Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co kraj to obyczaj.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
31-08-2009 22:50piątek (1035 punktów)Co kraj to obyczaj.
Ocena 4 na 4
Umowy społeczne, obyczaje i wszelkiego rodzaju idiotyczne konwenanse, zadaję sobie pytanie, po co?
Czemu nie moge trzymać łokci na stole, albo rozmawiać z kimś w pozycji leżącej? Jak by to w jakim jestem położeniu względem ziemi miało jakiekolwiek znaczenie dla treści dyskusji. Dlaczego muszę się na kogoś patrzeć rozmawiając z nim? Może zwyczajnie nie mam ochoty? Ktoś przecież powie, że tak oddaje się szacunek rozmówcy. Ale co jeśli rozmówca mówi głupoty? Przecież szacunek nie należy się automatycznie. Dlaczego nie wypada rozmawiać o pieniądzach? Dlaczego o zmarłych trzeba mówić dobrze? Dlaczego na cmentarzu wszyscy są cicho?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Autografka (10638 punktów)Odp: co kraj to obyczaj.
>Umowy społeczne, obyczaje i wszelkiego rodzaju idiotyczne konwenanse, zadaję sobie pytanie, po co?
>Czemu nie moge trzymać łokci na stole, albo rozmawiać z kimś w pozycji leżącej?

Możesz, ale musisz być przygotowany na to, że łamiąc te konwenanse, będziesz narażony jeśli nie na odrzucenie, to w najlepszym przypadku na niezrozumienie Twojej postawy.
Konwenanse czyli pewne, umowne wzory zachowań realizowanych w kontaktach z innymi ludźmi, ułatwiają szybkie porozumienie (a raczej zrozumienie) komunikujących się ze sobą osób. Słowa - klucze, gesty - klucze, pozwalają na szybką (choć nie zawsze poprawną) orientację co do nastawienia, zamysłów, czy cech charakteru osoby, z którą mamy kontakt. Rozszyfrowanie zamiarów osoby zachowującej się niekonwencjonalnie, wymaga więcej trudu i czasu. Wydaje się też obarczone większym ryzykiem pomyłki. Poza tym ktoś, kto łamie przyjęte wzory zachowań, w oczach ludzi, którzy je uznają za słuszne, sprawia wrażenie osoby, która nie szuka porozumienia - stąd też, mniejsza (zazwyczaj) chęć podjęcia się trudu zrozumienia takiej osoby.

Krótko mówiąc, znajomość (i stosowanie) pewnych przyjętych w danej kulturze kodów regulujących współfunkcjonowanie jednostek w obrębie grupy, pomaga w nawiązywaniu pozytywnych relacji.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-09-2009 13:30 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Umowy społeczne, obyczaje i wszelkiego rodzaju idiotyczne konwenanse, zadaję sobie pytanie, po co?
>>Czemu nie moge trzymać łokci na stole, albo rozmawiać z kimś w pozycji leżącej?
>Możesz, ale musisz być przygotowany na to, że łamiąc te konwenanse, będziesz narażony jeśli nie na odrzucenie, to w najlepszym przypadku na niezrozumienie Twojej postawy.
Konwenanse, pewne zasady ułatwiają nam przekazywanie własnych intencji i dopełnianie mówionych treści tak, aby wszystko było jak najlepiej czytelne dla odbiorców. Chcesz leżeć i dyskutować? OK. Ale nie oczekuj, że adwersarz potraktuje ciebie jak równego rozmówcę. Albo uzna cię za głupka, albo sam poczuje się głupio. W dodatku konwenanse często idą w parze z wieloma niemal instynktownymi reakcjami i zachowaniami naszego gatunku. Np. rozmówca trzyma się w określonej odległości, nie za blisko, nie za daleko.

>Krótko mówiąc, znajomość (i stosowanie) pewnych przyjętych w danej kulturze kodów regulujących współfunkcjonowanie jednostek w obrębie grupy, pomaga w nawiązywaniu pozytywnych relacji.
popieram
-jad- (18783 punktów)Odp: Co kraj to obyczaj.
>Czemu nie moge trzymać łokci na stole,

Nie wypada? O tym nie wiedziałem.

>Dlaczego o zmarłych trzeba mówić dobrze?

"Stasiu X, świętej pamięci, chuj j****y był taki uparty, że ....." - mój kolega całkiem niedawno o pewnym nieżyjącym już Stasiu.
Może nie tyle trzeba mówić dobrze, co nie wypada mówić źle. Czemu? Nie wiem. Słyszałem jakieś tłumaczenia. Martwy nie może się bronić ale żywy obgadywany za plecami wcale nie jest w tym sensie w lepszej sytuacji.
Z szacunku do śmierci. To jest tak bezsensowne, że w ogóle nie wiem, co można odpowiedzieć.

>Dlaczego na cmentarzu wszyscy są cicho?

Chciałoby się zażartować- by nie pobudzić trupów. Pewnie niektórzy właśnie dlatego. Ja staram się być cicho dla żywych, którzy przychodzą do swoich umarłych. Niektórzy się modlą, niektórzy wspominają, rozmyślają. Jakaś część pogrążona jest w żalu i tęsknocie. Burzenie ich duchowego nastroju byłoby chamstwem.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
01-09-2009 09:33 
 Ocena 3 na 3
Asado (486 punktów)
>Może nie tyle trzeba mówić dobrze, co nie wypada mówić źle. Czemu? Nie wiem. Słyszałem jakieś tłumaczenia. Martwy nie może się bronić ale żywy obgadywany za plecami wcale nie jest w tym sensie w lepszej sytuacji.

A może jest na odwrót? O żywych można mówić źle za plecami bo i tak się nie dowiedzą a umarły w zaświatach może usłyszeć i jeszcze postanowi się bronić...
karolina m. (380 punktów)
>Umowy społeczne, obyczaje i wszelkiego rodzaju idiotyczne konwenanse, zadaję sobie pytanie, po co?
>Czemu nie moge trzymać łokci na stole, albo rozmawiać z kimś w pozycji leżącej? Jak by to w jakim
>jestem położeniu względem ziemi miało jakiekolwiek znaczenie dla treści dyskusji. Dlaczego muszę się
>na kogoś patrzeć rozmawiając z nim? Może zwyczajnie nie mam ochoty? Ktoś przecież powie, że tak
>oddaje się szacunek rozmówcy. Ale co jeśli rozmówca mówi głupoty? Przecież szacunek nie należy się
>automatycznie. Dlaczego nie wypada rozmawiać o pieniądzach? Dlaczego o zmarłych trzeba mówić dobrze?
>Dlaczego na cmentarzu wszyscy są cicho?

Wydaje mi się, że dlatego, że łatwo pójść o kilka kroków dalej. No bo dlaczego mamy nosić ubrania gdy jest nam gorąco, dlaczego nie możemy kopulować w miejscach publicznych gdzie chcemy i kiedy chcemy, czy obrzucać się gównem w ramach wyrażania dezaprobaty? Chyba dlatego, że kultura i normy obyczajowe są jednym z następstw cywilizacji.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Umowy społeczne, obyczaje i wszelkiego rodzaju idiotyczne konwenanse, zadaję sobie pytanie, po co?
Konwenanse ułatwiają życie. Ułatwiają kontakt z ludźmi.
Na szkoleniach wszelkiego typu sprzedawców uczą jak mówić, jaką przyjąć postawę ciała, jakich gestów nie wykonywać a jakie są wskazane, gdzie i jak siadać, kiedy stać....
Wszystko po to by zrobić dobre wrażenie na rozmówcy, by go do siebie nie zrazić.
Specjaliści od marketingu uważają, że nowy rozmówca w ciągu pierwszych dwóch minut wyrabia sobie zdanie o tobie, które później zmienić jest bardzo trudno i czasem trzeba na to lat.
Gdy rozmawiasz z kimś to mówisz całym ciałem, wzrok, gesty, modulacja głosu wszystko to sprawia jak to co mówisz odbiera twój rozmówca.
( Nawet rozmowy telefoniczne do klienta specjaliści od marketingu zalecają wykonywać na stojąco bo głos brzmi wtedy lepiej i jest bardziej przekonujący.)
To wszystko sprawia , że są ludzie których akceptujesz (podświadomie) zaraz po poznaniu a do innych mimo długiej znajomości zachowujesz dystans.
Konwenanse, prawidłowe maniery są częścią tej całej nauki "sprzedaży" swojej osoby.
Nie na darmo Amerykanie szczerzą zęby do wszystkich. Uśmiech, nie mówienie o swoich problemach, chorobach a jedynie o rzeczach przyjemnych sprawia, że postrzegani są jako ludzie sukcesu a z takimi miło się rozmawia i chętnie zawiera dłuższą znajomość.
Gdy wchodzisz do sklepu a sprzedawca nie patrząc na ciebie spyta "czego?" masz ochotę wyjść a gdy sprzedawca jest miły masz ochotę kupić cokolwiek by sprawić mu przyjemność.
Dawno temu przed ważnym dla mnie egzaminem ( gdy paraliżowała mnie trema) pewna mądra osoba poradziła mi by zaraz po wejściu na salę egzaminacyjną uśmiechnąć się do egzaminatorów. Na mój uśmiech komisja egzaminacyjna zareagowała uśmiechem, atmosfera stał się przyjemniejsza egzaminatorzy wyraźnie się rozluźnili i moja trema zniknęła.
>Dlaczego nie wypada rozmawiać o pieniądzach?
Chyba zależy jak i co o pieniądzach się mówi a nie dla zasady.
>Dlaczego o zmarłych trzeba mówić dobrze?
Bo mówiąc o nich źle pobudzasz w sobie złe emocje które i tak już nie mają znaczenia.
01-09-2009 16:04 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

>Wszystko po to by zrobić dobre wrażenie na rozmówcy, by go do siebie nie zrazić.

Czyli chodzi tylko i wyłącznie o to, by zminimalizować ryzyko wystąpienia reakcji agresywnej lub repulsywnej u innej małpy, prawda?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
marcus (876 punktów)
Jak już to innego człowieka, jesteśmy zwierzętami ale znacznie bardziej rozwiniętymi, więc nie widzę powodu, by nasz gatunek porównywać z małpami...

czarnanowina.xn.pl
www.niflheim.fora.pl
01-09-2009 21:22 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Jak już to innego człowieka, jesteśmy zwierzętami ale znacznie bardziej rozwiniętymi, więc nie widzę powodu, by nasz gatunek porównywać z małpami...
A dlaczegóż to? Nasze podstawowe zachowania społeczne są mocno zbliżone.
02-09-2009 11:19 
 Ocena 1 na 1
marcus (876 punktów)
>A dlaczegóż to? Nasze podstawowe zachowania społeczne są mocno zbliżone.

Ale sposób myślenia ani wygląd nie jest... Nie nazywamy świni dzikiem.
Czy mówiąc o małpach nazywasz je czasem ludźmi?

czarnanowina.xn.pl
www.niflheim.fora.pl
02-09-2009 20:57 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>A dlaczegóż to? Nasze podstawowe zachowania społeczne są mocno zbliżone.
>Ale sposób myślenia ani wygląd nie jest... Nie nazywamy świni dzikiem.
>Czy mówiąc o małpach nazywasz je czasem ludźmi?
Znasz tekst o prostokątach i kwadratach? My jesteśmy małpami, tak jaki i naczelnymi, ssakami, kręgowcami, zwierzętami, eukariontami. Ale w drugą stronę niekoniecznie.
Ale z drugiej strony - tak, czasem nazywam ich zachowanie lub cechy ludzkimi.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Dlaczego o zmarłych trzeba mówić dobrze?

Wedle klasycznej sentencji: aut bene, aut nihil. Dobrze albo wcale, masz alternatywę.
Reguła prawdopodobnie robi wyjątek dla Hitlera i Stalina, chociaż i ci mają swych fanów.

Zgrabne wyjaśnienie kultu zmarłych proponuje Steven Pinker w bardzo ciekawym artykule

Psychologia ewolucyjna religii:
Jednym z powszechnych składników religii jest kult przodków. A kult przodków musi być atrakcyjną ideą, jeśli nie jesteś już młody i widzisz, że niebawem nadejdzie dzień, kiedy staniesz się przodkiem. Między różnymi upokorzeniami starości jest to, że nie będziesz wiecznie w pobliżu. Jeśli możesz wiarygodnie przekonać innych ludzi, że nadal będziesz doglądał ich spraw nawet po śmierci, daje im to bodziec do lepszego traktowania cię aż do ostatniego dnia.

setarkos (10757 punktów)

> Dlaczego o zmarłych trzeba mówić dobrze?

Na krytykę trzeba sobie zasłużyć a zmarli tego nie potrafią. Żywych jak najbardziej należy krytykować, bo tylko dzięki temu mogą się poprawić (dotyczy to tylko jednej z płci - druga jako ewidentnie lepsza krytyce nie podlega w ogóle))

Pozostałe konwenanse sprowadzają się do prostej zasady: kto dąży do zbliżenia zachowuje się zgodnie z nimi, a kto chce zwiększyć dystans ten je łamie

.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365