Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polska demokracja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
06-10-2009 21:12sceptymucha (moderator, 11470 punktów)Polska demokracja
Ocena 3 na 3
Witam!
PO wtopiła. Na horyzoncie politycznym brak sił, które można posądzać o uczciwość i racjonalność jednocześnie.
Gdy obejrzeć Teraz My z Masą jako bohaterem dostarczającym infa można popaść w depresję- wszyscy siedzą utaplani.
Jak wyjść z tego zaklętego kręgu głosowania na utaplanych?
(ja osobiście nie głosuję, ale nie uważam tego za wyjście satysfakcjonujące, więc pomijam ten wariant rozważań)
Wygląda na to, że w ławach na Wiejskiej siedzi stado osłów, które nie wie nawet, co się dzieje. Ja rozumiem, że pojedyńcza osoba nie może zajmować się wszystkim, ani czytać wszystkich ustaw poddawanych pod głosowanie i zagłębiać się w szczegóły. Koniec końców ceduje swój głos na kolegę, który miał się tym zająć (został wydelogowany do zbadania sprawy) i głosuje bezmyślnie według odgórnych wytycznych.
W firmach, np. działach księgowych istnieje coś takiego, jak sprawdzanie na drugą rękę (niezależnie przez kogoś drugiego nie podlegającego tym samym mechanizmom). W państwie jest to generowanie kilku służb policyjnych i taką rolę powinien pełnić podział Sejm- Senat. Ale nie pełni. Funkcję drugiej ręki pełnią dzienikarze lub publiczne grupy nacisku- o ile znajdą się ludzie zajmujący się akurat daną sprawą.
Moim zdaniem by poprawić jakość Sejmu należy zinstytucjalizować częściowo pisanie ustaw- upulicznić je w jak największej możliwej części.

Jeśli znacie inne rozwiązania poproszę o wpis, lub jeśli widać luki w tym, co napisałem.
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

salek (4701 punktów)
>Jak wyjść z tego zaklętego kręgu głosowania na utaplanych?

Pewnym rozwiązaniem mogłyby być JOWy. Bez partyj, bez związków, bez żadnych innych formalnych ugrupowań czy finansowanych publicznie grup. Politycy odpowiadający tylko przed swoim elektoratem. Tylko który się pod tym podpisze?
07-10-2009 00:03 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Pewnym rozwiązaniem mogłyby być JOWy.

   Kto, jako jedyny spoza drużyny Lecha, przebił się do Senatu w pierwszych wolnych wyborach?

   Chcemy mieć więcej takich orłów, którzy rozjadą każdego "polityka" hasłem - on się jeszcze nie nakradł, ja już nie muszę? Popierajmy JOW-y!

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
salek (4701 punktów)
Po każdej zmianie, zwłaszcza tak radykalnej pojawiają się delikwenci potrafiący ją wykorzystać. Tylko po jak długim czasie pojawią się wyborcy, odpowiadający na takie 'hasło' czymś w rodzaju koleś, idziesz tam kraść?

Oczywiście, że nieprędko. Zatem po radykalnej zmianie tego typu poczekałbym z osądem.. tak ze trzy kadencje. A nawet jedno pokolenie. Choć i to nie pomoże bez obywateli, którzy rozumieją co robią.
07-10-2009 14:07 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Choć i to nie pomoże bez obywateli, którzy rozumieją co robią.

   Otóż to! Pytanie, skąd tacy obywatele (w większej liczbie) mieliby się wziąć. Sami się nie ulęgną. Trzeba by im w tym jakoś pomóc. Piszę pomóc, a nie lepić ich na swój obraz i podobieństwo. 20 latkom pomóc juz można niewiele, nie mówiąc o starszych rocznikach. Wypada więc w końcu poważnie przejąć się powiedzeniem Kanclerza Wielkiego Koronnego wypisanym na korytarzach w pewnie co drugiej szkole w Polsce.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Choć i to nie pomoże bez obywateli, którzy rozumieją co robią.
>   Otóż to! Pytanie, skąd tacy obywatele (w większej liczbie) mieliby się wziąć. Sami się nie ulęgną.

Jeden tutaj już chce pomagać dzieciom w zdobywaniu pewnych doświadczeń, wprowadzać je w świat. To tylko z miłości do dzieci. Czym sie Ty kierujesz placowniku i w czym chcesz komuś pomóc?

Pozdrawiam.
07-10-2009 21:03 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>>   Otóż to! Pytanie, skąd tacy obywatele (w większej liczbie) mieliby się wziąć. Sami się nie ulęgną.
>Jeden tutaj już chce pomagać dzieciom w zdobywaniu pewnych doświadczeń, wprowadzać je w świat. To tylko z miłości do dzieci. Czym sie Ty kierujesz placowniku i w czym chcesz komuś pomóc?

   Reszta "wątku" w oślej ławce. A do Ciebie mam prośbę, abyś spróbował ograniczyć swój zwyczaj obgadywania za plecami do niezbędnego minimum.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>   Otóż to! Pytanie, skąd tacy obywatele (w większej liczbie) mieliby się wziąć. Sami się nie ulęgną.
>>Jeden tutaj już chce pomagać dzieciom w zdobywaniu pewnych doświadczeń, wprowadzać je w świat. To tylko z miłości do dzieci. Czym sie Ty kierujesz placowniku i w czym chcesz komuś pomóc?
>   Reszta "wątku" w oślej ławce. A do Ciebie mam prośbę, abyś spróbował ograniczyć swój zwyczaj obgadywania za plecami do niezbędnego minimum.

Słusznie, przyznaje rację. To nie obgadywanie, ale odniesienie. Jednak uznaję z pokorą, że niestosowne.
Zostaje jednak pytanie to: Czym się Ty kierujesz placowniku i w czym chcesz komuś pomóc?
placownik (17853 punktów)

> Zostaje jednak pytanie to: Czym się Ty kierujesz placowniku i w czym chcesz komuś pomóc?

   Kieruję się własnymi przemyśleniami częściowo wspartymi praktycznymi wprawkami. Resztkę znajdziesz tutaj.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
07-10-2009 22:31 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Wypada więc w końcu poważnie przejąć się powiedzeniem Kanclerza Wielkiego Koronnego wypisanym na korytarzach w pewnie co drugiej szkole w Polsce.

Takie jest młodzieży chowanie, jakie są Rzeczypospolite.
placownik (17853 punktów)

>Takie jest młodzieży chowanie, jakie są Rzeczypospolite.

   Każdy producent jaj zarodowych i każdy ich odbiorca powiedzą Ci, że jednak jajo jest pierwsze.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
07-10-2009 23:14 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Każdy producent jaj zarodowych i każdy ich odbiorca powiedzą Ci, że jednak jajo jest pierwsze.

Na początku było słowo,
potem było jajo, a następnie kura.
Pozostaje upchnąć gdzieś koguta.
Adamiak (36436 punktów)
>Pozostaje upchnąć gdzieś koguta.

08-10-2009 00:27 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Pozostaje upchnąć gdzieś koguta.

Po takim kogucie kura znosiłaby naleśniki.
08-10-2009 07:54 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Po takim kogucie kura znosiłaby naleśniki.
   Drugim, oczywistym zyskiem byłaby oszczędność na wysokości kurnika.
08-10-2009 08:16 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Drugim, oczywistym zyskiem byłaby oszczędność na wysokości kurnika.

Coś mi się widzi, że obok oślej ławki Administratorzy powinni założyć Kabaret de Voltaire'a, do którego kierowano by fragmenty niektórych won-tków. A swoją drogą: dlaczego koguty policyjne nie pieją?
08-10-2009 08:35 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Coś mi się widzi, że obok oślej ławki Administratorzy powinni założyć Kabaret de Voltaire'a...
   Wszystko jest obok oślej ławki.

>... do którego kierowano by fragmenty niektórych won-tków.
   Znaczy, wszystko prócz tych fragmentów jest już całkiem do niczego?

>A swoją drogą: dlaczego koguty policyjne nie pieją?
   Bo wyspecjalizowały się w zawodzeniu.
08-10-2009 08:50 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>>A swoją drogą: dlaczego koguty policyjne nie pieją?
>Bo wyspecjalizowały się w zawodzeniu.

Myślę, że ma to jakiś związek z kurami. No i z Freudem.
08-10-2009 09:09 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Bo wyspecjalizowały się w zawodzeniu.
>Myślę, że ma to jakiś związek z kurami.
   Owszem, ścisły namacalnie.

>No i z Freudem.
   Ten z kolei duży:


    Benefits Supervisor Sleeping - Lucian Freud.
.
08-10-2009 10:18 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Drugim, oczywistym zyskiem byłaby oszczędność na wysokości kurnika.
Oszczędzanie na wysokości kurnika byłoby sprzeczne z kurzą Naturą ("daj kurze grzędę - jeszcze wyżej siędę!").
Nieustanny pęd wzwyż pozwala kurze zachować kurzą twarz.
08-10-2009 22:16 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Oszczędzanie na wysokości kurnika byłoby sprzeczne z kurzą Naturą
   Ale zgodne z polityką niesprzeczności na wysokości.

>Nieustanny pęd wzwyż pozwala kurze zachować kurzą twarz.
   I kurz z pędu.
09-10-2009 13:02 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Ale zgodne z polityką niesprzeczności na wysokości.
>   I kurz z pędu.
Zgodnie z zasadą niesprzeczności pędu prof. Cour de Balance'a na wysokościach.
Konowal (6291 punktów)
>>Pewnym rozwiązaniem mogłyby być JOWy.
>   Kto, jako jedyny spoza drużyny Lecha, przebił się do Senatu w pierwszych wolnych wyborach?

No właśnie - wbrew całemu aparatowi agitacyjno-propagandowemu przeszli ludzie spoza układu.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Jak wyjść z tego zaklętego kręgu głosowania na utaplanych?Pewnym rozwiązaniem mogłyby być JOWy. Bez partyj, bez związków, bez żadnych innych formalnych ugrupowań czy finansowanych publicznie grup. Politycy odpowiadający tylko przed swoim elektoratem. Tylko który się pod tym podpisze?
Pomysł ma swoje plusy i minusy.
Plusy:
- przeniesie część polityków wchodzących do Parlamentu z racji wysokiego miejsca na liście do działań w tle (bo przecież koledzy ich nie opuszczą)- niemniej oczyści się trochę
- przywiąże polityka do ludzi
- pozwoli na większą rotację
Minusy:
- politycy dbać będą bardziej o interes lokalny niż państwowy, co musi być źródłem nadużyć
- nie eliminuje to istnienia partii, bo rządzic musi większość (jedynie uzależnienie od partii spadnie)
- mechanizm typu: dochrapuję się miejsca, pojawiają się pokusy, wzbogacam się przez kadencję, mam teraz wszystkich w dupie- nie znika

Co zrobić, by to uszczelnić?
Pozdrawiam
salek (4701 punktów)
Nie twierdzę, że ma tylko plusy. Ukraińskie doświadczenia dowodzą, że ma również poważne minusy. Czy poważniejsze niż nasze obecne? Nie wiem. Może zamiast 'jaka demokracja' trzeba by zapytać 'co zamiast demokracji'?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Nie twierdzę, że ma tylko plusy. Ukraińskie doświadczenia dowodzą, że ma również poważne minusy. Czy poważniejsze niż nasze obecne? Nie wiem. Może zamiast 'jaka demokracja' trzeba by zapytać 'co zamiast demokracji'?
To co napisałem, to nie wyraz krytycyzmu, ale znalezione w dość krótkim czasie argumenty za i przeciw. Ogólnie rzecz biorąc też chciałbym skrócić listy wyborcze (choć niekoniecznie od razu do jednomandatowych okręgów, np w zależności od zaludnienia od 2 do 5 przechodzi również).

Koniec końców wyszło mi to wszystko niewystarczjące ponieważ problem z aferą hazardową wygląda tak:
1. do władzy dochodzi dowolna opcja polityczna
2. wznowione zostają prace nad ustawą hazardową
3. po cichu korumpuje się kilku ważnych dla prac polityków
4. prace albo idą po myśli korumpujących albo w zasadzie nie idą wcale

W ten sposób śmietanka polityczna ma przez lata dojną krowę.
Prawdopodobnie takich dojnych krów jest więcej. Jednomandatowy okręg wyborczy nie zmieni tego, że będą korumpować tych, co dojdą do władzy.

Na przykład teraz, przecież wyjście jest proste:
pisze się tą ustawę w interesie społecznym (ale kto? politykom przecież widać, że na tym nie zależy; byłoby to zarzynanie krowy) i przegłosowywuje na nadzwyczajnym posiedzeniu w takiej formie, że gangsterom idzie w pięty. Koniec kropka.
Później mogą sobie robić komisje, czy obrzucać się błotem w spokoju.

Dlatego chcę by stworzyć instytucje od ustaw i od patrzenia na ręce przy pisaniu ustaw. Miejsca gdzie by było widać wiszące ustawy oraz plany i mapy drogowe pisania.

Pozdrawiam
salek (4701 punktów)
>Na przykład teraz, przecież wyjście jest proste:
>pisze się tą ustawę w interesie społecznym (ale kto? politykom przecież widać, że na tym nie zależy; byłoby to zarzynanie krowy) i przegłosowywuje na nadzwyczajnym posiedzeniu w takiej formie, że gangsterom idzie w pięty. Koniec kropka.
Tylko kto będzie musiał tę nadzwyczajną ustawę na nadzwyczajnym posiedzeniu przyjąć? Nie politycy przypadkiem?

>Dlatego chcę by stworzyć instytucje od ustaw i od patrzenia na ręce przy pisaniu ustaw. Miejsca gdzie by było widać wiszące ustawy oraz plany i mapy drogowe pisania.
Tylko kto patrzyłby na ręce instytucjom - jednym i drugim..
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Na przykład teraz, przecież wyjście jest proste:
>>pisze się tą ustawę w interesie społecznym (ale kto? politykom przecież widać, że na tym nie zależy; byłoby to zarzynanie krowy) i przegłosowywuje na nadzwyczajnym posiedzeniu w takiej formie, że gangsterom idzie w pięty. Koniec kropka.
>Tylko kto będzie musiał tę nadzwyczajną ustawę na nadzwyczajnym posiedzeniu przyjąć? Nie politycy przypadkiem?
Nie przyjęli by jej dziś? Przyjęli. Tylko złożyć jej nie chcą.
>>Dlatego chcę by stworzyć instytucje od ustaw i od patrzenia na ręce przy pisaniu ustaw. Miejsca gdzie by było widać wiszące ustawy oraz plany i mapy drogowe pisania.
>Tylko kto patrzyłby na ręce instytucjom - jednym i drugim..
?
Pozdrawiam
salek (4701 punktów)
>Nie przyjęli by jej dziś? Przyjęli. Tylko złożyć jej nie chcą.
Chciałbym to 'by' zobaczyć.

>>>Dlatego chcę by stworzyć instytucje od ustaw i od patrzenia na ręce przy pisaniu ustaw. Miejsca gdzie by było widać wiszące ustawy oraz plany i mapy drogowe pisania.
>>Tylko kto patrzyłby na ręce instytucjom - jednym i drugim..
>?
Zdajesz się zapominać, że instytucje składają się, podobnie jak sejmy czy senaty, z ludzi. Zagwarantujesz, że będą w nich zatrudniani wyłącznie ci kryształowi? Więc tym patrzącym ktoś musiałby patrzeć na ręce.. Któż więc przypilnuje strażników?

Zapewne kolejna instytucja...
Konowal (6291 punktów)

>Plusy:
>- przeniesie część polityków wchodzących do Parlamentu z racji wysokiego miejsca na liście do działań w tle (bo przecież koledzy ich nie opuszczą)- niemniej oczyści się trochę
bardzo dobrze
>- przywiąże polityka do ludzi
bardzo dobrze
>- pozwoli na większą rotację
niekoniecznie i niekoniecznie dobrze
>Minusy:
>- politycy dbać będą bardziej o interes lokalny niż państwowy, co musi być źródłem nadużyć
niekoniecznie - będzie bardziej dokładniejsza kontrola, bo kto ucieknie przed wzrokiem wścibskiego sąsiada ? zaś my jesteśmy dla państwa czy ono dla nas ? bardzo dobrze że będzie dbał o lokalne interesy
>- nie eliminuje to istnienia partii, bo rządzic musi większość (jedynie uzależnienie od partii spadnie)
to akurat jest plusem, bo partie będą musiały coś robić żeby przekonać ludzi do siebie, a nie tylko za nasze pieniądze puszczać reklamy wyborcze
>- mechanizm typu: dochrapuję się miejsca, pojawiają się pokusy, wzbogacam się przez kadencję, mam teraz wszystkich w dupie- nie znika
>Co zrobić, by to uszczelnić?
samo się uszczelni bo teraz jak się ktoś nachapie to nie znika tylko kolejną jedynkę wykupuje w następnych wyborach i hulaj dusza


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Konowal (6291 punktów)
>Jeśli znacie inne rozwiązania poproszę o wpis, lub jeśli widać luki w tym, co napisałem.

wprowadźmy monarchię myślę że gorzej by nie było, a przynajmniej mniej byłoby ludzi u władzy do opłacanie

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-10-2009 22:15 
 Ocena 3 na 3
Tomasz J. Niedziałkowski (242 punktów)
Polska klasa polityczna, to lekko śmierdzące i duszne towarzycho, powiewem świeżego powietrza mogłoby być wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych. Oczywiście pomysł ten jest w obecnej chwili nie do przepchnięcia- zbyt wielu skompromitowanych politykierów nie mogłoby podczepić się pod wyniki wyborcze innych,mniej skompromitowanych.To oczywiście takie luźne dywagacje, polskiej polityki nie biorę na serio, nie jest tego warta.
I na Boga!(hmm...) nie wprowadzajcie mi tu monarchii ma mną rządzić ktoś tylko dlatego, że jego serce pompuje błękitną, a nie pospolitą czerwoną krew? To już wolę tę naszą kulejącą i lekko duszną republikę, ot po prostu taki mój osobisty "czci brak dla błękitnej krwi i purpuratów"
pozdrawiam
Konowal (6291 punktów)
>To już wolę tę naszą kulejącą i lekko duszną republikę, ot po prostu taki mój osobisty "czci brak dla błękitnej krwi i purpuratów"
>pozdrawiam
>
koło republiki obecna demokracja to nawet nie leżała

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
08-10-2009 12:39 
 Ocena 1 na 1
Tomasz J. Niedziałkowski (242 punktów)

>koło republiki obecna demokracja to nawet nie leżała

o republice pisałem jako o formie państwa w którym instytucjami ustrojowymi jest wybieralny parlament, prezydent itd. W odróżnieniu od monarchii w której reprezentantem władzy suwerennej jest monarcha itd. W sensie prawnym obecnie mamy w naszym pięknym kraju republikę, niezależnie od Twojego poglądu na tę sytuację.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Jeśli znacie inne rozwiązania poproszę o wpis, lub jeśli widać luki w tym, co napisałem.
>wprowadźmy monarchię myślę że gorzej by nie było, a przynajmniej mniej byłoby ludzi u władzy do opłacanie
Monarchia we wschodnich regionach panuje aktualnie w Rosji. To nie jest dobry pomysł.
Pozdrawiam
Konowal (6291 punktów)
>>>Jeśli znacie inne rozwiązania poproszę o wpis, lub jeśli widać luki w tym, co napisałem.
>>wprowadźmy monarchię myślę że gorzej by nie było, a przynajmniej mniej byłoby ludzi u władzy do opłacanie
>Monarchia we wschodnich regionach panuje aktualnie w Rosji. To nie jest dobry pomysł.
>Pozdrawiam
>
to się patrz na zachodnie - np. Luxemburg

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>>>Jeśli znacie inne rozwiązania poproszę o wpis, lub jeśli widać luki w tym, co napisałem.
>>>wprowadźmy monarchię myślę że gorzej by nie było, a przynajmniej mniej byłoby ludzi u władzy do opłacanie
>>Monarchia we wschodnich regionach panuje aktualnie w Rosji. To nie jest dobry pomysł.
>>Pozdrawiam
>>
>to się patrz na zachodnie - np. Luxemburg
Niestety nie jesteśmy miastem.
Pozdrawiam
Konowal (6291 punktów)
>>to się patrz na zachodnie - np. Luxemburg
>Niestety nie jesteśmy miastem.
>Pozdrawiam
to ekstrapolujmy na państwo


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
salek (4701 punktów)
>>>to się patrz na zachodnie - np. Luxemburg
>>Niestety nie jesteśmy miastem.
>to ekstrapolujmy na państwo
To co działa jako małe - rzadko będzie działać jako duże równie dobrze.
07-10-2009 19:49 
 Ocena 1 na 1
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)

>wprowadźmy monarchię myślę że gorzej by nie było, a przynajmniej mniej byłoby ludzi u władzy do opłacanie

No nie wiem. Nie zapominaj, że monarchia to nie tylko król. To także stada arystokracji. A nie wiem czy taki hrabia by się marną dietą poselską zadowolił.
Celtyk (3337 punktów)
>Jak wyjść z tego zaklętego kręgu głosowania na utaplanych?
- Obwody jednomandatowe,
- Brak immunitetu,
- Brak diet poselskich,
- Brak jakichkolwiek przywilejów,
- Traktowanie posłów jak stadionowych chuliganów i sądzenie w sądach 24-godzinnych (chyba jeszcze funkcjonują),
- Zakaz rządzenia wszystkim tym, co już się pojawili w tej "karuzeli".
..................
Szkoda, że to tylko marzenia, bo nikt z Parlamentarzystów się pod tym nie podpisze
A poza tym kto przegłosuje zmiany w ordynacji wyborczej (obietnica, która wraca jak bumerang, ale bez finalnego efektu )
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
06-10-2009 23:37 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>A poza tym kto przegłosuje zmiany w ordynacji wyborczej (obietnica, która wraca jak bumerang, ale bez finalnego efektu )

Może do tego należy podejść chytrze i zaproponawać rozwiązanie, które będzie korzystne dla części polityków z każdej partii, a wyeliminuje innych.

Nie stosuję emoticonów
07-10-2009 08:13 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Jak wyjść z tego zaklętego kręgu głosowania na utaplanych?
>- Obwody jednomandatowe,
Albo dwu, albo trzymandatowe. Ciekawy pomysł.
>- Brak immunitetu,
To ma swoje plusy i minusy. Ci, co aktualnie rządzą i tak mają immunitet, straciła by go opozycja.
>- Brak diet poselskich,
Rozumiem, że chodzi Ci o przejrzystość poselskich zarobków- na przykład o ustawienie ich na poziomie pięciokrotności średniej krajowej i wyeliminowanie źródeł jak np dieta, których 'nie są pensją a można je ustawić tak, że w zasadzie są pensją'.
>- Brak jakichkolwiek przywilejów,
W sumie jak wyżej.
>- Traktowanie posłów jak stadionowych chuliganów i sądzenie w sądach 24-godzinnych (chyba jeszcze funkcjonują),
Bez sensu, stwarza pole do nadużyć dla rządzących.
>- Zakaz rządzenia wszystkim tym, co już się pojawili w tej "karuzeli".
Nie da się tak, bo przyjdą przypadkowi ludzie lub marionetki.
>..................
> Szkoda, że to tylko marzenia, bo nikt z Parlamentarzystów się pod tym nie podpisze

>A poza tym kto przegłosuje zmiany w ordynacji wyborczej (obietnica, która wraca jak bumerang, ale bez finalnego efektu )

Pozdrawiam
07-10-2009 10:49 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Rozumiem, że chodzi Ci o przejrzystość poselskich zarobków- na przykład o ustawienie ich na poziomie pięciokrotności średniej krajowej...

A niby z jakiej racji poziom pięciokrotności średniej krajowej? Pensje uzależnione są na ogół od efektów. Pierwszy rok kadencji: średnia krajowa. Jeśli konkretne sprawy (np. poziom bezrobocia, itp.) zostają załatwione - podwyżka. A dziurę budżetową przełożyłbym na wizyty komorników w politycznym establishmencie.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Rozumiem, że chodzi Ci o przejrzystość poselskich zarobków- na przykład o ustawienie ich na poziomie pięciokrotności średniej krajowej...
>A niby z jakiej racji poziom pięciokrotności średniej krajowej? Pensje uzależnione są na ogół od efektów. Pierwszy rok kadencji: średnia krajowa. Jeśli konkretne sprawy (np. poziom bezrobocia, itp.) zostają załatwione - podwyżka. A dziurę budżetową przełożyłbym na wizyty komorników w politycznym establishmencie.
Nie rozumiem co chcesz powiedzieć przez powyższe.
Kto ustala sprawy do załatwienia, kto i kiedy je rozlicza, kto określa czy przegłosowano 'dobry wariant' ustawy?
Co zrobić jak na efekty ruchów posłów czeka się pół roku, rok, więcej?
Pozdrawiam
07-10-2009 12:37 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Kto ustala sprawy do załatwienia, kto i kiedy je rozlicza, kto określa czy przegłosowano 'dobry wariant' ustawy?

Sprawy do załatwienia można odczytać z transparentów.
Sprawa zasadnicza: programy wyborcze powinny być harmonogramem załatwiania konkretnych problemów społecznych.

>Co zrobić jak na efekty ruchów posłów czeka się pół roku, rok, więcej?

OK, czeka się. Ale po pół roku, roku lub dwóch - posłowie ponoszą odpowiedzialność za nieudolność. Np. zwracają diety (które wypłacałbym dopiero pod koniec udanej kadencji), jak trzeba - idą do mamra. W każdym razie - ponoszą odpowiedzialność.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Kto ustala sprawy do załatwienia, kto i kiedy je rozlicza, kto określa czy przegłosowano 'dobry wariant' ustawy?
>Sprawy do załatwienia można odczytać z transparentów.
>Sprawa zasadnicza: programy wyborcze powinny być harmonogramem załatwiania konkretnych problemów społecznych.
Koniec końców doszliśmy do rozliczania tzw. 'programów wyborczych'.
Partie nigdy na to nie pójdą, bo zmuszamy je (potencjalni wyborcy), by kłamały.
Oni wiedzą, że obietnice są nierealne i my o tym wiemy, ale jedni przed drugimi udajemy, że jest w obietnicach sens.
W czasie rządów załatwiane są jedna, dwie sprawy, reszta to administrowanie.
Pozdrawiam
Celtyk (3337 punktów)
>Koniec końców doszliśmy do rozliczania tzw. 'programów wyborczych'.
A co tu rozliczać? Puste frazesy? Nierealne obietnice (typu 3 mln mieszkań...)?
>Partie nigdy na to nie pójdą, bo zmuszamy je (potencjalni wyborcy), by kłamały.
My? A niby jak ich zmuszamy do kłamania?
   Łatwiej jest nam oddać głos (co prawda i na szczęście nie wszyscy) na tych co niosą bardziej wzniosłe hasła niż na tych co mają bliższy rzeczywistości program wyborczy. Bo niestety ten bliższy rzeczywistości program nie przedstawia naszej przyszłości tak pięknie jak ten "wzniosły"
>Oni wiedzą, że obietnice są nierealne i my o tym wiemy, ale jedni przed drugimi udajemy, że jest w obietnicach sens.
Oni wiedzą a my niby nie?
   Też o tym doskonale wiemy! Tylko, że przynajmniej część wyborców wierzy (wierzy . . . właśnie wiara ), że tym razem może coś się zmieni.
>W czasie rządów załatwiane są jedna, dwie sprawy, reszta to administrowanie.
I dochodzimy do sedna problemu - "załatwia się" jedną dwie sprawy (o ile tyle się załatwi).
A co z resztą obietnic??
Obiecanki cacanki a głupiemu radość

Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>A co z resztą obietnic??
>
Obiecanki cacanki a głupiemu radość

Istnieje szybki sposób na zmianę tego, czy trzeba paru pokoleń dorastania do mechanizmów demokracji?
Pozdrawiam
08-10-2009 09:42 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Istnieje szybki sposób na zmianę tego, czy trzeba paru pokoleń dorastania do mechanizmów demokracji?
Nie wiem, czy trzeba, ale ostatnie 20lat pokazuje, że spora część może nie samego społeczeństwa, ale polityków sobie nie radzi ze zmianami, albo "radzi doskonale", ale nie wym kierunku co trzeba.
   Poza tym szybkie sposoby nie zawsze szybko wychodzą.
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
07-10-2009 21:29 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...jedni przed drugimi udajemy...

Typowe zjawisko dla teatru współczesnego: rozmycie widowni i sceny, aktora i widza.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>...jedni przed drugimi udajemy...
>Typowe zjawisko dla teatru współczesnego: rozmycie widowni i sceny, aktora i widza.
Co kończy ten wariant dyskusji zdaje się.
Pozdrawiam
placownik (17853 punktów)

>Sprawa zasadnicza: programy wyborcze powinny być harmonogramem załatwiania konkretnych problemów społecznych.

   Strasznie słusznie to brzmi! A może jakiś przykład konkretnego problemu społecznego do "załatwienia" w trakcie jednej kadencji?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Genialne.
W ten sposób na posła może kandydować tylko żądny władzy idiota albo grubszy cwaniak, który liczy, że i tak wyjdzie na swoje.
Celtyk (3337 punktów)
>Genialne.
   Dziękuję za komplement ale ja bym tego tak nie nazwał Starałem się zironizować rzeczywistość, ale mi chyba nie wyszło
>W ten sposób na posła może kandydować tylko żądny władzy idiota albo grubszy cwaniak, który liczy, że i tak wyjdzie na swoje.
A teraz czym to się bardzo różni? Tym, że poza tymi rządnymi władzy idą jeszcze biedni (na dodatek często niezaradni prywatnie), żeby się dorobić
   W mojej ocenie do działalności publicznej powinni iść ludzie, którzy chcą i POTRAFIĄ zrobić coś dla kraju. Jeśli przy okazji nie będą chcieli wypchać prywatnej kiesy państwową kasą tym lepiej.

Po ostatnich wyborach samorządowych usłyszałem o głównym powodzie kandydowania pewnego kandydata na radnego: Cytat:
"zawsze to parę złotych w domowym budżecie za godzinę posiedzenia na sesji".
   Jeśli podstawowym przyczynkiem pchania się do władzy jest dieta to zlikwidować dietę!

Bardzo dobrze oddaje rzeczywistość naszego światka politycznego taki komentarz znaleziony w necie:
Cytat:
Tacy rządzący, jacy wyborcy.
Nie ma się co wkurzać na polityków - ich celem jest wyłącznie uzyskanie i utrzymanie poparcia. To motłoch zwany elektoratem jest winien temu stanowi rzeczy. Prymitywna tłuszcza, rozumująca na zasadzie "nie stać mnie, to inni mają mi dać".
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
07-10-2009 21:24 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>   W mojej ocenie do działalności publicznej powinni iść ludzie, którzy chcą i POTRAFIĄ zrobić coś dla kraju. Jeśli przy okazji nie będą chcieli wypchać prywatnej kiesy państwową kasą tym lepiej.
>
3 x TAK.
Kłopot w tym, że tacy ludzie na ogół nie chcą iść. Przykład: Czuma został ministrem, bo iluś tam kompetentnych i (chyba) porządnych nie przyjęło propozycji Tuska. Narzekamy tutaj chóralnie na polityków, ale jednocześnie większość Polaków nie chodzi na wybory. Do kogo zatem te pretensje?
Oprócz rządu, parlamentu i partii politycznych jest jeszcze coś, co w "cywilizowanych" krajach z dojrzałą demokracją stanowi bardzo poważną siłę. Są to wszelkiej maści organizacje pozarządowe. Dla mnie na przykład genialna jest fundacja Owsiaka. Myślę, że jego "Orkiestra.." i "Przystanek..." wykonują większą i skuteczniejszą pracę odukacyjną wśród młodzieży od Ministerstwa Edukacji. Albo Monar. Albo Gaja. To w tego typu fundacjach i organizacjach wykluwa się następna generacja nie tylko świadomych obywateli, ale także liderów partii politycznych, posłów i ministrów. To jest zasiew. Na plony przyjdzie trochę poczekać. Czcze narzekanie jest niewiele warte.
Celtyk (3337 punktów)
>3 x TAK.

>Kłopot w tym, że tacy ludzie na ogół nie chcą iść.
Niestety, ale tu masz rację.
>Przykład: Czuma został ministrem, bo iluś tam kompetentnych i (chyba) porządnych nie przyjęło propozycji Tuska. Narzekamy tutaj chóralnie na polityków, ale jednocześnie większość Polaków nie chodzi na wybory.
Chodzę na wybory, ale przy ostatnich (do UE) miałem dylemat czy oddać ważny głos - w moim obwodzie nie było na kogo głosować
>Do kogo zatem te pretensje?
Do nas samych jako obywateli.
>...To jest zasiew. Na plony przyjdzie trochę poczekać. Czcze narzekanie jest niewiele warte.
Poczekać... Raczej nie doczekać. Po najpierw musimy poczekać aż Ci ludzie dojdą do władzy (licząc na to, że po drodze ich system wartości nie zostanie wypaczony), a potem poczekać aż ich działania przyniosą pozytywne efekty.
   Poza tym do takich zmian u szczytów nie wprowadzi jedna osoba. Trzeba zmian w społeczeństwie a na to się czasem czeka pokoleniami
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
07-10-2009 22:18 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>   Poza tym do takich zmian u szczytów nie wprowadzi jedna osoba. Trzeba zmian w społeczeństwie a na to się czasem czeka pokoleniami
>

Kiedyś na zmiany czekało się pokoleniami a nawet stuleciami. Teraz idzie to znacznie, znacznie szybciej (globalizacja, internet, powszechny dostęp do nauki, Europa bez granic...). Zapewniam Cie, że się doczekasz. Nawet ja się doczekam, chociaż młodość mam już dawno za sobą. Doczekamy się także, że największy hamulcowy zmian w Polsce, czyli potężny dzisiaj i wielce wpływowy KRK, powróci do kruchty. Patrz Francja, Włochy i Austria; nie tak dawno jeszcze bastiony Kościoła.
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>Moim zdaniem by poprawić jakość Sejmu należy zinstytucjalizować częściowo pisanie ustaw- upulicznić
>je w jak największej możliwej części.
>Jeśli znacie inne rozwiązania poproszę o wpis, lub jeśli widać luki w tym, co napisałem.
>
Demokracja, jako ustrój polityczny przeżywa kryzys w zasadzie wszędzie. Mówi się i pisze o tym powszechnie we wszystkich "cywilizowanych" krajach, ale jeszcze nikt nie wymyślił coś lepszego. W Polsce mamy o tyle gorzej, że jeszcze nie wykształciło się całkiem społeczeństwo obywatelskie (potrzeba na to wielu lat)i politycy mogą bezkarnie odwalać fuszerkę. Dodatkowym nieszczęściem jest stanowczo za duży wpływ Kościoła. I choćbyśmy nie wiem jak zaklinali rzeczywistość, to niewiele można przyśpieszyć. Tak, jak człowiek potrzebuje 18 lat do wydoroślenia, tak i społeczeństwo (postkomunistyczne) potrzebuje określonego czasu na stanie się społeczeństwem obywatelskim. Wejście do Unii i otwarcie granic znakomicie przyśpiesza proces "dorastania". O paradoksie, kryzys nam sprzyja. Rozpoczęła się wielka fala powrotów z emigracji zarobkowej. To ci powracający przywiozą ze sobą nie tylko uciułane funty, ale też (sto raz cenniejsze) dojrzałe postrzeganie państwa, polityki, kościoła etc etc.
Co do okręgów jednomandatowych to jest jeden poważny problem. Żeby zwyciężyć w wyborach, trzeba włożyć w kampanię sporo własnych pieniędzy (patrz Ameryka). Że posłami byliby głównie ludzie zamożni, nic złego. Nie byliby tak podatni na korupcję. Jednak nasi nowi rodzimi milionerzy w ogromnej większości mają "brudne" pieniądze. Nie wiem, czy chcielibyśmy mieć w parlamencie w komplecie "Zarząd Pruszkowa" lub Wołomina i "Masę" jako Ministra Sprawiedliwości?
07-10-2009 01:00 
 Ocena 1 na 1
Tomasz J. Niedziałkowski (242 punktów)

>Co do okręgów jednomandatowych to jest jeden poważny problem. Żeby zwyciężyć w wyborach, trzeba włożyć w kampanię sporo własnych pieniędzy (patrz Ameryka). Że posłami byliby głównie ludzie zamożni, nic złego. Nie byliby tak podatni na korupcję. Jednak nasi nowi rodzimi milionerzy w ogromnej większości mają "brudne" pieniądze. Nie wiem, czy chcielibyśmy mieć w parlamencie w komplecie "Zarząd Pruszkowa" lub Wołomina i "Masę" jako Ministra Sprawiedliwości?
>
Pozwolę się nie zgodzić- na dzień dzisiejszy żeby odgrywać pierwszoplanową rolę polityczną, a nie tylko zamykać i otwierać drzwi przed Tuskiem/Kaczyńskim, też trzeba mieć zasoby finansowe, w naszych polskich realiach, dosyć spore albo posiadać poparcie ludzi z "konkretnym groszem" (vide:Chlebowski).
Okręgów jednomandatowych, które weryfikowałyby rzeczywiste poparcie nie ma, a pieniądz i tak w naszej polityce odgrywa rolę niebagatelną.
Prócz tego istnieje coś takiego jak media, dla których łakomym kąskiem są podejrzane interesy ludzi ze świecznika, ten fakt w dużym stopniu eliminowałby Wołomin i Pruszków z sejmu i senatu.
Nie twierdzę, że przy jednomandatowych okręgach wyborczych do parlamentu trafiałyby tylko anioły, ale i dziś typów dziwnych na Wiejskiej nie brakuje, a przy okręgach jednomandatowych skład naszego ciała ustawodawczego w zdecydowanie większym stopniu odzwierciedlałby faktyczny głos wyborcy.
Prócz tego partie polityczne musiałyby inwestować w osoby, które cieszą się zaufaniem społecznym w danym okręgu wyborczym, a więc w dużym stopniu zostaliby z polityki wyeliminowani skompromitowani politykierzy, którzy swoją obecność w elitach władzy zawdzięczają głównie listom krajowym.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
To co powiesz na powołanie organizacji non-profit (Fundacja na przykład) zajmującej się czytniem wypocin posłów (ustaw itp) pod kątem prawności/merytoryczności. Byle by nie była państwowa.
Za to część kasy mogłaby dostawać od państwa.
Pozdrawiam
Tomasz J. Niedziałkowski (242 punktów)
>To co powiesz na powołanie organizacji non-profit (Fundacja na przykład) zajmującej się czytniem wypocin posłów (ustaw itp) pod kątem prawności/merytoryczności. Byle by nie była państwowa.
>Za to część kasy mogłaby dostawać od państwa.
>Pozdrawiam

Cóż pomysł może i dobry tylko znowu trudny do przeprowadzenia.Panowie (P)osłowie i panie (p)osłanki zrobią wszystko, żeby nikt im nosa w stanowienie prawa nie wtykał, patrząc na to z tej perspektywy na finansową pomoc państwa nie liczył bym zbytnio. Z drugiej strony tak jak pisałem sama idea powstania bezstronnej nie związanej z żadną grupą interesów organizacji , która wtykałaby błędy naszemu ciału ustawodawczemu jest ciekawa.
07-10-2009 12:29 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>To co powiesz na powołanie organizacji non-profit (Fundacja na przykład) zajmującej się czytniem wypocin posłów (ustaw itp) pod kątem prawności/merytoryczności. Byle by nie była państwowa.
>>Za to część kasy mogłaby dostawać od państwa.
>>Pozdrawiam
>Cóż pomysł może i dobry tylko znowu trudny do przeprowadzenia.Panowie (P)osłowie i panie (p)osłanki zrobią wszystko, żeby nikt im nosa w stanowienie prawa nie wtykał, patrząc na to z tej perspektywy na finansową pomoc państwa nie liczył bym zbytnio.
Ale oni sobie z ustawami nie radzą. Bardzo by chcieli, by ktoś pomógł im nieść ten ciężar. Tylko oni chcieliby do takich ustaw się 'podpinać' jak do swojego dzieła. Jak stworzysz coś niezależnego choć troszkę to tego nie będzie.

Cholera, właśnie wpadłem na pomysł stworzenia dobrze prosperującej firmy. Pisanie ustaw na zamówienie- coś jak pisanie prac magisterskich. Aż szkoda, że nie mam w tym doświadczenia żadnego. Chętnie bym się jednak przekwalifikował, bo wygląda, że to byłoby dobrze płatne zajęcie.
>Z drugiej strony tak jak pisałem sama idea powstania bezstronnej nie związanej z żadną grupą interesów organizacji , która wtykałaby błędy naszemu ciału ustawodawczemu jest ciekawa.
Niekoniecznie wytykanie błędów. Po prostu ogarniająca trochę to, co się dzieje. To nie miałoby być coś, co by w TV chodziło na programy i debaty, że gdzieś tam przecinka brakuje ale odwalało kawał dobrej roboty i upubliczniało ją.
Pozdrawiam
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Cholera, właśnie wpadłem na pomysł stworzenia dobrze prosperującej firmy. Pisanie ustaw na zamówienie- coś jak pisanie prac magisterskich.
Co wywołuje konieczność powstania nowej ustawy?

Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Cholera, właśnie wpadłem na pomysł stworzenia dobrze prosperującej firmy. Pisanie ustaw na zamówienie- coś jak pisanie prac magisterskich.
>Co wywołuje konieczność powstania nowej ustawy?
Widmo wyborów, społeczny nacisk na załatwienie spraw bieżących, potrzeby administracyjne, problemy budżetowe, być może też inne.
Pozdrawiam
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>Co wywołuje konieczność powstania nowej ustawy?
>Widmo wyborów, społeczny nacisk na załatwienie spraw bieżących, potrzeby administracyjne, problemy budżetowe, być może też inne.
Ale ja poważnie pytałem.

Od dwudziestu lat nic tylko piszą ustawy. W jakim zakresie rzeczywistość zmienia się tak diametralnie i tak szybko, że trzeba oddać to w nowej ustawie?
Rozumiem dostosowywanie naszego prawa do prawa UE, ale poza tym? Może te ustawy są zbyt szczegółowe i zawierają to, co powinno się znaleźć w przepisach wykonawczych?

Przykład: czy zbudowanie kilku stadionów na Euro 2012 naprawdę wymaga odrębnej ustawy? Co takiego w dotychczas obowiązujących przepisach prawa uniemożliwiało takie inwestycje?



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>>Co wywołuje konieczność powstania nowej ustawy?
>>Widmo wyborów, społeczny nacisk na załatwienie spraw bieżących, potrzeby administracyjne, problemy budżetowe, być może też inne.
>Ale ja poważnie pytałem.
>Od dwudziestu lat nic tylko piszą ustawy. W jakim zakresie rzeczywistość zmienia się tak diametralnie i tak szybko, że trzeba oddać to w nowej ustawie?
>Rozumiem dostosowywanie naszego prawa do prawa UE, ale poza tym? Może te ustawy są zbyt szczegółowe i zawierają to, co powinno się znaleźć w przepisach wykonawczych?
>Przykład: czy zbudowanie kilku stadionów na Euro 2012 naprawdę wymaga odrębnej ustawy? Co takiego w dotychczas obowiązujących przepisach prawa uniemożliwiało takie inwestycje?
Nie potrafię dalej prowadzić rzeczowej dyskusji, bo się nie znam na tyle bym bronił tego, co napiszę.

Jednak gdzieś w głowie zostawiam sobie pytanie, o to, jak to pisanie ustaw powinno działać.
Pozdrawiam
07-10-2009 12:44 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Z drugiej strony tak jak pisałem sama idea powstania bezstronnej nie związanej z żadną grupą interesów organizacji , która wtykałaby błędy naszemu ciału ustawodawczemu jest ciekawa.

Z drugiej strony...idea powstania bezstronnej...organizacji. To czysta fikcja. Już na pierwszej stronie okazałoby się, że przypadkowo reprezentuje hodowców królików lub producentów sznurówek.
07-10-2009 11:55 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Demokracja, jako ustrój polityczny przeżywa kryzys w zasadzie wszędzie.

Sugerujesz, że demokracja miała się kiedyś dobrze? To ustrój, który ma kryzys wpisany w swoją istotę. Kryterium ilościowe (większość), które rozstrzygać ma o jakości czegoś to czysta bzdura: nie da się w wyborach zmienić błękitu na zieleń. W innych obszarach życia człowiek zwykł kierować się kryterium kompetencyjnym: dlatego chce być leczony przez dobrego lekarza, uczony przez dobrego nauczyciela, chce, aby pralkę naprawił mu dobry fachowiec, itd, itp, itd. Tylko w obliczu państwa decyduje się na pospolite ruszenie zwane wyborami, w którym głos idioty równa się głosowi nieco mądrzejszych, a przypadkowo wybrany hochsztapler zostaje na parę lat człowiekiem roku. O prawdzie nie decyduje wyborcze gremium. Podobnie powinno być z historią państw i narodów. Co oczywiście wcale nie znaczy, aby ludziom odebrać wszelki wpływ na rzeczywistość i swój los.
Kowalska (14008 punktów)
>Co do okręgów jednomandatowych to jest jeden poważny problem. Żeby zwyciężyć w wyborach, trzeba włożyć w kampanię sporo własnych pieniędzy (patrz Ameryka). Że posłami byliby głównie ludzie zamożni, nic złego. Nie byliby tak podatni na korupcję. Jednak nasi nowi rodzimi milionerzy w ogromnej większości mają "brudne" pieniądze. Nie wiem, czy chcielibyśmy mieć w parlamencie w komplecie "Zarząd Pruszkowa" lub Wołomina i "Masę" jako Ministra Sprawiedliwości?

   A warum nicht, jak to mawiają na wschodzie. Ci kolesie o co ja o co, ale o interesy potrafią dbać. Gdyby Polska stała się ich interesem, to i o nią by zadbali. A i plebsowi może by coś kapnęło. Jak są pijani to ponoć mają szeroki gest. A "Masa" jako minister sprawiedliwości? A w czym on gorszy od Zera?

   No, ale to tylko pobożne życzenia, bo chłopaki za mądre są na takie hocki klocki. Oni sobie siedzą cichutko w willach na Kanarach czy innych Cyprach, jak trzeba pociągnąć kukiełki za sznurki to wyjmują komórkę, memory five, Miro, Grzesiu, czy jaki im tam w danej chwili potrzebny, i wszystko jasne.

   A my jak te ciule patrzymy w telewizję jak to dzielnie Durczok przepytuje Donka z kartki. Z kartki, którą dostał z Cypru czy innych Kanarów...
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>    A my jak te ciule patrzymy w telewizję jak to dzielnie Durczok przepytuje Donka z kartki. Z kartki, którą dostał z Cypru czy innych Kanarów...
>
Rozumiem, że to taka figura retoryczna (!? ).
Dla mnie na tej durczokowej kartce był raczej kiepski scenariusz rozmowy. Wielka gwiazda tivi pytała Tuska wyłącznie o rzeczy, które już na miliony sposobów były podawane i komentowane w mediach. Czekałem choćby na jedno wnoszące cokolwiek nowego pytanie. Na przykład: "Skoro chce Pan, odsyłając Schetynę, Czumę & CO, odciążyć rząd, żeby mógł się zająć ważniejszymi sprawami, to proszę powiedzieć naszym widzom, czym ważnym będzie się zajmować Pański rząd do końca roku?"
Nasza czwarta władza nie wnosi prawie nic pozytywnego i ważnego do życia publicznego. Ich główny cel: sensacyjny news na czołówce i maksymalna oglądalność (bo wtedy są zamówienia na reklamy).
Kowalska (14008 punktów)
>>    A my jak te ciule patrzymy w telewizję jak to dzielnie Durczok przepytuje Donka z kartki. Z kartki, którą dostał z Cypru czy innych Kanarów...

>Rozumiem, że to taka figura retoryczna (!? ).

   A niby co innego?

>Dla mnie na tej durczokowej kartce był raczej kiepski scenariusz rozmowy. Wielka gwiazda tivi pytała Tuska wyłącznie o rzeczy, które już na miliony sposobów były podawane i komentowane w mediach. Czekałem choćby na jedno wnoszące cokolwiek nowego pytanie.

   A niby co innego miało być? Donek dostał wytyczne z Cypru, przekazał je Kamilowi, a ten z tych wytyczonych wytycznych przepytał Donka, który był świetnie przygotowany, bo przecież on te wytyczne dostarczył.... I tak do zajeb..... I zawsze tak było, jest i będzie. Nie ma co czekać, nawet na jedno cokolwiek nowego wnoszące pytanie.

>Na przykład: "Skoro chce Pan, odsyłając Schetynę, Czumę & CO, odciążyć rząd, żeby mógł się zająć ważniejszymi sprawami, to proszę powiedzieć naszym widzom, czym ważnym będzie się zajmować Pański rząd do końca roku?"

   Jak czym się będzie zajmować? Ty się retorycznie zapytałeś, prawda?

>Nasza czwarta władza nie wnosi prawie nic pozytywnego i ważnego do życia publicznego. Ich główny cel: sensacyjny news na czołówce i maksymalna oglądalność (bo wtedy są zamówienia na reklamy).

   A po co ma wnosić? Nie ma żadnej pierwszej, drugiej, trzeciej czy czwartej władzy. Jest władza. WŁADZA.
Konowal (6291 punktów)

>Demokracja, jako ustrój polityczny przeżywa kryzys w zasadzie wszędzie. Mówi się i pisze o tym powszechnie we wszystkich "cywilizowanych" krajach, ale jeszcze nikt nie wymyślił coś lepszego.

bo i nie trzeba, bardzo dobrze monarchie sie sprawdzały, jak wiadomo demokracja ma poważne wady, zresztą jak każdy ustrój bo za danym pojęciem stoją ludzie którzy w każdej epoce mają takie same namiętności.

>W Polsce mamy o tyle gorzej, że jeszcze nie wykształciło się całkiem społeczeństwo obywatelskie (potrzeba na to wielu lat)i politycy mogą bezkarnie odwalać fuszerkę. Dodatkowym nieszczęściem jest stanowczo za duży wpływ Kościoła.

może jakiś przykład jaki to negatywny wpływ KK jest

>I choćbyśmy nie wiem jak zaklinali rzeczywistość, to niewiele można przyśpieszyć. Tak, jak człowiek potrzebuje 18 lat do wydoroślenia, tak i społeczeństwo (postkomunistyczne) potrzebuje określonego czasu na stanie się społeczeństwem obywatelskim. Wejście do Unii i otwarcie granic znakomicie przyśpiesza proces "dorastania". O paradoksie, kryzys nam sprzyja. Rozpoczęła się wielka fala powrotów z emigracji zarobkowej.
>To ci powracający przywiozą ze sobą nie tylko uciułane funty, ale też (sto raz cenniejsze) dojrzałe postrzeganie państwa, polityki, kościoła etc etc.

Stanowczo za dużo oglądasz TV, troszkę ludzi wróciło ale raczej tych o najniższych kwalifikacjach których oprócz kasy nie za wiele obchodziło.

>Co do okręgów jednomandatowych to jest jeden poważny problem. Żeby zwyciężyć w wyborach, trzeba włożyć w kampanię sporo własnych pieniędzy (patrz Ameryka). Że posłami byliby głównie ludzie zamożni, nic złego. Nie byliby tak podatni na korupcję. Jednak nasi nowi rodzimi milionerzy w ogromnej większości mają "brudne" pieniądze. Nie wiem, czy chcielibyśmy mieć w parlamencie w komplecie "Zarząd Pruszkowa" lub Wołomina i "Masę" jako Ministra Sprawiedliwości?
>
A co niby sie znimi stało? gdzieś zaginęli? Coś Ci mówią takie nazwiska jak Papała Dębski , sparawy jak afera gruntowa ? JOW-y na pewno mają wady , ale są biższe ludziom i rzeczywistym nastrojom niż obecny system.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
12-10-2009 00:07 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>Dodatkowym nieszczęściem jest stanowczo za duży wpływ Kościoła.
>może jakiś przykład jaki to negatywny wpływ KK jest
>

Zamiast mojej wyliczanki proponuję lekturę archiwum tego forum. O roli (negatywnej) KK napisano już niepoliczalną wręcz liczbę postów.
oportunista (1711 punktów)
To co chciałbym zaproponować jest bardzo mało prawdopodobne by gdziekolwiek się wydarzyło, jednak przeprowadzenie poniższego eksperymentu mogło by być ciekawe.
1 Utworzenie apolitycznej służby cywilnej i dyplomatycznej z bardzo rygorystycznymi kryteriami powołania i odwołania
2 Tworzenie prawa przez wysoko wyspecjalizowane jednostki naukowo badawcze bez możliwości wpływania na treść ustaw przez Sejm, jego rola powinna się ograniczać do przyjęcia lub odrzucenia bez poprawek. Uniemożliwiło by to psucie prawa. Stanowione prawo nie może podlegać interpretacji, musi być jednoznaczne.
3 Szczegółowo określić kryteria kandydatów na posłów, wykształcenie, stan zdrowia fizycznego i psychicznego, karalność, wiek, zapewni to ograniczenie poziomu przypadkowości. Pozbawić wszelkich przywilejów i możliwości czerpania korzyści z zajmowanej pozycji, wyeliminuje to karierowiczów i kombinatorów no i idiotów.
4 Partie polityczne pozbawić dotacji i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, ściśle określić stanowiska obsadzane w państwie przez nominacje partyjne.
Nic nowego prawda, spróbujcie wprowadzać to jednak w życie, tam gdzie przywileje tam mend wszelakich zawsze pełno.
07-10-2009 11:00 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>tam gdzie przywileje tam mend wszelakich zawsze pełno.

W Polsce bycie mendą stało się już przywilejem. Wyrazem szlachectwa.
07-10-2009 11:06 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Szczegółowo określić kryteria kandydatów na posłów, wykształcenie, stan zdrowia fizycznego i psychicznego, karalność, wiek, zapewni to ograniczenie poziomu przypadkowości.

Jeśli kryteria na posłów, to również kryteria dla wyborców. I tak idiota miałby np. 1/100 głosu, katolik 1/50, racjonalista - 1 pełny głos.
Gosia (9452 punktów)

>Jeśli kryteria na posłów, to również kryteria dla wyborców. I tak idiota miałby np. 1/100 głosu, katolik 1/50, racjonalista - 1 pełny głos.
A kto byłby władny orzekać o zidioceniu wyborcy? Lekarze? Kto zweryfikuje owych weryfikujących lekarzy? Inni lekarze? itd, itd, itd...
07-10-2009 12:17 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>A kto byłby władny orzekać o zidioceniu wyborcy? Lekarze? Kto zweryfikuje owych weryfikujących lekarzy? Inni lekarze? itd, itd, itd...

OK, pobawmy się dalej w social fiction: wybory nie polegałyby tylko na postawieniu symbolu analfabety - tj. krzyżyka - w odpowiednim miejscu, ale trwałyby nieco dłużej, ale przecież na szali leży jakość naszego życia. Najpierw potencjalny wyborca stawiałby powiedzmy 50 krzyżyków w jakimś teście, który scharakteryzowałyby jego społeczną kompetencję. Pozwoliłoby to np. ograniczyć głosy kobiet/ gejów, które chciałyby głosować na przystojnego faszystę, albo eliminowałoby żuli, którzy nie wiedzą, w jakim kraju żyją. Itd. Każdy by miał głos, ale o różnej wadze, uzależnionej od pewnej kompetencji.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>A kto byłby władny orzekać o zidioceniu wyborcy? Lekarze? Kto zweryfikuje owych weryfikujących lekarzy? Inni lekarze? itd, itd, itd...
>OK, pobawmy się dalej w social fiction: wybory nie polegałyby tylko na postawieniu symbolu analfabety - tj. krzyżyka - w odpowiednim miejscu, ale trwałyby nieco dłużej, ale przecież na szali leży jakość naszego życia. Najpierw potencjalny wyborca stawiałby powiedzmy 50 krzyżyków w jakimś teście, który scharakteryzowałyby jego społeczną kompetencję. Pozwoliłoby to np. ograniczyć głosy kobiet/ gejów, które chciałyby głosować na przystojnego faszystę, albo eliminowałoby żuli, którzy nie wiedzą, w jakim kraju żyją. Itd. Każdy by miał głos, ale o różnej wadze, uzależnionej od pewnej kompetencji.
Fajne, ale prechodzi tylko wtedy, gdy kart nie zliczają ludzie a automaty.
Pozdrawiam
oportunista (1711 punktów)
Posunę się dalej, wybory jako takie są bez sensu, wybieramy tych których nam podsuną, czyli tak na prawdę i tak nie mamy wyboru, o atrybutach intelektualnych nie wspomnę. Proponuje losowanie, entliczek pętliczek na kogo wypadnie na tego bęc, w puli umieszczamy prawych i sprawiedliwych, no takich co nie dali się złapać. Padło na ciebie, jesteś zainteresowany to jazda na Wiejską. Taki mechanizm nie zaszkodziłby demokracji a parlamentaryzm mógłby tylko zyskać, co ważniejsze problemu wybierających i wybranych by nie było, szkoda tylko tych naszych wspaniałych partii co z nimi by się stało.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Posunę się dalej, wybory jako takie są bez sensu


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
07-10-2009 23:36 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano.

Załóżmy, że wybory nie zmieniają nic.
To i owo zmienia się jednak. Na przykład ponad 43% Niemców wybrało niegdyś Hitlera.
Trudno więc przyjąć powyższe założenie.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano.
>Załóżmy, że wybory nie zmieniają nic.
>To i owo zmienia się jednak. Na przykład ponad 43% Niemców wybrało niegdyś Hitlera.
>Trudno więc przyjąć powyższe założenie.
Chcesz dyskutować z aforyzmem?!

Po co przywołujesz fakt z historii Niemiec, przecież w Polsce mamy przykład wyborów, które zmieniły wszystko.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
08-10-2009 00:23 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>...wybory jako takie są bez sensu...

Demokracja ma swoja historię. Nic nie wskazuje na to, że żyjemy w jej ostatniej fazie. Uczymy się jej, wyciągamy wnioski: jeśli np. demokratycznie wyłoniony faszyzm zagroził demokracji, jej kolejny etap uznał go za dziejową pomyłkę, za zbrodnię. Ja do dzisiaj nie rozumiem, jak było możliwe (i zdaje się, że nadal jest), by prezydentem został np. Wałęsa, a posłem pani Beger. Całe szczęście, że losy państw nie zależą od jednostek (tak jak nasze zdrowie nie zależy na ogół od lekarzy, a jeśli zależy, to nasze szanse przeżycia drastycznie maleją). Marzy mi się demokracja oparta na społecznej i politycznej kompetencji - zarówno wyborców jak i wybieranych. Obecnie dominuje zwodniczy model: zakłada się, że jeśli ktoś jest dobry w uprawie ogródka, to poradzi sobie z lasem. Taki transfer niestety nie zawsze działa: a z logicznego punktu widzenia jest pochopnym uogólnieniem kompetencji. Dobry kumpel nie musi być dobrym ministrem.
08-10-2009 00:37 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Ja do dzisiaj nie rozumiem, jak było możliwe (i zdaje się, że nadal jest), by prezydentem został np. Wałęsa, a posłem pani Beger.

Winę za to, że do parlamentu mogą wejść osoby takie, jak p. Beger, ponosi beznadziejna ordynacja wyborcza, promująca tych członków partii, których jedyną zasługą jest pozostawanie w dobrych stosunkach z układającymi listy wyborcze.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>To co chciałbym zaproponować jest bardzo mało prawdopodobne by gdziekolwiek się wydarzyło, jednak przeprowadzenie poniższego eksperymentu mogło by być ciekawe.
>1 Utworzenie apolitycznej służby cywilnej i dyplomatycznej z bardzo rygorystycznymi kryteriami powołania i odwołania
Nie do zrobienie dla służby cywilnej. Z dyplomatyczną tak będzie niedługo dzięki/przez UE.
>2 Tworzenie prawa przez wysoko wyspecjalizowane jednostki naukowo badawcze bez możliwości wpływania na treść ustaw przez Sejm, jego rola powinna się ograniczać do przyjęcia lub odrzucenia bez poprawek. Uniemożliwiło by to psucie prawa. Stanowione prawo nie może podlegać interpretacji, musi być jednoznaczne.
Jednoznaczne ze zniesieniem Sejmu. Prościej upublicznić tak zrobione ustawy i kazać głosować ludności przez internet. Posłowie nie byliby do niczego potrzebni pojawili by się za to agitatorzy próbujący dotrzeć do mas ludzkich.
>3 Szczegółowo określić kryteria kandydatów na posłów, wykształcenie, stan zdrowia fizycznego i psychicznego, karalność, wiek, zapewni to ograniczenie poziomu przypadkowości.
Karalność i wiek wydają się kryteriami ok, cała reszta jest dla polskiej rzeczywistości do dupy. Chyba żeby robić na żywo w TV kandydatom testy zdrowia psychicznego i ogólnego poziomu wiedzy o świecie.
>Pozbawić wszelkich przywilejów i możliwości czerpania korzyści z zajmowanej pozycji, wyeliminuje to karierowiczów i kombinatorów no i idiotów.
A także wielu uczciwych ludzi, kórzy będą chcieli zarabiać gdzieś normalne stawki. Za to zwiększy się ilość elementu fanatycznego.
>4 Partie polityczne pozbawić dotacji i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, ściśle określić stanowiska obsadzane w państwie przez nominacje partyjne.
Toż na aferze hazardowej partie dostawały od mafii dotacje rzędu dziesiątek (może setek) milionów dolarów. Chcesz zrobić z mafii jedynego żywiciela?
>Nic nowego prawda, spróbujcie wprowadzać to jednak w życie, tam gdzie przywileje tam mend wszelakich zawsze pełno.
Jakby to odwrócić: tam gdzie biedno i pusto, tam uczciwi żyją.

To jednak raczej od naszej zaradności zależy, czy przy przywilejach są mendy.
Pozdrawiam
oportunista (1711 punktów)
Wszystko pięknie prócz mafii, mnie się ona kojarzy najbardziej z państwem mniej camorrą, przynajmniej dziś tak to wygląda. Dotacja to dotacja, nie ma znaczenia kto kogo dotuje, nigdy nie robi tego bezinteresownie.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Konstytucja określa, że głównym zadaniem Sejmu i Senatu jest stanowienie prawa.
Ilu spośród 460 posłów i 100 senatorów ma pojęcie o prawie? Ilu z nich ma pojęcie o zasadach pracy parlamentu?
Innymi słowy, ilu parlamentarzystów ma pojęcie o tym, czym powinni się zajmować i jak?

90% parlamentarzystów, to maszynki do głosowania, a głosują tak, jak szef partii czy klubu poselskiego im nakaże. Nadal zatem nie wiedzą nad czym głosują, ale już wiedzą jak mają głosować.

Do tego bałaganu trzeba jeszcze dodać radę ministrów i prezydenta. Ministrem bez trudu może zostać osoba, która w wyborach parlamentarnych przepadła albo wręcz osoba, która w ogóle nie poddała się weryfikacji przez wyborców.

Prezydentem może zostać każdy, co pokazuje nasza historia najnowsza.

Ogólny obraz demokracji jawi się nieciekawie, tym bardziej, że tak jak łatwo wybrać kogoś do parlamentu, tak trudno go odwołać. Na jakość pracy rządu i ministrów prezydenckich już w ogóle wyborcy nie mają najmniejszego wpływu.

JOW-y nie są żadną gwarancją, że jakość prac parlamentu, rządu czy prezydenta ulegną zdecydowanej poprawie, bo żadna zmiana administracyjna nie sprawi, że głupich zastąpią mądrzy.

Widzę jedną możliwość uniknięcia tego, żeby byle kto nie trafiał do parlamentu, nie piastował stanowiska prezydenta - tą możliwością jest zdecydowany wzrost zamożności społeczeństwa.

No bo na kogo od 1989 roku głosuje większość wyborców? Ano na tych, którzy obiecują poprawę ich sytuacji materialnej plus ewentualne ukaranie winnych biedy wyborców.

Jeśli osobista bieda przestanie być jedynym motywem do oddania głosu na obiecujących gruszki na wierzbie, to dopiero wtedy mamy szansę na zakończenie trwającej od 1989 roku... rewolucji komunistycznej ubranej w formę demokracji parlamentarnej.



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
07-10-2009 12:26 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli osobista bieda przestanie być jedynym motywem do oddania głosu na obiecujących gruszki na wierzbie...

W społeczeństwie, w którym wiara w religijne nonsensy odgrywa decydującą rolę, gruszki na wierzbie są czymś na wyciągnięcie ręki.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Konstytucja określa, że głównym zadaniem Sejmu i Senatu jest stanowienie prawa.
To Senat jeszcze istnieje? Na prawdę? Skasujmy go a uzyskane środki przeznaczmy na bardziej ogarniętą instytucję, albo wynajem prawników (tyle jest zdolnych studentów po prawie, co ich korporacja nie weźmie) żeby to czytali i poprawiali.

>Do tego bałaganu trzeba jeszcze dodać radę ministrów i prezydenta. Ministrem bez trudu może zostać osoba, która w wyborach parlamentarnych przepadła albo wręcz osoba, która w ogóle nie poddała się weryfikacji przez wyborców.
Tak powinno być.
>Prezydentem może zostać każdy, co pokazuje nasza historia najnowsza.
Tak powinno być.
>Ogólny obraz demokracji jawi się nieciekawie, tym bardziej, że tak jak łatwo wybrać kogoś do parlamentu, tak trudno go odwołać. Na jakość pracy rządu i ministrów prezydenckich już w ogóle wyborcy nie mają najmniejszego wpływu.
Mają przez 'swoich posłów'. Prezydenccy nic nie znaczą. Tu jest ok.
Wybieralny minister nie ma szans przeprowadzić niepopularnych a potrzebnych posunięć.

>Widzę jedną możliwość uniknięcia tego, żeby byle kto nie trafiał do parlamentu, nie piastował stanowiska prezydenta - tą możliwością jest zdecydowany wzrost zamożności społeczeństwa.
Na odpowiedź na to zdanie potrzebowałbym zdecydowanie więcej czasu, więc w tym momencie nie padnie.
>No bo na kogo od 1989 roku głosuje większość wyborców? Ano na tych, którzy obiecują poprawę ich sytuacji materialnej plus ewentualne ukaranie winnych biedy wyborców.
Chleba i Igrzysk.

Pozdrawiam
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>Konstytucja określa, że głównym zadaniem Sejmu i Senatu jest stanowienie prawa.
>To Senat jeszcze istnieje? Na prawdę? Skasujmy go a uzyskane środki przeznaczmy na bardziej ogarniętą instytucję, albo wynajem prawników (tyle jest zdolnych studentów po prawie, co ich korporacja nie weźmie) żeby to czytali i poprawiali.
Jeden senat chcesz zastąpić innym?

Rozumiem o co ci chodzi, tyle że jakie są gwarancje, że prawo tworzone "na zewnątrz" parlamentu będzie lepsze niż obecnie? Przecież dziś projekty ustaw też są opiniowane przez prawników, a buble ciągle się zdarzają, a może nawet dominują w ustawodawstwie.

Im bardziej zagmatwane prawo, tym większe dochody prawników, więc im się nie opłaca stanowienie dobrego, prostego, jasnego prawa.

PS A po co nam Prezydent?



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>>Konstytucja określa, że głównym zadaniem Sejmu i Senatu jest stanowienie prawa.
>>To Senat jeszcze istnieje? Na prawdę? Skasujmy go a uzyskane środki przeznaczmy na bardziej ogarniętą instytucję, albo wynajem prawników (tyle jest zdolnych studentów po prawie, co ich korporacja nie weźmie) żeby to czytali i poprawiali.
>Jeden senat chcesz zastąpić innym?
Tak/nie. Podobne, ale nie to samo.
>Rozumiem o co ci chodzi, tyle że jakie są gwarancje, że prawo tworzone "na zewnątrz" parlamentu będzie lepsze niż obecnie? Przecież dziś projekty ustaw też są opiniowane przez prawników, a buble ciągle się zdarzają, a może nawet dominują w ustawodawstwie.
Różnica jest taka, że ktoś nie będący opozycją polityczną powie, że ustawa to bubel prawny i jeszcze pokaże, w którym miejscu jest zbublowana. I będzie dostawał wersje ustaw z ich pisania by poprawiać błędy i wyłapywać zmiany typu "... i czsopism".
>Im bardziej zagmatwane prawo, tym większe dochody prawników, więc im się nie opłaca stanowienie dobrego, prostego, jasnego prawa.
Bierz prawników po studiach spoza korporacji- powinno wystarczyć.
>PS A po co nam Prezydent?
Po to by rząd nie kontrolował wszystkiego i patrzył rządowi na ręce.
Pozdrawiam
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>PS A po co nam Prezydent?
>Po to by rząd nie kontrolował wszystkiego i patrzył rządowi na ręce.
Ale nie chodzi o Lecha Kaczyńskiego, tylko o funkcje prezydenta w ogóle.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
Kowalski (1042 punktów)
Prace sejmu są zasadniczo jawne. Może powinno się je utajnić Skoro jawne prace nikogo nie zajmują, to jeśli projekt ustawy się utajni, i uchwali karę za opublikowanie jej, to zapewne nazajutrz pojawi się ona w mediach, wraz z dyskusją na jej temat

Mam w gruncie rzeczy podobne podejście, tyle że myślę iż dość naiwnie zakładasz, że są chętni do patrzenia politykom na ręce. Nawet media w aferze Rywina, gdzie były bezpośrednio zainteresowane, obudziły się późno, oraz zajęły się stroną aferalną, nie tłumacząc dlaczego i po co były poszczególne zapisy. (Przy obecnej 'aferze hazardowej' czytam nawet opinie, że to wersja Chlebowskiego i Drzewieckiego była sensowna i naprawili zły projekt... Opinie wcale nie dotowane przez lobbystów.)

Lektura ustawy nie jest rzeczą prostą. To praca wymagająca, a niekoniecznie dająca jakieś zyski... W końcu, co ludzie wybierają? To, że ktoś kogoś nazwał 'Ryśkiem' i użył niecenzuralnego słowa na k..., czy też szczegółową analizę projektu? Co ludzie kupią -- w telewizji, czy na stoisku z prasą?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Mam w gruncie rzeczy podobne podejście, tyle że myślę iż dość naiwnie zakładasz, że są chętni do patrzenia politykom na ręce.
Słyszałeś, że Senat nadal istnieje? On tak na prawde nie istnieje (akurat w tej kadencji) bo rządzący mają w nim przewagę. Skoro autorytety moralnopolityczne nam się zdewaluowały po co on mam.
Nikt za darmo nie będzie patrzył politykom na ręce. Trzeba zrobić coś w rodzaju IPNu tylko dla ustaw i działającego dla bieżących ustaw (stare można naprawiać w wolnym czasie). Alternatywa to budowa społecznymi siłami i jak najtańszym kosztem, ale wtedy jest strach, że wyjdzie to samo co z tworzeniem stanowisk dla polskich ekologów-urzędników, czyli łapówkarstwo.

>Lektura ustawy nie jest rzeczą prostą. To praca wymagająca, a niekoniecznie dająca jakieś zyski... W końcu, co ludzie wybierają? To, że ktoś kogoś nazwał 'Ryśkiem' i użył niecenzuralnego słowa na k..., czy też szczegółową analizę projektu? Co ludzie kupią -- w telewizji, czy na stoisku z prasą?
Trzeba zrobić by dawała zyski.
Pozdrawiam
Iwona Przybyła (801 punktów)Polska demokracja
"Kiedyś było inaczej, kiedyś było lepiej" - jak napisał Świetlicki i choć nie odnosiło się to w żadnym wypadku do polityki to dla mnie ten cytat właśnie tu i teraz taki ma sens.
Wartości w polskiej polityce umarły wraz ze śmiercią partii o nazwie Unia Wolności. Było to jedyne ugrupowanie wolnomyślicieli i ludzi, którzy nie wstydzili się na głos używać niemodnego słowa MORALNOŚĆ.
Wielkie autorytety odchodzą: Kuroń, Geremek, Kołakowski, Skarga i pozostaje pustka. W tej chwili ten portal i czytanie jakoś mi wystarcza, ale nie zmieni to mojego odczucia, że polska demokracja sięga dna.
Ktoś wyżej napisał, że podobnie dzieje się w Europie (brak autorytetów i wzorców moralnych). Zgodzę się z tym w 100%, bo literatura z dziedziny politologii wydawana na zachodzie, a dotycząca kryzysu demokracji jest faktycznie bardzo obszerna. Tylko warto też dodać, że z polskiej perspektywy to wygląda jeszcze gorzej, bo Polacy po prostu nie potrafią korzystać z demokracji. Znów szepcze się między sobą komu należy zapłacić, by się wzbogacić, do kogo się udać po zwolnienie, gdzie załatwić prawo jazdy. Zmienił się ustrój, ale nie mentalność. Memy nadal odwalają swoją zaściankową robotę

Jeśli ktoś jest zainteresowany poczytaniem o kryzysie systemu demokratycznego to kilka lat temu wyszła seria Spectrum wydawnictwa Muza, a w niej sporo ciekawych pozycji dotyczących tego tematu. Bardzo ciekawą książką jest też "Globalizacja" Stiglitza.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)Odp: Polska demokracja
Co można z tym dalej zrobić?
Pozdrawiam
11-10-2009 01:30 
 Ocena 2 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)
Dalej to można snuć domysły
Uważam, że należy poszukiwać nowej formy sprawowania rządów. Dziś, przy bardzo szerokim dostępie do informacji, prawie na każdego można coś wyszukać w sieci - takie realia. Społeczeństwo informacyjne znajduje się w pierwszej fazie kształtowania (szczególnie w Polsce), a to oznacza pewien chaos komunikacyjny.
W centralnym miejscu istnienia państwa powinien stać człowiek. W tej chwili stoi interes. Czeka nas etap wyzwań i znaczących decyzji, które mogą zmienić nas na trzy sposoby:
1. w bezmyślna masę, którą będą rządzili bezmyślni politycy;
2. w jednostki społeczne - świadome swojej roli i potencjału
3.może powstać coraz większy dysonans między obiema grupami, tj. zwiększenie liczby ludzi wykluczonych, wyrzuconych za margines społeczeństwa, przy jednoczesnym wzroście ludzi np. uzależnionych od życia w korporacji i dla korporacji.

Wybieram rozwiązanie drugie. Pierwsze prowadzi do anarchii, trzecie do rewolucji.

W Polsce obecnie dominuje model poddańczo-zaściankowy, a politycy dążą do tego, by status quo zachować, bo jest to wygodne. Łatwiej jest sterować ludźmi, którzy kupują slogany wyborcze, bez zapoznania się z sylwetkami kandydatów.
Oportunista wymienił w czterech punktach wszystko to, co jest i moim ideałem. Marzy mi się wykształcenie społeczeństwa gotowego do funkcjonowania w nowej formie rządów: demokracji informacyjnej. Głosowanie na ludzi wykształconych, którzy mają osiągnięcia w jakiejś konkretnej dziedzinie. Po takiej weryfikacji stanowisko w obecnym rządzie zachowałby chyba tylko Radosław Sikorski.
Taki mechanizm sprowadziłby debatę polityczną ze zwykłej pyskówki na merytoryczny poziom. Jak ocenić kto jest lepszy? Rydzyk z tytułem doktora czy Sikorski bez takiego tytułu? Stosowanie kryterium wykształcenia w sytuacji, gdy w Polsce często dochodzi do produkcji tytułów naukowych z góry skazane jest na porażkę.
Tutaj wchodzi moja polityczna fikcja - weryfikacja wyborców - rodzaj cenzury wyborczej. Tak jak matura określa nasze predyspozycje do zdobywania dalszego wykształcenia, tak należałoby wyodrębnić świadomych, rozumnych wyborców. Zdobyłeś za mało punktów? Nie możesz głosować, ale możesz się poprawić przy następnej okazji. Rodzaj testu z zakresu wiedzy o społeczeństwie i historii najnowszej.
Podobają mi się też pomysły:
- JOW;
- zniesienie immunitetu;
- niemożność do zajmowania dwóch stanowisk jednocześnie na szczeblu lokalnym (mam na myśli szczególnie sytuację, w której nauczyciele pchają się do władzy).
Ktoś wyżej napisał też o apolitycznych urzędnikach. Z tego co mi wiadomo to KSAP takowych szkoli, ale może się mylę. Z tym, że co z tego, że urzędnicy będą apolityczni, gdy ministrowie nie mają umiejętności zarządzania i odpowiedniej wiedzy o resorcie i jego problemach. To tak jakby Microsoft powierzyć w ręce laika, który pierwsz raz widzi komputer i wydaje dezyzje zgodne ze swoją wiedzą informacyczną czyli po prostu głupie.
Dziś państwo powinno być jak dobrze zarządzana firma, a ustawy jakimi jest obwarowane winny być ostre i bezwzględne. Mnie nikt nie pyta kiedy mogę zrobić przelew do US, bo wiem, że VAT muszę opłacić do 25. każdego miesiąca. Gdy nie rozumiem jakiegoś zapisu z obowiązujących mnie przepisów podatkowych to nie mogę go sobie zmienić czy zinterpretować tak jak mi się to podoba, ale muszę wydać 70zł na interpretację dokonywaną przez niezależny od mojego widzi mi się urząd. Nie wiem dlaczego polityka jest zwolniona z podobnych mechanizmów.
Tak jak każdy podatnik jest zobowiązany do wykazywania swoich dochodów i tłumaczenia się z nich oraz narażony jest na restrykcyjną kontrolę skarbową, tak polityk tym bardziej - jako osoba publiczna powinien odpowiadać przed wyborcami, dotrzymywać terminów swoich prac, przedstawiać szczegółowy harmonogram ze swojej działalności, a gdy się pomyli czy czegoś nie dopilnuje to ponosić za to karę w postaci utraty znaczącej części dochodów.

Podobno gdy się bardzo chce marzenia się spełniają
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>
>Podobno gdy się bardzo chce marzenia się spełniają

Tak, Iwonko, spełniają się. Tym bardziej, że to nie są takie znowu utopijne marzenia.
Uważam, że w Polsce kształtuje się już społeczeństwo obywatelskie w tempie znacznie szybszym, niż to następowało w "starych" demokracjach, chociaż mamy przed sobą jeszcze daleką drogę. Następujące procesy budzą nadzieje:
- słabnie rola Kościoła, największego (według mnie) "hamulcowego" zmian;
- dość szybko wypadają z gry oszołomskie partie polityczne (np. Samoobrona);
- ogromna ilość młodych (przeważnie) Polaków na własnej skórze doświadcza za granicą funkcjonowania w lepiej rozwiniętych (obywatelsko)społeczeństwach. Po ich powrocie z emigracji zarobkowej będzie to nasza obywatelska awangarda;
- członkostwo w Unii w znacznym stopniu zabezpiecza nas przez nieodpowiedzialnymi "numerami" naszych polityków;
- dzięki powstaniu ogromnej liczby prywatnych uczelni (wiem, że nie zawsze zasługujących na to miano) znakomicie zwiększył się dostęp do wiedzy i wykształcenia;
- rośnie znaczenie samorządów lokalnych, a tym samym słabnie rola władzy centralnej,
- rośnie znaczenie i rola organizacji pozarządowych. Na przykład "Orkiestra..." i "Przystanek..." Owsiaka pełnią ważniejszą i skuteczniejszą rolę edukacji obywatelskiej, niż Ministerstwo Edukacji (szczególnie pod wodzą Gertycha).
Pewnie jest dużo więcej pozytywnych przykładów, ale akurat te przyszły mi w tej chwili do głowy.
Iwona Przybyła (801 punktów)
Miałam pokusę, by podac przykłady odwrotne, ale może faktycznie lepiej myśleć optymistycznie

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365