 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-12-2009 11:37 | diogenes (42753 punktów) | Historia prawdy
2 na 2 | Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora. Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? A może mamy ją w spadku po zwierzęcych przodkach? Bo przecież niektóre zachowania zwierząt zdają się sugerować, że znana jest im w jakimś sensie prawda i fałsz (zjawisko mimikry, zabawy). | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Czy mimikra ma cokolwiek wspólnego z prawdą? Wątpliwe - mimikra to odwzorowanie. Czy język odwzorowuje rzeczywistość? Raczej nie. Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
 | | Ania... (14138 punktów) | >Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego. Dlaczego?
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > >Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego.> Dlaczego?Po niemiłych doświadczeniach z pewnym panem, życzyłbym sobie kilka dowolnych przykładów pytań typu "Dlaczego?" wraz z odpowiedziami - ot tak, bym mógł sobie wykształcić intuicję, o co chodzi pytającemu. Wszelako, gdybym miał odpowiadać na podstawie własnego zrozumienia - >prawda< to własność zdań. Zdanie jest prawdziwe, jeśli rzeczywistość jest taka jak mówi to zdanie. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>>Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego. >>Dlaczego? >Po niemiłych doświadczeniach z pewnym panem, życzyłbym sobie kilka dowolnych przykładów pytań typu "Dlaczego?" wraz z odpowiedziami - ot tak, bym mógł sobie wykształcić intuicję, o co chodzi pytającemu. >Wszelako, gdybym miał odpowiadać na podstawie własnego zrozumienia - >prawda< to własność zdań. >Zdanie jest prawdziwe, jeśli rzeczywistość jest taka jak mówi to zdanie. Czy język jest wyłącznie językiem mówionym, zawierającym zdania? Czy nie ma języka symbolicznego, gestów itd? Może raczej powinniśmy mówić o porozumiewaniu, bowiem to chyba lepsze słowo. Porozumiewanie się opierająca się na "wyrażaniu" czegoś i zarazem na "odbiorze" kontekstu przez innego osobnika. W naszym przypadku przewagę ma mowa, język mówiony. Ale przecież to nie jest całość naszego porozumiewania. O znaczeniu innych środków komunikacji może świadczyć np. trudność osób autystycznych w odnalezieniu się w społeczeństwie, wynikającym z niemożności zrozumienia kontekstu emocjonalnego, ironii, żartu itd. Bez tej umiejętności nie są w stanie zrozumieć istoty wypowiedzi, bowiem sens zdań często bywa ukryty. Dodam może trywialny drobiazg, ale oglądałeś kiedyś film przetłumaczony przez osobę ale czytany przez automat? Nie jest to przyjemne, bowiem zdania, które powinny być nacechowane emocjami wypowiadane są bez emocji. To utrudnia często odbiór treści. Czy pozorując np. że jest się drapieżnikiem nie wprowadzamy kogoś w błąd? Czy pozorując wielkie oczy nie okłamujemy, że jesteśmy wielcy i groźni? Czy podrabiając jadowitego węża nie korzystamy z czyjegoś "złego" imienia? Możemy zastanawiać się, czy kłamstwo ewolucyjne można utożsamiać z kłamstwem "jednostki". Ale różnica nie tkwi moim zdaniem w języku komunikacji. Człowiek również może świadomie kłamać nie używając języka. Pozorujemy np. brak strachu w sytuacji stresującej (nie pokaż psu, że się go boisz), udajemy np. orgazm, sprawiamy wrażenie większych i silniejszych (wybujany chód), stwarzamy pozory słabych (kobieta na randce, która nie da rady sama ominąć kałuży) - takich kłamstw znamy mnóstwo.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Wszystko sprowadza się do wieloznaczności słowa prawda. Prawda zdania "Trawa jest zielona" jest innego rodzaju, niż "prawda" maskującej zieleni pasikonika. Niemniej, słowo >prawda< ma wystarczająco długa historię rozważań nad jego znaczeniem, by nie dokładać teraz kolejnych pod postacią ewolucyjnych mechanizmów mimikry. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Wszystko sprowadza się do wieloznaczności słowa prawda. Prawda zdania "Trawa jest zielona" jest innego rodzaju, niż "prawda" maskującej zieleni pasikonika. Tak, ale logika jako nauka nie jest jedynym wyznacznikiem tego, o czym warto rozmawiać. I świat nie kończy się na logice. >Niemniej, słowo >prawda< ma wystarczająco długa historię rozważań nad jego znaczeniem, by nie dokładać teraz kolejnych pod postacią ewolucyjnych mechanizmów mimikry. Nie my to robimy, to znaczenie już dawno zostało wprowadzone. Wielu autorów opisując mimikrę i inne zjawiska temu podobne stosuje określenia "oszustwo", "fałszywa informacja", lub zwyczajnie "kłamstwo".
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | >Tak, ale logika jako nauka nie jest jedynym wyznacznikiem tego, o czym warto rozmawiać. I świat nie kończy się na logice.
Logika wyznacza to, o czym jeszcze można sensownie rozmawiać. Poza logiką mamy - ex definitione niemalże - bełkot.
|
|
| | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Tak, ale logika jako nauka nie jest jedynym wyznacznikiem tego, o czym warto rozmawiać. I świat nie kończy się na logice. >Logika wyznacza to, o czym jeszcze można sensownie rozmawiać. Poza logiką mamy - ex definitione niemalże - bełkot. A moim zdaniem logika to jedynie narzędzie. Jedno z wielu.
|
|
| | | | | | |  | | MichaQ (1056 punktów) | A jakież to inne narzędzia?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >A jakież to inne narzędzia? Każda inna nauka, definicja, każda metoda badawcza itd.
Logika nie jest sensem samym w sobie, a przynajmniej wiele osób tak na to patrzy, może ktoś, kto bada samą logikę dla niej samej patrzy na to inaczej. Gdyby była wszystkim, co ważne, nie byłoby żadnej innej nauki. A są. Logika jest w nich ważna, ale jest tylko narzędziem do wytwarzania tez tych nauk.
|
|
| | | | | | | | |  | | MichaQ (1056 punktów) | Po pierwsze definiowanie to standardowa procedura logiczna stosowana we wszystkich naukach, w tym w samej logice. Po drugie, nie ma i nie może być metodologii jakiejś nauki, która byłaby nielogiczna, to znaczy kłóciłaby się z jakimiś prawami logiki. Jak to mówił Gottlob Frege: "Prawa logiki są prawami praw przyrody". Po trzecie, logika nia wytwarza i nigdy nie wytworzyła żadnej nauki. Za to zgodność z prawami logiki jest conditio sine qua non prawdziwości jakiejkolwiek zdania lub zbioru zdań, w tym teorii naukowej.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >zgodność z prawami logiki jest conditio sine qua non prawdziwości jakiejkolwiek zdania lub zbioru zdań, w tym teorii naukowej.
Dedukcja to nie wszystko w nauce.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | MichaQ (1056 punktów) | >Dedukcja to nie wszystko w nauce.
A kto tutaj mówi o dedukcji? Zachowanie np. niesprzeczności to jedno, a stosowanie dedukcji, jako metody dochodzenia do prawdziwych twierdzeń, to co innego.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Poza logiką mamy - ex definitione niemalże - bełkot.
Poza logiką znaczyło dla Wittgensteina poza światem. Zgoda. Aktualne pytanie jest takie: poza jaką logiką? Dla logiki fundamentalnym bełkotem jest bełkot rzeczywistości: to dlatego logika (czytaj: logik) posługuje się pojęciem tożsamej ze sobą rzeczy (X=X), której w rzeczywistości nie odpowiada NIC.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | | MichaQ (1056 punktów) | >>Poza logiką mamy - ex definitione niemalże - bełkot. > Poza logiką znaczyło dla Wittgensteina poza światem. Zgoda. Aktualne pytanie jest takie: poza jaką logiką? >Dla logiki fundamentalnym bełkotem jest bełkot rzeczywistości: to dlatego logika (czytaj: logik) posługuje się pojęciem tożsamej ze sobą rzeczy (X=X), której w rzeczywistości nie odpowiada NIC.
To, czy nic nie odpowiada w rzeczywistości prawu tożsamości, zależy od przyjmowanej ontologii. Po drugie, mylisz tożsamość z identycznością. Rzeczywiście trudno znaleźć w "naszym" empirycznym świecie dwa takie przedmioty, które miałyby te same cechy (identyczność w sensie zasady Leibniza). Co do tożsamości, to sprawa tutaj jest banalna. Każdy przedmiot w chwili (punkcie czasowym) jest identyczny sam ze sobą. Jaką logiką? Logiką formalną.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >To, czy nic nie odpowiada w rzeczywistości prawu tożsamości, zależy od przyjmowanej ontologii.
Oczywiście. Ale ontologia, która przyjmie coś takiego, mija się z rzeczywistością (procesem).
>Każdy przedmiot w chwili (punkcie czasowym) jest identyczny sam ze sobą.
Przedmiot byłby wtedy sumą takich tożsamych ze sobą, niepodzielnych momentów. Prowadzi to do dość dziwacznych konsekwencji.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | MichaQ (1056 punktów) | Problem wyznaczenia kryteriów identyczności dla przedmiotów trwających w czasie jest jednym z podstawowych problemów współczesnej ontologii. Jednym z radykalniejszych rozwiązań jest esencjalizm mereologiczny Roderica Chisholma. Radykalizm tego stanowiska wynika z tego, iż wydaje się ono być mocno kontrintuicyjne. Nawiasem mówiąc, dodam taką uwagę, że zarzut nieintuicyjności, rozmijania się z tzw. "zdrowym rozsądkiem" w kwestiach sensu largo ontologicznych i epistemologicznych jest zdecydowanie słabym zarzutem. Wiele twierdzeń naukowych, udowodnionych i powszechnie przyjmowanych za prawdziwe, jest bardzo nieintuicyjnych. Wracając do tematu, esencjalizm mereologiczny, głosi, że przedmiot jest z konieczności identyczny sam ze sobą wtedy i tylko wtedy, gdy posiada wszystkie swoje części. Wniosek płynie z tego taki, że gdy stracę włos nie jestem już tą samą osobą, jaką byłem przed utratą włosa. Odnośnie twojej drugiej uwagi o konsekwencji uznania, iz przedmiot to sumy "tożsamych ze sobą, niepodzielnych momentów"; uznanie powyższej propozycji za rozwiązanie problemu usunie twoją wątpliwość, gdyż wszystkie przedmioty będą istnieć tylko w danym punkcie czasowym*. W następnej chwili będzie to już coś innego. Oczywiście powyższe to tylko pewna propozycja rozwiązania problemu. Są oczywiście inne możliwości rozwiązania tej kwestii, ale jak to zazwyczaj jest w filozofii, każde ma swoje koszta. To taka krótka kołdra  . *Uwaga: oczywiście użyty zwrot "wszystkie przedmioty" może budzić kontrowersje, gdyż wyraźnie presuponuje określona ontologię. Jeśli ktoś jest, np. matematycznym platonikiem, ma pełne prawo niezgodzić się na takie postawienie sprawy. W świetle tych zastrzeżeń proponuję interpretować wyżej wspomnianą kwantyfikację jako dotyczącą wszystkich przedmiotów empirycznych (poznawalnych zmysłowo).
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Wiele twierdzeń naukowych, udowodnionych i powszechnie przyjmowanych za prawdziwe, jest bardzo nieintuicyjnych.
Tym niemniej nauka nigdy nie zerwie związków ze zmysłowym doświadczeniem, i wciąż głęboko weryfikuje jego przesądy. Nieintuicyjność tez naukowych nie ma jednak nic wspólnego z nieintuicyjnością zabobonów religijnych (np. dusza).
>esencjalizm mereologiczny, głosi, że przedmiot jest z konieczności identyczny sam ze sobą wtedy i tylko wtedy, gdy posiada wszystkie swoje części.
To dość kłopotliwa teza. Czy np. środowisko jest czy nie jest moją częścią? W jakim sensie jest, a w jakim nie jest?
>Wniosek płynie z tego taki, że gdy stracę włos nie jestem już tą samą osobą, jaką byłem przed utratą włosa.
To, powiedzmy, prosty wniosek z przyjętej definicji. Ale w takim razie jakie inne racje skłaniają nas do traktowania tak radykalnie zmiennych obiektów jako tożsamych ze sobą? Racje teoretyczne stoją tu w ewidentnej sprzeczności z praktycznymi: co począć np. z odpowiedzialnością?
>Odnośnie twojej drugiej uwagi o konsekwencji uznania, iz przedmiot to sumy "tożsamych ze sobą, niepodzielnych momentów"; uznanie powyższej propozycji za rozwiązanie problemu usunie twoją wątpliwość, gdyż wszystkie przedmioty będą istnieć tylko w danym punkcie czasowym*. W następnej chwili będzie to już coś innego.
A więc rzeczy jako obiekty, których wartość byłaby funkcją czasu (czy jakiegoś innego czynnika zmiany). Trudno byłoby nawet mówić tu o rzeczach. Ponadto: w następnej chwili będzie to już coś innego. Być może nie trzeba przyjmować aż tak radykalnego stanowiska: przedmiot mógłby ulegać zmianie w zależności od płaszczyzny rozważań. Powiedzmy zmiany na płaszczyźnie cząstek elementarnych mają inne tempo niż w wymiarze komórki, tkanki czy całego organizmu. W przypadku człowieka dochodzi ponadto cała sfera odczuć i wrażeń zmysłowych. Platon pytał, czy Sokrates siedzący jest tym samym Sokratesem, co Sokrates stojący. Trawestując: czy Sokrates patrzący w błękit nieba jest tym samym Sokratesem, co Sokrates patrzący na wzburzone morze.
>proponuję interpretować wyżej wspomnianą kwantyfikację [wszystkie przedmioty] jako dotyczącą wszystkich przedmiotów empirycznych (poznawalnych zmysłowo).
Nie ma innych przedmiotów. Te pozornie inne byty, zawsze rozumiemy o tyle, o ile potrafimy podać zmysłowe doświadczenie (lub ich ciąg), w oparciu o które są konstruowane. Ta empiryczna konstrukcja wyczerpuje ich sens. Bóg teistów np. istnieje nie jako transcendentny wobec czasu i przestrzeni byt, lecz jedynie jako ziemska farsa jego wyznawców.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego. >Dlaczego?
A dlaczego nie?
Założenie, że wszystko musi mieć jakiś powód (sens, cel itp) jest wysoce dziecinne.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego. >>Dlaczego? >A dlaczego nie? >Założenie, że wszystko musi mieć jakiś powód (sens, cel itp) jest wysoce dziecinne. Pytanie dlaczego nie musi oznaczać sensu i celu. Może oznaczać prośbę o podanie założeń, według których postawiono pewne tezy.
|
|
| | |  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>>>Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego. >>>Dlaczego? >>A dlaczego nie? >>Założenie, że wszystko musi mieć jakiś powód (sens, cel itp) jest wysoce dziecinne. >Pytanie dlaczego nie musi oznaczać sensu i celu. Może oznaczać prośbę o podanie założeń, według których postawiono pewne tezy.
Może, nie musi, nikt tu nie jest jasnowidzem. Zapytałaś o to o co zapytałaś, nie kręć teraz, że za pytaniem na poziomie 3-latka kryje się jakieś głębsze znaczenie. Zresztą się nie kryło, sama piszesz co "może" znaczyć a nie co znaczyło w tym konkretnym przypadku. Jak widać sama nie jesteś pewna, co miało znaczyć to pytanie a chcesz, żeby inni mieli objawienia?
Przeanalizujemy:
>>>>Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego. >>>Dlaczego?
Jedyne rozwinięcie Twojego "dlaczego?" które nie wymaga jasnowidztwa to: "Dlaczego prawda przynależny wyłącznie do świata językowego?" Każda inna interpretacja tego pytania to nieuprawniona spekulacja.
Czemu nie zadałaś właściwego pytania?
Zabawa w "zgadnijcie co miałam na myśli" jest równie infantylna, jak to z głupia frant rzucone "dlaczego?"
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>>>>Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego. >>>>Dlaczego? >>>A dlaczego nie? >>>Założenie, że wszystko musi mieć jakiś powód (sens, cel itp) jest wysoce dziecinne. >>Pytanie dlaczego nie musi oznaczać sensu i celu. Może oznaczać prośbę o podanie założeń, według których postawiono pewne tezy. >Może, nie musi, nikt tu nie jest jasnowidzem. Zapytałaś o to o co zapytałaś, nie kręć teraz, że za pytaniem na poziomie 3-latka kryje się jakieś głębsze znaczenie. Ale to nie jest głębsze znaczenie. To znaczenie podstawowe. Dlaczego oznacza dlaczego. W znaczeniu "jakie są przyczyny i cel istnienia X" nabierają właśnie głębszego znaczenia. Nie sądzisz że zwyczajnie kręcisz teraz i przesadzasz? Jeśli dziecku powiesz "nie wolno wybiegać na ulicę", albo "każda kobieta nosi spódnice" to zdziwi cię pytanie "dlaczego?" To oczywiste jeśli ktoś wcześniej strzela stwierdzeniami w formie objawienia właśnie, bez wyjaśnienia przyczyn lub podstaw swoich objawień.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>>>>>Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego. >>>>>Dlaczego? >>>>A dlaczego nie? >>>>Założenie, że wszystko musi mieć jakiś powód (sens, cel itp) jest wysoce dziecinne. >>>Pytanie dlaczego nie musi oznaczać sensu i celu. Może oznaczać prośbę o podanie założeń, według których postawiono pewne tezy. >>Może, nie musi, nikt tu nie jest jasnowidzem. Zapytałaś o to o co zapytałaś, nie kręć teraz, że za pytaniem na poziomie 3-latka kryje się jakieś głębsze znaczenie. >Ale to nie jest głębsze znaczenie. To znaczenie podstawowe. Dlaczego oznacza dlaczego. W znaczeniu "jakie są przyczyny i cel istnienia X" nabierają właśnie głębszego znaczenia.
Cytuję >>>Pytanie dlaczego nie musi oznaczać sensu i celu. Może oznaczać prośbę o podanie założeń, według których postawiono pewne tezy.
>Nie sądzisz że zwyczajnie kręcisz teraz i przesadzasz? Wiesz, bardziej przekręcić niż Ty to robisz już się nie da. Możesz podać w końcu które z dwóch pytań zadałaś? To o sens i cel (powtarzam, to dziecinne założenie, że wszystko ma sens i cel) czy może o założenia, na których oparł się autor tezy? To dwa różne pytania.
Która, Anka, które pytanie chciałaś zadać????
>Jeśli dziecku powiesz "nie wolno wybiegać na ulicę", albo "każda kobieta nosi spódnice" to zdziwi cię pytanie "dlaczego?"
Przepraszam, nie widzisz różnicy między tymi zdaniami????
Pierwsze to pewne twierdzenie - wymaga uzasadnienia. "Dlaczego" jest zrozumiałe i naturalne. Prawdziwości zakazu dziecko nie potrafi zweryfikować więc pozostaje pytanie o cel.
Drugie jest stwierdzeniem fałszywym - nawet małe dziecko widzi, że nie każda kobieta nosi spódnicę (chyba, że to dziecko mieszka w Sudanie, wtedy może nie zauważyć fałszu). Kiedy Twoje dziecko zapyta wtedy 'dlaczego' i ma 2-3 lata to ok. Jak ma 7-8 to powinnaś się zaniepokoić. Takie duże dziecko powinno zauważyć zdanie oczywiście fałszywe i nie zadawać absurdalnych pytań.
>To oczywiste jeśli ktoś wcześniej strzela stwierdzeniami w formie objawienia właśnie, bez wyjaśnienia przyczyn lub podstaw swoich objawień.
To było stwierdzenie dotyczące mówiącego. Autor wypowiedzi nie widzi miejsca dla prawdy nigdzie indziej, niż w obrębie języka. Nie widzi i już. Może jest ślepy a może tego miejsca nie ma. Nie ważne. Uważasz, że jest inaczej? Wiesz lepiej jak ktoś inny postrzega obiekt zwany "prawdą"?
Podaj jakiś inny obszar w którym prawda funkcjonuje. I wtedy możemy podyskutować. Ja tez nie widzę miejsca dla prawdy poza językiem. Prawda to wartość logiczna. Odrzucam metafizykę, więc nigdzie indziej miejsca dla prawdy nie widzę.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | Nie uważasz, że poszłyśmy stanowczo za daleko w tym OT? Teza "prawda przynależy wyłącznie do świata języka" Pytanie - dlaczego? Znaczenie - dlaczego uważasz, że prawda przynależy wyłącznie do świata języka, na jakiej podstawie tak twierdzisz. Koniec. Dalsze dywagacje są bez sensu i bez znaczenia dla tematu.
Ciekawa jestem, czy na każde pytanie odpowiadasz w podobny sposób... swoją drogą ciekawa cecha, chociaż musi utrudniać życie.
|
|
 | | Scorp (5381 punktów) | >Czy język odwzorowuje rzeczywistość? Raczej nie.
Czy na pewno?
Jeżeli chodzi o ten organ, który podobno lepiej trzymać za zębami, to z pewnością odwzorowuje własności chemiczne polizanej substancji tworząc smak.
Jeżeli chodzi o mowę - no to jeżeli nie odwzorowuje rzeczywistości, to po jakie licho wykształciła się u różnych zwierzątek a u homo naczelnych ciągle jeszcze się rozwija? Dlaczego powstało pismo, skoro języki ludzkie nie odwzorowują rzeczywistości?
Nie wygłupiaj się, Sylwek.
>Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego.
Dobra, dobra... -
|
|
| |  | | Scorp (5381 punktów) |
>Gdzie tu widzisz podobieństwo?
Język tworzy odwzorowanie symboliczne, więc go nie widzę i wcale nie twierdziłem, że go 'widać'.
Ale to odwzorowanie rozumiem. A ty? -
|
|
| |  | | MichaQ (1056 punktów) | Odwzorowanie świata w języku polega na tym, że wyrażenia językowe oznaczają przedmioty w świecie lub sytuacje. Nie można tutaj mówić o relacji podobieństwa w taki sposób, w jaki zazwyczaj używamy pojęcia "podobieństwo", a jedynie w tym, dość metaforycznym sensie, który opisałem wcześniej.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >To odwzorowanie Tuska, który ziewa: >To językowy opis: >>Tusk ziewa<> >Gdzie tu widzisz podobieństwo?
Oko klasyfikuje pole widzenia i obrazy na różne elementy, z których na mocy rozmaitych kryteriów wybieramy te ważniejsze, istotniejsze. Dlatego człowiek na ogół zwróci uwagę na postać ludzką (tu ziewającego faceta), a nie np. na trzy guziki u rękawa jego marynarki, chociaż mogę sobie wyobrazić kabaretowe spojrzenie, które to im przypisze większą wagę niż buzi premiera. Wzrokowa dana: ziewający człowiek zawiera dokładnie tyle elementów, które zawiera wypowiedź Tusk ziewa. Między strukturą abstrakcyjnego widzenia a strukturą zdania jest, jak sądzę, pewne podobieństwo, a nawet strukturalna analogia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Czy mimikra ma cokolwiek wspólnego z prawdą? Wątpliwe - mimikra to odwzorowanie. >Czy język odwzorowuje rzeczywistość? Raczej nie
Czy zdanie (ograniczmy się na razie do zdań w sensie logicznym) nie odwzorowuje struktury rzeczywistości, do której się odnosi? Róża jest czerwona. Już podział na podmiot (jako zbiór cech) i jedną cechę z tego zbioru (czerwień) jest jakimś odwzorowaniem. To samo w zdaniu Idę do lasu segmentom zdania odpowiada coś w poza nim. Porównaj kategorie językowe (rzeczowniki, przymiotniki) z odpowiadającymi im kategoriami ontologii (rzeczy, własności, relacje).
>Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego.
To mit. Skoro można wykonać fałszywy ruch, można wykonać i prawdziwy, zgodny z jakimś kontekstem, przepisem, wzorem. Prawda językowa jest być może tylko szczególnym przypadkiem prawdziwości. Ponadto pojęcie prawdy pełni funkcję ideologiczną: wiązano je z duchowością, czymś, co przysługuje wyłącznie człowiekowi (imago dei), co w żadnej mierze nie przysługuje (rzekomo) niższym formom bytu, np. zwierzętom.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Czy zdanie (ograniczmy się na razie do zdań w sensie logicznym) nie odwzorowuje struktury rzeczywistości, do której się odnosi? Róża jest czerwona. Już podział na podmiot (jako zbiór cech) i jedną cechę z tego zbioru (czerwień) jest jakimś odwzorowaniem.Problem w tym, że w rzeczywistości obecne są, zdaje się wyłącznie cechy, bez noszących je podmiotów, a właśnie język to podmioty, o których orzeka się różne cechy. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Problem w tym, że w rzeczywistości obecne są, zdaje się wyłącznie cechy, bez noszących je podmiotów, a właśnie język to podmioty, o których orzeka się różne cechy.
Mówiąc językiem potocznym, o ile nie jesteśmy filozofami, nie czynimy właściwie żadnych ontologicznych założeń. Mówiąc w kwiaciarni lub w ogródku Róża jest czerwona nie zakładamy, że róża jest jakowymś podmiotem. Gdybym zapytał ogrodnika, co to jest róża, powie mi, że to kwiat i dorzuci kilka jego cech. Myślę, że potoczna intuicja utożsamia rzeczy ze zbiorami cech (ewentualnie czynności), a orzekanie jest jedynie stwierdzaniem, że pewna cecha (np. czerwień) należy do zbioru cech charakteryzujących różę. Fundamentem zdania orzekającego coś o czymś byłaby więc teoriomnogościowa relacja należenia do zbioru.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | MichaQ (1056 punktów) | >>Prawda przynależny wyłącznie do świata językowego. >To mit. Skoro można wykonać fałszywy ruch, można wykonać i prawdziwy, zgodny z jakimś kontekstem, przepisem, wzorem. Prawda językowa jest być może tylko szczególnym przypadkiem prawdziwości.
To ekwiwokacja. W praktyce językowej nie używa się wyrażenia: "prawdziwy ruch" przy, np. grze w szachy. Zdecydowanie bardziej naturalne jest powiedzenie "prawidłowy ruch" lub "poprawny ruch". Niezależnie jednak od nazwy jej sensem będzie zgodność z regułami (w przypadku gry w szachy będzie to zgodność z regułami gry). Tak użyta "prawdziwość" konotuje, co innego niż "prawdziwość" w odniesieniu do zdania. Nazwa jest ta sama, ale ma inną konotację i tym samym inna denotację.
|
|
| Ania... (14138 punktów) | >Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora. Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? A może mamy ją >w spadku po zwierzęcych przodkach? Bo przecież niektóre zachowania zwierząt zdają się sugerować, że >znana jest im w jakimś sensie prawda i fałsz (zjawisko mimikry, zabawy). Szczególnie ciekawe były dla mnie obserwacje J. Goodal. Opisała, że w normalnych sytuacjach osobnik stojący niżej w hierarchii ustępuje temu wyżej stojącemu. Ale niekiedy samiec "słabszy" wpadał w coś w rodzaju amoku, pędził przed siebie waląc tym, co mu wpadło w rękę gdzie popadnie. W takim momencie nawet najsilniejsze samce schodziły mu z drogi. Czy potrafiły rozumieć, że teraz naprawdę nie żartuje? Że w chwili furii jest nieobliczalny? Co ciekawe, po chwili sytuacja wracała do normy i słabszy znowu był podporządkowany.
Mimikra jest kłamstwem? Sądzę że tak. Kłamstwem nieświadomym, niezamierzonym. Ale czy znamy zwierzaki kłamiące świadomie? Rozumiejące, co jest prawdą, a co nie jest i w dodatku potrafiące wprowadzać nas w błąd?
Nie wiem... Mój pies lubi bieliznę. Kradnie ją i gryzie. Kiedyś zobaczyliśmy, że skrada się za fotelem z gatkami w pysku w stronę swojego kocyka. Na naszą reakcję skubana wypluła gatki za fotelem i wyszła do nas z miną całkowicie niewinną i nieświadomą o co nam chodzi. Miała na pyszczku wypisane pytanie "o co chodzi?". W jakim stopniu była świadoma własnego kłamstwa?
|
|
| Charczewski (4176 punktów) | >Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora. Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? A może mamy ją >w spadku po zwierzęcych przodkach? Bo przecież niektóre zachowania zwierząt zdają się sugerować, że >znana jest im w jakimś sensie prawda i fałsz (zjawisko mimikry, zabawy). Na początek chciałbym wyrazić pogląd ,że prawda jest wynikiem procesu mającego swój początek w samej budowie materii.Z punktu dzisiejszej wiedzy, szczególnie na gruncie mechaniki kwantowej, posiadamy wyjaśnienia np. łączenia się atomów w bardziej złożone cząstki aż do powstania DNA. Idea koła ma swój archetyp w Naturze; np. percepcja Słońca.A więc autorem koła jest sama natura.
CHOLEWA
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) | Tylko, że najpierw powstały oczy i mózgi mające a priori wbudowaną możliwość percepcji "koła" a potem dopiero istoty postrzegły, że słońce jest okrągłe. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
|  | | Charczewski (4176 punktów) | > Tylko, że najpierw powstały oczy i mózgi mające a priori wbudowaną możliwość percepcji "koła" a potem dopiero istoty postrzegły, że słońce jest okrągłe.> dnoterlikowskiego.blogspot.com/Jeśli godzi się Pan na wyjaśnienia mechaniki kwantowej , to teraz proszę Pana, należy przystąpić do studiowania praw ewolucji.
CHOLEWA
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Jeśli godzi się Pan na wyjaśnienia mechaniki kwantowej , to teraz proszę Pana, należy przystąpić do studiowania praw ewolucji.Może mi pan wyjaśnić o jakież to prawa ewolucji panu chodzi? czy o to, ze ewolucja produkuje zmienność aparatów poznania, i być może te które dysponują apriorycznie ideami koła zwiększają dostosowanie w porównaniu do tych pozbawionych tej idei? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | |  | | Charczewski (4176 punktów) | > >Jeśli godzi się Pan na wyjaśnienia mechaniki kwantowej , to teraz proszę Pana, należy przystąpić do studiowania praw ewolucji.> Może mi pan wyjaśnić o jakież to prawa ewolucji panu chodzi? czy o to, ze ewolucja produkuje zmienność aparatów poznania, i być może te które dysponują apriorycznie ideami koła zwiększają dostosowanie w porównaniu do tych pozbawionych tej idei?> dnoterlikowskiego.blogspot.com/Chodzi o darwinzm a w nim jest miejsce na rozwój mózgu. Dla mnie to juz banały. Literatury na ten temat jest mnóstwo. W tym miejscu nie jest wskazane na powtarzanie rzeczy ogólnie znanych. Już wczesniej wyraziłem pogląd,że prawda jest procesem poznawczym i zbliżamy się do niej asymptotycznie a zarazem bez końca. i to jest fascynujące.
CHOLEWA
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Nie uczymy się barw, kształtów, przestrzeni, czasu etc.... Nawet jeśli są one wrodzone (a są) i nawet jeśli w jakimś sensie kształtowane przez ewolucję (a są) to są uprzednie w stosunku do doświadczenia osobniczego. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | | lontri (16088 punktów) |
Nie jest to wcale takie oczywiste. Osiągnięcia psychologii poznawczej i kognitywistyki zdają się wskazywać, że wszystkie wymienione przez ciebie pojęcia są silnie zależne od pewnych predyspozycji i nastawień poznawczych. Dotyczy to takich pojęć jak liczba, wielkość, masa, odległość, kształt i przestrzeń oraz wielu innych.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| rexus (2343 punktów) | >Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora. Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? A może mamy ją >w spadku po zwierzęcych przodkach? Bo przecież niektóre zachowania zwierząt zdają się sugerować, że >znana jest im w jakimś sensie prawda i fałsz (zjawisko mimikry, zabawy).
Tymon Tymański uznał zaś, iż prawda jest jak dupa- każdy ma swoją.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Tymon Tymański uznał zaś, iż prawda jest jak dupa- każdy ma swoją.
W takim razie szkoda, że nie każdy jej daje.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | rexus (2343 punktów) | >>Tymon Tymański uznał zaś, iż prawda jest jak dupa- każdy ma swoją. >W takim razie szkoda, że nie każdy jej daje.
Może nie każdy, chce brać każdą. Dajmy na to, ktoś chętnie da, ale nikt wziąć nie chce. Bo z własną wygodniej.
|
|
| Koraszewski (82900 punktów) | >Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora. Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? A może mamy ją >w spadku po zwierzęcych przodkach? co jest przeciwieństwem prawdy? Fałsz? Czyli w niektórych przypadkach prawda jest zbliżona do szczerości, uczciwości, w innych do obiektywności. Fałsz jako przeciwieństwo prawdy może wynikać z ułudy lub z zamiaru wprowadzenia w błąd. Świadomy zamiar wprowadzenia w błąd jest wśród zwierząt powszechny. (Nie zaliczałbym tu raczej mimikry, która nie jest świadoma). Zwierzęta kłamią, ukrywają swoje zamiary, chowają się, oszukują się wzajemnie. Tak więc prawda jako szczerość, przeciwieństwo oszustwa jest (w związku z istnieniem świadomego oszustwa w przyrodzie) znacznie starsza niż nasz gatunek. Prawda jako dociekanie jak to jest w rzeczywistości, mimo, że nasze zmysły mówią nam coś innego to raczej ludzki wynalazek. Chociaż dociekliwość np. szympansów zadziwia.
|
|
 | | Ania... (14138 punktów) | >>Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora. Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? A może mamy ją >>w spadku po zwierzęcych przodkach? >co jest przeciwieństwem prawdy? Fałsz? Czyli w niektórych przypadkach prawda jest zbliżona do szczerości, uczciwości, w innych do obiektywności. Fałsz jako przeciwieństwo prawdy może wynikać z ułudy lub z zamiaru wprowadzenia w błąd. Świadomy zamiar wprowadzenia w błąd jest wśród zwierząt powszechny. (Nie zaliczałbym tu raczej mimikry, która nie jest świadoma). Zwierzęta kłamią, ukrywają swoje zamiary, chowają się, oszukują się wzajemnie. Tak więc prawda jako szczerość, przeciwieństwo oszustwa jest (w związku z istnieniem świadomego oszustwa w przyrodzie) znacznie starsza niż nasz gatunek. > O - widzę podobne poglądy na tą sprawę do własnych. Może dodam >Prawda jako dociekanie jak to jest w rzeczywistości, mimo, że nasze zmysły mówią nam coś innego to raczej ludzki wynalazek. Chociaż dociekliwość np. szympansów zadziwia. Czy dociekliwość to nie jest raczej dążenie do poznania prawdy?
|
|
 | | Charczewski (4176 punktów) | >>Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora. Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? A może mamy ją >>w spadku po zwierzęcych przodkach? >co jest przeciwieństwem prawdy? Fałsz? Czyli w niektórych przypadkach prawda jest zbliżona do szczerości, uczciwości, w innych do obiektywności. Fałsz jako przeciwieństwo prawdy może wynikać z ułudy lub z zamiaru wprowadzenia w błąd. Świadomy zamiar wprowadzenia w błąd jest wśród zwierząt powszechny. (Nie zaliczałbym tu raczej mimikry, która nie jest świadoma). Zwierzęta kłamią, ukrywają swoje zamiary, chowają się, oszukują się wzajemnie. Tak więc prawda jako szczerość, przeciwieństwo oszustwa jest (w związku z istnieniem świadomego oszustwa w przyrodzie) znacznie starsza niż nasz gatunek. Prawda jako dociekanie jak to jest w rzeczywistości, mimo, że nasze zmysły mówią nam coś innego to raczej ludzki wynalazek. Chociaż dociekliwość np. szympansów zadziwia. > Wybaczy Pan, że wyraże trochę inne zdanie na temat fałszu.W logice jest on zaprzeczeniem prawdy czyli nieprawdą; np. atom jest niepodzielny. W inny znaczeniu z fałszem mamy do czynienia gdy ktoś świadomie kłamie i tym samym podlega ocenie moralnej.
CHOLEWA
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | >>>Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora. Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? A może mamy ją >>>w spadku po zwierzęcych przodkach? >>co jest przeciwieństwem prawdy? Fałsz? Czyli w niektórych przypadkach prawda jest zbliżona do szczerości, uczciwości, w innych do obiektywności. Fałsz jako przeciwieństwo prawdy może wynikać z ułudy lub z zamiaru wprowadzenia w błąd. Świadomy zamiar wprowadzenia w błąd jest wśród zwierząt powszechny. (Nie zaliczałbym tu raczej mimikry, która nie jest świadoma). Zwierzęta kłamią, ukrywają swoje zamiary, chowają się, oszukują się wzajemnie. Tak więc prawda jako szczerość, przeciwieństwo oszustwa jest (w związku z istnieniem świadomego oszustwa w przyrodzie) znacznie starsza niż nasz gatunek. Prawda jako dociekanie jak to jest w rzeczywistości, mimo, że nasze zmysły mówią nam coś innego to raczej ludzki wynalazek. Chociaż dociekliwość np. szympansów zadziwia. >> >Wybaczy Pan, że wyraże trochę inne zdanie na temat fałszu.W logice jest on zaprzeczeniem prawdy czyli nieprawdą; np. atom jest niepodzielny. W inny znaczeniu z fałszem mamy do czynienia gdy ktoś świadomie kłamie i tym samym podlega ocenie moralnej. W tym ujęciu zaprzeczeniem prawdy (prawda - jestem marnym niejadowitym wężem) jest fałsz (wyglądam jak wąż jadowity). Ocena moralna to chyba zbyt odległa sprawa, aby ją wmieszać w tą dyskusję. Nie każde kłamstwo jest niemoralne, nie każda prawda jest etyczna.
|
|
| |  | | Charczewski (4176 punktów) | >>>>Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora. Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? A może mamy ją >>>>w spadku po zwierzęcych przodkach? >>>co jest przeciwieństwem prawdy? Fałsz? Czyli w niektórych przypadkach prawda jest zbliżona do szczerości, uczciwości, w innych do obiektywności. Fałsz jako przeciwieństwo prawdy może wynikać z ułudy lub z zamiaru wprowadzenia w błąd. Świadomy zamiar wprowadzenia w błąd jest wśród zwierząt powszechny. (Nie zaliczałbym tu raczej mimikry, która nie jest świadoma). Zwierzęta kłamią, ukrywają swoje zamiary, chowają się, oszukują się wzajemnie. Tak więc prawda jako szczerość, przeciwieństwo oszustwa jest (w związku z istnieniem świadomego oszustwa w przyrodzie) znacznie starsza niż nasz gatunek. Prawda jako dociekanie jak to jest w rzeczywistości, mimo, że nasze zmysły mówią nam coś innego to raczej ludzki wynalazek. Chociaż dociekliwość np. szympansów zadziwia. >>> >>Wybaczy Pan, że wyraże trochę inne zdanie na temat fałszu.W logice jest on zaprzeczeniem prawdy czyli nieprawdą; np. atom jest niepodzielny. W inny znaczeniu z fałszem mamy do czynienia gdy ktoś świadomie kłamie i tym samym podlega ocenie moralnej. >W tym ujęciu zaprzeczeniem prawdy (prawda - jestem marnym niejadowitym wężem) jest fałsz (wyglądam jak wąż jadowity). >Ocena moralna to chyba zbyt odległa sprawa, aby ją wmieszać w tą dyskusję. Nie każde kłamstwo jest niemoralne, nie każda prawda jest etyczna. Jeśli na gestapo przesłuchiwany kłamie , by nie zdradzić przyjaciól ,to postepuje chwalebnie. Znam sytuacje gdy wielu ginęło by uratować jednego człowieka. Czyż to nie jest większe poświęcenie od Jezusowego? Jest! To jest zarazem dialektyka, wymuszajaca takie zachowanie ze względu na nieludzkiego przeciwnika. Jednak i w tym przypadku mamy do czynienia z kłamstwem , chroniącego większe dobro. Takie przypadki są wyjątkowe. Aksjologia również ma wpływ na poznawanie świata.. Ale więcej tu imponderabiliów.
CHOLEWA
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) |
> >Ocena moralna to chyba zbyt odległa sprawa, aby ją wmieszać w tą dyskusję. Nie każde kłamstwo jest niemoralne, nie każda prawda jest etyczna.> Jeśli na gestapo przesłuchiwany kłamie , by nie zdradzić przyjaciól ,to postepuje chwalebnie. Znam sytuacje gdy wielu ginęło by uratować jednego człowieka. Czyż to nie jest większe poświęcenie od Jezusowego? Jest! To jest zarazem dialektyka, wymuszajaca takie zachowanie ze względu na nieludzkiego przeciwnika. Jednak i w tym przypadku mamy do czynienia z kłamstwem , chroniącego większe dobro. Takie przypadki są wyjątkowe. Aksjologia również ma wpływ na poznawanie świata.. Ale więcej tu imponderabiliów.Pomińmy wstęp, bo się robiło przydługo. Naprawdę myślisz, że takie kłamstwa są rzadkością? A co powiesz, kiedy ukochana zapyta cię, czy podoba ci się jej pupa? Nawet, jak ci się nie podoba, nie powiesz tego. Skłamiesz. No, chyba że masz tendencje socjopatyczne  . Dalsze przykłady: - mamusia będzie zawsze przy tobie - będziesz zdrowy - ładnie dziś wyglądasz - nie płacz, jesteś silna - miło było panią poznać - ależ nie, nie przeszkadza pan! Może to tylko dygresja w filmie, ale zajrzyj www.youtube.com/watch?v=85pwgFV3834 - facet spróbował żyć przez miesiąc, kiedy nie kłamał, mówił całą prawdę. To był "najgorszy miesiąc jego życia".
|
|
 | | MichaQ (1056 punktów) | Klasycznie rzecz, biorąc wartości logiczne mamy dwie: prawdę i fałsz. Niektórzy dodawali trzecią wartość logiczną w postaci 1/2, czyli klasy zdan nierozstrzygalnych. Mimo wszystko fałsz jest przeciwieństwem prawdy (patrz prawo wyłączonego środka). Szczerość, kłamstwo, przysłowiowe wciskanie kitu, oszustwo nie są przeciwieństwami prawdy czy fałszy, lecz zachowaniami opartymi o te dwie wartości logiczne.
|
|
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora. Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? W momencie, gdy przewidywany wynik rozumowania nie zgadzał się z rzeczywistością i można było zdać sobie sprawę z tej niezgodności. >A może mamy ją w spadku po zwierzęcych przodkach? Bo przecież niektóre zachowania zwierząt zdają się sugerować, że znana jest im w jakimś sensie prawda i fałsz (zjawisko mimikry, zabawy). Wiele zwierząt potrafi rozpoznać obraz w lustrze jako obraz przedstawiciela swego gatunku. Jednak, gdy zajrzą za lustro są 'zdumione', że nic tam nie ma i bez względu na ilość prób nie uczą się, że za lustrem 'nic nie ma'. Niektóre jednak się uczą. One znają prawdę. Pozdrawiam
|
|
| setarkos (10757 punktów) | >Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora.
I może, podobnie jak koło, jest tylko abstrakcyjną konstrukcją, niemożliwą w praktyce..
> Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę?
Pewnie z początkiem pisma symbolicznego, kiedy znak podobny do ptaka został uznany przez grupę za "faktycznie" podobny do ptaka. Wcześniejsze języki gestów czy nawet słów, będące 'umowami doraźnymi', chyba nie odnoszą się do pojęcia prawdy - tymczasem "prawda" zapisana w rysunkach mogła istnieć mimo jej bieżącej zbędności, leżeć sobie gdzieś z boku nawet zapominana ale 'będąca'.
> A może mamy ją >w spadku po zwierzęcych przodkach? Bo przecież niektóre zachowania zwierząt zdają się sugerować, że >znana jest im w jakimś sensie prawda i fałsz (zjawisko mimikry, zabawy).
W tym sensie można twierdzić, że gatunki, które okazały się bardziej żywotne, dysponowały 'lepszym' rozeznaniem prawdy? Może to byłby ów "niemożliwy", praktyczny sposób jej realizacji..
|
|
 | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) |
>> A może mamy ją >>w spadku po zwierzęcych przodkach? Bo przecież niektóre zachowania zwierząt zdają się sugerować, że >>znana jest im w jakimś sensie prawda i fałsz (zjawisko mimikry, zabawy). >W tym sensie można twierdzić, że gatunki, które okazały się bardziej żywotne, dysponowały 'lepszym' rozeznaniem prawdy? Może to byłby ów "niemożliwy", praktyczny sposób jej realizacji.. Ta myśl mnie zaciekawiła. Czy rozpoznanie prawdy - umiejętność rozpoznania prawdy - jest czynnikiem selekcyjnym? Chyba tak! Umiejętność wykrycia oszustwa, ukrytego zagrożenia, rozpoznać wroga, który maskuje swe zamiary jest chyba korzystna. Ale czy wrotki nie osiągnęły sukcesu ewolucyjnego?
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) |
>Czy rozpoznanie prawdy - umiejętność rozpoznania prawdy - jest czynnikiem selekcyjnym? Chyba tak! .. Ale czy wrotki nie osiągnęły sukcesu ewolucyjnego?
Podobnie jak inne organizmy? Sugerowałoby to istnienie wielu 'prawd skutecznych' oraz ubywanie ich ilości wraz z ginięciem gatunków (podobno dziś zostało kilka procent). Kusząca jest myśl, dokąd takie (domniemane) zmniejszanie liczby prawd prowadzi - zdaje się, że jednak do więcej niż jednej..
|
|
2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora.Koło jak najbardziej ma swojego autora. Fakt, że nie znamy jego imienia nie znaczy, że go nie było. Prawie na pewno koło wymyśliło kilku ludzi jednocześnie i niezależnie od siebie. Ale ktoś to zrobił. A ktoś inny nie - prekolumbijska Ameryka nie znała koła. > Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę?A ona sobie tam gdzieś leżała i czekała na odkrycie? > A może mamy ją> w spadku po zwierzęcych przodkach? Bo przecież niektóre zachowania zwierząt zdają się sugerować, że> znana jest im w jakimś sensie prawda i fałsz (zjawisko mimikry, zabawy).Chcesz mi wmówić, że patyczak świadomie kłamie? Że jego wygląd i zachowanie nie jest wypracowaną na drodze ewolucji formą samoobrony, tylko świadomym wyborem? Kociaki polujące na kłębek wełny "umawiają się", że to mysz ale są świadome, że to tylko udawanie i zabawa? Same Ci to powiedziały? Idę osłupieć.... 
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > >A może mamy ją [prawdę]> >w spadku po zwierzęcych przodkach? Bo przecież niektóre zachowania zwierząt zdają się sugerować, że> >znana jest im w jakimś sensie prawda i fałsz (zjawisko mimikry, zabawy).> Chcesz mi wmówić, że patyczak świadomie kłamie?> Że jego wygląd i zachowanie nie jest wypracowaną na drodze ewolucji formą samoobrony, tylko świadomym wyborem?Nie użyłem słowa świadomość. Mówię o niektórych zachowaniach zwierząt. Czym się różni świadoma forma zachowani od tej wypracowanej na drodze ewolucji? A świadomość (jeśli wziąć pod uwagę jej historię) to nie jest coś wypracowane na drodze ewolucji? A to, że drugi człowiek obdarzony jesteś świadomością, to wiemy a priori czy też wnioskujemy z jego zachowania? Dlaczego martwi nas, kiedy u dziecka nie stwierdza się pewnych odruchów? Czy prawdziwość nie może mieć biologicznych korzeni? > Idę osłupieć.... Praktykował to już niejaki Szymon, zwany Słupnikiem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >Koło jak najbardziej ma swojego autora. Fakt, że nie znamy jego imienia nie znaczy, że go nie było. >Prawie na pewno koło wymyśliło kilku ludzi jednocześnie i niezależnie od siebie. >Ale ktoś to zrobił. >A ktoś inny nie - prekolumbijska Ameryka nie znała koła. Ktoś np. Herostrates zrobił popiół z Artemizjonu tylko po to byśmy poznali Imię autora tej przemiany. >>Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? >A ona sobie tam gdzieś leżała i czekała na odkrycie? Cały czas leży i odkrywasz ją w każdym momencie. >Chcesz mi wmówić, że patyczak świadomie kłamie? Nie no co Ty, tylko we śnie albo w transie. >Że jego wygląd i zachowanie nie jest wypracowaną na drodze ewolucji formą samoobrony, tylko świadomym wyborem? Ta wyewoluowana forma samoobrony jest działaniem nieświadomym, podświadomym, czy nad świadomym wg. Ciebie? >Kociaki polujące na kłębek wełny "umawiają się", że to mysz ale są świadome, że to tylko udawanie i zabawa? >Same Ci to powiedziały? A co powiedziałaś im, że to co robią to coś takiego jak umowa, udawanie i zabawa?
> "Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby" Znaczy sezonowym?
|
|
|  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >>"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby" >Znaczy sezonowym?
Uniwersalnym, bo np. u nas, na Kaszubach, nie zbieranie grzybów jest wielosezonowe.
|
|
| |  | | Smith (10069 punktów) | > Uniwersalnym, bo np. u nas, na Kaszubach, nie zbieranie grzybów jest wielosezonowe. Co kraj to obyczaj
|
|
ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | >Prawda, podobnie jak koło, nie ma swego autora. Jak myślicie, kiedy odkryto prawdę? A może mamy ją >w spadku po zwierzęcych przodkach? Bo przecież niektóre zachowania zwierząt zdają się sugerować, że >znana jest im w jakimś sensie prawda i fałsz (zjawisko mimikry, zabawy).
A co to jest "prawda"? Może jak zdefiniujesz to pojęcie (a definicja wcale nie jest trywialna, co więcej jest ich kilka) to dopiero będzie można spróbować odpowiedzieć. Na razie mogę jedynie odpowiedzieć, ze prawdę odkryto mniej więcej wtedy, kiedy ciemność.
|
|
| lontri (16088 punktów) |
Prawda jest rodzajem relacji między treścią myśli lub spostrzeżenia a stanem rzeczy. Jako taka jest więc możliwa w umyśle, który operuje względnie trwałymi obrazami rzeczywistości, w tym symbolami. Prawdę odkryto więc zapewne przy okazji zdemaskowania pierwszego kłamstwa lub pomyłki - czyli niezgodności obrazu umysłowego ze stanem rzeczy.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
 | 1 na 1 | Inieto (143 punktów) | >Prawda jest rodzajem relacji między treścią myśli lub spostrzeżenia a stanem rzeczy. >Jako taka jest więc możliwa w umyśle, który operuje względnie trwałymi obrazami rzeczywistości, w tym symbolami. >Prawdę odkryto więc zapewne przy okazji zdemaskowania pierwszego kłamstwa lub pomyłki - czyli niezgodności obrazu umysłowego ze stanem rzeczy. > BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT problem polega na tym, iż wątpię byś był wstanie sprecyzować (zdefiniować) czym jest rzeczony "stan rzeczy".
I tu mamy pat.
pozdrawiam.
|
|
|  | | lontri (16088 punktów) |
Na szczęście nie należy to do tego, co da się udowodnić słowami, dlatego też do niczego nie zamierzam Ciebie przekonywać. To się po prostu widzi.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| |  | 1 na 1 | Inieto (143 punktów) | > Na szczęście nie należy to do tego, co da się udowodnić słowami, dlatego też do niczego nie zamierzam Ciebie przekonywać.> To się po prostu widzi.aha , czyli teraz przyjmujemy założenie, że postrzeganie jest "obiektywne", jaki koń jest każdy widzi? ...no cóż, trochę to irracjonalne (w świetle wiedzy naukowej)
|
|
| | |  | | lontri (16088 punktów) |
Ludzka wiedza równie często jak pewna, bywa również względna.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | |  | | Inieto (143 punktów) | >Ludzka wiedza równie często jak pewna, bywa również względna. więc jaki z tego wniosek (odnośnie prawdy)?
|
|
| | | | |  | | lontri (16088 punktów) |
Prawda jest tylko pojęciem istnieniącym w umyśle.
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Takoż dochodzimy do wniosku, że Ziemia jest naprawdę płaska. >W umyśle Amisza.
Kształt ziemi zależy od formy umysłu: im bardziej nadęty umysł, tym bardziej ziemia krągła.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | >problem polega na tym, iż wątpię byś był wstanie sprecyzować (zdefiniować) czym jest rzeczony "stan rzeczy".
Stan rzeczy jest połączeniem rzeczy (przedmiotów, obiektów).
|
|
| |  | 1 na 1 | Inieto (143 punktów) | >>problem polega na tym, iż wątpię byś był wstanie sprecyzować (zdefiniować) czym jest rzeczony "stan rzeczy". >Stan rzeczy jest połączeniem rzeczy (przedmiotów, obiektów). > tylko przedmiotów i obiektów? a co to są mój drogi adwersarzu te przedmioty i obiekty? zapach czosnku gdzie ulokować?
|
|
| | |  | | lontri (16088 punktów) |
No przecież mówiłem, że to się po prostu widzi!
BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Inieto (143 punktów) | > No przecież mówiłem, że to się po prostu widzi!czyli teraz przyjmujemy założenie "jaki koń jest każdy widzi " raczej irracjonalne
|
|
| | | | |  | | MichaQ (1056 punktów) | > >No przecież mówiłem, że to się po prostu widzi!> czyli teraz przyjmujemy założenie "jaki koń jest każdy widzi "> raczej irracjonalne  Widzi w sensie bycia znaczeniowo uchwytnym na mocy intuicji, wynikającej z naszej kompetencji językowej.
|
|
| | |  | | MichaQ (1056 punktów) | Słowa, które napisałem w nawiasie sa synonimiczne. To po pierwsze. Przedmiot w filozofii definiuje się jako coś, co posiada cechę (dowolną).
Nawiasem mówiąc, niech zgadnę, ale teraz zapytasz mnie, co to jest cecha?
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >zapach czosnku gdzie ulokować?
No chyba w nosie?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >>.. zapach czosnku gdzie ulokować? >No, chyba w nosie?
Zatkany nos (np. z powodu kataru) faktycznie 'powoduje' brak zapachu czosnku i 'skutkuje' czosnku znikaniem (tyle w kwestii berkeleyowskiego poczucia humoru). Żadne pojedyncze miejsce nie ma, jak się zdaje, monopolu na woń czosnkową. Rozproszona ona i przed nosem i za, i w kooperacjach zmysłowych, i dodatkowo w nazwach (przez wiele grup podmiotów wytworzonych), bez których nie wiadomo o czym mowa (a nijak narysować). Przypuszczalnie jednak "zapach czosnku" jest możliwy do wystarczająco dokładnego (choć nieidealnego) zdefiniowania w sposób skończony (np. jako "zapach czosnku")
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zapach czosnku ma naturę w pełni fizyczną, podobnie jak zmysły go odczuwające. Możliwe jest uszkodzenie zapachu (zbyt stary czosnek nie pachnie już czosnkiem) jak i zmysłów (nozdrza pana X nie odczuwają zapachu czosnku, gdyż są uszkodzone. Istnieje skończony i powtarzalny dla różnych nosów zbiór takich uszkodzeń.)
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >Zapach czosnku ma naturę w pełni fizyczną, podobnie jak zmysły go odczuwające. Możliwe jest uszkodzenie zapachu (zbyt stary czosnek nie pachnie już czosnkiem) jak i zmysłów (nozdrza pana X nie odczuwają zapachu czosnku, gdyż są uszkodzone. Istnieje skończony i powtarzalny dla różnych nosów zbiór takich uszkodzeń.)
Nie spieszyłbym się zbytnio z oceną, które zmysły są "uszkodzone" - te czujące mniej, czy te bardziej czułe - podobno niektórzy odczuwają smak fenylotiomocznika (zawartego w brukselce) jako "gorzki", a inni wcale. Tłumaczy się to różnicą budowy receptorów smakowych zależną od genów. Niewiele to jednak rozstrzyga, bo daje dwa różne smaki brukselki (w proporcji ok. 3/7).
Nie przypadkiem starsi mawiali, że o gustach się nie dyskutuje - prawdopodobnie odczuć zmysłowych jest więcej niż możliwości ich zobiektywizowania.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z pewnością wiele trzeba by obiektywizować, lecz jest to w pełni możliwe. Mamy trzy czynniki - genetyczny, danej chwili (stan zmysłów i obiektu wysyłającego sygnały), oraz psychiczny odbiorcy danych zmysłowych, który też ma podłoże genetyczne (można też dodać kulturowe). Wszystko to stanowi zbiór zamknięty, nie nieskończony. Jestem przekonany, że wiele osób odczuwa daną rzecz w identyczny sposób. Jest jakaś ilość grup takich osób, które jednocześnie inne rzeczy odczuwają inaczej, należąc z tym do innych grup. Jesteśmy mieszanką genetyczną. Całkiem możliwe, że kiedyś nasi potomkowie będą mówić.
"Z panem X dziedziczę gen 1, więc czuję tak samo czosnek. Gen X ma też wpływ na swędzenie stóp. Natomiast smak pomarańczy u pana X jest zupełnie innym doznaniem, niż u mnie, na co wpływa układ genów 1 i 2. Natomiast moja żona odczuwa pomarańczę podobnie, tak samo zresztą jak jej starszy brat i ich dziadek od strony matki. Niestety, dziadek siedzi w więzieniu już od 40 lat, gdyż ciężko się oprzeć genom 3, 4, 5, gdy w miejscu Z istnieje gen 20. Posiadacz takiej konfiguracji musi mieć mocny charakter i najlepiej geny 67 i 908, w miejscach B, aby uniknąć konfliktów z prawem. Nigdy się nie zastanawiałem jak dziadek żony czuje czosnek. Ale mam jego genetyczne dossier, więc zobaczę. Wydaje mi się, że może mieć dość żadkie doznanie, takie jak pan W którego poznałem w Nowych Chinach, gdy wybieraliśmy się na Olimp." etc.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Nie przypadkiem starsi mawiali, że o gustach się nie dyskutuje - prawdopodobnie odczuć zmysłowych jest więcej niż możliwości ich zobiektywizowania.
A tragedia zaczyna się wtedy, kiedy jakąkolwiek formę owej obiektywizacji (słowo czy chemiczną formułę np.) bierze się za owo odczucie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Stan rzeczy jest połączeniem rzeczy (przedmiotów, obiektów).
Różne rzeczy połączysz w coś, co utworzy np. młynek do kawy, samochód, nocną lampę, itd. Czy rzecz jest stanem rzeczy?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | 1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | >Różne rzeczy połączysz w coś, co utworzy np. młynek do kawy, samochód, nocną lampę, itd. >Czy rzecz jest stanem rzeczy?
W ontologii faktualistycznej nie ma rzeczy, są tylko fakty. Przy czym przez "nie ma" nie chcę powiedzieć, że rzeczy nie istnieją, lecz nie są one podstawową jednostką w takiej ontologii. Gdy coś poskładam w coś innego, to tworzę po prostu nowy stan rzeczy.
|
|
| | | |  | | Inieto (143 punktów) |
>>Czy rzecz jest stanem rzeczy? >W ontologii faktualistycznej nie ma rzeczy, są tylko fakty. Przy czym przez "nie ma" >nie chcę powiedzieć, że rzeczy nie istnieją, lecz nie są one podstawową jednostką w >takiej ontologii. Gdy coś poskładam w coś innego, to tworzę po prostu nowy stan >rzeczy. I tu dochodzimy do sedna sprawy, czy rzeczony "stan rzeczy" nie zależy od tego jakie przyjmiemy założenia, ściślej od przyjętej ontologii?
pzdr.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | >I tu dochodzimy do sedna sprawy, czy rzeczony "stan rzeczy" nie zależy od tego jakie przyjmiemy założenia, ściślej od przyjętej ontologii? >pzdr.
Nic to nie zmienia w definicji pojęcia "stanu rzeczy". Problem, co w świecie odpowiada temu pojęciu, ma się nijak do definicji.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | > Problem, co w świecie odpowiada temu pojęciu, ma się nijak do definicji.
Dotykamy tu dyskusyjnej kwestii prawdziwości definicji. Platon zdefiniował niegdyś człowieka jako bezpiórego dwunoga. Był zadowolony z tej definicji do czasu, kiedy do jego Akademii Diogenes podrzucił oskubanego koguta.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Dotykamy tu dyskusyjnej kwestii prawdziwości definicji. Platon zdefiniował niegdyś człowieka jako bezpiórego dwunoga. Był zadowolony z tej definicji do czasu, kiedy do jego Akademii Diogenes podrzucił oskubanego koguta.
O, skubany!
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >O, skubany!
Kto? Oskubany czy Diogenes?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>O, skubany! >Kto? Oskubany czy Diogenes?
Miałem ambiwalentne myśli pisząc, ale potrafisz zasiać wątpliwości.
|
|
| | | | | |  | | Inieto (143 punktów) | > >I tu dochodzimy do sedna sprawy, czy rzeczony "stan rzeczy" nie zależy od tego jakie przyjmiemy założenia, ściślej od przyjętej ontologii?> >pzdr.> Nic to nie zmienia w definicji pojęcia "stanu rzeczy". Problem, co w świecie odpowiada temu pojęciu, ma się nijak do definicji.> jestem zwolennikiem pragmatycznej definicji prawdy, definicja "stanu rzeczy" która ma się nijak do tego co w świecie odpowiada tej definicji..jest dla mnie nijaka.
|
|
| | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Jeśli wolno..
>Stan rzeczy jest połączeniem rzeczy (przedmiotów, obiektów). ... >>Czy rzecz jest stanem rzeczy? >W ontologii faktualistycznej nie ma rzeczy, są tylko fakty. Przy czym przez "nie ma" nie chcę powiedzieć, że rzeczy nie istnieją, lecz nie są one podstawową jednostką w takiej ontologii. Gdy coś poskładam w coś innego, to tworzę po prostu nowy stan rzeczy.
Czy "stan rzeczy" należy lokować jednocześnie w przedmiotach, podmiotach, relacjach między nimi oraz w językowej reprezentacji tych relacji (będącej z kolei częścią 'stanu społeczności')? Pytam, bo ontologia faktualna wydaje się zajmująca jako próba odejścia od klasycznych obiektowych wizji świata (czy też raczej "świata" jako jednostki niepodstawowej). Wdzięczny byłbym za wskazanie źródeł opisujących tę ontologię przystępnym polskim językiem.
Pozdrawiam
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) |
> problem polega na tym, iż wątpię byś był wstanie sprecyzować (zdefiniować) czym jest rzeczony "stan rzeczy".I tu wkracza Tarski. W każdym razie pojęcie prawdy ma sens, choć my często (zwykle?) nie posiadamy kryterium prawdziwości zdań. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| |  | | Inieto (143 punktów) | > >problem polega na tym, iż wątpię byś był wstanie sprecyzować (zdefiniować) czym jest rzeczony "stan rzeczy".> I tu wkracza Tarski.> W każdym razie pojęcie prawdy ma sens, choć my często (zwykle?) nie posiadamy kryterium prawdziwości zdań."pojęcie prawdy ma sens" tylko my nie bardzo wiemy w jakim sensie...zawsze pozostaje wierzyć że to ma sens
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) | > Prawda jest rodzajem relacji między treścią myśli lub spostrzeżenia a stanem rzeczy.> Jako taka jest więc możliwa w umyśle, który operuje względnie trwałymi obrazami rzeczywistości, w tym symbolami.To między treścią myśli, a wtedy wcale nie istnieje w umyśle, czy między myślami a światem (wtedy faktycznie prawda istniałaby w umyśle). dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|