 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-11-2009 18:37 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | Mur berliński
8 na 8 | Od rana zerkam w telewizor i w polskich i niemieckich stacjach tv śledzę sprawozdania z dzisiejszych obchodów 20 rocznicy upadku muru berlińskiego. Mam do tego wydarzenia osobisty stosunek bo wtedy mieszkałem w Berlinie Zachodnim i z całą rodziną osobistymi młotkami łupaliśmy mur. Podczas symbolicznego przejścia wiaduktem na Bornholmerstrasse pani kanclerz Merkel jednoznacznie podkreśliła zasługi obecnych na miejscu Michaiła Gorbaczowa i Lecha Wałęsy i, że to Polacy pierwsi zaczęli obalać komunizm. Jednocześnie większość prowadzących sprawozdania w polskich stacjach nieustannie ma za złe Niemcom, że usiłują stawiać obalenie muru przed wydarzeniami w Polsce. Czy to megalomania, czy całkiem nieuzasadnione poczucie niższości? Już widzę, jak jutro krytycy spod znaku braci Kaczyńskich rzucą się na Wałęsę (rzekomego agenta "Bolka"), że nie był uprawniony do reprezentowania Polski i Polaków. A swoja drogą, dla świata obalenie muru, a tym samym zjednoczenie Niemiec było wydarzeniem o wiele większej wagi, niż wydarzenia w Stoczni Gdańskiej. Większej nie dlatego, żeby celowo pomniejszyć zasługi Polski. Dlatego, że zjednoczone Niemcy stały się jeszcze większą potęgą światową, a nie wszyscy są pewni, że historia się nie powtarza. Znam Niemcy i Niemców bardzo dobrze i nie mam takich obaw. Przez kilkadziesiąt powojennych lat oni naprawdę bardzo rzetelnie odrobili lekcje z historii drugiej połowy XX wieku.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | Odp: mur berliński | >pani kanclerz Merkel jednoznacznie >podkreśliła zasługi obecnych na miejscu Michaiła Gorbaczowa i Lecha Wałęsy i, że to Polacy pierwsi >zaczęli obalać komunizm.
A niech szlag trafi z tym obalaniem komunizmu. Polacy są zawsze pierwsi nie tam gdzie trzeba.
>Jednocześnie większość prowadzących sprawozdania w polskich stacjach >nieustannie ma za złe Niemcom, że usiłują stawiać obalenie muru przed wydarzeniami w Polsce. Czy to >megalomania, czy całkiem nieuzasadnione poczucie niższości? Już widzę, jak jutro krytycy spod znaku >braci Kaczyńskich rzucą się na Wałęsę (rzekomego agenta "Bolka"), że nie był uprawniony do >reprezentowania Polski i Polaków.
Właśnie dlatego, że mamy wpojone to poczucie niższości od wieków, to się tak rwiemy z szabelkami na czołgi. A potem robimy nadąsane miny, i gniewamy się na cały świat. Bo ktoś idiotę nazwał kartoflem.
Bo my nie potrafimy zapomnieć. Odłożyć na bok historii. Nie potrafi ten kraj zacząć żyć teraźniejszością i myśleć o przyszłości. Będziemy szukać "Bolków" i innych teczek do usranej śmierci. Tego kraju. Zamiast zająć się interesami z Rosją i mądrych ludzi w dyplomacji stawiać.
Ech, kur..... mać!!!..... Jak mnie marazm tego kraju wkurwia!!! Ten chocholi taniec. Do upadłego!
>Znam Niemcy i Niemców bardzo dobrze i nie mam takich obaw. Przez kilkadziesiąt powojennych lat oni naprawdę bardzo rzetelnie odrobili lekcje z historii drugiej połowy XX wieku.
Po maturze wyjechałam do Niemiec. Sąsiad PAN NIEMIEC mnie i mojego chłopaka co wieczór wyzywał od polskich świń, które mają wyp... bo nas spali. Faktycznie. Brawo za rzetelnie odrobione lekcje.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Nie potrafi ten kraj zacząć żyć teraźniejszością i myśleć o przyszłości.
Jeśli możesz, ocal swoją teraźniejszość, a resztę nich szlag trafi.
|
|
 | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Nie potrafi ten kraj zacząć żyć teraźniejszością i myśleć o przyszłości."Ten kraj" zamieniłbym na "Polska". Z resztą zgadzam się. > Będziemy szukać "Bolków" i innych teczek do usranej śmierci. Tego kraju.Odpowiedz mi na pytanie, dlaczego Czesi i Niemcy już dawno rozliczyli się z przeszłością, dlaczego tamte archiwa zostały otwarte a winni wskazani/ukarani? Dlaczego w Polsce jest to niemożliwe do dzisiaj i "gra się" teczkami? Kto wie, czy to nie "teczkowi lobbyści" decydują o kształcie prawa w Polsce. Przypomnę tylko, że to Adam Michnik jako jeden z pierwszych miał okazję zapoznać się z teczkami i "autorytatywnie" stwierdził, że Polacy nie powinni tego poznać. I tezę tę skutecznie promuje do dziś. Pewnie, dziennikarze - nierozliczeni, naukowcy - nierozliczeni( wspomnę tylko, że na niektórych uczelniach prawie 40% kadry współpracowało z SB}. Szkoda, podobno prawda miała wyzwalać. > Ech, kur..... mać!!!..... Jak mnie marazm tego kraju wkurwia!!! Ten chocholi taniec. Do upadłego!Zgadzam się. Działaj zatem, a nie narzekaj. Proponuję realizację planu o kryptonimie "Racjonalne państwo". > Po maturze wyjechałam do Niemiec. Sąsiad PAN NIEMIEC mnie i mojego chłopaka co wieczór wyzywał od polskich świń, które mają wyp... bo nas spali. Faktycznie. Brawo za rzetelnie odrobione lekcje.Różni są ludzie. W Polsce też... Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
|  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > >Nie potrafi ten kraj zacząć żyć teraźniejszością i myśleć o przyszłości.> "Ten kraj" zamieniłbym na "Polska". Polska w cudzysłowie? Czy ja wiem? To już chyba lepiej "wolska" napisać, nie? > Z resztą zgadzam się.Ja się z resztą nigdy nie zgadzam. Tak na wszelki wypadek. Zawsze sprawdzam czy mi dobrze wydali  > >Będziemy szukać "Bolków" i innych teczek do usranej śmierci. Tego kraju.> Odpowiedz mi na pytanie, dlaczego Czesi i Niemcy już dawno rozliczyli się z przeszłością, dlaczego tamte archiwa zostały otwarte a winni wskazani/ukarani? Dlaczego w Polsce jest to niemożliwe do dzisiaj i "gra się" teczkami? Kto wie, czy to nie "teczkowi lobbyści" decydują o kształcie prawa w Polsce. No sam sobie właśnie odpowiedziałeś. Gra teczkami to zarąbiście pasjonujące i przynoszące wielkie profity zajęcie. Każdy ma teczkę, więc nasza polityka odbywa się na zasadzie "złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma". I tak przeciągają to sukno zwane Polską między sobą. Sukno rwie się już i krwawi, ale to nie jest ważne. Po nas, myślą sobie chłopcy z Wiejskiej, choćby potop. Byle nakraść ile się da, dopóki teczka na światło dzienne nie wypełznie. IPN jest oprócz Kościoła kat. drugim bogiem. Według mnie jedynym wyjściem jest traktowanie Kościoła tak jak traktują go Czesi, a z IPN-u zrobić coś na kształt Instytutu Gaucka. Choć może być malutki kłopot, bo Niemcy porządek zrobili już w 1990, a Czesi z klechami już w XV zaczęli. > Przypomnę tylko, że to Adam Michnik jako jeden z pierwszych miał okazję zapoznać się z teczkami i "autorytatywnie" stwierdził, że Polacy nie powinni tego poznać. I tezę tę skutecznie promuje do dziś. Pewnie, dziennikarze - nierozliczeni, naukowcy - nierozliczeni( wspomnę tylko, że na niektórych uczelniach prawie 40% kadry współpracowało z SB}. Szkoda, podobno prawda miała wyzwalać. Jasne Panie Oceniaczu. Pan wie wszystko o tych ludziach i ich życiu. Każdy kto się w IPN znajdzie tego zniszczyć. W najlepszym wypadku odizolować od reszty zdrowej tkanki społeczeństwa. Kaczyńscy są zdrowi. Tym bojownikom o wolność i demokrację, którzy tak straszliwie cierpieli w latach komunizmu i socjalistycznej wolski, kiedy kształcili się za darmo i robili doktoraty z Lenina, nikt nawet teczki nie założył. Tacy to herosi podziemia byli. > > Ech, kur..... mać!!!..... Jak mnie marazm tego kraju wkurwia!!! Ten chocholi taniec. Do upadłego!> Zgadzam się. Działaj zatem, a nie narzekaj. Działam. Codziennie rano (z wyłączeniem niedziel, gdyż dzień święty święcę) od 8:30 do 10:50 stoję pod kioskiem RUCHU i nawołuję jakie gazety kupować. A także, maluję ulotki na czerwono, rozdaję krople do oczu i sole trzeźwiące oraz broszury z Niezależnego Stowarzyszenia Odśnieżania Polski. > Proponuję realizację planu o kryptonimie "Racjonalne państwo". Działaj zatem. > > Po maturze wyjechałam do Niemiec. Sąsiad PAN NIEMIEC mnie i mojego chłopaka co wieczór wyzywał od polskich świń, które mają wyp... bo nas spali. Faktycznie. Brawo za rzetelnie odrobione lekcje.> Różni są ludzie. W Polsce też... Głębokie. Oraz słuszne.
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | > Przez kilkadziesiąt powojennych lat oni naprawdę bardzo rzetelnie odrobili lekcje z historii drugiej połowy XX wieku.No, ale cóż zrobiliby bez nas: - Pokazaliśmy Niemcom, jak należy walczyć, by skończyć ten system - powiedział Wałęsa tuż przed uruchomieniem pierwszej kostki domina symbolizującego upadek muru. To naród niemiecki, inne narody wymusiły na politykach decyzje, które musieli podjąć, a nie ich mądrość, chęci jakieś - zaznaczył Wałęsa.
- W taki sposób na wartościach, na duchu udało się naszemu pokoleniu zamknąć drugą tysiąclatkę chrześcijaństwa, bez podziałów, bez siły, pokojowo - mówił. (L.Wałęsa, dzisiaj w Berlinie, podczas zabawy w mur berliński) wiadomosci(*)_pokazalismy_niemcom,item.htmlCzym były pięciolatki komuny wobec tysiąclatek Wałęsy?
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > > - W taki sposób na wartościach, na duchu udało się naszemu pokoleniu zamknąć drugą tysiąclatkę chrześcijaństwa, bez podziałów, bez siły, pokojowo - mówił. (L.Wałęsa, dzisiaj w Berlinie, podczas zabawy w mur berliński)> wiadomosci(*)_pokazalismy_niemcom,item.html> Czym były pięciolatki komuny wobec tysiąclatek Wałęsy?> No cóż, Lech Wałęsa nie jest może najpiękniejszą perłą w koronie Rzeczypospolitej, ale na pewno najbardziej rozpoznawalnym Polakiem na ziemi. Nie byłem zachwycony tym gloryfikowaniem WC przez pana Prezydenta, ale wszystkie nasze inne perły sami powrzucaliśmy między wieprze. Nie mamy innych pereł i powinniśmy pana Lecha szanować.
|
|
 | 4 na 4 | marta (887 punktów) | >>Przez kilkadziesiąt powojennych lat oni naprawdę bardzo rzetelnie odrobili lekcje z historii drugiej połowy XX wieku.
"Ten, kto ciągle idzie z głową zwróconą do tyłu prędzej czy póżniej musi się przewrócić". Nie wiem czyj to cytat, ale przypomnienie go w tym kontekście nie zaszkodzi. Jako naród mamy skłonnośc właśnie do chodzenia stale z głową odwróconą do tyłu...Zgadzam się zarówno z autorem wątku, że Niemcy rzetelnie odrobili lekcje historii drugiej połowy XX wieku i autorką, która spotkała Niemca wyzywającego od polskich świń. Różni są ludzie. Niemcy też. Ten , który wyzywał nie jest z pewnością odosobniony.Podobnie jak Polacy, którzy w każdym bez wyjątku Niemcu, nawet dziecku, widzą hitlerowca...Nie znam dobrze Niemiec i Niemców, choć pomieszkiwałam trochę w samej kolebce faszyzmu - w Bawarii. To co tam podpada to ogromna tolerancja. Zarówno wyznaniowa jak i narodowościowa. Nikt nikogo nie pyta, w co wierzy i czy wierzy, podobnie jak nie pyta, skąd sam lub jego przodkowie pochodzi.Bawaria współczesna jest zresztą tyglem , w którym mieszają się wpyłwy różnych kultur i narodowości - tu lokalizowano większość obozów dla uchodżców i przybyszów z innych krajów, w tym uchodżców z bloku wschodniego. Tu nie dziwi nikogo córka emigrantów z Polski chodząca ze skośnookim Azjatą, Niemiec żeniący się z przybyszką z dawnego ZSRR.Dowodzi to, że rzeczywiście większość Niemców dobrze odrobiła lekcję historii. Czy wszyscy? Zawsze są niewyuczalni. W każdym społeczeństwie. Nie tylko w Niemczech. Zburzenie muru berlińskiego było z pewnością większej wagi wydarzeniem niż narodziny "Solidarności".Jeśli ktoś uważa inaczej - jego sprawa, ale niech swojego zdania nie narzuca jako "jedynej prawdy"innym. A przeszłość trzeba znać, ale żyć czasem współczesnym.
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | >Dowodzi to, że rzeczywiście większość Niemców dobrze odrobiła lekcję historii. Czy wszyscy? Zawsze są niewyuczalni. W każdym społeczeństwie. Nie tylko w Niemczech. >Zburzenie muru berlińskiego było z pewnością większej wagi wydarzeniem niż narodziny "Solidarności".Jeśli ktoś uważa inaczej - jego sprawa, ale niech swojego zdania nie narzuca jako "jedynej prawdy"innym. A przeszłość trzeba znać, ale żyć czasem współczesnym. > Całkowicie się z Tobą zgadzam. Dorzucę tylko jedno. Tak całkiem z siebie "zwykli" Niemcy nie odrobiliby tej lekcji historii. To była ogromna koalicja ludzi światłych, mądrych polityków, kościoła protestanckiego i całej masy organizacji pozarządowych i stowarzyszeń, którzy pomagali w odrabianiu tej lekcji. Już nie pamiętam, jak się nazywał przewodniczący Bundestagu, który, chcąc się przypodobać organizacjom ziomkowskim powiedział coś, co mogło im dawać nadzieje na odzyskanie utraconych na wschodzie (czyli w Polsce) majątków. Natychmiast ówczesny prezydent RFN, Richard von Weizsaecker (nota bene jego ojciec był zastępcą Ribbentropa, hitlerowskiego ministra spraw zagranicznych)srodze zgromił go publicznie i pan przewodniczący Bundestagu niebawem ustąpił. Pamiętam jak dziś nagłówki w większości gazet, które dziękowały Prezydentowi, że uratował honor i twarz Niemiec (naturalnie w oczach Polaków).
|
|
1 na 1 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | Murów jest jeszcze wiele. Jak chociażby ten odgradzający Autonomię Palestyńską od Izraela. Kto się nimi zajmie? Są chętni?
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja się nim zajmuję na bardzo drobną skalę. Znajomych Arabów (jeśli tego potrzebuję) oduczam antysemityzmu. Znajomych Żydów (jeśli tego potrzebują) oduczam antyarabizmu. Staram się im przypomnieć historię ich narodów, wspominam o Andaluzji i o XIX wiecznym kolonializmie.
|
|
|  | 1 na 1 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | Chyba lepiej byś zrobił gdybyś z nimi o piłce nożnej porozmawiał zamiast wspominać dawne, minione czasy. Niewykluczone, że za kilka lat Pokojową Nagrodę Nobla dostanie drużyna piłki nożnej Ittihad Abna Sakhnin. wyborcza.p(*)strzela__Zydzi_sie_ciesza.html
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiesz Leonie - to nie zawsze ja proponuję temat rozmowy. A zamiast o piłce wolę pogadać o muzyce. Barenboim, znakomity izraelski pianista i dyrygent po wielokroć bronił swoich arabskich współobywateli w niezwykle szlachetny i odważny sposób. Z kolei wielu muzyków z Maroka współpracuje we wspólnych z Żydami projektach dotyczących rekonstukcji tradycji muzycznych Al-Andaluz.
|
|
| | |  | 3 na 3 Leon Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | Chodzi mi o to, że ta mała, niepozorna piłka i ci co ją kopią mają większą władze nad sercami i umysłami ludzi. Dlatego tacy ludzie jak opisywany w artykule piłkarz mogą osiągnąć znacznie więcej niż niejeden polityk a tym bardziej pianista. Czy wiesz, że Kościół Maradony ma się coraz lepiej?
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie będę się upierał nad wyższością fortepianu nad piłką w tym wypadku. Ważne, że niektórzy chcą zburzyć ten smutny mur  . Życzę im powodzenia - z wiosłami, piłkami, skrzypcami, kwiatami i wszystkim, co tylko w ręce wpadnie  .
|
|
 | 1 na 1 | sacrool (353 punktów) | >Murów jest jeszcze wiele. Jak chociażby ten odgradzający Autonomię Palestyńską od Izraela. Tym większa radość z obalenia choć jednego. Zgoda- euforia nie powinna przesłonić pamięci o istnieniu całej reszty murów.
Walczę z wiatrakami.
|
|
3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > Mam do tego wydarzenia osobisty stosunek >bo wtedy mieszkałem w Berlinie Zachodnim i z całą rodziną osobistymi młotkami łupaliśmy mur.
Na marginesie anegdotka.
Jeden z moich przyjaciół ma dziwną zdolność zapamiętywania dat wydarzeń błahych dla większości ludzi. Pamięta więc dokładnie, kiedy w jego rodzinnym domu pojawił się pierwszy kolorowy telewizor, pralka automatyczna itp. Tak się składa, że w dniu upadku muru, jego ojciec kupił ich pierwszy odtwarzacz kaset wideo i dlatego właśnie przyjaciel do dziś, zapytany, potrafi bezbłędnie wymienić dzień, w którym runął mur.
Pozdrawiam.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Również mam wrażenie, że Niemcy odrobili lekcję historii. Oczywiście nie wszyscy, ale kiedy są wszyscy? Dla porównania mam Słowaków i Francuzów z południa, którzy nie mniej niż Niemcy pacyfikowali Żydów. Kontakty z nimi pokazują, że nie było żadnej lekcji historii.
Jeśli chodzi o 1981 rok w Polsce, to jest to powód do dumy. Ale też nie wszyscy rozumieli o co walczą... Komunizm upadłby prędzej czy później, była to głównie zasługa Stanów Zjednoczonych, które wygrały rywalizację. Bez tego ZSRR dałby sobie radę z pięcioma Polskami. Natomiast teraźniejszość pakazuje, że być może USA też jest kolosem na glinianych nogach, podobnie jak Związek Radziecki.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) |
>Jeśli chodzi o 1981 rok w Polsce, to jest to powód do dumy. Ale też nie wszyscy rozumieli o co walczą... Komunizm upadłby prędzej czy później, była to głównie zasługa Stanów Zjednoczonych, które wygrały rywalizację. Bez tego ZSRR dałby sobie radę z pięcioma Polskami. Natomiast teraźniejszość pakazuje, że być może USA też jest kolosem na glinianych nogach, podobnie jak Związek Radziecki.
Także odnoszę takie wrażenie. Amerykanie dali już ciała w Wietnamie, Iraku i teraz dają w Afganistanie. Mogą z tego wynikać swa wnioski: albo jest tak, jak mówisz, albo Amerykanie potrzebują co jakiś czas poligonu do wypróbowania swoich nowych zabawek militarnych i opróżnienia magazynów z bombkami. Mają znacznie potężniejszy przemysł zbrojeniowy, niż pojemność magazynów. Pomysłów na nowe wojny im nie zabraknie. Już przygotowują propagandowo świat do wojny z Iranem. Może to i podłe, ale przyznam, że za bardzo te ich wojny mnie nie obchodzą. Natomiast diabli mnie biorą, że pomagamy im w legitymizowaniu tych ich awantur, wysyłając tam naszych dzielnych żołnierzyków.
|
|
|  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Amerykanie mogą wygrać jeszcze wiele wojen, choć może to oznaczać regres cywilizacyjny dla wszystkich. Zazwyczaj wojny pchają technikę i naukę do przodu, lecz tym razem ich powodem mogą być zbyt dobre osiągnięcia Chin w dziedzinie dążenia ku nowoczesności. Ciężko nie zwrócić przy tym uwagi na przemawiający coraz silniejszym głosem w USA fundamentalizm chrześcijański, obcy być może elitom ze Wschodniego Wybrzeża, lecz bardzo bliski sercom wielu amerykańskich polityków i sporej części wyborców. Nie chcę snuć tutaj teorii spiskowych, gdyż od tego są na tym forum prawdziwi specjaliści, lecz odnoszę wrażenie, że Iran, Pakistan i Afganistan są dla USA punktami w rozgrywce strategicznej z Chinami, określanymi przez wielu amerykańskich specjalistów od polityki zagranicznej jako "wróg strategiczny". Chiny są oczywiście krajem kontrowersyjnym, ale nie uważam ich za wcielenie zła. Wydaje mi się, że Chińczycy mają szansę na zajęcie bardzo pozytywnej dla całej ludzkości roli w przyszłości. Dlatego najgorsze, co może się zdarzyć za jakieś kilkadziesiąt lat, to wojna amerykańsko - chińska, do której rozpoczęcia mogą doprowadzić Amerykanie a nie Państwo Środka. Mam nadzieję, że do tego czasu Indie, Japonia i Europa wyrobią sobie obiektywne spojrzenie na politykę światową, gdyż pod względem PR Amerykanie nokautują Chińczyków na każdym kroku.
Iran, Pakistan, Afganistan są pionkami w tej grze, w której nie chodzi ani o Izrael, ani o kilka ewentualnych bomb atomowych. Jeśli chodzi o surowce, to przede wszystkim w sensie odcięcia od nich Chin, albo też kontrolowania ich transakcji energetycznych.
|
|
| |  | 3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Amerykanie mogą wygrać jeszcze wiele wojen, choć może to oznaczać regres cywilizacyjny dla wszystkich. Zazwyczaj wojny pchają technikę i naukę do przodu, lecz tym razem ich powodem mogą być zbyt dobre osiągnięcia Chin w dziedzinie dążenia ku nowoczesności.Dzisiaj rano w publicznym radiu słyszałem wypowiedź jakiejś pani, która będąc w USA rozmawiała z wieloma politykami/kongresmenami. Mówili - Amerykanów jest 280 milionów, Chińczyków jest ponad miliard. W związku z tym, należy postawić na edukację i to praktycznie od kołyski. I tak się dzieje w USA - dzieci są tam edukowane na matach edukacyjnych już od urodzenia. Następnym etapem wyścigu będzie tworzenie ludzi o określonych cechach( o ile nie ma to miejsca już dziś). Należy wspomnieć, że Chiny są jedyną wielką starożytną cywilizacją, która przetrwała do dzisiejszych czasów. W dalekiej przyszłości wszyscy będziemy Chińczykami. > Chiny są oczywiście krajem kontrowersyjnym, ale nie uważam ich za wcielenie zła. Wydaje mi się, że Chińczycy mają szansę na zajęcie bardzo pozytywnej dla całej ludzkości roli w przyszłości.Zgadzam się z Tobą. Niestety, politycy i media robią ludziom wodę z mózgów. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > > >Chiny są oczywiście krajem kontrowersyjnym, ale nie uważam ich za wcielenie zła. Wydaje mi się, że Chińczycy mają szansę na zajęcie bardzo pozytywnej dla całej ludzkości roli w przyszłości.> Zgadzam się z Tobą.> Niestety, politycy i media robią ludziom wodę z mózgów.> Pozdrawiam - Zbyszek  > Całkowicie się z Wami zgadzam. Z tego, co dotychczas się naczytałem o filozofii konfucjańskiej, Chińczykach i Chinach, tych współczesnych i tych sprzed setek i tysięcy lat, to nie dali oni dotychczas powodów posądzać ich o zamiar zdobycia ogniem i mieczem panowania nad światem. Jeśli świat musi mieć już jakiegoś żandarma, to wolę, żeby to były Chiny, niż Ameryka.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To prawda, Chińczycy byli naprawdę dość pokojowym narodem. Wprawdzie w ich sztuce roi się od wojen, ale to dlatego, że przetrawiali w nieskończoność okresy rozbicia dzielnicowego. Jednakże ilością wojen nie mogli rywalizować z Europą, czy nawet z Indiami. Mam wielu przyjaciół i znajomych Amerykanów, więc również im życzę jak najwspanialszej przyszłości, ale na razie są na nienajlepszej drodze. Gdyby tak miało już zostać, pozostanie po nich również wiele pozytywnych i szlachetnych wspomnień. Nie wiem, czy w przyszłości wszyscy będziemy Chińczykami. Może jednak uda się ludziom zjednoczyć na równych prawach i przyszłość będzie wielobarwna - Hindusko, Afrykańsko, Brazylijsko, Chińsko, Europejska itd... Z pewnością obyczaje się zmieszają i zostanie parę języków (zapewne będą wśród nich chiński i angielski, może też hiszpański, hindi raczej nie, bo Hindusi lubią mówić po angielsku).
|
|
| Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Odp: Mur berliński |
> Jednocześnie większość prowadzących sprawozdania w polskich stacjach nieustannie ma za złe Niemcom, że usiłują stawiać obalenie muru przed wydarzeniami w Polsce.Nasi nieomalże żądają, by Niemcy świętowali powstanie Solidarności a nie obalenie muru, domagają się nieustannego przypominania, że "to my zaczęliśmy". Mało, ciągle za mało o nas mówią.  Jak te dzieci... > Już widzę, jak jutro krytycy spod znaku braci Kaczyńskich rzucą się na Wałęsę (rzekomego agenta "Bolka"), że nie był uprawniony do reprezentowania Polski i Polaków.Co do Lecha Wałęsy, to przestał być dla mnie wiarygodny, kiedy nie oddał kompletnych akt TW Bolka. Sprawa do tej pory nierozstrzygnięta. www.rp.pl/artykul/151617.htmlNa jego temat wiele mają do powiedzenia Ci, którzy pozostali wierni ideałom Solidarności - Anna Walentynowicz, państwo Gwiazdowie, Krzysztof Wyszkowski. Mówią o nim krótko "zdrajca". I gwarantuję, że nie poda ich za to do sądu. Warto przypomnieć, że Wałęsa sam przyznawał, że "coś tam podpisywał". Warto również wiedzieć, że Wałęsa nie chciał kontynuowania strajku, skłonny był go zaprzestać. Pytał Bogdana Borusewicza o radę. I to Borusewicz optował za strajkiem, on zdecydował. Moim zdaniem Lech Wałęsa został wybrany, bo dobrze nadawał się do roli trybuna ludowego. Irytująca tylko może być jego megalomania("to ja obaliłem komunizm"). Wczoraj, na uroczystościach, wydał mi się bardzo podobny do Piłsudskiego w tym kaszkiecie. Czyżby miał zamiar startować w wyborach? Kto wie - "gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta". Popieram natomiast jego wizję jednego państwa, Europy. Od tego nie ma odwrotu, integracja będzie postępowała. Wałęsa "ma nosa". Pozdrawiam - Zbyszek
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > >Moim zdaniem Lech Wałęsa został wybrany, bo dobrze nadawał się do roli trybuna ludowego. Irytująca tylko może być jego megalomania("to ja obaliłem komunizm"). >Wczoraj, na uroczystościach, wydał mi się bardzo podobny do Piłsudskiego w tym kaszkiecie. Czyżby miał zamiar startować w wyborach? Kto wie - "gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta". >Popieram natomiast jego wizję jednego państwa, Europy. Od tego nie ma odwrotu, integracja będzie postępowała. Wałęsa "ma nosa". > Zbyszku, przed chwilą jeszcze raz oglądaliśmy z żoną w dzienniku tv pchanie pierwszej kostki domina przez pana Lecha i tak sobie marzyliśmy, że szkoda, że to nie Tadeusz Mazowiecki został wtedy prezydentem i, że byłoby dobrze, gdybyśmy to Mazowieckiego wykreowali na naszego "pokazowego" bohatera. Ale mamy tylko Lecha. To jego świat okrzyknął pogromcą komunizmu, to ona dostał Nobla i to on jest najbardziej rozpoznawalnym Polakiem na świecie (nawet przed JP2). To jest jedyny nasz "polityczny towar eksportowy". Szanujmy zatem to nasze ogólnonarodowe dobro; nie koniecznie z miłości, z pragmatyzmu.
|
|
|  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> To jest jedyny nasz "polityczny towar eksportowy". Szanujmy zatem to nasze ogólnonarodowe dobro; nie koniecznie z miłości, z pragmatyzmu.Szanuję go, szanuję również Wojciecha Jaruzelskiego, ale co z prawdą?!! Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > >Szanuję go, szanuję również Wojciecha Jaruzelskiego, ale co z prawdą?!! >
Pewnie znasz klasyfikację prawd wedle księdza Twardowskiego? Do której z tych prawd dojdziemy, skacząc sobie do oczu przez następne kilkadziesiąt lat? Ja osobiście wolę patrzenie do przodu, niż do tyłu.
|
|
| | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Do której z tych prawd dojdziemy, skacząc sobie do oczu przez następne kilkadziesiąt lat?A więc za Mazowieckim, "gruba kreska"? Jedynie Polska nie poradziła sobie ze spuścizną przeszłości. O czymś to świadczy, niestety. Niektóre środowiska nie są zainteresowane w ujawnieniu archiwów IPN. > Ja osobiście wolę patrzenie do przodu, niż do tyłu.Pełna zgoda. Czy uważasz zatem, że akta, które się ostały powinny zostać spalone, winy zapomniane? Należy przy tym pamiętać, że komplet jest w Moskwie. Pozdrawiam - Zbyszek 
Tam, gdzie zaczynają się wątpliwości, kończy się wiara.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | > Moim zdaniem Lech Wałęsa został wybrany, bo dobrze nadawał się do roli trybuna ludowego. Irytująca tylko może być jego megalomania("to ja obaliłem komunizm").Zabawa w domino, którego pierwszą kość popchnął w Berlinie Wałęsa, dobrze oddaje ludowy mit linearnego powiązania zdarzeń historycznych. Zawsze ktoś lub coś musi być na początku: bóg, słowo, jakiś wybuch (już pewne fakty zdają się temu przeczyć). Mur oczywiście też miała jedną przyczynę, w osobie Wałęsy (lub kogokolwiek innego). Totalna bzdura, metafizyczna. Nie wiem, dlaczego w Berlinie nie ustawiono muru z lodowych cegieł, które stanęły przed siedzibą Instytutu Goethego w Londynie: tam lód topniał sam, bez Wałęsy, który nigdy nie zrozumie tej bliższej prawdy metafory topnienia berlińskiego muru. > Popieram natomiast jego wizję jednego państwa, Europy. Od tego nie ma odwrotu, integracja będzie postępowała. Wałęsa "ma nosa".To "powąchaj" sobie razem z nim: Apeluję więc do Europy, do największych umysłów naszego kontynentu o dialog w tej sprawie, o wskazanie wspólnych wartości, wynikających z tradycji, także z chrześcijańskich korzeni Europy, bez których jednoczącej się Europy nie byłoby nigdy. Nie da się z tej tradycji wymazać krzyża ... Wolności, którą kochamy, muszą towarzyszyć wartości i trwałe punkty odniesienia, do których w razie kryzysów, zachwiań, niepewności czasów, będziemy mogli odwołać się my i nasze dzieci. Nie możemy zostawić ich z takim jałowym kontynentem bez ducha. ...
Potrzebne są właśnie wartości. Takie, o których mówił Jan Paweł II, kiedy nawoływał nas, abyśmy odmienili oblicze tej Ziemi. Bez wiary i nadziei to by się nigdy nie udało. I bez krzyża też nie. To nie była mądrość polityków. To była mądrość narodów, które zapragnęły wolności i mogły odwoływać się do wartości. To one były orężem pokojowej walki ze zbrodniczym systemem. Tylko dlatego mur berliński runął, tylko dlatego możemy budować od 20 lat lepszą Europę. Nie może to być Europa bez wartości. Nie da się wyrzucić z niej krzyża.wiadomosci(*)zem,wid,11677037,felieton.htmlCzym to pachnie?
|
|
|  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Czym to pachnie?Kandydowaniem. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | Teraz Polska | >>Czym to pachnie? >Kandydowaniem.
No, jest wiele konkurencji w życiu. Jest człowiek roku, biznesmen roku, sportowiec roku. Nawet racjonalista roku. Można by też założyć kapitułę clowna roku: faceta z ping-pongiem na nosie z konturem Polski np. Kolejka byłaby baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo długa.
|
|
 | 3 na 3 | Zella (1321 punktów) | Odp: Mur berliński |
> Popieram natomiast jego wizję jednego państwa, Europy. Od tego nie ma odwrotu, integracja będzie postępowała. Wałęsa "ma nosa". Pozdrawiam - Zbyszek  < Witam autora cytowanych zdań! Wizja jednego państwa Europy, jak znam historię, jest mrzonką! Mimo postępującej integracji! Czy ta "postępująca integracja" jest zadowalająca??!! Może być pewnego rodzaju scalenie organizacyjne. Nie mam w wyobraźni: modelu,zasad organizacyjnych i instytucjonalnych takiego zjednoczenia, scalenia. Widząc czym jest Unia Europejska, jak działa, itd. itp.wyraźnie dostrzegamy grę interesów narodowych. Niestety nacjonalizm nawet w dobrym rozumieniu tego pojęcia , będzie górował nad interesami całości jako jedności . Czy możliwe jest zunifikowanie np. tworzących się przez wieki kultur narodowych?! W każdym razie, ja sobie mogę ewentualnie mgliście wyobrazić jedność z pewnymi odrębnościami narodowymi, ale w czasie dość odległym ,może za pół wieku?! Moja wypowiedź to wielki skrót myślowy! Pozdrawiam Cię Zbyszku! Zella
|
|
|  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Popieram natomiast jego wizję jednego państwa, Europy. Od tego nie ma odwrotu, integracja będzie postępowała. Wałęsa "ma nosa".
> W każdym razie, ja sobie mogę ewentualnie mgliście wyobrazić jedność z pewnymi odrębnościami narodowymi, ale w czasie dość odległym ,może za pół wieku?! >Moja wypowiedź to wielki skrót myślowy!
Skrót, ale myśl jest jasna. Polska jedność narodowa, a z nią państwowość, złożona z różnych grup kulturowych, Kaszubów, Mazurów, Ślązaków itd., tworzyła się wiekami. Utworzenie jednego państwa w obrębie Europy, przy potężnym zróżnicowaniu poziomów rozwoju, odrębności kulturowej poszczególnych narodów, wchodzących w skład UE i zaszłościach historycznych, będzie procesem bardzo długotrwałym. Jedyne co łączy kraje UE, to wartości cywilizacyjne i umiłowanie biurokracji. Nie wydaje mi się, żeby wystarczyło czasu. Mam nieustanne wrażenie, zbliżającego się końca podstaw cywilizacji łacińskiej, a sama biurokracja przyspieszy tylko procesy rozkładu. Nie widzę wielkiej szansy na stworzenie jednej państwowości, na bazie narodów europejskich. To mrzonki marzycieli. Też skrót myślowy.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | >Nie widzę wielkiej szansy na stworzenie jednej państwowości, na bazie narodów europejskich. To mrzonki marzycieli. >
Nie dopatrzyłem się u nikogo z przywódców Europy dążenia do stworzenia jednego sformalizowanego państwa Europa. Jedność nie musi oznaczać unifikacji. Swobodny przepływ ludzi, ideii, towarów, kapitału i co tam jeszcze w ramach UE jest już omal zrealizowany. Każdy może podróżować, mieszkać, pracować, uczyć się, odpoczywać, gdzie tylko chce. Jeśli z tego nie korzysta, a chciałby, to raczej z powodu braku odwagi, nieznajomości języków, braku kasy na urządzenie się gdzie indziej itepe itede. Nie musimy tak strasznie walczyć o zachowanie naszej tożsamości narodowej i WC (do czego dzisiaj nawoływał w przemówieniu pan Prezydent), bo nikt nie zamierza nam ich odebrać. Nadanie Traktatem Lizbońskim większych uprawnień Parlamentowi Europejskiemu, jest wszak dowodem na zwiększenie prymatu przedstawicieli krajów członkowskich nad biurokracją unijną. Utworzenie funkcji Prezydenta UE (kadencja 2,5 letnia) zamiast półrocznych prezydencji narodowych może się z kolei wydać umocnieniem biurokracji. Jednak wpadka Czechów, którzy odwołali premiera w czasie czeskiej prezydencji pokazuje, że było to całkiem stracone pół roku.
|
|
| |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Skrót, ale myśl jest jasna. Polska jedność narodowa, a z nią państwowość, złożona z różnych grup kulturowych, Kaszubów, Mazurów, Ślązaków itd., tworzyła się wiekami.Świetne porównanie.  Czy Kaszubi przestali być Kaszubami żyjąc w Polsce? Czy Polacy przestaną być Polakami żyjąc w Europie? > Utworzenie jednego państwa w obrębie Europy, przy potężnym zróżnicowaniu poziomów rozwoju, odrębności kulturowej poszczególnych narodów, wchodzących w skład UE i zaszłościach historycznych,Poziomy zrównają się już za kilkadziesiąt lat, z odrębnościami kulturowymi dyskutowałbym(nie są istotną przeszkodą/nikt ich nie zabrania), zaszłości historyczne należy uczciwie i obiektywnie wyjaśnić. Kiedy runął mur i zniknęły granice, zaszłości straciły w znacznym stopniu na znaczeniu. > będzie procesem bardzo długotrwałym.Zgadzam się - ja wybiegam w daleką przyszłość, irytuje mnie powolność tego procesu, krygowanie się - udawanie, że nie wiemy o co chodzi(o "skonsumowanie" związku). Mam skojarzenie z jakimś wykresem o różnych amplitudach i częstotliwościach, z jakimś rozedrganiem. Dopiero kiedy nastąpi synchronizacja, silnik zacznie pracować z pełną wydajnością. Moim zdaniem hamulcowymi tego procesu są politycy zatroskani o swoje stołki. Mówienie o suwerenności Polski jest totalną bzdurą. Polska, jak wszystkie kraje UE, przekazała część swojej suwerenności instytucjom unijnym. Likwidacja granic, umożliwienie swobodnego przemieszczania się, wyboru miejsca zamieszkania, świadomość bezpieczeństwa i potęgi gospodarczej, jakiej członkami jesteśmy powoduje, że myślące, świadome jednostki/ludzie/obywatele w naturalny sposób garną się do integracji, mimo sprzeciwów wszelkiego rodzaju "patriotów". > Jedyne co łączy kraje UE, to wartości cywilizacyjne i umiłowanie biurokracji.To bardzo dużo. > Nie wydaje mi się, żeby wystarczyło czasu.Wygląda na to, że jesteś "za"(tak odczytuję Twoje zdanie). Wolałbym "obawiam się", ale i tak przeczuwam, że jesteś "za". > Mam nieustanne wrażenie, zbliżającego się końca podstaw cywilizacji łacińskiej, a sama biurokracja przyspieszy tylko procesy rozkładu.Wszystko w naszych rękach. Uważam, że urzędnicy są potrzebni, prawo powinno być egzekwowane. Tylko na miłość boską - racjonalne prawo. Nie może być tak, że w celu likwidacji obowiązku meldunkowego należy zmienić dwieście ustaw! W Europie prawo będzie jedno, może być wzięte/skopiowane z rozwiązań przyjętych w jednym z państw członkowskich, racjonalnych rozwiązań. > Nie widzę wielkiej szansy na stworzenie jednej państwowości, na bazie narodów europejskich. To mrzonki marzycieli.Przyszłość jest wielką niewiadomą. Marzenia się spełniają, wystarczy tylko odpowiednia ilość marzycieli a staną się faktem. To takie proste. Pozdrawiam - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
|  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Cieszę się, ze forma dopisuje, dostrzegam optymizm.  > Wizja jednego państwa Europy, jak znam historię, jest mrzonką! Mimo postępującej integracji!To niekonsekwencja. Lawiny nic nie jest w stanie zatrzymać. > Czy ta "postępująca integracja" jest zadowalająca??!!Nie - tyle, że jest to wypadkowa wielu drobnych zdarzeń, nikt odgórnie nie podejmuje wiążącej decyzji. > Może być pewnego rodzaju scalenie organizacyjne. Nie mam w wyobraźni: modelu,zasad organizacyjnych i instytucjonalnych takiego zjednoczenia, scalenia. Normalnie - jak w każdym państwie.Obok Ciebie będzie mieszkał dawny Niemiec, Węgier, Hiszpan(ma to dla Ciebie jakieś znaczenie/stanowi problem?) Wasze dzieci będą chodziły do jednej szkoły. Będzie obowiązywała Konstytucja Europejska, europejskie prawo. Wolność wyznania, słowa, tolerancja, surowe, sprawiedliwe prawo, równo traktujące wszystkich obywateli. Po prostu racjonalne państwo. W dawnej Hiszpanii będzie mieszkał dawny Niemiec/Polak/Francuz. Zobacz, co dzieje się w takiej Kanadzie na przykład, co dzieje się w USA i w Wielkiej Brytanii. Tam odrębności kulturowe są dużo większe, ale wspólnie pracują w jednym zakładzie: Polak, Chińczyk i Francuz. > Widząc czym jest Unia Europejska, jak działa, itd. itp.wyraźnie dostrzegamy grę interesów narodowych.Polityka i nieufność(a tyle mówi się o wartościach). Potrzeba dobrej woli i zrozumienia. > Niestety nacjonalizm nawet w dobrym rozumieniu tego pojęcia , będzie górował nad interesami całości jako jedności.Nacjonalizmy są pochodną patriotyzmu, jego karykaturą. Bazują na negatywnych emocjach, na uprzedzeniach i stereotypach. Nacjonalizmy są marginesem w krajach członkowskich, nie przeceniajmy ich znaczenia. Kibicując Polkom potrafię bić brawo i doceniać fakt, że przeciwnik był lepszy. > Czy możliwe jest zunifikowanie np. tworzących się przez wieki kultur narodowych?!Nic na siłę. Czas/ewolucja zrobi swoje. Historia świadkiem. > W każdym razie, ja sobie mogę ewentualnie mgliście wyobrazić jedność z pewnymi odrębnościami narodowymi, ale w czasie dość odległym, może za pół wieku?!W przyszłości Europejczycy będą mówili jednym językiem. To pewne. Pozdrawiam Cię z sympatią Gizelo - Zbyszek 
"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
|
|
2 na 2 | sacrool (353 punktów) | Oglądając relacje z przemówień notabli podczas wczorajszych wydarzeń, szczególnie H. Clinton, przyszło mi do głowy, że gdyby nie historyczne sprzężenie dwóch kluczowych postaci (JP II i Wałęsy) wydarzenia mogłyby potoczyć się inaczej. Odnoszę wrażenie, że polski ruch "solidarnościowo-wyzwoleńczy", bez papieża Polaka, przeszedłby niezauważenie w europejskiej świadomości. Myślę również, że korona, w którą stroi się Wałęsa, jest wyrobem krajowym. Mówiąc"Solidarność" myślało (myśli) się "Wałęsa", choć oprócz głowy, Solidarność miała również ręce, nogi i korpusik. Nazwiska wchodzące w skład owych zapomnianych części ciała zostały pominięte. Wałęsa nachalnie krzyczy o roli Polski w obalaniu komunizmu, i może dobrze, skoro pamięć historyczna Europy i USA często okazuje się zbyt krótka i kończy się na granicy własnego nosa. Czym innym jest natomiast forma owego przypominania, często poniżej krytyki. Swoją drogą Nobel Wałęsy należał mu się bardziej niż Obamie.
Walczę z wiatrakami.
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > >Wałęsa nachalnie krzyczy o roli Polski w obalaniu komunizmu, i może dobrze, skoro pamięć historyczna Europy i USA często okazuje się zbyt krótka i kończy się na granicy własnego nosa. Czym innym jest natomiast forma owego przypominania, często poniżej krytyki. >Swoją drogą Nobel Wałęsy należał mu się bardziej niż Obamie. > Tylko Wałęsie wypada używać publicznie słów duperele, dyrdymały, etc. Często to, co mówi to są duperele i dyrdymały. Tylko on ma polityczne "wariackie papiery" i może każdemu możnemu tego świata nawtykać ile wlezie. Ale powtarzam raz jeszcze: nie mamy innego, rozpoznawalnego na całym świecie "politycznego towaru eksportowego". Szanujmy zatem Wałesę i nośmy za nim szaliczek i czapeczkę, żeby nam się nie przeziębił.
|
|
 | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | >Oglądając relacje z przemówień notabli podczas wczorajszych wydarzeń, szczególnie H. Clinton, przyszło mi do głowy, że gdyby nie historyczne sprzężenie dwóch kluczowych postaci (JP II i Wałęsy) wydarzenia mogłyby potoczyć się inaczej.
Wydarzenia mogły potoczyć się inaczej ale tylko trochę inaczej.Komunizm upadłby również bez ich udziału. To kwestia ekonomii.
> Odnoszę wrażenie, że polski ruch "solidarnościowo-wyzwoleńczy", bez papieża Polaka, przeszedłby niezauważenie w europejskiej świadomości.
Nie sądzę aby zachód nie zauważył .
>Myślę również, że korona, w którą stroi się Wałęsa, jest wyrobem krajowym. Mówiąc"Solidarność" myślało (myśli) się "Wałęsa", choć oprócz głowy, Solidarność miała również ręce, nogi i korpusik. Nazwiska wchodzące w skład owych zapomnianych części ciała zostały pominięte.
Dla mnie "Solidarność" to wielomilionowy ruch.I tak o nim myślę.Wałęsa to tylko symbol.
>Wałęsa nachalnie krzyczy o roli Polski w obalaniu komunizmu, i może dobrze, skoro pamięć historyczna Europy i USA często okazuje się zbyt krótka i kończy się na granicy własnego nosa. Czym innym jest natomiast forma owego przypominania, często poniżej krytyki. >Swoją drogą Nobel Wałęsy należał mu się bardziej niż Obamie.
Prawda.
Łukaszewicz.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|