Fundacja Nasze potrzeby same w sobie zakładają paradoks egzystencjalny. Zdobycie środków na ich zaspokojenie również implikuje ten paradoks. Z wiekiem albo zyskujemy potencjał, by je zaspokajać, albo ten potencjał tracimy, lub też jednocześnie i to i to ma miejsce. Myślę, że łatwym do udowodnienia jest fakt, że sama nazwa grupy, która odnosi sukces implikuje w dużej części ten sukces... i to w bardzo łatwy sposób. Załóżmy, że nazwa, która jest tak różna od wszystkiego, co ma znamiona łatwego skojażenia jest wyznacznikiem sukcesu. Innymi słowy "nazwa nie może się z niczym kojażyć". Przykład? Są nazwy, które prawie nikomu z niczym się nie kojażą. Np. Adidas, choć jest skrótem od imienia i nazwiska założyciela Adolfa, czyli Adi Daslera, nie za bardzo macechy skojażeń. Jego brat, odstępując od jego inicjatywy założył firmę (zdaje się) Nike, która już jakoś się kojaży i odniósł mniejszy sukces. Podobnie jest z nazwą Sefora (musiałem to zmienić), która była zdaje się żoną Mojżesza, czy też innego ojżesz, a dziś słabo się kojarzy. Weźmy też na tapetę nazwę Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Nazywa się jak się nazywa, ale mało co zastanawiamy się nad tym, że to zbitek słów, które nie implikują nawet co jest celem fundacji. Użycie słowa "Orkiestra" mogłoby być uważane za absurd, a podkreślenie tego, iż ta orkiestra jest wielka i z tego powodu wynika pomoc, która ma znamiona święta, święta, które wynika z reszty nazwy? To w sumie z założenia nic nie mówi, ale sama fundacja swoim potencjałem ma na celu nadać znaczenie słowom, którym początkowo znaczenia brakuje. To jest punkt wyjścia. Gdyby była to "Fundacja Jurka Owsiaka", i to jeszcze na koniec dodano by wykrzyknik, każdy byłby zdolny do obarczenia odpowiedzialnością tego, albo to, co za tym stoi, a tak zbitek bez-, albo małoznaczeniowy implikuje coś na wzór maski. Maski, która maskuje potencjał tak dobrze, że ten potencjał rozwijając się absolutnie zamaskowany ma szansę wykorzystać wszelkie atrybuty, aby podkreślić coś, co tylko jest i jest wręcz "pustką bezznaczeniową" (nie ma te określenie nikogo urazić z założenia), a świtnie pasuje do teorii, że nikt tu nie będzie podkreślał jakiś nierealnych ideałów, którym trzeba mantrować pokłony. Ta pustka implikuje brak tej mantry, więc nikt nie musi bić pokłonów totemowi z założenia, a jednak potencjał, który z tego wynika zmusza do tego wszystkich świadomie i nieświadomie. Z nazwy WOŚP nie wynika wogóle komu pomaga i jak, a jednak prawie wszyscy doskonale to wiedzą i tej misji się oddają. Podczas gdy ta akcja jest największą, wszelkie fundacje o nazwie implikującej pomoc z imienia i nazwiska nie wychodzą poza współczucie drobnej grupy, która jest tylko w stanie posmucić się odrobinkę na wykserowanej drobnej ulotce rozdawanej przy kasie w hipermarkecie.
Moją więc propozycją jest stworzenie czegoś podobnego. Można stworzyć coś, co każdy będzie chciał dofinansować, tylko po to, by pochwalić się odwagą w czynieniu rzeczy absurdalnych. Potraktuje coś takiego jak "wyczyn", którym będzie mógł pochwalić się w pracy. Jednocześnie, wraz z realizacji tego projektu będzie można być w stanie zaistnieć dzięki władaniu na tyle potężnym kapitałem, gdyż ten kapitał będzie skupiał wokół siebie inny kapitał.. ze względu na politykę kumulacji kapitału. Mając ten kapitał i realizując zamówienia.. można się przecież dogadać, że jeśli ktoś robi coś dla nas za pieniądze, to musi wywalić pieniądze na coś innego dla nas.. tylko dlatego, że to on to robi, a nie ktoś inny. Mój pomysł ma charakter absurdu, jako, że absurd jest pierwszą najlepszą odpowiedzią na paradoks.. w tym przypadku paradoks zaspokajania potrzeb. Proszę o komentarz: "Fundacja Wspierania Polskiej Inicjatywy Eksploracji Kosmosu 'Cosmox'" |