Racjonalista - Strona głównaDo treści
Winny śmierci

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
27-01-2010 17:34sceptymucha (moderator, 11470 punktów)Winny śmierci
Ocena 1 na 5
Witam!
Kogo winić za śmierć ze starości? Kogo winić za śmierć w męczarniach z powodu niedostatków naszych ciał? Kogo winić za rozpad i zniszczenie świadomości, gdy ciało żyje dalej kpiąc ze śmierci intelektu?
W którym momencie wina staje się zbyt wielka, by można było przestać stać i patrzeć bezczynnie?

Mam nadzieję, że te kilka pytań to niezły przyczynek do dyskusji o starości i niewygodach, które los lub starość rzuca nam pod nogi.
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

zachaj (5239 punktów)
Moja babcia zawsze mówi , że : "starość to się Panu Bogu nie udała"

A Ty jesteś już taka stara ? Wiem , kobiet się o wiek nie pyta.

Ale ja Was dziewczyny z forum , widzę jako seksowne , młode kobiety. No nie wiem może to testosteron się odzywa ale wole takie projekcje.
27-01-2010 17:58 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)
Zachaj, zlituj się, do Sceptymuchy z takim tekstem?
27-01-2010 18:12 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>Zachaj, zlituj się, do Sceptymuchy z takim tekstem?

To do wszystkich kobiet na forum było.

A ja nie wiem jak Wy wyglądacie i ile macie lat. Ale dla mnie jesteście seksowne i zdania nie zmienię , inteligencja jest seksi.
27-01-2010 18:38 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Najpewniej jej chodziło o to, że mimo końcówki w nicku "a" jestem facetem.

:P
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
27-01-2010 18:48 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
A wiesz , często czytałem Twoje wypowiedzi i cały czas myślałem , że jesteś kobietą. Sorry
27-01-2010 18:56 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>A wiesz , często czytałem Twoje wypowiedzi i cały czas myślałem , że jesteś kobietą. Sorry

Mam jakiś problem z tym. Muszę sprawdzać profile bo można się łatwo pomylić. Wcześniej mylnie myślałem , że Meretseger to facet a okazało się , że to egipska bogini ehh
27-01-2010 20:14 
 Ocena 5 na 5
Smith (10069 punktów)
>>A wiesz , często czytałem Twoje wypowiedzi i cały czas myślałem , że jesteś kobietą. Sorry
>Mam jakiś problem z tym. Muszę sprawdzać profile bo można się łatwo pomylić. Wcześniej mylnie myślałem , że Meretseger to facet a okazało się , że to egipska bogini ehh
Końcówki sprawdzaj
28-01-2010 10:29 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>myślałem , że jesteś kobietą. Sorry
>myślałem , że Meretseger to facet... ehh
A gdzie "sorry" dla Meretseger? Ehh.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
28-01-2010 11:02 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>>myślałem , że jesteś kobietą. Sorry
>>myślałem , że Meretseger to facet... ehh
>A gdzie "sorry" dla Meretseger? Ehh.

   A gdzie "Sorry" dla wszystkich facetów??? Eeeehhh!!!
zachaj (5239 punktów)

>   A gdzie "Sorry" dla wszystkich facetów??? Eeeehhh!!!

A teraz to i tak większość to metroseksualni , więc seksi ich nie obrazi. Resztę rzeczywiście , przepraszam.
zachaj (5239 punktów)

>A gdzie "sorry" dla Meretseger? Ehh.

Nie bój się , ja już z Meretseger dawno mam sytuację klarowną.
29-01-2010 00:22 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie bój się
Ja się nie boję, ja Cię tylko, zachaj, obserwuję...

A serio, to się zastanawiam wg jakiego klucza zastosowałeś te przeprosiny, czy to jakaś ujma być kobietą?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
zachaj (5239 punktów)

>A serio, to się zastanawiam wg jakiego klucza zastosowałeś te przeprosiny, czy to jakaś ujma być kobietą?

Czemu ujma , wręcz przeciwnie.

Ja Meretseger przeprosiłem od razu jak zdałem sobie sprawę , że się pomyliłem.
29-01-2010 10:33 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>czy to jakaś ujma być kobietą?
>Czemu ujma , wręcz przeciwnie.
Więc za co przeprosiłeś "resztę facetów" i jaką ich obrazę przewidujesz?

>Ja Meretseger przeprosiłem
Ponieważ śledzę pewne zjawisko socjologiczne, zapytam o link do tych przeprosin.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
29-01-2010 13:18 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Ponieważ śledzę pewne zjawisko socjologiczne, zapytam o link do tych przeprosin.

proszę :

www.racjonalista.pl/forum.php/s,277306#w278280
30-01-2010 17:21 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Ja się nie boję, ja Cię tylko, zachaj, obserwuję...
   Ufff, to dobrze, że zachaja...

>...czy to jakaś ujma być kobietą?
   Dla kogo?
31-01-2010 11:10 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>...czy to jakaś ujma być kobietą?
>   Dla kogo?
Tu - dla przepraszanego.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
27-01-2010 17:57
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)
Przepraszam, może głupio pytam, ale czy sugerujesz, że KTOŚ jest winny temu, że człowiek jest, jaki jest, podatny na starość, choroby, demencję i śmierć? Taka jest biologia, nic nie poradzimy. Trzeba się pogodzić z tym faktem i robić wszystko, byśmy spotykali się z nieuchronnym z godnością i dumą. Nauka zrobiła już wiele, by starość i śmierć od człowieka odsunąć. Tysiąc lat temu pięćdziesięciolatek był zgrzybiałym starcem, dziś jest człowiekiem w sile wieku.
Że starość jest niewygodna i uciążliwa, to prawda. Człowiek stary, chory i niesprawny boleśnie odczuwa dyskomfort. Że śmierć, zwłaszcza kogoś bliskiego, jest przykra i nie chcemy się z nią godzić bez walki, to też prawda. Doskonale o tym wiem, trzy tygodnie temu straciłam najlepszego na świecie Ojca. Ale co możemy zrobić? Tylko starać się, by nasi starzy i schorowani bliscy wiedzieli, że ich kochamy i wspieramy. To pomaga.
Pozdrawiam.
zachaj (5239 punktów)
> Tylko starać się, by nasi starzy i schorowani bliscy wiedzieli, że ich kochamy i wspieramy. To pomaga.

Dla mojej babci pomaga jak mówię , że wierzę w boga. Więc tak mówię...

Czy kłamstwo w dobrej sprawie jest moralnie ok ?
Konowal (6291 punktów)
>> Tylko starać się, by nasi starzy i schorowani bliscy wiedzieli, że ich kochamy i wspieramy. To pomaga.
>Dla mojej babci pomaga jak mówię , że wierzę w boga. Więc tak mówię...
>Czy kłamstwo w dobrej sprawie jest moralnie ok ?
>
Nie - nie jest to moralnie ok.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
marcus (876 punktów)
>>Czy kłamstwo w dobrej sprawie jest moralnie ok?
>Nie - nie jest to moralnie ok.
Mógłbyś to uzasadnić?

Better to reign in hell than serve in heaven...
Konowal (6291 punktów)
>>>Czy kłamstwo w dobrej sprawie jest moralnie ok?
>>Nie - nie jest to moralnie ok.
>Mógłbyś to uzasadnić?

Cel nie uświęca środków


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
28-01-2010 13:15 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>> Tylko starać się, by nasi starzy i schorowani bliscy wiedzieli, że ich kochamy i wspieramy. To pomaga.
>Dla mojej babci pomaga jak mówię , że wierzę w boga. Więc tak mówię...
>Czy kłamstwo w dobrej sprawie jest moralnie ok ?

Zależy od sprawy i wielkości kłamstwa.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Dyplomata - ktoś, kto mówiąc "spierdalaj" wprawia Cię w taki stan, że czujesz podniecenie w związku ze zbliżającą się wyprawą.
Toma Cruz (390 punktów)
>> Tylko starać się, by nasi starzy i schorowani bliscy wiedzieli, że ich kochamy i wspieramy. To pomaga.
>Dla mojej babci pomaga jak mówię , że wierzę w boga. Więc tak mówię...
>Czy kłamstwo w dobrej sprawie jest moralnie ok ?
>

Nie jest moralnie ok ze względu choćby na Ciebie, bo jeśli nie wierzysz, to po co kogoś kłamiesz....A gdyby Twoja babcia dowiedziała się, że kłamiesz, to pomyśl, jakby się poczuła. Prawda nas wyzwoli (ale nie ta biblijna). Kłamię dla dobrej sprawy...to jest absurd. Kłamię, bo chcę mieć święty spokój...
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Nie jest moralnie ok ze względu choćby na Ciebie, bo jeśli nie wierzysz, to po co kogoś kłamiesz....A gdyby Twoja babcia dowiedziała się, że kłamiesz, to pomyśl, jakby się poczuła. Prawda nas wyzwoli (ale nie ta biblijna). Kłamię dla dobrej sprawy...to jest absurd. Kłamię, bo chcę mieć święty spokój...

Wiesz co? To chyba zależy od babci. Ja mam, na szczęście, wciąż dwie. Lata temu obie poinformowałam, że jestem ateistką. Jedna wzruszyła ramionami i zapytała, czy nadal od czasu do czasu przyjadę na święta, żeby się z nią zobaczyć (No ba! Nie tylko na święta!), czy nadal będę na nie gotowała i powiedziała mi, że nadal będę od niej dostawała od niej na gwiazdkę prezenty bo, cytuję, "One i tak są bezbożne ".
Druga dla odmiany odsądziła mnie od czci (sprawę wiary załatwiłam sama) i przestała się do mnie na długi czas odzywać, a po rodzinie opowiadała, że się stoczyłam, ludzi ze mnie nigdy nie będzie i nie chce mnie na czy widzieć dopóki, dopóty mi rozum nie wróci. Kiedy zaczęła się odzywać, to w tak sposób, że mnie się nie chciało jej widywać.

Hę, wywnętrzyłam się, dowód anegdotyczny, wiem - ale widać, że nie zawsze da się prawdą zrobić coś dobrego dla miru domowego Moim zdaniem, jeśli ktoś chce sobie i babci, mówiąc brutalnie, na te kilka - kilkanaście lat załatwić spokój, to niech sam zdecyduje i zrobi, jak mu sumienie i doświadczenie mówi. Ot co.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
29-01-2010 10:36 
 Ocena 1 na 1
Toma Cruz (390 punktów)
>Hę, wywnętrzyłam się, dowód anegdotyczny, wiem - ale widać, że nie zawsze da się prawdą zrobić coś dobrego dla miru domowego Moim zdaniem, jeśli ktoś chce sobie i babci, mówiąc brutalnie, na te kilka - kilkanaście lat załatwić spokój, to niech sam zdecyduje i zrobi, jak mu sumienie i doświadczenie mówi. Ot co.

Racja, ja sam nie byłem w takiej sytuacji, żebym się musiał tym czy tamtym chwalić. Sfera sumienia pielęgnowanego i wyczulonego na potrzeby innych jest bardzo ważna.
27-01-2010 18:44 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Taka jest biologia, nic nie poradzimy.
To się lekarze obrazili.
>Trzeba się pogodzić z tym faktem i robić wszystko, byśmy spotykali się z nieuchronnym z godnością i dumą.
Prawda.
>Nauka zrobiła już wiele, by starość i śmierć od człowieka odsunąć. Tysiąc lat temu pięćdziesięciolatek był zgrzybiałym starcem, dziś jest człowiekiem w sile wieku.
Więc nadzieja w nauce , choć pewnie nie dla najbliższych pokoleń.
>Że starość jest niewygodna i uciążliwa, to prawda. Człowiek stary, chory i niesprawny boleśnie odczuwa dyskomfort.
Co jest troszkę przerażajace.
>Że śmierć, zwłaszcza kogoś bliskiego, jest przykra i nie chcemy się z nią godzić bez walki, to też prawda. Doskonale o tym wiem, trzy tygodnie temu straciłam najlepszego na świecie Ojca. Ale co możemy zrobić? Tylko starać się, by nasi starzy i schorowani bliscy wiedzieli, że ich kochamy i wspieramy. To pomaga.

Pozdrawiam.


Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Kogo winić za śmierć ze starości?
Lekarzy?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
27-01-2010 18:21 
 Ocena 3 na 3
zachaj (5239 punktów)
Jeżeli człowieka nie zabija nowotwór czy zawał to zabija katar. Wszystkie komórki mają zapisane w DNA swoją śmierć , również komórki immunologiczne , gdy tych zaczyna brakować nawet najłagodniejsza infekcja może skończyć się zgonem i żaden lekarz nic nie poradzi.
27-01-2010 20:12 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
> Wszystkie komórki mają zapisane w DNA swoją śmierć , również komórki immunologiczne....
I żyją podobno najdłużej 7 lat.
zachaj (5239 punktów)
>> Wszystkie komórki mają zapisane w DNA swoją śmierć , również komórki immunologiczne....
>I żyją podobno najdłużej 7 lat.

Po 7 latach potrafią się odbudować ale też skończoną ilość razy.
28-01-2010 02:04 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Po 7 latach potrafią się odbudować ale też skończoną ilość razy.
Się, to się ino błyska. Przynajmniej tak słyszałem.
27-01-2010 20:55 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> nawet najłagodniejsza infekcja może skończyć się zgonem i żaden lekarz nic nie poradzi.
Czyli co, przeceniamy tę medycynę, co to niby się rozwija, ale w sumie pozornie?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
zachaj (5239 punktów)
>> nawet najłagodniejsza infekcja może skończyć się zgonem i żaden lekarz nic nie poradzi.
>Czyli co, przeceniamy tę medycynę, co to niby się rozwija, ale w sumie pozornie?

Nie przeceniamy. Długość życia będzie się wydłużać , później to będzie przeprogramowanie DNA.
27-01-2010 23:53 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Długość życia będzie się wydłużać , później to będzie przeprogramowanie DNA.
Więc może się zanadto guzdrzą z tą nieśmiertelnością i zdrowiem dla każdego?


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Jeżeli człowieka nie zabija nowotwór czy zawał to zabija katar.

Posty, które przeczytałem powyżej (wynik odpowiedzi na posta, na którego teraz odpisuję) odnoszą się raczej do wirusa HIV, niż do normalnego człowieka. Białe krwinki odpowiadające za naszą odporność nie dzielą się , tylko są produkowane w szpiku kostnym. Niepojętym jest dla mnie założenie, że mogą się skończyć. To, że człowieka może zabić najdrobniejsza infekcja jest faktem, aczkolwiek w dzisiejszych czasach zabiłaby chyba tylko pustelnika żyjącego 200 km od cywilizacji. Katar akurat sam w sobie nie może nikogo zabić, gdyż jest objawem choroby, nie zaś samą chorobą. śmiertelna więc będzie infekcja wywołująca katar, nie zaś sam bismarck (katar z obu dziurek na raz). Wracając do HIV. Wirus ten powoduje ogromne spustoszenie a nawet zanik w ciele człowieka układu odpornościowego. Wtedy organizm człowieka nie może się bronić i dobić go może nawet przeziębienie.

Ciekawym jest fakt, że całkiem niedawno grypa była chorobą śmiertelną zbierającą ogromne żniwa wśród ludzi. Podziękujmy Ernest'owi Duchesne za to, że nie musimy dziś drżeć przed grypą.

Zrobił mi się z tego mały OT, więc dodam, że za śmierć ze starości powinniśmy winić starość (jak sama nazwa wskazuje).


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Dyplomata - ktoś, kto mówiąc "spierdalaj" wprawia Cię w taki stan, że czujesz podniecenie w związku ze zbliżającą się wyprawą.
w-o-w-o (692 punktów)
Dla mnie to proste - winnymi za śmierć z powodu starości lub choroby są :
- starość
- choroby
I nic więcej. Zadawanie sobie pytania "czemu mnie to dotknęło" zawsze skończy się odpowiedzią "a dlatego".
Widzę starszych ludzi, którzy żyją w zgodzie z tym czego doświadczają w swoim wieku. Idą dalej, do przodu. Znam akurat takich, którzy bardziej narzekają na brak pieniędzy niż na dolegliwości zdrowotne. Znam zadowolonych i zgorzkniałych. Myślę, że odbiór starości zależy od indywidualnych cech człowieka. Stykam się z ludźmi, którzy mają po 25 lat i na wszystko narzekają, a co będzie gdy będą mieli po 60 lat ?
27-01-2010 18:37 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Wina starości jest starość????
Dość oryginalne podejście.
Winne przejechania człowieka samochodem jest przejechanie człowieka samochodem, według tego toku myślenia. Sześciolatka stać na więcej! Postaraj się troszkę, jeśli mogę Cię o to prosić.

Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
w-o-w-o (692 punktów)
Dałem wystarczającą odpowiedź - nie wszyscy widzą w starości problem. Nie wszyscy użalają się nad swoim losem. I nie muszą dlatego pytać czemu tak jest, że przychodzi na kogoś pora, że przyszła starość lub choroba.
28-01-2010 08:30 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Można się pogodzić ze starością, ale nie widzieć w niej problemu???
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
w-o-w-o (692 punktów)
Porównujesz przejechanie samochodzem ze śmiercią z powodu choroby lub starości ? Ktos kierował starością ? Chorobą ?
28-01-2010 08:28 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Porównujesz przejechanie samochodzem ze śmiercią z powodu starości ? Ktos kierował starością ?
Ewidentnie. Każda Twoja komórka ma kierowcę. W każdej prócz macierzystych zapisany jest program starości i śmierci.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
w-o-w-o (692 punktów)
Za kierownicą siedzi kierowca, a nie biologiczny mechanizm, który ustawiła natura.
Zaraz mi powiesz, że biologia to morderczyni, która przyczaiła sie na nas już od połączenia plemnika z jajeczkiem.
Proponuje podać ją do sądu.

Poza tym :

umrzesz = nie ma Cię = nie myślisz = nie szukasz winnego swojej śmierci

Jedyne co pozostaje człowiekowi to dbać o swoje zdrowie. Niektórzy zarzucają innym nieracjonalne podejście do swojego zdrowia, prowadzenia się. Niesłusznie. Nie każdy przejmuje się ewentualnym nadejściem choroby. Tak jak mój ojciec, który chory na serce uwielbia tłustego karpia, wielkiego schabowego, papieroska do kawy. I nikt mu tego nie zabierze, bo on bynajmniej zawału się nie boi i nigdy nie pozwoli, aby ktoś zabrał mu jego ukochane smakołyki. On nawet śmierć ma głęboko gdzieś - mówi, że już zrobił to co planował, a teraz to on chce nacieszyć się jedzeniem i kobietami. A jak umrze to cóż...W razie co mam instrukcje...
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Za kierownicą siedzi kierowca, a nie biologiczny mechanizm, który ustawiła natura.
No właśnie czym jest człowiek? Przypadkiem nie biologicznym mechanizmem, który ustawiła natura?
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
28-01-2010 12:26 
 Ocena 3 na 3
Arłukowicz (3162 punktów)
>Winne przejechania człowieka samochodem jest przejechanie człowieka samochodem, według tego toku myślenia.

A propos samochodu.
Onegdaj, moja córka uczęszczała na zasadzie przynależności plemiennej, na lekcje religii w szkole podstawowej ( jako, że nigdy jej tego nie zabraniałem - zrozumiała sama )
Nasi znajomi, wśród których był uczeń chodzący do jej klasy wraz z dwójką swojego rodzeństwa i rodzicami mieli wypadek samochodowy. Dwie osoby zginęły ( ojciec i dziecko ), jedna w stanie ciężkim, wręcz agonalnym trafiła do szpitala ( ów uczeń )jednak przeżył. Dzisiaj, co prawda jest kaleką - nie tylko fizycznie. Pozostali - bez szwanku.
Jak łatwo się domyśleć temat tegoż zdarzenia był tematem lekcji religii, podczas której "koleżanka" katechetka ( z zawodu siostra ) tak oto tłumaczyła dzieciom cudowne przeżycie kolegi z klasy . " Podczas trwającej operacji, jego mama trzymała w ręku obrazek jezusa i modliła się". Prawda, że dobre wyjaśnienie?
Znacznie trudniej przyszło jej wyjaśnić dziecku, dlaczegoż ów wszechmocny, pomimo, iż uratował swego sługę ( korzystając z swej wszechmocy ), uśmiercił jego ojca ( bardzo weń wierzącego ) i siostrę.
Lecz i tu padło wyjaśnienie - " to nie bóg ich uśmiercił, nie można winić go za śmierć, można tylko dziękować za uzdrowienie." Prawda, że genialne w swej prostocie wyjaśnienie ?

Toma Cruz (390 punktów)

>Jak łatwo się domyśleć temat tegoż zdarzenia był tematem lekcji religii, podczas której "koleżanka" katechetka ( z zawodu siostra ) tak oto tłumaczyła dzieciom cudowne przeżycie kolegi z klasy . " Podczas trwającej operacji, jego mama trzymała w ręku obrazek jezusa i modliła się". Prawda, że dobre wyjaśnienie?
>Znacznie trudniej przyszło jej wyjaśnić dziecku, dlaczegoż ów wszechmocny, pomimo, iż uratował swego sługę ( korzystając z swej wszechmocy ), uśmiercił jego ojca ( bardzo weń wierzącego ) i siostrę.
>Lecz i tu padło wyjaśnienie - " to nie bóg ich uśmiercił, nie można winić go za śmierć, można tylko dziękować za uzdrowienie." Prawda, że genialne w swej prostocie wyjaśnienie ?
>




Bóg sprawcą dobra, przeciwnikiem zła. A najlepiej z kimś walczyć posługując się jego własną bronią (w tym przypadku złem).


Obrazek to jest to. Pamiętam z lekcji religii jak to mąż i żona nie mogli mieć dziecka, to się księdza poradzili, a on im na to, że do obrazu się modlić muszą. Obraz dosyć specyficzny i oryginalny, bo z Matką Boską (którąś z kolei) i Dzieciątkiem....No to jazda...Aż tu nagle żona poczęła...Pięknie...Gdzie jest ten obraz??!!
28-01-2010 08:14 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
>Stykam się z ludźmi, którzy mają po 25 lat i na wszystko narzekają, a co będzie gdy będą mieli po 60 lat ?

Tłumaczy dziadek wnukowi, który się niedawno ożenił i właśnie jest po pierwszej większej kłótni ze ślubną:
- Najtrudniej jest wytrzymać razem pierwsze 30 lat.
- A potem jest już lepiej? - pyta z nadzieją wnuk.
- Nie. Przyzwyczajasz się.

Ci młodzi narzekający też się przyzwyczają.
Arłukowicz (3162 punktów)
Kogo winić ?
Babcia Zachaja ( moja również ) mówiąc, iż " starość się p. bogu nie udała " wskazuje winowajce.
Tylko ciężko mu coś zarzucić - bo go nie ma.
No to moja propozycja brzmi : obwinić kler
27-01-2010 18:46 
 Ocena 4 na 4
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Znaczy piszemy petycje do boga o usunięcie starości, a jak nie wysłucha, to dopadniemy jego urzędników na Ziemi?
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
27-01-2010 18:51 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>Znaczy piszemy petycje do boga o usunięcie starości, a jak nie wysłucha, to dopadniemy jego urzędników na Ziemi?

Dokładnie. Ale oni swojego głównodowodzącego od 2 tysięcy lat nie widzieli , może być problem.
27-01-2010 18:51 
 Ocena 1 na 1
Arłukowicz (3162 punktów)
Eee tam, petycje będziemy pisać. Od razu bierzmy się za urzędników
27-01-2010 19:10 
 Ocena 3 na 3
rudyment (3233 punktów)
>Znaczy piszemy petycje do boga o usunięcie starości, a jak nie wysłucha, to dopadniemy jego urzędników na Ziemi?

Petycję już napisano:

"O Boże, Boże, jaka szkoda, że Cię nie ma, bobyś zaraz dopadł na pewno tych cybersynów!" (Lem, "Kobyszczę")

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
lotrek (14275 punktów)

>Kogo winić za śmierć ze starości?
Dlaczego od razu winić...przed urodzeniem nie było nas, teraz jesteśmy i znowu nas nie będzie. Jest to jak najbardziej normalne zjawisko, tym bardziej że dotyczy absolutnie wszystkich.

>Kogo winić za śmierć w męczarniach z powodu niedostatków naszych ciał? Kogo winić za >rozpad i zniszczenie świadomości, gdy ciało żyje dalej kpiąc ze śmierci
>intelektu?
Kogo winić? A komu dziękować za trafienie szóstki w lotka? Pytanie dla ateisty raczej retoryczne.
No cóż, faktem jest, że czasami droga do śmierci jest straszna, szczególnie jak się ma świadomość tego stanu i medycyna jest bezsilna. Pozostaję eutanazja (od gre. εὐθανασία, euthanasia - "dobra śmierć"), niestety przez to, że Kościół Katolicki w Polsce sprawuję kuratele na władzami Państwa...nie dostępna.

>W którym momencie wina staje się zbyt wielka, by można było przestać stać i patrzeć bezczynnie?
Czyja wina....losu, przeznaczenia?


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
zachaj (5239 punktów)
>>Kogo winić za śmierć ze starości?
>Dlaczego od razu winić...przed urodzeniem nie było nas, teraz jesteśmy i znowu nas nie będzie.

Zgadzam się.

Trzeba zapytać czy obchodziło Cie kiedy Cie nie było?
Otóż , nie. To nie będzie Cie obchodzić kiedy Cie nie będzie.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>>>Kogo winić za śmierć ze starości?
>>Dlaczego od razu winić...przed urodzeniem nie było nas, teraz jesteśmy i znowu nas nie będzie.
>Zgadzam się.
>Trzeba zapytać czy obchodziło Cie kiedy Cie nie było?
> Otóż , nie. To nie będzie Cie obchodzić kiedy Cie nie będzie.

Ale może mnie to obchodzić kiedy jestem.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Dyplomata - ktoś, kto mówiąc "spierdalaj" wprawia Cię w taki stan, że czujesz podniecenie w związku ze zbliżającą się wyprawą.
zachaj (5239 punktów)

>Ale może mnie to obchodzić kiedy jestem.

Chyba każdego z nas obchodzi.
setarkos (10757 punktów)
>>Kogo winić za śmierć ze starości?

>...przed urodzeniem nie było nas, teraz jesteśmy i znowu nas nie będzie.

Winnych poczęć szuka się jakby rzadziej, a to w ich źródłach tkwią może przyczyny zejść
28-01-2010 07:09 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Winnych poczęć szuka się jakby rzadziej, a to w ich źródłach tkwią może przyczyny zejść
Śmierć...to oczywista oczywistość. Jaki sens ma w ogóle szukanie winnych? Może wierzący w jakiś bogów mają z tym problem i mogą winić swoje bóstwo. Dla mnie ateisty, jest to po prostu bezsensu.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
28-01-2010 08:39 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Kogo winić za śmierć ze starości?
>Dlaczego od razu winić...przed urodzeniem nie było nas, teraz jesteśmy i znowu nas nie będzie. Jest to jak najbardziej normalne zjawisko, tym bardziej że dotyczy absolutnie wszystkich.
W ten sposób przeszedłeś zgrabie nad rudymentami starości (oraz dojrzewania).
>>Kogo winić za śmierć w męczarniach z powodu niedostatków naszych ciał? Kogo winić za rozpad i zniszczenie świadomości, gdy ciało żyje dalej kpiąc ze śmierci intelektu?
>Kogo winić? A komu dziękować za trafienie szóstki w lotka? Pytanie dla ateisty raczej retoryczne.
Dla ateisty 'kogo' zmienia się w 'co', a 'winić' w 'powoduje' i czy mozna to zmienić na lepsze.
>No cóż, faktem jest, że czasami droga do śmierci jest straszna, szczególnie jak się ma świadomość tego stanu i medycyna jest bezsilna. Pozostaję eutanazja (od gre. εὐθανασία, euthanasia - "dobra śmierć"), niestety przez to, że Kościół Katolicki w Polsce sprawuję kuratele na władzami Państwa...nie dostępna.
Nawet zanim mowa o eutanazji, to można by wspomnieć o łagodzeniu bólu, dolegliwości starości, co też w Polsce nie jest dostępne.
>>W którym momencie wina staje się zbyt wielka, by można było przestać stać i patrzeć bezczynnie?
>Czyja wina....losu, przeznaczenia?
Pytanie jest w sensie, kiedy powinno się przeciwstawiać nadchodzącemu.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
28-01-2010 14:02 
 Ocena 1 na 1
Zella (1321 punktów)

>No cóż, faktem jest, że czasami droga do śmierci jest straszna, szczególnie jak się ma świadomość tego stanu i medycyna jest bezsilna. Pozostaję eutanazja (od gre. εὐθανασία, euthanasia - "dobra śmierć"),....<

Witam lotrku!
Właśnie byłam przygotowana na podjęcie problemu eutanazji!Masz więc ode mnie nie tylko plusa, ale i odniesienie się do tego starożytnego słowa oraz pewne rozwinięcie (króciutkie, opisowe), współczesnego głośnego problemu.
Kiedyś spotkałam się z dobrym artykułem Barbary Pietkiewicz pt.:"Wyklęte słowo eutanazja".Autorka m.in. cytuje fragmenty wypowiedzi na ten temat Stanisława Lema i prof. Andrzeja Marka. Wykorzystam tu ich wypowiedzi. S Lem powiedział,że w zasadzie jest za eutanazją,ale pod warunkiem rygorystycznej kontroli lekarskiej i osoby prawnej.Osoba przyagonalna musi podejmować decyzję będąc w pełni władz umysłowych, aby nie bredziła lub nie żartowała! Miałoby to dotyczyć krajów o pewnym poziomie cywilizacji. S.Lem powiedział także, że jest za zwolnieniem podłączonych do aparatury ludzkich roślin, za zgoda rodziny. Wierzący mogą swe cierpienie zaadresować "wyżej" i czerpać stąd pociechę transcendentalną. S.Lem uważa, że człowiek psuje się podobnie jak samochód i nie widzi większego sensu w ofiarowaniu komukolwiek cierpienia samochodu. (!)
Profesor Marek osobiście uważa za obowiązek ratowanie życia, a z drugiej strony prawo do godnej smierci, zaprzestania cierpień. Chodzi mu o to, by nie sformalizowano zgody na eutanazję. Niestety powiedział,że w Polsce Komisja Kodyfikacyjna jest przeciwna legalizacji eutanazji!
Oczywiście, w naszym kraju, byłoby to trzęsienie ziemi dla Kościoła!!!
Sądzę,że my -ateiści, śmielej i głośniej powinniśmy rozwinąć odpowiednią, długotrwałą, wieloletnią akcję na rzecz co najmniej względnej (ograniczonej?) eutanazji!
Zella


Alhamdu_lillah _سورة  (9 punktów)
(zablokowany)
>Czyja wina....losu, przeznaczenia?

Wierzysz w los i przeznaczenie?
Mój dziadek umarł mając lat 113,był pobożnym Muzułmaninem.Modlił się o długie życie.
Był w doskonałej formie intelektualnej,gdy nie mógł czytać dopowiadał Sury Quranu z pamięci.
Mój ojciec ma 97 lat i modli się tymi samymi słowami.
Wniosek? Nie chcesz mieć niedołężnej starości?
Trzeba szanować własne ciało,mieć posłuszną żonę i wierzyć w Allaha.
29-01-2010 15:56 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Był w doskonałej formie intelektualnej,gdy nie mógł czytać dopowiadał Sury Quranu z pamięci.
I stąd się bierze właśnie najwięcej problemów. Z wyjątkowej krótkowzroczności i zawodnej pamięci.
>Trzeba szanować własne ciało,mieć posłuszną żonę i wierzyć w Allaha.
Trzeba szanować własne ciało i kobiety. Reszta to twoje paranoiczne gdybanie.
lotrek (14275 punktów)

>Wierzysz w los i przeznaczenie?
Skończyłem zdanie znakiem zapytania...dla mnie wiara w jedno i drugie jest irracjonalna.

>Mój dziadek umarł mając lat 113,był pobożnym Muzułmaninem.Modlił się o długie życie.
Pozazdrościć pięknego wieku i jak piszesz poniżej znakomitej formy intelektualnej.
Jednak nie tylko on się modli do swojego Boga o długie życie i pewnie znasz, albo słyszałeś o takich, których Allah nie wysłuchał i zabrał do raju w młodym wieku.
To znaczy....modlitwa nie ma z tym nic wspólnego.

>Był w doskonałej formie intelektualnej,gdy nie mógł czytać dopowiadał Sury Quranu z pamięci.
Pamięć można ćwiczyć na wiele sposobów, ważne jest by mózg się "nie zastał".

>Trzeba szanować własne ciało,mieć posłuszną żonę i wierzyć w Allaha.
Z tym już gorzej....żona mnie nie słucha, dlatego się nie wygłupiam i nie biorę sobie drugiej, czy trzeciej. Strzeżonego Allah strzeże a kto mnie...ateistę ma strzec? Sam muszę dbać o własne interesy .


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Trzeba [...] wierzyć w Allaha.
A co będzie jak Allah zauważy, że w niego nie wierzysz?


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
30-01-2010 16:56 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>przed urodzeniem nie było nas, teraz jesteśmy i znowu nas nie będzie.
Racja - zamiast o późniejsze umieranie, zawalczmy o wcześniejsze narodzenia! W końcu po co dłuższa starość, niech beztroskiego dzieciństwa przybywa... Hm?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Dzikowski (0 punktów)
Tak głupiego tematu dawno nie widziałem.
Jak widać, pokutuje tutaj plebejska mentalność, która zawsze szuka winnych.

Życia wiecznego się zachciało?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Tak głupiego tematu dawno nie widziałem.
>Jak widać, pokutuje tutaj plebejska mentalność, która zawsze szuka winnych.
Proszę o rozwinięcie. Nie da sie tu znaleźć winnego, czy nie należy szukać, bo nie zrozumiałem.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
27-01-2010 22:36 
 Ocena 4 na 4
Kołodyńska (342 punktów)

>Proszę o rozwinięcie. Nie da sie tu znaleźć winnego, czy nie należy szukać>
Pytałeś o to Dzikowskiego ale ja chcę się włączyć z odpowiedzią: nie da się znaleźć winnego, ale szukać można. Dla mnie jest to jednak strata czasu. Wolę już poddać refleksji obserwowaną u innych starość, śmierć... oraz poddać jakiejś wizualizacji starość i śmierć moją własną. Rozwinąłeś kiedyś wątek "Opis świata wewnętrznego". Myślę, że tę powszechną rzeczywistość śmierci także należy tam umieścić. Poznawać z literatury doznania innych, wyzwalać swoje własne przemyślenia o tym... Trzeba o tym mówić.
Dedykuję kilka myśli A. Camusa z jego notatników:
"Pragnąłem niekiedy śmierci gwałtownej, gdy jest wybaczony krzyk przeciw wydarciu duszy. Kiedy indziej marzyłem o końcu długim i stale świadomym, aby przynajmniej nie było powiedziane, że zostałem zaskoczony - w mojej nieobecności - by wiedzieć wreszcie... Ale zadusi nas ziemia."; "Umrzeć nie doprowadziwszy nic do porządku. Ale komu udało się to zrobić... Zadbać przynajmniej o spokój tych, których się kochało... Sobie nic się nie jest winnym, nawet - zwłaszcza - spokojnej śmierci"; "To, czego szukałem tak długo, pojawia się wreszcie. Śmierć staje się zgodą."
Pozdrawiam

sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Dzięki, coś takiego, to chyba jedyna droga jednostki.
Przynajmniej dopóki 'nie wyleczy się' starości.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
28-01-2010 07:31 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Tak głupiego tematu dawno nie widziałem.
No, nie jest taki głupi. Pomijając poszukiwanie winnego, rozmowa o tym, co czeka nas wszystkich nigdy nie jest głupia.
28-01-2010 07:55 
 Ocena 4 na 4
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)
Problemem jak sadzę, nie jest tu w ogóle temat śmierci jako takiej.

Śmierć jest faktem biologicznym ... i trudno byłoby
uznawać kogoś winnym, oskarżać, obwiniać - o fakt śmierci.

Co do tego - jak widzę, panuje tu zresztą pełna zgoda
Człowiek rodzi się i umiera, jest to zjawisko naturalne -
nie ma się o co obrażać, czy szukać winnych.

Oczywiście - jeśli życie zostaje przerwane,
w sytuacji gdy mogło jeszcze trwać - możemy kogoś lub coś obwinić :
Czy to snajpera, czy kierowcę, czy raka, tętniaka itd.
Mamy wówczas przyczynę, która wywołała konkretny skutek w postaci zgonu,
a ów zgon nie następuje z przyczyny naturalnej.

W przypadku starości - czyli normalnego procesu dotyczącego żywych
organizmów, w tym człowieka - mamy do czynienia z czymś naturalnym.
I sam efekt w postaci śmierci, nie może ani dziwić, ani rodzić pytań
typu "dlaczego", "z czyjej winy" itd.

Pytanie - które padło w pierwszym poście, dotyczy według mnie
tych sytuacji, kiedy proces chorobowy prowadzący do śmierci przebiega
w mało komfortowy sposób dla podmiotu go doświadczającego.
Wówczas mamy ochotę spytać - czy ON / ONA musi tak cierpieć ?
Czyja to wina ? Kto jest odpowiedzialny ?

I tu jedyne co przychodzi mi na myśl - to obwinienie naszej cywilizacji,
o niewypracowanie (jak dotąd) czegoś w rodzaju "systemu godnego umierania".
Śmierć ze starości, (pomijam tu sytuacje konkretnych chorób) to śmierć w
zasadzie komfortowa. Wyczerpuje się energia przewidziana dla danego organizmu,
i niczym bateria - przestaje on działać. Natomiast gdy pojawia się choroba -
prowadząca do śmierci, wówczas nie możemy już mówić o śmierci
wyłącznie ze starości. Mamy bowiem konkretnego "przeciwnika" w postaci choroby -
z którą można i należy walczyć.

I tu dopiero można by ewentualnie poszukiwać winnych ...
i zadawać pytania typu : "czemu nie mamy lekarstwa na tę chorobę",
"czemu nie mamy narzędzi - by naprawić tę pełną jeszcze energii życiowej
bateryjkę / osobę" ... itd.

Podobnie - gdy dotkliwa staje się sama starość ... kruchość kości,
problemy ze wzrokiem, słuchem, krążeniem, wiotkość mięśni ...
Oczywiście - że są to rzeczy totalnie niekomfortowe, i tu jest pole
do popisu dla naszej cywilizacji - spowodować, aby te problemy stawały
się jak najmniej dotkliwe dla osoby która zbliża się do kresu życia.


IMAGiNE ALL THE PEOPLE ...
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>Czyja to wina ? Kto jest odpowiedzialny ?
I tu jedyne co przychodzi mi na myśl - to obwinienie naszej cywilizacji,
o niewypracowanie (jak dotąd) czegoś w rodzaju "systemu godnego umierania".
Śmierć ze starości, (pomijam tu sytuacje konkretnych chorób) to śmierć w
zasadzie komfortowa. Wyczerpuje się energia przewidziana dla danego organizmu,
i niczym bateria - przestaje on działać. Natomiast gdy pojawia się choroba -
prowadząca do śmierci, wówczas nie możemy już mówić o śmierci
wyłącznie ze starości. Mamy bowiem konkretnego "przeciwnika" w postaci choroby -
z którą można i należy walczyć.
I tu dopiero można by ewentualnie poszukiwać winnych ...
i zadawać pytania typu : "czemu nie mamy lekarstwa na tę chorobę",
"czemu nie mamy narzędzi - by naprawić tę pełną jeszcze energii życiowej
bateryjkę / osobę" ... itd.
Podobnie - gdy dotkliwa staje się sama starość ... kruchość kości,
problemy ze wzrokiem, słuchem, krążeniem, wiotkość mięśni ...
Oczywiście - że są to rzeczy totalnie niekomfortowe, i tu jest pole
do popisu dla naszej cywilizacji - spowodować, aby te problemy stawały
się jak najmniej dotkliwe dla osoby która zbliża się do kresu życia.


ludzie są winni temu że są ludźmi i nie potrafią nimi nie być.
28-01-2010 11:47 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> (..) Wyczerpuje się energia przewidziana dla danego organizmu,
>i niczym bateria - przestaje on działać.

Baterie bateriami... ale czy takie bakterie, mnożące się przez podział, dla których koniec własny staje się jednocześnie początkiem dwu nowych sióstr-klonów, mogą mieć w ogóle wrażenie starzenia się ?
28-01-2010 11:34 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Śmierć ze starości, (...) to śmierć w zasadzie komfortowa. Wyczerpuje się energia przewidziana dla danego organizmu, i niczym bateria - przestaje on działać.
Mawiają ludziska, że starość jest po to, żeby nie było żal umierać. Choć można to i odwrócić i uprzeć się, że to śmierć ma za zadanie przerwać męczące niedołęstwo starości.

Tylko że nawet śmieć ze starości potrafi być skrajnie niesprawiedliwa, tu myślę o progerii.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
28-01-2010 11:48 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>Tak głupiego tematu dawno nie widziałem.
>No, nie jest taki głupi. Pomijając poszukiwanie winnego, rozmowa o tym, co czeka nas wszystkich nigdy nie jest głupia.
Znam dwa podstawowe źródła informacji na ten temat, jedno z Tybetu a drugie z Egiptu.
spray (5875 punktów)
>Witam!
>Kogo winić za śmierć (...)?
Łajdaczkę ewolucję.
P.S.
S.Lem, Summa technologiae, rozdz.VIII Paszkwil na ewolucję
...
Czynnikiem bez wątpienia ewolucyjnie koniecznym jest rozród; ograniczenie w czasie osobniczego istnienia stanowi już tylko jego konsekwencję. Do rozrodu organizm musi dojść w pełni sprawności życiowej; jego dalsza egzystencja jest niejako rezultatem "bezwładności", tj. wynikiem tego "pchnięcia dynamicznego", - jakie zapoczątkowała embriogeneza. Ewolucja jest jak strzelec, który pragnie dosięgnąć określonego celu, np. lecącego ptaka; co się stanie z kulą potem, kiedy osiągnie ów cel, dokąd poleci dalej, czy będzie szybować wiecznie, czy też zaraz spadnie na ziemię, nie ma to ani dla niej, ani dla niego znaczenia. Nie należy oczywiście upraszczać zbytnio zagadnienia. Trudno porównywać organizmy tak różne, jak sekwoje i stułbie - z kręgowcami. Wiemy, że złożoność nie jest równa złożoności, że prawa dynamiczne takich układów mają swą hierarchię. Z tego, że stułbia jest prawie nieśmiertelna, właściwie niewiele wynika dla człowieka jako "strony zainteresowanej". Stałe utrzymanie wewnątrzustrojowej korelacji procesów musi być tym trudniejsze, im większa jest wzajemna zależność elementów budowy, czyli im ściślejsza organizacja całości. Każda komórka popełnia w toku swej egzystencji "błędy molekularne", których sumy po pewnym czasie nie może już skompensować. Nie może przynajmniej, trwając w dotychczasowej postaci; podział jest osobliwą odnową; procesy rozpoczynają po nim swój bieg jak gdyby od nowa. Nie wiemy, czemu tak jest. Nie wiemy nawet, czy tak być musi. A nie wiemy, czy są to zjawiska nieuniknione, ponieważ ewolucja nigdy nie przejawiła "ambicji" rozwiązania zadań regulacji homeostatu przez czas dowolnie długi. Całe jej mistrzostwo zwrócone było w inną stronę - długowieczności gatunków, nieśmiertelności życia ponadindywidualnej, jako sumy przemian homeostatycznych w skali planety - i te, frontalnie atakowane problemy, pokonała.
Scorp (5381 punktów)
>>Witam! Kogo winić za śmierć (...)? Łajdaczkę ewolucję.

>Czynnikiem bez wątpienia ewolucyjnie koniecznym jest rozród;

Doskonale to przedstawiłeś. Patrząc na to szerzej, ewolucja jest formą ekspansji informacji w obszarze biologicznym. W tym sposobie niezbędne sa osobniki, generowanie wciąż nowych, niektórych z mutacjami. O stare osobniki procedura ewolucji się (jak napisałeś) nie troszczy.

Zupełnie podobnie będzie w post-biologicznej, maszynowej epoce ekspansji informacji. Tak samo stare urządzenia będą przeznaczone do utylizacji. Już teraz przecież wyrzucamy stare komputery. W epoce biologicznej utylizacja następowała przez spożytkowanie starych urządzeń (osobników) przez inne osobniki, nie licząc ostatnio modnej, moim zdaniem absurdalnej, kremacji.

Więc kogo winić za śmierć? Nikogo, taka jest procedura. Urządzenia się nie liczą. Liczy się tylko ekspansja, która jest istotną cechą informacji.

>podział jest osobliwą odnową; procesy rozpoczynają po nim swój bieg jak gdyby od nowa. Nie wiemy, czemu tak jest. Nie wiemy nawet, czy tak być musi.

Tak jest, bo taki mechanizm tkwi w istocie informacji, która to wszystko napędza.

>ewolucja nigdy nie przejawiła "ambicji" rozwiązania zadań regulacji homeostatu przez czas dowolnie długi.

Nie ma takiej potrzeby, bo nie homeostaza, ale rozwój samej informacji jest jej 'celem'. Nieśmiertelność osobnicza nie ma sensu, jest niewłaściwie przyjmowanym kierunkiem. Obserwacje dotychczasowej ewolucji pokazują, że informacja nie usiłuje nigdy utrzymać się na jednym osobniku, ale przeskakuje na innego, przez dziedziczenie albo przenoszenie. Strategia powielenia i rozproszenia jest bezpieczniejsza niż gromadzenie się informacji w długowiecznym homeostacie.
-
28-01-2010 14:40 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Witam!
>>Kogo winić za śmierć (...)?
>Łajdaczkę ewolucję.
To ja poproszę o wytoczenie jej procesu, skazanie, zadośćuczynienie ofiarom za pomocą inżynierii genetycznej.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
w-o-w-o (692 punktów)

"Nowy bogu - znikniesz"

Zapomniałeś człowieku
że czegoś ponad
sobą
potrzebujesz ?

Wiarę w innych stwórców
jak pomyje
na bruk wylałeś
a teraz szukasz
Właściciela Wszechrzeczy
patrząc w lustro ?

Jak z popiołów powstałeś
tak się w nie obrócisz
- zbiorze kosmicznych przypadków.

Znikniesz.
spray (5875 punktów)

>Wiarę w innych stwórców
>jak pomyje
>na bruk wylałeś
(...)
>Znikniesz.
A jak wiarę w stwórców zachowasz, to co ?
W zaświatach wypłata w wekslach wiekuistych z bożym pokryciem ?
(też Lema, z "Dzienników gwiazdowych", albo z "Cyberiady"? ...nie pomnę...)
edit:
No, to może jeszcze cytat dosłowny z Podróży XXI, na poparcie:
"...jeśli moja wiara jest zasadna, ten, w którego wierzę, wie o tym pod nieobecność mych oficjalnych deklaracji. Umysł sporządza sobie w historii różne modele Boga, mające każdy kolejny za jedynie właściwy, co jest błędem, bo modelowanie to kodyfikacja, a skodyfikowana tajemnica przestaje być tajemnicą. Dogmaty zdają się wiecznotrwałe jeno na początku drogi w dal cywilizacyjną. Zrazu wystawiano sobie Boga jako srogiego Ojca, potem jako Pasterza-Hodowcę, potem jako Artystę rozmiłowanego w Stwarzanym, więc ludzie mieli grać odpowiednio role grzecznej dziatwy, posłusznych owieczek, a wreszcie zachwyconej Bożej klaki. Lecz dziecinadą jest mniemać, że Bóg po to stworzył, żeby mu stworzone od rana do wieczora bakę świeciło, żeby go na wyrost miłowało za to, co Tam będzie, jeśli nie w smak to, co Tu jest, jakby był wirtuozem, a w zamian za wciąż nowe porcje modlitewnych braw przygotowywał bisy wieczne żywota po przedstawieniu doczesnym, czyli najlepszy numer zachowywał na zapadnięcie śmiertelnej kurtyny."

Tako rzecze Ojciec Archimandryta, powstrzymujący się od wszelkiego demonstrowania i praktykowania wiary, jako czynności bezcelowych i obojętnych potencjalnemu Stwórcy, o ile Stwórca rzeczywiscie posiada przymioty, jakie mu wierni przypisują, a cytuję ja - agnostyczka w barwach ateizmu , hehehe... z sympatii i zrozumienia dla Ojca Archimandyty.
27-01-2010 23:24 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
PIF !
PAF !!

Nie trafiłaś !

Stoisz i pytasz "czemu" ?

Bo nie trafiłaś w sedno...Tylko to mnie zabije...

Czekam aż skonam........

Czekam.
spray (5875 punktów)
>PIF !
>PAF !!
Płot !
>Stoisz i pytasz "czemu" ?

Nie!
Skąd to przypuszczenie ?
w-o-w-o (692 punktów)
Skąd przypuszczenie moje ?
Skąd myśli o Tobie ?

Skąd ?
No skąd ?!?

Sam nie wiem...
Słowa ku Tobie lecące
wbijają się w płot
dzielący
me zamysły od Twych pytań
błądzących
na pustyni
moich przemyśleń...

A więc teraz ja !
PIF !
PAF !!

Kurczę...Jeszcze żyjesz ?
diogenes (42753 punktów)
>Kogo winić za śmierć ze starości?

Definicję śmierci.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
27-01-2010 23:46 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Kogo winić za śmierć ze starości?
>Definicję śmierci.
Zaproponujesz jakąś niewinną?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
28-01-2010 14:55 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>>>Kogo winić za śmierć ze starości?
>>Definicję śmierci.
>Zaproponujesz jakąś niewinną?

Niewinny jest tylko brak definicji śmierci, który właśnie proponuję.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-01-2010 00:22 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Niewinny jest tylko brak definicji śmierci, który właśnie proponuję.
Brak definicji czego?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
finerbijk (17282 punktów)
Jak już kogoś winić to ewolucję.

Żeby powstało nowe stare musi umrzeć by ustąpić miejsca. Gwiazdy umierają, a człowiek miałby żyć wieczne?
28-01-2010 14:38 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Jak już kogoś winić to ewolucję.
>Żeby powstało nowe stare musi umrzeć by ustąpić miejsca. Gwiazdy umierają, a człowiek miałby żyć wieczne?
To ja poproszę, by ewolucja wyewoluowała ludzi w istoty nie podlegające starości.
Pozdrawiam


Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
rudyment (3233 punktów)
>Witam!
>Kogo winić za śmierć ze starości? Kogo winić za śmierć w męczarniach z powodu niedostatków naszych
>ciał? Kogo winić za rozpad i zniszczenie świadomości, gdy ciało żyje dalej kpiąc ze śmierci
>intelektu?

Por. William Clark "Płeć i śmierć"

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Thobold (115 punktów)
Cytat:
Kogo winić za śmierć ze starości?

Winić entropię. Wszechświat ogólniej. Zabij go, wybatoż albo przeklnij.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Cytat:
Kogo winić za śmierć ze starości?

>Winić entropię.
Poproszę o rozwinięcie tematu. Śmierć ze starości nie jest tym samym, co śmierć od 'zużycia'!!!!
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Thobold (115 punktów)
en.wikiped(*)ist_of_causes_of_death_by_rate
en.wikipedia.org/wiki/Entropy_and_life
Z powodu oddziaływań fizycznych (promieniowanie), chemicznych (tlen), fizjologicznych (choroby) człowiek się "rozpada" - zaburzona zostaje zdolność do replikacji komórek ze względu na uszkodzenie DNA. To jest najogólniejszy mechanizm śmierci. (tzw. śmierć naturalna, bez przyczyn zewnętrznych)

>
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.

Myślałem, że ateista nie czci niczego
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Polecałbym zajrzeć do książek/wykładów z biologii o teorii programowanego starzenia (genomowej).
Śmierci ze starości nie umieszcza się w statystykach, bo starość wlecze ze sobą schorzenia. Wysiada serce lub coś innego i figurujesz jako zawałowiec itp.
>>
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.

>Myślałem, że ateista nie czci niczego
>
Odkąd prawo broni obrazy uczuć religijnych i ja je mam!

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
krutki (1550 punktów)
>Witam!
>Kogo winić za śmierć ze starości?

   Ale po co winić? Chcesz kogoś ukarać? Czy to coś by dało, oprócz własnej satysfakcji?

   Lepiej za to wesprzeć w walce ze starzeniem Aubrey de Grey'a oraz założoną przez niego organizację SENS Foundation, a może uda się niektórym z nas w przyszłości przeżyć nawet tysiąc lat.


Fizyk to sposób atomów na myślenie o atomach. [autor nieznany]
exeqtor (359 punktów)

"być, albo nie być"
Być i myśleć o własnym nie byciu za czasu bycia, gdzie bycie jest skończone a nie bycie nieskończone, poświęcając swój bezcenny czas bycia. To absurd, którego ze względu pragnienia bycia powinniśmy nie poruszać, w swym byciu starać się by bycie kwitło jak najpiękniej niżeli myśleć o zwiędnięciu bo to jest czas by żyć!
Przyjdzie i czas na śmierć, ale ja nie mam czas by o tym myśleć.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365