Racjonalista - Strona głównaDo treści
Roman Polański a wymiar sprawiedliwości USA?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-09-2009 09:59Celtyk (3337 punktów)Roman Polański a wymiar sprawiedliwości USA?
Ocena 10 na 10
   Praktycznie od momentu aresztowania słucham, czytam (TV mnie ominęło więc nie oglądałem) wiadomości od aresztowaniu Polańskiego.
Oto kilka linków na które trafiłem:
Polański siedzi za kratami Seks z trzynastolatką dzieli komentatorów
Polański aresztowany
Długa droga do ekstradycji
"Uwolnić Romana Polańskiego"
Polska i Francja wstawią się za Polańskim
   W treściach poczynając od krótkiej informacji o zatrzymaniu (z radia) po informacje o włączeniu się polityków najwyższych władz państwowych na rzecz uwolnienia Reżysera Cytat:
Szefowie resortów dyplomacji Polski i Francji razem wystąpią do amerykańskich władz o to, by Roman Polański został zwolniony ze szwajcarskiego aresztu ekstradycyjnego.

   O jego dorobku artystycznym raczej nie trzeba przekonywać. Jednak w związku z aresztowaniem Polańskiego rozgorzałą "burza" w mediach, która zdecydowaną większość tak Polaków (jak i o dziwo Amerykanów) podzieliła na dwa obozy za i przeciw ukaraniu za przestępstwo, które miało miejsce ponad 30 lat temu o ile to było przestępstwo: Cytat:
Ustawiona sprawa?

W dokumencie Zenovich Samantha Gailey mówi o Rittenbandzie: - Nie dbał wcale o to, co się stanie ze mną, ani co będzie z Polańskim. Wyreżyserował mały show, w którym nie chciałam uczestniczyć.

Nawet Roger Gunson, prokurator zajmujący się sprawą Polańskiego przyznawał wtedy: "wcale się nie dziwię, że w takich okolicznościach zdecydował się wyjechać".
W trakcie procesu Polański wyleciał z USA i od tamtej pory ani razu do Stanów nie wrócił.

Polak pytany o proces powiedział: "Byłem myszą, którą zabawiał się straszny kot".

Niedługo po ucieczce reżysera, sprawa została Rittenbandowi odebrana. W 1993 roku sędzia zmarł.
   Czytając wiadomości nasunęło mi się pytanie: Czy fakt, że Polański jest wielkim reżyserem jest podstawą do odstąpienia od jego ukarania (jeśli oczywiście jest winny popełnionego czynu)?
   Jeśli Gubernator Stanu Kalifornia, bądź Prezydent USA skorzysta z prawa łaski (o takich rozwiązaniach słuchałem w radiu) to czy nie będzie to odebrane przynajmniej przez część społeczeństwa tak naszego jak i USA, że jak Cię znają wielcy tego świata, to możesz nie przestrzegać prawa, bo oni Ci w razie czego pomogą?

Jednak nie osoba samego Polańskiego nie jest to istota mego pytania (choć jest tytułem wątku).
   Chodzi mi o mechanizm, który sugeruje, iż fakt bycia sławnym, zasłużonym tak dla ludzkości, bądź wybranego środowiska np.: artystycznego/politycznego, czy innego, które ma "siłę" medialnego oddziaływania na inne grupy społeczne mogące podjąć oczekiwaną decyzję jest usprawiedliwieniem dla bezkarnego łamania obowiązującego prawa (niezależnie od faktu, czy się ono komuś podoba, czy nie)?
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

maciek (1053 punktów)
>>Jednak nie osoba samego Polańskiego nie jest to istota mego pytania (choć jest tytułem
>wątku)
.
>   Chodzi mi o mechanizm, który sugeruje, iż fakt bycia sławnym, zasłużonym tak
>dla ludzkości, bądź wybranego środowiska np.: artystycznego/politycznego, czy innego, które ma
>"siłę" medialnego oddziaływania na inne grupy społeczne mogące podjąć oczekiwaną decyzję jest
>usprawiedliwieniem dla bezkarnego łamania obowiązującego prawa (niezależnie od faktu, czy
>się ono komuś podoba, czy nie)
?

>Pozdrawiam
Nie wiem jak jest w USA, ale u nas prawo zakazuje stosunków z osobą poniżej 15 roku życia nawet za jej zgodą. Ostatnio nawet wprowadzono możliwość kastracji chemicznej pedofila.
28-09-2009 11:09 
 Ocena 14 na 14
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Nie wiem jak jest w USA, ale u nas prawo zakazuje stosunków z osobą poniżej 15 roku życia nawet za jej zgodą. Ostatnio nawet wprowadzono możliwość kastracji chemicznej pedofila.
Polański nie będzie odpowiadał tylko za gwałt ale za niestawienie się przed organem sprawiedliwości i ucieczkę przed procesem. To duże przestępstwo i nie ma żadnych okoliczności łagodzących. Za gwałt miał siedzieć( w szpitalu psychiatrycznym) 90 dni wyszedł po 40 a sędzia uznał, że naruszył ugodę i uznał, że będzie normalny proces. Polański uciekł przed wymiarem sprawiedliwości czyli popełnił gorsze przestępstwo.
Ale u nas jak u Alicji Tysiąc proces nie jest o to o co jest ale o zupełnie o coś innego.
29-09-2009 00:22 
 Ocena 5 na 5
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Polański nie będzie odpowiadał tylko za gwałt ale za niestawienie się przed organem sprawiedliwości i ucieczkę przed procesem.
Taka jest prawda, ale w polskich mediach prawie nikt jej nie dostrzega!

Dominuje użalanie się nad biednym, prześladowanym mimo przedawnienia, mimo wybaczenia "poszkodowanej", Wielkim Reżyserem.

Z ostatniej chwili: minister Sikorski nie przestaje robić z siebie idioty...



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
29-09-2009 08:48 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Z ostatniej chwili: minister Sikorski nie przestaje robić z siebie idioty...
Cytat:
- Myślę, że każdy, kto podziwia jego filmy tak, jak ja, podziela moje zdanie, że za grzech możliwe jest prawo łaski - mówił Sikorski.
   Pan Sikorski pomimo posiadania obywatelstwa USA i przebywania tylu lat w tym kraju chyba zapomniał, że ułaskawić można tylko skazanego (o czym napisał już w tym wątku placownik), a nie oskarżonego (zresztą u nas jest tak samo).
   Nasunął mi się taki porażający wniosek, że nasi politycy już postawili "krzyżyk" na Polańskim - uznali, że na 100% zostanie skazany - czyli uważają, że jest na pewno winny (i w zderzeniu z zaistniałymi faktami tu mają rację). I już "gardłują" na przyszłość, żeby Gubernator stanu lub Prezydent USA po skazaniu od razu uniewinnił
   A gdzie podstawowa zasada domniemania niewinności? Nawet w teorii naszego prawa takie pojęcie funkcjonuje a w USA jest ono o wiele bardziej respektowane.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
28-09-2009 11:10 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Nie wiem jak jest w USA, ale u nas prawo zakazuje stosunków z osobą poniżej 15 roku życia nawet za jej zgodą.
   W USA jest to ścigane z urzędu i automatycznie kwalifikowane jako gwałt (niezależnie, czy odbyło się za zgodą i z chęcią czy nie).
>Ostatnio nawet wprowadzono możliwość kastracji chemicznej pedofila.
Co się tyczy ostatnich propozycji zmian naszego prawa w mojej ocenie trafnie ujęła to (Alicja)Duda w tym poście w wątku: "Zakaz mówienia o pozytywnych aspektach pedofilii"
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
28-09-2009 11:33 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
Cóż, sam fakt seksu z 13nastką jest oczywiście w myśl akceptowanych przez większość norm naganny.
Ale... ale jest kilka ale w tej sprawie, a większość dotyczy postępowania sędziego, który delikatnie mówiąc promował sie i chcial zrobić karierę bazując na tamtym procesie zwodząc zarówno Polańskiego, jego adwokata, prokuratora jak i nawet (była ugoda) ofiarę Polańskiego (używam słowa "ofiara" bo jeśli nawet ta trzynastolatka była nad wiek rozwinięta i sama chciała, to Polański mógł jednak myśleć głową a nie za przeproszeniem fiutem i wykazac mimo wszytko więcej rozumu).
28-09-2009 18:51 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Cóż, sam fakt seksu z 13nastką jest oczywiście w myśl akceptowanych przez większość norm naganny.
Zależy jakich norm i przez jaką większość?
>Ale... ale jest kilka ale w tej sprawie, a większość dotyczy postępowania sędziego, który delikatnie mówiąc promował sie i chcial zrobić karierę bazując na tamtym procesie zwodząc zarówno Polańskiego, jego adwokata, prokuratora jak i nawet (była ugoda).
   Tylko, że teraz to już drugorzędna kwestia. Bo jak już napisał placownik Polański zbiegł podczas trwającego procesu co obciąża go dodatkowym zarzutem.
>.. . ofiarę Polańskiego (używam słowa "ofiara" bo jeśli nawet ta trzynastolatka była nad wiek rozwinięta i sama chciała, to Polański mógł jednak myśleć głową a nie za przeproszeniem fiutem i wykazac mimo wszytko więcej rozumu).
   Mógł, a w zasadzie powinien jako człowiek wykształcony, ale jak czytałem na necie przesłuchania to zapewne myślał "głową" tylko chyba nie tą
   Tym się jego sytuacja od trzynastolatki różniła, że ona nawet jeśli go prowokowała to nie ponosiła za to odpowiedzialności karnej, ale on decydując się na taki czyn powinien wiedzieć, że wedle prawa stanowego (a może i federalnego) dokonuje przestępstwa poddając się jej prowokacji.
   Jest to namacalny przykład zasady, że nieznajomość prawa szkodzi.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
28-09-2009 18:59 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>Polański mógł jednak myśleć głową a nie za przeproszeniem fiutem i wykazac mimo wszytko więcej rozumu).
>   Mógł, a w zasadzie powinien jako człowiek wykształcony, ale jak czytałem na necie przesłuchania to zapewne myślał "głową" tylko chyba nie tą

Się mówi główką
29-09-2009 00:18 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>>>Polański mógł jednak myśleć głową a nie za przeproszeniem fiutem i wykazac mimo wszytko więcej rozumu).
>>   Mógł, a w zasadzie powinien jako człowiek wykształcony, ale jak czytałem na necie przesłuchania to zapewne myślał "głową" tylko chyba nie tą
>Się mówi główką

Glowka fiuta?
28-09-2009 22:03 
 Ocena 3 na 3
catseye (1381 punktów)
>Nie wiem jak jest w USA, ale u nas prawo zakazuje stosunków z osobą poniżej 15 roku życia nawet za jej zgodą.
Ciekawe co będzie z polskimi Romami, bo słyszałem, że młode żony to ich niezbywalny element kulturowy
01-10-2009 19:31 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>>Nie wiem jak jest w USA, ale u nas prawo zakazuje stosunków z osobą poniżej 15 roku życia nawet za jej zgodą.
> Ciekawe co będzie z polskimi Romami, bo słyszałem, że młode żony to ich niezbywalny element kulturowy
Była taka sprawa niedawno w Polsce. Jakaś 15-letnia Romka urodziła dziecko, więc jej "męża" ścignięto, bo ona zachodząc w ciążę nie miała 15 lat. Straszny szum medialny był.
Element kulturowy swoją drogą, ale wg mnie prawo jest nadrzędną wartością. Jak się mieszka w Polsce i jest obywatelem polskim to - chciał nie chciał - prawa się powinno przestrzegać. Większość Romów już o tym wie i starają się nie wypychać panienek za mąż przed piętnastką. No, ale zawsze się trafi jakiś wyrywny i potem jest płacz i zgrzytanie zębów, bo policja uprzejmie pyta o delikwenta
28-09-2009 11:08
 Ocena 11 na 11
Adamiak (36436 punktów)

>   Chodzi mi o mechanizm, który sugeruje, iż fakt bycia sławnym, zasłużonym tak dla ludzkości, bądź wybranego środowiska [...] jest usprawiedliwieniem...

   Takie stanowisko zajęła w dyskusji tele, między innymi, aktorka Kasia Figura.

   Już nie lubię Pani Figury Katarzyny.

   Pozdrawiam.
28-09-2009 15:45 
 Ocena 7 na 7
Kurczewski (2471 punktów)
Hmm... ale to stanowisko (jakkolwiek cynicznie nie byłoby wyrażone) jest odbiciem realnego stanu rzeczy. Sławni i bogaci mają możliwość wpływu na kształt rzeczywistości w o wiele większym stopniu niż nieznani i biedni. Tak było, jest i będzie, co najwyżej w różnych systemach politycznych owo "sławni i bogaci" będzie nieco inaczej nazywane. Równość wobec prawa to piękna i szlachetna idea ale jak wszystkie idee niestety nie występująca w świecie materialnym w czystej postaci.

hototogitsu.blogspot.com/
28-09-2009 17:56 
 Ocena 11 na 11
Adamiak (36436 punktów)
>Hmm... ale to stanowisko (jakkolwiek cynicznie nie byłoby wyrażone) jest odbiciem realnego stanu rzeczy.
   Ale ja nie znielubiłem Pani figury za to, że tak jest, tylko za to, że uważa to za "normalne".

>Sławni i bogaci mają możliwość wpływu na kształt rzeczywistości w o wiele większym stopniu niż nieznani i biedni.
   Owszem, bo to prawo silniejszego, ale mnie się nie podoba, że silniejszy nie przestrzega praw przez siebie i również dla siebie ustanowionych.
28-09-2009 18:11 
 Ocena 5 na 5
Kurczewski (2471 punktów)
>   Owszem, bo to prawo silniejszego, ale mnie się nie podoba, że silniejszy nie przestrzega praw przez siebie i również dla siebie ustanowionych.

Zawsze i wszędzie prawo stanowią i to samo prawo podważają kiedy im wygodnie silniejsi. Obawiam się, że oczekiwanie że będą oni sami z siebie zdolni do samokontroli (zwłaszcza w sytuacjach niedogodnych dla siebie) jest pięknym bo pięknym ale nieziszczalnym marzeniem. Jak było na początku, teraz i zawsze...


hototogitsu.blogspot.com/
28-09-2009 18:43 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Zawsze i wszędzie prawo stanowią i to samo prawo podważają kiedy im wygodnie silniejsi.

   Demokracja ma tę zaletę, że utrudnia zmianę ustanowionych praw z poniedziałku na wtorek.

>Obawiam się, że oczekiwanie że będą oni sami z siebie zdolni do samokontroli (zwłaszcza w sytuacjach niedogodnych dla siebie) jest pięknym bo pięknym ale nieziszczalnym marzeniem.
   A ja się obawiam, że to złe postawienie kwestii, bo samokontrola występuje tylko wtedy, gdy się opłaca, więc zasadnym byłoby stworzenie (odtworzenie?) systemu promującego samokontrolę.

>Jak było na początku, teraz i zawsze...
   Co wcale nie przeszkadza mi nie lubić Pani Figury.
28-09-2009 19:07 
 Ocena 3 na 3
Kurczewski (2471 punktów)
>   Demokracja ma tę zaletę, że utrudnia zmianę ustanowionych praw z poniedziałku na wtorek.

Nie wiem czy powoływanie się na mechanizmy demokracji jest tu zasadne- przykłady specjalnego traktowania celebrytów świadczą o tym że prawo stanowione ma się nijak do rzeczywistości. Zresztą- jak w owej demokracji wypada porównanie możliwości wywarcia nacisku na masy (a więc i na prawo) Johna Doe i - chociażby- Britney Spears (czy - z zachowaniem proporcji-Polańskiego)?

>   A ja się obawiam, że to złe postawienie kwestii, bo samokontrola występuje tylko wtedy, gdy się opłaca, więc zasadnym byłoby stworzenie (odtworzenie?) systemu promującego samokontrolę.

Samokontrola ? Tak naprawdę nie istnieje, jeśli nie ma sprawnie działających mechanizmów które byłyby w stanie karać zachowania niepożądane a promować pożądane. Obstaję przy twierdzeniu że owo "karanie" jest warunkowane obecnością tak czy inaczej rozumianej siły.

>   Co wcale nie przeszkadza mi nie lubić Pani Figury.

No cóż... osobiście za figurą pań przepadam ale faktycznie, jeśli o nią chodzi to rokowania Figury tak teraz jak i na wieki wieków są coraz gorsze, a Figura bez figury to dość żałosna figura.


hototogitsu.blogspot.com/
28-09-2009 19:37 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>przykłady specjalnego traktowania celebrytów świadczą o tym że prawo stanowione ma się nijak do rzeczywistości.

Z prawem jest podobnie jak z gospodarką: a ta ma się najlepiej w szarej strefie.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Z prawem jest podobnie jak z gospodarką: a ta ma się najlepiej w szarej strefie.
Aby istniała szara musi istnieć strefa oficjalna, a w niej muszą ginąć idealiści.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
03-10-2009 09:18 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Aby istniała szara musi istnieć strefa oficjalna, a w niej muszą ginąć idealiści.

Może chodzi o frajerów?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Aby istniała szara musi istnieć strefa oficjalna, a w niej muszą ginąć idealiści.
>Może chodzi o frajerów?
Ale że giną, nie wypada im tak z grubej rury pojechać.


Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-10-2009 12:54 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Demokracja ma tę zaletę, że utrudnia zmianę ustanowionych praw z poniedziałku na wtorek.
>Nie wiem czy powoływanie się na mechanizmy demokracji jest tu zasadne...
   Ale ja wiem, bo nawiązywałem do Twojego:
>>>Zawsze i wszędzie prawo stanowią i to samo prawo podważają kiedy im wygodnie silniejsi.
   ... a w demokracji silniejsi nie zmienią prawa o północy, jak pamiętam z "innej demokracji".

>... przykłady specjalnego traktowania celebrytów świadczą o tym że prawo stanowione ma się nijak do rzeczywistości.
   Nie piszę, że jest inaczej, co nie przeszkadza mi pisać, że jest źle.

>Zresztą- jak w owej demokracji wypada porównanie możliwości wywarcia nacisku na masy (a więc i na prawo) Johna Doe i - chociażby- Britney Spears (czy - z zachowaniem proporcji-Polańskiego)?
   Nijako w porównaniu do Jaruzelskiego z "innej demokracji".

>>   A ja się obawiam, że to złe postawienie kwestii, bo samokontrola występuje tylko wtedy, gdy się opłaca, więc zasadnym byłoby stworzenie (odtworzenie?) systemu promującego samokontrolę.
>Samokontrola ? Tak naprawdę nie istnieje, jeśli nie ma sprawnie działających mechanizmów które byłyby w stanie karać zachowania niepożądane a promować pożądane.
   Czy ja wyżej napisałem coś tak bardzo innego?

>Obstaję przy twierdzeniu że owo "karanie" jest warunkowane obecnością tak czy inaczej rozumianej siły.
   Największą siłą, prócz chęci przetrwania, jest chęć zysku, więc patrz wyżej.

>>   Co wcale nie przeszkadza mi nie lubić Pani Figury.
>... rokowania Figury tak teraz jak i na wieki wieków są coraz gorsze...
   Mam inne zdanie - pasjami przepadam za starymi i tłustymi kobietami.

   Co wcale nie przeszkadza mi nie lubić Pani Figury.
.
28-09-2009 19:45 
 Ocena 1 na 1
xarion (917 punktów)
> Owszem, bo to prawo silniejszego, ale mnie się nie podoba,
Mi też nie....ale "zwycięzców nikt nie sądzi"...


"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
28-09-2009 20:12 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>Mi też nie....ale "zwycięzców nikt nie sądzi"...
Sądzi . . .
Ale ten osąd ma miejsce zazwyczaj post factum, kiedy to jego znaczenie dla ocenianych jest już żaden.

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
28-09-2009 20:34 
 Ocena 5 na 5
xarion (917 punktów)
>Sądzi . . .
>Ale ten osąd ma miejsce zazwyczaj post factum, kiedy to jego znaczenie dla ocenianych jest już żaden.

   Tiaaaa....historia....czasem....
Historia, która uczy jednego: że nigdy nikogo niczego nie nauczyła....


"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
28-09-2009 19:43 
 Ocena 1 na 1
xarion (917 punktów)
> Już nie lubię Pani Figury Katarzyny.
Czyżby problem w samej "figurze" Pani Kasi...zwłaszcza aktualnej...?...


"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
30-09-2009 09:26 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>> Już nie lubię Pani Figury Katarzyny.
>Czyżby problem w samej "figurze" Pani Kasi...zwłaszcza aktualnej...?...
   No, oczywiście, że prawie zupełnie nie masz racji.
Scorp (5381 punktów)
>   Chodzi mi o mechanizm, który sugeruje, iż fakt bycia sławnym, zasłużonym tak
>dla ludzkości, bądź wybranego środowiska np.: artystycznego/politycznego, czy innego, które ma
>"siłę" medialnego oddziaływania na inne grupy społeczne mogące podjąć oczekiwaną decyzję jest
>usprawiedliwieniem dla bezkarnego łamania obowiązującego prawa (niezależnie od faktu, czy
>się ono komuś podoba, czy nie)
?


Mechanizm, tak, oczywiście, bogaty i sławny się wywinie. Ale - w nawiązaniu do dyskusji o kastracji pedofilów, która na tym forum niedawno się odbyła - oczekuję teraz równie jak wtedy pryncypialnych stanowisk oraz zaciekłych wyrazów potępienia. W końcu to była trzynastolatka! Powinien iść do paki, niezależnie od tego ile ta nieletnia dziewczyna, dziecko właściwie, miała partnerów przed nim, prawda? Pedofil to pedofil!
-
28-09-2009 20:06 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Powinien iść do paki, ...

Polański to reżyser, artysta.
Na jego życie można (trzeba?) spojrzeć w kategoriach scenariusza: ma dobry scenariusz. Pełen dramaturgii, gwałtownych zwrotów, morałów. Mam nadzieję, że prędzej czy później scenariusz ten trafi na ekrany. Nie ma znaczenia, czy z paki, czy z Hollywood. A ci, którzy go oskarżają, ze swoimi nudnymi jak flaki życiorysami, już się nim podniecają.
28-09-2009 13:12
 Ocena 18 na 18
placownik (17853 punktów)

   Medialny, i nie tylko medialny, szum wokół sprawy Polańskiego, traktuję jako kolejny przykład braku elementarnej kultury prawnej. Polański zbiegł z USA w trakcie toczącego się przeciwko niemu procesu sądowego. W takiej sytuacji o żadnej abolicji, ułaskawieniu, czy przedawnieniu, nie może być nawet mowy. Jak długo proces się nie zakończy, tak długo Polański będzie osobą poszukiwaną przez amerykański wymiar sprawiedliwości. Powinno to być jasne jak słońce dla każdego gardłującego o zasadach jakimi powinno rządzić się państwo prawa.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
28-09-2009 17:44 
 Ocena 7 na 7
diogenes (42753 punktów)
>Powinno to być jasne jak słońce dla każdego gardłującego o zasadach jakimi powinno rządzić się państwo prawa.

Ta odwieczna różnica między jest, a powinno!
Dlaczego nie jest tak, jak być powinno?
Dlaczego jest tak, jak być nie powinno?
Dlaczego robiąc tak, jak być powinno,
wychodzi zawsze tak, jak jest?

28-09-2009 21:23 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>   Medialny, i nie tylko medialny, szum wokół sprawy Polańskiego, traktuję jako kolejny przykład braku elementarnej kultury prawnej.
   Schemat zachowań ludzi ze sceny politycznej (tym razem nie tylko naszej) mnie nie zaskoczył. Choćby dlatego jak nasz wymiar sprawiedliwości potraktował Otylię (osobiście współczułem jej sytuacji, którą sama sobie zgotowała).

Zachowania prezentowane przynajmniej przez część tak świata polityki jak i artystów jest dla mnie hipokryzją.
   Jak ludzie łamią prawo i ściągają filmy przez sieć to Stowarzyszenie Artystów podnosi wielki raban, że to jest przestępstwo i trzeba karać z całą surowością prawa! Ale jak przestępstwa dokonuje jeden z "naszych" (znaczy jeden z artystów) to jest zaraz wrzawa, że jak to tak można było "bezprawnie" aresztować w dodatku za jakiś tam seks z nieletnią sprzed ponad 30 lat
>Polański zbiegł z USA w trakcie toczącego się przeciwko niemu procesu sądowego. W takiej sytuacji o żadnej abolicji, ułaskawieniu, czy przedawnieniu, nie może być nawet mowy.
   To, czy o abolicji nie może być mowy nie nam decydować chociażby z tego powodu, że w USA również istniej prawo łaski . . . Sprawa jest na tyle nagłośniona, że nawet jeśli Polański zostanie postawiony przed sądem i skazany to kara będzie raczej "symboliczna" o ile będzie jakakolwiek.
>Jak długo proces się nie zakończy, tak długo Polański będzie osobą poszukiwaną przez amerykański wymiar sprawiedliwości. Powinno to być jasne jak słońce dla każdego gardłującego o zasadach jakimi powinno rządzić się państwo prawa.
   Otóż to Nawet w naszym prawie znajdują się zapisy umożliwiające ukaranie tak oskarżonego jak i świadka za nieuzasadnione niestawienie się na rozprawę.
Pozdrawiam


Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
28-09-2009 23:23 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>   To, czy o abolicji nie może być mowy nie nam decydować chociażby z tego powodu, że w USA również istniej prawo łaski . . .

   Zarówno abolicja jak i ułaskawienie dotyczyć może wyłącznie osób skazanych. Póki co Polański skazanym nie jest, gdyż zwiał w trakcie trwania procesu sądowego.

>Sprawa jest na tyle nagłośniona, że nawet jeśli Polański zostanie postawiony przed sądem i skazany to kara będzie raczej "symboliczna" o ile będzie jakakolwiek.

   W Polsce pewnie by tak było, w USA nagłośnienie może wywrzeć skutek odwrotny.

>   Otóż to Nawet w naszym prawie znajdują się zapisy umożliwiające ukaranie tak oskarżonego jak i świadka za nieuzasadnione niestawienie się na rozprawę.

   Unikanie stawienia się przed sądem, zwłaszcza w trakcie toczącego się postępowania, to występek za który Polański powinien być - i pewnie będzie - sądzony odrębnie.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
29-09-2009 10:51 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>   Medialny, i nie tylko medialny, szum wokół sprawy Polańskiego, traktuję jako kolejny przykład braku elementarnej kultury prawnej.
Również Wiki to nie ominęło:
Cytat:
Wojna o Polańskiego na Wikipedii. Administratorzy blokują stronę

wiadomosci(*)medium=Nlt&utm_campaign=856991


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
jgjkk (19 punktów)
Nawet tutaj moralizatorzy zebrali się, aby wykastrować Polańskiego. Ci sami, którzy na późnym żółtym mijają skrzyżowanie, co to by poprosili napaloną laskę o dowód tożsamości. Ci sami, którzy w kraju madoffów czy innych geszeftów widzą oazę sprawiedliwości. Czasami żałuję, że nie mam metryki żydowskiej, gdyż wtedy miałbym pewność, że swoi nie wbiją mi noża w plecy. Gdy sąsiad oszuka ZUS to jest bohaterem, natomiast celebryta, który usłyszał od sędziego "wykończę cię Polaczku" ma czekać na wyrok. Tam sędziowie są wybierani przez lud, więc wypłynąć dla nich na medialnej sprawie to wręcz obowiązek. Ciekawe ilu z Was, moralizatorzy przed monitorem czekałoby na wyrok i nie uciekło, mając taką możliwość.
29-09-2009 16:33 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Tam sędziowie są wybierani przez lud, więc wypłynąć dla nich na medialnej sprawie to wręcz obowiązek.

   Jeśli ktoś decyduje się "tam" zamieszkać, to musi się z tym liczyć.

>Ciekawe ilu z Was, moralizatorzy przed monitorem czekałoby na wyrok i nie uciekło, mając taką możliwość.

   Chciał i mógł, to uciekł, ale to jeszcze nie powód, żeby wszczynać medialne awantury tylko dlatego, że go złapali.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
29-09-2009 21:50 
 Ocena 1 na 1
jgjkk (19 punktów)
>   Chciał i mógł, to uciekł, ale to jeszcze nie powód, żeby wszczynać medialne awantury tylko dlatego, że go złapali.

A mi się wydaje, że właśnie to Wy wszczynacie medialne awantury a nie Polański. Żeby nie było, los Polańskiego jest mi obojętny. Chodzi mi jedynie o mechanizm gnojenia swoich. Nie widziałem Polańskiego występującego przed kamerą i proszącego o interwencje polityków. Im się wydawało, że zyskają sobie punkty u wyborców. Dopiero premier przyczaił się i poczekał na sondaże. I to w nich wyszła małość tego narodu. Gdyby Polacy rzeczywiście byli tacy święci jak o sobie myślą to pół biedy. Po prostu śmieszy mnie to, że gdy sąsiad tłucze żonę, to nikt się nie odezwie, ale jak można pomoralizować przez internet to wszyscy jak tłum w średniowieczu zbiegli się, aby porzucać kamieniami czy polać smołą.
29-09-2009 18:14 
 Ocena 2 na 2
marek milczewski (2335 punktów)
>   Medialny, i nie tylko medialny, szum wokół sprawy Polańskiego, traktuję jako kolejny przykład braku elementarnej kultury prawnej. Polański zbiegł z USA w trakcie toczącego się przeciwko niemu procesu sądowego. W takiej sytuacji o żadnej abolicji, ułaskawieniu, czy przedawnieniu, nie może być nawet mowy. Jak długo proces się nie zakończy, tak długo Polański będzie osobą poszukiwaną przez amerykański wymiar sprawiedliwości. Powinno to być jasne jak słońce dla każdego gardłującego o zasadach jakimi powinno rządzić się państwo prawa.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Niby masz rację, ale...
No właśnie, ale. O tym, co Polański nawywijał w Ameryce było powszechnie wiadomo. Jakoś przez 30 lat nikomu to nie przeszkadzało. Może się mylę, ale nie usłyszałem ani jednego słowa oburzenia, nikt nie nawoływał do bojkotu jego filmów. Nikt w proteście nie wyszedł z "Zemsty". Wszyscy dziennikarze rozpływali się nad jego talentem, ani słowem nie zająknąwszy się nad tym co zrobił. Trwało to dziesięciolecia. A teraz byle reporterski obszczymur za punkt honoru uznaje wieszać na nim psy, albo bić w narodowy bęben i bronić go jako dobra narodowego. Mieszanie się w tę szopkę rządu, to już kompletne przegięcie
pozdrawiam

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)
Ciekawa jest podstawa prawna dla której Polański nie był ścigany w Polsce. Ja nie chcę jego głowy, bo dla mnie ocena moralna jego czynu nie jest jednoznaczna i nie wiem, czy w ogóle zasługuje na odpowiedzialność karną, ale pod względem prawnym to kompletny skandal i namacalny dowód bezprawia w Polsce.

Ten epizod z aresztowaniem nie mógł lepiej teraz zaistnieć, może Polański będzie pierwszym pedofilem poddanym terapii przymusowej. Diabelski rechot przez całą Polskę by szedł. Niestety w Polsce konsekwencja i praworządność to słowa obce, nie ma szans na terapię dla Polańskiego.

Usłyszałem, że dla Polski sprawa się przedawniła, a Francja uważa, że jakieś elementy powinny być wyjaśnione, ale wszyscy razem będą w USA interweniować.

Ciekawe co Polska zrobiła dla ścigania czegoś co według polskiego prawa jest występkiem, zanim sprawa się przedawniła?

Tylko ktoś, kto w życiu nie uwierzy, że może być kiedykolwiek podmiotem stosowania prawa mógł zatwierdzić prawo takie jak jest w Polsce czy w USA. Jaki facet by się na coś takiego zgodził dobrowolnie, aby gwałt wynikał z samego wieku partnera, a nie ze stosowania siły?
30-09-2009 11:51 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Ten epizod z aresztowaniem nie mógł lepiej teraz zaistnieć, może Polański będzie pierwszym pedofilem poddanym terapii przymusowej. Diabelski rechot przez całą Polskę by szedł. Niestety w Polsce konsekwencja i praworządność to słowa obce, nie ma szans na terapię dla Polańskiego.

   Bezpodstawnie, choć nie wiem czy nieświadomie, utożsamiasz osobę, która popełniła czyn pedofilny z pedofilem. Hordy sowieckiego żołdactwa, które gwałciły na "ziemiach wyzwolonych" wszystko co się ruszało i nie zdążyło uciec na drzewo, to nie były hordy pedofili.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
30-09-2009 14:44 
 Ocena 2 na 2
Bożydar (2279 punktów)
(zablokowany)

Bezpodstawnie, choć nie wiem czy nieświadomie, utożsamiasz osobę, która popełniła czyn pedofilny z pedofilem. Hordy sowieckiego żołdactwa, które gwałciły to nie były hordy pedofili.


Utożsamiam na podstawie obowiązującego bezprawia, bo prawem to trudno nazwać.

Uważam że tylko postulowanie rzetelnego wykonywania prawa obnaża jego idiotyzm, ale w Polsce ten mechanizm zawodzi, bo tu ktokolwiek nie przejmuje się niespójnością prawa i hipotetycznymi efektami wynikającymi z jego hipotetycznego stosowania, skoro z prawem robi się co się chce i kiedy się chce.

Dla mnie to idiotyczne, że można pocałować trzynastolatkę, ale jak komuś przy tym stanie to ma już problem prawny.

To całe prawo jest do d.., a sposób jego stosowania, to się w pale nie mieści.
Polański jest tego przykładem. Co on w Polsce nie był zanim sprawa się nie przedawniła? Jakby dziesięć niemowląt przeleciał to sądzę byłoby podobnie. Negowanie faktów umożliwia wszystko.

Walka z pedofilią to taka sama rzekoma świętość i fundament moralności jak zdanie Ojca Swiętego Jana Pawła II, który był rzekomo najwyższym autorytetem, tylko że jak przypadkowo potępiał wojnę w Iraku, to ktokolwiek i w tym rząd polski, się tym kompletnie nie przejął.
30-09-2009 22:08 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>Dla mnie to idiotyczne, że można pocałować trzynastolatkę, ale jak komuś przy tym stanie to ma już problem prawny.

   Osobnik, u którego prawnie dozwolony całusek trzynastolatki powoduje wzwód, ma problem sam ze sobą. Jeśli sam nie jest w stanie go rozwiązać, to wtedy ma spore szanse na to, że dojdzie mu jeszcze do tego problem prawny.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
diogenes (42753 punktów)
>Chodzi mi o mechanizm, który sugeruje, iż fakt bycia sławnym, zasłużonym...jest
>usprawiedliwieniem dla bezkarnego łamania obowiązującego prawa...

Słowem chodzi o odpowiedzialność za popełnione czyny. Czy jest ona czymś obiektywnym, czego żadna instancja (nawet bóg) nie jest w stanie uchylić, a najwyżej - pomimo ciążącej na kimś odpowiedzialności - znieść przewidzianą za jakiś czyn karę. Albo też czy jest czymś subiektywnym, stanowionym przez taką czy inną instancję prawną. Myślę, że poglądy w tej materii są dość pogmatwane. Weźmy choćby pod uwagę sprawę przedawnienia. Jedne czyny przedawniają się po kilku latach, inne po kilkunastu, jeszcze inne - w ogóle. Sugeruje to, że kwestia odpowiedzialności jest (tak jak całe prawo) jedynie sprawą umowną, stanowioną. Podobnie jest z problemem o którym piszesz: czy sława, zasługi, pochodzenie, itp. znoszą odpowiedzialność? Odpowiedzialność nie spada na kogoś w sposób naturalny (choć niektórzy tak sądzą: przysłowiowa kara boska). To ktoś odpowiada przed kimś, np. przed prokuratorem. Jest to relacja społeczna i jako taka podlega konstrukcji stanowiących takie, czy inne prawo: w jednym miejscu i czasie jesteś odpowiedzialny za czyn, w innym - nie. To jest istota sprawy. Reszta to szczegóły. Za każdym prawem stoją ludzie, którzy zakreślają odpowiedzialności granice. To, czy jest to parlament, mafia, czy komisja rewizyjna klubu hodowców królików nie gra już żadnej roli.
28-09-2009 20:07 
 Ocena 3 na 3
xarion (917 punktów)
>Słowem chodzi o odpowiedzialność za popełnione czyny.
> Sugeruje to, że kwestia odpowiedzialności jest (tak jak całe prawo) jedynie sprawą umowną, stanowioną

   Dokładnie o to chodzi.
Przecież w tej (i nie tylko zresztą) szerokości geograficznej dziewczyna była NORMALNIE i LEGALNIE wydawana za mąż (wydawana, bo w innych czasach nie "wychodziła") w wieku lat 12...zasada była prosta - pierwszy okres i "nadaje się" do zamążpójścia.... a czy świat się z tego powodu zawalił...?
Nie chodzi o to, że jestem zwolennikiem tego typu rozwiązań, a jedynie o to, że arbitralnie i w "majestacie" MOŻNA ustalić dowolne kryteria, np. wieku...
To jest pewien sposób na "tworzenie przestępców" - zmiana kryteriów (np. wprowadzamy zakaz noszenia w klapie pewnych znaczków - i z dnia na dzień laureat nagrody Nobla jawi się przestępcą....stosunek do laureata nieistotny)...

"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
28-09-2009 20:53 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>arbitralnie i w "majestacie" MOŻNA ustalić dowolne kryteria, np. wieku...

Dowolność tych kryteriów daje nam wgląd w otchłań ludzkiej (w gatunkowym rozumieniu tego słowa) wolności. Wszystkim się marzy ich uświęcenie, ale to niemożliwe z fundamentalnych powodów. Dlatego historia była, jest i będzie tragedią. To nie historia kołem się toczy: to wolność. Podejrzewam, że Fichte miał rację czyniąc z wolności podstawę porządku moralnego. Pozostaje tylko wskazać na konkretna grupy interesów, które manifestują swoją wolność w systemie stanowienia i - co równie ważne - obchodzenia prawa.
28-09-2009 22:24 
 Ocena 2 na 2
xarion (917 punktów)
   Czynisz mi zaszczyt, Diogenesie...
>To nie historia kołem się toczy: to wolność.
Trydno się z Tobą nie zgodzić....
Wolność....eech, możliwe, że jestem przewrażliwiony...
   Trochę przekornie za Orwellem: " Nieposłuszeństwo jest prawdziwą podstawą wolności, posłuszni muszą być niewolnicy."
Chociaż bliżej tematu wątku byłyby słowa J.P.Sartre'a: " Istotną i konieczną cechą wolności jest to, iż jest usytuowana."....
Pozdrawiam.


"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
28-09-2009 22:22 
 Ocena 4 na 4
Celtyk (3337 punktów)
>Słowem chodzi o odpowiedzialność za popełnione czyny.
Tak, a dokładniej chodzi o rzeczywiste ponoszenie odpowiedzialności za rzeczywiście popełnione czyny (taka utopia ).
>Czy jest ona czymś obiektywnym, czego żadna instancja (nawet bóg) nie jest w stanie uchylić . . .
   Jak już odwołujemy się w dyskusji do boga, to jest on sprawiedliwym sędzią, ale jednocześnie miłosiernym. Analizując te dwie cechy zawsze dochodzę do wniosku, że sprawiedliwość nie jest sprawiedliwa, albo miłosierdzie miłosierne (nie wiem co lepsze/gorsze)
>Albo też czy jest czymś subiektywnym, stanowionym przez taką czy inną instancję prawną.
W mojej ocenie całe prawo stanowione jest subiektywną oceną zachowań gatunku ludzkiego. Teoria mówi, że jest to subiektywizm większości. Praktyka, że jest to subiektywizm ludzi u władzy.
>Myślę, że poglądy w tej materii są dość pogmatwane.
A ja jestem tego pewien. Tylko nie mam pewności, czy jest to pogmatwane samo w sobie, czy szybciej sami sobie komplikujemy życie.
>Weźmy choćby pod uwagę sprawę przedawnienia. Jedne czyny przedawniają się po kilku latach, inne po kilkunastu, jeszcze inne - w ogóle. Sugeruje to, że kwestia odpowiedzialności jest (tak jak całe prawo) jedynie sprawą umowną, stanowioną.
Nic dodać nic ująć.
>Podobnie jest z problemem o którym piszesz: czy sława, zasługi, pochodzenie, itp. znoszą odpowiedzialność?
I tak i nie. Można by rzec, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
Sława, zasługi, pochodzenie itp. nie znoszą odpowiedzialności, ale mogą zmieść karę.
Jeśli coś zostało uczynione, to ktoś jest odpowiedzialny za dokonanie popełnionego czynu.
Natomiast pozostaje pytanie nie rzadko bez odpowiedzi, czy ta osoba(y) otrzyma(ją) karę/nagrodę za popełniony czyn?
>...Reszta to szczegóły.
Uważam, że szczegóły są bardzo istotne. Przykładem jest nasza ustawa medialna. Ile "szczegół" w postaci jednej litery napsuł krwi ludziom ze szczytów władzy ale nie tylko.
>Za każdym prawem stoją ludzie, którzy zakreślają odpowiedzialności granice. To, czy jest to parlament, mafia, czy komisja rewizyjna klubu hodowców królików nie gra już żadnej roli.
Tak. Tak za jego ustanawianiem jak i potem egzekwowaniem ustanowionego prawa.
O ile chętnych do stanowienia prawa jak i potem jego egzekwowania od innych jest wielu. O tyle chętnych do przestrzegania prawa przez siebie stanowionego już zdecydowanie mniej
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
29-09-2009 18:14 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Jak już odwołujemy się w dyskusji do boga,...

Odwołanie miało charakter wyłącznie retoryczny.

>Sława, zasługi, pochodzenie itp. nie znoszą odpowiedzialności, ale mogą zmieść karę.

Czym w takim razie jest odpowiedzialność? Co to jest czyn, a w szczególności te czyny, które sprawiają, że jesteśmy za nie odpowiedzialni? Co takiego sprawia , że niektóre czyny przywierają do nas, do naszej pamięci i pamięci innych, jak łajno? Czy "substancją" odpowiedzialności nie jest przypadkiem pamięć. Wyobraź sobie spotkanie oprawcy z ofiarą po wielu latach, kiedy oboje porażeni są alzheimerem i uśmiechają się do siebie, jakby się nic nie stało.


>O ile chętnych do stanowienia prawa jak i potem jego egzekwowania od innych jest wielu. O tyle chętnych do przestrzegania prawa przez siebie stanowionego już zdecydowanie mniej.

Dobre.
30-09-2009 08:47 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>>Sława, zasługi, pochodzenie itp. nie znoszą odpowiedzialności, ale mogą zmieść karę.
>Czym w takim razie jest odpowiedzialność? Co to jest czyn, a w szczególności te czyny, które sprawiają, że jesteśmy za nie odpowiedzialni?
   Chyba najbliższa menu odczuciu jest definicja poczucia odpowiedzialności z Wiki. Ale dopiero w powiązaniu z elementami odpowiedzialności moralnej i prawnej daje to pewną całość.
>Co takiego sprawia , że niektóre czyny przywierają do nas, do naszej pamięci i pamięci innych, jak łajno?
   Czyż nie zasady "moralne/etyczne", którymi się kierujemy lub które są głoszone/narzucone danemu społeczeństwu?
>Czy "substancją" odpowiedzialności nie jest przypadkiem pamięć. Wyobraź sobie spotkanie oprawcy z ofiarą po wielu latach, kiedy oboje porażeni są alzheimerem i uśmiechają się do siebie, jakby się nic nie stało.
   Co do podanego przez Ciebie przykładu zgoda, ale mam "ale...".
A co w związku z oceną danego zdarzenia przez otoczenie tych osób, jeśli otoczenia przypadłość zapominania nie "trafiła"? Przecież jeśli o sprawie wie więcej niż dwie osoby to podlega ona szerszej ocenie tak moralnej, etycznej jak i prawnej.

Osoby, których sprawa dotyczy mogą nie pamiętać, a nawet jeśli pamiętają mogą osobiście do siebie nie żywić urazów, ale otoczenie może nadal mieć swoje odrębne zdanie i natarczywie próbować je narzucić. (W pewnych granicach przykładem tego mechanizmu można uznać sytuację Polańskiego).

   Czy problemu odpowiedzialności nie należy jednak rozpatrywać w wymiarze danej społeczności? (Przy dzisiejszej globalizacji, może nawet w wymiarze społeczności globu?)
Pozdrawiam


Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
02-10-2009 15:55 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Sława, zasługi, pochodzenie itp. nie znoszą odpowiedzialności, ale mogą zmieść karę.

A co z czasem? Co zrobić z odpowiedzialnością za czyn popełniony dawno temu? Na tyle dawno, że kara traci wszelki pedagogiczny sens, a staje się tylko rutynowym zastosowaniem przepisu? Powiedzmy po wielu latach zostaje schwytany 90 letni gwałciciel, którego w sposób naturalny wykastrował już czas? Nie istnieje już domniemanie recydywy. Po co pakować go do pudła? W imię ponoszenia abstrakcyjnej odpowiedzialności za czyn? Czy tzw. tożsamość człowieka nie ulega po pewnym (jakim?) czasie definitywnej zmianie? Czyn popełnił młody człowiek, a za kraty trafia żywa mumia. To jest odpowiedzialność?
02-10-2009 16:44 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> Nie istnieje już domniemanie recydywy. Po co pakować go do pudła? W imię ponoszenia abstrakcyjnej odpowiedzialności za czyn? Czy tzw. tożsamość człowieka nie ulega po pewnym (jakim?) czasie definitywnej zmianie? Czyn popełnił młody człowiek, a za kraty trafia żywa mumia. To jest odpowiedzialność?

Jest jeszcze prawo ofiary do odszkodowania. W Ameryce i większości krajów Unii ofiara może żądać odszkodowania za doznane krzywdy. O ile dobrze pamiętam w Polsce prawo ofiary do odszkodowania bardzo szybko się przedawnia w innych krajach ten okres jest dużo dłuższy. Niezależnie czy gwałciciel jeszcze może czy już nie ofiarom należy się rekompensata.
02-10-2009 17:25 
 Ocena 3 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Niezależnie czy gwałciciel jeszcze może czy już nie ofiarom należy się rekompensata.

Zgoda. Ale co zrobić z kimś, komu odpowiada rola ofiary?

Żonę bacy zgwałcono na weselu. Jego samego obito na kwaśne jabłko.
Ktoś pyta bacę, czy pójdą na kolejne wesele. Baca na to: ja to się waham, moja żona nie.
02-10-2009 17:43 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>Zgoda. Ale co zrobić z kimś, komu odpowiada rola ofiary?

Mówisz o 13-to letniej ofierze?
02-10-2009 18:26 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>>Zgoda. Ale co zrobić z kimś, komu odpowiada rola ofiary?
>Mówisz o 13-to letniej ofierze?

Mówię o kimś, komu odpowiada rola ofiary.
02-10-2009 17:49 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Niezależnie czy gwałciciel jeszcze może czy już nie ofiarom należy się rekompensata.
>Zgoda. Ale co zrobić z kimś, komu odpowiada rola ofiary?

>
Właśnie dlatego ustalony jest wiek ofiar 12-16 lat ( uznania za gwałt na nieletnim) , gdyż w tym okresie trudno mówić o tym czy komuś odpowiada bycie ofiarą. W tym wieku jeszcze się ma prawo nic o tym nie wiedzieć.
Z dorosłymi jest zupełnie inna sprawa. A i tak jeżeli ofiara mówi nie to jest gwałt.
02-10-2009 18:29 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>A i tak jeżeli ofiara mówi nie to jest gwałt.

Wielu już nabijało się z owego nie w grze wstępnej.
02-10-2009 18:30 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Właśnie dlatego ustalony jest wiek ofiar 12-16 lat ( uznania za gwałt na nieletnim)...

A czy ustalono już wiek mordercy?
02-10-2009 18:17 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>Zgoda. Ale co zrobić z kimś, komu odpowiada rola ofiary?
   Gwałcić.

>Żonę bacy zgwałcono na weselu. Jego samego obito na kwaśne jabłko.
>Ktoś pyta bacę, czy pójdą na kolejne wesele. Baca na to: ja to się waham, moja żona nie.
   Na kolejnym weselu zamienić role.
   Przy następnym zniknie wahanie - jeśli pójdą, to patrz wyżej.
02-10-2009 23:12 
 Ocena 4 na 4
Celtyk (3337 punktów)
>A co z czasem? Co zrobić z odpowiedzialnością za czyn popełniony dawno temu? Na tyle dawno, że kara traci wszelki pedagogiczny sens, a staje się tylko rutynowym zastosowaniem przepisu?
Czas można tu rozważać przynajmniej w dwóch aspektach:
- Czas jaki upłynął od popełnienia czynu,
- Czas trwania kary/nagrody za popełniony czyn.
Co zmienia czas w odniesieniu do samego czynu? Dla czynu już popełnionego czas nic nie zmienia.

Z czasem może zmienić się ocena czynu, możemy zdobyć więcej informacji o samym zajściu, ocenić go bardziej obiektywnie, ale sam czyn się z upływem czasu już nie zmieni bo czyn się dokonał.

   Pojęcie kary nie ma jedynie wymiaru pedagogicznego. Poza tym jak wygląda pedagogiczny wymiar kary dożywocia dla 20-go człowieka?
Kara poza wymiarem pedagogicznym ma też po prostu ukarać winnego. Dochodzi jeszcze sprawa tzw. poczucia sprawiedliwości społecznej . . .

>Powiedzmy po wielu latach zostaje schwytany 90 letni gwałciciel, którego w sposób naturalny wykastrował już czas?
Czy fakt tego, że kara nie ma wymiaru resocjalizacyjnego pozwala nam odstąpić od jej wymierzenia? A co z poczuciem sprawiedliwości? A co samą karą?
>Nie istnieje już domniemanie recydywy.
Czy to oznacza, że nie ma potrzeby karania za popełnione przestępstwo, skoro już nie ma zagrożenia, że może zostać popełnione ponownie?

>Po co pakować go do pudła?
To jest sensowne pytanie. Po co generować dodatkowe koszty dla państwa, skoro winowajca może utrzymywać się sam.
>W imię ponoszenia abstrakcyjnej odpowiedzialności za czyn?
W takim razie po co karać, skoro odpowiedzialność za czyn jest "abstrakcyjna", skoro nie ma już wymiaru pedagogicznego?

>Czy tzw. tożsamość człowieka nie ulega po pewnym (jakim?) czasie definitywnej zmianie?
Właśnie jakim? Staje się lepszy, gorszy, a może jest taki sam tylko ma więcej lat?
>Czyn popełnił młody człowiek, a za kraty trafia żywa mumia. To jest odpowiedzialność?
Czy to jest wyłącznie wina wymiaru sprawiedliwości, że za czyn popełniony w młodości kara została dopiero zasądzona na starość?

Poczucie odpowiedzialności za popełniane czyny powinno przejawić się u "niedoszłego" winowajcy. Odpowiedzialne zachowanie może wystąpić w dwóch momentach:
1. Przed popełnieniem czynu kwalifikowanego jako przestępstwo poprzez zaniechanie realizacji tego czynu - świadome i odpowiedzialne działanie.
2. Po jego popełnieniu - zadośćuczynienie (o ile to możliwe), lub świadome i dobrowolne przyznanie się do popełnienia czynu i przyjęcie kary za ten czyn.
Potem trudno jest mówić o odpowiedzialnej (kiedyś się mówiło obywatelskiej) postawie jeśli winny dokonania czynu unika kary.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
02-10-2009 23:21 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Kara poza wymiarem pedagogicznym ma też po prostu ukarać winnego. >>
>Czy fakt tego, że kara nie ma wymiaru resocjalizacyjnego pozwala nam odstąpić od jej wymierzenia? A co z poczuciem sprawiedliwości? A co samą karą?

Celtyk, mogę Ci za te słowa dać tylko jeden punkt. A szkoda.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
03-10-2009 09:54 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Dla czynu już popełnionego czas nic nie zmienia.

Nie ma przeszłości bez pamięci. Gaśnie pamięć, gaśnie i wina, i odpowiedzialność. Chyba, że założysz istnienie moralnego piekła i nieba, tak jak to robi religia.

>sam czyn się z upływem czasu już nie zmieni bo czyn się dokonał.

Czyn nie jest platońską ideą, która trwa wiecznie. Nie ma czynu po czynie. To, co my z tego robimy, to już zupełnie inna historia.

>Kara poza wymiarem pedagogicznym ma też po prostu ukarać winnego.

Kara powinna przede wszystkim wykluczyć recydywę. Dręczenie ludzi z innych powodów jest karygodne.

>Czy to oznacza, że nie ma potrzeby karania za popełnione przestępstwo, skoro już nie ma zagrożenia, że może zostać popełnione ponownie?

Nie, nie ma. Ale dodajmy: każdy może popełnić przestępstwo i w tym sensie stanowi zagrożenie, co nie jest jeszcze powodem, aby ludzi pakować do pudła na wszelki wypadek.

>>Po co pakować go do pudła?
>To jest sensowne pytanie. Po co generować dodatkowe koszty dla państwa, skoro winowajca może utrzymywać się sam.

Utrzymywanie przez podatników przestępców można interpretować w kategoriach kary. Wszyscy za jednego.

>Czy tzw. tożsamość człowieka nie ulega po pewnym (jakim?) czasie definitywnej zmianie?
>>Właśnie jakim? Staje się lepszy, gorszy, a może jest taki sam tylko ma więcej lat?

To kwestia definicja człowieka. Sądzimy, że ten sam człowiek ma więcej lat, tak jak zmarszczek, czy pieniędzy. To wygodny pogląd (dla policji, państwa, kościoła). Tożsamość genetyczna nie pokrywa się jednak z dynamiką ludzkiej świadomości. Mam te same geny, ale kiedy patrzę w przeszłość - nie poznaję siebie.

>Czy to jest wyłącznie wina wymiaru sprawiedliwości, że za czyn popełniony w młodości kara została dopiero zasądzona na starość?

Nie wiem. Ale jestem pewien że wielu stało się lepszymi ludźmi tylko dlatego, że za popełnione przestępstwa nie wpadło w łapy wymiaru sprawiedliwości.
04-10-2009 22:07 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Nie ma przeszłości bez pamięci. Gaśnie pamięć, gaśnie i wina, i odpowiedzialność. Chyba, że założysz istnienie moralnego piekła i nieba, tak jak to robi religia.
Przy takim uzasadnieniu masz rację.
>Czyn nie jest platońską ideą, która trwa wiecznie. Nie ma czynu po czynie. To, co my z tego robimy, to już zupełnie inna historia.
Fakt - źle to ująłem. Po dokonaniu się czynu możemy mówić o jego skutkach, a nie o samym czynie.
>>Kara poza wymiarem pedagogicznym ma też po prostu ukarać winnego.
>Kara powinna przede wszystkim wykluczyć recydywę. Dręczenie ludzi z innych powodów jest karygodne.
Co do dręczenia ludzi jak najbardziej słuszne.
Jednak kolejny raz rozpatrujemy jeden wymiar kary. Kara w jednym wymiarze (samej kary) występuje sporadycznie w szczególnych przypadkach.
>>Czy to oznacza, że nie ma potrzeby karania za popełnione przestępstwo, skoro już nie ma zagrożenia, że może zostać popełnione ponownie?
>Nie, nie ma. Ale dodajmy: każdy może popełnić przestępstwo i w tym sensie stanowi zagrożenie, co nie jest jeszcze powodem, aby ludzi pakować do pudła na wszelki wypadek.
W takim ujęciu sprawy jak najbardziej się zgadzam.
>>>Po co pakować go do pudła?
>>To jest sensowne pytanie. Po co generować dodatkowe koszty dla państwa, skoro winowajca może utrzymywać się sam.
>Utrzymywanie przez podatników przestępców można interpretować w kategoriach kary. Wszyscy za jednego.
Kara dla społeczności za to, że wychowała przestępcę? W sumie jest to wymiar odpowiedzialności grupowej.

>To kwestia definicja człowieka. Sądzimy, że ten sam człowiek ma więcej lat, tak jak zmarszczek, czy pieniędzy. To wygodny pogląd (dla policji, państwa, kościoła). Tożsamość genetyczna nie pokrywa się jednak z dynamiką ludzkiej świadomości. Mam te same geny, ale kiedy patrzę w przeszłość - nie poznaję siebie.
W części przypadków to prawda, ale nie jest to nawet regułą. Jedni patrząc wstecz twierdzą, że żyli by inaczej a inni, że nie zmieniliby nić.

>Nie wiem. Ale jestem pewien że wielu stało się lepszymi ludźmi tylko dlatego, że za popełnione przestępstwa nie wpadło w łapy wymiaru sprawiedliwości.
W tym twierdzeniu jest sporo prawdy. Część ludzi analizując swoje dokonane czyny zmienia swoją postawę, system wartości, zachowanie itp. Innym natomiast nie pomaga ani edukacja, ani kara. Nawet nieuchronność i srogość kary nic nie zmienia.
   Karanie tych pierwszych może przynieść wręcz negatywne efekty natomiast w przypadku tych drugich pozostaje tylko izolacja od społeczeństwa. Problemem jest natomiast przewidzenie zachowań poszczególnych osób .
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
05-10-2009 09:46 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Po dokonaniu się czynu możemy mówić o jego skutkach, a nie o samym czynie.

Z czynu została jedynie pamięć (świadomość). I ona w gruncie rzeczy staje się realną "przyczyną" owych skutków. To dlatego np. możliwa jest kompletna pomyłka w rekonstrukcji zdarzeń (prawo).

>>Utrzymywanie przez podatników przestępców można interpretować w kategoriach kary. Wszyscy za jednego.
>Kara dla społeczności za to, że wychowała przestępcę? W sumie jest to wymiar odpowiedzialności grupowej.

Zdaje się, że tak. W tej materii zgrabnie lawirujemy między koncepcją człowieka jako istoty społecznej (solidaryzm), a apoteozą egoizmu (każdy sobie rzepkę skrobie). Kiedy trzeba, to odwołujemy się do poczucia zbiorowości, a innym razem - zapatrzeni w swój luksus lub tzw. realizację siebie - wypinamy się na innych twierdząc, że to ich sprawa. To wraca w kosztach utrzymywania przestępców i ich strażników.

>Część ludzi analizując swoje dokonane czyny zmienia swoją postawę, system wartości, zachowanie itp.

Otóż to. W wielu wypadkach tzw. resocjalizacja w przestrzeni wymiaru sprawiedliwości jest grubym nieporozumieniem.

>Innym natomiast nie pomaga ani edukacja, ani kara. Nawet nieuchronność i srogość kary nic nie zmienia.

Pozostaje problem jak odróżnić wilka od owcy.

>Problemem jest natomiast przewidzenie zachowań poszczególnych osób.

To niemożliwe. Człowiek jest wolnością. Dlatego stanowi zaskoczenie sam dla siebie.
liliac (147340 punktów)
>Jednak nie osoba samego Polańskiego nie jest to istota mego pytania (choć jest tytułem
>wątku)
.
>   Chodzi mi o mechanizm, który sugeruje, iż fakt bycia sławnym, zasłużonym tak
>dla ludzkości, bądź wybranego środowiska np.: artystycznego/politycznego, czy innego, które ma
>"siłę" medialnego oddziaływania na inne grupy społeczne mogące podjąć oczekiwaną decyzję jest
>usprawiedliwieniem dla bezkarnego łamania obowiązującego prawa (niezależnie od faktu, czy
>się ono komuś podoba, czy nie)
?


A czyż nie ten sam mechanizm zadziałał w przypadku Otylii Jędrzejczak, której ulgowe potraktowanie przez sąd wzbudziło w społeczeństwie zadziwiająco mało wątpliwości?
28-09-2009 19:44 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>A czyż nie ten sam mechanizm zadziałał w przypadku Otylii Jędrzejczak, której ulgowe potraktowanie przez sąd wzbudziło w społeczeństwie zadziwiająco mało wątpliwości?

Ludzie (chrześcijanie?) utożsamiają sławę i karierę z odpustem.
Celtyk (3337 punktów)
>Ludzie (chrześcijanie?) utożsamiają sławę i karierę z odpustem.
W typ przypadku bardziej pasowałoby "z rozpustą" . . ., ale to mój pogląd

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
28-09-2009 17:20
 Ocena 10 na 10
lukaszewicz (5674 punktów)

Nie wiem czy powinien zostać ukarany.To sprawa sądu.Ale uważam za skandal apelowanie żeby nie był sądzony.
28-09-2009 18:20 
 Ocena 3 na 3
Celtyk (3337 punktów)
>Nie wiem czy powinien zostać ukarany.To sprawa sądu.Ale uważam za skandal apelowanie żeby nie był sądzony.
   Otóż to! O jego winie bądź niewinności powinien zadecydować bezstonny wymiar sprawiedliwości (w tym wypadku wymiar sprawiedliwości USA).
   Natomiast lament jaki podnieśli w pierwszej kolejności politycy a wtórowało im środowisko artystyczne jest po prostu żałosny
   Tak Aktorzy jak i Politycy chyba zapomnieli, że są (a przynajmniej powinni być) wzorem do naśladowania.
   To jaki system wartości swoją postawą tak Sikorski jak i sam Polański promują pozostawię bez komentarza.
P.S. Choć Sikorski jako Minister spraw zagranicznych staną w obronie obywatela swego kraju.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
29-09-2009 02:07 
 Ocena 5 na 5
Kurczewski (2471 punktów)
Cytat:
Tak Aktorzy jak i Politycy chyba zapomnieli, że są (a przynajmniej powinni być) wzorem do naśladowania.


Jak kolegę szanuję tak tym razem się nie zgodzę. Politycy- no dobrze, ci chociaż w teorii mają być Katonami, ale z jakiej racji komedianctwo polskie miałoby nagle zostać podniesione do tej rangi ? Toż to zawód z wszelkim miłym sercu utytłaniem w rozpuście wpisanym w tradycję i praktykę, wręcz definiującym archetyp "ahtysty". Widział kto cnotliwego koryfeusza ?

hototogitsu.blogspot.com/
29-09-2009 09:06 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Politycy- no dobrze, ci chociaż w teorii mają być Katonami, ale z jakiej racji komedianctwo polskie miałoby nagle zostać podniesione do tej rangi ?
   Wyszedłem z założenia, że skoro naszą osobowość kształtuje się w szkołach poprzez "literaturę piękną" (jak komu i która jest piękna ) to też świat sztuki filmowej powinien też w taki sposób oddziaływać na społeczeństwo.
   Ale wnioskuję z Twojej uwagi, że wyciągnąłem zbyt pochopne i dalekosiężne wnioski.
>Toż to zawód z wszelkim miłym sercu utytłaniem w rozpuście wpisanym w tradycję i praktykę, wręcz definiującym archetyp "ahtysty". Widział kto cnotliwego koryfeusza ?
   Co racja to racja.
Jednak mimo tej racji postawię pewne pytanie:
   Czy niezależnie od tego jakie życie wiodą artyści mimo wszystko przyczyniają się do kształtowania światopoglądów ludzi i ich systemu wartości?

   Osobiście uważam, że bardziej niż kiedykolwiek do tej pory świat kinematografii ma o wiele silniejszy wpływ na nasze społeczeństwa.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
29-09-2009 17:47 
 Ocena 4 na 4
Kurczewski (2471 punktów)

>Ale wnioskuję z Twojej uwagi, że wyciągnąłem zbyt pochopne i dalekosiężne wnioski.

Nie, moje wnioski są podobne, z tym że chyba jako społeczeństwo niepotrzebnie utożsamiamy wymowę dzieł z wymiarem moralnym tego co reprezentuje ich twórca. Mogę pięknie pisać o potrzebie zachowania cnoty przed ślubem- mam odpowiedni warsztat i znam zagadnienie na tyle żeby zabrzmiało to wiarygodnie- ale nijak nie znaczy to że stworzony tekst będzie w jakimkolwiek stopniu odzwierciedlał moje rzeczywiste poglądy a jeszcze mniej- postawę życiową. Mówiąc jeszcze szerzej- nie wiem z jakiej paki dajemy osobom będącym ekspertami w jednej dziedzinie uprawnienia do wypowiadania się na tematy z nią nie związane, skąd wziął się ten idiotyczny mechanizm. "Osobowości świata sztuki" mówiące o polityce, sportowcy udzielający porad sercowych a wszyscy celebryci odgrywający mędrców niezależnie od tematu na jaki przychodzi im się wypowiedzieć, mimo że jedyną zasługą większości z nich jest ładna buzia (bądź jej antypody).


hototogitsu.blogspot.com/
28-09-2009 20:37 
 Ocena 2 na 2
xarion (917 punktów)
>Nie wiem czy powinien zostać ukarany.To sprawa sądu.Ale uważam za skandal apelowanie żeby nie był sądzony.

   I to jest clou sprawy - "równi i równiejsi".....


"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
Eliath (1441 punktów)
Odpowiadając na pierwszy post w temacie: "ON/ONA/ONO jest sławny/zasłużony/wpływowy, powinniśmy mu darować" tłumaczone na moje brzmi "Jak ja coś przeskrobie, to też mi darujcie."

"Proces O.J. Simpsona udowodnił nam (mieszkańcom ameryki pn.) że jak masz władzę, pieniądze, sławę to możesz wszystko" tak podsumował naszą dyskusję pewien Kanadyjczyk parę lat temu. Myślę, że wiele się nie zmieniło.
Aresztowanie teraz, prawdopodobnie jest motywowane politycznie.
Kto wie, może prokurator, który podpisał nakaz, chce startować w jakichś wyborach.

Jak dla mnie istotne jest, czy Polański dopuścił się czynu karanego ówczesnym prawem.
Jeśli tak, to należy go skazać. Można natomiast odstąpić od wykonania kary, nie dla tego, "że jest sławny", ale np. chory, zgodnie z zasadami prawa.

Dziwi mnie, że żaden dziennikarz nie pyta obrońców "Naszego Romka": Czyli uważa Pan/Pani, że można uprawiać seks z 13latkami? Nie ma Pan/Pani nic przeciwko 50cio latkowi (ewentualnie: sławnemu 50cio latkowi), sypiającemu z Pana/Pani nastoletnim dzieckiem?

Zdaję sobie sprawę, że ustawowe granice legalności stosunków, są tylko granicami umownymi, uwarunkowanymi kulturowo. Tak jak ktoś wcześniej zauważył, "dawniej" nie było nic dziwnego, w stosunkach z młodszymi osobami. Wiele jednak się zmieniło, w tym prawo i obyczaje. Inaczej jesteśmy wychowywani, inny jest wiek dorastania psychicznego, między innymi to bierze pod uwagę prawo. W końcu jedną z podstawowych gwarancji poszanowania prawa jest jego adekwatność do uwarunkowań kulturowych.

Natomiast nie wolno pozwolić aby prawo, w tym prawo Polańskiego do sprawiedliwego procesu - jeśli w przypadku "celebrity", można o takim mówić - było jawnie łamane i lekceważone. Jest to nie tylko obraza "zwykłych" ludzi, zły przykład, ale i niebezpieczne zjawisko.
De facto jest to przechylanie szali na stronę prawa silniejszego.
Jedyną zaś gwarancje moich praw widzę w generalnym poszanowaniu ducha prawa (mimo że jestem duży i prawo pięści pewnie by mi nie zaszkodziło ).
Grzegorz (5685 punktów)
>Chodzi mi o mechanizm, który sugeruje, iż fakt bycia sławnym, zasłużonym tak dla ludzkości, bądź wybranego środowiska np.: artystycznego/politycznego, czy innego, które ma "siłę" medialnego oddziaływania na inne grupy społeczne mogące podjąć oczekiwaną decyzję jest usprawiedliwieniem dla bezkarnego łamania obowiązującego prawa (niezależnie od faktu, czy się ono komuś podoba, czy nie)?[/color]
Jak na razie to wiadomo że aresztowano go właśnie ze względu na sławę. Gdyby był pospolitym przestępcą, to nikt w amerykańskiej prokuraturze nawet by nie wiedział w jakim jest kraju i gdzie faksować o deportację. A nawet jakby wiedzieli to pewnie by to olali, bo roboty kupa, a pożytku żadnego. A z Polańskim, nawet jak go nie wsadzą (o co zresztą mogę się założyć), to póki co będą się cieszyć zainteresowaniem jakiego im udziela prasa, TV, udzielać wywiadów, itd. Czyli jak widać sława ma też pewne minusy.
marek milczewski (2335 punktów)

>   Chodzi mi o mechanizm, który sugeruje, iż fakt bycia sławnym, zasłużonym tak
>dla ludzkości, bądź wybranego środowiska np.: artystycznego/politycznego, czy innego, które ma
>"siłę" medialnego oddziaływania na inne grupy społeczne mogące podjąć oczekiwaną decyzję jest
>usprawiedliwieniem dla bezkarnego łamania obowiązującego prawa (niezależnie od faktu, czy
>się ono komuś podoba, czy nie)
?

>Pozdrawiam

poczytałem twój wątek, posłuchałem mediów i powiem Ci, że jestem strasznie zniesmaczony. Wypowiedzi są takie, że teraz huzia na Józia. Jest ofiara, dokopać pedofilowi. A gdzie byli wszyscy przez te lata, gdy on tworzył swoje dzieła? Każdy się zachwycał - Oscar za scenariusz, Oscar za reżyserię, genialny artysta, wielki Polak. Gdzieś daleko na horyzoncie dzwonił cichutko dzwoneczek, że uciekł z Ameryki, bo coś tam z jakąś dziewczyną, ale to nic ważnego. Jak przyjeżdżał do Polski, to gdzie był taki Migalski, który wyzywa go teraz od gwałcicieli dzieci i mówi, że ci co go bronią mają nasrane w głowach. A wypowiadający się w tym wątku - ilu oglądało jego filmy i czy chociaż jeden pomyślał, że Polański to swołocz i kanalia? Jestem pewien, że każdy z nas o tym wiedział, ale jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Kojarzy mi się to z moralnością pani Dulskiej. A może wszyscy byliśmy na kursie "jak dokopać Polańskiemu?"
I to jest moja odpowiedź na Twoje pytanie. Wielkim ludziom wybacza się wiele, czasem bardzo wiele, bo to co tworzą jest ważniejsze od tego jacy są prywatnie. Po latach widzimy ich dzieła, nie interesuje nas, jakimi sukinsynami byli. Milczy o tym historia, milczą media. Może to i dobrze, bo większość z nas po sobie zostawi na tym padole tylko odciski palców.
pozdrawiam


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Celtyk (3337 punktów)
>poczytałem twój wątek, posłuchałem mediów i powiem Ci, że jestem strasznie zniesmaczony.
   Zniesmaczony jestem, ale żeby od razy strasznie to nie - taki świat . Tak Ty jak i ja należymy do tego społeczeństwa, którego wypowiedzi tak Cię zniesmaczyły.
Jak już gdzieś chyba pisałem (a może tylko chciałem napisać )- mnie sam Polański a w zasadzie jego życie prywatne nie interesuje. Bardziej od jego życia prywatnego zwracam uwagę na jego twórczość, bo to za ileś lat/wieków będzie celem rozpraw środowisk artystycznych. Natomiast jego seksualne, czy sądowe wojaże będą dodawały "smaczku" jego artystycznej twórczości.
A wątek założyłem z dwóch powodów:
1. Poznać opinię innych osób tu piszących,
2. Bo Medialne "rozdzieranie" szat nad sprawą zaczęło mi działać...

>Wypowiedzi są takie, że teraz huzia na Józia. Jest ofiara, dokopać pedofilowi. A gdzie byli wszyscy przez te lata, gdy on tworzył swoje dzieła?
Nie ma jednolitego frontu w sprawie Polańskiego. Część jest za ukaraniem a część przeciw. To mnie nie dziwi, ale bardzo mnie dziwi argumentacja tych, którzy są przeciw ukaraniu.
   W mojej ocenie przyjęta publiczna linia obrony reżysera jest przynajmniej niestosowna jeśli nie poniżająca dla polityków, którzy stanęli w jego obronie a szczególnie dla artystów. Po ich śmierci kolejne pokolenia będą kształtowały swoją osobowość na bazie ich dzieł, nie życia, ale za życia na aktualnie żyjące pokolenie młodych ludzi artyści oddziałują również swoim aktualnym życiem i prezentowaną postawą względem prawa oraz innych ludzi. Uważam, że w tej sytuacji (niezależnie co myślę prywatnie o winie Polańskiego) dają zły przykład .

>Każdy się zachwycał - Oscar za scenariusz, Oscar za reżyserię, genialny artysta, wielki Polak. Gdzieś daleko na horyzoncie dzwonił cichutko dzwoneczek, że uciekł z Ameryki, bo coś tam z jakąś dziewczyną, ale to nic ważnego. Jak przyjeżdżał do Polski, to gdzie był taki Migalski, który wyzywa go teraz od gwałcicieli dzieci i mówi, że ci co go bronią mają nasrane w głowach.
Tak, nawet widziałem w TV jak Gubernator przywiózł mu Oskara do Francji, bo ten do USA nie mógł przyjechać na rozdanie.

>A wypowiadający się w tym wątku - ilu oglądało jego filmy i czy chociaż jeden pomyślał, że Polański to swołocz i kanalia? Jestem pewien, że każdy z nas o tym wiedział, ale jakoś nikomu to nie przeszkadzało.
Dlaczego od razu swołocz i kanalia . . .

>Kojarzy mi się to z moralnością pani Dulskiej. A może wszyscy byliśmy na kursie "jak dokopać Polańskiemu?"
Bardzo dobre porównanie Trafiłeś w sedno!

>I to jest moja odpowiedź na Twoje pytanie. Wielkim ludziom wybacza się wiele, czasem bardzo wiele, bo to co tworzą jest ważniejsze od tego jacy są prywatnie. Po latach widzimy ich dzieła, nie interesuje nas, jakimi sukinsynami byli. Milczy o tym historia, milczą media. Może to i dobrze, bo większość z nas po sobie zostawi na tym padole tylko odciski palców.
   Tak to już jest, że "Duży może Więcej" Kiedyś było prościej artyście ukryć swoje życie prywatne przed opinią publiczną, natomiast teraz jeśli ktoś jest sławny, to jego każdy krok media starają "udokumentować"
P.S. Mam też nieodparte wrażenie, że ktoś jeszcze chce zbić "kapitał" na niezamkniętej sprawie Polańskiego...
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
30-09-2009 19:06 
 Ocena 3 na 3
marek milczewski (2335 punktów)
>P.S. Mam też nieodparte wrażenie, że ktoś jeszcze chce zbić "kapitał" na niezamkniętej sprawie Polańskiego...
>Pozdrawiam

Zawsze, gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze.
Niepotrzebnie ująłeś w cudzysłów - kapitał. Pewne już jest, że ktoś zadzwonił ze Szwajcarii do sądu amerykańskiego i poinformował o dokładnej dacie i godzinie, a nawet numerze lotu przybycia Polańskiego. Wystarczy pomyśleć, kto zrobi forsę na tym aresztowaniu. Wcale bym się nie zdziwił, jakby wyszło na jaw, że to jego prawnik. Może sędzia oskarżający, chcący na jego sprawie "wyjechać", wysłał jakiegoś prywatnego detektywa, wszak wiadomo, że Polański musi się tam pojawić na rozdanie nagród...
A tak na marginesie, to Polański zwyczajnie po ludzku mnie cholernie denerwuje. Debil. Na co mu to było. Tyle przeszedł. Ledwo umknął z holokaustu, zabito mu żonę i córkę, a w wieku 40-stu lat zachciało mu sie z 13-latką. Mógł mieć każdą. Teraz musimy się mordować z tym faktem
pozdrawiam

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Celtyk (3337 punktów)
>Zawsze, gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze.
Nie tylko o pieniądze . . .
>Niepotrzebnie ująłeś w cudzysłów - kapitał.
Ujołem świadomie, ponieważ dla mnie w tym wypadku (ale nie tylko) kapitał ma znaczenie wieloznaczne takie jak:
kasa, sława, pozycja, autorytet, popularność.
Interes jest wielostronny:
  • Adwokat zrobi kasę,
  • Sędzia zrobi karierę,
  • Prokurator zdobędzie pozycję,
  • Polańskiemu może trochę nadszarpną autorytet (choć jemu to już teraz chyba obojętne),
  • Polański jest na pierwszych stronach gazet i w głównych wydaniach wiadomości (za jakiś czas większość zapomni o co \\"kopię\\" kruszono, ale będzie pamiętać nazwisko - i o to chodzi).

>Pewne już jest, że ktoś zadzwonił ze Szwajcarii do sądu amerykańskiego i poinformował o dokładnej dacie i godzinie, a nawet numerze lotu przybycia Polańskiego.
To bardzo prawdopodobne jak i to, że ktoś z USA zadzwonił, że akurat teraz Polańskiego należy aresztować.
>... wszak wiadomo, że Polański musi się tam pojawić na rozdanie nagród...
Wcale nie musiał, ale powinien i skoro jechał to zapewne chciał.

>A tak na marginesie, to Polański zwyczajnie po ludzku mnie cholernie denerwuje. Debil. Na co mu to było. Tyle przeszedł. Ledwo umknął z holokaustu, zabito mu żonę i córkę, a w wieku 40-stu lat zachciało mu sie z 13-latką. Mógł mieć każdą. Teraz musimy się mordować z tym faktem.
   Jak czytam wypowiedzi na forum, w prasie, czy słucham w radiu to nie tylko Tobie.
Ja mu się zbytnio nie dziwię Jest takie powiedzenie: "Zakazany owoc smakuje lepiej". Myślę, że jest w tym jakieś ziarno prawdy.
Do tego człowiek z czasem przyzwyczaja sie do pewnego poziomu adrenaliny we krwi i aby życie nie stało się zbyt nudne szuka nowych wrażeń aby podnieść poziom narkotyku . . .
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
01-10-2009 01:35 
 Ocena 2 na 4
marek milczewski (2335 punktów)

>Do tego człowiek z czasem przyzwyczaja sie do pewnego poziomu adrenaliny we krwi i aby życie nie stało się zbyt nudne szuka nowych wrażeń aby podnieść poziom narkotyku . . .
>Pozdrawiam
>
Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --

Chłopaki z zespołu The Rolling Stones wielokrotnie się wypowiadali, że na trasie koncertowej dziewczyny tak im się pchały do, a właściwie na...., że mieli kompletny przesyt. Nie patrzyli, ile one mają lat, zaliczali wszystkie, jak leci. Ale po pewnym czasie nawet to im nie wystarczało, więc zaczęli się interesować młodymi chłopakami, którzy też pchali się drzwiami i oknami. Jager wtedy powiedział, że opamiętał się prawie w ostatnim momencie. Prawie, czyli jednak coś było. Narkotyki, alkohol, adrenalina i przede wszystkim śliczne dupeczki, a oni na fali. Mówił, że potrafili zaliczyć w noc po 5, 6 małolatek. Nie patrzyli zupełnie na wiek, "rżnęli co podlazło". Gdyby wtedy ich dopadli, to zrobiliby z nich pedofilów, gejów i co tam by chcieli. Takie czasy. Takie fanki. "Dzieci kwiatów". 70-te lata, to w Ameryce szał, ruja i porubstwo. I właśnie wtedy Polański "bzyknął" tą wściekłą małolatkę. Dzisiaj ówczesna hipiski, to porządne mamy i żony, ale czasem wspominają....Czy Polański jest taki zły? Czy ja bym nie skorzystał na jego miejscu wtedy? Kto to wie? A Nicholson, myślisz, że patrzył się i oburzał? Oni wtedy zaliczali jak leci co wlazło do łóżka. A właziło piękne i powabne stado dziewczyn. Nawet nie pojedynczo, ale po kilka na raz, w dzień i w nocy. Oni bogaci, w chatach jak marzenie, a one tylko ładne i ponętne. Kupa ludzi kręcących się po chacie, alkohol, interesy, basen i gołe namiętne panny.
Nie bronię Polańskiego, ale też i nie ganię specjalnie. Jakiś sędzia purytanin zawziął się na niego i mamy ten pasztet.

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
01-10-2009 04:22 
 0 na 2
homopitek (1536 punktów)
>Nie bronię Polańskiego, ale też i nie ganię specjalnie. Jakiś sędzia purytanin zawziął się na niego i mamy ten pasztet.

Sędzie nie był purytaninem, lecz koniunkturalistą podatnym na prasową histerię. Z różnych informacji wykopanych przez internautów (np. z forum "Aquanet") wynika taki wniosek, że Polański słusznie zrobił znikając z USA i unikając ichniej "sprawiedliwości". Mam wrażenie, że wielu jego dzisiejszych "pogromców" nie przyjmuje do wiadomości całej otoczki ówczesnego procesu i manipulacji dokonywanych przez sędziego. To "co zrobił" to jedno, a to jak próbowano go "osądzić" (czytaj "załatwić") to inna sprawa - warto o tym pamiętać. To też prawdopodobnie powód, dla którego amerykański wymiar sprawiedliwości nie bardzo się przykładał "w pościgu", bo lepiej (mniej wstydu) było sprawie dać zdechnąć. Mogli się nawet liczyć z odmową ekstradycji z obawy o nieuczciwy proces - a to byłby niezły skandal.


Nie stosuję emoticonów
Celtyk (3337 punktów)
>Nie bronię Polańskiego, ale też i nie ganię specjalnie. Jakiś sędzia purytanin zawziął się na niego i mamy ten pasztet.
   Policzyłem sobie tak to ile miał lat Polański jak to się stało jak również to w jakich to latach było. Zdaję sobie z tego sprawę, że tak się działo na koncertach, imprezach i zapewne nie tylko. Nie dziwi mnie, że artyści korzystali z okazji...
Co innego co robili, a co innego obiektywna ocena ich postępowania, a jeszcze co innego, co każdy z nas by zrobił w takiej sytuacji.
   Podejrzewam, że wielu z tych sławnych co publicznie opowiadają się za ukaraniem Polańskiego są hipokrytami.
   W od różnieniu od The Rolling Stones Polański miał pecha. Albo trafił na taką co za coś chciała się na nim zemścić, albo ktoś zastawił na niego sidła.

Osobiście staram się nie oceniać postępowania Polańskiego (nie wiem, czy do końca się mi to udaje). Przebywał w takim a nie innym środowisku i postępował jak większość jemu podobnych.
W tej sprawie jak na razie jest wiele niejasności i bardzo często w takich sytuacjach winnym jest zupełnie ktoś inny niż się wydaje, a może wręcz ktoś o kim nikt nie wspomina.
P.S. Jak już napisał placownik aktualnie na Polańskim ciąży cięższy zarzut niż ten medialnie nagłaśniany sprzed ponad 30 lat, ale ten akurat nie zagwarantuje takiej oglądalności/popularności.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
01-10-2009 10:59 
 Ocena 1 na 1
Eliath (1441 punktów)
>Czy Polański jest taki zły? Czy ja bym nie skorzystał na jego miejscu wtedy? Kto to wie?
>Nie bronię Polańskiego, ale też i nie ganię specjalnie. Jakiś sędzia purytanin zawziął się na niego i mamy ten pasztet.

Polecam lekturę do poduszki:

Roman Polanski Plea

Zeznania Samanthy Gailey
oportunista (1711 punktów)
Pan Polański, jeśli pójdzie siedzieć, to nie za to co zrobił, a za to, że dał się złapać. Kasy ci u niego dostatek na adwokatów i prawników, doskonale wiedział w co gra i jak to może się skończyć. Swoją drogą bardzo interesujący z niego musi być facet, przelatuje dziecko, miga się wymiarowi sprawiedliwości i jakby nigdy nic kręci genialne filmy, dostaje super nagrody i jest kul. Czyżby kasa była ważniejsza od bycia porządnym człowiekiem? Teraz moralistów mamy wielu, na dwoje babka wróżyła, może jeszcze jedna pieczeń się przy okazji upiecze. Ktoś powie, artysta, geniusz jemu wolno więcej, ja na to, gówno prawda, takiż cwany, to nie daj się złapać dupku, zaszyj się w jakiejś dziurze i nie pokazuj ludziom na oczy.
30-09-2009 12:46 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>takiż cwany, to nie daj się złapać dupku,

   Staraj się powściągać swoją onetową werwę.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
marek milczewski (2335 punktów)
>>takiż cwany, to nie daj się złapać dupku,
>   Staraj się powściągać swoją onetową werwę.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

to mnie właśnie drażni. Nie, żebym bronił Polańskiego, ale już o Mickiewiczu, Picassie czy Dali nikt nie mówi, że to szuje. Patrzymy na to co zrobili, a nie jacy byli. Zdaje się , że taki jest motyw tego wątku. Tak już jest niestety, że wielkim wybacza się więcej - patrz Jackson.


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Celtyk (3337 punktów)
>...Zdaje się , że taki jest motyw tego wątku.
   Motywów tego wątku jest już kilka. Zasadniczym było moje pytanie wyróżnione na niebiesko, ale tradycyjnie motywów wątkowi przybyło wraz ze wzrostem liczby dyskutantów (ale o to właśnie chodzi - o wymianę poglądów).

   Uważam, że bardzo tra finie problem twórczości artysty i jego życia prywatnego ujął Kurczeski tu: Cytat:
...z tym że chyba jako społeczeństwo niepotrzebnie utożsamiamy wymowę dzieł z wymiarem moralnym tego co reprezentuje ich twórca.

>Tak już jest niestety, że wielkim wybacza się więcej - patrz Jackson.
   Jest takie powiedzenie/przysłowie (nie wiem tego dokładnie): O zmarłych źle się nie mówi. Uważam, że to również wpływa na ocenę człowieka.

Ton oceny Jackson'a zmienił się i to dość istotnie na w stronę bardziej pozytywnej. I to samo dotyczy wszystkich artystów. Po ich śmierci ich życie jest drugorzędną sprawą a pierwszoplanową jest ich twórczość, która została i w cytowanych przez Ciebie przykładach przetrwała wieki.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
05-10-2009 02:19 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>to mnie właśnie drażni. Nie, żebym bronił Polańskiego, ale już o Mickiewiczu, Picassie czy Dali nikt nie mówi, że to szuje. Patrzymy na to co zrobili, a nie jacy byli. Zdaje się , że taki jest motyw tego wątku. Tak już jest niestety, że wielkim wybacza się więcej - patrz Jackson.

   Ale z nich wszystkich żyje jeszcze tylko Polański. Trudno żebyśmy się zachowywali jak papieże i odkopywali ich zwłoki celem przeprowadzenia sądu.

   Polański, do czego sam się przyznał, upił tę dziewczynkę, dał narkotyki, a potem zgwałcił analnie.
Żadna, nawet największa Twórczość nie zwalnia od odpowiedzialności za czyny.

   Mógł już dawno za to odpokutować. Ale uciekł. I wyszło mu na to, że całe życie uciekał. Od dzieciństwa i wojny począwszy, do samej śmierci praktycznie. Ma już przecież 76 lat. Na pewno tego chciał? Chyba nie. Szkoda...
maciejo (3492 punktów)
Na wieść o aresztowaniu Romana P. część watykańskich biskupów tak "na wszelki wypadek" postanowiło unikać gwardii szwajcarskiej.
Celtyk (3337 punktów)
   Doczekaliśmy się w końcu publicznej wypowiedzi polityków USA do których część europejskiego środowiska tak polityków jak i artystów "odprawiała modły" o ułaskawienie Polańskiego . . .
"Terminator" nie pomoże Polańskiemu. Cytat:
Schwarzenegger, który przed porzuceniem w 2003 r. aktorstwa na rzecz kariery politycznej zasłynął m.in. z roli "Terminatora", podkreślił, że podziwia filmy Polańskiego. "Niezależnie od tego, powinno się go traktować tak, jak każdego innego" - zastrzegł.
   Pierwszą wyważoną opinię o sprawie jaką czytałem była wypowiedź Tuska źródło Cytat:
Jakiekolwiek uniesienia o charakterze patriotycznym czy politycznym w przypadku sprawy Romana Polańskiego są nie na miejscu - stwierdził dziś premier Donald Tusk.
   Z wiadomości radiowych zasłyszanych przed chwilą usłyszałem o takiej samej postawie Hilary Clinton.
W najbliższym czasie Stany będą żyły medialnym procesem Pana Polańskiego
   Pytanie co przy okazji administracja USA przemyci przez swoje organa ustawodawcze, co mogłoby nie spodobać się społeczeństwu USA ... A tak mało kto zauważy . . .
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365