Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... (koniec?)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
28-08-2009 22:07atreYOU (971 punktów)Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... (koniec?)
0 na 6

...Racjonalizm? Nauka? Ah, gdzież są niegdysiejsze śniegi?

...
Nie chodzi tu o puste i wymuszone sprzeciwianie się temu, lub owemu. Nie chodzi tu o zakładany z góry sceptycyzm itp.

Chodzi o prawdę naukową.

(wysuwam dla porządku ostateczną argumentację w poruszanym już raz przeze mnie temacie)

...
Jak już wiadomo zaobserwowano parę miesięcy temu we Wszechświecie pewien bardzo wiekowy obiekt (prawdopodobnie galaktyka w początkowej fazie rozwoju) i datowano go na ponad 13 mld lat. Z tego wynika iż obiekt ten obserwujemy takim jakim był ok. 600 mln lat po Wielkim Wybuchu.

Dla porównania wprowadzę tutaj ustalenia wiekowe co do naszej galaktyki Drogi Mlecznej: datuje się ją również na ponad 13 mld lat.

Obserwując teraz ów drugi obiekt (inną galaktykę w początkowej fazie rozwoju) takim jakim był ponad 13 mld lat temu powiększymy niejako naszą wiedzę odnośnie rozwoju naszej własnej galaktyki.

Ktoś kto znalazłby się teraz w odległości 13 mld lat świetlnych od nas - obserwowałby tym samym naszą galaktykę w początkowej fazie rozwoju.

Śmiało więc możemy wyobrazić sobie moment w którym obie galaktyki (Droga Mleczna i ta, której początki teraz dopiero obserwujemy) były kiedyś dopiero w początkowej fazie rozwoju.

Według współczesnych naukowców było to ok 600 mln lat po Wielkim Wybuchu.

Obie galaktyki (galaktyki w sensie potencjalnym) zaczęły emitować pewne promieniowanie z prędkością światła we wszystkich kierunkach.

Minęło 13 mld lat.

Sygnał od tej drugiej galaktyki do nas dotarł całkiem niedawno, ponieważ obserwujemy ją w początkowej fazie rozwoju.

Tak więc sygnał ten potrzebował 13 mld lat aby przebyć odległość, która go dzieliła od naszej galaktyki. (W między czasie nasza galaktyka już się rozwinęła i zapewne tamta też, ale my tego nie widzimy, widzimy bowiem to co się z nią działo 13 mld lat temu)

W jakiej więc odległości wówczas musiały być od siebie obie galaktyki, aby dopiero niedawno od jednej z nich dotarł sygnał do drugiej (czyli już do nas)?

Prędkości oddalania się obiektów w kosmosie od siebie są rzędu tysięcznych prędkości światła (ci sami naukowcy ustalili ją na 71km/s). Biorąc więc nawet to pod uwagę niewiele zmieniamy, różnica w określeniu wieku ze względu na oddalanie się obu galaktyk jest tu mało istotna.

Odpowiedź na powyższe pytanie powinna brzmieć: w początkowej fazie rozwoju obie galaktyki musiały być od siebie w odległości nie mniejszej niż ok 13 mld lat świetlnych od siebie ponieważ dzisiaj, po upływie ponad 13 mld lat, obserwujemy tę drugą galaktykę dopiero w początkowej fazie rozwoju.

Nasi kochani naukowcy wyznaczyli jednakże wiek naszego Wszechświata na... ok 14 mld lat.

Nie ma jednak możliwości aby coś 600 mln lat od Wielkiego Wybuchu (nasza potencjalna jeszcze Droga Mleczna od tej drugiej potencjalnej galaktyki) znajdowało się od czegoś w odległości ok 13 mld lat świetlnych.

...mogły być więc co najwyżej w odległości 600 mln/1.2 mld lat od siebie

...sygnały od nich powinny więc dotrzeć PO RAZ PIERWSZY do siebie (od naszej potencjalnej Drogi Mlecznej do tamtego obiektu i na odwrót) po czasie co najwyżej 600 mln/1.2 mld lat

...dzisiaj więc powinniśmy obserwować ten obiekt w fazie rozwoju od czasu teraźniejszego minus co najwyżej 600 mln/1.2 lat

aby pogodzić ze sobą ustalenia współczesnych naukowców co do wieku Wszechświata i wieku tych obiektów, o których tu mówimy, moglibyśmy na pierwszy rzut oka założyć iż obiekty te oddalały się od siebie np. z prędkością światła Wówczas nasza galaktyka w tym czasie uciekałaby od sygnału z tamtego obiektu z prędkością światła, dzięki czemu jednak... sygnał ten nigdy by do nas nie dotarł. Tak więc... nie ma co tutaj zbytnio spodziewać się iż jakiekolwiek poprawki ze względu na oddalanie się tych obiektów od siebie sprawią iż jednak te niejako obowiązujące ustalenia naukowców okażą się jednak poprawne.

tak więc muszą się oni mylić co do ustaleń wieku tych obiektów, bądź wieku Wszechświata - bądź mylić się w obu przypadkach, co jest bardziej prawdopodobne.

W historii nauki zawsze istnieli i istnieć będą naukowcy, którzy nie dostrzegali żadnych sprzeczności, niedociągnięć w tzw. obowiązujących ustaleniach, teoriach itd. Tacy naukowcy to większość... przemilczana w historii nauki.

...
pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mateusz (879 punktów)
>W historii nauki zawsze istnieli i istnieć będą naukowcy, którzy nie dostrzegali żadnych sprzeczności, niedociągnięć w tzw. obowiązujących ustaleniach, teoriach itd. Tacy naukowcy to większość... przemilczana w historii nauki.

Dobrze, że świat ma Ciebie
M.M.M (1158 punktów)
<ciach>

Uwaga - poruszam się po nie swoim terenie, za błędy przepraszam

O ile wiem, to początkowa faza rozszerzania się wszechświata, to tak zwana faza inflacyjna. Zachodziła z prędkością znacznie przewyższającą prędkość światła (rozszerzała się sama przestrzeń, więc nie musimy zachowywać ograniczenia do poniżej prędkości światła jak w teorii względności).
Po fazie inflacji rozszerzanie się przebiega już z prędkością mniejszą od prędkości światła, tak jak kolega pisze.
Dlatego możemy ciągle obserwować nowe obszary Wszechświata, w miarę jak dociera do nas od nich światło.
Galaktyki mogły więc być w momencie zero + 600 milionów odległe od siebie bardziej niż 71km/s * 600 milionów lat.
29-08-2009 03:16 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
><ciach>
>Uwaga - poruszam się po nie swoim terenie, za błędy przepraszam
>O ile wiem, to początkowa faza rozszerzania się wszechświata, to tak zwana faza inflacyjna. Zachodziła z prędkością znacznie przewyższającą prędkość światła (rozszerzała się sama przestrzeń, więc nie musimy zachowywać ograniczenia do poniżej prędkości światła jak w teorii względności).
>Po fazie inflacji rozszerzanie się przebiega już z prędkością mniejszą od prędkości światła, tak jak kolega pisze.
>Dlatego możemy ciągle obserwować nowe obszary Wszechświata, w miarę jak dociera do nas od nich światło.
>Galaktyki mogły więc być w momencie zero + 600 milionów odległe od siebie bardziej niż 71km/s * 600 milionów lat.

Znowu ktoś powtarza jakąś teorię w najbardziej ogólnikowy i błędny sposób możliwy do wyrażenia. Widzę tylko wiarę w absurdy, nic więcej. Byleby coś powiedzieć.

Coś rozszerza się z prędkością większą od prędkości światła? No problem. Rozszerzała się sama przestrzeń? Cudownie. Tylko jak to rozumiesz? Tę "samą przestrzeń"? Bo ja nie znam naukowca, który by potrafił to pojęcie wyjaśnić.

pozdrawiam
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Opisałeś coś o czym też wielokrotnie myślałem. Odpowiedź na to jest jednak prosta. Cała kosmologia to tylko dywagacje, przypuszczenia i domysły, czasami wymysły. Cały aparat dowodowy to próba dopasowania tego co wiemy, z tym czego nie wiemy i opakowania go we wzory, w których jeśli coś nie pasuje to się wymyśla coś tak aby pasowało. Nawet Einstein robił tak samo. Coś mu tam brakowało to sobie coś tam wymyślił i już mu nie brakowało .

To tak jak z liczbami zespolonymi. Pewnych działań nie można było wykonać na zbiorach liczbach istniejących w tamtym czasie to wymyślono liczby zespolone i już można .
29-08-2009 03:51 
 0 na 4
atreYOU (971 punktów)
>Opisałeś coś o czym też wielokrotnie myślałem. Odpowiedź na to jest jednak prosta. Cała kosmologia to tylko dywagacje, przypuszczenia i domysły, czasami wymysły. Cały aparat dowodowy to próba dopasowania tego co wiemy, z tym czego nie wiemy i opakowania go we wzory, w których jeśli coś nie pasuje to się wymyśla coś tak aby pasowało. Nawet Einstein robił tak samo. Coś mu tam brakowało to sobie coś tam wymyślił i już mu nie brakowało .
>To tak jak z liczbami zespolonymi. Pewnych działań nie można było wykonać na zbiorach liczbach istniejących w tamtym czasie to wymyślono liczby zespolone i już można .
>

Z historii nauki wiem iż teorie naukowe, które coś wyjaśniały rzeczywiście, powstawały od razu, jedna publikacja i gotowe. Obecnie mamy do czynienia z kilkudziesięcioma wersjami jednej teorii (np. teorii inflacji). Na domiar złego jej twórca podał ją w kształcie, który niemal od razu został obalony. Podchwycono jednak główną ideę i od tej pory dalej na siłę próbuje się ominąć to i owo wprowadzając jakieś absurdalne rzeczy. To całe zamieszanie nie ma nic wspólnego z nauką i śmieszy mnie nawet. Co pół roki wyskakuje jakiś nawiedzony okularnik z nową odmianą jakiejś obalonej teorii żeby sobie załatwić stypendium.
29-08-2009 08:28 
 Ocena 5 na 7
Michał Żelazny (1528 punktów)
>Co pół roki wyskakuje jakiś nawiedzony okularnik z nową odmianą jakiejś obalonej teorii żeby sobie załatwić stypendium.

Masz żal do kogoś, że Ty nie dostałeś stypendium? A może miałeś chrapkę na Nobla?
29-08-2009 17:11 
 Ocena 11 na 11
catseye (1381 punktów)
@atreYOU & Kanik
cytat z "Wśród znajomych" Leszka Kołakowskiego (w kwadratowych nawiasach moje przypisy):
Cytat:
Państwo wiecie, że gdy się ma lat dwadzieścia czy dwadzieścia jeden, często się jest wszechwiedzącym; ja też byłem wszechwiedzącym, dopiero potem stopniowo i powoli głupiałem. Jako ów wszechwiedzący, zmiażdżyłem teorie Poincarego [dotyczące teorii nauki], suchej nitki na nim nie zostawiłem. Mehlberg [profesor Kołakowskiego]
zaś łagodnie tłumaczył: panie Leszku, może ten Poincare nie jest aż taki głupi.

Teraz ode mnie. Jeżeli naprawdę czujecie miłą wyższość nad tymi wszystkimi jajogłowymi, którzy nie mają pojęcia, o czym mówią, to przyjmijcie do wiadomości: to nie jest zdrowy objaw. Zalecane lekarstwo: w waszym przypadku krótki kurs kosmologi, choćby z Wikipedii. Jeżeli piszecie, że galaktyki oddalają się od siebie z prędkością 71 km/s - to znaczy, że nie macie o niej nawet najbledszego pojęcia.
29-08-2009 23:19 
 Ocena-1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Rzecz w tym, że za wszechwiedzącego to Ty się uważasz. Z tymi swoim wyliczeniami jak to galaktyki się od siebie oddalają z jaką prędkością to już się totalnie ośmieszasz. Nawet nie ma zgodności co do tego czy faktycznie się oddalają od siebie, a Ty już wiesz z jakimi prędkościami i w ogóle.

Jak doczytasz w polecanej przez siebie Wiki (czy też polecanej przez Webmastera) to się doczytasz, że większość to tylko teorie nieudowodnione itd). Co najwyżej propozycje wyjaśnienia czegoś tam. Taka jest cała kosmologia. Z relacji odległości, braku aparatu badawczego jedyne co można to teoretyzować. Ale niech Ci będzie, że Ty wiesz wraz z jajowacmi .
29-08-2009 23:37 
 Ocena 3 na 3
catseye (1381 punktów)
>Rzecz w tym, że za wszechwiedzącego to Ty się uważasz. Z tymi swoim wyliczeniami jak to galaktyki się od siebie oddalają z jaką prędkością to już się totalnie ośmieszasz. Nawet nie ma zgodności co do tego czy faktycznie się oddalają od siebie, a Ty już wiesz z jakimi prędkościami i w ogóle.
>Jak doczytasz w polecanej przez siebie Wiki (czy też polecanej przez Webmastera) to się doczytasz, że większość to tylko teorie nieudowodnione itd). Co najwyżej propozycje wyjaśnienia czegoś tam. Taka jest cała kosmologia. Z relacji odległości, braku aparatu badawczego jedyne co można to teoretyzować. Ale niech Ci będzie, że Ty wiesz wraz z jajowacmi .
Cóż... jeśli to nie jest ironia zbyt subtelna jak na moje możliwości, to pachnie 1) trollem albo 2) "nieracjonalnością" czy też "racjonalnością inaczej" (że się tak wyrażę poprawniepolitycznie). Cokolwiek by to nie było - adios, amigo! Baw się dalej sam.
30-08-2009 01:20 
 Ocena 2 na 2
atreYOU (971 punktów)
>>Rzecz w tym, że za wszechwiedzącego to Ty się uważasz. Z tymi swoim wyliczeniami jak to galaktyki się od siebie oddalają z jaką prędkością to już się totalnie ośmieszasz. Nawet nie ma zgodności co do tego czy faktycznie się oddalają od siebie, a Ty już wiesz z jakimi prędkościami i w ogóle.
>>Jak doczytasz w polecanej przez siebie Wiki (czy też polecanej przez Webmastera) to się doczytasz, że większość to tylko teorie nieudowodnione itd). Co najwyżej propozycje wyjaśnienia czegoś tam. Taka jest cała kosmologia. Z relacji odległości, braku aparatu badawczego jedyne co można to teoretyzować. Ale niech Ci będzie, że Ty wiesz wraz z jajowacmi .
>Cóż... jeśli to nie jest ironia zbyt subtelna jak na moje możliwości, to pachnie 1) trollem albo 2) "nieracjonalnością" czy też "racjonalnością inaczej" (że się tak wyrażę poprawniepolitycznie). Cokolwiek by to nie było - adios, amigo! Baw się dalej sam.

Jeśli masz dowód na to iż teoria inflacji jest prawidłowa i potrafisz w dodatku wyjaśnić tą teorię bez popadania w sprzeczności (żaden "jajogłowy" jeszcze tego nie dokonał)... to kto jest bardziej "poprawny politycznie"? Zamiast naskakiwać na czyjeś rozumowanie rzucając mu przed twarz teorie pełne sprzeczności, w dodatku niepełne, niedowiedzione itd., mógłbyś sam ruszyć jajem (aluzja do twoich jajogłowych) a może i tobie coś się ciekawego wykluje... kto wie.
30-08-2009 22:46 
 Ocena 6 na 6
catseye (1381 punktów)

>Zamiast naskakiwać na czyjeś rozumowanie rzucając mu przed twarz teorie pełne sprzeczności
Nie naskakuję na rozumowanie. Nie podoba mi się natomiast pogardliwy ton, jakim mówisz o autorach hipotez
i teorii, których najzwyczajniej w świecie nie rozumiesz. Do tego stopnia mi się nie podoba, że nie będę próbował
czegokolwiek wyjaśniać (w końcu są tuziny podręczników). Zwróć może tylko uwagę na to, że stała Hubble'a
( a nie Hubbla) to OBECNA wartość współczynnika proporcjonalności w zależności między prędkością ucieczki a odległością. I jeszcze jedno: jeżeli ogólną teorię względności (czyli język, którego używają ci debilni astrofizycy do opisu ewolucji Wszechświata) uważasz za stek bzdur, to natychmiast wyrzuć GPSa jeśli go masz. To urządzenie próbuje wykorzystać przewidywane przez nią zjawiska, a więc nie może działać. Zdaje się, że podobnie myślisz o szczególnej teorii względności - jeśli tak, to przykre: trzeba będzie zamknąć elektrownie atomowe, bo nie mają prawa dać prądu. No, ale za to bombami A i H nie ma się co martwić - nie mają prawa wybuchnąć.
31-08-2009 00:52 
 Ocena 1 na 3
atreYOU (971 punktów)
>Zwróć może tylko uwagę na to, że stała Hubble'a ( a nie Hubbla)

Co myślę na ten temat to dokładniej powiedziałem już w ostatniej mojej wypowiedzi na tym wątku www.racjonalista.pl/forum.php/s,243910#w244532 Ta stała to jeden z wielu bubli proponowanych przez współczesnych naukowców. To, co mnie irytuje najbardziej to taki stosunek do nauki, który wyklucza wszelkie sprzeczności i pomyłki w jej ramach. Na szczęście istnieją i zawsze będą istnieć ludzie, którzy te sprzeczności i pomyłki potrafią dostrzec. Ty ich nie widzisz ani w STW, ani w teorii inflacji, ani w teorii kwantowej. Skoro one tak wszystko wyjaśniają to w czym problem? Już gdzieś tu napisałem i powtórzę jeszcze raz: będziesz mógł powiedzieć iż którąkolwiek z wymienionych tu teorii naukowych rozumiesz - jak będziesz potrafił wskazać na to, czego one jednak nie potrafią wyjaśniać, a aktualnymi wyjaśnieniami doprowadzają tylko do sprzeczności. Będziesz mógł powiedzieć, że je rozumiesz jak dostrzeżesz w nich luki. Jeśli jednak uważasz że tych luk w nich nie ma i że wyjaśniają ono to, co wyjaśniają w sposób odpowiedni i nie potrzebujący korekty... to z łaski swojej miej pretensje tylko do siebie.

>I jeszcze jedno: jeżeli ogólną teorię względności (czyli język, którego używają ci debilni astrofizycy do opisu ewolucji Wszechświata) uważasz za stek bzdur, to natychmiast wyrzuć GPSa jeśli go masz. To urządzenie próbuje wykorzystać przewidywane przez nią zjawiska, a więc nie może działać.

Właśnie tylko potwierdzasz to jak brak ci wyobraźni i nie rozumiesz właściwie jaki jest związek GPSa z STW. Odbiornik GPS po prostu oblicza odległość do satelity z różnicy czasu dotarcia sygnału, następnie czas wysłania sygnału. Na podstawie danych z czterech satelitów GPS określa swoją pozycję. Jaki to ma związek z tym o czym tu mówimy? Ba, przyjmujemy stałą i ograniczoną prędkość sygnału, tak jak i GPS. Obliczmy to i owo tak jak GPS. Mógłbyś więc z łaski swojej powiedzieć dlaczego uważasz iż że uważamy to za stek bzdur??? To samo odnośnie elektrowni atomowych... gdyby nauką mieli zajmować się tylko jej bezkrytyczni czciciele to zapewne nigdy by one nie powstały.

Tego co dokładniej mówiłem odnośnie STW na wątku "Rozważania na temat STW" nie mam zamiaru tu powtarzać, szczególnie w rozmowie z kimś kto nie uważa za słuszne odnosić się do tematu.

>Nie naskakuję na rozumowanie

Zacznij więc na nie naskakiwać, to być może powiesz coś wreszcie na temat.
14-09-2009 12:00 
 Ocena 5 na 5
pavvel (8272 punktów)

>Właśnie tylko potwierdzasz to jak brak ci wyobraźni i nie rozumiesz właściwie jaki jest związek GPSa z STW. Odbiornik GPS po prostu oblicza odległość do satelity z różnicy czasu dotarcia sygnału, następnie czas wysłania sygnału. Na podstawie danych z czterech satelitów GPS określa swoją pozycję. Jaki to ma związek z tym o czym tu mówimy?

A taki, że w obliczaniu czasu dotarcia sygnału uwzględniany jest czynnik relatywistyczny. Nie wiedziałeś tego?

> To samo odnośnie elektrowni atomowych...

Odrzucając E=mc 2 odrzucasz też możliwość działania elektrowni atomowych.

Naprawdę brak ci wyobraźni i nie rozumiesz tego?

Gdyby nauką mieli zajmować się tylko bezkrytyczni czciciele bytu wymyślonego, to zapewne nigdy by się ona nie rozwinęła.
30-08-2009 00:39 
 Ocena 1 na 3
atreYOU (971 punktów)
>Jeżeli naprawdę czujecie miłą wyższość nad tymi wszystkimi jajogłowymi, którzy nie mają pojęcia, o czym mówią, to przyjmijcie do wiadomości: to nie jest zdrowy objaw. Zalecane lekarstwo: w waszym przypadku krótki kurs kosmologi, choćby z Wikipedii. Jeżeli piszecie, że galaktyki oddalają się od siebie z prędkością 71 km/s - to znaczy, że nie macie o niej nawet najbledszego pojęcia.

Skoro "my", to niech będzie. Nie czuję żadnej wyższości. Co do "jajogłowych"... to w takim razie ja też jestem "jajogłowy". Tym bardziej nie czuję żadnej wyższości. A ty dlaczego się chcesz się poniżać względem nas, "jajogłowych"? Zrozumieć chociaż jedną ze współczesnych teorii fizycznych (np. teorii kwantowej, teorii względności, teorii inflacji) to znaczy niestety być świadomym niedociągnięć tych teorii, sprzeczności w ich ramach (teoria inflacji jest najmłodsza i nie jest raczej traktowana nawet na równi z tamtymi... dla mnie to teoria póki co sprzeczna czysto hipotetyczna, nie ma nawet najdrobniejszego doświadczenia, eksperymentu, który by pozwalał domniemywać coś, co zakłada teoria inflacji). Tak więc rozumieć współczesną teorie fizyczną to starać się ją zastąpić jakąś lepszą wykazując sprzeczności i niedociągnięcia w jej ramach. To na co ja wskazałem na tym wątku to zaledwie jednak dwudziesta tych problemów z jakimi świadomy naukowiec się boryka. Ten paradoks o którym ja mówiłem tutaj nie został jeszcze rozwiązany, a że musi być rozwiązany to ja wiem. Naukowcy przedstawiają teorie mające być wyjściem dla takich jak ta sytuacji (jedną z nich jest teoria inflacji), nie ma jednak jeszcze takiej teorii, która by pozwalała na powiedzenie iż problem został rozwiązany.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Ale co Ty im próbujesz wyjaśniać. Ich jajogłowość jest tak samo domniemana jak teorie, których bronią tak zaciekle. Po Twoich wypowiedziach widzę iż kumasz cza-czacze. Ty i ja wiemy, że w kosmologii generalnie wszystkie teorie to tylko teorie, często bardzo naciągane i nie istnieje na dzień dzisiejszy możliwość ich weryfikacji. Chociażby a propos wyliczeń co do prędkości oddalania się galaktyk. Po prostu ktoś kto twierdzi, że zna taką prędkość po prostu jest zaślepiony swoją jajowatością. Bo mógłbym zapytać, których galaktyk (a przecież galaktyk jest od ch... i ciut ciut), a przecież różne galaktyki mogą być w różnym otoczeniu które na nie oddziałuje itd. Ilość zmiennych nieograniczona, możliwości weryfikacji żadne. I to wszystko oczywiście przy jakiś założeniach, na które też nie ma dowodów.
14-09-2009 08:54 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)

>Z historii nauki wiem iż teorie naukowe, które coś wyjaśniały rzeczywiście, powstawały od razu, jedna publikacja i gotowe.

Bzdura.
    Weź choćby opisy układu słonecznego. Długi czas rządziła teoria Ptolemeusza i jak na tamte czasy całkiem nieźle pozwalała przewidywać ruchy znanych wtedy planet.
Teoria Kopernika zmieniła podejście do tematu, ale w przewidywaniu położenia planet na niebie okazała się od ptolemeuszowej nieco gorsza. Kepler dopiero poprawił koła na elipsy i to dało sporo dokładniejszy obraz układu słonecznego. Jednak i ten nie był dokładny. Orbitę Merkurego udało się wyznaczyć dopiero po uwzględnieniu poprawek relatywistycznych.

Jak widzisz to co ty wiesz z historii mija się z rzeczywistością


>Co pół roki wyskakuje jakiś nawiedzony okularnik z nową odmianą jakiejś obalonej teorii żeby sobie załatwić stypendium.

                                               
Po okularach poznajemy ludzi nawiedzonych? Zapewne ta twoja "genialna" myśl jest skutkiem głębokich przemyśleń i badań na dużej próbie przeprowadzonych.

Powodzenia życzę w dalszym tworzeniu podobnie "naukowych" teorii.
17-09-2009 02:03 
 Ocena-1 na 3
atreYOU (971 punktów)
>>Z historii nauki wiem iż teorie naukowe, które coś wyjaśniały rzeczywiście, powstawały od razu, jedna publikacja i gotowe.
>Bzdura.
>    Weź choćby opisy układu słonecznego. Długi czas rządziła teoria Ptolemeusza i jak na tamte czasy całkiem nieźle pozwalała przewidywać ruchy znanych wtedy planet.
>Teoria Kopernika zmieniła podejście do tematu, ale w przewidywaniu położenia planet na niebie okazała się od ptolemeuszowej nieco gorsza. Kepler dopiero poprawił koła na elipsy i to dało sporo dokładniejszy obraz układu słonecznego. Jednak i ten nie był dokładny. Orbitę Merkurego udało się wyznaczyć dopiero po uwzględnieniu poprawek relatywistycznych.
>Jak widzisz to co ty wiesz z historii mija się z rzeczywistością

A ty znowuż mijasz się z sensem mojej wypowiedzi? Który to już raz? Kiedy było inaczej odkąd wtrącałeś się do dyskusji na moich wątkach ze mną i gdzie indziej? Jak ty to robisz, że tak wszystko ci się plecie i czytasz jedno a rozumiesz zupełnie co innego. Może po prostu za bardzo chcesz jedynie atakować autora wypowiedzi i wątku, aby dostrzec właściwy sens jego wypowiedzi i odnieść się do nich tak jak wszyscy, czyli na temat wątku? Ale do rzeczy:

ja powiedziałem iż teorie naukowe, które coś rzeczywiście wyjaśniały powstawały od razu, jednak publikacja i gotowe, a nie "pięćdziesięciu" (w cudzysłowie, bo znacznie więcej) okularników reprezentujących już parę pokoleń nie może doprowadzić do jakiejkowliek zgodności z rzeczywistością jednej teorii, ani jej obalić. To chyba jasne iż albo oni są debilami, albo z tą teorią jest coś nie tak, tyle że oni się jej uczepili bo nie potrafią dojść do innej. Dlaczego? ...Nie od razu Rzym zbudowano!... ale jeden dom projektował zazwyczaj jeden architekt, który co najwyżej miał kilku pomocników, on sam jednak planował ogólną koncepcję i potrafił zadbać o to aby się nie zawaliła na drugi dzień! A tak było właśnie z teorią inflacji i jest do dzisiaj... A ci biedni okularnicy próbują na siłę dostawiać do tych gruzów a to jakieś okno, a to jakieś drzwi, a to pół ściany i każdy po swojemu, tak że wygląda to strasznie dziwacznie, prawie jak u Salwadora Dali... co mnie nawet i nie dziwi, takie mamy widocznie dzisiaj trendy w nauce jak i w sztuce. Teoria Ptolemeusza, Kopernika, Newtona były uzupełniane, nie obalane. Uzupełniały w prawidłowy sposób obraz świata i z czasem były uzupełniane. Teoria inflacji nic nie wyjaśnia - ona czeka na wyjaśnienie. Zresztą, odmian tych teorii jest tyle co tych okularników.
webmaster (moderator)
Chciałbym cię uprzejmie poprosić o miejsce na uroczystości wręczenia Nobla, nie mogę tego przegapić..

>Prędkości oddalania się obiektów w kosmosie od siebie są rzędu tysięcznych prędkości światła (ci sami naukowcy ustalili ją na 71km/s). Biorąc więc nawet to pod uwagę niewiele zmieniamy, różnica w określeniu wieku ze względu na oddalanie się obu galaktyk jest tu mało istotna.
Hmm.. no właśnie nie. Galaktyka położona w odległości miliona lat świetlnych oddala się od naszej z prędkością X km/s, a leżąca dwa razy dalej - dwa razy szybciej (przy czym wartość X jest ciągle szacowana, w zakresie 50-75).
pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Hubble'a
Czyli przy odległości około 4,3 Gpc obiekt będzie się oddalał szybciej niż światło i nigdy go nie zobaczymy, co daje dokładnie 13.7mld lat św. Dlatego jeżeli widzimy obiekt, który jest tak daleko jak 13mld l.św. to jego prędkość ucieczki jest ogromna (a dokładniej poczerwienienie jego widma). I dlatego kiedyś ten obiekt mógł być względnie blisko ale światło potrzebowało tak dużo czasu aby do nas dotrzeć. Weź pod uwagę, że odległość 1cm tuż po BB wzrosła do ponad 10 tys. l.św po początkowej fazie.
29-08-2009 17:22 
 Ocena 2 na 2
catseye (1381 punktów)
> Galaktyka położona w odległości miliona lat świetlnych oddala się od naszej z prędkością X km/s, a leżąca dwa razy dalej - dwa razy szybciej (przy czym wartość X jest ciągle szacowana, w zakresie 50-75).
Prawie dobrze, tylko stała Hubble'a jest podawana w jednostkach km/s/megaparsek, a nie km/s/milionlatświetlnych
Co do zakresu - to teraz już raczej 70-75.
29-08-2009 19:13 
 Ocena 1 na 3
atreYOU (971 punktów)
>Chciałbym cię uprzejmie poprosić o miejsce na uroczystości wręczenia Nobla, nie mogę tego przegapić..
>>Prędkości oddalania się obiektów w kosmosie od siebie są rzędu tysięcznych prędkości światła (ci sami naukowcy ustalili ją na 71km/s). Biorąc więc nawet to pod uwagę niewiele zmieniamy, różnica w określeniu wieku ze względu na oddalanie się obu galaktyk jest tu mało istotna.
>Hmm.. no właśnie nie. Galaktyka położona w odległości miliona lat świetlnych oddala się od naszej z prędkością X km/s, a leżąca dwa razy dalej - dwa razy szybciej (przy czym wartość X jest ciągle szacowana, w zakresie 50-75).
>pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Hubble'a
>Czyli przy odległości około 4,3 Gpc obiekt będzie się oddalał szybciej niż światło i nigdy go nie zobaczymy, co daje dokładnie 13.7mld lat św. Dlatego jeżeli widzimy obiekt, który jest tak daleko jak 13mld l.św. to jego prędkość ucieczki jest ogromna (a dokładniej poczerwienienie jego widma). I dlatego kiedyś ten obiekt mógł być względnie blisko ale światło potrzebowało tak dużo czasu aby do nas dotrzeć. Weź pod uwagę, że odległość 1cm tuż po BB wzrosła do ponad 10tyś l.św po początkowej fazie.

A 71km/s to... prędkość początkowa? ...że sobie tak obliczasz? Co to jest to X km/s? Łatwo rzucać fikcyjnymi liczbami, iksami itd. Trudniej już wyjaśnić logicznie i zgodnie z nauką to i owo. Łatwo powiedzieć iż 1cm po miliardzie lat rozrósł się do jakichś tam rozmiarów, trudniej już wyjaśnić jakie to miałoby konsekwencję dla oddziaływań wewnątrz naszego Słońca. Ten powiększony 1cm to ciemna materia? No bo przecież nie materia wewnątrz Słońca? Itd. itp. itd. Rzucanie pojęciami i obliczeniami bez zastanowienia skutkuje właśnie tym iż ludzie się nie rozumieją i każdą dyskusję czynią bezsensowną i bezcelową.
webmaster (moderator)
>A 71km/s to... prędkość początkowa? ...że sobie tak obliczasz? Co to jest to X km/s?
To jest ustalane eksperymentalnie, możesz sobie samemu sprawdzić np. tak:
www.pl.euh(*)0&option=com_content&task=view
Czy tempo rozszerzania jest stałe czy zmienne, to nie jest jeszcze pewne - jest możliwe, że nawet teraz rośnie. Zamiast km/s powinienem był oczywiście napisać km/s/Mpc, ale podanie w km/s dla danej odległości jest bardziej obrazowe (dlatego X bo dokładną wartość można wyliczyć mając daną stałą Hubble'a).

>Łatwo powiedzieć iż 1cm po miliardzie lat rozrósł się do jakichś tam rozmiarów, trudniej już wyjaśnić jakie to miałoby konsekwencję dla oddziaływań wewnątrz naszego Słońca.
Mówiłem przecież o fazie początkowej, kiedy żadnych gwiazd nie było jeszcze.

>Rzucanie pojęciami i obliczeniami bez zastanowienia skutkuje właśnie tym iż ludzie się nie rozumieją i każdą dyskusję czynią bezsensowną i bezcelową.
No co ty nie powiesz..
lontri (16088 punktów)

Chodzi o te doniesienia?

www.focus.(*)jmlodsze-zdarzenie-w-kosmosie/

tu ze zdjęciem (?):
wiadomosci(*)os_dalej_niz_kiedykolwiek.html

i animacją:

www.nasa.g(*)wift/bursts/cosmic_record.html

Interesująco i obrazowo sprawę opisuje niejaki maziek
forum.lem.pl/index.php?topic=148.2430

Podobne wyjaśnienie problemu przez webmastera też wydaje się przekonujące.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
30-08-2009 01:09 
 0 na 4
atreYOU (971 punktów)
>Chodzi o te doniesienia?
>www.focus.(*)jmlodsze-zdarzenie-w-kosmosie/
>tu ze zdjęciem (?):
>wiadomosci(*)os_dalej_niz_kiedykolwiek.html
>i animacją:
>www.nasa.g(*)wift/bursts/cosmic_record.html
>Interesująco i obrazowo sprawę opisuje niejaki maziek
>forum.lem.pl/index.php?topic=148.2430
>Podobne wyjaśnienie problemu przez webmastera też wydaje się przekonujące.
>
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT

>

Poczytałem sobie trochę pana maźka... no ale kiedy spuentował on stwierdzeniem iż te kropki w końcu zaczną oddalać się z prędkością większą niż c (prędkość mrówki na tej powłoce balonu) i przez to mróweczka nigdy nie dotrze do tych kropek (galaktyk, gwiazd) to zwątpiłem. Jak jeszcze dodał (zrozumiałe iż dla usprawiedliwienia) że to nie materia się rozszerza (nic materialnego, żadne znane nam oddziaływanie... cóż więc takiego rozpycha tę przestrzeń - w dodatku ze stale i nieograniczenie rosnącą prędkością! nad tym już się nie zastanowił, a to właśnie stoi kością w gardle naukowcom chcącym utrzymać również teorię inflacji) ale niejako sama przestrzeń... to mi ręce opadły. Jak ludzie mogą takie rzeczy opowiadać bez żadnego namysłu nad tym co z tego miałoby wynikać? Niematerialna przestrzeń? Przestrzeń bez oddziaływań? Nicość, czy co? I to jeszcze w dodatku... się rozszerza?
pogratulować autorowi wyobraźni i szczerych chęci (w których szczerość nie wątpię, ale w to co powiedział już tak).

>Podobne wyjaśnienie problemu przez webmastera też wydaje się przekonujące.

Tu masz rację... webmastera wyjaśnienia były równie przekonujące.
30-08-2009 07:33 
 Ocena 4 na 4
lontri (16088 punktów)

Nie zamierzam tutaj występować jako obrońca współczesnej kosmologii, gdyż jestem zanadto świadom ograniczeń moich kompetencji w tej kwestii. Poza tym teoria jest tylko teorią i jej ustalenia powinny podlegać krytyce i dyskusji.
Nie widzę jednakże dramatycznej niezgodności między danymi z obserwacji a teorią kosmologiczną, taką jaką w zarysie znamy od lat 70tych XXw.
Natomiast w twoim zagajeniu do wątku są pewne uproszczenia, które - jak sądzę - powinieneś zrewidować (ale to twój wybór).
Pierwsza kontrowersja dotyczy twojej interpretacji stałej Hubble'a. Przyjrzyjmy się

>Prędkości oddalania się obiektów w kosmosie od siebie są rzędu tysięcznych prędkości światła (ci sami naukowcy ustalili ją na 71km/s). Biorąc więc nawet to pod uwagę niewiele zmieniamy, różnica w określeniu wieku ze względu na oddalanie się obu galaktyk jest tu mało istotna.

Nic bardziej błędnego. Aby to wykazać trzeba zwrócić uwagę na miejsce stałej Hubble'a we wzorze na prędkość galaktyk:

v=Hr

co oznacza tylko i wyłącznie tyle, że obserwowana prędkość ucieczki galaktyki jest wprost proporcjonalna do jej odległości od obserwatora. Prędkość oddalania się obiektów w przestrzeni kosmicznej nie jest więc identyczna ze stałą Hubble'a! Stała Hubble'a jest w tym wzorze tylko współczynnikiem proporcjonalności!

Jaki jest sens stałej Hubble'a? Określa ona w przybliżeniu, jakie jest tempo rozszerzania się wszechświata we wszystkich kierunkach. Czyli na obserwowaną prędkość danej galaktyki składa się stała Hubble'a oraz pewna swoista prędkość tej galaktyki, która również może być wielka. Ciężko na ten temat znaleźć jakieś źródła w necie, ale o ile pamiętam największa zmierzona prędkość ucieczki galaktyki wynosiła blisko 0.96 c.
Stała Hubble'a wskazuje tylko, że na każdy Megaparsek odległości przypada wzrost prędkości oddalania się/ucieczki galaktyk w przybliżeniu o 71 km/s (wartość H podaję za: Wróblewski, 2007).
Czyli, upraszczając, galaktyki w odległości 1 Mpc uciekają od nas ze średnią prędkością 71 km/s, 2 Mpc - 142 km/s. itp. Jeżeli obiekt znajduje się 13035mln lat świetlnych od nas, to oznacza, że znajduje się od nas jakieś 3996 Mpc (megaparseków), czyli obserwowana prędkość jego oddalania się obecnie wynosiłaby 283716km/s, czyli jakieś 0,94 c (przy c = 299 792. 458 km/s)!
Ponieważ stała Hubble'a jest wyznaczana na podstawie obserwacji, trudno obecnie zgadnąć, ile wynosiła jej wartość gdy wiek wszechświata wynosił 600 mln lat.

Wiem, że pewien bunt może rodzić zakładanie, że coś porusza się z prędkością bliską c albo większą niż c, ale prędkość zależy przecież od przyjętego układu odniesienia. Może się więc zdarzyć, że obiekty o prędkościach mniejszych niż c (np. 0,6 c) względem jakiegoś układu odniesienia (w przestrzeni euklidesowej niech to będzie ten hipotetyczny środek wszechświata, przez który przechodzi linia prosta łącząca Ziemię i galaktykę XYZ), poruszają się względem siebie z prędkością większą niż c!
Mowa tu tylko o swoistej prędkości obiektów. Widzimy jednakże, że już sama prędkość ucieczki, wynikająca ze stałej Hubble'a jest w niektórych przypadkach bliska c.

Proszę matematyków, fizyków i innych rachmistrzów o sprawdzenie rachunków i wytykanie błędów merytorycznych.

Literatura:
Wróblewski, A. K. (2007). Historia fizyki od czasów najdawniejszych do współczesności. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Wikipedia.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
30-08-2009 19:39 
 Ocena 1 na 3
atreYOU (971 punktów)
>Stała Hubble'a wskazuje tylko, że na każdy Megaparsek odległości przypada wzrost prędkości oddalania się/ucieczki galaktyk w przybliżeniu o 71 km/s (wartość H podaję za: Wróblewski, 2007).
>Czyli, upraszczając, galaktyki w odległości 1 Mpc uciekają od nas ze średnią prędkością 71 km/s, 2 Mpc - 142 km/s. itp. Jeżeli obiekt znajduje się 13035mln lat świetlnych od nas, to oznacza, że znajduje się od nas jakieś 3996 Mpc (megaparseków), czyli obserwowana prędkość jego oddalania się obecnie wynosiłaby 283716km/s, czyli jakieś 0,94 c (przy c = 299 792. 458 km/s)!
>Ponieważ stała Hubble'a jest wyznaczana na podstawie obserwacji, trudno obecnie zgadnąć, ile wynosiła jej wartość gdy wiek wszechświata wynosił 600 mln lat.

Widzisz, moim marzeniem byłoby aby ludzie zastanawiali się nad tym co obliczają, co (jakie dane) i gdzie podstawiają. Piętą achillesową współczesnej fizyki rachunkowej jest odwrócenie pewnej kolejności, nie ma bowiem możliwości aby jakikolwiek sens fizyczny był wprost implikowany przez rachunek matematyczny. Sens fizyczny rachunku matematycznego uprzedza (i zawsze tak było) sam rachunek, który to nie nadaje sensu, ale to któremu ów sens jest nadawany i wedle tego sensu jest on kształtowany. To zagadnienia ze ścisłej analizy stosowalności rachunków matematycznych w fizyce, jak i w ogóle w nauce.

Mówię o tym dlatego, abyś teraz zastanowił się co i czemu ma tu nadawać sens.

Jeden parsek to odległość mniej więcej 3.2 roku świetlnego. Jeden megaparsek to odległość odpowiadająca 3 200 000 lat świetlnych. Jeśli więc coś niejako znajduje się od nas w odległości 13 mld lat świetlnych to prędkość ucieczki tego obiektu powinna wynosić ponad 299 000km/s. Obliczając szczegółowo można powiedzieć iż jest to już prędkość światła.

Rzecz w tym jednak iż nie jest to - jak mówisz - prędkość obecna oddalania się tego obiektu... ale prędkość z jaką się on od nas rzekomo oddalał 13 mld lat temu! Ponieważ wtedy sygnał został z tego obiektu wysłany i dalsze oddalanie się tego obiektu nie miało już wpływu na bieg sygnału (prędkość światła, a tym samym czas jego docierania do nas, nie zależy od prędkości źródła).

Jak wiadomo jednak nasz galaktyka również datowana jest na 13 mld lat. Co z tego wynika:
- oblicz teraz prędkość ucieczki naszej galaktyki od tego obiektu.

Widzisz już paradoks i totalną sprzeczność? Powinieneś teraz obliczyć iż nasza galaktyka ucieka od tamtej z prędkością 299 000km/s, czyli po prostu z prędkością światła.

Hmm... Rzecz w tym jednak iż ta prędkość ucieczki tego drugiego obiektu z którego sygnał właśnie otrzymaliśmy nie wynosi teraz 299 000km/s - ale musiała wynosić tyle 13 mld lat temu! To samo odnośnie prędkości ucieczki naszej galaktyki od tamtego obiektu, która to prędkość 13 mld lat temu musiałaby już wynosić 299 000km/s... a dzisiaj o wiele więcej, ponieważ obie od siebie dzisiaj powinny być o wiele bardziej oddalone! Popatrzmy dalej:

Tak więc 13 mld lat temu ta galaktyka w początkowej fazie rozwoju musiała uciekać (od... czego?) z prędkością światła. Musiała uciekać z tą prędkością ponieważ wówczas była od "nas" w odległości 13 mld lat świetlnych. Tym samym jednak ktoś kto by dokonywał obliczeń prędkości ucieczki "naszej" galaktyki od tamtego obiektu - musiałby obliczyć ja na 299 000km/s, co jest chyba oczywiste. Dalej:

Tak więc już rzekomo 600 000mln lat po Wielkim Wybuchu prędkość ucieczki tych galaktyk wynosiła c.

Teraz patrz: skoro więc 13 mld lat temu prędkość ucieczki naszej galaktyki wynosiła c, to znaczy iż TERAZ musiałaby wynosić znacznie więcej niż c.

Tym samym sygnał świetlny od tamtej galaktyki NIE MIAŁBY SZANS DOTRZEĆ DO NAS, tak jak i od naszej do niej ...Jakim więc cudem dotarł?

Odnieśmy się teraz to tzw. teorii inflacji:

według niej w początkowej fazie po Wielkim Wybuchu Wszechświata w ułamku sekundy rozrósł się do rozmiarów wielokrotnie przekraczających horyzont zdarzeń (horyzont zdarzeń to założenie wynikające z tego iż jakiekolwiek oddziaływania mogą rozchodzić się tylko w granicach prędkości c).

według stałej Hubbla jednakże prędkość ekspansji wzrasta wprost proporcjonalnie do odległości, tak jak to bierzemy pod uwagę.

jednakże w etapie inflacyjnym Wszechświat, a więc tym samym to, co się na niego składało, rozrosło się w ułamku sekundy do rozmiarów przekraczających wielokrotnie horyzont zdarzeń (czyli do rozmiarów wielokrotnie większych niż byłoby to możliwe przy ograniczeniu stosowanym dla wszelkich oddziaływań we Wszechświecie dzisiaj, czyli po etapie inflacji).

stała Hubbla dotyczy jednak ekspansji Wszechświata po etapie inflacji.

powstaje teraz pytanie: czego właściwie dotyczy ekspansja Wszechświata po etapie inflacji? Co się rozszerza? Co od czego ucieka, dzięki czemu stwierdzamy iż coś się rozszerza?

mówi się iż uciekają od siebie galaktyki, gwiazdy i wszelkie inne obiekty - a więc Wszechświat się rozszerza.

stosując jednak obliczenia według logiki stałej Hubbla - prędkość oddalania się jakichkolwiek obiektów od siebie dzisiaj powinna już od dawna przekraczać prędkość światła! ...tak jak to obliczyłeś.

>Proszę matematyków, fizyków i innych rachmistrzów o sprawdzenie rachunków i wytykanie błędów merytorycznych.

Nie chodzi tu już o wytykanie komukolwiek jakichkolwiek błędów, bo jak się okazuje - można być w błędzie chcąc być w zgodzie z aktualnymi ustaleniami fizyków co do tego, lub owego. W tym przypadku już wytykając sobie jakieś błędy merytoryczne nie potwierdzamy niestety żadnych wyjściowych teorii. Poza granicami takich błędów nie ma już niestety nic ustalonego ani zdefiniowanego.

(jeszcze jedna odpowiedź będzie dla ciebie)
15-09-2009 09:54 
 Ocena 1 na 3
pavvel (8272 punktów)
>Jeden parsek to odległość mniej więcej 3.2 roku świetlnego. Jeden megaparsek to odległość odpowiadająca 3 200 000 lat świetlnych.

Jeden parsek to nieco więcej. to około 3.26 roku świetlnego.

>Jeśli więc coś niejako znajduje się od nas w odległości 13 mld lat świetlnych to prędkość ucieczki tego obiektu powinna wynosić ponad 299 000km/s. Obliczając szczegółowo można powiedzieć iż jest to już prędkość światła.

Obliczając przekonasz się, że to jest cięgle nieco poniżej prędkości światła.
No chyba, ze juz policzyłeś i stąd pojawiło się wygodne dla ciebie zaokrąglenie.
W dodatku niepoprawne bo 3.26 zaokrągla się do 3.3.

> Rzecz w tym jednak iż nie jest to - jak mówisz - prędkość obecna oddalania się tego obiektu... ale prędkość z jaką się on od nas rzekomo oddalał 13 mld lat temu! Ponieważ wtedy sygnał został z tego obiektu wysłany i dalsze oddalanie się tego obiektu nie miało już wpływu na bieg sygnału (prędkość światła, a tym samym czas jego docierania do nas, nie zależy od prędkości źródła).

No i jakbyś tu się zastanowiłbyś, to może doszedłbyś do wniosku, że tu nie o lot tej galaktyki z olbrzymią prędkością chodzi.
Przecież to zjawisko dokładnie pokazuje, że to nie galaktyki uciekają, a tylko przestrzeni między nimi przybywa.
Wiem, ze tego wyjaśnienia nie rozumiesz i nie akceptujesz.
Ale to już jest tylko twój problem, a nie współczesnej fizyki.
16-09-2009 01:18 
 Ocena 1 na 3
atreYOU (971 punktów)

>Przecież to zjawisko dokładnie pokazuje, że to nie galaktyki uciekają, a tylko przestrzeni między nimi przybywa.
>Wiem, ze tego wyjaśnienia nie rozumiesz i nie akceptujesz.
>Ale to już jest tylko twój problem, a nie współczesnej fizyki.

O, teraz doszedłeś do tego iż galaktyki nie uciekają tylko... przestrzeni między nimi... przybywa. Spoko. A czego tam przybywa? Próżni? ...Zresztą, skąd to wziąłeś? To jednak na pewno będziesz wiedział.
16-09-2009 09:05 
 Ocena 6 na 6
pavvel (8272 punktów)

>O, teraz doszedłeś do tego iż galaktyki nie uciekają tylko... przestrzeni między nimi... przybywa. Spoko. A czego tam przybywa? Próżni? ...Zresztą, skąd to wziąłeś? To jednak na pewno będziesz wiedział.
>

Nie ja doszedłem, tylko taki jest stan nauki. I to nie od dzisiaj.
Z dowolnego podręcznika fizyki, w którym będzie coś o kosmosie możesz się tego dowiedzieć.
Są tylko dwa warunki:
1. Musisz przeczytać.
2. Musisz zrozumieć.

Dasz radę?
17-09-2009 02:10 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
>>O, teraz doszedłeś do tego iż galaktyki nie uciekają tylko... przestrzeni między nimi... przybywa. Spoko. A czego tam przybywa? Próżni? ...Zresztą, skąd to wziąłeś? To jednak na pewno będziesz wiedział.
>>
>Nie ja doszedłem, tylko taki jest stan nauki. I to nie od dzisiaj.
>Z dowolnego podręcznika fizyki, w którym będzie coś o kosmosie możesz się tego dowiedzieć.
>Są tylko dwa warunki:
>1. Musisz przeczytać.
>2. Musisz zrozumieć.
>Dasz radę?

Jeszcze raz: czego w tej przestrzeni przybywa. Ty znasz podręczniki więc mi wytłumacz.
pavvel (8272 punktów)
> Ty znasz podręczniki więc mi wytłumacz.

Poczekaj, aż będę miał urlop.
Przyjedź do Wrocławia.
Przygotuj się na wydatek 50zł za godzinę.

Wtedy będziesz mógł domagać się odpowiedzi na swoje pytania.
A póki co musisz zadowolić się tym, że twoje banialuki będę komentował, według własnego uznania.
18-09-2009 20:35 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
>> Ty znasz podręczniki więc mi wytłumacz.
>Poczekaj, aż będę miał urlop.
>Przyjedź do Wrocławia.
>Przygotuj się na wydatek 50zł za godzinę.
>Wtedy będziesz mógł domagać się odpowiedzi na swoje pytania.
>A póki co musisz zadowolić się tym, że twoje banialuki będę komentował, według własnego uznania.

No właśnie, komentował. Ja już jednak bynajmniej nie zamierzam tracić czasu na twoje komentarze. Jak powiesz coś na temat jak inni, to może pogadamy. Tobie jednak bynajmniej wcale nie o to chodzi. Ale to żadna tajemnica.
18-09-2009 20:56 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>No właśnie, komentował. Ja już jednak bynajmniej nie zamierzam tracić czasu na twoje komentarze.

Masz rację, nie trać czasu. Lepiej się w tym czasie poucz. A jak już będziesz miał coś sensownego do powiedzenia mozesz liczyć na no, że i od siebie dam nieco więcej.
zachaj (5239 punktów)

>O, teraz doszedłeś do tego iż galaktyki nie uciekają tylko... przestrzeni między nimi... przybywa. Spoko. A czego tam przybywa? Próżni? ...Zresztą, skąd to wziąłeś? To jednak na pewno będziesz wiedział.

Próżni? Moim zdaniem niekoniecznie. Miedzy galaktykami istnieje jeszcze coś takiego jak ciemna materia, może słyszałeś? Podobno jest jej więcej niż tej zwykłej materii. Jest ona odpowiedzialna za formowanie sie najpotężniejszych układów we wszechświecie a mianowicie gromad galaktyk. Sama przestrzeń ,pomijając ciemną materię, też nie można definiować jako próżnie lub swojego rodzaju pustkę. Aby zdefiniować i zrozumieć przestrzeń musisz zwinąć swój umysł do przynajmniej 12 wymiarów ,a co widząc po Twoim nastawieniu będzie dość trudne
atreYOU (971 punktów)
>>O, teraz doszedłeś do tego iż galaktyki nie uciekają tylko... przestrzeni między nimi... przybywa. Spoko. A czego tam przybywa? Próżni? ...Zresztą, skąd to wziąłeś? To jednak na pewno będziesz wiedział.
>Próżni? Moim zdaniem niekoniecznie. Miedzy galaktykami istnieje jeszcze coś takiego jak ciemna materia, może słyszałeś? Podobno jest jej więcej niż tej zwykłej materii. Jest ona odpowiedzialna za formowanie sie najpotężniejszych układów we wszechświecie a mianowicie gromad galaktyk. Sama przestrzeń ,pomijając ciemną materię, też nie można definiować jako próżnie lub swojego rodzaju pustkę. Aby zdefiniować i zrozumieć przestrzeń musisz zwinąć swój umysł do przynajmniej 12 wymiarów ,a co widząc po Twoim nastawieniu będzie dość trudne
>

Nie fantazjuj... ciemnej materii przybywa we Wszechświecie? Nie wiesz o czym mówisz. Zresztą, naukowcy też - jeśli jednak coś o niej mówią to to że nie świeci, nie wywiera ciśnienia... no bo to w końcu "ciemna materia". Poza tym została założona aby wytłumaczyć stabilność dysków galaktyk spiralnych, gdyż klasycznie pojęte siły grawitacji (według klasycznej teorii) na takie odległości prawdopodobnie by ich nie utrzymały. Póki co szuka się raczej innego wyjaśnienia, a tę "ciemną materię" zostawia raczej na koniec. Zresztą, to nic nie zmienia bo tu nie chodzi o rozszerzanie się przestrzeni ale oddalanie galaktyk.
Ale skoro to ciemnej materii przybywa we Wszechświecie to niech to będzie twój wkład do tej hipotezy.
17-09-2009 11:45 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>
>>
>Nie fantazjuj... ciemnej materii przybywa we Wszechświecie? Nie wiesz o czym mówisz. Zresztą, naukowcy też - jeśli jednak coś o niej mówią to to że nie świeci, nie wywiera ciśnienia... no bo to w końcu "ciemna materia". Poza tym została założona aby wytłumaczyć stabilność dysków galaktyk spiralnych, gdyż klasycznie pojęte siły grawitacji (według klasycznej teorii) na takie odległości prawdopodobnie by ich nie utrzymały. Póki co szuka się raczej innego wyjaśnienia, a tę "ciemną materię" zostawia raczej na koniec. Zresztą, to nic nie zmienia bo tu nie chodzi o rozszerzanie się przestrzeni ale oddalanie galaktyk.
>Ale skoro to ciemnej materii przybywa we Wszechświecie to niech to będzie twój wkład do tej hipotezy.

Nie napisałem że ciemnej materii przybywa !!! Stwierdziłem jedynie , że jest jej więcej ilościowo od zwykłej materii. Nie coraz wiecej a więcej! Czy ciemna materia nie wywiera ciśnienia? To jakim cudem wpływa na stabilność dysków galaktyk spiralnych (a tak na marginesie to czemu piszesz tylko o galaktykach spiralnych, co z innymi galaktykami??)? Nie ma już klasycznych teorii, wszystko zastąpiły nowe teorie, nawet teorię Einsteina nie można nazwać klasyczną !!! Klasyczny to był Newton, widzę ,że tkwisz jeszcze w tamtym miejscu. Moim zdaniem ciemna materia istnieje i jest odpowiedzialna nie tylko za formowanie galaktyk, a całych gromad galaktyk. Za formowanie galaktyk są odpowiedzialne gigantyczne czarne dziury w ich centrach, nadając kształt spiralny, poprzez nadawanie ruchu obrotowego gwiazdom znajdującym się w pobliżu. Gigantyczne pole grawitacyjne czarnej dziury jest wystarczające aby trzymać galaktykę w ryzach. Jeszcze raz musisz zdefiniować sobie czym jest przestrzeń! Na pewno to nie jest pustka, która się rozszerza. Nasz wszechświat to jeden wielki układ którego spoiwem jest hiperprzestrzeń.3 wymiary przestrzenne i czas to o wiele za mało by wyjaśnić zagadkę.
18-09-2009 22:34 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)

>Nie napisałem że ciemnej materii przybywa !!! Stwierdziłem jedynie , że jest jej więcej ilościowo od zwykłej materii. Nie coraz wiecej a więcej!

Ustosunkowałeś się do takich moich słów, skierowanych do kogoś innego: "O, teraz doszedłeś do tego iż galaktyki nie uciekają tylko... przestrzeni między nimi... przybywa. Spoko. A czego tam przybywa? Próżni?" Na co napisałeś wprost: "Próżni? Moim zdaniem niekoniecznie. Miedzy galaktykami istnieje jeszcze coś takiego jak ciemna materia, może słyszałeś? Podobno jest jej więcej niż tej zwykłej materii." Wniosek był prosty: powiedziałeś, iż nie koniecznie próżni, sugerując iż "między galaktykami istnieje jeszcze coś takiego jak ciemna materia". Nie stwierdziłeś wprost, więc mogłeś nie mieć tego na myśli. Twoja odpowiedź jednak może skłaniać do takiego zrozumienia. No ale już wiem czego nie miałeś na myśli.

>Czy ciemna materia nie wywiera ciśnienia? To jakim cudem wpływa na stabilność dysków galaktyk spiralnych (a tak na marginesie to czemu piszesz tylko o galaktykach spiralnych, co z innymi galaktykami??)?

Tego właśnie nie wiadomo. Gdyby było wiadomo, to już nie byłoby to jedynie hipotezą. Ciekawe, no nie? Jak to szanowni naukowcy domniemają iż ciemna materia może mieć jakiś wpływ na to lub na tamto i na tym jak na razie kończy się ich hipoteza, bo nie wiedzą jak miałaby wpływać, czym w ogóle miałaby być... o "antymaterii" już wiadomo więcej, o tej ciemnej materii nie wiadomo nic.

>Nie ma już klasycznych teorii, wszystko zastąpiły nowe teorie, nawet teorię Einsteina nie można nazwać klasyczną !!! Klasyczny to był Newton, widzę ,że tkwisz jeszcze w tamtym miejscu.

Coś pokręciłeś chyba w tym wszystkim.

>Moim zdaniem ciemna materia istnieje i jest odpowiedzialna nie tylko za formowanie galaktyk, a całych gromad galaktyk. Za formowanie galaktyk są odpowiedzialne gigantyczne czarne dziury w ich centrach,

To jak w końcu, bo znowu cię nie rozumiem (wcześniej już mówiłeś logiczniej). Raz mówisz iż za formowanie galaktyk twoim zdaniem jest ciemna materia... po chwili znowuż twierdzisz iż za formowanie galaktyk są odpowiedzialne gigantyczne czarne dziury w ich centrach.

>nadając kształt spiralny, poprzez nadawanie ruchu obrotowego gwiazdom znajdującym się w pobliżu. Gigantyczne pole grawitacyjne czarnej dziury jest wystarczające aby trzymać galaktykę w ryzach.

Jestem w stanie rozważyć każdą hipotezę, ale potrzebuję coś więcej. Masz to?

>Jeszcze raz musisz zdefiniować sobie czym jest przestrzeń! Na pewno to nie jest pustka, która się rozszerza.

A kto twierdził iż to pustka się rozszerza? Przeczytaj sobie dokładnie treść, nie spiesz się, pomyśl, nie gadaj tylko... a świat będzie łatwiejszy do wyjaśnienia i przez to piękniejszy.

>Nasz wszechświat to jeden wielki układ którego spoiwem jest hiperprzestrzeń.3 wymiary przestrzenne i czas to o wiele za mało by wyjaśnić zagadkę.

To wystarczy, trzeba tylko wyjaśnić jak to wszystko się w istocie zachowuje. Innych wymiarów przestrzennych nie szukam i nie mam żadnych przesłanek teoretycznych za tym aby je domniemywać. Jeśli ty masz, to je podaj.
zachaj (5239 punktów)
Ok. Zostawmy ukryte wymiary. Astrofizycy próbowali obliczyć masy galaktyk dwoma sposobami. Pierwszy sposób polegał na policzeniu prędkości ruchu obrotowego gwiazd i całej widzialnej materii w galaktyce, a z wyników jakie otrzymali, ustalali masę obiektów. Wiadomo czym większa masa ciała niebieskiego tym większe prędkości i siły grawitacji. Drugim sposobem było policzenie wszystkich świecących obiektów, a na podstawie natężenia światła obliczali ich wielkość. Wyniki tych dwóch sposobów powinny sie zgadzać. Jednak tak nie jest. Wynik otrzymany z pierwszego sposobu (czyli na podstawie ruchu obiektów) był o wiele większy(10x), niż na postawie drugiego sposobu. Oznacza to ,że materii w galaktyce jest dużo więcej. Jednak jest to materia inna niż tą co znamy, materia która nie wysyła i nie odbija światła - ciemna materia. Rzeczywiście nie wiemy czym jest. Jedynie pośrednio możemy się domyślić jakie są jej właściwości.

Drugą sprawą jeszcze bardziej tajemniczą jest to ,że wszechświat się rozszerza z coraz większą prędkością. Z wiedzy jaką posiadamy wynika że powinien zwalniać swoją ekspansję - jednak tak nie jest. Rozszerza się w zastraszającym tempie i to w rejonach najdalszych najszybciej. Naukowcy twierdzą ,że odpowiedzialna jest za to ciemna energia.

Jedyna teoria która ogrania ciemną materię i ciemną energię to teoria strun. Na razie pogłębiam swoją wiedzę na ten temat. Na pewno poruszę ten temat na forum. Podkreślam ,iż nie stoję w opozycji do Ciebie. Jestem tak samo sceptyczny, jednak muszę się przyznać temat ten mnie zafascynował.
21-09-2009 23:19 
 Ocena 1 na 3
atreYOU (971 punktów)Paradoks nierozszerzającej się rozszerzającej przestrzeni.

>Drugą sprawą jeszcze bardziej tajemniczą jest to ,że wszechświat się rozszerza z coraz większą prędkością. Z wiedzy jaką posiadamy wynika że powinien zwalniać swoją ekspansję - jednak tak nie jest. Rozszerza się w zastraszającym tempie i to w rejonach najdalszych najszybciej. Naukowcy twierdzą ,że odpowiedzialna jest za to ciemna energia.

Co do rozszerzania się wszechświata, to sądzę iż naukowcy najpierw powinni zająć się wyjaśnieniem tego, co się rozszerza w tym wszechświecie, czym to się objawia. Myślę nawet iż nie próbując odpowiedzieć na te pytania, nie znajdą odpowiedzi na to co jest odpowiedzialne za to rozszerzanie. Szukają tylko przyczyn rozszerzania się wszechświata, a to jest chyba błędne podejście, gdyż powinni wziąć się za wyjaśnienia bardziej w kontekście pytania: co się w istocie rozszerza? Mówią tylko iż przestrzeń się rozszerza. Tyle to, za przeproszeniem, może sobie pięciolatek wydedukować. Sądzę więc iż rozwiązanie problemu tkwi w odpowiedzi na takie pytania: co (jak) się w istocie rozszerza? Jak to opisać? Przestrzeń nie może się rozszerzać ot tak, jak gumka, albo balonik w czerwone kropeczki. Nawet balonik nie rozszerza się ot tak. Kiedyś już wymyśliłem argument przeciwko rozszerzaniu się wszechświata, którego nawet profesor uniwersytecki z którym ostatnio dyskutowałem nie potrafił wyjaśnić:

chodziło o to iż wedle naukowców przestrzeń niejako rozszerza się WE WSZYSTKICH kierunkach. Tak więc przestrzeń pomiędzy wszystkimi galaktykami A, B, C i D położonymi gdzieś "w pobliżu" siebie, się rozszerzać, aby te wzajemnie mogły się od siebie oddalać. Sęk w tym iż gdyby tak było, to wówczas żadna z nich nie mogłaby nawet drgnąć ze swojego miejsca. Dlaczego? To proste:

A - - - - - B - - - - - C - - - - - - D

gdyby przestrzeń miała się rozszerzać WE WSZYSTKICH pomiędzy A i B, jak i jednocześnie pomiędzy B i C (nie mówiąc już o D) to wówczas B nie mogłoby drgnąć z miejsca naciskane niejako przez przestrzeń z obu stron, a tym samym i A i B, i każdy dowolny obiekt we Wszechświecie. Wszędzie masz napisane iż nie ma środka ekspansji, czyli Wszechświat nie rozszerza się niejako OD JAKIEGOŚ PUNKTU, ale JEDNOCZEŚNIE OD WSZYSTKICH MOŻLIWYCH PUNKTÓW, CZYLI OD WSZYSTKICH MOŻLIWYCH PUNKTÓW WE WSZYSTKICH MOŻLIWYCH KIERUNKACH (pęczniej, ale nie od jakiegoś środka, tym środkiem jest każdy możliwy punkt) Ja jednak doszedłem do tego iż gdyby tak było to GALAKTYKI NIE MOGŁYBY SIĘ OD SIEBIE W GRUNCIE RZECZY ODDALAĆ. Profesor, z którym dyskutowałem, po krótkim zastanowieniu był tak zaskoczony tą konkluzją, a jeszcze bardziej tym iż nie potrafił zbić tego argumentu w żaden sposób.

Potraktuj to jako wstęp do twoich dalszych rozmyślań na ten temat. Obawiam się jednak iż samo rozszerzanie się wszechświata, to jeszcze nie jest aż taka oczywistość, którą już tylko należałoby wyjaśnić: pierw trzeba wyjaśnić, jak i czy to w ogóle jest możliwe, a więc przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie: co się w istocie rozszerza? ...No i rozwiązać tenże mój paradoks, jak go sobie nazwałem "paradoksem nierozszerzającej się rozszerzającej przestrzeni".

pozdrawiam
zachaj (5239 punktów)Odp: Paradoks nierozszerzającej się rozszerzającej przestrzeni.
Mylisz się. Dziwię się dlaczego profesor nie odpowiedział na Twoje pytanie-paradoks. Tak jak napisałem obiekty, które znajdują się najdalej oddalają się najszybciej. Znaczy to przy układzie A--B--C--D(gdzie A jest najbliżej a D najdalej), "A" oddalać będzie się najwolniej co nigdy nie pozwoli dogonić B itd... Twoje rozumienie rozszerzania się na wszystkie strony jest błędne. Jak wiadomo wszechświat swój początek miał w punkcie i rozszerza się promieniście od tego punktu. We wszystkich kierunkach od tego punktu. Najnowsze badania(2007 rok) promieniowania tła dały nam obraz wszechświata jako nieco spłaszczonej kuli ,co potwierdza przewidywania astrofizyków i kosmologów. Nie wiemy dokładnie gdzie znajdował sie ów osobliwy punkt. Poza tym stwierdzenie tego utrudnia fakt iż wszechświat nie jest idealnie jednorodny i równomiernie rozłożony w przestrzeni. Gdyby było tak uniemożliwiłoby powstanie skupisk materii o większej gęstości ,które później dały życie galaktyką. Drobne fluktuacje w początkowej fazie zaowocowały w nierównomierne rozłożenie materii we wszechświecie. Następstwa tego faktu spowodowały trudności w jednoznacznym stwierdzeniu miejsca w którym znajdował się początkowy osobliwy punkt.

Cały czas czytam o teorii strun. To będzie jeszcze bardziej Ciebie irytowało, na razie powstrzymuje się od napisania o tym.

punkt za ciakawą dyskusję
23-09-2009 23:11 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)
>Mylisz się. Dziwię się dlaczego profesor nie odpowiedział na Twoje pytanie-paradoks. >Tak jak napisałem obiekty, które znajdują się najdalej oddalają się najszybciej. Znaczy to przy układzie A--B--C--D(gdzie A jest najbliżej a D najdalej), "A" oddalać będzie się najwolniej co nigdy nie pozwoli dogonić B itd...

Trochę logiki trzeba jednak poćwiczyć... i to porządnie. Nie powinieneś się jednak martwić, bo to nie tylko ty masz z nią problemy. Nie trzeba się po prostu śpieszyć i zadowalać byle czym, byle pierwszym skojarzeniem.

Tak więc wystarczyło pomyśleć:

Wszechświat zaczął się rozszerzać w każdym kierunku. Zilustruj sobie w pamięci rozszerzający się promieniście Wszechświat. Co się dzieje wewnątrz tej , niech już będzie, spłaszczonej kuli? Wszechświat rozszerza się niejako "od punktu" - ale już w trakcie rozszerzania, wewnątrz tego "punktu", tego Wszechświata rozszerzającego się, wszystko rozszerza się już od każdego możliwego punktu we wszystkich kierunkach. To podstawy geometrii!

Poza tym czytaj dokładnie to, do czego ktoś cię odsyła, bo tam właśnie o tym pisze. Kiedy zacząłeś mówić mi o "osobliwym punkcie" stwierdziłem iż wszakże dyskusja zapowiadała się może ciekawie, ale skończyła zupełnie nawinie z twojej strony.

pozdrawiam
zachaj (5239 punktów)
Dobra zostawmy środek wszechświata. Wyczytałem ostatnio że pomiędzy ciemną energią a ciemną materią istnieje dziwna korelacja. Jak wiadomo ciemna materia dominuje w galaktykach. Jednak wcale nie musi tak być. Jest coś co Ciebie powinno ucieszyć. Istnieje teoria ,która mówi ,że nie ma czegoś takiego jak ciemna materia. A mianowicie z znanej nam fizyki wynika , że czym większa odległość tym słabsze oddziaływanie grawitacyjne, tzn gdy materia poruszająca się w galaktyce wokół jej centrum znajduje się odpowiednio daleko powinna ona wytracać szybkość. Jednak tak nie jest, co więcej materia ta porusza się szybciej. To wcale nie musi oznaczać jakiejś ukrytej ciemnej materii. Może należy zmienić nasze spojrzenie na fizykę. Może przy odpowiednio dużej masie materii i wielkich energiach fizyka działa inaczej. I właśnie to jest sednem sprawy, teoria o której pisze wzbogaca ogólną teorię względności dostosowując ją do systemów większych niż układ słoneczny. Teorię tą umacnia fakt, który mówi właśnie o dziwnej korelacji sił występujących w galaktykach i stałej kosmologicznej ,którą znowu wykorzystujemy do obrazowania rozszerzania sie całego wszechświata a co za tym idzie również ciemnej energii. Wniosek jest taki że zamiast używania ciemniej energii i ciemnej materii do opisu zjawisk możemy udoskonalić, dostosować ogólną teorię względności i całe postrzeganie fizyki.

ps. sorry ,że tak długo nie odpisywałem
22-09-2009 16:07 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Przestrzeń nie może się rozszerzać ot tak, jak gumka, albo balonik w czerwone kropeczki. Nawet balonik nie rozszerza się ot tak. Kiedyś już wymyśliłem argument przeciwko rozszerzaniu się wszechświata, którego nawet profesor uniwersytecki z którym ostatnio dyskutowałem nie potrafił wyjaśnić:

   A jak balonik się rozszerza? Ot tak, że rosną odległości (oczywiście mierzone po powierzchni balonika) pomiędzy dowolną parą czerwonych kropeczek. A centrum ekspansji powierzchni balonika po prostu nie istnieje.

   Powinieneś chyba zmienić uniwersyteckich profesorów, z którymi trawisz czas na podobnych pogaduszkach.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
atreYOU (971 punktów)

>   A jak balonik się rozszerza? Ot tak, że rosną odległości (oczywiście mierzone po powierzchni balonika) pomiędzy dowolną parą czerwonych kropeczek. A centrum ekspansji powierzchni balonika po prostu nie istnieje.

Centrum ekspansji powierzchni nie istnieje, jak i nie istnieje centrum ekspansji wewnątrz Wszechświata (o balonikach to nie ze mną). Wszechświat rozszerza się niejako "od punktu", ale już w trakcie rozszerzania, wewnątrz tego "punktu" (Wszechświata) rozszerzającego się, rozszerzanie odbywa się w każdym kierunku od każdego możliwego punktu. Podstawy geometrii przestrzeni trójwymiarowej!

pozdrawiam
24-09-2009 12:26 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Wszechświat rozszerza się niejako "od punktu", ale już w trakcie rozszerzania, wewnątrz tego "punktu" (Wszechświata) rozszerzającego się, rozszerzanie odbywa się w każdym kierunku od każdego możliwego punktu. Podstawy geometrii przestrzeni trójwymiarowej!

   Czyli zupełnie tak jak balonik. I podobnie jak w przypadku balonika, żadnego "rozpychania się sąsiedniej przestrzeni", które to jakoby miało uniemożliwiać jakiekolwiek rozszerzanie, nie zaobserwowano. No, chyba że profesor uniwersytecki, z którym wypadło Ci konwersować, takie obserwacje prowadzi. Może z tego wyjść ciekawa publikacja!

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
24-09-2009 20:53 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)Paradoks nierozszerzającej się rozszerzającej przestrzeni.

>   Czyli zupełnie tak jak balonik. I podobnie jak w przypadku balonika, żadnego "rozpychania się sąsiedniej przestrzeni", które to jakoby miało uniemożliwiać jakiekolwiek rozszerzanie, nie zaobserwowano. No, chyba że profesor uniwersytecki, z którym wypadło Ci konwersować, takie obserwacje prowadzi. Może z tego wyjść ciekawa publikacja!

Rzecz właśnie w tym iż żadnego rozszerzania się przestrzeni nie zaobserwowano. Mowa jest tylko o oddalaniu się/zbliżaniu obiektów. Naukowcy odrzucili możliwość rozszerzania się jakiejś przestrzeni wewnątrz galaktyk, jak i wewnątrz grup galaktyk i przenieśli to na przestrzeń pomiędzy grupami galaktyk, co już nawet świadczy o tym iż rozszerzanie się jakiejś przestrzeni nie jest (i nigdy nie było) w ogóle obserwowane.
Poza tym, jak widać, ruch obiektów względem siebie (oddalanie się, zbliżanie) to żadna przesłanka za rozszerzaniem się pomiędzy nimi przestrzeni. Ja przeanalizowałem jedynie to, jak na ten czas naukowcy starają się to opisać.

Profesor, z którym rozmawiałem, nie opiera się na wymysłach i uproszczeniach popularyzatorów nauki, ale jest świadom jej ograniczeń. Ten paradoks, uświadamia jedynie iż takie wyjaśnianie ekspansji Wszechświata jakimś rozszerzaniem się przestrzeni pomiędzy - jest nonsensem.
Co do tego czy Wszechświat "rozszerza" się "od punktu" to jest wyraźnie powiedziane: wewnątrz tego "punktu" rozszerzanie musi odbywać się od każdego możliwego punktu w tej przestrzeni. Innej możliwości (jeśli już) nie ma, bo nie ma żadnego "na zewnątrz" punktu. Nie można określić iż od jakiegoś punktu/środka przestrzeń Wszechświata ekspanduje. Tak więc w jakimkolwiek miejscu w tej przestrzeni się nie znajdziesz, będziesz miał wrażenie iż ta przestrzeń rozszerza się właśnie od ciebie i że ty jesteś tym "osobliwym punktem" od którego ta przestrzeń się rozszerza. Tak mówią (i słusznie, jeśli już mamy coś takiego rozważać) naukowcy. Nie inaczej. Takie rozumowanie jednak jest równie sprzeczne, o czym tu mówiłem. Ale skoro nawet to, co mówią na ten czas naukowcy nie do wszystkich dociera, to dalej pójść się nie da.

pozdrawiam
pavvel (8272 punktów)Odp: Paradoks nierozszerzającej się rozszerzającej przestrzeni.
> Naukowcy odrzucili możliwość rozszerzania się jakiejś przestrzeni wewnątrz galaktyk, jak i wewnątrz grup galaktyk i przenieśli to na przestrzeń pomiędzy grupami galaktyk, co już nawet świadczy o tym iż rozszerzanie się jakiejś przestrzeni nie jest (i nigdy nie było) w ogóle obserwowane.

Mógłbyś podać źródła?

Bo widzę, że moje wyjaśnienie dlaczego w małych skalach rozszerzanie się przestrzeni jest praktycznie niezauważalne do ciebie nie dotarło.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>> Naukowcy odrzucili możliwość rozszerzania się jakiejś przestrzeni wewnątrz galaktyk, jak i wewnątrz grup galaktyk i przenieśli to na przestrzeń pomiędzy grupami galaktyk, co już nawet świadczy o tym iż rozszerzanie się jakiejś przestrzeni nie jest (i nigdy nie było) w ogóle obserwowane.
>Mógłbyś podać źródła?

Przecież to standard - lokalnie grawitacja wygrywa.
Sąsiednie galaktyki nie uciekają od siebie.
Efekt ucieczki zaczyna się dopiero gdzieś na poziomie gromad, albo i wyżej.

Faktycznie jest oczywiście zupełnie inaczej, np. kwazary są czerwone jak diabli, a są całkiem blisko swoich galaktyk macierzystych (niektóre stoją na tle galaktyki!).
Ponadto w tej kosmologicznej ucieczce występują wyraźnie przejścia skokowe: głównie wielokrotność 72km/s: 144, 216,... niekiedy również 36, 18, itd.
www.science-frontiers.com/sf050/sf050p07.htm

Dlaczego 72km/s?
Dokładnie taka jest prędkość fal dźwięku na Słońcu (w tym wodorze o gęstości 1.44g/cm3).
pavvel (8272 punktów)
>>> Naukowcy odrzucili możliwość rozszerzania się jakiejś przestrzeni wewnątrz galaktyk, jak i wewnątrz grup galaktyk i przenieśli to na przestrzeń pomiędzy grupami galaktyk, co już nawet świadczy o tym iż rozszerzanie się jakiejś przestrzeni nie jest (i nigdy nie było) w ogóle obserwowane.
>>Mógłbyś podać źródła?

>Przecież to standard - lokalnie grawitacja wygrywa.
>Sąsiednie galaktyki nie uciekają od siebie.
>Efekt ucieczki zaczyna się dopiero gdzieś na poziomie gromad, albo i wyżej.

Coś podobnego pisałem już właśnie w linkowanych w poście wyżej wyjaśnieniach.
To, ze w małej skali efekt jest zbyt mały żeby był zauważalny nie znaczy, że go nie ma.

>Faktycznie jest oczywiście zupełnie inaczej, np. kwazary są czerwone jak diabli, a są całkiem blisko swoich galaktyk macierzystych (niektóre stoją na tle galaktyki!).

To, że Księżyc pojawia się czasem na tle słońca, nie świadczy o tym, że jest blisko.
Odległości kątowe mogą być małe, a odległości w przestrzeni ogromne.

>Ponadto w tej kosmologicznej ucieczce występują wyraźnie przejścia skokowe: głównie wielokrotność 72km/s: 144, 216,... niekiedy również 36, 18, itd.
>www.science-frontiers.com/sf050/sf050p07.htm

A masz linka do jakiś nowszych i bardziej wiarygodnych danych na ten temat?

>Dlaczego 72km/s?
>Dokładnie taka jest prędkość fal dźwięku na Słońcu (w tym wodorze o gęstości 1.44g/cm3).

Nie 72km/s, a 72km/s/megaparsek.
O to jak ważne są jednostki.
A dlaczego tyle? A no dlatego, że taka jest średnia z obliczeń. Przyjmujemy tę średnią, zakładając, że efekty rzeczywistego ruchu galaktyk same się zniwelują.
Część galaktyk się przybliża, część oddala i ten efekt nawzajem się znosi.

Zresztą tak naprawdę nie musi to być 72. Liczba może jeszcze ulec zmianie. Dokładniejsze pomiary większej liczby galaktyk mogą dać na przykład 73,5 albo 71.
Czy wtedy też będzie ci się to z czymś kojarzyło?
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Faktycznie jest oczywiście zupełnie inaczej, np. kwazary są czerwone jak diabli, a są całkiem blisko swoich galaktyk macierzystych (niektóre stoją na tle galaktyki!).
>To, że Księżyc pojawia się czasem na tle słońca, nie świadczy o tym, że jest blisko.

Zgadza się. Księżyc jest daleko, ale jednak bliżej niż Słońce, i tak samo bywa z kwazarami: czerwony stoi na tle znacznie mniej czerwonej galaktyki.
No, i wg standardowej kosmologii on stoi z miliard lat światła za tą galaktyką!

>A masz linka do jakiś nowszych i bardziej wiarygodnych danych na ten temat?
Jest pełno prac na ten temat: 'redshift quantization'.

>>Dlaczego 72km/s?
>>Dokładnie taka jest prędkość fal dźwięku na Słońcu (w tym wodorze o gęstości 1.44g/cm3).
>Nie 72km/s, a 72km/s/megaparsek.

Podaję prędkość ucieczki wyliczoną z obserwowanego przesunięcia ku czerwieni, a nie stałą Hubble'a:
z =~ H.D = v/c, czyli: v = z*c = 72 km/s.
H = 73km/s/Mpc =~ 2.4*10^-18 1/s - i co to jest?
pewnie parametr atomu wodoru!

>Część galaktyk się przybliża, część oddala i ten efekt nawzajem się znosi.
>Zresztą tak naprawdę nie musi to być 72. Liczba może jeszcze ulec zmianie. Dokładniejsze pomiary większej liczby galaktyk mogą dać na przykład 73,5 albo 71.
>Czy wtedy też będzie ci się to z czymś kojarzyło?

Liczby w naturze nie są przypadkowe, zwłaszcza gdy podejrzanie często się powtarzają.
Jest taka hipoteza, że tu chodzi o rozpraszanie energii fal, a następnie ponowną regenerację (poprzez interferencję) w locie.

jakoś tak to wyliczamy:
(1+z)^2880 = 2, i jest: z.c = v = 72.2 km/s
podobnie można wyliczać inne 'popularne' prędkości ucieczki.

Zatem w kosmosie fale same się 'kwantują', a wówczas automatycznie wyjdzie rezonans z materią, czyli pojawi się grawitacja, powstają gwiazdy, itd.
pavvel (8272 punktów)
>>>Faktycznie jest oczywiście zupełnie inaczej, np. kwazary są czerwone jak diabli, a są całkiem blisko swoich galaktyk macierzystych (niektóre stoją na tle galaktyki!).

Co to znaczy, że stoi na tle? Widzimy jego światło i światło galaktyki. Widzimy je w "tym samym miejscu". Tylko tyle.
Co pozwala Ci twierdzić, że to kwazar jest bliżej i występuje na tle galaktyki, a nie galaktyka jest bliżej, a przez nią widzimy światło kwazara?

>>>Dlaczego 72km/s?
>>>Dokładnie taka jest prędkość fal dźwięku na Słońcu (w tym wodorze o gęstości 1.44g/cm3).
>>Nie 72km/s, a 72km/s/megaparsek.
>Podaję prędkość ucieczki wyliczoną z obserwowanego przesunięcia ku czerwieni, a nie stałą Hubble'a:
>z =~ H.D = v/c, czyli: v = z*c = 72 km/s.

Prędkość ucieczki jest różna dla różnych obiektów i zależy od odległości.
Przyjmujemy, że obiekty położone w odległości jednego megaparseka oddalają się od nas z prędkością 72m/s
Obiekty oddalone o 10 megaparseków oddalać się powinny z prędkością 720m/s
Natomiast obiekty odległe o 100 gigaparseków uciekać będą już z prędkością około 7200km/s

>H = 73km/s/Mpc =~ 2.4*10^-18 1/s - i co to jest?
>pewnie parametr atomu wodoru!

>Liczby w naturze nie są przypadkowe, zwłaszcza gdy podejrzanie często się powtarzają.

Ktoś niedawno napisał, że numer jego konta bankowego zawiera datę urodzenia jego siostry. To też znaczące prawidło fizyczne?
29-09-2009 16:35 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Prędkość ucieczki jest różna dla różnych obiektów i zależy od odległości.
>Przyjmujemy, że obiekty położone w odległości jednego megaparseka oddalają się od nas z prędkością 72m/s
>Obiekty oddalone o 10 megaparseków oddalać się powinny z prędkością 720m/s
>Natomiast obiekty odległe o 100 gigaparseków uciekać będą już z prędkością około 7200km/s
Dla niedużych odległości mamy:
z(d) = Hd, czyli 'z' jest funkcją ciągłą odległości d.
Ale w praktyce mierzymy skokowe wartości i są wśród nich preferowane skoki.
Dla galaktyk najczęściej mamy: z = k*72/c, k = 1,2,3,...

I już możesz zapomnieć o bzdurach z dymaniem przestrzeni - skokowo nie da rady tego robić.
Nawet Syriusz B tu pasuje: redshift grawitacyjny: 80 km/s, w tym jest z 8km/s z ruchu Syriusza A, puls ruch po orbicie i inne drobiazgi, no i zostaje ~72km/s jak w mordę strzelił!

Słońce: zarejestrowano fundamentalne oscylacje o okresie 160 minut:
72km/s * 160 min = 690 tyś km - to jest przecież promień Słońca.
Wiesz jaki jest najczęściej spotykany okres rotacji 'ciasnych' układów podwójnych gwiazd (o krótkim okresie obiegu)?
Wielokrotność 160 minut, oczywiście.

>>H = 73km/s/Mpc =~ 2.4*10^-18 1/s - i co to jest?
>>pewnie parametr atomu wodoru!
>>Liczby w naturze nie są przypadkowe, zwłaszcza gdy podejrzanie często się powtarzają.
>Ktoś niedawno napisał, że numer jego konta bankowego zawiera datę urodzenia jego siostry. To też znaczące prawidło fizyczne?

Takie sprawy wyliczamy z prawdopodobieństwa warunkowego, a nie z sufitu, jak to robią różne młoty matematyczne, np. w fizyce kwantowej: splątania, paradoks EPR, itp. mity dla amatorów.

Spada dachówka i rozbija się na dokładnie na 43886 kawałków. To jest oczywiście niemożliwe, dlatego dachówki w ogóle nie rozbijają się.
pavvel (8272 punktów)
Nawet Syriusz B tu pasuje: redshift grawitacyjny: 80 km/s, w tym jest z 8km/s z ruchu Syriusza A, puls ruch po orbicie i inne drobiazgi, no i zostaje ~72km/s jak w mordę strzelił!

Ruch po orbicie nie ma znaczenia.
W chwili gdy sie przybliża i w chwili gdy się oddala prędkość ucieczki wyliczona z redshiftu będzie odpowiednio mniejsza lub większa.

Podane 80km/s to zatem prędkość średnia, po uwzględnieniu ruchu orbitalnego.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Ruch po orbicie nie ma znaczenia.
>W chwili gdy sie przybliża i w chwili gdy się oddala prędkość ucieczki wyliczona z redshiftu będzie odpowiednio mniejsza lub większa.
>Podane 80km/s to zatem prędkość średnia, po uwzględnieniu ruchu orbitalnego.

Okres orbitalny wynosi aż 50 lat - myślisz że z 30 lat temu mogli to zmierzyć precyzyjnie?
Zresztą tego przesunięcia faktycznie do dziś nie zmierzono.
Kilka linii wodoru ma z grubsza takie przesunięcie, ale i tak jest tam spory rozrzut: 80.4 +/-4.8km/s.
Wcześniej obowiązywała inna wartość - tylko 21km/s... coś szybko te gwiazdy ewoluują - Syriusz B urósł 4 raz w ostatniej dekadzie?
Tam są różne przesunięcia dla różnych linnii - pewnie efekt Starka, Zeemana, itp.

Jaka jest prędkość Syriusz-Słońce - ta radialna i styczna?
Jaki ma wpływ na rozpraszanie/unoszenie światła 'wiatr' Syriusza (pewnie wielokrotnie gęstszy i szybszy od słonecznego). Ktoś to badał, mierzył?
Potem światło wchodzi w rejon Słońca - heliosfera, wiatr słoneczny, itd.

Ziemia porusza się stycznie do Słońca: v = 30km/s - jaki ma to wpływ na przesunięcie obserwowanych linii widmowych?
Jaki ma tu wpływ wiatr słoneczny, którego gęstość rośnie szybko (kwadratowo) w kierunku do Słońca?
27-09-2009 09:29 
 Ocena 2 na 2
stratos (23 punktów)
>>Przestrzeń nie może się rozszerzać ot tak, jak gumka, albo balonik w czerwone kropeczki. Nawet balonik nie rozszerza się ot tak. Kiedyś już wymyśliłem argument przeciwko rozszerzaniu się wszechświata, którego nawet profesor uniwersytecki z którym ostatnio dyskutowałem nie potrafił wyjaśnić:
>   A jak balonik się rozszerza? Ot tak, że rosną odległości (oczywiście mierzone po powierzchni balonika) pomiędzy dowolną parą czerwonych kropeczek. A centrum ekspansji powierzchni balonika po prostu nie istnieje.

dodając jenak trzeci wymiar bez trudu znajdziesz środek tej ekspansji - czyż nie ?
29-09-2009 09:47 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)

>dodając jenak trzeci wymiar bez trudu znajdziesz środek tej ekspansji - czyż nie ?
>

I może stąd próby szukania kolejnych wymiarów w naszym wszechświecie.
30-08-2009 19:40 
 Ocena 1 na 3
atreYOU (971 punktów)Odp: Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... (koniec?)

>Wiem, że pewien bunt może rodzić zakładanie, że coś porusza się z prędkością bliską c albo większą niż c, ale prędkość zależy przecież od przyjętego układu odniesienia. >Może się więc zdarzyć, że obiekty o prędkościach mniejszych niż c (np. 0,6 c) względem jakiegoś układu odniesienia (w przestrzeni euklidesowej niech to będzie ten hipotetyczny środek wszechświata, przez który przechodzi linia prosta łącząca Ziemię i galaktykę XYZ), poruszają się względem siebie z prędkością większą niż c!
>Mowa tu tylko o swoistej prędkości obiektów. Widzimy jednakże, że już sama prędkość ucieczki, wynikająca ze stałej Hubble'a jest w niektórych przypadkach bliska c.

No właśnie. Powracają jak bumerang słynne układy odniesienia STW. Mówiłem o tym w moich rozważaniach na temat STW na wątku pod takim właśnie tytułem (Rozważania nad STW + Dodatek o wieku Wszechświata - ten dodatek odłożyłem tam jednak na później, czyli na teraz). Czujesz absurdalność takich obliczeń i powracasz do idei układów odniesienia wprowadzonej w STW. Ta idea jest słuszna w pewnych granicach, stosowana jednak dla wyjaśnienia tego, czego za jej pomocą nie sposób wyjaśnić - prowadzi do nonsensów, które same zresztą miałyby być za jej pomocą wyjaśnione.

Te tzw, układy odniesienia to nie są jakieś obiekty, czy pojazdy. Mówisz więc iż może się zdarzyć iż obiekty o prędkościach mniejszych niż c względem innego układu odniesienia mogą poruszać się z prędkością większą niż c. Rzecz w tym jednak iż przeczy to samej STW, która twierdzi iż prędkość światła jest jednakowa i stała w każdym układzie odniesienia, a to znaczy, ni mniej ni więcej, iż: prędkość światła dla obserwatora nie poruszającego się względem niego jest taka sama jak prędkość światła dla obserwatora poruszającego się względem niego samego. Tak więc patrząc się na statek kosmiczny pędzący z prędkością bliską c prędkość sygnału świetlnego wysłanego z niego będzie względem ciebie nadal wynosić ok. 300 000km/s. Tą samą prędkość dla tego sygnału zmierzy również względem siebie ktoś znajdujący się w tym pojeździe z którego ten sygnał został wysłany poruszającym się z prędkością bliską c. Tak więc choćbyś nie wiem jak się gimnastykował nic nie będzie poruszać się z prędkością większą niż c - ponieważ te prędkości się nie dodaje jak to jest u Newtona.

...Oczywiście, mógłbyś powiedzieć: dajmy na to iż mamy dwa statki kosmiczne poruszające się z prędkością 0.75 prędkości światła. Oba statki poruszają się w przeciwnych kierunkach po tej samej osi x. Kiedy więc spojrzymy z któregoś z tych statków na drugi statek to stwierdzimy iż oddala się on od nas z prędkością dwukrotnie większą niż 0.75 prędkości światła. Rzecz w tym jednak iż wówczas sygnał świetlny wysłany z tego statku nigdy nie mógłby dotrzeć do nas. Np. do komunikacji między tymi statkami nie mogłoby nigdy dojść. Spróbuj teraz rozwiązać powyższy problem komunikacji między tymi statkami... a dowiesz się być może co jest nie tak z STW i między innymi ze stałą Hubbla.

...
pozdrawiam
lontri (16088 punktów)

Może w związku z tym, trzeba by zacząć całą zabawę od początku, czyli od metodologii analizy przesunięcia widma ku czerwieni. To zjawisko - redshift - leży jakby u podstaw całej obserwacji oraz dalszych wniosków. Jest też kluczowe dla wyznaczania stałej Hubble'a.
W przypadku omawianych obiektów przesunięcie to jest olbrzymie, adekwatnie do szacowanych odległości omawianych obiektów.
Nie wiem, czy zadowalałby Cię ten "rudymentalny" poziom dyskusji, ale czy mógłbyś przedstawić chociaż w skrócie podstawy tej metody?
Chodzi o to, by w miarę dokładnie zrekonstruować od podstaw pewne metody kosmologii obserwacyjnej. Wtedy będzie może lepiej wiadomo, co konkretnie zaobserwowano, a gdzie zaczynają się już spekulacje.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
31-08-2009 01:38 
 Ocena 1 na 3
atreYOU (971 punktów)
>Może w związku z tym, trzeba by zacząć całą zabawę od początku, czyli od metodologii analizy przesunięcia widma ku czerwieni. To zjawisko - redshift - leży jakby u podstaw całej obserwacji oraz dalszych wniosków. Jest też kluczowe dla wyznaczania stałej Hubble'a.

Wnioski znamy.

>W przypadku omawianych obiektów przesunięcie to jest olbrzymie, adekwatnie do szacowanych odległości omawianych obiektów.

Odległość tego obiektu to 13 mld lat świetlnych... taka musiała być 13 mld lat temu, gdy sygnał został wysłany. Prędkość jego oddalania się którą obliczyłeś biorąc pod uwagę stałą Hubbla może być więc jedynie prędkością dla tego obiektu, który wysłał sygnał 13 mld lat temu, a nie jego aktualną prędkością, bo ten obiekt nie jest TERAZ od nas odległy o 13 mld lat świetlnych. To tyle odnośnie metodologii. Jak więc wreszcie powiesz co obliczyłeś to będziemy mogli przejść dalej. Jak obliczysz z jaką prędkością oddalała się od tego obiektu nasz galaktyka w momencie gdy ten sygnał od tamtej został wysłany to też będziemy mogli przejść dalej. Odległość znasz (jak musiała być wówczas, 13 mld lat temu), stałą Hubbla też. Jak znowu ci wyjdzie 299 000km/s to może zaczniesz się zastanawiać jakim cudem dzisiaj ten sygnał od tamtej galaktyki do nas dotarł. ...Wówczas porozmawiamy o metodologii.

pozdrawiam
31-08-2009 03:18 
 Ocena 3 na 3
Vancalar (1804 punktów)
>>Może w związku z tym, trzeba by zacząć całą zabawę od początku, czyli od metodologii analizy przesunięcia widma ku czerwieni. To zjawisko - redshift - leży jakby u podstaw całej obserwacji oraz dalszych wniosków. Jest też kluczowe dla wyznaczania stałej Hubble'a.
>Wnioski znamy.

Wiesz Arte, rozumiem Twoją lekką frustrację
Posłuchaj historii

Jestem informatykiem i napisałem niedawno program.
Przyszedł koleś, mówi:
Skąd ten program ?
-Napisałem
K: - nieprawda, on powstał przypadkowo
Ja: - Dlaczego tak myślisz?
K: - Bo mógł
Ja: A widziałeś jakieś, które powstały przypadkowo ?
K: - Nie ale mógł.
Ja: - Ale Ja go napisałem!
K: - Nie
Ja: -Dlaczego nie ?
K: - Bo nie
Ja: - Ale ja go stworzyłem!
K: - Jeśli Ty go stworzyłeś, Kto stworzył Ciebie?
Ja: - Ale jakie to ma znaczenie? Napisałem program!
K: - Jeśli nie udowodnisz, kto stworzył Ciebie, to ten program powstał przypadkowo
Ja: - Nie wiem, kto mnie stworzył, mówię, że napisałem program
K: - Jeśli nie wiesz, to Twój program powstał przypadkowo
Ja: - ?????
K: - Jeśli Ty tworzysz programy, to ktoś musiał stworzyć Ciebie, w związku z tym nie istniejesz.
Ja: -?????????????????????????
K: - Wierzysz w bajki
Ja: - Nie widzisz, że ten program jest dość przemyślany i skomplikowany, nie sądzisz chyba, że powstał "z niczego"?
K: - Sądzę
Ja: - Ale dlaczego? Nie widzisz, że wszystko wskazuje na to, że nie powstał przypadkowo ?
K: - Widzę ale powstał przypadkowo
Ja: -Dlaczego tak mówisz? Masz jakieś argumenty?
K: - Nie ale powstał przypadkowo.
Ja: -Dlaczego przypadkowo? Przecież się nad nim napracowałem!
K: -Co z tego, że wygląda i działa jak nieprzypadkowy? Dawkins mówi, że przypadkowy
Ja: - ????????????????????????????????????
K: - Nie wiesz co to przypadek ? Ale ty zacofany...
Ja: - No wiem, co to przypadek ale mówię Ci, że ja napisałem
K: - Nieprawda
Ja: - Dlaczego tak mówisz ?
K: - Bo w Biblii napisali, że zabiłeś jakieś dzieci w Egipcie
Ja: - Nie zabijałem żadnych dzieci! Jakiś kretyn to napisał!
K: - W Biblii napisali, że zabijałeś
Ja: - Ale przecież nie wierzysz Biblii, a że zabijałem dzieci wierzysz ?
K: - Nie wierze Biblii ale zabijałeś
Ja: ??????????????????????
K: Gupi jesteś
Ja: - Dlaczego tak o mnie mówisz?
K: - Bo nie istniejesz
Ja: -przecież wszystko wskazuje na to, że istnieję!
K: -nie
Ja: -Dlaczego nie?
K: - Bo księża kłamią
Ja: -?????????? Jaki to ma związek ze mną???
K: - Bo oni mówią, że Cię znają
Ja: - No i ???
K: - Ty ich posłałeś a oni kłamią, więc Ty nie istniejesz
Ja: - Ale ja ich nie posyłałem!
K: - W Biblii napisali, że ich posłałeś
Ja: -Hmm Ale nie wierzysz Biblii...
K: - No JASNE, że nie wierzę ale ich posłałeś a w ogóle to nie istniejesz.
Ja: -przecież napisałem program! Starałem się, nie widzisz, że to skrajnie nieprawdopodobne, żeby "powstał z niczego"????
K: - Widzę ale MÓGŁ powstać przypadkiem
Ja: - Skąd wiesz, że mógł ?
K: - Wiem
Ja: - Ale skąd?? Masz jakieś argumenty?
K: - Chcesz po ryju?

Pozdrawiam





Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
31-08-2009 23:00 
 Ocena 2 na 4
atreYOU (971 punktów)
>Jestem informatykiem i napisałem niedawno program.
>Przyszedł koleś, mówi:
>Skąd ten program ?
>Napisałem
>K: - nieprawda, on powstał przypadkowo
>Ja: - Dlaczego tak myślisz?
>K: - Bo mógł
>Ja: A widziałeś jakieś, które powstały przypadkowo ?
>K: - Nie ale mógł.
>Ja: - Ale Ja go napisałem!
>K: - Nie
>Ja: -Dlaczego nie ?
>K: - Bo nie
>Ja: - Ale ja go stworzyłem!
>K: - Jeśli Ty go stworzyłeś, Kto stworzył Ciebie?
>Ja: - Ale jakie to ma znaczenie? Napisałem program!
>K: - Jeśli nie udowodnisz, kto stworzył Ciebie, to ten program powstał przypadkowo
>Ja: - Nie wiem, kto mnie stworzył, mówię, że napisałem program
>K: - Jeśli nie wiesz, to Twój program powstał przypadkowo
>Ja: - ?????
>K: - Jeśli Ty tworzysz programy, to ktoś musiał stworzyć Ciebie, w związku z tym nie istniejesz.
>Ja: -?????????????????????????
>K: - Wierzysz w bajki
>Ja: - Nie widzisz, że ten program jest dość przemyślany i skomplikowany, nie sądzisz chyba, że powstał "z niczego"?
>K: - Sądzę
>Ja: - Ale dlaczego? Nie widzisz, że wszystko wskazuje na to, że nie powstał przypadkowo ?
>K: - Widzę ale powstał przypadkowo
>Ja: -Dlaczego tak mówisz? Masz jakieś argumenty?
>K: - Nie ale powstał przypadkowo.

Powiem szczerze iż chętnie rozpocząłbym nowy wątek cytując ten fragment tego dialogu między K a Ja. Wątek dotyczyłby teorii prawdopodobieństwa z możliwym nawet odniesieniem do teorii kwantowej (chociaż w sensowność tworzenia takich tematycznych wątków wymagających w dodatku od rozmówcy samodzielnych przemyśleń mam wszelkie obiektywne powody aby wątpić... i to jedyne czym mogę się czuć sfrustrowany... skoro już tak twierdzisz). Zbaczając z tematu bynajmniej zahaczyłeś o pojęcie istotne dla nauki i poznania w ogóle. Kiedyś przyszło mi do głowy iż wiele problemów w ramach współczesnej nauki polega również na błędnie pojętej teorii prawdopodobieństwa, a w końcu iż wykorzystanie tego pojęcia w teorii naukowej świadczy ni mniej ni więcej o jej słabościach. Czy udało mi się rozwiązać ów problem? Czy rzeczywiście teoria prawdopodobieństwa jest stosowana w teoriach naukowych w sposób właściwy... albo czy w ogóle powinna być ona tam stosowana? O czym świadczy sam fakt iż pojęcie prawdopodobieństwa stało się od pewnego czasu tak istotne dla nauki? Ludzie (w tym ci, którzy tworzą naukę), dokładnie tak jak K w twoim dialogu, z jakiegoś powodu są zdolni do oceny każdego wydarzenia we Wszechświecie jako wynik prawdopodobieństwa i zarazem jako wynik ściśle określonych praw, które określają iż coś w danych warunkach (za daną przyczyną) reaguje tak, a nie inaczej. Dzięki temu naukowcy przecież określają i określali kiedykolwiek jakiekolwiek prawa naukowe. W tym rozumowaniu ściśle naukowym niejako (ale tylko na pozór) nie ma miejsca na prawdopodobieństwo, czy też przypadek.
Naukowiec zakłada więc iż wszelkie zdarzenia we Wszechświecie zachodzą wedle ściśle określonych praw, które - definicja determinizmu - określają iż coś w danych warunkach (za daną przyczyną) reaguje tak, a nie inaczej. W tej definicji determinizmu naukowego pojawia się jednak cały czas pewna luka, która pozwala na indeterministyczne interpretacje. ...Pozwolisz jednak iż pozostawię to twojemu domysłowi.
Reasumując, muszę powiedzieć iż byłoby to niezłe preludium do dyskusji na temat prawdopodobieństwa odnośnie wszelkich stwierdzeń, jak i stwierdzeń naukowych.

pozdrawiam
Vancalar (1804 punktów)
>Powiem szczerze iż chętnie rozpocząłbym nowy wątek cytując ten fragment tego dialogu między >K a Ja. Wątek dotyczyłby teorii prawdopodobieństwa z możliwym nawet odniesieniem do teorii >kwantowej
Zapraszam, sam chętnie podyskutuję

>(chociaż w sensowność tworzenia takich tematycznych wątków wymagających w dodatku od >rozmówcy samodzielnych przemyśleń mam wszelkie obiektywne powody aby wątpić... i to jedyne >czym mogę się czuć sfrustrowany... skoro już tak twierdzisz).
   Możliwe, że to część mojej własnej "frustracji" a właściwie poczucia, że żyję w miejscu gdzie króluje paranoja. Jedne założenia bez dowodów są naukowe, równoważne im ale sugerujące konieczność istnienia istoty którą można by utożsamiać z Bogiem, są nienaukowe.

>Zbaczając z tematu bynajmniej zahaczyłeś o pojęcie istotne dla nauki i poznania w ogóle.
Zdaję sobie sprawę z tego, że "wyskoczyłem jak Filip z konopii", właściwie miała to być odpowiedź na post wyżej, cóż, późna pora, mea culpa.

>Kiedyś przyszło mi do głowy iż wiele problemów w ramach współczesnej nauki polega również na >błędnie pojętej teorii prawdopodobieństwa, a w końcu iż wykorzystanie tego pojęcia w teorii >naukowej świadczy ni mniej ni więcej o jej słabościach. Czy udało mi się rozwiązać ów >problem? Czy rzeczywiście teoria prawdopodobieństwa jest stosowana w teoriach naukowych w >sposób właściwy...
Wydaje mi się, że dość dobrze ilustruje to wypowiedź dobrze znanego pana Dawkinsa:

www.youtub(*)?v=pJuavyUa660&feature=related

Mnóstwo ludzi uważa hipotezę ID za skrajnie nieprawdopodobną... Do momentu, kiedy mają określić jak to prawdopodobieństwo sobie obliczyli...
Mało tego, sam Dawkins przyznaje, że wszystko wskazuje na to, że DNA zostało zaprojektowane.
Może więc to kosmici ? Budzę się więc w świecie, gdzie UFO jest bardziej "naukowe" od
Boga, o którym się mówi od tysięcy lat.

> W tym rozumowaniu ściśle naukowym niejako (ale tylko na pozór) nie ma miejsca na >prawdopodobieństwo, czy też przypadek.
Nawet prawo powszechnego ciążenia najprawdopodobniej jest prawdziwe.
Okazuje się przecież, że nie zawsze jest... Podobnie z teorią względności.
Działa... Z tym, że nie zawsze. Najprawdopodobniej, zadziała.

>Reasumując, muszę powiedzieć iż byłoby to niezłe preludium do dyskusji na temat >prawdopodobieństwa odnośnie wszelkich stwierdzeń, jak i stwierdzeń naukowych.
>pozdrawiam
>
   Ja chyba nie mam uprawnień, żeby przenosić posty do nowych wątków ale jeżeli Ci się chce i możesz... Chętnie się poudzielam i zapytam, dlaczego "Bóg" zdefiniowany jako inteligentny byt
który stał się/zaistniał/był od zawsze/ zanim powstała ziemia jest taki skrajnie nieprawdopodobny.

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
michiko (596 punktów)
>zapytam, dlaczego "Bóg" zdefiniowany jako inteligentny byt
który stał się/zaistniał/był od zawsze/ zanim powstała ziemia jest taki skrajnie nieprawdopodobny

To kwestia przyjętego paradygmatu.
Jeśli przyjmiesz paradygmat naukowy, którego atrybutem jest myślenie w kategoriach indukcji-od szczegółu do ogółu i racjonalna analiza faktów, ściśle określających obszar danych, to jego obraz świata nie będzie zawierał pierwiastków transcendentalnych, bo będą one systematycznie eliminowane. Kontrola zjawisk i ich przewidywanie, np. ruchu Ziemi wokół Słońca, nie wymaga znajomości astrologii, lub biblijnych proroctw. Liczy się logika przyczynowo-skutkowa.
Vancalar (1804 punktów)
>>zapytam, dlaczego "Bóg" zdefiniowany jako inteligentny byt
>który stał się/zaistniał/był od zawsze/ zanim powstała ziemia jest taki skrajnie nieprawdopodobny
>To kwestia przyjętego paradygmatu.
>Jeśli przyjmiesz paradygmat naukowy, którego atrybutem jest myślenie w kategoriach >indukcji-od >szczegółu do ogółu i racjonalna analiza faktów, ściśle określających obszar >danych, to jego >obraz świata nie będzie zawierał pierwiastków transcendentalnych, bo będą >one systematycznie >eliminowane.

Ach rozumiem, pojęcia:
- Ciemna Energia
- multiwersum
- Wszechświaty potomne
- osobliwość początkowa
- abiogeneza
uważasz za nietranscendentalne ?
Podaj przykład doświadczeń empirycznych, mogących wykazać istnienie tych bytów.
Jeśli takich przykładów nie ma, nauka powinna je natychmiast wyeliminować z rozważań ?

> Kontrola zjawisk i ich przewidywanie, np. ruchu Ziemi wokół Słońca, nie wymaga znajomości >astrologii, lub biblijnych proroctw. Liczy się logika przyczynowo-skutkowa.
>

Zgodnie z którą, jeśli coś wykazuje wszystkie cechy logicznego, systematycznego, zaprojektowanego urządzenia, to jest zaprojektowanym urządzeniem, a nie przypadkowym zbiorem czyż nie?

   Pójdźmy dalej.
Ty istniejesz, ja istnieje założenie jeszcze jednego inteligentnego bytu jest więc poprawne prawda? Inteligentne byty można udowodnić empirycznie. Założenie, że taki byt mógł zaprojektować i uruchomić nasz wszechświat jest tego naturalną konsekwencją.
Założenie powstawania wszechświatów z "osobliwości początkowej", wymaga założenia a priori:
a) ŻE JEST TO MOŻLIWE
Skąd twierdzenie, że wszechświaty mogą powstawać z "niczego" i dlaczego uważasz to za prawdopodobne ??? Ile znamy wszechświatów, które NA PEWNO powstały "z niczego" ?
b) Że nikt świadomy tego nie zapoczątkował
Ja twierdzę, że jeśli na tysiąc programów które znam, tysiąc zostało napisane a nie "powstało z przypadku", to z prawdopodobieństwem 99,999% 1001 także został napisany. Ty, że odwrotnie.
Na jakiej podstawie ?

>znajomości astrologii, lub biblijnych proroctw.
   Gdzie w tym rozumowaniu widzisz astrologię lub biblijne proroctwa ??
Jaki związek ma jedno z drugim ?

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
02-09-2009 13:18 
 Ocena 1 na 1
michiko (596 punktów)
Pytanie brzmiało:
>zapytam, dlaczego "Bóg" zdefiniowany jako inteligentny byt>
>który stał się/zaistniał/był od zawsze/ zanim powstała ziemia jest taki skrajnie >nieprawdopodobny

Zaprezentowałam pewien schemat.
Udzieliłam ci odpowiedzi w kontekście paradygmatu naukowego, który jest wymysłem ludzkiego umysłu, podobnie jak jego przeciwieństwo: obraz świata oparty na podstawach transcendentalnych, magicznych. Obydwa są metodą i narzędziem, które konstruują odmienne obrazy rzeczywistości.
Jeśli postrzegasz świat jako harmonijną całość i siebie jako jego cząstkę, pozostającą w relacji do wszystkich jego elementów, to poszukując syntezy, najprawdopodobniej prędzej czy później wymyślisz jego twórcę.
Tak więc są to dwa przeciwstawne stanowiska w dążeniu człowieka, aby nadać światu sens.
Wielbiciele analizy szukają sensu w bardziej 'przyziemnych' sferach życia, drugich, o nastawieniu metafizycznym, często zwodzi wybujała wyobraźnia.
Jak się żyje człowiekowi zawieszonemu między naturą, a tym co ponadnaturalne widać choćby tu na tym forum, w sporach dotyczących nierozstrzygalnych dylematów.
Pozdrawiam
02-09-2009 14:32 
 Ocena 1 na 1
Vancalar (1804 punktów)

>Zaprezentowałam pewien schemat.
>Udzieliłam ci odpowiedzi w kontekście paradygmatu naukowego, który jest wymysłem ludzkiego >umysłu, podobnie jak jego przeciwieństwo: obraz świata oparty na podstawach >transcendentalnych, magicznych. Obydwa są metodą i narzędziem, które konstruują odmienne >obrazy rzeczywistości.

Chciałem wyrazić zdanie, że paradygmat naukowy, bardzo często nim nie jest i podałem przykłady.
Niemożliwe do wykazania empirycznie multiwszechświaty są z nim zgodne ale już inteligentny stwórca nie. Gdyby naukowcy uczciwie trzymali się metodologii i zasad które sami wprowadzają, nie miałbym żadnych zastrzeżeń. GDYBY nauka NIE wprowadzała nieudowadnialnych bytów a zajęła się rzeczywiście TYLKO I WYŁĄCZNIE takimi, które można badać dostępnymi metodami, wtedy niczego bym jej nie zarzucał.

>Jeśli postrzegasz świat jako harmonijną całość i siebie jako jego cząstkę, pozostającą w >relacji do wszystkich jego elementów, to poszukując syntezy, najprawdopodobniej prędzej czy >później wymyślisz jego twórcę.

Dla mnie harmonijna całość to zbiór elementów, które zależą od siebie nawzajem. Zmiana lub usunięcie któregokolwiek z elementów powoduje kolaps całości. Wszechświat jako zbiór sił, wartości i stałych, tworzy taką właśnie harmonię.

>Tak więc są to dwa przeciwstawne stanowiska w dążeniu człowieka, aby nadać światu sens.
>Wielbiciele analizy szukają sensu w bardziej 'przyziemnych' sferach życia, drugich, o >nastawieniu metafizycznym, często zwodzi wybujała wyobraźnia.

Trudno się z tym nie zgodzić, chcę tylko zauważyć, że przy takiej definicji ogromna część świata nauki zajmuje się metafizyką.

>Jak się żyje człowiekowi zawieszonemu między naturą, a tym co ponadnaturalne widać choćby tu >na tym forum, w sporach dotyczących nierozstrzygalnych dylematów.
>Pozdrawiam
Tu właśnie pojawia się problem prawdopodobieństwa. W sytuacji, kiedy brak nam danych wejściowych jedynym sensownym sposobem ustalenia faktów jest ustalenie prawdopodobieństwa zajścia takiego, czy innego zdarzenia.

Bardzo wiele dochodzeń policyjnych polega na stwierdzeniu:
"najprawdopodobniej wydarzenia przebiegały w taki a taki sposób".
Czasem znajdują się dowody a czasem nie. Ale czy to podejście jest błędne ?

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
05-09-2009 02:42 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Niemożliwe do wykazania empirycznie multiwszechświaty są z nim zgodne ale już inteligentny stwórca nie. Gdyby naukowcy uczciwie trzymali się metodologii i zasad które sami wprowadzają, nie miałbym żadnych zastrzeżeń. GDYBY nauka NIE wprowadzała nieudowadnialnych bytów a zajęła się rzeczywiście TYLKO I WYŁĄCZNIE takimi, które można badać dostępnymi metodami, wtedy niczego bym jej nie zarzucał.

Nie masz co zarzucać naukowcom. Musisz wiedzieć że większość zjawisk występujących we wszechświecie opisuje fizyka teoretyczna. Nauka ta nie bazuje na empirycznych dowodach a na najczęściej nie sprawdzalnych doświadczalnie teoriach. To fizyka XXI wieku. My potrzebujemy matematyki XXI wieku a takowa jeszcze nie powstała. Fizyka teoretyczna wyprzedziła mocno nasze umiejętności doświadczalne. Możliwe jest również że nigdy takich umiejętności nie posiądziemy. Badania które dałyby ostateczną odpowiedź ,Ciebie zadowalającą ,wymagają energii wielkości stałej Plancka. Fizyka teoretyczna to nie tylko jakieś wydumane teorie a cała masa obliczeń i wzorów. Te Twoje "nieudawadnialne byty" jakim są multiwszechświaty są następstwem tych teorii, one jakoby uzupełniają je i stanowią integralną część. Multiwszechświaty to piękna emanacja wiedzy XXI wieku.
lontri (16088 punktów)

Obawiam się, że wszystko poza obserwacyjnie wyznaczoną wartością stałej Hubble'a było z mojej strony tylko spekulacją, opartą na wątłych założeniach.
Rzeczywiście coś sobie policzyłem ale nie za bardzo wiadomo, co.
Chociażby dlatego, że stałej Hubble'a z okresu, gdy wszechświat miał 600 mln lat, o ile wiem, nie da się wyznaczyć.
Znamy jedynie redshift dla widma światła obserwowanego obiektu, o ile go rzeczywiście znamy na pewno - w materiałach prasowych trudno znaleźć informacje na temat tego, wobec jakiej linii widma redshift ten określono. To też musiało zostać określone na bazie jakichś tam założeń.
Załóżmy, że znamy redshift dla obserwowanego obiektu, to wówczas możemy wyznaczyć prędkość oddalania się/przybliżania się źródła światła na podstawie efektu Dopplera, ale co z drogą, czyli odległością?

Czy to oznacza, że Bóg istnieje?


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
31-08-2009 23:47 
 Ocena 2 na 2
atreYOU (971 punktów)
Witam.

>Obawiam się, że wszystko poza obserwacyjnie wyznaczoną wartością stałej Hubble'a było z mojej strony tylko spekulacją, opartą na wątłych założeniach

Założyłeś jednakże nic mniej, ani nic więcej, jak właśnie stałą Hubbla.

>Rzeczywiście coś sobie policzyłem ale nie za bardzo wiadomo, co.
>Chociażby dlatego, że stałej Hubble'a z okresu, gdy wszechświat miał 600 mln lat, o ile wiem, nie da się wyznaczyć.

Rzecz w tym iż obliczyłeś prędkość oddalania się tego obiektu ze stałej Hubbla. Stwierdziłeś więc iż jest to aktualna prędkość oddalania się tego obiektu odległego o 13 mld lat świetlnych. Ten obiekt jednak obserwowany dzisiaj to przeszłość. Być może już go nie ma. My więc odbieramy sygnał z tego obiektu odległego w czasie i przestrzeni od nas o 13 mld lat. Nie tylko w przestrzeni, ale również w czasie (podstawy TW). Twoje obliczenia więc dotyczą ni mniej ni więcej tego obiektu odległego w czasie i przestrzeni o 13 mld lat świetlnych od nas. Wynik obliczeń dotyczy więc tego obiektu w przeszłości, nie w teraźniejszości. Stąd wniosek iż stała Hubbla którą zastosowałeś dotyczy właśnie tego okresu gdy Wszechświat miał 600 000mln lat. Czy tak twierdzą naukowcy? Twierdzą oni przecież jednoznacznie iż ten obiekt BYŁ odległy od nas w czasie i przestrzeni o 13 mld lat świetlnych. Podstawiając więc daną odległości tego obiektu w przeszłości, gdy Wszechświat miał zaledwie 600 000mln lat i daną odległości jako 13 mld lat obliczyłeś jego prędkość oddalania się dla tych danych. Te dane jednak nie dotyczą tego obiektu w teraźniejszości. Krótko mówiąc, należałoby wnioskować iż nie da się wyznaczyć stałej Hubbla z okresu... ale nie wówczas gdy Wszechświat miał 600 000mln lat, ale dla czasu teraźniejszego. Z tego jednak co mi wiadomo stała Hubbla wynika niejako z dzisiejszych obserwacji redshiftu. Tak jednak nie jest. Ten redshift dotyczy w każdym przypadku obiektów odległych w przestrzeni, a więc i w czasie. W czasie przeszłym dokładnie. One są zawsze niejako młodsze niż w teraźniejszości. W momencie jednak kiedy takim obiektem miałoby być już coś odległego o 13 mld lat świetlnych sprzeczność uwidacznia się już dosyć wyraźnie. Skoro bowiem ten obiekt już 13 mld lat temu uciekał z prędkością światła to jakim cudem ten sygnał do nas teraz dotarł. Nasza galaktyka przecież też została oceniona na ponad 13 mld lat, stąd więc wniosek iż jej prędkość ucieczki od tego obiektu też już dawno powinna być większa od c. Itd., nonsens za nonsensem.

>Czy to oznacza, że Bóg istnieje?

A ten wniosek to znowuż skąd?
Fizyk (17637 punktów)
> ... dajmy na to iż mamy dwa statki kosmiczne poruszające się z prędkością 0.75 prędkości światła. Oba statki poruszają się w przeciwnych kierunkach po tej samej osi x. Kiedy więc spojrzymy z któregoś z tych statków na drugi statek to stwierdzimy iż oddala się on od nas z prędkością dwukrotnie większą niż 0.75 prędkości światła.

Nie. Stwierdzimy, że oddala się z prędkością (0.75 + 0.75) / (1 + 0.75*0.75) = 0.96 prędkości światła.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>> ... dajmy na to iż mamy dwa statki kosmiczne poruszające się z prędkością 0.75 prędkości światła. Oba statki poruszają się w przeciwnych kierunkach po tej samej osi x. Kiedy więc spojrzymy z któregoś z tych statków na drugi statek to stwierdzimy iż oddala się on od nas z prędkością dwukrotnie większą niż 0.75 prędkości światła.
>Nie. Stwierdzimy, że oddala się z prędkością (0.75 + 0.75) / (1 + 0.75*0.75) = 0.96 prędkości światła.

Głupoty opowiadasz: rakiety lecą w przeciwnych kierunkach i odległość pomiędzy nimi rośnie tak:
x(t) = vt + vt = 2vt; stąd: u = dx/dt = 2v
dla v = 0.75c, u = 3c.

Natomiast patrząc z rakiety: prędkość względem ziemi zostaje: v, czyli odległość do ziemi rośnie: z(t) = vt. Druga rakieta tak samo się oddala, ale w przeciwną stroną.
Odległość pomiędzy rakietami musi rosnąć tu dwa razy szybciej, bo przestrzeń jest jedna: od rakiety do ziemi i dalej - do drugiej rakiety.
Nic tu nie zmienisz, choćbyś nie wiem jak kombinował.

Składanie z stw wynika z przeliczenia impulsu siły (popędu siły) na obiekt ruchomy (oddalający się). Zwyczajny Doppler redukuje efekt i przyrost prędkości maleje.
Z hiperbolicznych kątów podobnie można wyliczyć, ale to tylko abstrakcja geometryczna.
Fizyk (17637 punktów)
>>> ... dajmy na to iż mamy dwa statki kosmiczne poruszające się z prędkością 0.75 prędkości światła. Oba statki poruszają się w przeciwnych kierunkach po tej samej osi x. Kiedy więc spojrzymy z któregoś z tych statków na drugi statek to stwierdzimy iż oddala się on od nas z prędkością dwukrotnie większą niż 0.75 prędkości światła.

>> Nie. Stwierdzimy, że oddala się z prędkością (0.75 + 0.75) / (1 + 0.75*0.75) = 0.96 prędkości światła.

> Głupoty opowiadasz: rakiety lecą w przeciwnych kierunkach i odległość pomiędzy nimi rośnie tak:
> x(t) = vt + vt = 2vt; stąd: u = dx/dt = 2v

To "u" może być większe niż prędkość światła, ale nie jest to prędkość jednej rakiety względem drugiej. Czasem "u" jest nazywane "prędkością wzajemną", ale nie ma z niej pożytku oprócz wytykania błędów obalaczom teorii względności.

> dla v = 0.75c, u = 3c.

Naucz się mnożyć.

> Natomiast patrząc z rakiety: prędkość względem ziemi zostaje: v, czyli odległość do ziemi rośnie: z(t) = vt. Druga rakieta tak samo się oddala, ale w przeciwną stroną. Odległość pomiędzy rakietami musi rosnąć tu dwa razy szybciej, bo przestrzeń jest jedna: od rakiety do ziemi i dalej - do drugiej rakiety.

Zapewniam Cię, że się mylisz.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>To "u" może być większe niż prędkość światła, ale nie jest to prędkość jednej rakiety względem drugiej. Czasem "u" jest nazywane "prędkością wzajemną", ale nie ma z niej pożytku oprócz wytykania błędów obalaczom teorii względności.

Są tylko i wyłącznie takie 'prędkości wzajemne' - to się nazywa prędkość względna.
Te układowe są nieistotnie. Układ współrzędnych sam sobie definiujesz - dowolnie.
lontri (16088 punktów)

Szanowny Fizyku,
(teraz na poważnie)
Nie wiem wielu rzeczy, ale chcę się do wiedzieć.
Czy byłbyś w stanie powiedzieć/napisać jak od redshiftu przechodzimy do oceny odległości źródła światła?
Bardzo mnie to ciekawi, a samodzielne odszukanie odpowiedzi na to pytanie stanowczo przekracza możliwości mojego intelektu. (Nie mam kompleksów, gdyż sam Einstein twierdził swego czasu że TW jest w stanie zrozumieć 12 osób na całym świecie).

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Fizyk (17637 punktów)
> Czy byłbyś w stanie powiedzieć/napisać jak od redshiftu przechodzimy do oceny odległości źródła światła?

Z obserwacji przesunięć linii widmowych odległych galaktyk wyznaczamy ich redshift, czyli przesunięcie ku czerwieni. Jest to procedura stosunkowa łatwa, jeżeli mamy dostęp do dużego teleskopu.

Niezależne mierzymy odległość do tych galaktyk, np. przez obserwację jasności wybuchu gwiazd supernowych. Z astrofizyki wiemy, że supernowe pewnego typu zawsze osiągają zbliżoną jasność absolutną, więc mierząc ich jasność obserwowaną znajdujemy ich odległość. Jest to równie pewna metoda, aczkolwiek obarczona nieco większym błędem niż wyznaczanie redshiftu.

Następnie robimy wykres tych dwóch parametrów:

Widzimy na nim rozrzut redshiftu (spowodowany ruchami własnymi galaktyk i efektem Dopplera) wokół systematycznego zwiększania się redsziftu, z, przy wzrastającej odległości, D, do galaktyki. Zależność tę znamy jako prawo Hubbla:
z = H0 D,
gdzie H0 jest stałą Hubbla odpowiedzialną za tzw. kosmologiczny redshift.

Choć w coraz odleglejszych galaktykach jest coraz trudniej mierzyć jasność supernowych, to jednak wszystko wskazuje na co najmniej przybliżoną stosowalność prawa Hubbla aż do granic obserwowalnego Wszechświata i tylko zachodzi pytanie o wykrycie ewentualnych odchyłek od jego liniowości.

Wszystko co napisałem powyżej jest jednoznaczne i nie wzbudzające kontrowersji. Różnice zdań pojawiają się dopiero, gdy pytamy się czy kosmologiczny redshift oznacza oddalanie się galaktyk. Powszechnie odpowiada się twierdząco na to pytanie, gdyż jest to zgodne z modelami kosmologicznymi przewidującymi ekspansję przestrzeni zapoczątkowaną Wielkim Wybuchem, a ten ostatni ma niezależne potwierdzenie w postaci tła promieniowania szczątkowego. Nie jest to jednak jedyna możliwość.

> Bardzo mnie to ciekawi, a samodzielne odszukanie odpowiedzi na to pytanie stanowczo przekracza możliwości mojego intelektu. (Nie mam kompleksów, gdyż sam Einstein twierdził swego czasu że TW jest w stanie zrozumieć 12 osób na całym świecie).

Ja również przyznaję, że Ogólną Teorię Względności i kosmologię znam tylko w zarysach. A szkoda, bo ta ostatnia przeżywa ostatnio burzliwy rozwój.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Niezależne mierzymy odległość do tych galaktyk, np. przez obserwację jasności wybuchu gwiazd supernowych. Z astrofizyki wiemy, że supernowe pewnego typu zawsze osiągają zbliżoną jasność absolutną, więc mierząc ich jasność obserwowaną znajdujemy ich odległość. Jest to równie pewna metoda, aczkolwiek obarczona nieco większym błędem niż wyznaczanie redshiftu.

Zakładasz na wstępie wzrost redshift z odległością z = Hd (w liniowym przybliżeniu, czyli dobry dla niedużych odległości), więc potem filtrujesz te błyski supernowych - wybierasz te które pasują do założonego schematu.

Tło kosmiczne wyliczano już pod koniec XIXw - z równowagi termodynamicznej modelu statycznego.
Gamow z 50 lat później dopasował to do BB, co nawet dziecko może zrobić.

Ostatnio zmierzono trochę dokładniej: T = ~2.72K,
znamy również temperaturę wrzenia wody: Tw = 373K,
wyliczamy stosunek: T/Tw = ~1/137 = alpha - słynna stała z fizyki atomu.
Pewnie zmierzono jakieś lokalne tło, które powstaje z kondensacji pary wodnej w hydrosferze.
02-09-2009 01:04 
 Ocena 1 na 3
atreYOU (971 punktów)
>> ... dajmy na to iż mamy dwa statki kosmiczne poruszające się z prędkością 0.75 prędkości światła. Oba statki poruszają się w przeciwnych kierunkach po tej samej osi x. Kiedy więc spojrzymy z któregoś z tych statków na drugi statek to stwierdzimy iż oddala się on od nas z prędkością dwukrotnie większą niż 0.75 prędkości światła.
>Nie. Stwierdzimy, że oddala się z prędkością (0.75 + 0.75) / (1 + 0.75*0.75) = 0.96 prędkości światła.
>
Witam.

Rozmawialiśmy o galaktykach mogących oddalać się od siebie z prędkością większą niż c. Cieszę się więc, że się zgadzamy. ...Nie stwierdzimy jednakże iż te statki będą oddalać się z prędkością jaką ty teraz obliczyłeś. Ten wynik jest równie absurdalny jak 2*0.75c. W tym przykładzie nie mamy już do czynienia z dwoma układami: primowanym i nieprimowanym, ale czterema - z dwoma dla pierwszego statku (układ statku i układ nie primowany) i z dwoma dla drugiego (układ statku i układ nie primowany). Ty natomiast obliczałeś tak jakby jeden ze statków był układem nie primowanym, a więc nie poruszającym się z prędkością 0.75c. Stąd i ten nonsensowny wynik.
15-09-2009 10:06 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
> Może się więc zdarzyć, że obiekty o prędkościach mniejszych niż c (np. 0,6 c) względem jakiegoś układu odniesienia (w przestrzeni euklidesowej niech to będzie ten hipotetyczny środek wszechświata, przez który przechodzi linia prosta łącząca Ziemię i galaktykę XYZ), poruszają się względem siebie z prędkością większą niż c!

Nie. Nie może się tak zdarzyć.
Po zastosowaniu transformacji Lorentza nigdy nie otrzymamy wyniku większego niż c (jeżeli będziemy dodawać prędkości nie większe niż c).

> Widzimy jednakże, że już sama prędkość ucieczki, wynikająca ze stałej Hubble'a jest w niektórych przypadkach bliska c.

A w niektórych może nawet większa, ale tego już nie widzimy, bo światło do nas nie dociera.

Tylko ze prędkość ucieczki nie jest prędkością w klasycznym rozumieniu tego słowa.
To nie galaktyki lecą. To przestrzeni między nimi przybywa.
Gdybyś narysował to w układzie współrzędnych, nie musiałbyś przesuwać obiektów. Wystarczyłoby zmieniać skalę.
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)Odp: Paradoks nierozszerzającej się rozszerzającej przestrzeni.
Szukając jakiegoś magicznego środka wszechświata dojdziemy do takich pytań jak "co się stanie gdy dolecimy do granicy kosmosu?" albo "dlaczego we wszystkich kierunkach mierzymy taką samą odległość do naszego kosmicznego horyzontu tj. 13mld lat świetlnych, a nie np. w jednym kierunku 10mld a w drugim 16mld?". Teoria, że żyjemy na trójwymiarowej powierzchni czterowymiarowego balonika jest o wiele bardziej racjonalna.
29-09-2009 21:30 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Szukając jakiegoś magicznego środka wszechświata dojdziemy do takich pytań jak "co się stanie gdy dolecimy do granicy kosmosu?" albo "dlaczego we wszystkich kierunkach mierzymy taką samą odległość do naszego kosmicznego horyzontu tj. 13mld lat świetlnych, a nie np. w jednym kierunku 10mld a w drugim 16mld?". Teoria, że żyjemy na trójwymiarowej powierzchni czterowymiarowego balonika jest o wiele bardziej racjonalna.

Nie mierzymy 13mld lat.
Takie rzeczy wyliczają sobie przygłupy z teleskopami:
H = 2.3e-18/s, czyli: T = 1/H = 434782608695652174s = ~13.7 mld lat.

W przypadku modelu sferycznego 4D stała H byłaby pewnie zwyczajną rotacją: T = 1/H - okres rotacji przestrzennej.
W takiej rotacje nie ma osi obrotu, a siła odśrodkowa jest jednakowa na całej powierzchni 3D tej hipersfery.
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
A po co tu jakaś siła odśrodkowa? Balonik się rozszerza, a więc i punkty na nim się oddalają.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>A po co tu jakaś siła odśrodkowa? Balonik się rozszerza, a więc i punkty na nim się oddalają.

Taki balon byłby przecież obiektem fizycznym, a żaden realny obiekt nie może się rozszerzać dowolnie długo.
Ciągłość tego balonu, czyli całego naszego kosmosu, raczej musi być zachowana - balon nie pęka.

Światło by tu krążyło z okresem: T = 1/H, a z tego momentalnie wynikałaby siła odśrodkowa (z energii kinetycznej), którą musiałby równoważyć materiał tego balonu - siła sprężystości, potencjalna, czyli grawitacja.

Materia zwalnia, wtedy jest więcej promieniowania. A gdy promieniowanie maleje, wtedy materia musi zasuwać. Globalna równowaga gwarantowana - od wewnątrz nic by tego nie zmieniło, a zakładamy że ten nasz balonowy wszechświat byłby izolowany.
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
Dalej nie rozumiem tej siły odśrodkowej. Nasz balonik nie wisi w jakimś większym wszechświecie, jest wszechświatem samym w sobie. Czy na Neo działała jakaś siła odśrodkowa gdy biegł przed siebie w zapętlonym tunelu?
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Dalej nie rozumiem tej siły odśrodkowej. Nasz balonik nie wisi w jakimś większym wszechświecie, jest wszechświatem samym w sobie.

W takiej wersji balonik nie może mieć określonych rozmiarów, zatem i promień krzywizny byłby nieokreślony.
Taka jest tylko płaska przestrzeń, czyli brak fizycznej przestrzeni (tylko relacja obiektów... zawieszonych na niczym).

> Czy na Neo działała jakaś siła odśrodkowa gdy biegł przed siebie w zapętlonym tunelu?

Leciał po krzywej, więc na niego działała siła dośrodkowa, a odśrodkowa na ściany tunelu: akcja - reakcja.

W przypadku grawitacji siły działają równo, jednocześnie i na każdy atom osobno. Dlatego nic nie czujesz. Krzywizna wewnętrzna przestrzeni to tylko taki zapis matematyczny pola przyspieszeń.
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
Hmmm, a te 13,7 mld lat św. liczymy wg. której wersji z mojego obrazka?

kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Hmmm, a te 13,7 mld lat św. liczymy wg. której wersji z mojego obrazka?

Pełny obrót: T = 1/H; w = 2piH.

Krążenie światła to inna sprawa.

Rotacja całości i tak jest potrzebna do wytworzenia ekspansji, ale bez wzrost rozmiarów balona!
W 4D jest taka fajna rotacja, która załatwia ten problem w miejscu.

Rotacja w 3D, czyli np. taka jak Ziemi: bieguny stoją, i im dalej od osi obrotu, tym większa prędkość, na równiku jest maksimum.
Gdy kręcimy wokół Z, wtedy tylko współrzędne x,y się zmieniają, a z zostaje.

W 4D mamy XYZW i teraz robimy dwa obroty naraz: XY i ZW, tylko środek stoi, a cała reszta się porusza. Wszystkie punkty hipersfery mają jednakowe prędkości - nie ma biegunów.
spacesymme(*)12/11/4-dimensional-rotations/
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
>W 4D mamy XYZW i teraz robimy dwa obroty naraz: XY i ZW, tylko środek stoi, a cała reszta się porusza. Wszystkie punkty hipersfery mają jednakowe prędkości - nie ma biegunów.

A czy te dwa obroty XY ZW nie są równoważne 4 obrotom: X, Y, Z, W?

>Rotacja w 3D, czyli np. taka jak Ziemi: bieguny stoją, i im dalej od osi obrotu, tym większa prędkość, na równiku jest maksimum.
>Gdy kręcimy wokół Z, wtedy tylko współrzędne x,y się zmieniają, a z zostaje.

A jeżeli zaczniemy kręcić wokół wszystkich osi to prędkość w każdym punkcje na powierzchni będzie taka sama? Bo zastanawiam się jakby wyglądała ekspansja świata 2d będącego na powierzchni 3d-kuli.
I jeszcze coś: Potrafię sobie wyobrazić obrót 2d-talerza wywołującego ekspansję świata 1d, jest tylko jeden problem: środek tego talerza wokół której osi by się obracał? Świat 1d, talerz 2d, ale jego obrót mi się wydaje, że by wymagał trzeciego wymiaru
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>A czy te dwa obroty XY ZW nie są równoważne 4 obrotom: X, Y, Z, W?

Obrót dotyczy płaszczyzny. Oś występuje tylko w 3D, bo są akurat 3 wymiary: 3-2 = 1, czyli jeden wymiar zostaje nienaruszony. Osie układu zawsze mogę sobie tak poustawiać, żeby oś Z była osią obrotu: obrót XY.

W 4D obrót XY, i dwa pozostałe wymiary są wolne Z i W: 4-2 = 2, więc mogę zrobić jeszcze obrót ZW, i już wszystko się obraca: 4-2*2 = 0 wymiarów, jeden punkt stoi - środek obrotu.

>A jeżeli zaczniemy kręcić wokół wszystkich osi to prędkość w każdym punkcje na powierzchni będzie taka sama? Bo zastanawiam się jakby wyglądała ekspansja świata 2d będącego na powierzchni 3d-kuli.
W 3D nie da rady zrobić dwóch niezależnych obrotów, np. XY + XZ i tu wyjdzie rotacja wokół jakiejś skośnej osi, którą sobie nazywam Z', czyli mam obrót X'Y').

>I jeszcze coś: Potrafię sobie wyobrazić obrót 2d-talerza wywołującego ekspansję świata 1d, jest tylko jeden problem: środek tego talerza wokół której osi by się obracał? Świat 1d, talerz 2d, ale jego obrót mi się wydaje, że by wymagał trzeciego wymiaru

W 2D nie ma osi rotacji, tu też zostaje tylko punkt: 2-2 = 0.
Ala taka pojedyncza rotacja nie ma znaczenia - tu po prostu nic się nie zmienia... każdy ma to samo: v - v = 0.

Na wirującej kompleksowo sferze 4D prędkości będą jednakowe (brak punktu wyróżnionego - nie ma środka kosmosu), ale za to kierunki prędkości są różne (mierząc stycznie do tej sfery 4D, czyli to co obserwujemy w 3D), i tu chyba wyjdzie niezły cyrk... trzeba by to policzyć.
Pewnie tak sobie tu rozmawiamy o tym... systematycznie co 13 mld lat.
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
>W 3D nie da rady zrobić dwóch niezależnych obrotów, np. XY + XZ i tu wyjdzie rotacja wokół jakiejś skośnej osi, którą sobie nazywam Z', czyli mam obrót X'Y').

Czy to zdanie oznacza to, że świat płaszczaków z ekspandującym wszechświatem jest niemożliwy? Chyba, że balonik by się rozszerzał nie potrzebując rotacji.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>W 3D nie da rady zrobić dwóch niezależnych obrotów, np. XY + XZ i tu wyjdzie rotacja wokół jakiejś skośnej osi, którą sobie nazywam Z', czyli mam obrót X'Y').
>Czy to zdanie oznacza to, że świat płaszczaków z ekspandującym wszechświatem jest niemożliwy? Chyba, że balonik by się rozszerzał nie potrzebując rotacji.

Z rozszerzania też nic nie wynika: globalna skala by się zmieniała, czyli efekt nieistotny, niewykrywalny.

Wersja BB jest przekombinowana: autorzy nawet nie wiedzą, w którym miejscu to rozszerzanie się zaczyna: tu nie ma, w galaktykach również, w gromadach też nie, bo przecież nie mogłyby powstać, itd.
Może na kwazarach się zaczyna i zarazem kończy!

Płaszczaki nie żyją zbyt długo, bo zapas tlenu we krwi szybko im się kończy.
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
Jak to gdzie się zaczyna? Oczywiście, że w środku niedostępnego dla nas 4d-balonika

Jeszcze tak w ogóle to czym się różni obrót wokół płaszczyzny od wokół osi? W 3d obrót wokół XY tworzy obrót wokół osi Z, podejrzewam, że w 4d obrót na dowolnej płaszczyźnie automatycznie jest obrotem wokół wszystkich pozostałych osi.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Jeszcze tak w ogóle to czym się różni obrót wokół płaszczyzny od wokół osi? W 3d obrót wokół XY tworzy obrót wokół osi Z, podejrzewam, że w 4d obrót na dowolnej płaszczyźnie automatycznie jest obrotem wokół wszystkich pozostałych osi.

Obrót określamy podając płaszczyznę, która się zmienia.
W 3D możesz podać oś (wektor wokół którego obracamy), czyli to co się nie zmienia.

W 4D i wyżej należy podawać tylko płaszczyznę obrotu, albo dwa wektory, bo one też wyznaczają płaszczyznę.

Prosty obrót np. XY zmienia tylko współrzędne x,y, pozostałych nie rusza.
cheryyo (2 punktów)Odp: Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... (koniec?)
O tym, jakie naukowe bzdety potrafią wypisywać księża daje przykład znany `naukowiec` ks. Heller, dywagujący o kosmitach i o wszechświecie.
A tu, riposta
dakowski.p(*)nt&task=view&id=1071&Itemid=52
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
>O tym, jakie naukowe bzdety potrafią wypisywać księża daje przykład znany `naukowiec` ks. Heller, dywagujący o kosmitach i o wszechświecie.
>A tu, riposta
>dakowski.p(*)nt&task=view&id=1071&Itemid=52

Najlepsze jest to jak ten "niewierzący w swoją niewiarę w istnienie Stwórcy" nazywa nas "wierzącymi w nie-istnienie Stwórcy".

>Obrót określamy podając płaszczyznę, która się zmienia.
>W 3D możesz podać oś (wektor wokół którego obracamy), czyli to co się nie zmienia.

>W 4D i wyżej należy podawać tylko płaszczyznę obrotu, albo dwa wektory, bo one też wyznaczają płaszczyznę.

>Prosty obrót np. XY zmienia tylko współrzędne x,y, pozostałych nie rusza.

Coraz bardziej mam wrażenie, że tylko wszechświaty o nieparzystej liczbie wymiarów będących na "parzystowymiarowym" rusztowaniu mogą istnieć

Jeszcze swoją drogą skoro każdy kto się porusza w naszym wszechświecie musi lecieć po krzywiźnie naszego balonika, a więc działa na niego siła któraśtamśrodkowa (:P) to nikt nie może być uznawany za układ inercjalny oprócz naszego niedostępnego środeczka balonu.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Jeszcze swoją drogą skoro każdy kto się porusza w naszym wszechświecie musi lecieć po krzywiźnie naszego balonika, a więc działa na niego siła któraśtamśrodkowa (:P) to nikt nie może być uznawany za układ inercjalny oprócz naszego niedostępnego środeczka balonu.

Środek materialnej sfery nie istnieje realnie, podobnie jak w zwyczajnej piłce. Jeśli nie wierzysz to przetnij piłkę i sprawdź.
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
W podanym przez Pana paradoksie kosmologicznym brak pojęć z teoryj względności. Nie wiadomo, względem którego układu odniesienia podano wiek naszego kosmosu, wieki obu galaktyk, prędkości sygnałów świetlnych potraktowano prawdopodobnie według przedrelatywistycznego składania prędkości i występuje beztroskie pojęcie "teraz".


Ludomir Tulko
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>W podanym przez Pana paradoksie kosmologicznym brak pojęć z teoryj względności. Nie wiadomo, względem którego układu odniesienia podano wiek naszego kosmosu, wieki obu galaktyk, prędkości sygnałów świetlnych potraktowano prawdopodobnie według przedrelatywistycznego składania prędkości i występuje beztroskie pojęcie "teraz".

Relatywistyczne składanie nie istnieje w praktyce - to tylko kilku matołom matematycznym pomieszały się troszeczkę pojęcia (konkretnie: te literki we wzorach).

v---A----O----B--->v = 0.75c

odległość odcinka AB ewidentnie rośnie z prędkością 2v = 1.5c.
Teraz wylicz to z STW, tz. ma wyjść prędkość 1.5c w geometrii Minkowskiego, a nie z Galileusza z domieszką fikcji matematycznej.

Zgodnie z STW B powinien zmierzyć prędkość v = 0.75c względem O, oraz 0.96c względem A, więc jaka będzie jego zdaniem prędkość O względem B?
0.96c - 0.75c = 0.21c, i co to jest?

kontrakcja:
0.21c * gamma = 0.75c, stąd: gamma = 0.75/0.21 = 1/0.28,
1 - w^2/c^2 = 0.28^2, i tu pasuje: w = 0.96c
czyli B ma odcinek AO skrócony 1/0.28 = 3.57 razy, z uwagi na jakieś wirtualne u = 0.96c, natomiast odcinek BO nie skraca się wcale pomimo v = 0.75c?
------------

Wiek wszechświata chcesz mierzyć względem układu?
Każdy układ współrzędnych ma określony początek: x0,y0,z0 i t0. Wstaw sobie za t0 moment startu wszechświata, czyli t0 = 0, i już wiesz ile trwa: T = teraz - t0.
07-10-2009 19:34 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)
>W podanym przez Pana paradoksie kosmologicznym brak pojęć z teoryj względności. Nie wiadomo, względem którego układu odniesienia podano wiek naszego kosmosu, wieki obu galaktyk, prędkości sygnałów świetlnych potraktowano prawdopodobnie według przedrelatywistycznego składania prędkości i występuje beztroskie pojęcie "teraz".

Trochę się zastanawiam o co dokładnie Panu może chodzić. Wiek obu galaktyk określa się na mniej więcej 13 mld lat, czyli wstecz od teraz. Pan pyta, jak rozumiem, co to znaczy: teraz? Teraz dzieje się coś w naszym Układzie Słonecznym. To samo z innej galaktyki ktoś z dobrym teleskopem zaobserwowałby to dopiero po jakimś czasie. Gdyby ktoś z tej galaktyki/tego obiektu, którą my teraz obserwujemy w początkowej fazie rozwoju patrzył się na naszą galaktykę przez równie dobry teleskop, to wówczas widziałby ją tak samo dopiero w początkowej fazie rozwoju. Tak więc nie wykluczamy owej teraźniejszości, gdyż byłoby to po prostu nonsensem. Tak też czynią naukowcy. Czy popełniają błąd zakładając coś takiego? Myślę, że nie. W przeciwnym razie nie moglibyśmy już zakładać iż tym samym z tych obiektów obserwowanych dzisiaj można byłoby również obserwować nas - w tym samym czasie, co my je obserwujemy. Czy można to wykluczyć, a tym samym teraźniejszość?

pozdrawiam
08-10-2009 00:24 
 Ocena 1 na 1
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
Przypuśćmy,że tamta galaktyka oddala się od naszej, względem naszej z prędkością 7c i wysyła do nas sygnał świetlny z prędkością, względem siebie, c. Z jaką prędkością ten sygnał biegnie względem nas? Według starego składania prędkości: c-7c=-6c. Zwrot ujemny, czyli sygnał oddala się od nas i nigdy do nas nie dotrze. Według nowego: c-7c/(1-(7cc/(cc)))=-6c/-6=+c. Zwrot dodatni, czyli sygnał dotrze do nas z prędkością światła w próżni. Pozdrawiam.

Ludomir Tulko
08-10-2009 19:24 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)

>Przypuśćmy,że tamta galaktyka oddala się od naszej, względem naszej z prędkością 7c i wysyła do nas sygnał świetlny z prędkością, względem siebie, c. Z jaką prędkością ten sygnał biegnie względem nas? Według starego składania prędkości: c-7c=-6c. Zwrot ujemny, czyli sygnał oddala się od nas i nigdy do nas nie dotrze. Według nowego: c-7c/(1-(7cc/(cc)))=-6c/-6=+c. Zwrot dodatni, czyli sygnał dotrze do nas z prędkością światła w próżni. Pozdrawiam.

Mówił Pan o jednym, a teraz o drugim? Co z tą teraźniejszością? Jest jakieś "beztroskie" teraz, czy nie? I o co Panu chodziło? Przypominam wypowiedź do której się odniosłem:

"W podanym przez Pana paradoksie kosmologicznym brak pojęć z teoryj względności. Nie wiadomo, względem którego układu odniesienia podano wiek naszego kosmosu, wieki obu galaktyk, prędkości sygnałów świetlnych potraktowano prawdopodobnie według przedrelatywistycznego składania prędkości i występuje beztroskie pojęcie "teraz".

Odniosłem się do zagadnienia, które Pan poruszył. Zasugerował Pan kwestię do rozstrzygnięcia, na co ja odpowiedziałem tak jak wyżej. Pan natomiast wykracza poza kwestię, którą sam Pan zaproponował. Stwierdził Pan iż "nie wiadomo, względem którego układu odniesienia podano wiek (...) obu galaktyk". Czy w tym poście udzielił Pan na to odpowiedzi? Nie. Nie podnosi Pan zaproponowanej przez siebie samego kwestii. Stwierdził Pan również iż: "prędkości sygnałów świetlnych potraktowano prawdopodobnie według przedrelatywistycznego składania prędkości i występuje beztroskie pojęcie "teraz". Odniosłem się do Pańskiej wypowiedzi, a Pan teraz podnosi jakąś inną kwestię poprzez którą i tak Pan nic nie wyjaśnia, ani za jej pomocą nie odnosi się do tego, co sam Pan podniósł w poprzednim poście.

Snuje Pan ni stąd ni zowąd z jaką prędkością sygnał świetlny biegnie od tej galaktyki podając wpierw jej prędkość oddalania się od nas wynoszącą 7c(???) i reasumuje Pan iż "sygnał dotrze do nas z prędkością światła w próżni". I koniec. Jak to się ma do tego o czym sam Pan zaczął ze mną dyskutować? Gdzie odpowiedź na pytania zasugerowane przez Pana w wypowiedzi do której się odniosłem? Jak Pan rozwiązał podniesioną przez Pana kwestię "beztroskiego" teraz? Co z tego, co Pan teraz obliczył wynika dla tej podniesionej przez Pana kwestii? Co z tego wynika dla obliczeń wieku tych galaktyk? Jak to się ma do paradoksu o którym mówiłem, a do którego pierwotnie się Pan odniósł? Po co mi Pan to w ogóle teraz tu oblicza?

Co ma do tego to iż prędkość światła jest niezależna od prędkości źródła? Ktoś to podważał? No właśnie dlatego iż taki jest charakter prędkości światła, jeśli nasza galaktyka będzie się oddalać od tamtej z prędkością większą od c, to wówczas żaden sygnał od niej do nas nie dotrze. Nasza galaktyka również ma ok 13 mld lat. Nasza galaktyka również oddala się od tamtej. Cały Wszechświat się ma rozszerzać. Skoro tamta po takim czasie powinna oddalać się z prędkością większą od c, nawet 7c, to i nasza galaktyka też w miejscu proszę Pana nie stoi. Od początku o tym mówię. Powiedziałem zresztą więcej, czego tu powtarzał nie będę. Proszę więc odnieść się jeśli już nie do moich słów, to przynajmniej do kwestii podniesionej przez Pana samego, a więc do owego "beztroskiego teraz" i co dla tej kwestii niby wynika z tego iż prędkość sygnału jest niezależna od prędkości tej galaktyki, czemu tu nie przeczyłem, ale od początku się na tym rzecz jasna opieram.
Trochę mnie to chyba ma prawo, delikatnie mówiąc, zdziwić, bo ja jak człowiek odnoszę się do Pańskiej wypowiedzi, a Pan teraz ucieka od niej i oblicza bez kontekstu coś zupełnie oczywistego, tak jakby ktokolwiek temu przeczył.

pozdrawiam
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)

Cytat:

dzięki czemu jednak... sygnał ten nigdy by do nas nie dotarł.

Do tego fragmentu odniosłem swoje obliczenie. Poza tym każda galaktyka spoczywa względem siebie. Wykorzystałem ten fakt przy doborze układu odniesienia obliczeń. Co do "teraz", wczorajsze teraz różni się od dzisiejszego teraz. A w teorii względności jednoczesność jest względna.


Ludomir Tulko
10-10-2009 18:37 
 Ocena-2 na 4
atreYOU (971 punktów)
> Cytat:

>dzięki czemu jednak... sygnał ten nigdy by do nas nie dotarł.

>Do tego fragmentu odniosłem swoje obliczenie. Poza tym każda galaktyka spoczywa względem siebie. Wykorzystałem ten fakt przy doborze układu odniesienia obliczeń. Co do "teraz", wczorajsze teraz różni się od dzisiejszego teraz. A w teorii względności jednoczesność jest względna.

Proszę Pana... "Wczorajsze teraz"? "Dzisiejsze teraz"? Proszę, jeśli już Pan zamierzał dyskutować, przynajmniej poświęcić kilka minut na zastanowienie się nad tym co Pan wypisuje. Poza tym, takie zdawkowe wypowiedzi proszę sobie na przyszłość darować. Jak nie ma Pan czasu na dyskusję, zastanowienie, dokładne wyrażenie o co Panu chodzi itd., to ja nie widzę sensu toczenia takiej dyskusji. Od takich są inne wątki, na których może Pan o pierdołach porozmawiać i nie musieć tłumaczyć swoich stwierdzeń i opinii, bo i tak nikt tam do tegoż żadnej wagi nie przywiązuje. Tutaj - jeśli już Pan wchodzi w dyskusję - proszę nie rzucać nierozsądnych stwierdzeń, chyba że spróbuje Pan je jakoś uzasadnić, rozwinąć, abym ja i ktokolwiek mógł jakoś sensownie się do tego odnieść.

pozdrawiam
10-10-2009 16:28 
 Ocena 1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
> Według nowego: c-7c/(1-(7cc/(cc)))=-6c/-6=+c. Zwrot dodatni, czyli sygnał dotrze do nas z prędkością światła w próżni.

W stw inaczej się to wylicza - z wzoru na przesunięcie Dopplera.
Nie wolno wstawiać v >= c do wzorów z stw, bo wyskoczysz w wymiar urojony.
1/gamma(7c) = sqrt(1-7^2) = sqrt(-48) = +/-i*sqrt(48).
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
Takie pytanko: jakie są szanse, że gdzieś tam widzimy naszą galaktykę w początkowej fazie rozwoju?
17-10-2009 00:35 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)
>Takie pytanko: jakie są szanse, że gdzieś tam widzimy naszą galaktykę w początkowej fazie rozwoju?

Może nie, że "widzimy", ale moglibyśmy zobaczyć, gdybyśmy się znaleźli nagle w odpowiedniej odległości od naszej galaktyki. Pozostaje tylko pytanie: dlaczego pytasz? Bo to chyba samo w sobie nie stanowiło problemu.

pozdrawiam
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
Jeżeli nasz wszechświat ma kształt czterowymiarowego balonu to światło, które wyemitowała nasza galaktyka mogłoby do nas na nowo trafić po tym jak już okrążyło cały wszechświat.
pavvel (8272 punktów)
>Jeżeli nasz wszechświat ma kształt czterowymiarowego balonu to światło, które wyemitowała nasza galaktyka mogłoby do nas na nowo trafić po tym jak już okrążyło cały wszechświat.

Nawet są prowadzone badania nieba w tym kontekście.
Nie szukamy jednak naszej galaktyki, bo nawet nie bylibyśmy w stanie jej rozpoznać.
Szuka się w promieniowaniu tła tych samych wzorów po przeciwnych stronach nieba.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
Jest tylko jeden problem z czterowymiarowym balonem; mianowicie jeżeli idealnie po drugiej stronie wszechświata znajduje się jakaś galaktyka czy nawet gwiazda, to całe promieniowanie wyemitowane przez nie leci w naszym kierunku. Oznacza to, że jesteśmy w "kosmicznym ognisku" i powinniśmy zostać spaleni przez odległą gwiazdę. Tez zgodnie z ideą balonu; galaktyki w pewnej odległości od nas powinny wydawać się większe niż te bliżej nas ze względu na to, że przestrzeni jest tam "mniej" (nasza wczesniejsza galaktyka zajmowałaby dla nas całą powierzchnię nieba).
pavvel (8272 punktów)
>Jest tylko jeden problem z czterowymiarowym balonem; mianowicie jeżeli idealnie po drugiej stronie wszechświata znajduje się jakaś galaktyka czy nawet gwiazda, to całe promieniowanie wyemitowane przez nie leci w naszym kierunku. Oznacza to, że jesteśmy w "kosmicznym ognisku" i powinniśmy zostać spaleni przez odległą gwiazdę.

Tylko w wypadku gdy wszechświat jest czterowymiarową hipersferą.
A nawet wtedy wydaje mi się, że rozszerzanie się przestrzeni znacznie wydłużyłoby czas docierania sygnału, a tym samym i jego natężenie. Energia emitowana w czasie kilku minut może przecież docierać do nas przez wieki.

> zgodnie z ideą balonu; galaktyki w pewnej odległości od nas powinny wydawać się większe

Jeśli dobrze rozumiem, to masz na myśli zwiększenie rozmiarów obserwowanych na skutek zachowania rozmiarów kątowych?
Nie wiem jak to wygląda w rzeczywistości, ale to co mówisz wydaje mi się logiczne.
Przyznaję jednak, że moja wiedza jest zbyt mała, żeby to jednoznacznie potwierdzić lub zaprzeczyć.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli nasz wszechświat ma kształt czterowymiarowego balonu to światło, które wyemitowała nasza galaktyka mogłoby do nas na nowo trafić po tym jak już okrążyło cały wszechświat.

Gdzie tam.
Z rotującego balonu widzimy tylko połowę - z bieguna do równika (w 4D nie ma wyróżnionych biegunów - one są wszędzie).
Na równiku obiekty zasuwają już z prędkością c i prostopadle do nas, a w takim przypadku przesunięcie Dopplera wynosi:
f' = f/gamma = f*sqrt(1-v2/c2) = 0, dla v = c.
E = hf' = 0, czyli nic nie rejestrujemy.

Te krążące światło byłoby tu po prostu tym tłem kosmicznym, o temp. 3K.
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
Kurde co ty masz do tego rotującego balonu
Ja sobie po prostu wyobrażam rozszerzający się balon i na nim sobie wizualizuje jak światło spokojnie przekracza "równik".

Btw. na Wikipedii pisze, że obserwowalna średnica wszechświata wynosi 93mld lat św. podczas gdy wciąż natrafiam na artykuły w stylu "Najdalsza zaobserwowana galaktyka w odległości 13mld lat św.!!!". Mógłbym wiedzieć co my właściwie widzimy?
27-10-2009 13:00 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>Btw. na Wikipedii pisze, że obserwowalna średnica wszechświata wynosi 93mld lat św. podczas gdy wciąż natrafiam na artykuły w stylu "Najdalsza zaobserwowana galaktyka w odległości 13mld lat św.!!!". Mógłbym wiedzieć co my właściwie widzimy?
Racja, tak napisano.
Cytat:
Obserwacje astronomiczne pokazują, że wszechświat istnieje od 13,73 ± 0,12 miliarda lat[1]. Jego obecna średnica to co najmniej 93 miliardy lat świetlnych, czyli 8,8 × 1026 metrów[2].

pl.wikipedia.org/wiki/Wszechświat
Ja w ogóle mam wątpliwości, czy w przypadku Wszechświata można mówić o "średnicy".
Ale z Wszechświatem jest pewnie tak jak z tym radzieckim krokodylem...
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
I po przeczytaniu informacji o 93mld lat św. otwieram artykuł kopalniawi(*)ray-Observatory-NASA-8853.html i widzę "rekordowe 10,2mld lat św."
28-10-2009 06:35 
 Ocena-1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>I po przeczytaniu informacji o 93mld lat św. otwieram artykuł kopalniawi(*)ray-Observatory-NASA-8853.html i widzę "rekordowe 10,2mld lat św."

Dziwisz się? Ciekawostki naukowe w popularnej prasie roją się od błędów. Światło biegło 10,2 mld lat od tej gromady galaktyk, teraz jest ona dużo dalej od nas niż 10,2 mld lat świetlnych, a gdy światło zostało wysłane była ona dużo bliżej niż 10,2 mld lat świetlnych.
28-10-2009 17:45 
 Ocena 1 na 1
atreYOU (971 punktów)
>I po przeczytaniu informacji o 93mld lat św. otwieram artykuł kopalniawi(*)ray-Observatory-NASA-8853.html i widzę "rekordowe 10,2mld lat św."

Tak czy owak, ostatnia "prawidłowa" jest data pomiędzy 13 a 14 mld lat. Ta data 93 mld lat to zwyczajna pomyłka redaktora, bądź autora tego tekstu. Ta druga data wynika najpewniej z tego iż ktoś opierał się na ustaleniach naukowców z przed paru lat... może ktoś uznał iż to wszystko jedno, bo i tak za parę lat, albo nawet jutro okaże się co innego. Większość, o ile nie wszyscy astronomowie, fizycy skłaniają się do tej ostatniej daty. Sposoby na jakie to oni sobie obliczają dają wiele do myślenia. Czysta abstrakcja, póki co. Nikt jak dotąd nie odważył się powiedzieć iż znalazł wiarygodny sposób oceny czegoś takiego jak wiek Wszechświata.

pozdrawiam
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
No to w końcu jak wielki jest nasz wszechświat?

Może mi ktoś to wytłumaczyć?: wiadomosci.onet.pl/2068734,16,1,1,,item.html
Co my mamy do innych wszechświatów? Czy przed powstaniem ludzi tych wszechświatów było mniej? A może jest ich więcej, jeżeli w naszym wszechświecie są istoty zdolne zaobserwować więcej?
29-10-2009 19:59 
 0 na 2
atreYOU (971 punktów)
>No to w końcu jak wielki jest nasz wszechświat?
>Może mi ktoś to wytłumaczyć?: wiadomosci.onet.pl/2068734,16,1,1,,item.html
>Co my mamy do innych wszechświatów? Czy przed powstaniem ludzi tych wszechświatów było mniej? A może jest ich więcej, jeżeli w naszym wszechświecie są istoty zdolne zaobserwować więcej?

Co do tego linku, który podałeś, to nie ma sensu abyś brał sobie do głowy te bzdurne wypociny. Tak właśnie wygląda "nauka" podawana przez prasę i media. To iż o kimś mówią iż jest naukowcem, nie świadczy jeszcze o tym iż od razu mówi on do rzeczy, szczególnie gdy wypowiada się na łamach prasy. Co innego już jednak ten sam naukowiec, (czy też ci sami naukowcy) mówią w ścisłym gronie kompetentnych ludzi. Tam spodziewają się oni już innych kryteriów oceny, bardziej rzeczowych i ścisłych, i nie sądzę aby to, co tu powiedzieli wytrzymało właśnie taką próbę... choćby dlatego iż sama teoria inflacji jako jednolita teoria po prostu nie istnieje: istnieje wiele odmian klamrowanych tą nazwą (gdzieś ok. 50), a to co je łączy to założenie mówiące iż w początkowym okresie po tzw. wielkim wybuchu wszechświat w dosyć krótkim (właściwie w ułamku sekundy) czasie posiadł rozmiary przekraczające wielokrotnie tzw. horyzont zdarzeń, czyli w tym krótkim, początkowym okresie wszechświat "rozszerzył się" do rozmiarów do jakich nie mógł by się rozszerzyć gdyby ograniczały go znane nam na ten czas prawa fizyczne. Innych jednak nie znamy, naukowcy jednak zmuszeni są do takich założeń wieloma sprzecznościami ze znanymi na dzisiaj prawami fizyki i tym co obserwujemy do jakich doprowadziła ich właśnie teoria "wielkiego wybuchu", z którą po prostu na siłę starają się oni znaleźć jakoś wśród tych znanych nam praw fizyki i obserwacji. Stąd "choćby" dlatego ci kosmolodzy z powyższego tekstu jakoś "śmierdzą" mi tu totalnym dyletanctwem naukowym. Zresztą, pełno w prasie, internecie, we wszelkich mediach takich dyletanckich wypowiedzi, nawet gdy stoją za nimi (a przeważnie stoją) osoby z tytułami doktorskimi. Co do samego tego tekstu, to na prawdę większych bzdur już dawno nie czytałem... zresztą od dawna (nie pamiętam od kiedy) nie sięgam do żadnych artykułów prasowych metkujących się jakąś "nauką". Jedyne co mogę poradzić, to zaprzestanie poszukiwań "wiadomości naukowych", a zajęcie się w sposób gruntowny samą nauką, skoro już ona kogoś interesuje. Sięgając tylko do prasy i książek popularnonaukowych daleko się nie zajedzie, a tylko głowę można sobie wypchać wieloma bzdurami, które tylko co najwyżej do pisania scenariuszy do Hollywood się nadają... no i tak się właśnie kręci ten interes.

pozdrawiam
28-10-2009 06:11 
 0 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Ja sobie po prostu wyobrażam rozszerzający się balon i na nim sobie wizualizuje jak światło spokojnie przekracza "równik".

To jest przestarzała analogia. Od ok. dziesięciu lat wiemy, że Wszechświat jest płaski, tzn. jego krzywizna (nawet jeśli jest jakaś) jest dużo większa niż jego część dostępna naszym obserwacjom. Wracając do analogii balonikowej, obserwowalny Wszechświat jest co najwyżej tylko małym wycinkiem balonika, a bardziej prawdopodobnie balonik nie jest wcale nadmuchiwanym balonikiem tylko jednorodnie rozciąganą płachtą gumy. Lepszą analogią jest ciasto drożdżowe, które rośnie a rodzynki jak galaktyki oddalają się od siebie.

> Btw. na Wikipedii pisze, że obserwowalna średnica wszechświata wynosi 93mld lat św. podczas gdy wciąż natrafiam na artykuły w stylu "Najdalsza zaobserwowana galaktyka w odległości 13mld lat św.!!!". Mógłbym wiedzieć co my właściwie widzimy?

Widzimy wszystko to od czego światło zdążyło do nas dojść od czasu gdy Wszechświat stał się przeźroczysty (10 tys. lat po Wielkim Wybuchu), czyli przez 13,7 mld lat. Ponieważ przestrzeń puchnie, to brzegi obserwowalnego Wszechświata są obecnie oddalone od nas o ok. 93 mld lat świetlnych. Oczywiście brzegi te widzimy nie takie jakie są teraz ale jakie były: rekombinacja plazmy gdy Wszechświat stawał się przeźroczysty. Ponadto brzegi te nie są krańcem Wszechświata lecz jedynie zasięgiem naszego wzroku - Wszechświat prawdopodobnie rozciąga się dużo dalej.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>To jest przestarzała analogia. Od ok. dziesięciu lat wiemy, że Wszechświat jest płaski, tzn. jego krzywizna (nawet jeśli jest jakaś) jest dużo większa niż jego część dostępna naszym obserwacjom.

Naiwniacy.
Można łatwo zrealizować taki efekt obserwowanej płaskości na balonie 4D.

>Widzimy wszystko to od czego światło zdążyło do nas dojść od czasu gdy Wszechświat stał się przeźroczysty (10 tys. lat po Wielkim Wybuchu), czyli przez 13,7 mld lat. Ponieważ przestrzeń puchnie, to brzegi obserwowalnego Wszechświata są obecnie oddalone od nas o ok. 93 mld lat świetlnych.

Nie uwzględnili tam zmian globalnego potencjału grawitacyjnego. Gęstość materii maleje i co wtedy się dzieje? Nie byłoby efektu przesunięcia ku czerwieni z odległością, bo z wzoru na grawitacyjną dylatację czasu wyjdzie, że tu czas przyspiesza, a to zrekompensuje wydłużanie fal, wynikające z wzrostu odległości. Obserwowane odległości wcale by się nie zmieniał, bo stała c wzrasta (ale zmierzymy taką samą wartość stałej c, bo odległości rosną!)!

Globalna ekspansja jest nieistotna. To byłaby tylko zmiana skali w stosunku do samego siebie, czyli nic.
Dynamika się liczy, stopnie swobody, oraz proporcje.
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
>Obserwowane odległości wcale by się nie zmieniał, bo stała c wzrasta (ale zmierzymy taką samą wartość stałej c, bo odległości rosną!)!

Nigdy nie zaobserwujemy zmiany prędkości światła, polecam lekturę "eksperyment myślowy": pl.wikipedia.org/wiki/Jednostki_naturalne
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Obserwowane odległości wcale by się nie zmieniał, bo stała c wzrasta (ale zmierzymy taką samą wartość stałej c, bo odległości rosną!)!
>Nigdy nie zaobserwujemy zmiany prędkości światła, polecam lekturę "eksperyment myślowy": pl.wikipedia.org/wiki/Jednostki_naturalne

Te 'jednostki' Plancka to tylko prymitywna numerologia.

Z pomiarów historycznych wychodzi, że wartości c prawdopodobnie tu maleje (efektywnie).
Dopiero od około 40 lat c stoi, bo wprowadzono zegary atomowe, czyli mierzymy światło światłem, więc tak musi być (mierzenie zmiany długości wzorcowej super linijki, poprzez precyzyjne pomiary tą samą linijką).

- Masa ciężarków wzorcowych 1kg w Paryżu wzrasta około 50 mg / 100 lat.
- Z pomiarów satelitarnych otrzymano średni wzrost promienia Ziemi ok. 1.6mm / rok.
- Obrót gwiazd przyspiesza około 0.034566'' / wiek (rok Platoński się skraca).
- Księżyc się oddala i odległość do Słońca również wzrosła...
...

Wszystko to może wynikać ze zmniejszania wartości stałej c (lokalnie - w Układzie Słoneczny, a może w całej Galaktyce).

Albo tak: w kosmosie są obszary ekspansji i kontrakcji (suma = 0), a my obecnie ekspandujemy, i dlatego c maleje (efektywnie).
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
>- Masa ciężarków wzorcowych 1kg w Paryżu wzrasta około 50 mg / 100 lat.
>- Z pomiarów satelitarnych otrzymano średni wzrost promienia Ziemi ok. 1.6mm / rok.
>- Obrót gwiazd przyspiesza około 0.034566'' / wiek (rok Platoński się skraca).
>- Księżyc się oddala i odległość do Słońca również wzrosła...

A skąd te dane?
31-10-2009 17:22 
 Ocena 1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>- Masa ciężarków wzorcowych 1kg w Paryżu wzrasta około 50 mg / 100 lat.
>>- Z pomiarów satelitarnych otrzymano średni wzrost promienia Ziemi ok. 1.6mm / rok.
>>- Obrót gwiazd przyspiesza około 0.034566'' / wiek (rok Platoński się skraca).
>>- Księżyc się oddala i odległość do Słońca również wzrosła...
>A skąd te dane?

No... podejrzewam, że z wieloletnich obserwacji i pomiarów.
Mateusz "Nezghul" Drost (115 punktów)
>No... podejrzewam, że z wieloletnich obserwacji i pomiarów.

No sorry, ale ja chcę konkretnego źródła informacji dotyczącego zwłaszcza tej masy ciężarków wzorcowych. Pierwszy kilogram ustalono 120 lat temu, a ty już piszesz 50mg/100 lat. Może po prostu dokładność pomiaru się zwiększyła, a nie stała c?
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
en.wikipedia.org/wiki/Kilogram
Wzrost średnio z 50 mikro gramów / 100 lat.

Pewnie efekt grawitacyjny - stara hipoteza Pauliego o wzrośnie masy, poprzez ciągłą absorpcję... czegoś tam.
29-10-2009 20:24 
 Ocena-2 na 4
atreYOU (971 punktów)
Ja już od dawna stwierdziłem iż z tobą nie ma sensu żadna rozmowa, ponieważ ty nic nie rozumiesz, a tylko powtarzasz jak papuga po wszystkim i po wszystkich nie zastanawiając się nawet nad tym iż pod tym wszystkim kryją się sprzeczności, czego świadomy jest i musi być każdy normalny naukowiec, a nie nawiedzony wykładowca. Nie udowodniono ani nawet nie zaobserwowano żadnego "puchnięcia przestrzeni"... spuchnąć to może co najwyżej balonik, a i tak to nie będzie oznaczać iż w tym baloniku rzeczywiście coś "puchnie"... chyba że ty to udowodnisz. Zresztą, twoje oczekiwania od dowodów pozwalają ci na przyjęcie każdego stwierdzenia które wykaże choćby odrobinę "prawdopodobieństwa". Naukowcy jednak nie potrzebują czcicieli, ale krytyków.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365