Racjonalista - Strona głównaDo treści
Gerontokracja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
09-11-2009 21:29lontri (16088 punktów)Gerontokracja
Ocena 3 na 3

Według mniej optymistycznego scenariusza wiele krajów europejskich, w tym Polskę czekają w najbliższych dekadach czasy permanentnego kryzysu demograficznego.
Będzie on skutkował nie tylko spadkiem liczby ludności, ale także starzeniem się społeczeństw. Społeczne skutki tych procesów już dzisiaj spędzają sen z oczu wielu analitykom. Finansowa zapaść grozi systemom emerytalnym, systemowi ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych. Kryzys grozi całym krajowym gospodarkom.
Czy możemy liczyć na to, że za 20-30 lat nasze dzieci i wnuki będą z uśmiechem na ustach ponosić koszty systemu opieki społecznej i wrastającego zadłużenia? Czy starzejące się społeczeństwa będą miały wystarczający potencjał rozwojowy, pozwalający im zachować poziom życia, do którego przywykły?

<kryzys>

Zapraszam do dyskusji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

09-11-2009 21:54
 Ocena 12 na 12
marta (887 punktów)
>Według mniej optymistycznego scenariusza wiele krajów europejskich, w tym Polskę czekają w
>najbliższych dekadach czasy permanentnego kryzysu demograficznego.
>Będzie on skutkował nie tylko spadkiem liczby ludności, ale także starzeniem się społeczeństw.
>Społeczne skutki tych procesów już dzisiaj spędzają sen z oczu wielu analitykom. Finansowa zapaść
>grozi systemom emerytalnym, systemowi ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych. Kryzys grozi całym
>krajowym gospodarkom.
>Czy możemy liczyć na to, że za 20-30 lat nasze dzieci i wnuki będą z uśmiechem na ustach ponosić
>koszty systemu opieki społecznej i wrastającego zadłużenia? Czy starzejące się społeczeństwa będą
>miały wystarczający potencjał rozwojowy, pozwalający im zachować poziom życia, do którego przywykły?
><kryzys>
>Zapraszam do dyskusji.

Starość kiedyś była przywilejem, którego dożywali nieliczni. Starzec w świadomości dawnej równał się mędrzec, czowiek doświadczony, z którego doświadczeń mogą korzystać inni.Obecnie statrość odarto z godności. Starców i osoby starsze nawet w reklamach przedstawia się jako babcie i dziadków co najwyżej z głupawym uśmiechem, zdziwionych światem i pytających o najprostsze rzeczy.Bezceremonialnie się ich ośmiesza . Kult siły zastąpił wszystko. Emerytów przedstawia się co najwyżej jako pijawki, ciężar do utrzymania, nie jako ludzi którzy ciężko pracowali całe życie i tworzyli, nie bez trudności to co nas otacza.Nie spodziewajmy się, że wychowani w takim klimacie młodzi ludzie będą chętnie ponosić koszty opieki społecznej i w ogóle opieki nad rodzicami. Prędzej będzie jak w reklamie kredytu mieszkaniowego :"A mamusia? Zostaje. U siebie!" i ściana się zasuwa.
lontri (16088 punktów)

Proponujesz jakieś rozwiązania?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
09-11-2009 22:29 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Proponujesz jakieś rozwiązania?

Góra Narayama.
09-11-2009 22:39 
 Ocena 6 na 6
lontri (16088 punktów)

Wolałbym tego uniknąć.
Z drugiej strony, czy danie komuś 700 zł emerytury, to nie jest jednak wyrok?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 10:30 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Wolałbym tego uniknąć.
>Z drugiej strony, czy danie komuś 700 zł emerytury, to nie jest jednak wyrok?

No mówię przecież. W ZSRR, emerytom dawano Wołgę, do przepłynięcia, w najszerszym jej miejscu.
Teraz poważnie. Właśnie powstał pomysł, urządzania Święta Bachusa - "Bachanalia"

Dwa razy do roku. Każde obchody będą trwały tydzień. Nieustająca orgietka przy wielkiej ilości trunków. Wszystkie kobiety takie piękne się wtedy robią. Można czasami pomylić muzę z Hydrą. Nie ważne, chodzi o prokreację.

Aha! Jeszcze dobrze na zwiększenie populacji, wpływa wyłączanie prądu w smutne jesienne wieczory. Nie ma telewizji, to sobie mąż o żonie przypomina i odwrotnie, jak nie mogą oglądać polskich seriali.
10-11-2009 15:23 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

To może zakazać telewizji? W końcu po co to oglądać, skoro Pegaza znowu zdjęli?
Zresztą, i tak był wyleniały i z powyrywanymi piórami. Eh...

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 02:21 
 Ocena 9 na 9
Kurczewski (2471 punktów)

>Starość kiedyś była przywilejem, którego dożywali nieliczni. Starzec w świadomości dawnej równał się mędrzec, czowiek doświadczony, z którego doświadczeń mogą korzystać inni.Obecnie statrość odarto z godności. Starców i osoby starsze nawet w reklamach przedstawia się jako babcie i dziadków co najwyżej z głupawym uśmiechem, zdziwionych światem i pytających o najprostsze rzeczy.Bezceremonialnie się ich ośmiesza . Kult siły zastąpił wszystko.

Nie, obecnie zmienił się sposób zdobywania wiedzy i doświadczenia. Kiedyś postęp następował bardzo wolno- raz zdobyta wiedza pozostawała aktualna stuleciami bądź dekadami- stąd status starców jako tych którzy mieli czas by wiedzę zgromadzić i mogą ją przekazywać. Obecnie osoba która nie jest w stanie na bieżąco przyswajać nowych informacji i "przerabiać" tak zdobytej wiedzy na praktyczne zastosowania wypada z rynku po paru miesiącach (zależnie od branży). To nie kult siły tylko brutalny pragmatyzm powoduje powstanie takiego a nie innego nastawienia do starców, podobnie jak wcześniejsze odmienne ich traktowanie również nie było rezultatem jakiejś wyjątkowej miłości tylko efektem identycznego pragmatyzmu. Zmieniły się warunki- zmieniło się podejście.

hototogitsu.blogspot.com/
10-11-2009 06:35 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Jak najbardziej zgadzam się z Twoją diagnozą sytuacji.
Ponadto, mamy kulturowo zakorzeniony wyidealizowany obraz starości, mocno kontrastujący z tym, czego osoby starsze tak naprawdę doświadczają w życiu codziennym.
Przemoc, lekceważenie, wykorzystywanie - to zawsze były i są elementy życia codziennego ludzi starszych.
Prawdziwy obraz starości jest tematem tabu.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 10:38 
 Ocena 4 na 4
M.M.M (1158 punktów)
>> To nie kult siły tylko brutalny pragmatyzm powoduje powstanie takiego a nie innego nastawienia do starców, podobnie jak wcześniejsze odmienne ich traktowanie również nie było rezultatem jakiejś wyjątkowej miłości tylko efektem identycznego pragmatyzmu. Zmieniły się warunki- zmieniło się podejście.

Wydaje mi się, że podejście wcale się nie zmieniło. Ludzie starsi, którzy stają się nie potrzebni od zawsze usuwani byli na margines. Być może nie było to powszechne zachowanie, ale wystarczy sięgnąć do "Chłopów" i poczytać co się działo ze starcami, w czasach kiedy o problemach demograficznych nikt jeszcze nie dyskutował.

Starość to czas dla człowieka nieprzyjemny i trudny. A na dodatek często czas samotności. Nie rozumiem dlaczego w Polsce wszyscy tak chcą odejść na emeryturę (najlepiej wcześniejszą) i samemu wypisać się z życia.
---
10-11-2009 15:26 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Czy jesteśmy gotowi na życie w republice rządzonej przez podstarzałych frustratów? Skutki polityczne moga być bardzo ciekawe (podobnie, jak w tym znanym chińskim przysłowiu). Już dzisiaj mamy tego przedsmak.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 15:35 
 Ocena 1 na 1
M.M.M (1158 punktów)
>Czy jesteśmy gotowi na życie w republice rządzonej przez podstarzałych frustratów?

Już ćwiczyliśmy:
"Zabierz babci dowód!"

---
diogenes (42753 punktów)
>Społeczne skutki tych procesów już dzisiaj spędzają sen z oczu wielu analitykom.

Ech, analitycy. Ileż to już razy nas zwodzili i zawodzili. Jedna zima z brakiem dostaw energii, trochę mokrego śniegu na gałęziach w pobliżu trakcji elektrycznych, może rozwiązać problem: społeczeństwo odpuści sobie internet, bary, dyskoteki, pobaraszkuje pod pierzyną, a za rok wszystko wróci do normy. Analitycy też.
09-11-2009 22:27 
 Ocena 4 na 4
lontri (16088 punktów)

Rozumiem, że jesteś pozytywnie nastawiony do przyszłości. Być może - nie ubliżając nikomu - to nie będzie już Twój problem. Chociaż, jeżeli dożyjesz 100 lat, czego Ci z całego serca życzę, problem ten może Ciebie w mniejszym lub większym stopniu dotknąć.
Wytłumaczmy jednak osobie młodej, na dorobku, że powinna odprowadzać co miesiąc do ZUS równowartość - dajmy na to - raty kredytu mieszkaniowego, nie mając żadnej gwarancji, że po osiągnięciu wieku emerytalnego otrzyma jakiekolwiek świadczenie, o ile w ogóle dożyje chwili, w której uzyska uprawniania do skorzystania z tego przywileju...

Dla poprawienia nastroju (Źródło: Serwis ZUS)
Kwoty najniższych gwarantowanych świadczeń emerytalno-rentowych od 1 marca 2009 r.: emerytura, renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy i renta rodzinna 675,10 zł.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 02:26 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
Z jakiej racji mam oddawać złodziejom z ZUS choćby złotówkę ? Osobą młodą już od jakiegoś czasu nie jestem ale jeśli byłbyś tak dobry to chętnie posłucham argumentów które przemawiałyby ZA płaceniem ZUS-owi jego danin

hototogitsu.blogspot.com/
lontri (16088 punktów)

Jeśli nie jesteś osobą samozatrudniającą się, daninę tę płaci Twój pracodawca.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 06:44 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
Niezręcznie mi mówić o szczegółach ale jestem osobą samozatrudniającą pracującą od 15 lat na umowy o dzieło (artysta, panie) więc ZUS- owi nie podlegam. Zresztą- zostawmy na boku kwestię tego czy urząd może czy nie może wymusić, zajmijmy się tym dlaczego miałbym chcieć oddawać mu część swoich pieniędzy. Co ma mnie zmotywować ?

hototogitsu.blogspot.com/
lontri (16088 punktów)

Przyznaję, że nie znam się na niuansach prawa ubezpieczeniowego. Jednak, jeżeli chcecmy być objęci ubezpieczniem emerytalno-rentowym składkę powinniśmy płacić, o ile nie płaci jej ktoś za nas.

Składki

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
rexus (2343 punktów)
No się rozumie.
Jak tu się rozmnażać uczciwemu człowiekowi w kraju gdzie pracodawcy, rząd i ten właśnie ów bank światowy, kładą kłody, okradając do cna.
Może opowiem to na własnym przypadku.
Choć mam córkę.
Pracuję w międzynarodowej korporacji z siedzibą w Finlandii. Rejonem mojej pracy jest Warszawa. Istnieją w branży jeszcze 3 inne liczące się korporacje, które produkują to samo w uproszczeniu, bo technologicznie trochę się te produkty różnią.
Kolega z Dublina zarabia 5 krotnie więcej, mimo tego że wykonuje identyczną pracę w tej samej korporacji. Ceny nieruchomości, żywność, czy wszystko inne jest w przybliżonej cenie w Dublinie i w Warszawie.
Mógłbym oczywiście wyjechać na saksy jego śladem i nie marudzić. Ale ja nie. Złożyłem swoje CV w tych pozostałych 3 korporacjach w oddziałach warszawskich i zaproponowano mi identyczną stawkę. Identyczną! Co do złotówki.
Te 4 korporacje zapłaciły kilka lat temu 100 milionów EURO kary za zmowę cenową.
Niestety te 100 milionów podzielone na 4 wcale nie schłodziło ich zapału do przestępczego pomnażania kapitału. Cóż, posiadają patenty, rynki, i takich idiotów jak ja, więc kary nakładane przez KE są dla nich śmieszne.
Te firmy to OTIS, KONE, SCHINDLER, THYSSEN.
Wiem że wątku tego tematu nie wyczerpuję. Cóż robić komuna nas tak załatwiła.
Nie możemy mnożyć się jak króliki bo ZUS, bo SRUS. Państwo sprzedało za grosze majątek państwa odziedziczony po PRL, który miał amortyzować ten powojenny wyż demograficzny. I to właśnie Amerykanie ze swoimi instytucjami Typu MFW czy Bank Światowy przyczynili się do upadku bloku Sowieckiego w tym naszej Peerelowskiej gospodarki. Tak, Wałęsa wynegocjował umorzenie części długu, ale on ciągle jest i ciąży na tych którzy mogliby inwestować te pieniądze w dzieci.
A teraz z innej beczki, czy nie uważa pan, że Gierek dał się skorumpować CIA. Bo przecież takim naiwnym głupkiem nie mógł być.
09-11-2009 22:46 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Sfrustrowany?

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
09-11-2009 23:51 
 Ocena 1 na 1
rexus (2343 punktów)
>Sfrustrowany?
Trochę na pewno.
09-11-2009 22:55 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Nie możemy mnożyć się jak króliki bo ZUS, bo SRUS.

Ciekawy problem: poziom narodowego libido a struktura gospodarki. Kapitalizm najwyraźniej sprzyja impotencji.
09-11-2009 23:49 
 Ocena 2 na 2
lontri (16088 punktów)

Eh, ta cywilizacja śmierci...

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 09:07 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Eh, ta cywilizacja śmierci...

Raczej zwisu.
lontri (16088 punktów)

Na jedno wychodzi.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 00:05 
 Ocena 10 na 10
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Złożyłem swoje CV w tych pozostałych 3 korporacjach w oddziałach warszawskich i zaproponowano mi identyczną stawkę. Identyczną! Co do złotówki. Te 4 korporacje zapłaciły kilka lat temu 100 milionów EURO kary za zmowę cenową. Niestety te 100 milionów podzielone na 4 wcale nie schłodziło ich zapału do przestępczego pomnażania kapitału. Cóż, posiadają patenty, rynki, i takich idiotów jak ja, więc kary nakładane przez KE są dla nich śmieszne. Wiem że wątku tego tematu nie wyczerpuję. Cóż robić komuna nas tak załatwiła.
Nie rozumiem - czy winisz PRL za zmowę obecnie działających korporacji, czy zmowę obecnie działających korporacji nazywasz "komuną"?

>Państwo sprzedało za grosze majątek państwa odziedziczony po PRL
Albo coś sprzedajesz za tyle, za ile ktoś zgadza się to kupić, albo tego nie sprzedajesz i bierzesz na siebie koszty utrzymania tego czegoś.

Kopalnie, stocznie, koleje, komunikacja miejska - tego państwo polskie nie sprzedało - ile do tego wszystkiego dołożyło, czyli na ile każdego podatnika obciążyło rosnącymi kosztami utrzymania w/w? I jak to się dzisiaj kończy?


>I to właśnie Amerykanie ze swoimi instytucjami Typu MFW czy Bank Światowy przyczynili się do upadku bloku Sowieckiego w tym naszej Peerelowskiej gospodarki.
A to ci wredni Amerykanie! Gdyby nie ich podstępna, krecia robota, RWPG rosłoby w siłę, a proletariusze wszystkich krajów Obozu Socjalistycznego nadal by się bogacili!

>Tak, Wałęsa wynegocjował umorzenie części długu, ale on ciągle jest i ciąży na tych którzy mogliby inwestować te pieniądze w dzieci.
Ja też jestem za tym, żeby każdy dług był z miejsca anulowany. W przypadku dłużników, którzy spłodzili dzieci postuluję dopłaty ze strony wierzycieli w celu inwestowania w dzieci dłużników.

>A teraz z innej beczki, czy nie uważa pan, że Gierek dał się skorumpować CIA. Bo przecież takim naiwnym głupkiem nie mógł być.
Och, Edward Gierek był tylko jednym z wielu agentów CIA. Po nim był Stanisław Kania, a po nim - najbardziej bezwzględny i wyrafinowany z PRL-owskich agentów CIA - Wojciech Jaruzelski.

>Mógłbym oczywiście wyjechać na saksy jego śladem i nie marudzić. Ale ja nie.
No pewnie. Ja też uważam, że nie ma sensu polepszać sobie 5-krotnie bytu za cenę tego, że się opuści kraj sterowany od kilkudziesięciu lat przez agentów CIA.

Nic tak nie poprawia samopoczucia jak świadomość, że jest się ofiarą światowego spisku i że się tę świadomość
>Choć mam córkę.
wpaja własnym dzieciom.



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
10-11-2009 08:45 
 Ocena 2 na 2
rexus (2343 punktów)

mniemam molowa kulko, iż najwyższy czas schłodzić mózgownicę, może całkowicie odparować

twoje motto ukazujące się pod każdą wypowiedzią, sugeruje wiarę w absolutny spisek
10-11-2009 18:01 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>mniemam molowa kulko, iż najwyższy czas schłodzić mózgownicę, może całkowicie odparować
Znakomita, merytoryczna wypowiedź.

>twoje motto ukazujące się pod każdą wypowiedzią, sugeruje wiarę w absolutny spisek
...pisze osoba, która sugeruje, że Gierek był agentem CIA.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
rexus (2343 punktów)
>>mniemam molowa kulko, iż najwyższy czas schłodzić mózgownicę, może całkowicie odparować
>Znakomita, merytoryczna wypowiedź.

To zwyczajna koleżeńska troska

>>twoje motto ukazujące się pod każdą wypowiedzią, sugeruje wiarę w absolutny spisek
>...pisze osoba, która sugeruje, że Gierek był agentem CIA.
A co jeśli był?
Skoro Lenin mógł być Niemieckim agentem... wszystko jest możliwe
placownik (17853 punktów)

>Zapraszam do dyskusji.

   To ja na to cytacik. Jak zwykle.

   "Świat, w którym mężczyźni i kobiety byliby sobie równi, łatwo sobie wyobrazić, bo to właśnie taki świat jaki obiecała rewolucja sowiecka: kobiety wychowane i wykształcone dokładnie tak samo jak mężczyźni, pracowałyby w tych samych co oni warunkach i za takie samo wynagrodzenie; obyczajowość dopuszczałaby swobodę seksualną, ale akt płciowy nie byłby już traktowany jako "usługa", za którą się płaci; kobieta byłby zmuszona zapewnić sobie inne źródło zarobkowania; małżeństwo opierałoby się na dobrowolnym zobowiązaniu, które małżonkowie mogliby unieważnić, kiedy tylko zechcą; macierzyństwo wynikałoby z wolnego wyboru, to znaczy z jednej strony dozwolona byłaby regulacja urodzin i aborcja, z drugiej zaś strony nadano by wszystkim matkom i ich dzieciom dokładnie takie same prawa, bez względu na to, czy matki te byłyby kobietami zamężnymi, czy nie; urlopy macierzyńskie byłyby opłacane przez zbiorowość, która łożyłaby na utrzymanie tych dzieci, co nie oznacza, że dzieci odbierano by rodzicom, lecz że by ich u tychże rodziców nie porzucano."

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
09-11-2009 23:13 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Wybór orientacji ideologicznej zdeterminuje wybór języka dyskusji o problemie, a w zasadzie o kilku problemach, jakie się w tej sprawie ogniskują.
Mnie niepokoi zawłaszczenie tematu kryzysu demograficznego przez retorykę ruchów kojarzonych z prawicowo-katolicką częścią sceny politycznej. Proponowanych przez te ruchy diagnoz i rozwiązań nie będę tu przytaczał, gdyż chyba wszyscy je znamy.
Jaki powinien być racjonalny język dyskusji w tej kwestii? Jeszcze tego nie wiem. Stąd ten wątek.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
09-11-2009 23:28 
 Ocena 7 na 7
placownik (17853 punktów)

>Mnie niepokoi zawłaszczenie tematu kryzysu demograficznego przez retorykę ruchów kojarzonych z prawicowo-katolicką częścią sceny politycznej.

   Ee tam, zaraz zawłaszczanie.

>Proponowanych przez te ruchy diagnoz i rozwiązań nie będę tu przytaczał, gdyż chyba wszyscy je znamy.

   Nawet jeśli tak jest, to chyba warto je powtórzyć.

>Jaki powinien być racjonalny język dyskusji w tej kwestii? Jeszcze tego nie wiem. Stąd ten wątek.

   Trudno mi się wypowiadać na temat języka. Zauważę tylko, że ten będący w użyciu bywa bardzo zakłamany. Przykład pierwszy z brzegu. "Mówi się" coraz częściej o wydłużeniu wieku przejścia na emeryturę. Tym czasem chodzi o coś innego. O skracanie okresu pobierania emerytury.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
lontri (16088 punktów)

>Trudno mi się wypowiadać na temat języka. Zauważę tylko, że ten będący w użyciu bywa bardzo zakłamany...

Odwieczny triumf pragmatyki nad semantyką i syntaktyką.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 06:56 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Zauważę tylko, że ten będący w użyciu bywa bardzo zakłamany.
   Lecz zawsze w "zbożnym" celu.

>"Mówi się" coraz częściej o wydłużeniu wieku przejścia na emeryturę. Tym czasem chodzi o coś innego. O skracanie okresu pobierania emerytury.
   Zauważam też, że na ogół w tym mówieniu chodzi o zysk krótkoterminowy.
   W tym temacie perspektywa na ogół dotyczy słabo zainteresowanych, więc siłą rzeczy dyskutanci przykładają swoją miarę nie do siebie.

   By nie włazić w koleiny ideologii, jak to fajnie lontri postuluje, oraz z braku wiedzy makroekonomicznej, ale za to nadmiaru poranno-utopijnego nastroju, wspomnę tylko, że zasada tolerancji ekologicznej Shelforda byłaby najmniej ideologiczną platformą dyskusji.

   Bo (eh, jak fajnie zaczynać dzień od "bo") naszym wnukom na Ziemi nie zabraknie osobników młodych, starych czy średniaków; ZUSu, SRUSu ni pieniędzy, tylko ziemi.

    Lekarstwem na to nie będzie emerytura, energetyka termojądrowa ani sztuczna trawa, tylko epidemia.
   Albo inna, im większa tym przyjaźniejsza, planetoida.

   Miłego dnia.
10-11-2009 09:20 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
> "Mówi się" coraz częściej o wydłużeniu wieku przejścia na emeryturę. Tym czasem chodzi o coś innego. O skracanie okresu pobierania emerytury.

W związku z tym, dawno przyzwyczaiłem się do myśli, że będę pracował do śmierci a coś takiego jak emerytura mnie nie dotyczy. Mając na uwadze to, że większa część moich składek emerytalnych rozpływa się gdzieś w gąszczu państwowo-korporacyjnej biurokracji, czuję ulgę a nie rozpacz z tego powodu.
Na razie jestem młody, zdrowy, szybki i sprawny. Gdy będę wiekowy, umysłowo i ruchowo niedołężny, przyjdzie, chyba, umrzeć.
Znów za swoje.

Jestem bardzo daleki od użalania się nad przyszłym swym losem. Krew mnie jednak zalewa, że muszę płacić te cholerne składki.

Pozdrawiam.

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
10-11-2009 16:03 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Twój wpis jest wspaniałym przykładem, jak szybko można przejść od mdławych racjonalizacji, do głęboko umotywowanego emocjonalnie krytycznego racjonalizmu.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 22:42 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>> "Mówi się" coraz częściej o wydłużeniu wieku przejścia na emeryturę. Tym czasem chodzi o coś innego. O skracanie okresu pobierania emerytury.
>W związku z tym, dawno przyzwyczaiłem się do myśli, że będę pracował do śmierci a coś takiego jak emerytura mnie nie dotyczy.

   Warto w tym miejscu wprowadzić pewne rozróżnienie. Czym innym jest praca, a czym innym zarabianie na życie. Praca aż do końca naszych dni jest marzeniem dla wielu, konieczność zarobkowania na życie mimo sędziwego wieku dla wielu jest przekleństwem.

>Na razie jestem młody, zdrowy, szybki i sprawny. Gdy będę wiekowy, umysłowo i ruchowo niedołężny, przyjdzie, chyba, umrzeć.
>Znów za swoje.

   Za swoje? W tym Twoim stwierdzeniu pobrzmiewa rozpowszechnione (i rozpowszechniane) przekonanie, że pieniędzmi (tymi zaoszczędzonymi na starość) można będzie się najeść, napić i przyodziać. To bzdura. Abyś za te pieniądze mógł cokolwiek kupić, ktoś będzie musiał pracować. Ktoś będzie musiał piec chleb, warzyć piwo i szyć ubranka. A jeśli na jednego takiego ktosia przypadać będzie trzech "żyjących z oszczędności" to oszczędności te stopią się w słonku inflacji i zostanie z nich tylko kupa papierów małowartościowych.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
10-11-2009 23:49 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)

>   Warto w tym miejscu wprowadzić pewne rozróżnienie. Czym innym jest praca, a czym innym zarabianie na życie. Praca aż do końca naszych dni jest marzeniem dla wielu, konieczność zarobkowania na życie mimo sędziwego wieku dla wielu jest przekleństwem.

Zgoda.

>>Na razie jestem młody, zdrowy, szybki i sprawny. Gdy będę wiekowy, umysłowo i ruchowo niedołężny, przyjdzie, chyba, umrzeć.
>>Znów za swoje.
>   Za swoje? W tym Twoim stwierdzeniu pobrzmiewa rozpowszechnione (i rozpowszechniane) przekonanie, że pieniędzmi (tymi zaoszczędzonymi na starość) można będzie się najeść, napić i przyodziać. To bzdura.

Nic podobnego nie miałem na myśli. Chodziło raczej o sytuację, gdy żadnych oszczędności nie ma, perspektyw na pracę zarobkową, również i dlatego właśnie trzeba umrzeć. Czemu za swoje? Karykatura poglądu, że nie ma nic za darmo.
Demagogia niemal niezamierzona


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Sedno problemu niewydolności systemów emerytalnych ma dokładnie takie samo źródło jak kryzysy finansowo-gospodarcze: wirtualny pieniądz bez pokrycia.

W ZUS-ie i innych OFE-ach gromadzone są tzw. składki emerytalne pracujących. Czym są owe składki? Otóż niczym więcej jak tylko liczbami zapisywanymi w komputerach instytucji.

ZUS, KRUS, II filar, III filar - czy to jest coś materialnego? Czy jest to coś, co można zobaczyć, zapakować w worek, schować pod materacem? Nie.

Dzisiejsze gospodarki w 99,99% opierają się na rozliczaniu niczego w zamian za nic po kursach branych z sufitu.

Bez przywrócenia parytetu pieniądza nikt i nigdy nie będzie niczego posiadał naprawdę.



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
09-11-2009 23:43 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Nie wiem tylko, czy obecni emeryci będą w stanie przełknąć taką gorzką pigułkę prawdy.
Znam osoby, które zupełnie na serio twierdzą, że państwo jest utrzymywane między innymi z podatków, które są odprowadzane z ich emerytur. Tak więc państwo na ich emeryturach zarabia!
Ja zresztą nie mam nic przeciwko temu. Niech państwo zarabia! Nieważne czy przychód jest ujemny czy dodatni. Byle był jakiś!

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 10:52 
 Ocena 3 na 3
M.M.M (1158 punktów)
>Nie wiem tylko, czy obecni emeryci będą w stanie przełknąć taką gorzką pigułkę prawdy.
>Znam osoby, które zupełnie na serio twierdzą, że państwo jest utrzymywane między innymi z podatków, które są odprowadzane z ich emerytur. Tak więc państwo na ich emeryturach zarabia!

Emeryci to duża grupa wyborców. Zgodnie z tezą postawioną w tym wątku - będzie to grupa jeszcze większa.
Kiedy więc za kilkanaście / kilkadziesiąt lat znów dojdzie do dyskusji o tym, ile mają wynosić emerytury i kto ma za nie płacić, to politycy posłuchają najszerszej grupy w elektoracie. Emeryci zagłosują bowiem na takie partie, które zadbają o ich interesy. Państwo rządzone przez gerontokrację da zasiłek na kredyt, przepuści to co nowe, mniejsze, młode pokolenie wypracuje. Aż do powszechnej zapaści.

Tymczasem już wiadomo, że ZUS nie zapewni nikomu godziwej emerytury. O nią trzeba zadbać samemu i dla bezpieczeństwa przyszłych pokoleń trzeba dziś wtłoczyć ludziom do głowy, że na starość muszą sami zorganizować swoje finansowe zabezpieczenie. Co jest tym trudniejsze, że w warunkach galopującego konsumpcjonizmu bieżące potrzeby zawsze mają priorytet przed odkładaniem na później. Piramida zadłużenia w USA i bieżący kryzys pokazują to zjawisko bardzo jaskrawo.
---
Gosia (9452 punktów)
>Według mniej optymistycznego scenariusza wiele krajów europejskich, w tym Polskę czekają w
>najbliższych dekadach czasy permanentnego kryzysu demograficznego.

Nie bój nic!

Według Głównego Urzędu Statystycznego, najniższą w powojennej historii liczbę urodzeń zanotowano w 2003 r. (351,1 tys.). Od tej pory tendencja się odwraca i to dynamiczniej niż część demografów przewidywała. W tej chwili Polaków w wieku 14 lat i młodszych jest zaledwie 15,5 proc. (to także najniższy wskaźnik od lat), jednak biorąc pod uwagę wzrost urodzeń szybko będzie się to zmieniało.
09-11-2009 23:57 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

A bierzesz pod uwagę dynamikę wzrostu liczby osób w wieku po 65 roku życia?




BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 00:23 
 Ocena 6 na 6
Gosia (9452 punktów)
>A bierzesz pod uwagę dynamikę wzrostu liczby osób w wieku po 65 roku życia?

Też nie bój nic!
ZUS i NFZ już zadbają o to, by owa dynamika dostała nielichej zadyszki.

A tak w ogóle panowie, to może zamiast narzekać na wahania demograficzne, wzięlibyście się do roboty?
Zostawcie forum, szable w dłoń i do sypialni!
10-11-2009 02:30 
 Ocena 4 na 4
Kurczewski (2471 punktów)
>Zostawcie forum, szable w dłoń i do sypialni!

SZABLE ? Cie choroba... a myślałem że to ja miewam niecodzienne upodobania... Chapeau, koleżanko, bas

hototogitsu.blogspot.com/
10-11-2009 08:23 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>SZABLE ?
Mnie zdumiało co innego: W DŁOŃ???
10-11-2009 10:45 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>SZABLE ?
>Mnie zdumiało co innego: W DŁOŃ???

Co Ciebie tak dziwi? Oddać szablę w dłoń kobiecą, niech się pobawi.
10-11-2009 11:01 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
No i popłynęliśmy...

" Słuchaj! wśród narodów wiela
Jednemu się ludowi dzień ogromny zbliża.
Idź tam, jego rycerze noszą krzywe SZABLE
Jako księżyc dwurożny, jako rogi diable;"

I mesjanizm narodowy dostał nagle ludzką... twarz.


hototogitsu.blogspot.com/
10-11-2009 12:28 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>No i popłynęliśmy...
I to bez łódki Bols!

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
maciek (1053 punktów)
>>SZABLE ?
>Mnie zdumiało co innego: W DŁOŃ???
Najpierw w dłoń, a potem do pochwy.
Mateusz (879 punktów)
   Skoro Europejczycy nie chcą się rozmnażać, pozwólmy innym ludom czerpać z naszego dziedzictwa, przyciągnijmy imigrantów - samemu zapewniając sobie odpowiednią dynamikę rozwoju gospodarczego - a przez to miłą, spokojną i dostatnią agonię.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Skoro Europejczycy nie chcą się rozmnażać, pozwólmy innym ludom czerpać z naszego dziedzictwa, przyciągnijmy imigrantów - samemu zapewniając sobie odpowiednią dynamikę rozwoju gospodarczego - a przez to miłą, spokojną i dostatnią agonię.
Wcześniej czy później, to i tak nastąpi. Do tego czasu nie będzie już jednak religii i nacjonalizmów na Ziemi, w związku z czym zniknie również problem.
Przyszłość jest jak otwarta księga, wystarczy umieć czytać.

Pozdrawiam - Zbyszek

"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
10-11-2009 12:59 
 Ocena 1 na 1
Mateusz (879 punktów)
>Przyszłość jest jak otwarta księga, wystarczy umieć czytać.

Czytać, to jedno. Aprobować - drugie.

Pozdrawiam.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Czytać, to jedno. Aprobować - drugie.
Uważam, że religie i nacjonalizmy będą stopniowo zanikały. Tak więc, według mnie zagrożenie islamską Europą jest znikome.

Pozdrawiam - Zbyszek

Wiara kończy się wówczas, gdy zaczynają się wątpliwości.
10-11-2009 15:15 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Możesz zagwarantować, że nikt nie będzie chciał tej miłej i spokojnej agonii zamienić w jakąś krwawą jatkę?
Swego czasu receptą na ratowanie I Rzeczpospolitej też była bezrefleksyjna akceptacja status quo i liczenie na łagodność sąsiadów.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
Mateusz (879 punktów)
>Możesz zagwarantować, że nikt nie będzie tej miłej i spokojnej agonii zamienić w jakąś krwawą jatkę?

   Możliwym jest, że w końcu nadejdzie i czas ostatecznego rozwiązania. Dlaczegoż by nie? Historia lubi się wszak powtarzać. Kusząca jest przecież wizja pozbycia się zbytecznego garba minionej epoki, zwłaszcza jeżeli brzemię to nijak nie pasuje do teraźniejszości - wyznawaną religią, kulturą, a nawet kolorem skóry.

   Dalej posłużę się cytatem:
"(...)lecz co począć z taką wiedzą
Kiedy okupanci z Marsa już nam na plecach siedzą?"

   Nie ma w nas woli życia, skazani jesteśmy przeto (nasi potomkowie to odczują) na "europejskość" Azjatów i Afrykańczyków. Tu już nie ma miejsca na łaskawą afirmację tegoż zjawiska. Nie ma w nas siły - nie ma i nas. My, którym zdążyło się urodzić, nie mając w perspektywie chęci zmiany nabranych zwyczajów w dziedzinie prokreacji, stoimy przed nieuchronnym kresem (choć być może dla nas samych bardzo wygodnym). Taka jest moim zdaniem rzeczywistość.

   Trzeba zatem z konieczności obrać kierunek nacechowany sprawiedliwą pasywnością, pod hasłem "wszystkie dzieci nasze są" i definitywnie odrzucić idee, które przyzwalały wartościować ludzi ze względu na ich pochodzenie etniczne, przynależność kulturową etc. Postąpić jak świat Zachodu jednym słowem. To też jest wyjście. Przyznam, iż nawet dość racjonalne z pewnych punktów widzenia. Czy właściwe?
10-11-2009 18:53 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Europejczycy traktują niemal jako dogmat, że Europa jest uważana za ziemię obiecaną przez imigrantów przybywających z różnych stron świata. I że będzie tak zawsze.
To, że tak jest jeszcze obecnie, nie oznacza, że za 10-20 lat będzie tak samo. Wystarczy spojrzeć na przykład Francji, która z potęgi gospodarczej pierwszego rzędu w ciągu dekady zupełnie się pod tym względem zdeklasowała.
Mit arkadyjskiej Europy upada.
Nie byłbym taki pewien, czy Polska będzie atrakcyjna dla imigrantów za lat 10-20, skoro dziś uciekają z niej jej rodowici obywatele.
Nie jest również pewnikiem, że imigranci zaaprobują europejski porządek rzeczy. Obserwujemy coś zupełnie odwrotnego - rośnie ich poczucie wartości i świadomość własnych praw i autonomii. Będzie się tak działo dalej, również w miarę bogacenia się krajów ich pochodzenia.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 19:39 
 Ocena 1 na 1
Mateusz (879 punktów)
   Czyli co - ruch jednostajnie przyspieszony po równi pochyłej na samo dno? W rewolucję na polu automatyzacji i struktury rozdysponowywania dóbr bym nie liczył - szczególnie w Polsce.
Trzeci świat otwiera podwoje.
oportunista (1711 punktów)
Jak zapewnić sobie dostatnią starość, a może ktoś woli szczęśliwą, tego aspektu nikt nie wziął, jak do tej pory pod uwagę. Może identyfikujemy dostatek ze szczęściem? Zmam mnóstwo historii o zakopanych skarbach, które dzisiaj są tylko makulaturą, odkładanie kapitału na starość bardzo często okazuje się takim właśnie skarbem. Zabezpieczaniem naszej starości zajmuje się mnóstwo instytucji, ich oferta jest bardzo atrakcyjna, potencjalnie, a nie realnie. Nikt o odrobinie zdrowego rozsądku nie zapewni nam zwrotu poniesionych nakładów, o odsetkach nie wspomnę. Cały biznes emerytalno-rentowy obliczony jest na doraźne działania.
Do niedawna ciężar opieki w całości spadał na dzieci i rodzinę, dziś chcielibyśmy być niezależni i samowystarczalni, puki pracujemy i jesteśmy sprawni jest ok, jednak w sytuacji kryzysowej model pomocy rodzinnej jest niezawodny, pod warunkiem że o niego również zadbaliśmy. Lokowanie kapitału w funduszach, lokatach, na kontach czy w skarpecie jest o wiele bardziej ryzykowne od pomagania dzieciom, one również mogą wystawić nas do wiatru, ale przynajmniej będą miały wyrzuty.
Proszę nie utożsamiać jakości życia na starość z ilością posiadanego potomstwa, jedno lub dwoje dobrze wychowanych dzieci nie jest wcale gorsze od dziesiątki.
Nie ilość a jakość się liczy , problem tylko w tym jak to zrobić.
10-11-2009 15:12 
 Ocena 3 na 3
lontri (16088 punktów)

Zanim zaczniemy poszukiwać rozwiązań, zastanówmy się, co jest tak naprawdę problemem.
Mam wrażenie, że kwestia kryzysu demograficznego jest traktowana przez różne środowiska instrumentalnie jako okazja do snucia własnych opowieści w ramach szerszych narracji.
Nie poszukujmy prostych rozwiązań tam, gdzie potrzeba prawdopodobnie pogłębionego, systemowego, całościowego spojrzenia.
Dzięki za interesujący wpis.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-11-2009 16:19 
 Ocena 2 na 2
M.M.M (1158 punktów)
>Zanim zaczniemy poszukiwać rozwiązań, zastanówmy się, co jest tak naprawdę problemem.

Pytania w wątku postawiłeś dwa:
1. Czy możemy liczyć na to, że za 20-30 lat nasze dzieci i wnuki będą z uśmiechem na ustach ponosić koszty systemu opieki społecznej i wrastającego zadłużenia?

Moja odpowiedź brzmi: nie. Tradycyjnego modelu nie wspierają ani wartości ani warunki społeczno - ekonomiczne (migracje, aktywność zawodowa ale także gotowość samych emerytów do dalszego aktywnego życia).
Starość przynosi ze sobą postępujące ograniczenie samodzielności i nasilenie się zależności od otoczenia. Model tradycyjny musi być zastąpiony innym - jakim?

2. Czy starzejące się społeczeństwa będą miały wystarczający potencjał rozwojowy, pozwalający im zachować poziom życia, do którego przywykły?

Nie wiem. Ale uważam, że nie powinniśmy liczyć na to, że wzrost gospodarczy i imigracja umożliwi dalsze funkcjonowanie obecnego modelu. Uważam, że samodzielnie musimy zadbać o to, aby zgromadzić finansowe zabezpieczenie.
Zgromadzone środki przeznaczane byłyby na nowy model opieki dla seniorów. Przyznaję jednak, że dobrego pomysłu na ten model nie mam.

>Nie poszukujmy prostych rozwiązań tam, gdzie potrzeba prawdopodobnie pogłębionego, systemowego, całościowego spojrzenia.

Spróbuję nakreślić możliwe tematy:
- jak potoczą się zmiany demograficzne przez najbliższe 50 lat?
- jaki model emerytalny zostanie ostatecznie przyjęty w Polsce (vide ostatnie majstrowanie rządu przy OFE)?
- jak będzie wyglądała aktywność zawodowa ludzi starszych?
- jaki model rodziny będzie funkcjonował na przestrzeni najbliższych dziesięcioleci?
- jakie koszty i w jakich obszarach pociągnie za sobą wzrost liczby seniorów (opieka medyczna, ubezpieczenia społeczne, transport, budownictwo)?
- jakie zmiany socjologiczne pociągnie za sobą wzrost liczby seniorów (jak nowy elektorat wpłynie na sposób rządzenia)?
- czy występujący na starość spadek zdolności adaptacyjnych człowieka w wymiarze biologicznym czy psychospołecznym, kiedy będzie dotyczył dużej części społeczeństwa, spowoduje, że postęp cywilizacyjny będzie odbywał się wolniej?
---
oportunista (1711 punktów)
To jak będziemy traktowani na starość, zależy od tego jak nas postrzegać będą nasze dzieci i wnuki. Jak traktują politycy emerytów wiemy, to się nie zmieni, z dziećmi możemy jeszcze popracować. Jeśli postrzegać nas będą jako balast, to wyrzucą nas za burtę przy pierwszej okazji, ilość zgromadzonej przez nas makulatury nie będzie miała znaczenia. Model balastu ćwiczy Zachód i zbiera pokłosie, ich staruszkami zajmują się Polki a za chwile Hinduski pewnie, Japonia jest tu pozytywnym przykładem, gdzie stary znaczy bogaty w doświadczenie z którego warto czerpać, my stoimy na rozdrożu, którą drogą pójdziemy.
lontri (16088 punktów)

Powiązania przyczynowo-skutkowe nie muszą mieć charakteru jednoczynnikowego. Przeciwnie - często adekwatny obraz przestrzeni zmiennych istotnych dla jakiegoś zjawiska obejmuje wiele ważnych dlań czynników. No i jeszcze wpływ czynników przypadkowych. Im bardziej ograniczony i dogmatyczny będzie model, tym mniejsza szansa na rozwiązanie problemu. Chyba że liczymy łut szczęścia.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
oportunista (1711 punktów)
Zgadzam się z Tobą, że demografia jest jednym z elementów propagandy, więcej nie znaczy lepiej. Przy obecnym stanie techniki wystarczy by pracowało 20% populacji, problemem jest organizacja i podział dóbr.
10-11-2009 15:54 
 Ocena 1 na 1
M.M.M (1158 punktów)

>Do niedawna ciężar opieki w całości spadał na dzieci i rodzinę, dziś chcielibyśmy być niezależni i samowystarczalni, póki pracujemy i jesteśmy sprawni jest ok, jednak w sytuacji kryzysowej model pomocy rodzinnej jest niezawodny, pod warunkiem że o niego również zadbaliśmy.

Niezależność i tradycyjny model rodziny to sprzeczne tendencje. Dzisiejsza rodzina jest zatomizowana, także geograficznie rozrzucona na duże odległości. Tradycyjne wartości nie zyskują na popularności i raczej się to nie zmieni, trendy się nie odwrócą. Pojawiają się nowe formy związków quasi-rodzinnych (partnerzy tej samej płci, życie bez ślubu, etc). Dla tych nowych form rodzinnych tradycyjny model zapewnienia opieki na starość nie zafunkcjonuje. Opieka państwa również jest demode. Proponuję szukać rozwiązań w indywidualnym organizowaniu zabezpieczeń na starość, bez liczenia na państwo ani tradycję.

> Lokowanie kapitału w funduszach, lokatach, na kontach czy w skarpecie jest o wiele bardziej ryzykowne od pomagania dzieciom, one również mogą wystawić nas do wiatru, ale przynajmniej będą miały wyrzuty.
Wyrzutami się nie najemy . Czy uważasz, że rodzice pomagają dzieciom tylko z tego powodu, że liczą na wzajemność? Poza tym, pomoc polega często na wysłaniu dzieci do miasta / za granicę i rodzice sami skazują się na brak bliskiego kontaktu z potomstwem.

>Proszę nie utożsamiać jakości życia na starość z ilością posiadanego potomstwa, jedno lub dwoje dobrze wychowanych dzieci nie jest wcale gorsze od dziesiątki.
>Nie ilość a jakość się liczy , problem tylko w tym jak to zrobić.

Z punktu widzenia szczęścia samych dzieci model proponowany przez Ciebie nie jest jednak optymalny. Dzieci chcą osiągnąć własne cele (na przykład kosztem tworzenia własnej rodziny, czyli => wnuków); rodzice zapewniwszy "trampolinę" nie pełnią już tak istotnej roli w ich życiu.
Co proponujesz, aby utrzymać dzieci przy rodzicach i zagwarantować, że na starość będą chciały / mogły świadczyć opiekę?
---
oportunista (1711 punktów)
Trochę zbyt dosłownie rozumiesz moje słowa, rodzinny egoizm czy nepotyzm, nie jest tym o co mi chodzi. Dzisiaj zgromadzone aktywa, za 20 lat, tyle będą warte na ile wycenią je nasze dzieci lub wnuki. Wycena będzie ściśle powiązana będzie, nie tyle od stanu gospodarki, co od pozycji starego człowieka w społeczeństwie. Dziś oddając matkę lub teściową do domu starców, pokazujemy jak z nami mają postąpić nasze dzieci. Dziś już powinniśmy budować pomosty miedzy pokoleniami, jesteśmy młodą demokracją i trochę niepotrzebnie bezkrytycznie przyjmujemy wzorce zachodnie. Moim marzeniem jest już dziś być kimś ważnym dla moich wnuków, chciałbym w nich mieć oparcie, gdyż politykom nigdy nie zaufam.
12-11-2009 11:21 
 Ocena 1 na 1
M.M.M (1158 punktów)
>Trochę zbyt dosłownie rozumiesz moje słowa, rodzinny egoizm czy nepotyzm, nie jest tym o co mi chodzi.

Wyjaśnij więc bliżej, bo nie do końca rozumiem jakie stanowisko zajmujesz w kwestii zabezpieczenia seniorów.

>Dzisiaj zgromadzone aktywa, za 20 lat, tyle będą warte na ile wycenią je nasze dzieci lub wnuki. Wycena będzie ściśle powiązana będzie, nie tyle od stanu gospodarki, co od pozycji starego człowieka w społeczeństwie.

Może dlatego nie rozumiem, że mieszasz kwestie ekonomiczne i społeczne. Aktywa wyceni rynek. Natomiast zabezpieczenie na starość to nie tylko byt materialny. Kontakt z człowiekiem, opieka i miłość też są bardzo ważne. Ale to dwie odrębne sprawy. Proponuję rozdzielać je w dalszej dyskusji.

> Dziś oddając matkę lub teściową do domu starców, pokazujemy jak z nami mają postąpić nasze dzieci. Dziś już powinniśmy budować pomosty miedzy pokoleniami, jesteśmy młodą demokracją i trochę niepotrzebnie bezkrytycznie przyjmujemy wzorce zachodnie. Moim marzeniem jest już dziś być kimś ważnym dla moich wnuków, chciałbym w nich mieć oparcie, gdyż politykom nigdy nie zaufam.

   Bukoliczna wizja białego domku z werandą i dwoma bujanymi fotelami do mnie też przemawia! Ale nie widzę, aby miała się ziścić. Co proponujesz konkretnie jeżeli chodzi o 'budowanie pomostów między pokoleniami"?
   Sam stoję na stanowisku, że tradycyjny model wielopokoleniowy nie wytrzyma próby i nie utrzyma się wobec zmian następujących w społeczeństwie. Nie wiem, być może nikt jeszcze nie wie, jaki wzorzec go zastąpi. Ci z nas, którzy przejdą na emeryturę za lat 20,30, 40 muszą jednak już dziś podjąć decyzje dotyczące zabezpieczenia. Na sam ZUS nie ma co liczyć, dzieci odchodzą w świat, a instytucji systemowo pomagających radzić sobie z wiekiem podeszłym nie widzę. Mój więc pomysł to zatroszczenie się o zabezpieczenie ekonomiczne na własną rękę oraz możliwie długa aktywność zawodowa i intelektualna.
   Zwracam uwagę, że to pomysł na mój wiek podeszły. Nie rozwiązuje on wcale problemów społecznych, bo w społeczeństwie istnieje bardzo duża grupa ludzi, którzy nie są w stanie odłożyć żadnych środków. Wszystko muszą przeznaczyć na bieżącą konsumpcję. Choć przedłużenie wieku emerytalnego może i takim ludziom pomóc.
   Wszystkie plany, także mój, optymistycznie zakładają, że wiek senioralny osiągnę w dobrym zdrowiu... Gdybym nie był ateistą, to mógłbym się nawet o to pomodlić
---
12-11-2009 12:45 
 Ocena 1 na 1
oportunista (1711 punktów)
Pokusa zebrania tylu środków na starość aby być panem swego losu jest wielka i kusząca, łatwo dajemy się jej zwieźć. Optymistycznie zakładamy, że wszystko pójdzie po naszej myśli, ostatni kryzys trochę powinien zachwiać tym przekonaniem. Rząd nasz również zaczyna dobierać się do naszych pieniędzy na starość, by załatać jakieś dziury, dziś padnie może 2 filar a jutro co?
Nie mam recepty na fajną starość, obserwuje starych ludzi i widzę, że są samotni chorzy, zagubieni. Mamy bardzo mało czasu dla nich, przysłowiowe 700 zł wystarcza im na wegetacje, jednak specjalnie nie narzekają na brak pieniędzy, niematerialne sprawy bardziej ich niepokoją.
lontri (16088 punktów)

Wszyscy chyba dajemy się zwieść wizji, w której jesteśmy zdrowi i sprawni aż po śmierć, a różne nieszczęścia - niepełnosprawność, choroba, zależność od opieki innych i zdanie się na łaskę opiekunów - to może się zdarzyć tylko innym.
W obliczu takich nieszczęść stajemy się zakładnikami zmysłu moralnego innych ludzi. Nie jest po pocieszająca perspektywa.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365