 |
Podejście do poszerzania wiedzy z własnej inicjatywy. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-09-2009 15:48 | Kurekq (5 punktów) | Podejście do poszerzania wiedzy z własnej inicjatywy.
2 na 2 | Obserwując ludzi i ich podejście do uczenia się, zdobywania wiedzy i wszystko co z tym związane doszedłem do kilku wniosków, które chciałbym wszystkim Wam przekazać, bo być może dla kogoś może być to tekst bardzo przydatny. Zastanówmy się po co czytamy artykuły z tej strony, po co czytamy książki i pragniemy zdobywać wiedzę? Znam ludzi, którzy czytają mnóstwo artykułów, pochłaniają książki, a nie znają odpowiedzi na pytanie, które powyżej zadałem! Tak naprawdę robią to tylko dlatego, żeby podnieść swoje ego, gdyż sam fakt CZYTANIA i udzielania się na tego typu forach jest uważane za mądre i mądrymi są ludzie którzy tak robią. Po przeczytaniu 100 stron książki odkładają ją i są zadowoleni, 'bo wykorzystałem ten czas efektywnie zajmując się mądrymi rzeczami'. Inna sprawa, że przez cały czas poznawania lektury myśleli o cyckach kobiety, która mineli ulicą 10 minut temu i NIE wyciągneli dosłownie ŻADNYCH wniosków, które autor chciał im przekazać. Czy jechanie na rowerze to samo pedałowanie, czy skupianie się na skurczach mięśni, odczuwanie wiatru i przyjemność z jazdy? Jestem pewien, że dla wielu ludzi samorozwój, choć z własnej inicjatywy, to właśnie fakt samego pedałowania. Jedyny możliwy rozwój to rozwój wnętrza człowieka. Każda czynność, którą pragniemy wykonać w kierunku polepszania samego siebie będzie bezwartościowa jeżeli nie zajdą żadne zmiany w naszej głowie, bo tylko to co tam mamy decyduje o tym jak nasze życie będzie wyglądać. Chodząc do Liceum Ogólnokształcącego i słuchając rozmów swoich rówieśników widzę jak mało rozumie to, o czym teraz piszę. - Po co idziesz na studia? - A co, mam mieć średnie wykształcenie? Jeżeli ktoś przeznacza 5 lat swojego życia dla faktu lepszego wykształcenia (co wiąże się z poprawieniem własnego ego - lepsze wykształcenie=jestem mądrzejszy) to jest rowerzystą, który jeździ na rowerze po to, aby popedałować. Moim zdaniem każdy, powinien bardzo szczerze zajrzeć do wnętrza samego siebie i zadać sobie pytanie: Czy wybieram studia po to, aby mieć lepiej płatną pracę/ lepsze wykształcenie/ dobre stanowisko? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to studiowanie traci tak naprawdę sens, bo zdobywana wiedzy na nic nam się nie przydaje, a jedynie próbujemy przebrnąć przez egzaminy, które stawiają przed nami ludzie na uczelniach wyższych (co niestety wiąże się ze zdobywaniem wiedzy, która nam nie pomaga, a szkodzi). Czy uczysz się po to aby zmienić siebie, czyli własne życie, czy może dlatego, że nauka jest 'mądra'?  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | stilgar (7322 punktów) |
> Zastanówmy się po co czytamy artykuły z tej strony, po co czytamy książki i pragniemy zdobywać> wiedzę?Ja zwykle to robię z nudów  > Znam ludzi, którzy czytają mnóstwo artykułów, pochłaniają książki, a nie znają odpowiedzi na> pytanie, które powyżej zadałem! Tak naprawdę robią to tylko dlatego, żeby podnieść swoje ego, gdyż> sam fakt CZYTANIA i udzielania się na tego typu forach jest uważane za mądre i mądrymi są ludzie> którzy tak robią. Po przeczytaniu 100 stron książki odkładają ją i są zadowoleni, 'bo wykorzystałem> ten czas efektywnie zajmując się mądrymi rzeczami'. Inna sprawa, że przez cały czas poznawania> lektury myśleli o cyckach kobiety, która mineli ulicą 10 minut temu i NIE wyciągneli dosłownie> ŻADNYCH wniosków, które autor chciał im przekazać.Jeśli chociaż zaczeli czytać tą książkę to i tak jest dobrze, jak patrzę na statystyki, to zawsze sie zastanawiam, za ilu ludzi czytam książki, aby wyrobić tą średnią  > Czy jechanie na rowerze to samo pedałowanie, czy skupianie się na skurczach mięśni, odczuwanie> wiatru i przyjemność z jazdy?Jak ktoś jedzie na rower, bo mu mama kazała, to pewnie skupia się tylko na zegarku  > Chodząc do Liceum Ogólnokształcącego i słuchając rozmów swoich rówieśników widzę jak mało rozumie> to, o czym teraz piszę.> - Po co idziesz na studia?> - A co, mam mieć średnie wykształcenie?> Jeżeli ktoś przeznacza 5 lat swojego życia dla faktu lepszego wykształcenia (co wiąże się z> poprawieniem własnego ego - lepsze wykształcenie=jestem mądrzejszy) to jest rowerzystom, który> jeździ na rowerze po to, aby popedałować.Tutaj się nie zgodzę - na studiach jest tak, że jeśli ktoś sam się nie nauczy, to nikt mu wiedzy do głowy nie wtłoczy. Jeśli ktoś ma jakieś zainteresowania, to często już w połowie LO opanuje cały materiał jaki jest przerabiany na studiach - i co z tego, skoro w ofertach pracy wyraźnie stoi "wykształcenie wyższe"? Więc taki ktoś idzie na te studia, aby mieć papierek, który poświadczy jego wiedzę. Jednocześnie z nim pójdzie ktoś, kto w ogóle nie ma żadnych zainteresowań, ale chce dostać tą posadę i potrzebuje papierka. W efekcie, mamy dwóch absolwentów z takim samym papierkiem, jeden z wiedzą i pasją, drugi z niczym. Z moich obserwacji na własnej uczelni, 80% studentów jest drugiego typu. Nie spotkałem natomiast studentów którzy studiowali tylko dlatego, że magister przed nazwiskiem poprawia samopoczucie  > Moim zdaniem każdy, powinien bardzo szczerze zajrzeć do wnętrza samego siebie i zadać sobie> pytanie: Czy wybieram studia po to, aby mieć lepiej płatną pracę/ lepsze wykształcenie/ dobre> stanowisko? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to studiowanie traci tak naprawdę sens, bo zdobywana wiedzyBZDURA! Przez 5 lat studiów na palcach jednej ręki mogę liczyć rzeczy, których nauczyłem się na uczelni. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś dla siebie, musi to zrobić sam. Uczelnie ( przynajmniej w naszym kraju ) to fabryki dobrze przeszkolonych szympansów, które będą potrafiły wykonać jakąś pracę wg. ściśle zadanego wzorca. Zresztą, czyż nie o tym trąbią media cały czas? "Potrzeba nam inżynierów! Minister będzie wypłacał stypendium studentom kierunków technicznych!". > Czy uczysz się po to aby zmienić siebie, czyli własne życie, czy może dlatego, że nauka jest> 'mądra'?  Myślę, że ani jedno ani drugie - ludzie uczą się czegoś bo ich to interesuje, albo jest im to potrzebne, ewentualnie obie te rzeczy. Nie spotkałem ludzi, którzy studiowali aby dokonywać przemian wewnętrznych czy dla szpanu...
|
|
 | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | > Nie spotkałem ludzi, którzy studiowali aby dokonywać przemian wewnętrznych czy dla szpanu...
A takich, którzy deklarowali pierwsze ,a czynili drugie, też nie? Bo ja owszem, całkiem sporo...
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
|  | 3 na 3 | stilgar (7322 punktów) | > > Nie spotkałem ludzi, którzy studiowali aby dokonywać przemian wewnętrznych czy dla szpanu...> A takich, którzy deklarowali pierwsze ,a czynili drugie, też nie? Bo ja owszem, całkiem sporo...Hmm... nie. Ale chyba autor wątku ma takie właśnie podejście  Bo niby dlaczego tak zachwalałby te "przemiany wewnętrzne", jeśli nie po to, żeby nam zaimponować? Jakby to robił dla siebie, to by sie raczej nie chwalił, nie?
|
|
 | 5 na 5 | Beatus (2528 punktów) | >Nie spotkałem ludzi, którzy studiowali aby dokonywać przemian wewnętrznych Cóż, więc się poznajmy. Witaj! Porzuciłam politechnikę na rzecz studiów filozoficznych. Z perspektywy czasu sądzę, że chodziło właśnie o potrzebę wewnętrznego rozwoju.
Co do szympansów i kierunków technicznych. Po długiej filozoficznej przygodzie w życiu zawodowym wróciłam do specjalizacji technicznej. Mam braki w wielu kwestiach, ponieważ moja techniczna smykałka nie została podparta solidną wiedzą. Systematycznie nadrabiam zaległości. Nie czuję się szympansem.
Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) |
> Po długiej filozoficznej przygodzie w życiu zawodowym wróciłam do specjalizacji technicznej. Mam braki w wielu kwestiach, ponieważ moja techniczna smykałka nie została podparta solidną wiedzą. Systematycznie nadrabiam zaległości. Nie czuję się szympansem.Nie zrozumieliśmy się  Nie mówiłem, że ci studenci/absolwenci to szympansy, tylko, że uczelnia ich na takich kształci. Na przykładzie programisty - na informatyce nie uczy się kreatywności i niestandardowego podchodzenia do tematu, tylko tworzenie programów zgodnie ze schematem na podstawie diagramów przygotowanych przez analityków, którzy też mają schematy jak mają wszystko robić. Każdy etap tworzenia oprogramowania ma tak dokładne schematy pracy, że szympans który potrafi zrozumieć instrukcję mógłby sie tym zajmować. Jeśli ktoś próbuje robić coś inaczej jak jest w schemacie, to wszyscy się na niego krzywo patrzą, bo przecież schemat jest najlepszy. A co jakiś czas ktoś sie odważy zrobić coś inaczej, odnosi sukces i potem powstaje nowy schemat na podstawie tego sukcesu, tak aby można było nauczyć szympansy nowej sztuczki.
|
|
| |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | Może więc całkiem dobrze na tym wszystkim wyszłam. Nie mam czasu wkuwać schematów, nie bardzo mam też do nich dostęp. Istnieje więc szansa, że z braku odpowiedniego wykształcenia mam niestandardowe podejście. Przez niewiedzę do sukcesu!
|
|
| | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) |
> Przez niewiedzę do sukcesu!To jest akurat fakt  Czytałem kiedyś artykuł na ten temat. Największych, przełomowych odkryć dokonywali zwykle ludzie "spoza branży" ( niestety, oprócz Fermata nie mogę sobie przypomnieć dobrych przykładów  ), zgodnie z powiedzeniem, że jeśli coś jest niemożliwe, należy znaleźć kogoś kto o tym nie wie i to zrobi  Po prostu - wyszkolony inżynier, który zna dokładnie schemat i zasade działania jakiegoś urządzenia, może go tylko ulepszać. Nie zrobi rewolucji, bo zawsze bedzie widział to działające urządzenie. A ktoś, kto nie ma pojęcia o tym, będzie od zera, ponownie odkrywając koło tworzył coś zupełnie nowego. W wielu przypadkach mu sie to nie uda, ale raz na jakiś czas odkryje coś lepszego od tego co było dotychczas
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > To jest akurat fakt Czytałem kiedyś artykuł na ten temat. Największych, przełomowych odkryć dokonywali zwykle ludzie "spoza branży" ( niestety, oprócz Fermata nie mogę sobie przypomnieć dobrych przykładów  Wielu matematyków lub fizyków błysnęło w filozofii. Nie jest to takie dziwne, gdy weźmie się pod uwagę, że wszystkie trzy dziedziny są właściwie abstrakcyjne, przynajmniej u swego podłoża. Tak więc umysł jest już wytresowany w rozumieniu i analizowaniu określonego ujęcia. Jednocześnie nie zna szablonów, konsekwencja taka o jakiej pisałeś. > W wielu przypadkach mu sie to nie uda, ale raz na jakiś czas odkryje coś lepszego od tego co było dotychczas  Mnie się pewnie nie uda.  Jednak jakoś mnie to wcale nie martwi.  Samo kombinowanie sprawia mi wiele frajdy. Zresztą, utalentowany filozof i los sprzedawcy śledzi sobie tak wytłumaczy i uargumentuje, że będzie on miał znamiona wszelkiej szczęśliwości i sukcesu życiowego.  Pozdrawiam
|
|
5 na 5 | kortyzol (422 punktów) | > Zastanówmy się po co czytamy artykuły z tej strony, po co czytamy książki i pragniemy zdobywać wiedzę?Bo lepiej jest wiedzieć niż nie wiedzieć a poza tym z potrzeby zaspokojenia ciekawości i dla fanu. > Tak naprawdę robią to tylko dlatego, żeby podnieść swoje ego,Czemu nie. Swoje ego można podbudować również kopiąc leżącego czy montując subwoofery w nowej bimie. Z dwojga złego wolę pimpowanie ego ilością zdobytej wiedzy, oczytaniem itp. > Po przeczytaniu 100 stron książki odkładają ją i są zadowoleni, 'bo wykorzystałem> ten czas efektywnie zajmując się mądrymi rzeczami'. Inna sprawa, że przez cały czas poznawania> lektury myśleli o cyckach kobiety, która mineli ulicą 10 minut temu i NIE wyciągneli dosłownie> ŻADNYCH wniosków, które autor chciał im przekazać.Zdarza się  Niekoniecznie trzeba o cyckach. Mnie ostatnio przeszkadzają eklerki i sernik na zimno z brzoskwiniami. Tylko nie bardzo rozumiem, jeśli ten problem nie dotyczy ciebie, to czym się przejmować? Brakiem koncentracji u współobywateli??? > Czy jechanie na rowerze to samo pedałowanie, czy skupianie się na skurczach mięśni, odczuwanie> wiatru i przyjemność z jazdy?> Jeżeli ktoś przeznacza 5 lat swojego życia dla faktu lepszego wykształcenia (co wiąże się z> poprawieniem własnego ego - lepsze wykształcenie=jestem mądrzejszy) to jest rowerzystom, który> jeździ na rowerze po to, aby popedałować.Jazda na rowerze jest zawsze korzystna, niezależnie od tego czy się skupiasz na skurczach, czy nie, czy podziwiasz widoki, czy nie. Podobnie ze zdobywaniem wykształcenia. > Moim zdaniem każdy, powinien bardzo szczerze zajrzeć do wnętrza samego siebie i zadać sobie> pytanie: Czy wybieram studia po to, aby mieć lepiej płatną pracę/ lepsze wykształcenie/ dobre> stanowisko? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to studiowanie traci tak naprawdę sens, bo zdobywana wiedzy> na nic nam się nie przydaje, a jedynie próbujemy przebrnąć przez egzaminy, które stawiają przed nami> ludzie na uczelniach wyższych (co niestety wiąże się ze zdobywaniem wiedzy, która nam nie pomaga, a> szkodzi).to nie jest kwestia studiować/nie studiować, to jest kwestia kierunku. Jeśli wybierasz filozofię żeby zdobyć super stanowisko w korpo, to rzeczywiście studia psu na budę (pomijając jednostki wybitne)  > Czy uczysz się po to aby zmienić siebie, czyli własne życie,Bo lubię. Poprostu.
Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
|
|
3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > Zastanówmy się po co czytamy artykuły z tej strony, po co czytamy książki i pragniemy zdobywać> wiedzę?Nie ma chyba na takie pytanie jednej odpowiedzi. Każdy ma własne motywacje i nie sądzę, aby jeden stereotyp pasował do każdego przypadku. > Znam ludzi, którzy czytają mnóstwo artykułów, pochłaniają książki, a nie znają odpowiedzi na> pytanie, które powyżej zadałem! Tak naprawdę robią to tylko dlatego, żeby podnieść swoje ego, gdyż> sam fakt CZYTANIA i udzielania się na tego typu forach jest uważane za mądre i mądrymi są ludzie> którzy tak robią. Po przeczytaniu 100 stron książki odkładają ją i są zadowoleni, 'bo wykorzystałem> ten czas efektywnie zajmując się mądrymi rzeczami'. Inna sprawa, że przez cały czas poznawania> lektury myśleli o cyckach kobiety, która mineli ulicą 10 minut temu i NIE wyciągneli dosłownie> ŻADNYCH wniosków, które autor chciał im przekazać.A tutaj już się nie zgodzę. A raczej "w wielu przypadkach" się nie zgodzę. Możliwe, że są takie osoby, ba, nawet na pewno są. Ale ile ich jest? Jak powszechne jest to zjawisko? Zależy pewnie w jakim środowisku. Na pewno jednak są i tacy, którzy próbują zrozumieć to, nad czym spędzają czas. > Jedyny możliwy rozwój to rozwój wnętrza człowieka. Każda czynność, którą pragniemy wykonać w> kierunku polepszania samego siebie będzie bezwartościowa jeżeli nie zajdą żadne zmiany w naszej> głowie, bo tylko to co tam mamy decyduje o tym jak nasze życie będzie wyglądać.A to już twoja interpretacja, z którą można się zgodzić lub nie. Ja uważam, że rozwój powinien następować w sposób w miarę harmonijny, zarówno w sferze fizycznej, intelektualnej jak i emocjonalnej, ale tak naprawdę oznacza to znacznie więcej. > Jeżeli ktoś przeznacza 5 lat swojego życia dla faktu lepszego wykształcenia (co wiąże się z> poprawieniem własnego ego - lepsze wykształcenie=jestem mądrzejszy) to jest rowerzystom, który> jeździ na rowerze po to, aby popedałować.> Moim zdaniem każdy, powinien bardzo szczerze zajrzeć do wnętrza samego siebie i zadać sobie> pytanie: Czy wybieram studia po to, aby mieć lepiej płatną pracę/ lepsze wykształcenie/ dobre> stanowisko? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to studiowanie traci tak naprawdę sens, bo zdobywana wiedzy> na nic nam się nie przydaje, a jedynie próbujemy przebrnąć przez egzaminy, które stawiają przed nami> ludzie na uczelniach wyższych (co niestety wiąże się ze zdobywaniem wiedzy, która nam nie pomaga, a> szkodzi).> Czy uczysz się po to aby zmienić siebie, czyli własne życie, czy może dlatego, że nauka jest> 'mądra'?  Tutaj nie zgodzę się w sposób zdecydowany. Nie widzę niczego złego w świadomym wyborze określonej specjalizacji po to, aby w przyszłości mieć pracę ciekawą, a w dodatku dobrze płatną. Jeśli 17-latek dokonuje takiego wyboru świadomie, moim zdaniem myśli naprawdę dojrzale. Wybór nauki lub podjęcia pracy po maturze dotyczy całego późniejszego życia i kierowanie się tutaj wyłącznie "rozwojem osobowości" może nam nieźle namieszać. Możesz np. pójść na filozofię lub jakąś inną ciekawą specjalizację. Tylko pytanie co zrobisz po studiach.
|
|
3 na 3 | Kurczewski (2471 punktów) | Cytat:Moim zdaniem każdy, powinien bardzo szczerze zajrzeć do wnętrza samego siebie i zadać sobie pytanie: Czy wybieram studia po to, aby mieć lepiej płatną pracę/ lepsze wykształcenie/ dobre stanowisko? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to studiowanie traci tak naprawdę sens, bo zdobywana wiedzy na nic nam się nie przydaje, a jedynie próbujemy przebrnąć przez egzaminy, które stawiają przed nami ludzie na uczelniach wyższych (co niestety wiąże się ze zdobywaniem wiedzy, która nam nie pomaga, a szkodzi). A to czemu ? To może nienajambitniejsze cele i podejście mało ambitne ale z pewnością nie pozbawione sensu. Ludzie ci uczą się po to, żeby osiągnąć wymierne korzyści. Ich nie obchodzi "wiedza jako taka" a to co dzięki niej (a nawet i bez niej- dzięki papierkowi który w teorii ma poświadczać jej zdobycie) osiągną. Mają określony cel i do niego dążą. Jeśli mówimy o samodoskonaleniu to- pomijając altruistów działających w imię wyższego dobra- jest ono realizacją jak najbardziej egoistycznej potrzeby, często nawet niesprecyzowanej czy nieuświadomionej. Zajmuję się ikonografią- dziedziną wiedzy kompletnie nikomu tak naprawdę niepotrzebną, wsteczną itd itp. Na domiar złego- prócz nieużytecznosci zdobytej wiedzy- doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że robię to wyłącznie dla własnej przyjemności. Nie zarabiam dzięki temu więcej, moje życie nie staje się wygodniejsze- nie ma żadnych wymiernych zmian jakościowych. Ot- jak seks nie nastawiony na prokreację. Tracę czas, pocę się, męczę i jeszcze jestem zadowolony, mimo że tak naprawdę niczego nie osiągnąłem. Pedałowanie bez celu- jak i zresztą większość form ludzkiej aktywności nie związanych bezpośrednio z utrzymaniem się przy życiu. Sęk w tym że lubię pedałować  erka.ovh.org/
|
|
1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | Nie zgodzę się z tobą w całej rozciągłości. > Zastanówmy się po co czytamy artykuły z tej strony, po co czytamy książki i pragniemy zdobywać> wiedzę?"Wszystkim ludziom wrodzone jest pragnienie poznania." Arystoteles, Metafizyka I.1 To stara filozofia. Jest jednak bardzo bliska temu co przynosi nam dzisiejsza wiedza o człowieku i jego uwarunkowaniach. Może to dlatego poznajemy, uczymy się ale nawet nie wiemy skąd w nas ten pęd. > Znam ludzi, którzy czytają mnóstwo artykułów, pochłaniają książki, a nie znają odpowiedzi na> pytanie, które powyżej zadałem! Tak naprawdę robią to tylko dlatego, żeby podnieść swoje ego,Tego akurat nie wiesz. Wyciągnąłeś wniosek z własnych wyobrażeń o innych. Niestety nie znajduje on innego, niż twoja głowa poparcia. > ŻADNYCH wniosków, które autor chciał im przekazać.A czy pytałeś? Czy odpowiedz brzmiała - nie wiem co czytam? A może zwyczajnie różniliście się w interpretacji tekstu? > Czy jechanie na rowerze to samo pedałowanie, czy skupianie się na skurczach mięśni, odczuwanie> wiatru i przyjemność z jazdy?Z rowerem nie wiem. Jest jednak taki sport, o baaardzo uduchowionych podstawach, nazywa się joga. Sednem tych ćwiczeń o charakterze duchowym jak i fizycznym jest koncentracja na własnym ciele. Należy uporać się z gonitwą myśli, nawet najwznioślejszą i skupić tylko na fizyczności. To jest droga do medytacji, oczyszczenie umysłu. Kto co ludzi oczywiście, ale w kontekście mądrości dalekiego wschodu aby doznać oświecenia na rowerze należałoby skoncentrować się na skurczach mięśni, wietrze i oddechu. > Jedyny możliwy rozwój to rozwój wnętrza człowieka.Do rozwijania wnętrza niezbędny jest jaki taki komfort zewnętrza. Nie spotyka się głodnych analizujących sens bytu, nie widuję się zziębniętych rozważających przyczynę istnienia. > Każda czynność, którą pragniemy wykonać w kierunku polepszania samego siebie będzie bezwartościowa jeżeli nie zajdą żadne zmiany w naszej głowie,Każda? Czy sądzisz, że masz kontrolę nad własnymi zmianami osobowości? Bardzo mizerną. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jakie wydarzenia lub ich brak dziś, uczyni nas jutro innymi ludźmi. > - Po co idziesz na studia?> - A co, mam mieć średnie wykształcenie?Jak dla mnie każda motywacja jest dobra, która przeciwdziała ogólnemu pustogłowiu. Może ten ktoś geniuszem nie będzie, ale na pewno będzie mądrzejszy niż gdyby zajął się roznoszeniem mleka. > Moim zdaniem każdy, powinien bardzo szczerze zajrzeć do wnętrza samego siebie i zadać sobie> pytanie: Czy wybieram studia po to, aby mieć lepiej płatną pracę/ lepsze wykształcenie/ dobre> stanowisko? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to studiowanie traci tak naprawdę sens,Doprawdy, nie rozumiem co masz przeciw - wykształceniu, dobrym zarobkom ciekawej pracy? > co niestety wiąże się ze zdobywaniem wiedzy, która nam nie pomaga, a szkodzi).Czyżbyś się Rousseau naczytał? Zachęcam do Sokratesa. > Czy uczysz się po to aby zmienić siebie, czyli własne życie, czy może dlatego, że nauka jest> 'mądra'?  Bo to całkiem fajne jest zajęcie o wiele przyjemniejsze niż gapienie się w TV  Pozdrawiam
|
|
 | | Kurekq (5 punktów) | >>Każda czynność, którą pragniemy wykonać w kierunku polepszania samego siebie będzie bezwartościowa jeżeli nie zajdą żadne zmiany w naszej głowie, >Każda? Czy sądzisz, że masz kontrolę nad własnymi zmianami osobowości? Bardzo mizerną. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jakie wydarzenia lub ich brak dziś, uczyni nas jutro innymi ludźmi. >>- Po co idziesz na studia? >>- A co, mam mieć średnie wykształcenie? >Jak dla mnie każda motywacja jest dobra, która przeciwdziała ogólnemu pustogłowiu. Może ten ktoś geniuszem nie będzie, ale na pewno będzie mądrzejszy niż gdyby zajął się roznoszeniem mleka.
Znów myślenie, które bardzo mi się nie podoba, szczególnie z tym pustogłowiem. Czy brak studiowania oznacza brak rozwoju? Czy brak studiowania oznacza brak pieniędzy? Są inne sposoby niż szkoły na to, aby uczyć się przydatnych rzeczy i zarabiać pieniądze, trzeba tylko te sposoby w życiu znaleźć!
A osoba nade mną chyba jednak idzie prostym kierunkiem brak wykształcenia=brak pieniędzy=głupota, bo używa słów "pustogłowie" czy też "roznoszenie mleka" (tutaj nędzna praca).
Może jakoś przeinterpretowałem Twoje słowa, ale takie wnioski, nie mówię, że słuszne, mi się nasuwają.
Oczywiście, że sądzę, że mam pełną kontrolę nad zmianami jakie się we mnie dokonują, bo to czy przyjmę jakiś pogląd za słuszny, to czy przyjmę jakiś sposób na życie za właściwy zależy ode mnie. Jasne, że dużo rzeczy dzieje się poza moją świadomością, ale nazwanie 'mizernym' wpływem na to kim jestem to spore uproszczenie.
|
|
|  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > Znów myślenie, które bardzo mi się nie podoba, szczególnie z tym pustogłowiem.Tego jeszcze nie wiemy, pozwól że sprecyzuję swoje intencje w miejscach co do których masz wątpliwości, a się przekonamy. > Czy brak studiowania oznacza brak rozwoju? Czy brak studiowania oznacza brak pieniędzy? Są inne sposoby niż szkoły na to, aby uczyć się przydatnych rzeczy i zarabiać pieniądze, trzeba tylko te sposoby w życiu znaleźć!Oczywiście. Tylko, że aby tego wszystkie dokonać trzeba być: kreatywnym przedsiębiorczym pomysłowym odważnym pracowitym zdyscyplinowanym no i dodatkowo być optymistą Jest też alternatywa w postaci bogatej rodziny bo w samo wielkie szczęście nie wierzę. Cechy, które wymieniłam - która z nich jest dominującą w naszym społeczeństwie? Jaki promil ludzi posiada kompletny lub prawie kompletny zestaw? Na podstawie niepowszechności wyżej wymienionych cech, sądzę, że łatwiej jest jeśli ma się formalne wykształcenie. Ma się wtedy dość istotną pomoc w osiągnięciu swoich celów. > A osoba nade mną chyba jednak idzie prostym kierunkiem brak wykształcenia=brak pieniędzy=głupota, bo używa słów "pustogłowie" czy też "roznoszenie mleka" (tutaj nędzna praca).Nie o to mi chodziło. Każda czynność powtarzalna i nie wymagająca naszej inicjatywy oraz uczenia się obniża nasze możliwości intelektualne i emocjonalne. Mózg jest jak mięśnie, nie ćwiczony zanika. Emocji też to dotyczy, na zasadzie co nas nie zabije to nas wzmocni. Przykład z roznoszeniem mleka jest tak samo dobry jak przykręcanie śrubek w fabryce. Osoba, która to robi, chce nie chce, zwyczajnie i biologicznie, degraduje swój potencjał. Oczywiście, mleczarz może po pracy czytać Goethego dla wyrównania strat. W praktyce są na to marne szanse. I to akurat mówię z własnego doświadczenia. Żadna praca nie hańbi i jestem przekonana, że od pieniędzy i ładnego stanowiska istotniejsza jest osobista satysfakcja. Jeżeli jednak ktoś ma potencjał aby dać sobie szansę wyboru, czy zostanie w przyszłości mleczarzem czy naukowcem - moim zdaniem powinien spróbować. Dla mnie nawet romantyczne, pociągające i w pełni zrozumiałe są historie o profesorach lub biznesmenach, którzy porzuciwszy swoje zajęcia zaszyli się w Bieszczadach i wypalają węgiel drzewny. Jednak oni wybrali. To ich suwerenny wybór. Wykształcenie zwiększa niezależność, można w większym zakresie dokonywać wyborów. I o to przede wszystkim chodzi. Pustogłowie - miałam na myśli wiedzę akademicką, techniczną, a nie mądrość życiową. Może faktycznie niefortunne określenie. > Może jakoś przeinterpretowałem Twoje słowa, ale takie wnioski, nie mówię, że słuszne, mi się nasuwają.Jak jest chęć, to i czas na sprecyzowanie się znajdzie  > Oczywiście, że sądzę, że mam pełną kontrolę nad zmianami jakie się we mnie dokonują, bo to czy przyjmę jakiś pogląd za słuszny, to czy przyjmę jakiś sposób na życie za właściwy zależy ode mnie. Jasne, że dużo rzeczy dzieje się poza moją świadomością, ale nazwanie 'mizernym' wpływem na to kim jestem to spore uproszczenie.E, no co ty. Mędrcy tego świata nie mogą dojść do porozumienia ile w nas to geny, a ile środowisko. Opcja, że my sami jesteśmy od nas samych zależny - niestety czysta filozofia i to z mizerną tradycją w Europie. Przykro mi ale nawet na to czy bardziej lubisz ser czy mięso, wpływ na twoja gospodarka hormonalna i nawyki kulinarne w które wyposażyła cię mama. A co dopiero preferencje wyższego rzędu. Tutaj liczba oddziaływań jest zwyczajnie nie do ogarnięcia. Pozdrawiam PS. A co z jogą i rowerem? Przekonałam cię?
|
|
|  | 4 na 4 | stilgar (7322 punktów) |
> Czy brak studiowania oznacza brak rozwoju? Czy brak studiowania oznacza brak pieniędzy? Są inne sposoby niż szkoły na to, aby uczyć się przydatnych rzeczy i zarabiać pieniądze, trzeba tylko te sposoby w życiu znaleźć!Na studiach nauka jakiegoś przedmiotu trwa semestr, ale często ten materiał jesteś w stanie opanować w tydzień, o czym wiedzą wszyscy studenci w czasie sesji  Wiele razy sie nad tym zastanawiałem - kupując książkę, powiedzmy do programowania, byłem w stanie opanować jakiś język w ciągu kilku dni, a wykłady i ćwiczenia trwały pół roku... Ucząc się samemu jesteś w stanie przyswoić znacznie więcej wiedzy w znacznie krótszym czasie, o ile jesteś pracowity, wytrwały i masz dobre książki. Jeśli brakuje ci tych cech, to bez nauczyciela który wyjaśni ci niezrozumiałe zagadnienie, albo sie nic nie nauczysz, albo to czego sie nauczysz będzie kupą bzdur ( przez niezrozumienie zagadnienia). > A osoba nade mną chyba jednak idzie prostym kierunkiem brak wykształcenia=brak pieniędzy=głupota, bo używa słów "pustogłowie" czy też "roznoszenie mleka" (tutaj nędzna praca).Jakoś tak dziwnie jest na tym świecie, że dobrze płatne zawody wymagają pewnych umiejętności, które można zdobyć na uczelniach wyższych. Zaświadczeniem zdobycia tych umiejętności jest dyplom magistra. Pracodawcom nie chce się egzaminować potencjalnych pracowników z tych umiejętności, tylko wymagają posiadania odpowiednich dyplomów i certyfikatów. Nikt nie mówi, że osoba bez dyplomu czegoś nie umie, ale wiadomo, że osoba z dyplomem coś umieć powinna. > Oczywiście, że sądzę, że mam pełną kontrolę nad zmianami jakie się we mnie dokonują, bo to czy przyjmę jakiś pogląd za słuszny, to czy przyjmę jakiś sposób na życie za właściwy zależy ode mnie. Jasne, że dużo rzeczy dzieje się poza moją świadomością, ale nazwanie 'mizernym' wpływem na to kim jestem to spore uproszczenie.No, dobra, a jak już dokonasz tej przemiany wewnętrznej, to co dalej? Nikt za piękne wnętrze nie zatrudnia, więc o ile nie żywisz się powietrzem albo nie masz pełnego konta w banku które cie utrzyma do końca życia, to perspektywa nie wygląda zachęcająco. Jak to mówią, lepiej się rozmawia o filozofii z pełnym brzuchem.
|
|
| |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > Na studiach nauka jakiegoś przedmiotu trwa semestr, ale często ten materiał jesteś w stanie opanować w tydzień, o czym wiedzą wszyscy studenci w czasie sesji Wiele razy sie nad tym zastanawiałem - kupując książkę, powiedzmy do programowania, byłem w stanie opanować jakiś język w ciągu kilku dni, a wykłady i ćwiczenia trwały pół roku...Jako jednostka niereprezentatywna, nie nadajesz się na wzorzec społeczny. Sio, sio geniuszu.
|
|
5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | > Inna sprawa, że przez cały czas poznawania> lektury myśleli o cyckach kobiety, która mineli ulicą 10 minut temu i NIE wyciągneli dosłownie> ŻADNYCH wniosków, które autor chciał im przekazać.Bardziej żal mi tych, którzy w czasie macania cycków rozmyślają o przeczytanych książkach. > Czy jechanie na rowerze to samo pedałowanie, czy skupianie się na skurczach mięśni, odczuwanie> wiatru i przyjemność z jazdy?Dla niektórych chęć dopedałowania dokądś. Nie taka bezsensowna, jak się nad tym zastanowić. > Jedyny możliwy rozwój to rozwój wnętrza człowieka. Każda czynność, którą pragniemy wykonać w> kierunku polepszania samego siebie będzie bezwartościowa jeżeli nie zajdą żadne zmiany w naszej> głowie, bo tylko to co tam mamy decyduje o tym jak nasze życie będzie wyglądać.Zmiany zajść muszą, bo inaczej o żadnej nauce nie może być mowy. > to jest rowerzystom, który jeździ na rowerze po to, aby popedałować.Czyli jest rowerzystami  > Moim zdaniem każdy, powinien bardzo szczerze zajrzeć do wnętrza samego siebie i zadać sobie> pytanie: Czy wybieram studia po to, aby mieć lepiej płatną pracę/ lepsze wykształcenie/ dobre> stanowisko? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to studiowanie traci tak naprawdę sens, bo zdobywana wiedzy> na nic nam się nie przydaje....Wprost przeciwnie. Przydaje się jak najbardziej. Poprawienie własnej sytuacji materialnej to, moim zdaniem, bardzo dobry argument. Do czego innego może się przydać wiedza? Czy nie do poprawiania własnego ego, które właśnie krytykujesz? Kto kończy studia, by gapić się w gwiazdy i myśleć dla nieskończoności o tym, czego nauczył się przez te lata? Właśnie ktoś taki marnuje zdobytą wiedzę. > Czy uczysz się po to aby zmienić siebie, czyli własne życie, czy może dlatego, że nauka jest> 'mądra'?  Jedno nie wyklucza drugiego.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
 | | a2b3c4 (73 punktów) |
Czytanie i myślenie o cyckach pewnej pani wydaję się ciekawą aczkolwiek mało produktywna sprawą. Moja ocena sprawy poszerzam swoją wiedzę , ponieważ pozwala mi to na zaspokojenia swoich potrzeb związanych z nauką . Po prostu uważam , że nauka pozwala mi na samospełnienie.
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | >Czytanie i myślenie o cyckach pewnej pani wydaję się ciekawą aczkolwiek mało produktywna sprawą.
Nawet nie ciekawą. Powszechnie wiadomo, że mężczyźni o czymś innym myślą bardzo rzadko.
>Moja ocena sprawy poszerzam swoją wiedzę , ponieważ pozwala mi to na zaspokojenia swoich potrzeb związanych z nauką . Po prostu uważam , że nauka pozwala mi na samospełnienie.
Czyli poprawę własnego ego?
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
1 na 1 | dismiss (8 punktów) | >Moim zdaniem każdy, powinien bardzo szczerze zajrzeć do wnętrza samego siebie i zadać sobie >pytanie: Czy wybieram studia po to, aby mieć lepiej płatną pracę/ lepsze wykształcenie/ dobre >stanowisko? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to studiowanie traci tak naprawdę sens Jak dla mnie nauka, nawet powodowana potrzebą zwiększenia swojego ego, nigdy nie jest bezsensu. Wiedza, to wiedza nie potrafisz przewidzieć kiedy będzie ci potrzebna. Do tego, nawet jeżeli dana osoba uczy się tylko po to, żeby wyróżnić się wśród znajomych - to dobrze! Niech tak robi! Każdy powód poszerzenia swojej wiedzy jest dobry, a na pewno lepszy niż brak chęci do zrobienia z sobą czegokolwiek. Poza tym studia tylko po to, aby zdobyć wyższe stanowisko nie są niczym zaskakującym. Pracodawcy coraz to więcej wymagają, nawet od kogoś rozkładającego towar na pułkach. To przykre, ale niestety oczywiste, że - "Trzeba papier mieć, by dla drugich nie być głupim."
|
|
 | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Moim zdaniem każdy, powinien bardzo szczerze zajrzeć do wnętrza samego siebie i zadać sobie> >pytanie: Czy wybieram studia po to, aby mieć lepiej płatną pracę/ lepsze wykształcenie/ dobre> >stanowisko? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to studiowanie traci tak naprawdę sens> Jak dla mnie nauka, nawet powodowana potrzebą zwiększenia swojego ego, nigdy nie jest bezsensu. Wiedza, to wiedza nie potrafisz przewidzieć kiedy będzie ci potrzebna. Do tego, nawet jeżeli dana osoba uczy się tylko po to, żeby wyróżnić się wśród znajomych - to dobrze! Niech tak robi! Każdy powód poszerzenia swojej wiedzy jest dobry, a na pewno lepszy niż brak chęci do zrobienia z sobą czegokolwiek.> Poza tym studia tylko po to, aby zdobyć wyższe stanowisko nie są niczym zaskakującym. Pracodawcy coraz to więcej wymagają, nawet od kogoś rozkładającego towar na pułkach.> To przykre, ale niestety oczywiste, że - "Trzeba papier mieć, by dla drugich nie być głupim."Moim zdaniem, jest to częsty powód aspirowania do tytułu doktora. Znam kilku tzw. managerów, którzy męczą się z pracą doktorską na takiej zasadzie, jak ludzie, którzy chodzą po górach z obciążnikami na nogach. Te doktoraty nie są im do niczego potrzebne, ale chcą pokazać, że dali radę, no i "dr" na wizytówce to już nie wygląda obciachowo (bo jak wiadomo, obecnie magistrem może być każdy kto potrafi czytać, pisać i rachować do stu  ).
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|