Racjonalista - Strona głównaDo treści
O seksie prawie racjonalnie...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
20-01-2010 23:49Małgorzata (3242 punktów)O seksie prawie racjonalnie...
Ocena 11 na 11
   Mało kto traktuje dziś seks jako czynność służącą jedynie prokreacji. Kiedyś naturalny efekt współżycia - ciąża - dzisiaj bywa postrzegany jako kłopotliwy "produkt uboczny" miłosnych igraszek. W centrum uwagi obu płci znalazł się orgazm. Póki co jednak z przymrużeniem oka traktujemy możliwość korzystania z urządzeń do generowaniu tych obłędnych sekund, ale kto wie - w przyszłości takie orgazmotrony mogą zdobyć ogromną popularność - dziecka to nie zrobi, pewniejsze, niezawodne i bezpieczne źródło rozkoszy. Czyżby groził nam monoseksualizm?

   Kobiety przyjmują męskie role, niewieścieją mężczyźni. Romantyczni, zadbani i miastowi. Stereotyp silnego mężczyzny odchodzi w przeszłość. Towarzyszy temu westchnienie ulgi wielu panów, którym coraz trudniej sprostać wyzwaniu macho. Stają się metroseksualni. I pomyśleć, że ta etykietka, kiedyś prześmiewcza, pasuje dzisiaj jak ulał do mężczyzn jak z żurnala, z wygolonym torsem i starannym manicurem. Niemęskość jest na topie. Nie tak dawno za najseksowniejszego mężczyznę świata ankietowane przez Durex panie uznały Davida Beckhama. Tak, tak - tego Beckhama. No i gdzie te prawdziwe chłopy są?

   Razem ze stereotypem kobiety, którą wiecznie boli głowa, obalony został mit faceta, który zawsze chce i może. Jak się okazało - temperament seksualny nie zależy tylko i wyłącznie od płci. Styl życia, stres z tym związany, wyczerpująca praca, bądź jej brak - wszystko tu ma znaczenie. W efekcie część kobiet skarży się, że oni robią TO w 15 minut łącznie z dojazdem i zaparkowaniem samochodu; część mówi, że w TYM czasie zdążyłoby ugotować obiad razem ze zmywaniem, a końca dalej nie widać. Część w ogóle nie wie co to seks. Z facetem. Bo do wibratora rzadko która się przyzna. I czy można się dziwić, że już od dawna zaczęto wszystko wyjaśniać teorią miękkiego penisa?

   Kryzys męskości. Kryzys kobiecości. Ale się porobiło, ale się porobiło...

   Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

21-01-2010 00:00
 Ocena 10 na 10
finerbijk (17282 punktów)
Przepraszam, czy metroseksualny to taki który uprawia seks w metrze?
Analogicznie jak tramwajoseksualny i autobusoseksualny?

Pytam, bo w mojej wiosce metra nie ma
21-01-2010 00:07 
 Ocena 4 na 4
J.Szulc (5723 punktów)

Oj, biednyś Ty...
A seks w Twojej wiosce jest?

Dobry żart na początek, jednak problem jest.... Choć pewnie wiele osób do niego się woli nie przyznawać.
Ten aspekt życia, jakże ważny dla zdrowia psychicznego, najczęściej bywa pomijany, bo wstydliwy... Wolimy chować się za parawanem udawanego szczęścia, bo to lepiej wygląda.
21-01-2010 00:27 
 Ocena 8 na 8
Małgorzata (3242 punktów)
>A seks w Twojej wiosce jest?

   Może i jest, ale co to za seks. Onegdaj pewien młodzian z wioski spod Łodzi nabawił się niemocy małżeńskiej. Jej przyczyn upatrywał w czarach wrednej sąsiadki. By odczynić uroki, przez kilka miesięcy sikał na brzozową miotłę. Podobno mu pomogło.

   Pozdrawiam

kol jom hu hizdamnut chadasza
21-01-2010 00:43 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

A ja słyszałam, że trzeba siusiać "pod wiatr"

Pozdrawiam... Dzięuje za "wciągające" wątki
21-01-2010 02:08 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>A ja słyszałam, że trzeba siusiać "pod wiatr"
Tylko jak chcesz pracować przy taśmie dla dużej stabilnej firmy.
J.Szulc (5723 punktów)

A kto powiedział, że chcę pracować dla takiej firmy?
I to nie ja miałabym dokonywać takiego "odczyniania" uroków, no co Ty...
21-01-2010 12:41 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>A kto powiedział, że chcę pracować dla takiej firmy?
>I to nie ja miałabym dokonywać takiego "odczyniania" uroków, no co Ty...
Ja nic takiego nie mówiłem. Nie wrabiaj mnie w namawianie do przestępstwa.
Codex Alimentarius zakazuje takich praktyk bo urofilia to się nawet w klasyfikacje ICD-10 i DSM-IV nie mieści.
J.Szulc (5723 punktów)

art. 18, par.2 KK odpowiada za podżeganie. Kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego, musi liczyć się z konsekwencjami.
Czy ja jestem aż tak naiwna, żeby samej pchać się na ławę oskarżonych?
No co Ty...
21-01-2010 14:19 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Czy ja jestem aż tak naiwna, żeby samej pchać się na ławę oskarżonych?
>No co Ty...
Czy to ma być przyczyna związków partnerskich?
J.Szulc (5723 punktów)

Ława oskarżonych i związki partnerskie - czegoś tu nie rozumiem...
21-01-2010 18:18 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Ława oskarżonych i związki partnerskie - czegoś tu nie rozumiem...
...żeby samej pchać się na ławę oskarżonych
J.Szulc (5723 punktów)

E tam. Nigdzie się nie pcham. Zwłaszcza tam i to za nakłanianie do czynów przestępczych
Znam tyle ciekawszych powodów

Jakby co, to właśnie wróciłam na "drogę prawdy", więc pa
21-01-2010 19:22 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Jakby co, to właśnie wróciłam na "drogę prawdy", więc pa
Znaczy co zmieniłaś orientację?
J.Szulc (5723 punktów)

O matko wierzgająca.... za żadne skarby świata nie oddam swoich babskich atutów!
Zgiń, przepadnij za takie insynuacje
21-01-2010 21:36 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>O matko wierzgająca.... za żadne skarby świata nie oddam swoich babskich atutów!
>Zgiń, przepadnij za takie insynuacje
Ok przyzwyczaiłem się już do tego, że nie muszę wszystkiego rozumieć, ale żeby od razu ginąć z tego powodu?
To niech już ginę przynajmniej za dwa nie rozumiem.
gama (1062 punktów)
>A ja słyszałam, że trzeba siusiać "pod wiatr"

Panie też tak potrafią? Uruchamiam wyobraźnię.
21-01-2010 14:13 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Aż boję się wyobrazić sobie, co też sobie wyobrażasz
21-01-2010 18:53 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Aż boję się wyobrazić sobie, co też sobie wyobrażasz
Może to, P-Mate.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
21-01-2010 19:11 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Osnowa, Ty szperaczu internetowy
Wcale nie chcę chodzić do "koedukacyjnych" ubikacji
21-01-2010 19:51 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>nie chcę chodzić do "koedukacyjnych" ubikacji
W idei tego wynalazku nie chodzi o przymus chodzenia, a o możliwość stania.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
J.Szulc (5723 punktów)

Nieważne!
I tak nie chcę
21-01-2010 21:02 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)


No to - trudno.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
22-01-2010 09:29 
 Ocena 1 na 1
gama (1062 punktów)

Przydałaby się ścieżka dźwiękowa do obrazka.
Proponuję znany hicior "hej, dziewczyno spójrz na misia"
22-01-2010 09:00 
 Ocena 1 na 1
gama (1062 punktów)
>>Aż boję się wyobrazić sobie, co też sobie wyobrażasz
>Może to, P-Mate.

Nie, nie to.
elguapo.salon24.pl/121017,bajka-o-domyslnosci
22-01-2010 09:10 
 Ocena 1 na 1
gama (1062 punktów)
>Aż boję się wyobrazić sobie, co też sobie wyobrażasz

Niepotrzebnie. Nie takie rzeczy się już widziało.
www.wprost.pl/ar/64308/Pissing-w-operze/?I=1132
21-01-2010 00:45 
 Ocena 6 na 6
Autografka (10638 punktów)
>przez kilka miesięcy sikał na brzozową miotłę. Podobno mu pomogło.

A jak to wpłynęło na miotłę?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 01:02 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>przez kilka miesięcy sikał na brzozową miotłę. Podobno mu pomogło.
>A jak to wpłynęło na miotłę?

A jak miało wpłynąć? Stoi jak stała...
21-01-2010 01:10 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>A jak miało wpłynąć? Stoi jak stała...

Po takiej impregnacji, to chyba nawet lepiej niż przed nią.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 07:25 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Po takiej impregnacji, to chyba nawet lepiej niż przed nią.
Zwłaszcza na mrozie.
stilgar (7322 punktów)
>>Po takiej impregnacji, to chyba nawet lepiej niż przed nią.
>Zwłaszcza na mrozie.

A mi sie zawsze wydawało, że na mrozie to gorzej stoi...
21-01-2010 18:24 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>A mi sie zawsze wydawało, że na mrozie to gorzej stoi...
Miotła lepiej
gama (1062 punktów)
>A jak miało wpłynąć? Stoi jak stała...
Niektórzy twierdzą, że ten stan stania jest bardzo pożądany
21-01-2010 01:09 
 Ocena 8 na 8
Małgorzata (3242 punktów)
>A jak to wpłynęło na miotłę?

   Tego nikt nie wie. Jedno jest pewne - ja na innej latam.

   Pozdrawiam

kol jom hu hizdamnut chadasza
Myflowers (2721 punktów)
>>A jak to wpłynęło na miotłę?
>   Tego nikt nie wie. Jedno jest pewne - ja na innej latam.
>   Pozdrawiam
>
kol jom hu hizdamnut chadasza


Pozdrawiam koleżankę

M.

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
21-01-2010 01:51 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>>A seks w Twojej wiosce jest?
>   Może i jest, ale co to za seks. Onegdaj pewien młodzian z wioski spod Łodzi nabawił się niemocy małżeńskiej. Jej przyczyn upatrywał w czarach wrednej sąsiadki. By odczynić uroki, przez kilka miesięcy sikał na brzozową miotłę. Podobno mu pomogło.

To nie tylko tania terapia, ale i zgodna z nauczaniem UOŚia.
ramichael (36666 punktów)
>By odczynić uroki, przez kilka miesięcy sikał na brzozową miotłę. Podobno mu pomogło.
I to był błąd - powinien nasiusiać do kościoła przez dziurkę od klucza! Wtedy od razu by pomogło!

21-01-2010 00:27 
 Ocena 5 na 5
stilgar (7322 punktów)

>Ten aspekt życia, jakże ważny dla zdrowia psychicznego, najczęściej bywa pomijany, bo wstydliwy... Wolimy chować się za parawanem udawanego szczęścia, bo to lepiej wygląda.

I pomimo tego, że tyle ludzi jest nieszczęśliwych w związku i widzi tylu innych narzekających na swoje związki i całą resztę, która udaje, że jest ok, to dalej nie widzą, że skoro wszystkim źle, to chyba w tym modelu jest coś nie tak... Może to i sie sprawdzało 40 tysiecy lat temu, bo w grupie w końcu łatwiej przetrwać, ale teraz?
21-01-2010 00:45 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Ludzie boją się (chyba) (jeszcze) kontroli społecznej, tudzież opinii....
Mam nadzieję, ze do czasu...
21-01-2010 02:13 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Ludzie boją się (chyba) (jeszcze) kontroli społecznej, tudzież opinii....
No co ty a impotencja, oziębłość i inne choroby weneryczne to myślisz, że nie straszą?
>Mam nadzieję, ze do czasu...
też mam
pavvel (8272 punktów)
> impotencja, oziębłość i inne choroby weneryczne

hmmm...
21-01-2010 18:51 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>> impotencja, oziębłość i inne choroby weneryczne
>hmmm...
A jak inaczej można się zarazić impotencją albo oziębłością jeżeli nie w wyniku współżycia?
Nie ma współżycia płciowego to choroba nie występuje.
To taka analogia do oficjalnej wersji uzależnienia od narkotyków wg. której popadasz w uzależnienie przez to, że spróbujesz.
21-01-2010 14:17 
 Ocena 1 na 1
gama (1062 punktów)
>Ludzie boją się (chyba) (jeszcze) kontroli społecznej, tudzież opinii....

E, Natura to wszystko źle urządziła. Seks powinien służyć wyłącznie prokreacji.
A potem to się powinno w aptekach kupować pastylki na orgazmy.
producentom wibratorów ten pomysł nie przypadnie do gustu
21-01-2010 14:20 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

A przestań mi tu! Zaraz - teraz - już!
fajnie jest, jak jest... Tylko dobrać się w tę satysfakcjonującą parę bywa trudno... Jednak nikt nie mówił, że to musi być łatwe
gama (1062 punktów)
>A przestań mi tu! Zaraz - teraz - już!
>fajnie jest, jak jest...

Taka pastylka jest kwestią niedalekiej przyszłości. Ludzie mają coraz mniej czasu dla siebie i coraz mniej potrzebują siebie nawzajem. Jak pisał ojciec-założyciel z Tarsu staną się samolubni (to już chyba widać?)

Zaś sex wykorzystując najnowsze zdobycze elektroniki będzie być może odbywał się na poziomie mózgów partnerów? czytelnia.onet.pl/0,1131,0,1,nowosci.html
22-01-2010 08:53 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Zaś sex wykorzystując najnowsze zdobycze elektroniki będzie być może odbywał się na poziomie mózgów partnerów?
   Fajnie, nareszcie będzie seks dla własnej przyjemności.
22-01-2010 11:58 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>   Fajnie, nareszcie będzie seks dla własnej przyjemności.
A jak na razie to jest to akt altruizmu czy jak mam to rozumieć?
22-01-2010 13:32 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Fajnie, nareszcie będzie seks dla własnej przyjemności.
>A jak na razie to jest to akt...
   I to jest dobra konstatacja.

>... czy jak mam to rozumieć?
    Lepiej zrozumieć mało niż zrozumieć źle - napisał Anatole France.
22-01-2010 16:19 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>    Lepiej zrozumieć mało niż zrozumieć źle - napisał Anatole France.
Mało rozumieć lepiej a jak się dobrze tego lepiej wystraszyć to tylko zostać mało lepiej.
22-01-2010 16:37 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>    Lepiej zrozumieć mało niż zrozumieć źle - napisał Anatole France.
>Mało rozumieć lepiej a jak się dobrze tego lepiej wystraszyć to tylko zostać mało lepiej.
   Czyli i tak lepiej, niż dużo gorzej.
   Aleś Ty cwaniak - jak se nie pogorszysz, to i tak masz lepiej.
Smith (10069 punktów)
>   Aleś Ty cwaniak - jak se nie pogorszysz, to i tak masz lepiej.
Tak. Ponieważ: "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"
( mądrość ludowa autorstwa nie znanego )
J.Szulc (5723 punktów)

Ja tam zdecydowanie preferuję przeżywanie takich wzniosłych uczuć we dwoje. Pastylki niech sobie łykają Ci, którzy mają jakieś problemy w komunikacji, bądź posiadają takie wyuzdane potrzeby, że nie mogą (dobrowolnie) znaleźć chętnych

Nie strasz mnie tu aż taką samotnością
22-01-2010 11:34 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>Ja tam zdecydowanie preferuję przeżywanie takich wzniosłych uczuć we dwoje.

Jak to: "Ja .. we dwoje" - dlaczego nie 'My .. we dwoje'?
J.Szulc (5723 punktów)

- "bo do tanga trzeba dwojga"
Na razie teoretyzuję
22-01-2010 12:44 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Ja tam zdecydowanie preferuję przeżywanie takich wzniosłych uczuć we dwoje.
>Jak to: "Ja .. we dwoje" - dlaczego nie 'My .. we dwoje'?
   

   Brawa za wychwycenie hipokryzji, a możesz napisać, dlaczego "My, we dwoje", zamiast poprzedniego?
   Jestem także ciekawy, dlaczego napisałeś "My" z wielkiej litery.
22-01-2010 20:06 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)

> (..) "My" z wielkiej litery.

..ponieważ stanęło na początku zdania jak zastąpione "Ja"
[o ew. wpływie poimieninowego chłodnika chmielowego nie wspomnę, bom go nieświadom i proszę mi nie dokuczać żadnym hałasem]
22-01-2010 21:30 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>> (..) "My" z wielkiej litery.
>..ponieważ stanęło na początku zdania jak zastąpione "Ja"
   Aha.

> [o ew. wpływie poimieninowego chłodnika chmielowego nie wspomnę, bom go nieświadom i proszę mi nie dokuczać żadnym hałasem]
   Jasne, zdrowia życzę, Heniu(?), ale umkło Ci pytanko: dlaczego "My .. we dwoje" jest lepsze od "Ja .. we dwoje"?
22-01-2010 20:36 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>napisałeś "My" z wielkiej litery.

   Wielką!!! literą.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-01-2010 21:27 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>napisałeś "My" z wielkiej litery.
>   Wielką!!! literą.
   No, widzisz, nawet Placownik się przyłączył do moich podchwytliwych pytań.

   Pozdrawiam.
24-01-2010 01:56 
 Ocena 2 na 2
Myflowers (2721 punktów)
>>napisałeś "My" z wielkiej litery.
>   Wielką!!! literą.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Z WIELKIEJ!!!!!też poprawnie, chociaż to może o moim niepoprawnym konserwatyzmie świadczy, ale taka już jestem...( konserwatyzm w odmianie też się kiedyś zmiękczało )

M.

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
placownik (17853 punktów)

>Z WIELKIEJ!!!!!też poprawnie,

   To już braliśmy, ale zawsze można powtórzyć.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Pewnie, na Zeusa!
24-01-2010 18:13 
 Ocena 1 na 1
Myflowers (2721 punktów)
>>Z WIELKIEJ!!!!!też poprawnie,
>   To już braliśmy, ale zawsze można powtórzyć.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


No to powtarzajmy i powyrzucajmy wszelkie rusycyzmy, germanizmy, łacinizmy i wszelkie "izmy". Budżety też, boć to z francuskiego. Placowniku, z całym szacunkiem, ale czasem dążenie do , wybacz, pseudoperfekcjonizmu, jest gorsze od faszyzmu.
Należałoby przekreślić wszystkie książki , w tym przede wszystkim te dzieła, które zawierają neologizmy i archaizmy.

Uzus językowy (zwyczaj językowy) - przyjęty w danej społeczności sposób posługiwania się systemem językowym, jego jednostkami i regułami ich łączenia. Uzus jest podstawą kształtowania się normy językowej.
Pozdrawiam
M.

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
22-01-2010 12:11 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Taka pastylka jest kwestią niedalekiej przyszłości. Ludzie mają coraz mniej czasu dla siebie i coraz mniej potrzebują siebie nawzajem. Jak pisał ojciec-założyciel z Tarsu staną się samolubni (to już chyba widać?)
Nowe MDMA ?
>Zaś sex wykorzystując najnowsze zdobycze elektroniki będzie być może odbywał się na poziomie mózgów partnerów? czytelnia.onet.pl/0,1131,0,1,nowosci.html
Ale o tym mówią już od 68 co najmniej. Jednak ograniczenia technologiczne związane z wytrzymałością materiałów potrzebnych by uzyskać odpowiednią wydajność urządzenia wciąż odsuwają w przyszłość jego wprowadzenie na rynek.
gama (1062 punktów)
>Nowe MDMA ?
Konstatacja raczej.

>Ale o tym mówią już od 68 co najmniej.
W ewolucji nic nie doskonali się szybko. Ale przyjdzie kryska...
I chyba nie o to chodzi, by rzeczy działy się jak na tym filmiku,(aktor się okrutnie napracował - rękami). Ja się do tej roli nie piszę.
22-01-2010 13:43 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>Nowe MDMA ?
>Konstatacja raczej.
Czego?
>>Ale o tym mówią już od 68 co najmniej.
>W ewolucji nic nie doskonali się szybko. Ale przyjdzie kryska...
>I chyba nie o to chodzi, by rzeczy działy się jak na tym filmiku,(aktor się okrutnie napracował - rękami). Ja się do tej roli nie piszę.
Spoko spoko automatyka ewoluowała na tyle, że obecność operatora jest zbyteczna. Myślę, że to raczej problem kosztów związanych z serwisem.
21-01-2010 00:52 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>I pomimo tego, że tyle ludzi jest nieszczęśliwych w związku i widzi tylu innych narzekających na swoje związki i całą resztę, która udaje, że jest ok, to dalej nie widzą, że skoro wszystkim źle, to chyba w tym modelu jest coś nie tak... Może to i sie sprawdzało 40 tysiecy lat temu, bo w grupie w końcu łatwiej przetrwać, ale teraz?

Są ludzie, którzy po prostu nie chcą być sami. W związku (nawet nie do końca udanym) zaspokajają jakieś swoje potrzeby.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 00:59 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)

>Są ludzie, którzy po prostu nie chcą być sami. W związku (nawet nie do końca udanym) zaspokajają jakieś swoje potrzeby.

I to jest ten strach o którym mówiłem (a może nie?). Ludzie tak mają od dziecka wpojone "musisz być z kimś", że sama myśl o zostaniu samemu ich przeraża. Nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby trwać w nieudanym związku ( a to, że ja dzielę związki na nieudane i udawane to zupełnie inna sprawa ).
21-01-2010 01:09 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby trwać w nieudanym związku

I bardzo dobrze. Ale są ludzie, którzy patrzą na to inaczej. Ja tam nie wybrzydzam na cudze wybory.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 06:47 
 Ocena 10 na 10
Adamiak (36436 punktów)
>>Są ludzie, którzy po prostu nie chcą być sami. W związku (nawet nie do końca udanym) zaspokajają jakieś swoje potrzeby.
   Moim zdaniem chodzi głównie o wygodę w seksie, będącym niejako "pod ręką" na co dzień. Na drugim miejscu różne odmiany poczucia bezpieczeństwa z ekonomicznym włącznie.

>Ludzie tak mają od dziecka wpojone "musisz być z kimś", że sama myśl o zostaniu samemu ich przeraża.
   Dorzuciłbym też inny aspekt sztucznych motywacji zawierania związków.

   Dostrzegam coś w rodzaju "kultury miłości", która akcentuje nie tyle "musisz z kimś być", ale także "musisz być z kimś z miłości".

   Ogólnie rzecz ujmując fetyszyzacja tego przyjemnego(?), lecz raczej nieżyciowego (statystycznie) w dłuższej perspektywie uczucia, sprawia, że spora liczba delikwentów po prostu wmawia sobie i innym, że "my się kochamy", przy czym dość symptomatyczne jest tu mówienie w liczbie mnogiej, będące niejako stawianiem partnera w sytuacji dokonanej - głupio przecie powiedzieć: gadaj za siebie, nawet jeśli ma się na ten temat zgoła odmienne zdanie.

   Najczęściej bywa, że związek nawet zawierany z miłości bilateralnej (hihi) trwa pomimo ustania motywacji początkowej, bo w trakcie gromadzą się drobne, lecz znaczące argumenty za wygodą, do której dochodzi poczucie mniejszej wartości w singlowej rzeczywistości, podsycane przez partnera znamiennym: i gdzie ty takiego drugiego głupiego znajdziesz?

   Przy czym częstszym jest zwracanie uwagi na swoją, mizerną perspektywę, niż na dwusieczność tego argumentu.

   Taki model lansowanego natrętnie przez otoczenie związku z miłości, jako najbardziej akceptowanego, włazi do łbów każdemu mniej odpornemu delikwentowi, a konformizm dopełnia reszty, żeby nie powiedzieć resztki szczęścia.

   Skutkuje to związkami pełnymi wewnętrznych napięć z powodu mniej lub bardziej niejasnego przeczucia, że coś tu nie tak, coś ten związek bardziej dla rodziny i sąsiadów, niż dla "nas", ale ciągnijmy ten wózek, no bo "we dwoje lżej".

   I każda zmiana jawi się tylko na gorsze, bo nieznane.
   I trzeba będzie życie "zaczynać od początku", jakby w tym banałku choć ciut prawdy było, że o logice nie wspomnę.

   Krótko pisząc - dostrzegam u podstaw takiej schizmy brak świadomego i pragmatycznie realizowanego egoizmu nie tylko przy zawieraniu związków, ale i w trakcie ich trwania.
Autografka (10638 punktów)

>   Skutkuje to związkami pełnymi wewnętrznych napięć z powodu mniej lub bardziej niejasnego przeczucia, że coś tu nie tak, coś ten związek bardziej dla rodziny i sąsiadów, niż dla "nas", ale ciągnijmy ten wózek, no bo "we dwoje lżej".

A kto powiedział, że związki mają być "dla nas"?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 09:22 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>A kto powiedział, że związki mają być "dla nas"?
   Otwieramy listę?- bo ja powtórnie podpisuję się pod tym pytaniem.
21-01-2010 10:21 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>A kto powiedział, że związki mają być "dla nas"?

A dla kogo?

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
21-01-2010 10:39 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>>A kto powiedział, że związki mają być "dla nas"?
>A dla kogo?

Może właśnie bardziej dla społeczności, w której żyjemy, niż dla nas.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 11:29 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>>A kto powiedział, że związki mają być "dla nas"?
>>A dla kogo?
>Może właśnie bardziej dla społeczności, w której żyjemy, niż dla nas.

A dlaczego jakaś społeczność miałaby nas obchodzić? Czemu ja miałbym obchodzić społeczność?
21-01-2010 11:34 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>A dlaczego jakaś społeczność miałaby nas obchodzić?

Nie musi Cię obchodzić. To Twoja sprawa, co robisz.

>Czemu ja miałbym obchodzić społeczność?

I nie obchodzisz jej. Te związki są korzystne dla jej trwania i rozwoju.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 12:55 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>I nie obchodzisz jej. Te związki są korzystne dla jej trwania i rozwoju.
A w krajach już rozwiniętych, bo że w rozwijających się to jeszcze jakoś zrozumiem.
21-01-2010 13:27 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>A w krajach już rozwiniętych, bo że w rozwijających się to jeszcze jakoś zrozumiem.

W rozwiniętych, dla trwania.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 14:43 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>>A w krajach już rozwiniętych, bo że w rozwijających się to jeszcze jakoś zrozumiem.
>W rozwiniętych, dla trwania.
Trwanie jest procesem statycznym, czyli sztucznym, w sensie sprzecznym z naturą świata, zbudowanego z dynamicznych interakcji.
Zresztą nawet Ania Jantar śpiewała, że "Nic nie może przecież wiecznie trwać"
21-01-2010 15:01 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)

>Trwanie jest procesem statycznym, czyli sztucznym, w sensie sprzecznym z naturą świata, zbudowanego z dynamicznych interakcji.

Owszem, ale wydaje się, że ludzie chcą trwania. Bardzo często kurczowo się trzymają tego co jest, pragną żeby zostało tak jak było, zmiany postrzegają jako negatywne. Czyż nie o tym jest ten wątek?

>Zresztą nawet Ania Jantar śpiewała, że "Nic nie może przecież wiecznie trwać"

I swego czasu, wszyscy tego słuchali, ale... nie słyszeli (bądź nie chcieli słyszeć).


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 17:12 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
Dlaczego Ty też wypowiadasz się w liczbie mnogiej w wątku na temat seksu?
Czujesz się odrobinkę skrępowana, czy jak?
21-01-2010 17:56 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Dlaczego Ty też wypowiadasz się w liczbie mnogiej w wątku na temat seksu?
>Czujesz się odrobinkę skrępowana, czy jak?

Piszę o tym, co mi się wydaje o ludziach, ich przeżyciach i potrzebach - ogólnie. Część z tego pewnie dotyczy i mnie. Ale nie wszystko.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 18:09 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Piszę o tym, co mi się wydaje o ludziach, ich przeżyciach i potrzebach - ogólnie. Część z tego pewnie dotyczy i mnie. Ale nie wszystko.
A mnie bardziej interesuje to co Ty czujesz i wiesz na swój temat, niż to co Ci się wydaje, że ludziom się wydaje.
Chciałbym się czegoś dowiedzieć a nie czytać o może być może
Autografka (10638 punktów)
>>Piszę o tym, co mi się wydaje o ludziach, ich przeżyciach i potrzebach - ogólnie. Część z tego pewnie dotyczy i mnie. Ale nie wszystko.
>A mnie bardziej interesuje to co Ty czujesz i wiesz na swój temat, niż to co Ci się wydaje, że ludziom się wydaje.
>Chciałbym się czegoś dowiedzieć a nie czytać o może być może

A co chciałbyś wiedzieć. Oczywiście w rozsądnych granicach.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 19:17 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>A co chciałbyś wiedzieć. Oczywiście w rozsądnych granicach.
Rozsądek Twój czy mój ustalamy za miarę?
Autografka (10638 punktów)
>>A co chciałbyś wiedzieć. Oczywiście w rozsądnych granicach.
>Rozsądek Twój czy mój ustalamy za miarę?

Mój.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 19:27 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Mój.
Nie wiem czy to rozsądne
21-01-2010 21:05 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Mój.
>Nie wiem czy to rozsądne

Nie wiesz.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 21:13 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Nie wiesz.
No nie wiem bardzo wielu rzeczy.
Ale może się dowiem do czego potrzebny jest ci związek?
21-01-2010 21:22 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>No nie wiem bardzo wielu rzeczy.
>Ale może się dowiem do czego potrzebny jest ci związek?

Nie lubię być sama. Lubię mieć kogoś, przy kim mogę być sobą, kto posiedzi ze mną w domu wieczorem, rozbawi mnie (albo ja jego), pocieszy, kiedy mam doła (lub ja jego). Kogoś, na kogo wsparcie mogę liczyć (i wzajemnie). Kogoś, kogo kocham, a on mnie.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 22:01 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>>Ale może się dowiem do czego potrzebny jest ci związek?
>Nie lubię być sama.
To podobnie jak Ci ludzie co pewnie myślą.
>Lubię mieć kogoś, przy kim mogę być sobą,
Na co dzień jesteś kimś innym znaczy odpowiednim dla społeczeństwa?
>kto posiedzi ze mną w domu wieczorem,
Chyba nie tylko dlatego, że jest ciemno?
>rozbawi mnie (albo ja jego), pocieszy, kiedy mam doła (lub ja jego).
Czyli w celach rozrywkowych po ciężkim dniu spędzonym wśród trwającej lub rozwijającej się społeczności.
>Kogoś, na kogo wsparcie mogę liczyć (i wzajemnie).
Samopomoc wzajemna.
Popatrz myślisz trochę inaczej niż ci co myślą, że związki pozytywnie wpływają na społeczność.
Widzę tu głównie antidotum na brak integracji społecznej.
>Kogoś, kogo kocham, a on mnie.
I tutaj nareszcie doszłaś do tematu ściśle związanego z wątkiem.
Miłość w sensie oddania czy zaspokojenia swoich ww. potrzeb?
I gdzie w tym wszystkim ten tytułowy sex zginął?
21-01-2010 23:27 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>>Nie lubię być sama.
>To podobnie jak Ci ludzie co pewnie myślą.

Być może.

>>Lubię mieć kogoś, przy kim mogę być sobą,
>Na co dzień jesteś kimś innym znaczy odpowiednim dla społeczeństwa?

Zgadłeś. W dzień jestem żabą, a wieczorem księżniczką. A może odwrotnie. Nie pamiętam.

>>kto posiedzi ze mną w domu wieczorem,
>Chyba nie tylko dlatego, że jest ciemno?

Oczywiście, że tylko z tego powodu.

>>rozbawi mnie (albo ja jego), pocieszy, kiedy mam doła (lub ja jego).
>Czyli w celach rozrywkowych po ciężkim dniu spędzonym wśród trwającej lub rozwijającej się społeczności.

Tak i to jest wyłącznie lekka rozrywka, a jakże.

>>Kogoś, na kogo wsparcie mogę liczyć (i wzajemnie).
>Samopomoc wzajemna.

Samopomoc chłopska.

>Popatrz myślisz trochę inaczej niż ci co myślą, że związki pozytywnie wpływają na społeczność.

Ludzie są różni.

>Miłość w sensie oddania czy zaspokojenia swoich ww. potrzeb?

Nie widzę sensu zastanawiania się nad tym. Jeżeli kiedyś zacznę to robić, będzie to oznaczać, że miłość się skończyła.

>I gdzie w tym wszystkim ten tytułowy sex zginął?

Jest i owszem. Ale nie w tej kategorii pojęć.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-01-2010 01:50 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Nie widzę sensu zastanawiania się nad tym. Jeżeli kiedyś zacznę to robić, będzie to oznaczać, że miłość się skończyła.
Bardzo ładnie to ujęłaś.
>>I gdzie w tym wszystkim ten tytułowy sex zginął?
>Jest i owszem. Ale nie w tej kategorii pojęć.
Tzn. pojawia się tylko w powyższej bez pojęciowej kategorii, czy masz jeszcze jakieś inne?
Np. nagły przypływ dzikiej namiętności zupełnie poza poruszanymi wcześnie kategoriami.
Albo czy partnerstwo w uprzednio przedstawianych kategoriach jest kompletne a seks jest poza tym partnerstwem?
Autografka (10638 punktów)

>Tzn. pojawia się tylko w powyższej bez pojęciowej kategorii, czy masz jeszcze jakieś inne?

Dla mnie seks nie wynika z faktu bycia w związku. Podobnie jest z miłością. Nie kocham dlatego, że jestem w związku, ale jestem w związku dlatego, że kocham i dlatego też nawiązuję relację seksualną.
Generalnie więc związek nie jest mi potrzebny do miłości (i seksu), ale miłość (i seks) są potrzebne do stworzenia związku.

>Albo czy partnerstwo w uprzednio przedstawianych kategoriach jest kompletne a seks jest poza tym partnerstwem?

Nie jest poza partnerstwem, ale umiejscowiłabym go raczej w kategorii przyczyn a nie skutków.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-01-2010 16:39 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>... Generalnie więc związek nie jest mi potrzebny do miłości (i seksu), ale miłość (i seks) są potrzebne do stworzenia związku.
Znam wiele przypadków takich dwu lub więcej związkowych przebiegających równolegle.
Myślę, że ich podłoże jest uwarunkowane biologicznie, zwłaszcza w przypadku płci pięknej.
>>Albo czy partnerstwo w uprzednio przedstawianych kategoriach jest kompletne a seks jest poza tym partnerstwem?
>Nie jest poza partnerstwem, ale umiejscowiłabym go raczej w kategorii przyczyn a nie skutków.
Zaczęłaś podaną mi listę od pozycji nr 2 czy to jest najmniej istotna przyczyna.
Autografka (10638 punktów)
>>... Generalnie więc związek nie jest mi potrzebny do miłości (i seksu), ale miłość (i seks) są potrzebne do stworzenia związku.
>Znam wiele przypadków takich dwu lub więcej związkowych przebiegających równolegle.
>Myślę, że ich podłoże jest uwarunkowane biologicznie, zwłaszcza w przypadku płci pięknej.

Związkowych przebiegających równolegle? Możesz jaśniej?

>>Nie jest poza partnerstwem, ale umiejscowiłabym go raczej w kategorii przyczyn a nie skutków.
>Zaczęłaś podaną mi listę od pozycji nr 2 czy to jest najmniej istotna przyczyna.

A co jest nr 2, bo nie chce mi się teraz wracać do list?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-01-2010 20:02 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Związkowych przebiegających równolegle? Możesz jaśniej?
No był nawet kiedyś taki serial "Matki, żony i kochanki"
>>Zaczęłaś podaną mi listę od pozycji nr 2 czy to jest najmniej istotna przyczyna.
>A co jest nr 2, bo nie chce mi się teraz wracać do list?
Nie chodzi mi o to co jest nr 2, tylko czego nie ma pod nr 1
22-01-2010 21:03 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>No był nawet kiedyś taki serial "Matki, żony i kochanki"

Powiedziałabym, że rola kochanki jest składową roli żony. To chyba nic nowego.

>Nie chodzi mi o to co jest nr 2, tylko czego nie ma pod nr 1

No to czego nie ma? Wszystko tak numerujesz?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-01-2010 21:52 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Powiedziałabym, że rola kochanki jest składową roli żony. To chyba nic nowego.
Tak. Ilu kochanków może mieć, Twoim zdaniem, żona by ten skład wypełnić?
>No to czego nie ma? Wszystko tak numerujesz?
Złotko moje Ty naj..., proszę Cię:
Jeżeli nie wycinasz zbędnych cytatów to nie oszczędzaj własnego scroll'a i przeczytaj poprzednią wiadomość.
Z całą sympatią ale naprawdę przepisywanie pytań jest trochę męczące.
A ja w dodatku jestem bardzo leniwy.
Autografka (10638 punktów)

>Tak. Ilu kochanków może mieć, Twoim zdaniem, żona by ten skład wypełnić?

To jednak mam gdybać?

>A ja w dodatku jestem bardzo leniwy.

Ja też.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-01-2010 22:09 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>To jednak mam gdybać?
A odpowiedzieć nie możesz?
>>A ja w dodatku jestem bardzo leniwy.
>Ja też.
To chyba se pogadaliśmy
Autografka (10638 punktów)

>A odpowiedzieć nie możesz?

Mogę. Jedna kochanka - jeden kochanek.

>To chyba se pogadaliśmy

I tak się rozmowa już od jakiegoś czasu nie klei.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-01-2010 22:26 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Mogę. Jedna kochanka - jeden kochanek.
Ale to nie ma żadnej podstawy biologicznej
>>To chyba se pogadaliśmy
>I tak się rozmowa już od jakiegoś czasu nie klei.
Przeszła rozsądek?
Autografka (10638 punktów)
>>Mogę. Jedna kochanka - jeden kochanek.
>Ale to nie ma żadnej podstawy biologicznej

Myślisz, że ja egzystuję poza biologią?

Poza tym nie wydaje mi się, żeby aż tak wielu ludzi miało więcej niż jednego partnera (czy partnerke) w tym samym czasie.

>Przeszła rozsądek?

Nie.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-01-2010 23:13 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Myślisz, że ja egzystuję poza biologią?
Szkoda, że nie poza uwarunkowaniami społecznymi.
>>Przeszła rozsądek?
>Nie.
To dlaczego kręcisz zamiast odpowiadać?
Autografka (10638 punktów)

>To dlaczego kręcisz zamiast odpowiadać?

Może dlatego, że zadajesz mi pokrętne pytania


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-01-2010 23:17 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Poza tym nie wydaje mi się, żeby aż tak wielu ludzi miało więcej niż jednego partnera (czy partnerke) w tym samym czasie.
Jak nie sprawdzałaś to nie wiesz.
Autografka (10638 punktów)

>Jak nie sprawdzałaś to nie wiesz.

No, nie sprawdzałam. I nie wiem.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-01-2010 23:35 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>No, nie sprawdzałam. I nie wiem.
Ale nigdy Cię nie korciło tak nawet przez chwileczkę?
Tylko nie kręć to jest proste pytanie.
Autografka (10638 punktów)

>Tylko nie kręć to jest proste pytanie.

Ale nierozsądne.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
23-01-2010 01:12 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>>Tylko nie kręć to jest proste pytanie.
>Ale nierozsądne.
Wykrakałem
Autografka (10638 punktów)

>Wykrakałem

Widać, granice rozsądku, u różnych ludzi, różne są.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
23-01-2010 12:35 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Widać, granice rozsądku, u różnych ludzi, różne są.
Ale podobno kobieta zmienną jest.
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]

Aż sprawdzę jak Ci poszło w tych testach.
Autografka (10638 punktów)

>Aż sprawdzę jak Ci poszło w tych testach.

W jakich testach?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
23-01-2010 14:20 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>W jakich testach?
Takich
Ale wyniku nie podałaś.
Cóż, jak to śpiewała Alicja M.
Autografka (10638 punktów)

> Takich
>Ale wyniku nie podałaś.

Miałam 70 pkt.

>Cóż, jak to śpiewała Alicja M.

Bardzo lubię Alicję M. Dzięki.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Smith (10069 punktów)
>Miałam 70 pkt.
To wg. katolickich wartości jestes kobieca
>Bardzo lubię Alicję M. Dzięki.
Drobiazg.
A ja lubię tekst piosenki:
"Być kobietą, być kobietą - marzę ciągle będąc dzieckiem,
być kobietą, bo kobiety są występne i zdradzieckie...
Być kobietą, być kobietą - oszukiwać, dręczyć, zdradzać
nawet, gdyby komuś miało to przeszkadzać. "

Autografka (10638 punktów)

>To wg. katolickich wartości jestes kobieca

A ja myślałam, że kobiecość jest jedna.

>A ja lubię tekst piosenki:
>"Być kobietą, być kobietą - marzę ciągle będąc dzieckiem,
>być kobietą, bo kobiety są występne i zdradzieckie...
>Być kobietą, być kobietą - oszukiwać, dręczyć, zdradzać
>nawet, gdyby komuś miało to przeszkadzać. "


Przecież to tylko literacka fikcja.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
23-01-2010 17:47 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Przecież to tylko literacka fikcja.
Ale za to jak naukowa.
Autografka (10638 punktów)
>>Przecież to tylko literacka fikcja.
>Ale za to jak naukowa.

Chyba jesteś trochę uprzedzony.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Smith (10069 punktów)
>Chyba jesteś trochę uprzedzony.
A gdzie tam, tylko świadomy.
Autografka (10638 punktów)
>>Chyba jesteś trochę uprzedzony.
>A gdzie tam, tylko świadomy.

Rozumiem, że posiadłeś wiedzę ogólną na podstawie nikłego ułamka rzeczywistości. Można i tak.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
23-01-2010 18:49 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Rozumiem, że posiadłeś wiedzę ogólną na podstawie nikłego ułamka rzeczywistości. Można i tak.
Nie dzielę swojej rzeczywistości na ułamki.
Autografka (10638 punktów)
>>Rozumiem, że posiadłeś wiedzę ogólną na podstawie nikłego ułamka rzeczywistości. Można i tak.
>Nie dzielę swojej rzeczywistości na ułamki.

Podchodzisz do sprawy holistycznie? Rozumiem. Albo nie.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Smith (10069 punktów)
>Podchodzisz do sprawy holistycznie?
I empirycznie.
>Rozumiem. Albo nie.
Być może
Autografka (10638 punktów)
>>Podchodzisz do sprawy holistycznie?
>I empirycznie.

Holistyczna empiryczność?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
24-01-2010 19:01 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)

> Holistyczna empiryczność?
Jakieś 3 mld./365 dni= sama sobie policz taką holistyczność empiryczną.
21-01-2010 12:52 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>>A kto powiedział, że związki mają być "dla nas"?
>>A dla kogo?
>Może właśnie bardziej dla społeczności, w której żyjemy, niż dla nas.
Tzn. dla mas czyli ludu pracującego.
21-01-2010 13:17 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Tzn. dla mas czyli ludu pracującego.

Raczej miałam na myśli stado.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 14:47 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Raczej miałam na myśli stado.
Stada organizują się na przeróżne sposoby, skąd ten pomysł, że związkowość jest najlepszym?
21-01-2010 15:02 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Raczej miałam na myśli stado.
>Stada organizują się na przeróżne sposoby, skąd ten pomysł, że związkowość jest najlepszym?

Nie napisałam, że jest najlepszym.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 20:03 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>>>A kto powiedział, że związki mają być "dla nas"?
>>A dla kogo?
>Może właśnie bardziej dla społeczności, w której żyjemy, niż dla nas.

Nie rozumiem. Wstępując w związek, zakładam (słusznie czy nie), że będę w nim szczęśliwy. Gdybym sądził inaczej, to nie wstępuję. Niech se inni cierpią za miliony, jeśli w ogóle ma to jakiś sens, że jeden wiążąc się uszczęśliwia kogoś trzeciego.
Nie jestem księciem, którego małżeństwo z kostropatą księżniczką może zapewnić pokój w kraju. Sądzę, że to czy jestem w związku psa z kulawą łapą nawet nie obchodzi.

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
21-01-2010 21:02 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Nie rozumiem. Wstępując w związek, zakładam (słusznie czy nie), że będę w nim szczęśliwy. Gdybym sądził inaczej, to nie wstępuję. Niech se inni cierpią za miliony, jeśli w ogóle ma to jakiś sens, że jeden wiążąc się uszczęśliwia kogoś trzeciego.

Tak, ale jest społeczne oczekiwanie (zapotrzebowanie), że ludzie będą tworzyć stałe związki po to, aby "dostarczać" społeczeństwu nowych obywateli. I myślę, że nawet to, że ludzie postanawiają być ze sobą z miłości, u części z nich może wynikać z wpojonego poczucia konieczności takiego postępowania. Jeżeli wszyscy wokół kogoś mają, to Ty najczęściej też będziesz chciał mieć.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
22-01-2010 17:07 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Tak, ale jest społeczne oczekiwanie (zapotrzebowanie), że ludzie będą tworzyć stałe związki

Jest też społeczne zapotrzebowanie na różne dobra materialne a jakoś nikomu nie śpieszy się ich rozdawać.

>po to, aby "dostarczać" społeczeństwu nowych obywateli.

Ludzi "robi się" przez przypadek, niechcący albo celowo dla siebie. Kto by zamierzał tak uszczęśliwiać społeczeństwo, byłby raczej marnym rodzicem.

>I myślę, że nawet to, że ludzie postanawiają być ze sobą z miłości, u części z nich może wynikać z wpojonego poczucia konieczności takiego postępowania.

Akurat z tym się nie spieram. Z rozmów ze znajomymi wnioskuję, że takie "myślenie" prezentują najczęściej kobiety choć i mężczyznom się zdarza. Nieraz byłem świadkiem naśmiewanie się ze starych kawalerów. Nieodmiennie mam wrażenie, że jednym nie mieści się w głowie, że ktoś może chcieć być "sam" a drugimi kieruje zwykła zazdrość.

>Jeżeli wszyscy wokół kogoś mają, to Ty najczęściej też będziesz chciał mieć.

Żartujesz? Ty masz "kogoś" jednego na całe życie a "samotna" panna może zmieniać mężczyzn z dowolną częstotliwością. Może, tylko "może", Ty masz bardziej ale ona ma przecież więcej.

>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]


Otóż to


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
22-01-2010 19:31 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Tak, ale jest społeczne oczekiwanie (zapotrzebowanie), że ludzie będą tworzyć stałe związki
>Jest też społeczne zapotrzebowanie na różne dobra materialne a jakoś nikomu nie śpieszy się ich rozdawać.

Nie widzę podobieństwa. Tworząc związek, ludzie muszą uzyskiwać także indywidualne korzyści. I uzyskują je.
Myślę, że po prostu tak, a nie inaczej potoczyła się ewolucja, najpierw biologiczna, a za nią społeczna, że trwałe związki stały się przez społeczność stanem pożądanym (statystycznie). Wcale nie jest powiedziane, że jest to optymalny wariant. Być może w przyszłości społeczeństwa wypracują całkiem odmienne modele. Kto wie?

>Ludzi "robi się" przez przypadek, niechcący albo celowo dla siebie. Kto by zamierzał tak uszczęśliwiać społeczeństwo, byłby raczej marnym rodzicem.

No to co? Kwiatek też nie jest kolorowy i pachnący po to, by pszczółka mogła się najeść, a ludzie zebrać miód, ale po to, by ta pszczółka przeniosła pyłek z pręcików na słupek. Tak to jest zorganizowane, że jedna korzyść, powoduje korzyść drugą. Wiem, że miło jest o sobie myśleć jako o istocie podejmującej całkowicie autonomiczne decyzje, ale obawiam się, że rzeczywistość jednak nam na to nie pozwala. Jesteśmy uwikłani w różnorodne zależności biologiczne i społeczne, których po części prawdopodobnie w ogóle sobie nie uświadamiamy, a które często determinują nasze decyzje. Jesteśmy tylko częścią przyrody. Ja się na to nie obrażam. Choć przyznam, że do tej myśli trzeba się przyzwyczaić.

>Akurat z tym się nie spieram. Z rozmów ze znajomymi wnioskuję, że takie "myślenie" prezentują najczęściej kobiety choć i mężczyznom się zdarza.

To jest całkiem możliwe. Myślę, że jest to uwarunkowanie ewolucyjne. Kobiety więcej ryzykują, bo to one rodzą dzieci. Stały związek daje większą szansę na powodzenie w wychowaniu potomstwa.

>Nieraz byłem świadkiem naśmiewanie się ze starych kawalerów. Nieodmiennie mam wrażenie, że jednym nie mieści się w głowie, że ktoś może chcieć być "sam" a drugimi kieruje zwykła zazdrość.

Są ludzie, którzy nie lubią innych, różniących się od nich. Pewnie gardząc innymi, naśmiewając się rekompensują sobie jakieś swoje braki (rzeczywiste bądź urojone). Mnie w zasadzie mało obchodzi to, co robią inni.

>Żartujesz? Ty masz "kogoś" jednego na całe życie a "samotna" panna może zmieniać mężczyzn z dowolną częstotliwością. Może, tylko "może", Ty masz bardziej ale ona ma przecież więcej.

To zależy, co kto lubi.

>>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]

>Otóż to
>
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.


Znowu się przyczepiłeś!?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
23-01-2010 23:13 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Nie widzę podobieństwa. Tworząc związek, ludzie muszą uzyskiwać także indywidualne korzyści. I uzyskują je.

Właśnie o tym mówię. Wiążą się dla własnej a nie społecznej korzyści. Może wychodzi to na dobre społeczeństwu ale motywy jednostek są jasne.

>Być może w przyszłości społeczeństwa wypracują całkiem odmienne modele. Kto wie?

Bardzo możliwe. Sądzę, że to, jak wszystko, co udaje nam się w postępie przewidzieć, już powoli się dzieje.

>Wiem, że miło jest o sobie myśleć jako o istocie podejmującej całkowicie autonomiczne decyzje, ale obawiam się, że rzeczywistość jednak nam na to nie pozwala. Jesteśmy uwikłani w różnorodne zależności biologiczne i społeczne, których po części prawdopodobnie w ogóle sobie nie uświadamiamy, a które często determinują nasze decyzje.

Ja tak o sobie nie myślę. Jak o tym całkowicie wolnym umyśle, który może coś tam myśleć niezależnie od wszystkiego. Zdaje mi się, że nawet w teorii jest to niemożliwe. Cały nasz umysł to różne zależności.

>Choć przyznam, że do tej myśli trzeba się przyzwyczaić.

Wystarczy sobie to tylko uzmysłowić. Później nie ma już wyjścia

>Są ludzie, którzy nie lubią innych, różniących się od nich. Pewnie gardząc innymi, naśmiewając się rekompensują sobie jakieś swoje braki (rzeczywiste bądź urojone). Mnie w zasadzie mało obchodzi to, co robią inni.

Albo zazdroszczą im po prostu, że sami nie mogą zmieniać codziennie partnerów i udają, że się naśmiewają a w duszy szlag ich trafia

>>Żartujesz? Ty masz "kogoś" jednego na całe życie a "samotna" panna może zmieniać mężczyzn z dowolną częstotliwością. Może, tylko "może", Ty masz bardziej ale ona ma przecież więcej.
>To zależy, co kto lubi.

Więc jak ma się to do tego, co mają wszyscy wokół?

>>>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]

>>Otóż to
>>
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.

>Znowu się przyczepiłeś!?

bo podoba mi się to stwierdzenie.

Pozdrawiam.

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
24-01-2010 00:08 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Nie widzę podobieństwa. Tworząc związek, ludzie muszą uzyskiwać także indywidualne korzyści. I uzyskują je.
>Właśnie o tym mówię. Wiążą się dla własnej a nie społecznej korzyści. Może wychodzi to na dobre społeczeństwu ale motywy jednostek są jasne.

Pytanie było nie o motywy, lecz o korzyść. O ile pamiętam. Pytanie, czy korzyść jednostki jest podporządkowana korzyści ogółu, czy odwrotnie?

>Wystarczy sobie to tylko uzmysłowić. Później nie ma już wyjścia

Nie ma. Ale faza buntu może wystąpić.

>Albo zazdroszczą im po prostu, że sami nie mogą zmieniać codziennie partnerów i udają, że się naśmiewają a w duszy szlag ich trafia

Może i tak. Choć właściwie, to myślę, że człowiek zawsze chce tego, czego w danym momencie nie ma. I wydaje mu się, że jeżeli to zdobędzie, to rozwiąże to wszystkie jego problemy. Tylko, że wcale tak nie jest.

>Więc jak ma się to do tego, co mają wszyscy wokół?

Nie wiem. Ale ja jestem raczej dość aspołeczną osobą.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
24-01-2010 22:36 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>>>Nie widzę podobieństwa. Tworząc związek, ludzie muszą uzyskiwać także indywidualne korzyści. I uzyskują je.
>>Właśnie o tym mówię. Wiążą się dla własnej a nie społecznej korzyści. Może wychodzi to na dobre społeczeństwu ale motywy jednostek są jasne.
>Pytanie było nie o motywy, lecz o korzyść. O ile pamiętam.

Hm. Nie bardzo. Ja od początku o motywach Chyba spieramy się bez celu w takim razie.

>Nie wiem. Ale ja jestem raczej dość aspołeczną osobą.

Rozumiem. Do zobaczenia na społecznościowym portalu

Pozdrawiam.

>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]


Nie zawsze się zyskuje, kiedy zostaje się czymś obdarzonym


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
24-01-2010 22:58 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Hm. Nie bardzo. Ja od początku o motywach Chyba spieramy się bez celu w takim razie.

Chyba na to wygląda.

>>Nie wiem. Ale ja jestem raczej dość aspołeczną osobą.
>Rozumiem. Do zobaczenia na społecznościowym portalu

Tu mnie masz. Ale i tak uważam się za odludka.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
24-01-2010 23:02 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

>Tu mnie masz. Ale i tak uważam się za odludka.

Chciałabyś
Autografka (10638 punktów)
>>Tu mnie masz. Ale i tak uważam się za odludka.
>Chciałabyś

Ale tak jest. Kiedy spraceruję, to obecność innych ludzi mnie drażni. To chyba test na odludka zdałam?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
24-01-2010 23:18 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

>Kiedy spraceruję, to obecność innych ludzi mnie drażni. To chyba test na odludka zdałam?
Można kochać ludzi, ale czasem każdy z nas potrzebuje pobyć sam. To normalne. Czy chcesz powiedzieć, ze ja też mam jakiś feler?

Dobra. Wiem. Zaraz kilka osób odezwie się, ze mam jakiś problem... ale kto będzie na to zwracać uwagę? ja nie, jakby co

Pozdrawiam znad eseju
Autografka (10638 punktów)

>Pozdrawiam znad eseju

Piszesz esej? Ja też miałam coś napisać, a siedzę tutaj. Lenistwo moje wielkie jest.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
24-01-2010 23:32 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Jak klasyczna baba, jednym okiem śledzę to, co się dzieje na forum, bo bardzo lubię "czytać" niektóre osoby , drugim "siedzę" na tekście, który piszę. Ha! Mam jeszcze kilka innych oczu dla innych, zajmujących, zajęć. Noc długa, dam radę

Sterty książek wokół, zaczepiający kot, który przepięknie patrzy mi w oczy... Jest fajnie
Mówię Ci, zabieraj Kowalską i przyjeżdżaj.
To się będzie działo
25-01-2010 00:08 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Jak klasyczna baba, jednym okiem śledzę to, co się dzieje na forum, bo bardzo lubię "czytać" niektóre osoby , drugim "siedzę" na tekście, który piszę. Ha! Mam jeszcze kilka innych oczu dla innych, zajmujących, zajęć. Noc długa, dam radę
>

A skąd Ty masz tyle oczu, J. Szulc?

>Sterty książek wokół, zaczepiający kot, który przepięknie patrzy mi w oczy... Jest fajnie
>Mówię Ci, zabieraj Kowalską i przyjeżdżaj.

A pewnie, że zabiorę. Zwłaszcza, że mam po drodze (chyba).

>To się będzie działo

Jak nie, to nie przyjeżdżam.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
J.Szulc (5723 punktów)

>A skąd Ty masz tyle oczu, J. Szulc?
- bo nie mam innego wyjścia, żeby zebrać z tego życia, ile się da. A mam wielki apetyt, jakby co...

>A pewnie, że zabiorę. Zwłaszcza, że mam po drodze (chyba).
Ten drobiazg jest do "zgrania", mam nadzieję.

>Jak nie, to nie przyjeżdżam.
A spróbuj

To i tak Cię znajdę
25-01-2010 00:13 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>To i tak Cię znajdę

A zapraszam, zapraszam.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
25-01-2010 00:16 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Dziękuję
25-01-2010 08:53 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Sterty książek wokół, zaczepiający kot, który przepięknie patrzy mi w oczy... Jest fajnie
>Mówię Ci, zabieraj Kowalską i przyjeżdżaj.
>To się będzie działo

   No nie wiem Jadźka czy to taki bezpieczny pomysł. Co się dzieje jak ja się zaczynam gdzieś wybierać, to ludzkie pojęcie przechodzi. A jak dojadę! To dopiero są cyrki.

Kilka opowiadanek na ten temat nawet popełniłam. Big wie o czym mówię, bo czytał.

   Zastanówcie się zatem z Autografką poważnie, co Wam milsze. Zabawa czy życie?
25-01-2010 10:37 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Kowalskodroga - rozumiem Twoje "dobre serduszko". Nic na siłę
Już damy radę z Autografką...
25-01-2010 19:49 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>(...) co Wam milsze. Zabawa czy życie?
>
A zabawne życie może być ?
Przejdź na ciemną stronę Mocy, a resztę już ja Ci wtłummaczę...
P.S.
Nic mi się nie stało, tylko zaczęłam z polecenia czytać "Dysfunkcję rzeczywistości".
Chyba nie skończę, bo mi się nerwy i wyrozumiłość wyczerpują. A mózg trzeszczy próbując wykrzesać z niczego białe kule energii
Autografka (10638 punktów)

>Nic mi się nie stało, tylko zaczęłam z polecenia czytać "Dysfunkcję rzeczywistości".
>Chyba nie skończę, bo mi się nerwy i wyrozumiłość wyczerpują. A mózg trzeszczy próbując wykrzesać z niczego białe kule energii

O jak możesz? Doczytaj do końca, bo warto.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
J.Szulc (5723 punktów)

Wybieram zabawne życie
Z oporami, ale idzie mi coraz lepiej. Co z tą Ciemną Stroną Mocy?
Co bym tylko nie pobłądziła
Takich zachowań mam aż nadto
21-01-2010 21:18 
 Ocena 7 na 7
placownik (17853 punktów)

   Gdybyś naprawdę chciał być sam, nie kropiłbyś pięciuset postów miesięcznie.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
21-01-2010 21:25 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>   Gdybyś naprawdę chciał być sam, nie kropiłbyś pięciuset postów miesięcznie.
   Jak zwykle masz rację - prawdziwa samotność zaczyna się po tysiącu.

   Pozdrawiam.
21-01-2010 21:48 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>>   Gdybyś naprawdę chciał być sam, nie kropiłbyś pięciuset postów miesięcznie.
>   Jak zwykle masz rację - prawdziwa samotność zaczyna się po tysiącu.

   Nie żebym nie chciał Cię czytać, ale życzę Ci, tak maksymalnie, ze dwieście?

   Pozdrawiam serdecznie

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-01-2010 09:04 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>   Nie żebym nie chciał Cię czytać, ale życzę Ci, tak maksymalnie, ze dwieście?

   Już trzecią noc nie spałem zastanawiając się, jak to wyliczyłeś?

   Bo na pytanie "po co?", kilka odpowiedzi roboczych mi się nasunęło - wypadkowa ma szansę być najbliższą prawdy.

   Miłego dnia.
22-01-2010 11:14 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>>   Nie żebym nie chciał Cię czytać, ale życzę Ci, tak maksymalnie, ze dwieście?
>   Już trzecią noc nie spałem zastanawiając się, jak to wyliczyłeś?

Mówicie może Panowie o optymalnej liczbie orgazmów na dobę?

[sorry za wcinkę, ale liczby są tak intrygujące, że trudno się powstrzymać]
22-01-2010 11:49 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Mówicie może Panowie o optymalnej liczbie orgazmów na dobę?
Może Panie bo "Barbarella" dała mi dużo do myślenia o tym zagadnieniu.
Nie z powodu instruktorki aerobiku.
[sorry za wcinkę, ale liczby są tak intrygujące, że trudno się powstrzymać]
22-01-2010 12:21 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Mówicie może Panowie...
   To prawie fakt.

>[sorry za wcinkę...
   Sorry za odpowiedź.
22-01-2010 12:42 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)

>   Sorry za odpowiedź.

Co za człowiek - przeprasza i przeprasza - pewnie krzywdzi
22-01-2010 13:13 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Sorry za odpowiedź.
>Co za człowiek...
   Eee, tam, zaraz człowiek.

>... - przeprasza i przeprasza...
   Ee, tam, takie przeprosiny.

>... - pewnie krzywdzi
   E, tam.
22-01-2010 14:12 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>>>   Nie żebym nie chciał Cię czytać, ale życzę Ci, tak maksymalnie, ze dwieście?

>>   Już trzecią noc nie spałem zastanawiając się, jak to wyliczyłeś?

>Mówicie może Panowie o optymalnej liczbie orgazmów na dobę?

   Czyli że ale że co? 7,2 orgazmu na minutę? Ja stąd idę. Do muzeum
22-01-2010 14:49 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Spokojnie, moja Droga
Nie znasz przysłowia, które mówi, iż "ten pies, który dużo szczeka, z reguły nie gryzie"?
To prawie tak, jak wielkością ryby, które łowią nasi faceci
Daj im te satysfakcję
22-01-2010 11:54 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>   Nie żebym nie chciał Cię czytać, ale życzę Ci, tak maksymalnie, ze dwieście?
>   Już trzecią noc nie spałem zastanawiając się, jak to wyliczyłeś?
To śpij już spokojnie moderatorzy mają liczydło.
22-01-2010 12:28 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Już trzecią noc nie spałem zastanawiając się, jak to wyliczyłeś?
>To śpij już spokojnie moderatorzy mają liczydło.
   A jedynie prawdziwe pytanie nadal czeka na znalazcę.
22-01-2010 13:28 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>>   Nie żebym nie chciał Cię czytać, ale życzę Ci, tak maksymalnie, ze dwieście?
>   Już trzecią noc nie spałem zastanawiając się, jak to wyliczyłeś?

   Trzecią? Czyli u was, w Gdyni, jest już niedziela. To wiesz co? Prześlij mi mailem wylosowane numery Lotto. Z wygranej odpalimy tak z 10% (z 10% - czyli szacunkowo) na Racjonalistę, a reszta podzielimy się po równo. Stoi?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-01-2010 13:44 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Już trzecią noc nie spałem zastanawiając się, jak to wyliczyłeś?
>   Trzecią? Czyli u was, w Gdyni, jest już niedziela.
   A może to u Was jest dopiero środa?
   To ciekawe, dlaczego mało kto dopuszcza spóźnienie własnego kalendarza.

>To wiesz co?
   Zaraz się dowiem.

>Prześlij mi mailem wylosowane numery Lotto. Z wygranej odpalimy tak z 10% (z 10% - czyli szacunkowo) na Racjonalistę, a reszta podzielimy się po równo.
   Placowniku... nawet jeśli dzisiaj wyślę Ci jutrzejsze, to i tak dostaniesz je dopiero pojutrze.
   Wg. Twojego czasu, oczywiście.

>Stoi?
   A za to pytanie Małgorzata kazali dać plusa.

   Pozdrawiam.
22-01-2010 14:02 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>   A może to u Was jest dopiero środa?

   A cóż to zmienia? Ważne, że jesteś do przodu.

>   Placowniku... nawet jeśli dzisiaj wyślę Ci jutrzejsze, to i tak dostaniesz je dopiero pojutrze.

   Po co tyle gadania. Wysyłaj wczorajsze! No, chyba że mi nie ufasz i masz już na oku kogoś innego?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-01-2010 14:25 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ważne, że jesteś do przodu.
   Tak.

>   Po co tyle gadania.
   Racja.

>... chyba że mi nie ufasz i masz już na oku kogoś innego?
   Ufam Ci, jak własnemu synowi, a na oku mam siebie i jęczmień w planach.

   Pozdrawiam.
21-01-2010 02:15 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Są ludzie, którzy po prostu nie chcą być sami. W związku (nawet nie do końca udanym) zaspokajają jakieś swoje potrzeby.
To albo nie czują albo udają, że czują.
Autografka (10638 punktów)

>To albo nie czują albo udają, że czują.

Zapewne. Ale myślę, że są to osoby, dla których romantyczne uczucia nie są życiowym priorytetem (albo już nie są).

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 12:09 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>To albo nie czują albo udają, że czują.
>Zapewne. Ale myślę, że są to osoby, dla których romantyczne uczucia nie są życiowym priorytetem (albo już nie są).
No tak. Kolega już pisał o ekologii, kredycie hipotecznym i dodatkowych kosztach związanych z urlopem wychowawczym tudzież innym żłobkiem itd.
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]

>
Autografka (10638 punktów)

>No tak. Kolega już pisał o ekologii, kredycie hipotecznym i dodatkowych kosztach związanych z urlopem wychowawczym tudzież innym żłobkiem itd.

No i co w związku z tym? Nie rozumiem.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 14:55 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>No i co w związku z tym? Nie rozumiem.
To są priorytety, którymi powinna się kierować zdrowa jednostka ku szczęśliwości społecznej.
Romantyzm to tylko na wojnie jest użyteczny.
21-01-2010 15:06 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>To są priorytety, którymi powinna się kierować zdrowa jednostka ku szczęśliwości społecznej.

Ciekawe, jaki odsetek społeczeństwa, stanowią zdrowe jednostki.

>Romantyzm to tylko na wojnie jest użyteczny.

Dla stada. Dla jednostki raczej nie na wojnie.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 17:21 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Ciekawe, jaki odsetek społeczeństwa, stanowią zdrowe jednostki.
Jakie jednostki takie społeczeństwo. Poczytaj raporty o zadłużeniu Polaków.
>>Romantyzm to tylko na wojnie jest użyteczny.
>Dla stada. Dla jednostki raczej nie na wojnie.
Dla stada to przecież związki miały być korzystne nie widzisz w tym jakiejś analogii ?
21-01-2010 17:59 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Dla stada to przecież związki miały być korzystne nie widzisz w tym jakiejś analogii ?

Może istnieją rzeczy na tyle korzystne, że stado będzie skłonne poświęcić dla nich część związków.
A dla jednostki, wojna jest o wiele większym ryzykiem, niz dla stada.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
21-01-2010 18:31 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Może istnieją rzeczy na tyle korzystne, że stado będzie skłonne poświęcić dla nich część związków.
Związki w ludzkich stadach, podobnie jak wojny to sprawa narzucona przez przywódców.
>A dla jednostki, wojna jest o wiele większym ryzykiem, niz dla stada.
Ale stado składa się z jednostek.
21-01-2010 15:29 
 Ocena 4 na 4
Małgorzata (3242 punktów)
>Romantyzm to tylko na wojnie jest użyteczny.

   Coś w tym jest . Polacy po zakończeniu II wojny bardzo tęsknili, choć raczej nieświadomie, za romantyzmem i dającą satysfakcję duchową głębią baroku, jednakowoż żadna z ówczesnych par jakoś nie wykazywała najmniejszego podobieństwa do romantycznych par okresu burzy i naporu. Murarz z Warszawy wyrabiający 500% normy (w układaniu cegieł oczywiście, bo po takiej harówie reszta mu wisiała) nie był z pewnością młodym Werterem, a wytrzepane na traktorze hoże polskie dziewczę nie dorównywało żadnej ze wspaniałych kobiet pokroju Charlotty z Weimaru. A potem było tylko gorzej. Weźmy przykład z kina moralnego nie(s)pokoju. Bohaterowie filmów Zanussiego, nieodmiennie odgrywani przez Komorowską i Zapasiewicza jako żywo przypominali słynne Kanta (ponoć) powiedzenie: "przyjemność przyjemnością, ale ruchy niegodne filozofa". Aż się płakać (i pić) z rozpaczy chciało...

   Ale, ale. Smith, Ty tak poważnie z tym romantyzmem i priorytetami?

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
21-01-2010 17:03 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>>Romantyzm to tylko na wojnie jest użyteczny.
>   Coś w tym jest . Polacy po zakończeniu II wojny bardzo tęsknili, choć raczej nieświadomie, za romantyzmem i dającą satysfakcję duchową głębią baroku, jednakowoż żadna z ówczesnych par jakoś nie wykazywała najmniejszego podobieństwa do romantycznych par okresu burzy i naporu. Murarz z Warszawy wyrabiający 500% normy (w układaniu cegieł oczywiście, bo po takiej harówie reszta mu wisiała) nie był z pewnością młodym Werterem, a wytrzepane na traktorze hoże polskie dziewczę nie dorównywało żadnej ze wspaniałych kobiet pokroju Charlotty z Weimaru.
W Nowej Hucie to nawet trzeba było zastosować działania ochronne na rzecz romantyczności, przez niedostatek hoteli pracowniczych dla par. Poskutkowało największą ilością aborcji w całym kraju. Widocznie tam aż tak się nie przemęczali i po wyrobieniu 300% normy zwisały tylko obolałe ręce.
> A potem było tylko gorzej. Weźmy przykład z kina moralnego nie(s)pokoju. Bohaterowie filmów Zanussiego, nieodmiennie odgrywani przez Komorowską i Zapasiewicza jako żywo przypominali słynne Kanta (ponoć) powiedzenie: "przyjemność przyjemnością, ale ruchy niegodne filozofa". Aż się płakać (i pić) z rozpaczy chciało...
A Szapołowska i Lubaszenko w VI części to normalnie lektura obowiązkowa na wizji w ramach przysposobienia do życia w rodzinie. Dwie lekcje na raz:
1. Jak brak sakramentu małżeństwa może wpłynąć na wydolność seksualną młodego mężczyzny.
2. Tragiczne skutki rozwiązłości kobiet.
>   Ale, ale. Smith, Ty tak poważnie z tym romantyzmem i priorytetami?
Jesteś pierwszą osobą na tym forum, która pyta mnie czy ja tak poważnie.
Chcę by mnie skremowano po śmierci bo moje narządy wewnętrzne wg. opinii ekspertów to już dawno powinny być bezużyteczne. Dlatego nie chodzę do lekarzy bo nie pytali mnie o wyznanie tylko cud chcieli głosić. Do tematu wracając to nie mam zamiaru trafić do pudełka w którym się wygląda, tak jak i jest się poważnym.
   Pozdrawiam
>
kol jom hu hizdamnut chadasza
23-01-2010 05:33 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
> Polacy po zakończeniu II wojny (...) Aż się płakać (i pić) z rozpaczy chciało...

Widziałem gdzieś Twoją fotkę, więc wiem że to niemożliwe, ale opowiadasz całkiem jakbyś wspomnieniami z młodości się dzieliła.
finerbijk (17282 punktów)
No woman no cry... zapytaj Sylwka.

A jeśli nie pasuje, to póki co trzeba cierpieć. Ale przychodzą chwile, że wiesz, że było warto.
waldeck77 (4307 punktów)
>No woman no cry...

and no delight
21-01-2010 08:11 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>No woman no cry...
> and no delight

Sylwek może mieć inną opinię na ten temat
21-01-2010 08:14 
 Ocena 11 na 11
Sylwek (15472 punktów)
21-01-2010 02:20 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Ten aspekt życia, jakże ważny dla zdrowia psychicznego, najczęściej bywa pomijany, bo wstydliwy...
A czego się wstydzisz?
>Wolimy chować się za parawanem udawanego szczęścia, bo to lepiej wygląda.
Jakie my?
Piszesz za siebie bo tak będzie prawdziwiej wyglądać.
21-01-2010 00:09 
 Ocena 6 na 6
stilgar (7322 punktów)
>Przepraszam, czy metroseksualny to taki który uprawia seks w metrze?
>Analogicznie jak tramwajoseksualny i autobusoseksualny?
>Pytam, bo w mojej wiosce metra nie ma

Jako substytut można użyć metra krawieckiego. Tylko wtedy jest nie w metrze a metrem
22-01-2010 19:05 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

...Pytam, bo w mojej wiosce metra nie ma
Jako substytut można użyć metra krawieckiego. Tylko wtedy jest nie w metrze a metrem
a nie wystarczy metr sześcienny?
21-01-2010 00:17
 Ocena 12 na 12
stilgar (7322 punktów)

>   Kryzys męskości. Kryzys kobiecości. Ale się porobiło, ale się porobiło...

A coraz częściej ludzie dochodzą do wniosku, że partner im do niczego nie potrzebny, a rozmawite zabawki do zaspokajania popędu całkowicie wystarczają. Czekamy jeszcze tylko na stworzenie sztucznej macicy, wtedy dzieci będą produkowane w fabrykach i nawet ten argument za łączeniem się w pary zniknie.

I szczerze mówiąc, wisi mi to. Co w tym złego? Dziwią mnie ludzie, którzy dają sobie wmówić własne cele życiowe ( i potem sądzą drzewa i budują domy ). Potem ludzie żenią się z kimś, kogo nie za bardzo lubią, ale przecież "lepiej to niż być samemu". Tak samo śmieszą mnie ludzie mylący interes swoich genów z własnym. Bo czemu miałoby mnie obchodzić przertwanie moich genów? Nie są moim dziełem, nie miałem na nie wpływu, jakie dostałem takie oddam ( podobnie jest z narodowością, rasą, pochodzeniem i wszystkie rzeczy, które się dziedziczy - dla mnie jedyne rzeczy, które są istotne, to te, do których doszło się samemu).

Cieszę się, że ludzie zaczynają powoli dostrzegać, że można odrzucić to co narzuca im społeczeństwo i biologia i żyć po swojemu. Jesteśmy maszynami, działamy wg. ustalonego programu, a cóż może być lepszego niż maszyna, która pokonuje ograniczenia swojego oprogramowania i wychodzi ponad nie? ( prosze mi nie wymieniać tych lepszych rzeczy, to taka figura językowa )
21-01-2010 02:23 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>.. Jesteśmy maszynami, działamy wg. ustalonego programu, a cóż może być lepszego niż maszyna, która pokonuje ograniczenia swojego oprogramowania i wychodzi ponad nie? ( prosze mi nie wymieniać tych lepszych rzeczy, to taka figura językowa )
Brzmi trochę jak czwarta droga Gurdijewa ale podoba mi się.
21-01-2010 05:55 
 Ocena 1 na 1
rudyment (3233 punktów)
>Cieszę się, że ludzie zaczynają powoli dostrzegać, że można odrzucić to co narzuca im społeczeństwo i biologia i żyć po swojemu.

"To przesądów światło ćmiące" (prawie Mickiewicz)
"...to mniemanie dziecka, że pokąd nie zrobiło pierwszej kupki, nikt tego nie umiał" (Lem)


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
-jad- (18783 punktów)
>   Kobiety przyjmują męskie role, niewieścieją mężczyźni. Romantyczni, zadbani i miastowi.
>Stereotyp silnego mężczyzny odchodzi w przeszłość. Towarzyszy temu westchnienie ulgi wielu panów,
>którym coraz trudniej sprostać wyzwaniu macho.

Oraz westchnienie udręki niektórych z tych, którzy nie mają chęci sprostać wyzwaniu metro. I dobrze im tak wszystkim

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
21-01-2010 02:28 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Oraz westchnienie udręki niektórych z tych, którzy nie mają chęci sprostać wyzwaniu metro.
Nic mnie nie dręczy i nie traktuję metro jako wyzwanie tylko jako efekt uboczny definicji orientacja seksualna.
>I dobrze im tak wszystkim
A pewnie jak lubią to niech się dręczą.
>
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.

21-01-2010 00:25
 Ocena 20 na 20
Kowalska (14008 punktów)
>   Mało kto traktuje dziś seks jako czynność służącą jedynie prokreacji. Kiedyś naturalny efekt
>współżycia - ciąża - dzisiaj bywa postrzegany jako kłopotliwy "produkt uboczny" miłosnych igraszek.
>W centrum uwagi obu płci znalazł się orgazm.

   Byzydyura! Oto dowód, że są jeszcze normalne rodziny w tym kraju, gdzie wartości chrześcijańskie i dzieci są na pierwszym miejscu! Ten program leciał w TV kilka lat temu.

----------------------------------------------------------------

Szanowni państwo, mój dzisiejszy program chciałabym poświęcić rodzinie. Polskiej rodzinie. Która opiera się na miłości i wierze.
Która wyznaje wartości katolickie, a wiara w Boga jest jej fundamentem.
Odwiedzimy państwa Chlebków z Zawiercia, ale zanim materiał filmowy, przedstawię moich dzisiejszych gości.
Jest dzisiaj ze mną siostra Dorota Łaknąca z zakonu sióstr boromeuszek bosych oraz ksiądz Adrian Palec. Szczęść Boże, witam siostrę i ojca.
I zapraszam na materiał filmowy.

"Dzień dobry, gościmy dziś w domu państwa Chlebków.
Państwo Chlebkowie mają trzynaścioro dzieci i są najliczniejszą rodziną w Zawierciu.
- Pani Celino, jak pani sobie radzi z tak dużą gromadką?

- Starsze dzieci mi pomagają. Wyprowadziły się już z domu więc mamy więcej miejsca. Kamil!!!!!!!!!!!!! Przestań go bić!!!!! Bo jak wstanę to cię zabiję!!!!!

- A pan, panie Krzysztofie? Czy pomaga pan żonie przy tak licznych obowiązkach?

- Jak wracam z roboty to ma być obiad. Nie po to tyram całe życie jak wół żeby nie zjeść jak człowiek.

- Jest dziś z nami u państwa Chlebków także gość specjalny, proboszcz tutejszej parafii, ksiądz Zbigniew Włosek.
Witam księdza. To liczna rodzina. Czy parafia pomaga w jakiś sposób państwu Chlebkom?

- Szczęść Boże. O tak, pomagamy tej rodzinie co roku, a szczególnie w okresie szkolnym. W zeszłym roku zakupiliśmy z parafialnych pieniędzy dla każdego dziecka zeszyt, w tym roku dokupiliśmy długopisy. W przyszłym, mam nadzieję i składam ufność w Bogu, że zdołamy zakupić mazaki.

- To piękny gest parafii. Czy państwo Chlebkowie są gorliwymi uczestnikami życia tutejszego Kościoła?

- O tak, co niedziela są na mszy, a pani Celina, trzeba to przyznać, nie skąpi na potrzeby parafii.

- Kamil!!!!!!!!!!!! Ja ci nogi z dupy powyrywam ja go nie zostawisz!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale już mi stąd!!!!!!!!!!!

- O, widzę, że nasza gospodyni upiekła coś na dzisiejszą okazję. Wygląda przepysznie, co to za ciasto pani Celino?

- To jest ulubiona szarlotka naszych dzieci, z dyni. Bardzo proste i niedrogie, w ogóle nie używa się mąki. Kamil!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

- Macie państwo takie przytulne i rodzinne mieszkanie...

- O tak. Mąż jak jeszcze nie pił to wszystko potrafił w domu zrobić i te nasze 29 metrów urządził jak w pudełeczku.

- Proszę księdza, czy dużo jest tak wspaniałych rodzin w tutejszej parafii?

- O tak. Dzięki Bogu tak. To spokojna parafia, wszyscy się tu znamy i pomagamy sobie.

- Dziękuję państwu za gościnę.
A my przenosimy się do studia.
................................

- Czy ksiądz w swojej pracy duszpasterskiej często spotyka takie wspaniałe rodziny?

- Niestety nie. Coraz mniej jest takich matek, ojców... Takich rodzin niestety.

- A siostra? Czy jej zakon pomaga rodzinom wielodzietnym?

- O tak! Od lat zbieramy fundusze, datki, na zorganizowanie kolonii dla dzieci z rodzin wielodzietnych.
I mamy nadzieję, że w przyszłym roku wreszcie nam się po raz pierwszy taki wyjazd zorganizować uda!

- Jak widzicie państwo rodziny wielodzietne to także szczęście.
Nie są w naszym kraju zostawione same sobie.
Są otoczone opieką i wsparciem.
Do zobaczenia za tydzień.
21-01-2010 00:32 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Wiedziałam, że na Ciebie, koleżanko Kowalska, ZAWSZE mogę liczyć!
Tu ukłon (przepraszam, że nie czerwony dywan)...

No i pozdrawiam niezmiennie
21-01-2010 01:16 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>Wiedziałam, że na Ciebie, koleżanko Kowalska, ZAWSZE mogę liczyć!

   Kochana Jadziuniu, bo to prawda, że możesz na mnie liczyć. Na czterech, a przyjdę po Ciebie i do domu odprowadzę. A te takie tam wyżej to ja tak czasem piszę. Wiesz jak to jest, najdzie cuś człowieka i popełni.

>Tu ukłon (przepraszam, że nie czerwony dywan)...

   Ależ.... Przecież już słyszę: And the Oscar goes to.....

>No i pozdrawiam niezmiennie

   Ty lepiej wódkę mroź. Bo ciepłą nie "zakanszam".
Jacek Tabisz (30006 punktów)
. Super!
21-01-2010 05:09 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Ten program leciał w TV kilka lat temu.
   U nas nawet niedawno, dobry on ci jest!

>Do zobaczenia za tydzień.
   Ok, za tydzień też dam plusa, bo strasznie lubię szarlotki z dyni.
21-01-2010 08:18 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>>Ten program leciał w TV kilka lat temu.
>   U nas nawet niedawno, dobry on ci jest!

   Kuźwa, a miałam się założyć, że słoń Adamiak wywlecze. Wygrałabym 200 złotych.

Kur.............mać!!!!!!!

>>Do zobaczenia za tydzień.
>   Ok, za tydzień też dam plusa, bo strasznie lubię szarlotki z dyni.

   Od Ciebie plus to jak minus
21-01-2010 09:07 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>    Kuźwa, a miałam się założyć, że słoń Adamiak wywlecze.
   A Adamiak na ambonie się zastanawiał co mu się bardziej opłaca - zrobić fotkę i czekać, aż się samo biedactwo zamęczy, czy...
   I strzelił.

>Wygrałabym 200 złotych.
   Twoja mina - bezcenna.

>Kur.............mać!!!!!!!
   Za to dam drugiego plusa.

>    Od Ciebie plus to jak minus
   I jak to brzmi!
21-01-2010 09:37 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>>    Kuźwa, a miałam się założyć, że słoń Adamiak wywlecze.

>   A Adamiak na ambonie się zastanawiał co mu się bardziej opłaca - zrobić fotkę i czekać, aż się samo biedactwo zamęczy, czy...
>   I strzelił.

   Yhy. Sobie w stopę
21-01-2010 09:48 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   I strzelił.
>    Yhy. Sobie w stopę
   Co Ty możesz wiedzieć o mojej stopie, Kowalska.
21-01-2010 10:34 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>>>   I strzelił.
>>    Yhy. Sobie w stopę
>   Co Ty możesz wiedzieć o mojej stopie, Kowalska.

   O stopach wiem wszystko. Nie to co ta pani.

Cytat:
Mam problem. Bardzo sobie obtarłam palca ostatniego u nogi. Obtarłam go tak że aż skóra skóra odeszła. Wygląda mi to na ranę. Wszystko przez noszenie butów. Teraz przez ten uraz mam całą czerwona stopę. Chyba naruszyłam nerwy. Co mam zrobić?? Pomocy

21-01-2010 10:44 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>    O stopach wiem wszystko. Nie to co ta pani.
> Cytat:
Mam problem. Bardzo sobie obtarłam palca ostatniego u nogi. ...)

   No, jeśli to faktycznie ostatni palec, to nie zazdroszczę.

Cytat:
Chyba naruszyłam nerwy. Co mam zrobić?? Pomocy

   Jeśli z nerwami, jak z palcem, to jw.
21-01-2010 11:00 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>>    O stopach wiem wszystko. Nie to co ta pani.
>> Cytat:
Mam problem. Bardzo sobie obtarłam palca ostatniego u nogi. ...)

>   No, jeśli to faktycznie ostatni palec, to nie zazdroszczę.
>Cytat:
Chyba naruszyłam nerwy. Co mam zrobić?? Pomocy

>   Jeśli z nerwami, jak z palcem, to jw.

   Dobra Juruś. Ty nie odpuszczasz i odpiszesz na każdy post. Odpowiedz mi na ten:

   Aurelia Młyn nie obsiała pola, ponieważ razem z mężem stwierdziła, iż w obliczu takiego nawału seriali w telewizji, na sianie nie mają czasu.
21-01-2010 11:06 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>    Dobra Juruś. Ty nie odpuszczasz i odpiszesz na każdy post.
   A, różnie bywa z przewagą owszem.

>Odpowiedz mi na ten:
>    Aurelia Młyn nie obsiała pola, ponieważ razem z mężem stwierdziła, iż w obliczu takiego nawału seriali w telewizji, na sianie nie mają czasu.
   No właśnie.
21-01-2010 11:31 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>>    Aurelia Młyn nie obsiała pola, ponieważ razem z mężem stwierdziła, iż w obliczu takiego nawału seriali w telewizji, na sianie nie mają czasu.

>   No właśnie.

   Co "no właśnie"? A Ty wiesz, że siostra pani Aurelii wykarmiła 7954 koty?

(Super. Nic to, że post bez sensu. Grunt, że jest punkt, co nie, Juruś?)
21-01-2010 11:43 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>    Co "no właśnie"? A Ty wiesz, że siostra pani Aurelii wykarmiła 7954 koty?
>(Super. Nic to, że post bez sensu. Grunt, że jest punkt, co nie, Juruś?)
   I co na to Twoje 7954 koty "pani Aurelii"?

Edycja.
   Eh, co ty wiesz o stopie, Kowalska.
21-01-2010 12:52 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>>    Co "no właśnie"? A Ty wiesz, że siostra pani Aurelii wykarmiła 7954 koty?
>>(Super. Nic to, że post bez sensu. Grunt, że jest punkt, co nie, Juruś?)
>   I co na to Twoje 7954 koty "pani Aurelii"?

   Koty pani Aurelii szybko mrugając oczami pomknęły mleczną drogą do zbawienia. Zaś pani Aurelia została bez mleka do kawy. Wysłałaby po nie męża, ale ten zginął dzień wcześniej pod kołami mleczarza wracając z włoszczyzną.

>Edycja.
>   Eh, co ty wiesz o stopie, Kowalska.

   Marudzisz.

Next!
21-01-2010 08:18 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
Ty się śmiej, a zobacz jak niektóre króliki frustrują się, że się nie docenia ich oddania wartościom i walki o godność człowieka rozumianej jako płodzenie potomstwa.

terlikowsk(*)150878,wspolczuje-malodzietnym
terlikowsk(*)90,przeprosiny-i-podziekowanie

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
21-01-2010 08:42 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>Ty się śmiej, a zobacz jak niektóre króliki frustrują się, że się nie docenia ich oddania wartościom i walki o godność człowieka rozumianej jako płodzenie potomstwa.
>terlikowsk(*)150878,wspolczuje-malodzietnym
>terlikowsk(*)90,przeprosiny-i-podziekowanie

   Poczytałam Sylwek te wypociny Terlikowskiego. Gdybyśmy sobie siedzieli i kurturarnie pili wódkę, to w paru zwięzłych słowach powiedziałabym Ci, co o tym kolesiu myślę.

   Ale że jesteśmy na Forum, to napiszę tak: Kartofle obrać i umyć. Po ugotowaniu można potłuc.
21-01-2010 08:46 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
> Gdybyśmy sobie siedzieli i kurturarnie pili wódkę, to w paru zwięzłych słowach powiedziałabym Ci, co o tym kolesiu myślę.

Bóg da, może się kiedyś napijemy. Dawno jużem nie pił wódy "na inteligenta".

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
21-01-2010 09:01 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>> Gdybyśmy sobie siedzieli i kurturarnie pili wódkę, to w paru zwięzłych słowach powiedziałabym Ci, co o tym kolesiu myślę.

>Bóg da, może się kiedyś napijemy.

   KTO da??? Weź mi Sylwek nie fisiuj Jak sami sobie nie damy, to nikt nam nie da.

>Dawno jużem nie pił wódy "na inteligenta".

   A ja gópia myślałam, że "na inteligenta" to taka pozycja
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się, że z tym kryzysem to jakiś mit. Bo niby od kiedy ten kryzys? Weźmy choćby purytan, gdzie seks uprawiało się z poczuciem winy, przez koszule i oby jak najszybciej. Wiadomo, niektórzy łamali ów nakaz, ale była to raczej mniejszość. Albo Wiktoriańską Angliię, gdzie kobieta nawet nie powinna patrzeć na swe "grzeszne ciało" myjąc się. To nie był kryzys? Dzisiaj jest zdecydowanie lepiej.
21-01-2010 02:03 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Wydaje mi się, że z tym kryzysem to jakiś mit. Bo niby od kiedy ten kryzys?
Jak byś obejrzał chociaż jeden odcinek serialu "Seks w wielkim mieście" to pewnie byś nie pytał kiedy i nie układał mitologii.
>Weźmy choćby purytan, gdzie seks uprawiało się z poczuciem winy, przez koszule i oby jak najszybciej.
Weźmy ortodoksów prawosławnych.
>Wiadomo, niektórzy łamali ów nakaz, ale była to raczej mniejszość.
W Rosji taka przedstawicielka niemieckiej mniejszości zapisała się w historii min. tym łamaniem.
Dając przykład odgórny narodowi.
>Albo Wiktoriańską Angliię, gdzie kobieta nawet nie powinna patrzeć na swe "grzeszne ciało" myjąc się.
No tak. A dzisiaj to jest już fizycznie nie możliwe bo jak np. wydepilować bikini.
Próbowałeś się kiedyś ogolić pod prześcieradłem bez lustra?
>To nie był kryzys? Dzisiaj jest zdecydowanie lepiej.
Nie słuchasz wiadomości ze świata ekonomii kryzys może mieć drugie dno, co najmniej.
Poza tym kryzys w gospodarce kapitalistycznej ma charakterystykę sinusoidalną i w latach 60-tych była górka a teraz jest dół.
21-01-2010 12:20 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
W Rosji taka przedstawicielka niemieckiej mniejszości zapisała się w historii min. tym łamaniem.
Dając przykład odgórny narodowi.


Rosja zasłynęła z fanatycznej sekty prawosławnej, której męscy przedstawiciele obcinali sobie genitalia, zaś kobiety, aby im dorównać - piersi. Musieli wieść wspaniałe życie seksualne . Z pewnością Brigitt Jones (czy jak jej tam) oraz bohaterki "Seksu w wielkim mieście" na bazie duchowości chrześcijańskiej co odcinek medytują nad sobą jako nad "worami nieczystości" i okaleczają swoje ciała, żałując, że nie mogą, równie łatwo jak pobożni mężczyźni w pełni pozbawić się tego "co grzeszne".
21-01-2010 13:39 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Rosja zasłynęła z fanatycznej sekty prawosławnej, której męscy przedstawiciele obcinali sobie genitalia, zaś kobiety, aby im dorównać - piersi. Musieli wieść wspaniałe życie seksualne .
Rosja to duży i ludny kraj jak chcesz o sektach to bardziej popularni byli Chłyści
Wracając do Twojej wiktoriańskiej Anglii to John Cleland popełnił taką powieść prawie sto lat przed koronacją Wiktorii. Powieść bardzo popularna do dziś.
Pisałeś tylko o jednym propagowanym modelu kobiety tamtych czasów. Istniał jeszcze drugi kobiety upadłej. Nie buduje się takiej propagandy przeciwko marginalnemu zjawisku.
>Z pewnością Brigitt Jones (czy jak jej tam) oraz bohaterki "Seksu w wielkim mieście" na bazie duchowości chrześcijańskiej co odcinek medytują nad sobą jako nad "worami nieczystości" i okaleczają swoje ciała, żałując, że nie mogą, równie łatwo jak pobożni mężczyźni w pełni pozbawić się tego "co grzeszne".
To ja jakiegoś pilota chyba obejrzałem albo to nie ten sezon był.
A swoją drogą to znasz jakiś film, w którym duchowości chrześcijańskiej nie widziałeś?
Po za "Walką o ogień" oczywiście.
22-01-2010 01:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście, znam masę filmów indyjskich, gdzie nie ma duchowości chrześcijańskiej.

Zjawisko pruderii i pogardy dla własnego ciała i jego seksualności było i jest nadal powszechne wśród osób wywodzących się z kultury chrześcijańskiej. Druga połowa XX wieku zmieniła tę sytuację na lepsze. Wciąż zdażają się osoby związane ze środowiskami chrześcijańskimi, które przychodzą do lekarza nie wiedząc, do czego służą ich organy płciowe. I nie używając ich pomimo kilku lat małżeństwa.
22-01-2010 02:08 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Oczywiście, znam masę filmów indyjskich, gdzie nie ma duchowości chrześcijańskiej.
Zapewne są jeszcze takie północno koreańskie.
>Zjawisko pruderii i pogardy dla własnego ciała i jego seksualności było i jest nadal powszechne wśród osób wywodzących się z kultury chrześcijańskiej.
Myślę, że przesadzasz mocno z tą powszechnością. Poszukam fragmentów podręcznika dla spowiedników chyba z XII albo XI wieku. To się zdziwisz za co dawano pokutę.
>Druga połowa XX wieku zmieniła tę sytuację na lepsze.
Twierdzę, że jest podobnie jak było tylko trochę zmieniła się forma narzuconych zwyczajów, żeby nie użyć słowa wartości otaczających seks lżejszą obrączką ale jednak wciąż tabu.
>Wciąż zdażają się osoby związane ze środowiskami chrześcijańskimi, które przychodzą do lekarza nie wiedząc, do czego służą ich organy płciowe. I nie używając ich pomimo kilku lat małżeństwa.
Nie brałem nigdy udziału w naukach przedmałżeńskich powyższy przykład trąci mi odrealnioną groteską.
22-01-2010 02:26 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Być może krąży tu jakiś seksuolog, więc niech sam się wypowie. Poczekajmy...

A poza tym Smith, oczywiste jest, że część ludzi była zmysłowa i nie ulegała zanadto presji chorej religii. Ale presja była i przyczyniała się do nieszczęść i dewiacji psychicznych. Już sama spowiedź za "grzechy cielesne", dotycząca małżonków (tak, tak) jest chorą dewiacją. W islamie, czy hinduizmie nic takiego nie miało miejsca. Żadna żona, czy żaden mąż nie musieli się nikomu spowiadać z tego, jak cieszą się z erotyzmu.

I zanim znów coś napiszesz - pomyśl. Mąż kochał się z żoną od tyłu - po czym któreś z nich zwierza się spowiednikowi i ten uznaje to za okropny grzech. Nie mów, że tak nie było (i nie jest). Nie mów, że to margines.
22-01-2010 02:42 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Być może krąży tu jakiś seksuolog, więc niech sam się wypowie. Poczekajmy...
Niech się wypowiada skoro seksuolog to pełnoletni i wolno mu.
Ja nie lubię wyczekiwania i nie oceniam po tytułach tylko po treści.
>A poza tym Smith, oczywiste jest, że część ludzi była zmysłowa i nie ulegała zanadto presji chorej religii.(...) Nie mów, że to margines.
Ja o powszechności a Ty o marginesie w dodatku na stronie o nie ustalonym formacie.
Nie wiem jak było. Wiem, że mam do dyspozycji zapiski, dokumenty, dokumentację archeologiczną i muzea na podstawie, czego mogę mieć jedynie wyobrażenie o tym jak wyglądało życie w przeszłości.
22-01-2010 02:47 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale czy w normalnych sytuacjach, poza chrześcijaństwem, mąż i żona są zobowiązani do spowiadania się z tego co robią w łóżku??
22-01-2010 02:57 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Ale czy w normalnych sytuacjach, poza chrześcijaństwem, mąż i żona są zobowiązani do spowiadania się z tego co robią w łóżku??
Nie. I co z tego?
Czy normalną sytuacją jest dla Ciebie swatanie dzieci?
Czy normalną rzeczą jest zakaz kontaktu pomiędzy ludźmi z odrębnych kast?
Czy normalny wg. Ciebie jest handel kobietami?
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Ale czy w normalnych sytuacjach, poza chrześcijaństwem, mąż i żona są zobowiązani do spowiadania się z tego co robią w łóżku??
>Nie. I co z tego?
>Czy normalną sytuacją jest dla Ciebie swatanie dzieci?
>Czy normalną rzeczą jest zakaz kontaktu pomiędzy ludźmi z odrębnych kast?
>Czy normalny wg. Ciebie jest handel kobietami?
A w Ameryce Murzynów biją
22-01-2010 11:34 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>>Czy normalną sytuacją jest dla Ciebie swatanie dzieci?
>>Czy normalną rzeczą jest zakaz kontaktu pomiędzy ludźmi z odrębnych kast?
>>Czy normalny wg. Ciebie jest handel kobietami?
>A w Ameryce Murzynów biją
Ale po chrześcijańsku
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jeszcze 50 lat temu większość małżeńst chrześcijańskich nie była zawierana z miłości, za sprawą wyboru samych młodożeńców (większość Europejczyków była chłopami, szlachta i burżuazja też nie żeniła się jak bądż).

To samo dotyczy kast - szlachcic ze szlachcicem, chłop będący własnością Iksińskiego z chłopką będącą własnością Iksińskiego. Istniało też jeszcze prawo pierwszej nocy do 1850 w wielu regionach Europy.

W cywilizacji chrześcijańskiej również swatano dzieci - 100 lat temu było to bardzo szeroko stosowane, 50 lat temu nie były to wyjątki.

150 - 200 lat temu Europejski chłop był niewolnikiem.

Spowiadanie się ze swojej seksualności małżeńskiej jest i było szczególnie nienaturalne. Małżonkowie z zaaranżowanego małżeństwa mogli cieszyć się sobą i często tak bywało, jeśli byli obydwoje młodzi i w miarę atrakcyjni.

Przełamywanie barier klasowych/kastowych i małżeństwa z miłości zdarzały się zawsze zarówno w Europie, jak i w Indiach. Było to działanie mniejszościowe.
22-01-2010 13:34 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Jeszcze 50 lat temu większość małżeńst chrześcijańskich nie była zawierana z miłości, za sprawą wyboru samych młodożeńców (większość Europejczyków była chłopami, szlachta i burżuazja też nie żeniła się jak bądż).
No i zdarzały się marginalne trędowate. Ale to w zamierzchłych szalonych latach
>To samo dotyczy kast - szlachcic ze szlachcicem, chłop będący własnością Iksińskiego z chłopką będącą własnością Iksińskiego. Istniało też jeszcze prawo pierwszej nocy do 1850 w wielu regionach Europy.
Ciekawe czy istniał obowiązek złożenia szczegółowego raportu z przebiegu pierwszej nocy podczas spowiedzi?
>W cywilizacji chrześcijańskiej również swatano dzieci - 100 lat temu było to bardzo szeroko stosowane, 50 lat temu nie były to wyjątki.
Za czasów tak zwanej komuny częściej a dzisiaj trochę rzadziej praktykowane były kontrakty małżeńskie pomiędzy rodzicami dzieci tzw. wtedy prywaciarzy a dzisiaj nowobogackich.
>150 - 200 lat temu Europejski chłop był niewolnikiem.
Dzisiaj masz kredyt i kartę kredytową do spłacania w ramach wolności rynku.
>Spowiadanie się ze swojej seksualności małżeńskiej jest i było szczególnie nienaturalne. Małżonkowie z zaaranżowanego małżeństwa mogli cieszyć się sobą i często tak bywało, jeśli byli obydwoje młodzi i w miarę atrakcyjni.
>Przełamywanie barier klasowych/kastowych i małżeństwa z miłości zdarzały się zawsze zarówno w Europie, jak i w Indiach. Było to działanie mniejszościowe.
A propos spowiedzi i barier. Poznałem kiedyś faceta taki kilka lat po pięćdziesiątce. Trzy żony, dwie córki, trzy wybudowane domy, o drzewa nie pytałem. I wyobraź sobie, kiedyś po którymś z kolei drinku zwierzył się, że nigdy nie zaznał przyjemności fellatio. W sensie hetero seksualnym oczywiście. Katolik był z niego oczywiście nie aż tak zagorzały jak Ty. Facet zjeździł pół świata i prawdopodobnie do dziś zastanawia się jak to jest, bo kiedy już przestaliśmy się śmiać, on zaczął się bronić przed zamówieniem mu prostytutki.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A ja myślałem, że to ty jesteś zagorzałym katolikiem .
Smith (10069 punktów)
>A ja myślałem, że to ty jesteś zagorzałym katolikiem .
To może przy okazji polubisz jabłka
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Co z tymi jabłkami? Maria Callas jest super, Einstein mądry, Gandhi inspiruje Hindusów do ciekawych filmów... Żadne z nich nie miało I-Poda.
Smith (10069 punktów)
>"A ja myślałem, że to ty jesteś zagorzałym katolikiem"
THINK DIFFERENT
>Co z tymi jabłkami?
Znowu pudło
Jacek Tabisz (30006 punktów)
"Different" to znaczy "tak jak ty"?
Smith (10069 punktów)
>"Different" to znaczy "tak jak ty"?
Słownik angielsko-polski PARK
Copyright: (c) wersja książkowa słownika dostępna w (www.park.pl) wydawnictwie PARK
different
adj 1. (unlike) inny: that is quite ~ to całkiem coś innego; she wears a ~ dress each day codziennie nosi inną sukienkę; of ~ kinds różnorakie; ~ from inny niż, różny od; everyone gave her a ~ answer każdy udzielił jej innej odpowiedzi.2. (unusual)odmienny. 3. (various)różny, rozmaity; at ~ times o różnych porach.

23-01-2010 02:53 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To dlaczego piszesz "diferrent", a nie "myśl jak ja"? Mam wrażenie, że zaliczasz się do grona osób, które uważają, iż ich poglądy należą do obiektywnych w swej otwartości (czy jakoś tak ), natomiast poglądy innych są subiektywne i zamknięte, stosowane tylko z jednego punktu widzenia. Czyli mówiąc innymi słowy, tyś jest jako ten czworogłowy bóg Światowid, patrzący wszędzie wokół, wiedzący, iż świat jest na podobieństwo człowieka i jego mód (być może?) zaś inni jeno mają parę zezowatych i ani trochę "different" oczu.
Smith (10069 punktów)
>To dlaczego piszesz "diferrent", a nie "myśl jak ja"?
Bo masz kłopot ze zrozumieniem znaczenia tego słowa.
Chyba, że guru potrzebujesz ale to znowu źle trafiłeś.
>Mam wrażenie,
To dlaczego nie zajmiesz się impresjonizmem?
>że zaliczasz się do grona osób, które uważają, iż ich poglądy należą do obiektywnych w swej otwartości
Nie ma czegoś takiego jak obiektywne poglądy.
>(czy jakoś tak )
Jakoś zupełnie nie tak.
>, natomiast poglądy innych są subiektywne i zamknięte, stosowane tylko z jednego punktu widzenia.
Masz dwa własne punkty widzenia?
>Czyli mówiąc innymi słowy, tyś jest jako ten czworogłowy bóg Światowid, patrzący wszędzie wokół, wiedzący, iż świat jest na podobieństwo człowieka i jego mód (być może?) zaś inni jeno mają parę zezowatych i ani trochę "different" oczu.
Chcesz sektę założyć, czy o co Ci chodzi?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A ja już myślałem, że wszystko zrozumiałem. Model wydawał się prosty: ty myślisz obiektywnie, a ja - subiektywnie. A jednak - pudło...

Impresjonizm - oczywiście, nawet nie wiesz jak bardzo .
Smith (10069 punktów)
>Mało kto traktuje dziś seks jako czynność służącą jedynie prokreacji.
Polska to katolicki kraj i 90% traktuje seks dokładnie tak, czyli zgodnie z naukami katechizmu.
>Kiedyś naturalny efekt współżycia - ciąża - dzisiaj bywa postrzegany jako kłopotliwy "produkt uboczny" miłosnych igraszek. W centrum uwagi obu płci znalazł się orgazm.
Laicyzacja i libealizm do tego prowadzą
> Póki co jednak z przymrużeniem oka traktujemy możliwość korzystania z urządzeń do generowaniu tych obłędnych sekund, ale kto wie - w przyszłości takie orgazmotrony mogą zdobyć ogromną popularność - dziecka to nie zrobi, pewniejsze, niezawodne i bezpieczne źródło rozkoszy. Czyżby groził nam monoseksualizm?
Jeżeli chodzi o takie urządzenie dla kobiet to nawet w pomysłach twórców science fiction nie ma na tyle trwałych urządzeń czego przykład filmu Barbarella najlepiej dowodzi.
>   Kobiety przyjmują męskie role, niewieścieją mężczyźni. Romantyczni, zadbani i miastowi.
Kobiety to od socjalizmu podobno a mężczyźni to chyba od orientacji.
>Stereotyp silnego mężczyzny odchodzi w przeszłość. Towarzyszy temu westchnienie ulgi wielu panów, którym coraz trudniej sprostać wyzwaniu macho. Stają się metroseksualni. I pomyśleć, że ta etykietka, kiedyś prześmiewcza, pasuje dzisiaj jak ulał do mężczyzn jak z żurnala, z wygolonym torsem i starannym manicurem. Niemęskość jest na topie. Nie tak dawno za najseksowniejszego mężczyznę świata ankietowane przez Durex panie uznały Davida Beckhama. Tak, tak - tego Beckhama. No i gdzie te prawdziwe chłopy są?
>   Razem ze stereotypem kobiety, którą wiecznie boli głowa, obalony został mit faceta, który zawsze chce i może.
I przemysł farmaceutyczny nawet nie pomógł.
>Jak się okazało - temperament seksualny nie zależy tylko i wyłącznie od płci.
Oczywiście, że nie przecież gdyby tak było to niż demograficzny wpadłby w depresję.
>Styl życia, stres z tym związany, wyczerpująca praca, bądź jej brak - wszystko tu ma znaczenie. W efekcie część kobiet skarży się, że oni robią TO w 15 minut łącznie z dojazdem i zaparkowaniem samochodu; część mówi, że w TYM czasie zdążyłoby ugotować obiad razem ze zmywaniem, a końca dalej nie widać. Część w ogóle nie wie co to seks. Z facetem. Bo do wibratora rzadko która się przyzna. I czy można się dziwić, że już od dawna zaczęto wszystko wyjaśniać teorią miękkiego penisa?
To chyba Zygmusiowi się koks skończył przy tym rozdziale.
>   Kryzys męskości. Kryzys kobiecości. Ale się porobiło, ale się porobiło...
Co za casy pani moderator co za casy.
   Pozdrawiam
21-01-2010 00:41 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Ano czasy takie, na jakie zasługujemy, parafrazując któregoś tam z wieszczów
W w rzeczonej sprawie - pozbywamy się sztucznych świętości, jakimi są związki (trwałe) kobiety z mężczyzną. Kiedyś, coś takiego, określano mianem rodziny. Miało to swoje podstawy, jakąś celebrację. Dziś słyszymy o obiadach w stołówkach, żłobkach całodobowych, przedszkolach z nieograniczonym czasem. To już inna rzeczywistość.
A temat seksu? Słuchając różnych opinii widzę, że i w tym temacie, wszystko zmienia się diametralnie. Nastawiamy się na konsumpcję... i to często w ilości (jako substytut), a nie w jakości i stabilności.
Pewnie to zasługa czasu, w jakim żyjemy...
Wszędzie nam się spieszy....
Pytanie zasadnicze - do CZEGO nam się spieszy?
21-01-2010 00:51 
 Ocena 8 na 8
stilgar (7322 punktów)

>Pytanie zasadnicze - do CZEGO nam się spieszy?

Dowcip stary, pewnie większość zna, ale...

Idzie facet przez plac budowy i nagle widzi budowlańca biegnącego z pustą taczką. Po chwili widzi jak ten sam z ta sama taczka biegnie w drugą stronę. W końcu po kilku takich pustych kursach facet nie wytrzymał i pyta tego człowieka
- Panie, a czemu pan tak lata z tą pustą taczką?
- Widzisz pan, taki zapiernicz na budowie, że nawet nie ma czasu załadować!
21-01-2010 00:56 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Aż żal, że w tym wypadku wygląda tak samo....

Pozdrawiam.
21-01-2010 02:01 
 Ocena 2 na 2
TheNut (81 punktów)

>A temat seksu? Słuchając różnych opinii widzę, że i w tym temacie, wszystko zmienia się diametralnie. Nastawiamy się na konsumpcję... i to często w ilości (jako substytut), a nie w jakości i stabilności.
Coż, fajnie-tylko czasem jakość nie idzie w parze ze stabilnością-albo nie wiemy, że może iść i nie stabilizujemy

>Pytanie zasadnicze - do CZEGO nam się spieszy?
Ten wątek juz był na forum-spieszy nam sie do bycia "kimś"..(?!)
21-01-2010 03:06 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>-spieszy nam sie do bycia "kimś"..(?!)
A kim jesteś i czy będziesz kimś innym?
21-01-2010 03:03 
 Ocena 4 na 4
Smith (10069 punktów)
>Ano czasy takie, na jakie zasługujemy, parafrazując któregoś tam z wieszczów
Każdy tworzy sobie czasy. Czas jest czymś na kształt iluzji a czasy to już najprawdziwsza bajka.
>W w rzeczonej sprawie - pozbywamy się sztucznych świętości, jakimi są związki (trwałe) kobiety z mężczyzną.
Kto? Ty bo ja się już dawno pozbyłem.
>Kiedyś, coś takiego, określano mianem rodziny. Miało to swoje podstawy, jakąś celebrację.
Podstawy a jakie?
>Dziś słyszymy o obiadach w stołówkach, żłobkach całodobowych, przedszkolach z nieograniczonym czasem. To już inna rzeczywistość.
Np. Aborygeni nie znali przedszkoli, stołówek itd. a żyli we wspólnotach bez tzw. związków partnerskich.
>A temat seksu? Słuchając różnych opinii widzę, że i w tym temacie, wszystko zmienia się diametralnie.
Np. w 1983 roku ukazała się płyta "Confusion is sex" i uważam, że problem, któremu została poświęcona jest jak najbardziej aktualny.
My żyjemy, My nastawiamy, ...my... Nie zauważyłem, żebyś w wątkach poświęconych innym tematom tak nagminnie unikała wypowiedzi w pierwszej osobie.
>Nastawiamy się na konsumpcję... i to często w ilości (jako substytut), a nie w jakości i stabilności.
Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc stabilności.
>Pewnie to zasługa czasu, w jakim żyjemy...
Nie. To zasługa Twojej projekcji czasu w jakim żyjesz.
>Wszędzie nam się spieszy....
>Pytanie zasadnicze - do CZEGO nam się spieszy?
Gdzie i do czego tak Ci się śpieszy?
21-01-2010 11:25 
 Ocena 4 na 4
Małgorzata (3242 punktów)
>Np. Aborygeni nie znali przedszkoli, stołówek itd. a żyli we wspólnotach bez tzw. związków partnerskich.

   Aborygeni to mieli klawe życie. Jeszcze do lat 60-tych XX wieku byli przekonani, że ciąża zaczyna się wtedy, gdy kobieta usiądzie na popiele z ogniska, na którym przyszły ojciec upiekł rybę...

   A w ogóle to ciekawa sprawa z tymi Aborygenami. Praktykowali często wymianę żon; szczególnie w sytuacjach gdy trzeba było zaradzić jakimś większym problemom, o których sądzono, że właśnie nadchodzą (np. choroba). Zamiast zastanawiać się nad tym, co może czekać po ewentualnej śmierci, opowiadano się za umilaniem sobie ostatnich chwil życia. Praktykowano także wymianę żon na miesiąc. Bardzo racjonalne podejście skądinąd - wymiana i wypożyczanie żon pełniły rolę wentyla bezpieczeństwa wobec eskalacji zemsty, potyczek i wojen.

   No to co panowie? Można by to u nas (tę wymianę żon) praktykować?

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
21-01-2010 11:55 
 Ocena 5 na 5
Smith (10069 punktów)
>   Aborygeni to mieli klawe życie. Jeszcze do lat 60-tych XX wieku byli przekonani, że ciąża zaczyna się wtedy, gdy kobieta usiądzie na popiele z ogniska, na którym przyszły ojciec upiekł rybę...
A ja jestem Europejczykiem i jeszcze w latach 70-tych XX wieku wierzyłem, że bociany zostawiają dzieci w kapuście. To jeszcze nic najgorsze rozczarowanie przyszło jednak w okolicy 6-go grudnia wczesnych lat 80-tych, próbowałem to sobie wytłumaczyć nieudolnością drogowców ale kiedy skojarzyłem, że Mikołaj porusza się saniami, dotarła do mnie bolesna prawda sugerowana mi przez rodziców, że z zamówionego zestawu resorków matchbox, który sobie wybrałem po kilkumiesięcznym studiowaniu katalogu, nic nie będzie.
>   A w ogóle to ciekawa sprawa z tymi Aborygenami. Praktykowali często wymianę żon; szczególnie w sytuacjach gdy trzeba było zaradzić jakimś większym problemom, o których sądzono, że właśnie nadchodzą (np. choroba).
Jak mogli wymieniać coś a raczej kogoś kogo nie był ich własnością. Chyba nie znali takich instytucji jak giełda papierów wartościowych.
>Zamiast zastanawiać się nad tym, co może czekać po ewentualnej śmierci, opowiadano się za umilaniem sobie ostatnich chwil życia.
No i dlatego kościoła sobie nie wynaleźli. Mądre ludzie Pani. A te komórki i telewizja to wcale do szczęścia potrzebne im nie były.
>Praktykowano także wymianę żon na miesiąc. Bardzo racjonalne podejście skądinąd - wymiana i wypożyczanie żon pełniły rolę wentyla bezpieczeństwa wobec eskalacji zemsty, potyczek i wojen.
Myślisz, że to taka ich nowsza tradycja zapoczątkowana przybyciem Cooka?
>   No to co panowie? Można by to u nas (tę wymianę żon) praktykować?
Nie. Bo nie mam kogo wymieniać a poza tym to może podpaść pod sutenerstwo.
   Pozdrawiam
>
kol jom hu hizdamnut chadasza
21-01-2010 12:18 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>   No to co panowie? Można by to u nas (tę wymianę żon) praktykować?

    Ja jestem zdecydowanie ZA!!!

   Dam w zamian kilka sztuk bielizny damskiej w rozmiarach Xl- XXXXl, która po szafkach mi się plącze i nie wiedzieć czemu, nie mogę jej ze swoimi dresami wizytowymi sparować.

   Może to mnie do żeniaczki zachęci "jakoś"?

   Pozdrawiam.

P.S. Z racji ścisłego przestrzegania przeze mnie świętej zasady monogamii - proszę o pojedyncze oferty.
21-01-2010 15:21 
 Ocena 4 na 4
Smith (10069 punktów)
>P.S. Z racji ścisłego przestrzegania przeze mnie świętej zasady monogamii - proszę o pojedyncze oferty.
Ja mogę wziąć te podwójne, nie lubię jak mi zasada przyjemności dozuje.
21-01-2010 18:29 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Ja mogę wziąć te podwójne, nie lubię jak mi zasada przyjemności dozuje.
   De gustibus... Hurtem lubię co innego.
Smith (10069 punktów)
>   De gustibus... Hurtem lubię co innego.
Jakim hurtem? Przecież haremu nie otworzę tak ze względów zdrowotnych jak i finansowych.
Psyk (14071 punktów)

>Praktykowano także wymianę żon na miesiąc. Bardzo racjonalne podejście skądinąd - wymiana i wypożyczanie żon pełniły rolę wentyla bezpieczeństwa wobec eskalacji zemsty, potyczek i wojen. No to co panowie? Można by to u nas (tę wymianę żon) praktykować?

A jest miesięczny na aktorki?
webmaster (moderator)
>A jest miesięczny na aktorki?
Maćku, ale która strefa cię interesuje? Może godzinny wyjdzie taniej
Psyk (14071 punktów)
>>A jest miesięczny na aktorki?
>Maćku, ale która strefa cię interesuje? Może godzinny wyjdzie taniej

To ja poproszę dobowy na Szapołowską i godzinny na Dygant.
21-01-2010 18:35 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>   No to co panowie? Można by to u nas (tę wymianę żon) praktykować?
To jak "z deszczu pod rynnę". Nie lepiej "oddać żonę w dobre ręce" .

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
21-01-2010 20:08 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>   No to co panowie? Można by to u nas (tę wymianę żon) praktykować?

Można by. Ciekawe ilu się później nie odmieni

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
rudyment (3233 punktów)
>Pytanie zasadnicze - do CZEGO nam się spieszy?

Jak zwykle samo wyszło: nadmiar bodźców wyzwala w nas bezwarunkowy odruch dokonywania maksimum trafnych wyborów w jednostce czasu.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
21-01-2010 09:21 
 Ocena 4 na 4
J.Szulc (5723 punktów)

Czasem myślę, ze nawet o tym nie wiedząc, zaczynamy zachowywać się jak lemingi. W pośpiechu, którego nie widzimy, bo tak wygodnie. Stadko ludzi rano idzie do pracy, to samo stadko wieczorem wraca. Między jednym wyjściem, a drugim, rutyna i wyuczone zachowania, które udają życie.
Jest w tym także seks, ale czy jest czas na miłość?
Chwała tym, którzy nie dają się "zaszufladkować" i potrafią żyć, mając przy boku kogoś do nich podobnego. Samo "skakanie z kwiatka na kwiatek" do pewnego czasu może być ekscytujące, tylko jak długo?
Ewolucja zostawia tylko jednostki, które potrafią sprostać wciąż zmieniającej się rzeczywistości, więc która opcja zostanie?
Wow! A było tak wesoło....
21-01-2010 13:33 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Pytanie zasadnicze - do CZEGO nam się spieszy?

   Odpowiedź jest zawsze ta sama od zarania dziejów: do śmierci.

fides ex necessitate esse non debet
21-01-2010 13:47 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Jak komu się do tego spieszy, to trudno...
To, co mi tutaj zostało, raczej spożytkuję w inny sposób
21-01-2010 08:20 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>>Mało kto traktuje dziś seks jako czynność służącą jedynie prokreacji.
>Polska to katolicki kraj i 90% traktuje seks dokładnie tak, czyli zgodnie z naukami katechizmu.

O tak, 90% nie używa kondomów i uprawia wyłącznie seks małżeński.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
21-01-2010 11:58 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>>>Mało kto traktuje dziś seks jako czynność służącą jedynie prokreacji.
>>Polska to katolicki kraj i 90% traktuje seks dokładnie tak, czyli zgodnie z naukami katechizmu.
>O tak, 90% nie używa kondomów
Nie prawda z kondomów robią baloniki do przystrojenia trasy procesji.
>i uprawia wyłącznie seks małżeński.
To są dane objęte tajemnicą spowiedzi i nie można ich publikować.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Laicyzacja i libealizm do tego prowadzą


Dzięki tym dwóm zjawiskom rozmawiasz z żywymi ludźmi, nie zaś oglądasz poćwiartowane ciała, lub popiół ze stosu.
22-01-2010 03:19 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
> Cytat:
Laicyzacja i libealizm do tego prowadzą

>Dzięki tym dwóm zjawiskom rozmawiasz z żywymi ludźmi, nie zaś oglądasz poćwiartowane ciała, lub popiół ze stosu.
I całkiem niewykluczone że kolarstwu przełajowemu też.
Spodziewasz się dozgonnej wdzięczności z mojej strony na piśmie?
To podaj najpierw adres a ja się zastanowię.
Tylko jak sobie ich wyobrażę bo tak organoleptycznie to widzę tylko znaki alfabetu na ekranie.

PS. Nie oglądaj tyle horrorów.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A ty nie marz o tym, żeby powrócić do świata horroru.
22-01-2010 14:20 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>A ty nie marz o tym, żeby powrócić do świata horroru.
Oj chyba masz zaszronioną kulę panie wróżbito.
22-01-2010 18:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Żeby tylko, nawet jej nie posiadam. Więc może być na niej szron, albo i nie. Zupełnie jak z kotem Schroedingera
22-01-2010 19:09 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Żeby tylko, nawet jej nie posiadam. Więc może być na niej szron, albo i nie. Zupełnie jak z kotem Schroedingera
To nie fair.
Nic nie pisałeś, że Twoje posty są radioaktywne
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Czasem sam się zastanawiam... Niektórzy moi rozmówcy myślą w nieco zmutowany sposób... Cóż, przepraszam...
22-01-2010 19:56 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Czasem sam się zastanawiam... Niektórzy moi rozmówcy myślą w nieco zmutowany sposób... Cóż, przepraszam...
Ewolucja?
22-01-2010 20:35 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nasza ślepa "matka"...
21-01-2010 01:45
 Ocena 14 na 14
Psyk (14071 punktów)
>Czyżby groził nam monoseksualizm?

Nie Ty jedna się tego obawiasz:

"Gdyby więcej osób przeszło na homoseksualizm, ród ludzki musiałby wyginąć."
Lech Kaczyński

(gdyby na kapłaństwo skutki byłyby równie opłakane)
J.Szulc (5723 punktów)

>(gdyby na kapłaństwo skutki byłyby równie opłakane)

- żartujesz, prawda?
No bo chyba tak nie myślisz?


Kowalska ! Gdzie jesteś?
Ratuj Psyka, bo on jakiś taki "wierzący"!
21-01-2010 15:17 
 Ocena 8 na 8
Kowalska (14008 punktów)
>>(gdyby na kapłaństwo skutki byłyby równie opłakane)
>- żartujesz, prawda?
>No bo chyba tak nie myślisz?
>
> Kowalska ! Gdzie jesteś?
>Ratuj Psyka, bo on jakiś taki "wierzący"!

   Endszuldigung jak mawiają Szwedzi, ale byłam zajęta przez chwilę więc już jestem.

   Cóż to się stało? A, Psyk zaczął wierzyć. Nie wydaje mnie się, ale dla spokojności ducha wyślemy Psyka na wczasy do ośrodka Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej. Dodatkowo dostanie kalendarz na nowy rok "365 Dni z Maryją". A jak to nie pomoże, to zostanie przedstawicielem na VI Kongres Konserwatywny. W ostateczności zrobi się Go prezydĘtem.
21-01-2010 15:20 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Chwała Ci, Ratowniku forumowy!
PKowalski (1042 punktów)
>Czyżby groził nam monoseksualizm?
Sam z siebie nie. Ludzie (także mężczyźni ) potrzebują nie tylko seksu, ale także ciepła, wsparcia partnera, itd., itp. Do poszukiwania drugiej połówki skłaniają nie tylko popęd seksualny, ale także potrzeby emocjonalne.

>Kobiety przyjmują męskie role, niewieścieją mężczyźni.
Powiedziałbym, że ludzie się różnicują. I to chyba dobrze -- wybór jest większy

>Kryzys męskości. Kryzys kobiecości. Ale się porobiło, ale się porobiło...
Gdy spotykam osoby samotne, to co prawda nie widzę arcymęskości, czy arcykobiecości, ale też nie jakąś postać kryzysu. Raczej słyszę zdania w stylu: "Rano wcześnie wychodzę z domu, wracam z pracy tak, że tylko coś ugotować, zjeść i prosto do łóżka, kiedy ja mam mieć czas na życie prywatne?"
Gdy czytam o historii uderza mnie, że zawsze była duża liczba osób, które nie miały dzieci i nie wchodziły w związku z osobami przeciwnej płci. Nie przez kryzys, głównie z przyczyn społeczno-ekonomicznych -- służący, którzy nigdy się nie dorobili by założyć rodzinę, wiejscy i miejscy biedacy, mnisi i mniszki (przyczyny oficjalnie religijne, ale często podobne jak przy osobach biednych -- do zakonów często kierowało się młodszych braci i siostry, dla których nie chciano dzielić majątku). Podobno nawet ten odsetek pozostaje stały i jest to ok. 1/5 populacji.
helmi (135 punktów)

>   Kryzys męskości. Kryzys kobiecości. Ale się porobiło, ale się porobiło...

No tak - a wynika to stąd, że sex jest przyjemny, ale dla młodych ludzi znacznie przyjemniejsze jest życie bez ograniczeń czasowo-pieluchowych.
Dlatego wzrosty populacji zdarzają się głównie w czasach kryzysu - gdy możliwości inne są ograniczone.
Ja "zrobiłem syna" w stanie wojennym - a on teraz żyje jak pączek w maśle i nie chce się rozmnażać.
Pozdrawiam
RP
Zbygniew Herzog (32 punktów)
(zablokowany)
>   Kryzys męskości. Kryzys kobiecości. Ale się porobiło, ale się porobiło...

Kryzys? Nie bój się. Zobacz jak panowie i panie pięknie sobie tu z nim radzą. Potrafią przedłużać nie tylko stosunek płciowy ale też kontrolują intelektualny wytrysk, mają wzwody na życzenie, i co najważniejsze, stosują długą zabawę wstępną zanim coś ciekawego, konkretnego w temacie napiszą.

Może by tak zrobić na szaro wszystkie żarciki i skecze i porozmawiać o współżyciu seksualnym implikowanym źle pojętym hedonizmem?
21-01-2010 20:38 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Może by tak zrobić na szaro wszystkie żarciki i skecze i porozmawiać
Porozmawiajmy

> o współżyciu seksualnym implikowanym źle pojętym hedonizmem?
Cóż to źle pojęty hedonizm?


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
21-01-2010 21:26 
 Ocena-2 na 2
Zbygniew Herzog (32 punktów)
(zablokowany)
>>Może by tak zrobić na szaro wszystkie żarciki i skecze i porozmawiać
>Porozmawiajmy
Tutaj?
>> o współżyciu seksualnym implikowanym źle pojętym hedonizmem?
>Cóż to źle pojęty hedonizm?
Mówiąc krótko- hedonizm w wersji filozoficznej jest czymś zupełnie innym niż współczesna pogoń za orgazmem i przyjemnościami w ogóle.
22-01-2010 00:19 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Mówiąc krótko- hedonizm w wersji filozoficznej jest czymś zupełnie innym niż współczesna pogoń za orgazmem i przyjemnościami w ogóle.

No niechże będzie, że inny, ale czemu od razu lepszy?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
jkl; (5859 punktów)
>Mówiąc krótko- hedonizm w wersji filozoficznej jest czymś zupełnie innym niż współczesna pogoń za orgazmem i przyjemnościami w ogóle.
O, na pewno czymś innym.
Ale czy mógłbyś przybliżyć na czym polega hedonizm w wersji filozoficznej?
Może da się to robić w autobusie
TheNut (81 punktów)

>W centrum uwagi obu płci znalazł się orgazm.
A ja cholera sądziłem, że był tam od zawsze..
21-01-2010 14:23 
 Ocena-1 na 3
Zbygniew Herzog (32 punktów)
(zablokowany)
>>W centrum uwagi obu płci znalazł się orgazm.
>A ja cholera sądziłem, że był tam od zawsze...
Myślę, że w tej chwili należało by przywołać p. Jacka Tabisza, znawcę kultury indyjskiej a co za tym idzie może i filozofii Tantry, który mógłby temu zaprzeczyć.
21-01-2010 14:56 
 Ocena 2 na 2
Małgorzata (3242 punktów)
>>W centrum uwagi obu płci znalazł się orgazm.
>A ja cholera sądziłem, że był tam od zawsze..

   A skąd! Lew-Starowicz twierdzi, że na początku XX wieku w Europie ponad połowa kobiet nie przeżywała orgazmu; w Polsce, z początkiem XXI wieku 11% kobiet (aktywnych seksualnie) nie tylko go nigdy nie miało, ale też nie wie co to jest.

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
21-01-2010 15:05 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>   ... z początkiem XXI wieku 11% kobiet (aktywnych seksualnie) nie tylko go nigdy nie miało, ale też nie wie co to jest.

   I niektóre już się nigdy nie dowiedzą, bo punkt "G" u kobiet został odwołany.

   Do odwołania.

   Pozdrawiam.
21-01-2010 18:30 
 Ocena 5 na 5
-jad- (18783 punktów)
>   I niektóre już się nigdy nie dowiedzą, bo punkt "G" u kobiet został odwołany.

Tylko u Brytyjek więc spokojna głowa


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
21-01-2010 18:34 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   I niektóre już się nigdy nie dowiedzą, bo punkt "G" u kobiet został odwołany.
>Tylko u Brytyjek więc spokojna głowa
   Uffff, nie jestem Brytyjką.
21-01-2010 15:48 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>>>W centrum uwagi obu płci znalazł się orgazm.
>>A ja cholera sądziłem, że był tam od zawsze..
>   A skąd! Lew-Starowicz twierdzi, że na początku XX wieku w Europie ponad połowa kobiet nie przeżywała orgazmu; w Polsce, z początkiem XXI wieku 11% kobiet (aktywnych seksualnie) nie tylko go nigdy nie miało, ale też nie wie co to jest.

   Bo ludzie nie rozmawiają w łóżku. Nie mówią sobie czego chcą i pragną. I stąd te problemy. A przecież można inaczej. Trzeba mówić! Ale trzeba też umieć odmówić, bo przecież nie na każdą pieszczotę musimy mieć chęć. I nie bać się tego.

   Jeśli kobieta nie pokaże mężczyźnie jak jest jej najlepiej, to on i po 10 latach starań do orgazmu jej nie doprowadzi.

   Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. I cieszyć się sobą wzajemnie. A reszta sama się stanie.
21-01-2010 16:20 
 Ocena 1 na 1
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)

>    Bo ludzie nie rozmawiają w łóżku. Nie mówią sobie czego chcą i pragną. I stąd te problemy. A przecież można inaczej. Trzeba mówić! Ale trzeba też umieć odmówić, bo przecież nie na każdą pieszczotę musimy mieć chęć. I nie bać się tego.
>    Jeśli kobieta nie pokaże mężczyźnie jak jest jej najlepiej, to on i po 10 latach starań do orgazmu jej nie doprowadzi.
>    Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. I cieszyć się sobą wzajemnie. >

Do tego miejsca - pełna zgoda !

>A reszta sama się stanie.>

No nie wiem, nie wiem ...


NIL CARBORUNDUM ILLEGITIMO
21-01-2010 16:27 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>    Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. I cieszyć się sobą wzajemnie.
>A reszta sama się stanie.
Od samego gadania to chyba jednak nie.
21-01-2010 16:43 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>    Bo ludzie nie rozmawiają w łóżku.
Dlaczego nie...można rozmawiać, w przerwie na papierosa.

>Nie mówią sobie czego chcą i pragną. I stąd te problemy
>Jeśli kobieta nie pokaże mężczyźnie jak jest jej najlepiej
ŻENADA....przecież czuję się i widzi reakcję kobiety...to się po prostu wie !!!
PS. No chyba, że jest to pierwszy raz i jest się młodym "napalonym" chłopcem.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
21-01-2010 20:57 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>ŻENADA....przecież czuję się i widzi reakcję kobiety...to się po prostu wie !!!

   Nie Ty pierwszy i pewnie nie ostatni, któremu wydaje się, że wie.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
lotrek (14275 punktów)

>   Nie Ty pierwszy i pewnie nie ostatni, któremu wydaje się, że wie.
No cóż, zdarzają się przypadki z którymi nawet seksuolog do spółki z psychoanalitykiem mają problem...czasami bywa dość "mroczny przedmiot pożądania".
Pozdrawiam

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
21-01-2010 17:58 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>    Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. I cieszyć się sobą wzajemnie. A reszta sama się stanie.
Przed, po, czy w trakcie samostawania się reszty?
22-01-2010 00:43 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>>    Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. I cieszyć się sobą wzajemnie. A reszta sama się stanie.

>Przed, po, czy w trakcie samostawania się reszty?

   I przed, i w trakcie, i po. Przecież ja nie mówię o tym, żeby gadać w łóżku jak katarynka o byle czym. Rozmowa może być równie podniecająca jak dotyk. Mam takie oczywiste oczywistości tłumaczyć? No kaman... Chyba nie chcesz mi powiedzieć Smith, że zachowujesz się w czasie seksu jak Polak katolik, co to kładzie się na partnerce, w zupełnej ciszy wykonuje sześć ruchów posuwisto zwrotnych, po czym natychmiast zasypia.
22-01-2010 01:16 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>>Przed, po, czy w trakcie samostawania się reszty?
>    I przed, i w trakcie, i po.
>Przecież ja nie mówię o tym, żeby gadać w łóżku jak katarynka o byle czym.
A dlaczego akurat w łóżku (poza tym że wygodnie).
>Rozmowa może być równie podniecająca jak dotyk.
Znowu się potwierdza, że giętki język nie jedno podniecające ma znaczenie.
>Mam takie oczywiste oczywistości tłumaczyć?
Myślałem, że czegoś się nauczę.
>No kaman... Chyba nie chcesz mi powiedzieć Smith, że zachowujesz się w czasie seksu jak Polak katolik, co to kładzie się na partnerce, w zupełnej ciszy wykonuje sześć ruchów posuwisto zwrotnych, po czym natychmiast zasypia.
Wolę być na dole i lubię pogadać przed snem tudzież przerwą na papierosa.
22-01-2010 02:35 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>>>Przed, po, czy w trakcie samostawania się reszty?
>>    I przed, i w trakcie, i po.
>>Przecież ja nie mówię o tym, żeby gadać w łóżku jak katarynka o byle czym.
>A dlaczego akurat w łóżku (poza tym że wygodnie).

   Łóżko jest taką umowną nazwą. Może być w muzeum czy gdziekolwiek indziej. Tylko, że jak powiesz partnerce "chodźmy do łóżka" to szybciej zrozumie Twoje intencje, niż jakbyś powiedział "chodźmy do muzeum".

No, ja bym akurat zrozumiała, bo już kochałam się w takim przybytku (ech... ten dział egipski.....), ale nie wszystkie baby są tak walnięte jak ja

>>Rozmowa może być równie podniecająca jak dotyk.

>Znowu się potwierdza, że giętki język nie jedno podniecające ma znaczenie.

   Oj niejedno. Uwielbiam giętkie języki. Bo jak to mówią, giętki język wyrazi to co głowa myśli

>>Mam takie oczywiste oczywistości tłumaczyć?
>Myślałem, że czegoś się nauczę.

   Ja tylko zajęcia praktyczne. Po teorię to nie do mnie.

>>No kaman... Chyba nie chcesz mi powiedzieć Smith, że zachowujesz się w czasie seksu jak Polak katolik, co to kładzie się na partnerce, w zupełnej ciszy wykonuje sześć ruchów posuwisto zwrotnych, po czym natychmiast zasypia.

>Wolę być na dole i lubię pogadać przed snem tudzież przerwą na papierosa.

   Też lubię być na górze
22-01-2010 03:07 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>No, ja bym akurat zrozumiała, bo już kochałam się w takim przybytku (ech... ten dział egipski.....), ale nie wszystkie baby są tak walnięte jak ja
Jednak mogę się czegoś nauczyć. Nigdy bym nie wpadł na to żeby zaproponować Ci wizytę w muzeum.
>    Oj niejedno. Uwielbiam giętkie języki. Bo jak to mówią, giętki język wyrazi to co głowa myśli
I to nie jedna.
>    Ja tylko zajęcia praktyczne. Po teorię to nie do mnie.
>>Wolę być na dole i lubię pogadać przed snem tudzież przerwą na papierosa.
>    Też lubię być na górze
Dział egipski mówisz.
lotrek (14275 punktów)
> Mało kto traktuje dziś seks jako czynność służącą jedynie prokreacji. Kiedyś naturalny efekt współżycia - ciąża - dzisiaj bywa postrzegany jako kłopotliwy "produkt uboczny" miłosnych igraszek.
I bardzo dobrze...z seksu trzeba czerpać radość a "robić miłość" ze strachem o niechcianą ciąże do niczego dobrego nie prowadzi. Z tego pewnie (?) wynikają jakieś oziębłości płciowe, kiepskie wzwody, braki orgazmów i wiele innych nieszczęść.
Dotyczy to również teistów...grzeszcie odważnie, Bóg kocha grzeszników.

>W centrum uwagi obu płci znalazł się orgazm. Póki co jednak z przymrużeniem oka traktujemy możliwość korzystania z urządzeń...
Orgazm zawsze był celem "miłosnych igraszek" wszystkich płci, chociaż z tym różnie bywa. A co do "wynalazków", osobiście wolę stare, dobre metody .

>Kobiety przyjmują męskie role, niewieścieją mężczyźni.
Nie dotyczy mojej generacji...jesteśmy "na wymarciu" a po nas "choćby potop".

>Razem ze stereotypem kobiety, którą wiecznie boli głowa, obalony został mit faceta, który zawsze chce i może.
To żony może boleć głowa (że mąż nie wiadomo gdzie się włóczy, z kim gra wieczorami w bridża, z kim jeździ na ryby itd). Nie dotyczy to "przyjaciółek"....zawsze taką można zwolnić, jak wie o tym...to zażywa APAP.
A co do obalonego mitu...facet zawsze może, jeśli oczywiście chce. Jeśli chce mu się chcieć...nie ma mężczyzn impotentów, są tylko leniwe kobiety...jak mawia...no, mniejsza o to kto .

>W efekcie część kobiet skarży się, że oni robią TO w 15 minut łącznie z dojazdem i zaparkowaniem
I mają rację, że się skarżą, ja też uważam to za skandaliczne....to robienie sobie "jaj" z seksu. Szybki numerek jest dobry w agencji towarzyskiej...tam czas to pieniądz. Tacy "pięciominutowcy" zasługują na wykopanie z łóżka.

>czy można się dziwić, że już od dawna zaczęto wszystko wyjaśniać teorią miękkiego penisa?
Przy dzisiejszym tempie życia wcale się nie dziwię...zapomina się całkiem co to "luzik". A stres może zabić a na pewno zabija radość z życia.

>Kryzys męskości. Kryzys kobiecości. Ale się porobiło, ale się porobiło...
Nie ma żadnego kryzysu, przynajmniej ja czegoś takiego nie zauważyłem. Kobiety są kobietami, mężczyźni mężczyznami a z nimi jest "chuć" (i Przybyszewski).

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>   Mało kto traktuje dziś seks jako czynność służącą jedynie prokreacji.
Całość wypowiedzi to prawda, cała ptawda, tys prowda etc...
Ergo. Bzykanie trudnym jest i odpowiedzialnym. Tak z punktu widzenia, że samiec, jak i samica. Oj nie letko, nie letko jest... A, że chłopy jakieś takie marne, to chyba signum temporis... Daję "+".
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
21-01-2010 16:00 
 Ocena 1 na 1
Małgorzata (3242 punktów)
>Ergo. Bzykanie trudnym jest i odpowiedzialnym.

   No popatrz co za czasy! Demografowie biją na alarm, na trwogę dzwony kościelne, a ja już się w tym wszystkim połapać nie mogę. Bene vertat Deus! (i niech mi to bluźnierstwo wybaczone będzie)...

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)
>Bene vertat Deus! (i niech mi to bluźnierstwo wybaczone będzie)... >

A po co Ci ten "Deus" od razu
czyż nie lepiej :
Bene vertat, quod agis

pozdrawiam !

NIL CARBORUNDUM ILLEGITIMO
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Czy ty usiłujesz powiedzieć, że kiedykolwiek ludzie uprawiali seks celem poczęcia?
lou.salome (74 punktów)
Seks przecież też bywa kompulsją, reakcją na poczucie izolacji. Połączenie się z partnerem daje poczucie wytchnienia, to taki seks jedynie dla zaspokojenia swoich potrzeb. Taka karykatura związku. Człowiek używa człowieka jako narzędzia, nie wchodzi w głęboki kontakt z drugą osobą ( taka osoba ani nie zna swojego partnera, ani nie angażuje się w związek z nim, nigdy nie obchodzi jej jego rozwój, nie widzi go w pełni, ani też, nie traci z oczu siebie w takiej relacji) tacy są wszyscy fetyszyści ( fetyszyzm dotyczy tylko mężczyzn). Wchodzą w relację jedynie z przedmiotem, który jest jak gdyby częścią drugiej osoby. Pewien obserwator związków między ludźmi posunął się do stwierdzenia: " Jeśli kochamy się z kobietą, nie wchodząc w kontakt z jej duchem, to jesteśmy fetyszystami, nawet jeśli podczas aktu seksualnego używamy właściwego ku temu otworu ciała"

Bubera opis człowieka zmysłowego
Od wielu lat przemierzam krainę ludzi i nie przestudiowałem jeszcze do końca wszystkich odmian "człowieka zmysłowego" ( jak się niekiedy nazywają poddani Erosa niezdolnego do lotu). Tu błąka się jakiś zakochany, lecz zakochany tylko w swojej namiętności. Tam inny obnosi swe bogate uczucia niczym wstęgi orderów. Tutaj ktoś rozkoszuje się przygodą swojej fascynacji. Tam inny obserwuje w uniesieniu spektakl własnego rzekomego oddania się. Tutaj ktoś kolekcjonuje wzruszenia. Ktoś pozwala grać "sile". Ktoś pyszni się nie swoją żywotnością. Ktoś zabawia się występując jednocześnie jako on sam i jako całkiem inny do niego niepodobny idol. Ktoś grzeje się przy ogniu, tego, kto przypadł mu w udziale. Ktoś inny eksperymentuje. I tak dalej, i tak dalej - rozmaici zwierciadlani monologiści w komnacie najbardziej poufnego dialogu."

.
diogenes (42753 punktów)
>Kobiety przyjmują męskie role, niewieścieją mężczyźni.

Max Scheler sądził, że ludzkość zmierza do epoki zacierania się przeciwieństw. Chyba się nie pomylił. Zacieranie się różnic między płciami to tylko jeden z wielu przykładów tego zjawiska. Sam orgazm pomylić można z wytarciem nosa. Bywa nawet gorzej: Wojaczek pomylił kobietę z wychodkiem.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365