 |
Jak przyznać się do... bycia ateistą ;) Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-01-2010 22:52 | Inwob (42 punktów) | Jak przyznać się do... bycia ateistą ;)
3 na 3 | Witam! Mam prawie 15 lat, bardzo interesuje się naukami ścisłymi i polityką. Ostatnio zbierałem informacje na temat religii i rozważałem czy bóg istnieje. Po przeczytaniu wielu artykułów i forów zdałem sobie sprawe że boga nie ma, a jeśli by był to popierałbym zdanie Alberta Einsteina Wierzę w Boga Spinozy, który ujawnia się w harmonii wszechbytu, a nie w Boga, który interesuje się losem i działaniami ludzi.Mój problem polega na tym że rodzice są katolikami, oczywiście niepraktykującymi  chyba nie byli od 10 lat u spowiedzi, ja z rok i więcej nie zamierzam. I jak powiedzieć że ja jestem niewierzący? Pozdrawiam  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Autografka (10638 punktów) | Odp: Jak przyznac się do... bycia ateistą ;) |
> I jak powiedzieć że ja jestem niewierzący?Porozmawiaj z nimi. Może nie zrywają z KK ze względu na Ciebie? 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
5 na 5 | stilgar (7322 punktów) | Przygotuj sobie zestaw argumentów, do uzasadnienia swojego poglądu ( wystarczy przejrzeć ten portal, znajdziesz ich aż za dużo) i wykorzystaj jakaś okazję, kiedy to będzie wyniknało z rozmowy/sytuacji. Wyskakiwanie z "mamo, mamo, jestem ateistą" jako dla mnie dziwnie wygląda  A jakby sie pytali "ale dlaczego?" no to zestaw argumentów masz zawczasu gotowy
|
|
 | 1 na 1 Kali (195 punktów) (zablokowany) | > Przygotuj sobie zestaw argumentów, do uzasadnienia swojego poglądu ( wystarczy przejrzeć ten portal, znajdziesz ich aż za dużo) i wykorzystaj jakaś okazję, kiedy to będzie wyniknało z rozmowy/sytuacji. Wyskakiwanie z "mamo, mamo, jestem ateistą" jako dla mnie dziwnie wygląda A jakby sie pytali "ale dlaczego?" no to zestaw argumentów masz zawczasu gotowy  Tak, ja w ogole zauważyłem, ze ludzie często, nie chcą się przyznać przed wierzącymi członkami rodziny do bycia ateistą, bo ci tego nie akceptują itd,itp. A wystarczy wdać się raz z nimi w dyskusję, poznać też trochę naukę katolicką, i pokazać im, że niewierzący wie więcej od nich na temat ich wiary, ma swoje przemyślenia, i uzasadnione poglądy. Uwierzcie mi, kończą się próby nawracania, krytykowanie, trzeba tylko spróbowac rzeczowej rozmowy
|
|
1 na 1 | ktośtam (650 punktów) | Odp: Jak przyznać się do... bycia ateistą ;) |
>I jak powiedzieć że ja jestem niewierzący?
Nie musisz im mówić. To, że ateistyczny coming out jest potrzebny to jedna sprawa, ale na coming out mogłem się zdecydować ja - człowiek, który zawsze może powiedzieć moherowi "wynocha z mojego domu", albo samemu odejść i nie słuchać tych wszystkich bzdur/wyrzutów/obelg. Ty masz 15 lat i możesz sobie zasrać resztę mieszkania z rodzicami, ofiara tyleż wzniosła co bezsensowna.
Rozeznaj się jak by zareagowali, a potem rób to co Ci każe sumienie (a nie ja albo ten nade mną albo ksiądz).
|
|
 | | Autografka (10638 punktów) |
Zastanawiam się ktośtamie, jak to jest, że ilekroć napiszesz coś na forum, to ja dostaję powiadomienie o tym na mail, chociaż nie subskrybuję Twoich postów. Masz jakieś specjalne zdolności? 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
|  | | ktośtam (650 punktów) | > Zastanawiam się ktośtamie, jak to jest, że ilekroć napiszesz coś na forum, to ja dostaję powiadomienie o tym na mail, chociaż nie subskrybuję Twoich postów. Masz jakieś specjalne zdolności?  Yyy, nic mi o tym nie wiadomo. Zgłoś buga? ;> EDIT: dziwna sprawa, bo ja Ciebie mam.
|
|
| |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Yyy, nic mi o tym nie wiadomo. Zgłoś buga? ;>EDIT: dziwna sprawa, bo ja Ciebie mam.>  Rzeczywiście, ale nie przypominam sobie, żebym Cię dodawała do subskrybowanych. Źle ze mną. W każdym razie, wygląda na to, że żadnych mocy nie masz. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | |  | 1 na 1 | ktośtam (650 punktów) | > żadnych mocy nie masz.  Haha, a mogłem założyć sektę  No, dość offtopa.
|
|
| | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
> Haha, a mogłem założyć sektę  Na drugi raz, kiedy będziesz miał taką okazję, to nie zamieszczaj racjonalnych wytłumaczeń. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | |  | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | Plusa jakiegoś byś dała skoro już obserwujesz  zamiast głowę komuś tam zawracać 
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Ale sam widzisz, że cudów nie ma i nie chce być.  Nie sam, bo z Tobą  i z kimś tam jeszcze 
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
 | 8 na 8 | -jad- (18783 punktów) | > Ty masz 15 lat i możesz sobie zasrać resztę mieszkania z rodzicami, ofiara tyleż wzniosła co bezsensowna.
No właśnie. Co możesz zyskać a co stracić na tym całym przyznawaniu się? Gonią Cię rodzice do świątyni na siłę? Albo w inny sposób gwałcą Cię religijnymi bzdetami? Jeśli nie, to może nie ma sensu nawet o tym gadać. "Poglądy są jak dupa, każdy jakieś ma, ale po co od razu pokazywać..." A. Sapkowski (ponoć).
Pozdrawiam.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | Powiedz im koniecznie, że Twoja niewiara wynika w prostej linii z braku przykładu życia w wierze ze strony rodziców.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
 | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >Powiedz im koniecznie, że Twoja niewiara wynika w prostej linii z braku przykładu życia w wierze ze strony rodziców. W ten sposób wzbudzi w nich poczucie winy i zaczną ganiać do kościoła...
|
|
5 na 5 | zachaj (5239 punktów) | Przede wszystkim skup się na na nauce. Jeżeli będziesz miał dobre wyniki , to będzie Twój argument. Ja mam 23 lat i w wieku 18 przyznałem się do swojej niewiary. Okazało się że moja mama jest ateistką i od dawna czyta racjonalistę. Tata też zwątpił jakiś czas temu , więc nie miałem problemów. Najtrudniej było z babciami , jedna bardziej liberalna powiedziała - obym był dobrym człowiekiem - a druga przyjęła to trochę gorzej. W sumie jeżeli będziesz w porządku jako człowiek ze wszystkimi , będziesz moralnie odpowiedzialny to nikt Ci niczego nie zarzuci. Dorzuć do tego dobre wyniki w szkole , jakąś ciekawą pasję - hobby. Niech Twój ateizm wypływa z dogłębnego zrozumienia świata i praw nim rządzących.
A propos Spinozy to polecam książkę A. Damasio "W poszukiwaniu Spinozy"
Czytaj tego typu książki to argumenty same do Ciebie spłyną. Oczywiście czytaj w wolnym czasie. Ważne jest żebyś przebył schemat - gimnazjum , liceum , studia , dobra praca - bez potknięć. Twój racjonalny światopogląd będzie ciekawym dopełnieniem życia , pozwoli Ci widzieć i rozumieć więcej.
pozdrawiam
|
|
 | | Inwob (42 punktów) | To jest to! Podeśle w emailu reklamę racjonalista.pl  Myślę że matka też jest ateistką bo nie chodzi do kościoła, robi to tylko na pokaz i żeby uczyć mnie. A ciekawie będzie czy przystąpię do bierzmowanie bo nie mam żadnej spowiedzi na indeksie a nawet jeśli bym się udał na spowiedź to musiałbym kłamać księdza mówiąc że nie wierze w Boga, to nie była by raczej szczera spowiedź i reakcja księdza mogła by być nieciekawa. Jestem już w 99% pewny że boga nie ma, bardzo do wszystkiego podchodzę na poważnie, przy oglądaniu filmów fantastycznych cały czas narzekam że to łamie prawa fizyki lub to jest niemożliwe, muszę przez to oglądać same filmy dokumentalne lub oparte na faktach ;P Postaram się też być stałym czytelnikiem racjonalista.pl oraz udzielać się na forum. Pozdrawiam!
|
|
|  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >Myślę że matka też jest ateistką bo nie chodzi do kościoła, robi to tylko na pokaz i żeby uczyć mnie.
Nie sądzisz, że to się trochę nie trzyma kupy? Chyba, że uczy Cię jak robić na pokaz...
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | >>Myślę że matka też jest ateistką bo nie chodzi do kościoła, robi to tylko na pokaz i żeby uczyć mnie. >Nie sądzisz, że to się trochę nie trzyma kupy? Chyba, że uczy Cię jak robić na pokaz...
Wbrew pozorom, trzyma się. Bo mit religii, jako czegoś, czego brak ludzi unieszczęśliwia, ma się dobrze. Znam to z autopsji. Sama tak myślałam. Uważałam, że koszt związany z ateizmem, będzie zbyt wysoki dla dziecka. Pewnie to pokręcone, ale tak było.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | |  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > Uważałam, że koszt związany z ateizmem, będzie zbyt wysoki dla dziecka.Może tu jest pies pogrzebany. Nie każdy ateista postrzega brak wiary jako korzyść. Dla niektórych to bolesna strata. > Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe] 
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> Może tu jest pies pogrzebany. Nie każdy ateista postrzega brak wiary jako korzyść. Dla niektórych to bolesna strata.Tak, przyznaję, że tak było. Na początku postrzegałam utratę wiary jako osobisty problem. Później, przez długi czas uważałam, że choć dla mnie ateizm jest dobry, to dla innych taki nie będzie. W dalszym ciągu nie powiedziałbym, że ateizm uszczęśliwi każdego. Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe] No właśnie. Nie zawsze i nie w każdym przypadku. Nieprzypadkowo wybrałam takie motto.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | -jad- (18783 punktów) | >W dalszym ciągu nie powiedziałbym, że ateizm uszczęśliwi każdego.
Podobnie rzecz ma się z religią. Również nie uszczęśliwi każdego. Lubię myśleć o swojej Księżniczce jako o mądrej dziewczynce. Uważam więc, że nie jestem w stanie ukryć przed nią gorszych aspektów naszej egzystencji. Jeszcze dziś, na luzie by mi się udało, jutro, może a pojutrze na pewno już nie. Wolę więc od początku, delikatnie w miarę możliwości uświadamiać jej, że takie aspekty istnieją i uczyć ją jakoś sobie z tym radzić. Nie uchronię jej przed całym złem tego świata, choćbym chciał, jak chcę teraz.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) |
> Lubię myśleć o swojej Księżniczce jako o mądrej dziewczynce. Uważam więc, że nie jestem w stanie ukryć przed nią gorszych aspektów naszej egzystencji.Bo Księżniczki to mądre dziewczynki.  Ja też sobie zdawałam sprawę z tego, że nie będzie tego można ciągnąć w nieskończoność.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Później, przez długi czas uważałam, że choć dla mnie ateizm jest dobry, to dla innych taki nie będzie.
Zdaje mi się, że coś z jadem mieszacie, ale może mnie się miesza, więc najpierw ostrożnie spytam: czy wiarę w boga się wybiera?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | > >Później, przez długi czas uważałam, że choć dla mnie ateizm jest dobry, to dla innych taki nie będzie.> Zdaje mi się, że coś z jadem mieszacie, ale może mnie się miesza, więc najpierw ostrożnie spytam: czy wiarę w boga się wybiera?Nie, uważam, że się nie wybiera i że nie jest to kwestia świadomej decyzji (przynajmniej częściowo). To oczywiście moje zdanie, sformułowane na podstawie własnych przeżyć. Ale co czego zmierzasz? 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Ale co czego zmierzasz?  Do sławy, ale i tak mi nie uwierzysz i powiesz (zgodnie z prawdą), że dla prawdy.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | > Zdaje mi się, że coś z jadem mieszacie,Mnie do tego nie mieszaj  > ale może mnie się miesza, więc najpierw ostrożnie spytam: czy wiarę w boga się wybiera?Nie wiem  Zdaje mi się, że tak. O ile wcześniej ktoś nie wybierze za ciebie.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Zdaje mi się, że coś z jadem mieszacie,> Mnie do tego nie mieszaj  Jak zwykle na mnie będzie.  > >... czy wiarę w boga się wybiera?> Nie wiem Zdaje mi się, że tak. No właśnie, ale tutaj pisłeś, że "Nie każdy ateista postrzega brak wiary jako korzyść. Dla niektórych to bolesna strata." co mi sugeruje, że ateista nie wybrał braku wiary, bo strat się (na ogół) nie wybiera świadomie. Tak napisałeś, jakby ktoś mu tę wiarę zabrał, a nie sam wybrał jej brak. Natomiast Ty, Autografko, uważasz, że wiary się nie wybiera, ale tu napisałaś: "Bo mit religii, jako czegoś, czego brak ludzi unieszczęśliwia, ma się dobrze. Znam to z autopsji. Sama tak myślałam. Uważałam, że koszt związany z ateizmem, będzie zbyt wysoki dla dziecka." sugerując pośrednio, że wg. Ciebie "mit" skłania do wyboru wiary, sama wybrałaś jej brak, no i dziecku też możesz wybrać. Przepraszam za odniesienie się hurtem do Waszych postów, ale w obu Szanownie Userskich przypadkach dostrzegłem schizmę.  Teraz proszę o zasłużone baty  , lub niezasłużone brawa...
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
> Natomiast Ty, Autografko, uważasz, że wiary się nie wybiera, ale tu napisałaś: Bo mit religii, jako czegoś, czego brak ludzi unieszczęśliwia, ma się dobrze. Znam to z autopsji. Sama tak myślałam. Uważałam, że koszt związany z ateizmem, będzie zbyt wysoki dla dziecka. sugerując pośrednio, że wg. Ciebie "mit" skłania do wyboru wiary, sama wybrałaś jej brak, no i dziecku też możesz wybrać.Adamiaku, jeżeli ktoś wierzy szczerze, to nie ma on możliwości postanowienia o rezygnacji z wiary (i odwrotnie). Wiara wymaga wyłączności w myśleniu. Nie można też za nikogo wybrać wiary. Można tylko próbować indoktrynacji.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Adamiaku, jeżeli ktoś wierzy szczerze, to nie ma on możliwości postanowienia o rezygnacji z wiary (i odwrotnie). Również tak uważam, tylko zamieniłbym "szczerość" na "emocjonalność".
>Wiara wymaga wyłączności w myśleniu. Wymaga w znaczeniu, że implikuje, jak "ślepa miłość" - jasne.
>Nie można też za nikogo wybrać wiary. Można tylko próbować indoktrynacji... ... z ogromną skutecznością, też tak myślę, bo widzę.
Ja tylko skromnie zauważyłem, że dostrzegam rozziew między tym co deklarujesz, a tym co piszesz. Nie zarzucam Ci, że źle piszesz, tylko informuję, że treścią przekazujesz coś innego niż- deklaratywnie- myślisz. Tak to widzę.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
> Ja tylko skromnie zauważyłem, że dostrzegam rozziew między tym co deklarujesz, a tym co piszesz. > Nie zarzucam Ci, że źle piszesz, tylko informuję, że treścią przekazujesz coś innego niż- deklaratywnie- myślisz. Tak to widzę.
A dokładnie? Wiesz, swojej schizofrenii się nie zauważa.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > A dokładnie? Wiesz, swojej schizofrenii się nie zauważa. A dokładnie, to nie musiałaś mi tego przypominać.  Dokładnie, to mógłby ktoś z boku zanalizować, bo też już pewnie będę szukał interpretacji za swoją wersją, ale schemat mojego myślenia wygląda w zarysie tak, jak mniej-więcej tu naplątałem. Choć, jeśli to ważne, mogę spróbować jeszcze raz, rano, jak będę mniej zamulony.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
> Dokładnie, to mógłby ktoś z boku zanalizować, bo też już pewnie będę szukał interpretacji za swoją wersją, ale schemat mojego myślenia wygląda w zarysie tak, jak mniej-więcej
Nic nie jest wyłącznie dobre, ani wyłącznie złe. Również wiara (bo choć nieoparta na rzeczywistości, to może dawać wymierne korzyści psychiczne) i niewiara (bo nie może obiecywać takich miłych gruszek na wierzbie, jak wiara). Stąd, choć sama przestałam wierzyć, to jednak pamiętałam, jakie korzyści psychiczne może dawać wiara i uważałam, że dzieci mają jeszcze czas na poznanie prawdy (może błędnie).
I jeszcze jedno. Uważam, że to wyłączne myślenie implikuje wiarę, a nie odwrotnie.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | Witam. A nie lepiej po prostu dać się dziecku rozwijać? Tak normalnie. Po prostu. Bez kłamstw, a z prawdą na ustach co do tego, jak się rzeczy mają? Nie mówić nic o sprawach, które wymagają bajek? Tłumaczyć świat na gruncie tego, co wiemy z fizyki? Oczywiście, nie wyklucza to czytania bajek o wróżkach, skrzatach, itd. Rzecz znamienna, że dziecko wyrasta zawsze z wierzeń we wróżki. Często nie wyrasta z indoktrynacji. Wydaje mi się, że lepiej dawać dziecku swoim życiem dobry przykład, niż uczyć je o miłości bliźniego w wydaniu religijnym...
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | >Witam. A nie lepiej po prostu dać się dziecku rozwijać? Tak normalnie. Po prostu. Bez kłamstw, a z prawdą na ustach co do tego, jak się rzeczy mają? Nie mówić nic o sprawach, które wymagają bajek? Tłumaczyć świat na gruncie tego, co wiemy z fizyki? Oczywiście, nie wyklucza to czytania bajek o wróżkach, skrzatach, itd. Rzecz znamienna, że dziecko wyrasta zawsze z wierzeń we wróżki. Często nie wyrasta z indoktrynacji. Wydaje mi się, że lepiej dawać dziecku swoim życiem dobry przykład, niż uczyć je o miłości bliźniego w wydaniu religijnym...
Pewnie, że lepiej. Bo kłamstwo zawsze w końcu zostanie zdemaskowane, podobnie jak prawdziwość wróżek z bajek. Ale długo nie byłam o tym przekonana.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Plus za część prawdy. Jestem za tym, żeby nie opowiadać dziecku kłamstw. To i tak, prędzej, czy później wyjdzie na jaw. Jednak nie wolno, pod żadnym pozorem (!), pozbawiać dziecka tej odrobiny fantazji, która idzie za smokami, wróżkami i tym bardziej zwariowanym światem, jak u Muminków, Calineczki i Kubusia Puchatka. Dzieci są bardzo mądre i same przejdą granicę realu. Jednak co pozostanie z przekazywanych przez nas metafor, to inna "bajka". Nie odzierajmy dzieci z ich "zaczarowanego" dzieciństwa.... Plizzz...
|
|
| | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | > Nie można też za nikogo wybrać wiary. Można tylko próbować indoktrynacji.
Z tym, że nie można się nie zgodzę. Można wybrać wiarę za swojego dzieciaczka. Młody naiwny osobnik darzący cię wielkim zaufaniem będzie łykał wszystko, co mu wciskasz i faktycznie w to wierzył. Oczywiście, tylko do pewnego momentu ale jednak.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > Można wybrać wiarę za swojego dzieciaczka. Młody naiwny osobnik darzący cię wielkim zaufaniem będzie łykał wszystko, co mu wciskasz i faktycznie w to wierzył. Oczywiście, tylko do pewnego momentu ale jednak.Ale nigdy nie masz pewności, że się uda. Chociaż, gdyby być konsekwentnym, to kto wie. Ale masz rację, dzieciaki są mądre. podpatrują rodziców bardzo dobrze wyczuwają, to co oni myślą na dany temat. I wzorują się - na moje szczęście. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > >Można wybrać wiarę za swojego dzieciaczka. Młody naiwny osobnik darzący cię wielkim zaufaniem będzie łykał wszystko, co mu wciskasz i faktycznie w to wierzył. Oczywiście, tylko do pewnego momentu ale jednak.> Ale nigdy nie masz pewności, że się uda. Chociaż, gdyby być konsekwentnym, to kto wie.Myślę, że uda się dość łatwo. Małemu dziecku, które nigdy nie słyszało o jakichś religiach zaczynasz opowiadać o Panu Bogu, co to jest w niebie, żeby nas kochać i dlatego możesz iść z nim na spacer i kupować prezenty. I to dzięki temu Panu Bogu są prezenty pod choinką ale trzeba śpiewać kolędy, bo on słucha czy ładnie śpiewasz a to dzięki niemu są zabawki przecież. A chomik wcale nie zdechł tylko Pan Bóg wziął go do siebie, żeby tam na Ciebie poczekał. Już wybrałaś dziecku religię na jakiś czas albo na całe życie. > Ale masz rację, dzieciaki są mądre. podpatrują rodziców bardzo dobrze wyczuwają, to co oni myślą na dany temat.W sumie nie to miałem na myśli ale dzięki  > I wzorują się - na moje szczęście. Wasze szczęście.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | > >>... czy wiarę w boga się wybiera?> >Nie wiem Zdaje mi się, że tak.> No właśnie, ale tutaj pisłeś, że "Nie każdy ateista postrzega brak wiary jako korzyść. Dla niektórych to bolesna strata." co mi sugeruje, że ateista nie wybrał braku wiary, bo strat się (na ogół) nie wybiera świadomie. Tak napisałeś, jakby ktoś mu tę wiarę zabrał, a nie sam wybrał jej brak.No tak. Racja. Sam nie wiem, co myśleć o tych swoich myślach. Teraz zdaje mi się, że nie  Można po prostu nie umieć wierzyć w boga i dla kogoś taka sytuacja może być bolesna. W istocie, wyboru wielkiego tu nie ma. Można sobie wmawiać, że się wierzy ale w głębi rozumu wierzyć w to nie sposób. Taka pozorna wiara w boga jest kwestią wyboru, faktyczna, nie bardzo. Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość  Zasłużone brawa.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | UWAGA! Ostrzeżenie: będą pierdoły nie na temat.> Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość To ostatnie zdanie zainspirowało mnie do pytań: dlaczego dostrzegłem te nieścisłości (jeśli są, a myślę, że tak), oraz: po co mi to było? Następną myślą był slogan: wierzącym się nie jest, lecz bywa. Reszta jest prościutka  , bo zawiera dywagacje na temat: jak i po co przyszedł mi do łba ten slogan. Żeby nie zanudzać, to skrót z trzygodzinnych notatek wygląda tak: myślę sobie, że ludzi wierzących w jakiegoś boga jest ułamek procenta populacji, podobnie, jak kompletnie niewierzących w żadną siłę sprawczą, a reszta jest przeróżnej maści agnostykami (świadomie lub podświadomie) w najszerszym tego słowa znaczeniu. Wierzącym się bywa w chwilach, gdy się czuje taką potrzebę i ten, którego mózg ma mniej- od "średniej"- chwil z taką potrzebą, zaczyna czuć się ateistą. Stanowczość tego czucia jest wprost proporcjonalna do natężenia wątpliwości, czyli częstotliwości występowania chwilek. Im większa potrzeba funkcjonowania w rozszerzającej się (z początkiem w mózgu), uporządkowanej rzeczywistości, tym większe instynktowne zapotrzebowanie na wzmożone natężenie wiary. Moim zdaniem początkiem wiary był/jest instynkt(?) stadny, jako pochodna instynktu przetrwania - grupa była optymalnym środowiskiem. Wiara powstała, jako narzędzie do utrzymania stada w kupie, była środkiem do organizacji przestrzeni w relacjach interpersonalnych. Dla przykładu - ja mam nikły instynkt stadny i dobrze funkcjonuję w rzeczywistości obejmującej zasięg moich ramion z epicentrum w mózgu, reszta interesuje mnie incydentalnie i jedynie wtedy, gdy ma, lub może mieć wpływ na tę, zakreśloną rozłożonymi ramionami przestrzeń. Do tego żadna nieznana siła sprawcza nie jest mi potrzebna, bez niej nie czuję dyskomfortu. Nie mam dużego parcia na porządkowania peryferiów *. Natomiast zwiększony instynkt stadny skutkuje jednocześnie potrzebą funkcjonowania w uporządkowanej coraz dalej od mózgu przestrzeni - pomieszczenia w którym najczęściej się przebywa, domu w którym się mieszka, między podobnymi (w wierze) sąsiadami, w parafii, organizacji, świecie... wszechświecie, i musi dojść do paradoksalnej kondensacji, czyli Projektanta-Szefa lub Tworek, co się nie wyklucza. Ja myślę o sobie, jako agnostyku w rzadkich porywach i te porywy dotyczą chwil, gdy rozmyślam o "znanym" mi wszechświecie, następnie o wszechświecie nieznanym, lecz wyobrażalnym, by dojść do agnostycznej granicy czyli konkluzji: logicznym się zdaje, że coś dalej powinno być, ale nie wiem co, a wymyślać mi się nie chce, bo mi to niepotrzebne i... wrócić do myśli o myśleniu. Z reguły jestem wtedy głodny, albo chce mi się baby, poza przypadkami, gdy jedno i drugie. Po tym poznałem, że jestem wolnomyślicielem.  Z tego jasno mi wynika odpowiedź na pytanie: dlaczego dostrzegłem te nieścisłości - bo mnie są niepotrzebne. A na pytanie: po co?- by się w tym mniemaniu utwierdzić.  > Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość > Zasłużone brawa. Czy Ty nie możesz żyć bez kpin, Jadzie?  P.S. Nieścisłości też wyczułem, ale nie chciało mi się ich identyfikować... Eh, masz Ty sposoby.  P.S.2. Dostrzegam też rolę potrzeby wiary w bilansowaniu emocji, ale to inny brulion. * - od roku najbardziej wierzący jestem na forum racjonalista.pl
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > >Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość > >Zasłużone brawa.> Czy Ty nie możesz żyć bez kpin, Jadzie? P.S.Może mogę ale co to za życie  Zresztą, taka prawda.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| |  | 1 na 1 | Inwob (42 punktów) | >>Myślę że matka też jest ateistką bo nie chodzi do kościoła, robi to tylko na pokaz i żeby uczyć mnie. >Nie sądzisz, że to się trochę nie trzyma kupy? Chyba, że uczy Cię jak robić na pokaz...
Jest katoliczką na pokaz bo jednak jak to jest powiedzieć rodzinnie "Ja nie będe wychowywać syna na katolika" Jak jej rodzice to zrozumieją? Mają po 60 lat i są mocno wierzący. A mnie uczy bo inaczej nie wypada, poza tym jak się uczy na ateiste? Co by było gdybym np. nie dała mnie do chrztu? Mógłbym mieć potem kompleks w szkole (podstawówce).
|
|
| | |  | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | >Jest katoliczką na pokaz bo jednak jak to jest powiedzieć rodzinnie "Ja nie będe wychowywać syna na katolika" Jak jej rodzice to zrozumieją? Mają po 60 lat i są mocno wierzący.
Nie wiem. Może sami są ateistami i robią Twojej mamie na pokaz a kiedyś Ty jej na pokaz będziesz robił na pokaz własnemu dziecku. Czy można tak w nieskończoność to ciągnąć? Jedna rzecz, nie mówić o swoim ateizmie jeśli nie ma ku temu żadnej potrzeby (pisałem o tym wyżej) a inna rzecz nie mówić o tym, gdy potrzeba taka istnieje. Wtedy trzeba coś wybrać. Albo będziesz całe życie udawać, pajacować albo raz a dosadnie wyrazisz swoją opinię i poniesiesz tego konsekwencje jakie by one nie były. To już osobista sprawa każdego człowieka.
>A mnie uczy bo inaczej nie wypada, poza tym jak się uczy na ateiste?
Nie uczy się wcale. Nie tłoczy się dziecku do głowy bzdur, w które samemu się nie wierzy. Znikąd się tam nie wezmą.
>Co by było gdybym np. nie dała mnie do chrztu?
Raczej, czego by nie było.
>Mógłbym mieć potem kompleks w szkole (podstawówce).
A mógłbyś go nie mieć. Bóg jeden wie. To samo może być dla jednego źródłem kompleksu a dla drugiego powodem do dumy.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
|  | | zachaj (5239 punktów) | Co do bierzmowania to musisz się naprawdę poważnie zastanowić. Ten sakrament pozwala korzystać z innych usług kościelnych. To w tej chwili może Ci wydać się mało istotne ale później problemy , które mogą się pojawić będą mogły decydować o całym Twoim życiu. I nie demonizuję w tej chwili a mam na myśli Twój ślub. Oczywiście możesz wziąć ślub humanistyczny ale... Nigdy nie wiesz kogo spotkasz na swojej drodze życia , może to będzie katoliczka. Prawdopodobnie będzie to katoliczka , bądźmy realistami ... to będzie katoliczka !!! Nie musi być to żarliwa katoliczka ale wystarczy że będzie chciała mieć tradycyjny ślub i wtedy mogą zacząć się problemy. Taka mała kłótnia może przerodzić się w kataklizm. Dlatego lepiej zrobić te bierzmowanie. Wiem , że prawdopodobnie zaleje mnie fala minusów ale trudno. Musiałem Ci to powiedzieć bo bym miał wyrzuty sumienia. Uwierz mi , można zakochać się w katoliczce i nawet takie tematy były poruszane na forum Mój wujek ochrzcił się całkiem niedawno , jako 60 letni mężczyzna ale to Amerykanin pochodzenia niemieckiego. Trochę zagmatwana historia ale to znaczy , że zawsze możesz zrobić takie sakramenty. Tylko znając życie to będziesz później latać jak głupi po kościołach , plebaniach żeby ktoś zrobił Ci łaskę i straszliwie Cie indoktrynując bierzmował. Stracisz wiele czasu i nerwów. Dlatego lepiej teraz to odwalić a później razem już z Twoją partnerką zdecydować czego chcesz. W przyszłości możesz dokonać apostazji - to taki akt zrzeczenia się przynależności do kościoła i ślubu humanistycznego - no problem. Ja na przykład nie mam takiego jakiegoś kursu przedmałżeńskiego - który odbywał się na lekcjach religii w liceum. Ale to mniejszy problem. Ja już wiem , że wolałbym o wiele bardziej ateistkę jako partnerkę. Jednak nie dokonałem aktu apostazji bo nie wiem kogo na swojej drodze spotkam. Zostawiłem sobie furtkę. Gorzej jak któryś z księży namierzy mnie na forum.  To tyle co chciałem Ci napisać - widzisz bycie ateistą uczy być odpowiedzialnym - pamiętaj że nie ma życia po śmierci , więc ma one wielką wartość i naprawdę nie warto jest je zmarnować.
|
|
| |  | 2 na 2 | Inwob (42 punktów) | Ale sumienie będzie mnie też dręczyć jak będę kłamał księdza u spowiedzi, bo nie potrafię już zrobić dobrego rachunku sumienia. W przyszłości myślę że ilość ateistów będzie przekraczać 25% w polsce, ponieważ coraz mniej ludzi wierzy w Boga. Dla mnie ważną rzeczą żeby określić w 100% czy istnieje bóg będzie zbadanie księżyca Jowisza - Europa. Jeśli będzie na nim życie (bakterie) to oznaczać to będzie że życie może powstać samo od siebie. Można poczytać: www.europa.astrowww.pl/
|
|
| | |  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | >Ale sumienie będzie mnie też dręczyć jak będę kłamał księdza u spowiedzi, bo nie potrafię już zrobić dobrego rachunku sumienia. W przyszłości myślę że ilość ateistów będzie przekraczać 25% w Polsce, ponieważ coraz mniej ludzi wierzy w Boga.
Ja kiedyś byłem katolikiem praktykującym ale zawsze miałem problemy ze spowiedzią. Ciągle mówiłem to samo że pokłóciłem się z siostrą , że zakląłem , że okłamałem kogoś. W sumie to była prawda ale i tak nigdy nie czułem się rozgrzeszony. Wiedziałem , że jak się sam nie poprawie to nic z tego nie będzie. Spowiedź to jest coś bez sensu według mnie. Jak jesteś osobą moralną , sam wiesz co jest dobre a co złe. Nie musisz okłamywać księdza , po prostu nie mów mu wszystkiego. Po za tym oni Cie ciągle okłamują , od 2 tys lat okłamują kilka miliardów ludzi. Może nie kłamią ... oszczędnie gospodarują prawdą lub wręcz się z nią mijają.
>Dla mnie ważną rzeczą żeby określić w 100% czy istnieje bóg będzie zbadanie księżyca Jowisza - Europa. Jeśli będzie na nim życie (bakterie) to oznaczać to będzie że życie może powstać samo od siebie.
No widzę , że już masz ciekawe zainteresowania. Czy wszystkie 15-latkowie mają takie ?? Jestem pod wrażeniem. Jak utrzymasz ten kurs , możesz wiele osiągnąć. Kto wie gdzie ja bym teraz był żebym w wieku 15 lat szukał życia na Europię...
Życie mogło powstać samoistnie , powiem więcej Wszechświat mógł powstać samoistnie ale to jeszcze nie wszystko ... bo prawdopodobnie istnieją inne Wszechświaty , które tez powstały samoistnie i to jest bardziej prawdopodobne niż istnienie boga !
Ale muszę Cie trochę zasmucić jeszcze żebyś nie był taki utwierdzony w tym wszystkim. Sceptycyzm jest bardzo ważny jeżeli chcesz być racjonalistą. Więc jeżeli pojawią się nowe dowody , które będą znaczyły coś całkiem innego , będziesz musiał wszystkie te hipotezy odrzucić i zastąpić je nowymi. I to jest właśnie piękne że my racjonaliści potrafimy przyznać się do błędu , co kościołowi przychodzi z wielkim trudem a niekiedy jest niemożliwe.
I jeszcze jedno. To że znajdziemy życie na Europie wcale nie będzie znaczyło o samoistnym powstawaniu życia. Mogło one przybyć gdzieś z daleka na meteorycie , który uderzył w Ziemie czy Europę. Tak jak na przykład cała woda zgromadzona w oceanach - ta woda pochodzi prawdopodobnie z komet i tego typu obiektów rozbijających się o powierzchnię Ziemi we wczesnych etapach formowania się układu Słonecznego. Tak samo życie mogło w stanie uśpienia przebyć niewyobrażalnie wielką odległość i osiąść na naszej planecie.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > No widzę , że już masz ciekawe zainteresowania. Czy wszystkie 15-latkowie mają takie ??Mnie się ostatnio nudziło to sobie czytałam o Heraklicie z Efezu, strasznie Taoistyczne poglądy miał...  No i to trochę moje klimaty - ogień i te sprawy...  A lat mam niewiele więcej
|
|
| | | |  | | e.coli (338 punktów) |
> I jeszcze jedno. To że znajdziemy życie na Europie wcale nie będzie znaczyło o samoistnym powstawaniu życia. Mogło one przybyć gdzieś z daleka na meteorycie , który uderzył w Ziemie czy Europę.A skąd to życie miałoby się wziąć na komecie/meteorycie?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) |
> A skąd to życie miałoby się wziąć na komecie/meteorycie?  Bóg jeden wie. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Okazuje się, wbrew dążeniu do wyjątkowości Homo sapiens, że proste związki organiczne są nader popularne w przestrzeniach międzyplanetarnych i w kometach. Niektórzy biologowie uważają, że warunki panujące na rozgrzanej komecie były bardziej sprzyjające dla powstania pierwszej iskierki ewolucji niż miało to miejsce na samej Ziemi. Popularna jest też inna hipoteza, niekoniecznie wzmacniająca wyżej przedstawioną, iż spora część wody spadła na naszą planetę w formie deszczu komet (było ich dużo więcej w czasach młodości Układu Słonecznego). Między innymi dlatego wysyłanie sond ku kometom budzi całkiem spore emocje.
|
|
| | | | |  | | zachaj (5239 punktów) | > >I jeszcze jedno. To że znajdziemy życie na Europie wcale nie będzie znaczyło o samoistnym powstawaniu życia. Mogło one przybyć gdzieś z daleka na meteorycie , który uderzył w Ziemie czy Europę.> A skąd to życie miałoby się wziąć na komecie/meteorycie?  Wiem , że to nie rozwiązuje problemu powstania życia , tylko przenosi je w inne miejsce. Taka hipotezę też musimy rozpatrzyć. Nasza planeta wcale nie musi być idealna do powstania życia ale może być dobra dla jego rozwoju i ewolucji. Większość ciężkich związków takich jak metale ale i węgiel powstaje w wyniku śmierci gwiazd olbrzymów. Czym większa gwiazda tym cięższe pierwiastki wyrzuci w przestrzeń podczas kosmicznej eksplozji. Chmura gazu , która tworzy się podczas takiego zdarzenia daje życie innym systemom takim jak Układ Słoneczny. Nie wiem w jaki sposób tworzy się woda ale myślę , że ten związek też pojawia się w owej chmurze pod postacią lodu. Z odłamków skalnych i zamrożonej wody mogą powstać różnego rodzaju obiekty , w tym komety.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Gorzki (18 punktów) | Na pewno nie wyskakuj z tym tekstem pochopnie i w awanturze - ja zarobiłem w ten sposób złamany nos, chociaż moi rodzice szczególnie religijni nie byli ;p Poza tym..... jeśli twoi rodzice nie każą ci biegać do kościoła ani o to nie wypytują, sami też z religijnością się nie obnoszą to w czym problem? Czujesz potrzebę podkreślania swojej nowo odkrytej postawy życiowej?
>Ale sumienie będzie mnie też dręczyć jak będę kłamał księdza u spowiedzi, bo nie potrafię już zrobić dobrego rachunku sumienia. W przyszłości myślę że ilość ateistów będzie przekraczać 25% w polsce, ponieważ coraz mniej ludzi wierzy w Boga.
Zależy co rozumiesz pod pojęciem ateista. Ale nie oszukujmy się - w Polsce za waszego życia - nawet jak macie po 15 lat, katolików będzie wystarczająco dużo by wyznaczać standardy wzorów społecznych. I najprawdopodobniej trafisz na katoliczkę. Albo na dziewczynę, która sama nie wierzy, ale zawsze marzyła o białej sukni z welonem w kościele. Albo na dziewczynę, której rodzina nie wyobraża sobie, że będziecie żyć bez ślubu w kościele i ochrzczonych dzieci.
Mówiąc krótko - tak, idąc do bierzmowania kłamiesz i oszukujesz ludzi działających w dobrej wierze po to, żeby nie ryzykować w przyszłości tego, że ci sami ludzie zatrują ci totalnie życie (a przynajmniej jego ważny etap) swoimi bzdurami w które nie wierzysz. Jeśli twoje sumienie nie umie znieść takiego podstępu to do bierzmowania nie idź i tyle. Za 5 lat nikt poza tobą nie bedzie pamiętał czy byłeś u bierzmowania czy nie....
Ja mam ten luksus, że spotkałem dziewczynę która nie chce ani ślubu w kościele, ani polewania dzieci wodą, więc moje bierzmowanie potrzebne nie było. Ale różowo nie jest, z jej rodzicami dopiero bedzie przeprawa ;P
>Dla mnie ważną rzeczą żeby określić w 100% czy istnieje bóg będzie zbadanie księżyca Jowisza - Europa. Jeśli będzie na nim życie (bakterie) to oznaczać to będzie że życie może powstać samo od siebie.
Oj nie łudź się. To będzie tak jak z teorią heliocentryczną. Religia "żywiła się" argumentem o geocentrycznym wszechświecie aż do czasów Galileusza. Wtedy w tej niszy ekologicznej pojawiła się nauka i religia najpierw podjęła walkę, potem pojawiła się mutacja religii (religia która nie potrzebuje geocentryzmu w swoich dogmatach) i nowa mutacja wyparła starą. I tak jest z każdym naukowym odkryciem. Religa się dostosuje do wszystkiego dzięki takim pomysłom jak "bóg stworzył życie również gdzie indziej", "bóg stworzył świat poprzez stworzenie odpowiednich praw i pozwolił życiu powstać" czy nawet "bóg stworzył świat w taki sposób by wyglądał tak jak go właśnie obserwujemy - po to, żeby sprawdzić naszą wiarę" pojecie boga jest tak elastyczne, że da się spokojnie schować w tych szczelinach, o których nauka juz od dawna wie, że są nie do zbadania. Nauka pozwala ci nie wierzyć w boga, ale daje też wyjaśnienie które pozwala zmieścić boga w niezbadalnym...
w tym procesie dowodów nie będzie.
|
|
| |  | 5 na 5 | Autografka (10638 punktów) | A ja zupełnie się z Tobą nie zgadzam i mówię to z perspektywy czasu i własnego doświadczenia (a mam 40 lat i według Ciebie mogłabym nawet pracować w SB  ). Życie wbrew sobie, wbrew własnym przekonaniom, na dłuższą metę się nie sprawdza. Też kiedyś myślałam podobnie. Mam kościelny ślub, wzięty po to, nie zranić najbliższej rodziny. Mamy, taty i żeby młodszej siostry nie sprowadzać na "złą drogę". Ale to bez sensu. Ludzie bardzo łatwo się przyzwyczajają do czynionych względem nich ustępstw. Udają, że nie widzą Twojej obojętności wobec religii i myślą, że będzie tak już zawsze, że zawsze będziesz podejmować tę grę pozorów, bo w końcu co to za problem. Ale to jest problem, bo kiedyś po prostu nie można będzie przejść do porządku dziennego nad kolejnym religijnym absurdem. Zerwanie z wiarą, z religią jest tak samo trudne na każdym etapie życia. Lepiej zrobić to wcześniej. Mówisz - zakochasz się w katoliczce, a przecież miłość do nie jest coś, na co nie mają wpływu nasze przekonania. Jeżeli ktoś Ci się podoba, to oznacza ni mniej, ni więcej niż to, że dysponuje on określonym (i pożądanym przez Ciebie) zestawem cech. I tu należy się określić. Czy fakt bycia osobą wierzącą, taką osobę dyskwalifikuje jako życiową partnerkę. Jeżeli tak, to nie ma się nad czym zastanawiać. Jeżeli nie, to można grę pozorów podjąć. Tyle, że cena może być wysoka i nie wiem, czy warta świeczki.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | |  | | zachaj (5239 punktów) | Nawet nie śmiem z Tobą polemizować bo masz rację w zupełności. Ale uważam , że chłopak powinien zrobić bierzmowanie. Po chorobę mu później problemy. Ja przez całe życie nie spotkałem żadnej ateistki. Nie , w sumie jedną ale ona raczej była antyklerykałem niż ateistką. Może dlatego nie mam dziewczyny. Ostatnio jak powiedziałem jednej że nie wierzę w boga to powiedziała , że mnie nie lubi. Ot tak , skreśliła mnie. To nie było miłe. Żyjemy w strasznym kraju pod tym względem , Polacy to tradycjonaliści. Wiem , że szansa żebym spotkał ateistkę która będzie mi opowiadała mentalnie i fizycznie jest bardzo mała.
Nie polecałbym 15-letniemu chłopakowi otwartej walki z kościołem , przynajmniej na razie. A czy Ty weźmiesz odpowiedzialność za jego życie ? Chyba nie musisz odpowiadać. Przezorny zawsze ubezpieczony , to jest jedno z moich ulubionych przysłów.
Tworzyć jakieś pozory i żyć w kłamstwie ze swoim partnerem to byłby okropny błąd. Oczywiście niech każdy wierzy w to co chce i nic nie robi na siłę ale czy ten bardzo młody mężczyzna jest gotów na takie decyzje. Niech jego ateizm dojrzeje a wtedy jego wybór będzie w pełni świadomy. Myślę ,że bierzmowanie mu nie zaszkodzi , to nawet zabawne było. Po co ma być wykluczony z tego jak wszyscy jego koledzy będą w tym uczestniczyć - pomyśl tez w takich kategoriach. Szkoła , lekcję religii , bierzmowanie to wszystko życie społeczne. A w jego wieku akceptacja ze strony środowiska - jego kolegów - jest bardzo ważna.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | Nie możesz znaleźć ateistki... Ja nie miałam takiego problemu. Może miałam szczęście, kto wie. Co do sakramentów -bierzmowanie oczywiście nie zaszkodzi, bo jak by mogło?  A alienacja? Wszystko zależy od tego, jakim człowiekiem jest Inwob. Może jest typem buntownika i bycie innym to jego żywioł? Moje dzieci nie chodzą na religię i nie zauważam, żeby powodowało to u nich jakąś traumę związaną z poczuciem wyobcowania.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | |  | 6 na 6 | -jad- (18783 punktów) | >Ale uważam , że chłopak powinien zrobić bierzmowanie.
A ja wprost przeciwnie.
>Szkoła , lekcję religii , bierzmowanie to wszystko życie społeczne.
Ale nie tylko to. Łowienie ryb czy gadanie o piłce nożnej to również życie społeczne. Nie biorę w tym udziału ale wykluczony się nie czuję.
>A w jego wieku akceptacja ze strony środowiska - jego kolegów - jest bardzo ważna.
W każdym wieku jest bardzo ważna. Pytanie tylko czy akceptowany masz być Ty czy awatar społeczny, którego jesteś w stanie stworzyć. Bo jeśli to drugie, to potrzeba faktycznej akceptacji pozostaje w dużej części niezaspokojona.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > Pytanie tylko czy akceptowany masz być Ty czy awatar społeczny, którego jesteś w stanie stworzyć. Bo jeśli to drugie, to potrzeba faktycznej akceptacji pozostaje w dużej części niezaspokojona.Dobrze powiedziane.  Nie sądzę, aby można się było całkowicie i trwale utożsamić z takim awatarem.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | zachaj (5239 punktów) | > >Ale uważam , że chłopak powinien zrobić bierzmowanie.> A ja wprost przeciwnie.No i każdy ma własne zdanie , przynajmniej chłopak ma teraz z czego wybrać. Ciekawe czy załapał o co chodziło z awatarem społecznym  jeżeli tak to rzeczywiście niech nie robi bierzmowania. Tylko żeby znowu nie było , że za wszystkimi inicjatywami młodych stoi racjonalista.pl  Już widzę nagłówki gazet : Gimnazjaliści bojkotują bierzmowanie !!!
|
|
| | | | | |  | | Inwob (42 punktów) | Ja racjonalista.pl poznałem niedawno, chyba w telewizji czy na jakimś portalu było o nim  A już chyba wiem... jak właściciel się na temat krzyży w szkołach wypowiadał
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów) | Moja rada jest prosta ... Powiedz rodzicom, że jesteś gejem. Jak pierwszy szok minie - powiedz, że żartowałeś i że nie jesteś gejem tylko ateistą  Efekt murowany !
NIL CARBORUNDUM ILLEGITIMO
|
|
| | | | | | | |  | Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | Powiedz rodzicom, że jesteś gejem. >Jak pierwszy szok minie - powiedz, że żartowałeś >i że nie jesteś gejem tylko ateistą  >Efekt murowany !
a jeżeli jesteś gayem to powiedz, że pójdziesz do piekła. Jak pierwszy szok minie - powiedz, że żartowałeś, bo jesteś ateistą. A teraz serio, to uważam, że trzeba mówić prosto i wyraźnie i że to rodzice powinni mieć problem z uzasadnieniem własnej wiary, a nie ty z uzasadnieniem jej braku. Problem się rozwiąże sam, bo tobie będzie łatwiej argumentować. Wiara jest tylko mocna przy obyczajowym zakazie jakiejkolwiek polemiki.
Państwo to wielka fikcja, dzięki której wszyscy usiłują żyć kosztem innych.
|
|
| | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. czy akceptowany masz być Ty czy awatar społeczny, którego jesteś w stanie stworzyć.
Skąd wiadomo czy "awatar społeczny" jest wtórny wobec 'awatara prywatnego', kryjącego się pod słowem "Ty"?
W temacie wątku proponuję wpierw takie proste spostrzeżenie: bycia ateistą się nie dowodzi i jest to co innego niż mówienie o byciu ateistą.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Skąd wiadomo czy "awatar społeczny" jest wtórny wobec 'awatara prywatnego', kryjącego się pod słowem "Ty"?
Dobre pytanie. Chyba najczęściej jest wtórny tylko do pewnego stopnia.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | |  | | zachaj (5239 punktów) | On twierdzi , że jak znajdą bakterię na Europie to wtedy będzie wiedział , że nie ma boga. Dobrze szuka , niech to robi dalej ale czy to jest argumentacja dojrzałego ateisty ? Chyba nie... Ja troszkę inaczej do tego doszedłem , podobne były właśnie początki ale to co u mnie było przełomowe , on jeszcze ma przed sobą.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | >On twierdzi , że jak znajdą bakterię na Europie to wtedy będzie wiedział , że nie ma boga. Dobrze szuka , niech to robi dalej ale czy to jest argumentacja dojrzałego ateisty ? Chyba nie...
Zdecydowanie nie. Co ma wspólnego bakteria z Europy z istnieniem, bądź nieistnieniem bogów? Ale nie martw się na zapas. Każdy zaczyna od negacji aktualnie wyznawanej religii. Na wyższy poziom wchodzi się trochę później.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | |  | | zachaj (5239 punktów) | Zastanawiałem się czy odpiszesz jeszcze dzisiaj ale jednak. Teraz się zastanawiam kiedy odsypiasz te zarwane nocki. Bo ja jak dyskusja jest ciekawa to nie mogę się oderwać a później rano ciężko jest odpalić.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > Zastanawiałem się czy odpiszesz jeszcze dzisiaj ale jednak. Teraz się zastanawiam kiedy odsypiasz te zarwane nocki. Bo ja jak dyskusja jest ciekawa to nie mogę się oderwać a później rano ciężko jest odpalić.Jest ciężko i dlatego na dzisiaj kończę. Muszę wstać o szóstej.  A odsypiam pomiędzy siódmą a ósmą wieczorem. I w weekendy do oporu. Dobranoc. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| |  | 5 na 5 | Scorp (5381 punktów) | >Nigdy nie wiesz kogo spotkasz na swojej drodze życia ,
Prawda. Dobry argument!
>, można zakochać się w katoliczce
Można też w muzułmance, więc najlepiej niech nie zrywa też z wiarą w Allacha.
Prawdopodobieństwo mniejsze, ale przecież... nigdy nie wiesz! -
|
|
| | |  | | zachaj (5239 punktów) |
>Można też w muzułmance, więc najlepiej niech nie zrywa też z wiarą w Allacha. >Prawdopodobieństwo mniejsze, ale przecież... nigdy nie wiesz!
Czy żarliwa muzułmanka lepiej ścierpiałaby katolika czy ateistę ? Chyba wierzący z wierzącym lepiej się zrozumieją , oczywiście jeżeli to nie fanatycy. Oboje wierzą w boga to ich raczej nie podzieli.
Jeżeli rodzina jest mieszana to można obchodzić oba święta , sam znam takie rodziny ,katolicko - prawosławne.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >>Można też w muzułmance, więc najlepiej niech nie zrywa też z wiarą w Allacha. >>Prawdopodobieństwo mniejsze, ale przecież... nigdy nie wiesz! >Czy żarliwa muzułmanka lepiej ścierpiałaby katolika czy ateistę ?
Żarliwa muzułmanka w ogóle ścierpiała by bardzo dużo: drugą i trzecią zonę, chodzenie w burce w 40-stopniowym upale, podrzędną rolę w rodzinie, takie różne dolegliwości, których mąż ateista by jej nie zafundował.
> Chyba wierzący z wierzącym lepiej się zrozumieją , oczywiście jeżeli to nie fanatycy.
Jasne. Ja wierzę, że mój Bóg jest prawdziwy, a twój nie, ty wierzysz, że jest całkiem odwrotnie. Ty to nazywasz rozumieniem się?
> Oboje wierzą w boga to ich raczej nie podzieli.
"Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem". To jest tekst źródłowy. Odpowiedniego cytatu z Koranu nie znam, ale pewnie też by się znalazł.
>Jeżeli rodzina jest mieszana to można obchodzić oba święta , sam znam takie rodziny ,katolicko - prawosławne.
I Ramadan też można obchodzić, prawda? A co by powiedział ksiądz proboszcz? -
|
|
| | | | |  | | zachaj (5239 punktów) | >>>Można też w muzułmance, więc najlepiej niech nie zrywa też z wiarą w Allacha. >>>Prawdopodobieństwo mniejsze, ale przecież... nigdy nie wiesz! >>Czy żarliwa muzułmanka lepiej ścierpiałaby katolika czy ateistę ? >Żarliwa muzułmanka w ogóle ścierpiała by bardzo dużo: drugą i trzecią zonę, chodzenie w burce w 40-stopniowym upale, podrzędną rolę w rodzinie, takie różne dolegliwości, których mąż ateista by jej nie zafundował.
Mąż - ateista też może być tyranem. A katolik - nie fanatyk , może zgodzić się na wiele gdy zakocha się w muzułmance.
>> Chyba wierzący z wierzącym lepiej się zrozumieją , oczywiście jeżeli to nie fanatycy. >Jasne. Ja wierzę, że mój Bóg jest prawdziwy, a twój nie, ty wierzysz, że jest całkiem odwrotnie. Ty to nazywasz rozumieniem się?
Oj podajesz skrajne przypadki. Są wierzący którzy nie chodzą do kościoła i mają w d#$ie księdza. Nie będę się tu podniecał jacy to ateiści są super bo nie będę uprawiał samouwielbienia. Na pewnych poziomach wierzący lepiej się dogadają nawet jeżeli uprawiają inne religie. Niektórzy ludzie po prostu wierzą w boga i tyle , bez tego całego napuszonego obrządku.
Wiadomo , że ateista i ateista nawet z innych części świata lepiej się dogada , niż katolik i muzułmanin. Ale ateista i muzułmanin to tykająca bomba - dosłownie i w przenośni
>> Oboje wierzą w boga to ich raczej nie podzieli. >"Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem". To jest tekst źródłowy. Odpowiedniego cytatu z Koranu nie znam, ale pewnie też by się znalazł.
Ludzi , którzy stosują się do takich mądrości , nie chciałbym poznać.
>>Jeżeli rodzina jest mieszana to można obchodzić oba święta , sam znam takie rodziny ,katolicko - prawosławne. >I Ramadan też można obchodzić, prawda? A co by powiedział ksiądz proboszcz?
A co to go obchodzi ? Na kopach by wyleciał z mojego mieszkania gdyby coś nie tak zaburczał. Jak ktoś chce to niech obchodzi święta katolickie , Ramadan i wolnych chwilach kult Voodoo (a propos Haiti).
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | >Mąż - ateista też może być tyranem. A katolik - nie fanatyk , może zgodzić się na wiele gdy zakocha się w muzułmance.
Moze, może, może. Pewnie że może być tyranem, ale wiesz przecież, że nie chodzi o indywidualne odchylenia socjopatyczne. Chodzi o reguły religijne, które traktowane poważnie uniemożliwiają zgodne życie małżeństwa, którego sednem jest zgodność celów. Religia narzuca różne rzeczy: dogmaty, rytuały, obowiązkowe modlitwy czy 'sakramenty', ale również narzuca swoje cele, np. dawanie świadectwa swojej wierze, rozpowszechnianie jej itd. Nie są to cele obojętne wobec drugiej osoby i nie mogą byc uzgodnione (bo pochodzą z różnych źródeł), więc konflikt celów z konieczności powoduje konflikty zachowań. Czy Ty tego naprawdę nie rozumiesz?
Konfliktów nie będzie tylko wtedy, gdy ludzie będą wierzyć ot, tak sobie, byle jak, jak ten rak, albo na aby, aby, jak te żaby. Jeżeli będą wierzyć poważnie w różne wiary, to ich dzieci mają przechlapane.
>Na pewnych poziomach wierzący lepiej się dogadają nawet jeżeli uprawiają inne religie.
A co się ukrywa pod tym gładkim ogólnikiem: "na pewnych poziomach"? Prace kuchenne? Sprzątanie? Bo do wszystkiego innego, łącznie z małżeńskim spotkaniem na prześcieradle, wkracza religia. A w wychowanie dzieci w szczególności!
> Niektórzy ludzie po prostu wierzą w boga i tyle , bez tego całego napuszonego obrządku.
To jak wierzą? Bezreligijnie, w jakiegoś-tam Boga? Otóż przyjmij do wiadomości, że nie ma Boga bez atrybutów, więc jeżeli wierzą, to lokują się w jakiejś religii. Wiara w jakiegoś-tam, gdzieś-tam, kiedy-tam - Boga, to sentymentalny pogląd, a nie wiara.
>A co to go obchodzi ? Na kopach by wyleciał z mojego mieszkania gdyby coś nie tak zaburczał. Jak ktoś chce to niech obchodzi święta katolickie , Ramadan i wolnych chwilach kult Voodoo (a propos Haiti).
Zdaje ci się chyba, że obchodzenie świąt religijnych to jakiś folklor, albo zabawa ludowa. A tymczasem nie ma nic za darmo. Religia ustawia święta, ale wymaga ofiar. >
|
|
| | | | | | |  | | zachaj (5239 punktów) |
>Moze, może, może. Pewnie że może być tyranem, ale wiesz przecież, że nie chodzi o indywidualne odchylenia socjopatyczne. Chodzi o reguły religijne, które traktowane poważnie uniemożliwiają zgodne życie małżeństwa, którego sednem jest zgodność celów. Religia narzuca różne rzeczy: dogmaty, rytuały, obowiązkowe modlitwy czy 'sakramenty', ale również narzuca swoje cele, np. dawanie świadectwa swojej wierze, rozpowszechnianie jej itd. Nie są to cele obojętne wobec drugiej osoby i nie mogą byc uzgodnione (bo pochodzą z różnych źródeł), więc konflikt celów z konieczności powoduje konflikty zachowań. Czy Ty tego naprawdę nie rozumiesz?
Może nie rozumiem bo jestem ateistą.
>Konfliktów nie będzie tylko wtedy, gdy ludzie będą wierzyć ot, tak sobie, byle jak, jak ten rak, albo na aby, aby, jak te żaby. Jeżeli będą wierzyć poważnie w różne wiary, to ich dzieci mają przechlapane.
To fakt.
>To jak wierzą? Bezreligijnie, w jakiegoś-tam Boga? Otóż przyjmij do wiadomości, że nie ma Boga bez atrybutów, więc jeżeli wierzą, to lokują się w jakiejś religii. Wiara w jakiegoś-tam, gdzieś-tam, kiedy-tam - Boga, to sentymentalny pogląd, a nie wiara.
Tak , po prostu w boga. I uważam , że dużo jest takich sentymentalnych wierzących. A to chyba lepiej ? Czy wolisz katooszołomów ?
>Zdaje ci się chyba, że obchodzenie świąt religijnych to jakiś folklor, albo zabawa ludowa.
Kurde , rzeczywiście chyba patrzyłem przez swój pryzmat bo dla mnie to folklor , zabawa i nic więcej.
>A tymczasem nie ma nic za darmo. Religia ustawia święta, ale wymaga ofiar.
Masz rację , zapomniałem. Oni ciągle kultywują ofiarę z krwi i ciała.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) |
>Kurde , rzeczywiście chyba patrzyłem przez swój pryzmat bo dla mnie to folklor , zabawa i nic więcej.
I tu dochodzimy do sedna. W tym momencie mogę Ci tylko zaproponować co następuje.
Nie patrz na nic przez 'swój pryzmat', przynajmniej staraj się. To będzie właśnie racjonalny sposób patrzenia.
Dużo więcej można zobaczyć próbując spojrzeć przez 'pryzmaty' innych ludzi. Osiąga się dużo lepsze zrozumienie a traci się taką miłą pewność siebie, że cała racja jest tylko po mojej stronie.
Przez 'swój pryzmat' patrzą na sprawy religii ludzie z różnych wiar. Ateista nie musi ich naśladować. -
|
|
| |  | 1 na 1 | Vinko (209 punktów) | > Nigdy nie wiesz kogo spotkasz na swojej drodze życia , może to będzie katoliczka. Prawdopodobnie będzie to katoliczka , bądźmy realistami ... to będzie katoliczka !!!A tam. Jest portal randkowy dla niewierzących
|
|
| | |  | | zachaj (5239 punktów) |
> A tam. Jest portal randkowy dla niewierzących  Na pewno skorzystam. Ale na razie mam sesję.
|
|
| |  | | darlove (2804 punktów) | zachaju, demonizujesz coś, co już jest demonem. W Krk wystarczy odpowiednia kwota, a wszystko jest możliwe. Nawet rzeczy niemożliwe na pierwszy rzut oka, ale tylko na pierwszy, są możliwe. Oczywiście, znów znajduje potwierdzenie powiedzenie, że lepiej być bogatym niż biednym. Zatem rada jest taka: jeśli ktoś planuje być biednym, niech karmi Krk dla własnego dobra. Jeśli bogatym, niech robi, co chce, Krk i tak będzie syty i owca cała.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
|  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | > przy oglądaniu filmów fantastycznych cały czas narzekam że to łamie prawa fizyki lub to jest niemożliwe, muszę przez to oglądać same filmy dokumentalne lub oparte na faktach ;PNie wyrywaj Boga z korzeniami całego pięknego świata wyobraźni.
|
|
3 na 3 | Kazak (61 punktów) | Inwob- prawdopodobnie możesz powiedzieć to wprost, skoro masz "niepraktykujących" rodziców. W/g mnie większość takich osób albo w ogóle nie myśli o bogu, albo nie chcą przyznać samym sobie że nie wierzą. Jeśli wolisz ostrożność to najlepiej zacznij temat mówiąc, że np na religii omawialiście święto X, ale gdzieś wyczytałeś że zostało ono przejęte od pogan/wyznawców innych religii i chcesz ich (rodziców) spytać skąd wiedzą że to święto np nie obraża boga. Najlepiej swój światopogląd przedstawiaj im stopniowo, a jeśli w którymś momencie "wyczujesz" że coś jest nie tak, to lepiej odłóż to do czasu, gdy będziesz mniej od nich zależny. Ja swoim (bardzo religijnym) rodzicom powiedziałem nie dość, że prosto z mostu, to jeszcze o rok za wcześnie. Nie wiem czy osoby wierzące tą niechęć do innowierców mają w pakiecie razem z ignorancją, ale to nie jest nic miłego w rodzinie.
|
|
| obcy gatunek (907 punktów) | > Witam!> Mam prawie 15 lat, bardzo interesuje się naukami ścisłymi i polityką.> Ostatnio zbierałem informacje na temat religii i rozważałem czy bóg istnieje.> Po przeczytaniu wielu artykułów i forów zdałem sobie sprawe że boga nie ma, a jeśli by był to> popierałbym zdanie Alberta Einsteina> Wierzę w Boga Spinozy, który ujawnia się w harmonii wszechbytu, a nie w Boga, który interesuje> się losem i działaniami ludzi.Mój problem polega na tym że rodzice są katolikami, oczywiście niepraktykującymi  > chyba nie byli od 10 lat u spowiedzi, ja z rok i więcej nie zamierzam.> I jak powiedzieć że ja jestem niewierzący?> Pozdrawiam  > Powiedz tak samo, jak napisałeś w swojej notce, że masz 15 lat i dodaj, że w wolnych chwilach przemieszczasz się pomiędzy pięcioma wymiarami, bo pewnie o tym też zapomniałeś napisać w swojej notce.
|
|
 | 1 na 1 | Inwob (42 punktów) | > >Witam!> >Mam prawie 15 lat, bardzo interesuje się naukami ścisłymi i polityką.> >Ostatnio zbierałem informacje na temat religii i rozważałem czy bóg istnieje.> >Po przeczytaniu wielu artykułów i forów zdałem sobie sprawe że boga nie ma, a jeśli by był to> >popierałbym zdanie Alberta Einsteina> >Wierzę w Boga Spinozy, który ujawnia się w harmonii wszechbytu, a nie w Boga, który interesuje> >się losem i działaniami ludzi.Mój problem polega na tym że rodzice są katolikami, oczywiście niepraktykującymi  > >chyba nie byli od 10 lat u spowiedzi, ja z rok i więcej nie zamierzam.> >I jak powiedzieć że ja jestem niewierzący?> >Pozdrawiam  > >> Powiedz tak samo, jak napisałeś w swojej notce, że masz 15 lat i dodaj, że w wolnych chwilach przemieszczasz się pomiędzy pięcioma wymiarami, bo pewnie o tym też zapomniałeś napisać w swojej notce.  jeśli o to chodzi to powiedziałem tylko jedno ze zdań pewnie znanego Ci człowieka, alberta einsteina. Nie wierzysz? Google  Może to wygląda skomplikowanie ale inni użytkownicy zrozumieli moją wypowiedź.
|
|
|  | | obcy gatunek (907 punktów) |
"...>Nie wierzysz? Google  > Może to wygląda skomplikowanie ale inni użytkownicy zrozumieli moją wypowiedź... "Wobec tego, że inni użytkownicy zrozumieli Twoją wypowiedź, to ja będę tym, który nie zrozumiał ( na zasadzie wyjątku ).
|
|
-5 na 5 | Ahmed.ibn.Muhammad (-22 punktów) | >Wierzę w Boga Spinozy, który ujawnia się w harmonii wszechbytu
Żaden z Ciebie ateista.
"Wiedz że Religią jest to co nadeszło od Allaha, Błogosławionego, Najwyższego. Nie jest to czymś co zostało pozostawione dla intelektu ani ludzkich opinii."Imam al-Barbahârî
|
|
 | | Inwob (42 punktów) | > >Wierzę w Boga Spinozy, który ujawnia się w harmonii wszechbytu> Żaden z Ciebie ateista.Może to trochę dziwnie wygląda ale jestem... Bardzo dużo rzeczy się dowiedziałem  Opinie są rożne  Dziękuje za wszystkie wypowiedzi! Temat można zakończyć...
|
|
|  | -7 na 7 | Ahmed.ibn.Muhammad (-22 punktów) | >Może to trochę dziwnie wygląda ale jestem... Quran mówi: 1 Czy widziałeś tego, który za kłamstwo uważa religię?
2 To jest ten, który z pogardą odpycha sierotę,
3 który nie zachęca do nakarmienia biednego.
(107: al-Ma'un)
"Wiedz że Religią jest to co nadeszło od Allaha, Błogosławionego, Najwyższego. Nie jest to czymś co zostało pozostawione dla intelektu ani ludzkich opinii."Imam al-Barbahârî
|
|
| | |  | -6 na 6 | Ahmed.ibn.Muhammad (-22 punktów) | > Życzę ci tak, jak i wróżę: jesteś proroczkiem tak przewrotnym, jak będziesz >przelotnym. Co z tego że mi dasz minusu prześladowco religijnych? Czy dzięki temu córka spojrzy na Ciebie piękniejszym wzrokiem,słońce oświetli Twój poranek? 1 Ci, którzy nie wierzą, spośród ludzi Księgi, jak i bałwochwalcy, nie zmienili się, dopóki nie przyszedł do nich jasny dowód: 2 Posłaniec od Boga, który recytuje oczyszczone karty, 3 zawierające pisma prawdziwe. 4 Ci, którzy otrzymali Księgę, rozdzielili się dopiero wówczas, kiedy przyszedł do nich jasny dowód. 5 Zostało im nakazane tylko, aby czcili Boga, wyznając szczerze Jego religię - tak jak hanifowie odprawiali modlitwę i dawali jałmużnę. To jest religia prawdziwa. 6 Zaprawdę, ci, którzy nie uwierzą, spośród ludzi Księgi i bałwochwalcy, będą w ogniu Gehenny, gdzie będą przebywać na wieki. Oni są najgorsi ze stworzeń! (98:al-al-Bayyina)
"Wiedz że Religią jest to co nadeszło od Allaha, Błogosławionego, Najwyższego. Nie jest to czymś co zostało pozostawione dla intelektu ani ludzkich opinii."Imam al-Barbahârî
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | O, Miłujący Prawdę zmienił sektę?  A może jesteś jego bratem bliźniakiem?
|
|
| | | |  | 7 na 7 | placownik (17853 punktów) |
> Oni są najgorsi ze stworzeń!Oznacza to, że są najgorszymi ze wszystkich stworzeń Boga, gorszymi nawet od zwierząt, ponieważ zwierzęta nie posiadają rozumu ani siły, lecz ludzie ci odrzucili Prawdę mimo posiadania rozumu i autorytetu" (The Meaning of Quran, Muhammad Akbar, Pakistan). Wzywam do zaprzestania zaśmiecania forum koranicznymi mądrościami. Jeśli masz swój rozum to spróbuj go samodzielnie używać. Na własną odpowiedzialność. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Co z tego że mi dasz minusu prześladowco religijnych? Czy dzięki temu córka spojrzy na Ciebie piękniejszym wzrokiem,słońce oświetli Twój poranek? Napiszę ci o różnicy między nami - dla mnie ważniejszym jest, jak ja na siebie i na słońce patrzę. > 1 Ci, którzy nie wierzą, Ale mój punkt widzenia jest dla ciebie nie do wiary, bo to kwestia rozumu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Ale mój punkt widzenia jest dla ciebie nie do wiary, bo to kwestia rozumu. > Odrobinkę wyrozumiałości dla potrzeby stosowania substytutu.  Coś Ty! Kiedyś, to można było kopnąć, a teraz tylko tortury główne - myśleniem.
|
|
| | | | |  | Muhammed_ibn_Talal (-24 punktów) (zablokowany) | >dla mnie ważniejszym jest, jak ja na siebie i na słońce patrzę.
I na pytanie czyje to dzieło odpowiadasz:"NIKOGO/NICZEGO albo NIE WIEM".
Ewolucja wykształciła w człowieku zdolność do dostrzegania w świecie śladów Boga Wszechmogącego,jakoś bardzo mnie dziwi że nieliczna grupa ludzi na świecie nie posiada takiej oczywistej dla ponad 5 miliardowej populacji umiejętności.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | zachaj (5239 punktów) | >>dla mnie ważniejszym jest, jak ja na siebie i na słońce patrzę. >I na pytanie czyje to dzieło odpowiadasz:"NIKOGO/NICZEGO albo NIE WIEM". >Ewolucja wykształciła w człowieku zdolność do dostrzegania w świecie śladów Boga Wszechmogącego,jakoś bardzo mnie dziwi że nieliczna grupa ludzi na świecie nie posiada takiej oczywistej dla ponad 5 miliardowej populacji umiejętności.
Wirusy potrafią zaatakować nawet cała populację ale zawsze znajdzie się kilku którzy potrafią się obronić.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Psyk (14071 punktów) | Jak nie jehowi to syn Allaha. Świrów na "racjonaliście" chyba więcej niż racjonalistów.
|
|
| |  | 7 na 7 | maciek (1053 punktów) | > >Może to trochę dziwnie wygląda ale jestem...> Quran mówi:To,że Quran coś mówi, nie znaczy wcale,że tak jest. Podobnie zresztą, jak wiele innych ksiąg.
|
|
| | |  | | darlove (2804 punktów) | To nie żaden Koran, a po prostu prorok (jak z koziej ... trąbka) Muhammad. Niektórzy wierzą, że coś tam jakiś bóg, chyba żydowski, do niego bełkotał, a ten to spisywał. Ryzykowne stwierdzenie, bo można wykazać, że Koran jest w niezgodzie z Talmudem w wielu miejscach (Bóg przeczący sobie?). O chrześcijaństwie w ogóle nie wspominam. A summa summarum - wszystko to są bajki, a to je odróżnia od zwykłych, że są bardzo niebezpieczne.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
4 na 4 | stokrotka (877 punktów) | Witaj.
Moim zdaniem to nie sprawa w stylu szybkiego zdzierania plastra. U mnie to był proces. W rozmowach na różne tematy wypowiadałam swoje zdanie, często odbiegające od tego jak świat postrzegali rodzice. U mnie to może było prostsze, bo moja "przemiana" nie dokonywała się tylko we mnie, nie ukrywałam swoich wątpliwości, na głos zadawałam pytania. Rodzice wprawdzie nie potrafili odpowiedzieć najczęściej, ale niejako wiedzieli, że "coś się dzieje". Stąd w dniu, w którym wprost w trakcie rozmowy na temat wiary nazwałam się jako ateistka - już nie było wielkiego zaskoczenia.
Moja rada - skup się na sobie, na nauce, na poznawaniu świata, czytaniu, pytaniu, szukaniu odpowiedzi - przy czym odsłoń nieco zasłony, rozchyl nieco drzwi do Twojego pokoju, by do rodziców docierało, że Ty nie jesteś bierny, że zmieniasz poglądy itd. Sam zobaczysz, że przyjdzie moment, gdy tak po prostu powiesz coś co rodzice już będą przeczuwać. I tyle.
Pozdrawiam
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
| Faith (3864 punktów) | mam 17 lat i mam ten sam problem, po zastanowieniu stwierdziłam ,że jak na razie rodzicom tego nie powiem ,chociaż przeraża mnie że mama robi się coraz bardziej religijna...czasami ma ochotę jej powiedzieć , szczególnie wtedy gdy mówi ,że powinnam jeść mięso, bo bóg stworzył zwierzęta dla ludzi...(jestem wegetarianką)
sądzę że nikt z forum nie rozwiąże za ciebie tego problemu, ty najlepiej znasz swoich rodziców i możesz domyślić się jaka będzie ich reakcja .nie warto mówić , gdyby to popsuło wasze relacje,
|
|
 | 2 na 2 Kali (195 punktów) (zablokowany) | >mam 17 lat i mam ten sam problem, po zastanowieniu stwierdziłam ,że jak na razie rodzicom tego nie powiem ,chociaż przeraża mnie że mama robi się coraz bardziej religijna...czasami ma ochotę jej powiedzieć , szczególnie wtedy gdy mówi ,że powinnam jeść mięso, bo bóg stworzył zwierzęta dla ludzi...(jestem wegetarianką) >sądzę że nikt z forum nie rozwiąże za ciebie tego problemu, ty najlepiej znasz swoich rodziców i możesz domyślić się jaka będzie ich reakcja .nie warto mówić , gdyby to popsuło wasze relacje, >
Warto, tylko trzeba miec argumenty i dobrze jest znać katolicyzm, aby dyskusja była merytoryczna. Wiekszość katolików, naet tych praktykujących słabo zna sowją religię i jak zobacza, że ktoś niewierzący zna ją lepiej, a przy okazji jest dobrym człowiekiem, naprawdę przestają zrzędzić.\ Co najwyżej sie modlą o łaskę wiary dla nas, ale to mi akurat nie przeszkadza...
|
|
|  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Warto, tylko trzeba miec argumenty
Niczego nie trzeba: Konstytucja RP Artykuł 53 1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
>... i dobrze jest znać katolicyzm... Ile jeszcze religii trzeba znać, żeby być dobrym niewierzącym?
|
|
| |  | 2 na 2 Kali (195 punktów) (zablokowany) | >>Warto, tylko trzeba miec argumenty > Niczego nie trzeba: > Konstytucja RP Artykuł 53 >1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
Ale, żeby otrzymać wrzątek,TRZEBA podgrzać wodę, bo inaczej wrzątku nie wyprodukujesz. Wyrazęnia dotyczące konieczności czegoś mają różne konteksty, można być ZOBOWIAZANY do czegoś przez czynniki zewnętrzne, np przez prawo, albo może nie byc innej możliwości osiągnięcia danego celu, niż poprzez okreslone działania i stąd, to określone dzialanie Trzeba podjąc, bo inaczej celu osiągnąć się nie da.
>>... i dobrze jest znać katolicyzm... > Ile jeszcze religii trzeba znać, żeby być dobrym niewierzącym?
Im więcej, tym lepiej. Nigdy nie wiemy, z kim przyjdzie nam dyskutować. W ogóle dobrze jest dużo wiedzieć. Dla racjonalistów to chyba oczywiste? >
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >>>Warto, tylko trzeba miec argumenty >> Niczego nie trzeba: >> Konstytucja RP Artykuł 53 >>1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
>Ale, żeby otrzymać wrzątek,TRZEBA podgrzać wodę, bo inaczej wrzątku nie wyprodukujesz. >Wyrazęnia dotyczące konieczności czegoś mają różne konteksty, można być ZOBOWIAZANY do czegoś przez czynniki zewnętrzne, np przez prawo, albo może nie byc innej możliwości osiągnięcia danego celu, niż poprzez okreslone działania i stąd, to określone dzialanie Trzeba podjąc, bo inaczej celu osiągnąć się nie da. Jaki wrzątek? Co podgrzewać? Przecież Inwob pisze, że jest niewierzący. Co ma produkować? Większą czy cieplejszą niewierzącość?
... i odpowiedzią na to jest: tak, jak chcesz, a dobrze byłoby zwyczajnie, czyli krótko zwięźle i wyraźnie. Chyba, że lubi długo, rozwlekle mamrotać.
>> Ile jeszcze religii trzeba znać, żeby być dobrym niewierzącym? >Dla racjonalistów to chyba oczywiste? Dla jakich racjonalistów? I co ma być oczywiste? Że dobrze znać katolicyzm, żeby być niewierzącym? Jesteś pewien?
A żeby np. powiedzieć komuś, że nie wierzy w bajki, to ma wszystkie bajki poznać, czy masz jakąś listę?
|
|
| | | |  | Kali (195 punktów) (zablokowany) | >>>>Warto, tylko trzeba miec argumenty >>> Niczego nie trzeba: >>> Konstytucja RP Artykuł 53 >>>1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii. >>Ale, żeby otrzymać wrzątek,TRZEBA podgrzać wodę, bo inaczej wrzątku nie wyprodukujesz. >>Wyrazęnia dotyczące konieczności czegoś mają różne konteksty, można być ZOBOWIAZANY do czegoś przez czynniki zewnętrzne, np przez prawo, albo może nie byc innej możliwości osiągnięcia danego celu, niż poprzez okreslone działania i stąd, to określone dzialanie Trzeba podjąc, bo inaczej celu osiągnąć się nie da. > Jaki wrzątek? Co podgrzewać? > Przecież Inwob pisze, że jest niewierzący. Co ma produkować? Większą czy cieplejszą niewierzącość? Wczytaj się w moją wypowiedź doty posiadnia argumentów, czącą wyrazeń oznaczających konieczność. Nie napisałem,że ma obowiązaek prawny, tylko,że lepiej mu pójdzie rozmowa, jeśli je będzie miał > ... >>Dla racjonalistów to chyba oczywiste? > Dla jakich racjonalistów? Tych inteligentnych > I co ma być oczywiste? Że dobrze znać katolicyzm, żeby być niewierzącym? > Jesteś pewien? Jestem. > A żeby np. powiedzieć komuś, że nie wierzy w bajki, to ma wszystkie bajki poznać, czy masz jakąś listę? W słowie bajka zawiera się już pojęcie "fikcja", więc mówienie nie wierzę w bajki jest pleonazmem. Natomiast, żeby odrzucać jakiś światopogląd, powinno się go znać, choćby po to, zeby uzasadnić swój.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Wczytaj się w moją wypowiedź doty posiadnia argumentów, czącą wyrazeń oznaczających konieczność. Nie napisałem,że ma obowiązaek prawny, tylko,że lepiej mu pójdzie rozmowa, jeśli je będzie miał ??? ... aha, więc Inwob pyta: "jak powiedzieć?"- bo, że jest niewierzący i nie zamierza takiego udawać, to już zadeklarował wcześniej. Nie pyta: jak powiedzieć, by lepiej poszło?- gdyż zaistniałaby potrzeba sprecyzowania: dla kogo ma być lepiej? > > Dla jakich racjonalistów?> Tych inteligentnych Sprecyzuj związek między swoim pojmowaniem dobroci, wyrażonym w zdaniu : "dobrze jest dużo wiedzieć" i takąż oczywistością dla racjonalistów. Oczywiście na początek podaj definicję "racjonalistów", żebyśmy wiedzieli o czym gadamy. To wszystko w oczywistym kontekście tej dobroci dla wyartykułowanej (przez Ciebie  ) "powinności" w tłumaczeniu się ze swojej niewiary. > > I co ma być oczywiste? Że dobrze znać katolicyzm, żeby być niewierzącym?> > Jesteś pewien?> Jestem. De gustibus...> W słowie bajka zawiera się już pojęcie "fikcja", więc mówienie nie wierzę w bajki jest pleonazmem. Więc po co proponujesz komuś merytoryczną dyskusję na temat tego pleonazmu? > Natomiast, żeby odrzucać jakiś światopogląd, powinno się go znać, choćby po to, zeby uzasadnić swój. Niczego się nie powinno, nie rozumiesz sensu artykułu 53 Konstytucji: każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii. Z powtórnym akcentem na słowo wolność.
|
|
| | | | | |  | Kali (195 punktów) (zablokowany) | > >Wczytaj się w moją wypowiedź doty posiadnia argumentów, czącą wyrazeń oznaczających konieczność. Nie napisałem,że ma obowiązaek prawny, tylko,że lepiej mu pójdzie rozmowa, jeśli je będzie miał> ???> ... aha, więc Inwob pyta: "jak powiedzieć?"- bo, że jest niewierzący i nie zamierza takiego udawać, to już zadeklarował wcześniej.To znaczy jakiego udawać? Wierzącego czy niewierzącego? > Nie pyta: jak powiedzieć, by lepiej poszło?To o co pyta według Ciebie? Jakich słow ma użyć, czy jak ma ułożyć usta, żeby powiedzieć "Jestem niewierzący"? - gdyż zaistniałaby potrzeba sprecyzowania: dla kogo ma być lepiej? Łatwo się chyba domyślić, ze lepiej dla Inwoba jak i dla rodziców. > >> Dla jakich racjonalistów?> >Tych inteligentnych> Sprecyzuj związek między swoim pojmowaniem dobroci, wyrażonym w zdaniu : "dobrze jest dużo wiedzieć" i takąż oczywistością dla racjonalistów.> Oczywiście na początek podaj definicję "racjonalistów", żebyśmy wiedzieli o czym gadamy.Poczytaj status PSR, > To wszystko w oczywistym kontekście tej dobroci dla wyartykułowanej (przez Ciebie ) "powinności" w tłumaczeniu się ze swojej niewiary.> >> I co ma być oczywiste? Że dobrze znać katolicyzm, żeby być niewierzącym?> >> Jesteś pewien?> >Jestem.> De gustibus...> W słowie bajka zawiera się już pojęcie "fikcja", więc mówienie nie wierzę w bajki jest pleonazmem.> Więc po co proponujesz komuś merytoryczną dyskusję na temat tego pleonazmu?To Ty podałeś przykład bajki, nie ja. > >Natomiast, żeby odrzucać jakiś światopogląd, powinno się go znać, choćby po to, zeby uzasadnić swój.> Niczego się nie powinno, nie rozumiesz sensu artykułu 53 Konstytucji: każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.> Z powtórnym akcentem na słowo wolność. Patrz przykład z wrzątkiem. CHOdzi o merytoryczne uzasadnienie swoich poglądów. NIE O NAKAZ PRAWNY!!! Naprawdę to jest takie ciężkie do zrozumienia?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Poczytaj status PSR, Poczytałem. > CHOdzi o merytoryczne uzasadnienie swoich poglądów. NIE O NAKAZ PRAWNY!!! Naprawdę to jest takie ciężkie do zrozumienia? Do PSR-u się nie zapiszę - bo nie.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Gorzki (18 punktów) | OJ Adamiak, czepiasz się słówków i fomalnie możesz mieć rację ale część twoich argumentów jest kompletnie nie na temat. > ... aha, więc Inwob pyta: "jak powiedzieć?"- bo, że jest niewierzący i nie zamierza takiego udawać, to już zadeklarował wcześniej.> Nie pyta: jak powiedzieć, by lepiej poszło?- gdyż zaistniałaby potrzeba sprecyzowania: dla kogo ma być lepiej?myślę, że można założyć, że skoro ktoś cię pyta o radę, to obawia się możliwych konsekwencji. W przypadku syna katolików pytanie "jak się przyznać że jestem ateistą?" pozwala założyć, że martwi go możliwa reakcja rodziców. Bez takiego założenia, twoja odpowiedź "wyraźnie" jest w pełni poprawna ale cała dyskusja jest bez sensu. Owszem, jeśli Inwob liczy na jakąś poradę na serio, to dał za mało niezbędnych informacji (głównie o tym jak jego rodzice podchodzą do religii)... > Niczego się nie powinno, nie rozumiesz sensu artykułu 53 Konstytucji: każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.> Z powtórnym akcentem na słowo wolność. A ty najwyraźniej nie rozumiesz problemu, z jakim się zwraca Inwob. Co, ma powiedzieć rodzicom "artykuł 53 Konstytucji RP zapewnia mi prawo bycia ateistą"? Żeby usłyszeć "nie pyskuj" i dostać szlaban na internet póki się z domu nie wyprowadzi? Konstytucja zapewnia wiele rzeczy, których nie dostaniesz jak nic w tym celu nie zrobisz (np. edukację). Rodzice Inwoba mają obowiązek opiekować się nim dopóki nie skończy 18 lat (lub 26 o ile kontynuuje naukę) ale nikt nie powiedział, że rodzice nie mają prawa być złośliwi i niemili wobec swoich dzieci. Więc tak, Inwob niczego nie musi tłumaczyć i udowadniać, żeby być ateistą. Jednak ma pewne powinności, jeśli chce, by rodzice akceptowali jego decyzję. > >> I co ma być oczywiste? Że dobrze znać katolicyzm, żeby być niewierzącym?> >> Jesteś pewien?> >Jestem.> De gustibus...No tu masz teoretycznie rację - nie musisz być ekspertem od katolicyzmu, żeby być ateistą. Z drugiej strony baaardzo przydatna jest znajomość jakiejś religii jeśli chcesz z nią zerwać...
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > A ty najwyraźniej nie rozumiesz problemu, z jakim się zwraca Inwob. Najwyraźniej, to mamy inne spojrzenia na "rozumienie".  > Co, ma powiedzieć rodzicom "artykuł 53 Konstytucji RP zapewnia mi prawo bycia ateistą"? Trochę szerzej widzę pojęcie "wolność" - może np. niczego nie mówić, albo mówić co chce. > Żeby usłyszeć "nie pyskuj" i dostać szlaban na internet póki się z domu nie wyprowadzi? W życiu nie ma nic za darmo, dlatego piszę o wolności, bo to przede wszystkim wolność wyboru. Korzystnym jest przy tym zbilansować wybór z jego konsekwencjami, ale to też nie jest przymusowe. > Więc tak, Inwob niczego nie musi tłumaczyć i udowadniać, żeby być ateistą.> Jednak ma pewne powinności, jeśli chce, by rodzice akceptowali jego decyzję. Jesteś pewien, że wiesz co piszesz? Przecież on nie chce kupić butów za pieniądze rodziców, ani iść do kina. I co ma akceptacja rodziców wspólnego z już istniejącą niewiarą? Inwab tylko "nas" pyta, jak ma o tym poinformować starych, a ja traktując go jak człowieka cały czas piszę w podtekstach, że to jego sprawa, tak, jak jego sprawą jest jego światopogląd. Pytał starych, czy ma przestać wierzyć? Rodzice mogą ew. przyjąć do wiadomości i dalej to jest ich problem. > No tu masz teoretycznie rację - nie musisz być ekspertem od katolicyzmu, żeby być ateistą. Dziękuję, łaskawco.  > Z drugiej strony baaardzo przydatna jest znajomość jakiejś religii jeśli chcesz z nią zerwać... Czasem bardziej przydatna jest umiejętność czytania, bo Inwob już z nią zerwał.  A ujmując ogólniej, to Twoja rada miałaby sens przy wstępowaniu w szeregi jakiejś organizacji religijnej, a nie przy wypisywaniu z niej. Choć też niekoniecznie. A jeszcze ogólniej, żeby uderzyć w Kalego populistyczne tony, to żebyśmy wszyscy byli młodzi, zdrowi, mądrzy i bogaci. Prócz nieśmiertelni, tylko wtedy po cholerę NAM bóg? P.S. Nadal masz pewność, że nie rozumiem problemu? Już dyskusji o "problemie Inwaba" było tutaj multum, ale co mi szkodzi pogadać?
|
|
| | | | | | | |  | | Gorzki (18 punktów) | Disclaimer: wydaje mi się, ze temat założył inny piętnastolatek a Inwob się pod niego podpisał i też ma 15 lat - jeśli się mylę, to moje argumenty się odnoszą do pierwszego piętnastolatka, a w kwestii Inwoba się z Tobą zgadzam. > >A ty najwyraźniej nie rozumiesz problemu, z jakim się zwraca Inwob.> Najwyraźniej, to mamy inne spojrzenia na "rozumienie". Najwyraźniej. > >Co, ma powiedzieć rodzicom "artykuł 53 Konstytucji RP zapewnia mi prawo bycia ateistą"?> Trochę szerzej widzę pojęcie "wolność" - może np. niczego nie mówić, albo mówić co chce.Skoro się pyta "jak" powiedzieć, to najwyraźniej chce powiedzieć. Zasadniczo ja się w pełni z tobą zgadzam, co do tego co może jedna osoba sobie myśleć, mówić i robić. Tylko, że (moim zdaniem) całe Twoje rozumowanie nie bierze pod uwagę tego, że przeciętny piętnastolatek zależy w wielu kwestiach od swoich rodziców. Sposób w jaki im przekaże tą informację może doprowadzić do otwartego konfliktu albo do akceptacji, więc ma znaczenie i nic dziwnego że szuka porady. > >Żeby usłyszeć "nie pyskuj" i dostać szlaban na internet póki się z domu nie wyprowadzi?> W życiu nie ma nic za darmo, dlatego piszę o wolności, bo to przede wszystkim wolność wyboru. Korzystnym jest przy tym zbilansować wybór z jego konsekwencjami, ale to też nie jest przymusowe.No przecież o to właśnie chodzi. Jak powiedzieć, żeby konsekwencje były najbardziej korzystne dla pytającego. Zakładam po pierwsze, że pytający nie jest masochistą i nie szuka sposobu na to, by rodzice wyrzucili go z domu oraz przyjmuję, że jeśli pytającemu zależy na tym, by nie zranić rodziców, to też będę traktować to jako jego korzyść. > >Więc tak, Inwob niczego nie musi tłumaczyć i udowadniać, żeby być ateistą.> >Jednak ma pewne powinności, jeśli chce, by rodzice akceptowali jego decyzję.> Jesteś pewien, że wiesz co piszesz?Z każdą linijką mam wrażenie, że przynajmniej nie piszę jedynie po to, by się czepiać. > Przecież on nie chce kupić butów za pieniądze rodziców, ani iść do kina.Ale chce mieszkać z nimi pod jednym dachem, za który oni płacą, jeść jedzenie które oni kupują, korzystać z komputera i dostępu do internetu, który również pochodzi od rodziców. Nie wspominając o takim drobiazgu jak opinia ludzi z którymi mieszkasz pod jednym dachem. A nawet - o zgrozo - może mu naprawdę zależy na takich rzeczach jak miłość rodziców i obawia się, że jak źle sprawę rozegra, to może ten drobiazg utracić? Mój potencjalny szwagier od 4 lat nie widział się z rodzicami bo źle rozegrał "ateistyczny coming out" i nie chcą się nawzajem widzieć. > I co ma akceptacja rodziców wspólnego z już istniejącą niewiarą?Przecież nikt nie pyta, czy Inwob ma WIERZYĆ w boga. Inwob się pyta, jak ma o tym rodzicom powiedzieć. Stawką nie jest tu wiara Inwoba tylko reakcja rodziców. Pomijając nawet opcję "nie wychylaj się i udawaj", sposób w jaki Inwob przedstawi swoje poglądy może wpłynąć na to, jak rodzice będą go postrzegać - czy jako chamskiego niewdzięcznego gówniarza, czy jako dojrzałego młodego człowieka. Oczywiście o wiele więcej zależy od rodziców, ale to nie znaczy, że od Inwoba nie zależy nic. > Inwab tylko "nas" pyta, jak ma o tym poinformować starych, a ja traktując go jak człowieka cały czas piszę w podtekstach, że to jego sprawa, tak, jak jego sprawą jest jego światopogląd. Pytał starych, czy ma przestać wierzyć?No zgoda, to jest jego sprawa. Ja to wiem. Ty to wiesz. Ba nawet Inwob i wszyscy pozostali czytający to forum doskonale wiedzą, ze to jego sprawa, więc wszystkie twoje podteksty są niepotrzebne. Stwierdzasz "oczywistą oczywistość". Bo problem w tym, że jego rodzice mogą tego nie rozumieć.. Ja im tego nie mogę wytłumaczyć, ty też nie. Inwob chce im to wytłumaczyć, ale szuka porady jak. Więc jeśli chcesz się ograniczyć do stwierdzenia "Inwob, rób co chcesz" to po co się w ogóle wysilasz? > Rodzice mogą ew. przyjąć do wiadomości i dalej to jest ich problem.Dopóki Inwob jest zależny od rodziców, to ich problem jest jego problemem. Ja mam ten luksus, że ostatnie pieniądze jakich potrzebowałem od rodziców, dostałem jeszcze w poprzednim milenium. Ale niektórzy są młodsi. > >No tu masz teoretycznie rację - nie musisz być ekspertem od katolicyzmu, żeby być ateistą.> Dziękuję, łaskawco. Ależ nie ma za co. Ty ogólnie masz rację, jeśli tylko ograniczymy przedmiot rozważań do arbitralnie wybranych faktów. > >Z drugiej strony baaardzo przydatna jest znajomość jakiejś religii jeśli chcesz z nią zerwać...> Czasem bardziej przydatna jest umiejętność czytania, bo Inwob już z nią zerwał. > A ujmując ogólniej, to Twoja rada miałaby sens przy wstępowaniu w szeregi jakiejś organizacji religijnej, a nie przy wypisywaniu z niej.> Choć też niekoniecznie.Czasem bardziej przydatna jest umiejętność pamiętania całego kontekstu oryginalnej wypowiedzi. A kontekstem całej dyskusji jest: JAK PIĘTNASTOLATEK MA POWIEDZIEĆ WIERZĄCYM RODZICOM O TYM, ŻE JEST ATEISTĄ. w domyśle zakładamy, że zależy mu na opinii rodziców. Więc podtrzymuję stwierdzenie, że, przynajmniej w niektórych wypadkach, znajomość religii z którą chcesz zerwać ułatwia wyjaśnienie twej decyzji (byłym) współwyznawcom. A rodzicom zwłaszcza. Czyli w konkretnym przykładzie, "zerwanie z religią" odnosi się do wyjaśnienia swojej decyzji rodzicom, a nie do podjęcia tej decyzji. > P.S. Nadal masz pewność, że nie rozumiem problemu? Już dyskusji o "problemie Inwaba" było tutaj multum, ale co mi szkodzi pogadać?  Jeszcze większą niż przed Twoją odpowiedzią, co łopatologicznie próbuję wyjaśnić przez drugi post z rzędu. Ja wiem, że mam problemy z jasnością wypowiedzi, ale przynajmniej staram się rozumieć rozmówcę, zanim szukać takiego przedstawienia czyichś słow by przyłapać go na pozornej sprzeczności....
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Najwyraźniej, to mamy inne spojrzenia na "rozumienie". > Najwyraźniej. Przepraszam, przyjąłem zupełnie błędne założenie w tym wątku. > No przecież o to właśnie chodzi. Jak powiedzieć, żeby konsekwencje były najbardziej korzystne dla pytającego. Właśnie, a ja założyłem, że on sam o tym wie najlepiej. > Z każdą linijką mam wrażenie, że przynajmniej nie piszę jedynie po to, by się czepiać. Ja jestem zajebiście czepliwy. > Mój potencjalny szwagier od 4 lat nie widział się z rodzicami bo źle rozegrał "ateistyczny coming out" i nie chcą się nawzajem widzieć. To już po nim. > Przecież nikt nie pyta, czy Inwob ma WIERZYĆ w boga. Inwob się pyta, jak ma o tym rodzicom powiedzieć. No jasne, a ja, głupi czepiak założyłem, że on jest inteligentny, przepraszam Was. > Stawką nie jest tu wiara Inwoba tylko reakcja rodziców. No tak, teraz to zrozumiałem, dlatego tak się wszyscy męczymy dla jego i jego rodziców dobra - ja zakładałem, że stawką jest zadowolenie każdego usera z osobna. > Stwierdzasz "oczywistą oczywistość". I to jest mój następny błąd. > Bo problem w tym, że jego rodzice mogą tego nie rozumieć.. I znowu - kretyńsko założyłem, że są dorośli i to ich problem. > Ja im tego nie mogę wytłumaczyć, ty też nie. Inwob chce im to wytłumaczyć, ale szuka porady jak. Powtórzę: jak baran pomyślałem, że on jest innym człowiekiem, a nie moją kalką. > Więc jeśli chcesz się ograniczyć do stwierdzenia "Inwob, rób co chcesz" to po co się w ogóle wysilasz? Przepraszam - bo lubię pisać. > Czasem bardziej przydatna jest umiejętność pamiętania całego kontekstu oryginalnej wypowiedzi. Tak, oraz dokładne trzymanie się linii wytyczonej przez pytacza i resztę userów. > A kontekstem całej dyskusji jest:> JAK PIĘTNASTOLATEK MA POWIEDZIEĆ WIERZĄCYM RODZICOM O TYM, ŻE JEST ATEISTĄ. A ja, jak kompletny dureń uznałem, że najlepszą dla mnie odpowiedzią, oraz zupełnym przypadkiem może i dla autora, jest sugestia, że wyraźnie, czyli w podtekście założyłem, że jest co najmniej tak inteligentny, jak ja i sam będzie wiedział co z tą informacją zrobić. > w domyśle zakładamy, że zależy mu na opinii rodziców. Nie znam Was, pisałem JA dla siebie adresując do Inwoba. > >P.S. Nadal masz pewność, że nie rozumiem problemu?> Jeszcze większą niż przed Twoją odpowiedzią, co łopatologicznie próbuję wyjaśnić przez drugi post z rzędu. Sorki, jestem wolnomyślicielem. > Ja wiem, że mam problemy z jasnością wypowiedzi, ale przynajmniej staram się rozumieć rozmówcę, zanim szukać takiego przedstawienia czyichś słow by przyłapać go na pozornej sprzeczności.... Był sobie facet i prócz tego, że se był, to jeszcze był zdeklarowanym wolnomyślicielem, na tym forum tak często, jak błędnie mylonym z "ateistą". Miał ten facet dziecko. Z początku robił wszystko, by przerobić dzieciaka na swój obraz i podobieństwo, ale po kilku latach zrozumiał, że to dziecko jest innym człowiekiem. A on podświadomie chce być dla dzieciaka Bogiem, choć sam w żadnego z powszechnie znanych bogów nie wierzył, nie wierząc też w innego. Gdy to zrozumiał przestał dzieciaka lepić na swojego niewolnika i zaczął traktować tak, jak się traktuje drugiego człowieka, czyli jak myślącego i zupełnie niezależnego osobnika, czyli dostarczał informacji, a później najczęściej tylko informacji jak i gdzie samodzielnie szukać różnych informacji. Dzisiaj dziecko jest normalnym, szczęśliwym (chyba) człowiekiem, a ojciec patrzy w lustrze na przyzwoitego, zadowolonego z siebie i (po cichu) swego dziecka, faceta. Miłego dnia.  P.S. Jad bardzo ładnie napisał: Lubię myśleć o swojej Księżniczce jako o mądrej dziewczynce. Ja tylko dorzucę, że lubię myśleć o "swojej", jak o mądrym, samodzielnym człowieku, który sam buduje swoje szczęście, bez względu na to, co to słowo dla niej oznacza. Bo staram się "nie czynić bliźniemu tego, co chciałbym, aby on uczynił mnie. Możliwe, że mamy zupełnie różne gusty", jak powiedział George Bernard Shaw. P.S. Dziecko jest najprawdopodobniej wierzące. Edycja. Pewnie znowu niezrozumiale napisałem, więc dorzucę, że ogólnie wyszedłem z przygłupiego, acz podstawowego dla mnie założenia, iż nikt nie ma patentu na moje szczęście i ja nie mam na czyjeś, więc i "ateiści" nie mają monopolu na mądrość i szczęście globalne tak, jak nikt inny go nie ma.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Gorzki (18 punktów) | ech.....
nawet inteligentnemu człowiekowi nie zaszkodzi zasięgnąć cudzej opinii, choćby po to, żeby się z nią nie zgodzić ;P
|
|
 | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | > mam 17 lat i mam ten sam problem, po zastanowieniu stwierdziłam ,że jak na razie rodzicom tego nie powiem ,chociaż przeraża mnie że mama robi się coraz bardziej religijna...czasami ma ochotę jej powiedzieć , szczególnie wtedy gdy mówi ,że powinnam jeść mięso, bo bóg stworzył zwierzęta dla ludzi...(jestem wegetarianką)> sądzę że nikt z forum nie rozwiąże za ciebie tego problemu, ty najlepiej znasz swoich rodziców i możesz domyślić się jaka będzie ich reakcja .nie warto mówić , gdyby to popsuło wasze relacje,Możesz zastosować moją metodę - ja w domu udaję chrześcijanina, a mojej mamie, która uważa się za głęboko wierzącą katoliczkę, choć nie przepadającą za Kościołem, przy każdej okazji tłumaczę, że z jej poglądami bliżej jej do protestantyzmu. Czasem, jak wynika jakaś dyskusja religijna, to ściągam Biblię z półki i jej pokazuję, że to w co ona wierzy, to co mówi Kościół a to co jest napisane w tej książce to trzy różne rzeczy. Tak więc, nie nazywam otwarcie mojego światopoglądu jakąś nazwą z nieprzyjemną metką ( ateista? komuch?  ), ale i go nie ukrywam, za każdym razem prezentując argumenty i naukowe podejście. Ostatnio jak byłem w domu i po mszy, na której ksiądz gadał straszliwe głupoty, stwierdziłem, że "w Kościele Boga nie ma" i co ciekawe, po odpowiedniej argumentacji mama to przyjeła.
|
|
|  | | Vinko (209 punktów) | > Tak więc, nie nazywam otwarcie mojego światopoglądu jakąś nazwą z nieprzyjemną metką ( ateista? komuch? ), ale i go nie ukrywam, za każdym razem prezentując argumenty i naukowe podejście.Nie podoba mi się udawanie, ale w jednym stilgar masz racje. Po co obwieszczać się ateistą? Lepiej po prostu nim być. Rodzice nie głupi, zorientują się.
|
|
2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > I jak powiedzieć że ja jestem niewierzący? Wyraźnie. Pozdrawiam.
|
|
2 na 2 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >I jak powiedzieć że ja jestem niewierzący? Pytali kiedykolwiek?
|
|
3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> I jak powiedzieć że ja jestem niewierzący?Zapytaj rodziców, czy ich zdaniem Bóg wie, że w niego nie wierzysz. 
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >I jak powiedzieć że ja jestem niewierzący?> Zapytaj rodziców, czy ich zdaniem Bóg wie, że w niego nie wierzysz.  O kurrrr... i se narobi.  Osnowa-intrygant.
|
|
 | 4 na 4 | stilgar (7322 punktów) | > >I jak powiedzieć że ja jestem niewierzący?> Zapytaj rodziców, czy ich zdaniem Bóg wie, że w niego nie wierzysz.  Lepiej zapytać, czy Bóg wie, że nie istnieje?
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Lepiej zapytać, czy Bóg wie, że nie istnieje?  Fajne, tylko czy tak sformułowane służy rozwiązaniu postawionego w wątku problemu? A moje pytanie wyjściowo było pomyślane jako adresowane do ogółu (tzw. reklama społeczna) i w tej wersji miało postać "Czy sądzisz, że Bóg nie widzi, że w niego nie wierzysz?"
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
2 na 2 | Creo (14 punktów) | Witam serdecznie.
Sam jestem niewiele starszy od Ciebie i swój coming out miałem stosunkowo niedawno. Jeśli mogę Ci coś poradzić, to ważne żebyś nie dopuścił do agresywnej atmosfery w czasie rozmowy z rodzicami.
Widzę, że poradzili Ci mieć w zanadrzu parę argumentów broniących twojego spojrzenia na wiarę. Pamiętaj, że wielu ludzi bardzo uczuciowo traktuje swoje poglądy, atak na nie będzie atakiem na nich, a wtedy o kłótnie nie trudno. Sam najlepiej znasz swoich rodziców. Jeśli uważasz, że wskórasz coś wytykając irracjonalność ich poglądów to możesz spróbować.
Moim zdaniem bezpieczniej jest jednak wybrać inną drogę. Przede wszystkim uświadomić rodziców, że jesteś już na tyle duży aby mieć własne zdanie na pewne sprawy. Sprawić, aby zobaczyli jak czujesz się w sytuacji gdy narzucają Ci swoją filozofie. Spróbuj odwrócić sytuacje: "co by było gdyby ktoś was zmuszałby do ateizm" itp.
|
|
2 na 2 | jakby_gargantua (16 punktów) | > Wierzę w Boga Spinozy, który ujawnia się w harmonii wszechbytu, a nie w Boga, który interesuje się losem i działaniami ludzi.Brzmi nieco jak wiara w naturę, ale w naturę świata nie trzeba wierzyć, łatwo ją udowodnić i opisać. Po co nazywać ją bóstwem jakiegokolwiek typu ? Natura nawet nie oczekuje, żeby tytułować ją z wielkiej litery jak sugeruje edytor tego forum.  > I jak powiedzieć że ja jestem niewierzący?Jeśli obawiasz się szoku kulturowego to posłuchaj mojej historii. Moje zainteresowania, podobne do Twoich, nauka i rozumowanie wtedy oparte wyłącznie na empiryzmie doprowadziły mnie do momentu gdzie moje przekonania zaczęły po prostu objawiać się w czynach. Wyjście z szafy odbyło się przy okazji wizytowania ekipy z poświęconym obrazem w domu mojej babki w towarzystwie licznej, bo wielodzietnej rodziny ojca. Odmówiłem składania hołdów i stwierdziłem że to idiotyczne. Przy okazji stwierdziłem, że nie wierze. Przez pół godziny byłem bardziej popularny niż tamta ikona kultu.  Przygotowanie się do rozmowy, jak kilkoro forumowiczów Ci radziło to podstawa. Ja w czasie rewizji swoich poglądów przeczytałem biblie kat. i nawet tą Antona Szandora la Veya. Było do mnie kilkanaście pielgrzymek rodzinno-religijnych. Co ciekawe, w połowie przypadków rozmowa kończyła się na moim pytaniu o imię boga chrześcijańskiego, życzę Ci takiego poziomu rozmówców, to ułatwia sprawę.  Od razu używałem silnych argumentów i dość szybko uciąłem wszystkie głowy hydrze. Potem była sielanka i zabawne dla mnie chwile konsternacji przy mojej postawie w czasie świąt i innych podobnych okazji. Sprzeciw bywa poświęceniem w pewnym stopniu, ale nie uważam za zdrowe utrzymywanie równie urągających pozorów.> Pozdrawiam  Pozdrawiam i odwagi
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|