 |
No niech mnie ktoś w końcu oświeci... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-12-2009 15:53 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | No niech mnie ktoś w końcu oświeci...
1 na 1 | Błagam liczne grono zgromadzone na tym Forum. No jak to w końcu jest? Raz ten i ów biadoli nad globalnym ociepleniem (na słaby rozum znowu zaleją nas oceany). Z kolei inny biadoli nad możliwością nadejścia nowej (kolejnej?) "Epoki Lodowcowej": www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,33122 ( i nie tylko tutaj). No to jak ma być? Czy globalne ocieplenie spowoduje globalne ochłodzenie? Nie rozumiem. Wytłumaczcie tak jak "dla słabych". Wszak "błogosławieni ubodzy duchem...". Widać mój racjonalizm jest koślawy. Pewnie jestem "inteligentny inaczej".  Jednako w tym przypadku winno być na zasadzie wyłączności. Albo zimno, albo ciepło. Takie "Exclusive OR", "logicznie - elektronicznie" EXOR. Czy jak wola inni "Bang-Bang". Pozdrowienia JATO | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | SetP (36 punktów) | Globalne ocieplenie powoduje topnienie lodowców i czap polarnych. Spływająca w kierunku rownika zimna woda moze spowodowac ochlodzenie oceanow i zatrzymanie pradow rownikowych. Oceaniczne prady rownikowe odpowiedzialne sa za rownomierne rozprowadzanie ciepla. Brak tych prądow moze spowodowac ochlodzenie na calej planecie. ...Tak to zrozumialem...
|
|
 | | almanzor (341 punktów) | >Globalne ocieplenie powoduje topnienie lodowców i czap polarnych. Spływająca w kierunku rownika zimna woda moze spowodowac ochlodzenie oceanow i zatrzymanie pradow rownikowych. Oceaniczne prady rownikowe odpowiedzialne sa za rownomierne rozprowadzanie ciepla. Brak tych prądow moze spowodowac ochlodzenie na calej planecie. ...Tak to zrozumialem... > Błędne tlumaczenie! Intensywniejsze nagrzewanie Ziemi zwiększa intensywność prądów wody i powietrza co intensywniej przenosi ciepło od zwrotników ku biegunom. Spływająca zimna woda nie płynie "do równika" ale wyłącznie wgłąb oceanów.
A straszenie oziebieniem zaczęło się kiedy zaobserwowano, ze ostatnie globalne ocieplenie trwające od ok. 1975 roku prawdopodobnie sie skończyło. A straszyc czymś ludzi trzeba bo kary za spalanie węgla to potężny szmal dla rządów. Dla wszystkich rządów.
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
|  | 1 na 1 Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | > Intensywniejsze nagrzewanie Ziemi zwiększa intensywność prądów wody i powietrza co intensywniej przenosi ciepło od zwrotników ku biegunom. Ciepło właściwe powietrza jest ponad 4000 razy mniejsze niż wody, a prąd zatokowy jest napędzany wiatrem. > Spływająca zimna woda nie płynie "do równika" ale wyłącznie wgłąb oceanów. Twojemu przedmówcy chodziło o ogólny kierunek spływania wody, ponadto mylisz się. Parujący na północy ciepły ocean powoduje zwiększenie zasolenia wody oraz jej schłodzenie, dlatego chłodniejsza i bardziej słona woda spływa na dno. Spływająca z lodowców oraz deszczowa woda jest słodka dlatego zostałaby na powierzchni, ochładzając ją, zmieniając ilość opadów i obniżając temperaturę powietrza. Chodzi tu o szybki napływ wody a nie mały strumyczek. Taka ilość wody byłaby w stanie zaburzyć a nawet zatrzymać cyrkulację termohalinową, co spowodowałoby zatrzymanie prądu północnoatlantyckiego wywołując silne rozchwianie klimatu na północnej półkuli (spadek wilgotności oraz napływu ciepła z oceanu). Do JATO: wydaje mi się, że epoka lodowcowa będąca wynikiem globalnego ocieplenia to grubymi nićmi szyta hipoteza. Nie ma pewności co do prawidłowości modelu a i skala czasowa przemiany jest trudna do określenia. Myślę, że nie ma się czym martwić. Prędzej pozabijamy się nawzajem z głodu.
Czyż śmierć boga nie jest lepsza, niż bóg śmierci?
|
|
| |  | | almanzor (341 punktów) | >>Intensywniejsze nagrzewanie Ziemi zwiększa intensywność prądów wody i powietrza co intensywniej przenosi ciepło od zwrotników ku biegunom. > Ciepło właściwe powietrza jest ponad 4000 razy mniejsze niż wody, a prąd zatokowy jest napędzany wiatrem.
Zarówno wiatr jak i prąd zatokowy "napędzane są" energią słoneczną podrzewającą obszary podzwrotnikowe. Przeciwbieżne ukierunkowanie prądów oceanicznych i cyklonów na obu półkulach powodują przyspieszenia Coriolisa.
>>Spływająca zimna woda nie płynie "do równika" ale wyłącznie wgłąb oceanów. > Twojemu przedmówcy chodziło o ogólny kierunek spływania wody, ponadto mylisz się. > Parujący na północy ciepły ocean powoduje zwiększenie zasolenia wody oraz jej schłodzenie, dlatego chłodniejsza i bardziej słona woda spływa na dno. Nieprecyzyjnie tłumaczysz. Ocean paruje niemal wyłącznie w obszarach zwrotnikowych co skutkuje zjawiskami opisanymi wyżej. Niezależnie od zasolenia zimna woda spływa do dna oceanów na calym globie. Przy dnie wszędzie temperatura wynosi (zależnie od zasolenia) około +4C. Przy powierzchni w obszarach podbiegunowych jest ok 0C przy równiku nawet ponad 30C. Woda 0C w drodze w strone rownika, po nagrzaniu do +4 spływa do dna. Dzieje sie to w wysokich szerokosciach geograficznych co nie ma zadnego wplywu na stale prady oceaniczne ksztaltujace sie przy rowniku.
Na razie! pzdr.
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
|  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >A straszenie oziebieniem zaczęło się kiedy zaobserwowano, ze ostatnie globalne ocieplenie trwające od ok. 1975 roku prawdopodobnie sie skończyło.
Nie ma żadnego "straszenia oziębieniem", co najwyżej dziennikarze tu i ówdzie wyciągają od naukowców ciekawostki, a żadne globalne ocieplenie się nie skończyło. Proponuję czytać mniej propagandy, więcej tekstów (popularno)naukowych. W ciągu ostatnich 12 lat zanotowano 10 lat o najwyższych temperaturach od początku regularnych pomiarów, czyli od końca XIX wieku.
|
|
6 na 6 | Scorp (5381 punktów) | > Widać mój racjonalizm jest koślawy. Pewnie jestem "inteligentny inaczej". Jednako w tym> przypadku winno być na zasadzie wyłączności. Albo zimno, albo ciepło. Takie "Exclusive OR",> "logicznie - elektronicznie" EXOR.Ja tam niewiele wiem, ale myślę sobie, że stawiając sprawę 'albo-albo', niewiele sobie wyjaśnimy. Dlaczego? Bo ta sprawa ocieplenia jest baaardzo skomplikowana i we wszystkich wymiarach bardzo wielka. Woda na powierzchni Ziemi znajduje się we wszystkich fazach: płynnej, gazowej i lodowej i w każdej z nich jest jej cholernie dużo. W dodatku ciągle się rusza, bo wiesz, te prądy, wiatry i nawet góry lodowe wędrują gdzie chcą. Przemieszczają się ogromne prądy cieplne, tu ogrzewają, tu chłodzą. Wymiar masowy tych zjawisk jest ogromny, wymiar przestrzenny takoż, i wymiar czasowy też niemały: sto lat, tysiąc, dla człowieka to dużo, a dla planety, to a psik. W cały ten wodno-cieplny galimatias wdał się - od niedawna - nowy w skali planety czynnik: ludzie spalają miliony ton paliwa, produkując ogromne ilości ciepła i dwutlenku węgla. Podobno ten dwutlenek tworzy kołderkę otaczającą powierzchnię ziemi. Tak mówią. Można w to wierzyć, bo roślinek na ziemi też ubywa. Nie było nas, był las. No więc wodo-sfera Ziemi dostaje kopa cieplnego. Czy może tak być, że nic się od tego nie zmieni? Może nie, ale jednak jest bardziej prawdopodobne, że coś się zmieni, może bardzo wiele. Jak tak dalej pójdzie, będzie to - po pewnym czasie - planeta o innych parametrach powierzchni niż ta, na której rozwinął się człowiek. Albowiem w kwestii odpadów, również cieplnych, żyjemy coraz bardziej we własnych brudach, inaczej mówiąc, sami sobie na deskę sr.my i w tym siedzimy. Ale jak się atmosfera zmieni w konkretnym miejscu i w skali wybranego pokolenia, tego się chyba w tym momencie nie da przewidzieć, bo ten układ ma za wiele wyznaczników. Może być tu zimniej, tam cieplej, teraz zimniej, potem cieplej, albo całkiem odwrotnie. Dlatego jedni - biorąc niektóre dane - mówią, że będzie tak, a inni - że inaczej. Nie trzeba się tym przejmować. Tylko trend ogólnego ocieplenia wydaje się pewny, bo ludzi jest coraz więcej a każdy chce jeździć autem, wtranżalać hamburgery i w ogóle żyć miło, wygodnie i być bogaty. -
|
|
 | | almanzor (341 punktów) | Nikt tego nie udowodnił
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
|  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Nikt tego nie udowodnił
Wręcz przeciwnie, zarówno sam efekt cieplarniany jest doskonale potwierdzony, jak i mamy empiryczne dane wskazujące na jego intensyfikację w wyniku ludzkich emisji CO2 (i innych gazów, np. metanu, również). Powtórzę radę: mniej propagandy, więcej nauki.
|
|
5 na 5 | rexus (2343 punktów) | Popruszono bace o wypowidź na tyn temot. Un usiod, zapolił fajke, podumoł, brode poszarpoł i cóś takiego rzekł był. To ni ma tak, że hop siup.
Ten węgiel, który emitujemy do atmosfery był już kiedyś w obiegu, ale z różnych powodów został uwięziony. Problemem jest wycinka lasów równikowych, wystarczy włączyć sobie gogle earth i pooglądać jak ubywa tych lasów. Roślinki lubią dwutlenek węgla, a i parą wodną nie gardzą, więc im więcej tych gazów tym lepiej dla życia, które to pobudzone powinno niwelować skoki stężeń tych gazów. Nie jestem oczywiście żadnym ekspertem ale jakoś tak to rozumiem. A ten cały bełkot o katastrofach, wylewających oceanach czy epokach lodowcowych to efekt podatności człeka na psychozy, owcze pędy, czy inne względy. Na 100% możemy być pewni że klimat się zmieni, ale w którą mańkę to insza inszość. Cóż, wraz z emisją gazów cieplarnianych leci też pył, który ma odwrotną funkcję w ocieplaniu. No i bądź tu mądry w prorokowaniu co będzie? Z centrum naszej galaktyki dolatuje jakieś dziwne promieniowanie, które zwiększa natężenie, czy ktoś bierze pod uwagę wpływ tego promieniowania na klimat? Może. Nie wiem. Ale czy wynika z tego coś konstruktywnego?
|
|
 | | dnak (1340 punktów) | >Popruszono bace o wypowidź na tyn temot. Un usiod, zapolił fajke, podumoł, brode poszarpoł i cóś takiego rzekł był. To ni ma tak, że hop siup.Ten węgiel, który emitujemy do atmosfery był już kiedyś w obiegu, ale z różnych powodów został uwięziony. Problemem jest wycinka lasów równikowych, wystarczy włączyć sobie gogle earth i pooglądać jak ubywa tych lasów. Roślinki lubią dwutlenek węgla, a i parą wodną nie gardzą, więc im więcej tych gazów tym lepiej dla życia, które to pobudzone powinno niwelować skoki stężeń tych gazów.
Jest inny czynnik: mówi się o tym, że za 50 lat skończą się paliwa kopalne, które są przecież (pomijając uran i może kilka innych) jedną z wielu form zmagazynowania węgla w skorupie ziemskiej. Węgla, co warto zaznaczyć, który zbierał się tam od lat miliardów. Człowiek natomiast uwolni znaczną część tych zapasów (bo mimo najszczerszych chęci nie uda nam się wydobyć wszystkich) w przeciągu półtora wieku. Rośliny nie są w stanie tego wchłonąć, oceany rozpuścić. Można gadać sobie ile się chce, że już było wiele ociepleń, ale nigdy na taką skalę i po prostu nie ma fizycznej możliwości, żeby w atmosferze było tyle dwutlenku węgla, ile wkrótce będzie. Dlaczego? Bo przez ostatnie miliardy lat węgla w skorupie raczej przybywało, niż ubywało, a my wkrótce zmienimy ten bilans. Emitujemy więcej niż ziemia pochłania.
|
|
|  | | almanzor (341 punktów) | >>Popruszono bace o wypowidź na tyn temot. Un usiod, zapolił fajke, podumoł, brode poszarpoł i cóś takiego rzekł był. To ni ma tak, że hop siup.Ten węgiel, który emitujemy do atmosfery był już kiedyś w obiegu, ale z różnych powodów został uwięziony. Problemem jest wycinka lasów równikowych, wystarczy włączyć sobie gogle earth i pooglądać jak ubywa tych lasów. Roślinki lubią dwutlenek węgla, a i parą wodną nie gardzą, więc im więcej tych gazów tym lepiej dla życia, które to pobudzone powinno niwelować skoki stężeń tych gazów. >Jest inny czynnik: mówi się o tym, że za 50 lat skończą się paliwa kopalne, które są przecież (pomijając uran i może kilka innych) jedną z wielu form zmagazynowania węgla w skorupie ziemskiej. Węgla, co warto zaznaczyć, który zbierał się tam od lat miliardów. ... > Dlaczego? Bo przez ostatnie miliardy lat węgla w skorupie raczej przybywało, niż ubywało, a my wkrótce zmienimy ten bilans. Emitujemy więcej niż ziemia pochłania.
Nie jest to prawda. Tylko w Polsce, tylko udokumentowane złoża węgla, wystarczą na 500 lat eksploatacji. Generalnie na świecie szybciej przybywa udokumentowanych złóż paliw kopalnych niż ubywa ich w eksploatacji. Niewyczerpane są źródła termicznej wewnątrz Ziemi oraz energia pozyskiwana bezpośrednio z nagrzewania Ziemi przez Słońce.
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| |  | | placownik (17853 punktów) |
> > Dlaczego? Bo przez ostatnie miliardy lat węgla w skorupie raczej przybywało, niż ubywało, a my wkrótce zmienimy ten bilans. Emitujemy więcej niż ziemia pochłania.> Nie jest to prawda. To, że emitujemy więcej węgla niż pochłaniamy? > Tylko w Polsce, tylko udokumentowane złoża węgla, wystarczą na 500 lat eksploatacji. Generalnie na świecie szybciej przybywa udokumentowanych złóż paliw kopalnych niż ubywa ich w eksploatacji. Ropa. Węgiel. Chowanie głowy w piasek (nawet ten roponośny) niewiele tu pomoże. > Niewyczerpane są źródła termicznej wewnątrz Ziemi oraz energia pozyskiwana bezpośrednio z nagrzewania Ziemi przez Słońce. I tak właśnie trzymać! Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | dnak (1340 punktów) | >Generalnie na świecie szybciej przybywa udokumentowanych złóż paliw kopalnych niż ubywa ich w eksploatacji.
Przetłumaczę Ci zdanie, które wypowiedziałeś: "Ludzie wiedzą o istnieniu większej ilości złóż wytworzonych miliony lat temu". Dziwie się, ponieważ z kontekstu dyskusji wynika, że chciałeś powiedzieć: "Na Ziemi pojawia się coraz więcej złóż".
Niezależnie od tego, czy prognozy machną się o 50, czy 100 lat faktem jest, że zużywamy więcej węgla niż w naszych czasach się go tworzy w formie zdanej do produkcji energii. Czy koniec nastąpi za lat 50, czy 100 to nie ma znaczenia dla naszej dyskusji.
>Niewyczerpane są źródła termicznej wewnątrz Ziemi oraz energia pozyskiwana bezpośrednio z nagrzewania Ziemi przez Słońce.
Ale co to ma do spalania paliw kopalnych?
|
|
3 na 3 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | E tam, zawsze może być latem ciepło a zimą zimno (lub odwrotnie). Poważnie zaś mówiąc nasz stan wiedzy na temat klimatu jest zdecydowanie zbyt mały aby realnie prognozować jego zmiany (nawet w krótkim okresie). Niestety na dyskusję naukową nakłada się "biznes" i dlatego mamy jak mamy.
|
|
 | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Poważnie zaś mówiąc nasz stan wiedzy na temat klimatu jest zdecydowanie zbyt mały aby realnie prognozować jego zmiany (nawet w krótkim okresie).
Opinia popularna, ale błędna. Modele nie są doskonałe, ale potrafią symulować klimat na przestrzeni np. 1000 lat z dokładnością do 0.5 C bez korekt i poprawek. Symuluje się też już np. gwałtowne zmiany klimatu w wyniku unikalnych wydarzeń, przeprowadza się (poprawne) symulacje cykli zlodowaceń, a jak się ma dostęp do superkomputerów -- modelowanie klimatu jest pazerne na zasoby -- można robić przebiegi rzędu 20 tys. lat, z niezłą rozdzielczością. Właśnie "w krótkim okresie" nie ma szans na odtworzenie zmienności, bo pogoda jest systemem chaotycznym. Klimat jako uśrednienie czy agregację pogody jest znacznie łatwiej symulować: nikt nie powie jaka będzie pogoda 18 stycznia 2011 roku w Warszawie, ale zakładając określone scenariusze rozwoju można bardzo dokładnie określić średnie globalne temperatury dla następnej dekady.
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >No jak to w końcu jest?
Sprowadźmy problem do parteru: Mamy problem: albo zamarzniemy, albo wyparujemy. W międzyczasie można zrobić coś innego. I niech się fachowcy walą.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | Degre (752 punktów) | Wydaje mi się,że to Słońce i czynniki kosmiczne mają największy wpływ na nasz klimat Jesteśmy na tej planecie od niedawna a metalurgią ciężka zajmujemy się od 200-300 lat? I jak niby mamy zmienić ten klimat? Też jakoś tego nie rozumiem,a jeśli łaska to proszę mnie oświecić
|
|
 | 1 na 1 | almanzor (341 punktów) | > Wydaje mi się,że to Słońce i czynniki kosmiczne mają największy wpływ na nasz klimat> Jesteśmy na tej planecie od niedawna a metalurgią ciężka zajmujemy się od 200-300 lat?> I jak niby mamy zmienić ten klimat?> Też jakoś tego nie rozumiem,a jeśli łaska to proszę mnie oświecić  > Masz rację. Słońce przez jedną godzinę dostarcza Ziemi tyle energii ile cała cywilizacja zużywa w ciągu roku. Zmiany i wybryki dokonywane przez cywilizację są w tej skali bez znaczenia i mieszczą się w codziennych zmianach natężenia Słońca. Jest źle bo obserwuje się juz ponad roczne opóźnienie w rozpoczęciu kolejnego cyklu plam słonecznych. Zmniejszeniu intensywności plam słonecznych zawsze towarzyszyło globalne oziębienie i tego należy się w przyszłości lękać. Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
|  | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | >Masz rację. Słońce przez jedną godzinę dostarcza Ziemi tyle energii ile cała cywilizacja zużywa w ciągu roku. Zmiany i wybryki dokonywane przez cywilizację są w tej skali bez znaczenia i mieszczą się w codziennych zmianach natężenia Słońca. >Jest źle bo obserwuje się juz ponad roczne opóźnienie w rozpoczęciu kolejnego cyklu plam słonecznych. Zmniejszeniu intensywności plam słonecznych zawsze towarzyszyło globalne oziębienie i tego należy się w przyszłości lękać.
A to pokazuje, że nie wiesz na czym w ogóle miałoby polegać globalne ocieplenie. Nie chodzi o dostarczanie Ziemii energii, a o jej utrzymywanie tutaj. Normalnie Ziemia oddaje znaczną część energii, którą dostarcza nam Słońce w postaci promieniowania podczerwonego. Gazy cieplarniane załamują to promieniowanie i odbijają je w stronę Ziemii nie pozwalając mu ulecieć w kosmos. Założeniem GO jest więc nie dostarczanie większej ilości ciepła, a zachowywanie większej jego ilości przez Ziemię. To, co napisał Twój przedmówca o rozwoju metalurgii ma drugie dno, ponieważ o ile kopalnie na wielką skalę rozwinęły się dopiero sto-sto pięćdziesiąt lat temu to paliwa kopalne skończą się już za lat kilkadziesiąt. Oznacza to, że cały węgiel, który był w nich zgromadzony (czy to jako ropa, czy gaz, czy węgiel, czy koks, czy torf i inne) zostaje uwolniony do atmosfery. Całkowicie zaburzamy balans, który do tej pory był utrzymywany przez rozpuszczanie się dwutlenku węgla w oceanach i rośliny, które najpierw pobierały go z powietrza, a potem, kiedy umierały, chowały go pod ziemią na miliardy lat. Teraz nie dość, że roślin na Ziemi już prawie nie ma to jeszcze dodatkowo spala się je w różnych formch. Dodatkowym czynikiem jest to, że oceany ocieplając się zmiejszają swoją możliwość rozpuszczania gazów, więc koło samo się napędza - będzie coraz gorzej.
Nawet jeśli Słońce zmiejszyłoby swoją aktywność - na Ziemi i tak pozostanie więcej zmagazynowanej energii.
|
|
| |  | | almanzor (341 punktów) | >>Masz rację. Słońce przez jedną godzinę dostarcza Ziemi tyle energii ile cała cywilizacja zużywa w ciągu roku. Zmiany i wybryki dokonywane przez cywilizację są w tej skali bez znaczenia i mieszczą się w codziennych zmianach natężenia Słońca. >>Jest źle bo obserwuje się juz ponad roczne opóźnienie w rozpoczęciu kolejnego cyklu plam słonecznych. Zmniejszeniu intensywności plam słonecznych zawsze towarzyszyło globalne oziębienie i tego należy się w przyszłości lękać. >A to pokazuje, że nie wiesz na czym w ogóle miałoby polegać globalne ocieplenie. Nie chodzi o dostarczanie Ziemii energii, a o jej utrzymywanie tutaj. Normalnie Ziemia oddaje znaczną część energii, którą dostarcza nam Słońce w postaci promieniowania podczerwonego. Gazy cieplarniane załamują to promieniowanie i odbijają je w stronę Ziemii nie pozwalając mu ulecieć w kosmos. Założeniem GO jest więc nie dostarczanie większej ilości ciepła, a zachowywanie większej jego ilości przez Ziemię. >To, co napisał Twój przedmówca o rozwoju metalurgii ma drugie dno, ponieważ o ile kopalnie na wielką skalę rozwinęły się dopiero sto-sto pięćdziesiąt lat temu to paliwa kopalne skończą się już za lat kilkadziesiąt. Nieprawda. Napisałem to komuś innemu. Na Ziemi szybciej wzrasta ilość udokumentowanych złóż paliw kopalnych niż ich używa energetyka. Tylko w Polsce udokumentowane złoża węgla wystarczą energetyce na około 500 lat.
>Oznacza to, że cały węgiel, który był w nich zgromadzony (czy to jako ropa, czy gaz, czy węgiel, czy koks, czy torf i inne) zostaje uwolniony do atmosfery. Słusznie
>Całkowicie zaburzamy balans, ... niesłusznie. Poza tym za 50 lat prawdopodobnie będziemy korzystać również z innych, praktycznie nieograniczonych źródeł energii (nie z atomu!) Są nimi na przykład energia termiczna skorupy ziemskiej i nagrzana Sahara.
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Są nimi na przykład energia termiczna skorupy ziemskiej i nagrzana Sahara
Za tę nagrzaną Saharę jako źródło ciepła dla spragnionej energii ludzkości to wypadałoby wysłać Cię z powrotem do szkoły, ale to chyba niewiele by pomogło. Byłoby więc lepiej wyprawić Cię w samych slipach na wzmiankowaną Saharę w bezchmurną noc - a takich jest tam większość.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | > Wydaje mi się,że to Słońce i czynniki kosmiczne mają największy wpływ na nasz klimat> Jesteśmy na tej planecie od niedawna a metalurgią ciężka zajmujemy się od 200-300 lat?> I jak niby mamy zmienić ten klimat?> Też jakoś tego nie rozumiem,a jeśli łaska to proszę mnie oświecić  Dość podstawowe wytłumaczenie tego fenomenu masz w mojej odpowiedzi na posta Almanzora.
|
|
2 na 2 | Kowalski (1042 punktów) | Klimatolodzy mówiący o globalnym ociepleniu odnoszą się do zmian w temperaturach, które są notowane w ostatnich mniej więcej stu latach. Zmiany te (wzrosty) powiązano z emisją gazów cieplarnianych (zwłaszcza CO2) do atmosfery przez człowieka. Z tego co rozumiem dotychczasowe próby weryfikacji wykazują zgodność tej hipotezy z faktami, choć oczywiście jest to nie tylko stan opisu współczesności, ale i przewidywanie przyszłości -- zawsze niepewne, choćby dlatego, że czynników zmiany klimatu jest więcej.
Tekst, który linkujesz, właściwie nie odnosi się do współczesnych zmian klimatu, a do szybkości zmian, które poprzedzały małą epokę lodowcową ok. 12000 lat temu. Wskazano na nagłość ówczesnej zmiany klimatycznej, oraz możliwą jej przyczynę. Tekst jednak nie wskazuje na jakiekolwiek powiązanie ze zmianami, które zachodzą na Ziemi obecnie. Tytuł więc dotyczy zaskakującej potencjalnej szybkości zmian klimatycznych, a nie przewidywania przyszłości.
Obie więc hipotezy nie dotyczą tego samego i nie wykluczają się wzajemnie.
|
|
 | | almanzor (341 punktów) | >Klimatolodzy mówiący o globalnym ociepleniu odnoszą się do zmian w temperaturach, które są notowane w ostatnich mniej więcej stu latach. Zmiany te (wzrosty) powiązano z emisją gazów cieplarnianych (zwłaszcza CO2) do atmosfery przez człowieka. Z tego co rozumiem dotychczasowe próby weryfikacji wykazują zgodność tej hipotezy z faktami, choć oczywiście jest to nie tylko stan opisu współczesności, ale i przewidywanie przyszłości -- zawsze niepewne, choćby dlatego, że czynników zmiany klimatu jest więcej. > To jest hipoteza przez nikogo nie udowodniona.
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
|  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > >Klimatolodzy mówiący o globalnym ociepleniu odnoszą się do zmian w temperaturach, które są notowane w ostatnich mniej więcej stu latach. Zmiany te (wzrosty) powiązano z emisją gazów cieplarnianych (zwłaszcza CO2) do atmosfery przez człowieka. Z tego co rozumiem dotychczasowe próby weryfikacji wykazują zgodność tej hipotezy z faktami, choć oczywiście jest to nie tylko stan opisu współczesności, ale i przewidywanie przyszłości -- zawsze niepewne, choćby dlatego, że czynników zmiany klimatu jest więcej.> >> To jest hipoteza przez nikogo nie udowodniona.Wręcz przeciwnie. www.skepti(*)vidence-for-global-warming.htmZwiększenie efektu cieplarnianego jest dobrze poświadczone zarówno z orbity (mniej energii promieniowanej w kosmos w paśmie pochłaniania CO2) jak i z Ziemi (więcej energii promieniowanej w kierunku powierzchni Ziemi w paśmie promieniowania CO2). To są fizyczne fakty. I nie ma żadnych argumentów na rzecz innego niż ludzkie pochodzenia nadwyżki CO2 w atmosferze.
|
|
2 na 2 |
 | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Zdaje się, że niekwestionowanych faktów jest raptem 2:> 1) Średnia temperatura Ziemi rośnie od około 30 lat> 2) Średnie stężenie CO2 w atmosferze rośnie "łeb w łeb" z temperaturą.> Ale co jest skutkiem, a co przyczyną - ... ???Jest wysoce prawdopodobne, że 1 jest skutkiem a 2 przyczyną. W bardzo dużym skrócie ( zaawansowanej pracy wielu naukowców) związek ten można zobaczyć w dwóch krokach: A. Podwojenie stężenia CO 2 w atmosferze powoduje wymuszanie promieniowaniem Δ F = +3.7 W/m 2. Wielkość ta jest znana z dokładnością ±10% i tylko ignoranci ją kwestionują. B. Zmniejszenie emisji cieplnej naszej planety o Δ F musi spowodować niezerowy wzrost temperatury jej powierzchni o Δ t aby przywrócić równowagę termodynamiczną. To jest tak oczywiste, że nie ma tu o czym dyskutować. Niemniej wartość wzrostu temperatury Δ t jest znana niezbyt dokładnie i ocenia się ją na 3±1.5 °C ale są też prace dające rozrzut od 1 do 10 °C. Przyczyną tego rozrzutu są różne sprzężenia zwrotne pochodzące od zmian z temperaturą ilości pary wodnej, chmur, pokrywy śnieżnej, desorpcji CO 2 z oceanów, przyrostu biomasy, itp. Główny wysiłek naukowy zmierza do uwzględnienia tych efektów czyli uściślenia wartości współczynnika czułości klimatu λ = Δ t /Δ F. Niestety, znakomita większość ludzi kwestionujących prace zawodowych klimatologów nie rozumie punktów A i B. Specjalnie się temu nie dziwię, bo wymaga to nie tylko dobrej znajomości matematyki i fizyki na poziomie wyższych studiów technicznych, ale także biegłej znajomości angielskiego i inwestycji czasu aby przeczytać prace źródłowe. Również nie dziwię się, że zawodowi klimatolodzy zbywają milczeniem komentarze wchodzących w kolizję z punktami A i B, bo co by powiedział zawodowy astronom na argument za płaską Ziemią? Dziwię się tylko beztrosce dziennikarzy powielających bzdury, co niestety, nie ominęło redakcji tego portalu.
|
|
|  | | catseye (1381 punktów) | >> Ale co jest skutkiem, a co przyczyną - ... ??? >Jest wysoce prawdopodobne, że 1 jest skutkiem a 2 przyczyną. Wysoce prawdopodobne nie znaczy pewne. Jest natomiast zupełnie pewne, że w przeszłości wielokrotnie doszło do szybkiego w skali geologicznej wzrostu temperatury Ziemi. Nie lobbuję na rzecz frakcji bagatelizującej ocieplenie (uważam, że jeśli mamy techniczne możliwości ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, to powinniśmy je jak najprędzej wykorzystać). Chcę tylko zwrócić uwagę na czynnik wprawdzie znany teoretycznie, ale w modelach klimatycznych pomijany jako niemożliwy do uwzględnienia: wahania aktywności Słońca i zmiany stałej słonecznej. W maksimum aktywności stała słoneczna jest o ok. 1 wat większa niż w minimum, przy czym wartość tej nadwyżki wydaje się zależeć od wysokości maksimum (dokładne pomiary są prowadzone zbyt krótko, by mieć pewność). Jeżeli tak jest - to można sobie wyobrazić, że wyjątkowo wysokie maksima z II połowy XX w. (tylko jedno z pięciu było "średnie", reszta wyraźnie wystawała ponad średnią) odrobinę podgrzały oceany, z których ulotniła się odrobina CO2 (odrobina w porównaniu z całą zawartością). Zwiększył się efekt cieplarniany - i planeta weszła w "cykl grzewczy" z dodatnim sprzężeniem zwrotnym. Zweryfikować ten scenariusz jest niestety bardzo trudno - o ile mi wiadomo, dopiero teraz zaczyna się monitorować "oceaniczny bilans" CO2. Oczywiście narzuca się pytanie, jak dochodzi do wyłączenia dodatniego sprzężenia i spadku temperatury. Możliwości widać co najmniej dwie: niska aktywność Słońca i/lub spłukanie CO2 z atmosfery przez deszcze, których w cieplejszym klimacie powinno być więcej (zwiększone parowanie!). Ale jeszcze raz podkreślam - to wszystko to nawet nie hipotezy, lecz tylko możliwości.
|
|
| |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Wysoce prawdopodobne nie znaczy pewne.Oczywiście. > Chcę tylko zwrócić uwagę na czynnik wprawdzie znany teoretycznie, ale w modelach klimatycznych pomijany jako niemożliwy do uwzględnienia: wahania aktywności Słońca i zmiany stałej słonecznej.Nie. Wahania aktywności Słońca nie tylko są uwzględniane, ale są one znane stosunkowo dokładnie. en.wikipedia.org/wiki/Solar_variation> [...] można sobie wyobrazić, że wyjątkowo wysokie maksima z II połowy XX w. (tylko jedno z pięciu było "średnie", reszta wyraźnie wystawała ponad średnią) odrobinę podgrzały oceany, z których ulotniła się odrobina CO2 (odrobina w porównaniu z całą zawartością). Zwiększył się efekt cieplarniany - i planeta weszła w "cykl grzewczy" z dodatnim sprzężeniem zwrotnym. Zweryfikować ten scenariusz jest niestety bardzo trudno - o ile mi wiadomo, dopiero teraz zaczyna się monitorować "oceaniczny bilans" CO2.Owszem, sprzężenia zwrotne są trudne do uwzględnienia i stąd bierze się spory błąd w długoterminowej ocenie czułości klimatu, o czym pisałem w poprzedniej wypowiedzi. Niemniej mamy koronny argument, że to nie Słońce: od 1975 roku zanikła korelacja temperatury Ziemi z aktywnością Słońca i ta pierwsza wzrasta dużo szybciej. www.skepti(*)ty-sunspots-global-warming.htm (A tak przy okazji do czytających tę wypowiedź sceptyków: pod tym adresem jest długa lista chybionych argumentów - warto ją sprawdzić aby uniknąć jałowej dyskusji.)
|
|
| | |  | | catseye (1381 punktów) | > > Wysoce prawdopodobne nie znaczy pewne.> Oczywiście.> > Chcę tylko zwrócić uwagę na czynnik wprawdzie znany teoretycznie, ale w modelach klimatycznych pomijany jako niemożliwy do uwzględnienia: wahania aktywności Słońca i zmiany stałej słonecznej.> Nie. Wahania aktywności Słońca nie tylko są uwzględniane, ale są one znane stosunkowo dokładnie.1). Jeśli masz na myśli tzw. cykl 11-letni, to oczywiście zgoda. Problem jednak w tym, że nie potrafimy przewidywać aktywności Słońca nawet na kilka lat, nie mówiąc o dziesięcioleciach czy stuleciach (patrz np. www.swpc.n(*)ycle/SC24/ssn_predict_orig.gif). 2). Zgodność modelu klimatycznego z przeszłością nie dowodzi, że oparte na nim prognozy są wiarygodne, i to z dwóch powodów. Po pierwsze, każdy model zawiera "fudge factors", o których pisze Freeman Dyson. Fudge factors dopasowane do znanych danych nie muszą być równe tym, które byśmy (używając tego samego modelu!) dopasowali za 100 lat do danych z lat 2010 - 2109. Zapodział mi się gdzieś link, ale za prawdziwość poniższej informacji ręczę: ktoś w Stanach sporządził świetnie pasujący do kilku ostatnich cykli "fudge-factorowy" model aktywności Słońca i opierając się na nim przedstawił prognozy na kolejny cykl (ten co to nie chce się zacząć  ). Okazały się całkowicie chybione. Po drugie, w przyszłości mogą pojawić się czynniki (ew. zadziałać procesy), które w ostatnim stuleciu nie odgrywały istotnej roli, i których w obecnych modelach po prostu nie ma. Na wszelki wypadek jeszcze jeden "disclaimer": nie lobbuję ani nie neguję; uważam, że jeśli możemy ograniczyć, to powinniśmy to zrobić.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Problem jednak w tym, że nie potrafimy przewidywać aktywności Słońca nawet na kilka lat, nie mówiąc o dziesięcioleciach czy stuleciach.> Po drugie, w przyszłości mogą pojawić się czynniki (ew. zadziałać procesy), które w ostatnim stuleciu nie odgrywały istotnej roli, i których w obecnych modelach po prostu nie ma.Owszem, przyszłość może przynieść niespodzianki, ale Twoje pytanie dotyczyło przeszłości. > [...] każdy model zawiera "fudge factors", o których pisze Freeman Dyson. Fudge factors dopasowane do znanych danych nie muszą być równe tym, które byśmy (używając tego samego modelu!) dopasowali za 100 lat do danych z lat 2010 - 2109.Fudge factor czyli czynnik wzięty z sufitu w celu wymuszenia zgodności modelu z rzeczywistością. Nie, takiego czynnika nie ma w modelu podanego w punktach A i B w mojej odpowiedzi.
|
|
| | | | |  | | catseye (1381 punktów) | > Owszem, przyszłość może przynieść niespodzianki, ale Twoje pytanie dotyczyło przeszłości.To nie było pytanie. To było stwierdzenie, że nie wiemy. Być może jesteśmy już w fazie sprzężenia zwrotnego i jedno napędza drugie, więc dochodzenie, co skutek, a co przyczyna, jest bezcelowe. Ale czy jesteśmy czy nie jesteśmy, i tak nie mamy pewności, co było pierwotnym impulsem wytrącającym naszą planetę z równowagi. > Fudge factor czyli czynnik wzięty z sufitu w celu wymuszenia zgodności modelu z rzeczywistością. Nie, takiego czynnika nie ma w modelu podanego w punktach A i B w mojej odpowiedzi.Daruj, ale A+B to nie jest model, który może odtworzyć cokolwiek z przeszłości, nie mówiąc już o prognozach. Mówi raptem tyle, że zrobi mi się cieplej, kiedy przykryję się kocem. Przy okazji, mam prośbę. Obrazek www.noaane(*)es/mauna-loa-co2-1955-2005.jpgpozwala oszacować nasz wkład do wzrostu stężenia CO2. Wynika z niego, że w latach 1955 - 2005 wzrastało ono w średnim tempie ok. 0.004% na rok, czyli 8x10^11 ton na rok (zakładam, że wzrost mierzony na Mauna Loa jest reprezentatywny dla całej atmosfery). Z danych BP: zużycie paliw kopalnych 2008 roku wyniosło 10500 mln ton ekwiwalentu ropy naftowej. Zakładając, że wszystko to był czysty węgiel, który spalając się przyłączył 2 razy większą masę tlenu, dostajemy 3.5x10^10 ton CO2, a więc ok. 4% całkowitego przyrostu. Byłbym wdzięczny (bez ironii), gdybyś zechciał zweryfikować to oszacowanie. Zależy mi na tym, bo nierzadko robię idiotyczne błędy, które potem powtarzam przy sprawdzaniu. Disclaimer: nie uważam, że 4% jest wkładem bez znaczenia: niewykluczone, że uruchomiliśmy tym sprzężenie zwrotne. Ale jeżeli je uruchomiliśmy, i jeżeli się nie pomyliłem, to nie ma co liczyć na poprawę po zredukowaniu tych 4% nawet do 1%. Nie czuję się komfortowo z tą konstatacją, stąd prośba o sprawdzenie.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Obrazek www.noaane(*)es/mauna-loa-co2-1955-2005.jpgpozwala oszacować nasz wkład do wzrostu stężenia CO2. Wynika z niego, że w latach 1955 - 2005 wzrastało ono w średnim tempie ok. 0.004% na rok, ... Ja tam widzę 2 ppm/year, czyli 2E-6/rok, czyli 20x mniej niż Ty widzisz. > ... czyli 8x10^11 ton na rok (zakładam, że wzrost mierzony na Mauna Loa jest reprezentatywny dla całej atmosfery).Atmosfera ma 10 km grubości (ignorując spadek ciśnienia z wysokością), co daje objętość atmosfery 5E18 m 3 oraz przyrost czystego CO 2 10E12 m 3/rok, czyli ok. 10E12 kg/rok. Odpowiada to ok. 3E12 kg czystego węgla na rok, co jest zgodne z dokładniejszymi danymi. (Przy okazji polecam globalwarmingart.com/ jako szybkie źródło rzetelnych danych.) Na powyższym wykresie widać że emisja CO 2 przy spalaniu paliw kopalnych jest nieco większa niż jego przyrost w atmosferze. Wytłumaczenie jest proste: biosfera częściowo usuwa tę emisję, niestety - tylko częściowo.
|
|
| | | | | | |  | | catseye (1381 punktów) | > Ja tam widzę 2 ppm/year, czyli 2E-6/rok, czyli 20x mniej niż Ty widzisz.> > ... czyli 8x10^11 ton na rok (zakładam, że wzrost mierzony na Mauna Loa jest reprezentatywny dla całej atmosfery).Qrcze pieczone w pysk, pomyliłem się nawet dwa razy, zawyżając w efekcie obserwowany przyrost o 2 rzędy wielkości!!  > Atmosfera ma 10 km grubości (ignorując spadek ciśnienia z wysokością), co daje objętość atmosfery 5E18 m3 oraz przyrost czystego CO2 10E12 m3/rok, czyli ok. 10E12 kg/rok. Odpowiada to ok. 3E12 kg czystego węgla na rok, co jest zgodne z dokładniejszymi danymi. (Przy okazji polecam globalwarmingart.com/ jako szybkie źródło rzetelnych danych.)Powinno być "... 10E13 m3/rok, czyli ok. 10E13 kg/rok.", ale to marna satysfakcja  Dzięki!
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | >> Ja tam widzę 2 ppm/year, czyli 2E-6/rok >> Atmosfera ma 10 km grubości (ignorując spadek ciśnienia z wysokością), co daje objętość atmosfery 5E18 m3 oraz przyrost czystego CO2 10E12 m3/rok
> Powinno być "... 10E13 m3/rok"
Hmm... 2E-6/rok × 5E18 m3 = 10E12 m3/rok, albo jak wolisz 2×10-6/rok × 5×1018 m3 = 10×1012 m3/rok.
|
|
| | | | | | | | |  | | catseye (1381 punktów) | >> Powinno być "... 10E13 m3/rok" Potraktowałem Twoje 10Enn jak moje 10^nn, stąd nieporozumienie. Jeszcze raz dzięki!
|
|
|  | | almanzor (341 punktów) | >> Zdaje się, że niekwestionowanych faktów jest raptem 2: >> 1) Średnia temperatura Ziemi rośnie od około 30 lat >> 2) Średnie stężenie CO2 w atmosferze rośnie "łeb w łeb" z temperaturą. >> Ale co jest skutkiem, a co przyczyną - ... ??? >Jest wysoce prawdopodobne, że 1 jest skutkiem a 2 przyczyną. Nikt nie podał dowodu.
Dalej nie cytuję. Powtórzę tylko fakt, że obserwowane obecnie ponad roczne opóźnienie w rozpoczęciu kolejnego cyklu plam słonecznych nie wróży tu nic dobrego.
Jest znana KORELACJA, że zwiększaniu liczby plam słonecznych towarzyszyło globalne ocieplenie a zmniejszaniu globalne oziębienie.
Aby stwierdzić zakończenie trwającego od ok. 1975 ostatniego okresu globalnego ocieplenia trzeba około 10 lat. Pomimo tego niektóre instytuty badawcze juz teraz stwierdzają, że globalne ocieplenie już się skończyło. NIESTETY!
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | >>> Zdaje się, że niekwestionowanych faktów jest raptem 2: >>> 1) Średnia temperatura Ziemi rośnie od około 30 lat >>> 2) Średnie stężenie CO2 w atmosferze rośnie "łeb w łeb" z temperaturą. >>> Ale co jest skutkiem, a co przyczyną - ... ???
>> Jest wysoce prawdopodobne, że 1 jest skutkiem a 2 przyczyną.
> Nikt nie podał dowodu.
Nikt nie podał dowodu, który byłbyś w stanie zrozumieć. Aby zrozumieć, że wzrost stężenia CO2 w atmosferze musi spowodować globalny wzrost temperatury, potrzeba pewnej wiedzy i umiejętności wnioskowania, które zdają się być Ci niedostępne.
|
|
| | |  | 1 na 1 | almanzor (341 punktów) | > >>> Zdaje się, że niekwestionowanych faktów jest raptem 2:> >>> 1) Średnia temperatura Ziemi rośnie od około 30 lat> >>> 2) Średnie stężenie CO2 w atmosferze rośnie "łeb w łeb" z temperaturą.> >>> Ale co jest skutkiem, a co przyczyną - ... ???> >> Jest wysoce prawdopodobne, że 1 jest skutkiem a 2 przyczyną.> > Nikt nie podał dowodu.Fizyk odpowiadając mi pisze: >Nikt nie podał dowodu, który byłbyś w stanie zrozumieć. Aby zrozumieć, że wzrost stężenia CO2 w atmosferze musi spowodować globalny wzrost temperatury, potrzeba pewnej wiedzy i umiejętności wnioskowania, które zdają się być Ci niedostępne. > Słuchaj Fizyk! Być może w środowisku, w którym się obracasz jest to sposób prowadzenia dyskusji. Zamiast wdać się w meritum sprawy sugerujesz publicznie, że jestem od Ciebie głupszy. Ja do tego rodzaju dyskusji nie przywykłem. Skoro takie dyskutowanie jest według Ciebie normalne, wezmę to pod uwagę i rezygnuję żądania od Ciebie przeprosin. Kropka. Wspomnę, że ludzie według mnie mądrzejsi od Ciebie, zawodowo trudniący się w Polsce tematem Globalnego Ocieplenia ocenili, identycznie jak Ty, że "Jest wysoce prawdopodobne, że 1 jest skutkiem a 2 przyczyną". Dodali jeszcze, że oceniają prawdopodobieństwo tej hipotezy na 80% dodając, że tej hipotezy zaakceptowanie wynika z "przezorności", bo gdyby to było prawdą to od skutków G.O. należy się już teraz zabezpieczyć. Niektórzy "nibymądrzy" stosują argumentację, że hipoteza ta jest prawdziwa, bo za nią optuje większość uczonych. Jakby w nauce miała decydować większość byłoby z nią bardzo źle. Tym argumentem nibymądrych więc gardzę. Skutki jakie wynikają z modelu G.O. używanego przez ludzi IPCC ( międzyrządowy(!) panel do spraw zmian klimatu), które miały być najgroźniejsze dla ludzkości to m.in.: a) niebezpieczeństwo wzrostu poziomu mórz przybiegunowych b) niebezpieczeństwo dla upraw ponieważ G.O. powoduje osuszenie Ziemi IPCC oceniało kiedyś, że do 2100 temperatura wzrośnie o 4K, potem zmniejszyli to do 1.1K, ostatnio gadają oni i sponsorujące ich sowicie rządy grupy G7, o wzroście o 2K. Czym to grozi ludzkości? Ostatni okres intensywnego ocieplenia trwający od ok. 1975 spowodował wzrost średniej temperatury powierzchni Ziemi ok 0,7K. Jest to duża część ocieplenia estymowanego do końca XXI wieku. Czym to skutkowało dla ludzkości. Zmiana poziomu mórz i oceanów podbiegunowych Myślący człowiek wnet zauważy, że ocena wynikająca z modelu IPCC jest błędna. Opady Wnikliwy Czytelnik zauważy, że po spadku w latach 1980... poziom opadów powrócił do występującego podczas okresu globalnego oziębienia w latach 1960 ... A może grozi nam wzrost klęsk spowodowanych tropikalnymi cyklonami? Chyba widzisz Fizyk, że po kolei jeden za drugim argumenty o szkodliwości G.O. wynikające z niedoskonałego modelu zmian klimatu na którym opiera się IPCC są obalane. Dziwi mnie, że społeczeństwa jeszcze nie zażądały zwrotu pieniędzy jakie zostały im odebrane na "walkę z globalnym ociepleniem". A są to dla nas kary za używanie węgla kopalnego w energetyce wielkie, dodane nam do opłat za energie i wyprodukowane towary. Zapraszam do dalszego uczestnictwa w moich wątkach "o obrotach ciał niebieskich". Zamierzam z nich wyprowadzić dowód, że teza "1 jest skutkiem a 2 przyczyną", którą uważasz za prawdopodobną jest w 100% nieprawdziwa. Nieco cierpliwości i o nieco uwagi i aktywności własnej przy czytaniu tekstów i wyciąganiu wniosków proszę! Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | | |  | 2 na 2 | adamsson (61 punktów) | Brawo Almanzor
To jest właściwy poziom dyskusji. Fizyk może się tylko uczyć. Niestety nie mogę jeszcze dawać punktów.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | almanzor (341 punktów) | >Brawo Almanzor >To jest właściwy poziom dyskusji. Fizyk może się tylko uczyć. Niestety nie mogę jeszcze dawać punktów.
Dziękuję. Dobre słowo ma dla mnie większą wartość niż bezduszne punkty. Czekam na ripostę Fizyka.
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | | |  | | dnak (1340 punktów) | >Chyba widzisz Fizyk, że po kolei jeden za drugim argumenty o szkodliwości G.O. wynikające z niedoskonałego modelu zmian klimatu na którym opiera się IPCC są obalane. Dziwi mnie, że społeczeństwa jeszcze nie zażądały zwrotu pieniędzy jakie zostały im odebrane na "walkę z globalnym ociepleniem". A są to dla nas kary za używanie węgla kopalnego w energetyce wielkie, dodane nam do opłat za energie i wyprodukowane towary.
Byłyby obalane, gdyby ktoś uważał, że zmiany klimatyczne następują w dzień po wystąpieniu wywołujących je czynników i są proste jak drut. Za truizm uważamy chyba jednak to, że to proces trwający dekady albo wieki i nie zawsze manifestujący się w sposób prosty i zrozumiały dla ludzi.
I nie rozumiem argumentu o tym, że jakiś panel był międzyrządowy i do tego związany z grupą G7 i dlatego jest wiarygodny. Grupa G7 to najbardziej szkodliwe dla środowiska państwa, którym najbardziej zależy na zachowaniu starych zasad gospodarzenia gazami. To właśnie grupa G7 doprowadziła do tego, że szczyt kopenhaski był z góry skazany na niepowodzenie. G7 to państwa o ugruntowanej gospodarce, która od dekad nastawiona jest na eksploatację dóbr naturanych bez oglądania się na konsekwencje klimatyczne i społeczne. Fakt, że one opłaciły jakieś badania, na których opierały się, kiedy tłumaczyły dlaczego nie przestaną truć powietrza nie jest przykładem niezależności. O ile na ogół tego nie robię, bo jestem równie krytycznie nastawiony do NGO-sów to w tej kwestii jestem im w stanie bardziej zawierzyć.
|
|
| | | | |  | | almanzor (341 punktów) | dnak pisze: > I nie rozumiem argumentu o tym, że jakiś panel był międzyrządowy i do tego związany z grupą G7 i dlatego jest wiarygodny. Grupa G7 to najbardziej szkodliwe dla środowiska państwa, którym najbardziej zależy na zachowaniu starych zasad gospodarzenia gazami. To właśnie grupa G7 doprowadziła do tego, że szczyt kopenhaski był z góry skazany na niepowodzenie. G7 to państwa o ugruntowanej gospodarce, która od dekad nastawiona jest na eksploatację dóbr naturanych bez oglądania się na konsekwencje klimatyczne i społeczne. Fakt, że one opłaciły jakieś badania, na których opierały się, kiedy tłumaczyły dlaczego nie przestaną truć powietrza nie jest przykładem niezależności.> O ile na ogół tego nie robię, bo jestem równie krytycznie nastawiony do NGO-sów to w tej kwestii jestem im w stanie bardziej zawierzyć.Niedokładnie to przedstawiłeś. Nałożony na nas pod przymusem "podatek węglowy" to pomysł możnych G7, co najmniej GB, RFN, Francji, komisariatu UE, do których wiosną 2007 prezydent Bush dołączył USA. Dokumentacja tego podana jest m.in na: www.bejka.com/glociep/glociep4/glociep4p3.htmlPerfidia tego podatku zawarta jest między innymi w tym, że zwolnieni z niego są Niemcy opalający miliony swoich domów węglem kopalnym a płacą ten podatek Polacy korzystający z ciepła i prądu naszych elektrociepłowni doskonale już oczyszczających spaliny ze wszystkich szkodliwych substancji (CO2 szkodliwe nie jest). Spaliny z kominów polskich elektrociepłowni są na pewno mniej szkodliwe dla środowiska niż spaliny z niemieckich kominków i domów opalanych węglem. Na pewno mniej szkodzą przyszłym pokoleniom spaliny polskich elektrociepłowni niż francuskie albo niemieckie odpady promieniotwórcze ich elektrowni atomowych. Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > >>>> Zdaje się, że niekwestionowanych faktów jest raptem 2:> >>>> 1) Średnia temperatura Ziemi rośnie od około 30 lat> >>>> 2) Średnie stężenie CO2 w atmosferze rośnie "łeb w łeb" z temperaturą.> >>>> Ale co jest skutkiem, a co przyczyną - ... ???> >>> Jest wysoce prawdopodobne, że 1 jest skutkiem a 2 przyczyną.> >> Nikt nie podał dowodu.> Fizyk odpowiadając mi pisze: >Nikt nie podał dowodu, który byłbyś w stanie zrozumieć. Aby zrozumieć, że wzrost stężenia CO2 w atmosferze musi spowodować globalny wzrost temperatury, potrzeba pewnej wiedzy i umiejętności wnioskowania, które zdają się być Ci niedostępne.> Słuchaj Fizyk! Być może w środowisku, w którym się obracasz jest to sposób prowadzenia dyskusji. Zamiast wdać się w meritum sprawy sugerujesz publicznie, że jestem od Ciebie głupszy.Ależ to Ty omijasz meritum sprawy! Przecież to Ty wyciąłeś argument pokazujący związek 1 z 2! Jak to sobie wyobrażasz, że wzrost stężenia CO 2 w atmosferze nie spowoduje wzrostu temperatury? Cząsteczki CO 2 zastrajkują i przestaną absorbować w podczerwieni? Czy Ty chociaż rozumiesz pojęcie wymuszania promieniowaniem? > IPCC oceniało kiedyś, że do 2100 temperatura wzrośnie o 4K, potem zmniejszyli to do 1.1K, ostatnio gadają oni i sponsorujące ich sowicie rządy grupy G7, o wzroście o 2K.Coś Ci się pomieszało. Mowa jest o ograniczeniu wzrostu temperatury o nie więcej niż 2 K przez ograniczenie emisji CO 2. Bez tego ograniczenia spodziewany wzrost temperatury do 2100 roku wyniesie 3-6 K. > Ostatni okres intensywnego ocieplenia trwający od ok. 1975 spowodował wzrost średniej temperatury powierzchni Ziemi ok 0,7K. Jest to duża część ocieplenia estymowanego do końca XXI wieku.Mylisz się - jest to tylko kilkanaście procent. > Zmiana poziomu mórz i oceanów podbiegunowychNo znowu popisujesz się ignorancją. To co pokazujesz, to starannie wybrane miejsce pomiarowe: Oslo, tak jak i cała Skandynawia, po stopnieniu lodowca z ostatniego zlodowacenia powoli wypływa z płaszcza ziemskiego, co jest szybsze niż globalny wzrost poziomu oceanów. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że globalnie poziom mórz i oceanów wzrasta:
|
|
| | | | |  | | almanzor (341 punktów) | > >>>>> Zdaje się, że niekwestionowanych faktów jest raptem 2:> >>>>> 1) Średnia temperatura Ziemi rośnie od około 30 lat> >>>>> 2) Średnie stężenie CO2 w atmosferze rośnie "łeb w łeb" z temperaturą.> >>>>> Ale co jest skutkiem, a co przyczyną - ... ???> >>>> Jest wysoce prawdopodobne, że 1 jest skutkiem a 2 przyczyną.> >>> Nikt nie podał dowodu.> > Fizyk odpowiadając mi pisze: >Nikt nie podał dowodu, który byłbyś w stanie zrozumieć. Aby zrozumieć, że wzrost stężenia CO2 w atmosferze musi spowodować globalny wzrost temperatury, potrzeba pewnej wiedzy i umiejętności wnioskowania, które zdają się być Ci niedostępne.> > Słuchaj Fizyk! Być może w środowisku, w którym się obracasz jest to sposób prowadzenia dyskusji. Zamiast wdać się w meritum sprawy sugerujesz publicznie, że jestem od Ciebie głupszy.> Ależ to Ty omijasz meritum sprawy! Przecież to Ty wyciąłeś argument pokazujący związek 1 z 2! Jak to sobie wyobrażasz, że wzrost stężenia CO2 w atmosferze nie spowoduje wzrostu temperatury? ...CO2 emitowane przez cywilizacyjną produkcję energii ze spalania węgla kopalnego ma rzeczywiście wpływ na ochronę Ziemi przed wypromieniowywaniem ciepła w Kosmos inaczej mówiąc ma udział w warstwie szklarniowej. Jednak nie jest to wpływ decydujący na globalne ocieplenie lat 1975-2005 ani nawet, w porównaniu z innymi czynnikami, istotny. Chociaż niektórzy, wierzę że szczerze, uważają inaczej postaram się udowodnić tezę, że prawdopodobieństwo hipotezy, że spalany w procesach przemysłowego uzyskiwania energii węgiel kopalny ma wpływ na globalne ocieplenie jest bliskie zeru. Zachęcam do cierpliwego śledzenia moich wątków "o obrotach ciał niebieskich" -z nich, korzystając również z materiałów propagowanych między innymi przez Ciebie na tym portalu wyniknie ten dowód. pozdrawiam. Cierpliwości! Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | | | | |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >CO2 emitowane przez cywilizacyjną produkcję energii ze spalania węgla kopalnego ma rzeczywiście wpływ na ochronę Ziemi przed wypromieniowywaniem ciepła w Kosmos inaczej mówiąc ma udział w warstwie szklarniowej. Jednak nie jest to wpływ decydujący na globalne ocieplenie lat 1975-2005 ani nawet, w porównaniu z innymi czynnikami, istotny.
Jest to wyłącznie wyznanie (irracjonalnej) wiary z Twojej strony. Całość wiedzy naukowej na ten temat skłania do dokładnie przeciwnych wniosków.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | adamssson (61 punktów) | Fajny ten Twój wykres Fizyk
Niestety wynika z niego że poziom mórz w ostatnich 10 latach podniósł się o ok 5-8cm co w przełożeniu na zalaną powierzchnie oznacza tyle że co 10 lat pozbywamy się terenu odpowiadającemu naszym nadmorskim plażom. Zastanawiam się nad jednym - jak dotąd nie słyszałem o tym żeby właściciele nadmorskich kurortów wspominali coś o tym żeby fale zabierały domy stojące najbliżej linii brzegowej a znam na Pomorzu domostwa stojące nie dalej jak 10m od plaży. Nie wspomnę już o mikroskopijnych wyspach pokroju Kanarów w których przypadku różnica poziomów oceanu powinna odgrywać jeszcze większą role. Jeśli naprawdę dysponujesz dowodami proszę o jedną publikację w ktorej piszą że mają problem bo ocean zabiera im co roku (albo co 10 lat) ileś gruntów (i przyczyną nie jest erozja).
Nie chce mi się nawet sprawdzać źródła tego wykresu, bo wspominając przytaczane przez Ciebie raporty IPCC nasuwa mi się na myśl tylko jedno: "Papier wszystko przyjmie".
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | >Nie wspomnę już o mikroskopijnych wyspach pokroju Kanarów w których przypadku różnica poziomów oceanu powinna odgrywać jeszcze większą role.
Przykład beznadziejny, bo ani Kanary mikroskopijne, ani zagrożone zatonięciem z powodu bardzo dużych wysokości npm. Trzeba było szukać gdzie indziej zupełnie - na Pacyfiku. Malediwy, Seszele, Oceania. Tam to jest dopiero problem - wystarczy deszcz i już po ulicy można pływać kajakiem.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | adamssson (61 punktów) | >>Nie wspomnę już o mikroskopijnych wyspach pokroju Kanarów w których przypadku różnica poziomów oceanu powinna odgrywać jeszcze większą role. >Przykład beznadziejny, bo ani Kanary mikroskopijne, ani zagrożone zatonięciem z powodu bardzo dużych wysokości npm. >Trzeba było szukać gdzie indziej zupełnie - na Pacyfiku. Malediwy, Seszele, Oceania. Tam to jest dopiero problem - wystarczy deszcz i już po ulicy można pływać kajakiem.
Nie jest to przykład beznadziejny, nawet zły nie jest. Zwróć uwagę że wyspa będzie szybciej znikać pod powierzchnią wody bo linia brzegowa to cały jej obwód. Tymczasem nic takiego na Kanarach się nie dzieje. Poza tym sprawdź wg. jakich punktów mierzona jest w.n.p.m. bo nie jest to takie oczywiste (z tego co pamiętam dla Polski w.n.p.m. mierzy się w odniesieniu dla Morza Północnego, a to nie na nim mamy linię brzegową).
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) | > mierzy się w odniesieniu dla Morza Północnego, a to nie na nim mamy linię brzegową
A nie przyszło Ci do głowy, że poziom Bałtyku jest jak najbardziej zależny od poziomu Morza Północnego? Jako zbiornik częściowo izolowany Bałtyk jest jednak bardziej narażony na zmiany poziomu i jako taki nie bardzo nadaje się jako punkt odniesienia.
> Zwróć uwagę że wyspa będzie szybciej znikać pod powierzchnią wody
Bzdurą jest teza, że niby wyspy są bardziej narażone na podniesienie się poziomu oceanów. Górzystej Krecie nawet spore podniesienie się poziomu morza nie zaszkodzi. Dużo bardziej zagrożona jest natomiast Holandia.
P.S. Jak czytam tę dyskusję, to odnoszę wrażenie, że nie obchodzi cię jaki jest stan faktyczny, a tylko chcesz wywołać u czytających wrażenie, że to ty masz rację. Może na innym forum takie chwyty by wystarczyły, ale nie tutaj. Tu nie wystarczy pisać co się myśli. Trzeba jeszcze myśleć, co się pisze.
|
|
| | | | |  | | adamssson (61 punktów) | > >>>>> Zdaje się, że niekwestionowanych faktów jest raptem 2:> >>>>> 1) Średnia temperatura Ziemi rośnie od około 30 lat> >>>>> 2) Średnie stężenie CO2 w atmosferze rośnie "łeb w łeb" z temperaturą.> >>>>> Ale co jest skutkiem, a co przyczyną - ... ???> >>>> Jest wysoce prawdopodobne, że 1 jest skutkiem a 2 przyczyną.> >>> Nikt nie podał dowodu.> > Fizyk odpowiadając mi pisze: >Nikt nie podał dowodu, który byłbyś w stanie zrozumieć. Aby zrozumieć, że wzrost stężenia CO2 w atmosferze musi spowodować globalny wzrost temperatury, potrzeba pewnej wiedzy i umiejętności wnioskowania, które zdają się być Ci niedostępne.> > Słuchaj Fizyk! Być może w środowisku, w którym się obracasz jest to sposób prowadzenia dyskusji. Zamiast wdać się w meritum sprawy sugerujesz publicznie, że jestem od Ciebie głupszy.> Ależ to Ty omijasz meritum sprawy! Przecież to Ty wyciąłeś argument pokazujący związek 1 z 2! Jak to sobie wyobrażasz, że wzrost stężenia CO2 w atmosferze nie spowoduje wzrostu temperatury? Cząsteczki CO2 zastrajkują i przestaną absorbować w podczerwieni? Czy Ty chociaż rozumiesz pojęcie wymuszania promieniowaniem?Widzę że Fizyk doskonale orientuje się w zagadnieniach ścisłych globalnego ocieplenia. Mało tego - jest jego zagorzałym zwolennikiem. Podsumujmy więc argumenty ZA globalnym ociepleniem: - globalne ocieplenie wywołał człowiek poprzez swoją działalność - główną przyczyną ocieplenia jest spalanie paliw kopalnych - spalanie paliw kopalnych powoduje wprowadzenie olbrzymich ilości CO2 do atmosfery - CO2 poprzez "Wymuszanie radiacyjne" powoduje zmianę bilansu cieplnego atmosfery Ani słowa nie ma tu o tym ile procent CO2 produkowanego w procesach spalania stanowi do całości CO2 w powietrzu. Nigdy nie znalazłem źródeł podających ile CO2 pochodzi od spalania paliw kopalnych a ile z funkcji biologicznych człowieka, tymczasem: Każdy człowiek oddycha 16 do 24 oddechów na minutę. Przyjmijmy 20. Płuca mają średnio 5 litrów pojemności ale wydychamy znacznie mniej przy spokojnym oddechu 0,5l przy średnim wysiłku 1l. Przyjmujemy 0,7 litra Zawartość CO2 w wydychanym powietrzu wynosi ok. 4,2%, gęstość dwutlenku węgla - 1,96 kg/m3. Można więc obliczyć : Człowiek robi rocznie 10.512.000 oddechów po 0,7 dcm3 co daje 7.358,4 m3/rok wydychanego powietrza. Dalej to jest 309,05 m3/rok czystego CO2. Uwzględniając gęstość gazu otrzymujemy wynik ciężaru wydychanego przez człowieka dwutlenku węgla na 605,74 kg/rok. Zakładając ilość ludzi na Ziemi 6,7 miliarda otrzymujemy ilość CO2 wydychanego przez całą ludzkość na 4,058481369 mld. ton. To już nie jest liczba którą można zaniedbać w szacunkach i mówimy tu tylko o człowieku (nie ma w tym szacunku krów, koni, lwów, słoni - tylko człowiek, ale inne istoty też chcą oddychać Fizyku). Zupełnie zdroworozsądkowym wydaje się myślenie że skoro globalna temperatura rosła to rosły też plony związane z produkcją żywności. Skoro tak było to więcej żywności pozwalało wykarmić większe rodziny co zaowocowało wzrostem populacji w gatunku ludzkim, ale też wśród wszystkich innych zwierząt na planecie ziemia (które też oddychają). Skoro tak było (a pomijając plagi chorób i kataklizmy to populacja ludzi ciągle rośnie) zupełnie prawidłowym wnioskiem jest że to ludzie którzy produkują CO2 przez oddech i inne wyziewy są wynikiem rosnącej temperatury a nie odwrotnie. Świadomie nie podaje liczb w odniesieniu do pawianów i bydła domowego, bo nie dysponuje żadnymi danymi na ich temat, mam jednak nadzieję że Fizyk odpowie z równie doskonałą precyzją co zawsze na te argumenty.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Nigdy nie znalazłem źródeł podających ile CO2 pochodzi od spalania paliw kopalnych a ile z funkcji biologicznych człowieka, ...Dwa ruchy góglem znajdują ok. 1 kg czystego węgla wydychanego średnio przez człowieka na dobę. > ... tymczasem:> [...] otrzymujemy ilość CO2 wydychanego przez całą ludzkość na 4,058481369 mld. ton.Czyli wyszło Ci ok. 1 GtC/y (gigatony czystego węgla na rok) wydychanego przez całą ludzkość - z grubsza zgadza się, a jeśli nie to jest to ilość raczej zaniżona, może nawet i dwukrotnie. > To już nie jest liczba którą można zaniedbać w szacunkach i mówimy tu tylko o człowieku (nie ma w tym szacunku krów, koni, lwów, słoni - tylko człowiek, ale inne istoty też chcą oddychać Fizyku).Powyższa biologiczna emisja jest rzeczywiście znacząca w porównaniu z 8 GtC/y pochodzącej ze spalania paliw kopalnych. ( en.wikiped(*)_Emission_by_Type_to_Y2004.png) Z pozoru mogłoby się wydawać, że należy ją uwzględnić jako dodatek do gazów cieplarnianych - tak jednak nie jest. Przyczyna jest prosta: cały dwutlenek węgla wydychany przez biosferę pochodzi z dwutlenku węgla pochłanianego z atmosfery. Trawa rośnie pochłaniając w procesie fotosyntezy dwutlenek węgla, krowy jedzą trawę, ludzie jedzą krowy i wydychają CO 2 z powrotem do atmosfery. Cały cykl jest zrównoważony i nie ma potrzeby go uwzględniać przy zmianach klimatu. Natomiast spalanie paliw kopalnych zaburza tę równowagę i powoduje akumulację CO 2 w atmosferze.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | >Cały cykl jest zrównoważony i nie ma potrzeby go uwzględniać przy zmianach klimatu.
A nawet wychodzi na plus matce naturze, bo przecież krowa nie zje każdego źdźbła trawy na polu, a człowiek każdego kawałka krowy - większość umrze, zgnije i za kilkadziesiąt milionów lat będzie pokładami gazu ziemnego głęboko w porach pokrywy skalnej.
|
|
| | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | cały dwutlenek węgla wydychany przez biosferę pochodzi z dwutlenku węgla pochłanianego z atmosfery. Trawa rośnie pochłaniając w procesie fotosyntezy dwutlenek węgla, krowy jedzą trawę, ludzie jedzą krowy i wydychają CO 2 z powrotem do atmosfery. Cały cykl jest zrównoważony i nie ma potrzeby go uwzględniać przy zmianach klimatu. Natomiast spalanie paliw kopalnych zaburza tę równowagę i powoduje akumulację CO 2 w atmosferze. Proponuje wrócić do biologii szkoły podstawowej. Dwutlenek węgla wydychany przez zwierzęta (i przez człowieka) jest produktem procesów przemiany materii w komórkach i nie widzę powodów dla których nie powinno się go uwzględniać w szacunkach. Według twojej teorii roślina i krowa akumulują CO2 po to by oddać je w swoich tkankach człowiekowi. Dawno nie widziałem większej bzdury krowy jedzą trawę, Zanim krowa zje trawę to trawa musi czyś żyć, czyli pochłania CO2 i wydala O2, w chwili zjadania krowie trafia się ledwo mierzalna dawka CO2 która w chwili ugryzienia znajduje się w roślinie. ludzie jedzą krowy i wydychają CO2 Podobnie jak w przypadku trawy - zanim krowa w postaci kotleta trafi na twój stół musi oddychać czyli pochlania O2 i wydala CO2. Człowiek pochłania jedynie tyle CO2 ile dostanie w kotlecie na talerzu. Według informacji znalezionych w googlach jds.fass.org/cgi/reprint/78/12/2760.pdf krowa emituje dziennie 6137L CO2 co przy gęstości gazu 1,96kg/m^3 daje 12kg gazu - każdego dnia. Liczbę bydła na świecie szacuje się na ok. 1,3mld szt co rocznie daje 5,7mld ton CO2. CO2 które rośliny muszą wchłonąć bo jest on już w powietrzu. Bydło prócz CO2 uwalnia duże ilości metanu który też jest gazem cieplarnianym (ludzie zresztą też produkują metan). Ponadto CO2 i metan produkowane jest w procesach gnilnych (przy rozkładzie tkanek zwierząt i roślin, na bagnach, torfowiskach itp. itd.) które silnie zależą od temperatury otoczenia. Nie widzę tu żadnego "wysokiego prawdopodobieństwa" że to wzrost CO2 powoduje wzrost temperatury. Równie dobrze może być odwrotnie.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | >> Cały dwutlenek węgla wydychany przez biosferę pochodzi z dwutlenku węgla pochłanianego z atmosfery.
> Proponuje wrócić do biologii szkoły podstawowej.
Świetny pomysł!
> Według twojej teorii roślina i krowa akumulują CO2 po to by oddać je w swoich tkankach człowiekowi. Dawno nie widziałem większej bzdury.
Owszem, bzdura, ale to Ty wymyśliłeś tę bzdurę, nie ja.
> Dwutlenek węgla wydychany przez zwierzęta (i przez człowieka) jest produktem procesów przemiany materii w komórkach i nie widzę powodów dla których nie powinno się go uwzględniać w szacunkach.
Jak nie widzisz to popatrz jeszcze raz na sam początek tej wypowiedzi i postaraj się zrozumieć konsekwencje zdania, które wytłuściłem specjalnie dla Ciebie.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | Sprawdzając biologiczny bilans CO 2 nie skupiaj się na gazach.
Pomyśl o węglu. Rośliny pochłaniając dwutlenek węgla, a wydalając tlen, absorbują tak naprawdę czysty węgiel który stanowi podstawowy budulec substancji organicznych. I zwierzęta, i człowiek są wstanie zjeść tylko tyle węgla ile znajduje się w roślinach. W procesie oddychania następuje przemiana tlenu w CO 2, czyli wydalanie z organizmu części węgla który trafił tam po postacią pokarmu. Oddychając nie tworzymy zatem nowego węgla. Krąży on w obiegu zamkniętym.
Spalając paliwa kopalne pod postacią CO 2 wrzucamy do atmosfery nowy węgiel.
Teraz widzisz różnicę?
|
|
| | | | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | >Sprawdzając biologiczny bilans CO 2 nie skupiaj się na gazach. >Pomyśl o węglu. >Rośliny pochłaniając dwutlenek węgla, a wydalając tlen, absorbują tak naprawdę czysty węgiel który stanowi podstawowy budulec substancji organicznych. >I zwierzęta, i człowiek są wstanie zjeść tylko tyle węgla ile znajduje się w roślinach. W procesie oddychania następuje przemiana tlenu w CO 2, czyli wydalanie z organizmu części węgla który trafił tam po postacią pokarmu. >Oddychając nie tworzymy zatem nowego węgla. Krąży on w obiegu zamkniętym. >Spalając paliwa kopalne pod postacią CO 2 wrzucamy do atmosfery nowy węgiel. >Teraz widzisz różnicę?
Nie widzę. 1. Ludzkość nie jest w stanie "produkować" węgla - raczej wykorzystujemy to co zostało kiedyś zamknięte pod ziemią. 2. Stężenie CO2 w powietrzu nie może być wynikiem tylko spalania paliw kopalnych bo jak już wspomniałem biosfera emituje znaczące ilości tego gazu, i jej aktywność w znaczącym stopniu zależy od temperatury - to z kolei przeczy lansowanej teorii że to CO2 powoduje wzrost temperatury. 3. Obieg węgla funkcjonuje tylko w wąskich ramach świata biologicznego - paliwa kopalne i ich eksploatacja nie mogą być jedynym wyjaśnieniem wzrostu zawartości związków węgla w powietrzu. 4. Naukowy świat stwierdził dawno temu że rośliny umierając zostały przykryte warstwą ziemi i z nich powstały paliwa kopalne. Koniec kropka. Zastanów się czy ta teoria nie zaburza teorii obiegu węgla? Jeśli istnieje obieg węgla to musi istnieć w przyrodzie kolejna przemiana ropy w coś innego - np. w materię która będzie znów wykorzystana w biosferze, w przeciwnym razie w biosferze przez miliony lat ubywałoby węgla czyli budulca. Obieg musi być obiegiem. Jeśli nie wiemy co jest po ropie kolejnym etapem, to znaczy że jeszcze nie wiemy wszystkiego.
Nie jest tak jak zostało napisane w którymś poście że próbuję udowodnić że tylko ja mam rację, raczej próbuję udowodnić że megaskomlikowany problem został spłycony już u źródła - bo na etapie opracowań. To zaowocowało niedopracowaną teorią - i problemu by nie było gdyby nie fakt że w grę zaczęły wchodzić olbrzymie pieniądze które będę musiał wyłożyć między innymi ja.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >1. Ludzkość nie jest w stanie "produkować" węgla - raczej wykorzystujemy to co zostało kiedyś zamknięte pod ziemią.
Właśnie! Czyli zaburzamy równowagę węglową, dobrze, że to rozumiesz. W atmosferze znajduje się coraz więcej węgla, bo obok tego w miarę zamknietego obiegu 'organicznego' pojawiają się miliony ton węgla, który został już z tego obiegu wyłączony poprzez uwięzienie go w tkankach roślinnych, które obumarły i 'schowały się' pod ziemią.
>2. Stężenie CO2 w powietrzu nie może być wynikiem tylko spalania paliw kopalnych bo jak już wspomniałem biosfera emituje znaczące ilości tego gazu, i jej aktywność w znaczącym stopniu zależy od temperatury - to z kolei przeczy lansowanej teorii że to CO2 powoduje wzrost temperatury.
Nikt nie twierdzi, że stężenie CO2 w atmosferze to efekt tylko spalania paliw kopalnych. Spalanie paliw kopalnych emituje do atmosfery miliony ton węgla, które normalnie by w tej atmosferze by się nie znalazły. Popatrz sobie na publiczne baseny: masz w nich filtry, które cały czas wymuszają cyrkulację wody dla jej oczyszczenia. Oznacza to, że prócz wody, którą widzisz w basenie masz również wodę ukrytą gdzieś w jego scianach, która to woda właśnie czyści się z włosów i siuśków (te filtry to roślinki). Woda z filtrów szybko trafia do basenu, ale na jej miejsce pobierana jest taka sama ilość wody z basenu. Bilans wody jest zaburzany przez ludzi wychodzących z basenu, którzy na swoich ciałach 'kradną' wodę (obumierające rośliny, które skończą jako węgiel), ale podobna ilość wody jest wnoszona np. przez ludzi, którzy dopiero na basen wchodzą i korzystali z obowiązkowego pryszica (np. wybuchy wulkaniczne). Jak sam widzisz, w basenie nieustannie pozostaje prawie identyczna ilość wody. I teraz wyobraź sobie, że przychodzą święta i basen zostaje zamknięty, ale nieuważny pracownik zapomniał wyłączyć prysznice i cały czas cieknie z nich woda do basenu. Nie jest to wiele, jak na tak ogromny basen, ale woda pochodzi jednak z obcego źródła, a nie wewnętrznej cyrkulacji i przez to basen powoli, ale jednak zacznie się wylewać ze swoich brzegów.
Zrozumiałe? Mam jeszcze kilka równie fajnych porównań, bardzo chętnie z nich skorzystam.
>3. Obieg węgla funkcjonuje tylko w wąskich ramach świata biologicznego - paliwa kopalne i ich eksploatacja nie mogą być jedynym wyjaśnieniem wzrostu zawartości związków węgla w powietrzu.
Oczywiście, do tego dochodzi zmniejszona zdolność oceanów do rozpuszczanie dwutlenku, wybuchy wulkaniczne i inne.
>4. Naukowy świat stwierdził dawno temu że rośliny umierając zostały przykryte warstwą ziemi i z nich powstały paliwa kopalne.
Ktokolwiek temu przeczył w jakimkolwiek punkcie dyskusji? Jeśli dobrze pamiętam to wszyscy trąbią o tym jak szaleni od samego początku. To, co napisałeś o paliwach kopalnych poniżej jest tak kolosalnie niedorzeczne, że nie chcę tego komentować. Czekanie na kolejną inkarnację ropy? Litości.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | Powtórzę coś: Wdałem się w dyskusję o stężeniu CO2 po to aby wykazać że nie zależy ono wyłącznie od spalania paliw kopalnych, a między innymi od funkcjonowania biosfery której aktywność w znacznym stopni zależy od temperatury. Jest to uważam znaczący argument przeciwko w dyskusji co jest pierwsze - wzrost temperatury czy wzrost stężenia CO2. Kiedy robisz analizę powietrza/lodowca/czegokolwiek - urządzenie nie pokarze ci wyników: całkowita zawartość 10% w tym 6% pochodzi z biosfery. Jeśli CO2 w powietrzu faktycznie powoduje wzrost temperatury to nie ma to znaczenia czy emituje go komin czy krowa. W przeciwieństwie do wielu dyskutujących nie powtarzam wyuczonych regułek ale próbuję spojrzeć na problem od tyłu i staram się wyeksponować mechanizm w którym to temperatura stymuluje wzrost zawartości CO2 w powietrzu.
Piszesz: "Oczywiście, do tego dochodzi zmniejszona zdolność oceanów do rozpuszczanie dwutlenku, wybuchy wulkaniczne i inne."
Czyli wybuchy wulkaniczne będące częścią geologicznej sfery ziemi należą do obiegu węgla na świecie, ale zakopane paliwa już nie? Zweryfikuj swoją teorie basenu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >Wdałem się w dyskusję o stężeniu CO2 po to aby wykazać że nie zależy ono wyłącznie od spalania paliw kopalnych, a między innymi od funkcjonowania biosfery której aktywność w znacznym stopni zależy od temperatury. >Jest to uważam znaczący argument przeciwko w dyskusji co jest pierwsze - wzrost temperatury czy wzrost stężenia CO2. >Kiedy robisz analizę powietrza/lodowca/czegokolwiek - urządzenie nie pokarze ci wyników: całkowita zawartość 10% w tym 6% pochodzi z biosfery. >Jeśli CO2 w powietrzu faktycznie powoduje wzrost temperatury to nie ma to znaczenia czy emituje go komin czy krowa. >W przeciwieństwie do wielu dyskutujących nie powtarzam wyuczonych regułek ale próbuję spojrzeć na problem od tyłu i staram się wyeksponować mechanizm w którym to temperatura stymuluje wzrost zawartości CO2 w powietrzu. >Piszesz: "Oczywiście, do tego dochodzi zmniejszona zdolność oceanów do rozpuszczanie dwutlenku, wybuchy wulkaniczne i inne." >Czyli wybuchy wulkaniczne będące częścią geologicznej sfery ziemi należą do obiegu węgla na świecie, ale zakopane paliwa już nie? >Zweryfikuj swoją teorie basenu.
Nikt nigdy nie twierdził, że tylko spalanie paliw kopalnych wpływa na zawartośc dwutlenku węgla i wszyscy w każdym poście to podkreslają, ale Ty i tak za każdym razem wmawiasz nam, że tak twierdzimy. To nie jest zadanie w przedszkolu, w którym musisz ułozyć prosty układ przyczynowo skutkowy. To nie jest tak, że urośnie temperatura to wzrośnie ilość CO2 i basta, koniec procesu. Już bliżej temu wszystkiemu do sprzężenia zwrotnego dodatniego, które i tak jest skrajnie zaburzone i wpływa na niego miliard, czasami zdawałoby się nieistotnych, czynników. Najmniejsze zakłócenie równowagi dwutlenku węgla/temperatury może spowodować lawinę wzrostu obu tych czynników. O ile mamy setki przykładów na to, jak wulkan wyrzucił do atmosfery mnóstwo gazów i pyłów zmieniając klimat całej planety to biosfera szybko to regulowała i wahania te (a przynajmniej te z czasów historycznych) trwały kilka-kilkanaście lat. Jednorazowe zaburzenie bilansu ciepła nie miało trwałego wpływu na planetę. Ludzie to nie jednorazowy incydent, ponieważ od ponad stu lat bardzo intensywnie emitujemy do powietrza mnóstwo węgla jednocześnie ograniczając możliwość planety do absorbcji naszych brudów. Niegdyś zwiększona ilość dwutlenku węgla dawała działanie szklarni - rośliny rosły szybciej, rosło ich więcej i dzięki temu szybko rosła możliwość pochłaniania węgla przez ziemię. Jesli nastąpiło oziębienie to rośliny zbierały z powietrza mniej dwutlenku i więcej go zostawało jako kołderka dla Ziemi. Teraz tego nie ma, ponieważ bardzo skrupulatnie ograniczamy nie tylko ewentualny rozwój lasów, ale ograniczamy powierzchnię tych, które już istnieją. Dzięki temu, co opisałem wyżej, wybuchy wulkaniczne rzeczywiście należą do 'naturalnego' obiegu, ponieważ w 'dzikich' warunkach byłyby poczatkiem szeregu procesów, które ograniczyłyby potencjalnie mordercze dla klimatu skutki.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | >Dzięki temu, co opisałem wyżej, wybuchy wulkaniczne rzeczywiście należą do 'naturalnego' obiegu, ponieważ w 'dzikich' warunkach byłyby poczatkiem szeregu procesów, które ograniczyłyby potencjalnie mordercze dla klimatu skutki.
Nadal nie dotykasz sedna sprawy - wulkan żeby wyrzucić w węgiel pod postacią CO2 czy innych związków musi go skądś czerpać. Zakładam że istnieją jakieś podziemne zasoby węgla dla wulkanu.
Jeśli takowe zasoby istnieją to dlaczego tak samo nie traktować zgromadzonej ropy?
Oświeć mnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >Nadal nie dotykasz sedna sprawy - wulkan żeby wyrzucić w węgiel pod postacią CO2 czy innych związków musi go skądś czerpać. Zakładam że istnieją jakieś podziemne zasoby węgla dla wulkanu. >Jeśli takowe zasoby istnieją to dlaczego tak samo nie traktować zgromadzonej ropy? >Oświeć mnie.
Staram się, na spółę z kilkoma osobami, od kilku postów. Mało to, opisałem to w poście, na którego odpowiadałeś. Aktywność wulkaniczna jest procesem naturalnym, obecnym na Ziemi od pierwszych chwil jej istnienia. Oznacza to, że jest integralnym elementem klimatu i biosfery i biosfera ta tworzyła się w warunkach, w których aktywność wulkaniczna miała miejsce, a czasami była o wiele silniejsza niż dziś. Z powyższego wyraźnie widać, że nie można traktować wybuchów wulkanicznych jako elementu 'obcego', który dostarcza 'dodatkowego' węgla do atmosfery, bo o ile aktywność wulkaniczna jest w stanie szybko i intensywnie zmieniać klimat to wszystkie te zmiany, jak już pisałem, są chwilowe i łatwe do odwrócenia poprzez opisane w poprzednim poście procesy. Oczywiście - może nastąpić nadmierna aktywność wulkaniczna, która będzie silniejsza niż zdolności adaptacyjne i absorpcyjne biosfery, ale byłaby to anomalia, a nie dowód na to, że człowiek nie szkodzi, bo wulkany szkodzą bardziej.
Wydobywanie i spalanie paliw kopalnych ma sto-sto pięćdziesiąt lat i jest czynnikiem nowym dla Ziemi i organizmów na tej Ziemi żyjących, a przy okazji potężnym źródłem węgla w atmosferze. Jeszcze bardziej dodatkowym, niż wybuchy wulkaniczne, dostarczanie Ziemi węgla przez meteory i meteoryty i inne. Do tego wszystkiego ogranicza się możliwości ziemi do kumulowania dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych. To nie tak, że emisja CO2 jest jedynym źródłem globalnego ocieplenia, bo to bzdura. Równie winne temu zjawisku jest wycinanie lasów, wymieranie gatunków, zmiana ukształtowanie terenów i inne formy działalności człowieka, które zaburzają naturalny porządek. Ale nie zmienia to podstawowego faktu: za ocieplenie klimatu odpowiedzialność ponosi CO2, niezależnie skąd się bierze, a gwałtowny wzrost poziomu tego gazu w powietrzu bez możliwości powrotu do 'zdrowia' jest spowodowany przez człowieka. Oczywiście - problem być może udałoby się rozwiązać, gdybyśmy posadzili miliardy nowych drzew, ale to niemożliwe - ludzie potrzebują coraz więcej przestrzeni do życia, a sadzenie lasów jest straszną stratą pieniędzy, ale też potencjalnych przyszłych zysków (zwłaszcza, że koszty takiej akcji najbardziej odczuwalny byłby w krajach biednych, które musiałyby zrzec się możliwości rozwoju - przecież w Europie i USA już nie ma lasów, więc ograniczeia wycinki by ich nie dotknęły) na terenach, które pozbawiono by drzew. Pozostaje więc opcja najtańsza - ograniczenie emisji jako takiej i umiarkowana próba odbudowy systemu absorbcji węgla z powietrza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | >Staram się, na spółę z kilkoma osobami, od kilku postów. >Mało to, opisałem to w poście, na którego odpowiadałeś. >Aktywność wulkaniczna jest procesem naturalnym, obecnym na Ziemi od pierwszych chwil jej istnienia. Oznacza to, że jest integralnym elementem klimatu i biosfery i biosfera ta tworzyła się w warunkach, w których aktywność wulkaniczna miała miejsce, a czasami była o wiele silniejsza niż dziś. >Z powyższego wyraźnie widać, że nie można traktować wybuchów wulkanicznych jako elementu 'obcego', który dostarcza 'dodatkowego' węgla do atmosfery, bo o ile aktywność wulkaniczna jest w stanie szybko i intensywnie zmieniać klimat to wszystkie te zmiany, jak już pisałem, są chwilowe i łatwe do odwrócenia poprzez opisane w poprzednim poście procesy.
1. Podobnie jak ropa i węgiel kamienny - one też powstały w wyniku naturalnych procesów, powiem więcej zaraz ci udowodnię że nienaturalne jest to że się musimy tak bardzo napracować żeby je wykopać - bo dawniej były na wyciągnięcie ręki.
Przypomnę tylko ( a uczą o tym już w szkole podstawowej) że proces wytopu stali to wynalazek Epoki Żelaza, potem była Epoka Brązu i do dziś łupalibyśmy kamienie na groty strzał gdyby przodkowie nie nauczyli się wykorzystywać tego co było na 2 ruchy szpadlem pod ziemią.
Sto pięćdziesiąt lat ma świat jaki znamy - z wydobyciem głębinowym i zorganizowanym przemysłem naftowym. Nie oznacza to że wcześniej nie paliliśmy węglem.
Stąd ponawiam pytanie o bilans paliw kopalnych.
Nawet w dzisiejszych czasach pożar torfowisk (które są niedoszłymi złożami węgla) to nic nadzwyczajnego. Taki pożar to element transportu węgla z gleby do powietrza. Czy to też uwzględniłeś w bilansie CO2? Jeśli są sposoby naturalne na wyniesienie węgla z torfowisk dlaczego miałoby ich nie być w przypadku złóż ropy i węgla? Skąd wiesz skąd węgiel bierze się w wulkanie? Czy naprawdę odpowiedź "to naturalny proces" ci wystarcza?
2. >Ale nie zmienia to podstawowego faktu: za ocieplenie klimatu odpowiedzialność ponosi CO2, niezależnie skąd się bierze.
Zaczynam być nieco zmęczony tą dyskusją bo nieco wyżej Fizyk jasno napisał że nie ma pewności że to co2 wywołało efekt cieplarniany, a ja wykazałem że wzrost zawartości co2 może być wynikiem większego nasłonecznienia. Wtedy efekt cieplarniany byłby wynikiem skumulowanego działania 2 czynników - wynikiem nasłonecznienia i kumulacji ciepła w gazach. Jest to bardzo istotne bo ból głowy nie zawsze oznacza że masz tętniaka mózgu. Pomimo tego nadal cytujesz regułki z telewizji...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >1. Podobnie jak ropa i węgiel kamienny - one też powstały w wyniku naturalnych procesów, powiem więcej zaraz ci udowodnię że nienaturalne jest to że się musimy tak bardzo napracować żeby je wykopać - bo dawniej były na wyciągnięcie ręki. >Przypomnę tylko ( a uczą o tym już w szkole podstawowej) że proces wytopu stali to wynalazek Epoki Żelaza, potem była Epoka Brązu i do dziś łupalibyśmy kamienie na groty strzał gdyby przodkowie nie nauczyli się wykorzystywać tego co było na 2 ruchy szpadlem pod ziemią. >Sto pięćdziesiąt lat ma świat jaki znamy - z wydobyciem głębinowym i zorganizowanym przemysłem naftowym. Nie oznacza to że wcześniej nie paliliśmy węglem.
Bo ilości wegla, które były spalane przed rewolucją przemysłową były śladowe. Zapotrzebowanie było żadne, produkcja niewiele większa. Mało to - była bardzo nierównomiernie rozłożona i ograniczała się do kilku obszarów świata. Do tego dochodzi fakt, że nawet spalanie drewna w piecach nie miało wielkiego znaczenia, ponieważ az do XIX wieku na Ziemi żyło mniej niż 800mln ludzi. Czyli troszke więcej, niż pół populacji samych Chin. Dziś jest nas prawie dziesięć razy więcej i produkujemy setki razy więcej gazów cieplarnianych.
>Stąd ponawiam pytanie o bilans paliw kopalnych. >Nawet w dzisiejszych czasach pożar torfowisk (które są niedoszłymi złożami węgla) to nic nadzwyczajnego. Taki pożar to element transportu węgla z gleby do powietrza. Czy to też uwzględniłeś w bilansie CO2? >Jeśli są sposoby naturalne na wyniesienie węgla z torfowisk dlaczego miałoby ich nie być w przypadku złóż ropy i węgla?
Naprawdę tego nie rozumiesz? Serio, nie wierzę - uznaję, że argumentujesz dla samej argumentacji, a nie dlatego, że takie jest Twoje zdanie. Chcesz mi wmówić, że nie rozumiesz różnicy między procesami naturalnymi (jak np. samoczynny pożar torfowiska), a antropogenicznymi (jak sztuczne i świadome wydobywanie paliw kopalnych)? W węgiel, który obecnie jest uwięziony w skorupie ziemskiej jest wkalkulowany potencjalny pożar torfowiska - przecież już setki milionów lat temu torfowiska tak samo płonęły, a mimo to węgla w skorupie ziemskiej przybywało. Bilans dalej pozostaje więc taki sam, Twój argument nie jest trafiony. Mimo strat podczas procesu więzienia wegla pod skałami i tak ma on miejsce.
>Skąd wiesz skąd węgiel bierze się w wulkanie? Czy naprawdę odpowiedź "to naturalny proces" ci wystarcza?
Spod Ziemi, gdzie wcześniej przybył jako martwe roślinki albo po prostu był. Węgiel znajduje się w skałach, a pod wpływem temperatur może zmienić swoją postać, ruchy tektoniczne powodują, że złożą węgla i innych form węgla sprawiają, że czesto pojawiają się one w miejscach eksplozji itd.
>Zaczynam być nieco zmęczony tą dyskusją bo nieco wyżej Fizyk jasno napisał że nie ma pewności że to co2 wywołało efekt cieplarniany, a ja wykazałem że wzrost zawartości co2 może być wynikiem większego nasłonecznienia.
Pewności nie ma, ale Fizyki nie oszukasz. Dwutlenek węgla musi przyczyniać się do zwiększania temperatury Ziemi, ponieważ jest go więcej, co jest faktem, i podlega on procesom fizycznym, z których jednym jest pochłanianie promieniowania cieplnego. Niezależnie co wykażesz nie zmienisz tego, ze aktywność słoneczna tylko dostarcza energii dla Ziemi, ale to dwutlenek węgla sprawia, że energia ta nie zostaje wypromieniowana w kosmos, a zostaje na naszej planecie ocieplając ją.
>Wtedy efekt cieplarniany byłby wynikiem skumulowanego działania 2 czynników - wynikiem nasłonecznienia i kumulacji ciepła w gazach.
A kiedykolwiek twierdziłem inaczej? Cholera, w postach, na które odpowiadasz przepisujesz po części moje zdanie, a potem starasz się mi zaprzeczyć. Teraz już jestem pewien, że nie wyrażasz swojego zdania, a po prostu z przekory ćwiczysz argumentację. Inaczej musiałbym o Tobie pomyśleć bardzo niemiłe rzeczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >>Z powyższego wyraźnie widać, że nie można traktować wybuchów wulkanicznych jako elementu 'obcego', który dostarcza 'dodatkowego' węgla do atmosfery, bo o ile aktywność wulkaniczna jest w stanie szybko i intensywnie zmieniać klimat to wszystkie te zmiany, jak już pisałem, są chwilowe i łatwe do odwrócenia poprzez opisane w poprzednim poście procesy. >1. Podobnie jak ropa i węgiel kamienny - one też powstały w wyniku naturalnych procesów
Istotne jest to, że od (setek, dziesiątek) milionów lat spoczywały sobie spokojnie pod ziemią i były wyłączone z cyklu węglowego, który poza tym był prawie idealnie zbilansowany. Teraz w skrajnie szybkim tempie wrzucamy ten węgiel z powrotem do atmosfery, naruszając długotrwałą równowagę tego bilansu.
[...] >Zaczynam być nieco zmęczony tą dyskusją bo nieco wyżej Fizyk jasno napisał że nie ma pewności że to co2 wywołało efekt cieplarniany, a ja wykazałem że wzrost zawartości co2 może być wynikiem większego nasłonecznienia.
Nie, nie może. Po pierwsze dlatego, że nie notujemy większego nasłonecznienia, po drugie dlatego, że wzrost atmosferycznych stężeń CO2 wywoływany temperaturą odbywa się w skalach czasowych znacznie większych niż te marne 150 lat od początku epoki przemysłowej. I po trzecie dlatego, że nie ma innego potencjalnego źródła tego CO2, które nosi izotopowy odcisk palca paliw kopalnych.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | > To zaowocowało niedopracowaną teorią - i problemu by nie było gdyby nie fakt że w grę zaczęły wchodzić olbrzymie pieniądze które będę musiał wyłożyć między innymi ja.
Jak już pisałem nie jestem specjalnym entuzjastą teorii, że to CO2 ma decydujący wpływ na globalne ocieplenie. Uważam, że wiemy ciągle za mało, żeby mieć pewność. Jednak wiemy dostatecznie dużo, żeby się tego obawiać.
Dwa moim zdaniem podstawowe argumenty: 1. Fizyczny: dwutlenek węgla powoduje podobny efekt jak szyba szklarniowa - przepuszcza promieniowanie słoneczne zatrzymując promieniowanie cieplne.
2. Statystyczny: zmiany temperatury wydają się być dość silnie skorelowane z poziomem emisji dwutlenku węgla.
Argument fizyczny jest nie do obalenia. Więcej CO2 w atmosferze, to większy efekt szklarniowy. Niezależnie od źródła jego pochodzenia. Możemy co najwyżej dyskutować jak duże zmiany powoduje każdy dodatkowy milion ton CO2.
Argument statystyczny też wydaje się być istotny, jednak tu istnieje pewne prawdopodobieństwo błędu. Na tym opieram swój sceptycyzm względem decydującej roli CO2.
Po pierwsze, to jeżeli będziemy zgadywali 10 kolejnych rzutów monetą, to z grubsza na 1000 osób jedna poda prawidłowy wynik. Zatem i ta korelacja może być przypadkowa.
Po drugie, to nie wiemy, czy jakieś nieuwzględnione (jeszcze nie znane) czynniki nie są przyczyną wzrostu temperatury na Ziemi.
Po trzecie i chyba najważniejsze stężenie freonów w atmosferze zdaje się być silniej skorelowane z średnimi temperaturami niż stężenia dwutlenku węgla. A zatem możliwe, że ich wpływ jest większy.
Niezależnie jednak od tego czy bardziej szkodzi dwutlenek węgla czy freony, dobrze byłoby gdyby człowiek jak najmniej zakłócał naturalne procesy zachodzące w atmosferze. Przynajmniej do chwili, gdy dobrze pozna wpływ tych zanieczyszczeń na Ziemię.
Dużo szkody narobili politycy, którzy potraktowali to jako dobrą okazję do poprawy swojej popularności z jednoczesną możliwością zarobienia na tym. Wokół tej sprawy powinno być mniej hałasu, a więcej konkretnych decyzji. Bo jak na razie zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy okopali się na swoich pozycjach i dla osób nie specjalnie orientujących się w temacie jest to kwestia nie wiedzy, a wiary - komu zaufać.
Moja rada - nie ufać nikomu. Chcesz mieć w tej kwestii swoje zdanie? Czytać jak najwięcej materiałów źródłowych. Każdy wydający opinię powinien poprzeć ją źródłami. Należy zapoznać się z nimi i zastanowić, czy przedstawione wnioski są jedynymi możliwymi przy dostępnych danych.
Ta rada dotyczy nie tylko CO2, ale i wszelkich kwestii gdzie trzeba opowiedzieć się po jednej ze stron jakiegoś sporu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | almanzor (341 punktów) | >>Sprawdzając biologiczny bilans CO 2 nie skupiaj się na gazach. >>Pomyśl o węglu. >>Rośliny pochłaniając dwutlenek węgla, a wydalając tlen, absorbują tak naprawdę czysty węgiel który stanowi podstawowy budulec substancji organicznych. >>I zwierzęta, i człowiek są wstanie zjeść tylko tyle węgla ile znajduje się w roślinach. W procesie oddychania następuje przemiana tlenu w CO 2, czyli wydalanie z organizmu części węgla który trafił tam po postacią pokarmu. >>Oddychając nie tworzymy zatem nowego węgla. Krąży on w obiegu zamkniętym. >>Spalając paliwa kopalne pod postacią CO 2 wrzucamy do atmosfery nowy węgiel. >>Teraz widzisz różnicę? > Nie widzę. >1. Ludzkość nie jest w stanie "produkować" węgla - raczej wykorzystujemy to co zostało kiedyś zamknięte pod ziemią. I jest dalej "zamykane" wraz z kumulowaną w nim energią przez absorbowanie z atmosfery CO2 w procesie fotosyntezy.
>2. Stężenie CO2 w powietrzu nie może być wynikiem tylko spalania paliw kopalnych bo jak już wspomniałem biosfera emituje znaczące ilości tego gazu, i jej aktywność w znaczącym stopniu zależy od temperatury - to z kolei przeczy lansowanej teorii że to CO2 powoduje wzrost temperatury. Słusznie!
>3. Obieg węgla funkcjonuje tylko w wąskich ramach świata biologicznego - paliwa kopalne i ich eksploatacja nie mogą być jedynym wyjaśnieniem wzrostu zawartości związków węgla w powietrzu. Słusznie!
> Zastanów się czy ta teoria nie zaburza teorii obiegu węgla? Jeśli istnieje obieg węgla to musi istnieć w przyrodzie kolejna przemiana ropy w coś innego - np. w materię która będzie znów wykorzystana w biosferze, w przeciwnym razie w biosferze przez miliony lat ubywałoby węgla czyli budulca. Obieg musi być obiegiem. Słusznie! pozdrawiam
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >I jest dalej "zamykane" wraz z kumulowaną w nim energią przez absorbowanie z atmosfery CO2 w procesie fotosyntezy.
Nie, nie jest. Albo inaczej: jest, ale nie na taką skalę, na jaką ludzie wydobywają surowce spod ziemi. Nie można twierdzić, że dalej zamyka się pod skałami wiecej węgla, niż wydobywa mając znajomość matematyki chociaż na poziomie gimnazjum. Skoro wydobywamy węgiel, który zaczął się tworzyć setki milionów lat temu i za kilkadziesiąt lat go zabraknie to znaczy, że zużywamy węgiel kilkaset tysięcy razy szybciej, niż jest on w stanie się akumulować w skorupie ziemskiej.
Twoje 'słusznie' z reszty Twojego posta na nic się nie zdaje, bo po raz kolejny nie rozumiesz jak działa(ła?) akumulacja węgla w pokładach skalnych. W jakiś dziwny, irracjonalnie pokręcony sposób jesteś w stanie wierzyć, że procesy prowadzące do więzienia węgla w litosferze są bardziej dynamiczne i szybsze niż wydobywanie go przez ludzi. Najśmieszniejsze jest to, że powołujesz się na różne dane - obalające twój tok myślenia swoja drogą - jako dowody swoich racji i robisz to z pełną powagą.
|
|
| | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >Proponuje wrócić do biologii szkoły podstawowej. >Dwutlenek węgla wydychany przez zwierzęta (i przez człowieka) jest produktem procesów przemiany materii w komórkach i nie widzę powodów dla których nie powinno się go uwzględniać w szacunkach. Według twojej teorii roślina i krowa akumulują CO2 po to by oddać je w swoich tkankach człowiekowi. Dawno nie widziałem większej bzdury
Boże, jak ja żałuję, że nie mam mojego starego podręcznika do przyrody przy sobie, tam był taki piękny grafik... Ale wracając do tematu: skąd ludzie biorą energię do przemiany materii w komórkach? Z jedzenia, niestety nie ma innej drogi, aby energia, którą potrafimy akumulować i przetwarzać dostała się do naszego ciała. Teraz kolejne pytanie: skąd ludzie biorą jedenie? Z roślinek i zwierzątek, bo po raz kolejny - mimo całej naszej technologii nie jesteśmy w stanie stworzyć jedzenia w sposób sztuczny (no dobra, może możemy, ale nie ma żadnego celu syntezować cukrów z węgla, wodoru i tlenu, kiedy wystarczy raz na miesiąc podlać buraka). Skąd biorą się roślinki i zwierzątka? Jedno z ziarenek, a drugie z miłości taty krówki i mamy krówki, to chyba oczywiste, prawda? Idąc dalej: tata i mama krówka mogą się kochać tylko dlatego, że żyją, a żyją, bo jedzą roślinki i piją wodę. Mogą jeść roślinki, bo roślinki rosną. Czemu roślinki rosną? Ponieważ pochłaniają z powietrza dwutlenek węgla, który dzięki własnym metabolicznym procesom przekształcają w cukry, jeśli tylko poświeci słoneczko.
Obieg jest więc zamknięty, a nawet występuje w nim ujemna ilość węgla, ponieważ większość roślin nie zostanie zjedzona i akumuluje w sobie węgiel na stałe, a kied umiera - więzi go w Ziemi. Nie bez powodu w okresie zwanym karbonem na Ziemi były najbujniejsze lasy w historii - przecież to właśnie tymi lasami dziś palimy w lektrowniach. Dwutlenek węgla z powietrza pochodzi z tego, co jest wynikiem procesów metabolicznych życia na Ziemii i z okazjonalnych wybuchów wulkanów i innych zjawisk. Nie ma znaczenia więc ile się naoddychamy - to, co wydechniemy pochodzi zawsze z tego, co zjedliśmy. A to, co zjedliśmy żywi się tym, co wydychamy.
>Nie widzę tu żadnego "wysokiego prawdopodobieństwa" że to wzrost CO2 powoduje wzrost temperatury. Równie dobrze może być odwrotnie.
CO2 w procesach gnilnych również podlega tym samym zasadom, które opisałem powyżej - ma on pochodzenie organiczne, a procesy gnilne to nic innego jak wpieprzanie trupa przez bakterie. Wciąż nie zaburza to równowagi węglowej. A to, że nie rozumiesz czemu zwiększenie ilości CO2 w atmosferze zwiększa temperaturę to już niestety choroba nieuleczalna, bo kilkuktrotnie ci to tłumaczono. CO2 pochłania promieniowanie podczerwone. promieniowanie podczerwone to sposób, w jaki Ziemia pozbywa się energii słonecznej. Jeśli mniej promieniowania podczerwonego opuści ziemię - będzie cieplej. To naprawdę bardzo proste.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) |
>Widzę że Fizyk doskonale orientuje się w zagadnieniach ścisłych globalnego ocieplenia. Mało tego - jest jego zagorzałym zwolennikiem.
Widzę, że albo nic nie rozumiesz, albo demagogia jest dla Ciebie ważniejsza niż fakty. Naprawdę nie widzisz różnicy między określeniem zwolennik globalnego ocieplenia a określeniem zwolennik teorii mówiącej, że globalne ocieplenie jest skutkiem działalności człowieka, a szczególnie spowodowanym przez niego wzrostem CO 2 w atmosferze. Jeżeli chcesz napisać, że to był skrót myślowy, od razu mówię: następnym razem pomyśl nieco dłużej.
>Ani słowa nie ma tu o tym ile procent CO2 produkowanego w procesach spalania stanowi do całości CO2 w powietrzu. >Nigdy nie znalazłem źródeł podających ile CO2 pochodzi od spalania paliw kopalnych a ile z funkcji biologicznych człowieka, tymczasem:
Tymczasem przyznając się do braku jakichkolwiek danych próbujesz udowadniać, że Fizyk się myli.
Widzisz, ja nie mam wyrobionego zdania w tym temacie. Powiem więcej - jestem raczej sceptyczny. Tylko, że jak widzę wasze argumenty, to śmiać mi się chce. Próbujecie się do czegoś przyczepić, ale nie bardzo wiecie do czego. Szukacie po omacku i strzelacie na oślep.
Przykładowo teza o CO2 biologicznego pochodzenia. Nie przyszło ci do głowy, że ten dwutlenek węgla bierze udział w pewnego rodzaju obiegu zamkniętym? Rośliny pochłaniają go z powietrze, a zwierzęta i ludzie wydalają. Spalanie paliw kopalnych powoduje emisję nowego CO 2, który najprawdopodobniej inaczej nigdy by do atmosfery nie trafił.
Poszukaj lepszych argumentów.
|
|
6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | > Błagam liczne grono zgromadzone na tym Forum. No jak to w końcu jest?
Jest tak, że w popularnej prasie polityka wzięła górę nad wiedzą. A nawet gorzej: wiedza jest tak uproszczana, że merytorycznie staje się bezsensem i pozostawione są tylko polityczne emocje.
> Wytłumaczcie tak jak "dla słabych".
Niestety, nie ma takiej możliwości. Nie ma królewskiej drogi do wiedzy: lekkiej, łatwej i przyjemnej. Wbrew temu co poniektóre "wyższe szkoły" reklamują.
> Wszak "błogosławieni ubodzy duchem...".
... mają dostępną tylko jedną drogę: wiarę.
|
|
|  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Don't listen the evil deniers.Niestety, nawet jednego zdania nie potrafisz przepisać bez błędu. A co do kwestii merytorycznej, to nie muszę nikogo "słuchać". Znam zarówno hipotezy sceptyków jak i opracowania naukowe. Pofatygowałem się aby je przeanalizować i wiem jak jest.
|
|
racjonalna_prokaczystka (-5 punktów) (zablokowany) | Wiem że z globalnym ociepleniem można walczyć wyrzucając siarkę albo coś podobnego do atmosfery. Ma to blokować promienie słoneczne. Dokładnie nie wiem,wie moja córka pracująca w Greenpeace,zapytam.
pozdrawiam: Krystyna
|
|
 | | almanzor (341 punktów) | > Wiem że z globalnym ociepleniem można walczyć wyrzucając siarkę albo coś podobnego do atmosfery.> Ma to blokować promienie słoneczne.> Dokładnie nie wiem,wie moja córka pracująca w Greenpeace,zapytam.> pozdrawiam:> KrystynaGlociepliści jeszcze rok temu kwestionowali, między innymi tutaj, okres globalnego ocieplenia od około 1940 do około 1975. Teraz widocznie im rozesłano instrukcję tego dotyczącą. Już globalnego oziębienia tego okresu nie kwestionują ale głoszą, że jego przyczyną były zanieczyszczenia wprowadzane do atmosfery przez kominy, zapewne siarka również. Z tego recepta prostej walki z globalnym ociepleniem: emitować zanieczyszczenia - w tym siarkę. Pozdrawiam Panią i córkę  Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
|  | 1 na 1 | adamssson (61 punktów) | > >Wiem że z globalnym ociepleniem można walczyć wyrzucając siarkę albo coś podobnego do atmosfery.> >Ma to blokować promienie słoneczne.> >Dokładnie nie wiem,wie moja córka pracująca w Greenpeace,zapytam.> >pozdrawiam:> >Krystyna> Glociepliści jeszcze rok temu kwestionowali, między innymi tutaj, okres globalnego ocieplenia od około 1940 do około 1975. Teraz widocznie im rozesłano instrukcję tego dotyczącą. Już globalnego oziębienia tego okresu nie kwestionują ale głoszą, że jego przyczyną były zanieczyszczenia wprowadzane do atmosfery przez kominy, zapewne siarka również.> Z tego recepta prostej walki z globalnym ociepleniem: emitować zanieczyszczenia - w tym siarkę.> Pozdrawiam Panią i córkę  > Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać! Siarka i jej związki są przyczyną kwaśnych deszczy - przynajmniej była na przełomie lat '80 i '90. Greenpeace'owcy widać już o tym zapomnieli (albo ich sponsorzy) i jak wielu ekologów przerzucili się na nową wiarę - CO2. Swego rodzaju zmianę polityki wewnątrz ruchów popierających GO można też zauważyć w samym demonizowaniu CO2 - do niedawna głównym argumentem było to że CO2 do spółki z freonami niszczy warstwę ozonową. Freony wycofano z użytku a teorie niszczenia ozonu przez CO2 zastąpiono "wymuszaniem radiacyjnym" pl.wikipedia.org/wiki/Wymuszanie_radiacyjne.Nikt nie wspomina o tym że warstwa ozonowa ma się dobrze, bo przecież czymś trzeba straszyć ludzi.
|
|
| |  | | pavvel (8272 punktów) |
> Siarka i jej związki są przyczyną kwaśnych deszczy - przynajmniej była na przełomie lat '80 i '90.
I dlatego na większości kominów z których kiedyś siarka trafiała do atmosfery założone zostały filtry odsiarczania spalin. Skoro problem w zasadzie rozwiązano po co o nim dalej krzyczeć?
|
|
| | |  | | adamssson (61 punktów) | >> Siarka i jej związki są przyczyną kwaśnych deszczy - przynajmniej była na przełomie lat '80 i '90. >I dlatego na większości kominów z których kiedyś siarka trafiała do atmosfery założone zostały filtry odsiarczania spalin. >Skoro problem w zasadzie rozwiązano po co o nim dalej krzyczeć? > Chodzi o to że do niedawna ekolodzy przedstawiali siarkę jako ZŁO, teraz w ramach propagandy upatruje się w niej lekarstwa na GO.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > Chodzi o to że do niedawna ekolodzy przedstawiali siarkę jako ZŁO, teraz w ramach propagandy upatruje się w niej lekarstwa na GO.Poziom ideologicznej, irracjonalnej propagandy wylewającej się na tym forum jest akurat na tym forum po prostu zdumiewający. Po pierwsze, naprawdę bardzo ciężko jest zakwestionować szkodliwy wpływ emisji tlenków siarki czy azotu na środowisko -- wystarczy pojechać w Karkonosze i popatrzeć jak wygląda "las" blisko którego dymią nieodsiarczone kominy. Po drugie, to nie "ekolodzy" epatują obecnie pomysłami emitowania aerozoli, a w większości wręcz przeciwnie -- głośne grupki ludzi przekonujących, że nie ma się co przejmować ociepleniem, bo jak będzie trzeba, to się globalnie doziębi. Oto co o tym myślą klimatolodzy: www.realcl(*)eering-and-why-they-are-wrong/
|
|
2 na 2 | oportunista (1711 punktów) | W tym temacie, jak i wielu innych naukowcy niczym wróżki z krainy czarów przerzucają się zamknięciami. Myślę że więcej w tym walki o środki na badania "naukowe" niż realnego prognozowania. Pogody na pojutrze nie są w stanie określić, a prorokują z fusów jak wytrawni kanciarze. Pewne jest jedno, pogoda codziennie się zmienia, miejmy nadzieje, że jakoś to będzie, nie ma co się łudzić, że zostaniemy na czas uprzedzeni o czających się kataklizmach
|
|
 | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >W tym temacie, jak i wielu innych naukowcy niczym wróżki z krainy czarów przerzucają się zamknięciami. Myślę że więcej w tym walki o środki na badania "naukowe" niż realnego prognozowania. Pogody na pojutrze nie są w stanie określić, a prorokują z fusów jak wytrawni kanciarze.
Pogoda to system chaotyczny, którego zachowania nikt nie jest w stanie przewidzieć z odpowiednim wyprzedzeniem. Klimat to uśredniona pogoda w okresach liczonych w dekadach, a budżet energetyczny planety jest w swoich podstawach trywialnie prosty do modelowania. Rzucasz obelgami na ludzi, o których pracy nie masz zielonego pojęcia.
|
|
|  | | oportunista (1711 punktów) |
>Pogoda to system chaotyczny, którego zachowania nikt nie jest w stanie przewidzieć z odpowiednim wyprzedzeniem.
Pogoda nie jest systemem chaotycznym z całą pewnością, lecz zbadanie wszystkich jej składników przekracza możliwości techniczne i intelektualne jej badaczy, jak na razie. Co do określenia odpowiednie wyprzedzenie powiem kłódko, zawsze jest nieodpowiednie. Bacę jestem skłonny rozgrzeszyć za niesprawdzalne prognozy, wiem przecież czym się posiłkuje. Badacz bardzo często z premedytacją wróży z fusów, nadając tej czynności znamion naukowych badań. Kiepsko sprawdzająca się prognoza jest szkodliwa z każdego punktu widzenia, naukowiec choćby w przybliżeniu powinien informować o skali przewidywanego błędu, to niestety jest rzadkość. Pozostałej części wypowiedzi nie skomentuję, 5 lat uczyłem się meteorologi jednak mój dziadek po kościach lepiej potrafił przewidzieć pogodę, niż znawcy tematu z telewizji, co do modelowania najlepsza jest plastelina, szkoda tylko że nielicznym wychodzą z niej fajne rzeczy.
|
|
| |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > >Pogoda to system chaotyczny, którego zachowania nikt nie jest w stanie przewidzieć z odpowiednim wyprzedzeniem.> Pogoda nie jest systemem chaotycznym z całą pewnościąDziwne, w wielu miejscach jest standardowym przykładem systemu chaotycznego. Sama teoria chaosu powstała niejako na marginesie symulacji meteorologicznych (badania Lorenza z lat 60-tych): www.crystalinks.com/chaos.htmllibrary.thinkquest.org/3493/frames/chaos.html"The most complex system example is the weather, which can only be modeled with an exact duplicate of itself." > Bacę jestem skłonny rozgrzeszyć za niesprawdzalne prognozy, wiem przecież czym się posiłkuje. Badacz bardzo często z premedytacją wróży z fusów, nadając tej czynności znamion naukowych badań.Po raz kolejny, jest to obrzucanie błotem ludzi, o których pracy nie masz zielonego pojęcia. Baca przepowiada pogodę, klimatolog bada klimat -- w okresach liczonych minimum w dekadach. Zacznij odróżniać klimat od pogody, może przestaniesz mieszać klimatologów z synoptykami.
|
|
| | |  | | oportunista (1711 punktów) | Nie znam się na teoriach chaosu, na pewno dużo go w naszych głowach, jestem pewien, że z tego niezłą kasę można wyciągnąć podobnie jak na cholesterolu, dziś żaden szanujący się kardiolog nie potwierdzi bajeczki o zgubnych jego wpływach na nasze serce, karawana jednak jedzie dalej a biznes się kręci. Być może nie wiem o czym piszę, mam za to towarzystwo, teoria chaosu niczego w meteorologii i klimatologi nie wyjaśnia, jest jedynie próbą stworzenia narzędzia przy pomocy którego nieco więcej ogarniemy. Co do stwierdzenia system chaotyczny mam mieszane uczucia, system nie jest już chaosem, poniekąd może być dość chaotyczny ale w ramach jakiegoś uporządkowania. Co do klimatologa, dobrze zauważyłeś, że bada klimat dekadami, bardzo skrupulatnie od "tysięcy" lat można powiedzieć, wszystkie istotne parametry skrupulatnie i na bieżąco zapisuje i analizuje, kupę kasy na to idzie, to i wyniki muszą być znaczące, on nie przepowiada pogody lecz prognozuje. Perspektywa tygodnia, miesiąca czy pory roku uwłacza jego możliwościom. Dopiero w skali 10, 20 ,30 lat to jego prognozy się sprawdzają, wszyscy przecież o tym wiedzą. Ze zwykłą pogodą jest większy kłopot, pamięć ludzka czasem tydzień się ostoi, perspektywa kilkunastu godzin już niestraszna, ale kilka dób to już zupełnie co innego, baca zdarza się być niekiedy lepszy. Pośród klimatologów, głównie tych medialnych, baca ma jeszcze jedną zaletę, zdrowy rozsądek i zapytany o klimat za 10 lat odsyła do Pana Bucka.
|
|
| | | |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Co do klimatologa, dobrze zauważyłeś, że bada klimat dekadami, bardzo skrupulatnie od "tysięcy" lat można powiedzieć, wszystkie istotne parametry skrupulatnie i na bieżąco zapisuje i analizuje, kupę kasy na to idzie, to i wyniki muszą być znaczące, on nie przepowiada pogody lecz prognozuje. Perspektywa tygodnia, miesiąca czy pory roku uwłacza jego możliwościom. Dopiero w skali 10, 20 ,30 lat to jego prognozy się sprawdzają, wszyscy przecież o tym wiedzą. Ze zwykłą pogodą jest większy kłopot, pamięć ludzka czasem tydzień się ostoi, perspektywa kilkunastu godzin już niestraszna, ale kilka dób to już zupełnie co innego, baca zdarza się być niekiedy lepszy. >Pośród klimatologów, głównie tych medialnych, baca ma jeszcze jedną zaletę, zdrowy rozsądek i zapytany o klimat za 10 lat odsyła do Pana Bucka.
Pogratulować racjonalnego i naukowego światopoglądu. Nie masz bladego pojęcia o pracy tych ludzi, a mimo to na podstawie swoich wyobrażeń gotów jesteś obrzucać ich błotem. Życzę ci, żeby ciebie i twoją pracę też ktoś tak bez mrugnięcia okiem oczerniał.
Ludzie, myślcie. To nie boli.
|
|
| | | | |  | | oportunista (1711 punktów) | Jeśli poczułeś się dotknięty to przepraszam, swoją pracą świata nie ratuje ani nie wyśmiewam innych, zalecam zawsze trochę dystansu do samego siebie. Początek lat 80 skończyłem własną edukacje, od tamtej pory połowa wiedzy jakiej musiałem sprostać jest już nieaktualna. Pusty śmiech mnie ogarnia na samą myśl ile wykuć musiałem, niepotrzebnych dziś nikomu, niepodważalnej wówczas wiedzy. Co jakiś czas pojawia się nowa moda, z nią pojawiają się wiekopomne odkrycia, wielkie nadzieje i wspaniałe wizje, podobnie jest z ociepleniem klimatu, za jakiś czas zastąpi go nowy szał. Wiedza uczciwie gromadzona jest mało medialna, nie znosi rozgłosu bo nigdy nie wiadomo dokąd nas zaprowadzi, jedno jest pewne przyda się prędzej czy później. Sceptycyzm nie jest dobrym sposobem na życie, jednak jego szczypta pozwala łatwiej znosić zawody. Jakoś to będzie, świńską grypę już pokonaliśmy.
|
|
| | | | | |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Co jakiś czas pojawia się nowa moda, z nią pojawiają się wiekopomne odkrycia, wielkie nadzieje i wspaniałe wizje, podobnie jest z ociepleniem klimatu, za jakiś czas zastąpi go nowy szał.
Niezależnie od tego na co akurat jest "szał", antropogeniczne globalne ocieplenie jest dobrze udowodnioną teorią, nie mającą obecnie poważnej alternatywy. Nie jest to "szał" ostatnich lat, tylko 150 lat badań -- od Tyndalla i Arrheniusa, przez Callendara i Plassa, do Hansena i Manna. Ktoś, kto chce tę teorię podważać, musi dodatkowo zaprzeczyć danym empirycznym: widzimy z satelitów i z powierzchni Ziemi intensyfikację efektu cieplarnianego. Mamy bardzo wiarygodne rekonstrukcje poziomu CO2 w atmosferze za ostatnie kilkaset tysięcy lat, wiemy coraz więcej o istotnej roli CO2 w regulowaniu klimatu na przestrzeni milionów i setek milionów lat i nie mamy żadnych podstaw żeby podważać tezę o pochodzeniu atmosferycznej nadwyżki CO2 z paliw kopalnych -- wręcz przeciwnie, wszystkie elementy, łącznie ze składem izotopowym węgla w niej zawartego i jego zmianami, pasują do układanki. Tego typu teorii nie da się zbyć sarkazmem o "nowym szale" i sugestiami nieuczciwości uczonych. Albo się dowiedz czegoś na ten temat zanim zaczniesz się wypowiadać, albo przynajmniej nie uprawiaj projekcji typu "ponieważ ja się na tym nie znam i wydaje mi się to cholernie skomplikowane, to znaczy że nikt się na tym naprawdę nie zna, a tylko oszukuje".
|
|
| | | | | | |  | | oportunista (1711 punktów) | Mój sarkazm po jednej stronie, Twoje przeświadczenie po drugiej. 150 lat badań to robi wrażenie (za pradziadka zaczęli), wiarygodne rekonstrukcje poziomu CO2 z tysięcy lat, no i ten zniewalający widok z satelity. Najlepszy jest ten motyw z układanką, naprawdę wiemy już co układamy? Super jestem nawrócony. Jestem tylko jeszcze ciekaw, po co spece od klimatu wymieniali się dziwnymi mailami, chcieli tak na wszelki wypadek zabezpieczyć się na nieoczekiwaną okoliczność. Całościowo nie twierdzę, że nie masz racji, taka opcja jest oczywiście możliwa, jednak pieniądze na wszystkie te badania nie biorą się z miłości do matki ziemi i troski o nią. Nawet gdybyście mieli rację, a minie na was moda, znikniecie z pola widzenia, znikną też pieniądze a to uzdrawia każdą teorię. Jeśli twierdzisz, że są ludzie co na klimacie się znają, to albo Ty oszukujesz, albo Ciebie oszukano ( póki co za cienkie z nas Bolki). Gdziekolwiek zaczynamy majstrować przy środowisku mimo zatrudniania największych autorytetów, efekt zawsze taki sam-ekologiczna klęska. Na pomór i sraczkę nic pan Panie nie poradzisz, ale gdyby te plagi rozpowszechnić ulżyłoby tej naszej znękanej ziemi, innej rady nie ma.
|
|
| | | | | | | |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > Mój sarkazm po jednej stronie, Twoje przeświadczenie po drugiej.
Nie "przeświadczenie", tylko tysiące prac źródłowych składających się na całościowy obraz naukowej wiedzy na ten temat. I owszem, twój sarkazm wobec nich nie robi żadnego wrażenia. Niestety, nawet na forum Racjonalisty, czyli w miejscu które wydawałoby się do pewnej postawy zobowiązuje, trafia się zbyt duża liczba głosów takich jak twój: "nie wiem, ale jestem z tego dumny; nie muszę i nie chcę wiedzieć, bo mam z góry powziętą opinię". Insynuacje i głębokie przeświadczenie, że nikt na świecie nie może wiedzieć więcej od ciebie to jest dużo za mało, żeby racjonalnie myślący człowiek, ceniący naukowy światopogląd, odrzucał weryfikowalną wiedzę wypracowaną dekady temu. Kiedy nie było jeszcze stad lemingów powtarzających bzdury o sprzedajnych uczonych i ich ignorancji. Masz problem, kolego, ale to tylko twój problem.
|
|
| | | | | | | | |  | | oportunista (1711 punktów) | Widzisz kolego, tak się dziwnie składa, że sporo już w życiu widziałem i jak do tej pory z moimi problemami nie najgorzej sobie radzę. Potrafię już odróżnić fachowca od lawiranta sprzedającego głodne kawałki, Ty jednak należysz do grupy święcie przekonanych, lubię takich, sam do nich kiedyś należałem. Spokojnie, też zostanież zweryfikowany. Pokarze tobie kierunek w którym to pójdzie: Fachowcem jest ktoś podobny do mechanika, psuje się samochód, jedziesz do warsztatu, mówisz co jest grane. Szef warsztatu po diagnozie, dzwoni do ciebie, informuje co trzeba wymienić i ile to będzie kosztowało. Za parę dni odbierasz samochód, płacisz, szef wręcza Tobie kluczyki i życzy szerokiej drogi. Z lekarzem jest już inaczej,diagnozuje, aplikuje kuracje, dogląda podczas leczenia i pociesza nas słowami, wszystko na pewno dobrze się skończy, miejmy nadzieję,ze wróci pan do pełnego zdrowia. Jest też fachowcem, korzysta z doświadczeń uzdrawiaczy od zarania ludzkości, do jego dyspozycji jest najnowocześniejsza technika, na badania naukowe idą niebotyczne kwoty. On tymczasem ma nadzieję, że wszystko się dobrze skończy. Dlaczego, bo ogrom wiedzy medycznej uczy pokory a doświadczenia poprzedników rozsądku. Twój klimatolog zaistniał na dniach można powiedzieć. Piszesz o 150 latach, z tego połowa to przekazy ludowe, od połowy pozostałej odejmij jeszcze połowę na szukanie po omacku nie wiadomo czego. Niewiele tego czasu tak uczciwie poświecono badaniom. Ap ropo kasy,to skąd się jej raptem tyle znalazło akurat na to. Może jeszcze nie wiesz, ale bez kasy nie ma badań naukowych, żadnych innych też nie. Zabawa w domino mogłaby wiele wyjaśnić, kostki to kasa, sponsor , klimat, CO2, dziura ozonowa, przemysł, produkcja, gospodarka itp. Przy pewnej staranności da się ułożyć je w pewnej kolejności, potrzeba tylko impulsu i zabawka rusza. Puki co ratowanie planety wychodzi dobrze tylko na filmach, na marginesie naukowcy z kręgów archeologicznych w 2012 zapowiadają armagedon, szkoda więc ekscytacji.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > Ty jednak należysz do grupy święcie przekonanych
To się nazywa "myślenie". Polecam. Fajna rzecz.
> Pokarze tobie kierunek w którym to pójdzie
Dziękuję, nie mam więcej pytań. Dziecko drogie, kiedy już opanujesz ortografię na tyle, żeby zdać maturę i nie robić sobie publicznie obciachu, poczytaj sobie cokolwiek poza kolorową prasą -- przestaniesz snuć bajeczki totalnego ignoranta.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | oportunista (1711 punktów) | Już posypałem głowę popiołem i potulnie udaje się na wskazane miejsce, publiczny obciach bolesny, jednak nie pierwszy i nie ostatni jaki mnie czeka. Twoja argumentacja rzuciła mnie na kolana, litości upraszam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Już posypałem głowę popiołem i potulnie udaje się na wskazane miejsce, publiczny obciach bolesny, jednak nie pierwszy i nie ostatni jaki mnie czeka. Twoja argumentacja rzuciła mnie na kolana
W dokładnym przeciwieństwie do twojej. Śmiertelnie poważnie: doczytaj sobie cokolwiek na temat, bo po prostu pobredzasz. Insynuacje, bajeczki o "kasie", totalna nieświadomość tego czym teoria AGW jest i na czym się opiera nie przydają ci wiarygodności. A już te oceny z wyżyn o "przekazach ludowych" i o tym ile czasu poświęcono na "uczciwe badania"... Sam miodzio. Oczywiście znasz te badania na wylot i doskonale odróżniasz "uczciwe" od "nieuczciwych", prawda? I potrafisz jedne i drugie zacytować?
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>naukowcy z kręgów archeologicznych w 2012 zapowiadają armagedon Nie myl archeologii z astrologią, please.
|
|
3 na 3 | elfir (1058 punktów) | >Błagam liczne grono zgromadzone na tym Forum. No jak to w końcu jest? >Raz ten i ów biadoli nad globalnym ociepleniem (na słaby rozum znowu zaleją nas oceany). Z kolei >inny biadoli nad możliwością nadejścia nowej (kolejnej?) "Epoki Lodowcowej":
Jak wiemy z historii naszej planety epoki Lodowcowe to zjawiska cykliczne. Dlatego nie mozna wykluczać, ze zlodowacenie nam grozi. Ponadto występują okresy krótkotrwałych (w sensie geologicznym) obniżek średnich rocznych temperatur. Brak stabilnosci klimatycznej naszej planety powoduje, że cięzko naukowcom jest określić pełen wpływ człowieka na klimat planety. Przecież my naukowo obserwujemy klimat jakieś 300 lat. Co to jest w skali wieku planety?
Mam podręcznik do dendrologii z lat 50 ubiegłego wieku - wiele roślin tam opisanych, jako przemarazających w Polsce, obecnie rośnie bez problemów, nawet bez okrywania. Czytałam również stare dokumenty klasztorne, z których wynika, że w średniowieczu w Sandomierskiem uprawiano winorośl na wino a takze migdały i melony! Potem stało się zbyt zimno na te uprawy i obecnie bystre oko może tylko wypatrzeć dawne tarasy winnic na stokach wzgórz. Nie wiadomo do końca czy nasza działaność spowodowała wzrost temperatur. W Poznaniu ostatni duży snieg spadł zimą bodajże w 1978 czy 1979r. Ale czy nasza niewiedza powinna usprawiedliwiac naszą sztuczną ingerencję w klimat planety? Czy nie lepiej tę ingerencję ograniczyć do minimum?
|
|
 | | almanzor (341 punktów) | >>Błagam liczne grono zgromadzone na tym Forum. No jak to w końcu jest? >>Raz ten i ów biadoli nad globalnym ociepleniem (na słaby rozum znowu zaleją nas oceany). Z kolei >>inny biadoli nad możliwością nadejścia nowej (kolejnej?) "Epoki Lodowcowej": >Jak wiemy z historii naszej planety epoki Lodowcowe to zjawiska cykliczne. Dlatego nie mozna wykluczać, ze zlodowacenie nam grozi. Ponadto występują okresy krótkotrwałych (w sensie geologicznym) obniżek średnich rocznych temperatur. >Brak stabilnosci klimatycznej naszej planety powoduje, że cięzko naukowcom jest określić pełen wpływ człowieka na klimat planety. Przecież my naukowo obserwujemy klimat jakieś 300 lat. Co to jest w skali wieku planety? >Mam podręcznik do dendrologii z lat 50 ubiegłego wieku - wiele roślin tam opisanych, jako przemarazających w Polsce, obecnie rośnie bez problemów, nawet bez okrywania. Czytałam również stare dokumenty klasztorne, z których wynika, że w średniowieczu w Sandomierskiem uprawiano winorośl na wino a takze migdały i melony! Potem stało się zbyt zimno na te uprawy i obecnie bystre oko może tylko wypatrzeć dawne tarasy winnic na stokach wzgórz. >Nie wiadomo do końca czy nasza działaność spowodowała wzrost temperatur. W Poznaniu ostatni duży snieg spadł zimą bodajże w 1978 czy 1979r. Ale czy nasza niewiedza powinna usprawiedliwiac naszą sztuczną ingerencję w klimat planety? Czy nie lepiej tę ingerencję ograniczyć do minimum?
Bardzo ciekawa i istotna informacja.
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
2 na 4 | placownik (17853 punktów) |
> Błagam liczne grono zgromadzone na tym Forum. No jak to w końcu jest? Możesz wierzyć. Tak czyni większość. A możesz też sam spróbować (z niewielką pomocą) wyrobić sobie własne zdanie. www.racjolinki.pl/story/180 Autor bloga (anonimowy, co w oczach niektórych racjonalistów(?) jest dyskredytujące) orze na ugorze jak nie przymierzając Pasza Angelina. Sporo tam angielszczyzny, ale i polszczyzny wystarczy, aby przekonać się przynajmniej co do jednego. Negujący: samo globalne ocieplenie, lub wpływ stężenia CO2 w atmosferze na globalne ocieplenie, lub decydujący wpływ CO2 emitowanego do atmosfery na skutek działalności człowieka na wzrost stężenia CO2 w atmosferze, w swoich działaniach i argumentacji uciekają się niezwykle często do chwytów nie mających z rzetelną nauką niczego wspólnego. Profesor Jaworowski jest tego najlepszym przykładem. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | almanzor (341 punktów) | Placownik</p>pisze : >... do chwytów nie mających z rzetelną nauką niczego wspólnego. > Profesor Jaworowski jest tego najlepszym przykładem.
Tu już stary przegiąłeś p. Można się z sądami Profesora zgadzać albo nie zgadzać. Ja na przykład się z niektórymi stwierdzeniami zgadzam a z czymś innym u Niego nie zgadzam. Niemniej ktoś uważający się za racjonalistę, mało tego uważający się za moderatora racjonalistów, powinien skupiać się na potępianiu fałszywych lub pochwalaniu prawdziwych stwierdzeń a nie konkretnych ludzi w czambuł. To co tu robisz pachnie mi Ciemnogrodem.
Pozdrawiam i namawiam do myślenia.
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
|  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > Placownik</p>pisze : >>... do chwytów nie mających z rzetelną nauką niczego wspólnego. >> Profesor Jaworowski jest tego najlepszym przykładem. >Tu już stary przegiąłeś
Tak jest, powodowany pewnie dobrym wychowaniem nie nazwał rzeczy po imieniu, a to już przesada. Twórczość pana Jaworowskiego, lekarza-radiologa bez żadnego dorobku naukowego w dziedzinie badania klimatu, jest doskonałym przykładem szarlatanerii i pseudo-nauki.
|
|
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Topi się lód na biegunach- znaczy się ociepla klimat. Podobno są mechanizmy potrafiące zrobić z ocieplenia ochłodzenie- niestety nikt mi nie wytłumaczył jak. Topnienie lodowców jest faktem.
Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | > Topi się lód na biegunach- znaczy się ociepla klimat.> Podobno są mechanizmy potrafiące zrobić z ocieplenia ochłodzenie- niestety nikt mi nie wytłumaczył jak.To nie takie trudne  Kiedy jest cieplej, na skutek wypuszczenia gazów jak metan i dwutlenek węgla, na ziemi robi się coraz cieplej, bo gazy te zatrzymują promieniowanie podczerwone, za pomocą którego nasza Mama ziemia pozbywa się większości nadwyżek energii ze Słońca. Kiedy na Ziemi robi się cieplej to parują oceany, a cała woda gromadzi się w chmurkach, które to po pewnym czasie blokują dostęp promieni słonecznych na wysokości kilku kilometrów nad powierzchnią ziemi. W tym samym czasie topniejące lodowce mogą wyłączyć niektóre prądy oceaniczne albo w ogóle wyłączyć cyrkulację wód oceanicznych, ponieważ zaburzą ich równowagę. Przestanie do nas płynąć Golfsztrom - mamy lodowiec aż po Tatry, jak za naszych dinodziadów  . Na ziemi zrobi się więc zimniej, odnowią się lodowce, które zatrzymają nie tylko znaczną ilość wody, ale i gazów z atmosfery, a ich kolor (jak pewnie pamiętasz - biały  ) ma to do siebie, że odbija ogromną większość promieni słonecznych, ziemia przestanie więc być ogrzewana z taką intensywnością jak kiedyś. I dalej: albo wszystko wróci do normy, albo Ziemia stanie się wielką śnieżką (co mogło się już swoją drogą przydarzyć), którą rozmrozi dopiero jakaś zewnętrzna siła jak aktywność wulkaniczna, nadaktywność słońca albo kosmiczna kolizja. Wielkie uproszczenie, bo sam wiedzę czerpię bardziej ze źródeł popularnonaukowych, ale raczej nie będzie większych protestów co do mechanizmu.
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Z tym Golfsztromem pojechałeś, jak PO strasząc PiSem. Toż po drugiej stronie nie ma Golfsztromu, a lodowiec w Kanadzie nie zalega. I jeszcze, w związku z ocieplaniem się klimatu powstał El Ninio (ciepły prąd oceanicny), więc góry lodowe nie mają szans.
Natomiast dobrym argumentem jest ilość docierającej energii do Ziemi od Słońca. Tyle, że nad Słońcem nie panujemy (ani nie widać na nim trendu w górę lub dół), a nad naszą produkcją gazów cieplarniach już tak.
Pozdrawiam
|
|
| |  | | dnak (1340 punktów) | >Z tym Golfsztromem pojechałeś, jak PO strasząc PiSem. >Toż po drugiej stronie nie ma Golfsztromu, a lodowiec w Kanadzie nie zalega.
Spójrz sobie na jakich szerokościach geograficznych leży Kanada, a na jakich np. Norwegia. Lodowiec w Kanadzie zalega, dokładnie od tych szerokości wzwyż, od których powinien. U nas ten sam lód pojawia się o kilka równoleżników wyżej. Twój argument nie ma więc sensu, bo mówisz: Golfsztorm to bzdura (czym przeczysz znanym od dziesięcioleci faktom), bo na równiku nie ma lodowców.
>I jeszcze, w związku z ocieplaniem się klimatu powstał El Ninio (ciepły prąd oceanicny), więc góry lodowe nie mają szans.
Jesteś absolutnie pewien, że El Nino jest prądem oceanicznym? I czemu nagle do dyskusji weszły w dziwny sposób góry lodowe?
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > >Z tym Golfsztromem pojechałeś, jak PO strasząc PiSem.> >Toż po drugiej stronie nie ma Golfsztromu, a lodowiec w Kanadzie nie zalega.> Spójrz sobie na jakich szerokościach geograficznych leży Kanada, a na jakich np. Norwegia. Lodowiec w Kanadzie zalega, dokładnie od tych szerokości wzwyż, od których powinien. U nas ten sam lód pojawia się o kilka równoleżników wyżej.Sprawdziłem. Możesz mi pokazać swoją mapę, bo coś mi się nie zgadza. A jeszcze na mapie znalazłem Alaske, która też nie jest cała pod lodowcem (jakkolwiek jest tam zimno). Wprost nie wiem, co jest grane. > Twój argument nie ma więc sensu, bo mówisz: Golfsztorm to bzdura (czym przeczysz znanym od dziesięcioleci faktom), bo na równiku nie ma lodowców.Mówię, że straszenie brakiem Golfstromu to bzdura. Golfstrom można 'przesunąć na południe' ale tylko chwilowo, bo przecież chłodniejsza woda z topniejących lodowców nie dojdzie do miejsca jego powstawania (doszłaby, gdyby stopić w sekundę wszystkie lodowce, ale one nie topnieją w sekundę). > >I jeszcze, w związku z ocieplaniem się klimatu powstał El Ninio (ciepły prąd oceanicny), więc góry lodowe nie mają szans.> Jesteś absolutnie pewien, że El Nino jest prądem oceanicznym?pl.wikipedia.org/wiki/El_NiñoOdpowiedz, co z tym zrobić, że El Ninio się tworzy. Przecież jest ciepły. > I czemu nagle do dyskusji weszły w dziwny sposób góry lodowe?Bo są najefektywniejszym sposobem przemieszczania zimnych mas wody. Topniejąca góra lodowa 'pochłania' energię ( a więc ciepło) z przylegającej atmosfery oraz wody. W normalnych warunkach (bez gór lodowych) nastepuje miesznie się zimnej i ciepłej wody z odpowiednią prędkością (zależną od różnicy tempertur i powierzchni 'styku'). Góra lodowa działa poniekąd jak lodówka oraz ma tę własność, że predkość jej dryfowania w niewielkim stopniu zależy od ciepłoty wody, po której płynie (niewielki ale jest, bo jednak jest różnica wyporności). Jedyną sznasą na zakłócenie prądów, czy 'naturalnej' cyrkulacji przez zimną wodę jest dryfowanie pól gór lodowych, ktore utrzymują w swoim obrębie (do określonej głębokości) odpowiednią temperaturę wody. Zakłócenie takie nie powoduje jednak zatrzymanie Golfstromu. Prąd ciepły traktowałby takie pole jak fizyczną ścianę (prócz powierzchni, na której by się mieszały masy zimnej i ciepłej wody) i jak to woda, omijał by ją. Stale odgięcie możliwe jest tylko wtedy, gdy pola gór lodowych 'ukonstytuowały' by się na drodze teraźniejszego Golfstroma na stałe. Nie wyobrażam sobie by taka sytuacja miała zajść z powodu topnienia lodowców na biegunach, bo to topnienie ma określone tempo.Pozdrawiam
|
|
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Błagam liczne grono zgromadzone na tym Forum. No jak to w końcu jest? >Raz ten i ów biadoli nad globalnym ociepleniem (na słaby rozum znowu zaleją nas oceany). Z kolei >inny biadoli nad możliwością nadejścia nowej (kolejnej?) "Epoki Lodowcowej"
Mie mamy współcześnie takiego dużego zimnego jeziora, które mogłoby się wylać i zapoczątkować epokę lodowcową. Epoka lodowcowa nam więc nie grozi.
Niemniej, patrząc z innej perspektywy, żyjemy w czasie epoki lodowcowej, której glacjał zaczął się około 200 lat temu. Gdyby nie gazy cieplarniane emitowane przez cywilizację, już teraz mielibyśmy początek zlodowacenia - taki jest rytm glacjałów i interglacjałów. Nie wiemy jednak dokładnie, jakie czynniki powodują tę zmienność - czy tylko zmiany parametrów orbity Ziemi, czy jakieś długookresowe cykle aktywności Słońca, czy może coś jeszcze.
Zmienność aktywności Słońca nie jest jeszcze dobrze poznana. Teraz np. żyjemy w czasach niepokoju, bo Słońce się spóżnia z powrotem do swojej fazy większej aktywności. Słońce stygnie od kilku lat, a już od roku powinno znów się rozgrzewać, ale tego nie robi. Obserwowany efekt cieplarniany jest więc słabszy, niż powinien. Jednak obowiązujący model Słońca mówi, że za kilka lat Słońce odzyska swoją wysoką aktywność, mimo tegorocznego i zeszłorocznego spóźnienia, takie spóźnienia już się zdarzały. Oj, będzie się działo.
doku
|
|
 | Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | >Mie mamy współcześnie takiego dużego zimnego jeziora, które mogłoby się wylać i zapoczątkować epokę lodowcową. Grenlandia.
Czyż śmierć boga nie jest lepsza, niż bóg śmierci?
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>Mie mamy współcześnie takiego dużego zimnego jeziora, które mogłoby się wylać i zapoczątkować epokę lodowcową. >Grenlandia.
Utworzyło się tam już tak duże jezioro? Jakoś to przeoczyłem
doku
|
|
| |  | Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | (Wiedziałem, że się tak przyczepi, jest bardzo przewidywalny.)
>>Grenlandia. >Utworzyło się tam już tak duże jezioro? Prawie1.
>Jakoś to przeoczyłem. "Trzeba było uważać2."
1) Nie musi to być jakieś wielkie zimne jezioro, które nagle "się wylewa" do północnego Atlantyku. Wystarczy, że stopi się w ciągu kilkudziesięciu lat.
2) Hydrozagadka.
Czyż śmierć boga nie jest lepsza, niż bóg śmierci?
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
>1) Nie musi to być jakieś wielkie zimne jezioro, które nagle "się wylewa" do północnego Atlantyku. Wystarczy, że stopi się w ciągu kilkudziesięciu lat.
I zmieni kierunek Golfsztromu, co wpłynie czasowo na ochłodzenie klimatu w Europie. Redaktor Wildstein, który ostatnio specjalizuje się w walce z lewackim ociepleniem, będzie mógł wtedy z dumą zakrzyknąć: A nie mówiłem?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 1 na 1 | almanzor (341 punktów) | >>Błagam liczne grono zgromadzone na tym Forum. No jak to w końcu jest? >>Raz ten i ów biadoli nad globalnym ociepleniem (na słaby rozum znowu zaleją nas oceany). Z kolei >>inny biadoli nad możliwością nadejścia nowej (kolejnej?) "Epoki Lodowcowej" >Mie mamy współcześnie takiego dużego zimnego jeziora, które mogłoby się wylać i zapoczątkować epokę lodowcową. Epoka lodowcowa nam więc nie grozi. >Niemniej, patrząc z innej perspektywy, żyjemy w czasie epoki lodowcowej, której glacjał zaczął się około 200 lat temu. Gdyby nie gazy cieplarniane emitowane przez cywilizację, już teraz mielibyśmy początek zlodowacenia - taki jest rytm glacjałów i interglacjałów. Nie wiemy jednak dokładnie, jakie czynniki powodują tę zmienność - czy tylko zmiany parametrów orbity Ziemi, czy jakieś długookresowe cykle aktywności Słońca, czy może coś jeszcze. >Zmienność aktywności Słońca nie jest jeszcze dobrze poznana. Teraz np. żyjemy w czasach niepokoju, bo Słońce się spóżnia z powrotem do swojej fazy większej aktywności. Słońce stygnie od kilku lat, a już od roku powinno znów się rozgrzewać, ale tego nie robi.
I to budzi niepokój, że rozpoczyna się okres globalnego oziębienia i wielka groza tego, co może on ze sobą przynieść.
>Obserwowany efekt cieplarniany jest więc słabszy, niż powinien. PEKAM ZE SMIECHU! A jaki efekt cieplarniany według Ciebie powinien być?
Po prostu na naszych oczach dokonuje się falsyfikacja modelu ocieplania Ziemi używanego od ponad 20 lat do straszenia nas glociepem!
>Jednak obowiązujący model Słońca mówi, że za kilka lat Słońce odzyska swoją wysoką aktywność, mimo tegorocznego i zeszłorocznego spóźnienia, takie spóźnienia już się zdarzały. Oj, będzie się działo.
Hej! Możesz wskazać mi ten obowiązujący model Słońca?
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >PEKAM ZE SMIECHU! A jaki efekt cieplarniany według Ciebie powinien być?
O wiele silniejszy, niż teraz obserwujemy. Żyjemy teraz pod koniec interglacjału. Gdyby nasza cywilizacja rozwijała się na początku interglacjału, efekt cieplarniany skumulowałby się z postępującym ociepleniem. Rozumiem, że tym pękaniem ze śmiechu usiłujesz zagłuszyć poczucie wstydu, że nie chcesz spróbować tego zrozumieć, ale nie bój się - to nie takie trudne, spróbuj a zobaczysz, jak przyjemnie jest przeżyć oświecenie dzięki własnemu wysiłkowi umysłu.
>Hej! Możesz wskazać mi ten obowiązujący model Słońca?
Cykl 11-letni, zobacz w encyklopedii PWN pod hasłem Słońce.
doku
|
|
| |  | | almanzor (341 punktów) | Almanzor:>>PEKAM ZE SMIECHU! A jaki efekt cieplarniany według Ciebie powinien być? Dokowski:>O wiele silniejszy, niż teraz obserwujemy. Żyjemy teraz pod koniec interglacjału. Gdyby nasza cywilizacja rozwijała się na początku interglacjału, efekt cieplarniany skumulowałby się z postępującym ociepleniem. Rozumiem, że tym pękaniem ze śmiechu usiłujesz zagłuszyć poczucie wstydu, że nie chcesz spróbować tego zrozumieć, ale nie bój się - to nie takie trudne, spróbuj a zobaczysz, jak przyjemnie jest przeżyć oświecenie dzięki własnemu wysiłkowi umysłu.
Ble ble ble. Doku! Efekt cieplarniany "powinien być" dokładnie taki jaki "jest". Po prostu stwierdza się to doświadczalnie. Niektórzy przewidywali inny przebieg zjawisk dlatego, bo się opierali na błędnej prognozie wynikłej z ich niedoskonałego modelu przewidywania przyszłości w dziedzinie zmian klimatu. W tym wątku mówimy trochę o ich zadufaniu w sobie, bo im się wydaje, że Człowiek, który nie potrafi przewidzieć zmian pogody na dwa tygodnie naprzód może przewidzieć zmiany klimatu na przyszłe 100 lat. Więcej pokory!
>>Hej! Możesz wskazać mi ten obowiązujący model Słońca? >Cykl 11-letni, zobacz w encyklopedii PWN pod hasłem Słońce.
Mylisz pojęcia. Cykl jedenastoletni zmian natężenia plam na Słoncu wynika wylącznie z obserwacji a nie z obowiązującego modelu. Czasem - z nieznanych nam powodów - cykl ten się wydlużał, czasem przez dziesiątki lat wcale go nie było. Jest on bardzo dobrze skorelowany ze zmianami klimatu Ziemi. Większemu natężeniu występowania plam na Słońcu towarzyszyły na ogół globalne ocieplenia a zmniejszaniu się intensywniści plam na Słońcu towarzyszyły globalne oziębienia.
Chociaż nie istnieje jak dotąd żaden ścisły model tego zjawiska (jeszcze dwa lata temu NIKT nie przewidywał takiego zmniejszenia "uplamienia" Słońca jakie obserwujemy teraz), to z dużym prawdopodobieństwem można wnioskować, ze obserwowanemu obecnie zmniejszeniu intensywności plam na Słońcu będzie towarzyszyło globalne oziębienie.
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | |  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>Cykl 11-letni, zobacz w encyklopedii PWN pod hasłem Słońce. >Mylisz pojęcia. Cykl jedenastoletni zmian natężenia plam na Słońcu wynika wyłącznie z obserwacji a nie z obowiązującego modelu. Czasem - z nieznanych nam powodów - cykl ten się wydłużał, czasem przez dziesiątki lat wcale go nie było.
Bardzo sprytna sztuczka! Pierwszy raz się z tym zetknąłem na tym forum, więc nic dziwnego, że się dałem nabrać. Moje gratulacje! Najpierw udać dzieciaka, który prostym, naiwnym językiem w infantylnej formie pisze post pytający, a gdy dostanie odpowiedź zdawkową, przeznaczoną dla dziecka, zawierającą minimum uproszczonej informacji, wtedy nagle ujawnić się jako specjalista (a przynajmniej dyletant) w tej dziedzinie, a potem wytknąć wszystkie wady takiego uproszczenia. Tej sztuczki chyba nawet Schopenhauer nie znał. Nazwę tę sztuczkę "pokorny chrześcijanin".
>Jest on bardzo dobrze skorelowany ze zmianami klimatu Ziemi. Większemu natężeniu występowania plam na Słońcu towarzyszyły na ogół globalne ocieplenia a zmniejszaniu się intensywności plam na Słońcu towarzyszyły globalne oziębienia.
To oczywiste.
>Chociaż nie istnieje jak dotąd żaden ścisły model tego zjawiska
Prenumeruję "Postępy Astronomii" od lat i już przynajmniej dwa razy czytałem o modelu cyklu 11-letniego, jakoś jest to związane z efektem dynama i narastającego natężenia pola magnetycznego, które po około 10 latach rozrywa się i generuje więcej plam, aby zacząć się od nowa nakręcać - niestety, niektóre artykuły w Postępach pisane są zupełnie niestrawnym językiem, zanudzają szczegółami technicznymi budowy sond i instrumentów, trudno wyłowić z tego treści naukowe - pierwszy raz na tym forum przyznaję się do tej prenumeraty, bo wstydzę się troszkę tego swojego lenistwa w czytaniu, że nie zapamiętałem dokładnie szczegółów. W jednym masz chyba rację, wydaje mi się, że nie był to model ścisły, a nawet chyba istnieje więcej takich hipotetycznych modeli.
>jeszcze dwa lata temu NIKT nie przewidywał takiego zmniejszenia "uplamienia" Słońca jakie obserwujemy teraz
Ponieważ cykl 11-letni nie jest tak regularny jak sinusoida, ale okres oscyluje wokół liczby 11 na dość dużą odległość, więc absurdem jest twierdzić, ze nikt nie przewidywał wydłużenia cyklu o 2 czy 3 lata. Bardziej uprawnione jest zdanie, że każdy przewidywał taką możliwość.
> z dużym prawdopodobieństwem można wnioskować, ze obserwowanemu obecnie zmniejszeniu intensywności plam na Słońcu będzie towarzyszyło globalne oziębienie.
Z bardzo małym - z dużym prawdopodobieństwem można twierdzić, że w przyszłym roku liczba plam na Słońcu będzie większa niż w tym - cykl 11-letni jest jednak faktem poważniejszym niż np. analiza techniczna wykresów giełdowych.
doku
|
|
|  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Po prostu na naszych oczach dokonuje się falsyfikacja modelu ocieplania Ziemi używanego od ponad 20 lat do straszenia nas glociepem!
Nic takiego nie ma miejsca, jest dokładnie przeciwnie. W ciągu ostatnich 12 lat zanotowano 10 najcieplejszych lat od początku pomiarów.
|
|
| adamsson (61 punktów) | Witam Nowy tu jestem i nie ukrywam że do założenia profilu na portalu skłoniły mnie wypowiedzi Fizyka w tym wątku. O ile zgadzam się z nim w kwestii dyskusyjności przekazu merytorycznego jaki podają nam media w zawiłym temacie "globalnego ocieplenia" o tyle reszta propagowanych haseł uważam pozostaje w sprzeczności z oficjalną wiedzą. Pisząc oficjalna wiedza mam na myśli obie strony frontu, tych "za" jak i tych "przeciw" globalnemu ociepleniu. Lansowane hokejowe wykresy temperatury mają dla mnie taką samą wartość jak rysowane przeze mnie w dzieciństwie motyle, bowiem malunki nie poparte teorią nie mogą stanowić naukowego dowodu ponieważ: 1. Wiele się bowiem mówi o tychże wykresach, nikt natomiast nie mówi na temat metod pomiaru temperatury dla okresów sprzed np. 1000 lat. Gdzieś znalazłem informację że robiono to na podstawie pomiarów dendrologicznych (przyrost słoju pnia drzewa) jednak nikt nie wspomniał że przyrost pnia drzewa nie zależy wyłącznie od temperatury, ale także od nawodnienia, nasłonecznienia, dostępności soli mineralnych w podłożu, i zawartości CO2 w powietrzu! Przez zwyczajną grzeczność nie wspomnę o błędzie pomiaru tej metody bo zakładam że każdy widział pień ściętego drzewa i wie jak nieregularne i trudne w odczycie mogą być słoje (z wiekiem drzewa słoje mogą się odkształcać). 2. Prawdziwego oblicza globalnego ocieplenia nikt nie ujawni bo kryje się ono za gigantyczną ilością danych których nie sposób opublikować, a co za tym idzie łatwo nimi manipulować. W ten sposób większą rolę od wiedzy zaczyna odgrywać wiara, i właśnie taki festiwal wiary rozgrywa się na naszych oczach w mediach. 3. Z niejasnych dla mnie powodów (pomijam kwestie biznesowe) winą za rzekome ocieplenie obarczono CO2. W atmosferze krąży cały układ okresowy pierwiastków i ich kombinacji wraz ze swoimi parametrami ciepła właściwego i pomimo że np para wodna stanowiąca ponad 90% atmosfery także przyczynia się do podnoszenia temperatury to medialno-polityczno-biznesowa nagonka skupiona jest na CO2. Gdzie tu rozum? 4. Teoria globalnego ocieplenia wielokrotnie była podważana na łamach poważnych naukowych pism (choćby "Nature") co skłania mnie po raz kolejny do zastanowienia co do jakości badań i medialnego przekazu (nie wspominam o celowym fałszowaniu danych, choć i ono jest prawdopodobne). Reasumując - problem globalnego ocieplenia o ile istnieje to jest dziedziną przy której mechanika kwantowa wydaje się być matematyką szkoły podstawowej. Śledząc wypowiedzi co znamienitszych umysłów chyba mogę powtórzyć elementy w których wszyscy są zgodni - klimat się ociepla, ale ocieplał się zawsze i nikt nie potrafi określić jak wielki wpływ ma na to człowiek. Dla wszystkich którzy moją wypowiedź uznają za bredzenia senne zamieszczam link do oficjalnego stanowiska PAN: www.kngeol(*)NG_w_sprawie_zmian_klimatu.pdfPozdrawiam Adam
|
|
 | | apud (4399 punktów) | >Witam > Nowy tu jestem i nie ukrywam że do założenia profilu na portalu skłoniły mnie wypowiedzi Fizyka w tym wątku. > O ile zgadzam się z nim w kwestii dyskusyjności przekazu merytorycznego jaki podają nam media w zawiłym temacie "globalnego ocieplenia" o tyle reszta propagowanych haseł uważam pozostaje w sprzeczności z oficjalną wiedzą.
kochany, oficjalna wiedza to nie jest o ociepleniu czy oziębieniu ale o forsie, która rządy będą mogły legalnie skasować! Oficjalnie i naukowo, to mozna udowodnic, ze bronimy granic Polski w Afganistanie. Podobno chcą nas zasypać rakietami pędzonymi sokiem z maków! Co jest obraza polski, bo maki to maja byc pod Monte Cassino.
Jest jeszcze kryzys. A czy sie poprawi czy nie, to juz inne pokolenia będą sie martwic, a nie obecne rządy..
Ty masz zapłacić większe rachunki za wszystko i sie cieszyć.
Ze jest mniej zanieczyszczeń. Suma sumarum, każdy woj co sie zesra ze strachu jak mu Arab bombę podłoży, zanieczyści mniej niz. Kotłownia co ogrzewa szpital, czy nawet Kościół!!! A cieplej będzie w ciepłych krajach, a w innych zimniej. A maki pod Monte Cassino jak były tak beda czerwieńsze, bo z polskiej wzrosły krwi.
|
|
 | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > 1. Wiele się bowiem mówi o tychże wykresach, nikt natomiast nie mówi na temat metod pomiaru temperatury dla okresów sprzed np. 1000 lat.Służę uprzejmie: www.ipcc.c(*)t/ar4/wg1/ar4-wg1-chapter6.pdf> 2. Prawdziwego oblicza globalnego ocieplenia nikt nie ujawni bo kryje się ono za gigantyczną ilością danych których nie sposób opublikować,Nie tylko "sposób" ale zostało to zrobione - popatrz na długą listę odnośników do materiałów źródłowych w każdym z rozdziałów pracy przeglądowej IPCC. > 3. Z niejasnych dla mnie powodów (pomijam kwestie biznesowe) winą za rzekome ocieplenie obarczono CO2.To, że Ty tego nie rozumiesz nie znaczy, że nikt tego nie rozumie. > 4. Teoria globalnego ocieplenia wielokrotnie była podważana na łamach poważnych naukowych pism (choćby "Nature")Wątpię. Może jakiś odnośnik? > Reasumując - problem globalnego ocieplenia o ile istnieje to jest dziedziną przy której mechanika kwantowa wydaje się być matematyką szkoły podstawowej.A owszem, znajomość mechaniki kwantowej jest tu pomocna. > Dla wszystkich którzy moją wypowiedź uznają za bredzenia senne zamieszczam link do oficjalnego stanowiska PAN: www.kngeol(*)NG_w_sprawie_zmian_klimatu.pdfNo niestety, Komitet Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk popisał się ignorancją.
|
|
|  | | adamsson (61 punktów) | > Służę uprzejmie: www.ipcc.c(*)t/ar4/wg1/ar4-wg1-chapter6.pdf> Nie tylko "sposób" ale zostało to zrobione - popatrz na długą listę odnośników do materiałów źródłowych w każdym z rozdziałów pracy przeglądowej IPCC.Zaglądanie do raportów IPCC jest jak pytanie ślepego o kolor jego bielizny - Przypomnę tylko że Margaret Thatcher jako premier UK mówiła o globalnym ociepleniu w chwili kiedy jeszcze nie było żadnych poważnych opracowań naukowych a chwytne hasła oparła na odczuciach z własnej skóry i długo wcześniej już zignorowanych kilku opracowaniach stwierdzających że "klimat od tysięcy lat ociepla się". > To, że Ty tego nie rozumiesz nie znaczy, że nikt tego nie rozumie.Nie rozumiem bo znam fizyczne podstawy działania tego mechanizmu i wiem że człowiek produkuje jedynie 4% całego CO2 w atmosferze. Napisałem w poście że 96% atmosfery to para wodna która tak samo przyczynia się do efektu cieplarnianego jednak uważam że łatwiej ejst wprowadzić podatek od CO2 niż podatek od każdego litra potu. Jeżeli twoim celem jest dyskusja na argumenty to ich użyj, jeżeli ich nie masz to milcz. > > 4. Teoria globalnego ocieplenia wielokrotnie była podważana na łamach poważnych naukowych pism (choćby "Nature")> Wątpię. Może jakiś odnośnik?Proszę bardzo - www.nature(*)al/v313/n6003/pdf/313535a0.pdf i w przeciwieństwie do propagandy IPCC ta wiedza nie jest bezpłatna. > No niestety, Komitet Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk popisał się ignorancją.Ignoranctwem jest pisanie uwag nie popartych argumentem.
|
|
| |  | 5 na 5 | pavvel (8272 punktów) |
>Napisałem w poście że 96% atmosfery to para wodna
Było 90, jest 96 i pewnie ciągle rośnie? A kiedy chcesz wyjść z wanny?
>Ignoranctwem jest pisanie uwag nie popartych argumentem. >
BRAWO! To teraz czekam na twoje argumenty w tej kwestii.
|
|
| | |  | 1 na 1 | adamssson (61 punktów) | >>Napisałem w poście że 96% atmosfery to para wodna >Było 90, jest 96 i pewnie ciągle rośnie? >A kiedy chcesz wyjść z wanny? >>Ignoranctwem jest pisanie uwag nie popartych argumentem. >> >BRAWO! >To teraz czekam na twoje argumenty w tej kwestii.
Zgadzam się - mój błąd.
|
|
| | | |  | | almanzor (341 punktów) | > >>Napisałem w poście że 96% atmosfery to para wodna> >Było 90, jest 96 i pewnie ciągle rośnie?> >A kiedy chcesz wyjść z wanny?> >>Ignoranctwem jest pisanie uwag nie popartych argumentem.> >>> >BRAWO!> >To teraz czekam na twoje argumenty w tej kwestii.> Zgadzam się - mój błąd.Synu Adama. Jest nieco inaczej niż piszesz. Woda (nie tylko para wodna ale głównie skroplona w chmurach woda) ma 95% udziału w warstwie szklarniowej. Łatwo zaobserwować może każdy, że w pochmurną noc powierzchnia Ziemi traci mniej ciepła niż w noc bezchmurną. To chmury w głównej mierze chronią Ziemię od wyziębienia. CO2 ma też swoj udział ale minimalny. Według ocen sprzed panującej od kilku lat histerii glocieplistów udział czynników chroniących ciepło Ziemi przed wypromieniowaniem jest taki:  Źrodło na przykład tutaj: edu.pgi.gov.pl/muzeum/efekt/gazy_szklarniowe.htm Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) | |
|
| | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | > Wybacz. TO jest źródło?! Chyba nie traktujesz czytelnika poważnie.A co uznajesz za źródło? To jest serwis Państwowego Instytutu Geologicznego - jednostki NAUKOWO-BADAWCZEJ, a nie strona www.nawiedzeni.globcio.pl. Czy istnieje dla was inne źródło wiedzy poza IPCC?
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>> Wybacz. TO jest źródło?! Chyba nie traktujesz czytelnika poważnie. >A co uznajesz za źródło?
Minimalny wymóg to publikacja w czasopiśmie naukowym stosującym przed dopuszczeniem do druku proces recenzowania.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | almanzor (341 punktów) | >>> Wybacz. TO jest źródło?! Chyba nie traktujesz czytelnika poważnie. >>A co uznajesz za źródło? > Minimalny wymóg to publikacja w czasopiśmie naukowym stosującym przed dopuszczeniem do druku proces recenzowania.
Wskazałem informację na stronie edukacyjnej prezentującej dane znane od kilkunastu lat. Widzę Placowniku (moderatorze), że nie nadążasz za propagandą glocieplistów. Czyżbyś nie otrzymywał maili z Centrali?
Już glocieplisci sterowani przez IPCC nie kwestionują znanego naszym rolnikom do dawna faktu, że to CHMURY chronią ziemię przed nocnym wypromieniowaniem ciepła. Doktrynerzy IPCC zgadzają już się z tym spostrzeżeniem ale winią nieszczęsne CO2 za to, że powoduje tworzenie się chmur. Doktryna IPCC rozwija się. Jeszcze rok temu większość IPPCistów kwestionowała istnienie globalnego oziębienia 1940-1975. Już nie kwestionują ale winią za to Człowieka. Placowniku nadążaj!
Pozdrawiam sylwestrowo
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | placownik (17853 punktów) |
>Wskazałem informację na stronie edukacyjnej prezentującej dane znane od kilkunastu lat.
Wskazałeś? Podałeś tę stronę, edukacyjną, a jakże, jako źródło.
>Widzę Placowniku (moderatorze), że nie nadążasz za propagandą glocieplistów. Czyżbyś nie otrzymywał maili z Centrali?
Schodzimy na właściwy dla negacjonistów poziom argumentacji?
>Już glocieplisci sterowani przez IPCC nie kwestionują znanego naszym rolnikom do dawna faktu,
Już? A kiedyż to nastąpiła ta rewolucyjna zmiana?
>że to CHMURY chronią ziemię przed nocnym wypromieniowaniem ciepła.
To jeszcze mało! Globociepliści doszli też do wniosku, że chronią ją również przed wypromieniowaniem dziennym.
>Doktrynerzy IPCC zgadzają już się z tym spostrzeżeniem ale winią nieszczęsne CO2 za to, że powoduje tworzenie się chmur.
Źródło!
Dzięki za opowiastki o chmurach. Chmury są ważne. Chmury są niedoceniane. Globociepliści to przyznają i trudzą się nad udoskonaleniem stosowanych modeli klimatu między innymi właśnie pod kątem lepszego uwzględnienia w nich roli chmur. To wszystko nie zmienia faktu, że nie podajesz źródła informacji o 95% udziale pary wodnej w efekcie cieplarnianym. Czyżbyś miał z tym kłopot? Byłoby to dziwne, skoro, jak piszesz, fakt ten znany jest od dawna.
>Placowniku nadążaj!
Będę się starał.
>Pozdrawiam sylwestrowo
Pozdrawiam gorąco!
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | >  > Źrodło na przykład tutaj: edu.pgi.gov.pl/muzeum/efekt/gazy_szklarniowe.htmZarówno ten kto sfabrykował te dane jak i ten kto je cytuje albo celowo chcą wprowadzić czytelnika w błąd albo są takimi ignorantami, że nie widzą bezsensu tego rysunku. Bezsens polega na tym, że z powodu częściowego pokrywania się widm absorpcyjnych gazów cieplarnianych wymuszanie radiacyjne nie jest wielkością addytywną, a ponadto zależy logarytmicznie od stężenia gazu w atmosferze wskutek nasycania się linii absorpcyjnych w podczerwieni. Na przykład, w interesującym nas zakresie stężeń dwutlenku węgla wymuszanie radiacyjne wyraża się z dobrym przybliżeniem wzorem: Δ F = 5.35 ln( C1/ C0) W/m 2, gdzie C0 i C1 to, odpowiednio, początkowe i końcowe stężenie CO 2 w atmosferze powodujące zmianę wymuszania Δ F [Myhre, G., E. J. Highwood, K. P. Shine, and F. Stordal (1998), New estimates of radiative forcing due to well mixed greenhouse gases, Geophys. Res. Lett., 25(14), 2715-2718]. Warto zauważyć, że wzór ten jest zgodny z podaną przeze mnie wartością numeryczną Δ F dla podwojenia stężenia CO 2. Ponieważ almanzor nie zdołał zrozumieć znaczenia tej wartości, więc nie sądzę aby potrafił wyjaśnić co podane przez niego "udziały w efekcie cieplarnianym" oznaczają i jaki mają związek z wymuszaniem radiacyjnym Δ F.
|
|
| | | | | |  | | almanzor (341 punktów) |
> > Źrodło na przykład tutaj: edu.pgi.gov.pl/Wszystkiego dobrego Fizyk w Nowym Roku! Piszesz: > Zarówno ten kto sfabrykował te dane jak i ten kto je cytuje albo celowo chcą wprowadzić czytelnika w błąd albo są takimi ignorantami, że nie widzą bezsensu tego rysunku.Moja tu rola niewielka. Tylko zrobiłem ilustrację. Ciekawe, że wykres Cię drażni, a dokładnie to samo pokazująca tabelka witryny edukacyjnej Państwowego Instytutu Geologicznego już nie. Dałem link do tej witryny abyś również Ty mógł zapoznać się ze źródłami, z których ich witryna edukacyjna wzięła informacje. Chyba, że kwestionujesz dokonania naukowców którzy tam zostali wskazani, wtedy namawiam abyś się z nimi starł bezpośrednio. Wówczas albo oni Ci wytłumaczą o co chodzi, albo Ty ich przekonasz, żeby zmienili publikowane przez siebie dane. Zacznij od pracy przy wskazanych tam źródłach! Dalej Fizyk pisze: > Bezsens polega na tym, że z powodu częściowego pokrywania się widm absorpcyjnych gazów cieplarnianych wymuszanie radiacyjne nie jest wielkością addytywną,Tu już mnie załamujesz Fizyku. Twierdzisz: "nie jest wielkością addytywną"(!). Czyżbyś nie pamiętał, że cała kilkunastoletnia propaganda sceptycznych glocieplistów opiera się na doktrynie, że z powodu spalania węgla kopalnego przez naszą cywilizację emitowana jest ilość CO2, która DODAJĄC SIĘ do jego stężenia naturalnego spowoduje przekroczenie ilości pozwalającej dotąd na samoregulację przyrody, co grozi katastrofą niekontrolowanego globalnego ocieplenia. Na razie! Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > >> Źródło na przykład tutaj: edu.pgi.gov.pl/> > Zarówno ten kto sfabrykował te dane jak i ten kto je cytuje albo celowo chcą wprowadzić czytelnika w błąd albo są takimi ignorantami, że nie widzą bezsensu tego rysunku.> Moja tu rola niewielka. Tylko zrobiłem ilustrację.Bez zrozumienia co ilustrujesz? > Ciekawe, że wykres Cię drażni, a dokładnie to samo pokazująca tabelka witryny edukacyjnej Państwowego Instytutu Geologicznego już nie.Ta tabelka to też bzdura. > Dałem link do tej witryny abyś również Ty mógł zapoznać się ze źródłami, z których ich witryna edukacyjna wzięła informacje.Źródłami? Czyżbyś sugerował, że te nonsensy zostały opublikowane w jakimś poważnym czasopiśmie naukowym o międzynarodowej renomie? Potrafisz wskazać konkretną publikację z podaniem strony? > > Bezsens polega na tym, że z powodu częściowego pokrywania się widm absorpcyjnych gazów cieplarnianych wymuszanie radiacyjne nie jest wielkością addytywną,> Czyżbyś nie pamiętał, że cała kilkunastoletnia propaganda sceptycznych glocieplistów opiera się na doktrynie, że z powodu spalania węgla kopalnego przez naszą cywilizację emitowana jest ilość CO2, która DODAJĄC SIĘ do jego stężenia naturalnego spowoduje przekroczenie ilości pozwalającej dotąd na samoregulację przyrody, co grozi katastrofą niekontrolowanego globalnego ocieplenia.Chyba nie powiedziałem dostatecznie jasno o jaką addytywność tu chodzi. Chodzi o to, że dodawanie stałych przyrostów stężenia CO 2 do atmosfery (np. zwiększanie go co 50 ppm) nie powoduje stałych przyrostów wymuszania radiacyjnego. Przyrosty te są coraz mniejsze - zależność jest w przybliżeniu logarytmiczna. Zrobienie powyższego wykresu (gdzie "udział" ma się rozumieć się sam przez się) milcząco zakłada istnienie takiej addytywności. To jest nieprawda: podwojenie stężenia CO 2 w atmosferze nie podwoi wymuszania radiacyjnego tego gazu. Życzę Ci wszelkiej pomyślności w Nowym Roku!
|
|
| | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) | > >>> Źródło na przykład tutaj: edu.pgi.gov.pl/> >> Zarówno ten kto sfabrykował te dane jak i ten kto je cytuje albo celowo chcą wprowadzić czytelnika w błąd albo są takimi ignorantami, że nie widzą bezsensu tego rysunku.> > Moja tu rola niewielka. Tylko zrobiłem ilustrację.> Bez zrozumienia co ilustrujesz?Witam w Nowym Roku! Ja mam wrażenie, że almanzor świadomie dobiera i manipuluje danymi. Jego raczej nie interesuje jak jest naprawdę. On chce tylko wykazać, że ma rację. Jest świadomy, że Ciebie czy mnie tymi bzdurami nie przekona, ale liczy, że może ktoś niezorientowany w temacie mu uwierzy. Ta strona nie jest aż tak głupia jak to wygląda na pierwszy rzut oka. Gdyby almanazor nie był hipokrytą, to nie powoływałby się na nią, gdyż to co tam jest przeczy jego tezom. Zacytowałem mu nawet fragment. Oczywiście tendencyjnie go wybrałem tylko po to żeby pokazać jak bardzo się myli. Tylko, że on się tym nie przejmuje. Wybiera sobie tylko te dane, które mu do jego teorii pasują. Nie zauważa natomiast niczego, co jego wierze w globalny spisek przeczy. Niestety.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Dałem link do tej witryny abyś również Ty mógł zapoznać się ze źródłami, z których ich witryna edukacyjna wzięła informacje. Chyba, że kwestionujesz dokonania naukowców którzy tam zostali wskazani, wtedy namawiam abyś się z nimi starł bezpośrednio. Wówczas albo oni Ci wytłumaczą o co chodzi, albo Ty ich przekonasz, żeby zmienili publikowane przez siebie dane. Zacznij od pracy przy wskazanych tam źródłach!
Jakich źródłach?! Bawisz się z nami w ciuciubabkę? Przy tabeli na wskazanej przez Ciebie stronie, którą pracowicie kopiują dziesiątki polskich zaprzeczaczy, nie ma żadnego odesłania do źródeł!
Do Siego!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) |
Twoje 'źródło' mówi:Dominujący udział w efekcie cieplarnianym ma para wodna. Jej zawartość w atmosferze ziemskiej jest zmienna w czasie i różna nad poszczególnymi obszarami naszej planety ( waha się w granicach 40% do 95%), co wynika z cyklu krążenia wody w środowisku na skutek procesów: parowania, skraplania, sublimacji i resublimacji pogrubienie moje Do materiału, w którym znajdują się takie błędy należy podchodzić raczej sceptycznie i informacje tam zawarte weryfikować w bardziej wiarygodnych źródłach. Ale skoro ta strona jest dla ciebie wyrocznią - proszę: Cytat:W historii naszej Ziemi klimat zmieniał się wielokrotnie. Znacznym zmianom ulegało również stężenie dwutlenku węgla w atmosferze. Zmiany tych dwóch czynników dość dobrze do siebie pasują, z czego można wnioskować, że dwutlenek węgla ma stosunkowo duży bezpośredni lub pośredni wpływ na kształtowanie się klimatu na Ziemi.
|
|
| |  | 6 na 6 | placownik (17853 punktów) |
>Napisałem w poście że 96% atmosfery to para wodna która tak samo przyczynia się do efektu cieplarnianego
Już wtedy, kiedy tłukli mi w szkole do głowy ile to w powietrzu jest azotu, podejrzewałem, że to zwykłe komunistyczne kłamstwo. No i wyszło na moje!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >Napisałem w poście że 96% atmosfery to para wodna która tak samo przyczynia się do efektu cieplarnianego> Już wtedy, kiedy tłukli mi w szkole do głowy ile to w powietrzu jest azotu, podejrzewałem, że to zwykłe komunistyczne kłamstwo. No i wyszło na moje! Bo to propagandy było 96% i drugie tyle indoktrynacji.  A reszta, to górka świńska. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | SetP (36 punktów) | Na Madagaskarze wygiął jeden z gatunków drzewa. Nie dlatego ze ludzie je wycięli. Ale dlatego że ludzie wytępili jeden z gatunków ptaków. Ptaki te żywiły sie owocami tego drzewa. Nasiono by zakiełkować musiało przejść przez układ trawienny tego ptaka. Nie jest tak ze będzie ciepełko i dużo dwutlenku węgla - to super - bo roślinki lubią ciepełko i dwutlenek węgla. Wegetacja roślin w naszej strefie klimatycznej wymaga zim i mrozów. jak będzie ciepełko, nie będzie jabłek, śliw, jak i wielu innych odmian roślin. Zabraknie tych roślin - zabraknie zwierząt żywiących się nimi. Rzadko kto zdaje sobie sprawę że tylko rośliny potrafią wytwarzać skrobie. Jesli by dziś zabrakło roślin ostatnie lwy zdechną za dwa tygodnie. Ludzie dzięki zgromadzonym zapasom umrą z głodu za miesiąc. Zmieniając warunki w jednym miejscu to tak jak byśmu pchnęli pierwszą kostkę domina.
|
|
| |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > >> Teoria globalnego ocieplenia wielokrotnie była podważana na łamach poważnych naukowych pism (choćby "Nature")> > Wątpię. Może jakiś odnośnik?> Proszę bardzo - www.nature(*)al/v313/n6003/pdf/313535a0.pdfUmacniasz mnie w moich wątpliwościach. No bo niby jak pomiary zawartości metali ciężkich w lodowcach Antarktydy miałyby podważać globalne ocieplenie?
|
|
 | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) | >pomimo że np para wodna stanowiąca ponad 90% atmosfery także przyczynia się do podnoszenia temperatury to medialno-polityczno-biznesowa nagonka skupiona jest na CO2.
A kto Ci takich głupot nagadał? Gdyby to miała być prawda, to chyba skrzelami byś musiał oddychać. Zawartość pary wodnej w powietrzu zależy na przykład od temperatury czy ciśnienia i waha się w przedziale od 0 do około 4%. A jak widzisz, że gdzieś podają, że wilgotność powietrza wynosi 90% to jest to wilgotność względna. Oznacza to, że w powietrzu jest 90 procent pary wodnej w odniesieniu do stanu maksymalnego nasycenia w danych warunkach.
> Gdzie tu rozum? No właśnie.
|
|
 | | placownik (17853 punktów) | |
|
|  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) |
>To, że to działalność człowieka odpowiedzialna jest za obserwowane zmiany klimatu nie jest udowodnione ze 100% pewnością i zapewne nigdy takim nie będzie. Tym nie mniej, nierzetelność w wykazywaniu swoich racji wykazywana powszechnie przez przeciwników tej tezy skłaniać powinna do wyjątkowej ostrożności przy analizowaniu ich argumentów. > Widzisz "Tak" i "Nie"! Ludzie wielokrotnie to pokazali, że jedności w najbardziej newralgicznych sprawach nie osiągają. Interesy i utrzymanie pozycji w świecie to rzecz dominująca, to argument przeważający i decydujący, o odwlekaniu czasu i intensywności reakcji, o wprowadzeniu zmian w kierunku poprawy sytuacji... Ostatnie lata pokazały jak krucha jest struktura rządów ludzkich. Mały kryzys ekonomiczny, klimatyczny czy obyczajowy, potrafi zniszczyć pokój i spokój ludzi, wszystko zamienić w gruzy. A do tego te dyskusje naukowców! W internecie znajdziesz na zawołanie opinie na "tak", jak i opinie na "nie". Co przeważy? Efekt - brak reakcji. Postawa - jak dotychczas: "róbmy swoje jak dotąd" Czas ucieka, a ludzie dalej rujnują ziemię. Zastanawiam się często dlaczego człowiek XXI wieku jest taki nieporadny, zagubiony, bezwolny i jak krówka - starowinka, która ciągną za sznur na rzeź, a jednocześnie zły, bezkompromisowy, okrutny i - niestety - głupi. Ludzie zachowują się jak bezwolne organizmy popychane to tu, to tam. A do tego wszystkiego rzeczą charakterystyczną współczesnego człowieka jest BRAK MIŁOŚCI. Wydaje się, że hasła kolejnych lat już od dawna powinny brzmieć: ' Masz nienawidzić swego bliźniego'". Dzisiaj dominuje kwestia interesów w ocenie zjawisk zmian klimatycznych, tego zjawiska przyczyn, pojawiają się argumenty za i przeciw. Znajdziesz naukowca, duchownego, polityka i kogo tam jeszcze, który będzie "za" jak i inny "przeciw" tej czy innej teorii, czy interpretacji zjawisk. Warto może tu przypomnieć proroctwa biblijne na nasze czasy znane pod nazwą "Czterech jeźdźców apokalipsy". Dlaczego? Bo przebiegu ich realizacji wszyscy mieszkańcy ziemi są obserwatorami.
Napisano: " I ujrzałem, gdy Baranek otworzył jedną z siedmiu pieczęci, i usłyszałem jedno z czterech żywych stworzeń, mówiące głosem jak grom: "Przyjdź!" I ujrzałem, a oto koń biały, a siedzący na nim miał łuk; i dano mu koronę, i wyruszył - zwyciężając i żeby dopełnić swego zwycięstwa. A gdy otworzył drugą pieczęć, usłyszałem drugie żywe stworzenie, mówiące: "Przyjdź!" I wyszedł inny koń, maści ognistej, a siedzącemu na nim dano zabrać pokój z ziemi, tak by jedni drugich zabijali; i dano mu wielki miecz. A gdy otworzył trzecią pieczęć, usłyszałem trzecie żywe stworzenie, mówiące: "Przyjdź!" I ujrzałem, a oto koń czarny, a siedzący na nim miał w swej ręce wagę szalkową. I usłyszałem głos jak gdyby pośród czterech żywych stworzeń, mówiący: "Kwarta pszenicy za denara i trzy kwarty jęczmienia za denara; a nie wyrządzaj szkody oliwie i winu". A gdy otworzył czwartą pieczęć, usłyszałem głos czwartego żywego stworzenia, mówiący: "Przyjdź!" I ujrzałem, a oto koń blady, a siedzący na nim miał na imię Śmierć. A tuż za nim podążał Hades. I dano im władzę nad czwartą częścią ziemi, aby zabijali długim mieczem i niedoborem żywności, i śmiertelną plagą, i przez dzikie zwierzęta ziemi. A gdy otworzył piątą pieczęć, ujrzałem pod ołtarzem dusze pozabijanych z powodu Bożego słowa i z powodu działalności świadczenia, którą im powierzono. I zawołały donośnym głosem, mówiąc: "Dokądże, Wszechwładny Panie, święty i prawdziwy, będziesz się wstrzymywał z osądzeniem i pomszczeniem naszej krwi na tych, którzy mieszkają na ziemi?" (Objawienie 6:1-10) To takie inne spojrzenie na wydarzenia na ziemi dzisiaj i za chwilę. Pozdrawiam
|
|
| |  | | pavvel (8272 punktów) | Powiedz mi co te Twoje cytaty mają wspólnego z globalnym ociepleniem? Jest w zasadzie słuszne, że używasz ich w tematach religijnych. Nie do końca akceptuję, ale rozumiem gdy rzucasz nimi w tematach dotyczących historii starożytnego Egiptu i Izraela. Nie widzę natomiast absolutnie żadnego sensu we wplataniu ich do dyskusji o globalnym ociepleniu. O ile poprzedni ban za używanie biblijnych cytatów uważam za niesłuszny, o tyle za tę wypowiedź jak najbardziej ostrzeżenie ci się należy. Masz szczęście, że placownik wyrozumiały, a bardziej gorliwi moderatorzy nieczęsto w dziale nauka goszczą. 
Parę słów do moderatorów i webmastera: Nie wiem jakiego słownika używa funkcja podgląd i nie wiem jaka jest możliwość jego edycji, ale dobrze byłoby gdyby nicki (jeżeli nie wszystkich użytkowników, to przynajmniej wasze) nie były przez podgląd podkreślane na czerwono. Przed chwilą podgląd poprawił mi placownik na planownik.
|
|
| | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Powiedz mi co te Twoje cytaty mają wspólnego z globalnym ociepleniem?> Bardzo dużo. Po pierwsze pokazują, że ludzie nie umieja sie rządzić i dogadywac ze sobą. Chociaż Stany Zjednoczone z Unią stanowią pewnie owego biblijnego dwuczłonowego króla południa, to jednak nie potrafią działać skutecznie nad poprawą stosunków w świecie, zło się nasila. Po drugie, że ludzie muszą mieć kierownictwo, jedno prawo dla wszystkich mieszkańców ziemi, tym samym wszyscy mieszkańcy ziemi muszą pracować nad posłuszeństwem temu prawu. Ale tego żaden człowiek nie uczyni, a i ludzie nie dadzą nagiąć swe karki, dlatego koniec tego systemu bliski; Końcowe efekty wskazałem w wersetach zapisanych w Objawieniu 6 rozdziale. To efekt działalności ludzi A na białym koniu - Jezus, który zrobi z tym wszystkim porządek. Czytasz: I ujrzałem, a oto koń biały, a siedzący na nim miał łuk; i dano mu koronę, i wyruszył - zwyciężając i żeby dopełnić swego zwycięstwa.> Jest w zasadzie słuszne, że używasz ich w tematach religijnych. Nie do końca akceptuję, ale rozumiem gdy rzucasz nimi w tematach dotyczących historii starożytnego Egiptu i Izraela. Nie widzę natomiast absolutnie żadnego sensu we wplataniu ich do dyskusji o globalnym ociepleniu.> Globalne ocieplenie to efekt niewłaściwego gospodarowania ludzi zasobami ziemi. To rujnowanie ziemi. Ono jej stan zaawansowania wskazuje chwile interwencji Boga. Ziemia nie może być zniszczona, wielu to nie interesuje prowadzą swój biznes nie zważając na konsekwencje, a przecież na koniec, na ziemi mają pozostać prawi po czas niezmierzony.. Naukowcy odrzucili Boga, tym samym więc nie mają nikogo nad sobą, robią co chcą, a jako, że ze zbrojenia i na produkcji broni robi się największe pieniądze najwięcej naukowców tam właśnie pracuje wymyślając coraz to doskonalsze sposoby zabijania. Działają według swego widzimisię. Dosłownie. Wśród tych ludzi zawsze będzie konflikt interesów. Dlatego w tym fragmencie Biblii pokazano, koniec tego systemu rzeczy. > O ile poprzedni ban za używanie biblijnych cytatów uważam za niesłuszny, o tyle za tę wypowiedź jak najbardziej ostrzeżenie ci się należy.> Czemu się tak śpieszysz. Dlaczego uważasz mnie za głupszego od siebie. Tylko dlatego, ze rozumiem biblijny przekaz na nasze czasy? Ateiści uważają, że znają prawdę. Ale co takiego znają? Wiedzą, że nic nie wiedzą? Na pewno to wiedzą? Fakt, nic nie znają. A nie znają, bo nie chcą i odrzucili nawet rozmowę na ten temat. To jest mądre i racjonalne? Każdego, kto rozszerza zakres spojrzenia na różne kwestie, inaczej aniżeli Ty chcesz obdarzać banem? Pomyśl. > Masz szczęście, że placownik wyrozumiały, a bardziej gorliwi moderatorzy nieczęsto w dziale nauka goszczą.  > Ciesze się. Jednak nie w tym rzecz, by jeden lub kilku ludzi decydowało o czym warto rozmawiać, a o czym nie. Bo skąd wiesz ziemski człowieku, że tym razem znasz odpowiedź? Nie wiesz. Może Tobie coś wyjaśniłem! Chciałbym. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> Nie widzę natomiast absolutnie żadnego sensu we wplataniu ich do dyskusji o globalnym ociepleniu. A ja jeden to bym jednak wplótł (w miłym Miłującemu prawdę tłumaczeniu z angielskiego "oryginału") Potem Bóg ich pobłogosławił i rzekł do nich Bóg: "Bądźcie płodni i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię i opanujcie ją, a także podporządkujcie sobie ryby morskie i latające stworzenia niebios, i wszelkie żywe stworzenie, które się porusza po ziemi" (Rdz 1,26). No tośmy ją wzięli i opanowali. I żadna rybka, ptaszek ani inne żywe stworzenie już nam, spadkobiercom judeochrześcijańskiej tradycji, nie podskoczy. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | > >Nie widzę natomiast absolutnie żadnego sensu we wplataniu ich do dyskusji o globalnym ociepleniu.> A ja jeden to bym jednak wplótł (w miłym Miłującemu prawdę tłumaczeniu z angielskiego "oryginału")> Myślę, że nie masz właściwych informacji. Zobacz do Przedmowy do PNŚ: "PRZETŁUMACZENIE Pisma Świętego z języków oryginału - hebrajskiego, aramejskiego i greckiego - na mowę używaną obecnie to bardzo odpowiedzialne zadanie. Oznacza wyrażenie w innym języku myśli i wypowiedzi Jehowy Boga, niebiańskiego Autora tego świętego zbioru sześćdziesięciu sześciu ksiąg, które święci mężowie dawno temu spisali pod wpływem natchnienia dla naszego pożytku w dobie dzisiejszej. Świadomość ta skłania do głębokiej refleksji. Tłumacze New World Translation of the Holy Scriptures, przejęci miłością i bojaźnią wobec Boskiego Autora Pisma Świętego, czują się przed Nim szczególnie odpowiedzialni za jak najwierniejsze przekazanie Jego myśli i oznajmień. Poczuwają się też do odpowiedzialności przed wnikliwymi czytelnikami, którzy w dążeniu do wiecznotrwałego wybawienia zdani są na korzystanie z przekładu natchnionego Słowa Najwyższego Boga. W takim poczuciu wielkiej odpowiedzialności komitet złożony z mężczyzn oddanych Bogu pracował przez wiele lat nad New World Translation of the Holy Scriptures." Jak widzisz efektem przekładu z oryginału powstała angielskojęzyczna Biblia Świadków Jehowy: New World Translation of the Holy Scriptures. A dopiero tę przetłumaczono na język Polski. I ten werset jest prawdziwy. > Potem Bóg ich pobłogosławił i rzekł do nich Bóg: "Bądźcie płodni i stańcie się liczni oraz napełnijcie ziemię i opanujcie ją, a także podporządkujcie sobie ryby morskie i latające stworzenia niebios, i wszelkie żywe stworzenie, które się porusza po ziemi" (Rdz 1,26). > Zrobiłeś mały błąd, bo jest to werset z Księgi Rodzaju 1:28. > No tośmy ją wzięli i opanowali.> I żadna rybka, ptaszek ani inne żywe stworzenie już nam, spadkobiercom judeochrześcijańskiej tradycji, nie podskoczy.> Widzisz to tez tak nie jest. Jehowa nie zrezygnował z realizacji swych zamierzen. Trochę się odwleka, chociaż nigdzie Jehowa nie określił terminu pełnego zrealizowania tego proroctwa. To z powodu odstępstwa Adama i Ewy, z powodu ludzkiej niedoskonałości i błędu, termin realizacji odsunął się na chwilę. To zdjęcie jest dowodem na to, że ludzie rujnują ziemię, jak bardzo została zrujnowana. To tez jest dowodem, że czas z tym skończyć, ludzie sami proszą Boga o koniec tego systemu, takimi faktami. Dzisiaj przecież ziemia w żadnym razie nie jest zamieszkana przez ludzi prawych! To przed nami. Pozdrawiam
|
|
 | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > 1. Wiele się bowiem mówi o tychże wykresach, nikt natomiast nie mówi na temat metod pomiaru temperatury dla okresów sprzed np. 1000 lat. Gdzieś znalazłem informację że robiono to na podstawie pomiarów dendrologicznych (przyrost słoju pnia drzewa) jednak nikt nie wspomniał że przyrost pnia drzewa nie zależy wyłącznie od temperatury, ale także od nawodnienia, nasłonecznienia, dostępności soli mineralnych w podłożu, i zawartości CO2 w powietrzu!Dendrologia dostarcza całkiem dobrych danych dotyczących przeszłości klimatu (jak doczytać literaturę, można odkryć, że stanowiska badawcze dobiera się tak, żeby drzewa były maksymalnie limitowane w rozwoju jednym czynnikiem, tak żeby grubość przyrostów czy gęstość najbardziej z nim korelowała), ale to nie jest jedyne źródło takich danych. Inne rekonstrukcje rysują podobne obrazy przeszłego klimatu. [...] > 2. Prawdziwego oblicza globalnego ocieplenia nikt nie ujawni bo kryje się ono za gigantyczną ilością danych których nie sposób opublikować, a co za tym idzie łatwo nimi manipulować.Czasem się zastanawiam, czy czytam portal Racjonalista, czy Miłośnik Spiskowych Teorii Dziejów. Dane są publikowane, w tym surowe dane pomiarowe, tu np. można znaleźć linki: www.realclimate.org/index.php/data-sources/Poza tym... nie za duży trochę ten spisek? Publikowanych jest kilka głównych szeregów czasowych temperatur (np. GISTEMP, HadCRU, NOAA NCDC, JMA) -- w różnych krajach, różnych ośrodkach -- a także pomiary satelitarne (UAH, RSS), pomiary temperatur powierzchni oceanów, pomiary stratosferyczne, itd. itp. Ci wszyscy ludzie z tylu różnych miejsc tak się wzięli i zmówili... że zmanipulują? Naprawdę? To jest ta wiedza, co ma mieć przewagę nad wiarą? Bo dla mnie wygląda to dokładnie odwrotnie -- odrzucanie wiedzy naukowej może i niedoskonałej, ale w wielu miejscach bardzo dobrze poświadczonej, na rzecz wiary w "manipulację", czy przesądu i nieuzasadnionych, kategorycznych ocen typu "nic nie wiadomo". [...] > 3. Z niejasnych dla mnie powodów (pomijam kwestie biznesowe) winą za rzekome ocieplenieOcieplenie nie jest rzekome. > obarczono CO2.Dane empiryczne mogą być? Otóż m.in. dlatego, że od kilkudziesięciu lat obserwuje się z orbity mniej energii wypromieniowywanej w kosmos w paśmie pochłaniania CO2, a na powierzchni Ziemi więcej energii przychodzącej z atmosfery w paśmie promieniowania CO2. Jaki byś z tego wyciągnął wniosek? > W atmosferze krąży cały układ okresowy pierwiastków i ich kombinacji wraz ze swoimi parametrami ciepła właściwego i pomimo że np para wodna stanowiąca ponad 90% atmosferyHola, hola, zły człowieku! Propozycja: najpierw doczytaj podstawy, potem wypowiadaj kategoryczne sądy. Ostatnio kiedy sprawdzałem, ziemską atmosferą dawało się jeszcze oddychać, tzn. miała ~78% azotu, ~21% tlenu, ~1% argonu i resztę w ilościach śladowych. Para wodna to średnio 0.25% atmosfery. Potrafisz policzyć, o ile rzędów wielkości się pomyliłeś? Potrafisz odpowiedzieć na pytanie, co stałoby się z człowiekiem, który usiłowałby oddychać taką atmosferą jaką opisujesz? Możesz zacząć od sprawdzenia, jaką temperaturę musiałaby mieć, żeby utrzymać te "ponad 90%" pary wodnej. > 4. Teoria globalnego ocieplenia wielokrotnie była podważana na łamach poważnych naukowych pism (choćby "Nature")Zacytuj. [...] > Reasumując - problem globalnego ocieplenia o ile istnieje to jest dziedziną przy której mechanika kwantowa wydaje się być matematyką szkoły podstawowej.Nonsens. > Dla wszystkich którzy moją wypowiedź uznają za bredzenia senne zamieszczam link do oficjalnego stanowiska PAN: www.kngeol(*)NG_w_sprawie_zmian_klimatu.pdfTo nie jest "oficjalne stanowisko PAN", tylko znana już nie tylko w kraju kompromitacja Komitetu Nauk Geologicznych PAN -- który opublikował stanowisko nie rozumiejąc badań na które się powołuje. Tutaj dobre omówienie tej wpadki: doskonales(*)tu-Nauk-Geologicznych-PAN.htmla tutaj stanowisko geofizyków PAN, którzy nie mają wątpliwości co do ludzkiego wpływu na atmosferę, podobnie jak koledzy geolodzy z całego świata: www.kgeof.(*)/pliki/Stanowisko_Komitetu.doc
|
|
| almanzor (341 punktów) | > Błagam liczne grono zgromadzone na tym Forum. No jak to w końcu jest?> Raz ten i ów biadoli nad globalnym ociepleniem (na słaby rozum znowu zaleją nas oceany). Z kolei> inny biadoli nad możliwością nadejścia nowej (kolejnej?) "Epoki Lodowcowej":> www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,33122 ( i nie tylko tutaj). No to jak ma być? Czy> globalne ocieplenie spowoduje globalne ochłodzenie? Nie rozumiem. Wytłumaczcie tak jak "dla> słabych". Wszak "błogosławieni ubodzy duchem...".> Widać mój racjonalizm jest koślawy. Pewnie jestem "inteligentny inaczej". Jednako w tym> przypadku winno być na zasadzie wyłączności. Albo zimno, albo ciepło. Takie "Exclusive OR",> "logicznie - elektronicznie" EXOR. Czy jak wola inni "Bang-Bang".> Pozdrowienia> JATOBardzo interesujące postawienie sprawy. Globalne ocieplenia występują na przemian z globalnymi oziębieniami i nic złego Człowiekowi to nie czyni. Chyba każdy myślący lepiej od małpy stwierdzi, że globalne oziębienie jest dla życia na Ziemi bardziej nieprzyjazne niż globalne ocieplenie. Jest źle, że pozwalamy sobie odbierać pieniądze za karę pod pretekstem i bez dowodu na to, że to my korzystając z energii wyprodukowanej z węgla kopalnego spowodowaliśmy globalne ocieplenie, które skądinąd nikomu nie zaszkodziło. Nikt nie udowodnił ani tego, ze globalne ocieplenie jest szkodliwe, ani tego że zostalo spowodowane wzrostem stężenia CO2 w atmosferze, ani tego, że spalanie cywilizacyjne węgla koplanego spowodowało wzrost stężenia CO2 w powietrzu. I to by było na razie na tyle pozdrawiam Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
 | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Chyba każdy myślący lepiej od małpy stwierdzi, że globalne oziębienie jest dla życia na Ziemi bardziej nieprzyjazne niż globalne ocieplenie.
Każda małpa żyjąca na sawannie zamieniającej się w pustynię stwierdzi, że globalne ocieplenie jest nieprzyjazne.
|
|
|  | | almanzor (341 punktów) | >> Chyba każdy myślący lepiej od małpy stwierdzi, że globalne oziębienie jest dla życia na Ziemi bardziej nieprzyjazne niż globalne ocieplenie. >Każda małpa żyjąca na sawannie zamieniającej się w pustynię stwierdzi, że globalne ocieplenie jest nieprzyjazne. > A co to ma wspólnego z globalnym ociepleniem? G.O. powoduje wzrost nawilgocenia prawie wszędzie. To globalne oziębienia powoduja wystepowanie susz i stepowienie stref umiarkowanych. Małpy są madrzejsze niż wielu "uczonych". Małpom ocieplenie nie przeszkadza.
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
2 na 2 | adamsson (61 punktów) | > Błagam liczne grono zgromadzone na tym Forum. No jak to w końcu jest?> Raz ten i ów biadoli nad globalnym ociepleniem (na słaby rozum znowu zaleją nas oceany). Z kolei> inny biadoli nad możliwością nadejścia nowej (kolejnej?) "Epoki Lodowcowej":> www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,33122 ( i nie tylko tutaj). No to jak ma być? Czy> globalne ocieplenie spowoduje globalne ochłodzenie? Nie rozumiem. Wytłumaczcie tak jak "dla> słabych". Wszak "błogosławieni ubodzy duchem...".> Widać mój racjonalizm jest koślawy. Pewnie jestem "inteligentny inaczej". Jednako w tym> przypadku winno być na zasadzie wyłączności. Albo zimno, albo ciepło. Takie "Exclusive OR",> "logicznie - elektronicznie" EXOR. Czy jak wola inni "Bang-Bang".> Pozdrowienia> JATOSzanuje takie postawienie sprawy bo sam wiele razy zadawałem podobne pytania. Niestety szukając źródeł dotarłem jedynie do dyskusyjnych materiałów których wiarygodność jest co najmniej wątpliwa (choćby cytowane z lubością przez Fizyka raporty IPCC). Na dzień dzisiejszy dla mnie "Globalne ocieplenie" jest polityczną grą mającą na celu opodatkowanie świata i stworzenie "Eldorado" nowych czasów dla zaspokojenia interesów wąskiej grupy społecznej. Zaznacze że nie jestem zwolennikiem żadnej z teorii spiskowych jednak w tym wypadku mamy doczynienia z tak trudnym społecznie problemem że nie widzę innego wytłumaczenia. Posłużmy się przykładem - samochodu. Ze względu na obostrzenia klimatyczne na samochody i producję z nimi związaną nakładane są coraz to nowe i wyższe podatki (choćby opłata recyklingowa) w wielu miastach żeby wjechać do centrum trzeba mieć specjalną nalepkę której zdobycie kosztuje pewne pieniądze (jest to forma podatku) - i te opłaty ponosimy jako użytkownicy samochodu. Z drugiej strony mamy producentów materiałów do produkcji aut (np. huty) które mają w tej chwili limity emisji CO2 i za ich przekroczenie muszą słono płacić (limity z założenia są za niskie) i koszty te są zawsze dorzucane do ceny produktu finalnego (jeśli ktoś się łudzi że huta bierze takie koszty na siebie pomniejszając zysk to niech zmieni przedszkole) - blachy ktora wędruje do producenta samochodów. Producent ją przetwarza i w postaci samochodu my kupujemy tą blachę płacąc wszystkie koszty jakie poniosła huta i producent auta. Jak na ironię - w dobie rzekomego zagrożenia globalnym ociepleniem powinniśmy dążyć do jak najmniejszego zużycia materiałów bo wszelka produkcja wiąże się z poborem energii a ten z wytwarzaniem CO2 (myli się ten kto sądzi że odnawialne źródła energii nie wiążą się z wytwarzaniem CO2). Tymczasem VW Golf produkowany w latach 74-83 ważył w granicach 830kg, podczas gdy ostatni model tego auta (Golf 6) to już 1371kg do 1426kg. Przy czym stopień skomplikowania konstrukcji podwoił się co dodatkowo zwiększa zapotrzebowanie energii na wytworzenie. Nie muszę wspominać że żeby napędzić większą masę potrzebny jest mocniejszy silnik (Golf GTI '83 w topowej wersji miał silnik o mocy 112 koni mechanicznych, podczas gdy najsłabszy silnik Golfa 6 ma 80KM, następny to już 106KM) czyli to co 20 lat temu było wierzchołkiem góry dziś ledwo starcza. Patrząc na ten przykład nie widzę aby producenci byli przejęci ograniczeniem produktu masowo w celu redukcji energochłonności produkcji. Przeciwnie - ich dążenie skłaniają się ku temu aby sprzedać nam jak największy pakiet w ramach określonej ceny. Równolegle ze zdobywaniem naukowej wiedzy na temat ocieplenia proponuję prześledzić karierę polityczną tego problemu. Reasumując - uważam że limity CO2 są sposobem na znalezienie drugiego obiegu pieniądza na świecie. Jeden to handel towarami i usługami, drugi - handel niczym, bo niczym jest limit CO2. Na podobnej zasadzie kiedyś proboszcz dawał albo nie dawał odpust - wszystko zależało od kasy. Problem w tym że koszty całej imprezy poniesiemy my - konsumenci. W prawdziwym świecie dyskusja już się zaczęła www.youtube.com/watch?v=JU3etnD8dzk
|
|
 | | almanzor (341 punktów) | > >Błagam liczne grono zgromadzone na tym Forum. No jak to w końcu jest?> >Raz ten i ów biadoli nad globalnym ociepleniem (na słaby rozum znowu zaleją nas oceany). Z kolei> >inny biadoli nad możliwością nadejścia nowej (kolejnej?) "Epoki Lodowcowej":> >www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,33122 ( i nie tylko tutaj). No to jak ma być? Czy> >globalne ocieplenie spowoduje globalne ochłodzenie? Nie rozumiem. Wytłumaczcie tak jak "dla> >słabych". Wszak "błogosławieni ubodzy duchem...".> >Widać mój racjonalizm jest koślawy. Pewnie jestem "inteligentny inaczej". Jednako w tym> >przypadku winno być na zasadzie wyłączności. Albo zimno, albo ciepło. Takie "Exclusive OR",> >"logicznie - elektronicznie" EXOR. Czy jak wola inni "Bang-Bang".> >Pozdrowienia> >JATO> Szanuje takie postawienie sprawy bo sam wiele razy zadawałem podobne pytania. Niestety szukając źródeł dotarłem jedynie do dyskusyjnych materiałów których wiarygodność jest co najmniej wątpliwa (choćby cytowane z lubością przez Fizyka raporty IPCC). Na dzień dzisiejszy dla mnie "Globalne ocieplenie" jest polityczną grą mającą na celu opodatkowanie świata i stworzenie "Eldorado" nowych czasów dla zaspokojenia interesów wąskiej grupy społecznej.> Zaznaczę, że nie jestem zwolennikiem żadnej z teorii spiskowych jednak w tym wypadku mamy do czynienia z tak trudnym społecznie problemem że nie widzę innego wytłumaczenia.Nie wierzysz w teorie spiskowe? Uwierz! ---------------- Złupić jednego z miliarda dolarów nie jest łatwo i nie w każdym kraju możliwe. Z raz złupionego w przyszłości pożytku zapewne już więcej nie będzie. Wiele korzystniej jest złupić miliard ubogich, każdego po jednym dolarze. Ubogi to przeżyje i da się wkrótce złupić ponownie więc korzyść z tego większa. Przy dobrej organizacji przychody z tego łupiestwa mogą być stałe. O co tu chodzi? Najlepiej niech politycy objasnia to swoimi słowami. Jak to jest korzystne dla każdego rządu na świecie. 30. kwietnia 2007 w Białym Domu odbył sie szczyt "Partnerstwo w Bogactwie i Bezpieczeństwie". Oto wypowiedzi na końcowej konferencji prasowej: Bush: dziękuje pani kanclerz Niemiec i przewodniczącemu Baroso za plany transatlantyckiej integracji ekonomicznej Merkel: "I dlatego potrzebujemy rozwinięcia wspólnego rynku i standardów, Musimy ustalić możliwą cenę CO2" Baroso: "Więc zaiste jest to bardzo ważne porozumienie, które ustanawia także transatlantycki urząd ekonomiczny, jako stały organ. Gdzie ludzie z obu stron Atlantyku będa się przyglądać tym sprawom, zeby je usprawnić" BBC donosi 30.April 2007 23:21GMT "The United States and the European Union have signed up to a new transatlantic economic partnership at a summit in Washington"/ "BBC doniosło, że UE i USA zaaprobowały ekonomiczna współpracę w tej dziedzinie." Co się za tym frazesem kryje? Ameryka Busha przeszła na stronę glocieplistów. "USA i UE będą forsować wspólne regulacje w ponad 35 dziedzinach. Od usług finansowych, własności intelektualnej, wojska, edukacji, strategii finansowej, zgodzili się także by wspólnie wprowadzić globalny Podatek Węglowy." Jeszcze kilka radosnych wypowiedzi na konferencji prasowej po szczycie w Waszyngtonie Bush: "Zauważamy, że istnieje problem emisji gazów cieplarnianych." Baroso: "Zgodziliśmy się, że istnieje poważne globalne zagrożenie, że trzeba ustalić limit emisji gazów.? Merkel: "Musimy ustalić możliwą cenę CO2, jak możemy przełożyć to na język rynku." Baroso: "Zgodziliśmy się ustanowić zespół wysokiego szczebla, forum." Merkel: "Rezultaty tych negocjacji UE i USA przełożą się na G8, i debatę z krajami takimi jak Chiny, Afryka Pd, Brazylia, Indie i inne." Baroso: "Globalne rozwiązanie globalnego problemu" Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
|  | 1 na 1 | adamsson (61 punktów) | Almazor
Pisząc że nie wierzę w teorie spiskowe miałem na myśli jedynie tyle że nie daje się ponieść np. historiom o "Bilderbergach" - choć wiele z nich jest bardzo przekonujących (równie jak UFO). Zgodzę się jednak z Tobą że globalne ocieplenie jest kolejnym sposobem na kontrolowanie społeczeństwa. Szczególnie sprawa dotyczy USA gdzie do roku 1990 rząd amerykański występował przed obywatelami jako ucieleśnienie dobra broniącego ich przed gotowymi na wszystko socjalistami bloku ZSRR. Niedługo potem widać było że szukają tematu zastępczego i tu pojawiła się Al Kaida i wojna w Iraku. Oczywiście w rządach nie zasiadają półgłówki i z perspektywy czasu widzę że były to tematy zastępcze do czasu aż ostatecznie wyklaruje się i nabierze rozpędu coś czym będzie można ludzi straszyć długofalowo - i tu pojawia się globalne ocieplenie. Nie trzeba być Einsteinem żeby wiedzieć że karne społeczeństwo to zastraszone społeczeństwo, zresztą ta praktyka trwa od wieków - Święta Inkwizycja nie była niczym innym jak Globalnym Ociepleniem swoich czasów - zmieniały się tylko argumenty i metody - cel był ten sam. W tej chwili USA zachowuje się jak wielki bezczelny i chorobliwie otyły człowiek z którym nikt nie chce gadać, jednak wszyscy muszą z nim usiąść do stołu z kilku powodów - to największy kraj na świecie, i kontroluje on większość złóż ropy (Husain się postawił to go odstrzelili). Człowiek ten w ramach swojego wygodnictwa dąży do ustalenia takiego porządku na świecie aby przy swoim minimalnym wysiłku mieć stałe dostawy potrzebnych mu artykułów (stąd mezalians z Chinami). Chiny jednak nie mogą być wiecznie sługusem USA (zresztą to zbyt duży kraj żeby ich lekceważyć) dlatego dochodzi do ustalenia oligopolu w ramach grupy G8. Podzielą na świecie strefy wpływów i obiecają sobie nie wchodzić w drogę i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie żyjąc z kasy za podatek węglowy.
Obecnie jesteśmy świadkami upadku tego co dotychczas uważaliśmy za wartości moralne. Dotychczas nawet wojna miała jakieś znaczenie i hitlerowców sądzono za zbrodnie wojenne. Oficjalnym powodem ataku na Irak były instalacje do produkcji broni chemicznej i jądrowej w tym kraju, do dziś nic nie znaleziono, z wielką pompą powieszono Husaina i co? I nic, nic się nie stało, Bush się pomylił - jemu wolno. Z przerażeniem natomiast stwierdzam że politykierzy jeśli polegną teraz - z globalnym ociepleniem to znajdą inny sposób na zyskanie kontroli nad ludźmi. Nie zrobią tego wprost jak Hitler czy Stalin bo to będzie zbyt oczywiste. Jestem skłonny myśleć że w niedługim czasie znajdzie się nowe zagrożenie (Bycza grypa, Końska ospa i wielki meteor z obcej cywilizacji) a oni znów zaczną się nam jawić jako łaska z nieba - będzie bo mają wszytko czego potrzebują: czas i pieniądze.
|
|
| |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Podzielą na świecie strefy wpływów i obiecają sobie nie wchodzić w drogę i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie żyjąc z kasy za podatek węglowy.
Kompletnie się w tym pogubiłem. To jak w końcu ma być. Tuvalu ma płacić USA, czy USA Tuvalu?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | adamssson (61 punktów) | >>Podzielą na świecie strefy wpływów i obiecają sobie nie wchodzić w drogę i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie żyjąc z kasy za podatek węglowy. > Kompletnie się w tym pogubiłem. To jak w końcu ma być. Tuvalu ma płacić USA, czy USA Tuvalu? > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Za wikipedią: Na Tuvalu "głową państwa formalnie jest monarcha brytyjski, obecnie królowa Elżbieta II." Stąd przepływ gotówki musi odbywać się w kierunku USA.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>Za wikipedią: Na Tuvalu "głową państwa formalnie jest monarcha brytyjski, obecnie królowa Elżbieta II." Stąd przepływ gotówki musi odbywać się w kierunku USA.
I znowu zrobiłem się mądrzejszy! Bardzo dziękuję za informację i proszę o jeszcze. Co to ma wspólnego z "podatkiem węglowym"?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | almanzor (341 punktów) | >>Za wikipedią: Na Tuvalu "głową państwa formalnie jest monarcha brytyjski, obecnie królowa Elżbieta II." Stąd przepływ gotówki musi odbywać się w kierunku USA. > I znowu zrobiłem się mądrzejszy! Bardzo dziękuję za informację i proszę o jeszcze. Co to ma wspólnego z "podatkiem węglowym"?
Placowniku! Kiedyś Janosik czy Robin Hood rabowali bogatych aby rozdać biednym. Prawda, że to było głupie? Napisałem wyżej. Przepiszę raz jeszcze: Złupić jednego z miliarda dolarów nie jest łatwo i nie w każdym kraju możliwe. Z raz złupionego w przyszłości pożytku zapewne już więcej nie będzie. Wiele korzystniej jest złupić miliard ubogich, każdego po jednym dolarze. Ubogi to przeżyje i da się wkrótce złupić ponownie więc korzyść z tego większa. Przy dobrej organizacji przychody z tego łupiestwa mogą być stałe.
Rozumiesz już?
Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | >Placowniku! Kiedyś Janosik czy Robin Hood rabowali bogatych aby rozdać biednym. Prawda, że to było głupie? >Napisałem wyżej. Przepiszę raz jeszcze: >Złupić jednego z miliarda dolarów nie jest łatwo i nie w każdym kraju możliwe. Z raz złupionego w przyszłości pożytku zapewne już więcej nie będzie. Wiele korzystniej jest złupić miliard ubogich, każdego po jednym dolarze. Ubogi to przeżyje i da się wkrótce złupić ponownie więc korzyść z tego większa. Przy dobrej organizacji przychody z tego łupiestwa mogą być stałe. >Rozumiesz już?
Wydaje mi się, że nikt nie miał problemów ze zrozumieniem mechanizmów łupienia, na których, kapitanie Czarnobrody, znasz się tak wyśmienicie. Pytanie dotyczyło raczej tego w jaki sposób podatek węglowy miałby tego dolara od tego miliarda biednych wyciągnąć i w jaki sposób pieniadze te trafią do kieszeni Dżordża "Krew na Piasku" Busza?
|
|
| | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | >>Placowniku! Kiedyś Janosik czy Robin Hood rabowali bogatych aby rozdać biednym. Prawda, że to było głupie? >>Napisałem wyżej. Przepiszę raz jeszcze: >>Złupić jednego z miliarda dolarów nie jest łatwo i nie w każdym kraju możliwe. Z raz złupionego w przyszłości pożytku zapewne już więcej nie będzie. Wiele korzystniej jest złupić miliard ubogich, każdego po jednym dolarze. Ubogi to przeżyje i da się wkrótce złupić ponownie więc korzyść z tego większa. Przy dobrej organizacji przychody z tego łupiestwa mogą być stałe. >>Rozumiesz już? >Wydaje mi się, że nikt nie miał problemów ze zrozumieniem mechanizmów łupienia, na których, kapitanie Czarnobrody, znasz się tak wyśmienicie. Pytanie dotyczyło raczej tego w jaki sposób podatek węglowy miałby tego dolara od tego miliarda biednych wyciągnąć i w jaki sposób pieniądze te trafią do kieszeni Dżordża "Krew na Piasku" Busza? > Co tu rozumieć? Firma posiadająca prawa do emisji CO2 może produkować. Firma nie posiadająca takich praw nie może produkować. Stany Zjednoczone pomimo że konsumują połowę ropy wydobywanej na świecie (przecież to tylko jeden kraj!) to ciągle przodują we wszelkich ekologicznych rankingach, a więc mają prawa do emisji CO2 ustalone z górką i ich nadmiar mogą sprzedać Polsce która (co juz wstępnie widać po ustaleniach z Kopenhagi) będzie miała śrubę przykręconą. To samo dotyczy innych krajów rozwijających się - będą musiały w ramach zobowiązań obniżyć emisję CO2 nieproporcjonalnie mocniej niż kraje rozwinięte czyli - dostaną za małe limity i będą je musiały dokupić od tych którzy mają za dużo. Sprawa nie dotyczy Europy ale całego świata. Przecież UE miało być unią państw w której bogatsi pomagają biedniejszym - bardzo to szlachetne jednak najbogatsi w UE są od dawna - oni tą unię założyli. Teraz przyjmowane są państwa coraz mniejsze i słabsze (jak choćby niedawno przyjęta Słowenia, czy starająca się Chorwacja - kraje które są 10 lat po wojnie i mają potężny dług narodowy). To jest prawdziwa przyczyna dla której do UE są przyjmowane nowe kraje - wstępując do unii będą one musiały przyjąć pewien pakiet podatków (np węglowy) co wymusi nowy sztucznie ukierunkowany obieg gotówki. Pisałem o strefach wpływów bo strategia jest taka że w Europie będziemy mieli oligopol władzy w ramach krajów starej Unii (UK, Francja, Niemcy), a USA zajmie się resztą świata.
|
|
| | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >Firma posiadająca prawa do emisji CO2 może produkować. Firma nie posiadająca takich praw nie może produkować.
I właśnie dzięki temu mechanizmowi biedne kraje od lat mogą sprzedawać swoje limity bogatym i mieć kilka darmowych miliardów. Zanim kraje rozwijające się dobiją do swoich limitów jeszcze trochę minie - póki co nie tylko mają zagwarantowane kilkadziesiąt miliardów pomocy na rozwój, ale i możliwość spieniężenia swoich nadwyżek.
|
|
| | | | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | >>Firma posiadająca prawa do emisji CO2 może produkować. Firma nie posiadająca takich praw nie może produkować. >I właśnie dzięki temu mechanizmowi biedne kraje od lat mogą sprzedawać swoje limity bogatym i mieć kilka darmowych miliardów. >Zanim kraje rozwijające się dobiją do swoich limitów jeszcze trochę minie - póki co nie tylko mają zagwarantowane kilkadziesiąt miliardów pomocy na rozwój, ale i możliwość spieniężenia swoich nadwyżek.
To pewnie dlatego Tusk po posiedzeniu w Kopenhadze wyraził się słowami "nie ma sensu zarzynać gospodarki". Przypomnę że wprowadzenie ograniczeń które są nakładane na Polskę ma kosztować 90 mld zł i są to pieniądze których nie mamy. O dotacjach wszyscy mówią że muszą być ale nikt nie chce tych pieniędzy wyciągnąć z kieszeni.
Przypomnieć też wypada że obecne limity to zaledwie wstępna faza i zanim nam dokręcą śrubę to jeszcze minie kilka lat (choć pierwsze symptomy już pojawiły się).
|
|
| | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>>Firma posiadająca prawa do emisji CO2 może produkować. Firma nie posiadająca takich praw nie może produkować. >>I właśnie dzięki temu mechanizmowi biedne kraje od lat mogą sprzedawać swoje limity bogatym i mieć kilka darmowych miliardów. >>Zanim kraje rozwijające się dobiją do swoich limitów jeszcze trochę minie - póki co nie tylko mają zagwarantowane kilkadziesiąt miliardów pomocy na rozwój, ale i możliwość spieniężenia swoich nadwyżek. > To pewnie dlatego Tusk po posiedzeniu w Kopenhadze wyraził się słowami "nie ma sensu zarzynać gospodarki". Przypomnę że wprowadzenie ograniczeń które są nakładane na Polskę ma kosztować 90 mld zł i są to pieniądze których nie mamy. O dotacjach wszyscy mówią że muszą być ale nikt nie chce tych pieniędzy wyciągnąć z kieszeni. > Przypomnieć też wypada że obecne limity to zaledwie wstępna faza i zanim nam dokręcą śrubę to jeszcze minie kilka lat (choć pierwsze symptomy już pojawiły się). Branie polityków jako autorytety z ekonomii zwykle bywa baaardzo głębokim nadużyciem. Ich słowa zwykle służą polityce własnych interesów, niekoniecznie prawdzie. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Przypomnę że wprowadzenie ograniczeń które są nakładane na Polskę ma kosztować 90 mld zł i są to pieniądze których nie mamy.
Większość wydatków składających się na owe 90 mld euro (a nie zł) i tak trzeba by ponieść (liczona jest całość wydatków, a nie tylko te które ponieść musiałby budżet), a poza tym dadzą one ponad 30 mld euro oszczędności.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | >> Przypomnę że wprowadzenie ograniczeń które są nakładane na Polskę ma kosztować 90 mld zł i są to pieniądze których nie mamy. > Większość wydatków składających się na owe 90 mld euro (a nie zł) i tak trzeba by ponieść (liczona jest całość wydatków, a nie tylko te które ponieść musiałby budżet), a poza tym dadzą one ponad 30 mld euro oszczędności. > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Tak czy inaczej żeby zaoszczędzić trzeba najpierw wydać, poza tym te 60mld skądś trzeba wziąć i na pewno nie da ich nam Wujek Sam. Poza tym ciągle są to pieniądze wydawane na nie do końca określony cel bo cytując Fizyka - "Jest wysoce prawdopodobne że to CO2 powoduje wzrost temperatury" - czyli wydajemy pieniądze na ograniczenie emisji CO2 nie mając pewności że to CO2 jest przyczyną i absolutnie nie mając pojęcia czy ograniczenie emisji co2 da jakiekolwiek efekty. To może mając te pieniądze zagrajmy w totka?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> absolutnie nie mając pojęcia czy ograniczenie emisji co2 da jakiekolwiek efekty.> To może mając te pieniądze zagrajmy w totka? W kwocie kosztów są na przykład wydatki na ocieplanie budynków. Wpłynie to ewidentnie na ograniczenie emisji CO2 poprzez obniżenie zużycia energii. Wolałbyś wydać te pieniądze na grę w totka? Tutaj możesz zapoznać się z podsumowaniem wyników raportu firmy Mc Kinsey & Company, z którego pochodzi kwota 92 mld euro. Cały raport zostanie opublikowany w styczniu przyszłego roku i dopiero po zapoznaniu się z nim można będzie prowadzić merytoryczną dyskusję nad sensownością postulowanych wydatków. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > czyli wydajemy pieniądze na ograniczenie emisji CO2 nie mając pewności że to CO2 jest przyczyną...
Z tym zgoda, nie mamy 100% pewności, że spalanie paliw kopalnych jest główną przyczyną globalnego ocieplenia.
> ... i absolutnie nie mając pojęcia czy ograniczenie emisji co2 da jakiekolwiek efekty.
Ale tutaj już się mylisz, bo niezależnie od tego co jest tą przyczyną, to zmniejszenie emisji CO2 zmniejszy wzrost temperatury. Co do tego nie ma wątpliwości.
> To może mając te pieniądze zagrajmy w totka?
Może. Problem w tym, że na różnych mieszkańców naszej planety czekają różne wygrane. Z "nagrodą" przedwczesnej śmierci włącznie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | adamssson (61 punktów) | >Może. Problem w tym, że na różnych mieszkańców naszej planety czekają różne wygrane. Z "nagrodą" przedwczesnej śmierci włącznie.
No właśnie, co będzie jeśli wydamy te 60 mld i czeka nas śmierć? Tym bardziej że np. Chiny jeszcze długo nie dostosują się to światowego trendu ograniczania emisji. Co oznacza że reszta świata będzie musiała sprzątać CO2 za nich.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | >>Może. Problem w tym, że na różnych mieszkańców naszej planety czekają różne wygrane. Z "nagrodą" przedwczesnej śmierci włącznie. >No właśnie, co będzie jeśli wydamy te 60 mld i czeka nas śmierć? >Tym bardziej że np. Chiny jeszcze długo nie dostosują się to światowego trendu ograniczania emisji. Co oznacza że reszta świata będzie musiała sprzątać CO2 za nich.
A Ty z tym 60mld... To nie są dodatkowe koszty które poniesiemy. To nie tak, że po Kopenhadze musimy znaleźć nagle 60mld, żeby móc wypuszczać dwutlenek wegla do atmosfery. To po prostu kwota, którą wydamy na ograniczanie emisji tego gazu, którą i tak mieliśmy wydać. Bo wliczają się to bloki w elektrowniach, które zastąpią te z lat '70 - tak czy siak musielibyśmy je kupić, a że te nowe nie będą tak truły? No cóż, nasze nieszczęście. Jeśli dobrze się orientuję w kwotę tę wliczone są nasze zabiegi o uzyskanie energii z atomu, a że atom jest ekologiczniejszy od węgla? Znowu - nasz pech.
Nie można szafować kwotami tak, jak robisz to Ty, bo to czysta demagogia. Łatwo powiedzieć, że 'Kopenhaga będzie nas kosztowała 90mld', ale trudniej wytłumaczyć, że wydamy tylko 60mld, bo 30 zaoszczędzimy, a bez Kopenhagi i tak wydalibyśmy 50-70. Nasza gospodarka tak, czy siak musiałaby się modernizować, a teraz najlepszym kierunkiem modernizacji jest właśnie ekologia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | >>>Może. Problem w tym, że na różnych mieszkańców naszej planety czekają różne wygrane. Z "nagrodą" przedwczesnej śmierci włącznie. >>No właśnie, co będzie jeśli wydamy te 60 mld i czeka nas śmierć? >>Tym bardziej że np. Chiny jeszcze długo nie dostosują się to światowego trendu ograniczania emisji. Co oznacza że reszta świata będzie musiała sprzątać CO2 za nich. >A Ty z tym 60mld... >To nie są dodatkowe koszty które poniesiemy. To nie tak, że po Kopenhadze musimy znaleźć nagle 60mld, żeby móc wypuszczać dwutlenek wegla do atmosfery. To po prostu kwota, którą wydamy na ograniczanie emisji tego gazu, którą i tak mieliśmy wydać. Bo wliczają się to bloki w elektrowniach, które zastąpią te z lat '70 - tak czy siak musielibyśmy je kupić, a że te nowe nie będą tak truły? No cóż, nasze nieszczęście. >Jeśli dobrze się orientuję w kwotę tę wliczone są nasze zabiegi o uzyskanie energii z atomu, a że atom jest ekologiczniejszy od węgla? Znowu - nasz pech. >Nie można szafować kwotami tak, jak robisz to Ty, bo to czysta demagogia. Łatwo powiedzieć, że 'Kopenhaga będzie nas kosztowała 90mld', ale trudniej wytłumaczyć, że wydamy tylko 60mld, bo 30 zaoszczędzimy, a bez Kopenhagi i tak wydalibyśmy 50-70. >Nasza gospodarka tak, czy siak musiałaby się modernizować, a teraz najlepszym kierunkiem modernizacji jest właśnie ekologia.
Wszystko można robić na 2 sposoby. Możesz jeździć autostradą 250km/h bo uważasz że na to pozwalają warunki, a możesz 110km/h bo na tyle pozwalają znaki na drodze. Zgadzam się że tak czy inaczej przemysł musi się modernizować, jednak inaczej to będzie wyglądało jeśli nie będziemy mieli "węglowego podatku" a inaczej jeśli będziemy nim obciążeni. Atom uważam za najlepszą dostępną technologię.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Zgadzam się że tak czy inaczej przemysł musi się modernizować, jednak inaczej to będzie wyglądało jeśli nie będziemy mieli "węglowego podatku" a inaczej jeśli będziemy nim obciążeni.
Podatek węglowy obowiązuje już w 8 państwach Unii. W Szwecji, Finlandii, Danii, Holandii, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Norwegii i Francji. Wkrótce dołączy do nich Irlandia. Wszystkie te państwa są państwami wysokorozwiniętymi, co jasno pokazuje ile (nie)prawdy jest w gadaninie, że ma on służyć bogatym w oskubywaniu biednych.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | > Wszystko można robić na 2 sposoby. > Możesz jeździć autostradą 250km/h bo uważasz że na to pozwalają warunki, a możesz 110km/h bo na tyle pozwalają znaki na drodze. > Zgadzam się że tak czy inaczej przemysł musi się modernizować, jednak inaczej to będzie wyglądało jeśli nie będziemy mieli "węglowego podatku" a inaczej jeśli będziemy nim obciążeni. >Atom uważam za najlepszą dostępną technologię.
Zwróć uwagę na jeszcze jedną kwestię. Ekologia to obecnie najwyżej rozwinięte technologie związane z gospodarką. Wejście na tory rozwoju ekologicznego to nie tylko koszty związane z ewentualnym spowolnieniem wzrostu gospodarczego, ale też zmiana całej mentalności społeczeństwa i profilu państwa na, bądź co bądź, ten lepszy. Nie możemy sobie pozwolić na mielenie tych samych starych technologii i ich pochodnych, ponieważ jesteśmy w sytuacji dającej nam świetną pozycję startową - technologiczny skok, którego musielibyśmy dokonac, żeby spełnić odpowiednie kryteria będzie przecież w ogromnej mierze współfinansowany przez Unię. Nie ponosimy więc części kosztów, ale czerpiemy całe zyski.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | adamssson (61 punktów) | 1. >Zwróć uwagę na jeszcze jedną kwestię. Ekologia to obecnie najwyżej rozwinięte technologie związane z gospodarką. Wejście na tory rozwoju ekologicznego to nie tylko koszty związane z ewentualnym spowolnieniem wzrostu gospodarczego, ale też zmiana całej mentalności społeczeństwa i profilu państwa na, bądź co bądź, ten lepszy.
Ekologia to przede wszystkim zdrowy rozsądek i ekonomia, bo jak coś wymaga mniej energii do wytworzenia to jest tańsze, jak coś wymaga mniej energii do poruszania -to eksploatacja jest tańsza. Jako przykład podam samolot Concorde - ustawienie wlotów sprężarek dla każdego silnika zaplanowane było w nim tak aby ciśnienie wpadającego do silnika powietrza było jak największe, dzięki temu uzyskujemy większą energię spalin na wylocie, i ostatecznie większy ciąg silnika przy tym samym zużyciu paliwa. Stary to przykład bo projekt Concorde rozpoczęto w roku 1956 - wtedy o "ekologii" myśleli co najwyżej inżynierowie (teraz się z tego zrobiła domena polityków i wszelakiej maści wieszczy końca świata - inżynierowie dalej robią swoje, tak jak robili). Różnica polega na tym że inżynierowie swoją pracą naturalną drogą popychali sprawy do przodu, ale jak problem trafił na stoły politykierów to zrobiła się z tego afera godna wprowadzenia światowego podatku.
2. >Nie możemy sobie pozwolić na mielenie tych samych starych technologii i ich pochodnych, ponieważ jesteśmy w sytuacji dającej nam świetną pozycję startową - technologiczny skok, którego musielibyśmy dokonać, żeby spełnić odpowiednie kryteria będzie przecież w ogromnej mierze współfinansowany przez Unię. Nie ponosimy więc części kosztów, ale czerpiemy całe zyski.
To czy możemy mielić stare technologie, o tym niestety nie zadecydują nasze rozumy a portfele. Dziwię się bardzo że tak wierzysz w sponsoring UE bo kolos na glinianych nogach już wiele razy nam pokazał gdzie nasze miejsce. Przykład? - proszę bardzo jednym z "za" przystąpieniem do UE miały być dopłaty dla rolników. Na zachętę wypłacono chłopom jakieś "drobne", jak Polska była już w unii to rada UE uchwaliła że wyrównań dla polskiego rolnictwa nie będzie. Tym sposobem polski rolnik dostaje mniej niż niemiecki, czy holenderski. Już wcześniej pisałem że UE nie po to przyjmuje nowe kraje żeby im pomagać. Jako przykład podam ci fakt że opalając elektrownię węglem sprzedajemy prąd do Niemiec. Oni dostają "czystą" energię co poprawia ich bilans CO2 a my mamy podatek węglowy do opłacenia. Pamiętaj że limity CO2 są dopiero we wstępnej fazie i zanim nam dokręcą śrubę to jeszcze trochę czasu minie. No i chciałbym z tobą pogadać po tym jak cena prądu skoczy o 30%
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | > Ekologia to przede wszystkim zdrowy rozsądek i ekonomia, bo jak coś wymaga mniej energii do wytworzenia to jest tańsze, jak coś wymaga mniej energii do poruszania -to eksploatacja jest tańsza.
Tak, to jest konserwatywne podejście. Zostańmy przy tym, co teraz jest wydajne, bo to tańsze niż inwestycje w innowacje. Muszę ci w pełni przyklasnąć: w perspektywnie krótkoterminowej rzeczywiście zachowanie starych i tanich technologii przynosi ogromne zyski. Trzeba jednak inwestować (i bezpowrotnie stracić w wielu przypadkach) ogromne ilości pieniędzy, żeby móc pochwalić się po pewnym czasie innowacjami, które przwyższą stare wynalazki.
>Jako przykład podam samolot Concorde - ustawienie wlotów sprężarek dla każdego silnika zaplanowane było w nim tak aby ciśnienie wpadającego do silnika powietrza było jak największe, dzięki temu uzyskujemy większą energię spalin na wylocie, i ostatecznie większy ciąg silnika przy tym samym zużyciu paliwa.
Zły przykład, bo Concorde nie był produkowany jako tania alternatywa dla lotów międzykontynentalnych, a paliwozerny potwór mający zaprezentować możliwości europejskiego przemysłu i uprzyjemnić podróż. Jego program nie został anulowany ze wzgledu na ekologię, a zmianę zewnętrznych warunków: wzrost ceny ropy, pojawienie się ogromnej konkurencji i to spowodowało nierentowność.
> To czy możemy mielić stare technologie, o tym niestety nie zadecydują nasze rozumy a portfele.
Nie. To, czy będziemy mieli zasobne portfele za 10 lat zależy od tego, czy dziś zaczniemy wprowadzać nowoczesne technologie. Polska nie jest jakąś pipidówą - mamy dwudziestą gospodarkę na świecie, tak naprawdę w dzisiejszych warunkach nie ma takich działających nowoczesnych technologii, na które nas nie stać. Musimy po prostu umieć tak zorganizować wysiłek, żeby być w stanie je zdobyć.
>Już wcześniej pisałem że UE nie po to przyjmuje nowe kraje żeby im pomagać. Jako przykład podam ci fakt że opalając elektrownię węglem sprzedajemy prąd do Niemiec. Oni dostają "czystą" energię co poprawia ich bilans CO2 a my mamy podatek węglowy do opłacenia.
Spodziewając się, że Unia jest instytucją charytatywną trzeba było być głupcem. Patrząc na Unię jako na obcy twór trzeba być jeszcze większym, bo jesteśmy jej integralną i bardzo ważną częścią, a w ostatnich czasach nasza pozycja i nasz wpływ na decyzje jest coraz większy. Narzekania na Unię powinny być narzekaniami nie na tę instytucję, a rządy, które nieumiejętnie prowadzą politykę zagraniczną (chociaż lepszym słowem będzie: 'wewnątrzunijną').
Co do sprzedawania węgla to napisałeś głupotę. W energii sprzedawanej do Niemiec jest już koszt wykupienia pozwoleń na CO2. Nic nie tracimy na tym biznesie, bo w cenie każdego kilowata wysłanego na zachód jest cena zakupu limitów, jeśli taka potrzeba zajdzie. Oznacza to, że Niemcy nie dostają od nas nic za darmo i jakoś specjalnie nie zyskują na całym tym biznesie.
>Pamiętaj że limity CO2 są dopiero we wstępnej fazie i zanim nam dokręcą śrubę to jeszcze trochę czasu minie.
Otóż to, tak przewidziany jest system. Dzięki temu, że mamy jeszcze troszkę 'wolnego' czasu, kiedy możemy zanieczyszczać powietrze ponad nasze możliwości możemy całe wysiłki skupić na produkcji 'zielonej' energii.
>No i chciałbym z tobą pogadać po tym jak cena prądu skoczy o 30%
Który to wzrost niewiele ma wspólnego z limitami na dwutlenek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) |
>Zły przykład, bo Concorde nie był produkowany jako tania alternatywa dla lotów międzykontynentalnych, a paliwożerny potwór mający zaprezentować możliwości europejskiego przemysłu i uprzyjemnić podróż. Jego program nie został anulowany ze względu na ekologię, a zmianę zewnętrznych warunków: wzrost ceny ropy, pojawienie się ogromnej konkurencji i to spowodowało nierentowność.
Przykład jak najbardziej na miejscu, gdybyś miał za grosz wiedzy i logiki zrozumiałbyś że inna konstrukcja wlotów sprężarek spowodowałaby konieczność montowania większych sprężarek o większym zapotrzebowaniu na moc (wiec i większych silników) co pociągnęłoby większe zużycie paliwa dla uzyskania tej samej mocy i parametrów przelotu. Podając tan przykład pisałem o tym co zrobiono aby samolot był maksymalnie oszczędny dla założonych parametrów lotu, a ty go porównujesz z wielkoseryjną produkcją dla tanich linii. To tak jakbyś porównywał Bugatti Veyron do Tata Nano - czuć że rozumiesz co czytasz.
Nie wymagam żebyś wydzióbał na pamięć mechanikę płynów i dynamikę gazów, ale skoro masz się za racjonalistę to zastanów się nad tym co piszesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | > Przykład jak najbardziej na miejscu, gdybyś miał za grosz wiedzy i logiki zrozumiałbyś że inna konstrukcja wlotów sprężarek spowodowałaby konieczność montowania większych sprężarek o większym zapotrzebowaniu na moc (wiec i większych silników) co pociągnęłoby większe zużycie paliwa dla uzyskania tej samej mocy i parametrów przelotu.> Podając tan przykład pisałem o tym co zrobiono aby samolot był maksymalnie oszczędny dla założonych parametrów lotu, a ty go porównujesz z wielkoseryjną produkcją dla tanich linii.> Nie wymagam żebyś wydzióbał na pamięć mechanikę płynów i dynamikę gazów, ale skoro masz się za racjonalistę to zastanów się nad tym co piszesz.Nie, nie rozumiesz co się do ciebie pisze Ty. Dlatego rozłożę moją wypowiedź na drobne kawałki: Cytat:Concorde nie był produkowany jako tania alternatywa dla lotów międzykontynentalnych, a paliwożerny potwór mający zaprezentować możliwości europejskiego przemysłu i uprzyjemnić podróż Oznacza to, że (zgodnie z tym, co sam napisałeś) Concorde nnie miał być samolotem tanim w eksploatacji. W założeniach konstrukcyjnych zawarty był fakt, że samolot ten będzie palił znacznie więcej paliwa, niż samoloty rejsowe. Podstawowym kryterium nie był ekonomiczny lot, a lot szybki. To, że próbowano jak najbardziej ograniczyć (ogromne z założenia) zużycie paliwa to nie argument za tym, że Concorde miał mało palić. To efekt próby zwiększenia opłacalności lotu, który i tak miał być horrendalnie drogi. Nie porównuję go z samolotami latającymi ekonomicznie, co zauważyłbyś, gdybyś chociaż pół sekundy czytał ze zrozumieniem. Pisząc: Cytat:Jego program nie został anulowany ze względu na ekologię, a zmianę zewnętrznych warunków: wzrost ceny ropy, pojawienie się ogromnej konkurencji i to spowodowało nierentowność. Odpowiadałem na poruszoną przez Ciebie w poprzednich postach kwestię stworzenia (a w następniwie i anulowania programu Concorde'a) tegoż samolotu. Z założenia miał on być maszyną drogą w eksploatacji, ponieważ przy zadanych wymaganiach wobec prędkosci i wysokości lotu nie mógł on spalać paliwa mało. To, że przy i tak ogromnym spalaniu paliwa próbowana zmniejszyć jego zużycie to nie argument 'za' ekologią. Nieważne jak wiele prób zmniejszenia spalania by podjęto Concorde był z założenia maszyną nieekonomiczną (nie był jako taka projektowany), więc wszelkie argumenty za są nie do obronienia. > To tak jakbyś porównywał Bugatti Veyron do Tata Nano - czuć że rozumiesz co czytasz.To Ty dowodzisz, że nie wiesz o czym dyskutujemy. Ale dobrze, że podałeś ten przykład, bo może jeśli wytłumacze Ci to na własnym przykładzie - lepiej zrozumiesz. Kupując Bugatti Veyron nie możesz powiedzieć, że to samochód zrobiony z myślą o ekologii, ponieważ np. nowsza wersja pali o 1l/100km mniej, niż poprzednia - zużycie jest i tak 4-5 razy wyższe niż w samochodach np. dla klasy średniej. Wspomniane Bugatti kupuje się dla mocy silnika i szpanu, a to że akurat udało się o 4% zmniejszyć spalanie niewiele zmienia w kwestiach miłości do drzewek. To samo z przytoczonym przez ciebie Concordem - nigdy nie miał być maszyną ekologiczną. Wszelkie próby zmiejszenia spalania wiązały się ze zwiększeniem zasięgu, polepszenia właściwości lotnych i kosztów eksploatacji. Powtarzając się wytłumaczę to raz jeszcze: Concorde w założeniu miał lecieć z prędkością dwóch machów i spełnienie tego kryterium było podstawą prac konstrukcyjnych. Nie chodziło więc o osiągnęcie optymalnego stosunku predkość/spalanie, wielkość ładunku/spalanie i innych. Chodziło o takie dopasowanie i opracowanie poszczególnych części, żeby Concorde jak najekonomiczniej leciał z prędkością dwóch prędkości dźwięku, a to samo z siebie brzmi jak oksymoron.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) | Porywające.
Niesamowity wykład w którym udowadniasz że nie masz bladego pojęcia o czymś co nazywa się "założenia projektowe".
Niezależnie od tego do jakiej pracy się zabierasz powinieneś mieć wytyczone cele które chcesz osiągnąć. W przypadku Concorde inżynierowie mieli zbudować samolot pasażerski o określonej ładowności i prędkości przelotu 2Ma. Pisanie o tym że jest to paliwożerne ustrojstwo doprowadza mnie do skrajnego rozbawienia - na jakiej podstawie twierdzisz że Concorde pali za dużo? Masz jakiś punkt odniesienia? - bo co, bo latadła pokroju A300 mniej palą? A ile z nich przekroczyło barierę dźwięku? Uświadomię ciebie - normalny rejsowy samolot jak A300-330 czy Boeing'i mają prędkość przelotową na poziomie 0.75-0.8Ma wiąże się to z innymi parametrami lotu, brak fali uderzeniowej na dziobie kadłuba i krawędziach natarcia skrzydeł. Concorde w budowie zbliżony jest do myśliwca (najbliżej mu chyba do F14 lub Mirage) i jak chcesz porównywać go z czymkowiek to powinieneś udać się w tą stronę.
Jeśli naprawdę chcesz podyskutować to zajmij się czymś na czym się znasz. Stwierdzanie że Concorde "za dużo pali" jest dla tych których stać na latanie nim. Podobnie jak jazda Hummerem.
P.S. Dla ciebie i kilku innych zwolenników GO cytat kolejnego "fachowca" prof. Jean-Pascal van Ypersele, wiceprzewodniczącego Międzynarodowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC): "Cóż, w sprawie tempa topnienia lodowców w Himalajach, które miały zniknąć do 2035 roku, pomyliliśmy się o 300 lat"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | > Porywające.> Niesamowity wykład w którym udowadniasz że nie masz bladego pojęcia o czymś co nazywa się "założenia projektowe".> Niezależnie od tego do jakiej pracy się zabierasz powinieneś mieć wytyczone cele które chcesz osiągnąć. W przypadku Concorde inżynierowie mieli zbudować samolot pasażerski o określonej ładowności i prędkości przelotu 2Ma.> Pisanie o tym że jest to paliwożerne ustrojstwo doprowadza mnie do skrajnego rozbawienia - na jakiej podstawie twierdzisz że Concorde pali za dużo?Chryste Panie, Ty w ogóle, w ogóle nie rouzmiesz, co się do Ciebie pisze. Nie porównuję Concorde'a do niczego. Pisałeś kilka postów temu o tym, że inżynierowie od Concorde'a zajęli się w latach '50 ekologią, ponieważ zastosowali w samolocie, który projektowali rozwiązania zmniejszające spalanie. Próbuję Ci uświadomić, że to bzdura, ponieważ Concorde nigdy nie miał mało palić, nie miał mieć dobrego stosunku ładowności do spalania, za to miał osiągać pewne parametry lotu i do nich dostosowano całą konstrukcję. Raz jeszcze to wyłumaczę, innymi słowami: Concorde nie jest maszyną ekologiczną i nie miał taką być, ponieważ projektując go nie myślano o maksymalnym zmniejszeniu kosztów przelotu i zwiększeniu stosunku ilości pasażerów przewiezionych na jednym litrze paliwa. I raz jeszcze, żeby w końcu dotarło: Concorde nie był projektowany jako maszyna, która będzie w stanie tanio przewieźć pasażerów przez Atlantyk. Był projektowany jako maszyna, która będzie w stanie przewieźć ludzi przez Atlantyk szybko. > Masz jakiś punkt odniesienia? - bo co, bo latadła pokroju A300 mniej palą? A ile z nich przekroczyło barierę dźwięku?Tak, mam. Concrode na jednym galonie paliwa przewozi sześć razy mniej pasażerów, niż np. Boeing 747. Fakt, że pytasz o to, który z nich przekracza barierę dźwięku wyraźnie dowodzi, że nie rozumiesz, co do Ciebie napisałem, ponieważ kilkukrtotnie zaznaczałem, że w konstrukcjach ekonomicznych nie prędkość, a stosunek spalania do udźwigu i zasięgu miał znaczenie. > Uświadomię ciebie - normalny rejsowy samolot jak A300-330 czy Boeing'i mają prędkość przelotową na poziomie 0.75-0.8Ma wiąże się to z innymi parametrami lotu, brak fali uderzeniowej na dziobie kadłuba i krawędziach natarcia skrzydeł. Concorde w budowie zbliżony jest do myśliwca (najbliżej mu chyba do F14 lub Mirage) i jak chcesz porównywać go z czymkowiek to powinieneś udać się w tą stronę.Dokładnie. Masz rację. Samolot pasażerski powinienem porównywać nie do samolotów pasazerskich, a myśliwców  > Jeśli naprawdę chcesz podyskutować to zajmij się czymś na czym się znasz. Stwierdzanie że Concorde "za dużo pali" jest dla tych których stać na latanie nim. Podobnie jak jazda Hummerem.A tego zdania nie rozumiem, ponieważ bardzo dokładnie opisałem to zagadnienie na twoim przykjładzie Bugatti, które porównałeś do Concorde'a. Jeśli ktoś bierze się za którakolwiek z tych maszyn to robi to dla szpanu i wygody, a nie oszczędności i ekologii. Jakim cudem nie zrozumiałeś tego wątku, który tłumaczyłem trzy razy - nie mam pojęcia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) |
> Chryste Panie,Już za sam ten zwrot powinieneś dostać na tym forum bana. > Concorde nie jest maszyną ekologiczną i nie miał taką być, ponieważ projektując go nie myślano o maksymalnym zmniejszeniu kosztów przelotu i zwiększeniu stosunku ilości pasażerów przewiezionych na jednym litrze paliwa.Byłeś w biurze projektowym podczas obliczania konstrukcji że takie rzeczy wypisujesz? > Tak, mam. Concrode na jednym galonie paliwa przewozi sześć razy mniej pasażerów, niż np. Boeing 747.Genialnie! To jest kwintesencja wszystkiego. Zlikwidujmy transport prywatny bo ten publiczny może przewieść więcej pasażerów w przeliczeniu na litr paliwa. To że z Suwałk do Jeleniej Góry będziesz jechał miesiąc... to bajka, na pewno będzie ekologicznej niż jest teraz. > Fakt, że pytasz o to, który z nich przekracza barierę dźwięku wyraźnie dowodzi, że nie rozumiesz, co do Ciebie napisałem, ponieważ kilkukrtotnie zaznaczałem, że w konstrukcjach ekonomicznych nie prędkość, a stosunek spalania do udźwigu i zasięgu miał znaczenie.Każda konstrukcja jest na tyle ekonomiczna na ile pozwalając założone cele, ograniczenia i stan obecnej wiedzy. Poza tym zastanów się czy piszesz o tym co jest bardziej ekonomiczne, czy ekologiczne. Jedno nie zawsze równa się drugie. > Dokładnie. Masz rację. Samolot pasażerski powinienem porównywać nie do samolotów pasażerskich, a myśliwców  Gdybyś miał blade pojęcie o dynamice gazów i zjawiskach w locie naddźwiękowym ten uśmiech miałby w sobie błysk sprytu, ja niestety dostrzegam nad nim dwa tępe oczka. Więc dalej nie będę komentował, idź do szkoły, pogadamy później.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >Byłeś w biurze projektowym podczas obliczania konstrukcji że takie rzeczy wypisujesz?
Racja. Trzeba było być w biurze projektowym, żeby poznać założenia projektowanej maszyny.
>Genialnie! To jest kwintesencja wszystkiego. Zlikwidujmy transport prywatny bo ten publiczny może przewieść więcej pasażerów w przeliczeniu na litr paliwa. To że z Suwałk do Jeleniej Góry będziesz jechał miesiąc... to bajka, na pewno będzie ekologicznej niż jest teraz.
Znowu: o czym ty gadasz? I co ma znaczyć zdanie, które oznaczyłem kursywą w kontekście naszej dyskusji? Przecież Concorde był w 100% transportem publicznym. Poza tym po raz kolejny dowodzisz, że nie rozumiesz, o czym rozmawiamy, mimo że staram Ci się to w bardzo przystępny sposób wytłumaczyć. Ani razu, mój drogi, nie występowałem przeciwko programowi Concorde'a i nie twierdziłem, że jego powstanie było czymkolwiek złym. Widzę, że podejmujesz próby ośmieszenia mnie poprzez przekręcanie moich słów, bądź wkładanie mi w usta zdań, których nie wypowiedziałem, ale to raczej nie działa.
>Poza tym zastanów się czy piszesz o tym co jest bardziej ekonomiczne, czy ekologiczne. Jedno nie zawsze równa się drugie.
A chociaż raz napisałem coś innego? Kilkukrotnie pisałem, że próba 'uekonomicznienia' lotu Concorde'a nie miała nic wspólnego z ekologią.
Zastanawiam się, czy w ogóle czytasz to, co piszę, bo od kilku postów gadasz dokładnie to samo niezależnie od tego, co napiszę ja. Dochodzi wręcz do tego, że powtarzasz moje zdanie zarzucając mi, że twierdzę coś odwrotnego.
>Gdybyś miał blade pojęcie o dynamice gazów i zjawiskach w locie naddźwiękowym ten uśmiech miałby w sobie błysk sprytu, ja niestety dostrzegam nad nim dwa tępe oczka. Więc dalej nie będę komentował, idź do szkoły, pogadamy później.
Dynamika gazów i zjawiska w locie naddźwiękowym nie mają nic wspólnego z tematem, o którym dyskutujemy. Wiem, że bardzo chcesz się popisać, że jednak coś rozumiesz w naszej dyskusji, ale poruszasz wątki, które nie mają znaczenia i nie są argumentami w dyskusji.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | almanzor (341 punktów) | > > czyli wydajemy pieniądze na ograniczenie emisji CO2 nie mając pewności że to CO2 jest przyczyną...> Z tym zgoda, nie mamy 100% pewności, że spalanie paliw kopalnych jest główną przyczyną globalnego ocieplenia.  No nareszcie Fizyku. Daje Ci plusa dodatniego za krok w dobrym kierunku.  > > ... i absolutnie nie mając pojęcia czy ograniczenie emisji co2 da jakiekolwiek efekty.> A tutaj już się mylisz, bo niezależnie od tego co jest tą przyczyną, to zmniejszenie emisji CO2 zmniejszy wzrost temperatury. Co do tego nie ma wątpliwości.Wątpliwości są, bo efekt powodowany przez Człowieka jest wielokrotnie (z pamięci nie podam oszacowania kilkanaście czy kilkadziesiąt razy) mniejszy niż czynniki naturalne. Z wielkim prawdopodobieństwem można stwierdzić, że wysiłki w redukcji emisji CO2 - nawet do zera - nie dadzą się zmierzyć ani nawet zauważyć. Jedyne co z tego zostanie to wielkie dochody rządów, głównie grupy G7/G8(?) z "podatku węglowego" oraz zniszczenie polskiego bezpieczeństwa energetycznego opartego na węglu. Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie odebrać!
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > > Z tym zgoda, nie mamy 100% pewności, że spalanie paliw kopalnych jest główną przyczyną globalnego ocieplenia.> No nareszcie Fizyku. Daje Ci plusa dodatniego za krok w dobrym kierunku.  No nareszcie, almanzorze, zauważyłeś co napisałem miesiąc temu. Niestety, za tak spóźniony refleks z plusa nici. > > A tutaj już się mylisz, bo niezależnie od tego co jest tą przyczyną, to zmniejszenie emisji CO2 zmniejszy wzrost temperatury. Co do tego nie ma wątpliwości.> Wątpliwości są, bo efekt powodowany przez Człowieka jest wielokrotnie (z pamięci nie podam oszacowania kilkanaście czy kilkadziesiąt razy) mniejszy niż czynniki naturalne.Pamięć Cię zawodzi. Spalanie paliw kopalnych jest odpowiedzialne za ok. 3/4 zwiększającego się stężenia dwutlenku węgla w atmosferze, pozostała 1/4 jest w większości spowodowana karczowaniem lasów. en.wikiped(*)_warming#cite_note-spm-2001-28
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | w-o-w-o (692 punktów) | Chciałbym dodać od siebie, że nawet jakby efekt cieplarniany okazał się tylko bezpodstawną teorią to i tak ludzkość osiągnęła wystarczający poziom rozwoju, aby zacząć wprowadzać w życie idee "energii naturalnej". Może w przyszłości zaowocuje to uniknięciem konfliktów o resztki złóż ropy lub gazu ? Mnie zastanawia jedno - czy przypadkiem wielkie finansowe trusty zrzeszające przemysłowców z dziedziny np.energetyki nie blokują społeczeństwom dostępu do tanich źródeł energii ? Jak wiele odkryć naukowych, jak wiele wynalazków zostało pożartych nam sprzed nosa przez te molochy ? Nie mogę się otrząsnąć z przekonania, że byłoby możliwe mieć w domu prąd, płacić za niego np. 20 zł miesięcznie i jeszcze nie martwić się o środowisko naturalne... Mam wrażenie, że nauka powinna przyczyniać się do coraz niższego kosztu życia jednostki, a światowa finansjera nigdy na to nie pozwoli - bo nie jest gospodarce wolnorynkowej ( tak zwanej ) na rękę tanie życie obywatela.
Mam takie gorzkie przemyślenie, że bez rewolucji ekonomicznej nie dokona się cywilizacyjny skok ku "czystej ziemi".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > Chciałbym dodać od siebie, że nawet jakby efekt cieplarniany okazał się tylko bezpodstawną teorią to i tak ludzkość osiągnęła wystarczający poziom rozwoju, aby zacząć wprowadzać w życie idee "energii naturalnej".> Może w przyszłości zaowocuje to uniknięciem konfliktów o resztki złóż ropy lub gazu?To jest już zupełnie inna bajka, ale np. energia jądrowa z reaktorów używających toru wygląda obiecująco: www.wired.com/magazine/2009/12/ff_new_nukes/Najpewniej będziemy zmuszeni korzystać z tego co się da tam gdzie się da, od przydomowych wiatraków, przez geotermię, energię fal, konwekcji itp. do jądrowej, ale jakieś źródło "wagi ciężkiej" będzie konieczne ze względu na potrzeby przemysłu -- fabryk nie damy rady zasilić wiatrakami. Tor robi wrażenie dobrego wyjścia przynajmniej na jakiś czas.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | adamssson (61 punktów) |
>Mnie zastanawia jedno - czy przypadkiem wielkie finansowe trusty zrzeszające przemysłowców z dziedziny np.energetyki nie blokują społeczeństwom dostępu do tanich źródeł energii ? Nawet jeśli istnieje coś takiego jak "tania energia" to zawsze można wprowadzić na nią zyliard procent akcyzy (podobnie jak jest teraz z paliwami).
> Mam wrażenie, że nauka powinna przyczyniać się do coraz niższego kosztu życia jednostki, a światowa finansjera nigdy na to nie pozwoli - bo nie jest gospodarce wolnorynkowej ( tak zwanej ) na rękę tanie życie obywatela. >Mam takie gorzkie przemyślenie, że bez rewolucji ekonomicznej nie dokona się cywilizacyjny skok ku "czystej ziemi". > Ziemia będzie czysta jeśli ludzkość opanuje technologię produkcji energii na wzór mitochondrialny, niestety jesteśmy jak narazie bardzo daleko od tego. Póki co pozostaje nam "zło konieczne" czyli rozbijanie atomu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dnak (1340 punktów) | >Nawet jeśli istnieje coś takiego jak "tania energia" to zawsze można wprowadzić na nią zyliard procent akcyzy (podobnie jak jest teraz z paliwami).
Czekaj, to jest argument? Nie wprowadzać tańszych (po uwzględnieniu wszystkich kosztów) źródeł energii, bo ktoś może je opodatkowac i już bedą droższe?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | w-o-w-o (692 punktów) |
>Czekaj, to jest argument? Nie wprowadzać tańszych (po uwzględnieniu wszystkich kosztów) źródeł energii, bo ktoś może je opodatkowac i już bedą droższe?
Tak, to jest argument trustów finansowych, o których wspomniałem wyżej. Niestety.
Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
>Rozumiesz już?
Rozumiem, że o konkrety będzie trudno. Wobec tego pozwolę sobie podrzucić jeden, z naszego, polskiego podwórka.
Przy cenach na prawa do emisji CO2 z początków grudnia, wartość polskich nadwyżek wynosi ponad 8 mld euro.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Szanuje takie postawienie sprawy bo sam wiele razy zadawałem podobne pytania. Niestety szukając źródeł dotarłem jedynie do dyskusyjnych materiałów których wiarygodność jest co najmniej wątpliwa (choćby cytowane z lubością przez Fizyka raporty IPCC). Na dzień dzisiejszy dla mnie "Globalne ocieplenie" jest polityczną grą mającą na celu opodatkowanie świata i stworzenie "Eldorado" nowych czasów dla zaspokojenia interesów wąskiej grupy społecznej. >Zaznacze że nie jestem zwolennikiem żadnej z teorii spiskowych
Fajne stawianie sprawy. "Nie jestem zwolennikiem żadnej z teorii spiskowych, ale czy nie uważacie, że całe to ocieplenie to motywowana żądzą zysku manipulacja rządów i biznesu oparta na bardzo wątpliwych przesłankach z dziedziny w której nie mamy żadnej sensownej wiedzy?".
|
|
|  | 1 na 1 | adamssson (61 punktów) | >Fajne stawianie sprawy. "Nie jestem zwolennikiem żadnej z teorii spiskowych, ale czy nie uważacie, że całe to ocieplenie to motywowana żądzą zysku manipulacja rządów i biznesu oparta na bardzo wątpliwych przesłankach z dziedziny w której nie mamy żadnej sensownej wiedzy?".
Lepiej bym tego nie ujął. Przykładów manipulacji całymi społeczeństwami można mnożyć w nieskończoność. Teraz odpowiedz czy ten scenariusz nie jest prawdopodobny?
|
|
| |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >>Fajne stawianie sprawy. "Nie jestem zwolennikiem żadnej z teorii spiskowych, ale czy nie uważacie, że całe to ocieplenie to motywowana żądzą zysku manipulacja rządów i biznesu oparta na bardzo wątpliwych przesłankach z dziedziny w której nie mamy żadnej sensownej wiedzy?". >Lepiej bym tego nie ujął. Przykładów manipulacji całymi społeczeństwami można mnożyć w nieskończoność. Teraz odpowiedz czy ten scenariusz nie jest prawdopodobny?
Przede wszystkim jest absurdalny i nieprawdziwy. To nawet nie scenariusz, tylko takie płytkie, ideologiczne hasełko.
|
|
2 na 2 | bio-diesel (18 punktów) | dobrze skomentowal to jeden ze sluchaczy Radja Maryja - "GLOBALNE OCIPIENIE"
|
|
2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > Raz ten i ów biadoli nad globalnym ociepleniem (na słaby rozum znowu zaleją nas oceany). Z kolei inny biadoli nad możliwością nadejścia nowej (kolejnej?) "Epoki Lodowcowej":> www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,33122 ( i nie tylko tutaj).> No to jak ma być? Czy globalne ocieplenie spowoduje globalne ochłodzenie?Tak jeszcze na marginesie otwarcia wątku: globalne ocieplenie może z powodzeniem wywołać lokalne ochłodzenie, nawet dość skrajne -- np. hipotetyczne zatrzymanie Golfstromu (czy ogólnie zmiana cyrkulacji podobnych rozmiarów) prawdopodobnie mogłoby zafundować nam nowy europejski lądolód w ciągu kilku lat. Natomiast takie wydarzenia nie wpływają (poza efektami typu zwiększenie albedo) na budżet energetyczny planety. Jeśli mamy rosnący efekt cieplarniany, a planeta akumuluje ciepło, to średnie temperatury będą rosły, mimo lodowca w Europie. Prądy itp. to mieszanie wody w szklance -- od samego mieszania nie zrobi się ona chłodniejsza czy cieplejsza. Regionalne zjawiska nijak się z globalnym ociepleniem nie kłócą -- co właśnie możemy obserwować: obecny styczeń jest jak dotąd średnio dość ciepły, temperatury znacznie powyżej średniej notowane są w Arktyce, na Grenlandii, w większości Kanady, na Alasce, Bliskim Wschodzie, w centralnej Azji, północnej Afryce, Japonii, Australii... www.skepti(*)al-warming-go-heres-where.htmlNawet skrajne lokalne zjawiska takie jak obecna nasza zima nie oznaczają zmiany w globalnych trendach. Grenlandia przeżyła coś ciekawszego ok. 17 tys. lat temu -- w wyniku topnienia lodowców zakłócona została normalna cyrkulacja oceaniczna w rejonie północnego Atlantyku, świeża chłodna woda "przykrywała" przez 2,5 tys. lat cieplejszą niesioną przez prądy. Wywołało to najpierw ochłodzenie wyspy, a kiedy zjawisko ustąpiło, oceaniczne ciepło strzeliło jak korek od szampana i Grenlandia ociepliła się średnio o 15 stopni w ciągu kilku stuleci [!]. To coś takiego, jak gdyby Berlin w ciągu paruset lat zamienił się w Marakesz. Czy oznaczało to zmianę klimatu Grenlandii? Oczywiście, kolosalną. Ale nie zmianę globalnego klimatu. W naszej sytuacji, kiedy mamy dobrze potwierdzony fakt akumulowania ciepła przez zwiększenie nieprzejrzystości atmosfery dla promieniowania termicznego Ziemi, nie ma możliwości, żeby nastąpiło globalne oziębienie (o ile nie pojawi się inna jego przyczyna, np. spadek nasłonecznienia). Natomiast w wyniku zakłóceń spowodowanych ocieplaniem klimatu lokalne anomalie, czasem skrajne, jak najbardziej mogą mieć miejsce.
|
|
 | | adamssson (61 punktów) | Masz racje - obecna zima jest najostrzejszą od 30 lat w UK, niewiele słabiej przeżyli ją Niemcy i Rosjanie, reszta świata także donosi o mrozach. Muszę chyba sprawdzić co tak naprawde znaczy "lokalne ochłodzenie".
|
|
|  | 2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > Masz racje - obecna zima jest najostrzejszą od 30 lat w UK, niewiele słabiej przeżyli ją Niemcy i Rosjanie, reszta świata także donosi o mrozach.> Muszę chyba sprawdzić co tak naprawde znaczy "lokalne ochłodzenie".Na początek mógłbyś sobie sprawdzić, jakie okresy czasu pozwalają na wyciąganie sensownych wniosków na temat zmian klimatu (podpowiem: zgodnie ze standardami WMO, podstawowy taki interwał to 30 lat). Następnie mógłbyś dowiedzieć się czegoś o świecie, a nie tylko o tym co się za twoim oknem dzieje: www.metoff(*)ssoffice/2010/pr20100106b.htmlJak widać, wiele miejsc było znacznie cieplejszych niż zwykle. I na koniec, możesz sobie sprawdzić, jak wyglądają satelitarne pomiary temperatur dla stycznia 2010 -- włącz sobie wszystkie dostępne lata i wciśnij "Redraw graph": discover.itsc.uah.edu/amsutempsNiezależnie od polskiej czy brytyjskiej zimy, styczeń 2010 jest globalnie najcieplejszym styczniem od 12 lat.
|
|
| w-o-w-o (692 punktów) | Myślę, że na klimat ziemi wpływa bardzo wiele czynników. Wątpię w udane modelowanie przyszłych zmian.
Nie mam za dużo czasu, aby dokładnie przestudiować materiały naukowe potwierdzające lub zaprzeczające teorii efektu cieplarnianego.
Ale :
Chciałbym usłyszeć od bardziej zagłębionych w ten temat czy klimatolodzy przewidują zwiększone parowanie wody ? Byłbym też bardzo wdzięczny gdyby ktoś napisał jaką rolę w procesie "klimatotwórczym" odgrywa aktywność Słońca ? Wykluczono, że wzmożona jego aktywność powoduje obserwowane ocieplenie ?
|
|
 | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > Chciałbym usłyszeć od bardziej zagłębionych w ten temat czy klimatolodzy przewidują zwiększone parowanie wody?Tak. To jest oczywistość. Dla zwiększonej radiacji w wyniku intensyfikacji efektu cieplarnianego bezpośrednie zwiększenie temperatury powierzchni to tylko początek zmian, następnie zostają uruchomione sprzężenia zwrotne, przede wszystkim dotyczące pary wodnej (wyższa temperatura -> zwiększone parowanie -> zwiększone stężenie pary w atmosferze -> większy efekt cieplarniany -> dodatkowe zwiększenie temperatur). Dla ok. 1 C bezpośredniego zwiększenia temperatury powierzchni Ziemi daje to ok. 3 C podwyższenia temperatury po uwzględnieniu sprzężeń zwrotnych. > Byłbym też bardzo wdzięczny gdyby ktoś napisał jaką rolę w procesie "klimatotwórczym" odgrywa aktywność słońca?Podstawową. Słońce dostarcza praktycznie całości energii jaka napędza klimat i życie na Ziemi, ale od dłuższego już czasu jego zmienność jest relatywnie bardzo niewielka -- między szczytem a dołkiem fali cyklu słonecznego jest różnica radiacji ok. 1 W/m2 -- na krawędzi atmosfery. Nadmiarowe gazy cieplarniane już per saldo (odliczając wszelkie efekty "chłodzące") promieniują do powierzchni dodatkowe 1.6 W/m2 i jest to trend liniowy i rosnący. > Wykluczono, że wzmożona jego aktywność powoduje obserwowane ocieplenie?Tak. Słońce odpowiada za część ocieplenia w pierwszej połowie XX wieku, natomiast od kilkudziesięciu lat nie ma korelacji z rosnącymi temperaturami. Popatrz na wykresy tutaj: www.logica(*)ts/the-sun-is-the-problem.htmlSłońce nie wykazuje trendu, natomiast średnie temperatury w tym samym czasie rosną, i to szybko (0.14 C na dekadę to w kategoriach klimatu wzrost naprawdę szybki). Jest za to ładna korelacja ze stężeniem atmosferycznego CO2 (ostatni wykres).
|
|
|  | 1 na 1 | adamssson (61 punktów) | Wszystkie te teorie już znam z propagandy rodem z Discovery channel i uwierz mi, nie poświęciłbym chwili na dyskusje w temacie GO (bo moja wiedza jest wystarczająca) gdyby nie fakt że ludzie będący bliżej źródeł (politycy) nie są ich pewni. Dla przykładu www.youtube.com/watch?v=1c7QaC-Vfiw&feature=sub Godfrey Bloom mówi na szczycie klimatycznym o niezgodnościach danych źródłowych z Nowej Zelandii z raportami IPCC. Władza wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję do zastraszenia społeczeństwa. Doskonale też zdają sobie sprawę z tego że przeciętny zjadacz chleba nie jest w stanie nawet zagłębić całej wiedzy towarzyszącej raportom IPCC. Dlatego społeczeństwo MUSI wierzyć w to co dostani na tacy. Zgodzę się z tobą że ilość propagandy w naszym forum przekracza granice zdrowego rozsądku jednak zastanów się czy nie jest tak że, problem GO już dawno temu wyszedł poza ramy naukowej dyskusji? Żeby było mniej przyjemnie o rzeczowych argumentach już zapomniano i na dzień dzisiejszy rozmowa się toczy już tylko wokół nowego podatku.
|
|
| |  | 1 na 1 | dnak (1340 punktów) | >Władza wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję do zastraszenia społeczeństwa. Doskonale też zdają sobie sprawę z tego że przeciętny zjadacz chleba nie jest w stanie nawet zagłębić całej wiedzy towarzyszącej raportom IPCC. Dlatego społeczeństwo MUSI wierzyć w to co dostani na tacy. >Zgodzę się z tobą że ilość propagandy w naszym forum przekracza granice zdrowego rozsądku jednak zastanów się czy nie jest tak że, problem GO już dawno temu wyszedł poza ramy naukowej dyskusji? Żeby było mniej przyjemnie o rzeczowych argumentach już zapomniano i na dzień dzisiejszy rozmowa się toczy już tylko wokół nowego podatku.
Nie dopuszczasz do siebie myśli, że te procesy mogą zachodzić w drugą stronę, prawda? Nie ma najmniejszej szansy, że politycy pomniejszają znaczenie GO dla własnych celów? W sumie logiczne - po co by mieli to robić? Przecież przyjęcie do wiadomości GO wcale nie wiąże się z szeregiem bardzo niepopularnych reform, ze zmianą profilu gospodarczego, na którym swoje dochody opiera większość społeczeństwa, utratą poparcia tradycyjnego przemysłu z jego pieniędzmi itd.
Są najbardziej wiarygodni, bo wcale nie muszą się martwić o utratę stanowisk, jeśli przez nich ludzie zostaną bez zarobku. Do tego doświadczenie uczy nas, że na ogół zachowują się honorowo i nie uciekają się do kłamstw w celu osiągnięcia doraźnych celów.
Nie to, co naukowcy, te wredne pachoły, które bezpieczne na swoich stanowiskach na uniwersytetach muszą martwić się, co zrobią za 10-15 lat, kiedy być może zmierzą się z koniecznością poszukania nowej pracy w tej samej dziedzinie. Niczym Żydzi zatruwający studnie i rządzący światem zza Talmudu knują w jaki jeszcze sposób można oszukać bogu ducha winne społeczeństwo, które niewinne w swojej niewiedzy ślepo idzie za szarlatanami.
|
|
| |  | 3 na 3 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > Wszystkie te teorie już znam z propagandy rodem z Discovery channel i uwierz mi, nie poświęciłbym chwili na dyskusje w temacie GO (bo moja wiedza jest wystarczająca) gdyby nie fakt że ludzie będący bliżej źródeł (politycy) nie są ich pewni.Globalne ocieplenie jest empirycznie potwierdzonym faktem, intensyfikacja efektu cieplarnianego jest empirycznie potwierdzonym faktem, a politycy to nie są ludzie "będący bliżej źródeł", tylko w ogromnej większości laicy, zdający się na opinie naukowców -- którzy są praktycznie jednomyślni. Możesz oczywiście kłócić się z faktami, twój wybór. Racjonalne to jednak nie jest. > Dla przykładu www.youtube.com/watch?v=1c7QaC-Vfiw&feature=sub Godfrey Bloom mówi na szczycie klimatycznym o niezgodnościach danych źródłowych z Nowej Zelandii z raportami IPCC.No ja cię... Potęga logiki, człowieku. Podważasz GO, bo jest spiskiem polityków, na dowód czego masz zdanie pewnego polityka? Fszczonsajonce. Czy Godfrey Bloom jest klimatologiem? Jakie prowadzi badania? Gdzie i jakie opublikował prace zawierające ich wyniki? > Władza wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję do zastraszenia społeczeństwa. Doskonale też zdają sobie sprawę z tego że przeciętny zjadacz chleba nie jest w stanie nawet zagłębić całej wiedzy towarzyszącej raportom IPCC. Dlatego społeczeństwo MUSI wierzyć w to co dostani na tacy.Ogromna większość tego, co jest zawarte w raportach IPCC podlega bezstronnej weryfikacji. To jest takie coś, może słyszałeś, nazywa się nauka. Podobno fajna rzecz, nawet ten portal podobno powstał w celu propagowania opartego o nią światopoglądu. > Zgodzę się z tobą że ilość propagandy w naszym forum przekracza granice zdrowego rozsądku jednak zastanów się czy nie jest tak że, problem GO już dawno temu wyszedł poza ramy naukowej dyskusji?A co to zmienia w odniesieniu do samej nauki? Jeśli sejsmolodzy zaczną ostrzegać przed wielką erupcją Wezuwiusza, decyzja o ewakuacji Neapolu będzie decyzją polityczną, do ew. podjęcia przez cywilne władze miasta. Myślisz, że w zależności od decyzji polityków zmieni się jakoś nauka na podstawie której zostało wydane ostrzeżenie?
|
|
| | |  | 1 na 1 | adamssson (61 punktów) | > Ogromna większość tego, co jest zawarte w raportach IPCC podlega bezstronnej weryfikacji.To ci ciekawostka... W jaki sposób? - IPCC wydaje publikacje a potem zbiera się kilku ziomków i kiwa głową nad tym co już dostali? W prawdziwej nauce proces weryfikacji polega na kilkukrotnym doświadczalnym potwierdzeniu tego samego wniosku. Znasz inną instytucje która potwierdzi raportem to co IPCC spłodziło? Dla mnie temat GO bardziej przypomina średniowieczne polowanie na czarownice - raz ogłoszono prawde - kto się z nią nie zgadza, spalimy go na stosie. Teraz coś dla tych którzy nadal nie wierzą w to że wolny rynek w handlu zezwoleniami to fikcja: wyborcza.b(*)jny_kladzie_reke_na_kasie.html
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >>Ogromna większość tego, co jest zawarte w raportach IPCC podlega bezstronnej weryfikacji. >To ci ciekawostka... W jaki sposób? - IPCC wydaje publikacje a potem zbiera się kilku ziomków i kiwa głową nad tym co już dostali?
Sam sposób zadawania pytań już świadczy o tym, że nawet nie masz specjalnego pojęcia czym jest IPCC, jak działa i co produkuje. IPCC nie prowadzi żadnych badań -- ARs to są syntetyczne raporty oparte na publikowanych w recenzowanych pismach pracach naukowych. Jeśli coś jest cytowane przez IPCC, to znaczy że przeszło przez sito redakcyjno-recenzenckie (przynajmniej w przypadku WG1 i mimo głośnych ostatnio pojedynczych wpadek WG2) i zostało uznane za poprawną naukę -- a tym samym za coś, co każdy kto zechce może zweryfikować. W szczególności, spora część wniosków jest niezależnie potwierdzana przez różne prace cytowane w raportach.
[...] >Dla mnie temat GO bardziej przypomina średniowieczne polowanie na czarownice - raz ogłoszono prawde - kto się z nią nie zgadza, spalimy go na stosie.
Ależ masz prawo wyznawać sobie dowolny przesąd, w tym powyższy. Nie dziw się tylko, że będziesz korygowany przez ludzi którzy wiedzą, że nauka na ten temat wypowiada się jednoznacznie przeciwnie do Ciebie.
|
|
| | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Dla mnie temat GO bardziej przypomina średniowieczne polowanie na czarownice - raz ogłoszono prawde - kto się z nią nie zgadza, spalimy go na stosie.Niestety, wszystko wskazuje na to, że masz rację.  Nazwałbym to raczej : "globalną ściemą", "globalną manipulacją" bądź "globalną histerią". Typowy temat wywołany przez media i "uczynnych" naukowców. A stado, jak to stado - podąża za kapłanami..., zdrowy rozsądek pozostawiając na rozmowy domowe/prywatne. Pozdrawiam - Zbyszek 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Nazwałbym to raczej: "globalną ściemą", "globalną manipulacją" bądź "globalną histerią". Typowy temat wywołany przez media i "uczynnych" naukowców.
Zaiste. Naukowcy 150 lat temu przewidzieli, że trzeba będzie być "uczynnym" i od tamtego czasu konsekwentnie budowali teorię po to, żeby media w ostatnich latach miały chodliwy temat.
Ludzie, myślcie. To nie boli. Aż wstyd bierze kiedy się czyta te nonsensy, szczególnie wygłaszane akurat na tym forum.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Niestety, wszystko wskazuje na to, że masz rację.  Wszystko? Co, na przykład? Że w lutym nos Ci marznie, po raz pierwszy od dobrych paru lat? Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|