowej współpracy z nazistami,choćby z powodu jawnego ateizmu czy poganizmu części sympatyków brunatnej Idei
>Musieli dopuszczać przynajmniej część z nich vide: Organizacja Toma, Brygada Świętokrzyska.
Organizacja Toma liczyła może 50 członków -byłych żołnierzy NOW-u lub innich organizacji zbrojnego podziemia .
Współpraca "BŚ" z nazistami polegała na wzajemnym nieprzeszkadzanie sobie w obliczu potęgi wspólnego wroga jakim była Armia Czerwona ,BŚ wycofywała się na zachód ,ewakując pewną liczbe ludności cywilnej ,ta wspólpraca rozpoczeła się gdy sowieci zaczeli ofensywe i m.i.n ostrzeliwali ich pozycje wobec tego brygada postanowila sforsować umocnienia hitlerowców ,co jednak nie przyniosło skutków ,wobec tego postanowiono poprosic Niemców o możliwość przejścia,Niemcy licząc na możliwość wykorzystania brygady świętokrzyskiej zgodzili się i tyle ,Polacy uciekali przed sowietami i unikali walki z Niemcami -więc co jest w tym złego ? Dodać należy że w 1944 roku założyciele "BŚ" stoczyli mimo to zwycięską bitwe z Niemcami w obronie jakiejś pacyfikowanej wsi ,dalej już jako zorganizowana w sile 1200 osób "BŚ" rozbrajała wielokrotnie i rostrzeliwała SS-manów .20 wrzesnia stoczyli bitwę z silnym oddziałem Niemców w sile ok. 400 żołnierzy Luftwaffe i ok. 100 żandarmów wspieranych przez lotnictwo.
> Jeżeli to się tylko o religię rozbijało jak pan twierdzi to to potwierdza teorię że współpracowali. Zacytował bym tu coś z literatury PRL ale nie chcę zamętu robić.
W jaki sposób potwierdza to hipoteze jakoby NSZ było blisko do Niemców a zwłaszcza tych hitlerowskich ?
I nie tylko o religię chodziło .
Prosze zacytować klasykę.
>>Lub może dlatego że wielu żołnierzy AK wpierw służyło w NOW i NSZ ?
> W końcu dostali krzyże partyzanckie od władz komunistycznych.

Kto z NSZ-etowców dostał krzyż ?Bo oni to raczy prędzej kule w głowe ,komuniści nie mieli litości wzlaszcza w stosunku do narodowców,oskarżając ich o wspólprace z hitlerowcami i domagli sie od wladz zachodnich państw dostarczenia dowódców brygady i NSZ do Polski w celu osądzenia ich.
gerg (41 punktów)
>Organizacja Toma liczyła może 50 członków -byłych żołnierzy NOW-u lub innich organizacji zbrojnego podziemia . Współpraca "BŚ" z nazistami polegała na wzajemnym nieprzeszkadzanie sobie w obliczu potęgi wspólnego wroga jakim była Armia Czerwona ,BŚ wycofywała się na zachód ,ewakując pewną liczbe ludności cywilnej ,ta wspólpraca rozpoczeła się gdy sowieci zaczeli ofensywe i m.i.n ostrzeliwali ich pozycje wobec tego brygada postanowila sforsować umocnienia hitlerowców ,co jednak nie przyniosło skutków ,wobec tego postanowiono poprosic niemców o możliwość przejścia,niemcy licząc na możliwość wykorzystania brygady świętokrzyskiej zgodzili się i tyle ,polacy uciekali przed sowietami i unikali walki z niemcami -więc co jest w tym złego ? Dodać należy że w 1944 roku założyciele "BŚ" stoczyli mimo to zwycięską bitwe z Niemcami w obronie jakiejś pacyfikowanej wsi ,dalej już jako zorganizowana w sile 1200 osób "BŚ" rozbrajała wielokrotnie i rostrzeliwała SS-manów .20 wrzesnia stoczyli bitwę z silnym oddziałem Niemców w sile ok. 400 żołnierzy Luftwaffe i ok. 100 żandarmów wspieranych przez lotnictwo.
Czyli mamy jasność! Święta "BŚ". Zachowali się jak własowcy można by rzec. Jednak musiało być coś na rzeczy skoro sam Komendant Główny AK wydał rozkaz, cytuję:
- W walce z Niemcami - mówił Okulicki - Polska dała z siebie maksimum tego, na co było ją stać. Dalsze ofiary i straty nie miały by sensu, ale nie wolno uczynić w ostatniej chwili niczego, co ten dorobek mogło by przekreślić. A więc żadnej współpracy z Niemcami. Społeczeństwo należy od niej powstrzymywać umiejętną propagandą, a w razie potrzeby naciskiem wobec jednostek i grup. Wyłom jaki stanowi NSZ i Brygada Świętokrzyska nie może znaleźć naśladowców w oddziałach AK. Broń do przyszłej walki z bolszewikami TRZEBA ZDOBYWAĆ OD NIEMCÓW A NIE PRZEZ WSPÓŁPRACĘ ALE W WALCE. Armia Krajowa musi się ograniczać do obrony ludności przed niemieckimi represjami. A cofające się oddziały niemieckie, rozbrajać tam gdzie będzie to możliwe bez większych strat. Zdobytą broń głęboko ukryć. Prędzej czy później przyda się znowu.

>W jaki sposób potwierdza to hipoteze jakoby NSZ było blisko do Niemców a zwłaszcza tych hitlerowskich ? I nie tylko o religię chodziło .
No bo w końcu jak się ma takiego wroga jak bolszewicy to można przymknąć oko na jedną sprawę, w końcu i tak Niemcy na paskach mieli "Gott mit uns".

>Kto z NSZ-etowców dostał krzyż ?Bo oni to raczy prędzej kule w głowe ,komuniści nie mieli litości wzlaszcza w stosunku do narodowców,oskarżając ich o wspólprace z hitlerowcami i domagli sie od wladz zachodnich państw dostarczenia dowódców brygady i NSZ do polski w celu osądzenia ich.
Znałem kilka takich ludzi którzy najpierw służyli w NSZ potem w NOW a w końcu w AK (oczywiście jeśli takiego kogoś można uznać za NSZ-owca to odpowiedź brzmi Tak -dostali co poniektórzy. Czytałem też o jednym NSZ-owcu który chciał zapisać się do ZBoWiD-u ale go nie przyjęli.
Liss (2003 punktów)

>Czyli mamy jasność! Święta "BŚ".
Z całym szacunkiem ale to chyba przesada ?
>Zachowali się jak własowcy można by rzec.
Od zachowania się wlasowców i samych wlasowców mozna by rzec rózni ich przepaść i przynajmniej moge podać 100 powodów dla których tak jest -jeśli tylko Masz życzenie ? Jesli nie to wymienie tylko najważniejsze 1. tzw.ROA została założona przez Niemców dla Niemców ,NOW i NSZ organizacje założone przez Polaków dla Polski.
2.ROA walczyła razem z Niemcami ,NSZ zawarło jedynie zawieszenie broni z Niemcami - i to była cała ich współpraca z tym wrogiem w tmtej chwili nr 2.

>No bo w końcu jak się ma takiego wroga jak bolszewicy to można przymknąć oko na jedną sprawę, w końcu i tak niemcy na paskach mieli "Gott mit uns".
Tylko Werhmacht a Werhmacht nie równa się naziści , a mowa jest o rzekomej programowej dopuszczalności współpracy NOW-u i NSZ-u z nazistami . Zdecydowanie można stwierdzic że dla NOW-u i NSZ-u obaj okupanci byli równi sobie ,choc najpierw to Niemcy byli wrogiem nr 1 ,dopiero póżniej Sowieci.
> Czytałem też o jednym NSZ-owcu który chciał zapisać się do ZBoWiD-u ale go nie przyjęli.
No wiesz jeden i setki zakatowanych w więzieniach UB.
Rózne rzeczy człowiek czyta ,ja czytałem o niemce która zatrudniła sie w SS by dostać sie do obozów zagłady i pomagać więżnią .
gerg (41 punktów)

>Od zachowania się wlasowców i samych wlasowców mozna by rzec rózni ich przepaść i przynajmniej moge podać 100 powodów dla których tak jest -jeśli tylko Masz życzenie ? Jesli nie to wymienie tylko najważniejsze 1. tzw.ROA została założona przez Niemców dla Niemców ,NOW i NSZ organizacje założone przez Polaków dla Polski.
>2.ROA walczyła razem z Niemcami ,NSZ zawarło jedynie zawieszenie broni z Niemcami - i to była cała ich współpraca z tym wrogiem w tmtej chwili nr 2.
Ad1. ROA została stworzona przy boku Niemców i była organizacją antyradziecką a nie antyrosyjską. Zasadniczy błąd. No i w końcu też wystąpiła przeciw Niemcom ale miała mniej szczęścia.
Ad2. Bo też nie było podstaw do zawierania głębszej współpracy, nie został zrzucony desant radziecki za linią frontu żeby wycofujący się Niemcy i BŚ musiały łączyć siły w walce. Jedyną ich walką to była napaść na 120 osobowy oddział AL (zginęło wtedy 55 partyzantów AL (nie wiadomo z jakich pobudek ich zaatakowali))

>Tylko Werhmacht a Werhmacht nie równa się naziści , a mowa jest o rzekomej programowej dopuszczalności współpracy NOW-u i NSZ-u z nazistami . Zdecydowanie można stwierdzic że dla NOW-u i NSZ-u obaj okupanci byli równi sobie ,choc najpierw to Niemcy byli wrogiem nr 1 ,dopiero póżniej Sowieci.
Wehrmacht nie równa się naziści a mają pretensje do AL że działała na korzyść Armii Radzieckiej, która nie była tym samym co NKWD. No i nie powiedziałbym że tylko z samym Wehrmachtem współpracowali. Ktoś im przecież musiał wydać dokumenty zabezpieczające przed aresztowaniem. Niemożliwe to by było że 700 osób idzie sobie przez Polskę, analogiczna sytuacja była w Częstochowie gdzie w piwnicy willi zostało urządzone więzienie dla członków PPR, na górze była firma budowlana i mieli prawdopodobnie dokumenty wydane przez Gestapo zabezpieczające przed aresztowaniem.

>No wiesz jeden i setki zakatowanych w więzieniach UB.
>Rózne rzeczy człowiek czyta ,ja czytałem o niemce która zatrudniła sie w SS by dostać sie do obozów zagłady i pomagać więżnią .
Ale zastanówmy się kto to byli ci NSZ-owcy. Ja wiem że to teraz modne mówić o zbrodniach UB i być o tym święcie przekonanym ale tzw. ruch narodowy skompromitował się przed wojną ekscesami antyżydowskimi i atakami terrorystycznymi wymierzonymi w organizacje lewicowe, więc?
Liss (2003 punktów)
>>Jesli nie to wymienie tylko najważniejsze 1. tzw.ROA została założona przez Niemców dla Niemców ,NOW i NSZ organizacje założone przez Polaków dla Polski.
>>2.ROA walczyła razem z Niemcami ,NSZ zawarło jedynie zawieszenie broni z Niemcami - i to była cała ich współpraca z tym wrogiem w tmtej chwili nr 2.
>Ad1. ROA została stworzona przy boku Niemców i była organizacją antyradziecką a nie antyrosyjską. Zasadniczy błąd. No i w końcu też wystąpiła przeciw Niemcom ale miała mniej szczęścia.
Nie pisałem że była antyrosyjska ,a tylko że została założona przez Niemców dla Niemiec i dodam że była dowodzona przez Niemców ,gen.Własow miał znikomy wpływ na organizacje ROA.
>Ad2. Bo też nie było podstaw do zawierania głębszej współpracy, nie został zrzucony desant radziecki za linią frontu żeby wycofujący się Niemcy i BŚ musiały łączyć siły w walce.
Nie było podstaw ponieważ BŚ i niemiecka armia to wrogowie byli ,natomiast ROA i to co nazywano póżniej ROA to sojusznicy niemieckiej armii .
>Jedyną ich walką to była napaść na 120 osobowy oddział AL (zginęło wtedy 55 partyzantów AL (nie wiadomo z jakich pobudek ich zaatakowali))
AL i BŚ to wrogowie ,więc to chyba normalne na wojnie że do siebie strzelają ?

>Wehrmacht nie równa się naziści a mają pretensje do AL że działała na korzyść Armii Radzieckiej, która nie była tym samym co NKWD.
Tym samym to nie ,aczkolwiek W GL potem AL agentów NKWD jak mniemam nie brakowało ?
Wehrmacht nie równa się naziści ,bo nie każdy Niemiec to nazista .
Armia Radziecka miała te same cele co NKWD ,nawet jeśli żołnierze armii radzieckiej o tym nie wiedzieli.
GL potem AL działała na korzyść Armii Czerwonej.
> No i nie powiedziałbym że tylko z samym Wehrmachtem współpracowali.
Z Niemcami NSZ I BŚ podpisał zawieszenie broni i odmówił współpracy wspólnej walki ,jesli dowództwo podejmowało jakieś rozmowy to tylko w celu ratowania BŚ - nie widzę w tym nic złego.
> Ktoś im przecież musiał wydać dokumenty zabezpieczające przed aresztowaniem. Niemożliwe to by było że 700 osób idzie sobie przez Polskę
Władze Niemieckie władne wydania takich decyzji -nie widzę w tym nic złego.
>, analogiczna sytuacja była w Częstochowie gdzie w piwnicy willi zostało urządzone więzienie dla członków PPR, na górze była firma budowlana i mieli prawdopodobnie dokumenty wydane przez Gestapo zabezpieczające przed aresztowaniem.
To Organizacja Toma nie BŚ ,nie NSZ .OT w sporym stopniu tworzyli volksdeutsche .

>>Rózne rzeczy człowiek czyta ,ja czytałem o Niemce która zatrudniła sie w SS by dostać sie do obozów zagłady i pomagać więżnią .
>Ale zastanówmy się kto to byli ci NSZ-owcy. Ja wiem że to teraz modne mówić o zbrodniach UB i być o tym święcie przekonanym ale tzw. ruch narodowy skompromitował się przed wojną ekscesami antyżydowskimi i atakami terrorystycznymi wymierzonymi w organizacje lewicowe, więc?
Nigdzie nie twierdze że endecja to przyjaciele Żydów i lewicy (choc byli tam ludzie o pochodzeniu semickim i zwłaszcza pózniej o lewicowych przekonaniach ).
Oczywiście endecja jako taka była antysemicka -przynajmniej w zauważalnym stopniu.
Chyba można tak to określić -dziś mowa o zbrodniach komunistycznych zajnuje sporo miejsca w prasie.
Lewica zwłaszcza KPP nie pozostawała dłużna -jak się domyślam.
Więc w każdym razie NOW i NSZ oraz BŚ to nie sojusznicy Niemców a organizacje walczące z dwoma okupantamii II RP .
24-08-2009 18:09 
 Ocena 1 na 1
gerg (41 punktów)
@up: Zwykła moralność kalego, post pełen sprzeczności i jak mogę na takie coś odpowiedzieć? Pozostaje pytanie po co nam takie wynalazki jak BŚ, NSZ? Przez 30 lat były sobie AL, AK, BCh, szkoły nazywano im. Szarych Szeregów, pomnikom AK-owcom też się trochę trafiło. Nawet za tej znienawidzonej komuny nie opluwano tak innych żołnierzy. No i wszędzie przecież w Europie rządy tworzyły się z udziałem lewicy. Tacy Amerykanie tak samo weszli do Europy w 1944 i do dziś nie wyszli. Tylko tutaj i na Ukrainie był cyrk z podziemiem nacjonalistycznym który chciał się dorwać do władzy.
24-08-2009 18:44 
 Ocena-1 na 1
Liss (2003 punktów)

Co jest sprzeczne,bardzo proszę to mi uprzytomnić ,druga sprawa o co chodzi z tą moralnościa kalego ?
25-08-2009 21:43 
 Ocena 1 na 1
gerg (41 punktów)
Co tu jeszcze można dodać, może to że udało się przychwycić treść umowy między NSZ a Niemcami? oto część treści (w muzeum w USA znajduję się ponoć całość jej).
W zamian za usługi NSZ na polu antykomunistycznym i dla przyszłych
walk z bolszewikami Niemcy zaczynają dostarczać NSZ-owi amunicji
oraz obiecują zwalniać wszystkich członków NSZ-tu nawet
aresztowanych z bronią. Zwracać się będzie również i broń.

Liss (2003 punktów)
>Co tu jeszcze można dodać, może to że udało się przychwycić treść umowy między NSZ a Niemcami? oto część treści (w muzeum w USA znajduję się ponoć całość jej).
> W zamian za usługi NSZ na polu antykomunistycznym i dla przyszłych
>walk z bolszewikami Niemcy zaczynają dostarczać NSZ-owi amunicji
>oraz obiecują zwalniać wszystkich członków NSZ-tu nawet
>aresztowanych z bronią. Zwracać się będzie również i broń.

>
Przechwycić ?To powyzsze jest dość znane.
A tak w ogóle to co w tym niemoralnego ?Twój wróg proponuje ci tak dobre warunki w zamian za rzecz oczywistą walkę z twoim drugim wrogiem ,który jednocześnie jest wrogiem twoiego pierwszego wroga,zwłaszcza ze twój pierwszy wróg powoli schodzi ze sceny,a wróg drugi okazuje się wrogiem nr 1.więc jak tu wobec takich warunków ,nie wziąc tego co dają Niemcy-bo chyba NSZ nie miał się unieść honorem i co zabronić Niemcom zwolnic z obozów koncentracyjnych Polaków? Więc po prostu NSZ "kupiły" trochę broni od wroga z którym czasowo zawarto rozejm a który oczywiście liczył w ostatnich miesiącach wojny na współprace, której NSZ odmówił,wykorzystał tę niemiecka broń przeciw sowietom a potem wykorzystałby przeciw hitlerowcom .
Ogólnie mowa o jakiejś wspłpracy w sensie kolaboracji w stosunku co do NSZ jest nieprawdziwe ,NSZ nigdy nie były jednostką kolaborancką ,walcząca wspólnie z Niemcami itp.
gerg (41 punktów)
Według definicji słownikowej kolaboracja oznacza współprace każdą z okupantem, nieprzyjacielem. No i jednak musiało być coś w tym niemoralnego skoro ktoś z AK wydał rozkaz taki jak wyżej przytoczyłem. Ten wątek antykomunistyczny też nie jest smaczny, Niemcy wstydzą się swojej przeszłości zaś tutaj nawet za cenę przytaczania kolaboracji nacjonalistów(?) manifestuje się antykomunizm, i gdzie sens, gdzie logika?
Liss (2003 punktów)
>Według definicji słownikowej kolaboracja oznacza współprace każdą z okupantem, nieprzyjacielem.
Według definicji słownikowej kolaboracja oznacza współprace każdą z okupantem, nieprzyjacielem.
Słówko kolaboracja,a jakze pochodzi z jęz. łacińkiego i dosł. oznacza wspólnie,raze pracować ,natomiast odnosnie drugiej wojny światowej ,kolaboracja,kolaborant oznacza człowieka działającego na rzecz okupanta przeciw własnemu narodowi lub państwu i za korzyści jakie stwarzała ta wspólpraca dla niego i oczywiscie jest świadomy swej działalnosci .
Więc proszę odpowiec :
Czy w jakikolwiek sposób NSZ działały świadomie na szkode państwa,narodu dla własnych korzyści i nie licząc sie z interesem narodu polskiego,
Czy NSZ podejmowały walke z narodem polskim dla okupanta niemieckiego ?
Czy NSZ wyrażały choćby chęć minimalną do walki wspólnej ,razem z niemcami przeciw ZSRR?
> No i jednak musiało być coś w tym niemoralnego skoro ktoś z AK wydał rozkaz taki jak wyżej przytoczyłem.
A co wg Ciebie jest w tym niemoralnego.
> Ten wątek antykomunistyczny też nie jest smaczny,
Co konkretnie?
> Niemcy wstydzą się swojej przeszłości zaś tutaj nawet za cenę przytaczania kolaboracji nacjonalistów(?) >manifestuje się antykomunizm,
Że niby Ja to robie ?

> i gdzie sens, gdzie logika?
rozwin proszę tą myśl
27-08-2009 08:25 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>NSZ nigdy nie były jednostką kolaborancką
W świetle powyższego cytatu z rzeczonej umowy jasno widać, że były. Układały się z jednym okupantem przeciw drugiemu okupantowi, co w pewnym sensie może i było racjonalne politycznie, ale zupełnie jednoznaczne moralnie. Z punktu widzenia Polski Podziemnej to byli zdrajcy.
Liss (2003 punktów)

>W świetle powyższego cytatu z rzeczonej umowy jasno widać, że były. Układały się z jednym okupantem przeciw drugiemu okupantowi,

Słówko kolaboracja,a jakże pochodzi z jęz. Łacińskiego i dosł. oznacza wspólnie,razem pracować ,natomiast odnośnie drugiej wojny światowej ,kolaboracja,kolaborant oznacza człowieka działającego na rzecz okupanta przeciw własnemu narodowi lub państwu i za korzyści jakie stwarza ta współpraca dla niego i oczywiście jest świadomy swej działalności .
Więc proszę odpowiec :
Czy w jakikolwiek sposób NSZ działały świadomie na Szkodę państwa,narodu dla własnych korzyści i nie licząc sie z interesem narodu polskiego,
Czy NSZ podejmowały walke z narodem polskim dla okupanta niemieckiego ?
Czy NSZ wyrażały choćby chęć minimalną do walki wspólnej ,razem z niemcami przeciw ZSRR?

> co w pewnym sensie może i było racjonalne politycznie,

Nawet bardzo.

> ale zupełnie jednoznaczne moralnie.

co jest w tym niemoralnego ?

> Z punktu widzenia Polski Podziemnej to byli zdrajcy.

Dla czego polska podziemna uważa ich za zdrajców ?
Meretseger (61860 punktów)
>>W świetle powyższego cytatu z rzeczonej umowy jasno widać, że były. Układały się z jednym okupantem przeciw drugiemu okupantowi,
>Słówko kolaboracja,a jakże pochodzi z jęz. Łacińskiego i dosł. oznacza wspólnie,razem pracować ,natomiast odnośnie drugiej wojny światowej ,kolaboracja,kolaborant oznacza człowieka działającego na rzecz okupanta przeciw własnemu narodowi lub państwu i za korzyści jakie stwarza ta współpraca dla niego i oczywiście jest świadomy swej działalności .
Nie relatywizujmy, proszę.
>Więc proszę odpowiec :
>Czy w jakikolwiek sposób NSZ działały świadomie na Szkodę państwa,narodu dla własnych korzyści i nie licząc sie z interesem narodu polskiego,
>Czy NSZ podejmowały walke z narodem polskim dla okupanta niemieckiego ?
Zdarzało się. Przykładem zwalczanie komunistycznego podziemia antyniemieckiego.
>Czy NSZ wyrażały choćby chęć minimalną do walki wspólnej ,razem z niemcami przeciw ZSRR?
Dowodem powyższa umowa.
>> co w pewnym sensie może i było racjonalne politycznie,
>Nawet bardzo.
Czasem w takich sytuacjach lepiej jest zachować się nieracjonalnie.
>> ale zupełnie jednoznaczne moralnie.
>co jest w tym niemoralnego ?
Nie wiesz? Naprawdę?
>> Z punktu widzenia Polski Podziemnej to byli zdrajcy.
>Dla czego polska podziemna uważa ich za zdrajców ?
Bo układali się z okupantem.
gerg (41 punktów)
>Zdarzało się. Przykładem zwalczanie komunistycznego podziemia antyniemieckiego.
Pierwsze słyszę o tym, możesz coś więcej na ten temat? Że niby na terenie Niemiec NSZ zwalczały ruch antynazistowski?

edit: Aha rąbnąłem się, chodzi o GL/AL, ale mimo to podtrzymuje pytanie wyżej.
Liss (2003 punktów)
>>>W świetle powyższego cytatu z rzeczonej umowy jasno widać, że były. Układały się z jednym okupantem przeciw drugiemu okupantowi,
>>Słówko kolaboracja,a jakże pochodzi z jęz. Łacińskiego i dosł. oznacza wspólnie,razem pracować ,natomiast odnośnie drugiej wojny światowej ,kolaboracja,kolaborant oznacza człowieka działającego na rzecz okupanta przeciw własnemu narodowi lub państwu i za korzyści jakie stwarza ta współpraca dla niego i oczywiście jest świadomy swej działalności .
>Nie relatywizujmy, proszę.
Definicje przytoczyłem.
I wprost widać z niej że NSZ nie były formacją kolaborancką .
Bo jesli kolaboracje określić jako każdą współprace z okupantem,to Żydzi idący na rozkaz (wykonujący rozkazy Niemców!) do krematorium to też kolaboranci i zatem zdrajcy Polski czy narodów żydowskiego i polskiego.Dlaej kolaborantami byliby ZSRR,Francja,UK,USA,centrum Szymona Wisenthala,Argentyna,Brazylia,Paragwaj, ,NASA,Hiszpania,Włochy,NKWD,Hindusi,Gruzini,Żydzi wykonujący m.i.n podrobione papiery wartoścowe na rozkaz Niemców w Buchenwaldzie ,Niemieckie organizacje antynazistowskie,Homoseksualiści w obozach, Polacy z AK,Polacy w obozach,polscy jency wojeni,polska ludnosc w GG,Polscy niewolnicy pracujący w Niemczech,AL,GL,Szwecja,Dania,itp,itd.

>>Czy NSZ podejmowały walke z narodem polskim dla okupanta niemieckiego ?
>Zdarzało się. Przykładem zwalczanie komunistycznego podziemia antyniemieckiego.
wielka różnica nie dla Niemców,tylko dla ichniejszej polski,realizowala własne , nie niemieckie cele,podobnie RGO prowadziła akcje humanitarną w GG za pozwolemniem Niemców i była we ich władzy,dodam ze działalnosć RGO była oczywiscie w interesie władz okupacyjnych,ale rada główna opiekuńcza nie miała intencji pomagać Niemcą tylko Polaką ,działała dla Polski ,nie dla Niemiec,to wielka różnica.
>>Czy NSZ wyrażały choćby chęć minimalną do walki wspólnej ,razem z niemcami przeciw ZSRR?
>Dowodem powyższa umowa.
Takie nadzieje mieli Niemcy,ze trafili na głupich
Polaczków i nie wiedzą z kim rozmawiają ,co to za umowa w której BŚ czyli częśc NSZ chce wspólnie z Niemcami walczyć przeciwko ZSRR ?Przytocz ja ,proszę. Bo ja czytałem tylko o takiej w której NSZ poprosiły dowódców fortyfikacji niemieckich o pozwolenie przejscia ich (po uprzednim nie udanyej próbie sfortyfikowania) i Niemcy sie zgodzili ,licząc na współprace przeciw ZSRR ,wspólnej walki nie było to jest fakt jaki znam ja,ale jeśli znasz choćby dowody to bardzo prosze przedstaw je.

GL i AL(czyli te które zwalczał NOW i NSZ i z wzajemnościa) akurat były formacjami które najowocniej podejmowały akcje zbieżne z akcjami gestapo itp. Ale wg mnie nie były to formacje kolaboranckie ,A wg Ciebie ?
Dodam że AK również zwalczała "podziemie antyniemieckie"a pisemko "Czyn"związane z SP
domagało sie natychmiastowej likwidacji "agentury komunistycznej" czykli GL I AL:
"odpowiednie czynniki, reprezentujące społeczeństwo, winny wywrzeć swój wpływ tam, gdzie należy, aby nasze władze państwowe (...) nie ograniczały się wyłącznie do zwalczania okupanta niemieckiego, lecz przystąpiły również do stopniowego i planowego likwidowania sowieckich ośrodków dyspozycyjnych".

>Czasem w takich sytuacjach lepiej jest zachować się nieracjonalnie.

Dać sie zabić ? Czyli np. polscy niewolnicy pracujący dla Niemieców w rolnictwie czy przemyśle postąpili nie moralnie ,więc mieli sie honorowo zabić ?

>>co jest w tym niemoralnego ?
>Nie wiesz? Naprawdę?
Bardzo proszę napisz ,wyjaśnij ,pewnie czegoś nie rozumię ,ale w końcu od czego jest forum Racjonalista.pl
>>> Z punktu widzenia Polski Podziemnej to byli zdrajcy.
>>Dla czego polska podziemna uważa ich za zdrajców ?
>Bo układali się z okupantem.
Powinienem sie zapytać które państwo podziemne oskarżało od nazistowskich kolaborantów NSZ ,bo chyba(chyba ze tak ?) nie to podległe Rządowi RP na uchodżstwie ?
Nie przypominam sobie żeby tak było ,ale przypominam sobie że Polskie Państwo Podziemne tak myślało i pisało o PPR/GL/Al itp(może stąd to nie porozumienie?) :"usunięcie macek nieprzyjaciela z naszych szeregów jest zadaniem trudnym, ale bezwzględnie koniecznym. W wykonaniu tego zadania zastosować należy metody chirurgiczne, czułostkowość i chwiejność w przeprowadzaniu akcji oczyszczającej spowodować mogą w wyniku zmarnowanie tego olbrzymiego wysiłku społeczeństwa, jaki został włożony w organizację wojska i władz cywilnych"
Dodam że nawet historycy komunistyczni twierdzą ze prym w niszczeniu AL czy PPR wiedli żołnierze AK.Dla czego AK a nie NSZ, ponieważ AK było formacją (zwłaszcza po 1942)o wiele większą i przez to akcje AL I GL czy PPR były wymierzone częściej w AK .
Dopisze również że gen.Okulicki z AK zabronił w 1945 podejmować akcje przeciwko Niemcą a siły skierować przeciw sowietą :"wszelkie bandy, oddziały partyzanckie i osoby pojedyncze bez względu na ich przynależność w wypadku stwierdzenia bandytyzmu winny być bezwzględnie niszczone"
Czyli AK też walczyła z podziemiem antyniemieckim.
gerg (41 punktów)
>Powinienem sie zapytać które państwo podziemne oskarżało od nazistowskich kolaborantów NSZ ,bo chyba(chyba ze tak ?) nie to podległe Rządowi RP na uchodżstwie ?Nie przypominam sobie żeby tak było ,ale przypominam sobie że Polskie Państwo Podziemne tak myślało i pisało o PPR/GL/Al itp(może stąd to nie porozumienie?) :"usunięcie macek nieprzyjaciela z naszych szeregów jest zadaniem trudnym, ale bezwzględnie koniecznym. W wykonaniu tego zadania zastosować należy metody chirurgiczne, czułostkowość i chwiejność w przeprowadzaniu akcji oczyszczającej spowodować mogą w wyniku zmarnowanie tego olbrzymiego wysiłku społeczeństwa, jaki został włożony w organizację wojska i władz cywilnych"

Myli się pan. Były różne oceny NSZ w skłóconych ze sobą środowiskach emigracyjnych, a "Bór" ponoć kiedyś meldował do Londynu że NSZ kolaboruje z Niemcami. Ten sam człowiek odznaczył w czasie PW kilku żołnierzy AL....

>Dodam że nawet historycy komunistyczni twierdzą ze prym w niszczeniu AL czy PPR wiedli żołnierze AK.Dla czego AK a nie NSZ, ponieważ AK było formacją (zwłaszcza po 1942)o wiele większą i przez to akcje AL I GL czy PPR były wymierzone częściej w AK .
AK starała się izolować politycznie PPR a nie zbrojnie likwidować, potępiła przecież mord pod Borowem.

>Dopisze również że gen.Okulicki z AK zabronił w 1945 podejmować akcje przeciwko Niemcą a siły skierować przeciw sowietą :"wszelkie bandy, oddziały partyzanckie i osoby pojedyncze bez względu na ich przynależność w wypadku stwierdzenia bandytyzmu winny być bezwzględnie niszczone" Czyli AK też walczyła z podziemiem antyniemieckim.
To jakaś nowość, proszę przeczytać wyżej napisany rozkaz (na niebiesko) ale mam też inny
Żołnierze Armii Krajowej! Daję Wam ostatni rozkaz!
M.P. 19 stycznia 1945

[...] Walki z Sowietami nie chcemy prowadzić, ale nigdy nie zgodzimy się na inne życie, jak tylko w całkowicie suwerennym, niepodległym i sprawiedliwie urządzonym społecznie Państwie Polskim. [...]

Więc to jakieś kolosalne rozbieżności.
Sledziu (1058 punktów)
>A jakie Wy macie zdanie w tej sprawie? od siebie powiem że nie wierze
>temu co się obecnie mówi i pisze. Za dużo w tym nieścisłości, choć ja sam wyrobiłem sobie takie
>zdanie obracając się w środowiskach AK-owskich.

To wszystko prawda. Tyle, że nie do końca zgadzam się z jednoznacznie negatywnymi ocenami badawczej i oświatowej (lub propagandowej, jeśli komuś ten termin bardziej pasuje) działalności IPN. Rzeczywiście, luminarzom tej instytucji częstokroć brakuje obiektywizmu, jednak trzeba pamiętać, że przez cały okres PRL historiografia parająca się najnowszymi dziejami Polski również bezczelnie stała na głowie, deprecjonując podziemie niepodległościowe przy jednoczesnej gloryfikacji na poły bandyckich i agenturalnych struktur komunistycznych. Dziś istnieje w naszym kraju względny pluralizm debaty publicznej i wizje historii serwowane przez Instytut oraz środowiska wobec niego opozycyjne w jakimś sensie się równoważą. Podręczniki zaś, całe szczęście, zachowują przeważnie obiektywizm - dominuje w nich sucha, nienacechowana ideologicznie narracja.

W obronie Narodowych Sił Zbrojnych mogę powiedzieć tylko tyle, że ostatecznie, w 1944 roku, zdołały wznieść się ponad podziały i uznały zwierzchnictwo AK. Nie uczynili tego nigdy PPR-owcy. Ich motywacja jest oczywiście zrozumiała, co nie zmienia faktu, że naświetlając wstydliwe epizody z dziejów polskich organizacji antyhitlerowskich, ich przede wszystkim musimy mieć na względzie.

Pozdrawiam.
20-08-2009 21:39 
 Ocena 2 na 2
ats42 (262 punktów)
>>W obronie Narodowych Sił Zbrojnych mogę powiedzieć tylko tyle, że ostatecznie, w 1944 roku, zdołały wznieść się ponad podziały i uznały zwierzchnictwo AK. Nie uczynili tego nigdy PPR-owcy. Ich motywacja jest oczywiście zrozumiała, co nie zmienia faktu, że naświetlając wstydliwe epizody z dziejów polskich organizacji antyhitlerowskich, ich przede wszystkim musimy mieć na względzie.
>>Pozdrawiam.
>>
Albo to celowe kłamstwo, albo niedoinformowanie. PPR wielokrotnie oferowała podporządkowanie swoich organizacji zbrojnych (GL i AL) pod komendę AK, a tym samym rządu londyńskiego, ale oferty nie przyjęto, stawiano natomiast im takie wymagania, że z kolei PPR nie była w stanie ich spełnić. PPR dążyła do konsolidacji zbrojnego podziemia, aby wytrącić Niemcom z ręki argument o bandytyzmie Polaków, bo zgodnie z Konwencją Genewską oddziałom zbrojnym nie posiadającym wspólnego zwierzchnictwa nie można było przyznać statusu partyzantów i traktować ich jak jeńców wojennych. A więc zgodnie z prawem Niemcy traktowali naszych partyzantów wszelkiej maści jak pospolitych bandytów. Partyzantka to była w Jugosławii pod dowództwem Tito. PPR zupełnie poważnie oferowała Rządowi polskiemu odłożenie sporów politycznych na "po wojnie", licząc na to, że dzięki współuczestnictwie w walce przeciwko najeźdzcy uzyska legalizację i będzie mogła występować jako pełnoprawny podmiot polityczny w wyborach powszechnych, a dzięki temu polski ustrój po wojnie zostanie zreformowany prospołecznie. Nie zakładano nawet, że zostanie wprowadzony system socjalistyczny z nadania ZSRR. Odrzucenie ofert PPR-u przez Londyn, bo ani Rząd, ani AK nie chciało jakiejkolwiek współpracy z żadnymi komunistami, lecz ich ścigali i tępili, nie dało naszym komunistom innego wyjścia, jak rozpoczęcie negocjacji ze Stalinem.

I niech Pan nie pisze takich tendencyjnych bredni, że PPR coś-tam "wiadomo, dlaczego". PPR nie była darzona zaufaniem przez Kreml, bo widziano w niej jedynie lewicowych narodowców. I vice-versa, PPR była pomna wymordowania przez Stalina ok. 5000 polskich komunistów w 1938 r. i rozwiązania przez Międzynarodókwę KPP, ale widząc, co się świeci, próbowała się prezentować Stalinowi jako zdolna do objęcia władzy w Polsce po wojnie, mając nadzieję jak najlepiej zabezpieczyc polskie interesy narodowe przed dyktaturą Moskwy. PPR starała się o wsparcie logistyczne u Stalina (uzbrojenie i środki łączności), ale aż do wiosny '44 bezskutecznie. Natomiast absolutnie nie ufano ludziom przysyłanym z Moskwy, tu był od samego początku stan zapalny, Stalin chciał wymusić bezwzględne podporządkowanie się Moskwie, a nasi się na to nie chcieli zgodzić. W efekcie Stalin do budowania tymczasowego rządu polskiego użył komunistów ze Związku Patriotów Polskich, a PPR w efekcie spacyfikował.
20-08-2009 23:40 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)

>Albo to celowe kłamstwo, albo niedoinformowanie. PPR wielokrotnie oferowała podporządkowanie swoich organizacji zbrojnych (GL i AL) pod komendę AK, a tym samym rządu londyńskiego, ale oferty nie przyjęto, stawiano natomiast im takie wymagania, że z kolei PPR nie była w stanie ich spełnić.

Nie "wielokrotnie", a jeden raz, na początku 1943 roku. Napisany przez Gomułkę list, skierowany do Delegatury Rządu Rzeczypospolitej na Kraj, istotnie zawierał propozycję szeroko zakrojonej kooperacji pomiędzy AK i podległymi jej organizacjami oraz PPR-GL, przy czym do koronnych argumentów tow. "Wiesława" należało widmo niezwyciężonej Armii Czerwonej, która wkroczywszy do okupowanej Polski miała wymierzyć srogą karę wszystkim tym, którzy zawczasu nie opowiedzieli się po stronie komunistów. Mimo napastliwego tonu epistoły, "Grot" Rowecki i prof. Piekałkiewicz wyrazili zgodę na spotkanie przedstawicieli Delegatury i AK z komunistami. Rozmowy padły po trzech zakończonych fiaskiem próbach osiągnięcia kompromisu. Nie jest prawdą, jakoby było to winą strony londyńsko-akowskiej. To PPR stanowczo odmówiła uznania zwierzchnictwa Rządu Londyńskiego, Delegatury i Komendanta Głównego ZWZ-AK, a także odcięcia się od Kominternu i uznania nienaruszalności wschodniej granicy RP, co było koniecznym warunkiem zawiązania porozumienia.

>PPR dążyła do konsolidacji zbrojnego podziemia, aby wytrącić Niemcom z ręki argument o bandytyzmie Polaków, bo zgodnie z Konwencją Genewską oddziałom zbrojnym nie posiadającym wspólnego zwierzchnictwa nie można było przyznać statusu partyzantów i traktować ich jak jeńców wojennych.

Nadzwyczaj szlachetni byli nasi komuniści w Pańskich oczach. Wywołanie zbrojnego powstania przeciwko okupantowi było podstawowym zadaniem PPR od chwili, gdy myśl o jej stworzeniu zawiązała się w umysłach Stalina i Dymitrowa. To, że wobec ciągłego umacniania antagonizmów pomiędzy konspiracją komunistyczną i patriotyczną nie było to możliwe, to sprawa osobna, którą trzeba zrzucić na kark niedoinformowania Moskwy w kwestii polskiej oraz typowo doktrynerskiego sposobu myślenia kierownictwa PPR.

>PPR zupełnie poważnie oferowała Rządowi polskiemu odłożenie sporów politycznych na "po wojnie", licząc na to, że dzięki współuczestnictwie w walce przeciwko najeźdzcy uzyska legalizację i będzie mogła występować jako pełnoprawny podmiot polityczny w wyborach powszechnych, a dzięki temu polski ustrój po wojnie zostanie zreformowany prospołecznie.

Rozumiem, że bierze Pan te rewelacje z oficjalnych enuncjacji propagandowych PPR, w których szerokim łukiem omijano hasła stricte komunistyczne i prosowieckie, zadowalając się obietnicami nacjonalizacji przemysłu, reformy agrarnej i wprowadzenia bliżej niezdefiniowanej "prawdziwej demokracji". Jeśli tak, to gratuluję dociekliwości.

>Nie zakładano nawet, że zostanie wprowadzony system socjalistyczny z nadania ZSRR. Odrzucenie ofert PPR-u przez Londyn, bo ani Rząd, ani AK nie chciało jakiejkolwiek współpracy z żadnymi komunistami, lecz ich ścigali i tępili, nie dało naszym komunistom innego wyjścia, jak rozpoczęcie negocjacji ze Stalinem.

CO?! Przecież, do kroćset, Stalin był pomysłodawcą tak samej PPR, jak i jej nazwy i programu! Od kiedy to prowadzi się negocjacje polityczne z własnym partyjnym pryncypałem?

>I niech Pan nie pisze takich tendencyjnych bredni, że PPR coś-tam "wiadomo, dlaczego". PPR nie była darzona zaufaniem przez Kreml, bo widziano w niej jedynie lewicowych narodowców.

Których ZSRR sama sobie wychowała - dziwne, że nie zdołano im tego nacjonalizmu wyperswadować. A oto, jak bardzo dobitnie artykułowali go sami PPR-owcy:

Po puszczeniu motorów w ruch zaczęliśmy na pożegnanie naszej sowieckiej ojczyzny śpiewać pieśń: "Sziroka strana maja radnaja" - Marceli Nowotko o odlocie Pierwszej Grupy Inicjatywnej do Polski.

>I vice-versa, PPR była pomna wymordowania przez Stalina ok. 5000 polskich komunistów w 1938 r. i rozwiązania przez Międzynarodókwę KPP, ale widząc, co się świeci, próbowała się prezentować Stalinowi jako zdolna do objęcia władzy w Polsce po wojnie, mając nadzieję jak najlepiej zabezpieczyc polskie interesy narodowe przed dyktaturą Moskwy.

Nie sądzę. Założyciele PPR byli politycznymi wychowankami Kremla, w większości nie mili nic wspólnego z dawną KPP. Na przykład spośród pierwszej tzw. "trójki kierowniczej" (Nowotko, Mołojec, Finder), działalność w KPP miał za sobą tylko ten pierwszy. Zważywszy na jego otwarcie prosowiecką postawę, wyrażoną chociażby poprzez członkostwo w Polskim Komitecie Rewolucyjnym w Łapach, trudno posądzać go o próbę uniezależnienia się od stalinowskiej wierchuszki.

>Natomiast absolutnie nie ufano ludziom przysyłanym z Moskwy,

Szanowny Panie - ludzie przysłani z Moskwy założyli tę partię.

>tu był od samego początku stan zapalny, Stalin chciał wymusić bezwzględne podporządkowanie się Moskwie, a nasi się na to nie chcieli zgodzić.

Nonsens. Spór pomiędzy zaufanymi akolitami Stalina, a ludźmi mniej przezeń cenionymi (zarówno tymi, którzy wchodzili w skład "grup inicjatywnych" , jak i aktywistami pozostającymi wcześniej na terenie GG) rozpoczął się w 1942 roku, po zabójstwie namaszczonego przez Moskwę na sekretarza Nowotki i mianowaniu na jego miejsce Findera. Wówczas Stalin po raz pierwszy ograniczył zaufanie wobec swej polskiej ekspozytury i przesłał do kraju własnego "kandydata" do schedy po Nowotce - był to niejaki Baruch Cukier, vel Witold Kolski. Kolski zakończył swoją misję trafiając ze spadochronem na drzewo, ale od tamtej pory ingerencje Stalina w personalne sprawy PPR były już regularne. Dość powiedzieć, że początkiem 1944 roku, po aresztowaniu Findera, na polecenie Kominternu wysłano do Polski całe nowe kierownictwo PPR, które miało zastąpić nieskuteczne, a co gorsza nie do końca znane Kremlowi środowisko nowego sekretarza - Gomułki.

PS: Na drugi raz prosiłbym o mniej impertynencki ton wypowiedzi - warto, by Pańskich racji bronił nie on, a argumenty.

Mimo wszystko - pozdrawiam.
21-08-2009 01:43 
 0 na 2
ats42 (262 punktów)
>Nie "wielokrotnie", a jeden raz, na początku 1943 roku. Napisany przez Gomułkę list, skierowany do Delegatury Rządu Rzeczypospolitej na Kraj, istotnie zawierał propozycję szeroko zakrojonej kooperacji pomiędzy AK i podległymi jej organizacjami oraz PPR-GL, przy czym do koronnych argumentów tow. "Wiesława" należało widmo niezwyciężonej Armii Czerwonej, która wkroczywszy do okupowanej Polski miała wymierzyć srogą karę wszystkim tym, którzy zawczasu nie opowiedzieli się po stronie komunistów. Mimo napastliwego tonu epistoły, "Grot" Rowecki i prof. Piekałkiewicz wyrazili zgodę na spotkanie przedstawicieli Delegatury i AK z komunistami. Rozmowy padły po trzech zakończonych fiaskiem próbach osiągnięcia kompromisu. Nie jest prawdą, jakoby było to winą strony londyńsko-akowskiej. To PPR stanowczo odmówiła uznania zwierzchnictwa Rządu Londyńskiego, Delegatury i Komendanta Głównego ZWZ-AK, a także odcięcia się od Kominternu i uznania nienaruszalności wschodniej granicy RP, co było koniecznym warunkiem zawiązania porozumienia.

Od tego się zaczęło, ale później próby osiągnięcia porozumienia były ze strony PPR ponawiane aż do końca wojny i choć nie nastąpiło to oficjalnie, to mimo tego wielokrotnie AK walczyła ramię w ramię z AL, a różne formacje zbrojne lewiciowe i prawicowe przyłączały się do AL. Warunki podjęcia współpracy postawione przez Delegaturę były w istocie nie do przyjęcia przez partię, której ambicją było stworzyć warunki dialogu pomiędzy ZSRR a rządem RP.

>Wywołanie zbrojnego powstania przeciwko okupantowi było podstawowym zadaniem PPR od chwili, gdy myśl o jej stworzeniu zawiązała się w umysłach Stalina i Dymitrowa. To, że wobec ciągłego umacniania antagonizmów pomiędzy konspiracją komunistyczną i patriotyczną nie było to możliwe, to sprawa osobna, którą trzeba zrzucić na kark niedoinformowania Moskwy w kwestii polskiej oraz typowo doktrynerskiego sposobu myślenia kierownictwa PPR.

To raczej nie doktrynerskie spojrzenie kierownictwa PPR zadecydowało, ale brak wyobraźni politycznej "obozu partriotycznego", jak go Pan nazywa, jakby polscy komuniści nie byli polskimi patriotami.

>Rozumiem, że bierze Pan te rewelacje z oficjalnych enuncjacji propagandowych PPR, w których szerokim łukiem omijano hasła stricte komunistyczne i prosowieckie, zadowalając się obietnicami nacjonalizacji przemysłu, reformy agrarnej i wprowadzenia bliżej niezdefiniowanej "prawdziwej demokracji". Jeśli tak, to gratuluję dociekliwości.

A niby co miała oferować społeczeństwu partia robotnicza? Wpierdol, miskę kaszy, litanię do matki Boskiej z któregobądź Kościoła i 16 godzin tyrania na dobę?

>CO?! Przecież, do kroćset, Stalin był pomysłodawcą tak samej PPR, jak i jej nazwy i programu! Od kiedy to prowadzi się negocjacje polityczne z własnym partyjnym pryncypałem?

Ano odtąd, odkąd 3 ludzi zrzuconych na spadochronach nie tworzy partii (bo co to za partia- 3 ludzi), lecz ją dopiero organizuje. PPR tworzyło tysiące polskich komunistów, których presji musieli ulegać ludzie nasłani z Moskwy, a na dodatek oni także, będąc cokolwiek od Moskwy oddaleni, wykazywali się własnymi ambicjami i forsowali własne punkty widzenia. W łonie kierownictwa PPR był konflikt interesów, mimo że pozornie wszystko zależało od Moskwy, a tak naprawdę to Moskwa niewiele wiedziała, jak się sprawy mają.

>Których ZSRR sama sobie wychowała - dziwne, że nie zdołano im tego nacjonalizmu wyperswadować.

Ano nie zdołano, Gomółka grubo po wojnie trafił bez wyroku sądu na 4 lata do więzienia za odchylenie prawicowo-narodowe. To jemu się odchyliło dopiero w 1951? Jak go szkolili w Moskwie to jeszcze nie był "odchylony", czy udawał, że nie jest?

>Nie sądzę. Założyciele PPR byli politycznymi wychowankami Kremla, w większości nie mili nic wspólnego z dawną KPP. Na przykład spośród pierwszej tzw. "trójki kierowniczej" (Nowotko, Mołojec, Finder), działalność w KPP miał za sobą tylko ten pierwszy.
Po pierwsze nie Nowotko, a Nowotka. Nazwisko przerobiono mu- cholera wie po co- pod koniec lat '40.
Po drugie, Mołojec też był w KPP.

>>Natomiast absolutnie nie ufano ludziom przysyłanym z Moskwy,
>Szanowny Panie - ludzie przysłani z Moskwy założyli tę partię.
I na tym polegał problem polskich komunistów, grupy inicjatywnej i Stalina.

>>tu był od samego początku stan zapalny, Stalin chciał wymusić bezwzględne podporządkowanie się Moskwie, a nasi się na to nie chcieli zgodzić.
>Nonsens. Spór pomiędzy zaufanymi akolitami Stalina, a ludźmi mniej przezeń cenionymi (zarówno tymi, którzy wchodzili w skład "grup inicjatywnych" , jak i aktywistami pozostającymi wcześniej na terenie GG) rozpoczął się w 1942 roku, po zabójstwie namaszczonego przez Moskwę na sekretarza Nowotki i mianowaniu na jego miejsce Findera. Wówczas Stalin po raz pierwszy ograniczył zaufanie wobec swej polskiej ekspozytury i przesłał do kraju własnego "kandydata" do schedy po Nowotce - był to niejaki Baruch Cukier, vel Witold Kolski. Kolski zakończył swoją misję trafiając ze spadochronem na drzewo, ale od tamtej pory ingerencje Stalina w personalne sprawy PPR były już regularne. Dość powiedzieć, że początkiem 1944 roku, po aresztowaniu Findera, na polecenie Kominternu wysłano do Polski całe nowe kierownictwo PPR, które miało zastąpić nieskuteczne, a co gorsza nie do końca znane Kremlowi środowisko nowego sekretarza - Gomułki.
>
Potwierdza Pan to, czemu wcześniej Pan przeczył- PPR ani się nie organizowała, ani nie działała sticte wg rozkazów Moskwy,a jej kierownictwo było między młotem a kowadłem.
Sledziu (1058 punktów)

>Od tego się zaczęło, ale później próby osiągnięcia porozumienia były ze strony PPR ponawiane aż do końca wojny

Nic na ten temat nie wiem. Co więcej, skład ciał tworzonych przez komunistów (KRN i w szczególności PKWN, na którego potrzeby stworzono fikcyjne odpowiedniki dawnych partii politycznych, choćby PPS i SL) dowodzi, że nawet przez myśl im nie przeszło, by dokooptować do własnych struktur ludzi podziemia niepodległościowego.

>i choć nie nastąpiło to oficjalnie, to mimo tego wielokrotnie AK walczyła ramię w ramię z AL, a różne formacje zbrojne lewiciowe i prawicowe przyłączały się do AL.

To normalne. Pomimo zażartych walk bratobójczych, nie bez kozery nazywanych wojną domową, AK i inne organizacje patriotyczne musiały czasem łączyć siły z GL-AL. Vide słynna bitwa pod Gruszką, w którą oddziały AK zostały niejako wciągnięte.

>Warunki podjęcia współpracy postawione przez Delegaturę były w istocie nie do przyjęcia przez partię, której ambicją było stworzyć warunki dialogu pomiędzy ZSRR a rządem RP.

Ta, dialogu... Relacje pomiędzy WKP(b) i PPR były dialogiem o tyle, o ile jest nim wymiana zdań pomiędzy dowódcą, a podkomendnym, zakończona przez tego drugiego okrzykiem "tak jest!".

>To raczej nie doktrynerskie spojrzenie kierownictwa PPR zadecydowało, ale brak wyobraźni politycznej "obozu partriotycznego", jak go Pan nazywa, jakby polscy komuniści nie byli polskimi patriotami.

Bo nie byli - mam tu oczywiście na myśli czołowych działaczy partyjnych , nie ogół żołnierzy i aktywistów, pośród których musieli trafiać się ludzie szczerze oddani ojczyźnie. Nie rozumiem, jak może Pan nazywać patriotami ludzi, którzy tworzyli struktury partii, będącej faktyczną ekspozyturą wrogiego mocarstwa na terenie okupowanej Polski. Ponadto, zapomina Pan, że byli PPR-owcy ortodoksyjnymi marksistami-leninistami. Oznacza to ni mniej ni więcej jak to, że kierowali się filozofią a priori odrzucającą patriotyzm i narodową płaszczyznę identyfikacji.

>A niby co miała oferować społeczeństwu partia robotnicza?

Właśnie to, ale ja pytam o podstawy, by wierzyć w szczerość tych deklaracji. Proszę pamiętać, że sam przymiotnik "robotnicza" w nazwie polskiej kompartii miał określone zadania pozoracyjne i służył zatajeniu sowieckich koneksji PPR poprzez ekspozycję jej rzekomo socjaldemokratycznego rysu programowego.

>Ano odtąd, odkąd 3 ludzi zrzuconych na spadochronach nie tworzy partii (bo co to za partia- 3 ludzi), lecz ją dopiero organizuje.

Gwoli ścisłości - nie trzech, a kilkunastu.

>PPR tworzyło tysiące polskich komunistów,

Ba, miliony! Proszę mnie nie rozśmieszać - ruch komunistyczny już w II RP miał znaczenie marginalne, a stalinowska czystka ostatecznie zdruzgotała jego siły. "Tysiące" aktywistów, o których Pan pisze, to propagandowe kłamstwo historiografii PRL. Prawda jest taka, że poza kielecczyzną i lubelszczyzną PPR nie wykształciła trwałych struktur terenowych, co jednoznacznie wyklucza możliwość liczenia jej członków w tysiącach.

>Ano nie zdołano, Gomółka grubo po wojnie trafił bez wyroku sądu na 4 lata do więzienia za odchylenie prawicowo-narodowe.

Gomułka to jednostkowy przypadek. Nie można czynić zeń znamienia niezależności całej partii.

>Po pierwsze nie Nowotko, a Nowotka. Nazwisko przerobiono mu- cholera wie po co- pod koniec lat '40.

No i co z tego? Nazwiska "Nowotko" używa się w większości publikacji historycznych i nie widzę powodu, dla którego ja miałbym tego unikać.

>Po drugie, Mołojec też był w KPP.

Należał tylko do młodzieżówki, a podczas czystki znajdował się w Hiszpanii, przez co nie zetknął się ze stalinowskim terrorem. Owszem, od 1939 roku stał na czele tzw. Grupy Paryskiej KPP, jednakże była to struktura powołana do życia przez Komintern, ostro odcinająca się od spuścizny dawnej KPP.

>Potwierdza Pan to, czemu wcześniej Pan przeczył- PPR ani się nie organizowała, ani nie działała sticte wg rozkazów Moskwy,a jej kierownictwo było między młotem a kowadłem.

Napisałem jedynie, że w kwestiach personalnych na linii PPR- Komintern-WKP(b) istotnie pojawiały tarcia. Z tej przesłanki nie wynika bynajmniej wniosek, że komuniści polscy chcieli się kiedykolwiek uniezależnić od sowietów.
22-08-2009 00:04 
 Ocena 1 na 1
ats42 (262 punktów)
>>Od tego się zaczęło, ale później próby osiągnięcia porozumienia były ze strony PPR ponawiane aż do końca wojny
>Nic na ten temat nie wiem. Co więcej, skład ciał tworzonych przez komunistów (KRN i w szczególności PKWN, na którego potrzeby stworzono fikcyjne odpowiedniki dawnych partii politycznych, choćby PPS i SL) dowodzi, że nawet przez myśl im nie przeszło, by dokooptować do własnych struktur ludzi podziemia niepodległościowego.
Co im chodziło po głowach w 1942 to w 1945 już nie musiało, bo żadnych szans na konstruktywną współpracę z kimkolwiek nie mieli i to nie tylko ze swojej winy.
>>i choć nie nastąpiło to oficjalnie, to mimo tego wielokrotnie AK walczyła ramię w ramię z AL, a różne formacje zbrojne lewiciowe i prawicowe przyłączały się do AL.
>To normalne. Pomimo zażartych walk bratobójczych, nie bez kozery nazywanych wojną domową, AK i inne organizacje patriotyczne musiały czasem łączyć siły z GL-AL. Vide słynna bitwa pod Gruszką, w którą oddziały AK zostały niejako wciągnięte.
A także Powstanie Warszawskie i bitwy w lasach janowskich i biłgorajskich. Normalnym jest, że prości ludzie (i żołnierze) się między soba dogadują, tylko politycy nie.
>>Warunki podjęcia współpracy postawione przez Delegaturę były w istocie nie do przyjęcia przez partię, której ambicją było stworzyć warunki dialogu pomiędzy ZSRR a rządem RP.
>Ta, dialogu... Relacje pomiędzy WKP(b) i PPR były dialogiem o tyle, o ile jest nim wymiana zdań pomiędzy dowódcą, a podkomendnym, zakończona przez tego drugiego okrzykiem "tak jest!".
Coś Pan tendencyjnie nie doczytujesz. To nie PPR miała być początkowo stroną w rozmowach z Moskwą, ale rząd londyński, a PPR chciała uzyskać znaczące miejsce na polskiej scenie politycznej. Zupełnie niechcący uzyskała miejsce aż tak znaczące, że "londyńczycy" mogli się pójść gonić w szmaty.
>Bo nie byli - mam tu oczywiście na myśli czołowych działaczy partyjnych , nie ogół żołnierzy i aktywistów, pośród których musieli trafiać się ludzie szczerze oddani ojczyźnie. Nie rozumiem, jak może Pan nazywać patriotami ludzi, którzy tworzyli struktury partii, będącej faktyczną ekspozyturą wrogiego mocarstwa na terenie okupowanej Polski. Ponadto, zapomina Pan, że byli PPR-owcy ortodoksyjnymi marksistami-leninistami. Oznacza to ni mniej ni więcej jak to, że kierowali się filozofią a priori odrzucającą patriotyzm i narodową płaszczyznę identyfikacji.
A ja nie pojmuję, jak można mieć w sobie aż tyle bezczelości, aby po kilkudziesięciu latach wiszenia u cudzego cycka, zawsze z zagranicznym wsparciem, po latach kompletnej niezdolności do samodzielnej egzystencji i działania bez wsparcia obcych rządów (i w ich interesie również) czepiać się adwersarza, że reprezentuje lub popiera obce interesy i korzysta z zagranicznej pomocy. Akurat ortodoksyjny leninizm w polskim wydaniu miał inny zafarb, niż radziecki i nawet zrzuceni z Moskwy działacze musieli uwzgledniać polską specyfikę, nie mogli jej nie dostrzegać i lekceważyć.

>Właśnie to, ale ja pytam o podstawy, by wierzyć w szczerość tych deklaracji. Proszę pamiętać, że sam przymiotnik "robotnicza" w nazwie polskiej kompartii miał określone zadania pozoracyjne i służył zatajeniu sowieckich koneksji PPR poprzez ekspozycję jej rzekomo socjaldemokratycznego rysu programowego.
Praktyka wykazała szczerość intencji w sposobie organizacji państwa i jego odbudowie i rozbudowie, radzieckich wzorców w newralgicznych dziedzinach, jak np. rolnictwo, nie przejęto i ZSRR mógł gówno zrobić, że się tak stało.

>Gwoli ścisłości - nie trzech, a kilkunastu.
Też mi różnica! No, mioże większa, niż jak dywizja +10 żołnierzy

>Ba, miliony! Proszę mnie nie rozśmieszać - ruch komunistyczny już w II RP miał znaczenie marginalne, a stalinowska czystka ostatecznie zdruzgotała jego siły. "Tysiące" aktywistów, o których Pan pisze, to propagandowe kłamstwo historiografii PRL. Prawda jest taka, że poza kielecczyzną i lubelszczyzną PPR nie wykształciła trwałych struktur terenowych, co jednoznacznie wyklucza możliwość liczenia jej członków w tysiącach.
Czyżby? 4000 członków w 1943 r i co ma do rzeczy, gdzie byli zlokalizowani?

>Gomułka to jednostkowy przypadek. Nie można czynić zeń znamienia niezależności całej partii.
Całe społeczeństwo składa się z jednostkowych przypadków. Jakby Gomółka był jednostkowym przypadkiem, to by go nie miał kto z pierdla wyciągnąć, ani nikt we władzach by go nie poparł. A Moczar? Dzierżymorda, komuch do kwadratu, wychowanek i agent NKWD, ale narodowiec! A konflikt pomiędzy natolińczykami a puławianami czy aby nie rozgrywał się wokół kwesti narodowych i liberalizmu ?

>Należał tylko do młodzieżówki, a podczas czystki znajdował się w Hiszpanii, przez co nie zetknął się ze stalinowskim terrorem. Owszem, od 1939 roku stał na czele tzw. Grupy Paryskiej KPP, jednakże była to struktura powołana do życia przez Komintern, ostro odcinająca się od spuścizny dawnej KPP.
No i co z tego wynika, że np. nasi żołnierze frontowi i na wschodzie, i na Zachodzie, nie zetnęli się z hitlerowskim terrorem, bo walczyli na frontach, a nie spieprzali przed łapankami? Jak przeżył, to się nie zetknął i spłynęło to po nim, jak po kaczce woda?

>Napisałem jedynie, że w kwestiach personalnych na linii PPR- Komintern-WKP(b) istotnie pojawiały tarcia. Z tej przesłanki nie wynika bynajmniej wniosek, że komuniści polscy chcieli się kiedykolwiek uniezależnić od sowietów.
Weź ty się, człowieku, uniezależnij od swojej połowicy Niby proste, ale po co, jak razem też po drodze i w dodatku raźniej? A żeby nie pchać się w abstrakcje, to może dzisiaj się uniezależnijmy od USA i jednocześnie od Unii Europejskiej. Co, nie stać nas na to? Albośmy to jacy tacy?
Sledziu (1058 punktów)

>Co im chodziło po głowach w 1942 to w 1945 już nie musiało, bo żadnych szans na konstruktywną współpracę z kimkolwiek nie mieli i to nie tylko ze swojej winy.

Mieli szanse, czy nie mieli - akurat konspiracyjny ekumenizm nie był im już wtedy zanadto potrzebny.

>Coś Pan tendencyjnie nie doczytujesz.

Coś Pan nieprecyzyjnie piszesz.

>To nie PPR miała być początkowo stroną w rozmowach z Moskwą, ale rząd londyński, a PPR chciała uzyskać znaczące miejsce na polskiej scenie politycznej. Zupełnie niechcący uzyskała miejsce aż tak znaczące, że "londyńczycy" mogli się pójść gonić w szmaty.

Już widzę oczyma wyobraźni, jak w umysłach wyciągniętych z moskiewskiego kapelusza towarzyszy, z których bodajże jeden zdołał ukończyć szkołę elementarną (Finder) powstaje światła idea, by pogodzić Londyn i Kreml.

>A ja nie pojmuję, jak można mieć w sobie aż tyle bezczelości, aby po kilkudziesięciu latach wiszenia u cudzego cycka, zawsze z zagranicznym wsparciem, po latach kompletnej niezdolności do samodzielnej egzystencji i działania bez wsparcia obcych rządów (i w ich interesie również) czepiać się adwersarza, że reprezentuje lub popiera obce interesy i korzysta z zagranicznej pomocy.

Uprawia Pan tanią (i, co gorsza, filo-komunistyczną) demagogię. Polska krajem niesamodzielnym była już trzy stulecia temu - nie idzie o to, by państwo było autarkiczne, a o to, by reprezentujący je politycy podejmowali swoje decyzje ze względu na interes jego, a nie wroga, czy też nawet potężnych stronników.

>Akurat ortodoksyjny leninizm w polskim wydaniu miał inny zafarb, niż radziecki

Skoro był ortodoksyjny, to nie mógł zarazem być inny - ortodoksja wyklucza pluralizm punktów widzenia.

>i nawet zrzuceni z Moskwy działacze musieli uwzgledniać polską specyfikę, nie mogli jej nie dostrzegać i lekceważyć.

Owszem, ale nie o tym rozmawiamy. O ile pamiętam, mówiliśmy o intencjach, jakie przyświecały kierownictwu PPR w ich codziennej działalności konspiracyjnej. Moim zdaniem, nie były to intencje patriotyczne i nie zmieni tego polityczna pragmatyka, na którą PPR się godziła. W podobny sposób łagodny stosunek PRL do Kościoła w różnych okresach jej istnienia (przede wszystkim lata 50-56 i cała dekada Jaruzelskiego) nie czyni z bolszewików gorliwych chrześcijan.

>Praktyka wykazała szczerość intencji w sposobie organizacji państwa i jego odbudowie i rozbudowie, radzieckich wzorców w newralgicznych dziedzinach, jak np. rolnictwo, nie przejęto i ZSRR mógł gówno zrobić, że się tak stało.

Zbyt daleko przeniósł nas Pan w czasie. Gdy to się działo, tylko niewielka część byłych PPR-owców pozostała jeszcze u władzy.

>>Gwoli ścisłości - nie trzech, a kilkunastu.
>Też mi różnica! No, mioże większa, niż jak dywizja +10 żołnierzy

Różnica jest niewielka, ale wypowiadając się tym temacie, warto by odróżniać "grupy inicjatywne" od "trójki kierowniczej".

>Czyżby? 4000 członków w 1943 r i co ma do rzeczy, gdzie byli zlokalizowani?

Skąd Pan bierze tak szczegółowe dane? O ile mi wiadomo, nigdy nie udało się ich zdobyć. Jest rzeczą znaną, że w tym samym roku Finder w depeszy do Dymitrowa określał liczebność PPR-GL na 8000, ale jemu, w mojej antykomunistycznej fobii, raczej bym nie dowierzał.

>Całe społeczeństwo składa się z jednostkowych przypadków. Jakby Gomółka był jednostkowym przypadkiem, to by go nie miał kto z pierdla wyciągnąć, ani nikt we władzach by go nie poparł. A Moczar? Dzierżymorda, komuch do kwadratu, wychowanek i agent NKWD, ale narodowiec! A konflikt pomiędzy natolińczykami a puławianami czy aby nie rozgrywał się wokół kwesti narodowych i liberalizmu ?

Jak wyżej - to było znacznie później. A propos natolińczyków, chciałem przypomnieć, że ich guru, Roman Zambrowski, od lipca 1944 roku piastował funkcję szefa komórki PKWN odpowiedzialnej za inicjowanie działalności fikcyjnych partii politycznych. Wynika z tego, że rewizja poglądów i przejście na pozycje bardziej liberalne musiały u niego nastąpić w późniejszym okresie.

> Jak przeżył, to się nie zetknął i spłynęło to po nim, jak po kaczce woda?

Jeśli walczył po stronie Niemców, to jest wielce prawdopodobne, że tak było.

>Weź ty się, człowieku, uniezależnij od swojej połowicy Niby proste, ale po co, jak razem też po drodze i w dodatku raźniej?

Cieszę się, że tym razem widzi Pan sprawę jasno i porównuje związek PPR z bolszewikami do małżeństwa. A że był to związek o silnie zarysowanej dominującej pozycji jednej ze stron...

>A żeby nie pchać się w abstrakcje, to może dzisiaj się uniezależnijmy od USA i jednocześnie od Unii Europejskiej. Co, nie stać nas na to? Albośmy to jacy tacy?

To demagogia, ale o tym już pisałem.
22-08-2009 01:26 
 Ocena 2 na 2
ats42 (262 punktów)
Polska była krajem wrogim ZSRR przed wojną i w jej trakcie, więc w interesie Moskwy było Polskę przede wszystkim zneutralizować jako kraj wrogi, a nie jedynie zagarnąć czy zkomunizować. Skoro w wyniku działań wojennych i durnej polityki polskiego rządu, który absolutnie nie rozumiał intencji Stalina wynikających z radzieckiej racji stanu- a więc przed wszystkim osiągnięcia względnego bezpieczeństwa zachodniej granicy w każdy dostępny sposób- doszło do sytuacji takiej, że dla Stalina stanęła otworem droga do wprowadzenia u nas swoich rządów, to Stalin tę okazje wykorzystał. Inaczej się traktuje sojusznika, a inaczej wroga. Zaciśnięcie zębów i prowadzenie polityki współpracy z ZSRR w czasie wojny, niewycofanie armii Andersa, opłaciło by się nam stukrotnie, bo rząd londyński zachował by swą reprezentatywność, a Stalin nie mógłby sojusznikowi narzucić aż takich warunków, jakie się narzuca krajom podbitym, czyli wrogim. Gdyby Polska zawarła w trakcie wojny pakt z ZSRR, to Stalin by go literalnie dotrzymywał jak wcześniejszego paktu z Niemcami. Wroga postawa naszego rządu spowodowała, że Stalin musiał na sprawę bezpieczeństwa ZSRR patrzeć bardziej kompleksowo i pomajstrować przy granicach w taki sposób, aby uzyskać maksimum ich obronności. Gdyby nie to, może nasze granice nie podległy by aż tak wielkiej modyfikacji, albo nawet żadnej. Współpraca sojusznicza pomiędzy wszystkimi aliantami dawała szansę na silne wsparcie naszej sprawy przez Zachód, jednakże nasza burzycielska postawa spowodowała ich odwrócenie się od sprawy suwernności Polski i jej granic. Inne kraje Europy wchłonięte do radzieckiej strefy wpływów należały do państw Osi i zostały po prostu pobite w wyniku działań wojennych przeciwko ich armiom i Niemcom na ich terytorium. Polska była jedynym zdeklarowanym wrogiem ZSRR w obrębie koalicji antyhitlerowskiej. Rząd londyński był na to ślepy i zwyczjnie głupi. Jedynie polscy komuniści- i ci w kraju, i ci wychowankowie Stalina, rozumieli, że jedynie deklaracja współpracy i lojalności zapewni nam bezpieczeństwo i da szansę budowania państwa z maksymalnie wolną ręką oraz uchroni od zwyczajnej okupacji.
To własnie było patriotyczne i propaństwowe, oraz sprawdziło się długofalowo, a nie głupie rozpierdalactwo wyzierające ze strony środowisk prawicowych.
Liss (2003 punktów)
Dobre ,rzeczowe ,duży plus.
22-08-2009 12:09 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)
>Polska była krajem wrogim ZSRR przed wojną i w jej trakcie, więc w interesie Moskwy było Polskę przede wszystkim zneutralizować jako kraj wrogi, a nie jedynie zagarnąć czy zkomunizować.

Nie wydaje mi się. Trzeba pamiętać, że Stalin przy wszystkich wynaturzeniach swojej polityki, był jednak marksistą-rewolucjonistą. Oznacza to, że skrzętnie wykorzystywał wszelkie nadarzające się okazje po temu, aby narzucić innemu krajowi radzieckie rozwiązania ustrojowe. Oczywiście, Wielki Sternik głosił już w latach 20-tych możliwość budowy komunizmu w jednym tylko kraju, ale nie oznacza to bynajmniej, że bez względu na istniejące sposobności eksportu rewolucji, kurczowo trzymał się tego minimalizmu.

>Inaczej się traktuje sojusznika, a inaczej wroga. Zaciśnięcie zębów i prowadzenie polityki współpracy z ZSRR w czasie wojny, niewycofanie armii Andersa,

Powtarza Pan stare kłamstwo sowieckiej propagandy. Armię Andersa wycofano, bowiem Stalin chciał się pozbyć balastu w postaci towarzyszących jej Polaków wywiezionych wcześniej do ZSRR.

>opłaciło by się nam stukrotnie, bo rząd londyński zachował by swą reprezentatywność, a Stalin nie mógłby sojusznikowi narzucić aż takich warunków, jakie się narzuca krajom podbitym, czyli wrogim.

Kto by mu tego zabronił?

>Gdyby Polska zawarła w trakcie wojny pakt z ZSRR,

A układ Sikorski-Majski, to co było? Porozumienie dotyczące współdziałania w świecie Tibii?

>Wroga postawa naszego rządu spowodowała, że Stalin musiał na sprawę bezpieczeństwa ZSRR patrzeć bardziej kompleksowo i pomajstrować przy granicach w taki sposób, aby uzyskać maksimum ich obronności. Gdyby nie to, może nasze granice nie podległy by aż tak wielkiej modyfikacji, albo nawet żadnej. Współpraca sojusznicza pomiędzy wszystkimi aliantami dawała szansę na silne wsparcie naszej sprawy przez Zachód, jednakże nasza burzycielska postawa spowodowała ich odwrócenie się od sprawy suwernności Polski i jej granic.

Świetnie. A na czym polegała ta burzycielska postawa? Rząd RP zaakceptował nawet obraźliwy dla Polaków traktat Sikorski-Majski, a jedyną jego przewiną było to, że nazbyt głośno domagał się od Stalina wyjaśnienia sprawy katyńskiej. Generalissimus cynicznie wykorzystał rzekome wspieranie przez Polskę interesów niemieckich i zerwał stosunki z rządem Sikorskiego. To był kwiecień 1943 roku, kiedy było już jasne, Polska znajdzie się w radzieckiej strefie wpływów i chodziło o to tylko, aby móc oficjalnie wypiąć się na legalny polski rząd.

>Jedynie polscy komuniści- i ci w kraju, i ci wychowankowie Stalina, rozumieli, że jedynie deklaracja współpracy i lojalności zapewni nam bezpieczeństwo i da szansę budowania państwa z maksymalnie wolną ręką oraz uchroni od zwyczajnej okupacji.

Ale nie uchroniło - koniec końców nie było wolnej ręki, była za to okupacja par excellence.

Przypisywanie komunistom polskim, którzy w znakomitej swej większości nie legitymowali się nawet wykształceniem podstawowym, tak długofalowego planu kształtowania międzynarodowej pozycji Polski, jest nonsensem. Całe to bandyckie towarzystwo nic nie rozumiało z realiów światowej polityki. Miało za to głowy i gęby pełne strywializowanych marksistowskich frazesów, w tym i prosowiecko pojętego internacjonalizmu proletariackiego, wykluczającego obronę suwerenności narodowej.
22-08-2009 21:13 
 Ocena-3 na 5
ats42 (262 punktów)
Również uważam Stalina za rewolucjonistę, ale za pragmatycznego rewolucjonistę, a nie za napaleńca. Eksport rewolucji siłą nie wchodził w rachubę, samorzutne ruchy rewolucyjne w innych państwach też, trzeba więc było działać sposobem i łapać okazje- jedną z nich stworzył polski rząd na uchodźztwie, zostawiwszy w kraju polityczny i militarny bajzel.

Dalej: zaraz się tu dowiemy, że Stalin osobiscie wyrzucił Andersa z jego wojakami za kołnierz, albo nasze dowództwo postanowiło wycofać armię, aby zrobić Soso dobrze.

Sprawą katyńską zagrali Niemcy w odpowiednim dla nich momencie i rozwalili zawiązującą się koalicję. Trzeba było więcej wyobraźni, aby w tej sytuacji nie postępować impulsywnie i schematycznie, jak tego oczekiwał Hitler, ale utrzymać sojusz i wygrać wojnę, a potem dopiero żądać wyjaśnień.
"Nasi" natomiast zrobili wszystko, aby tę wojnę nieodwołalnie przegrać na wszelkie możliwe sposoby już w jej połowie- postawili się i Stalin już od tej chwili miał pewność, że ni cholery żadne porozumienie się nie utrzyma.

Kto by Stalinowi zabronił? Własny wizerunek! Nie wyzwala się sojusznika od niego samego.

Nie było żadnej okupacji Polski! To mitologia antykomunistyczna! Wsparcie Armii Czerwonej i NKWD ograniczyło się do zwalczania zbrojnego podziemia, Rosjanie nie wydawali nam dekretów i nie sprawowali władzy cywilnej od naniższego szczebla poczynając, a w 1989 r. odzyskanie suwereności odbyło się bezkonfliktowo, nikt Polski nie musiał Rosjanom siłą wyrywać, bo jej nie trz
22-08-2009 21:52 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Rosjanie nie wydawali nam dekretów

   Nie wydawali. Tym niemniej przeginasz. Ostro przeginasz.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-08-2009 23:07 
 Ocena 1 na 1
ats42 (262 punktów)
>>Rosjanie nie wydawali nam dekretów
>   Nie wydawali. Tym niemniej przeginasz. Ostro przeginasz.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Proszę o wykładnię tego przegięcia.
23-08-2009 09:16 
 Ocena 4 na 6
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Proszę o wykładnię tego przegięcia.

Najlepszą wykładnią będzie obejrzenie stopy placownika podziurawionej jak sito, on zawsze sam sobie w nią strzela.

Poprawki Stalina szły w kierunku usuwania zapisów uzależniających Polskę od ZSRR, a sugestie zachęcały do zapisów demokratyzujących. Cóż na to poradzić, że największy dyktator, bardzo lubił konstytucje demokratyczne, przykładem jego własna, której zapisów nie powstydziłyby się współczesne demokracje. Dopiero Gierek wprowadził zapis o przewodniej roli partii ZSRR. Ja wiem, to straszny ból dla naszych patriotów, straszne świństwo zrobił im Koba. Gdyby nie jego perfidia, jak pięknie by dziś było wymachiwać kartami zapisanymi przykładami hańby poddaństwa.

Aneta Dziwińska
23-08-2009 09:29 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Poprawki Stalina szły w kierunku usuwania zapisów uzależniających Polskę od ZSRR, a sugestie zachęcały do zapisów demokratyzujących.

   Aż strach pomyśleć czym mogłaby stać się PRL, gdyby nie te światłe poprawki.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
23-08-2009 15:43 
 Ocena 3 na 5
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Aż strach pomyśleć czym mogłaby stać się PRL, gdyby nie te światłe poprawki.

Oj strach. Gdyby ten straszny komunizm nie zindustrializował tego przepięknego, pokrytego w całości kwiecistą łąką, kraju, to byśmy mogli do dzisiaj sycić się jego pięknem. A te komunistyczne s...ny na złość ludowi spokojnemu, nanieśli poprawki i śmierdzących kominów nastawiali wszędzie.

Aneta Dziwińska
23-08-2009 11:24 
 Ocena 1 na 1
ats42 (262 punktów)
>Poprawki Stalina szły w kierunku usuwania zapisów uzależniających Polskę od ZSRR, a sugestie zachęcały do zapisów demokratyzujących.
>
Otóż to! W roku 1938 Stalin rozwalił tysiące polskich komunistów i rozwiązał KPP ze względu na idiotycznie bezkompromisowy program polityczny, co raz nawołujący do walki na śmierć i życie. Doszedł do wniosku, że albo ma do czynienia z debilami, których światowy ruch komunistyczny powinien się wystrzegać, albo z prowokatorami sanacyjnego rządu. Ostentacyjne deklaracje w przepisach prawa i statutach nie były Stalinowi na rękę.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Proszę o wykładnię tego przegięcia.
>Najlepszą wykładnią będzie obejrzenie stopy placownika podziurawionej jak sito, on zawsze sam sobie w nią strzela.
>Poprawki Stalina szły w kierunku usuwania zapisów uzależniających Polskę od ZSRR, a sugestie zachęcały do zapisów demokratyzujących. Cóż na to poradzić, że największy dyktator, bardzo lubił konstytucje demokratyczne, przykładem jego własna, której zapisów nie powstydziłyby się współczesne demokracje.
Dopiero Gierek wprowadził zapis o przewodniej roli partii ZSRR. Ja wiem, to straszny ból dla naszych patriotów, straszne świństwo zrobił im Koba. Gdyby nie jego perfidia, jak pięknie by dziś było wymachiwać kartami zapisanymi przykładami hańby poddaństwa.

To chyba nie jest potrzebne, wystarczy nam ten potworek w postaci Pałacu Kultury i Nauki - daru Towarzysza Stalina. Mam nadzieję, że w końcu wybudują w jego pobliżu coś co go zdominuje. Choć lepiej by było toto wyburzyć.
23-08-2009 22:24 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>wystarczy nam ten potworek w postaci Pałacu Kultury i Nauki - daru Towarzysza Stalina.

Koba zawsze miał rozmach, sam musisz przyznać, że spory gwóźdź wbił ci w d...

Aneta Dziwińska
placownik (17853 punktów)

>>>Rosjanie nie wydawali nam dekretów
>>   Nie wydawali. Tym niemniej przeginasz. Ostro przeginasz.

>Proszę o wykładnię tego przegięcia.

   Czy przykład PRL-owskiej Konstytucji nie budzi w Tobie podejrzeń, że przynajmniej niektóre dekrety były nam dyktowane? A czy działalność generała Sierowa nie pokazuje, jak można było doskonale dawać sobie radę bez dekretów?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
23-08-2009 10:38 
 Ocena 1 na 1
ats42 (262 punktów)
>   Czy przykład PRL-owskiej Konstytucji nie budzi w Tobie podejrzeń, że przynajmniej niektóre dekrety były nam dyktowane?

Podejrzliwie niepewne te wnioski, to raczej insynuacje, a nie dowody.

>A czy działalność generała Sierowa nie pokazuje, jak można było doskonale dawać sobie radę
>

Polecam film "Pułkownik Kwiatkowski", chyba jedyny dobitnie pokazujący, jakie problemy miała władza ludowa z kadrami w terenie. Za rewolucji październikowej było identycznie, więc doświadczenie w kierowaniu takimi ludźmi dobrze było mieć
23-08-2009 11:21 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
> Polecam film "Pułkownik Kwiatkowski", chyba jedyny dobitnie pokazujący, jakie problemy miała władza ludowa z kadrami w terenie.
   Obejrzyj jeszcze "Misia".

>Za rewolucji październikowej było identycznie, więc doświadczenie w kierowaniu takimi ludźmi dobrze było mieć
   A tu już polecam inną, poważniejszą lekturę.
23-08-2009 13:26 
 Ocena 1 na 1
ats42 (262 punktów)

>   Obejrzyj jeszcze "Misia".

Jak śmiesz suponować, że nie oglądałem "Misia"?!
23-08-2009 13:50 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Obejrzyj jeszcze "Misia".
>Jak śmiesz suponować, że nie oglądałem "Misia"?!
   Więc zostały cykliczne wycieczki do muzeów, coby oglądaniem szkieletów Czapajewa podtrzymywać świeżość erudycji.
23-08-2009 15:27 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
Adamiak, ja potrzebuję wroga, ale na boga, to musi być ktoś solidny. Do tych twoich popierdół już nijak nie idzie się odnieść.

Aneta Dziwińska
23-08-2009 19:12 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Adamiak, ja potrzebuję wroga,

Dotknij nieproszona hamaka, a będziesz miała. A po co Ci wróg? Nie może być przyjaciel? Jakby co, zapraszam na hamak. Się pobujamy.
23-08-2009 21:18 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>zapraszam na hamak

Mój boże, ja spodziewałam arii Arsace z Semiramidy, suknia wieczorowa przygotowana, brylanty wyjęte z depozytu, a ten o hamaku. Cóż ty mi chcesz na tym hamaku pokazać? Czyżby z tym nie dało się pójść do opery? W drzwi by się nie zmieściło?

Aneta Dziwińska
23-08-2009 22:21 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>zapraszam na hamak
>Mój boże, ja spodziewałam arii Arsace z Semiramidy, suknia wieczorowa przygotowana, brylanty wyjęte z depozytu, a ten o hamaku.

Nie chcesz ze mną na hamaku się pobujać? To bujaj się. Do opery mnie nie wpuszczą. Mam podarte portki, ironię nielegalną, bo kradzioną i śmierdzę zdechłą rybą.
Zabieraj z mojej plaży brylanty, burżuazję i swoje cztery litery. I tak by w hamaku się nie zmieściły. W operze będą musieli powiększyć otwór wejściowy. Jak się już wciśniesz, to i może się tez tam wśliźnie, moje skromne ego.
23-08-2009 22:29 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Zabieraj z mojej plaży brylanty, burżuazję i swoje cztery litery.

Tylko nie burżuazję i do tego moją, ja jestem proletariuszem, ale i tak se pójdę.

>W operze będą musieli powiększyć otwór wejściowy.

W gmachach operowych nie ma otworów, są drzwi, a w foyer nie podają piklinga, co najwyżej można trafić na zieloną bryndzę, choć zielona bryndza nie istnieje.

Aneta Dziwińska
23-08-2009 22:44 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Zabieraj z mojej plaży brylanty, burżuazję i swoje cztery litery.
>Tylko nie burżuazję i do tego moją, ja jestem proletariuszem,

Wszystko się zmieniło. Proletariat w pełnej gali i błyskach brylantów, po operach gania. Zażera się befsztykami, tylko z młodych jałówek, takich do 300 kg, bo większe, to już obrzydliwa rogacizna. Mam nadzieję, że przynajmniej pomylisz fortepian z muszlą klozetową.

>ale i tak se pójdę.

A idź sobie, idź. Nie, nie idź, bo już tęsknię.
23-08-2009 23:19 
 Ocena 5 na 5
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Nie, nie idź, bo już tęsknię.

Plusów mi nie stawiasz, to sobie idę. Gdybyś mi postawił z 500 plusów, to Adamiaka szlag by z zazdrości trafił. On strasznie zazdrosny o plusy, kazał placownikowi Pana Baryckiego z rankingu usunąć, żeby być pierwszym.

Teraz jak każda moja wypowiedź nie będzie nagrodzona 20 co najmniej plusami, to za karę pozbawię wszystkich swojej obecności, chyba, że znowu mi się coś odwidzi.

Aneta Dziwińska
23-08-2009 23:56 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nie, nie idź, bo już tęsknię.
>Plusów mi nie stawiasz, to sobie idę.

Już stawiam, potraktujesz jak brylanty?

>Teraz jak każda moja wypowiedź nie będzie nagrodzona 20 co najmniej plusami, to za karę pozbawię wszystkich swojej obecności,

Jakich wszystkich? Ja nie jestem wszyscy. Zaraz wlepię Ci limit minusów. Niedobra. We łbach się proletariuszkom poprzewracało.
24-08-2009 08:37 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Już stawiam, potraktujesz jak brylanty?

Tak, ale ja potrzebuję z dziesięć worów na początek, muszę sfinansować rewolucję, a potem znacjonalizować ten Portal, żeby już nikt nie mógł stąd usuwać Pana Baryckiego. Wtedy będziemy wszyscy wylegiwać się w promieniach naszego Słoneczka ukochanego. Placownik nadal będzie komisarzem ludowym od spraw bezpieczeństwa wszelakiego, przede wszystkim pilnował będzie, żeby żadna chmura nie przysłoniła nam ukochanych promieni.

Aneta Dziwińska
24-08-2009 09:10 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Już stawiam, potraktujesz jak brylanty?
>Tak, ale ja potrzebuję z dziesięć worów na początek, muszę sfinansować rewolucję, a potem znacjonalizować ten Portal, żeby już nikt nie mógł stąd usuwać Pana Baryckiego.

Wasz, towarzyszko proletariuszko, cel jest egoizmem przesiąknięty. Krew niewinnych chcecie dla tych celów przelewać. Po operach, w brylantach i kreacjach biegać. Obżerać się wraz ze swoim słoneczkiem, kosztem szczęścia innych. Tym ziemniaki i marchewka jeno. Grzać się przy Baryckim chcecie, to się grzejcie. Nic Wam do moich brylantów i hamaka.
Znowu kult jednostki, to już było. Nawet nie widzisz, zaślepiona, gdzie jest zło. Nie widzisz, że mu służysz. Zło powraca. Czas wstać z hamaka. Wyciągnę broń tajną, miecz mój ostry jak brzytwa i jakem Perseusz, co świat od antycznej Grecji przemierza, wycinać będę niepotrzebne byty. Wyruszam, brata mego, Ulixesa poszukać, gdzieś po morzach i oceanach sie szwenda. Może ci co chłodnym okiem z Olimpu spoglądają, Heraklesa podeślą. Zapełni się Egida, łbami plugawymi.
24-08-2009 11:47 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Zapełni się Egida, łbami plugawymi.

Z Ateną chcesz się mierzyć, puchu marny? W chorej głowie imaginujesz sobie rękę podnieć na Zeusa? A jakimże to zastępem miriadów dowodzisz, któren chcesz na zatracenie prowadzić?

>Po operach, w brylantach i kreacjach biegać. Obżerać się wraz ze swoim słoneczkiem, kosztem szczęścia innych.

A kto ma biegać, twoje marchwiojady? Ktoś nieszczęśliwy musi być, żeby szczęśliwym ktoś mógł być.

>Nic Wam do moich brylantów i hamaka.

Pan Barycki był łaskaw zostawić ci hamak, ale brylanty konfiskuje. A, i przy okazji jak już jesteś na plaży, to pozbieraj parę ton bursztynu, Pan Barycki lubi bursztyn.

>Nie widzisz, że mu służysz. Zło powraca.

Widzę. Ja służę części tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro.

Aneta Dziwińska
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Zapełni się Egida, łbami plugawymi.
>Z Ateną chcesz się mierzyć, puchu marny? W chorej głowie imaginujesz sobie rękę podnieć na Zeusa?

No tak, Gromowładny, Gorgonę piorunem w łeb strzelił, stad to pomieszanie. Z boską Ateną ci się równać chciało. Aż zal mi się zrobiło. Może łba ci nie utnę, może leczyć każę

Ci co na olimpie tylko ambrozją i nektarem się pożywiają. Tobie w myśli, tylko krwiste mięso, mózgi bliźnich i wódka, Gorgono.
Przepraszam, zapomniałem i tony czekolady.
gerg (41 punktów)
Nie spamujcie. Wróćmy do tematu podziemia; podziemie wobec świadków jehowy
kto-szuka-(*)Y-ZA-WIARE-W-K,2,ID240929309,n
26-08-2009 22:44 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Nie spamujcie. Wróćmy do tematu

Nie wrócimy, my z Witosem spadamy.

Aneta Dziwińska
23-08-2009 22:59 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>W gmachach operowych nie ma otworów, są drzwi,

Do czego przyłożysz swoją wiedzę, jak nie masz doświadczenia? Jak się drzwi usunie, powstanie otwór. Ten trzeba będzie powiększyć, bo...Jakby to ująć?...Jesteś nadmiernie nadęta.

>a w foyer nie podają piklinga, co najwyżej można trafić na zieloną bryndzę, choć zielona bryndza nie istnieje.

Jak spleśnieje, to będzie zielona, ale nie wyrzucaj proletariuszko. Ja sobie pleśń zeskrobię, w morskiej wodzie obmyję i zjem ze smakiem. Rozejrzę sie po plaży, może znajdę na brzegu padłą rybę. Będzie uczta.
>
20-08-2009 22:56 
 Ocena 2 na 2
gerg (41 punktów)
>To wszystko prawda. Tyle, że nie do końca zgadzam się z jednoznacznie negatywnymi ocenami badawczej i oświatowej (lub propagandowej, jeśli komuś ten termin bardziej pasuje) działalności IPN. Rzeczywiście, luminarzom tej instytucji częstokroć brakuje obiektywizmu, jednak trzeba pamiętać, że przez cały okres PRL historiografia parająca się najnowszymi dziejami Polski również bezczelnie stała na głowie, deprecjonując podziemie niepodległościowe przy jednoczesnej gloryfikacji na poły bandyckich i agenturalnych struktur komunistycznych. Dziś istnieje w naszym kraju względny pluralizm debaty publicznej i wizje historii serwowane przez Instytut oraz środowiska wobec niego opozycyjne w jakimś sensie się równoważą. Podręczniki zaś, całe szczęście, zachowują przeważnie obiektywizm - dominuje w nich sucha, nienacechowana ideologicznie narracja.
Czyli z deszczu spadliśmy pod rynnę bo to że ktoś inny fałszował historie nie jest usprawiedliwieniem dla robienia tego ponownie. Mówienie o bandyckich oddziałach GL/AL też jest nie na miejscu. Dziwisz się że rekwirowali? Panicze siedzieli w domach a oni walczyli, a jeść trzeba. Inną ciekawostką jest to że po słynnym morderstwie pod Borowem został o tym poinformowany oddział AK, wywołało to wielkie oburzenie wśród partyzantów AK do tego stopnia że był planowany odwet na sprawcach, ale na czas uspokoił ich sanacyjny oficer.

>W obronie Narodowych Sił Zbrojnych mogę powiedzieć tylko tyle, że ostatecznie, w 1944 roku, zdołały wznieść się ponad podziały i uznały zwierzchnictwo AK. Nie uczynili tego nigdy PPR-owcy. Ich motywacja jest oczywiście zrozumiała, co nie zmienia faktu, że naświetlając wstydliwe epizody z dziejów polskich organizacji antyhitlerowskich, ich przede wszystkim musimy mieć na względzie.
Część NSZ-u weszła do AK tylko w 1942 roku. I to raczej oni wykazali się niesubordynacją wobec ich dowódcy Okulickiego.
Sledziu (1058 punktów)

>Czyli z deszczu spadliśmy pod rynnę bo to że ktoś inny fałszował historie nie jest usprawiedliwieniem dla robienia tego ponownie.

Nie mówię o usprawiedliwieniu. Mam na myśli to, że teraz możemy obie wersje porównać, a radykalizm przedstawicieli IPN czyni dyskurs bardziej spolaryzowanym i owocnym zarazem. W myśl popperowskiej zasady: "im śmielsza hipoteza, tym większa jej empiryczna treść".

>Mówienie o bandyckich oddziałach GL/AL też jest nie na miejscu. Dziwisz się że rekwirowali? Panicze siedzieli w domach a oni walczyli, a jeść trzeba.

Nie dziwię się, że rekwirowali - to samo czyniły AK, NSZ, BCH etc. Działania GL różniły się jednak zdecydowanie od praktyk ugrupowań podziemia niepodległościowego. Krótko mówiąc: o ile AK-owcy raz na jakiś czas przychodzili do gospodarza i pod groźbą zabierali świniaka, o tyle PPR celowała w zwykłych napadach rabunkowych, zakończonych częstokroć kradzieżą większości mienia ( w tym ubrań, biżuterii) znajdujących się domostwie.

>Część NSZ-u weszła do AK tylko w 1942 roku. I to raczej oni wykazali się niesubordynacją wobec ich dowódcy Okulickiego.

Rzeczywiście - mój błąd.

Pozdrawiam.
21-08-2009 01:43 
 Ocena 2 na 2
gerg (41 punktów)
>Nie mówię o usprawiedliwieniu. Mam na myśli to, że teraz możemy obie wersje porównać, a radykalizm przedstawicieli IPN czyni dyskurs bardziej spolaryzowanym i owocnym zarazem. W myśl popperowskiej zasady: "im śmielsza hipoteza, tym większa jej empiryczna treść".
Nie sądzę żeby tak to działało. Niektórych tez wyssanych z palca nie da się odrzucić. A i też nikt nie będzie nigdy z IPN dyskutował na jakikolwiek temat, jest to instytucja finansowana przez państwo i do tego w rękach ultraprawicowców. O ile były próby takowe w programie Bronisława Wildsteina to naprzeciw siebie stawali poseł SLD i wyuczony historyk. To samo instytut im. E. Rozłubirskiego wygląda przy IPN jak szkolne kółko zainteresowań a takiego nikt nie bierze na poważnie. Nawet Żydowski (sic!) Instytut Historyczny wygląda jakby pracował sam dla siebie.

>Nie dziwię się, że rekwirowali - to samo czyniły AK, NSZ, BCH etc. Działania GL różniły się jednak zdecydowanie od praktyk ugrupowań podziemia niepodległościowego. Krótko mówiąc: o ile AK-owcy raz na jakiś czas przychodzili do gospodarza i pod groźbą zabierali świniaka, o tyle PPR celowała w zwykłych napadach rabunkowych, zakończonych częstokroć kradzieżą większości mienia ( w tym ubrań, biżuterii) znajdujących się domostwie.
Temu oczywiście nie przeczę, jest to nawet logiczne. W końcu to lewica a lewica to równy podział dóbr. Niemniej nie podoba mi się że tylko im się to wypomina. W końcu mieli dużo akcji dywersyjnych i potyczek z okupantem, walki z NSZ bratobójcze a mimo to broń kierowali wyłącznie w stronę Niemców, często też walczyli mimo podziałów na górze ramię w ramię z pobliskim oddziałami AK.. Ale odnośnie rozbojów, wymuszeń to przecież mi są znane przypadki gdy oddział BCh zakazał pewnemu masarzowi wytwarzania wędlin dla pobliskiej kompanii AK, jeszcze ciekawsze były po wojnie przypadki rabowania sklepów (przodowały w tym oddziały "Ognia" rabując sklepy (bo jak sklep pusty to ludzie źli), jednego z żołnierzy "Mściciela" (Ogień wtedy już zginął) właśni rodzice zakapowali na milicje bo już tak mieli dość tych jego wybryków. Także przydałby się obiektywizm.
21-08-2009 23:53 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)

>Temu oczywiście nie przeczę, jest to nawet logiczne. W końcu to lewica a lewica to równy podział dóbr.

Nie wiedziałem, że redystrybucja to synonim kradzieży. Owszem, pod koniec XIX stulecia takie idee pojawiły się w łonie anarchizmu (tzw. ideowy bandytyzm), jednakże sądziłem, że jest to na lewicy raczej patologia i margines. Notabene: GL-owcy w janosików raczej się nie bawili i z rewindykacją na rzecz ubogich zagrabionego przez obszarników mienia ich rozboje wiele wspólnego nie miały.

>Niemniej nie podoba mi się że tylko im się to wypomina. W końcu mieli dużo akcji dywersyjnych i potyczek z okupantem, walki z NSZ bratobójcze a mimo to broń kierowali wyłącznie w stronę Niemców,

Skoro "walki z NSZ bratobójcze", to nie "wyłącznie w stronę Niemców". Odrobina logiki nie zaszkodzi...

>Ale odnośnie rozbojów, wymuszeń to przecież mi są znane przypadki gdy oddział BCh zakazał pewnemu masarzowi wytwarzania wędlin dla pobliskiej kompanii AK,

Bataliony skończyły ostatecznie pod komendą AK, więc takie epizody można im chyba wybaczyć i uznać za czysto incydentalne.

>jeszcze ciekawsze były po wojnie przypadki rabowania sklepów (przodowały w tym oddziały "Ognia" rabując sklepy (bo jak sklep pusty to ludzie źli), jednego z żołnierzy "Mściciela" (Ogień wtedy już zginął) właśni rodzice zakapowali na milicje bo już tak mieli dość tych jego wybryków. Także przydałby się obiektywizm.

Państwa Morozowów ich własny syn Pawlik zakapował na milicję, więc nie wiem, czy to dobry przykład.

Pozdrawiam.
gerg (41 punktów)
>Skoro "walki z NSZ bratobójcze", to nie "wyłącznie w stronę Niemców". Odrobina logiki nie zaszkodzi...
To nie jest nie logiczne. Armia Ludowa nigdy nie zaatakowała pierwsza. Nawet gdy została napadnięta to nie wolno im było oddać pierwszego strzału. Mieli taki rozkaz...

>Bataliony skończyły ostatecznie pod komendą AK, więc takie epizody można im chyba wybaczyć i uznać za czysto incydentalne.
BCh nigdy w całości nie weszły do AK, przykład niescalonych BCh to Chłostra i LSB, które prowadziły w rejonach wielkich wpływów przedwojennego Stronnictwa Ludowego propagandę na rzecz Polski Ludowej oczywiście taką z przewagą chłopów a nie robotników, więc IPN uznał że byli "mniej źli" i zasługują tylko na nie wspominanie o nich.
Liss (2003 punktów)

>>Część NSZ-u weszła do AK tylko w 1942 roku. I to raczej oni wykazali się niesubordynacją wobec ich dowódcy Okulickiego.
>Rzeczywiście - mój błąd.
NSZ nie istniały przed 1942 rokiem ,kiedy to w wyniku akcji scaleniowej z AK ,część działaczy istniejącego wowczas NOW-u postanowila niepodporzadkować się tej decyzji i utworzyć nową organizacja zbrojną polskiego podziemia -jakim zostało NSZ.
Liss (2003 punktów)

>Część NSZ-u weszła do AK tylko w 1942 roku. I to raczej oni wykazali się niesubordynacją wobec ich dowódcy Okulickiego.
Cześć NOW wówczas weszła w skład AK ,część utworzyła NSZ ,które w 1944 roku ponownie w cześći zasiliło AK.
Liss (2003 punktów)
>To wszystko prawda.
Co do jednostek pewnie takich można znaleść ,co do ogółu jest to wątpliwe dla mnie.
>W obronie Narodowych Sił Zbrojnych mogę powiedzieć tylko tyle, że ostatecznie, w 1944 roku, zdołały wznieść się ponad podziały i uznały zwierzchnictwo AK., co nie zmienia faktu, że naświetlając wstydliwe epizody z dziejów polskich organizacji antyhitlerowskich, ich przede wszystkim musimy mieć na względzie.
>Pozdrawiam.
>
Można dodać np. że taki ONRowiec Dr J. Mosdorf ,został zabity przez hitlerowców w Auschwitz za pomoc Żydom .
Głąbiński (3538 punktów)
>... PRL nie zostawiał suchej nitki na członkach NSZ ... dzisiaj ... przegina się w drugą stronę... Za dużo w tym nieścisłości,...
Należy postawić sprawę jasno: wiedza o przeszłości jest potrzebna do tego, by obecnie i w przyszłych latach uniknąć błędów. Niestety, istnieje tendencja do wykorzystywania jej do sądzenia - i to nie tylko nieboszczyków (to ew. możnaby tolerować), ale również osób żyjących, co daje rezultaty fatalne. Należy pamiętać, że ferowanie wyroków jest konieczne, bez tego cywilizcja nie ostoi się, ale bywa również źródłem ogromnych szkód i niesprawiedliwości. Sądzenie jest działaniem pożytecznym, wręcz koniecznym, jednak tylko jeżeli spełnione są warunki bez zachowania których mamy parodię sprawiedliwości. Przypomnę kilka podstawowych postulatów:
1. Oskarżać można tylko o przekroczenie konkretnego, jasno wyrażonego prawa, które obowiązywało w momencie popełnienia przestępstwa.
2. Sądzić można jedynie konkretnego człowieka, za popełniony przez niego czyn.
3. Czynność sądzenie wymaga ogromnej wiedzy i jest niedopuszczalne, by była wykonywana przez amatorów, bez zachowania wymaganej procedury - np. zasada "audiatur et altera pars".
Nie muszę chyba udowadniać, że zasady te były jaskrawo lekceważone w wielu przypadkach w PRL-u i bywają niezachowane obecnie, co szczególnie dotyczy większości postępowań przedsiębranych przez IPN.

Stach M. G.
21-08-2009 01:52 
 Ocena 5 na 5
gerg (41 punktów)
Zamiatanie brudu pod dywan, przemilczanie niewygodnych faktów historycznych, wybielanie zbrodni dokonanych przez tzw. polskich patriotów to ciągła praktyka polskich historyków, którzy z dawnych oprawców spod znaku orła białego próbują uczynić gołabki pokoju. Dzięki właśnie tak zakłamywanej historii buduje się i kultywuje nienawiść zbudowaną na nieprawdzie historycznej wpajanej dla młodego pokolenia jako fakt rodzący w dalszej perspektywie zapędy odwetowe. Taka polityka historyczna generuje również analogiczne zachowania ekstremistów dzisiejszych i koło nonsensu się zamyka. Tylko więc prawda wypowiedziana w oczy przez obie strony i wzajemne zrozumienie może zakończyć kontynuowanie polityki opartej na zakłamaniu co w konsekwencji wszystkim wyjdzie na zdrowie...
22-08-2009 10:30 
 Ocena 1 na 1
Liss (2003 punktów)
>Zamiatanie brudu pod dywan, przemilczanie niewygodnych faktów historycznych, wybielanie zbrodni dokonanych przez tzw. polskich patriotów to ciągła praktyka polskich historyków, którzy z dawnych oprawców spod znaku orła białego próbują uczynić gołabki pokoju.
Przynajmniej nie wszyscy ,np. prof. J.T Gross .
gerg (41 punktów)
>Przynajmniej nie wszyscy ,np. prof. J.T Gross .
Nie wszyscy i to dowód na zakłamanie historii. Do dzisiaj patronem 6 Batalionu Desantowo-Szturmowego jest gen. Edwin Rozłubirski żołnierz GL/AL, gdy czyta się jego życiorys na stronie tego Batalionu jest opisane neutralnie, to samo w związku z byłymi obrońcami wybrzeża w 1939. Dwaj z obrońców jeszcze żyjących wstąpili do PZPR (jeden do MO i UBP a drugi do PZPR) Język jest niepoprawny politycznie. Ciekawe ile jest jeszcze takich wyłomów?
Zelle
>... PRL nie zostawiał suchej nitki na członkach NSZ ... dzisiaj ... przegina się w drugą stronę... Za dużo w tym nieścisłości,...
Należy postawić sprawę jasno: wiedza o przeszłości jest potrzebna do tego, by obecnie i w przyszłych latach uniknąć błędów. Niestety, istnieje tendencja do wykorzystywania jej do sądzenia - i to nie tylko nieboszczyków (to ew. możnaby tolerować), ale również osób żyjących, co daje rezultaty fatalne. Należy pamiętać, że ferowanie wyroków jest konieczne, bez tego cywilizcja nie ostoi się, ale bywa również źródłem ogromnych szkód i niesprawiedliwości. Sądzenie jest działaniem pożytecznym, wręcz koniecznym, jednak tylko jeżeli spełnione są warunki bez zachowania których mamy parodię sprawiedliwości. Przypomnę kilka podstawowych postulatów:
1. Oskarżać można tylko o przekroczenie konkretnego, jasno wyrażonego prawa, które obowiązywało w momencie popełnienia przestępstwa.
2. Sądzić można jedynie konkretnego człowieka, za popełniony przez niego czyn.
3. Czynność sądzenie wymaga ogromnej wiedzy i jest niedopuszczalne, by była wykonywana przez amatorów, bez zachowania wymaganej procedury - np. zasada "audiatur et altera ars".
Nie muszę chyba udowadniać, że zasady te były jaskrawo lekceważone w wielu przypadkach w PRL-u i bywają niezachowane obecnie, co szczególnie dotyczy większości postępowań przedsiębranych przez IPN.
hr>Stach M. G.<

Witam!
Historia- nauka o państwach, narodach i ich dziejach (historia=dziejopisarstwo)sięga kilku tysięcy lat.Były wspaniałe cywilizacje i państwa, a pozostały po nich niedające się udowodnić ,co do ich autentyczności, źródła pisane i materialne. Historia jest nauką opierającą się przede wszystkim na źródłach pisanych. Od kiedy tylko zaczęto zapisywać dzieje państwa, w którym było się świadkiem wielu wydarzeń,zaczęły się problemy z autentycznością, prawdą, rzetelnością, obiektywizmem źródeł. Historycy łamią sobie głowy nad często sprzecznymi opisami świadków tych samych wydarzeń! Problem rozstrzygania, który przekaz jest może nie tyle prawdziwy, ile rzetelny, obiektywny jest najtrudniejszym zadaniem historyków. Znamy wszyscy jak wypadają relacje świadków np. wypadku drogowego, samochodowego. Każdy zwrócił uwagę na inne elementy wydarzenia, inaczej interpretował itd! Wyobraźcie sobie relacje świadków wielkich wojen,bitew, czyichś rządów, życia codziennego ludności itp. Spieracie się o najnowszą historię. Tak samo spierają się i wzajemnie zarzucają sobie kłamstwa dotyczące ostatniej wojny- historycy Europy, Japonii, Stanów Zjednoczonych. Niemożliwy jest obiektywizm wobec tematyki , o która się spieracie! Każdy z was zna , jak czytałam wasze posty, inne żródła ,innych ugrupowań politycznych i zbrojnych. To w historii zawsze było i będzie problemem czytających, a nawet uczestników wydarzeń. IPN ma pracę niemożliwą do wykonania. Jestem przeciwna jego utworzeniu. Dlaczego- wiedzą wszyscy, którzy biorą udział w tej dyskusji. Niech historycy piszą , a my możemy wierzyć jednym, albo drugim. Sami możemy oczywiście z dużym prawdopodobieństwem odtworzyc w myślach , to o czym czytamy. Ale nigdy nie możemy mówić ,ze ja wiem jak było naprawdę i który historyk najnowszych dziejów jest rzetelny wobec żródeł .Niestety zbyt już rozpisałam się i muszę w takiej formie zakończyć swój post. Zelle
21-08-2009 23:14 
 Ocena 4 na 4
ats42 (262 punktów)
Całkowicie się z tym wywodem zgadzam. Sam twierdzę, że niemożliwy jest obiektywizm za życia pokolenia, którego sprawy dotyczą. Teraz mamy czas zemsty i odwetu tak zwanych uzurpatorsko patriotów na ludziach władzy okresu socjalizmu. Dominuje wybielanie siebie i oczernianie adwersarza. Czemu piszę "tzw. uzurpatorsko patriotów"? Bo trzeba mieć tupet, aby nazywać siebie patriotami, a odmawiać patriotyzmu innym, kiedy się prowadziło złą, głupią i szkodliwą politykę wewnętrzną i zagraniczną przed, w czasie wojny i po wojnie, doprowadzając do takiej sytuacji, że żaden rząd na świecie nie chciał już nawet gadać z "partiotycznym polskim rządem", a ten rząd doprowadził do tego , że kompletnie stracił jakikolwiek konstruktywny wpływ na sprawy polskie i przez 45 lat zajmował się jedynie destrukcją państwa, które mu sę wymknęło spod kontroli, i przez ten czas nie wykształcił żadnych sił politycznych ani kadr zdolnych objąć kierownictwo państwa i gospodarki na wypadek utraty władzy przez komunistów. Wiecznie skłóceni prawicowcy, o debilnych programach i niemogący przenigdy się między sobą dogadać, nawet w chwili największej próby, jaką była wojna, chcą pouczać o patriotyzmie tych, którzy budowali PRL mnie tylko na obstalunek ZSRR, ale także na przekór ZSRR.
21-08-2009 23:31 
 Ocena 1 na 1
Sledziu (1058 punktów)
>przez 45 lat zajmował się jedynie destrukcją państwa,

Dziwi się Pan? Wszak to zaplute karły reakcji były. Horrendalny dług narodowy, trupy w stoczni i spółki nomenklaturowe, to też się wszystko z ich inspiracji odbyło. Tylko ci biedni marksiści, pozbawieni mocy decyzyjnej, zbierali za to później cięgi.

>chcą pouczać o patriotyźmie tych, którzy budowali PRL mnie tylko na obstalunek ZSRR, ale także na przekór ZSRR.

"Patriotyźm" to rzecz doskonale komunistom znana, gorzej z "patriotyzmem".
gerg (41 punktów)
>"Patriotyźm" to rzecz doskonale komunistom znana, gorzej z "patriotyzmem".
Nie ma jednego patriotyzmu. Jest ich wiele, zaczynając od patriotyzmu socjalistycznego (czyli tego który wyznawali komuniści) po patriotyzm burżuazyjny, niejednokrotnie wypaczany w kierunku nacjonalizmu. Państwo demokratyczne powinno coś takiego respektować.
22-08-2009 00:24 
 Ocena 2 na 2
ats42 (262 punktów)
>>przez 45 lat zajmował się jedynie destrukcją państwa,
>Dziwi się Pan? Wszak to zaplute karły reakcji były. Horrendalny dług narodowy, trupy w stoczni i spółki nomenklaturowe, to też się wszystko z ich inspiracji odbyło. Tylko ci biedni marksiści, pozbawieni mocy decyzyjnej, zbierali za to później cięgi.

Dług narodowy obecnie mamy kilkukrotnie większy, niż za Gierka, ale wtedy fajnie było robić z tej igły widły i nie dać szansy go spłacić. Teraz dług jest o rząd wielkości większy i cicho-sza, że Polska uwiązana za mordę na smyczy u obcych banków. Były trupy stoczniowców, ale nie w stoczni, gwoli ścisłości, ale tych trupów było znacznie mniej, niż śmiertelnych ofiar tłumienia zamieszek przez policję w tzw krajch demokratycznych. Spółki nomenklaturowe! Ha! przygania kocioł garnkowi! Teraz k***a My, A Wszyscy Spierdalać- mówi to Panu coś?

>>chcą pouczać o patriotyźmie tych, którzy budowali PRL nie tylko na obstalunek ZSRR, ale także na przekór ZSRR.
>"Patriotyźm" to rzecz doskonale komunistom znana, gorzej z "patriotyzmem".
>
Przepraszam za literówkę w kwestii patriotyzmu,lecz jest on tym, co służy ojczyźnie praktycznie, a nie teoretycznie, jak bozia pozwoli.
Sledziu (1058 punktów)

>Dług narodowy obecnie mamy kilkukrotnie większy, niż za Gierka, ale wtedy fajnie było robić z tej igły widły i nie dać szansy go spłacić. Teraz dług jest o rząd wielkości większy i cicho-sza, że Polska uwiązana za mordę na smyczy u obcych banków.

Prawda - ale byłby nasz dług niepomiernie mniejszy, gdybyśmy po wojnie należeli do świata kapitalistycznego.

>Były trupy stoczniowców, ale nie w stoczni,

Pod stocznią.

>gwoli ścisłości, ale tych trupów było znacznie mniej, niż śmiertelnych ofiar tłumienia zamieszek przez policję w tzw krajch demokratycznych.

Bandytyzm jednych nie jest usprawiedliwieniem bandytyzmu drugich. Poza tym, nigdzie nie napisałem, że co kapitalistyczne, co dobre. Mordercy Margaret Thatcher w niczym nie są lepsi od morderców Gomułki czy Jaruzelskiego.

>Spółki nomenklaturowe! Ha! przygania kocioł garnkowi! Teraz k***a My, A Wszyscy Spierdalać- mówi to Panu coś?

Ani w AWS nie byłem, ani na nich nie głosowałem. Z prostej przyczyny - chodziłem wtedy do podstawówki. Abstrahując już od tego, że jestem wyborcą dumnym wyborcą Polskiej Partii Pracy.
22-08-2009 20:32 
 0 na 2
ats42 (262 punktów)
>Ani w AWS nie byłem, ani na nich nie głosowałem. Z prostej przyczyny - chodziłem wtedy do podstawówki. Abstrahując już od tego, że jestem wyborcą dumnym wyborcą Polskiej Partii Pracy.
>
Cholera, wdałem się w dyskusję z dzieckiem?! Chłopczyku, ktoś ci chyba kuku w główkę zrobił i nawp... tam głupot, strasznie jadowitych głupot! Pojęcie przechodzi, jak dzieciak bez krzty osobistego doświadczenia może ferować wyroki!
Ach! Jeszcze coś sprawdzę: ilu obywateli polskich było represjonowanych przez ZSRR od 1939 do 1947 r?
placownik (17853 punktów)

>Chłopczyku, ktoś ci chyba kuku w główkę zrobił i nawp... tam głupot,

   Na tym forum proszę nie używać tego typu argumentów. Nawet w dyskusjach z przedszkolakami.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-08-2009 22:05 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>>Chłopczyku, ktoś ci chyba kuku w główkę zrobił i nawp... tam głupot,
>   Na tym forum proszę nie używać tego typu argumentów. Nawet w dyskusjach z przedszkolakami.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Lublin przeprasza za ats42
22-08-2009 22:27 
 0 na 2
ats42 (262 punktów)

>Lublin przeprasza za ats42

Zostaliśmy we dwóch, wszyscy inni dali nogę?
22-08-2009 23:08 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Zostaliśmy we dwóch, wszyscy inni dali nogę?

   Jeśli już, to we dwoje.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-08-2009 23:21 
 Ocena 1 na 1
ats42 (262 punktów)
>>Zostaliśmy we dwóch, wszyscy inni dali nogę?
>   Jeśli już, to we dwoje.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Zaczynam się gubić: które z Was to kobieta- Meretseger czy placownik?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Zaczynam się gubić: które z Was to kobieta- Meretseger czy placownik?

Ciekawe pytanie.
J.Szulc (5723 punktów)

Placownika nie czepiaj się... proszę.
Sledziu (1058 punktów)

>Zaczynam się gubić: które z Was to kobieta- Meretseger czy placownik?

Starczy sprawdzić w profilu. To nie takie trudne. Nawet dzieci to potrafią.
ats42 (262 punktów)
>>Zaczynam się gubić: które z Was to kobieta- Meretseger czy placownik?
>Starczy sprawdzić w profilu. To nie takie trudne. Nawet dzieci to potrafią.

Rzeczywiście proste, ale nigdy nie zaglądam z mety rozmówcy ani w papiery, ani w rozporek, chyba że sam pokaże
23-08-2009 13:18 
 Ocena 1 na 1
ats42 (262 punktów)
>>Zaczynam się gubić: które z Was to kobieta- Meretseger czy placownik?
>Starczy sprawdzić w profilu. To nie takie trudne. Nawet dzieci to potrafią.

Przepraszam Pana za swoje zachowanie- nie powinienem Pana tak potraktować, więc składam w tym miejscu samokrytykę, jakiej oczekiwała by partia, gdybym kiedykolwiek do jakiejkolwiek należał

Jednakże od młodego czlowieka oczekiwałbym trochę większego dystansu do tamtych czasów. Ja w PRL przeżyłem prawie 30 lat i widziałem ewolucję systemu, nie mialem też nigdy wątpliwości, że będzie ewoluował w pozytywnym kierunku, i że nie skończy w taki sposób, w jaki zaczął. Początki były typowe, jak dla każdej rewolucji, i jeżeli jeszcze gdziekolwiek jakaś rewolucja wybuchnie, to pewnie też tak będzie wyglądać. Nie można było inaczej wprowadzić nowego porządku, a stary nie zasługiwał na to, aby go kultywować. Oprócz moralnych racji i wolnościowych dążeń trzeba jeszcze mieć pomysł na organizację państwa i zapewnienie mu pozycji na arenie międzynarodowej, oraz bezpieczeństwa. Spadkobiercy II RP byli skłóceni i również- tak jak komuniści- dążyli do forsowania swoich wizji, często o katastrofalnych konsekwencjach, gdyby je mieli okazję wcielać w życie. Nietrudno sobie wyobrazić możliwość wojny domowej pomiędzy środowiskiem AK a NSZ; ci ostatni postulowali Polskę aż po wyspę Rugię, więc wcielenie do Polski tzw. Ziem Odzyskanych de facto zaspokajało w części ich aspiracje terytorialne od zachodniej granicy, nieprawdaż?
50 lat po II-giej wojnie Ukraińcy, Litwini, Białorusini są we własnych państwach narodowych i osiagnęli to bez rozlewu krwi. Czy dziś żałują, że nie należą do Polski? Przez jakiś czas przynależności do ZSRR pewnie woleli by być obywatelami RP, ale czy my byśmy im pozwolili kiedykolwiek na niepodległość? Za kilkadziesiąt następnych lat takie pytanie bedzie śmieszne- nie będą żałowali na pewno, że po czasach ZSRR nastała dla nich wolność i niezależność, jakiej nie wywalczyli sami przez setki lat.

Zadałem też opytanie o ilość represjonowanych obywateli RP przez ZSRR. Przez dziesiątki lat, aż od 1939 r. prawica szermowała liczbami 2 do 2,5 mln represjonowanych, czyli wysiedlonych, aresztowanych oraz zamordowanych. Tymczasm najnowsze badania historyków, pod kierownictwem prof. A. Paczkowskiego, którzy dotarli do bardzo skrupulatnych archiwów radzieckich określa całkowitą liczbę represjonowanych na ok. 600 tys. Historycy zaznaczają, że w miarę postępu badań ma ona tendencję wzrostową, ale do wspomnianych 2 mln jest b. daleko. Podane ca. 600 tys. ofiar represji obejmuje wszystkich przesiedlonych wraz ze zgonami w trakcie transportu (niewielki procent, który obejmuje zarówno śmierć z przyczyn naturalnych i niezawinionych przez okupanta, jak i z zawinionych wskutek złych warunków podróży); wszystkich aresztowanych (bez określenia, ilu z nich zostało zwolnionych z więzienia i nie podlegało dalszym represjom); internowanych i zamordowanych oficerów; zesłanych do gułagu wraz z tymi, którzy zesłania nie przeżyli (poniżej 4 % zesłańców); aresztowanych członków podziemia po 1944 r. włącznie z ofiarami wyroków śmierci na nich wydanych. Całkowita liczba ofiar śmiertelnych tych represji osiąga kiladziesiąt tysięcy osób zabitych i zmarłych z przyczyn leżących zarówno po stronie okupanta radzieckiego, jak i od niego niezależnych (wiek, choroby). Proszę to sobie zestawić ze skalą mordów dokonywanych przez hitlerowców- ponad 5 mln obywateli polskich, w tym 3 mln Żydów, 2 mln Polaków.

Dysproporcja pomiędzy pomówieniami, a faktami co do ilości osób represjonowanych, przenosi się także na inne wątki naszej historii. Warto zweryfikować swoją wiedzę na te tematy, a przede wszystkim postarac się w czuć w realia chwili, której opisy dotyczą, i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy można było inaczej? W przeciwieństwie do niemieckiego terror stalinowski nie był ani ślepy, ani nieuzasadniony, ani specjalnie nadmierny.
23-08-2009 22:15 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Jednakże od młodego czlowieka oczekiwałbym trochę większego dystansu do tamtych czasów. Ja w PRL przeżyłem prawie 30 lat i widziałem ewolucję systemu, nie mialem też nigdy wątpliwości, że będzie ewoluował w pozytywnym kierunku, i że nie skończy w taki sposób, w jaki zaczął. Początki były typowe, jak dla każdej rewolucji, i jeżeli jeszcze gdziekolwiek jakaś rewolucja wybuchnie, to pewnie też tak będzie wyglądać.

Jaka rewolucja? Zwykły opresyjny reżym przyniesiony na obcych bagnetach, i owym bagnetom służący. Gdyby po wojnie były naprawdę wolne wybory, komuniści nie mieliby żadnych szans na objęcie władzy.

>Nie można było inaczej wprowadzić nowego porządku, a stary nie zasługiwał na to, aby go kultywować. Oprócz moralnych racji i wolnościowych dążeń trzeba jeszcze mieć pomysł na organizację państwa i zapewnienie mu pozycji na arenie międzynarodowej, oraz bezpieczeństwa. Spadkobiercy II RP byli skłóceni i również- tak jak komuniści- dążyli do forsowania swoich wizji, często o katastrofalnych konsekwencjach, gdyby je mieli okazję wcielać w życie. Nietrudno sobie wyobrazić możliwość wojny domowej pomiędzy środowiskiem AK a NSZ; ci ostatni postulowali Polskę aż po wyspę Rugię, więc wcielenie do Polski tzw. Ziem Odzyskanych de facto zaspokajało w części ich aspiracje terytorialne od zachodniej granicy, nieprawdaż?

Jasne, lepiej było mordować polskich patriotów z socjalistami na czele, niż dopuścić do takiej wyniszczającej wojny domowej (teoria jest śmiechu warta).

>50 lat po II-giej wojnie Ukraińcy, Litwini, Białorusini są we własnych państwach narodowych i osiagnęli to bez rozlewu krwi. Czy dziś żałują, że nie należą do Polski? Przez jakiś czas przynależności do ZSRR pewnie woleli by być obywatelami RP, ale czy my byśmy im pozwolili kiedykolwiek na niepodległość? Za kilkadziesiąt następnych lat takie pytanie bedzie śmieszne- nie będą żałowali na pewno, że po czasach ZSRR nastała dla nich wolność i niezależność, jakiej nie wywalczyli sami przez setki lat.

Nie wiem czy zauważyłeś, że zarówno większość terytorium Białorusi jaki i Ukrainy, znajdowała przed 39. rokiem w granicach ZSRR. Czyli tak czy inaczej, to od tego co stało by się z ZSRR, zależałaby przede wszystkim przyszłość tych krajów.

>Zadałem też opytanie o ilość represjonowanych obywateli RP przez ZSRR. Przez dziesiątki lat, aż od 1939 r. prawica szermowała liczbami 2 do 2,5 mln represjonowanych, czyli wysiedlonych, aresztowanych oraz zamordowanych. Tymczasm najnowsze badania historyków, pod kierownictwem prof. A. Paczkowskiego, którzy dotarli do bardzo skrupulatnych archiwów radzieckich określa całkowitą liczbę represjonowanych na ok. 600 tys.

Tylko tyle? Super! Niech żyje miłosierdzie Tow. Stalina!

>>Historycy zaznaczają, że w miarę postępu badań ma ona tendencję wzrostową, ale do wspomnianych 2 mln jest b. daleko. Podane ca. 600 tys. ofiar represji obejmuje wszystkich przesiedlonych wraz ze zgonami w trakcie transportu (niewielki procent, który obejmuje zarówno śmierć z przyczyn naturalnych i niezawinionych przez okupanta, jak i z zawinionych wskutek złych warunków podróży); wszystkich aresztowanych (bez określenia, ilu z nich zostało zwolnionych z więzienia i nie podlegało dalszym represjom); internowanych i zamordowanych oficerów; zesłanych do gułagu wraz z tymi, którzy zesłania nie przeżyli (poniżej 4 % zesłańców); aresztowanych członków podziemia po 1944 r. włącznie z ofiarami wyroków śmierci na nich wydanych. Całkowita liczba ofiar śmiertelnych tych represji osiąga kiladziesiąt tysięcy osób zabitych i zmarłych z przyczyn leżących zarówno po stronie okupanta radzieckiego, jak i od niego niezależnych (wiek, choroby). Proszę to sobie zestawić ze skalą mordów dokonywanych przez hitlerowców- ponad 5 mln obywateli polskich, w tym 3 mln Żydów, 2 mln Polaków.

Jeszcze raz brawa dla komunistów! Mogli wymordować parę milionów Polaków, a tu tylko marne 600 tysięcy. Może by tak z tego tytułu wystawić jakiś skromny pomnik anonimowego enkawudzisty?

>Dysproporcja pomiędzy pomówieniami, a faktami co do ilości osób represjonowanych, przenosi się także na inne wątki naszej historii. Warto zweryfikować swoją wiedzę na te tematy, a przede wszystkim postarac się w czuć w realia chwili, której opisy dotyczą, i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy można było inaczej? W przeciwieństwie do niemieckiego terror stalinowski nie był ani ślepy, ani nieuzasadniony, ani specjalnie nadmierny.

"...ani nieuzasadniony, ani nadmierny."? Człowieku, co Ty piszesz? Komuniści wymordowali miliony niewinnych ludzi, kierując się opętańczą, totalitarną ideologią. Od nazistów różnili się tylko tym, że przegrali o 50 lat za późno i zdążyli złagodzić sposób swojego działania. Zresztą, jeśli ktoś zapomniał czym jest komunizm to zawsze jest jeszcze niezawodny Towarzysz Kim Dzong Il, który radośnie buduje swoją wersję komunistycznego raju na Ziemi.
ats42 (262 punktów)
Mało mnie obchodzi Mao, po prostu. Interesuje mnie historia Polski, a do historii Chin czy Korei nie mam emocjonalnego stosunku. Weź też pod uwagę, że czasami bardzo ciężko jest ująć we właściwe słowa to, co się myśli.
Oczywiście, że skala represji stalinowskich w Polsce była duża, ale dlaczego mam przechodzić do porządku dziennego nad jej wyolbrzymianiem? Czemu lub komu ono służy?
Gdyby porównać pod względem ilości ofiar wprowadzenie stalinizmu w Polsce do rewolucji październikowej, to by można mówić o ofiarach wręcz znikomych, a jednak rewolucja się dokonała, skoro jej cel został osiągnięty- całkowita zmiana stosunków społecznych. Nie czepiaj się słówek, wiadomo, o co chodzi.

Nie wydaje mi się, aby stwierdzenie "mordować polskich patriotów" nie zawierało w sobie pewnych dwuznaczności.
Definicja patriotyzmu szwankuje w ogóle, albo tylko w polskim wydaniu. Walka podziemia niepodległościowego nie miała najmniejszyxch szans powodzenia. Jak nie udało się siłami partyzanckimi wyzwolić Polski spod okupacji hitlerowskiej, to tym bardziej nie wchodziło w rachubę wyrwanie się spod dominacji radzieckiej. Ludzie, którzy usiłowali to czynić, bez sensu prowokowali jedynie niepotrzebne ofiary, dodatkowo odcinali sobie i innym podjudzonym do oporu ludziom na wiele lat możliwość bezpiecznego funkcjonowania w społeczeństwie. Komuniści nie oczekiwali od nich aplauzu, ale wstrzemięźliwości. Opór przeciwko komunistom rozpoczął się na lata zanim wprowadzili swoje rządy i nikt nie wiedział, co z nich po paru latach wyniknie, suwerenności w okresie międzywojnia nie potrafiliśmy zagospodarować tak, aby uniknąć wojny, ale irracjonalnie odrzucaliśmy utratę suwerenności na rzecz najbliższego sąsiada w zamian za gwarancje bezpieczeństwa, którego nikt wcześniej nam nie był w stanie zapewnić.

Z walki przeciwko władzy ludowej kompletnie nic dobrego nie wynikło, tylko pokręcone losy i okaleczona psychika ludzi po obydwu stronach, co się czkawką po dziś dzień odbija.
Rigoletto (3891 punktów)
>Mało mnie obchodzi Mao, po prostu. Interesuje mnie historia Polski, a do historii Chin czy Korei nie mam emocjonalnego stosunku.

A co, Azjaci to nie ludzie?

>Weź też pod uwagę, że czasami bardzo ciężko jest ująć we właściwe słowa to, co się myśli.
>Oczywiście, że skala represji stalinowskich w Polsce była duża, ale dlaczego mam przechodzić do porządku dziennego nad jej wyolbrzymianiem? Czemu lub komu ono służy?

Nie jestem zwolennikiem podrkęcania faktów, ale cały czas odnajduje się nowe mogiły zbiorowe, ofiar stalinizmu. Zbrodnie komunizmu, należy szczególnie piętnować, ponieważ w przeciwieństwie do zbrodni nazistowskich, często są one przemilczane.

>Gdyby porównać pod względem ilości ofiar wprowadzenie stalinizmu w Polsce do rewolucji październikowej, to by można mówić o ofiarach wręcz znikomych, a jednak rewolucja się dokonała, skoro jej cel został osiągnięty- całkowita zmiana stosunków społecznych. Nie czepiaj się słówek, wiadomo, o co chodzi.

No tak, zamiast obszarników, burżujów i kułaków pojawiła się partia i aparat bezpieczeństwa.

>Nie wydaje mi się, aby stwierdzenie "mordować polskich patriotów" nie zawierało w sobie pewnych dwuznaczności.

Czy Twoim zdaniem zamordowanie Rotmistrza Pileckiego albo Kazimierza Pużaka, nie można określić mordowaniem polskich patriotów? To jak to nazwiesz, eliminacją "zaplutych karłów reakcji"?

>Definicja patriotyzmu szwankuje w ogóle, albo tylko w polskim wydaniu. Walka podziemia niepodległościowego nie miała najmniejszyxch szans powodzenia. Jak nie udało się siłami partyzanckimi wyzwolić Polski spod okupacji hitlerowskiej, to tym bardziej nie wchodziło w rachubę wyrwanie się spod dominacji radzieckiej. Ludzie, którzy usiłowali to czynić, bez sensu prowokowali jedynie niepotrzebne ofiary, dodatkowo odcinali sobie i innym podjudzonym do oporu ludziom na wiele lat możliwość bezpiecznego funkcjonowania w społeczeństwie.

I to Twoim zdaniem pozwala pisać, że zbrodnie stalinowskie były umiarkowane? Może jeszcze zgodzisz się ze stwierdzeniem niektórych współczesnych rosyjskich historyków, że "Stalin był sprawnym managerem"?

>Komuniści nie oczekiwali od nich aplauzu, ale wstrzemięźliwości. Opór przeciwko komunistom rozpoczął się na lata zanim wprowadzili swoje rządy i nikt nie wiedział, co z nich po paru latach wyniknie, suwerenności w okresie międzywojnia nie potrafiliśmy zagospodarować tak, aby uniknąć wojny, ale irracjonalnie odrzucaliśmy utratę suwerenności na rzecz najbliższego sąsiada w zamian za gwarancje bezpieczeństwa, którego nikt wcześniej nam nie był w stanie zapewnić.

Mieliśmy stać się dobrowolnie republiką radziecką?

>Z walki przeciwko władzy ludowej kompletnie nic dobrego nie wynikło, tylko pokręcone losy i okaleczona psychika ludzi po obydwu stronach, co się czkawką po dziś dzień odbija.

Nie jest tak źle, w końcu wyrwaliśmy się z pazurów zguśniałego już niedźwiedzia i radzimy sobie całkiem dobrze.
Adamiak (36436 punktów)
>>Zostaliśmy we dwóch, wszyscy inni dali nogę?
>   Jeśli już, to we dwoje.
   Ze mną czworo.

   Pozdrawiam.
23-08-2009 09:42 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)
>>>Zostaliśmy we dwóch, wszyscy inni dali nogę?
>>   Jeśli już, to we dwoje.
>   Ze mną czworo.

   Lista obecności będzie sprawdzana po niedzielnej mszy.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Adamiak (36436 punktów)
>   Lista obecności będzie sprawdzana po niedzielnej mszy.
   To prowokacja - nie przysłałeś mi nowej ramówki w mojej parafii.

   Pozdrawiam.
ats42 (262 punktów)
>>>Zostaliśmy we dwóch, wszyscy inni dali nogę?
>>   Jeśli już, to we dwoje.
>   Ze mną czworo.
>   Pozdrawiam.

Od kiedy Lublin należy do Trójmiasta, albo odwrotnie? Ja się pytałem, dlaczego pojedyncza osoba się wypowiada w imieniu calego mojego miasta? Czy to jakieś onetowe listy obecności typu: "Wpisujcie miasta, które..."?
Adamiak (36436 punktów)
>Od kiedy Lublin należy do Trójmiasta, albo odwrotnie?
   Przepraszam, widocznie pomyliłem z Lądkiem Zdrój, albo odwrotnie.

>Ja się pytałem, dlaczego pojedyncza osoba się wypowiada w imieniu calego mojego miasta?
   Bo może to jej miasto?

>Czy to jakieś onetowe listy obecności typu: "Wpisujcie miasta, które..."?
   Przepraszam, ale nie uczęszczam.
ats42 (262 punktów)
>>Od kiedy Lublin należy do Trójmiasta, albo odwrotnie?
>   Przepraszam, widocznie pomyliłem z Lądkiem Zdrój, albo odwrotnie.
>>Ja się pytałem, dlaczego pojedyncza osoba się wypowiada w imieniu calego mojego miasta?
>   Bo może to jej miasto?
>>Czy to jakieś onetowe listy obecności typu: "Wpisujcie miasta, które..."?
>   Przepraszam, ale nie uczęszczam.
>
A coś ty się taki przepraszający z nagła zrobił, skoro już jesteśmy na ty?
23-08-2009 12:51 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>A coś ty się taki przepraszający z nagła zrobił, skoro już jesteśmy na ty?
   Przepraszam, ale to przez Placownika - trzyma mnie w niepewności co do tego, czy już jestem po niedzielnej mszy.

   Pomijając fakt, że takie bruderszafty mnie słabiutko motywują o konweniowaniu nie wspominając.
Liss (2003 punktów)
>Temat wzbudza wiele kontrowersji dlatego zwracam się do Was jako ludzi zrównoważonych. Wiadomo że
>PRL nie zostawiał suchej nitki na członkach NSZ albo NZW ale mam wrażenie że dzisiaj w podobnym
>tonie przegina się w drugą stronę. Główne zarzuty historyków okresu PRL to faszyzacja, bandytyzm,
>fanatyczny klerykalizm (w programie NSZ była mowa o ustanowieniu Katolickiego Państwa Polskiego,
>mordy na innowiercach), mordy na działaczach lewicowych, Żydach, bezpartyjnych zaangażowanych po
>stronie władzy ludowej, nauczycieli i współpraca z Gestapo, Komenda Główna złożona z byłych członków
NSZ ,NOW ,MW, czy po prostu szeroko rozumiana narodowademokracja ,to rzesza i kupa ludzi ,więc te zarzuty mogą być równie dobrze prawdziwe jak i fałszywe .Ogólnie jednak ONR wzorował się do pewnego stopnia na wzorach faszystowskich np. mundury ,korporacjonizm itp. ale nie nazistowskich a to wielka różnica i pamiętać należy że jeśli sowieci oskarżali kogoś o właśnie faszyzacje to mieli na myśli nazistów ,a jak wiadomo to wielka różnica,powiedziłbym róznica życia iśmierci.Bandytyzm i morderstwa - o to mozna oskarzyć każdego i w grupie liczącej np. ponad 70 tysięcy ludzi z pewnościa takich mozna spotkać. Fanatyczny klerykalizm to już można spotkać przed pierwszą wojną światowa w tych kręgach,choc sam R.Dmowski to ponoc ateusz był .Co do antysemityzmu to oczywiście tak ,choc żydowskie pochodzenie miał przynajmniej jeden przywódca ONR i jednak działacze NSZ (troche)pomagali Żydom ,tak że nawet chyba jeden ma drzewko w Yad-Vashem .Co do współpracy z gestapo czy Niemcami , to może najwyżej kilkunastu -związanych z tym kierunkiem politycznym i należy zauważyc że np. GL też czasami współpracowała z gestapo m.i.n wydając żołnierzy AK.

>ONR (notabene więzionych w Berezie Kartuskiej)
nie notabene .
gerg (41 punktów)
>NSZ ,NOW ,MW, czy po prostu szeroko rozumiana narodowademokracja ,to rzesza i kupa ludzi ,więc te zarzuty mogą być równie dobrze prawdziwe jak i fałszywe .Ogólnie jednak ONR wzorował się do pewnego stopnia na wzorach faszystowskich np. mundury ,korporacjonizm itp. ale nie nazistowskich a to wielka różnica i pamiętać należy że jeśli sowieci oskarżali kogoś o właśnie faszyzacje to mieli na myśli nazistów ,a jak wiadomo to wielka różnica,powiedziłbym róznica życia iśmierci.
Komuniści w równym stopniu nienawidzili nazistów jak i faszystów. Inną sprawą jest to że unikali jak ognia zwrotu narodowy socjalizm. No i nie była tylko jedna narodowa demokracja ale szereg innych nurtów nacjonalizmu, mniej lub bardziej zbliżonych do faszyzmu i nazizmu. Tak na marginesie to obserwując dzisiejszych "sympatyków" tych organizacji odnosi się wrażenie że nie ma różnicy.

>Bandytyzm i morderstwa - o to mozna oskarzyć każdego i w grupie liczącej np. ponad 70 tysięcy ludzi z pewnościa takich mozna spotkać.
Nie było ich 70 tys. Wg. rachunków BiP AK 18 tys. Ale co do bandytyzmu to podam taki w miarę neutralny dowód, otóż bezskuteczna walka z władzą ludową mogła powodować to że musieli siłą z ludzi ściągać haracz. Ludzie chcieli żeby dali spokój a ci musieli siłą dalej ciągnąć.
Liss (2003 punktów)

> No i nie była tylko jedna narodowa demokracja ale szereg innych nurtów nacjonalizmu, mniej lub bardziej zbliżonych do faszyzmu i nazizmu.
Narodowa-Demokracja jako kierunek w Polityce ,obejmuje ONR .
> Tak na marginesie to obserwując dzisiejszych "sympatyków" tych organizacji odnosi się wrażenie że nie ma różnicy.
Z tego co piszą w internecie ,to wg mnie są przede wszystkim fanatycznymi katolikami o skrajnie patrotycznym ,jednak nie szowinistycznym usposobieniu -jak inne im podobne organizację na zachodzie i wschodzie z którymi zresztą dość owocnie wspólpracują.

>Nie było ich 70 tys. Wg. rachunków BiP AK 18 tys.
Wg mnie najmniej 70 tysięcy.
gerg (41 punktów)
>Z tego co piszą w internecie ,to wg mnie są przede wszystkim fanatycznymi katolikami o skrajnie patrotycznym ,jednak nie szowinistycznym usposobieniu -jak inne im podobne organizację na zachodzie i wschodzie z którymi zresztą dość owocnie wspólpracują.
Ja zauważyłem że ci co tak najbardziej krzyczą o podziemiu itp. to są właśnie zfaszyzowani.

>Wg mnie najmniej 70 tysięcy.
Nie było ich 70 tys. Gdyby tak rzeczywiście było jak się mówi teraz że NSZ 70 albo nawet 100 tys, a Armia Ludowa 6 tys. to przecież AL została by rozbita, mieliby NSZ-owcy więcej potyczek z Niemcami a nie tylko kilka i sformowali by więcej brygad (w założeniu były 3, sformowano 1). Zresztą te rachunki o 70 tysiącach pochodzą z lat 60-tych i mówią o całości podziemia po 1945 roku.
Liss (2003 punktów)

>Ja zauważyłem że ci co tak najbardziej krzyczą o podziemiu itp. to są właśnie zfaszyzowani.
To znaczy ?
.
>Nie było ich 70 tys. Gdyby tak rzeczywiście było jak się mówi teraz że NSZ 70 albo nawet 100 tys, a Armia Ludowa 6 tys. to przecież AL została by rozbita, mieliby NSZ-owcy więcej potyczek z Niemcami a nie tylko kilka i sformowali by
70 do 100 tysięcy,tylu żołnierzy było członkami NSZ przez wszystkie lata dzialalności.
gerg (41 punktów)
>To znaczy ?
Wystarczy spojrzeć na jakieś nacjonalistyczne forum. Roi się tam przy nickach od cyferek 14/88.

>70 do 100 tysięcy,tylu żołnierzy było członkami NSZ przez wszystkie lata dzialalności.
Może w tej siatce byli też cywile. W każdym razie przed zlikwidowaniem IPN powinien napisać historię jeszcze raz i obiektywnie.
Głąbiński (3538 punktów)
>>Nie było ich 70 tys. Wg. rachunków BiP AK 18 tys.
>Wg mnie najmniej 70 tysięcy.
Może różnica wynika z braku rozróżnienia między ilościami "zaprzysiężonych" i "czynnych". Tylko ci drudzy brali udział w akcjach zbrojnych, podczas, gdy reszta, z różnych powodów (brak broni, brak możliwości uruchomienia liczniejszych oddziałów partyzanckich itp.) stanowiła rezerwę, którą jedynie starano się (nb. niezbyt skutecznie) szkolić.

Stach M. G.
Liss (2003 punktów)
Bardzo możliwe .
Chodzi tu jednak o liczbe ludzi jaka się przewineła przez wszystkie lata dzialności NSZ ,czyli ok. 100 tysięcy .
gerg (41 punktów)
Nie spamujcie. Wróćmy do tematu podziemia; podziemie wobec świadków jehowy
kto-szuka-(*)Y-ZA-WIARE-W-K,2,ID240929309,n

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365