Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teorie sponsorowane

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
10-12-2009 14:49kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Teorie sponsorowane
Ocena 10 na 10
Wiedziony ciekawością co to za serial produkowano 54 lata wszedłem na stronę aleseriale(*)50,wiadomosc.html?ticaid=59417 . Mniejsza jednak o sam serial ale o jego sponsorów i twórców. Chodzi o wpływanie na ludzi. Firma robi serial aby promować tam swoje produkty.

Dziennikarze tworzą artykuły sponsorowane, filmowcy filmy sponsorowane, rządy kampanie sponsorowane, WHO również, prognoza pogody również jest sponsorowana.

Jak można wpłynąć na zachowanie ludzi ? Ano można stworzyć film o skutkach CO2 na naszą planetę. Zawsze się znajdzie grupa ludzi przekonana o prawdziwości wizji. Przypomniało mi się jak jeden z fanów walki z CO2 na pytanie redaktora tvn, co takiego złego jest w elektrowniach jądrowych, biorąc pod uwagę fakt najmniejszych szkód dla środowiska, odpowiedział, że są za drogie. Chyba nie miał co powiedzieć, a powiedzenie jego było w domyśle potwierdzające tezę, iż jeśli nie będziemy walczyć z C02 to poniesiemy straszliwe koszty, choć każdy myślący wie, że koszty straszliwe to poniesiemy walcząc z C02.

Oglądałem kiedyś tam program o UFO i genezie tego zjawiska, czyli ludzi, którzy je widzieli bądź to byli porwani przez UFO. Wszystkie afery z UFO zaczęły się od momentu powstawania filmów na ten temat. Czyli wystarczy ludziom zapodać nawet najbardziej absurdalną teorię, a znajdzie się masa takich co to potwierdzą tę teorię własnymi przeżyciami.

Zresztą sam w dzieciństwie padłem ofiarą tego zjawiska. Zanim jeszcze nie obejrzałem w tv żadnego horroru, to się ciemności nie bałem. Natomiast gdy zacząłem oglądać horrory, to zawsze po obejrzeniu filmu miałem cykora, że nawiedzi mnie zaraz jaki wilkołak. Co prawda nigdy nie odniosłem wrażenia aby coś mnie odwiedziło ale zachowywałem czujność.

Teorie różne i walki z zagrożeniami są sezonowe. Pamiętam jak to świat musiał walczyć z dziurą ozonową i skutkami jakie ze sobą ona niesie. Teraz nie słyszy się o tym nic. Kompletne null. Teraz na topie C02. Najśmieszniejsze jest to, że walczą jak lwy o jakiś nieszkodliwy gaz, podczas gdy nie za bardzo przejmują się pestycydami, całą chemią i ogólnie zanieczyszczaniem środowiska.

Gdyby całą tą kasę co poświęcają na konferencję i walkę z C02 poświęcić choćby na sadzeniu lasów, to wszędzie byłyby lasy . Ale nie, jakaś epidemia głupoty ogarnęła świat. Tu chyba chodzi o to, że można zrobić karierę na C02 tak jak jest to w przypadku pana Buzka, wielkiego znawcę i obrońce klimatu. Ilu to ludzi ma zajęcie, a gdyby nie było afery C02 musieliby zająć się czymś innym, bardziej pożytecznym. Ale po co skoro można wytworzyć sobie sztucznie stanowiska pracy.

Na koniec sparafrazuję wypowiedź Korwina Mikke: ludzie nie chcą źle, oni są po prostu idiotami.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

trickster (903 punktów)
(zablokowany)
Dobrze gada!
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie wszystko co się dzieje wokół nas jest kwestią mody. Zaś o umysłowości Korwina Mikke zmieniłem zdanie, gdy użył moherowego słowa "żydokomuna". Mam szczerą nadzieję, że ów "myśliciel" również mnie uznałby za idiotę.

Mówiąc metaforycznie - to my jesteśmy modą natury, nie zaś ona naszą. Nie "dostaliśmy Ziemi w posiadanie". Być może jakaś moda się skończyła, lecz zmiany klimatyczne są coraz bardziej odczuwalne.
11-12-2009 12:25 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Nie wszystko co się dzieje wokół nas jest kwestią mody. Zaś o umysłowości Korwina Mikke zmieniłem zdanie, gdy użył moherowego słowa "żydokomuna"

"Żydokomuna" to słowo mało popularne w kręgach salonowych (o ile wręcz nie zakazane). Na pewno zaś mocno nadużywane w kręgach "rydzykowych". Odnosi się ono do wyraźnej nadreprezentacji osób pochodzenia żydowskiego we wczesnych strukturach "utrwalaczy władzy ludowej" , dość trafnie i skrótowo opisuje pewne środowisko, które, rzecz jasna, nie jest zachwycone tym epitetem. Używanie tego słowa nie świadczy o umysłowości, a głównie o odporności na salonową autocenzurę ...
11-12-2009 16:02 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dla mnie używanie tego argumentu świadczy o myśleniu prostymi schematami, które nijak się mają do rzeczywistości. Ile synagog wzniosła w Polsce PZPR? Czy uczono w szkołach hebrajskiego, jidisz, czy raczej rosyjskiego? Jaki był wpływ większości Żydów na komunizm i jaki był wpływ komunizmu na większość Żydów? Która z tych nacji licznej budowała komunizm - Żydzi, Rosjanie, czy Chińczycy? Użycie słowa "żydokomuna" nie ma nic wspólnego z kontestacją salonów. Ojciec Rydzyk świetnie się czuje w salonach, a i Korwin bywa tam i ryczy (jako ten lew salonowy). Z pewnością rozmowy o żydokomunie są bardziej popularne w wielu polskich salonach, niż te o poezji Keatsa, czy o neodarwinizmie.
11-12-2009 19:04 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
Miałem identyczne zdanie jak Ty, dopóki nie zacząłem się intensywnie interesować historią XX wieku. Zapewniam, że obsesją moją jest chęć zachowania maksymalnego obiektywizmu ... nie uleganie żadnym rydzykom ani michnikom ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A gdzie w naszej historii znajduje się przełomowy detal, do którego doszedłeś? Kto był autorem planów żydokomuny, gdzie zostały spisane? Kto na nich zarobił? Jaruzelski? Gorbaczow? Rząd Izraela? Potomkowie Marksa?
21-12-2009 19:22 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>A gdzie w naszej historii znajduje się przełomowy detal, do którego doszedłeś? Kto był autorem planów żydokomuny, gdzie zostały spisane? Kto na nich zarobił? Jaruzelski? Gorbaczow? Rząd Izraela? Potomkowie Marksa?

Dla wyjaśnienia: nie jestem entuzjastą tego określenia i nie używam go, uważając za mało eleganckie. Jednak bronię historycznych argumentów, które uzasadniają powstanie tego terminu. Nie było żadnych planów żydokomuny, nie jestem wielbicielem spiskowej teorii dziejów. Chodzi o trend, o tendencję, a nie o żelazną regułę. Komunistami nazywamy ówczesnych utrwalaczy "władzy ludowej", pal licho, jakimi motywacjami się kierowali (jedni światopoglądem, inni korzyściami, jeszcze inni strachem i konformizmem). Pozostańmy przy tym określeniu komunistów, żeby nie wprowadzać bałaganu terminologicznego.
Do PPR i wczesnej PZPR lgnęli Żydzi (o ile wolno mi użyć tego określenia) bardzo chętnie , obsadzając większość kluczowych stanowisk. Przyczyny były oczywiste. Antagonizm niemiecko-żydowski oraz antysemityzm polskich środowisk prawicowych. Więc korelacja pochodzenia żydowskiego i aktywności w strukturach partyjnych była w tamtych czasach (lata 40 i 50) nieprzypadkowa, wyraźna i potwierdzona przez większość źródeł historycznych.
To trochę tak jak z połączeniem: katolik-antyfeminista. Czy każdy katolik jest antyfeministą ? Oczywiście, że nie, ale każdy przyzna, że korelacja jest bardzo silna i nieprzypadkowa. Nie bójmy się faktów.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale Korwin Mikke używał owego sformułowania (w moherowy beret spowity) już po roku 1968. Poza tym dużo więcej procentowo katolików i katoliczek (tak, tak!) jest antyfeministami, niż procentowo było Żydów działających w polskich strukturach władzy w latach 50 - ych. Uogólnienie jest chybione, zwłaszcza, że bazuje na zupełnie innych kontekstach spoza oceny życia politycznego powojennej Polski. Owe konteksty to zaszczepiona wśród chrześcijan nienawiść do Żydów, której spełnieniem był holocaust poprzedzający niesmaczne, prymitywne i chore uwagi Korwina Mikke. Komunizm nie został spisany po hebrajsku, nie wymyślili go Żydzi.

Osoba aspirująca do roli publicznej powinna też się zastanowić nad tym, w szeregu jakich osób stoi. Czy emerytki podziwiające ojca Rydzyka są zwolenniczkami skrajnego liberalizmu ekonomicznego? Nie sądzę.
22-12-2009 09:04 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Komunizm nie został spisany po hebrajsku, nie wymyślili go Żydzi.

Na pewno ? Akurat nie o to mi chodziło, kto wymyślił, tylko o to, kto popierał, ale skoro już zostałem wywołany do tablicy, to odrobinka danych historycznych:
Wikipedia: Karol Marks - (niem. Karl Heinrich Marx; ur. jako Hirschel Marx 5 maja 1818). Pochodził z zeświecczonej rodziny żydowskiej, która wydała w przeszłości wielu wybitnych rabinów. Jego ojciec, Marx Levi, prawnik, był zwolennikiem filozofii oświecenia Voltaire`a i Rousseau , a mimo to zachował wiele ambicji kulturalnych hebrajskiej tradycji. Aby uniknąć antysemickich ograniczeń ustawy uniemożliwiającej Żydom dostęp do stanowisk prawniczych i lekarskich przeszedł z całą rodziną na luteranizm.

>Osoba aspirująca do roli publicznej powinna też się zastanowić nad tym, w szeregu jakich osób stoi. Czy emerytki podziwiające ojca Rydzyka są zwolenniczkami skrajnego liberalizmu ekonomicznego? Nie sądzę.

JKM nie stoi w żadnym szeregu, bo na każdy temat ma raczej dość oryginalne poglądy (czasem wręcz dziwaczne).
Czy przynależność do pewnego nurtu obliguje do zaprzestania myślenia i zarzucenia własnych poglądów, przemyśleń ? Chyba nie uważamy , że cnotą jest przyjmowanie poglądów swojego środowiska ? A głoszenie liberalizmu gospodarczego na tak trudnym terenie zasługuje chyba na poparcie, a nie na pogardę ?
Czy chcemy tych ludzi oświecić, wyrwać z okowów ciemnoty i ogłupienia ? Czy tylko pomiatać nimi i gardzić ?
22-12-2009 12:07 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Więc Marks był:

1. Osobą mówiącą i myślącą po niemiecku
2. Osobą wychowaną przez luteran
3. Osobą o żydowskich korzeniach (ale może też irlandzkich, szwedzkich etc.)

Zatem można by mówić o niemcokomunie, luteranokomunie etc.

Dlaczego tak się nie mówi? (też głupio swoją drogą).

Ogólnie emerytom w Polsce, fajnym i głupim, skrajny liberalizm nie byłby na rękę tuż po przemianach ustrojowych. Dla swojego dobra nie powinni popierać takiej opcji, niezależnie od tego, czy są katolikami, czy ateistami.
kognitywista (3391 punktów)
>Więc Marks był:
>1. Osobą mówiącą i myślącą po niemiecku
>2. Osobą wychowaną przez luteran
>3. Osobą o żydowskich korzeniach (ale może też irlandzkich, szwedzkich etc.)
>Zatem można by mówić o niemcokomunie, luteranokomunie etc.
>Dlaczego tak się nie mówi? (też głupio swoją drogą).

No właśnie ... dlaczego tak się nie mówi ... a o żydokomunie się mówi ?
Bo być moze coś jest na rzeczy ....
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Na świecie są 2 miliardy chrześcijan, zaś "żydzi ukrzyżowali Chrystusa" - to jest na rzeczy.
22-12-2009 13:31 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>A gdzie w naszej historii znajduje się przełomowy detal, do którego doszedłeś?
Протоколы Сионских мудрецов
Kto był autorem planów żydokomuny, gdzie zostały spisane?
Matwiej Gołowiński.
Kto na nich zarobił? Jaruzelski? Gorbaczow? Rząd Izraela? Potomkowie Marksa?
Każdy kto wydał je drukiem.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Już przed tą wiekopomną księgą zarabiano w chrześcijańskiej Europie na nienawiści do Żydów... Obok mojego miasta znajduje się Środa Śląska, gdzie żydowski przedsiębiorca zakopał koronę francuskiej roboty, gdyż schował swój zastawny majątek spodziewając się masakry. Jako, że korona dalej leżała w ziemi i ukryciu, można nie zgadywać, co się dalej stało.
22-12-2009 17:01 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Już przed tą wiekopomną księgą zarabiano w chrześcijańskiej Europie na nienawiści do Żydów... Obok mojego miasta znajduje się Środa Śląska, gdzie żydowski przedsiębiorca zakopał koronę francuskiej roboty, gdyż schował swój zastawny majątek spodziewając się masakry. Jako, że korona dalej leżała w ziemi i ukryciu, można nie zgadywać, co się dalej stało.
Oczywiście, że tak. Tylko wtedy to nazywało się antyjudaizmem. A do obrony wiary prawdziwej wiary itp. nawoływali najczęściej ci, którym nie na rękę było spłacenie długów.
23-12-2009 00:29 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Byli też tacy, co lubili plądrować... Ale wielu Żydów żyło w skrajnej nędzy i oni też ginęli, zwykle szybciej od tych bogatych, bo nie mieli za co uciec.
11-12-2009 12:42 
 Ocena 2 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>Nie wszystko co się dzieje wokół nas jest kwestią mody. Zaś o umysłowości Korwina Mikke zmieniłem zdanie, gdy użył moherowego słowa "żydokomuna". Mam szczerą nadzieję, że ów "myśliciel" również mnie uznałby za idiotę.

No ale przecież nie rozpatrujemy tutaj charakterystyki Korwina. Nawet jakby 98% jego myśli było beznadziejnych akurat ta, którą parafrazowałem jest trafna.

>Mówiąc metaforycznie - to my jesteśmy modą natury, nie zaś ona naszą. Nie "dostaliśmy Ziemi w posiadanie". Być może jakaś moda się skończyła, lecz zmiany klimatyczne są coraz bardziej odczuwalne.
>

To zależy od punktu widzenia. Jeśli w Polsce się ociepli to ja będę nawet zadowolony, bo nie znoszę zimna. Ziemie sobie sami wzięliśmy. Taka kolej rzeczy, jesteśmy największymi cwaniakami na Ziemi póki co .

Ale tak mnie naszła myśl aby wymienić choć kilka korzyści z ocieplenia klimatu powiedzmy, że w Polsce:

- przyjemniej jest gdy jest ciepło nie zimno
- oszczędność energii na ogrzewaniu milionów mieszkań, a przez to oszczędność zasobów naturalnych i mniejsze zanieczyszczenie środowiska
- wydłużony okres wegetacji - na działce miałbym truskaweczki nie do września tylko np do listopada
- bezdomni by nie zamarzali, łatwiej byłoby być bezdomnym
- nie trzeba by było zmieniać opon na zimowe - i znowu ochrona środowiska
- wydłużyłby się sezon wakacyjny, zamiast czerwiec-wrzesień byłoby np maj- grudzień.

Na doniesienia, że ocieplenie klimatu doprowadzi do zlodowacenia. No cóż, zlodowacenia były gdy ludzików na Ziemi była garstka, a ich wpływ na CO2 niewielki, więc można założyć, że i tak tego nie unikniemy choćbyśmy się zesrali. Więc po co walczyć z wiatrakami i gnębić ludzi i wschodzące gospodarki drakońskimi przepisami.
Po prostu trzeba cieszyć się, że będzie cieplej, a jak potem będzie zimniej, no cóż takie życie, rodzisz się, nie zdążysz się przywitać z gąską i umierasz.

Ostatecznie zlodowacenie jednym zaszkodzi ale może np Afryce pomoże. Zamiast Sahary wrócą tam sawanny i lasy. Chcę przez to powiedzieć, że nie warto kopać się z koniem i to w przypadku, gdy przesłanki do tego kopania są marne.
11-12-2009 15:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ocieplenie klimatu oznacza zalanie wielu obszarów lądowych, na których żyją niegorsi od nas ludzie. To mnie przekonuje by go unikać. Mam przyjaciół, którzy mieszkają nieopodal morza w Indiach, w Turcji, we Francji. To dodatkowy argument natury osobistej. Argument natury ekonomicznej, to zalanie konsumentów i producentów. Potężny kryzys.

A to, że w Polsce będzie można sadzić winnice i oliwki uważam za argument rodem z piaskownicy. Przepraszam, ale tak uważam.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
A ja jestem swoim przyjacielem i dla mnie lepsze oliwki w moim ogródku. Francuzi, Hindusi nie za bardzo mnie interesują. Najbardziej mnie interesuje własna dupa.

Twój argument ekonomiczny jest z założenia błędny. To, że gdzieś coś zniknie oznacza, że będzie musiało się pojawić w innym miejscu, co sprawi, że cała gospodarka ruszy.

Trzeba będzie budować nowe mieszkania, nowe drogi, wyposażyć mieszkania itd. Migracje ludności nie są niczym nowym, a trend ten można najlepiej zaobserwować w USA. Tam każdy kilka razy w życiu przenosi się z jednego miejsca w inne i nie ma tragedii z tego powodu. Nawet jakby miało zalać duże obszary to nie stanie się to tak od zaraz. Będzie to proces stopniowy i będzie czas na emigrację. Holendrzy radzą sobie całkiem dobrze z zalewaniem lądu.
11-12-2009 18:59 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mnie interesuje trochę więcej, niż własna dupa. Otóż w tym momencie piszę na amerykańskim laptopie wyprodukowanym w Chinach. Przed chwilą musiałem (i chciałem) umówić się na wykład przez japońsko - szwedzki telefon wyprodukowany w Indiach. Słucham właśnie muzyki austriackiego kompozytora wykonywanej przez amerykańską orkiestrę na francusko japońskim sprzęcie odsłuchowym. Moje korzenie są polskie, ale też ormiańskie i litewskie. Jak będę miał dzieci, być może zamieszkają kiedyś w Indiach.

Dziś jadłem rzeczy nie wyprodukowane przez moją dupę. Nie mam pojęcia o sposobie produkcji chleba, sera, nie mam pól z pomidorami (do tego we Włoszech...) etc.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Spokojnie, jeśli jest na coś zapotrzebowanie zawsze znajdą się tacy co Ci dostarczą co trzeba. Zmienią się tylko producenci Twoich zabawek ale zabawki będziesz miał dalej.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
O ile nie zamieszkam na Malediwach.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Jacku jesteś dorosłym mężczyzną i chyba dasz radę wybrać odpowiednie miejsce do zamieszkania. Mnie działa na nerwy jesień i zima to i przymierzam się w przyszłości na Portugalię lub Hiszpanię.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jestem dorosłym mężczyzną i nie chcę, żeby z uwagi na egoizm mieszkańców wyżyn zalało tereny nadmorskie. Już i tak nie mieścimy się na lądzie, więc tracenie jego powierzchni to nienajlepszy pomysł. Gdy zaleje tereny niżej położone, część ludzi przeniesie się do gęsto zaludnionych terenów wyżej położonych, więc ucierpią wszyscy. Również ja, ze swoją dorosłością, choćbym się rozsiadł na Mont Evereście .
21-12-2009 19:35 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Mówiąc metaforycznie - to my jesteśmy modą natury, nie zaś ona naszą.

Tym niemniej pojęcie natury ma swoją historię, jest więc konstruktem. Czym innym była dla Homera, czym innym dla św. Franciszka, czym innym dla nas. Czy to, co niezmienne w dziejach, jest naturą? Czy w ogóle cos takiego jest?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nasze nazwy są nowe. Najstarsza z nich nie wykracza poza nasz gatunek, a to bardzo niewiele. Naturą nazywam świat wokół nas. Słońce, Ziemię, mrówki, liście, etc. Każdy z tych obiektów istniał, zanim jakikolwiek Homo sapiens zaistniał i zaczął gawędzić . Natura w takim rozumieniu nie jest kwestią ludzkiej mody.
Sylwek (15472 punktów)
A tobie kto zapłacił za ten tekst?
Krystalicznie uczciwe, nastawione jedynie na czynienie dobra powszechnego koncerny naftowe, gazowe i węglowe?
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
Żwirek i Muchomorek mi zapłacili.
11-12-2009 22:30 
 Ocena 2 na 2
rexus (2343 punktów)
>A tobie kto zapłacił za ten tekst?
>Krystalicznie uczciwe, nastawione jedynie na czynienie dobra powszechnego koncerny naftowe, gazowe i węglowe?

Postanowiłem wtrącić swoje trzy grosze, gdyż chciałbym cię troszeczkę oświecić, nie to bym uważał żeś durny, co to, to nie. Po prostu być może masz gorszy dzień, i nie chcesz spojrzeć głębiej.
Nawet gdyby podatek węglowy wyniósł 100% to koncerny petrochemiczne zarobią tyle samo.
Ośmielę się zauważyć, że ten podatek jest im nawet na rękę, bo świat osiągnął już szczyt wydobycia ropy, i od teraz będzie jej coraz mniej, więc te korporacje petrochemiczne potrzebują nowych rozwiązań za które zapłaci przeciętny Kowalski.
Podatek węglowy mają płacić obywatele kupując produkty, przy produkcji których został wyemitowany gaz cieplarniany CO2. Notabene wyprodukowanie czegokolwiek wiąże się z emisją CO2.
Więc to nie koncerny mają interes w obaleniu mitu o antropogenicznym ocieplaniu się klimatu, tylko każdy uczciwy myślący człowiek, który chce pozostać w miarę wolnym człowiekiem.

A teraz żart.
Mawia się, zróbmy coś dla przyszłych pokoleń. A co przyszłe pokolenia zrobią dla nas?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dobrze powiedzianie . !! Dodam, że im bardziej USA przegrywa ze swoją nieekologiczną i agresywną gospodarką z państwami o dużej wyższym ekoligicznym standarcie produkcji, tym głośniej robi się głupawą modę z ochrony środowiska. Do tego wkrada się jakiś faszyzm, typu "a niech sobie zalewa Malediwy, niech Bangladesz stanie się zatoką, niech nizinne państwa znikną, co tam...". Ważne, żeby NAM było dobrze, żeby bronić WOLNOŚCI gospodarczej. Proszę bardzo, niech USA zniesie cła na zasadzie wzajemności. Wobec Europy, Indii i Chin...
kognitywista (3391 punktów)
Brawo za błyskotliwe spostrzeżenia i odważne ich zaprezentowanie na tym forum. Dodam tylko, że warto wspomnieć także o modnych na przełomie lat 60-70 katastroficznych ostrzeżeniach "naukowców" przed zagrożeniem demograficznym. Mocno zaangażował się w to , świetny skądinąd publicysta nauki , Hoimar von Ditfurth. On i inni "demografowie" wyliczali, że w roku 2000 zaludnienie przekroczy 20 miliardów. Teraz w niektórych krajach straszy się niżem demograficznym. Za 10 lat będziemy walczyć z nadchodzącym zlodowaceniem
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
A moglibyśmy po prostu zawalczyć z głupotą. Ale to zbyt proste chyba jest .
11-12-2009 13:02 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>A moglibyśmy po prostu zawalczyć z głupotą. Ale to zbyt proste chyba jest .

Nie, to nie jest głupota, lecz grube cwaniactwo ... Wielu spryciarzy uczyniło sobie z "walki o globalne oziębienie" sposób na życie. Jeżdżą po światowych konferencjach, zgarniają Noble itd ... A że mają też niezły tłumek bezinteresownych, pożytecznych idiotów, to również prawda ...
Sylwek (15472 punktów)
Tak, cóż, na szczęście nie doceniono tempa rozwoju niektórych krajów - a jak wiadomo im większy poziom rozwoju tym mniejsza dzietność (wartość małej dzietności to nawiasem mówiąc kolejny czynnik którego nie doceniają wyznawcy religii Absolutnego Liberalizmu Gospodarczego i Cudownego Misterium Wolnego Rynku Bez Faszystowskich Regulacji).
Niemniej, o braku problemów z przeludnieniem porozmawiaj z mieszkańcami Indyjskich slumsów, lub konającymi z głodu w Afryce, tudzież z masami zatrutymi przemysłem w Chinach.

Powodzenia w obalaniu mitów.

Warto pamiętać że jesteśmy omylni. Jeśli omyłką jest istnienie globalnego ocieplenia - to jej koszty są i tak śmiesznie małe w porównaniu do kosztów omyłki przeciwnej - zignorowanie oznak i uznania ze jednak nie ma ocieplenia.
14-12-2009 12:09 
 Ocena 1 na 1
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)

>Warto pamiętać że jesteśmy omylni. Jeśli omyłką jest istnienie globalnego ocieplenia - to jej koszty są i tak śmiesznie małe w porównaniu do kosztów omyłki przeciwnej - zignorowanie oznak i uznania ze jednak nie ma ocieplenia.

Ale to nie jest kwestia istnienia lub nieistnienia ocieplenia czy oziębienia. Chodzi o to, że na świecie nie ma żadnych stałych. Wszystko się zmienia. Kiedyś nie było kontynentów, które mamy teraz i w przyszłości będą inne.

Poza tym skoro już tak jesteś obrońcą uciśnionych Hindusów w slumsach, to chyba nie sądzisz, że kierunek walki z ociepleniem jaki obrał świat (na szczęście nie cały, USA i Chiny się trzymają mocno) przyniesie im jakieś korzyści. Jest wręcz odwrotnie ilość slumsów się powiększy.

Załóżmy, że nie mamy żadnych informacji, a jedyną jest stosunek do czegoś USA. Kraj ten kieruje się pragmatyzmem i swoim własnym interesem jak żaden inny. Skoro nie chcą przystępować do czegoś tzn, że przystąpienie do tego narusza ich interesy.

Nie zrozum mnie źle. Ja nie jestem za zatruwaniem i niszczeniem Ziemi aby tylko kaska się tworzyła ale walka z CO2 (które to jest generalnie nie szkodliwe) jest bez sensu. To coś w stylu kampanii walki z rakami niektórymi. Poświęcają wiele środków i robią wiele hałasu o coś, co ze statystycznego punktu widzenia nie ma żadnego sensu, bo nie to zabija tłumy. Mało tego, niektóre z tych raków zabijają np dwa razy mniej osób rocznie niż np jest samobójstw rocznie. Ale czy ktoś się boi, że popełni samobójstwo ? Ma jakiś obsesyjny strach przed nim ? Skąd, nawet o tym nie pomyśli, bo kampanie to robią na coś co zabija dwa razy mniej niż samobójstwa. Ja się wilkołaków za dziecka nie bałem zanim nie dowiedziałem się z filmów, że są takie twory. Tworów w rzeczywistości nie było ale bałem się dalej .

Jak to mówią, fałsz powtarzany wystarczającą ilość razy staje się prawdą.
21-12-2009 19:40 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Hoimar von Ditfurth. On i inni "demografowie" wyliczali, że w roku 2000 zaludnienie przekroczy 20 miliardów. ...

To coś jak z końskim łajnem, które miało sięgnąć Paryżowi do drugiego piętra. Jak widać myślenie o przyszłości jest wciąż tylko wróżeniem z ... końskiego łajna.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
rexus (2343 punktów)
Mnie dziwi najbardziej to, że dorośli ludzie uważający się za inteligentnych wierzą, że restrykcjami ekonomicznymi można wpływać na klimat.
Gdzie historia uczy, że tego typu zabiegi inicjowane przez finansistów to zwyczajne wałki. Paliwa kopalne się kończą, więc trzeba sfinansować utworzenie alternatywnej technologii, a podatek węglowy to idealny sposób na upieczenie dwóch gęsi na jednym ogniu. Ciemny lud sfinansuje utworzenie rządu światowego, który będzie miał patenty na nowoczesną technologię pozyskaną przy finansowaniu z tegoż podatku. Czy trzeba być jakimś geniuszem żeby odkryć coś tak oczywistego? Nie. Wystarczy więcej myśleć niż gadać.
Sylwek (15472 punktów)
Gratulujemy jasności.

Szkoda, że nie na tyle dużej by dostrzec oczywistą prawdę - to nie jakiś tam rząd światowy - to mędrcy Syjonu znowu atakują.
rexus (2343 punktów)
>Gratulujemy jasności.
>Szkoda, że nie na tyle dużej by dostrzec oczywistą prawdę - to nie jakiś tam rząd światowy - to mędrcy Syjonu znowu atakują.

Boisz się żydów?
21-12-2009 19:49 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Mnie dziwi najbardziej to, że dorośli ludzie uważający się za inteligentnych wierzą, że restrykcjami ekonomicznymi można wpływać na klimat.

Co w tym dziwnego? To zwykły wniosek przez analogię: skoro można zasmrodzić pokój, to dlaczego nie można zasmrodzić atmosfery? Tego rodzaju rozumowanie to zwykły przejaw inteligencji; trzeba zdawać sobie sprawę, że z logicznego punktu widzenia jest zawsze zawodny. Restrykcje są elementem tego rozumowania.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Smith (10069 punktów)
>Gdyby całą tą kasę co poświęcają na konferencję i walkę z C02 poświęcić choćby na sadzeniu lasów, to wszędzie byłyby lasy . Ale nie, jakaś epidemia głupoty ogarnęła świat. Tu chyba chodzi o to, że można zrobić karierę na C02 tak jak jest to w przypadku pana Buzka, wielkiego znawcę i obrońce klimatu. Ilu to ludzi ma zajęcie, a gdyby nie było afery C02 musieliby zająć się czymś innym, bardziej pożytecznym. Ale po co skoro można wytworzyć sobie sztucznie stanowiska pracy.
Ale czym innym mogą się zajmować zawodowi ściemniacze?
Nie można przecież dopuścić do sytuacji w której ludzie połapią się, że ściemniacze są tylko zbędnymi pasożytami bo tak naprawdę, to żaden z nich nie zajmuje się tym co jest teraz, tylko tym co będzie albo tym co już było. A dlaczego tak jest?
Bo problem w tym, że jaki jest koń to każdy widzi, natomiast jaki był nie jest takie ważne bo i tak każdy to inaczej pamięta a jaki będzie to wystarczy dbać o niego, by zobaczyć.
Tylko, że prościej jest bić pianę na temat jaki to koń kiedyś będzie na podstawie tego co się wybiórczo pamięta o koniu, który dawno już zdechł, zamiast zwyczajnie zadbać o konia dzisiaj.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365