Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nie kupuję w IKEI, nie jadam czekolady...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
02-02-2010 09:42dstr (1474 punktów)Nie kupuję w IKEI, nie jadam czekolady...
Ocena 3 na 3
Link do wiadomości: www.fronda(*)ywala_gorzka_staje_sie_trujaca

Jak zwykle ciekawe są również komentarze.

Zastanawia mnie, kiedy zaczną jeść tylko rzeczy od "czystych" producentów, kupować meble i ubrania od chrześcijańskich producentów i komputery od papieskich inżynierów. Może zaczną stosować coś na wzór certyfikatów koszerności lub halal. Potem rzecz jasna przyjdzie czas na koszerne samoloty, szkoły, linie autobusowe... dzielnice...

Przypomina to trochę sytuację, w których znamy wiele gatunków zwierząt i ich ewolucję, ale dopiero odkrywamy różnorodność mało zaawansowanej specjacji w otaczającym nas świecie. Pewne środowisko powoli zaczyna się oddzielać od reszty społeczeństwa i w przyszłości będzie być może stanowiło osobną subkulturę. Na razie mogą się łatwo wmieszać w tłum, ale w przyszłości będą być może odstawać.

Oczywiście sytuacja nie dotyczy to tylko "głęboko wierzących". Niektórzy (z przyczyn ideowych) kupują tylko produkty ekologiczne, lokalne, bez cukru, ze znaczkiem "fair trade" albo "dobre bo polskie", noszą kapelusze lub czarne ubrania w żółte groszki. Osobiście od czasu pogłębienia wiedzy na temat sposobów uboju nie jadłem niczego co miało w nazwie halal. Nie odczuwam tego jako ostry wewnętrzny zakaz, ale, powiedzmy, preferencja.

Zastanawiam się... Czy i "my" - sceptycy, humaniści, sekularyści, racjonaliści, ateiści etc. - coś bojkotujemy? Czy są jakieś rzeczy, które nas wyróżniają poza omijaniem szerokim łukiem sklepu z dewocjonaliami. Nie musi to być nawet aktywny bojkot. To może być nawet podświadome. Czy obserwujecie u siebie i bliskich ciągotki do omijania produktów widzianych na kościelnym pikniku?

Czas na rachunek sumienia, miłe forum! Które produkty omijamy w supermarketach/fast foodach/sklepach? Czy istnieją produkty, które, waszym zdaniem, są produkowane specjalnie dla was?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

02-02-2010 10:58
 Ocena 13 na 13
Meretseger (61860 punktów)
Zazwyczaj kupuję to, do czego się przyzwyczaiłam i co mi smakuje. Omijam niektóre produkty - wysokokaloryczne (nadwaga ), tłuste (cholesterol ) i te, które atakują wątrobę (czyli najlepsze ), ale z przyczyn zdrowotnych, a nie ideologicznych. Konserwanty i GMO jakoś szczególnie mi nie przeszkadzają. Nie kupować jakiejś czekolady, bo reklamuje ją homohasełko? Mam to w nosie. Nie oglądam ani nie czytam reklam.
PS. Frondy też nie czytam. Też z powodów zdrowotnych
02-02-2010 13:08 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>... tłuste (cholesterol
   Oglądałem niedawno program w tv i gadali, że z tą zależnością między tłuszczami nasyconymi i cholesterolem, oraz zawałami to bzdura.
   Co Ty na to?

   No i cholesterol jest pyszszszny, od zawsze proszę w sklepie o jak najtłuściejszą szynkę.
   Bo co pyszne, to nie szkodzi.
02-02-2010 13:45 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>   Oglądałem niedawno program w tv i gadali, że z tą zależnością między tłuszczami nasyconymi i cholesterolem, oraz zawałami to bzdura.
>   Co Ty na to?
Nie wiem, nie oglądałam, moja lekarka mówi, żeby nie jeść.
>   No i cholesterol jest pyszszszny, od zawsze proszę w sklepie o jak najtłuściejszą szynkę.
>   Bo co pyszne, to nie szkodzi.
Tak mówisz? To chyba zjem tego JEDNEGO wafelka w czekoladzie, co?
02-02-2010 14:49 
 Ocena 4 na 4
Smith (10069 punktów)
>Nie wiem, nie oglądałam, moja lekarka mówi, żeby nie jeść.
To mi trochę przypomina lata osiemdziesiąte i problemy z zaopatrzeniem sklepów w masło.
Nagle margaryna palma stała się cudownie zdrowym smarowidłem.
Kiedy rozwiązano maślane problemy. Margaryna znowu zaczęła szkodzić brakiem witaminy A nie wywierając korzystnego wpływu na wzrok.
>>   Bo co pyszne, to nie szkodzi.
>Tak mówisz? To chyba zjem tego JEDNEGO wafelka w czekoladzie, co?
Zjedz dwa to lekarka zaproponuje Ci zajęcia fitness w klubie koleżanki.
02-02-2010 17:29 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   Co Ty na to?
>Nie wiem, nie oglądałam, moja lekarka mówi, żeby nie jeść.
    Wniosek: jeść i się nie oglądać, zamiast słuchać.
    (Wersja pierwotna brzmiała: zmień lekarza.)

>Tak mówisz?
   

>To chyba zjem tego JEDNEGO wafelka w czekoladzie, co?
   Ty jedz wszystko w spokoju sumienia, Meretseger.
02-02-2010 19:46 
 0 na 4
Scorp (5381 punktów)

>    Wniosek: jeść i się nie oglądać, zamiast słuchać.
>   Ty jedz wszystko w spokoju sumienia, Meretseger.

To i to znaczy, że niby to żart?

Tak sobie skracają życie spasione grubasy z nadwagą, nadciśnieniem i co tam jeszcze, o możliwości biegania i swobodnego chodzenia nie wspominając.

Nadwaga to niepełnosprawność. Dobrze kobiecie życzysz... żartem oczywiście.
-
02-02-2010 20:35 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   Ty jedz wszystko w spokoju sumienia, Meretseger.
>To i to znaczy, że niby to żart?
   Nie chce mi się pisać w dwóch wersjach - zakładam inteligencję odbiorcy co najmniej równą mojej.

>Tak sobie skracają życie spasione grubasy z nadwagą, nadciśnieniem i co tam jeszcze, o możliwości biegania i swobodnego chodzenia nie wspominając.
   Aha.

>Nadwaga to niepełnosprawność. Dobrze kobiecie życzysz... żartem oczywiście.
>-
   A tobie życzę, żebyś zrozumiał co to znaczy "spokój sumienia".
   Też żartem, oczywiście.
03-02-2010 07:54 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Tak sobie skracają życie spasione grubasy z nadwagą
>Nadwaga to niepełnosprawność.
Spokojnie, aż tak źle to jeszcze nie mam
03-02-2010 08:58 
 Ocena 4 na 4
Smith (10069 punktów)
>Nadwaga to niepełnosprawność. Dobrze kobiecie życzysz... żartem oczywiście.
Tak jak powaga to niepełnosprawność poczucia humoru.
>
03-02-2010 19:17 
 Ocena 2 na 2
Scorp (5381 punktów)
>Tak jak powaga to niepełnosprawność poczucia humoru.

Jeżeli już tak chcesz, to raczej niedobór (choć w ogóle to też nieprawda). Ale zastanów się: czy dawanie złych rad, jak te powyżej, nawet pod płaszczykiem żarciku, nie może być skwitowane poważną uwagą? To jakby (uwzględniając odpowiednie proporcje) kolega Adamiak radził koledze: skacz do wody, nie przejmuj się głębokością!

Ale skoro uważasz, że wątek zrobił się tak przyjemnie wesołkowaty, że minus temu, kto się odezwie poważnie, no to niech Ci będzie.
-
03-02-2010 19:34 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>>Tak jak powaga to niepełnosprawność poczucia humoru.
>Jeżeli już tak chcesz, to raczej niedobór (choć w ogóle to też nieprawda).
Tu niedobór tam nadmiar, jak zwał tak zwał.
>Ale zastanów się: czy dawanie złych rad, jak te powyżej, nawet pod płaszczykiem żarciku, nie może być skwitowane poważną uwagą?
Dobre rady nic nie kosztują, złe podobnie i mądry człowiek potrafi oszacować ich wartość względem ceny.
>To jakby (uwzględniając odpowiednie proporcje) kolega Adamiak radził koledze: skacz do wody, nie przejmuj się głębokością!
Ze względu na szacunek nie będę pytał Meretseger, czy skoczyłaby do wody jakby jej "kolega Adamiak" doradził.
>Ale skoro uważasz, że wątek zrobił się tak przyjemnie wesołkowaty, że minus temu, kto się odezwie poważnie, no to niech Ci będzie.
Cóż minus to graficzne odwzorowanie niedoboru.
03-02-2010 20:05 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>To jakby (uwzględniając odpowiednie proporcje) kolega Adamiak radził koledze: skacz do wody, nie przejmuj się głębokością!
   Niezbyt zrozumiałeś moją radę w kontekście porad lekarki o szkodliwości tłuszczów, albo moja pisanina jest zbyt hermetyczna.

   Otóż uważam, że otyłość nie jest wynikiem jedzenia czegoś tam, tylko jedzenia w nieodpowiedni sposób w ogóle.
   Więc przyczyna nadwagi (na ogół) tkwi w mózgu - w tym jak jesz, a nie co jesz.

   A geneza tego, niewłaściwego sposobu jedzenia też tkwi w mózgu grubasa, a nie w świńskiej golonce z musztardą.
   Tego też dotyczył "spokój sumienia".

   Lekarzowi, który gada grubasowi, że szkodzą mu tłuszcze, węglowodany czy inne czekoladki, nie dałbym swojego psa leczyć.

P.S. A co jest złego w radzie "wstępnej": skacz do wody?

   Przecież człowiek nie tonie od zanurzenia w wodzie, ciało pływa samo, tylko trzeba wiedzieć, jak spokojnie oddychać. Więc zaś "spokój" jest nie od rzeczy.

   Sam z końca mola w Orłowie skakałem, i żyję, choć dopiero w wodzie sobie przypomniałem, że pływać nie umiem.
04-02-2010 08:38 
 Ocena 1 na 3
Scorp (5381 punktów)
>>To jakby (uwzględniając odpowiednie proporcje) kolega Adamiak radził koledze: skacz do wody, nie przejmuj się głębokością!
>   Niezbyt zrozumiałeś

Oczywiście, masz rację. Niezbyt rozumiem Twój, adamiakowy. sposób rozumienia. Bardziej adamiakowy sposób prowadzenia dyskusji, czyli 'kłóć się do upadłego a na końcu zostaniesz zwycięzcą'.

>moja pisanina jest zbyt hermetyczna.

Dla mnie na pewno

>   otyłość nie jest wynikiem jedzenia czegoś tam, tylko jedzenia w nieodpowiedni sposób w ogóle.
>   przyczyna nadwagi - w tym jak jesz, a nie co jesz.

A pojęcie bilansu energetycznego nie ma wiele sensu, prawda? Nie tyle, żeby o nim pamiętać. Może działa u tuczników (ile zeżrą, tyle przytyją), ale nie u ludzi. U ludzi liczy się jak jedzą (według pewnego eksperta na A).

>   Lekarzowi, który gada grubasowi, że szkodzą mu tłuszcze, węglowodany czy inne czekoladki, nie dałbym swojego psa leczyć.

Wyrazy szacunku w imieniu lekarzy! I rada: lecz się sam, bo im nie można wierzyć, to prymitywne typy w porównaniu z Twoim psem.

>   Sam z końca mola w Orłowie skakałem, i żyję, choć dopiero w wodzie sobie przypomniałem, że pływać nie umiem.
Fajne, naprawdę... Świetne!
Koniec rozmowy, Adamiak
-
04-02-2010 09:38 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   przyczyna nadwagi - w tym jak jesz, a nie co jesz.
>A pojęcie bilansu energetycznego nie ma wiele sensu, prawda?
   A gdzie ja napisałem, że nie ma, kłamczuszku?

>Wyrazy szacunku w imieniu lekarzy!
   Upoważnili cię?

>I rada: lecz się sam...
   Gdybym miał tobie jakiejś udzielić, to tylko: zacznij myśleć.

>Koniec rozmowy, Adamiak
   Wyjeżdżasz w krainę "beznetu", czy ci palce odjęło?
04-02-2010 09:13 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>   Niezbyt zrozumiałeś moją radę w kontekście porad lekarki o szkodliwości tłuszczów
No cóż, będę poważna, chociaż o tej porze dnia z trudem mi to przychodzi. Otóż porada mojej lekarki, dotycząca niejedzenia tłuszczów, nie pojawiła się w kontekście nadwagi. Chodziło o INNE problemy zdrowotne. I była to porada jak najbardziej właściwa.
>   Otóż uważam, że otyłość nie jest wynikiem jedzenia czegoś tam, tylko jedzenia w nieodpowiedni sposób w ogóle.
I w nieodpowiedniej ilości 1 wafelek w czekoladzie i 100 g frytek raz na jakiś czas jeszcze nikomu nie zaszkodziło (chyba, że frytki były z McDonald's ). 1000 g jednego i drugiego codziennie to już inna sprawa.
04-02-2010 09:28 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Otóż porada mojej lekarki, dotycząca niejedzenia tłuszczów, nie pojawiła się w kontekście nadwagi.
   Wiem, Scorp "pogrubił" kwestię.

>Chodziło o INNE problemy zdrowotne. I była to porada jak najbardziej właściwa.
   Do INNYCH się nie odnosiłem, tylko do jedzenia tłuszczów w kontekście zawałów i, później, nadwagi.

>I w nieodpowiedniej ilości 1 wafelek w czekoladzie i 100 g frytek raz na jakiś czas jeszcze nikomu nie zaszkodziło (chyba, że frytki były z McDonald's ). 1000 g jednego i drugiego codziennie to już inna sprawa.
   A spróbuj zjeść to na raz i nic poza tym.
04-02-2010 09:38 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>   A spróbuj zjeść to na raz i nic poza tym.
Żartujesz? Przez tydzień nie zeszłabym z sedesu...
04-02-2010 09:47 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   A spróbuj zjeść to na raz i nic poza tym.
>Żartujesz? Przez tydzień nie zeszłabym z sedesu...
   Doceniam dowcip.

   A troszkę poważniej: zjadłabyś na raz, lub choć na dwa razy?
04-02-2010 10:03 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>   A troszkę poważniej: zjadłabyś na raz, lub choć na dwa razy?
Tak zupełnie poważnie - wafelki być może tak. Frytek raczej nie. Ale nie wiem, bo nigdy nawet nie podchodziłam do takiego wyzwania.
04-02-2010 10:42 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Ale nie wiem, bo nigdy nawet nie podchodziłam do takiego wyzwania.
   Nie bawiąc się dłużej w tajemniczego zbawcę otyłych napiszę tylko, że za bardzo sensowną uważam "dietę" polegającą na jedzeniu jeden lub dwa razy dziennie do syta wszystkiego, na co ma się ochotę.

   Na swoim przykładzie uważam, że chęć na "coś" oznacza, iż organizm tego "czegoś" potrzebuje, ale jest też chcenie fałszywe, bo może potrzebować nie dla "normalnego" metabolizmu, tylko dla ukojenia emocji. Stąd "spokój sumienia".

   Miałem przez kilka lat nadwagę ok. 25 kg. (przy wzroście 181 cm. - ok. 110 kg.) i jedząc przez kilka pierwszych tygodni raz dziennie (do syta) zgubiłem tę nadwagę.

   Teraz (ponad 10 lat) jem dwa razy dziennie do oporu to, na co mam ochotę, bez żadnego liczenia kalorii i oglądania co "szkodzi", i z jedzeniem, więc i z wagą, nie mam żadnych problemów - utrzymuje się w granicach 82-87 kg. w zależności od pory roku.
   W zimie więcej leniuchuję.

   "Nauczyłem", przyzwyczaiłem organizm do takiego sposobu jedzenia, bo pisząc, że problem w tym "jak" jeść, nie miałem na myśli łyżki, noża, widelca, czy rękoma, ale sposób podejścia do problemu z jedzeniem, od strony częstotliwości.

   Przestałem czuć potrzebę podjadania co godzinę, a jedząc dwa razy dziennie nie dam rady fizycznie zjeść więcej, niż organizm optymalnie potrzebuje.
04-02-2010 10:48 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
No to teraz Ci powiem, że ja jem tak samo. Dwa razy dziennie
Rano, jak przyjdę do pracy, zaczynam dzień od komputera i śniadania. Potem nie mam czasu na jedzenie. Drugi raz jem, gdy przychodzę do domu (między 17 i 18). Oczywiście potem już nie jem, bo "obiadokolacja" mi wystarcza. Chudnąć to od takiego systemu nie chudnę, ale nie zauważyłam też, żebym tyła, więc chyba coś w tym jest... Zwłaszcza, że za frytkami nie przepadam
04-02-2010 10:56 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>No to teraz Ci powiem, że ja jem tak samo. Dwa razy dziennie
   Przypominam o moim udziale w zyskach z tego patentu.

>... Zwłaszcza, że za frytkami nie przepadam
   Ja wpieprzam wszystko, z akcentem na golonki i inne pyszne cholesterole.
02-02-2010 13:53 
 Ocena 3 na 3
zachaj (5239 punktów)
Tłuszcze dzielą się na nasycone , nienasycone i wielonienasycone. Te ostanie są najzdrowsze i właśnie teraz je spożywam w postaci łososia

A jeżeli chodzi o zawał to może go wywołać wiele różnych schorzeń. Nawet brak ruchu może być jego przyczyną - słaba aktywność fizyczna powoduje osłabienie mięśni , które to gdy są sprawne pomagają sercu w przepompowywaniu krwi.
02-02-2010 17:58 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Tłuszcze dzielą się na nasycone , nienasycone i wielonienasycone.
   No i dzikie.
02-02-2010 18:08 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   No i dzikie.
Autentyk - program kina "Związkowiec", Kraków, 1991:
16.00 - Dzika plaża
18.00 - Dzika orchidea
20.00 - Dzika namiętność.

02-02-2010 18:33 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
> - program kina "Związkowiec", Kraków, 1991:
>16.00 - Dzika plaża
>18.00 - Dzika orchidea
>20.00 - Dzika namiętność.
>
   Toć kino "Związkowiec" przecie.
02-02-2010 18:47 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   No i dzikie.
>Autentyk - program kina "Związkowiec"...

   W temacie "Ale kino" czyli politpoprawność się utrzymując: leciał kiedyś w polskich kinach film pt. "WĄŻŻŻŻŻ".

   Dziką ciekawostką jest, iż tytuł został przetłumaczony z wrogiego ideologicznie oryginału "SSSSSSS".
02-02-2010 18:56 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>   W temacie "Ale kino" czyli politpoprawność się utrzymując: leciał kiedyś w polskich kinach film pt. "WĄŻŻŻŻŻ".
>   Dziką ciekawostką jest, iż tytuł został przetłumaczony z wrogiego ideologicznie oryginału "SSSSSSS".
Tradycyjnie od znaczy ogona strony.
02-02-2010 19:13 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   ... tytuł został przetłumaczony z wrogiego ideologicznie oryginału "SSSSSSS".
>Tradycyjnie od znaczy ogona strony.
   Autor ich zmylił podstępną zamianą literek.
02-02-2010 21:01 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>>>   ... tytuł został przetłumaczony z wrogiego ideologicznie oryginału "SSSSSSS".
>>Tradycyjnie od znaczy ogona strony.
>   Autor ich zmylił podstępną zamianą literek.
I teraz w miejsce sssyczącego niepokoju mamy ciągnący się wężżżżżż'owy ogon.
Może tłumacz fanem etiud jest albo jakich innych krótkich metraży i film go znudził.
02-02-2010 21:23 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>   Autor ich zmylił podstępną zamianą literek.
>I teraz w miejsce sssyczącego niepokoju mamy ciągnący się wężżżżżż'owy ogon.
   No, mógł napisać "psyk", bez obrazu. Tfu, obrazy. Tfu, też źle.

>Może tłumacz fanem etiud jest...
   Wrodzone chciejstwo i nabyty na tym forum wredny optymizm skłaniają mnie najbardziej do wiary w nieprawdziwość słowa "jest".
03-02-2010 08:52 
 Ocena 4 na 4
Smith (10069 punktów)
>>Może tłumacz fanem etiud jest...
>   Wrodzone chciejstwo i nabyty na tym forum wredny optymizm skłaniają mnie najbardziej do wiary w nieprawdziwość słowa "jest".
Tak masz rację, wyświechtana oczywistość "jest" pozbawiła tajemniczej niepewności "może".
03-02-2010 13:29 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Tak masz rację, wyświechtana oczywistość "jest" pozbawiła tajemniczej niepewności "może".
   Może masz rację.
02-02-2010 19:13 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Dzikie, a wielonienasycone, namiętności zwiąsssssskowców nawet Najlepsze Ustroje (że o ustrojstwach nie wspomnę) do Upadku doprowadzić potrafią... .
02-02-2010 21:14 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>... do Upadku doprowadzić potrafią... .
   By sobie później powspominać skrycie: ale to była piękna katastrofa.
   Żebyż choć umieli to zrobić w pięknym stylu, eh.
02-02-2010 23:02 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   By sobie później powspominać skrycie: ale to była piękna katastrofa.
>   Żebyż choć umieli to zrobić w pięknym stylu, eh.

Też lubię takie katastrofy. Byleby Jolę zastać .
02-02-2010 10:59
 Ocena 14 na 14
Arłukowicz (3162 punktów)
A dlaczegoż mielibyśmy omijać sklep z dewocjonaliami ?
Ostatnio, bodajże w TVP widziałem flaszkę na wodę święconą ( pojemność 100 ml ) w kształcie JP II z odkręcaną głową ( jak misie za komuny ) i postanowiłem, że muszę taką mieć - będzie mi służyć jako piersiówka

pozdrawiam
jkl; (5859 punktów)
>A dlaczegoż mielibyśmy omijać sklep z dewocjonaliami ?
Stanowczo nie powinniśmy!
Solidnie wykonanym krzyżykiem można otwierać piwo, a kalendarzyk z Benedyktem posłuży za podstawkę. Nastrojowe oświetlenie zapewni Matka Boska Częstochowska w ramie zdobionej świeczkami choinkowymi a rachubę kolejek śmiało można prowadzić na różańcu.

03-02-2010 16:37 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>A dlaczegoż mielibyśmy omijać sklep z dewocjonaliami ?
Ja jeszcze widziałam dywaniki wielkości wycieraczki z JPII zastanawiałam się czy nie położyć takiego przed drzwiami ale trochę byłaby to za droga wycieraczka.
A te dywaniki to nie wiem jakie mają przeznaczenie.
Gosia (9452 punktów)

>Czy obserwujecie u siebie i bliskich ciągotki do omijania produktów widzianych na kościelnym pikniku?

Brak danych. Nie mam pojęcia co widuje się na kościelnym pikniku
02-02-2010 12:27 
 Ocena 2 na 2
Arłukowicz (3162 punktów)
>>Czy obserwujecie u siebie i bliskich ciągotki do omijania produktów widzianych na kościelnym pikniku?
>Brak danych. Nie mam pojęcia co widuje się na kościelnym pikniku

Ja widziałem taki duuży garnek z grochówką
02-02-2010 14:56 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>>Brak danych. Nie mam pojęcia co widuje się na kościelnym pikniku
>Ja widziałem taki duuży garnek z grochówką
Ech a najbardziej Ci żal ?
02-02-2010 13:53 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Brak danych. Nie mam pojęcia co widuje się na kościelnym pikniku
Jeśli odpusty podciągnąć pod tę kategorię, to:
1. Wata cukrowa;
2. Szczypki (Lubelszczyzna!);
3. Balony i wiatraczki na drucie;
4. Drewniane cudactwa na kółkach, z patykiem do prowadzenia;
5. Jojo (prawdziwe! z trocin, folii i gumki, a nie to chińskie badziewie, co teraz za jojo uchodzi);
6. Pierścionki z blachy i kolorowych szkiełek;
7. Pistolety na wodę oraz wszystko, co kto sobie wyobrazi.
02-02-2010 14:34 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
8. Odpusty. Czasami nawet - zupełne .
02-02-2010 17:22 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>7. Pistolety na wodę oraz wszystko, co kto sobie wyobrazi.
   Naprawdę sobie wyobraziłem.
03-02-2010 16:23 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
Była też kościelna loteria (każdy los wygrywa) z darów od parafian.
Można było wygrać kurę albo eleganckie kalesony po jakimś nieboszczyku
zachaj (5239 punktów)
> Osobiście od czasu pogłębienia wiedzy na temat sposobów uboju nie jadłem niczego co miało w nazwie halal. Nie odczuwam tego jako ostry wewnętrzny zakaz, ale, powiedzmy, preferencja.

Też nie jadam "smakołyków halal" i u mnie to ostry wewnętrzny zakaz.
Jednooki Starzec (102 punktów)
>Nie kupuję w IKEI...

Obejrzyj, bądź przeczytaj "Fight Club" - niektórym pomaga na ikeofobię:P
maciek (1053 punktów)
>Zastanawia mnie, kiedy zaczną jeść tylko rzeczy od "czystych" producentów, kupować meble i ubrania
Najlepiej by było gdyby w ogóle przestali jeść.
placownik (17853 punktów)

   Frondaskom się nie podoba? Grzech nie zagłosować!

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Kurczewski (2471 punktów)
Niby tak, ale to tylko sposób na zbieranie maili do celów marketingowych. I bez tego dostaję sporo spamu...


erka.ovh.org/
placownik (17853 punktów)

>Niby tak, ale to tylko sposób na zbieranie maili do celów marketingowych.

   Niczego takiego nie akceptowałem. Niech tylko spróbują.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
TyDraniu (6569 punktów)
>Niby tak, ale to tylko sposób na zbieranie maili do celów marketingowych. I bez tego dostaję sporo spamu...

Nie bądźmy tacy hiper-podejrzliwi. Rok temu ktoś mnie poprosił o zagłosowanie w tym konkursie i nie dostałem żadnego spamu. Zresztą otrzymywanie spamu w czasach gmaila i thunderbirda to strata czasu i nerwów. Po co dostawać spam, jak można nie dostawać?
02-02-2010 23:49 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)
>Nie bądźmy tacy hiper-podejrzliwi. Rok temu ktoś mnie poprosił o zagłosowanie w tym konkursie i nie dostałem żadnego spamu.

Czemu nie ? To nie podejrzliwość- to zwykła ostrożność. Strona było nie było komercyjna, gromadząca czort wie w jakim celu adresy głosujących. Po co ? Z życzliwości do narodu ?

Adres e-mail to jak adres domowy- nie wszystkim go daję (oczywiście każdy ma prawo do własnych preferencji i nic w tym złego ale moim zdaniem mała dolewka paranoi nie zaszkodzi )

>Zresztą otrzymywanie spamu w czasach gmaila i thunderbirda to strata czasu i nerwów. Po co dostawać spam, jak można nie dostawać?

Używam g-maila. Porcję spamu dostaję codziennie .

erka.ovh.org/
03-02-2010 15:38 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Czemu nie ? To nie podejrzliwość- to zwykła ostrożność. Strona było nie było komercyjna, gromadząca czort wie w jakim celu adresy głosujących. Po co ? Z życzliwości do narodu ?

   Prośba o podanie adresu mailowego to standardowa metoda ograniczania możliwości wielokrotnego głosowania przez tę samą osobę. Ale ostrożności nigdy nie za wiele i zawsze można sobie założyć konto mailowe przeznaczone wyłącznie do takich celów.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
libertyn (3006 punktów)

>Zastanawiam się... Czy i "my" - sceptycy, humaniści, sekularyści, racjonaliści, ateiści etc. - coś
>bojkotujemy?

Ja tam nie mam powodów. Ostatnio zmieniałem opony na zimowe. Poszedłem do jednego wulkanizatora u którego krzyż na ścianie był większy niż moja komoda w salonie i zostawiłem u niego trochę kasy ale prawda jest taka, że wolę żeby usługa wykonana była solidnie i nie ma tu znaczenia kto ją wykonuje. Miałbym kupić badziewie u ateisty tylko dlatego, że jest ateistą?! Wolę, żeby katoliczka zrobiła mi dobrze niż żeby ateistka zrobiła mi byle jak

>Czy są jakieś rzeczy, które nas wyróżniają poza omijaniem szerokim łukiem sklepu z
>dewocjonaliami.

Ależ ja tam chętnie zachodzę niby do teatru pacynek

>Czas na rachunek sumienia, miłe forum! Które produkty omijamy w supermarketach/fast
>foodach/sklepach?

Alkohole metylowe

>Czy istnieją produkty, które, waszym zdaniem, są produkowane specjalnie dla was?

Pewnie: szynka, kawior, Cognac, Champagne

Racjonaliści śmieją się w Sejmie
Nie klękamy przed bakterią
Asado (486 punktów)
Choinki i innego świątecznego badziestwa nie kupuję, ani owieczek czy zajączków z cukru (pomimo, że święta obchodzę).

Szerokim łukiem omijam też takie wysokie, dzwoniące sklepy, gdzie mężczyźni w długich wieczorowych kreacjach sprzedają takie białe, płaskie kółeczka.

Bardziej serio... ponieważ uważam, że przeciętny Polak-ateista jest trochę bardziej rozgarnięty od przeciętnego Polaka to częściej chyba omija produkty reklamowane w taki sposób jak parówki z Lidla:
"pyszne, niskotłuszczowe parówki - bogate źródło wartościowego białka" - jakoś tak to leciało.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365