 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-10-2009 12:45 | Brzostowski (7067 punktów) | Nauka o złożoności i Bóg
1 na 1 | Ostatnio na Racjonaliście pojawiły się interesujące artykuły o złożoności: www.racjonalista.pl/kk.php/s,6850www.racjonalista.pl/kk.php/6862Przytoczę kilka fragmentów części pierwszej: "Istnieje wspólna nić biegnąca przez wszystkie typy złożonych systemów: w żywym systemie olbrzymia liczba cząsteczek organizuje się w istotę, która porusza się, reaguje na bodźce i rozmnaża się. W mózgu sieć miliardów neuronów samo-organizuje się, żeby dać poczucie tożsamości żywej istocie." "Charakterystyczną cechą złożonych systemów jest wyłanianie się NIEOCZEKIWANYCH własności lub zachowań (wyjaśnię to później). Wyłonienie się życia z nie-życia jest jedną z takich nieoczekiwanych własności." "Pojęcia takie jak indywidualność, inteligencja, świadomość są, być może, ostatecznymi konsekwencjami nieustającej ewolucji złożoności w Naturze. Postęp w rozumieniu złożoności może pomóc nam w lepszym zrozumieniu samych siebie." Czy nauka o złożoności nie daje podstaw do próby naukowego dowodzenia istnienia Boga. Przecież we wszechświecie sieć/sieci miliardów obiektów samo-organizuje się, i może dać poczucie tożsamości żywej istocie. Taką istotą może być Bóg! Nie chodzi o Boga w sensie religijnym, ale jakąś superistotę, superświadomość, której niby nie ma, a jednak świat się dzieje, tak jak niby nie ma świadomości mrowiska, ale mrowisko jest i żyje. Co o tym sądzicie? Czy zatem, w kontekście nauki o złożoności i jej aktualnych osiągnięć można przyjąć hipotezę o "superistocie"? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | rudyment (3233 punktów) | >Czy nauka o złożoności nie daje podstaw do próby naukowego dowodzenia istnienia Boga. >Przecież we wszechświecie sieć/sieci miliardów obiektów samo-organizuje się, i może dać poczucie >tożsamości żywej istocie. Taką istotą może być Bóg! Nie chodzi o Boga w sensie religijnym, ale jakąś >super istotę, super świadomość, której niby nie ma, a jednak świat się dzieje, tak jak niby nie ma >świadomości mrowiska, ale mrowisko jest i żyje. >Co o tym sądzicie? >Czy zatem, w kontekście nauki o złożoności i jej aktualnych osiągnięć można przyjąć hipotezę o >"super istocie"?
Jest banałem przypuszczenie, że gdzieś tam w Kosmosie istnieje jedna czy więcej istot myślących, przewyższających nas w tej umiejętności. Ale my moglibyśmy jako bogów rozpoznać tylko te, które nie wyprzedziły nas zbytnio, ani też nie odbiegły za daleko w bok - ot, co najwyżej tak, jak my przerośliśmy szympansy. Intencjonalności poczynań wyższej reszty nie bylibyśmy w stanie odróżnić od ślepego działania natury. Polecam "Nową kosmogonię" Lema. Stasio tam doprowadził tę hipotezę chyba do skrajności.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
 | | stilgar (7322 punktów) |
>Polecam "Nową kosmogonię" Lema. Stasio tam doprowadził tę hipotezę chyba do skrajności.
Polecam "Ostatnie pytanie" Asimova.
|
|
|  | 2 na 2 | rudyment (3233 punktów) | >>Polecam "Nową kosmogonię" Lema. Stasio tam doprowadził tę hipotezę chyba do skrajności. >Polecam "Ostatnie pytanie" Asimova. >
Raczej "Ostatnie...", bo w oryginale stoi "The Last..." To drobiazg, gorzej jednak, że nie stai tam, czy Maszyna przetrzymała tę ostatnią odpowiedź. Nie wiadomo zatem, czy się na coś przyda autorowi wątku - bo on chyba szuka żywego Boga, nie nagrobka.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | > >>Polecam "Nową kosmogonię" Lema. Stasio tam doprowadził tę hipotezę chyba do skrajności.> >Polecam "Ostatnie pytanie" Asimova.> >> Raczej "Ostatnie...", bo w oryginale stoi "The Last..."Wiem, dlatego poprawiłem praktycznie od razu jak napisalem błędnie  Dlatego też twoja poprawka nie ma zbytniego sensu ( domyslam sie, ze dostales mailem pierwsza wersje i nie popatrzyles na poprawionego posta  ) > To drobiazg, gorzej jednak, że nie stai tam, czy Maszyna przetrzymała tę ostatnią odpowiedź. Nie wiadomo zatem, czy się na coś przyda autorowi wątku - bo on chyba szuka żywego Boga, nie nagrobka.Chciałem uniknąć spoilerów dla tych co nie czytali  No, ale skoro juz zaczales... Bardzo mnie to poruszyło, jak czytałem, bo niby nic o Bogu tam nie ma, ale wizja wszechwiedzącej i wszechmogącej maszyny istniejącej poza wszechświatem, która nasłuchuje na prośby do niej skierowane ( w wielu religiach kluczowa jest znajomość imienia boga  ). Podobny wątek jest w "Destination: Void" Franka Herberta ( aczkolwiek, nie polecam, bardzo nudna ksiązka, "Kroniki Diuny" są o niebo lepsze) - sztuczna inteligencja w momencie swojego poznania zaczyna w sposób wykładniczy zwiększać swoją wiedzę aż do osiągnięcia punktu wszechmocy  Mój znajomy skomentował obie te pozycje w ten sposób: "To tak jakby skonstruować wielki komputer i zadać mu pytanie: 'Czy Bóg istnieje?' i otrzymać odpowiedź 'Teraz już tak'".
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mój znajomy skomentował obie te pozycje w ten sposób: "To tak jakby skonstruować wielki komputer i zadać mu pytanie: 'Czy Bóg istnieje?' i otrzymać odpowiedź 'Teraz już tak'".
Jeśli bóg miałby być służącym ssaków z ziemi, to trzeba by stworzyć komputer surrealistę. Nie jesteśmy aż tacy ważni! Kto mądry chce być mamką, piastunką etc..?
|
|
| | | |  | | stilgar (7322 punktów) | > Mój znajomy skomentował obie te pozycje w ten sposób: "To tak jakby skonstruować wielki komputer i zadać mu pytanie: 'Czy Bóg istnieje?' i otrzymać odpowiedź 'Teraz już tak'". >Jeśli bóg miałby być służącym ssaków z ziemi, to trzeba by stworzyć komputer surrealistę. Nie jesteśmy aż tacy ważni! Kto mądry chce być mamką, piastunką etc..?
A czemu nie? Człowiek bierze sobie kota, psa czy inne zwierze, Bóg bierze sobie człowieka ;]
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Miałem kota i nie sądzę, aby uważał mnie za boga  . Poza tym nie zostawiałem mu żadnych świętych ksiąg. Nie udało mi się też uformować w chmurach "kociego raju" dla kotów, którym największą frajdę sprawia miauczenie mojego imienia. A tak serio, to zwierzątko domowe staje się członkiem stada w naszym mózgu. Widzimy w nim człowieka. Jakkolwiek by też nie patrzeć, nie dzieli nas od psa, czy kota przepaść. Jesteśmy niemal w tym samym stopniu podatni na choroby i zdarzenia losowe, co nasze zwierzątka.
|
|
7 na 7 | stilgar (7322 punktów) | Czy na tym forum nie można by zrobić jakiejś akcji w stylu "Tydzień bez Boga" czy coś? Niby większość tutaj to niewierzący, a codziennie jakiś nowy temat o Bogu sie pojawia...
Z 17 najnowszych wątków które wyswietlaja mi sie w RSS, 3 są o Bogu, 6 jest o religii, a 6 kolejnych jest o Kościele...
Racjonaliści...
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A dziwisz się? Przytłaczająca większość Europejczyków to teiści. Nic nie wskazuje na to, żeby stawali się mniejszością.
|
|
|  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >A dziwisz się? Przytłaczająca większość Europejczyków to teiści. Nic nie wskazuje na to, żeby stawali się mniejszością.
I co z tego? Większość "racjonalistów" tutaj dyskutuje na ten temat między sobą, raz na jakis czas z jakimś ewangelizatorem który postanowił tutaj zawitac nawracać ateistów. Czemu ma to służyć? Poklepywaniu sie po plecach "ale jesteśmy super, ale ci wierzący to idioci, że wierzą w takie bzdury"? A może to taki trening, żeby mieć argumenty jak trzeba będzie wytłumaczyć komuś, że Boga nie ma?
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mnie też to czasami męczy, a jestem tu od niedawna  . Ale może trening ma jakieś znaczenie, zwłaszcza, że wielu racjonalistów czuje się również teistami...
|
|
1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z pewnością z ewolucji naturalnej wyłaniać się mogą byty znacznie bardziej skomplikawane niż Homo sapiens, ale nic nie wskazuje na to, żeby miały "bogować" komukolwiek. Po co? Czy chciałbyś być bogiem trawy, której nie jesz? Ustawiać na źdźble ziela diabełka i aniołka, żeby sądzili dobre i złe uczynki trawy? Do tego jeszcze czy stworzyłbyś wieczny trawnik pełen zamrożonej w procesie trwania - nie trwania trawy? Po prostu coś takiego jak "fukcja boga" wynika z narcystycznego zaślepienia niektórych Homo sapiens własną wspaniałością. Nikt mądrzejszy od nas nie chciałby się nudzić zabawą w naszego, wyrosłego z bardzo przyziemnych atawizmów, boga.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >Z pewnością z ewolucji naturalnej wyłaniać się mogą byty znacznie bardziej skomplikawane niż Homo sapiens, ale nic nie wskazuje na to, żeby miały "bogować" komukolwiek. Po co? Czy chciałbyś być bogiem trawy, której nie jesz? Ustawiać na źdźble ziela diabełka i aniołka, żeby sądzili dobre i złe uczynki trawy? Do tego jeszcze czy stworzyłbyś wieczny trawnik pełen zamrożonej w procesie trwania - nie trwania trawy? Po prostu coś takiego jak "fukcja boga" wynika z narcystycznego zaślepienia niektórych Homo sapiens własną wspaniałością. Nikt mądrzejszy od nas nie chciałby się nudzić zabawą w naszego, wyrosłego z bardzo przyziemnych atawizmów, boga.
Jeśli pytasz po co takie byty, miałyby bogować, to ja tego nie wiem. Ale skoro wśród ludzi zdarzają się tacy, którzy mają takie ciągoty, to chyba i wśród bardziej skomplikowanych bytów może to być możliwe. Jeśli jesteś w stanie przyznać, że takowe skomplikowane byty mogą w ogóle powstać/istnieć to chyba konsekwencją tego jest przyznanie że owe byty mogą być dla nas nie do "ogarnięcia". Zatem cechy, rozumienie celów działania itd są być może nie do ustalenia i tak faktycznie, są to sprawy wtórne do samego problemu ewentualnego istnienia takiej istoty.
W poście inicjującym wskazałem, że nie chodzi mi o Boga w sensie religijnym, wraz z jego boskimi cechami, itd, bo to wydaje mi się być nie do ustalenia. Chodzi o jakąś formę świadomości/tożsamości, która nie musi być ani dobra, ani zła, ani miłosierna, ani ... ani...
Z tego co przeczytałem w artykułach o złożoności, wydaje mi się, że można przyjąć hipotezę że "coś takiego" istnieje. Wierzący nazwą tę świadomość bogiem, ktoś inny "super istotą", ale to wtórne. Pytanie brzmi czy w kontekście nauki o złożoności można w ogóle rozważać ewentualność istnienia takowej. Wydaje mi się, że można, świadczą o tym chociażby przytoczone cytaty. A to może oznaczać, że nauka może się zajmować Bogiem (w podanym rozumieniu).
Mój wniosek wydaje mi się być naturalną konsekwencją zrozumienia tych dwóch artykułów.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wydaje mi się, że można, świadczą o tym chociażby przytoczone cytaty. A to może oznaczać, że nauka może się zajmować Bogiem (w podanym rozumieniu).
Nie zgadzam się - termin bóg jest tu wysoce mylący i pozwala się przemycać atawistycznym marzeniom. Nauka może rozpatrzyć hipotezę, czy nie jesteśmy hodowlą istoty na wyższym stopniu ewolucji, która również wyewoluowała i tak samo jak rolnik na polu wykorzystuje istniejące zjawisko, jakim jest ewolucja naturalna. Istota eksperymentująca czymś, co powstało samoistnie. Tak jak rolnik dobierająca pszenicę.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Wydaje mi się, że można, świadczą o tym chociażby przytoczone cytaty. A to może oznaczać, że nauka może się zajmować Bogiem (w podanym rozumieniu). >Nie zgadzam się - termin bóg jest tu wysoce mylący i pozwala się przemycać atawistycznym marzeniom. Nauka może rozpatrzyć hipotezę, czy nie jesteśmy hodowlą istoty na wyższym stopniu ewolucji, która również wyewoluowała i tak samo jak rolnik na polu wykorzystuje istniejące zjawisko, jakim jest ewolucja naturalna. Istota eksperymentująca czymś, co powstało samoistnie. Tak jak rolnik dobierająca pszenicę. >
Czyli zgadzasz się o ile słowo "Bóg" zastąpimy "jakaś super istota"? Bo takie jest moje rozumienie tego terminu, czego dałem wyraz (!) w poście inicjującym!
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nadal wydaje mi się to mylące. Człowiek nie jest bogiem dla kota, choć ma większe możliwości. Taka istota nie byłaby ani odwieczna, ani wszechmogąca, ani etc. Wydaje mi się, że najlepiej mówić o hipotezie pdt. "rozwinięty kosmita hoduje Homo sapiens".
|
|
|  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... czy w kontekście nauki o złożoności można w ogóle rozważać ewentualność istnienia takowej. W dychotomicznym podziale nauka/metafizyka, rozważania polegające na ekstrapolowaniu wyników doświadczenia należą do tej drugiej, nie są nauką.
Stach M. G.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>... czy w kontekście nauki o złożoności można w ogóle rozważać ewentualność istnienia takowej. >W dychotomicznym podziale nauka/metafizyka, rozważania polegające na ekstrapolowaniu wyników doświadczenia należą do tej drugiej, nie są nauką. > Stach M. G.
Wybacz, ale chyba nie pojąłem tego co napisałeś, więc jeśli możesz wyjaśnij mi to. Jak to jest możliwe, że ekstrapolacja wyników doświadczenia jest metafizyką? Jak dla mnie to szokująca nowość!
|
|
| | |  | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >... Jak to jest możliwe, że ekstrapolacja wyników doświadczenia jest metafizyką? ... Ekstrapolację stosujemy wówczas, gdy rozważamy zjawiska poza obszarem dostępnym dla badań. Zakładamy wówczas, że prawa obowiązujące w poznanym rejonie, działają również w niezmienionej postaci poza nim, co pozwala przewidywać sytuację w warunkach, gdy, być może, kiedyś uda się do tego obszaru wkroczyć. Tak ongiś Demokryt, Arystoteles, Beda Venerabilis i inni, na podstawie znanych sobie z obserwacji otoczenia prawidłowości próbowali odgadnąć naturę ognia, tęczy itp. Te przykłady badań metafizycznych były więc czymś w rodzaju ekstrapolacji. Obecnie wspomniane zjawiska już znajdują się w zasięgu naszych badań doświadczalnych, więc ich natura została przez naukę wyjaśniona, ale wiedza ta, przekazana w przeszłość wymienionym uczonym, przedstawiała by się im jako bezsensowna, sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem, hipoteza. Rozważania nt. rzeczwyistości "samej w sobie" (czym ona jest w oglądzie całkowicie niezależnym od jakichkolwiek założeń) są typową ekstrapolacją. Jedni bowiem zakładają, że ponieważ w trakcie poszerzania obszaru poznania przyrodniczego nie znaleźliśmy dowodu na istnienie działania celowo i świadomie inicjującego znany nam ciąg przemian świata materialnego, więc prsyszły rozwój wiedzy da ten sam rezultat. Inni - odwrotnie: ponieważ ten proces poznania daje obraz rzeczywistości coraz bardziej odmienny od opartego na odczuciu zmysłowym (ciężar, twardość, kształt itd.) wyobrażenia o materii, zakładają ciąg ekstrapolacyjny zakończonym zupełnym zaprzeczeniem materii = istota pod każdym względem doskonała. Obydwa założenia ekstrapolacyjne są w obecnym stanie nauki niesprawdzalne, więc wg arystotelowskiego nazewnictwa nie należą do fizyki - są metafizyką.
Stach M. G.
|
|
3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Czy zatem, w kontekście nauki o złożoności i jej aktualnych osiągnięć można przyjąć hipotezę o >"super istocie"? Można. Ale po co? I czy to przypadkiem nie podpadnie pod "mnożenie bytów ponad potrzebę"? Mamy jeszcze wiele do wyjaśnienia w sprawie złożoności. Spróbujmy to wyjaśniać na gruncie dostępnej nam nauki. Nie idźmy na skróty, przywołując byty nadnaturalne, jakieś "super istoty", bo nas to zaprowadzi prosto w maliny.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Czy zatem, w kontekście nauki o złożoności i jej aktualnych osiągnięć można przyjąć hipotezę o >>"super istocie"? >Można. Ale po co? I czy to przypadkiem nie podpadnie pod "mnożenie bytów ponad potrzebę"? >Mamy jeszcze wiele do wyjaśnienia w sprawie złożoności. Spróbujmy to wyjaśniać na gruncie dostępnej nam nauki. Nie idźmy na skróty, przywołując byty nadnaturalne, jakieś "super istoty", bo nas to zaprowadzi prosto w maliny. >
Nie pytam się po co, tylko czy można? Zobaczcie, że skoro można to jest to chyba zupelnie nowa rzecz w świecie nauki? Problem nie jest błahy, bo skoro można, to nie mówimy już o bytach nadnaturalnych. Może to znaczyć, że to co dla wierzących jest bogiem, jest wyjaśnialne naukowo. Jak dla mnie to szok! Może się bowiem okazać, że On istnieje i jest czymś naturalnym, i myśli, i ma swiadomość...
Zgadzam się, że nauka o złożoności raczkuje, ale jednak skoro można w ogóle naukowo zajmowac się "super istotą" to może to być szokująco zmiana spojrzenia i na naukę i na wszystko to co wierzący nazywają bogiem.
|
|
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Nie pytam się po co, tylko czy można? Zobaczcie, że skoro można to jest to chyba zupelnie nowa rzecz w świecie nauki? Teoretycznie wszystko można. Ale nigdzie nie powiedziałam, że to ma jakikolwiek naukowy sens. >Problem nie jest błahy, bo skoro można, to nie mówimy już o bytach nadnaturalnych. Albo nie mówimy już o nauce... >Może to znaczyć, że to co dla wierzących jest bogiem, jest wyjaśnialne naukowo. To już zbyt daleko posunięta hipoteza. Byli już tacy, co próbowali wyjaśniać bóstwa naukowo. Nikomu to się nie udało, za to ich działalność straciła miano nauki. >Jak dla mnie to szok! Tak, dla mnie to też byłby szok, gdyby naukowiec zajmował się takim zagadnieniem na poważnie. >Zgadzam się, że nauka o złożoności raczkuje, ale jednak skoro można w ogóle naukowo zajmowac się "super istotą" to może to być szokująco zmiana spojrzenia i na naukę i na wszystko to co wierzący nazywają bogiem. Wyjaśnijmy sobie coś. To, że coś "można" jeszcze nie znaczy, że jest naukowo uzasadnione. Dlatego naukowcy tego nie robią. Chyba po prostu inaczej rozumiemy słowo "można".
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) |
Nauka o złożoności chyba jest nauką, prawda? Ludzie, którzy się nią zajmują raczej czarownikami nie są! Skoro na bazie definicji tejże nauki można dopuścić postawienie hipotezy w skrócie "o super istocie", to nie należy tego lekceważyć. Ja nie twierdzę, że na bazie tej nauki da się udowodnić istnienie "Super Istoty", wnioskuję tylko że z przytoczonych artykułów o złożoności można postawić taką hipotezę naukową. A to, jest już bardzo dużo! Bo w kontekście tego co było napisane w artykułach, istnieje szansa na to, że hipoteza taka jest weryfikowalna. Zatem to jest zajęcie dla nauki. No chyba, że takiej naukowej hipotezy nie da się postawić. Jeśli tak uważasz, proszę o argumenty.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >Nauka o złożoności chyba jest nauką, prawda? Niewątpliwie. >Ludzie, którzy się nią zajmują raczej czarownikami nie są! Niewątpliwie. >Skoro na bazie definicji tejże nauki można dopuścić postawienie hipotezy w skrócie "o super istocie", to nie należy tego lekceważyć. Ja nie twierdzę, że na bazie tej nauki da się udowodnić istnienie "Super Istoty", wnioskuję tylko że z przytoczonych artykułów o złożoności można postawić taką hipotezę naukową. A to, jest już bardzo dużo! Bo w kontekście tego co było napisane w artykułach, istnieje szansa na to, że hipoteza taka jest weryfikowalna. Zatem to jest zajęcie dla nauki. A ja zupełnie inaczej odczytałam te artykuły. Wynikło mi z nich, że stawianie hipotezy o "Super Istocie" w kontekście badań nad złożonością jest naukowo nieuprawnione. >No chyba, że takiej naukowej hipotezy nie da się postawić. Jeśli tak uważasz, proszę o argumenty. Argument mam jeden, bardzo prosty - nie ma takiej potrzeby. Jeżeli coś da się wyjaśnić w sposób naturalny, to należy to zrobić, nie szukać wyjaśnienia nadnaturalnego. Jestem zdania, że zagadnienie złożoności można wyjaśnić naukowo, nie odwołując się do Istoty Wyższej, Inteligentnego Projektu czy Boga.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Skoro w artykule jest napisane: "Istnieje wspólna nić biegnąca przez wszystkie typy złożonych systemów: w żywym systemie olbrzymia liczba cząsteczek organizuje się w istotę, która porusza się, reaguje na bodźce i rozmnaża się. W mózgu sieć miliardów neuronów samo-organizuje się, żeby dać poczucie tożsamości żywej istocie."
to nie rozumiem, dlaczego nie można przyjąć hipotezy że wiele obiektów we wszechświecie też może dać poczucie tożsamości.
Nie chodzi o wyjaśnianie złożoności za pomocą Istoty Wyższej, chodzi o to że z założeń i zgromadzonej wiedzy w ramach złożoności można postawić hipotezę o istnieneiu tej Istoty Wyższej.
Istnieję zależności między czasteczkami, neuronami i dają swiadomą istotę - tak mówi ta nauka. Istnieją zależności między obiektami w kosmosie i mogą dawać świadomą istotę - taka jest moja hipoteza. Skoro jedna jest uprawniona druga też musi. Potrzeba lub jej brak, nie jest argumentem za tym czy coś jest naukowe lub nie.
|
|
| | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) |
>Istnieję zależności między czasteczkami, neuronami i dają swiadomą istotę - tak mówi ta nauka. >Istnieją zależności między obiektami w kosmosie i mogą dawać świadomą istotę - taka jest moja hipoteza. Skoro jedna jest uprawniona druga też musi. Tak sądzisz? Cóż, masz prawo. Ja jestem zdania, że taka analogia nie jest uprawniona.
|
|
| | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Istnieję zależności między czasteczkami, neuronami i dają swiadomą istotę - tak mówi ta nauka. >>Istnieją zależności między obiektami w kosmosie i mogą dawać świadomą istotę - taka jest moja hipoteza. Skoro jedna jest uprawniona druga też musi. >Tak sądzisz? Cóż, masz prawo. > Ja jestem zdania, że taka analogia nie jest uprawniona.
Ale dlaczego?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Obiekty w skali galaktyk i gwiazd poruszają się miliony razy wolniej niż cząsteczki na poziomie atomów. Już Lem zetknął się z tym problemem i go rozważył. Jeśli nasz mózg wyewoluował ze związków chemicznych w przeciągu 4 miliardów lat, to ewolucja czegoś opartego na galaktykach i gwiazdach jako elementach składowych trwałaby miliony razy tyle i takie coś wcale nie byłoby inteligentniejsze od człowieka.
Bóg znany religiom to pobożne życzenie, złota rybka pasterzy kóz. Nie ma wiele wspólnego z dyskusją o inteligencji innych niż Homo sapiens istot.
|
|
| | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Obiekty w skali galaktyk i gwiazd poruszają się miliony razy wolniej niż cząsteczki na poziomie atomów. Już Lem zetknął się z tym problemem i go rozważył. Jeśli nasz mózg wyewoluował ze związków chemicznych w przeciągu 4 miliardów lat, to ewolucja czegoś opartego na galaktykach i gwiazdach jako elementach składowych trwałaby miliony razy tyle i takie coś wcale nie byłoby inteligentniejsze od człowieka. >Bóg znany religiom to pobożne życzenie, złota rybka pasterzy kóz. Nie ma wiele wspólnego z dyskusją o inteligencji innych niż Homo sapiens istot.
To co piszesz jest prawdopodobne, tyle tylko że wiemy mało o relacjach, siłach, "materiach" we wszechświecie. Stwierdzenie że to "coś" nie byłoby inteligentniejsze od człowieka jest jeszcze bardziej nienaukowe niż moje pytanie. Bo niby skąd to wiesz?
Ja dostrzegam założenia złożoności i z nich logicznie wskazuje na podobny problem w skali makro. Skoro cząstki zorganizowały się w "nową jakość" czyli życie (komórka), skoro komórki zorganizowały się w nową jakość (świadomość - człowiek), i są to problemy godne nauki, to dlaczego pytanie postawione krok dalej, czy owe świadomości (człowieka) mogą zorganizwać się (tworzyć) coś wyższego rzędu, albo czy elementy w skali makro nie mogą utworzyć czegoś nieoczekiwanego ("nowej jakości") i nie pojmuję dlaczego owe pytanie nie jest naukowe?
Ile razy mam wyjaśniać, że termin Bóg rozumiem jako "Istota Wyższa", a nie w sensie religijnym.
|
|
| Brzostowski (7067 punktów) | Sprawa jest o tyle ciekawa, że może zmienić poglądy:
ateistów - bo jednak "Ktoś" może istnieć, Super Istota, Świadoma, podejmująca decyzje, wpływająca na elementy samej siebie, czyli faktycznie ktoś tak potężny jak "Bóg",
teistów - bo jednak ich Bóg byłby "tylko" elementem przyrody, czymś naturalnym, a wiele jego boskich cech stanełoby pod znakiem zapytania.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nadal uważam, że słowo "bóg" jest mylące. Dlaczego nie napiszesz - czy mogą istnieć istoty o umysłach i technologiach bardziej rozwiniętych niż Homo sapiens w roku 2009? Odpowiedź jest prosta - brzmi "raczej tak". Natomiast jeśli chodzi o bogowanie ludziom, nic takiego nie miało raczej miejsca. Nic też nie wskazuje na to, aby istoty bardziej złożone od Homo sapiens miały chcieć bogować Homo sapiens. Bo niby dlaczego? To jakiś zaszczyt? Obowiązek? Przyjemność?
|
|
3 na 3 |
 | | Brzostowski (7067 punktów) | > Sprawa nie jest nowa. By ograniczyć się do jej sedna:> pl.wikipedia.org/wiki/Emergencja> pl.wikipedia.org/wiki/EmergentyzmTym lepiej. Co jednak z wnioskami, o których napisałem? Wydaje się że złożoność może otwierać zupełnie nowe furtki w nauce i to w dodatku, tam gdzie raczej nikt by nie przypuszczał. Wg mnie może to być otwarcie "THEO", że tak je nazwę (patrz post wyżej).
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Czy nauka o złożoności nie daje podstaw do próby naukowego dowodzenia istnienia Boga.
W żadnym wypadku. W filozofii klasycznej zagadnienie to wałkowane jest w związku z problemem jedności bytów. W Metafizyce Arystotelesa czytamy: W każdej bowiem rzeczy mającej wiele części, jeśli ta rzecz nie stanowi jakiegoś tylko zbioru, lecz pewną całość inną od nagromadzonych części, jest to jakoś uprzyczynowane (Księga VIII, 6). Stagiryta tłumaczy ową jedność teorią formy i materii; ważne jest jednak to, że stojąc na gruncie swojej teorii nauki (wyjaśnianie poprzez przyczyny, nie zawsze naoczne) odwołuje się do pojęć, które nauka definitywnie odrzuciła (akt, forma substancjalna). Upraszczając: koncepcja, o której mówisz, nawiązuje do ludowego porzekadła, iż całość jest czymś więcej, niż sumą swych części. To jest oczywiste do momentu, kiedy owemu więcej nadamy ontologiczny i teoriopoznawczy status wykraczający poza empirię. W tym momencie przestaje to mieć status naukowy. Problem ten dyskutowany był namiętnie w marksizmie przy okazji rewolucyjnego przejścia ilości w jakość. Innym (historycznie) wariantem rozwiązania podobnego problemu znajdziemy u Spinozy: odrzucił on jedność przyrody opartą zarówno na materialnej jak i inteligentnej przyczynie. Zawsze znajdą się jednak ludzie, którzy myśląc na skróty w pewnej konkretnej przestrzeni ideologicznej wykonają salto mortale w zaświaty i jedność bytów (systemów) poszukiwać będą poza empirią. Z bogiem jest bowiem jak z psem: jak się chce zlać psa, to kij się znajdzie, a jak potrzebuje się boga, to znajdzie się również jakieś pokrętne rozumowanie, którego konkluzją będzie deus ex machina.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | Słowa Bóg użyłem w sensie istoty wyższej, a nie Boga wierzących. Nie bardzo rozumiem to co piszesz. Skoro można stawiać hipotezę w ramach nauki o złożoności, o tym że ileś tam cząstek samoorganizuje się tworząc "tożsamość", swiadomego osobnika, to dlaczego nie można zapytać czy to nie działa w skali makro i nie tworzy też świadomości. Dlaczego pierwsze jest naukowe, a drugie nie jest?
Bo chyba nie sądzisz, że nauka o złożoności "nawiązuje do ludowego porzekadła, iż całość jest czymś więcej, niż sumą swych części".
Nauka o złożoności właśnie dokladnie to mówi, że "całość jest czymś więcej, niż sumą swych części".
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Pejzaż Zuruchu jest czymś więcej niż Einstein... Czy ja wiem?
|
|
 | | homopitek (1536 punktów) | >>Czy nauka o złożoności nie daje podstaw do próby naukowego dowodzenia istnienia Boga. >W żadnym wypadku.
Nauka o złożoności, jak dla mnie, jest próbą zrozumienia mechanizmu emergencji poprzez zwrócenie uwagi na elementy strukturalne wspólne dla wielu (a nawet wszystkich) zjawisk prowadzących do pojawiania się nowych cech wraz ze wzrostem złożoności układu.
Nie stosuję emoticonów
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>>Czy nauka o złożoności nie daje podstaw do próby naukowego dowodzenia istnienia Boga. >>W żadnym wypadku. >Nauka o złożoności, jak dla mnie, jest próbą zrozumienia mechanizmu emergencji poprzez zwrócenie uwagi na elementy strukturalne wspólne dla wielu (a nawet wszystkich) zjawisk prowadzących do pojawiania się nowych cech wraz ze wzrostem złożoności układu. > Nie stosuję emoticonów
Zgoda. Ale czy pytanie o ekstrapolację tego mechanizmu na skalę makro jest nienaukowe? Nie wydaje mi się.
|
|
| |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >czy pytanie o ekstrapolację tego mechanizmu na skalę makro jest nienaukowe? Nie wydaje mi się.
Najpierw należy pokazać, że mechanizm ten faktycznie występuje, dokładnej: że wzrastająca złożoność układów faktycznie generuje coś więcej w sensie ontologicznym (klasycznie: że np. złożoność materii generuje świadomość czy ducha). Osobiście byłbym powściągliwy w stawianiu tego rodzaju hipotez: wystarczy np. odwołać się do złożoności funkcji bez żadnych ontologicznych zobowiązań. Podstawym rekwizytem filozofii jest po prostu brzytwa Ockhama. Ponadto: skąd wiadomo, że współczesny podział na skalę mikro i makro nie odzwierciedla tylko mizerii naszego spojrzenia na świat, braku jednej teorii unifikującej te skale?
|
|
| | |  | | homopitek (1536 punktów) | >>czy pytanie o ekstrapolację tego mechanizmu na skalę makro jest nienaukowe? Nie wydaje mi się. >Najpierw należy pokazać, że mechanizm ten faktycznie występuje, dokładnej: że wzrastająca złożoność układów faktycznie generuje coś więcej w sensie ontologicznym (klasycznie: że np. złożoność materii generuje świadomość czy ducha).
Ująłbym to trochę inaczej: strukturalna złożoność materii jest tylko warunkiem koniecznym do zaistnienia pewnych zjawisk, lecz nie jest ich gwarantem. Złożoność stwarza potencjalną możliwość zajśćia jakiegoś zjawiska, ale jego zajście zależy też od innych czynników. Przykładem tego jest nasza własna działalność poznawcza - praktycznie od dziesiątków tysięcy lat dysponujemy takim samym narzędziem przetwarzania informacji, ale wielu odkryć dokonujemy w ramach ciągów zdarzeń rozciągniętych mocno w czasie. Prochu nie wynaleziono kilka tysięcy lat temu, pomimo istnienia takiego "potencjału odkrywczego".
>Ponadto: skąd wiadomo, że współczesny podział na skalę mikro i makro nie odzwierciedla tylko mizerii naszego spojrzenia na świat, braku jednej teorii unifikującej te skale?
To bardzo prawdopodobne, zwłaszcza z tego powodu, że opis struktury rzeczywistości dawany przez matematykę nie jest bezstratny, jeśli chodzi o dokładność. W przypadku granicy mikro-makro już zauważono pewne niepokojące zjawisko w przypadku cząstek tak dużych, że można by je uznać za makro, a zachowujących się jak mikro (dyfrakcja cząstek materialnych). Gdyby problem tkwił w narzędziach matematycznych, to mielibyśmy spory kłopot.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>czy pytanie o ekstrapolację tego mechanizmu na skalę makro jest nienaukowe? Nie wydaje mi się. >Najpierw należy pokazać, że mechanizm ten faktycznie występuje, dokładnej: że wzrastająca złożoność układów faktycznie generuje coś więcej w sensie ontologicznym (klasycznie: że np. złożoność materii generuje świadomość czy ducha). Osobiście byłbym powściągliwy w stawianiu tego rodzaju hipotez: wystarczy np. odwołać się do złożoności funkcji bez żadnych ontologicznych zobowiązań. Podstawym rekwizytem filozofii jest po prostu brzytwa Ockhama. Ponadto: skąd wiadomo, że współczesny podział na skalę mikro i makro nie odzwierciedla tylko mizerii naszego spojrzenia na świat, braku jednej teorii unifikującej te skale? >
Z pewnością udowodnienie iż mechanizm występuje, dawałoby hipotezie o ekstrapolacji mechanizmu silniejsze podstawy, nie sądzę jednak iż stan aktualnej wiedzy w tym zakresie pozbawia naukowości tej hipotezy. Poza tym ze względu na stan wiedzy właśnie, w obszarach ktore są mało poznane, czesto falsyfikowalność hipotez jest kontrowersyjna. Być może i tutaj jest podobnie.
Podział na mikro i makro akurat nie ma tutaj znaczenia, bo można zapytać, dlaczego skoro rozważa się (w skrócie - na tle złożoności) problem cząsteczki - życie (komorka), potem komórki - świadomość (człowiek) i jest to naukowe, a problem świadomość - coś wyższego rzędu, mialoby być nienaukowe.
Chociaż przyznam bardziej odległe od możliwości falsyfikowalności hipotez wyjściowych.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Podział na mikro i makro akurat nie ma tutaj znaczenia, bo można zapytać, dlaczego skoro rozważa się (w skrócie - na tle złożoności) problem cząsteczki - życie (komorka), potem komórki - świadomość (człowiek) i jest to naukowe, a problem świadomość - coś wyższego rzędu, mialoby być nienaukowe.
To jest sztuczny temat do medytacji. Większość cząsteczek we wszechświecie nie formuje żadnych żywych organizmów, większość życia na Ziemi to organizmy jednokomórkowe. Ludzie współpracują ze sobą i tworzą spełeczności. Raczej nie można przypuszczać, że społeczność jest bytem świadomym.
|
|
|  | | Anxetrius (75 punktów) |
>>Nauka o złożoności, jak dla mnie, jest próbą zrozumienia mechanizmu emergencji poprzez zwrócenie uwagi na elementy strukturalne wspólne dla wielu (a nawet wszystkich) zjawisk prowadzących do pojawiania się nowych cech wraz ze wzrostem złożoności układu.<<
Myśle, że nie tylko dla Ciebie Nauka o złożoności - tym właśnie jest.
Zastanowiłbym się, co takiego "magicznego" stałoby się gdybyśmy powiedzieli, że możemy naukowo - TERAZ! - rozważać istnienie Istoty Wyższej. Dla mnie to w tym momencie nie potrzebne rozciąganie tematu, ponieważ: 1. jeśli jakiś stopień uorganizowania się materii powoduje powstanie nowej formy / nowego wymiaru, to jak najbardziej możemy spytać czy --Tożsamość-- Człowieka jest wynikiem tej teoretycznej zasady. I moglibyśmy spytać czy istnienie Istoty Wyższej również podlega pod tą teoretyczną zasadę GDYBYŚMY tak samo łatwo obserwowali świadomość ów Istoty Wyższej jak obserwujemy świadomość Człowieka. 2. To ciągle tylko obserwowanie EFEKTU, a nie wyjaśnienie mechanizmu.
|
|
| |  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Zastanowiłbym się, co takiego "magicznego" stałoby się gdybyśmy powiedzieli, że możemy naukowo - TERAZ! - rozważać istnienie Istoty Wyższej.
Ja mam nieustający problem z rozważaniami o "istotach wyższych", ponieważ nie znam jednoznacznego kryterium ich odróżniania. Na przykład mój pies nie jest dla mnie istotą niższą (za wyjątkiem wzrostu) i z obserwacji jego zachowania wnoszę, że nie uważa ludzi za istoty wyższe (co najwyżej za większe).
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | |  | | Anxetrius (75 punktów) | >>Na przykład mój pies nie jest dla mnie istotą niższą (za wyjątkiem wzrostu) i z obserwacji jego zachowania wnoszę, że nie uważa ludzi za istoty wyższe (co najwyżej za większe)<<
czyli hau hau twojego pieska znaczy tyle samo co twoja mowa?
|
|
| | | |  | | homopitek (1536 punktów) | >czyli hau hau twojego pieska znaczy tyle samo co twoja mowa?
To zależy na jaki temat hauczy.
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czasem zastanawiam się, czy niektóre świadome zwierzęta (kot, delfin) nie są mądrzejsze od niektórych przedstawicieli naszego gatunku. Bo w końcu to, że każdy zdrowy człowiek ma ręce i umie mówić nie oznacza, że wykorzystuje te przymioty...
|
|
| | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | >Czasem zastanawiam się, czy niektóre świadome zwierzęta (kot, delfin) nie są mądrzejsze od niektórych przedstawicieli naszego gatunku. Bo w końcu to, że każdy zdrowy człowiek ma ręce i umie mówić nie oznacza, że wykorzystuje te przymioty...
Mądrość różne miewa oblicza. Wiele lat temu miałem psa, który "na podryw" chodził z kotletem mielonym w zębach (taki "kwiatek" dla lubej).
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> miałem psa, który "na podryw" chodził z kotletem mielonym w zębach (taki "kwiatek" dla lubej). A może to nie był kwiatek, tylko po prostu Twój pies musiał płacić za seks.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | >> miałem psa, który "na podryw" chodził z kotletem mielonym w zębach (taki "kwiatek" dla lubej). >A może to nie był kwiatek, tylko po prostu Twój pies musiał płacić za seks.
A czymże jest "kwiatek" w postaci kwiatka lub kości, jak nie kosztem przypodobania się potencjalnej partnerce?
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>A może to nie był kwiatek, tylko po prostu Twój pies musiał płacić za seks. >A czymże jest "kwiatek" w postaci kwiatka lub kości, jak nie kosztem przypodobania się potencjalnej partnerce? Publiczne głoszenie takiego poglądu może głosiciela słono kosztować.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | homopitek (1536 punktów) | >Publiczne głoszenie takiego poglądu może głosiciela słono kosztować.
Raczej nie zanosi się na kolejny "małpi proces", mimo aktualnego sojuszu z krajem jego "wynalazców".
Nie stosuję emoticonów
|
|
| | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Publiczne głoszenie takiego poglądu może głosiciela słono kosztować. >Raczej nie zanosi się na kolejny "małpi proces" Raczej myślę o kosztach towarzyskich.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| exeqtor (359 punktów) | Jeśli by załozyc istnienie superświadomości, której istotą jest cały byt to co mogła by doświadczać ? W jej otoczeniu od najbardziej granicznych punktów jej istoty materi otacza próżnia. Jej istota roprasza się powodując coraz słabsze oddziaływania "rozszerzający się Wszechświat". W swojej struktórze ma bardzo małą gęstość w porównaniu do struktóry przed Wielkim Wybuchem. Mówiąc prościej istota ta "umiera" jednak śmierci nie dozna bo odległości wewnatrz jej struktóry mogą być niewyobrażalnie wielkie a i tak będą powiązane własnymi oddziaływaniami elektromagnetycznymi. Mechanizm wewnetrznych relacji staje się wolniejszy ze względu na odległości jednak nie ma to znaczenia dla samego układu bo nie ma odniesienia wobec innego, inny wszechświat nie istnieje a jeśli istnieje to jest on naszym Wszechświatem. Brak stałego punktu odniesienia powoduje że dla rozważaniej tutaj superistoty jaką jest wszechświat nie istnieje percepcja postrzegania siebie w czasie.
Odnosząc się do takiej superistoty to jak być od zawsze w deprawacji sensorycznej, gdzie kontakt zewnętrzny ciała na bodzce jest ograniczony do minimum. Czy działała by wtedy świadomość ? co by badała ? o czym by myślała ? Myślę że był by to mocno "upośledzony" układ z przewagą podświadomości, która stara się utrzymać homeostazę.
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie sądzę, aby świadomość mogła wykształcić się bez otoczenia i komunikacji z innymi, równorzędnymi świadomościami. Do tego dochodzi motoryka - poruszanie ciałem w przestrzeni, zdobywanie pokarmu i partnera to najlepsi nauczyciele świadomości, jakich znamy.
|
|
|  | 1 na 1 | homopitek (1536 punktów) | >Nie sądzę, aby świadomość mogła wykształcić się bez otoczenia i komunikacji z innymi, równorzędnymi świadomościami.
Komunikacja, a raczej jej wymagania, to podstawowy czynnik świadomościogenny. Po pierwsze dlatego, że od pewnego stopnia komplikacji wymaga działania (myślenia) sekwencyjnego. Po drugie, wymaga wytworzenia sekwencyjnego interpretera sygnałów kodu komunikacyjnego. Po trzecie, rozwinięta komunikacja wymaga odpowiednio rozwiniętej możliwości zapamiętywania różnych informacji.
Nie stosuję emoticonów
|
|
3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Czy zatem, w kontekście nauki o złożoności i jej aktualnych osiągnięć można przyjąć hipotezę o "superistocie"? Można. Tylko po co? 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | > Można. Tylko po co? To pytanie możnaby zadać całej twórczości artystycznej, rozważaniom o istocie czasu, materii, światów równoległych itp. A odpowiedź we wszystkich tych wypadkach jest ta sama: bez fantazjowania, czy - inaczej mówiąc - bez metafizyki nie bylibyśmy istotami myślącymi, racjonalnymi. Jest w tej sprawie czynny wątek.
Stach M. G.
|
|
|  | 3 na 3 | Wojciech Hawryluk (784 punktów) | Pytanie Mentraka wydaje się zasadne. Działalność naukowa nie polega na szukaniu super istot we wszechświecie, matematyce, ludzkim mózgu czy gdziekolwiek indziej ("bo można"), żeby nam się spokojniej spało, a na szukaniu takiego opisu zjawisk, który daje możliwość przewidywania na jego podstawie. Bynajmniej nie przekreślam roli wyobraźni w tworzeniu hipotez, ale najpierw musi istnieć problem poznawczy - później "wymyślamy" hipotezy, które go rozwiązują, następnie w obserwacjach, eksperymentach testujemy hipotezę.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zgadzam się, że szukanie boga nie czyni nas myślącymi istotami, raczej odwrotnie. Nie wypływa też z chęci do rozmyślań.
|
|
| |  | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >... Działalność naukowa nie polega na szukaniu super istot we wszechświecie, matematyce, ludzkim mózgu czy gdziekolwiek indziej ("bo można"), żeby nam się spokojniej spało... Spokojne spanie mamy nie po postawieniu - choćby najbardziej sprzecznej z tzw. "zdrowym rozsądkiem" - hipotezy - lecz wówczas, gdy z góry "wiemy", że owa hipoteza jest fałszywa. Nie dlatego odmawia się pracom katolickich uczelni teologicznych tytułu nauki, że rozważają tezę o nieomylności papieża, lecz ponieważ "wiedzą", iż teza ta jest prawdziwa. Protestanci tego obciążenia nie mają, więc nie spotkałem się z tym, by ktokolwiek podobnie odmawiał im uznania wartości. Wielu znanych naukowców jest areligijnych, którzy swój pogląd śmiało i z przekonaniem głoszą, natomiast rzadko spotyka się, by któryś z nich twierdził, że "wie" (czyli że jest to w sposób naukowy dowiedzione), iż nie ma żadnego świata nadprzyrodzonego. Taki przykład zdrowego autokrytycyzmu zaprezentował Dawkins w niedawno przez "Racjonalista" przedstawionym wywiadzie.
Stach M. G.
|
|
| | |  | | Wojciech Hawryluk (784 punktów) |
>Spokojne spanie mamy wówczas, gdy z góry "wiemy", że owa hipoteza jest fałszywa.
W nauce twierdzenia są tylko prawdopodobne. Ale twierdzenia o sprawach nadprzyrodzonych są raczej nie do sfalsyfikowania czy zweryfikowania, nie posiadają empirycznych implikacji, czyli nie mają postaci hipotez, dlatego nie można nawet stwierdzić ich fałszywości/prawdziwości (ściślej prawdopodobieństwa). Są bez naukowego znaczenia. Nawet gdyby przyjąć, że twierdzenia te coś mówią o świecie, to opis naukowy ma zniewalającą przewagę nad nimi, jeżeli chodzi o skuteczność. Pozdrawiam.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | > >Czy zatem, w kontekście nauki o złożoności i jej aktualnych osiągnięć można przyjąć hipotezę o "superistocie"?> Można. Tylko po co? Jeśli na bazie dotychczas zgromadzonej wiedzy, możłiwe jest (a tak to mi wygląda czytając o nauce o złożoności) stawianie naukowych hipotez o "super istocie" to pytanie po co to się robi jest absurdalne. Zapytaj fizyków na całym świecie po co robią swoje badania, analizy... No chyba po to, aby lepiej rozumieć świat.
|
|
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | > >>Czy zatem, w kontekście nauki o złożoności i jej aktualnych osiągnięć można przyjąć hipotezę o "superistocie"?> > Można. Tylko po co? > Jeśli na bazie dotychczas zgromadzonej wiedzy, możłiwe jest (a tak to mi wygląda czytając o nauce o złożoności) stawianie naukowych hipotez o "super istocie" to pytanie po co to się robi jest absurdalne.IMO absurdalne jest stawianie hipotezy o "super istocie", jeśli nie jest ona potrzebna (istota) do wyjaśnienia spraw świata. > Zapytaj fizyków na całym świecie po co robią swoje badania, analizy...> No chyba po to, aby lepiej rozumieć świat.Właśnie. A w jaki sposób w zrozumieniu świata ma pomóc "super istota"? Tylko zagmatwa obraz i skieruje dociekania na ślepy tor. Powtarzam - jeśli nie jest potrzebna, jej przywoływanie nie ma naukowego uzasadnienia.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Właśnie. A w jaki sposób w zrozumieniu świata ma pomóc "super istota"? Tylko zagmatwa obraz i skieruje dociekania na ślepy tor. >Powtarzam - jeśli nie jest potrzebna, jej przywoływanie nie ma naukowego uzasadnienia.
A Ty to wiesz, zanim postawisz hipotezę? Gratuluję "intuicji"!
|
|
| | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Gratuluję "intuicji"!
Tu nie jest potrzebna "intuicja". Wystarczy logika (i metodologia, ale to też logika!).
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Gratuluję "intuicji"! > Tu nie jest potrzebna "intuicja". Wystarczy logika (i metodologia, ale to też logika!). > fides ex necessitate esse non debet
Logika umożliwia Ci stwierdzić, że coś będąc naukową hipotezą (lub jeszcze przed jej postawieniem) może prowadzić do zagmatwania nauki?
Przecież to właśnie osiągniecia nauki (o złożoności) dają szansę postawienia takiej hipotezy.
Brrr! Nie rozumiem tej logiki.
Chyba, że wyjaśnienie jest takie, że po prostu nie dopuszczasz w ogóle myśli, że hipoteza taka może okazać się prawdziwa. Wybacz, ale wtedy to już nie jest nauka...
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Wybacz, ale wtedy to już nie jest nauka...
Wtedy, to jest już religia. Dlatego taką myśl dopuszczając starannie się jej wystrzegam. Amen.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Wybacz, ale wtedy to już nie jest nauka... > Wtedy, to jest już religia. Dlatego taką myśl dopuszczając starannie się jej wystrzegam. Amen. > fides ex necessitate esse non debet
Dopuszczenie określonej hipotezy, oznacza uznanie jej prawdziwości za prawdopodobną.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A skąd się wzięła ta hipoteza jak nie z religii? Niesamowicie wiele rzeczy można sobie wymyślić tak, aby z pozoru stanowiły problem. Na przykład - czy wszechświat może być superżółwiem. Albo - czy przestrzeń nie jest jednak prostokątem? A jeśli jest, to czy nie przypomina superkości do gry? A jeśli tak, to kto nią rzuca? Dlaczego lubimy gry hazardowe? Czyżbyśmy czuli, że nasz wszechświat jest rzucany?
Można sformułować mnóstwo tez, które z pozoru są ciężkie do obalenia. Ale my nie stoimy nad rzeczywistością. My się od niej uczymy - badając ją, odkrywamy nowe rzeczy. Superistota jest starym pomysłem wyrosłym z atawizmów. Po co ten pomysł przywoływać? Żeby było miło, gdyż lubimy stare pomysły?
|
|
| | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >A skąd się wzięła ta hipoteza jak nie z religii?
Proszę wybaczyć niegrzeczność, ale ja pisałem o nauce o złożoności i jej hipotezach, stanie wiedzy, i postawieniu hipotezy naukowej (której naukowości jak dotąd nikt nie zanegował) o "jakiejś istocie - świadomości", co jest konsekwencją osiągnięć tak młodej nauki, a Ty piszesz o żółwiach.
Z tym co napisałeś ja się zgadzam, tylko nie rozumiemy się pisząc słowo hipoteza, ja mam na myśli naukową, Ty powszechnie rozumiane to słowo, stąd nieporozumienie, jak sądzę.
Z nauki o złożoności wynika, że hipoteza o którą pytam jest falsyfikowalna, a przynajmniej jest to uprawdopodobnione, a skoro tak, nie można jej uznać za nienaukową. I to jest już bardzo dużo.
|
|
-1 na 1 | paulina (0 punktów) |
W. Heisenberg - współtwórca mechaniki kwantowej - powiedział kiedyś:
"Pierwszy łyk z pucharu nauk przyrodniczych czyni ateistą, ale na dnie pucharu czeka Bóg"
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >W. Heisenberg - współtwórca mechaniki kwantowej - powiedział kiedyś: >"Pierwszy łyk z pucharu nauk przyrodniczych czyni ateistą, ale na dnie pucharu czeka Bóg"
Fajny cytat, chwilka refleksji ..., ale i tak nie wiadomo czy to prawda.
|
|
| Vytautas (4394 punktów) | > Ostatnio na Racjonaliście pojawiły się interesujące artykuły o złożoności:> www.racjonalista.pl/kk.php/s,6850> www.racjonalista.pl/kk.php/6862> Przytoczę kilka fragmentów części pierwszej:> "Istnieje wspólna nić biegnąca przez wszystkie typy złożonych systemów: w żywym systemie olbrzymia> liczba cząsteczek organizuje się w istotę, która porusza się, reaguje na bodźce i rozmnaża się. W> mózgu sieć miliardów neuronów samo-organizuje się, żeby dać poczucie tożsamości żywej istocie."> Ludzkość to też olbrzymia liczba, ludzi mianowicie, ludzie ci jednak nie tworzą systemu złożonego, a to dlatego, że w społeczeństwach ludzkich obowiązuje zasada równości. Przypomina to toczka -- grupę sklejonych ze sobą i tworzących kulę wiciowców z których każdy jest jednakowy i pełni tę samą rolę. Taka kolonia nie tworzy organizmu i nie może składać się z miliardów, czy tylko milionów komórek. Do organizacji komórek w organizm potrzebna jest specjalizacja tych komórek. Podobnie jest ze społeczeństwami ludzkimi. W maleńkim plemieniu ludzie mogą być sobie względnie równi, ponieważ znają się doskonale, decyzje mogą podejmować przez dyskusję w której każdy ma coś do powiedzenia, a decydują ci, którzy dali się poznać jako wiarygodni, mądrzy i sprawiedliwi. Demokracja, to mit, że takie stosunki jakie panują w małej grupie ludzi daje się przenieść na państwa czy nawet całą ludzkość. To tak jakby ktoś marzył o istnieniu toczka złożonego z kilku milionów wiciowców.
|
|
 | | exeqtor (359 punktów) | Rozważania części układu (osoby ludzkiej) nad całąścią układu złożonego, moim zdaniem mogą być na tyle prymitywne w stosunku do "mocy" układu złożonego, co "zdanie" mojego jednego neuronu na mój temat. Nie mamy takiej możności by pojąć coś co przekracza nasze granice ludzkiego pojęcia.
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >... Do organizacji komórek w organizm potrzebna jest specjalizacja tych komórek. > ... To zależy od tego, wg jakich kryteriów odbywa się owa "specjalizacja". Np. jeżeli czynnikiem różnicującym jest zdolność do pasożytowania na współplemieńcach, żaden organizm nie powstanie. Z praktycznie wypróbowanych przez ludzi systemów politycznych demokracja daje uzdolnieniom największe szanse na dominację w roli przydzielania funkcji poszczególnym osobnikom. Najmniej wydajnym pod tym względem jest niewolnictwo, pozostałe (feudalizm, różne nacjonalizmy, teokracja, monarchia, rozmaite -kracje, komunizm) - jak dotąd - szacujemy jako lokujące się pomiędzy tymi dwoma biegunami. Uwaga: podane rozróżnienie systemów politycznych nie jest ścisłe. Przecież np. monarchia może być feudalną, niewolniczą, konstytucyjną itd., a poszczególne demokracje zawierają elementy obce - najczęściej nacjonalistyczne, ochlokratyczne, albo teokratyczne i ich mieszankę (to np. u nas).
Stach M. G.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|