 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-11-2009 13:51 | Adamiak (36436 punktów) | Trzeci biegun.
9 na 11 | Temat tego wątku nasunął mi się razem z wątpliwościami, co do potrzeby równowagi i różnym postrzeganiem jej bilansu. Prócz braku złudzeń, co do popularności podobnych tematów, mam chęć się go dopuścić, więc bazgrzę. Niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę, ale dostrzegam u zwolenników teorii Glocieplenia skłonność do klepania interlokutorów po ramieniu. Nie jest to skłonność spowodowana poczuciem wyższości, chyba, lecz tym, że lubią mieć rację przez aklamację (przepraszam za rym), pewnie przez dość ogólne konotacje lewicowe. Mam trochę inny temperament, dlatego od roku trolluję i marudzę- dla równowagi- akurat na tym forum, jeśli coś Wam to mówi, Drodzy Wielbiciele Aklamacji. Czasem któryś z Glozielonych uspokoi mnie stwierdzeniem, że to dyskusje dla fachowców lepiej potrafiących czytać nader skomplikowany termometr, lub sarkastycznie wspomni o dokooptowaniu kreacjonistów i innych magów, gwoli rozszerzenia i tak pegeerowskiego pola dywagacji - patrz wstęp. Znany jestem okolicznej ludzkości z katastrofalnej spolegliwości wywołanej wrodzonym obrzydzeniem do złośliwości (sorki - rymy  ), więc stwierdzę tylko z należnym pokłonem: już ugór zaorany - ludzkość ma WAS. Przez parę lat dosyć się naczytałem i naoglądałem liczb przeróżnych, ślicznych wykresów, kolorowych tabelek, zestawów, rejestrów, oraz kompletnie odlotowych wizji majstrowanych na ich kanwie (w tv już widziałem NY zalany, pod koniec wieku, do 6 piętra), a co najfajniejsze, diametralnie różnych podejść do tego samego wykresu, czy cyferki, że o apokaliptycznym stopniu (°C - a kysz!) nie wspomnę. Dla jednych to jest AŻ STOPIEŃ (sic!), dla drugich tylko stopieniek (sicek). By więc odejść od upajania się żonglerką tymi samymi, rozmasowanymi już w 696 pozycjach argumentami, oraz wizji żaglówek cumujących na Giewoncie, czy Tuaregów polujących na białe misie przy świetle fatamorgany zorzy polarnej - proponuję spojrzenie na temat zza winkla. A może zupełnie na wprost? Ad marudum, by zachować w trollowaniu równowagę - mam trzy, ale za to biegunowo* sprzeczne (dla zmyłki  ) pytania, tylko pozornie niezwiązane z tematem, a mianowicie: 1. Zakładając, że rację mają Glożarliwcy i ocieplenie jest faktem, i to z winy ludzkiego przemysłu, to: co z tej racji mają? 2. Jeśli rację mają Glonaturszczyki, że ocieplenie jest naturalnym, cyklicznym zjawiskiem, lub wcale go nie ma, to: co z tej racji mają? 3. W obu, krańcowo różnych przypadkach: jak uważasz, co Ty z tego masz, lub będziesz miał, Drogi Czytelniku? * - jak wiadomo, każde zagadnienie ma trzy bieguny: plus i minus, ze skromnym, lecz kusząco nieobojętnym dla bilansów, zerem pośrodku.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
11 na 11 Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | Najpierw mała uwaga - moim zdaniem dyskredytuje Cię, jako sensownego i merytorycznego rozmówcę Twoje założenie, że jak jakaś myśl ma korzenie lewicowe, to jest a priori błędna i powstała z jakiejś chorobliwej, ontologicznej nienawiści do ludzi. Nie da się sensownie rozmawiać z osobą, która żywi przekonanie, iż jego interlokutor jest z założenia nieszczery, zły, wredny i zakłamany, a tylko ja mam rację! To jest stanowisko człowieka wierzącego, a nie racjonalisty. Jednak tak z nudów i z powodów wewnętrznych zapędów na Trolla odpowie:
>1. Zakładając, że rację mają Glożarliwcy i ocieplenie jest faktem, i to z winy ludzkiego przemysłu, >to: co z tej racji mają?
Zależy kto. Jedni mają autoteliczną przyjemności z działania dla wspólnego dobra, inni liczą na czystszy świat dla siebie i swoich potomków, część czuje się zwyczajnie odpowiedzialna, część robi to z powodów religijnych, część z kolei widzi w tym interes i chce zarobić itp.
>2. Jeśli rację mają Glonaturszczyki, że ocieplenie jest naturalnym, cyklicznym zjawiskiem, lub >wcale go nie ma, to: co z tej racji mają?
Zależy kto. Jedni robią to z powodu przekonania, że tak jest skonstruowany świat, inni w ochronie swoich interesów ekonomicznych, jeszcze inni z pobudek religijnych i ideologicznych, kolejni znowu są leniwi i nie chcą ograniczać swojej konsumpcji, zmieniać przyzwyczajeń itp.
>3. W obu, krańcowo różnych przypadkach: jak uważasz, co Ty z tego masz, lub będziesz miał, Drogi >Czytelniku?
Liczę, że, popierając ogólnie program ekologiczny (w całości a nie tylko w sprawie ocieplenia klimatu) będę miał czystsze powietrze, że uda się zracjonalizować konsumpcję i marnotrawstwo żywności, że popchnie to rozwój nauki do przodu, jak i liczę na zmianę świadomości ludzkiej na lepsze (większa odpowiedzialność za własne czyny, świadomość konsekwencji przy ich podejmowaniu itp.).
Poza tym - nie da się krótko i jednoznacznie przedstawić pobudek, jakimi kierują się ludzie zajmujący dowolne z dwóch przez Ciebie zaproponowanych stanowisk. Świat jest tak skomplikowany, że nie licz na to, iż uda Ci się opisać go w jeden spójny, prosty a przy tym prawdziwy sposób.
Pozdrawiam.
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Najpierw mała uwaga - moim zdaniem dyskredytuje Cię, jako sensownego i merytorycznego rozmówcę... Masz rację, bardzo średnio się do rozmów nadaję, ale żeby aż wcale, to mi do skołatanej głowiny nie przyszło.  > ... Twoje założenie, że jak jakaś myśl ma korzenie lewicowe, to jest a priori błędna... Ufff, odetchnąłem z ulgą, bo nigdzie o lewicowych myślach nie pisałem.  > ... powstała z jakiejś chorobliwej, ontologicznej nienawiści do ludzi. Filut z Ciebie, Romański\Anarchisto, i spec od budowania nastroju: tak mnie nastraszyłeś na początku zdania, by na koniec mistrzowsko zwekslować na cudze przywary.  > Nie da się sensownie rozmawiać z osobą, która żywi przekonanie, iż jego interlokutor jest z założenia nieszczery, zły, wredny i zakłamany... Masz mój placet. > ... a tylko ja mam rację! No właśnie, podczas, kiedy ja też kawałek mam. > To jest stanowisko człowieka wierzącego, a nie racjonalisty. Ale to nie jest Twoje ostatnie słowo w imieniu wierzących? > Jednak tak z nudów i z powodów wewnętrznych zapędów na Trolla odpowie: Każdy powód jest dobry, by zostać smutną cyferką w statystyce odwiedzających mój wątek.  > >1. Zakładając, że rację mają Glożarliwcy... to: co z tej racji mają?> ... autoteliczną przyjemności z działania dla wspólnego dobra [...] czystszy świat dla siebie i swoich potomków, część czuje się zwyczajnie odpowiedzialna [...] z powodów religijnych... Najmniej, bo wcale nie dotarła do mnie "autoteliczna przyjemność z działania dla wspólnego dobra", ale zakładam, że taką przyjemność miałeś z samego pisania tej deklaracji. > .. część z kolei widzi w tym interes i chce zarobić itp. Chęć zysku to dobry powód, by przekuć rację w kasę. > >2. Jeśli rację mają Glonaturszczyki...> ... ochronie swoich interesów ekonomicznych [...] z pobudek religijnych i ideologicznych [...] leniwi i nie chcą ograniczać swojej konsumpcji, zmieniać przyzwyczajeń itp.> >... co Ty z tego masz... ?> ... czystsze powietrze [...] zracjonalizować konsumpcję i marnotrawstwo żywności [...] rozwój nauki [...] zmianę świadomości ludzkiej na lepsze [...] itp.). Czyli - idąc Twoim tokiem myślenia i zakładając, że czystsze powietrze możesz mieć w każdej chwili- nie masz z tego nic. > Poza tym - nie da się krótko i jednoznacznie przedstawić pobudek, jakimi kierują się ludzie zajmujący dowolne z dwóch przez Ciebie zaproponowanych stanowisk. Też tak myślę, ale dziękuję za przymiarkę.  > Świat jest tak skomplikowany, że nie licz na to... Nie liczę. > Pozdrawiam. Pozdrawiam.
|
|
|  | Romański\Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | > Najmniej, bo wcale nie dotarła do mnie "autoteliczna przyjemność z działania dla wspólnego dobra", ale zakładam, że taką przyjemność miałeś z samego pisania tej deklaracji.
To znaczy tylko, że masz dziwaczną koncepcję antropologiczną. Lub braki w wiedzy z zakresy "behavioral science". Ale tak - człowiek potrafi działać nie myśląc tylko o własnym interesie i czerpać z tego przyjemność.
> Czyli - idąc Twoim tokiem myślenia i zakładając, że czystsze powietrze możesz mieć w każdej chwili- nie masz z tego nic.
Tylko, że założenie, jakie przyjąłeś nie ma poparcia faktach. Więc mogę mieć dużo.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Najmniej, bo wcale nie dotarła do mnie "autoteliczna przyjemność z działania dla wspólnego dobra", ale zakładam, że taką przyjemność miałeś z samego pisania tej deklaracji.> To znaczy tylko, że masz dziwaczną koncepcję antropologiczną. A cholera mnie wie. > Lub braki w wiedzy z zakresy "behavioral science". Nie znam ludzi bez braków.  > Ale tak - człowiek potrafi działać nie myśląc tylko o własnym interesie i czerpać z tego przyjemność. Określenie "wartość autoteliczna" opisuje wartość samą w sobie, zajmującą naczelne miejsce w hierarchii wartości, więc przyjemność z działania dla siebie taką być może, jak seks, ale wspólne dobro już mi tę wartość rozmienia na drobne, zaprzeczając jej istocie, czyli autoteliczności właśnie. Seks grupowy też może być działaniem dla dobra grupy, ale u podstaw ma egoistyczne dobro każdego osobnika. Jego autoteliczną przyjemność, choć i w takim ujęciu autoteliczność mi fałszywie brzmi. Przy założeniu normalnej (wg Gaussa) kondycji psychicznej osobników, co brałem pod uwagę pisząc ten tekst do ciebie. Bez podejmowania prób sięgania głębiej. > Tylko, że założenie, jakie przyjąłeś nie ma poparcia faktach. Więc mogę mieć dużo. Jasne, że możesz, lecz opierałem się na tym, co napisałeś. Pozdrawiam.
|
|
9 na 11 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | W kwestii formalnej |
> Znany jestem okolicznej ludzkości z katastrofalnej spolegliwości wywołanej wrodzonym >obrzydzeniem do złośliwości
Tak, ja rozumiem, że teoretycznie to słowo znaczy już co innego niż dwie dekady temu. Ale u mnie za każdym razem zgrzyta. Bo dla mnie spolegliwy to ktoś, na kim można polegać !!! Nie osoba uległa. Nie jestem aż taka stara (menopauza jeszcze ho ho przede mną) a jednak pierwszym znaczeniem tego słowa był dla mnie zawsze to słownikowe, to w jakim używał go Kotarbiński. Oczekuję, że ktoś wypowiadający się na tej liście nie będzie kopiował błędów językowych, nawet jeżeli w ostatnich latach poddali się przy ich zwalczaniu językoznawcy.
Dlatego protestuję przeciw takiej bastardyzacji!!!
> Dla jednych to jest AŻ STOPIEŃ (sic!), dla drugich tylko stopieniek (sicek).
I drugi protest - z jakiego powodu używasz tu, kolego, zwrotu [sic!]??
Ani to cytat z błędem który należałoby owym [sic!] wytłumaczyć (czyli zaakcentować, że tak właśnie ktoś napisał/powiedział, to nie pomyłka cytującego), ani specjalnie zaskakująca i niewiarygodna informacja. Ot stwierdzenie z którym nawet trudno polemizować.
Uzasadnienia dla "sikania" nie ma żadnego w tym tekście. Protestuje przeciw "sikaniu" na prawo i lewo bez potrzeby i bez elementarnej wiedzy co ten [sic!] znaczy.
Doprawdy, do kompletu przeinaczeń brakuje oportunisty w znaczeniu wywiedzionym z polskiego "oporu" zamiast z łacińskiego "opportunus".
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
 | 3 na 3 | marcus (876 punktów) | Odp: W kwestii formalnej | Przepraszam za offtopic, ale... Maddy, czy nie przesadnym jest Twój puryzm językowy? Wszak język musi się przecież rozwijać i zmieniać, by dostosować się do potrzeb i zachcianek używających go ludzi, a nie może pozostać w stagnacji, gdyż "stałoby się z nim w końcu to samo, co z łaciną - innym językiem by się pisało, a innym mówiło..."
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Tak, ja rozumiem, że teoretycznie to słowo znaczy już co innego niż dwie dekady temu. Świat się zmienia.  > Ale u mnie za każdym razem zgrzyta. W Gdyni mniej. > Bo dla mnie spolegliwy to ktoś, na kim można polegać !!! Nie osoba uległa. Pozostaje kwestia preferencji. > Nie jestem aż taka stara (menopauza jeszcze ho ho przede mną) a jednak pierwszym znaczeniem tego słowa był dla mnie zawsze to słownikowe, to w jakim używał go Kotarbiński. Dla mnie też, choć jestem również, ho ho, albo jeszcze bardziej kategorycznie, przed menopauzą. Diabeł tkwi w użytym przez Ciebie zwrocie "pierwszym znaczeniem", więc nie jedynym.  > Oczekuję, że ktoś... Zarejestrowano, jest kolejka. > Dlatego protestuję przeciw takiej bastardyzacji!!! Przyjęto, choć tu Instytut Spraw Wulgarnych...  > > Dla jednych to jest AŻ STOPIEŃ (sic!), dla drugich tylko stopieniek (sicek).> I drugi protest - z jakiego powodu używasz tu, kolego, zwrotu [sic!]?? Przepraszam, zbytnio mi się "stopień" ze "stopnieniem" kojarzył.  > Ot stwierdzenie z którym nawet trudno polemizować. Jasne, ale przecinek po "ot" postawić można.  > Uzasadnienia dla "sikania" nie ma żadnego w tym tekście. Przed tym nawet menopauza by mnie nie wytłumaczyła, nie tylko jej brak.  > Protestuje przeciw "sikaniu" na prawo i lewo bez potrzeby i bez elementarnej wiedzy co ten [sic!] znaczy. Ok, będę sikał w koło. Dygresja: czasami sobie nucę idąc do kibelka: będę sikał w koło. Instrukcja do dygresji: mam muszlę klozetową z logo firmy "Koło" wydziarganym w przytulnym wnętrzu, za co też przepraszam. > Doprawdy, do kompletu przeinaczeń brakuje oportunisty w znaczeniu wywiedzionym z polskiego "oporu" zamiast z łacińskiego "opportunus". Już nie brakuje.  Edycja. Plus za miłe uczestnictwo w dyskusji. 
"Jak przyjemnie jest powiedzieć człowiekowi coś miłego." F. Dostojewski.
|
|
|  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) |
>>Ale u mnie za każdym razem zgrzyta. > W Gdyni mniej.
Nie w każdej dzielnicy. Na Oksywiu zgrzyta jak diabli.
|
|
| |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >>Ale u mnie za każdym razem zgrzyta.> > W Gdyni mniej.> Nie w każdej dzielnicy. Na Oksywiu zgrzyta jak diabli. To Oksywie już do Gdyni przyłączyli...?  Aaaa, tak, coś słyszałem, że na Oksywiu zgrzyta jeszcze stary żuraw u sołtysowej studni.
|
|
5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Trzeci biegun. | Ja uważam, że surowce kopalne nie są niewyczerpywalne i nawet gdyby należący do większości poważnych naukowców zwolennicy teorii globalnego ocieplenia się mylili, to i tak zabezpieczenie się przed błędną (w tym wypadku) hipotezą zaowocuje wprowadzeniem zmian, które i tak niedługo będą potrzebne, niezależnie od globalnego ocieplenia. Im droższe są elektrownie działające na surowce kopalne (a raczej im droższe jest wykorzystanie ich "produktu"), tym większa jest zachęta dla rozwoju energetyki opartej na innych źródłach, oraz poważniejsza dyskusja nad energią jądrową, której ja - osobiście - jestem zwolennikiem. Uważam, że bez niej ani rusz.
Na razie w kwestii energii jądrowej zwyciężają poglądy irracjonalnego ekologizmu, ale gdy na serio surowce kopalne okażą się drogie, wiele państw spuści z tonu i będzie się starało pobudować jak najwięcej elektrowni atomowych (i słusznie).
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Ja uważam, że surowce kopalne nie są niewyczerpywalne i nawet gdyby należący do większości poważnych naukowców zwolennicy teorii globalnego ocieplenia się mylili, to i tak zabezpieczenie się przed błędną (w tym wypadku) hipotezą zaowocuje wprowadzeniem zmian, które i tak niedługo będą potrzebne, niezależnie od globalnego ocieplenia. Myślę, że zmiany i tak będą wymuszone, ale wcale niekoniecznie jakimiś hipotezami, tylko po prostu węgiel i ropę przestanie się opłacać spalać ze względu na cenę, rosnącą przez zmniejszanie się dostępnych zasobów. > Im droższe są elektrownie działające na surowce kopalne (a raczej im droższe jest wykorzystanie ich "produktu")... Tak, ale pewnie masz na myśli koszty zwiększone o cenę emisji CO 2, a nie koszty rzeczywiste paliw bez tego obciążenia. > ... tym większa jest zachęta dla rozwoju energetyki opartej na innych źródłach, oraz poważniejsza dyskusja nad energią jądrową, której ja - osobiście - jestem zwolennikiem. Uważam, że bez niej ani rusz. Na razie tak, a w przyszłości termojądrowa, lub zupełnie nowa, może jeszcze w sferze science-fiction, jakość technologiczna. > Na razie w kwestii energii jądrowej zwyciężają poglądy irracjonalnego ekologizmu... Chyba nie znam niczego racjonalnego, kończącego się na "izm", prócz, paradoksalnie, racjonalizmu. No ism no schism, jak mówią rastafarianie.  > ... ale gdy na serio surowce kopalne okażą się drogie, wiele państw spuści z tonu i będzie się starało pobudować jak najwięcej elektrowni atomowych (i słusznie). Gdyby ekologizmowcy mordek nie darli przez ubiegłe 30-20 lat, to problem byłby znacznie mniejszy. Widzę kolejny paradoks: przez swoją politykę hipokryzji zieloni doprowadzili do globalnego ocieplenia...  Teraz walczą o resztki swojego dobrego samopoczucia, przy pomocy wydawania nie swoich pieniędzy...
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Myślę, że zmiany i tak będą wymuszone, ale wcale niekoniecznie jakimiś hipotezami, tylko po prostu węgiel i ropę przestanie się opłacać spalać ze względu na cenę, rosnącą przez zmniejszanie się dostępnych zasobów. Pytanie, czy ceny zasobów będą wzrastać powoli, czy też pod koniec nastąpi ogromne przyspieszenie...? Poza tym w sytuacji silniejszego nacisku duże struktury (takie jak państwa i korporacje) są w stanie zmobilizować się do wspierania badań nad nowymi technologiami i może się to zacząć już teraz, a nie w ostatniej chwili. Moim zdaniem czekanie aż złoża się skończą jest dość ryzykowne. Lepiej zacząć się martwić już teraz. Cytat:Tak, ale pewnie masz na myśli koszty zwiększone o cenę emisji CO2, a nie koszty rzeczywiste paliw bez tego obciążenia. Tak. Dodatkowy nacisk na wcześniejsze szukanie nowych źródeł energii (albo raczej lepszych sposobów ich pozyskiwania) oceniam jako coś pozytywnego w większej skali czasowej. Cytat:Na razie tak, a w przyszłości termojądrowa, lub zupełnie nowa, może jeszcze w sferze science-fiction, jakość technologiczna. Miejmy nadzieję, że narazie, bo uran też się łatwo skończy. Szukanie tych zupełnie nowych możliwości lepiej zacząć już teraz, a nie dopiero w momencie wydobywania ostatnich galonów ropy. Cytat:Gdyby ekologizmowcy mordek nie darli przez ubiegłe 30-20 lat, to problem byłby znacznie mniejszy. Widzę kolejny paradoks: przez swoją politykę hipokryzji zieloni doprowadzili do globalnego ocieplenia... Teraz walczą o resztki swojego dobrego samopoczucia, przy pomocy wydawania nie swoich pieniędzy.. Nie wszyscy ekolodzy to idioci, jest też sporo mądrych ludzi, którym niejedno zawdzięczamy (choćby Parki Narodowe). Lubię patrzeć na zalesianie Niemiec choćby. Albo na stacje benzynowe zasilane wiatrakami. Ale podejście zielonych do energii nuklearnej, albo koniecznych badań, dla których czasem warto poświęcać nawet piękne przyrodniczo miejsca, jest żenujące. Myślę, że ekologia rozbiła się na trzy nurty: 1. Naukowy i jak najbardziej potrzebny. 2. Mistyczno, religijno, subkulturowy. 3. Polityczno finansowy.
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Lepiej zacząć się martwić już teraz. Nie przypuszczam, by ci, którzy z tego żyją, spali w słodkim przeświadczeniu nieskończonych zasobów węgla.  > Dodatkowy nacisk na wcześniejsze szukanie nowych źródeł energii (albo raczej lepszych sposobów ich pozyskiwania) oceniam jako coś pozytywnego w większej skali czasowej. Ja mam wrażenie sztucznego podwyższania kosztów w imię jakiejś ideologii. > Szukanie tych zupełnie nowych możliwości lepiej zacząć już teraz, a nie dopiero w momencie wydobywania ostatnich galonów ropy. Myślę, że szejkowie naftowo-węglowi nie są w stanie torpedować takich poszukiwań i trwają one już teraz. > Myślę, że ekologia rozbiła się na trzy nurty:> 1. Naukowy i jak najbardziej potrzebny.> 2. Mistyczno, religijno, subkulturowy.> 3. Polityczno finansowy. Podoba mi się taka teza, choć mam nieodparte wrażenie przewagi ideologii nad resztą.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Nie przypuszczam, by ci, którzy z tego żyją, spali w słodkim przeświadczeniu nieskończonych zasobów węgla. Nie można jednak zakładać, że sektory gospodarki, zatrudniające tysiące zdających sobie sprawę z zagrożeń specjalistów, są całkowicie bezpieczne. Ostatni kryzys, ten który wciąż trwa, pokazuje, że to tak nie działa. Pomimo wybitnych specjalistów możemy się kiedyś obudzić z ręką w nocniku... Cytat:Ja mam wrażenie sztucznego podwyższania kosztów w imię jakiejś ideologii. To jest uproszczenie. Ciężko nazywać próbę ochrony przed globalnym ociepleniem "jakąś ideologią". Nie jest też normalnym fakt, że USA trują bardziej niż prawie cała reszta świata. Nie jest wcale ideologią ograniczanie oszczędności na zasadzie "spalonej ziemi" tego kraju przez jego sąsiadów. A wszyscy jesteśmy sąsiadami. Cytat:Myślę, że szejkowie naftowo-węglowi nie są w stanie torpedować takich poszukiwań i trwają one już teraz. Uważasz, że posiadacze kapitału są odważnymi romantykami, którzy bez mrugnięcia okiem i bez wyraźnej przyczyny inwestują pieniądze w nowe technologie? Cytat:Podoba mi się taka teza, choć mam nieodparte wrażenie przewagi ideologii nad resztą. Skąd masz pewność, że negowanie niebezpiecznego wpływu człowieka na środowisko nie jest ideologią, do tego zbiegającą się z poważnym kryzysem w USA? Z przegrywaniem przez ten kraj konkurencji gospodarczej z Japonią, UE, Chinami, nawet z Indiami? Przecież gdyby nie jednostronne cła zaporowe i nieprzestrzeganie prawie żadnych norm ekologicznych, Stany Zjednoczone stałyby się gospodarczą prowincją... A Ameryka kosztem świata to nie jest ideologia?
|
|
| | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Nie można jednak zakładać, że sektory gospodarki, zatrudniające tysiące zdających sobie sprawę z zagrożeń specjalistów, są całkowicie bezpieczne. A po co mam zakładać coś innego? > Ostatni kryzys, ten który wciąż trwa, pokazuje, że to tak nie działa. Moim zdaniem ten kryzys pokazuje tylko, jak działa socjalizm. > Pomimo wybitnych specjalistów możemy się kiedyś obudzić z ręką w nocniku... Naczynie o którym piszesz istnieje od zawsze i jego byt nie jest uzależniony od samego gadania, czy jest czy nie. Swój nocnik mam zawsze pod ręką, ze specjalistami, czy bez i ode mnie głównie zależy, czy w konsekwencji moich decyzji rączka mi się tam nie omsknie. Nocniczki wymyślany przez specjalistów są potrzebne wyłącznie im, a zarabiają na wmawianiu komuś, że jest inaczej. Przydatność fobii naukowca może być tylko kwestią przypadku. > Cytat:Ja mam wrażenie sztucznego podwyższania kosztów w imię jakiejś ideologii. > To jest uproszczenie. Ten wątek jest poniekąd o upraszczaniu. > Ciężko nazywać próbę ochrony przed globalnym ociepleniem "jakąś ideologią". Widocznie mi to lżej przychodzi, bo uważam, że człowiek nie robi niczego dla innych. Zysk dla innych może być tylko produktem ubocznym swojego zysku. Z tego wynika mi jasno, że gadanie, iż ktoś coś robi dla zbawienia globalnego jest ideologią, choć nie będę się upierał przy tej nazwie, bo właściwszą jest (moja ulubiona ) hipokryzja. > A wszyscy jesteśmy sąsiadami. To prawda i w tym bardziej widzę sens działań w konwencji altruizmu zwrotnego. > Uważasz, że posiadacze kapitału są odważnymi romantykami, którzy bez mrugnięcia okiem i bez wyraźnej przyczyny inwestują pieniądze w nowe technologie? Nie, uważam, że inwestują w przyszłe zyski. > Skąd masz pewność, że negowanie niebezpiecznego wpływu człowieka na środowisko nie jest ideologią, do tego zbiegającą się z poważnym kryzysem w USA? Pewność mam tylko co do swoich przemyśleń. > Z przegrywaniem przez ten kraj konkurencji gospodarczej z Japonią, UE, Chinami, nawet z Indiami? USA z UE nie przegra, bo to (prawie) te same socjalizmy, a z resztą przegrywa, bo socjalizm w obecnej postaci wygrać nie może. Mnie to nie przeszkadza. > A Ameryka kosztem świata to nie jest ideologia? Socjalizm broni się ręcamy, nogamy i Oboma w nocnikach.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Nie, uważam, że inwestują w przyszłe zyski. I jak postrzegają przyszłość? Jako perspektywę najbliższych 5, 10, góra 15 lat. A JEŚLI globalne ocieplenie jest faktem, trzeba patrzeć z wyprzedzeniem 50 lat i więcej. Oczywiście nikt, kto patrzy 15 lat naprzód nie przygotuje się na moment skończenia się surowców kopalnych. Tutaj trzeba rządów, układów międzynarodowych i restrykcyjnej, długookresowej polityki.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Cytat:Nie, uważam, że inwestują w przyszłe zyski. > I jak postrzegają przyszłość? Jako perspektywę najbliższych 5, 10, góra 15 lat. Możliwe, sam bym tak planował, bo jestem realistą-sceptykiem. Przy czym sceptycznie się odnoszę do automatycznego przenoszenia naszych ograniczeń w przyszłość, na nasze wnuki, tak, jak nie lubię przykładania naszej miary do przeszłości. Największą wadą średniowiecza był brak Wiki, a największą wadą XXV wieku będzie za dużo spalin z samochodów...  > A JEŚLI globalne ocieplenie jest faktem, trzeba patrzeć z wyprzedzeniem 50 lat i więcej. Jeśli dzisiejszą jezdnię z ruchem 10 pojazdów/h przeprojektujesz na przepustowość np. 10.000 pojazdów/h, to co zrobisz z tą ulicą za 50 lat, jeśli za 45 lat większość ludzi będzie się poruszała przy pomocy plecaków antygrawitacyjnych? Z litości nie spytam, po coś zużył tyle asfaltu i energii na tę przebudowę. Oraz kar za trzy rozjechane żaby zapłacił. I nie żałuję, że Mikołaj Rej nie kazał wyprodukować stu miliardów gęsich piór, coby służyły do dzisiaj. Bom romantyk, ale dość umiarkowany. > Oczywiście nikt, kto patrzy 15 lat naprzód nie przygotuje się na moment skończenia się surowców kopalnych. Od dalszego patrzenia jest literatura sf. > Tutaj trzeba rządów, układów międzynarodowych i restrykcyjnej, długookresowej polityki. Żeby było kogo spytać: po co był ten remont? Już raz pytałem: gdzie ci zieloni, co ich Żarnowiec atomem w ideologię dźgał? Ciiiisza... <
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Kogo pytałeś o Żarnowiec? Ja jestem za energetyką jądrową. Masz rację, że trudno przewidzieć, jakie wynalazki będą w przyszłości. Ale patrząc na to z drugiej strony, niemal od samego początku rewolucji przemysłowej ludzkość bazuje na surowcach kopalnych. To już jest niejako tradycja, najstarsza i najświętsza koleina szybkiego zysku. Nie sądzę, żeby bez nacisku z zewnątrz szukano lepszych rozwiązań. Nawet jeśli pojawiają się jakieś dobre pomysły na energię odnawialną, to przecież 200 letni monolit wydobywania i przetwarzania ropy oraz węgla ma swoich obrońców, którzy bronią też szczęścia rodzin pracowników etc.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Kogo pytałeś o Żarnowiec? Pytałem przestrzeni forum w osobie chyba Placownika, ale nie dam głowy, bo nie mogę znaleźć źródła, poza tym żądałem odszkodowania za przepitą garderobę w dość podobnym kontekście. > Ale patrząc na to z drugiej strony, niemal od samego początku rewolucji przemysłowej ludzkość bazuje na surowcach kopalnych. Przez 5,5 tysiąca lat! ludzie nie wyobrażali sobie, że będą używali szybszego napędu w pokonywaniu przestrzeni, niż owies, a Ty mi tu... eh! > ... 200 letni monolit wydobywania i przetwarzania ropy oraz węgla ma swoich obrońców, którzy bronią też szczęścia rodzin pracowników etc. Więc będą sobie do kopalni zjeżdżać na wspominki o dziadku, spalać rekreacyjnie węgielki drzewne, a ropę oglądać w lustrze... Lub też oczkami Kroniki Filmowej, wyświetlanej na niebie przy użyciu energii antymaterii.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem administracja dużych koncernów nie zawsze wspiera rozwój techniki. Również wielu inwestorów to raczej bardzo zachowawczy ludzie. Skończyły się czasy Edisona. Śmiałe inwestycje są czynione głównie w szeroko pojętym sektorze komputerowo - informatycznym, oraz w mediach, w usługach... Bo jest nadzieja szybkich zysków. Widać jak na dłoni, że większość majętnych ludzi chce zobaczyć zyski szybko. Nie interesuje ich to, co zobaczą za 50 lat. A żeby przestawić się na nowe źródła energii, lub żeby wybudować odpowiednio dużo elektrowni atomowych trzeba długofalowej inwestycji.
Możliwa jest zatem sytuacja, gdy po którymś z kolei dwu - pięcio letnim okresie inwestycji i zwrotów skończą się złoża kopalne i nie będzie ani elektrowni atomowych, ani żadnych nowych technologii energetycznych (bo kto, poza rządami państwa, wspiera w sposób spektakularny ich rozwój?), ani oczywiście dostatecznej ilości wiatraków, baterii słonecznych, tam etc. I wtedy 90% ludzkości zginie, lub popadnie w nędzę, cywilizacja cofnie się o dobrych kilkadziesiąt lat i być może będzie ciągnęła na półgwizdka w zwolnionym tempie. To jest jak najbardziej możliwe.
Takie rzeczy, jak energia antymaterii są być może możliwe dla cywilizacji, które już dawno zaczęły opuszczać swoje układy słoneczne, zaś w formie elektrowni zaczęły używać obudowawanych pierścieniami gwiazd. A być może energia płynąca z antymaterii wogóle nie jest możliwa. Jak narazie wiadomo, że dla uzyskania kilku cząstek antymaterii trzeba ogromnych ilości energii. Zaś cząsteczki te istnieją przez chwilę. Cząsteczki antymaterii pozyskuje się w akceleratorach. Budowa największego akceleratora w MIT (USA) zastała zatrzymana i najpewniej już się do niej nie wróci. Jak więc badać antymaterię? Został, na całe szczęście Wielki Zderzacz Hadronów, ale on jest mniejszy od tego, co projektowano w MIT.
Nie widać inwestorów, odważnych liberalnych przedsiębiorców, którzy by się chcieli zrzucić na wielki akcelerator do badania tego co nieznane. Skąd twoje przypuszczenie, że tacy ludzie w odpowiedniej ilości istnieją? Nic na to nie wskazuje...
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >I wtedy 90% ludzkości zginie, lub popadnie w nędzę, cywilizacja cofnie się o dobrych kilkadziesiąt lat i być może będzie ciągnęła na półgwizdka w zwolnionym tempie. To jest jak najbardziej możliwe. Nie tylko możliwe, ale i dość ponętnie dla mnie brzmiące.
Co widzisz złego w wyginięciu 90% ludzkości, lub zwolnionym tempie cywilizacji?
Naprawdę nie widzę potrzeby rozwoju cywilizacji w kierunku zwiększania i tak ogromnej populacji homo na planecie Ziemia.
Nie wiem czy jeszcze pamiętasz, jak brzmiały pytania w tytułowym poście? Trochę nawiązują do mojej percepcji świata.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Gdy cywilizacja zacznie iść do tyłu, to można stwierdzić, że średniowiecze już było. Nie lubię powtórek. Zapewne i tak nie dożyję takich czasów, ale miło mieć wrażenie, że nasi potomkowie będą odkrywać rzeczy o których nam się nie śniło (ale wpierw będą musieli sprostać różnym katastrofom, jakie czyhają na nich w przyszłości ). Czy myślenie o miłych doznaniach potomków ma sens? Myślę, że tak. To biologiczny imprint, ale sympatyczny. Gdyby go nie było, to by i nas nie było... Natomiast ograniczenie ilości ludzi na przeludniającej się Ziemi mogłoby się odbywać mniej drastycznie. Niekoniecznie nagły kataklizm ekonomiczny. Można przecież (też nie za pomocą prywatnych inwestorów - liberałów) wprowadzić globalną kontrolę urodzin, można by sprawić, aby ci, którzy chcą mieć wiele dzieci płacili na fundusz wypraw załogowych na Marsa i terraforming tej planety. Bo jakby za jakieś 500 lat Mars zaczął się nadawać do zamieszkania (biorę pod uwagę możliwość zaistnienia nowych technologii), to wtedy wielu z naszych potomków mogłby się do woli rozmnożyć i przy okazji dodać ludzkości zupełnie nową wartość - perspektywę mieszkańców innej planety etc. Lubię optymistyczną rozmaitość i gdy mam do wyboru dwie rzeczy.
1. Możliwa powtórka ze średniowiecza w imię liberalizmu. 2. Dalej do przodu z układami międzynarodowymi i dużymi podatkami na naukę
wolę to drugie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > 1. Możliwa powtórka ze średniowiecza w imię liberalizmu. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że głęboko współczujesz naszym przodkom, a głównym tego powodem jest irracjonalna pewność, że w średniowieczu nie było ludzi szczęśliwych, prócz kilku Boskich Pomazańców. <p.Otóż zgadzam się co do jednego: na pewno byli nieszczęśliwy wg Ciebie.  > 2. Dalej do przodu z układami międzynarodowymi i dużymi podatkami na naukę> wolę to drugie. Więc napisz mi: jak mogłoby wyglądać do tyłu, bo ze średniowieczem pudło, jak powiedziałby Heraklit.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W średniowieczu procent szczęśliwych ludzi wobec całej populacji był mniejszy niż dzisiaj. Z prostych przyczyn - większość populacji cierpiała głód i choroby, była duża umieralność dzieci, zimą wielu umierało z zimna. Nasze doznania dotyczące głodu, zamarzania i rodzenia martwych dzieci w trybie seryjnym nie zmieniły się wraz z upływem kilku wieków.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > W średniowieczu procent szczęśliwych ludzi wobec całej populacji był mniejszy niż dzisiaj. Nie poproszę o źródła, bom nie świnia.  > Z prostych przyczyn - większość populacji cierpiała głód i choroby, była duża umieralność dzieci, zimą wielu umierało z zimna. Wszędzie jest bieda na miarę możliwości. > Nasze doznania dotyczące głodu, zamarzania i rodzenia martwych dzieci w trybie seryjnym nie zmieniły się wraz z upływem kilku wieków. Owszem, ale natura wyposażyła człowieka w coś takiego, jak zdolność oswajania się z problemami, kompensowania stanów emocjonalnych. Zupełnie inaczej też postrzega się swoje cierpienia przy mnogości ich wokół, a inaczej jeśli jest się jednym z nielicznych w nieszczęściu. Próby odnoszenia średniowiecznych realiów i cierpień w odniesieniu do współczesnej konwencji i przy teraźniejszej ich gradacji, jest błędem w założeniu. Uważam, że gradacja wrażeń jest zależna od punktów odniesienia w otaczającej rzeczywistości, więc Twoje paralele przeniesione z XXI w XIII wiek nigdy nie będą trafne. Dla uproszczenia przyjmuję, że odsetek ludzi szczęśliwych i nieszczęśliwych w każdym czasie jest w populacji stała. P.S. W bogatym kraju bieda też jest bogatsza, niż w biednym, nie przestając być biedą. 30 lat temu Polak był biedny, jeśli nie miał Fiata 126p, a Amerykanin biedował bez Cadilaca. W tym samym czasie Wania na Uralu był biedny biegając w jednym bucie, bo drugiego nie znalazł.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale Polak bez małego fiata zdecydowanie nie był tak nieszczęśliwy, jak mieszkaniec XIV wiecznej Italii przechadzający się wśród trupów przyjaciół i bliskich, albo jak rodzina chłopów, którym w środku zimy pobrano nadzwyczajny podatek i których czeka śmierć z głodu, bo za polowanie na dziczyznę w lesie wymierzana jest kara śmierci. Poza tym trzeba mieć siłę, żeby polować i trzeba mieć jakieś materiały.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >Ale Polak bez małego fiata zdecydowanie nie był tak nieszczęśliwy, jak mieszkaniec XIV wiecznej Italii przechadzający się wśród trupów przyjaciół i bliskich... Zdecydowanie się nie rozumiemy, albo postanowiłeś bronić swoich porównań za wszelką cenę.
Jeśli chcesz porównywać biedy czy nieszczęścia, to złą paralelą jest brak samochodu do śmierci bliskich osób, bo to są zupełnie różne, więc nieporównywalne przez swoistość gatunkową, zjawiska.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No i właśnie. Człowiek w XIV wieku częściej tracił swoich bliskich w beznadziejnych okolicznościach niż człowiek współczesny. Nie liczę oczywiście wojen, ale na miarę swoich możliwości zwłaszcza mieszkańcy Europy starali się wynaleźć wojnę totalną, zwłaszcza, gdy walczyli z innowiercami, albo heretykami (co się wcale często zdarzało - husyci, katarzy etc).
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | M.M.M (1158 punktów) | Przepraszam, że się wetnę, ale sądzę, że mogę zaproponować ramy / zakres dla dalszej dyskusji. Zakładam, że Glocieplenie jest faktem. Natomiast przedmiotem dyskusji jest odpowiedź człowieka na to wyzwanie. > Moim zdaniem administracja dużych koncernów nie zawsze wspiera rozwój techniki. Również wielu inwestorów to raczej bardzo zachowawczy ludzie. Skończyły się czasy Edisona. Śmiałe inwestycje są czynione głównie w szeroko pojętym sektorze komputerowo - informatycznym, oraz w mediach, w usługach... Bo jest nadzieja szybkich zysków.Edisona też do działania pchały zyski. To był kapitalista jak się patrzy, wystarczy prześledzić historię jego konfliktu z Teslą. > Możliwa jest zatem sytuacja, gdy po którymś z kolei dwu - pięcio letnim okresie inwestycji i zwrotów skończą się złoża kopalne i nie będzie ani elektrowni atomowych, ani żadnych nowych technologii energetycznych (bo kto, poza rządami państwa, wspiera w sposób spektakularny ich rozwój?), ani oczywiście dostatecznej ilości wiatraków, baterii słonecznych, tam etc. I wtedy 90% ludzkości zginie, lub popadnie w nędzę, cywilizacja cofnie się o dobrych kilkadziesiąt lat i być może będzie ciągnęła na półgwizdka w zwolnionym tempie. To jest jak najbardziej możliwe.Możliwe są 4 ogólne scenariusze dotyczących tego kryzysu:  Przepraszam za jakość obrazka, ale pracuję z cudzego komputera i do dyspozycji był tylko Paint  Jeżeli zmiany klimatyczne nastąpią powoli i powoli będziemy poprawiać efektywność energetyczną, to sytuacja w zasadzie się nie zmieni. Ludzkość zaadaptuje się powoli, sytuacja ekonomiczna pozostanie stabilna. (business as usual) Jeżeli dokona się przełom technologiczny nawet przy powolnych zmianach klimatu, to szybko zaadaptujemy się do nowych warunków. Nowe technologie wyprą stare, bo rosnąć poczną koszty alternatywne korzystania z konwencjonalnych źródeł energii / środków transportu. (kreatywna destrukcja) Trzecia możliwość to szybkie zmiany klimatyczne, którym towarzyszy równie gwałtowny przełom technologiczny. Termin punktualizm użyty został w jego biologicznym sensie. Zmiany w środowisku i w gospodarce nastąpią skokowo. Wreszcie - możemy jako cywilizacja znaleźć się w stanie szoku. Zmiany klimatyczne nastąpią bardzo szybko natomiast adaptacja technologii nie nadąży. > Nie widać inwestorów, odważnych liberalnych przedsiębiorców, którzy by się chcieli zrzucić na wielki akcelerator do badania tego co nieznane. Skąd twoje przypuszczenie, że tacy ludzie w odpowiedniej ilości istnieją? Nic na to nie wskazuje...Edisonowie są i dziś. Pytanie brzmi nie: czy są chętni do poszukiwania sposobów na zarobienie pieniędzy tylko: czy uda im się te sposoby znaleźć na czas? Przełom technologiczny uratowałby nas od problemów. Ale ponieważ nie widać go na horyzoncie, to należy podjąć maksimum starań aby zmiany klimatyczne nastąpiły jak najpóźniej / były najłagodniejsze. ---
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ależ wcinaj się M.M.M.! Dziękuję za ciekawą wypowiedź!  Zgadzam się z tobą, poza pewnym szczegółem, który chciałbym podkreślić. Cytat:Edisonowie są i dziś. Pytanie brzmi nie: czy są chętni do poszukiwania sposobów na zarobienie pieniędzy tylko: czy uda im się te sposoby znaleźć na czas? Przełom technologiczny uratowałby nas od problemów. Ale ponieważ nie widać go na horyzoncie, to należy podjąć maksimum starań aby zmiany klimatyczne nastąpiły jak najpóźniej / były najłagodniejsze. --- Otóż uważam, że nia ma dziś Edisonów. Nie wynika to z braku utalentowanych ludzi. W dzisiejszych czasach na bazie tego, co posiada się w garażu nie można zbudować akceleratora większego niż Wielki Zderzacz Hadronów. Edison działał w czasach, kiedy wiele prostych technologii nie było jeszcze odkrytych. Mógł nad nimi eksperymentować w prostym warsztacie. To nie jest możliwe przy badaniu energii termonuklearnej, czy antymaterii. Posłużę się innym przykładem. Weźmy wałek Edisona zapisujący dźwięk na wosku. Proste przeniesienie drgań akustycznych na miękki materiał. Albo maszynę parową - nad nią zastanawiono się już w starożytności. Od biedy istniała niewielka szansa wprowadzenia maszyn parowych czy nagrań dźwięku (na mechanizmy nie urządzenia elektryczne) już w Starożytnym Rzymie. Na przeszkodzie stanął brak zapotrzebowania na takie wynalazki, oraz brak odpowiednich technologii obróbki metalu, czy innych materiałów. Dziś przełom raczej nie może się dokonać jedynie dzięki inteligencji wynalazcy. Potrzebne są ogromne nakłady finansowe na urządzenia takie jak akcelerator, testowe reaktory termonuklearne etc. Trochę nie wierzę w punktualizm. Nagły spadek ilości surowców nie wytworzy natychmiast pomysłowych ludzi. Może się okazać, że wielki wynalazca odszedł nie zarobiwszy ani grosza w "dobrych czasach", natomiast w następnym pokoleniu, pomimo palącej potrzeby, nikt nie będzie miał żadnego dobrego pomysłu. Poza tym wdrażanie nowej technologii też będzie wymagało czasu i nakładów. W przypadku "nagłej potrzeby" może obydwu zabraknąć.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | M.M.M (1158 punktów) |
> Otóż uważam, że nia ma dziś Edisonów.O Edisonie: "he was one of the first inventors to apply the principles of mass production and large teamwork to the process of invention, and therefore is often credited with the creation of the first industrial research laboratory". Dla mnie brzmi to jak definicja nowoczesnego, przemysłowego R&D. Uważam, ze Edison wcale nie był geniuszem, zastosował tylko nowe metody, często "siłowe" (np. testowanie setek możliwych żarników do żrówek). W takim znaczeniu Edisonów i dziś nie brakuje. > Nie wynika to z braku utalentowanych ludzi. W dzisiejszych czasach na bazie tego, co posiada się w garażu nie można zbudować akceleratora większego niż Wielki Zderzacz Hadronów. Edison działał w czasach, kiedy wiele prostych technologii nie było jeszcze odkrytych. Mógł nad nimi eksperymentować w prostym warsztacie. To nie jest możliwe przy badaniu energii termonuklearnej, czy antymaterii.Warsztat Edisona to nie był garaż. To było pierwsze, duże laboratorium przemysłowe. Pracowało w nim oprócz Edisona całe mnóstwo innych ludzi. > Posłużę się innym przykładem. Weźmy wałek Edisona zapisujący dźwięk na wosku. Proste przeniesienie drgań akustycznych na miękki materiał. Albo maszynę parową - nad nią zastanawiono się już w starożytności. Od biedy istniała niewielka szansa wprowadzenia maszyn parowych czy nagrań dźwięku (na mechanizmy nie urządzenia elektryczne) już w Starożytnym Rzymie. Na przeszkodzie stanął brak zapotrzebowania na takie wynalazki, oraz brak odpowiednich technologii obróbki metalu, czy innych materiałów.Przewaga Edisona polegała nie na tym, ze coś nowego odkrył, tylko że był szczwanym biznesmenem, który ze swoich wynalazków czerpał duże korzyści (był właścicielem ponad 1000 patentów). Z maszyną parową łaczysz go chyba bezpodstawnie. > Dziś przełom raczej nie może się dokonać jedynie dzięki inteligencji wynalazcy. Potrzebne są ogromne nakłady finansowe na urządzenia takie jak akcelerator, testowe reaktory termonuklearne etc.Zgadzam się! Edison też wydawał duże środki na utrzymanie swojego laboratorium. Jego przykład przytoczyłem świadomie jako pre-wzór dla dzisiejszych prac typu R&D. Edison to w tym wątku jednak temat oboczny. > Trochę nie wierzę w punktualizm. Nagły spadek ilości surowców nie wytworzy natychmiast pomysłowych ludzi. Może się okazać, że wielki wynalazca odszedł nie zarobiwszy ani grosza w "dobrych czasach", natomiast w następnym pokoleniu, pomimo palącej potrzeby, nikt nie będzie miał żadnego dobrego pomysłu. Poza tym wdrażanie nowej technologii też będzie wymagało czasu i nakładów. W przypadku "nagłej potrzeby" może obydwu zabraknąć.Ja także uważam, że punktualizm to scenariusz, który się nie ziści. Uzasadniam to tak, że kiedy dojdzie do poważnych zmian klimatycznych, to przełomy technologiczne już nie pomogą. Inercja układu spowoduje, że na korektę będzie za późno. Ten scenariusz zredukuje się więc do "szoku". Pozostaje więc a) redukować na bieżąco nasz wpływ na środowisko oraz b) wspierać rozwój technologiczny. Tak długo jak pozostajemy po lewej stronie narysowanej przeze mnie macierzy można liczyć na to, iż rozwój pozostanie zrównoważony. ---
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zgadzam się, że trzeba a) i b)  . Jeśli chodzi o Edisona, to masz oczywiście rację, trochę przerysowałem sytuację. Moim zdaniem jednak laboratorium Edisona (zwłaszcza gdy zaczynał) nie było czymś porównywalnym (nawet na miarę swoich czasów) z gigantycznych akceleratorem. Moim zdaniem w dziedzinach takich, jak szukanie zupełnie przełomowych i nowych źródeł energii potrzeba setek miliardów euro. Czyli dobrowolnej składki wielu bogatych ludzi bez 100% szansy na jakiekolwiek zyski i z małą szansą na zwrot po 20 latach. Nie wierzę w taką grupę odważnych wizjonerów z megaportfelami. Ktoś mógłby wskazać, że na przykład rozpoczyna się turystyka kosmiczna. Bogaci ludzie latają w kosmos, przez co rozwijają trochę kosmonautykę. Ale oni to robią dla swoich wrażeń, typu "byłem na orbicie". Zbudowanie akceleratora nie dostarcza tego typu wrażeń.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Przepraszam, że się wetnę, ale sądzę, że mogę zaproponować ramy / zakres dla dalszej dyskusji. Nie czepiam się, że ktoś chce pogadać o problemie z innego punktu widzenia, mogę mieć przyjemność z samego czytania.  > Ale ponieważ nie widać go na horyzoncie, to należy podjąć maksimum starań aby zmiany klimatyczne nastąpiły jak najpóźniej / były najłagodniejsze. Każdy krok ten horyzont zmienia.
|
|
10 na 10 | jkl; (5859 punktów) | > Ad marudum, by zachować w trollowaniu równowagę - mam trzy, ale za to biegunowo* sprzeczne (dla zmyłki ) pytania, tylko pozornie nie związane z tematem, a mianowicie:> 1. Zakładając, że rację mają Glożarliwcy i ocieplenie jest faktem, i to z winy ludzkiego przemysłu, to: co z tej racji mają?> 2. Jeśli rację mają Glonaturszczyki, że ocieplenie jest naturalnym, cyklicznym zjawiskiem, lub> wcale go nie ma, to: co z tej racji mają?Dla zachowania równowagi, na tak racjonalnie postawione pytania mogę tylko powiedzieć, że potop jest naturalną (i możliwe, że cykliczną) konsekwencją naszych grzechów. Należy przyjąć go z pokorą. > 3. W obu, krańcowo różnych przypadkach: jak uważasz, co Ty z tego masz, lub będziesz miał, Drogi Czytelniku?Liczę, że Łódź uzyska należne jej miejsce nad morzem.
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:W obu, krańcowo różnych przypadkach: jak uważasz, co Ty z tego masz, lub będziesz miał, Drogi Czytelniku? Liczę, że Łódź uzyska należne jej miejsce nad morzem. Wyprawa z Wrocławia nad morze to prawdziwa odyseja. Będzie bliżej  . A i uczniowie będą mieli mniej państw do pamiętania na lekcjach geografii. Kolekcjonerzy znaczków odetchną - tyle jest tych małych archipelagów drukujących serie o olimpiadach, zwierzątkach i papieżach  . Będzie duuuużo mniej.  . A i Amerykanie będą dalej weseli, nie będą musieli się ścigać z gospodarką europejską, a my, Europejczycy, nadal będziemy musieli emigrować do ich kraju za chlebem, co przecież tak bardzo lubimy.
|
|
|  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > ... tyle jest tych małych archipelagów drukujących serie o olimpiadach, zwierzątkach i papieżach . Będzie duuuużo mniej. . Bo i tylko sporty mokre. > ... Amerykanie będą dalej weseli... Amerykanie i bez potopu mają cały czas mordki uśmiechnięte.  > ... nadal będziemy musieli emigrować do ich kraju za chlebem, co przecież tak bardzo lubimy. - Zbudujemy sobie nowego "Batorego"... - rozmarzył się Juruś. - Dłuższego, bo i droga dłuższa  - zreflektował się racjonalistycznie i szybko.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja mówiłem ogólnie o Europejczykach, a nie tylko Polakach. Nie sądzę, aby nazwa "Batory" przychodziła od razu do głowy większości Europejczyków...
|
|
| | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Ja mówiłem ogólnie o Europejczykach, a nie tylko Polakach. Nie bój, wybudujemy "Batorego V" dla Europejczyków, jak tylko nam stocznie oddadzą, złodzieje. Tylko przez nich nie możemy budować nikomu niepotrzebnych statków! Jak już nam oddadzą, to będą one w Nowym Targu, coby se nie wyobrażali, że zbędność jest powodem do zniżki ceny.  > Nie sądzę, aby nazwa "Batory" przychodziła od razu do głowy większości Europejczyków... Prawdziwi powinni nas rozumieć... P.S. Czyż globalne ocieplenie nie byłoby na rękę polskim stoczniom? Przecie naturalnym jest, że zwiększenie obszaru wody na Ziemi spowoduje boom na statki.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Myślę, że stocznie w Nowym Targu i Zakopanem będą pracować, że hej!
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Dla zachowania równowagi, na tak racjonalnie postawione pytania mogę tylko powiedzieć... Eee tam, zaraz "tylko"... Aż! > ... że potop jest naturalną (i możliwe, że cykliczną) konsekwencją naszych grzechów. Ty mi swoich grzechów nie wciskaj, a i potop wolę własny! > Należy przyjąć go z pokorą. Ja przyjmę z pontonem. > Liczę, że Łódź uzyska należne jej miejsce nad morzem.>  Naturalnym miejscem dla każdej łodzi jest dno.
|
|
|  | 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | > Ty mi swoich grzechów nie wciskaj, a i potop wolę własny!Opatrzność preferuje odpowiedzialność zbiorową, ale nic nie stoi na przeszkodzie byś się sam zalał. > >Należy przyjąć go z pokorą.> Ja przyjmę z pontonem.A ja myślałam, że przeczekasz na dachu. > Naturalnym miejscem dla każdej łodzi jest dno. Brak logiki mnie nie zaskoczył, ale pesymizm jakoś do Ciebie nie pasuje.
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >Ty mi swoich grzechów nie wciskaj, a i potop wolę własny!> Opatrzność preferuje odpowiedzialność zbiorową, ale nic nie stoi na przeszkodzie byś się sam zalał. Wasze zbiorowe preferencje mnie nie konweniują. Nigdzie też nie pisałem o potopie dla siebie. > >>Należy przyjąć go z pokorą.> > Ja przyjmę z pontonem.> A ja myślałam, że przeczekasz na dachu. Nie myśl, przyjmuj z pokorą. > >Naturalnym miejscem dla każdej łodzi jest dno. > Brak logiki mnie nie zaskoczył... Twoja logika dotyczy łódek jeszcze pływających. > ... ale pesymizm jakoś do Ciebie nie pasuje.  Bo jestem optymistycznym dekarzem, a nie marynarzem z logiczną perspektywą.
|
|
6 na 6 | rudyment (3233 punktów) | > 1. Zakładając, że rację mają Glożarliwcy i ocieplenie jest faktem, i to z winy ludzkiego przemysłu,> to: co z tej racji mają?Rację > 2. Jeśli rację mają Glonaturszczyki, że ocieplenie jest naturalnym, cyklicznym zjawiskiem, lub> wcale go nie ma, to: co z tej racji mają?Rację > 3. W obu, krańcowo różnych przypadkach: jak uważasz, co Ty z tego masz, lub będziesz miał, Drogi> Czytelniku?"Gwardia umiera. lecz się nie poddaje" (Cambronne) > * - jak wiadomo, każde zagadnienie ma trzy bieguny: plus i minus, ze skromnym, lecz kusząco> nieobojętnym dla bilansów, zerem pośrodku.>  "Pamiętał, że odkrył Biegun Północny i tak był z tego dumny, że zapytał Krzysia, czy są na świecie jeszcze inne bieguny, które Miś o Bardzo Małym Rozumku mógłby jeszcze odkryć. - Jest Biegun Południowy - odparł Krzyś - i jest chyba jeszcze Biegun Wschodni i Zachodni, choć ludzie nie lubią o nich mówić." (Milne) W/w należy odczytać nie jako przyganę,lecz głos poparcia - i lekkiego zdumienia, że ci się chciało na puszczy wołać.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >1. Zakładając, że rację mają Glożarliwcy... to: co z tej racji mają?> Rację Racja. > >2. Jeśli rację mają Glonaturszczyki... to: co z tej racji mają?> Rację Racja. > >3... co Ty z tego masz, lub będziesz miał, Drogi Czytelniku?> "Gwardia umiera. lecz się nie poddaje" (Cambronne) "Zdolność doznawania przyjemności jest dowodem siły". (Arystoteles) > - Jest Biegun Południowy - odparł Krzyś - i jest chyba jeszcze Biegun Wschodni i Zachodni, choć ludzie nie lubią o nich mówić." (Milne) Zawstydziłeś mnie.  > W/w należy odczytać nie jako przyganę,lecz głos poparcia... Ufff, moje "Racje" nie na darmo. > ... i lekkiego zdumienia, że ci się chciało na puszczy wołać. Czasami lubię odebrać fuchę jakiemuś "Leonowi Sprawiedliwie Osiemnastonickowemu", może tylko środków innych używam.
|
|
1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>1. Zakładając, że rację mają Glożarliwcy i ocieplenie jest faktem, i to z winy ludzkiego przemysłu, to: co z tej racji mają? >2. Jeśli rację mają Glonaturszczyki, że ocieplenie jest naturalnym, cyklicznym zjawiskiem, lub wcale go nie ma, to: co z tej racji mają? >3. W obu, krańcowo różnych przypadkach: jak uważasz, co Ty z tego masz, lub będziesz miał, Drogi Czytelniku?
" Sanctissimus rozporządził, że rzeczony Galileo ma być przesłuchany co do jego intencji, nawet z groźbą tortur, a jeśli ją podtrzyma, ma wyprzeć się podejrzewanej u niego herezji na plenarnym zgromadzeniu Kongregacji Urzędu Świętego, potem ma być skazany na uwięzienie według upodobania Świętej Kongregacji i należy mu rozkazać, aby nie rozprawiał nadal, w jakikolwiek sposób, ani w słowach ani w piśmie, o ruchomości Ziemi i stabilności Słońca, w przeciwnym wypadku narazi się na kary za recydywę. Książka zatytułowana Dialogo di Galileo Galilei Linceo ma być zakazana."
A może nie trzeba było tak ostro? Może Twoje podejście dałoby lepsze (?) rezultaty?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > " ... w przeciwnym wypadku narazi się na kary za recydywę. ." > A może nie trzeba było tak ostro? Może Twoje podejście dałoby lepsze (?) rezultaty?
Jeśli dobrze Cię zrozumiałem, to charakter jest łatwiej zmienić, niż temperament.
Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > ...
Stosunek ludzi do ciepła jest dość zabawny i pozbawiony logiki. Co robią, gdy im za zimno? Włączają ogrzewanie (lub rozpalają ognisko)i, przy okazji, grzeją też na zewnątrz. Co zaś robią gdy im za gorąco? Włączają klimatyzację, sięgają do lodówki (lub się zwyczajnie pocą), co ich chłodzi a grzeje na zewnątrz. Co robią gdy temperatura odpowiednia (o ile to w ogóle możliwe, bo zwykle komuś za ciepło lub za zimno)? Jedni przemieszczają się z miejsca na miejsce pojazdami, których chłodnice grzeją na zewnątrz, inni obciążają serwery, które wiadomo co robią.
W ten sposób grzeją zawsze i wszędzie, a ciepło staje się śmieciem. Powstają nawet projekty odbijania części promieniowania słonecznego za pomocą orbitujących luster, by te śmieci ekspediować gdzieś daleko z powodu ich nadmiaru. W nadmiarze energii żyjemy jakoby..
Ależ skąd! Popyt na energię rośnie. Wydobywają ciepło spod ziemi i nawet budują elektrownie jądrowe, które .. wiadomo co robią. Widać jasno, że energia jądrowa Słońca jest 'be', a 'ludzka' energia jądrowa 'cacy'. Dlatego nie buduje się reaktorów na dalekiej orbicie lub głęboko pod ziemią, bo naziemne są nasze i je kochamy.
Nikt oczywiście nie będzie 'plecami' lodówek podgrzewał wody do kąpieli albo trzymał zimowy lód na lato do klimatyzacji, by zimą odebrać ciepło z uzyskanej wody (zamrażając ją), bo dziś gra nie idzie o (niemodne, komunistyczne) racjonalizacje, lecz o ... cholera wie o co - chyba o jakieś 'myślenie inaczej'.
Do trzeciego bieguna daleko, bo współcześnie działamy jednobiegunowo, żądając coraz więcej energii.
P.S. Remedium na podniesienie poziomu mórz podał Ktoś w wątku o Malediwach: "należy wykopać odpowiednio głęboki dół ..."
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Stosunek ludzi do ciepła jest dość zabawny i pozbawiony logiki. ...
>W ten sposób grzeją zawsze i wszędzie, a ciepło staje się śmieciem. Z takiego punktu grzania, to rzeczywiście brak ludziom logiki.
>W nadmiarze energii żyjemy jakoby.. Ja myślę, że w równowadze, o ile ciepło słoneczne przyjąć, jako czynnik poza ludzką kompetencją.
>Dlatego nie buduje się reaktorów na dalekiej orbicie lub głęboko pod ziemią, bo naziemne są nasze i je kochamy. Może też dlatego, że na orbicie trochę drogo.
>Do trzeciego bieguna daleko, bo współcześnie działamy jednobiegunowo, żądając coraz więcej energii. Jednocześnie coraz więcej jej oddajemy, jak wykazałeś powyżej, więc żądania, to tylko chwyt werbalny nie mający pokrycia w zasadzie przemiany energii.
>P.S. Remedium na podniesienie poziomu mórz podał Ktoś w wątku o Malediwach: "należy wykopać odpowiednio głęboki dół ..." Nawet odniosłem się do tej recepty, dodając swoją, zupełnie darmową.
|
|
 | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Stosunek ludzi do ciepła jest dość zabawny i pozbawiony logiki> P.S. Remedium na podniesienie poziomu mórz podał Ktoś w wątku o Malediwach: "należy wykopać odpowiednio głęboki dół ..."Ojciec Dyrektor po to właśnie kopie, by się do wody (ciepłej) dokopać... . I nie wychodzi mu... . Może mu się pomieszało, bo to Dół Babel jest?...
|
|
1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | W całym postcie zrozumiałe jest dla mnie tylko pytanie wyrażone w trzech punktach umieszczonych na końcu wypowiedzi. Jeśli zrozumiałem, chodzi o to, jaki pożytek mamy z poznania ciągu przyczyn i skutków decydującego o klimacie. Odpowiedź jest oczywista: zdobywana wiedza zwana meteorologią pozwala przewidywać (niestety, jak na razie tylko w przybliżeniu) zmiany i dostosowywać się do ich następstwa. Już w pradawnych czasach poznano cykl pór roku i stosownie do tego ludzie gromadzą zapasy pożywienia, opału, odzież itp. Faktem jest, że ogromny rozwój nauk przyrodniczych w tej dziedzinie stosunkowo, w porównaniu z chemią, konstrukcją maszyn, elektroniką itd., niewiele wniósł nowego, jednak korzyści, jakie daje prognozowania pogody z trzydniowym wyprzedzeniem, są niezaprzeczalne. Coraz częściej udaje się przewidzieć anomalie atmosferyczne i wykonać jakieś zabiegi, które ograniczają straty.
Stach M. G.
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > W całym postcie zrozumiałe jest dla mnie tylko pytanie wyrażone w trzech punktach umieszczonych na końcu wypowiedzi. Nie wiem, jak się odnieść, bo nie wiem czego nie zrozumiałeś. > Jeśli zrozumiałem, chodzi o to, jaki pożytek mamy z poznania ciągu przyczyn i skutków decydującego o klimacie. Raczej o to, jaki pożytek z lansowania opcji ocieplenia lub oziębienia mają ich zwolennicy, oraz, jaką ew. korzyść z tych teorii dostrzega ktoś niezdeklarowany. > Odpowiedź jest oczywista: zdobywana wiedza zwana meteorologią pozwala przewidywać (niestety, jak na razie tylko w przybliżeniu) zmiany i dostosowywać się do ich następstwa. W powyższym tłumaczeniu może się to przydać jedynie w prognozie losowej: będzie padać, lub nie będzie.  W takim przybliżeniu, to bliżej jest mi sięgnąć po monetę.
|
|
|  | 2 na 2 | Głąbiński (3538 punktów) | > W powyższym tłumaczeniu może się to przydać jedynie w prognozie losowej: będzie padać, lub nie będzie. > W takim przybliżeniu, to bliżej jest mi sięgnąć po monetę.  Masz niezwykle ubogą wiedzę o tym, co dzieje się na świecie poza twoim horyzontem ograniczonym do pytania: brać parasol i kalosze, czy nie? Wystarczy uważniej posłuchać wiadomości z eteru, lub przeczytać w prasie, by dowiedzieć się o skutecznych środkach zaradczych stosowanych na przewidywanej trasie tropikalnych cyklonów, sztormowych ostrzeżeniach dla statków rybackich, znaczeniu prognoz dla bezpieczeństwa lotniczego itd. itd.. Zdarzają się prognozy nietrafne, lecz bywa to coraz rzadziej. Szacuje się, że oszczędności uzyskane dzięki przewidywaniu zmian pogody wielokrotnie przewyższają koszty poniesione na obserwacje, nie mówiac o nie dającym się oszacować w pieniądzach bezpieczeństwie ludzi. Nie potrzeba też wielkiej wiedzy, by wyrobić sobie prawdłowy pogląd na znaczenie praktyczne przewidywań zmian klimatu odbywających się w skali globalnej i w okresach wieloletnich.
Stach M. G.
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > W powyższym tłumaczeniu może się to przydać jedynie w prognozie losowej: będzie padać, lub nie będzie. > > W takim przybliżeniu, to bliżej jest mi sięgnąć po monetę.  > Masz niezwykle ubogą wiedzę o tym, co dzieje się na świecie poza twoim horyzontem ograniczonym do pytania: brać parasol i kalosze, czy nie? Nie twierdzę, że krzywdzisz mnie takim mniemaniem, ale wyciąganie tak daleko idących wniosków na postawie krótkiego tekstu uważam za nieuprawnione. Nawet, jeśli tego tekstu nie zrozumiałeś, co ewidentnie nastąpiło. > Zdarzają się prognozy nietrafne... Zdarzają się też pochopne wnioski... > ... lecz bywa to coraz rzadziej. U ciebie wprost odwrotnie. P.S. Nie chce mi się pisać każdego posta w dwóch wersjach: dla rozumiejących tekst i dla pana Głąbińskiego. Pozdrawiam.
|
|
| rexus (2343 punktów) | Problem ocieplania, nie jest problemem. Gorzej by było, z ozimnieniem. Ba, nawet nie ma jeszcze takiego słowa w polskim języku, jak ozimnienie. Epoka lodowcowa nie budzi lęku, jest abstrakcyjna. Ocieplanie klimatu może okazać się zbawienne. Wydobycie starych złóż węgla z pod ziemi i przetworzenie go w CO2, który był kiedyś w obiegu i stymulował roślinność, i czynił naszą planetę o wiele żywszą przyczyni się do zwiększenia ilości roślin, zwierząt i w tym ludzi. ALE. Więcej ludzi do ogarnięcia, to dla polityków zmora,to poprostu więcej pracy. Większa konkurencja, bardziej złożone systemy zarządzania, które mogą się okazać niewydolne. Zwolennicy Glocieplenia to zachodnia analogia Dżihadu ze świata Islamu. Terroryści. Choćby przykład G.Staniaka udzielającego na naszym forum w dziale nauka. Kiedy zacząłem nazywać go wydawało by się zgodnie z tym co prezentuje, zostałem zablokowany. Polityczna poprawność spedaliła ten świat, i takie typy czują się dziś jak ryba w wodzie. W normalnym męskim świecie dosłałby lewym lub prawym sierpowym i zapomniałby o tych przytaczanych ilościach stężeń CO2, które rzekomo są złe. Więc z tych trzech biegunów, jest jeszcze jeden czwarty. Mój. Bezbłędny lewy sierp. W dyskusji surowo zabroniony.
Zapraszam gejów do krytykowania mnie. Biorę to na klatę.
|
|
 | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Choćby przykład G.Staniaka udzielającego na naszym forum w dziale nauka.> Kiedy zacząłem nazywać go wydawało by się zgodnie z tym co prezentuje, zostałem zablokowany. Za obrażanie dyskutantów otrzymałeś ostrzeżenie. Nie pomogło. Dalej z braku argumentów koncentrowałeś się na charakterystykach osób, które próbowały Cię czegoś nauczyć. Po tym, jak wydaliłeś z siebie ten tekst: a przydupas pajaca to... Niestety Wiki nie podaje cytatu otrzymałeś jednodniowy ban. Nie strój się więc w szatki uciśnionej niewinności i kombatanta walki o prawdę, bo Ci w nich nie do twarzy i wyziera spod nich intelektualna golizna. Włóż lepiej ciepły szalik i czapkę. Wszak to koniec listopada, a grypa szaleje! Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 2 na 2 | fargo (117 punktów) |
> Włóż lepiej ciepły szalik i czapkę. Wszak to koniec listopada, a grypa szaleje!No i będzie oskarżenie o groźby karalne  , bo z tą grypą to można różnie odczytać  , a szczepionki wciąż nie ma...
|
|
| |  | | rexus (2343 punktów) | > > Włóż lepiej ciepły szalik i czapkę. Wszak to koniec listopada, a grypa szaleje!> No i będzie oskarżenie o groźby karalne , bo z tą grypą to można różnie odczytać , a szczepionki wciąż nie ma...> Pomysł trafny, lecz ja właśnie wyszedłem z jednego przeziębienia. Myślę że nabrałem odporności. Moja niepoprawność jest manifestacją wobec jawnej manipulacji i prób ośmieszania oponentów, nazywanych kolokwialnie negacjonistami[SIC!] teorii o antropogenicznym pochodzeniu obserwowalnego ocieplenia. (negacjonista i kreacjonista są jak gdyby w jednym rzędzie?) Nie spotkałem w życiu człowieka, który potwierdziłby twierdzenie,- "człowiek nie przyczynia się do ocieplenia". Tak, każda mysz ciepłem swojego ciałka przyczynia się do ocieplenia, tylko co z tego? Nie grożę, i gróźb się nie boję, ale ludziom którzy przyklaskują tej bandzie oszołomów od wieszczenia klęski klimatu z winy człowieka współczuję malutkiej wyobraźni.
|
|
| | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Moja niepoprawność jest manifestacją  O właśnie! Bardzo trafne określenie. Odnosi się zresztą nie tylko do Twojej niepoprawności, ale i do większości Twoich wypowiedzi związanych z tym tematem. To manifestacja. Argumentów w nich za grosz. A kiedy udało Ci się z wujka Gugla wycisnąć wykresik to Grzegosz Staniak musiał Ci tłumaczyć skąd on się wziął i dlaczego wygląda właśnie tak a nie inaczej. Jedyną uwagą na jaką się zdobyłeś po tej lekcji było stwierdzenie, że nie jesteś jego kolegą. Nie jesteś. To fakt. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 1 na 1 | rexus (2343 punktów) | > >Moja niepoprawność jest manifestacją> O właśnie! Bardzo trafne określenie. Odnosi się zresztą nie tylko do Twojej niepoprawności, ale i do większości Twoich wypowiedzi związanych z tym tematem. To manifestacja. Argumentów w nich za grosz.> A kiedy udało Ci się z wujka Gugla wycisnąć wykresik to Grzego sz Staniak[SIC!] musiał Ci tłumaczyć skąd on się wziął i dlaczego wygląda właśnie tak a nie inaczej. Jedyną uwagą na jaką się zdobyłeś po tej lekcji było stwierdzenie, że nie jesteś jego kolegą.> Nie jesteś. To fakt.chodziło mi o tendencje w okresie 500 lat, bo Staniakowi podobają się szczególnie te 150 letnie. Gdyby wziąć wykres 100 000 lat, to ta aktualna epoka ociepleniowa jest doprawdy śmieszna
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >chodziło mi o tendencje w okresie 500 lat, bo Staniakowi podobają się szczególnie te 150 letnie. Gdyby wziąć wykres 100 000 lat, to ta aktualna epoka ociepleniowa jest doprawdy śmieszna
Nawet różnice poglądów w tendencjach czy prawidłowościach w okresach 100 do miliona lat niewiele dają.
Bo niby co mają dać ich lansjerom, że odniosę się do tematu wątku?
|
|
|  | | rexus (2343 punktów) | > >Choćby przykład G.Staniaka udzielającego na naszym forum w dziale nauka.> >Kiedy zacząłem nazywać go wydawało by się zgodnie z tym co prezentuje, zostałem zablokowany.> Za obrażanie dyskutantów otrzymałeś ostrzeżenie. Nie pomogło. Dalej z braku argumentów koncentrowałeś się na charakterystykach osób, które próbowały Cię czegoś nauczyć. Po tym, jak wydaliłeś z siebie ten tekst: a przydupas pajaca to... Niestety Wiki nie podaje cytatu otrzymałeś jednodniowy ban.> Nie strój się więc w szatki uciśnionej niewinności i kombatanta walki o prawdę, bo Ci w nich nie do twarzy i wyziera spod nich intelektualna golizna. Włóż lepiej ciepły szalik i czapkę. Wszak to koniec listopada, a grypa szaleje!Dziękuję za troskę o moje zdrowie, i podjęcie wyzwania w sensie krytyki.
|
|
 | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Problem ocieplania, nie jest problemem. Mnie też nikt nie przekonał, że jest inaczej. > Gorzej by było, z ozimnieniem. Ba, nawet nie ma jeszcze takiego słowa w polskim języku, jak ozimnienie. Może nie jest to sprawka spisku Glocieplistów, ale faktycznie, ochłodzenie nie oddaje grozy sytuacji.  > Ocieplanie klimatu może okazać się zbawienne. Wydobycie starych złóż węgla z pod ziemi i przetworzenie go w CO2, który był kiedyś w obiegu i stymulował roślinność, i czynił naszą planetę o wiele żywszą... Też tak myślę, więc, choć uważam prognozy glocieplne za histerię, to wcale nie uważam tej teorii za katastrofalną, a wizja daktyli w moim ogrodzie jest kusząca, choć pewnie tego nie doczekam, bo nawet najgroźniejsze prognozy wskazują bardziej na emeryturę, niż pomarańcze za oknem.
|
|
|  | 1 na 1 | rexus (2343 punktów) | > >Problem ocieplania, nie jest problemem.> Mnie też nikt nie przekonał, że jest inaczej.> >Gorzej by było, z ozimnieniem. Ba, nawet nie ma jeszcze takiego słowa w polskim języku, jak ozimnienie.> Może nie jest to sprawka spisku Glocieplistów, ale faktycznie, ochłodzenie nie oddaje grozy sytuacji. > >Ocieplanie klimatu może okazać się zbawienne. Wydobycie starych złóż węgla z pod ziemi i przetworzenie go w CO2, który był kiedyś w obiegu i stymulował roślinność, i czynił naszą planetę o wiele żywszą...> Też tak myślę, więc, choć uważam prognozy glocieplne za histerię, to wcale nie uważam tej teorii za katastrofalną, a wizja daktyli w moim ogrodzie jest kusząca, choć pewnie tego nie doczekam, bo nawet najgroźniejsze prognozy wskazują bardziej na emeryturę, niż pomarańcze za oknem. Miło jest przeczytać coś optymistycznego
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|