Racjonalista - Strona głównaDo treści
Najlepsze przypisy w Biblii

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
08-01-2010 19:06dipsao (150 punktów)Najlepsze przypisy w Biblii
Ocena 14 na 14
Witam,

proponuję wątek na temat najlepszych t.j. najbardziej pokrętnych, bezczelnych lub zabawnych przypisów dolnych wstawianych w Biblii celem "wyjaśnienia" kłopotliwych fragmentów. Mile widziane namiary na wydanie Bibli, w miarę potrzeby własny komentarz.

Jako pomysłodawca zacznę od mojego faworyta na miejsce nr 1. w rankingu.

- Biblia Tysiąclecia. Pallotinum. Warszawa 1980. wyd. trzecie poprawione (str.1178).

Mk 16,9-20
"Choć tego tekstu brak w niektórych rkp i nie zna go kilku Ojców Kościoła (Euzebiusz, Hieronim), to jednak przeważająca liczba rkp - zwłaszcza tych najpoważniejszych - zawiera to zakończenie Ewangelii Marka. Nie można jednak zaprzeczyć, że powiązanie tego fragmentu z kontekstem poprzedzającym jest dość sztuczne, a jego styl odbiega cokolwiek od właściwości literackich całej Ewangelii. Nie wykluczone, że Marek dorzucił to zakończenie po to, by i w jego Ewangelii, podobnie jak w pozostałych, znalazły się relacje o ukazywaniu się Chrystusa zmartwychwstałego. Por. Mt 28,9n; Łk 24,10-49; J 20,11-29."

Przypis dotyczy końcowego tekstu Ewangelii wg św. Marka, mówiącego o ukazaniu się zmartwychwstałego Jezusa, następującego po wersach mówiących o tym, że kobiety znalazły pusty grób. Istota chrześcijaństwa opiera się na wierze w zmartwychwstanie Jezusa. Marek uznał początkowo, że ukazanie się zmartwychwstałego Jezusa uczniom jest niewarte wzmianki. Dopiero jak przekartkował pozostałe ewangelie, to na chybcika "dorzucił" to zakończenie, żeby nie być gorszym od chłopaków. W rekompensacie za zwłokę poszedł "po całości" i najbardziej udziwnił dokładkę (motyw z piciem trucizny i braniem węży do rąk). Ciekawe jakby wyglądała "dorzucona" relacja o bożym narodzeniu, którego opis niechybnie również musiał znaleźć u Mateusza i Łukasza. A może wpadł mu w ręce tylko Jan (ponad trzydzieści lat później...)? Eee - nie, to dorzuciłby coś o rozmnożeniu wina i dodatkowych dwóch latach działalności Jezusa ...

Swoją drogą ciekaw jestem czy w innych wydaniach Biblii Tysiąclecia przypis ten jest utrzymany w tym samym brzmieniu... Sprawdźcie w swoich egzemplarzach i wpisujcie!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

dipsao (150 punktów)Najlepsze przypisy w Biblii
to może drugi od razu (podkreślenia moje)

- Biblia Tysiąclecia. Pallotinum. Warszawa 1980. wyd. trzecie poprawione (str.1305)

1 Kor 15,51
Aluzja do tych, których koniec świata zastanie przy życiu. Por. także 2 Kor 5,1-4; Tes 4,16n. Wlg wiersz ten tłumaczy: "Wszyscy co prawda zmartwychwstaniemy, lecz nie wszyscy będziemy odmienieni".

1 Kor 15,52
Por. Mt 24,31; 1 Tes 4,14. Jest to nie tyle przekonanie, że ponowne przyjście Chrystusa zastanie Pawła przy życiu, ile raczej pragnienie Apostoła, by nie tracąc życia doczesnego (2 Kor 5,4), zjednoczyć się całkowicie z Bogiem, mając już ciało odmienione. Por. szczególnie Flp 1,23

Najlepiej będzie, jak zamiast komentarza przytoczę te dwa wersy, których dotyczą powyższe przypisy (sapienti sat ...)

1 Kor 15,51-52
Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni.
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Najlepsze przypisy w Biblii
Ja myślę, że wszyscy ewangeliści radzili sobie podobnie, zwłaszcza z tym fragmentem o zmartwychwstaniu
Smith (10069 punktów)
Kurcze. Pewnie Miłujący Prawdę sobie w brodę pluje. Taki wątek.
08-01-2010 22:04 
 Ocena 5 na 5
dipsao (150 punktów)
i jeszcze jeden niezły (najpierw wersy, potem "wyjaśnienia" pod tekstem)

1 Kor 7

7-8

7 Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja*, lecz każdy otrzymuje własny dar* od Boga: jeden taki, a drugi taki. 8 Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja.
29-31
29 Mówię, bracia, czas jest krótki*. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci*, 30 a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; 31 ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata.

a teraz przypisy:

7,7"Jak i ja" - tzn. aby żyli jak Paweł w celibacie czy dziewictwie; "dar" = charyzmat.
7,29 "Krótki" - nie znaczy to, że Apostoł myśli o rychłym końcu świata. Raczej ma on na uwadze w ogóle krótkość ludzkiego życia; "jakby... nieżonaci" - to znaczy tak bardzo i jakby wyłącznie zajęci sprawami życia wiecznego.

Paweł ewidentnie odradza żeniaczkę, sądząc, że koniec świata jest bliski. Jeżeli miałby na myśli krótkość ludzkiego żywota, wówczas, wręcz przeciwnie - powinien zachęcać do szybkiego ożenku i płodzenia dzieci, zanim ów szybki koniec żywota nadejdzie. W przeciwnym razie, po upłwie kilku pokoleń, Pan zstąpiwszy z obłoków przy dźwięku trąby w dniu ostatecznym mógłby zastać ziemię całkowicie wyludnioną, a na pewno z chrześcijan (a co dopiero po 2 tys. lat powszechnego celibatu). Apostoł zdecydowanie myśli o rychłym końcu świata. Autor przypisu nie może nam wmawiać, że rychły koniec świata nastąpił, tak jak myślał Apostoł, więc wmawia nam, że Apostoł nie myślał tego, co myślał.
08-01-2010 22:22Nie na temat 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
Ale nie bardzo mnie interesują Twoje komentarze do Twoich lektur.
Naciskaj na "odpowiedz" ale w głównym oknie wątku (tym najwyżej) jeżeli chcesz dalej prowadzić swój monolog.
09-01-2010 09:15 
 Ocena 1 na 1
dipsao (150 punktów)
Nie masz obowiązku śledzić lub uczestniczyć w wątku który Cię nie interesuje.
Omyłkowo podpiąłem posta do Twojej wypowiedzi, ale dziękuje za wskazówkę redakcyjną.
09-01-2010 00:27 
 Ocena 2 na 2
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
>Kurcze. Pewnie Miłujący Prawdę sobie w brodę pluje. Taki wątek.

Miłujący prawdę by zapewne napisał: "te dopiski to dzieła wyznawców fałszywych religii. Biblia jest słowem natchnionym, jest bowiem napisane:
Bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla - I księga św Witkacego 3:76
Wyznawcy prawdziwej religii (czyli ja) niczego w Biblii nie przekręcają z wyjątkiem tych fragmentów co im nie pasują."
Smith (10069 punktów)
>>Kurcze. Pewnie Miłujący Prawdę sobie w brodę pluje. Taki wątek.
>Miłujący prawdę by zapewne napisał: "te dopiski to dzieła wyznawców fałszywych religii. Biblia jest słowem natchnionym, jest bowiem napisane:
> Bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla - I księga św Witkacego 3:76Wyznawcy prawdziwej religii (czyli ja) niczego w Biblii nie przekręcają z wyjątkiem tych fragmentów co im nie pasują."
Tego nie wiem ale wiem, że doskonale się bawił
12-01-2010 18:40 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>Kurcze. Pewnie Miłujący Prawdę sobie w brodę pluje. Taki wątek.

A niech pluje. Ile razy go prosiliśmy ? Sam sobie zasłużył na taki los. Myślę , że i tak ewangelizuje , choćby członków swojej rodziny czy przypadkowych ludzi na ulicy.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Powiem szczerze - nie chce mi się wyszukiwać przykładów hipokryzji, oszustw i kłamstw kościelnych urzędasów interpretujących Biblię.
Że łżą i rżną głupa - nic nowego.

Jeśli miałbym wnieść coś nowego do tego wątku, to bym zaproponował lekturę Katechizmu KK - tam dopiero są przykłady mistrzowskiego ściemniania!



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
09-01-2010 08:32 
 Ocena 2 na 2
dipsao (150 punktów)
Znakomity pomysł.
Rzeczywiście Katechizm KRK to skarbnica "perełek". Sądze, że warto by mu poświęcić osobny wątek, żeby nie rozwodnić potencjału drzemiącego w tym temacie.
09-01-2010 19:04 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Znakomity pomysł.
>Rzeczywiście Katechizm KRK to skarbnica "perełek". Sądze, że warto by mu poświęcić osobny wątek, żeby nie rozwodnić potencjału drzemiącego w tym temacie.
Moim (nie)skromnym zdaniem zagadnienie komentarzy Katechizmu jako bezczelnego manipulowania tekstami biblijnymi może być tematem nowatorskiej pracy naukowej, co najmniej magisterskiej.

Tylko czy znajdzie się ktoś na tyle odważny, aby taką pracę napisać i taką pracę promować?



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
09-01-2010 20:32 
 Ocena 1 na 1
dipsao (150 punktów)
widzę kandydata na promotora

pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Hartman
"W listopadzie 2009 złożył doniesienie do Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów w sprawie doktoratu Tadeusza Rydzyka, który, wg Hartmana, napisany był o własnej działalności i przez to niezgodny ze standardami pracy naukowej."
09-01-2010 21:38 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>widzę kandydata na promotora
>pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Hartman
>"W listopadzie 2009 złożył doniesienie do Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów w sprawie doktoratu Tadeusza Rydzyka, który, wg Hartmana, napisany był o własnej działalności i przez to niezgodny ze standardami pracy naukowej."
Żyd.
To wyjaśnia jego bezprzykładny, agresywny, podły, bezczelny, wściekły, antypolski, antykatolicki, antychrześcijański, antymaryjny, satanistyczny, masoński, komunistyczny, liberalny atak na Prawdziwych Polaków Katolików, Chrześcijan i Obrońców Jedynie Słusznych Wartości Moralnych Nadanych Przez Boga.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
09-01-2010 20:51 
 Ocena 5 na 5
dipsao (150 punktów)
Nie mogłem się powstrzymać, żeby zerknąć tak na szybko do KKK

Opierając się na misterium Słowa Wcielonego, siódmy sobór powszechny w Nicei (787 r.) uzasadnił - w kontrowersji z obrazoburcami - kult obrazów przedstawiających Chrystusa, jak również Matkę Bożą, aniołów i świętych. Syn Boży, przyjmując ciało, zapoczątkował nową "ekonomię" obrazów. Chrześcijański kult obrazów nie jest sprzeczny z pierwszym przykazaniem, które odrzuca bałwochwalstwo. Istotnie "cześć oddawana obrazowi odwołuje się do pierwotnego wzoru" i "kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przedstawia". Cześć oddawana świętym obrazom jest "pełną szacunku czcią", nie zaś uwielbieniem należnym jedynie samemu Bogu. Obrazom nie oddaje się czci religijnej ze względu na nie same jako na rzeczy, ale dlatego, że prowadzą nas ku Bogu, który stał się człowiekiem. A zatem cześć obrazów jako obrazów nie zatrzymuje się na nich, ale zmierza ku temu, kogo przedstawiają.

Podstawą kultu świętych obrazów jest misterium Wcielenia Słowa Bożego. Kult ten nie sprzeciwia się pierwszemu przykazaniu.


Pierwsze przykazanie, zamiast komentarza:

Nie uczynisz sobie rzeźby ani podobizny wszystkich rzeczy, które są na niebie w górze i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i służył. Bom ja jest Pan, Bóg twój, Bóg zawistny, który dochodzę nieprawości ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą, a czynię miłosierdzie na wiele tysięcy miłującym mię i strzegącym przykazań moich.

Warto zauważyć, że samo przykazanie przewiduje że obraz może "odwoływać się do pierwotnego wzoru" a zatem oddawana mu cześć "nie zatrzymywałaby się na nim, ale zmierzałaby ku temu, kogo przedstawiają".
17-01-2010 09:20 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

> Nie uczynisz sobie rzeźby ani podobizny wszystkich rzeczy, które są na niebie w górze i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i służył. Bom ja jest Pan, Bóg twój, Bóg zawistny, który dochodzę nieprawości ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą, a czynię miłosierdzie na wiele tysięcy miłującym mię i strzegącym przykazań moich.
To jest drugie przykazanie. Pierwsze mówi o "obcych bogach", których nie należy czcić. Widać chrześcijaństwo nie widzi niczego złego w czynieniu wizerunków wszystkich świętych, bo drugie przykazanie z katechizmu wyleciało.
Czcząc "pomniejsze bóstwa", czyli Matkę Boską i wszystkich świętych, chrześcijaństwo wciąż mieni się religią monoteistyczną...
17-01-2010 09:37 
 Ocena 2 na 2
dipsao (150 punktów)
> To jest drugie przykazanie.

Tak i nie, trudno wypowiadać się kategorycznie - jest kilka sposobów dzielenia Dekalogu na przykazania...
17-01-2010 11:43 
 Ocena 5 na 5
Vancalar (1804 punktów)
>> Nie uczynisz sobie rzeźby ani podobizny wszystkich rzeczy, które są na niebie w >górze i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i >służył. Bom ja jest Pan, Bóg twój, Bóg zawistny, który dochodzę nieprawości ojców na synach do >trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą, a czynię miłosierdzie na wiele >tysięcy miłującym mię i strzegącym przykazań moich.To jest drugie przykazanie. Pierwsze >mówi o "obcych bogach", których nie należy czcić. Widać chrześcijaństwo nie widzi niczego >złego w czynieniu wizerunków wszystkich świętych,

Jako chrześcijanin - widzę.

O jest jeszcze to, które się KK "zgubiło":
"Pwt 4:15-16
15. Pilnie się wystrzegajcie - skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Horebie -
16. abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej podobiznę mężczyzny lub kobiety,
(BT)"

Watykan lubi i zawsze lubił "gubić" różne rzeczy i "znajdować" takie, których nigdy nie było.

> bo drugie przykazanie z katechizmu wyleciało.
>Czcząc "pomniejsze bóstwa", czyli Matkę Boską i wszystkich świętych, chrześcijaństwo wciąż >mieni się religią monoteistyczną...
>

Katolicyzm Meretseger, KATOLICYZM, nie chrześcijaństwo proszę Cię

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
18-01-2010 07:38 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Katolicyzm Meretseger, KATOLICYZM, nie chrześcijaństwo proszę Cię
Masz rację, przepraszam, wyznania protestanckie nie czczą świętych, tylko katolicyzm i prawosławie. Żadnego kultu zmarłych, kultu relikwii, kultu obrazów, kultu Marii, transsubstancjacji, soli Deo gloria
>Pozdrawiam
Pozdrawiam
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Witam,
>proponuję wątek na temat najlepszych t.j. najbardziej pokrętnych, bezczelnych lub zabawnych
>przypisów dolnych wstawianych w Biblii celem "wyjaśnienia" kłopotliwych fragmentów. Mile widziane
>namiary na wydanie Bibli, w miarę potrzeby własny komentarz.

Mój ulubiony to przypis Biblii Tysiąclecia do Lb 22, 28 ("Wówczas otworzył Pan usta oślicy, i rzekła do Balaama: 'Cóż ci uczyniłam, żeś mnie zbił już trzy razy?' "), który brzmi:
Rozmowę z oślicą można rozumieć bądź dosłownie, bądź jako uzewnętrznienie przeżyć samego Balaama.
Widać, że chłopaki miały problem, bo gadająca oślica sprawia, że Słowo Boże nazbyt już Czerwonym Kapturkiem trąci... . "Wybrnęli", że ewentualnie można to za Balaamowe urojenie uznać... - ale na jakiej podstawie stwierdzili, że akurat ten i tylko ten fragment Biblii może być jedynie "uzewnętrznieniem przeżyć"? A cała reszta, to niby czemu nie?
12-01-2010 15:30 
 Ocena 4 na 4
dipsao (150 punktów)

Przypis ten zawiera dodatkowy bezczelny trick, stosowany również w innych miejscach. Odsyła do innego wersetu (" Por. 2 P 2,15"),co sprawia wrażenie, że zawiera on treści przemawiające na poparcie wykrętnej tezy w przypisie. Zabieg ten zapewne w 9 na 10 przypadkach się udaje, bo czytelnikom nie chce się wertować kartek i sprawdzać każdorazowo takiego odesłania.

No to nam się zachce. Sprawdźmy co mamy w 2 P 2,15:

Opuszczając prawą drogę zbłądzili, a poszli drogą Balaama, syna Bosora, który umiłował zapłatę niesprawiedliwości, ale został skarcony za swoje przestępstwo; juczne bydlę, pozbawione mowy, przemówiwszy ludzkim głosem powstrzymało głupotę.

"Juczne bydlę" to zdecydowanie nie "uzewnętrznienie przeżyć"!
13-01-2010 21:18
 Ocena 11 na 11
Andrzej.51 (15814 punktów)
Witam.
Zanim przytoczę jeden z "ciekawszych" przypisów do tekstu Nowego Testamentu (o ile w ogóle którykolwiek z przypisów zasługuje na miano "ciekawego"), pozwolę sobie na kilka słów wprowadzenia.

Otóż jednym z najbardziej ulubionych dogmatów kościelnych jest dogmat maryjny "O Maryi zawsze dziewicy". Niestety dogmat ten nie ma właściwie żadnego uzasadnienia w pismach Nowego Testamentu. Trudno bowiem w NT doszukiwać się uzasadnienia, że Maria była wieczną dziewicą, tj. dziewicą przed porodem, w czasie porodu oraz po porodzie, czyli po urodzeniu Jezusa. Oznacza to, że opierając się na NT Maria bynajmniej dziewicą nie była.

Można śmiało założyć, że NT nie dowodzi w sposób wystarczająco wiarygodny nawet jej dziewictwa przed urodzeniem Jezusa. W obu opowieściach bożonarodzeniowych Mateusza i Łukasza podjęte zostały wprawdzie pewne próby udowodnienia dziewictwa Marii przed porodem, ale okazały się one wyjątkowo nieudolne i raczej mało przekonujące. Celowi temu miały służyć oba anielskie zwiastowania pełne zapewnień, że ciąża Marii jest wynikiem działania Boga, czy też jego trzeciej osoby, to jest Ducha Świętego, a Józef nie miał z błogosławionym stanem swej małżonki nic wspólnego. Jednakże z wielu innych stronic obu ewangelii, a na dodatek jeszcze z Ewangelii Jana dowiadujemy się, iż to jednak Józef był ojcem Jezusa.

Z żadnego z pism Nowego Testamentu nie dowiadujemy się, by narodziny Jezusa odbyły się w jakiś nadzwyczajny sposób gwarantujący jego matce zachowanie dziewictwa w czasie porodu. Wątek ten nie został w ogóle podjęty w pismach kanonicznych.

NT nie dostarcza również żadnego dowodu, by Maria była dziewicą po urodzeniu Jezusa. Nie można bowiem doszukać się w tekstach kanonicznych jakiejkolwiek nawet sugestii, by Maria nie była matką licznych braci i sióstr Jezusa, co potwierdza m.in. sam fakt kilkakrotnego ich wspominania niemal zawsze w jej towarzystwie. Dowodzi to w sposób dobitny, iż Maria - jako ich matka - nie zachowała również dziewictwa po porodzie. Fakt posiadania przez Marię wielu dzieci jest oczywisty tym bardziej, że Jezus kilkakrotnie został nazwany "pierworodnym synem" Marii, zaś Ewangelia Mateusza informuje w sposób pośredni, że Józef współżył jednak z Marią po urodzeniu Jezusa.

Ponieważ - czego należy się spodziewać - doskonale zdają sobie z tego sprawę również redaktorzy Biblii Tysiąclecia, więc postanowili interweniować, lecz jak zwykle ich interwencja okazała się wyjątkowo sztuczna i bezskuteczna. Sięgnęli zatem - jeden czort wie, dlaczego - do Ewangelii Łukasza, a dokładnie do wersetu Łk 1, 34 z opowieści bożonarodzeniowej. Przypomnę zatem, że gdy anioł Gabriel zwiastował Marii, iż ta pocznie i urodzi syna, który "będzie nazwany Synem Najwyższego", wtedy Maria zadała aniołowi pytanie:

Jak się to stanie, skoro nie znam męża? (Łk 1, 34).

Tę odpowiedź Marii należy rozumieć następująco: "Jak się to stanie (czy też: to niemożliwe), przecież jeszcze nie współżyłam z mężczyzną?". Podobnie zresztą werset ten brzmi w jednym z tłumaczeń NT: "Jakże to? Przecież jeszcze nie żyję z mężem!"

Jednakże nie wszyscy tylko tak rozumieją te słowa Marii. Otóż w przypisie do wersetu Łk 1, 34 redaktorzy Biblii Tysiąclecia zgadzają się wprawdzie, że postawionym pytaniem Maria zakwestionowała możliwość zajścia w ciążę bez uprzedniego współżycia fizycznego z mężczyzną, ale też - dodają natychmiast - odpowiedź ta może być również wyrazem złożonego przez nią ślubowania pozostania w dozgonnym dziewictwie. Oto pełna treść przypisu:
"Albo aluzja do tego, że Maryja, aczkolwiek już zaręczona, w chwili zwiastowania nie korzysta jeszcze w pełni z praw małżeńskich i tylko tę sytuację ma na myśli, albo odwołuje się do wcześniej uczynionego i już obejmującego całe przyszłe życie Maryi postanowienia trwania w dziewictwie".

W ten sposób próbują bezzasadnie sugerować, że Maria była jednak dziewicą, a na dodatek wieczną.
Jednak absurdalność drugiej części tego przypisu jest tym bardziej widoczna, że jego autorzy nawet nie podjęli próby udzielenia odpowiedzi na pojawiające się w sposób oczywisty pytania:
a) Kiedy i dlaczego Maria postanowiła trwać w dziewictwie?
b) Gdzie w znajdują się informacje o tym jej postanowieniu?
c) Czy Maria dozgonnie dotrzymała złożonej obietnicy?

Odpowiedzi na te pytania mogą być bowiem wyłącznie takie:
ad. a) Nic na ten temat nie wiadomo.
ad. b) NT nie dostarcza jakichkolwiek w tym zakresie informacji.
ad. c) Nie było ani obietnicy, ani dozgonnego dziewictwa. Były za to dzieci Marii, nawet wiele.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
13-01-2010 21:41 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Witaj Andrzeju! Jak miło że wróciłeś.
13-01-2010 22:08 
 Ocena 2 na 2
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Witaj Andrzeju! Jak miło że wróciłeś.

Witam Cię również.
Ciągnie natura wilka do lasu, a mnie w dwójnasób.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
13-01-2010 22:40 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)

>Otóż jednym z najbardziej ulubionych dogmatów kościelnych jest dogmat maryjny "O Maryi zawsze dziewicy". Niestety dogmat ten nie ma właściwie żadnego uzasadnienia w pismach Nowego Testamentu.
Jak wiemy dogmat ten nie liczy zbyt wiele lat. Został ogłoszony w 1854 roku, chociaż już wcześniej papież Klemens XI ustanowił w 1708 roku dzień 8 grudnia, jako święto Niepokalanego Poczęcia NMP. Za pomysłodawcę cnotliwej Maryi uchodzi papież Aleksander VII, który w w bulli Sollicitudo omnium ecclesiarum, wydanej 8 grudnia 1661 roku napisał o tym Niepokalanym Poczęciu. Dlatego też twórcy NT pisząc ewangelie nic o tym nie wiedzieli, więc żadnego uzasadnienia nie może być....cała reszta, to współczesna nadinterpretacja testu.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
14-01-2010 16:52 
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)
Witam Cię!

>>Otóż jednym z najbardziej ulubionych dogmatów kościelnych jest dogmat maryjny "O Maryi zawsze dziewicy". Niestety dogmat ten nie ma właściwie żadnego uzasadnienia w pismach Nowego Testamentu.
>Jak wiemy dogmat ten nie liczy zbyt wiele lat. Został ogłoszony w 1854 roku, chociaż już wcześniej papież Klemens XI ustanowił w 1708 roku dzień 8 grudnia, jako święto Niepokalanego Poczęcia NMP. Za pomysłodawcę cnotliwej Maryi uchodzi papież Aleksander VII, który w w bulli Sollicitudo omnium ecclesiarum, wydanej 8 grudnia 1661 roku napisał o tym Niepokalanym Poczęciu. Dlatego też twórcy NT pisząc ewangelie nic o tym nie wiedzieli, więc żadnego uzasadnienia nie może być....cała reszta, to współczesna nadinterpretacja testu.

Przykro mi to stwierdzić, ale pomieszałeś dwa różne dogmaty maryjne. Ja pisałem na temat chronologicznie drugiego dogmatu "O Maryi zawsze dziewicy" o treści (podaję w skrócie): "[...] święta, wiecznie dziewica i niepokalana Maria [...] bez nasienia, a z Ducha Świętego poczęła Boga [...] i nosiła go w czystości, a po jego narodzinach jej dziewictwo pozostało niezniszczone [...]".

Oznacza to ni mniej, ni więcej, że Maria poczęła Jezusa (tzn. "została zapłodniona") w sposób cudowny bez udziału mężczyzny, lecz za sprawą cudownej interwencji Boga, czy też jego trzeciej osoby, tj. Ducha Świętego. Ponoć przy takim zapłodnieniu Maria nie straciła dziewictwa, ale Nowy Testament nic na ten temat nie pisze. Anioł Gabriel zwiastując Marii cudowne poczęcie powiedział m.in.: "Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię" (Łk 1, 35). Co to dokładnie oznacza - nie wiadomo. Należy zapewne uważać, iż anioł powiedział Marii, że Duch Święty weźmie na siebie rolę mężczyzny w tradycyjnym akcie zapłodnienia, ale nie wiadomo, czy taki sposób gwarantuje nienaruszalność błony dziewiczej.

Dogmat ten oznacza ponadto, że również w czasie porodu Maria zachowała dziewictwo, czyli że maleńki Jezus "wychodząc" na świat również nie uszkodził hymenu swojej matki. Ponieważ jest to absolutnie nierealne, a na dodatek Nowy Testament w ogóle nic na ten temat nie pisze, więc Kościół uznał, że był to cud.

Ponoć Maria również po urodzeniu nie współżyła fizycznie ze swym mężem i w ten sposób zachowała dozgonnie dziewictwo. Temu Jednak przeczy fakt, że miała ona poza Jezusem jeszcze kilkoro dzieci, tj. od sześciu do ośmiu: czterech chłopców (Jezus + 4) i od dwóch do czterech córek, o czym z kolei Nowy Testament w kilku miejscach jednoznacznie informuje.

I to właśnie obwieszcza dogmat "O Maryi zawsze dziewicy". Maria w myśl tego dogmatu jest wieczną dziewicą (łac.: semper virgo), tj. dziewicą przed porodem (łac.: virginitas ante partum), w czasie porodu (łac.: virginitas in partu) oraz po porodzie, czyli po urodzeniu Jezusa (łac.: virginitas post partum).
Dogmat ten na Wschodzie został ogłoszony podczas soboru w Efezie w 431 roku, zaś na Zachodzie - na soborze laterańskim w 649 roku.

Ty natomiast napisałeś na temat trzeciego z kolei dogmatu maryjnego "O niepokalanym poczęciu Maryi", który rzeczywiście został przyjęty dopiero w dniu 8 grudnia 1854 roku bullą Ineffabilis Deus papieża Piusa IX, chociaż święto niepokalanego poczęcia Marii pojawiło się w VIII wieku.
Dogmat ten oznacza, że Maria już od chwili jej poczęcia w łonie swojej matki, czyli babki Jezusa, została zachowana "od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego", czyli zwolniona niejako od skutków grzechu pierworodnego pomimo, że została poczęta dzięki współżyciu cielesnemu jej rodziców. Dogmat ten rozciąga się również na narodziny Marii.
Na gruncie logicznego racjonalnego myślenia nie da się oczywiście wytłumaczyć znaczenia tego dogmatu. Na czym niby polega i czym skutkuje "zachowanie od zmazy grzechu pierworodnego" czy też "zwolnienie od skutków grzechu pierworodnego"?

Dogmat o niepokalanym poczęciu dotyczy zatem Marii i jej matki i w zasadzie nie ma nic wspólnego z Jezusem. A to "w zasadzie" oznacza tylko tyle, iż stało się tak rzekomo z uwagi na przyszłe zasługi syna Marii, Jezusa.

Oczywiście ten dogmat nie ma również żadnego podbudowania w treści Nowego Testamentu.

Pozdrawiam serdecznie.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
16-01-2010 06:11 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Przykro mi to stwierdzić, ale pomieszałeś dwa różne dogmaty maryjne.
Masz rację Andrzeju.....okazuję się, że z tą Maryją "kombinowali" na wszystkie możliwe sposoby. Pomieszanie z poplątaniem

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
14-01-2010 12:37 
 Ocena 4 na 4
Uriel_ (360 punktów)
>Witam.
Witam wilku

Kontunuując Twoje rozważania nasuwa się pytanie w jakim sensie Maryja biologiczna matka Jezusa może być dziewicą.
Widzimy, że:

1. Nie jest dziewicą w sensie biologicznym po współżyciu i rodzeniu dzieci w tym Jezusa. Kto i po co miałby upierać się, że tak jest? Czemu miałoby to służyć ?

2. Jest dziewicą (i zawsze dziewicą) w relacji z ojcem duchowym Jezusa (Bogiem) od którego Jezus nosi tytuł Syn Boży i w tym sensie nie ma z nim (Maryja z Bogiem) nic wspólnego pozostając matką Jezusa.

Pkt 2 Wynika z analizy tekstu Ewangelii ! Ale z czego wynika założenie dziewictwa zgodnie z wytycznymi Pkt 1. ? - uważam to pytanie za bardzo istotne, bowiem:

Spostrzeżenie:
Ośmioletni Jaś pyta mamę: Mamo, skoro Maryja jest matką Jezusa a on nazywa się synem bożym i jest jej synem a ona jest z Józefem to czy Józef nie jest bogiem? itd, itp

Czemu Jaś pyta ? Czemu Jaś nie rozumie pkt 2 ?

Wniosek przy okazji:
Człowiek szukający zbawienia, zrozumienia czy oświecenia w Bogu nie może być w tym dążeniu jednocześnie zainteresowany tak Maryją jak i Józefem czy innym potencjalnym ojcem biologicznym organizmu Jezusa.

>Celowi temu miały służyć oba anielskie zwiastowania pełne zapewnień, że ciąża Marii jest wynikiem działania Boga, czy też jego trzeciej osoby, to jest Ducha Świętego, a Józef nie miał z błogosławionym stanem swej małżonki nic wspólnego. Jednakże z wielu innych stronic obu ewangelii, a na dodatek jeszcze z Ewangelii Jana dowiadujemy się, iż to jednak Józef był ojcem Jezusa.

W jakim celu powstał I rozdział pierwszej z brzegu Ewangelii Św. Mateusza pt. "dziecięctwo Jezusa" ?
Moim zdaniem widać gołym okiem, że autor usiłuje zbudować pomost pomiędzy proroctwami ważnymi dla Żydów by realizować tu cel nadrzędny jakim jest maksymalizacja uwiarygodnienia postaci Jezusa jako zbawiciela posłanego do Żydów, do domu Izraela jako spełnienie ich odwiecznych oczekiwań zawartych w świętych Pismach. ( wie on i ja i może Ty, że to nie jest prawda, więc tym bardziej się stara )
Na tym etapie Żyd zostaje uwiedziony wspaniałą historią, intrygującym splotem wydarzeń, który zmusza do zwrócenia uwagi, do dopuszczenia do swojego umysłu wątpliwości czy aby to przypadkiem nie jest Emmanuel ???
No bo gdyby był to chyba powinien to Żyd czytać dalej, będąc ciekawym co takiego powie mu ten urodzony w wyjątkowych okolicznościach nauczyciel, choć jak niesie plotka podobno to Syn Boży, sam Bóg w ludzkim ciele, czego od nas żydów chce ? HALO ?

Łapiąc ten trop - czyż Mateusz nie wydłuża życia Jezusowi kreując właśnie tak jego postać ? Czy nie robi dobrze wytwarzając blokadę na rękę żyda, który jak usłyszy nauki powstrzyma się z automatyzmem wykonania wyroku śmierci na Jezusie, który niebawem obrazi, potężnie obrazi jego uczucia religijne ?

Pozdrawiam
15-01-2010 17:58 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Witam wilku
Witam również.

>Kontunuując Twoje rozważania nasuwa się pytanie w jakim sensie Maryja biologiczna matka Jezusa może być dziewicą.
>Widzimy, że:
>1. Nie jest dziewicą w sensie biologicznym po współżyciu i rodzeniu dzieci w tym Jezusa.

Tak, jest to oczywiste. Maria dziewicą nie była: nie była dziewicą ani ante partum, ani in partu, ani też post partum. Dowodzi tego również NT - i to wielokrotnie.
Oczywiście zagorzali zwolennicy dziewictwa matki Jezusa twierdzą inaczej, ale albo oni nie umieją czytać, albo nieuważnie przeczytali Biblię, albo też wydaje im się, że nikt poza nimi jej nie czytał.
Faktem jest niezbitym, iż w oparciu o treść NT nijak nie da się udowodnić żadnego z powyższych "składników" dziewictwa matki Jezusa.

Dlatego też dogmat "O Maryi zawsze dziewicy" jest przez Kościół wywodzony z jednej z tzw. ewangelii apokryficznych, zwanej Protoewangelią Jakuba, czyli z pisma, którego sam Kościół nie uznaje i którym wzgardził, którego zabronił czytać swoim wyznawcom i który umieścił w słynnym wykazie ksiąg heretyckich i zakazanych dekretu papieża Gelazego.
Tego dogmatu nie mógł bowiem Kościół oprzeć na uznanych przez siebie pismach tworzących kanon Nowego Testamentu, gdyż w żadnym z nich - nie wyłączając obu opowieści bożonarodzeniowych Mateusza i Łukasza - nie ma dla niego jakiegokolwiek wiarygodnego wsparcia. Co ważniejsze - niektóre sceny Nowego Testamentu jednoznacznie świadczą o czymś zgoła przeciwnym, to jest o tym, że Maria bynajmniej dziewicą nie była.

>Kto i po co miałby upierać się, że tak jest? Czemu miałoby to służyć ?

Dziewictwo Marii, matki Jezusa jest dla chrześcijan bardzo ważne. Jak twierdzi prof. Ranke-Heinemann, "nie dlatego, że Maria była zawsze dziewicą, ceniono dziewiczość, lecz dlatego, ze deifikowano dziewictwo, uczyniono z Marii nieustającą dziewicę" (Nie i amen, s. 198).

We wszystkich mitach o zbawicielach najważniejsze są dwie postaci: zbawiciel i rodząca go matka-dziewica. Takie połączenie człowieka-boga z dziewiczą matką było w starożytności zjawiskiem powszechnym. Chrześcijaństwo nie mogło być zatem gorsze od tych mitów. Tak zatem ani Maria, matka Jezusa, nie była pierwszą i jedyną matką-dziewicą, ani też o Jezusie nie można powiedzieć, że jako pierwszy narodził się z dziewicy. Legendy o zapłodnieniu dziewicy przez boga znane już były setki lat przed Chrystusem, a biblijna legenda o dziewiczym poczęciu nie jest bynajmniej pod tym względem czymś niezwykłym. Jeśli zatem nowotestamentowy Jezus miał co najmniej dorównać takim zbawicielom ze znacznie wcześniejszych mitów, to Maria, jego matka, musiała być również dziewicą, a ojcem mógł być tylko Bóg.

Dziewiczymi boginiami były np.: Artemida, córka boga Zeusa i Tytanki Latony, Bendig, Hekate, Atena, czy też Persefona (Kora).
Zaratustra czczony był w Persji również jako syn dziewicy. Hera, najpotężniejsza bogini grecka, poczęła swego syna, boga ognia Hefajstosa, bez miłosnego aktu z mężczyzną. W cudowny sposób narodził się również Dionizos, syn Zeusa i śmiertelniczki Semele. Zresztą tenże Dionizos podobnie jak Jezus zamieniał wodę w wino i również jak Jezus po śmierci zmartwychwstał. Herakles był synem władcy Olimpu Zeusa i królowej dziewicy Alkmeny. Ponoć Amfitrion, ziemski ojciec Heraklesa, nie zbliżał się do swej żony Alkmeny przed boskim poczęciem, podobnie jak Józef, ziemski ojciec Jezusa, nie zbliżał się do Marii.
Cudowne dziewicze narodziny nie były w dawnych czasach wyłączną domeną bogów i herosów. Wielu zwyczajnych śmiertelników również rodziło się w cudowny sposób, a ich matki nierzadko bywały dziewicami. Długo na ten temat można by pisać.

W związku z powyższym należy stwierdzić, że zbieżność opowieści o dziewictwie matki Jezusa z legendarnymi opowieściami obecnymi w innych kulturach, nie związanych z sobą, wskazuje jednoznacznie na ich mityczny, archetypowy charakter.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
15-01-2010 17:59 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
>2. Jest dziewicą (i zawsze dziewicą) w relacji z ojcem duchowym Jezusa (Bogiem) od którego Jezus nosi tytuł Syn Boży i w tym sensie nie ma z nim (Maryja z Bogiem) nic wspólnego pozostając matką Jezusa.

Jeśli założymy, że Bóg istnieje, to Maria niewątpliwie w relacjach z nim była oczywiście dziewicą. No bo niby jak z Bogiem miałaby współżyc?
Oczywiście takie założenie nie wpływa na relacje między Marią a Józefem, który był ojcem Jezusa. NT wspomina o tym wielokrotnie.

Co to znaczy, że Bóg był duchowym ojcem Jezusa, a Jezus nosił tytuł Syna Bożego? Z czego wynika to, co piszesz?

>Pkt 2 Wynika z analizy tekstu Ewangelii !

A konkretnie co w punkcie "2." wynika z analizy tekstu ewangelii?

>Ale z czego wynika założenie dziewictwa zgodnie z wytycznymi Pkt 1. ?

Napisałem powyżej. Na pewno jednak wieczne dziewictwo Marii nie wynika z tekstu pism tworzących kanon NT.

>Czemu Jaś pyta ? Czemu Jaś nie rozumie pkt 2 ?

A kto powiedział, że to trzeba rozumieć. To jest przecież dogmat, tego zrozumieć się nie da. To trzeba przyjąć bez jakichkolwiek dyskusji i bez stawiania pytań. Bo na jakiekolwiek pytania i tak nikt nie jest w stanie udzielić logicznych odpowiedzi. W dogmatach wszystko sprowadza się do sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. Treści dogmatów pełne są zjawisk nadprzyrodzonych i cudów. Na myślenie tam nie ma miejsca, na wiarygodne dowody - również. Gdyby było inaczej, dogmaty nie byłyby potrzebne.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
15-01-2010 18:00 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
>W jakim celu powstał I rozdział pierwszej z brzegu Ewangelii Św. Mateusza pt. "dziecięctwo Jezusa" ?

W pierwotnych gminach chrześcijańskich pierwszego wieku funkcjonowały dwie wersje dotyczące narodzin i pochodzenia Jezusa. Starsza wersja mówiła, że Jezus jest poprzez Józefa potomkiem królewskiego rodu Dawida, zaś młodsza - iż Jezus jest Synem Bożym zrodzonym przez matkę-dziewicę w wyniku cudownego, dziewiczego poczęcia za sprawą Ducha Świętego. Jednakże pogodzenie wersji o pochodzeniu Jezusa z linii Dawida i tym samym potwierdzenie roszczeń Jezusa do sukcesji królewskiej w linii męskiej, z wersją o dziewiczym poczęciu Jezusa przez Marię, wykluczającym naturalne biologiczne ojcostwo Józefa, jest niewykonalne. Obie bowiem wersje z oczywistych względów są ze sobą sprzeczne, gdyż jednocześnie obie nie mogą być prawdziwe.
Niewątpliwie jednak celem obu skompilowanych opowieści bożonarodzeniowych były próby pogodzenia obu tych wersji.

Tylko dwaj ewangeliści, Mateusz i Łukasz, poruszyli kwestię dziewictwa Marii i rzekomo cudownego poczęcia Jezusa za sprawą Ducha Świętego. Problemem tym nie zajęli się jednak pozostali ewangeliści, tj. Marek i Jan. Również apostoł Paweł zagadnienia tego nie podjął w swoich listach. Milczenie Marka i Pawła na temat dziewiczego poczęcia Jezusa przez Marię jest o tyle istotne, iż są oni autorami najstarszych pism nowotestamentowych. W ich czasach nie była jednak jeszcze znana wersja o cudownym przyjściu na świat Jezusa i dziewictwie Marii. Jezusa uważano bowiem wtedy za człowieka zrodzonego z normalnego związku Józefa i Marii, wykluczającego dziewictwo matki. Tak na przykład sądzili ebionici, radykalni judeochrześcijanie, których przywódcą w I wieku był 'brat Pański" Jakub, najstarszy z rodzonych braci Jezusa. Nieco inaczej rzecz ma się z Janem, autorem najmłodszej ewangelii. Najprawdopodobniej Jan znał nowopowstałą wersję o narodzeniu Jezusa z matki-dziewicy, ale w swojej ewangelii ją przemilczał, gdyż nie uznawał jej za prawdziwą.

>Moim zdaniem widać gołym okiem, że autor usiłuje zbudować pomost pomiędzy proroctwami ważnymi dla Żydów by realizować tu cel nadrzędny jakim jest maksymalizacja uwiarygodnienia postaci Jezusa jako zbawiciela posłanego do Żydów, do domu Izraela jako spełnienie ich odwiecznych oczekiwań zawartych w świętych Pismach.

Nie tylko Ty tak uważasz.

W NT jest szereg odwołań do zapisów starotestamentowych. Szczególnie dużo jest ich właśnie u Mateusza, który ulegał złudzeniu, iż można nim uwiarygodnić legendy krążące w pierwotnych gminach judeochrześcijańskich. Cały problem jednak w tym, że w ST nie ma ani jednej zapowiedzi odnoszącej się wprost do Jezusa, zaś te wypowiedzi "proroków", na które powoływali się autorzy ewangelii, nie mają z osobą Jezusa nic wspólnego, dotyczą bowiem innych ludzi oraz zupełnie innych, niejednokrotnie odległych o setki lat czasów.

>(wie on i ja i może Ty, że to nie jest prawda, więc tym bardziej się stara )

Albo on wie, albo nie wie.
Pisma wchodzące w skład NT były w pierwszych wiekach chrześcijaństwa nieustannie ręcznie przepisywane, a w ich trakcie były poddawane mniej lub bardziej celowym ingerencjom kopistów, którzy na przestrzeni wielu lat co nieco w nich zmienili. Wprawdzie większość zmian tekstów powstała na skutek niezamierzonych, niejednokrotnie prostych pomyłek kopistów, ale pewna ich część to zmiany celowe, wprowadzane przez kopistów-fałszerzy ze względów teologicznych. Działo się tak wówczas, gdy kopista chciał mieć pewność, że tekst brzmi tak, jak w jego przekonaniu brzmieć powinien, bądź też by mógł być wykorzystany w ciągłych sporach pomiędzy przedstawicielami różnych chrystologii.

Niewątpliwie wielu kopistów-fałszerzy działało w tzw. "dobrej wierze" - przynajmniej oni sami tak uważali. Nie mogli się bowiem pogodzić z faktem, że teksty poszczególnych ewangelii nie dostarczają żadnych argumentów w kwestiach, w które oni głęboko wierzyli, bądź też to, co w ewangeliach wyczytali, nie zgadzało się z ich głęboką wiarą. Dlatego fałszowali. Na różne sposoby.
Byli też tacy, którzy z tekstów NT bez jakichkolwiek skrupułów usuwali wszystko, co nie zgadzało się z ich przekonaniami.
Prawa autorskie wtedy nie istniały. Nikt nikomu kopiować nie zabraniał.

Efekt fałszerstw jest porażający: dziesiątki, a nawet setki tysięcy różnic pomiędzy poszczególnymi wariantami tekstu NT. Przykładowo do pierwotnego tekstu Ewangelii Jana fałszerze dopisali cały 21. rozdział oraz w rozdziale 1. wersety od 1 do 18, natomiast w Ewangelii Marka do ostatniego, 16. rozdziału dopisano końcowe wersety od 9 do 16. Tego typu przykładów jest więcej.

>Pozdrawiam
Również pozdrawiam.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
14-01-2010 09:06
 Ocena 10 na 10
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Mnie w kulcie Maryi najbardziej intryguje to, że została wyniesiona na ołtarze i obdarzona przez KK boską aurą.
Wzmianek o Maryi jest niewiele, z tego co pamiętam to:
1. jak Jezus poszedł do świątyni w wieku 12,
2. wesele w Kanie,
3. gdy Jezus nauczał a matka z braćmi przyszła po niego.
Przytoczone w Biblii wypowiedzi do matki we wszystkich tych przypadkach były co najmniej niegrzeczne i żadnym wypadku nie świadczyły o jakiejś synowskiej miłości a już raczej o lekceważeniu.
Jak do tego dodać wypowiedzi Jezusa że " kto nie ma w nienawiści matki i ojca" nie może być jego uczniem oraz inne przykłady w których Jezus domagał się zerwania z rodziną wychodzi na to, że stosunek Jezusa do matki był chłodny, lekceważący wręcz niechętny wbrew przecież obowiązującego go przykazania o szacunku dla rodziców.
Przykładem na synowską miłość Jezus na pewno nie był.
14-01-2010 11:29 
 Ocena 6 na 6
lotrek (14275 punktów)

>Przykładem na synowską miłość Jezus na pewno nie był.
Pewnie dlatego, że nie mogła mu za dużo czasu poświęcić...zajmując się licznym młodszym rodzeństwem


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
14-01-2010 11:41 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Mnie w kulcie Maryi najbardziej intryguje to, że została wyniesiona na ołtarze i obdarzona przez KK boską aurą.
Mnie bardziej interesuję katolicki "bzik" na punkcie jej dziewictwa.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
14-01-2010 12:48 
 Ocena 1 na 1
Uriel_ (360 punktów)
Zgadza się Pani Alicjo i dobrze się to wpisuje w mój powyższy wywód pod postem Andrzeja.51

Dziewica, zawsze dziewica w relacji z Bogiem nie weszła być może i dożywotnio z nim w związek. Stosunek Jezusa do takich osób jeśli ma być konsekwencją jego nauczania ma być co najmniej taki jakim Pani raczyła go zauważyć i opisać.

Pozdrawiam
14-01-2010 21:29 
 Ocena 4 na 4
Myflowers (2721 punktów)
>Mnie w kulcie Maryi najbardziej intryguje to, że została wyniesiona na ołtarze i obdarzona przez KK boską aurą.

24. A gdy Józef obudził się ze snu, uczynił tak , jak mu rozkazał aniołPański i przyjął żonę swoją.
25. Ale nie obcował z nią, dopóki nie powiła syna , i nadał mu imię Jezus.
(To z wydania z roku 1982).
"Ale nie poznał jej, dopóki nie porodziła i nie wykarmiła ..."
Ewangelia Św. Mateusza, rok 1958,to samo w Ewangelii wg. Mateusza, z roku 1889, 1913,itd...
Biblia Tysiąclecia już tych słów nie zawiera. Czyli dokładnie "wieczne dziewictwo" zostało później nakazane, niż mówi to KK. Nie wiem, czy jakąś bulla, czy innym "świadectwem papieskim", ale na pewno było to zrobione współcześnie.I to przez ludzi dotkniętych obsesja, czy psychozą. Jednocześnie z Józefa, młodego człowieka, zrobiono starca, po to chyba, żeby uwiarygodnić teorię. Kto chce, niech szuka, kiedy to się stało,mnie się nie chce.
Jedna rzecz jest bezsporna - "nie poznał jej", oznaczało kiedyś delikatne określenie na brak podjęcia współżycia, tak samo jak "nie obcował z nią".

Bardzo mi się kiedyś spodobał wiersz,może nie najwyższych lotów znaleziony na jakimś portalu poetyckim:

Byłaś panną. Drobną,
wiotką i radosną.
Dziecko, które anioła usłyszało głos...
Szczęście ci obiecano, a ty się zgodziłaś
słowem tak - wybrałaś swój los...
Na ołtarzach dziś stoisz.
Modlą się do ciebie,
Suknie haftują srebrem
Znoszą kwiatów stos
Nikt cię nie zapyta,
Czy dobrze ci w niebie
Czy taki wybrałabyś los...
Z dzieckiem miałaś kłopoty
Bo zbyt mądre było,
Nie wiedziałaś dobrze to czy źle
A potem wiesz sama
jak to się skończyło...
Teraz modlą się...modlą.
Tylko modlą się...
Odebrano ci prawo
Do tej ziemskiej miłości
krwi uderzeń
co wprawia serce
W szybszy rytm
Odebrano ci wszystko
W zamian ołtarz dano
Czy chcesz stać na nim
O tym nie pomyśli nikt....
Dym kadzideł chyba ciebie otumanił.
Jak narkotyk widocznie
Uśpił wolę twą
Módl się jednak, módl się do syna za nami....
Za ołtarze, kadzidła
Za niewolę swą...





(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
15-01-2010 21:41 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
Witam Cię!

>Wzmianek o Maryi jest niewiele, z tego co pamiętam to:
>1. jak Jezus poszedł do świątyni w wieku 12,
>2. wesele w Kanie,
>3. gdy Jezus nauczał a matka z braćmi przyszła po niego.

Niewątpliwie do tego wykazu należy doliczyć dwie sceny z bożonarodzeniowej opowieści Łukasz, w której - jeśli tak można rzec - Maria występuje w jednej z głównych ról. Pierwsza z tych scen to anielskie zwiastowanie, druga zaś - wizyta Marii u rzekomej krewnej, Elżbiety, przyszłej matki Jana Chrzciciela. Jak się jednak dziś powszechnie sądzi, sceny te nie należą do autentycznych, zostały do ewangelii dopisane później i są baśniowym wymysłem ich autora.
Należy tu wspomnieć jeszcze zwięzłą informację - którą można znaleźć wyłącznie w czwartej ewangelii - przedstawiającą Marię pod krzyżem Jezusa. Co ciekawe, zdecydowana większość badaczy również tę scenę zalicza do nieautentycznych choćby z tego powodu, że żaden z synoptyków nie dostrzegł obecności Marii pod krzyżem.

W Nowym Testamencie Maria została zatem potraktowana fragmentarycznie i bez wyraźnej czci. Mimo to - jak piszesz, "została wyniesiona na ołtarze i obdarzona przez KK boską aurą".

>Przytoczone w Biblii wypowiedzi do matki we wszystkich tych przypadkach były co najmniej niegrzeczne i żadnym wypadku nie świadczyły o jakiejś synowskiej miłości a już raczej o lekceważeniu.
>Przykładem na synowską miłość Jezus na pewno nie był.

Faktem jest, że Jezus źle traktował swoją matkę. Zwracał się do niej z wyraźną niechęcią, a chwilami nawet arogancko. Nigdy nie nazwał Marii matką, o jakichkolwiek zdrobnieniach tego słowa w ogóle nie było mowy. Zwracając się do niej używał za to słowa "niewiasto" ("kobieto"), co w ustach syna rozmawiającego z własną matką nie brzmiało zbyt ładnie.

W ten właśnie sposób Jezus zwrócił się Marii na weselu w Kanie. Gdy w pewnej chwili podczas wesela zabrakło wina, Maria zwróciła się do Jezusa, by zrobił coś w tej niezręcznej sytuacji. Odpowiedź Jezusa nie była jednak nazbyt grzeczna i zapewne sprawiła Marii przykrość:

I rzekł do niej Jezus: Czego chcesz ode mnie, niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja (J 2, 4).

W tych słowach nie ma miłości do matki, jest raczej chłodna obojętność i być może nawet próba zwrócenia jej uwagi, by zostawiła go w spokoju i nie wtrącała się do jego spraw.

Podobnie zwrócił się Jezus do swojej matki stojącej pod jego krzyżem, polecając ją opiece (wzajemnej zresztą) stojącego obok "umiłowanego ucznia":

A gdy Jezus ujrzał matkę i ucznia, którego miłował, stojącego przy niej, rzekł do matki: Niewiasto, oto syn twój! Potem rzekł do ucznia: Oto matka twoja! (J 19, 26-27).

Te słowa Jezus wypowiedział do Marii w ostatnich chwilach swego życia. Faktem jest, że wykazał troskę o bezpieczną przyszłość swojej matki, ale jednak nie stać go było nawet wtedy na okazanie jej odrobiny ciepła, miłości i szacunku.

Obie wypowiedzi Jezusa przytoczyłem celowo. Ponieważ wątek, w którym piszemy, dotyczy najlepszych przypisów w Biblii, pozwolę sobie przytoczyć przypisy do obu cytowanych wyżej wypowiedzi Jezusa, które można znaleźć w Biblii Tysiąclecia.

Otóż redaktorzy BT w komentarzu do wersetu J 2, 4 oświadczyli, że

"Jezus posłużył się tutaj wyrazem "niewiasto" w odniesieniu do swojej Matki przypuszczalnie także dlatego, że chciał podkreślić Jej nową godność w stosunku do całej ludzkości, nawiązując do pierwszej niewiasty - matki Ewy".

Komentarz redaktorski do wersetu J 19, 26 posiada analogiczną treść. Zawiera jednak dodatkowe stwierdzenie, iż użycie przez Jezusa "dostojnego tytułu Niewiasty [...] wskazuje na wyjątkowe stanowisko Maryi, drugiej Ewy [...] duchowej Matki chrześcijan".

Autorzy obu tych kuriozalnych przypisów nie zechcieli uwzględnić, że wyraz "niewiasta" odnosi się do każdej kobiety, a nie wyłącznie do Ewy, czy też Marii. Wyraz ten odnosi się również do kobiet grzesznych.

Użycie przez Jezusa słowa "niewiasto" w stosunku do własnej matki należy uznać - najłagodniej ujmując - za wysoce niewłaściwy.
Istnieje jednak dość liczne grono konserwatywnych egzegetów uprawiających bezkrytyczną kościelną apologetykę, którzy gotowi są poszukiwać najbardziej nawet wzniosłych słów i argumentów, by przy ich pomocy podejmować próby usprawiedliwiania niegrzecznego zachowania Jezusa w stosunku do Marii. Do takich obrońców Jezusa należą bez wątpienia redaktorzy Biblii Tysiąclecia.

Pozdrawiam Cię!


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Witaj!
Jest jeszcze jedna przypowieść , która mnie intryguje. To ta opowieść o młodych pannach czekających na oblubieńca z lampą lub bez. Jaki sens religijny ma ta opowieść. Jest co najmniej niesmaczna.Jakiż to morał można z tego wyciągnąć i czemu już dawno nie usunięto jej z Biblii.
Pozdrawiam.
16-01-2010 08:42 
 Ocena 6 na 6
dipsao (150 punktów)

Przypowieść ta ma pewien sens, jeżeli osadzi się ją w kontekście tego, kim był Jezus i jakie poglądy głosił.

Powyższe zagadnienie jest oczywiście przedmiotem debat i sporów.
Są np. teorię, że był powstańcem-rewolucjonistą, komunistą-reformatorem społecznym, pierwszym feministą albo gejem.

Łamigłówka jednakże najpełniej układa się w logiczną całość, gdy przyjmie się, że Jezus był żydowskim apokaliptycznym prorokiem końca czasów. Apokaliptycznym - tzn. oczekującym rychłego, dosłownie ("Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy" Mk 9,1) końca świata, takiego, jaki znamy i nastania nowego porządku (Królestwa Bożego).

Dziś wiemy, że Jezus się mylił - koniec świata nie nastąpił. Kościół też to wie, i tłumaczy wszystkie jego słowa na ten temat "metaforycznie" - w przeciwnym razie musiałby ogłosić: "idźcie ludzie do domu, daliśmy się wypuścić".

Ale zakładając, że żyjemy w jego czasach i "kupiliśmy" poglądy Jezusa, przypowieść ta ma sens w ich kontekście. Koniec świata faktycznie miał być bliski, a jego wynik dla każdego człowieka z osobna miał być uzależniony od tego, jak przygotował się on na nadejście Syna Człowieczego. W tej sytuacji nawoływanie do czujności i przygotowania byłoby uzasadnione, a działanie zgodne z tym nawoływaniem - racjonalne.

Oczywiście osobnym zagadnieniem jest, czy racjonalnym jest "kupowanie" apokaliptycznych poglądów. Jak dotąd w wszystkie wystąpienia apokaliptyków okazały się chybione, co nie zmienia faktu, że każdym czasie są ludzie którzy są skłonni je przyjąć i zamykają się na farmach, popełniają zbiorowe samobójstwa, wchodzą na szczyty górskie, oczekując paruzji, etc.

Jezus był Davidem Koreshem jego czasów i analizując tą przypowieść wystarczy mieć to na uwadze.

Polecam na ten temat świetną książkę znakomitego prof. Barta D. Ehrmana "Jesus: Apocalyptic Prophet of the New Millennium". Niestety nie doczekała się polskiego wydania, ale jak ktoś ma ochotę na "lekturkę" z angielskiego, to może zamówić w empiku oryginał, warto.
16-01-2010 15:52 
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)
Witam Cię!

>Jest jeszcze jedna przypowieść , która mnie intryguje. To ta opowieść o młodych pannach czekających na oblubieńca z lampą lub bez. Jaki sens religijny ma ta opowieść. Jest co najmniej niesmaczna. Jakiż to morał można z tego wyciągnąć i czemu już dawno nie usunięto jej z Biblii.

Wiele uznanych za autentyczne słów Jezusa świadczy o tym, że spodziewał się on rychłego końca świata i nadejścia "królestwa bożego" ("królestwa niebieskiego"). Ze słów tych jasno wynika, że uważał swoje pokolenie za ostatnie. Z rychłym końcem świata, który przewidywał i który głosił, łączył powtórne swoje (Syna Człowieczego) przyjście, czyli "paruzję". Jest oczywiste, że Jezus głęboko wierzył w to, co mówił.

Słowa Jezusa w Ewangelii Marka: Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, zanim nie ujrzą Królestwa Bożego, nadchodzącego w mocy (Mk 9, 1).
Podobnie słowa te brzmią w ewangeliach Mateusza i Łukasza (Mt 16, 28; Łk 9, 27; a także Mt 4, 17; 10, 7 i 10, 23).

Na całe szczęście Jezus pomylił się, bo świat istnieje nadal i końca jakoś nie widać.

Jednakże pierwsi judeochrześcijanie już w I wieku n.e. oczekiwali powtórnego nadejścia Jezusa, a ono nie nadchodziło. Królestwo boże, owa świetlana przyszłość, której z wielką nadzieją oczekiwali, z nieznanych im powodów nie urzeczywistniało się. Dla coraz większej ilości zwolenników Jezusa oznaczało to, że Jezus popełnił błąd, że się pomylił. Ten błąd Jezusa przysporzył wielu problemów i trudności przywódcom chrześcijańskim począwszy już od czasów apostolskich. Dlatego też już w I wieku n.e. rozpoczęły się przeróżne akrobatyczne, wręcz karkołomne próby naprawienia tego błędu. Przeróżni apologeci i interpretatorzy przystąpili z konieczności do działań, których celem było usunięcie, lub choćby pomniejszenie pomyłki Jezusa. Jedną z metod było wkładanie Jezusowi w usta słów, których ten nigdy nie wypowiedział.

Niewątpliwie jedną z pierwszych takich prób "utrwalonych" na piśmie jest przypowieść o dziesięciu pannach znajdująca się w Ewangelii Mateusza (Mt 25, 1-13). Tak też ta przypowieść oceniana jest przez współczesnych badaczy.

Ostatnie zdanie tej przypowieści (słowa Jezusa): Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny, o której Syn Człowieczy przyjdzie (Mt 25, 13) wyraźnie podkreśla potrzebę czujności w oczekiwaniu na paruzję. Cała zresztą opowieść akcentuje konieczność polegania na samym sobie w czasach oczekiwania na nadejście Jezusa. Uczta weselna, na którą zmierza pan młody z przypowieści, i na której bardzo chciałyby być obecne panny, to oczywiście aluzja do królestwa bożego.

Przypowieść o dziesięciu pannach nie wyszła z ust Jezusa. Wymyślił ją ewangelista Mateusz piszący swoją ewangelię około 90 roku n.e., czyli mniej więcej 55-60 lat po śmierci Jezusa. Wymyślił ją niewątpliwie po to, by łagodzić niezadowolenie pierwszych chrześcijan oczekujących bezskutecznie na powtórne przyjście Jezusa.

Taki sam charakter jak Mt 25, 1-13 mają dwa fragmenty z Ewangelii Łukasza (druga połowa lat dziewięćdziesiątych I wieku n.e.), tj. Łk 12, 35-38 oraz Łk 12, 25. Nie zostały one jednak przez ewangelistę wymyślone w formie przypowieści.

I to tyle.
Serdecznie pozdrawiam!


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Dziękuję za odpowiedź. Muszę przyznać , że czytając tą przypowieść odbierałam ją bardziej dosłownie. Jakoś zupełnie mi nie pasowała do reszty. Dzięki Twoim wyjaśnieniom jak i dipsao zmieniłam trochę o niej zdanie. Trochę bo dalej mi się nie podoba.
Pozdrawiam.
16-01-2010 18:52 
 Ocena 2 na 2
dipsao (150 punktów)
> Trochę bo dalej mi się nie podoba.

wszak przypowieść ta nie zawiera uniwersalnego przesłania,
ze współczesnego i sceptycznego punktu widzenia jest bezwartościowa ...
16-01-2010 18:13 
 Ocena 4 na 4
dipsao (150 punktów)Syn Człowieczy

Widzę, że w tym temacie zgadzamy się z Andrzejem niczym synoptycy

Odnośnie datacji Ewangelii to wydaje mi się, że szerzej uznany jest pogląd, w świetle którego Ewangelie Mateusza i Łukasza powstały ok. 10-15 lat po Ewangelii Marka (to jest ok. 10 lat wcześniej niż wskazał Andrzej), którą z kolei datuje się na lata 65-70 n.e

Wspomnę jeszcze o niezwykle interesującym poglądzie, przyjmowanym przez niektórych, poważnych, badaczy.

Dopuszczają oni mianowicie możliwość, że Jezus nie utożsamiał się z Synem Człowieczym, którego rychłe przyjście zapowiadał. Bardzo prawdopodobnym jest że Jezus nawiązuje do apokaliptycznej Księgi Daniela, ważnej księgi ze ST, w której znajduje się zapowiedź nadejścia kosmicznego sędziego wszechświata (Dn 7,13-14).

13 Patrzałem w nocnych widzeniach:
a oto na obłokach nieba przybywa
jakby Syn Człowieczy
.
Podchodzi do Przedwiecznego
i wprowadzają Go przed Niego.

14 Powierzono Mu panowanie,
chwałę i władzę królewską,
a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki.
Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem,
które nie przeminie,
a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.


Jezus nie twierdzi wyraźnie, że Syn Człowieczy to będzie on osobiście, natomiast miejsca w NT z których można by ewentualnie wyciągnąć takie wnioski, odzwierciedlają wpływ przekonań późniejszych chrześcijan.
16-01-2010 22:55 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Syn Człowieczy
>Witam!

>Widzę, że w tym temacie zgadzamy się z Andrzejem niczym synoptycy

Trudno się nie zgadzać. W dostępnej mi literaturze nie spotkałem się jeszcze z inną interpretacją przypowieści o dziesięciu pannach.

>Odnośnie datacji Ewangelii to wydaje mi się, że szerzej uznany jest pogląd, w świetle którego Ewangelie Mateusza i Łukasza powstały ok. 10-15 lat po Ewangelii Marka (to jest ok. 10 lat wcześniej niż wskazał Andrzej), którą z kolei datuje się na lata 65-70 n.e.

Z informacji które podałem na temat datacji dwóch ewangelii synoptycznych dyskusyjna może być tylko data powstania Ewangelii Łukasza.
Powołam się w pierwszej kolejności na stanowisko Johna Dominica Crossana, (emerytowanego -?) profesora studiów biblijnych na DePaul Universitety w Chicago. To uznany w świecie autorytet, szczególne w zakresie powstania Nowego Testamentu oraz osoby Jezusa. W swojej znakomitej książce Historyczny Jezus. Kim był i czego nauczał podaje dość szczegółowe daty powstania poszczególnych pism NT. Nie spotkałem się jeszcze nigdy z tak dokładna datacją. Nie jest mi też wiadome, by ktoś kwestionował jego ustalenia. Wielu innych badaczy podaje daty powstania pism NT mniej szczegółowo, ale nie są one sprzeczne z tym, co twierdzi Crossan.
Informacje te uzupełnię tym, co w tej kwestii podaje Geza Vermes, emerytowany profesor Uniwersytetu w Oksfordzie, uznawany od wielu lat za jednego z najwybitniejszych specjalistów w zakresie Nowego Testamentu, osoby Jezusa i zwojów z Qumran.

1) Według Crossana Ewangelia Marka powstała w tzw. drugiej warstwie datowanej na lata 60-80 n.e., a konkretnie w końcu lat siedemdziesiątych I wieku. Vermes natomiast podaje, że Marek napisał swoją ewangelię krótko po zburzeniu Jerozolimy, w 70 roku. Uzupełnię jeszcze, że w większości znanych mi źródeł występują jednoznaczne stwierdzenia, że ewangelia ta powstała po zburzeniu Jerozolimy, zatem nie wcześniej niż w roku 70 (raczej pod koniec tego roku).

2) Według Crossana Ewangelia Mateusza powstała w tzw. trzeciej warstwie datowanej na lata 80-120 n.e., a konkretnie około 90 roku n.e. Można zapewne śmiało przyjąć, iż oznacza to okres od kilku lat przed do kilku lat po roku 90. Vermes natomiast podaje, iż Mateusz pisał swoją ewangelię w przedziale pomiędzy 80 a 100 r. n.e., co absolutnie nie jest sprzeczne z datacją Crossana.

3) Według Crossana Ewangelia Łukasza powstała również w trzeciej warstwie datowanej na lata 80-120 n.e., później od Ewangelii Mateusza, lecz wcześniej od Ewangelii Jana. Crossan pisze (cytuję): "Napisana być może już w latach dziewięćdziesiątych [...]". Ponieważ Ewangelia Jana, a dokładnie jej pierwsza wersja, powstała w pierwszych latach II wieku (według obu badaczy), zatem możliwe jest nawet datowanie Ewangelii Łukasza powiedzmy na rok 100, ale raczej już nie później. Vermes natomiast datuje powstanie Ewangelii Łukasza identycznie jak Mateusza (80-100 r. n.e.), co również nie jest sprzeczne z datacją Crossana.

4) Według Crossana Ewangelia Jana w pierwszej wersji powstała na samym początku drugiego wieku, zaś jej druga edycja (dodany m.in. 21. rozdział oraz z 1. rozdziału wersety od 1 do 18) - nie wcześniej niż w roku 120. Natomiast według Vermesa czwarta ewangelia powstała w okresie pomiędzy rokiem 100 a 110.

Informacje według:
- J.D. Crossan, Historyczny Jezus. Kim był i czego nauczał, strony 450, 451 i 452;
- G. Vermes, Twarze Jezusa, strony 18 i 193.

>Wspomnę jeszcze o niezwykle interesującym poglądzie, przyjmowanym przez niektórych, poważnych, badaczy.
>Dopuszczają oni mianowicie możliwość, że Jezus nie utożsamiał się z Synem Człowieczym, którego rychłe przyjście zapowiadał.

Ze znanych mi źródeł wynika, że terminem "syn człowieczy" Jezus określał siebie. Termin ten to jeden z pięciu tytułów Jezusa. Pozostałe to: "mesjasz", "pan", "syn Boży" i "prorok".
Żeby się zbytnio nie rozpisywać przytoczę cytat z innej z książek prof. Vermesa zatytułowanej Autentyczna Ewangelia Jezusa (cytuję ze strony 263):
"Wyrażenie "Syn Człowieczy" jest kluczową cechą wizerunku Jezusa w Ewangeliach. [...] W Ewangeliach wyrażenie "Syn Człowieczy" pojawia się wyłącznie w ustach Jezusa, kiedy mówi on o sobie. Zwrot ten jest zrozumiały dla wszystkich bez wyjątku - nikt nigdy nie dopytuje o jego znaczenie".

Zapoznaj się choćby z wersetem Mt 16, 13 (pytanie Jezusa: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?) i połącz z wersetem Mt 16, 15 (kolejne pytanie: A wy za kogo mnie uważacie?) - analogicznie u Marka Mk 8, 27.29 oraz u Łukasza Łk 9, 18. Z tych wersetów wynika jednoznacznie, iż Jezus termin "syn człowieczy" odnosił do siebie i tak też termin ten odbierali jego uczniowie.

Pozdrawiam.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
17-01-2010 09:04 
 Ocena 2 na 2
dipsao (150 punktów)

Niepotrzebnie poruszyłem w tym wątku temat datacji Ewangelii - istotnie szacunki dotyczące daty ich powstania są podawane z reguły jako stosunkowo szerokie przedziały (nie wiem na jakiej podstawie Crossan decyduje się na tak precyzyjne wskazania... muszę go poczytać ), w których mieszczą się wszystkie wskazane przez nas warianty. Po prostu z braku danych dokładniejsze wskazania są prawdopodobnie raczej spekulatywne. Geza Vermes na wskazanych przez Andrzeja stronach (Twarze Jezusa) rozsądnie wskazuje daty powstania ewangelii synoptycznych na ostatnie ćwierćwiecze I w. (s. 18), a dokładniej Mk na ok. 70 a Mt i Łk na 80-100 (s. 193).

Istotnie hipoteza, że oryginalnie Jezus nie utożsamiał się z "Synem Człowieczym" jest dość śmiała i nie jest kategorycznie forsowana. Wymaga założenia, że stosowne wersy ewangelii z których wynika ta tożsamość, zostały zredagowane pod wpływem późniejszych przekonań chrześcijan i odzwierciedlają postępujący proces deifikacji Jezusa. U Łukasza (9,26) mamy np. zwrot w którym Jezus różnicuje się z Synem Człowieczym, mogący być pozostałością pierwotnego tekstu:

" Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów."
Vancalar (1804 punktów)Odp: Najlepsze przypisy w Biblii

>Słowa Jezusa w Ewangelii Marka: Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu >stoją, nie zaznają śmierci, zanim nie ujrzą Królestwa Bożego, nadchodzącego w mocy (Mk >9, 1).
>Podobnie słowa te brzmią w ewangeliach Mateusza i Łukasza (Mt 16, 28; Łk 9, 27; a także Mt 4, >17; 10, 7 i 10, 23).

Hm, ja to jakoś inaczej rozumiem...
"Mr 9:1
1. Mówił także do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy.
(BT)"

I dalej:
"Mr 9:2-7
2. Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich.
3. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła.
4. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.
5. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza.
6. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni.
7. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie.
(BT)
"

Piotr, Jakub i Jan po 6 dniach ujrzeli królestwo Boże przychodzące w mocy. Czy nie?

Jak słusznie zauważyłeś, podobnie jest np. u Mateusza:
"Mt 16:28
28. Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim.
(BT)"
"Mt 17:1-5
1. Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno.
2. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło.
3. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim.
4. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza.
5. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!
(BT)"

>Na całe szczęście Jezus pomylił się, bo świat istnieje nadal i końca jakoś nie widać
   Ja w tej wypowiedzi (MT16:28) nie widzę nawiązań do końca świata. Powiedział im, że niektórzy zobaczą moc królestwa Bożego i po sześciu dniach zobaczyli...
Jeśli miałoby to dotyczyć "końca świata", to cały dalszy fragment opowiadający o "zdarzeniu na wysokiej górze" byłby w tym miejscu pozbawiony sensu nieprawdaż?

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.

15-01-2010 23:30 
 Ocena 5 na 5
Myflowers (2721 punktów)

>Niewątpliwie do tego wykazu należy doliczyć dwie sceny z bożonarodzeniowej opowieści Łukasz, w której - jeśli tak można rzec - Maria występuje w jednej z głównych ról. Pierwsza z tych scen to anielskie zwiastowanie, druga zaś - wizyta Marii u rzekomej krewnej, Elżbiety, przyszłej matki Jana Chrzciciela. Jak się jednak dziś powszechnie sądzi, sceny te nie należą do autentycznych, zostały do ewangelii dopisane później i są baśniowym wymysłem ich autora.

Łukasz był poetą.Nic więc dziwnego,że tak to poetycko ujął. Różni się też jego ewangelia od topornej Marka czy Mateusza. A, że KK to wykorzystał do tworzenia kultu maryjnego, to druga sprawa. Biedny Łukasz, pewnie nawet nie wiedział, do czego zostanie jego przypowieść wykorzystana.

>Otóż redaktorzy BT w komentarzu do wersetu J 2, 4 oświadczyli, że
>"Jezus posłużył się tutaj wyrazem "niewiasto" w odniesieniu do swojej Matki przypuszczalnie także dlatego, że chciał podkreślić Jej nową godność w stosunku do całej ludzkości, nawiązując do pierwszej niewiasty - matki Ewy".
>Komentarz redaktorski do wersetu J 19, 26 posiada analogiczną treść. Zawiera jednak dodatkowe stwierdzenie, iż użycie przez Jezusa "dostojnego tytułu Niewiasty [...] wskazuje na wyjątkowe stanowisko Maryi, drugiej Ewy [...] duchowej Matki chrześcijan".
>Autorzy obu tych kuriozalnych przypisów nie zechcieli uwzględnić, że wyraz "niewiasta" odnosi się do każdej kobiety, a nie wyłącznie do Ewy, czy też Marii. Wyraz ten odnosi się również do kobiet grzesznych.

Niewiasta - niewiesta - "nie ma wieści" . Tak określano kobiety, jako te, które "nic nie wiedzą", a jeżeli coś przypadkowo wiedzą, to "światło swe mają pod korcem ukrywać, a nawet "modlić się mają po cichu", do tego z nakrytymi głowami - do dzisiaj we Włoszech i Hiszpanii, w krajach latynoskich kobiety nakrywają głowy , chociaż nie tak szczelnie jak kiedyś, np. jakąś koronką, symbolicznie.

>Istnieje jednak dość liczne grono konserwatywnych egzegetów uprawiających bezkrytyczną kościelną apologetykę, którzy gotowi są poszukiwać najbardziej nawet wzniosłych słów i argumentów, by przy ich pomocy podejmować próby usprawiedliwiania niegrzecznego zachowania Jezusa w stosunku do Marii. Do takich obrońców Jezusa należą bez wątpienia redaktorzy Biblii Tysiąclecia.

No i o to chodzi. Dzisiaj w semantyce długo i głęboko trzeba szukać znaczenia wyrazu a i w słowotwórstwie też. Jeszcze trochę a do słowotwórstwa trafi kuriozalne umotywowanie szlachetnej nazwy "niewiasta". Ten proces zresztą się zaczął. No bo jak to tak, Jezus nie szanował matki? I jeszcze upierał się przy tym, że nic nie wie? Straszne...

( Szpyra-Kozłowska J. i M. Karwatowska, , Językowy obraz kobiet w polskiej refleksji językoznawczej, SFPS t.39, 2004,jak się komuś chce pogrzebać, to polecam )
P.S. W przeciwieństwie do tych "nie mających wieści" , niektóre "miały wieść" i te zwano "Wieść mającymi" czyli wieśćmami, albo wiedźmami i z upodobaniem palono je na stosach.Obawiam się, że jeszcze trochę....


M.

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
dipsao (150 punktów)

W jeszcze inny sposób poradzono sobie w przypisach z "popołudniem żywych trupów" w ewangelii wg św. Mateusza, to jest, z wersetami:

Mt 27, 51-53
A oto zasłona* przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli oni do Miasta Świętego i ukazali się wielu.

Ponieważ motyw jest wyjątkowo trefny, załatwiono go pośrednio, prawie nie tykając, co jest całkiem rozsądne w tej sytuacji, gdyż bardziej bezpośrednie poruszanie go groziłoby kompletnym upapraniem się.

Ale do rzeczy:

27,51 Oddzielająca Miejsce Święte od Najświętszego (por. Wj 26,31nn). W rozdarciu zasłony tradycja chrześcijańska widziała zniesienie kultu Mojżeszowego i otwarcie przez Jezusa wstępu do przybytku mesjańskiego (por. Hbr 9,3.12; Hbr 10,20). Opisane w tym i nast. wierszu zjawiska były znakiem dnia Pańskiego (por. Iz 2,10; Jr 4,24; Am 5,18; Am 8,8n).

"W tym i nast. wierszu"

n.b. znowu zastosowano tu wspomniany przeze mnie numer z odwołaniem do innych wersetów.
W wersetach wskazanych w przypisie nie ma oczywiście nic o tym, że znakiem "dnia Pańskiego" (cokolwiek to nie znaczy - czyż "dniem Pańskim" nie miał być raczej dzień tryumfalnego powrotu Syna Człowieczego...?), mają być snujący się po mieście zombie, o których mowa w "nast. wierszu".
dipsao (150 punktów)

W zupełnie innym stylu, w krótkich żołnierskich słowach, redaktorzy Biblii Tysiąclecia rozwiązali problem Jezusa galopującego u Mateusza okrakiem na dwóch osiołkach:

Mt 21,7
Przyprowadzili oślicę i źrebię i położyli na nie swe płaszcze, a On usiadł na nich*.

voilla:

21,7 Tzn. na płaszczach.

respect ...
Muhammed_ibn_Talal (-24 punktów)
(zablokowany)
Placownik zakazał mi cytowania Quranu,a tu cytaty Biblii.
Trochę dziwne.
Czy dlatego że Bóg chrześcijan jest łatwiejszy do zwalczania?
18-01-2010 15:12 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Placownik zakazał mi cytowania Quranu,a tu cytaty Biblii.
>Trochę dziwne.
>Czy dlatego że Bóg chrześcijan jest łatwiejszy do zwalczania?
>

W tym wątku dyskutuje się o cytatach, ty cytatów używałeś zamiast argumentów.
18-01-2010 15:19 
 Ocena 2 na 6
Muhammed_ibn_Talal (-24 punktów)
(zablokowany)

>W tym wątku dyskutuje się o cytatach, ty cytatów używałeś zamiast argumentów.

No to w takim razie przedyskutujmy w temacie Quran.
18-01-2010 15:24 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>W tym wątku dyskutuje się o cytatach, ty cytatów używałeś zamiast argumentów.
>No to w takim razie przedyskutujmy w temacie Quran.

Czemu nie? Załóż nowy temat
18-01-2010 15:40 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>>W tym wątku dyskutuje się o cytatach, ty cytatów używałeś zamiast argumentów.
>No to w takim razie przedyskutujmy w temacie Quran.

Już się nie mogę doczekać tych mądrości.
19-01-2010 17:30 
 Ocena 3 na 3
dipsao (150 punktów)

>Czy dlatego że Bóg chrześcijan jest łatwiejszy do zwalczania?

Nie.
Bóg chrześcijan jest trudniejszy do zwalczania niż bóg mahometan.
A bóg mahometan jest trudniejszy do zwalczania niż Zeus (zwłaszcza od momentu zdobycia Olimpu w 1913 r).
19-01-2010 17:36 
 Ocena 4 na 4
dipsao (150 punktów)

Bóg chrześcijan po Soborze Watykańskim II jest trudniejszy do zwalczania niż przed.
Bóg chrześcijan zwolenników "inteligent design" jest trudniejszy do zwalczania niż chrześcijan kreacjonistów.
19-01-2010 17:38 
 Ocena 4 na 4
dipsao (150 punktów)

Bóg Turbodymomana zawstydza wszystkich innych bogów - nikt nawet nie próbuje go zwalczać.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365