 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-12-2009 20:56 | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Marchewa
6 na 6 | Otóż przed chwilą widziałem reportaż o szkole jazdy Marchewa, co to działała nielegalnie i jej kursowiczach co to teraz muszą oddać prawo jazdy, bo szkoła działała nielegalnie.
Egzamin jednak zdali całkiem legalnie. W tym wszystkim dziwi mnie kilka rzeczy ale najbardziej dziwi mnie obowiązek chodzenia na jakiś śmieszny kurs. Do nadania uprawnień służy zdanie egzaminu. Zdałem - potrafię jeździć, więc po co mam chodzić na kurs ? Dlaczego mam wydawać pieniądze pod przymusem na coś co jest mi niepotrzebne.
W USA zdaje się nie potrzeba żadnego kursu, wystarczy zdać egzamin, zresztą nawet jakby nigdzie tak nie było, nie jest to powód żeby u nas tak nie było. Ustawodawcy często się powołują, że coś tam jest w większości krajów. Pytanie co z tego. Większość ludzi myśli, że istnieje bóg, co jak nam wiadomo jest absurdalnym myśleniem.
Moim zdaniem nie powinno być żadnego przymusu kursu, kto chce niech sobie idzie, kto uważa, że potrafi jeździć niech sobie idzie na egzamin. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Eliath (1441 punktów) | Przymus kursu jakoś jeszcze jestem w stanie ogarnąć umysłem i zaakceptować. Natomiast nijak nie rozumiem, nie pojmuję i do grobowej deski pewnie nie ogarnę dlaczego, ktoś kto zdał egzamin musi oddać prawo jazdy? Najwyraźniej mimo braku uprawnień przygotowano go dobrze do egzaminu...
Swoją drogą podobnie jak w USA jest w Kanadzie, tylko przez pierwsze dwa lata (jakoś tak) posiadania prawa jazdy nie można jeździć samodzielnie (sic!). Musi obok Ciebie siedzieć ktoś z "pełnymi" uprawnieniami, oraz masz bezwzględny zakaz korzystania z autostrad.
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
 | | lukasz9 (1220 punktów) | >Natomiast nijak nie rozumiem, nie pojmuję i do grobowej deski pewnie nie ogarnę dlaczego, ktoś kto zdał egzamin musi oddać prawo jazdy? Najwyraźniej mimo braku uprawnień przygotowano go dobrze do egzaminu...
Z prawnego punktu widzenia jest tak, że przesłanką do otrzymania prawa jazdy jest obok zdania egzaminu przejście kursu. Dopiero jak to wystąpi łącznie to można otrzymać uprawnienia. Zgadzam się, że trochę to bez sensu. Jednak słyszałem, że planowane jest wprowadzenie możliwości zdawania egzaminu bez przechodzenia kursu.
|
|
|  | | Adamiak (36436 punktów) | >Jednak słyszałem, że planowane jest wprowadzenie możliwości zdawania egzaminu bez przechodzenia kursu. Ja zdawałem egzamin bez chodzenia na kurs, ale to było dwadzieścia parę lat temu.
|
|
| |  | 1 na 1 | lukasz9 (1220 punktów) |
> Ja zdawałem egzamin bez chodzenia na kurs, ale to było dwadzieścia parę lat temu.a więc wtedy przepisy były bardziej liberalne
|
|
| | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Ja zdawałem egzamin bez chodzenia na kurs, ale to było dwadzieścia parę lat temu.> a więc wtedy przepisy były bardziej liberalne...  ... co wcale nie rujnowało mojej psychiki, a wręcz przeciwnie.
|
|
| | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Po Twojej wypowiedzi postanowiłem zajrzeć do prawka i przypomnieć sobie historię  . No i wygląda sprawa następująco: - kategoria B 91 rok, na kurs się zapisałem oczywiście ale chodziłem tylko na jazdę, ponieważ przepisy znałem i uznałem, że do niczego mi niepotrzebne te zajęcia teoretyczne. - kategoria A - no tu to obyło się bez kursu jak u Ciebie. Byłem na kursie ze szkoły i pewnego dnia ktoś ogłosił, że ci co mają B, mogą zdawać bez kursu na A. Więc w czwartek się o tym dowiedziałem wraz z dwoma koleżkami, a w sobotę mieliśmy egzamin, przy czym przed egzaminem musieliśmy jeszcze naprawić WSK 125, bo nie chciała palić  - kategoria C - podobnie do B, na teorię nie chodziłem Więc nie mogę powiedzieć, że za komuny było lepiej, bo to już za demokracji było. Faktem jest jednak, że początek lat 90-tych to było trochę wolności z powodu likwidacji przepisów z PRL. A potem to już zaczęli tworzyć prawo, koncesje, pozwolenia itd.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Po Twojej wypowiedzi postanowiłem zajrzeć do prawka...
Zajrzałem i do swego.
Zdawałem (pierwszy raz) na kat. "B" w czerwcu 86, ale coś mi świta, że kazali (prócz opłaty egzaminacyjnej) za jakieś jazdy zapłacić, choć nie korzystałem z nich, bo od dobrych dwóch lat jeździłem swoimi autami, nie licząc innych przedtem.
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Przymus kursu jakoś jeszcze jestem w stanie ogarnąć umysłem To może napisz jak ten przymus ogarniasz.
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
|  | | Eliath (1441 punktów) | >>Przymus kursu jakoś jeszcze jestem w stanie ogarnąć umysłem >To może napisz jak ten przymus ogarniasz.
Nasz drogi ustawodawca, racjonalny (z majestatu prawa), w trosce o bezpieczeństwo na naszych traktach, chciał aby każdy mógł się podszkolić, na profesjonalnie przygotowanym i prowadzonym kursie, aby potem wiedzę i umiejętności sprawdził rzetelnie, nieprzekupny urzędnik państwowy:P
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
| |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Nasz drogi ustawodawca [...] w trosce o bezpieczeństwo [...] chciał aby każdy mógł się podszkolić, na profesjonalnie przygotowanym i prowadzonym kursieNo to przecież z tych samych powodów odbiera się prawka: wskutek braku licencji szkolenie mogło mieć wady. Więc skoro rozumiesz przymus kursu, rozumiesz też konieczność odbierania praw jazdy. 
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
| Celtyk (3337 punktów) | Witam Tej "kij" ma dwa końce . . . 1. Kandydat na przyszłego kierowcę przed zapisaniem się w danej szkole jazdy powinien sprawdzić we właściwym organie nadzorującym, czy jego "wymarzona" szkoła jazdy jest wpisana do ewidencji jednostek uprawnionych do prowadzenia takich kursów. Teraz nie byłoby problemu z "nielegalnie" zdobytymi prawo jazdami, które z interpretacją organu nadzorującego należy zwrócić. 2. Dlaczego obywatel ma ponosić odpowiedzialność za niekompetencję urzędników i nieuczciwość usługodawcy? Ośrodek WORD nie powinien takich kursantów dopuścić do egzaminu - ma techniczną możliwość sprawdzenia, czy dana szkoła jazdy ma prawo szkolić. Organ wydający prawo jazdy nie powinien wydać tego dokumentu, skoro kurs został odbyty firmie nie mającej prawa takich szkoleń prowadzić. Przecież organ wydający prawo jazdy również nadzoruje szkoły jazdy!
>Moim zdaniem nie powinno być żadnego przymusu kursu, kto chce niech sobie idzie, kto uważa, że potrafi jeździć niech sobie idzie na egzamin. Moim też. Jeżdżąc jakiś czas z osobą posiadającą prawo jazdy (tak jak jest to w USA) mam więcej czasu na naukę w różnych warunkach drogowych. Jednak to rozwiązanie jest niewygodne przynajmniej trzem grupom: 1. Szkoły jazdy - stracą źródło utrzymania i wiele osób będzie zmuszonych szukać nowej pracy, 2. Dilerzy samochodów - szkoły jazdy często zmieniają samochody i w przeważającej mierze przypadków kupują nowe samochody. Do tego prawie każda zmiana dyrektora WORD przyczynia się do wymiany samochodów używanych na egzaminie na nowe i często na samochody innego modelu lub/i marki co automatycznie pociąga konieczność wymiany samochodów przez szkoły jazdy (przynajmniej taki mechanizm od lat obserwuje w WORD w pobliskim mieście). 3. Państwo czerpie zyski z koncesjonowania określonej działalności gospodarczej. Pozdrawiam
Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
|
|
| checkmate (1197 punktów) | >Otóż przed chwilą widziałem reportaż o szkole jazdy Marchewa, co to działała nielegalnie i jej >kursowiczach co to teraz muszą oddać prawo jazdy, bo szkoła działała nielegalnie. >Egzamin jednak zdali całkiem legalnie. Jeżeli wykazali dostateczną umiejętność jazdy to w czym problem? Przecież chyba o to chodzi. Przypomina mi to wypuszczenie na wolność mordercy (z udowodnioną winą) ze względu na błąd proceduralny. Paranoja.
>W tym wszystkim dziwi mnie kilka rzeczy ale najbardziej dziwi mnie obowiązek >chodzenia na jakiś śmieszny kurs. Śmieszny? Tym, którzy nie chodzili na kurs i oblali chyba nie było do śmiechu.
>Do nadania uprawnień służy zdanie egzaminu. Zdałem - potrafię jeździć, więc po co mam chodzić na kurs ? Dlaczego mam wydawać pieniądze pod przymusem na coś co jest mi >niepotrzebne. W USA zdaje się nie potrzeba żadnego kursu, wystarczy zdać egzamin, >zresztą nawet jakby nigdzie tak nie było, nie jest to powód żeby u nas tak nie było. >Moim zdaniem nie powinno być żadnego przymusu kursu, kto chce niech sobie idzie, >kto uważa, że potrafi jeździć niech sobie idzie na egzamin. W Wielkiej Brytanii nie ma obowiązku uczestnictwa w kursie. Tak jak napisałeś, do nadania uprawnień służy egzamin i z tym się zgadzam. Interesujące jest to, że w WB instruktorzy jakoś się nie nudzą pomimo braku obowiązkowego kursu.
Elemele dutki...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|