 |
Ewolucja ideologii terroryzmu. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-01-2010 14:39 | Elka I Ponura (7473 punktów) | Ewolucja ideologii terroryzmu.
4 na 4 | Umieszczam wątek w dziale nauka mimo zawartości tematu "religia"  Zacukałam się naukowo, pomóżcie... Nie wiem, jak wielu użytkowników interesuje się tematem i politologią z zakresu bezpieczeństwa międzynarodowego w ogóle, ale proszę i o przemyślenia, i o teorie. IRA, INLA, ETA, Rote Armee Fraktion - "wielkie" organizacje terrorystyczne istniejące w XX wieku były "niereligijne". Jasne - IRA była bardziej związana z katolicką częścią społeczeństwa NI, walki toczyła z UVF opowiadającym się jako siła protestancka, ale istota konfliktu była (i w pewnym sensie nadal jest) terytorialna, a nie religijna. Tak ją (istotę) często przedstawiano, bo religia jest łatwym kryterium odróżniającym wroga, ale nie traćmy realnych celów z oczu.  Im dalej idziemy w skali czasu, tym więcej znaczenia uzyskuje "religious violence", tym więcej mamy organizacji terrorystycznych z religijną ideologią w aktach założycielskich i całej "reszcie tła" - Aum Shinrikyo, Al-Gama'a al-Islamiyya, Hezbollah, Hamas, al-Qa'ida. Mamy ewolucję ideologii terrorystycznej, ewolucję od idei do dogmatu religijnego. Pierwsze publiczne i wewnętrzne pisma IRA mówiły o państwowości, o terytorium, o niezgodzie na sztuczne dzielenie państwa i narodu. Akt założycielski Hamasu zaczyna się od "W imię Allaha..." i mówi o współpracy muzułmanów wielu krajów (zainteresowanym mogę przepisać posiadany materiał w języku angielskim). Biorąc pod uwagę to skromne wprowadzenie - co spowodowało zmianę? Czemu kiedyś religia mogła być podpórką założeń grupy terrorystycznej (o ile w ogóle funkcjonowała w tej grupie), a teraz stała się podstawową wartością i motorem działań takiej grupy? Czemu terroryści od początku XX wieku do teraz zmienili się z romantycznych bojowników o wolność w, jak to się czasem określa, "blood-shot eyed madmen". Określenie jest oczywiście jednostkowo błędne, czego dowodziły największe autorytety w dziedzinie - chociaby Robert A. Pape i Martha Crenshaw, moi ulubieńcy - ale ogólna idea i zmiana jest widoczna. W swoim czasie Aum Shinrikyo było ewenementem, teraz jest jednym z wielu na liście. Kiedyś mieliśmy jednego żydowskiego aktywistę z karabinem, teraz mamy przerzuty karabinów dla zorganizowanych oddziałów z misją bojową. Skąd ten wzrost i sukces zjawiska pt "religious violence", dlaczego terroryzm stał się domeną fanatyków religijnych bądź jest religijnie motywowany? Czyżby terytorium przestało być powodem do konfliktu? Czy to po prostu zwycięstwo polityki małych kroków i dyplomacji zmieniło walkę o wolność w konflikt terytorialny rozwiązywalny negocjacjami? Czy to może ekspansja zachodniej kultury jest aż tak agresywna, że tradycjonaliści wschodu czują huntingtonowską potrzebę małego dżihadu? Mam sto tysięcy pomysłów, ale potrzebuję je uporządkować, przewartościować i posortować. Rzucajcie swoje, odpytujmy się - będzie brainstorm, może coś pożytecznego z tego wyjdzie.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >Kiedyś mieliśmy jednego żydowskiego aktywistę z karabinem, teraz mamy przerzuty karabinów dla zorganizowanych oddziałów z misją bojową. Zapomniałeś o początkach czyli o Irgun Cwai Leumi, Haganie i Lohamei Herut Israel. >Skąd ten wzrost i sukces zjawiska pt "religious violence", dlaczego terroryzm stał się domeną fanatyków religijnych bądź jest religijnie motywowany? Chodzi Ci o sukces w mediach? >Czyżby terytorium przestało być powodem do konfliktu? Tak powodem konfliktów jest teraz terroryzm. >Czy to po prostu zwycięstwo polityki małych kroków i dyplomacji zmieniło walkę o wolność w konflikt terytorialny rozwiązywalny negocjacjami? Sukcesy dyplomatyczne w następstwie: zamachu na Hotel Króla Dawida, na brytyjski klub oficerski w Jerozolimie, powieszenia dwóch porwanych żołnierzy brytyjskich, >Czy to może ekspansja zachodniej kultury jest aż tak agresywna, że tradycjonaliści wschodu czują huntingtonowską potrzebę małego dżihadu? O ile Rosja może być uznana za kraj zachodu.
|
|
 | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Kiedyś mieliśmy jednego żydowskiego aktywistę z karabinem, teraz mamy przerzuty karabinów dla zorganizowanych oddziałów z misją bojową.> Zapomniałeś o początkach czyli o Irgun Cwai Leumi, Haganie i Lohamei Herut Israel.Racja. Użyłam przykładu dla porównania skali zjawiska  > >Skąd ten wzrost i sukces zjawiska pt "religious violence", dlaczego terroryzm stał się domeną fanatyków religijnych bądź jest religijnie motywowany?> Chodzi Ci o sukces w mediach?Nie tylko w mediach. W nauce również. Stąd wątek i pytania.  A poważnie - chodzi mi o zjawisko przemocy na tle religijnym, terroryzmu tego typu. Badania wyraźnie pokazują spadek incydentów ale wzrost liczby grup terrorystycznych opierających swoje hasła, założenia, manifesty na religii. Wzrost ilościowy w ogóle, jak i ich udział w ogólniej liczbie organizacji terrorystycznych. > >Czyżby terytorium przestało być powodem do konfliktu?> Tak powodem konfliktów jest teraz terroryzm.No tak. Nie doprecyzowałam. Konflikt to również wystąpienie i działania grupy terrorystycznej w stosunku do państwa, czy obecnie, grupy państw. Kiedyś grupy terrorystyczne powstawały z innych powodów. Czemu teraz ich motorem jest religia? Nie wiem, czy słyszałeś, ale kiedyś wśród znajomych politologów krążył taki dowcip: "Co różni bojownika o wolność i terrorystę? Godzina dyskusji w rządzie." I tak było. IRA, Czeczeni, OWP mieli sympatyków, obrońców, orędowników, można było stanąć prosto i powiedzieć "To są bojownicy o wolność". A teraz? Brygady Męczenników walczą o jakieś wyzwolenie? Niby tak, twierdzą, że chcą wyzwolić swój kraj od zachodnich diabłów. Ale gdzie im do bojowników IRA w latach siedemdziesiątych, gdzie ibn Ladenowi do Sandsa... To mnie zastanawia. Ta zmiana. > >Czy to po prostu zwycięstwo polityki małych kroków i dyplomacji zmieniło walkę o wolność w konflikt terytorialny rozwiązywalny negocjacjami?> Sukcesy dyplomatyczne w następstwie: zamachu na Hotel Króla Dawida, na brytyjski klub oficerski w Jerozolimie, powieszenia dwóch porwanych żołnierzy brytyjskich,Porozumienie Wielkopiątkowe? > >Czy to może ekspansja zachodniej kultury jest aż tak agresywna, że tradycjonaliści wschodu czują huntingtonowską potrzebę małego dżihadu?> O ile Rosja może być uznana za kraj zachodu. Myślisz racjonalnie. Mnie chodzi o pomoc w zrozumieniu czy i jeśli tak - jak mudżahedini czują się zagrożeni "amerykanizacją". Czy takie zjawisko (amerykanizacji) istnieje?
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
|  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Racja. Użyłam przykładu dla porównania skali zjawiska  Nie rozumiem tej podziałki > A poważnie - chodzi mi o zjawisko przemocy na tle religijnym, terroryzmu tego typu. Badania wyraźnie pokazują spadek incydentów ale wzrost liczby grup terrorystycznych opierających swoje hasła, założenia, manifesty na religii. Wzrost ilościowy w ogóle, jak i ich udział w ogólniej liczbie organizacji terrorystycznych.Możesz przedstawić te badania? > No tak. Nie doprecyzowałam. Konflikt to również wystąpienie i działania grupy terrorystycznej w stosunku do państwa, czy obecnie, grupy państw. Kiedyś grupy terrorystyczne powstawały z innych powodów. Czemu teraz ich motorem jest religia?Konflikt jest jednym z dwóch podstawowych celów polityki zagranicznej obok kompromisu. > Nie wiem, czy słyszałeś, ale kiedyś wśród znajomych politologów krążył taki dowcip: "Co różni bojownika o wolność i terrorystę? Godzina dyskusji w rządzie." I tak było. IRA, Czeczeni, OWP mieli sympatyków, obrońców, orędowników, można było stanąć prosto i powiedzieć "To są bojownicy o wolność".Kwestia kto miał to wypowiedzieć, Twoim zdaniem, Margaret Thatcher czy Władimir Putin? > A teraz? Brygady Męczenników walczą o jakieś wyzwolenie? Niby tak, twierdzą, że chcą wyzwolić swój kraj od zachodnich diabłów.Czerwone kurtki, okupanci, imperialiści, zachodnie diabły to tylko jeszcze jeden epitet. > Ale gdzie im do bojowników IRA w latach siedemdziesiątych, gdzie ibn Ladenowi do Sandsa...> To mnie zastanawia. Ta zmiana.Chodzi Ci o "Inspector Sands" czy o Philip'a ? > >Sukcesy dyplomatyczne w następstwie: zamachu na Hotel Króla Dawida, na brytyjski klub oficerski w Jerozolimie, powieszenia dwóch porwanych żołnierzy brytyjskich,> Porozumienie Wielkopiątkowe?Nie. O powstanie Państwa Izrael w Ziemi Obiecanej. Tak a propos tych badań. > >O ile Rosja może być uznana za kraj zachodu.> Myślisz racjonalnie. Mnie chodzi o pomoc w zrozumieniu czy i jeśli tak - jak mudżahedini czują się zagrożeni "amerykanizacją". Czy takie zjawisko (amerykanizacji) istnieje?"Americanism |əˈmerikəˌnizəm| noun a word or phrase peculiar to or originating from the U.S. the qualities regarded as definitive of America or Americans : the same Americanism that Whitman sees in the farmer." za Dictionary Version 2.0.2 (51.4), 2005-2007 Apple Inc.
|
|
| |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Racja. Użyłam przykładu dla porównania skali zjawiska  > Nie rozumiem tej podziałkiA to trudno. > Możesz przedstawić te badania?Po pierwsze: baza RAND. Już nie mam dostępu, jest płatny, więc nic nie skopiuję, ale help yourself, polecam. Po drugie: Economic Globalization and Transnational Terrorism: A Pooled Time-Series Analysis, Quan Li and Drew Schaub, The Journal of Conflict Resolution, Vol. 48, No. 2, (Apr., 2004), pp. 230-258. Opublikowało Sage Publications, Inc. Jest w sieci. Można jeszcze poczytać gdzieś niżej wymienionego Juergensmeyera, proponuję wyguglać Orfalea Center for Global & International Studies. Mają darmową bazę artykułów. Tylko nie mów mi, że mam coś tu wrzucać. Nie wolno mi, bo to nie moje dane. > Kwestia kto miał to wypowiedzieć, Twoim zdaniem, Margaret Thatcher czy Władimir Putin?A co to ma do rzeczy? > >A teraz? Brygady Męczenników walczą o jakieś wyzwolenie? Niby tak, twierdzą, że chcą wyzwolić swój kraj od zachodnich diabłów.> Czerwone kurtki, okupanci, imperialiści, zachodnie diabły to tylko jeszcze jeden epitet.Co "epitet"? Jaki "epitet"? Po co Ty w tym wątku piszesz? Poczepiać się przyszedłeś, czy poodchodzić od tematu? Czemu tak mówią? Nie - co ich motywuje, ale dlaczego teraz ich motywuje. Kiedyś nie było motywem. Język może być przyczynkiem do analizy, ale nie jej zastępstwem. > Chodzi Ci o "Inspector Sands" czy o Philip'a ?O Bobby'ego.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | | Smith (10069 punktów) | > >>Racja. Użyłam przykładu dla porównania skali zjawiska  > >Nie rozumiem tej podziałki> A to trudno."Rzucajcie swoje, odpytujmy się - będzie brainstorm"To może inaczej: Jak wygląda ta podziałka w skali użytej przez Ciebie dla porównania zjawiska? > Po pierwsze (...) bazę artykułów.Dziękuję za źródła. > Tylko nie mów mi, że mam coś tu wrzucać. Nie wolno mi, bo to nie moje dane.Nie mówię. > >Kwestia kto miał to wypowiedzieć, Twoim zdaniem, Margaret Thatcher czy Władimir Putin?> A co to ma do rzeczy?Tylko tyle: "According to the British judge Lord Diplock, terrorism is "the use or threat of violence to achieve political ends." albo: "Terrorism is the deliberate and systematic murder, maming, and menacing of the innocent to inspire fear for political ends.". > Co "epitet"? Jaki "epitet"? Po co Ty w tym wątku piszesz? Poczepiać się przyszedłeś, czy poodchodzić od tematu?Po "braistorm" > Czemu tak mówią? Nie - co ich motywuje, ale dlaczego teraz ich motywuje. Kiedyś nie było motywem. Język może być przyczynkiem do analizy, ale nie jej zastępstwem.To, że religia jest kolejną, idealną do osiągnięcia celów politycznych, ideą. Zarówno ze względu na swą rozległość tak pod względem treści jak i liczby wyznawców. Można sobie wybrać z tej treści odpowiednie fragmenty i poddać je, jeszcze bardziej odpowiedniej, interpretacji, co przez jej szeroki zasięg kulturowy, daje możliwość zwerbowania dużej liczby bojowników.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > "Rzucajcie swoje, odpytujmy się - będzie brainstorm"To może inaczej:> Jak wygląda ta podziałka w skali użytej przez Ciebie dla porównania zjawiska?Szczerze mówiąc - nijak. Jak to na luźne wprowadzenie przystało. Kiedyś był jeden człowiek sfanatyzowany na tyle, żeby atakować dla religii li i jedynie, teraz są legiony takich ludzi, tak samo fanatycznie zmotywowanych. > >Po pierwsze (...) bazę artykułów.> Dziękuję za źródła.Proszę. > >Tylko nie mów mi, że mam coś tu wrzucać. Nie wolno mi, bo to nie moje dane.> Nie mówię.Super. Już mi się zdarzyło widzieć kłótnię pt "Jesteś głupi, bo nie podajesz danych". Dlaczego ludzie nie rozumieją, że nie wolno? (przepraszam, dygresja) > >>Kwestia kto miał to wypowiedzieć, Twoim zdaniem, Margaret Thatcher czy Władimir Putin?> >A co to ma do rzeczy?> Tylko tyle: "According to the British judge Lord Diplock, terrorism is "the use or threat of violence to achieve political ends." albo:"Terrorism is the deliberate and systematic murder, maming, and menacing of the innocent to inspire fear for political ends.".Hm. Żart, jak to żart. Był popularny dawno, kiedy istnieli bojownicy o wolność. Rząd obojga polityków mógłby w żarcie brać udział. > >Co "epitet"? Jaki "epitet"? Po co Ty w tym wątku piszesz? Poczepiać się przyszedłeś, czy poodchodzić od tematu?> Po "braistorm"Tyż piknie, chwilowo brainstormujemy we dwójkę bardziej w Twoją stronę. Właściwie - Ty brainstormujesz. Ja się zastanawiam, o co Ci chodzi. Chyba znów się zakałapućkałam w jakimś trybie myślowym... Hm... To się zdarza. Przepraszam, nie zwracaj przez chwilę na mnie uwagi..  Rozwijaj, rozwijaj. Mały atak autyzmu. ;P > To, że religia jest kolejną, idealną do osiągnięcia celów politycznych, ideą. Zarówno ze względu na swą rozległość tak pod względem treści jak i liczby wyznawców. Można sobie wybrać z tej treści odpowiednie fragmenty i poddać je, jeszcze bardziej odpowiedniej, interpretacji, co przez jej szeroki zasięg kulturowy, daje możliwość zwerbowania dużej liczby bojowników.Dobrze. Czemu to się tak efektywnie i na masową skalę udaje teraz, a nie - dajmy na to - w 1916? Albo w latach 1960-80? Cały czas zastanawiam się, czemu kiedyś byli bojownicy, a teraz są szahidzi. Czyżby to tylko zwykłe i dawno powiedziane "You can't be a revolutionary without a color TV: it's as necessary as a gun" ?
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Hm. Żart, jak to żart. Był popularny dawno, kiedy istnieli bojownicy o wolność. Rząd obojga polityków mógłby w żarcie brać udział.Tak, teraz już się nie dyskutuje z takimi "oczywistościami", przynajmniej w parlamencie. > Dobrze. Czemu to się tak efektywnie i na masową skalę udaje teraz, a nie - dajmy na to - w 1916?> Albo w latach 1960-80?Inny krąg kulturowy. > Cały czas zastanawiam się, czemu kiedyś byli bojownicy, a teraz są szahidzi.Są skuteczniejsi psychologicznie. Nie są przeciwnikiem, który się podda. Np. Ghurkowie są elitarnymi oddziałami przede wszystkim dlatego, że walczą do końca. > Czyżby to tylko zwykłe i dawno powiedziane "You can't be a revolutionary without a color TV: it's as necessary as a gun" ?"Layla, you got me on my knees. Layla, I'm begging darling, please. Layla, darling, won't you ease my worried mind?" I to w 1970 r. do dziś mnie zastanawia dlaczego nie Leila  Tak poważnie to myślę, że na pewno tak. I zauważ, że to w "naszych" mediach są masowo pokazywane te ich karabiny i gniewni imamowie. Przykładowo ofiary samobójczych zamachów Palestyńczyków są we wszystkich wiadomościach. Nikt się specjalne nie kwapi do pokazania sytuacji w Strefie Gazy, zamiast powtarzania ściemy o poparciu ludności dla Autonomii Palestyńskiej tylko wysyła informację o fanatykach samobójcach, którzy chyba sami nie wiedzą o co im chodzi.
|
|
8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Moim skromnym zdaniem, od początku stawiasz sprawę na głowie traktując "terroryzm" jako rodzaj jednolitego "podmiotu", któremu z jakichś powodów ewoluuje ideologia. Tymczasem "terroryzm" jest tylko i wyłącznie metodą walki (jak, powiedzmy, nalot bombowy czy zakładanie pól minowych), po którą sięgnąć może każdy (zwłaszcza ten, kogo nie stać na bombowce), bez względu na rodzaj ideologii, jaki go motywuje. Jeszcze inna sprawa, że o tym, kogo nazywa się "terrorystą", decydują wrogowie "terrorystów". > Skąd ten wzrost i sukces zjawiska pt "religious violence", dlaczego terroryzm stał się domeną> fanatyków religijnych bądź jest religijnie motywowany? Czyżby terytorium przestało być powodem do> konfliktu? Czy to po prostu zwycięstwo polityki małych kroków i dyplomacji zmieniło walkę o wolność> w konflikt terytorialny rozwiązywalny negocjacjami? Czy to może ekspansja zachodniej kultury jest aż> tak agresywna, że tradycjonaliści wschodu czują huntingtonowską potrzebę małego dżihadu?> Mam sto tysięcy pomysłów, ale potrzebuję je uporządkować, przewartościować i posortować. Rzucajcie> swoje, odpytujmy się - będzie brainstorm, może coś pożytecznego z tego wyjdzie.  Bardzo mocno polecam niewielką książeczkę: 1. Ian Buruma, Avishai Margalit "Okcydentalizm. Zachód w oczach wrogów" wyd. Universitas, Kraków 2005 -najbardziej trafiająca mi do przekonania analiza elementów wspólnych w różnych ideologiach kontestujących (niekiedy czynnie) zachodnią nowoczesność - od romantyzmu po dżihad. Na szybko dorzucę jeszcze: 2. Pierre Hassner "Koniec pewników. Eseje o wojnie, pokoju i przemocy" wyd. Fundacja im. Stefana Batorego i Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2002 3. Jean Baudrillard "Duch terroryzmu. Requiem dla Twin Towers" Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2005 W obu fenomenalne analizy źródeł terrorystycznej reakcji na współczesny świat.
|
|
 | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Moim skromnym zdaniem, od początku stawiasz sprawę na głowie traktując "terroryzm" jako rodzaj jednolitego "podmiotu", któremu z jakichś powodów ewoluuje ideologia. Tymczasem "terroryzm" jest tylko i wyłącznie metodą walki (jak, powiedzmy, nalot bombowy czy zakładanie pól minowych), po którą sięgnąć może każdy (zwłaszcza ten, kogo nie stać na bombowce), bez względu na rodzaj ideologii, jaki go motywuje.A, niekoniecznie. Terroryzm to zjawisko, wielokrotnie opisane z perspektywy socjologicznej, militarnej, ale też politologicznej. W mojej dziedzinie (bezpieczeństwo międzynarodowe) terroryzm jest niejednolitym, wielowymiarowym, wielowątkowym zjawiskiem godnym setek prac.  Terroryzm, owszem, jest metodą walki - jest nawet strategią walki. Pape pisze o terroryzmie samobójczym w perspektywie strategii występującej w warunkach nierównomiernego rozłożenia siły, jako jedynej metodzie walki w formach kary i zaprzeczenia. Terroryzm jest również działaniem na arenie międzynarodowej. Procesem w polityce. Owszem, istnieje problem definicji. W 1982 roku Brian Jenkins, prezes Security and Subnational Conflict Program w The Rand Corporation , pisał: "The term "terrorism" has no precise or widely accepted definition. The problem of definition is compounded by the fact that "terrorism" has become a fad word, used promiscuously and often applied to a variety of acts of violence that are not strictly terrorism. The term is generally pejorative. Some governments label as terrorism all violent acts committed by their political opponents, while anti-government extremists frequently claim to be the victims of government terror."Martha Crenshaw, już w 1981, w swojej pracy "The causes of terrorism" pisze: "We approach terrorism as a form of political behavior resulting from the deliberate choice of a basically rational actor, the terrorist organization. A comprehensive explanation, however, must also take into account the environment in which terrorism occurs and address the question of whether broad political, social, and economic conditions make terrorism more likely in some contexts than in others"Już w 1986 w Foregin Policy (No. 64, (Autumn, 1986), pp. 63-78) Christopher Pyle, konstytucjonalista amerykański przytacza cytat: "According to the British judge Lord Diplock, terrorism is "the use or threat of violence to achieve political ends." The U.S. State Department agrees.". Obecnie, najczęściej używaną definicją jest ta podana przez C.C. Harmona bądź do niej bliźniaczo podobne: "Terrorism is the deliberate and systematic murder, maming, and menacing of the innocent to inspire fear for political ends." Uzupełnia on tą frazę, stworzoną w 1979 w trakcie konferencji w Jonathan Institute w Jerozolimie, jeszcze jednym zdaniem: "Terrorism is always political, even when it also evinces other motives, such as religious, the economic, or the social" (Terrorism Today, 2000, p. 1). Moje pytanie brzmi - czemu teraz motywami jest częściej religia niż np motyw społeczny. > Jeszcze inna sprawa, że o tym, kogo nazywa się "terrorystą", decydują wrogowie "terrorystów".Nie jestem politykiem. Jestem politologiem  Interesuje mnie idea, jaką wykazują się grupy, nie będące formalną, szeroko uznawaną, armią państwa, przeprowadzające ataki na wyznaczone przez siebie cele z wyznaczonych przez siebie powodów. Interesuje mnie, czemu uznają, że mają te powody. I dlaczego kiedyś te powody były inne, nie-religijne. Wiem, jestem upierdliwym akademikiem  > Bardzo mocno polecam niewielką książeczkę:> 1. Ian Buruma, Avishai Margalit "Okcydentalizm. Zachód w oczach wrogów" wyd. Universitas, Kraków 2005> -najbardziej trafiająca mi do przekonania analiza elementów wspólnych w różnych ideologiach kontestujących (niekiedy czynnie) zachodnią nowoczesność - od romantyzmu po dżihad.Dzięki!!! Nie znałam, poszukam. To jakieś trudno dostępne dziełko? W księgarni akademickiej może być dostępne? Jeśli masz pod ręką, możesz sprawdzić nakład? > Na szybko dorzucę jeszcze:> 2. Pierre Hassner "Koniec pewników. Eseje o wojnie, pokoju i przemocy" wyd. Fundacja im. Stefana Batorego i Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2002> 3. Jean Baudrillard "Duch terroryzmu. Requiem dla Twin Towers" Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2005> W obu fenomenalne analizy źródeł terrorystycznej reakcji na współczesny świat.Ja, jak widzisz, posiłkuję się głównie wydawnictwami typu Political Science Review, Foregin Policy, International Studies Quarterly i wydawnictwami akademickimi tzw gigantów tematu: Pape, Crenshaw, Deutch, Harmon. No i mojego guru - Juergensmeyer'a (Terror in the mind of God - serdecznie polecam, jedna z najważniejszych książek, jakie napisano w temacie przemocy w religii i motywowanej religijnie przemocy, przynajmniej moim zdaniem). Miło wiedzieć, że jest coś jeszcze do znalezienia w temacie... Rok robiłam research i powoli traciłam nadzieję na więcej materiału. Ten Hassner to perspektywa filozoficzna?
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
|  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > A, niekoniecznie. Terroryzm to zjawisko,Jak wszystko...  . > wielokrotnie opisane z perspektywy socjologicznej, militarnej, ale też politologicznej.Jasne. > Jak w mojej dziedzinie (bezpieczeństwo międzynarodowe) terroryzm jest niejednolitym, wielowymiarowym, wielowątkowym zjawiskiem godnym setek prac.  Pewnie, że można go analizować pod kątem np. przyczyn, kontekstu społecznego, ideologii etc. - ale cały czas pozostaje to przede wszystkim metoda walki. > Terroryzm, owszem, jest metodą walki - jest nawet strategią walki.Wahałbym się. > Pape pisze o terroryzmie samobójczym w perspektywie strategii występującej w warunkach nierównomiernego rozłożenia siły, jako jedynej metodzie walki w formach kary i zaprzeczenia.??? > Terroryzm jest również działaniem na arenie międzynarodowej.Niekoniecznie przecież. > Procesem w polityce.Jak wiele innych rodzajów walki. > Owszem, istnieje problem definicji.Jak wszędzie w naukach społecznych. > W 1982 roku Brian Jenkins, prezes Security and Subnational Conflict Program w The Rand Corporation , pisał: "The term "terrorism" has no precise or widely accepted definition. The problem of definition is compounded by the fact that "terrorism" has become a fad word, used promiscuously and often applied to a variety of acts of violence that are not strictly terrorism. The term is generally pejorative. Some governments label as terrorism all violent acts committed by their political opponents, while anti-government extremists frequently claim to be the victims of government terror."Jasne. > Martha Crenshaw, już w 1981, w swojej pracy "The causes of terrorism" pisze: "We approach terrorism as a form of political behavior resulting from the deliberate choice of a basically rational actor, the terrorist organization.To już niekoniecznie, moim zdaniem. > "According to the British judge Lord Diplock, terrorism is "the use or threat of violence to achieve political ends." The U.S. State Department agrees.".> "Terrorism is the deliberate and systematic murder, maming, and menacing of the innocent to inspire fear for political ends."> "Terrorism is always political, even when it also evinces other motives, such as religious, the economic, or the social" (Terrorism Today, 2000, p. 1).Mam wątpliwości, czy cele terrorystów islamskich można zawsze za polityczne uznawać. Chyba, że termin "polityka" rozszerzymy poza tradycyjną "walkę o władzę". > Moje pytanie brzmi - czemu teraz motywami jest częściej religia niż np motyw społeczny.> Nie jestem politykiem. Jestem politologiem Interesuje mnie idea, jaką wykazują się grupy, nie będące formalną, szeroko uznawaną, armią państwa, przeprowadzające ataki na wyznaczone przez siebie cele z wyznaczonych przez siebie powodów. Interesuje mnie, czemu uznają, że mają te powody. I dlaczego kiedyś te powody były inne, nie-religijne.Też się tym zajmuję, acz z innej perspektywy - nawet popełniłem na ten temat to i owo. Jeśli chce Ci się czytać - daj znać, prześlę Ci na priva. > Wiem, jestem upierdliwym akademikiem  Co ja mam powiedzieć?  > >1. Ian Buruma, Avishai Margalit "Okcydentalizm. Zachód w oczach wrogów"> Dzięki!!! Nie znałam, poszukam. To jakieś trudno dostępne dziełko? W księgarni akademickiej może być dostępne? Jeśli masz pod ręką, możesz sprawdzić nakład?Wydawca nakładu nie podaje - ale zdaje się, nie był zbyt wielki. W uczelnianej bibliotece powinno jednak być. > Ja, jak widzisz, posiłkuję się głównie wydawnictwami typu Political Science Review, Foregin Policy, International Studies Quarterly i wydawnictwami akademickimi tzw gigantów tematu: Pape, Crenshaw, Deutch, Harmon.A nasz swojski "Przegląd polityczny"? Niemal w każdym numerze z ostatnich 8-9 lat znajdziesz sporo bardzo inspirujących rzeczy. > No i mojego guru - Juergensmeyer'a (Terror in the mind of God - serdecznie polecam, jedna z najważniejszych książek, jakie napisano w temacie przemocy w religii i motywowanej religijnie przemocy, przynajmniej moim zdaniem).Dzięki - nie znałem, chętnie poczytam, jeśli mi w ręce wpadnie. > Miło wiedzieć, że jest coś jeszcze do znalezienia w temacie... Rok robiłam research i powoli traciłam nadzieję na więcej materiału. Ten Hassner to perspektywa filozoficzna?Hassner - owszem, filozoficzna, ale bardzo mocno w kontekstach politycznych i społecznych osadzona. Jeśli Ci materiału mało, to dorzucę jeszcze: 1. Georges Corm - "Religia i polityka w XXI wieku", Wydawnictwo Akademickie DIALOG, Warszawa 2007 - koniecznie!!! 2. Paul Berman - "Terror i liberalizm", Prószyński i S-ka, Warszawa 2004 - niezłe. 3. Piotr Kłodkowski - "Wojna światów? O iluzji wartości uniwersalnych", Znak, Kraków 2002 - poczciwe, ale ciekawe. 4. Robert D. Kaplan -"Polityka wojowników. Dlaczego przywództwo potrzebuje pogańskich wartości", Wydawnictwo Sprawy Polityczne, Elbląg 2008 - niebezpośrednio może, ale bardzo się przyda. 5. Michael Walzer - "Spór o wojnę", MUZA SA, Warszawa 2006. 6. Amin Maalouf - "Zabójcze tożsamości", PIW, Warszawa 2002 - prorocze, bo oryg. francuskie wydanie w 1998. 7. Gunnar Heinsohn - "Synowie i władza nad światem. Terror we wzlotach i upadkach narodów", Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2009 - świetne! 8. Mark Lilla - "Bezsilny Bóg. Religia, polityka i wspólczesny Zachód" - W. A. B., Warszawa 2009 - świeża rzecz, a już klasyka. 9. Raphael Patai - "The Arab Mind", Charles Scribner's Sons, New York 1983 - kontrowersyjne, ale poniekąd też klasyka (cała administracja Busha jr. się z tej książki uczyła o świecie arabskim). 10. John Baylis & James W. Wirtz (red.) - "Strategy in the Contemporary World. An Introduction to Strategic Studies" Oxford University Press, Oxford 2002 - fragmenty.
|
|
| |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Pape pisze o terroryzmie samobójczym w perspektywie strategii występującej w warunkach nierównomiernego rozłożenia siły, jako jedynej metodzie walki w formach kary i zaprzeczenia.> ???Kocham Robercika za jego pokręcenie teorii  Czasami aż mózg świerzbi, kiedy się go czyta... "Suicide terrorism does not occur in the same circumstances as military coercion used by states, and these structural differences help to explain the logic of the strategy. In virtually all instances of international military coercion, the coercer is the stronger state and the target is the weaker state; otherwise, the coercer would likely be deterred or simply unable to execute the threatened military operations (Pape 1996). In these circumstances, coercers have a choice between two main coercive strategies, punishment and denial. Punishment seeks to coerce by raising the costs or risks to the target society to a level that overwhelms the value of the interests in dispute. Denial seeks to coerce by demonstrating to the target state that it simply cannot win the dispute regardless of its level of effort, and therefore fighting to a finish is pointless - for example, because the coercer has the ability to conquer the disputed territory. Hence, although coercers may initially rely on punishment, they often have the resources to create a formidable threat to deny the opponent victory in battle and, if necessary, to achieve a brute force military victory if the target government refuses to change its behavior. The Allied bombing of Germany in World War II, American bombing of North Vietnam in 1972, and Coalition attacks against Iraq in 1991 all fit this pattern." Dalej Pape rozwija tę teorię dla terroryzmu w ogóle i terroryzmu samobójczego w szczególności. Robert A. Pape, The Strategic Logic of Suicide Terrorism, The American Political Science Review, Vol. 97, No. 3, 2003. Fragment pochodzi ze strony 346 wymienionego artykułu. > >Terroryzm jest również działaniem na arenie międzynarodowej.> Niekoniecznie przecież.Obecnie trudno o działania terrorystyczne nie mające wpływu czy znaczenia międzynarodowego. Tytuł politologicznych proroków, według mnie, należy do panów Walter'a Enders'a i Todd'a Sandler'a za artykuł o wiele mówiącym tytule "Is Transnational Terrorism Becoming More Threatening? A Time-Series Investigation" z The Journal of Conflict Resolution, z roku 2000 i William'a A. Crenshaw, za wydany w 1988 roku artykuł "Civil Aviation: Target for Terrorism", gdzie opisuje jakie braki w bezpieczeństwie mogą spowodować przyjęcie porywania i używania samolotów jako broni jako metody ataku terrorystycznego. Rewelacja... Porwanie samolotu linii jednego państwa, aby wylądować w innym i zażądać koncesji od państwa trzeciego to dość typowy scenariusz. O znaczeniu - z definicji i praktyki - międzynarodowym. Popularni obecnie terroryści islamscy nie pochodzą z jednego kraju, nie są szkoleni w jednym kraju, nie atakują w jednym kraju. > >Procesem w polityce.> Jak wiele innych rodzajów walki.Nie tylko walki. Terroryzm jest również zjawiskiem społecznym, ekonomicznym. Jest zbyt wielowymiarowy, jego powodów jest zbyt wiele, przynajmniej dla politologa, aby traktować go tylko jako inną formę działań militarnych. Walter Laqueur wydał przepiękną pracę w Journal of Contemporary History - "Interpretations of Terrorism: Fact, Fiction and Political Science" i to już dawno, w 1977. Wielowymiarowość terroryzmu w czystej formie. Już wtedy było o czym pisać, a od tego czasu komplikacja tematu osiągnęła taki stan, że trudno mówić tylko o strategii czy walce. > >Martha Crenshaw, już w 1981, w swojej pracy "The causes of terrorism" pisze: "We approach terrorism as a form of political behavior resulting from the deliberate choice of a basically rational actor, the terrorist organization.To już niekoniecznie, moim zdaniem.Widzisz, i to jest cud politologii. Państwo, na przykład, jest nie tylko tworem składającym się z narodu, terytorium, języka i historii, ale jest też procesem. Jest źródłem i odbiorcą procesów odbywających się na arenie międzynarodowej. Tak samo terroryzm może być rozpatrywany jako metoda walki, ale może być również zjawiskiem w polityce międzynarodowej, grupą działań z pewną wspólną charakterystyką, podmiotem polityki międzynarodowej, a nawet aktorem działań na scenie międzynarodowej. (Muszę rozbić na dwa posty,niestety)
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >>>Terroryzm jest również działaniem na arenie międzynarodowej. >>Niekoniecznie przecież. >Obecnie trudno o działania terrorystyczne nie mające wpływu czy znaczenia międzynarodowego.
Eee, nie tak znów trudno. We Francji np. co jakiś czas wyskakują z czymś Korsykanie, a nawet Bretończycy. Tyle, że psa z kulawą nogą to nie obchodzi...
>Popularni obecnie terroryści islamscy nie pochodzą z jednego kraju, nie są szkoleni w jednym kraju, nie atakują w jednym kraju.
...bo całą popularność zgarnęli islamiści.
>Nie tylko walki. Terroryzm jest również zjawiskiem społecznym, ekonomicznym. Jest zbyt wielowymiarowy, jego powodów jest zbyt wiele, przynajmniej dla politologa, aby traktować go tylko jako inną formę działań militarnych. (...)Wielowymiarowość terroryzmu w czystej formie. Już wtedy było o czym pisać, a od tego czasu komplikacja tematu osiągnęła taki stan, że trudno mówić tylko o strategii czy walce.
Mym zdaniem, komplikujesz niepotrzebnie, Elka. Pewnie, że terroryzm jest wielowymiarowy i można go analizować w różnych układach odniesienia, ale po pierwsze: to samo można powiedzieć o czymkolwiek, po drugie: tak się można bawić w nieskończoność do żadnych konkluzji nie dochodząc. Nie sztuka rozszerzać - sztuka zawężać problemy. Analizując terroryzm, czy co innego, ograniczać się warto do tego, co spełnia definicyjne cechy zjawiska - reszta to tło tylko.
>Państwo, na przykład, jest nie tylko tworem składającym się z narodu,
Naród jest tylko umową...
>terytorium,
...terytorium też...
>języka
...nie inaczej...
>i historii,
...a historia to bujda (Henry Ford).
>ale jest też procesem.
Wychodzi, że państwo to zespół umów w trakcie procesu.
>Jest źródłem i odbiorcą procesów odbywających się na arenie międzynarodowej. Tak samo
Nie tak samo.
>terroryzm może być rozpatrywany jako metoda walki, ale może być również zjawiskiem w polityce międzynarodowej,
Wszystko - handel marchwią też - może być zjawiskiem w polityce międzynarodowej.
>grupą działań z pewną wspólną charakterystyką, podmiotem polityki międzynarodowej, a nawet aktorem działań na scenie międzynarodowej.
Myślisz Dablju Buszem ("Wojna z terroryzmem"), Elka. Tymczasem takim "podmiotem" czy "aktorem" może być grupa uciekająca się do terroryzmu, nie zaś sam "terroryzm".
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Obecnie trudno o działania terrorystyczne nie mające wpływu czy znaczenia międzynarodowego.> Eee, nie tak znów trudno. We Francji np. co jakiś czas wyskakują z czymś Korsykanie, a nawet Bretończycy. Tyle, że psa z kulawą nogą to nie obchodzi...Oj, no niestety, ETA już nie wiedzie prymu w notowaniach liczby zabitych. Wyłapali im strategów i przywództwo. Tamilowie też już nie powalczą. Ale o tym się pisze, tylko nie w tabloidach, ale w naukowych opracowaniach  Te raczej nie trafiają do masowego odbiorcy, to prawda, ale ktoś jeszcze się nimi interesuje... > >Popularni obecnie terroryści islamscy nie pochodzą z jednego kraju, nie są szkoleni w jednym kraju, nie atakują w jednym kraju.> ...bo całą popularność zgarnęli islamiści.Masową, tabloidową. Naukową - nie. > Mym zdaniem, komplikujesz niepotrzebnie, Elka. Pewnie, że terroryzm jest wielowymiarowy i można go analizować w różnych układach odniesienia, ale po pierwsze: to samo można powiedzieć o czymkolwiek, po drugie: tak się można bawić w nieskończoność do żadnych konkluzji nie dochodząc. Nie sztuka rozszerzać - sztuka zawężać problemy. Analizując terroryzm, czy co innego, ograniczać się warto do tego, co spełnia definicyjne cechy zjawiska - reszta to tło tylko.Mam straszliwe wrażenie, że przez te moje studia i badania trochę inaczej patrzę na całe zjawisko. Może musiałabym Ci dać do przejrzenia całą bazę danych, zebranych do tej pory, żebyś zobaczył to tak jak ja. Dla mnie terroryzm - tworząc barwną metaforę - to takie gniazdo, uwite z wątków społecznych, historycznych, militarnych, naukowych, osobistych, z danych, opisów itp. Może to właśnie ta komplikująca natura politologii zmienia mi perspektywę? Dla mnie terroryzm nie może nie istnieć jako całościowe zjawisko. Moi wykładowcy zagadnień bezpieczeństwa nie pozwalają go widzieć inaczej, książki, które mam, nie opisują go inaczej. Ja za dużo się nad nim i moimi opracowaniami na jego temat napracowałam, żeby go widzieć inaczej. > ...a historia to bujda (Henry Ford).No, no, no. Bo Ci poślę podręcznik nauki o państwie i prawie... *grozi paluszkiem i patrzy znad okularów*  > >ale jest też procesem.> Wychodzi, że państwo to zespół umów w trakcie procesu.Dokładnie!  > >Jest źródłem i odbiorcą procesów odbywających się na arenie międzynarodowej. Tak samo> Nie tak samo.> >terroryzm może być rozpatrywany jako metoda walki, ale może być również zjawiskiem w polityce międzynarodowej,> Wszystko - handel marchwią też - może być zjawiskiem w polityce międzynarodowej.Prawda. Nabiera znaczenia szczególnie wtedy, kiedy np jakiś region europejski polega na swoich zbiorach marchwi, a warunki w danym roku nie sprzyjają hodowli marchwi. Robi się problem. Tadam! Politologia  > >grupą działań z pewną wspólną charakterystyką, podmiotem polityki międzynarodowej, a nawet aktorem działań na scenie międzynarodowej.> Myślisz Dablju Buszem ("Wojna z terroryzmem"), Elka. Tymczasem takim "podmiotem" czy "aktorem" może być grupa uciekająca się do terroryzmu, nie zaś sam "terroryzm".Wojna z terroryzmem to polityczna bujda. Badanie wpływu terroryzmu na zmiany w zakresie bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego oraz współpracy międzynarodowej, opisywanie zmian w terroryzmie (tak całości ruchu, jak i poszczególnych organizacjach) - to nauka. Taka drobna różnica. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >>Obecnie trudno o działania terrorystyczne nie mające wpływu czy znaczenia międzynarodowego.> >Eee, nie tak znów trudno. We Francji np. co jakiś czas wyskakują z czymś Korsykanie, a nawet Bretończycy. Tyle, że psa z kulawą nogą to nie obchodzi...> Oj, no niestety, ETA już nie wiedzie prymu w notowaniach liczby zabitych. Wyłapali im strategów i przywództwo. Tamilowie też już nie powalczą. Ale o tym się pisze, tylko nie w tabloidach, ale w naukowych opracowaniach Te raczej nie trafiają do masowego odbiorcy, to prawda, ale ktoś jeszcze się nimi interesuje...Podawałem jedynie przykład ruchów uciekających się do terroryzmu, których działania nie mają wpływu czy znaczenia międzynarodowego. > Mam straszliwe wrażenie, że przez te moje studia i badania trochę inaczej patrzę na całe zjawisko. Może musiałabym Ci dać do przejrzenia całą bazę danych, zebranych do tej pory, żebyś zobaczył to tak jak ja. Dla mnie terroryzm - tworząc barwną metaforę - to takie gniazdo, uwite z wątków społecznych, historycznych, militarnych, naukowych, osobistych, z danych, opisów itp.Ponownie stwierdzę, że to samo można powiedzieć o każdym międzyludzkim zjawisku. > Może to właśnie ta komplikująca natura politologii zmienia mi perspektywę? Dla mnie terroryzm nie może nie istnieć jako całościowe zjawisko. Moi wykładowcy zagadnień bezpieczeństwa nie pozwalają go widzieć inaczej, książki, które mam, nie opisują go inaczej. Ja za dużo się nad nim i moimi opracowaniami na jego temat napracowałam, żeby go widzieć inaczej.Można i tak - politolog też musi z czegoś zyć... . Ale to, mym zdaniem, błąd. > >...a historia to bujda (Henry Ford).> No, no, no. Bo Ci poślę podręcznik nauki o państwie i prawie... *grozi paluszkiem i patrzy znad okularów*  No, no, no. Żebym ja Ci czasem paru prac z antropologii historii nie podesłał!  > Wojna z terroryzmem to polityczna bujda. Badanie wpływu terroryzmu na zmiany w zakresie bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego oraz współpracy międzynarodowej, opisywanie zmian w terroryzmie (tak całości ruchu, jak i poszczególnych organizacjach) - to nauka. Taka drobna różnica.  Powtórzę się: iluzję jednolitej "podmiotowości" (piszesz np. o "całości ruchu") tworzą w swej "opowieści o terroryzmie" ci, którzy z nim walczą, a którym Clausewitzowskie nawyki w postrzeganiu zbrojnego konfliktu tak a nie inaczej każą rzecz konceptualizować. Nie stoi za tym naukowa troska o podanie trafnego opisu zjawiska, a pragmatyczne dążenie do wypracowania jednolitych procedur reagowania na zagrożenia typu terrorystycznego. To dwie różne sprawy.
|
|
| |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > > "According to the British judge Lord Diplock, terrorism is "the use or threat of violence to achieve political ends." The U.S. State Department agrees.".> >"Terrorism is the deliberate and systematic murder, maming, and menacing of the innocent to inspire fear for political ends."> > "Terrorism is always political, even when it also evinces other motives, such as religious, the economic, or the social" (Terrorism Today, 2000, p. 1).> Mam wątpliwości, czy cele terrorystów islamskich można zawsze za polityczne uznawać. Chyba, że termin "polityka" rozszerzymy poza tradycyjną "walkę o władzę".Ha. Dany zamachowiec-samobójca i jego działanie to akt terrorystyczny. Jest jednak bardzo, bardzo nietypowe, aby atak terrorystyczny był pojedynczy. Najczęściej jest to część kampanii bądź zaplanowanego zespołu ataków ("clusters"), zmierzających do kumulacji siły wymuszenia w jednym z celów organizacji organizującej ataki. Mastermind widzi sieć powiązań i w odpowiedniej chwili ogłosi odpowiedni manifest czy odezwę. Pojedynczy zamachowiec nie musi wiedzieć bądź wie mało. Pape stworzył nawet listę kampanii samobójczych w latach 1980 - 2001, wskazując powiązania między ilością ataków, ilością ofiar śmiertelnych, celem założonym a osiągniętym. To fascynujące, kiedy okazuje się, że to nie banda szaleńców, a grupy z planem do wykonania i programem politycznym do... to follow. Nie pamiętam jak to jest po polsku, kurka wodna... O_o > Też się tym zajmuję, acz z innej perspektywy - nawet popełniłem na ten temat to i owo. Jeśli chce Ci się czytać - daj znać, prześlę Ci na priva.Bring it on, brother!  > A nasz swojski "Przegląd polityczny"? Niemal w każdym numerze z ostatnich 8-9 lat znajdziesz sporo bardzo inspirujących rzeczy.Znam, znam, chociaż jakiś czas temu zraziłam się do tej publikacji. Może skoczę do Empiku poczytać  > >No i mojego guru - Juergensmeyer'a (Terror in the mind of God - serdecznie polecam, jedna z najważniejszych książek, jakie napisano w temacie przemocy w religii i motywowanej religijnie przemocy, przynajmniej moim zdaniem).> Dzięki - nie znałem, chętnie poczytam, jeśli mi w ręce wpadnie.Jak długo nie będzie wpadać, daj znać, pożyczę. Jasne, będziesz musiał podpisać cyrograf własną krwią, że wziąłeś i oddasz, ale mogę pożyczyć...  > 5. Michael Walzer - "Spór o wojnę", MUZA SA, Warszawa 2006.Waltzera znam z fragmentów "Arguing About War", które były lekturą do zajęć o etyce. > 6. Amin Maalouf - "Zabójcze tożsamości", PIW, Warszawa 2002 - prorocze, bo oryg. francuskie wydanie w 1998.Widziałeś moich "proroków roku".  Poszukam też tego. > 10. John Baylis & James W. Wirtz (red.) - "Strategy in the Contemporary World. An Introduction to Strategic Studies" Oxford University Press, Oxford 2002 - fragmenty.Wirtz, Wirtz, skąd ja znam to nazwisko... Poszukam w fiszkach. Ale tytuł obiecujący! Taaaak, darzę książki niezdrową miłością - ludzie zbierają monety, antyki, jeżdżą na wycieczki, kupują samochody, a ja przepuszczam wszystko na to, żeby zakopać się w książkach. Umrę jako niestara, samotna pani, w połowie zjedzona przez Koty, bo zabije mnie spadająca półka z książkami... 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Ha. Dany zamachowiec-samobójca i jego działanie to akt terrorystyczny. Jest jednak bardzo, bardzo nietypowe, aby atak terrorystyczny był pojedynczy.Niemniej się zdarza. > To fascynujące, kiedy okazuje się, że to nie banda szaleńców, a grupy z planem do wykonania i programem politycznym do... to follow. Nie pamiętam jak to jest po polsku, kurka wodna... O_oTu, chyba najlepiej: do realizacji. A bycie bandą szaleńców wcale nie musi wykluczać planu i programu do wykonania. > >A nasz swojski "Przegląd polityczny"? Niemal w każdym numerze z ostatnich 8-9 lat znajdziesz sporo bardzo inspirujących rzeczy.> Znam, znam, chociaż jakiś czas temu zraziłam się do tej publikacji. Może skoczę do Empiku poczytać  W ostatnim numerze Heidegger przede wszystkim - jeszcze nie przeczytałem. > Jak długo nie będzie wpadać, daj znać, pożyczę. Jasne, będziesz musiał podpisać cyrograf własną krwią, że wziąłeś i oddasz, ale mogę pożyczyć...  Dzięki  - jakoś się dogramy. > >5. Michael Walzer - "Spór o wojnę", MUZA SA, Warszawa 2006.> Waltzera znam z fragmentów "Arguing About War", które były lekturą do zajęć o etyce.To właśnie to. > Taaaak, darzę książki niezdrową miłością - ludzie zbierają monety, antyki, jeżdżą na wycieczki, kupują samochody, a ja przepuszczam wszystko na to, żeby zakopać się w książkach.Mam to samo  - tyle, że jeszcze napić się lubię  .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Ha. Dany zamachowiec-samobójca i jego działanie to akt terrorystyczny. Jest jednak bardzo, bardzo nietypowe, aby atak terrorystyczny był pojedynczy.> Niemniej się zdarza.Tak, ale też w ramach planu - pojedynczy atak na autobus, zabicie przedstawicieli jakiejś grupy dla zasady. Praktycznie nie ma zamachowców "pomyślałem sobie, że się wysadzę, bo mi się nudzi". > >To fascynujące, kiedy okazuje się, że to nie banda szaleńców, a grupy z planem do wykonania i programem politycznym do... to follow. Nie pamiętam jak to jest po polsku, kurka wodna... O_o> Tu, chyba najlepiej: do realizacji. A bycie bandą szaleńców wcale nie musi wykluczać planu i programu do wykonania.Dzięki. Za dużo czytam i piszę po angielsku, i tak mi zostaje. Tak, teraz to wiadomo. Kiedyś uważano, że większość ataków, szczególnie samobójczych, to przypadki irracjonalne - biedni, chorzy, nieszczęśliwi ludzie. Teraz wiadomo, że to zorganizowany proces, machina werbunkowo-szkoleniowa. Jak uniwersytet. Zatrważające porównanie, ale tak jest. > >Waltzera znam z fragmentów "Arguing About War", które były lekturą do zajęć o etyce.> To właśnie to.Ale to tylko fragmenty - mieliśmy wybrane przez wykładowcę rozdziały. A prawdę mówiąc, ja się tłumaczeń polskich czasem boję..  > >Taaaak, darzę książki niezdrową miłością - ludzie zbierają monety, antyki, jeżdżą na wycieczki, kupują samochody, a ja przepuszczam wszystko na to, żeby zakopać się w książkach.> Mam to samo - tyle, że jeszcze napić się lubię .Cóż.. to ja lepiej pójdę po kawę.. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Tak, ale też w ramach planu - pojedynczy atak na autobus, zabicie przedstawicieli jakiejś grupy dla zasady. Praktycznie nie ma zamachowców "pomyślałem sobie, że się wysadzę, bo mi się nudzi".Otóż właśnie są - kilkakroć czytałem opisy tego typu zamachów w Iraku. Tyle, że to nie przyciąga uwagi. Wykonanie zamachu w Europie (taki, owszem, zwróci na siebie uwagę) wymaga całego zaplecza logistycznego - jasne. Ale w Iraku wystarczy nagły przypływ natchnienia u pojedynczego desperata - tyle, że kogo obchodzi, czy tam pięćsetny szyita sunnitów wysadził, czy odwrotnie. > Tak, teraz to wiadomo. Kiedyś uważano, że większość ataków, szczególnie samobójczych, to przypadki irracjonalne - biedni, chorzy, nieszczęśliwi ludzie. Teraz wiadomo, że to zorganizowany proces, machina werbunkowo-szkoleniowa. Jak uniwersytet. Zatrważające porównanie, ale tak jest.Nauka to potęgi klucz - jak to mówią...  . > Cóż.. to ja lepiej pójdę po kawę..  To ja chyba też... . Za zimno się tłuc do nocnego...  .
|
|
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Religijna szata okazała się 'korzystna' z dwóch powodów: 1. Nie można wypowiedzieć takim terrorystom wojny bez obrażania koterii religijnych, z ktorych terroryści czerpią siłę. Co więcej same te koterie są legalne i w zasadzie nietykalne 2. Terroryzm stał się w dzisiejszych czasach 'nieopłacalny materialnie' z punktu widzenia szeregowego członka/sympatyka organizacji terrorystycznej (w dłuższym horyzoncie czasowym). Nie ma terytorium, które można zdobyć nie niszcząc go do gołej ziemi wcześniej. Jedyne, co można 'dać' takiemu sympatykowi, to poczucie słusznosci i emocje, jak przy dopingowaniu 'własnej drużyny'. Pasuje to do radykalizmów religijnych (i ekologicznych).
Dlaczego przyszło to teraz? Szczur robi się agresywny, gdy zapędzić go w kozi róg! Pozdrawiam
|
|
 | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Religijna szata okazała się 'korzystna' z dwóch powodów:> 1. Nie można wypowiedzieć takim terrorystom wojny bez obrażania koterii religijnych, z ktorych terroryści czerpią siłę. Co więcej same te koterie są legalne i w zasadzie nietykalneMożesz rozwinąć? Bo nie bardzo wiem, jak to interpretować. Muzułmanów nikt nie będzie atakował za TT? > 2. Terroryzm stał się w dzisiejszych czasach 'nieopłacalny materialnie' z punktu widzenia szeregowego członka/sympatyka organizacji terrorystycznej (w dłuższym horyzoncie czasowym). Nie ma terytorium, które można zdobyć nie niszcząc go do gołej ziemi wcześniej. Jedyne, co można 'dać' takiemu sympatykowi, to poczucie słusznosci i emocje, jak przy dopingowaniu 'własnej drużyny'. Pasuje to do radykalizmów religijnych (i ekologicznych).Terroryzm nigdy nie był metodą zarobkową. Owszem, niektórzy zarabiali na terrorystach (np handlarze bronią), niektóre organizacje terrorystyczne zarabiały na swoich uczestnikach, ale to jest strasznie złożony temat - bojownicy IRA zbierający fundusze na materiały wybuchowe to rzecz raczej oczywista. Zarabiali raczej przywódcy typu Shoko Asahara, najlepszy przykład przywódcy religijnego dojącego wyznawców dla swoich, między innymi terrorystycznych, celów. > Dlaczego przyszło to teraz? Szczur robi się agresywny, gdy zapędzić go w kozi róg!Czyli jednak zderzenie? Napór sekularyzmu i liberalnej kultury zachodu? > PozdrawiamWzajemnie! 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Religijna szata okazała się 'korzystna' z dwóch powodów: >>1. Nie można wypowiedzieć takim terrorystom wojny bez obrażania koterii religijnych, z ktorych terroryści czerpią siłę. Co więcej same te koterie są legalne i w zasadzie nietykalne >Możesz rozwinąć? Bo nie bardzo wiem, jak to interpretować. Muzułmanów nikt nie będzie atakował za TT? Zamiast pisać odeślę do artykułu z 26.12.2009 "Egipskie władze kontra ekstremistyczny islam" Glassa. Istnieją podziały w Islamie. Dla ortodoksyjnego muzułmanina w zamachach na niewiernych nie ma nic zlego. Ortodoksyjni kaplani głoszą swoje poglądy z ambon różnych religii (w tym Islamu) i nic się przeciw nim nie daje zrobić. >>2. Terroryzm stał się w dzisiejszych czasach 'nieopłacalny materialnie' z punktu widzenia szeregowego członka/sympatyka organizacji terrorystycznej (w dłuższym horyzoncie czasowym). Nie ma terytorium, które można zdobyć nie niszcząc go do gołej ziemi wcześniej. Jedyne, co można 'dać' takiemu sympatykowi, to poczucie słusznosci i emocje, jak przy dopingowaniu 'własnej drużyny'. Pasuje to do radykalizmów religijnych (i ekologicznych). >Terroryzm nigdy nie był metodą zarobkową. Owszem, niektórzy zarabiali na terrorystach (np handlarze bronią), niektóre organizacje terrorystyczne zarabiały na swoich uczestnikach, ale to jest strasznie złożony temat - bojownicy IRA zbierający fundusze na materiały wybuchowe to rzecz raczej oczywista. Terrorysta z IRA mógł prowadzić w miarę normalne życie i chodzić na akcje, by 'bronić swego kraju/wiary'. Dopóki go nie zlapano (jeśli złapano). Teraz terroryzm to machina do uprzedmiotowania ludzi- terrorysta jest jak sekciarz, zrzeka się wszystkiego, co miał i idzie za rozkazami przywódców.
>>Dlaczego przyszło to teraz? Szczur robi się agresywny, gdy zapędzić go w kozi róg! >Czyli jednak zderzenie? Napór sekularyzmu i liberalnej kultury zachodu? Niekoniecznie zachodu. Dzieki środkom technicznym ludzie wychodzą spod 'nadzoru' muzułmańskich duchownych. Nakazy (ortodoksyjnego) Islamu muszą się jawić coraz większej części Arabów jako jawnie absurdalne, nieprzystające do rzeczywistości. Samo istnienie dobrobytu u niewiernych jest przecież zniewagą- a tego się nie da ukryć, bo od niewiernych kupuje się towary. Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >Zamiast pisać odeślę do artykułu z 26.12.2009 "Egipskie władze kontra ekstremistyczny islam" Glassa.
Pamiętasz, gdzie czytałeś ten artykuł?
>Istnieją podziały w Islamie. Dla ortodoksyjnego muzułmanina w zamachach na niewiernych nie ma nic zlego. Ortodoksyjni kaplani głoszą swoje poglądy z ambon różnych religii (w tym Islamu) i nic się przeciw nim nie daje zrobić.
Racja. A najdziwniejsze jest np to, że nie istnieje profil szahida. Muzułmanin z małej wioski wysadzał się kilka dni po studencie największej uczelni w kraju. Porażające jest, że na manipulację nie ma mocnych...
>Terrorysta z IRA mógł prowadzić w miarę normalne życie i chodzić na akcje, by 'bronić swego kraju/wiary'. Dopóki go nie zlapano (jeśli złapano). Teraz terroryzm to machina do uprzedmiotowania ludzi- terrorysta jest jak sekciarz, zrzeka się wszystkiego, co miał i idzie za rozkazami przywódców.
Nie no, mieli też pewne nakazy i zakazy, społeczeństwo zbudowane wokół członków organizacji potrafiło być bezwzględne (sytuacja głównych bohaterów "Boksera" nie jest niestety fantastycznym pomysłem scenarzysty...), obowiązywały ich kodeksy zachowań, to nie taka absolutna wolność, jakby się mogło wydawać. Ale masz rację - nie ma porównania z sytuacją członka Brygad Al Aksa... *brrr*
>Niekoniecznie zachodu. Dzieki środkom technicznym ludzie wychodzą spod 'nadzoru' muzułmańskich duchownych. Nakazy (ortodoksyjnego) Islamu muszą się jawić coraz większej części Arabów jako jawnie absurdalne, nieprzystające do rzeczywistości. >Samo istnienie dobrobytu u niewiernych jest przecież zniewagą- a tego się nie da ukryć, bo od niewiernych kupuje się towary.
Czyli jednak rodzaj zderzenia? Nie bitwy, oczywiście, ale rodzaju konfliktu poznawczego - tu nam mówią, że raj na ziemi, a my głodujemy. A u tych tzw "zgniłych moralnie" ani głodu, ani bezrobocia za bardzo... Więc opcje są dwie - albo buntujemy się przeciw własnemu systemowi, albo obwiniamy "ten obcy" i w ramach obwiniania, a może i manipulacji, zaczynamy go nienawidzić. Może nawet do punktu, gdzie przystaje się do grupy terrorystycznej. Tak?
>Pozdrawiam Nawzajem.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > >Zamiast pisać odeślę do artykułu z 26.12.2009 "Egipskie władze kontra ekstremistyczny islam" Glassa.> Pamiętasz, gdzie czytałeś ten artykuł?Przetłumaczony na racjonalista.pl  > >Istnieją podziały w Islamie. Dla ortodoksyjnego muzułmanina w zamachach na niewiernych nie ma nic zlego. Ortodoksyjni kaplani głoszą swoje poglądy z ambon różnych religii (w tym Islamu) i nic się przeciw nim nie daje zrobić.> Racja. A najdziwniejsze jest np to, że nie istnieje profil szahida. Muzułmanin z małej wioski wysadzał się kilka dni po studencie największej uczelni w kraju. Porażające jest, że na manipulację nie ma mocnych...Może podatność na manipulację wynika z genów. W takim razie terroryści pracują dla dobra gatunku ludzkiego usuwjąc swoje geny- szkoda tylko, że biorą geny losowych osób ze sobą. > >Terrorysta z IRA mógł prowadzić w miarę normalne życie i chodzić na akcje, by 'bronić swego kraju/wiary'. Dopóki go nie zlapano (jeśli złapano). Teraz terroryzm to machina do uprzedmiotowania ludzi- terrorysta jest jak sekciarz, zrzeka się wszystkiego, co miał i idzie za rozkazami przywódców.> Nie no, mieli też pewne nakazy i zakazy, społeczeństwo zbudowane wokół członków organizacji potrafiło być bezwzględne (sytuacja głównych bohaterów "Boksera" nie jest niestety fantastycznym pomysłem scenarzysty...), obowiązywały ich kodeksy zachowań, to nie taka absolutna wolność, jakby się mogło wydawać. Ale masz rację - nie ma porównania z sytuacją członka Brygad Al Aksa... *brrr*A ja przyznaję Ci rację. Za daleko pojechalem z tymi 'dobrami materialnymi'. Może bajki o 'odzyskaniu naszych terenów' dziś nie chwytają, bo widać ich nierealność. A terroryście prócz kija trzeba i marchewki. > >Niekoniecznie zachodu. Dzieki środkom technicznym ludzie wychodzą spod 'nadzoru' muzułmańskich duchownych. Nakazy (ortodoksyjnego) Islamu muszą się jawić coraz większej części Arabów jako jawnie absurdalne, nieprzystające do rzeczywistości.> >Samo istnienie dobrobytu u niewiernych jest przecież zniewagą- a tego się nie da ukryć, bo od niewiernych kupuje się towary.> Czyli jednak rodzaj zderzenia? Nie bitwy, oczywiście, ale rodzaju konfliktu poznawczego - tu nam mówią, że raj na ziemi, a my głodujemy. A u tych tzw "zgniłych moralnie" ani głodu, ani bezrobocia za bardzo... Więc opcje są dwie - albo buntujemy się przeciw własnemu systemowi, albo obwiniamy "ten obcy" i w ramach obwiniania, a może i manipulacji, zaczynamy go nienawidzić. Może nawet do punktu, gdzie przystaje się do grupy terrorystycznej. Tak?Tak. Terroryzm (jako ideologia) wynika z silnego resentymentu- albo czują się gorsi/poniżeni, albo/i skrzywdzeni. Musi być dysonans sprawiający, że zabijanie wydaje się rozsądnym wyjściem. Później powstaje z tego 'machina wojenna'- jednostka wyselekcjonowana i złapana w jej szpony jest hodowana na terrorystę. Tak naprawdę wzbudzanie resentymentu staje się narzędziem nadzorców tej machiny w dążeniu do wlasnych celów. Rozmywa się więc więź między pierwotnym resentymentem a dzisiejszymi dzialaniami terrorystów (ich sensownością z tego punktu widzenia). Machina by trwać musi przynosić zysk jej nadzorcom i 'bronić się przed próbami fizycznego rozmontowania' (bynajmniej nie chodzi o wybicie terrorystów, raczej o blokadę środków pieniężnych, czy wypieranie wspierających ideologii). Można by się pokusić o opisnie (uproszczone) tej machiny mając wiedzę, jaką mamy. Pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|