Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ostrożnie jak z dzieckiem?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
23-02-2010 22:29rexus (2343 punktów)Ostrożnie jak z dzieckiem?
Ocena 2 na 4
Zdumiała mnie ta informacja.
www.rp.pl/(*)ie_dzieci_moze_byc_karane.html

Pracownik socjalny w porozumieniu z policją może zabrać ci dziecko, co najlepsze zanim sąd się o tym dowie.
Dajmy na to, przykład:
Masz puszczalską córkę, więc tobie puszczają nerwy i zabraniasz jej spacerów późnymi porami, ta składa skargę na policji i następnego dnia pracownik socjalny odbiera ci prawo do opieki nad dzieckiem. Powód- zastraszanie psychiczne i zniewolenie dziecka. Ba, gdy zabraniasz dziecku skorzystać z komputera, możesz liczyć się z utratą praw rodzicielskich. Zapomnisz poodkurzać- stracisz syna.
Gdzie my żyjemy? Czemu państwo wtrąca się do spraw rodzinnych w takim stopniu?
Nawiedzona baba z opieki socjalnej będzie panem i władcą.
Mam nadzieję że JE Kaczyński wyrzuci ten pomysł do kosza.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lukasz9 (1220 punktów)
Nie histeryzuj, przepis mówi o tym, że pracownik socjalny może odebrać dziecko, gdy jest zagrożone jego życie lub zdrowie. Owszem jest problem z określeniem co te słowa w zasadzie znaczą, ale mówienie o tym, że dzieci będą odbierane rodzicom, którzy zabronią im korzystania z komputera jest idiotyczną demagogią.
23-02-2010 23:20 
 Ocena 3 na 3
rexus (2343 punktów)
>Nie histeryzuj, przepis mówi o tym, że pracownik socjalny może odebrać dziecko, gdy jest zagrożone jego życie lub zdrowie. Owszem jest problem z określeniem co te słowa w zasadzie znaczą, ale mówienie o tym, że dzieci będą odbierane rodzicom, którzy zabronią im korzystania z komputera jest idiotyczną demagogią.

Policja ma takie prawo i gdy jest zasadność, zabiera dziecko natychmiast a rodziców aresztuje. Nadawanie zaś takich praw pracownikom socjalnym jest strzałem w płot naszej ustawodawczej partii z cudotwórcą na czele.
Wyobraź sobie że taki pracownik ma nierówno pod sufitem co się zdarza. Generalnie to uważam, że nie rozumiesz problemu.
Pracownik socjalny będzie mógł zabrać dziecko biednym rodzicom jakby dziecko było jakimś towarem przetargowym wynajętym od państwa. Państwo nie może mieć żadnych arbitralnych praw do dzieci, od takich decyzji są niezawisłe sądy.
23-02-2010 23:30 
 Ocena 5 na 5
lukasz9 (1220 punktów)

>Policja ma takie prawo i gdy jest zasadność, zabiera dziecko natychmiast a rodziców aresztuje. Nadawanie zaś takich praw pracownikom socjalnym jest strzałem w płot naszej ustawodawczej partii z cudotwórcą na czele.
>Wyobraź sobie że taki pracownik ma nierówno pod sufitem co się zdarza. Generalnie to uważam, że nie rozumiesz problemu.

Po pierwsze to pracownik socjalny lepiej wie niż policjant, kiedy zdrowie lub życie dziecka jest zagrożone. Poza tym nie widzę różnicy pomiędzy niezrównoważonym policjantem, a pracownikiem socjalnym. Praktyka dowiodła, że policja nie radzi sobie najlepiej w takich sytuacjach.

A jak rodzic ma nierówno pod sufitem to już problemu nie ma?

>Pracownik będzie mógł zabrać dziecko biednym rodzicom jakby dziecko było jakimś towarem przetargowym wynajętym od państwa.

Czemu kłamiesz? Gdzie w nowelizacji jest mowa o zabieraniu dzieci biednym?

>Państwo nie może mieć żadnych arbitralnych praw do dzieci, od takich decyzji są niezawisłe sądy.

Tyle, że sądy nie podejmują decyzji w ciągu paru minut.
rexus (2343 punktów)

>Czemu kłamiesz? Gdzie w nowelizacji jest mowa o zabieraniu dzieci biednym?
Ok. Nie jest nigdzie napisane że biedny może mniej. Ale słyszałeś żeby w rodzinie gdzie kasy jak lodu rodzic miał ograniczone prawa rodzicielskie? A powinno tak, być. Poznałem wielu skrzywionych zaćpanych małolatów z "dobrych domów" gdzie rodzic lał na uczucia swego dziecka, robiąc mu przez to w głowie taki misz masz, że kryminał.
>Tyle, że sądy nie podejmują decyzji w ciągu paru minut.
To usprawnić sądy! A nie nadawać kolejnych praw i tak źle zorganizowanym służbom.
23-02-2010 23:43 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)

>Policja ma takie prawo
>Wyobraź sobie że taki pracownik ma nierówno pod sufitem co się zdarza.

Policjant też może mieć "nierówno". Jak przedstawiciel każdego zawodu.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
rexus (2343 punktów)
>>Policja ma takie prawo
>>Wyobraź sobie że taki pracownik ma nierówno pod sufitem co się zdarza.
>Policjant też może mieć "nierówno". Jak przedstawiciel każdego zawodu.
Idąc tym tropem, sędzia i prezydent też może mieć zryty beret.
Policja jest właściwym organem do wykonywania zatrzymań, a nie pomoc społeczna.
24-02-2010 20:56 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Idąc tym tropem, sędzia i prezydent też może mieć zryty beret.

Idąc tym tropem, zdarza się nawet, że ma.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
rexus (2343 punktów)
>>Idąc tym tropem, sędzia i prezydent też może mieć zryty beret.
>Idąc tym tropem, zdarza się nawet, że ma.
No Ba.
kognitywista (3391 punktów)
>Nie histeryzuj, przepis mówi o tym, że pracownik socjalny może odebrać dziecko, gdy jest zagrożone jego życie lub zdrowie. Owszem jest problem z określeniem co te słowa w zasadzie znaczą, ale mówienie o tym, że dzieci będą odbierane rodzicom, którzy zabronią im korzystania z komputera jest idiotyczną demagogią.
Chwała czujnym i przenikliwym ! Potrafią oni dostrzec zagrożenie niebezpiecznym przepisem zanim stanie się to oczywiste dla ogółu przeciętniaków.
Co to jest zagrożenie zdrowia ?
W Irlandii już odbierają rodzicom dzieci z nadwagą. Mój syn ma lekką nadwagę, zaczynam powoli drżeć.
A pamiętacie słynne "dziecko więzione w skrzyni" ? Biedna rodzinka w ubogiej wiosce. Tatuś obił łóżeczko dyktą, bo szczebelki były wyłamane i groziły urazem. Sąsiadka podkablowała pracownicy socjalnej i kochająca się rodzinka została potraktowana państwową sztampą. Dopiero po reakcji mediów, Marka Balickiego i Korwin-Mikkego dziecko wróciło do rodziców. Demagogia ? Życie !
23-02-2010 23:04
 Ocena 12 na 12
Autografka (10638 punktów)
>Zdumiała mnie ta informacja.
>www.rp.pl/(*)ie_dzieci_moze_byc_karane.html

Prawo do odebrania dziecka w "trybie pilnym" nie zostało zapewne uchwalone z myślą o rodzicach tego jedenastoletniego chłopca opisanego w artykule. Takie prawo, do natychmiastowego zabrania dziecka z domu, jest moim zdaniem zasadne. Zdarzają się sytuacje, kiedy rodzice naprawdę zagrażają dziecku i wówczas tego rodzaju przepis umożliwia urzędnikom szybkie i skuteczne działanie. Ale. Potrzeba jeszcze rozwagi, potrzeba empatii, dojrzałości, po to, aby podjąć najlepszą dla dziecka decyzję. Mam wrażenie, że w opisanym przypadku tego wszystkiego zabrakło. Dlaczego? Może z powodu całkowitego niezrozumienia sytuacji w jakiej znajduje się rodzina tego chłopca, jakiegoś poczucia wyższości w stosunku do tych ludzi, a może była to forma swoistego asekurowania się urzędników w obawie przed posądzeniem o bagatelizowanie sprawy (w końcu dość często się im to zarzuca). Swoją drogą, nieodmiennie zadziwia mnie to, że tak łatwe jest zgodne z prawem odebranie dziecka zupełnie przyzwoitym rodzicom, a udzielenie pomocy całej rodzinie wydaje się niewykonalne. Dziwi to tym bardziej, że utrzymanie dziecka w rodzinie jest tańsze niż jego koszt utrzymania w placówce. Wygląda na to, że prorodzinność polskiego państwa, póki co wyraża się jedynie w deklaracjach bez pokrycia. Smutne to, tym bardziej, że cierpią na tym dzieci.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
23-02-2010 23:26 
 Ocena 2 na 2
rexus (2343 punktów)

> Prawo do odebrania dziecka w "trybie pilnym" nie zostało zapewne uchwalone z myślą o rodzicach tego jedenastoletniego chłopca opisanego w artykule. Takie prawo, do natychmiastowego zabrania dziecka z domu, jest moim zdaniem zasadne. Zdarzają się sytuacje, kiedy rodzice naprawdę zagrażają dziecku i wówczas tego rodzaju przepis umożliwia urzędnikom szybkie i skuteczne działanie.

Od szybkiego i skutecznego działania jest policja!

> Ale. Potrzeba jeszcze rozwagi, potrzeba empatii, dojrzałości, po to, aby podjąć najlepszą dla dziecka decyzję. Mam wrażenie, że w opisanym przypadku tego wszystkiego zabrakło. Dlaczego? Może z powodu całkowitego niezrozumienia sytuacji w jakiej znajduje się rodzina tego chłopca, jakiegoś poczucia wyższości w stosunku do tych ludzi, a może była to forma swoistego asekurowania się urzędników w obawie przed posądzeniem o bagatelizowanie sprawy (w końcu dość często się im to zarzuca). Swoją drogą, nieodmiennie zadziwia mnie to, że tak łatwe jest zgodne z prawem odebranie dziecka zupełnie przyzwoitym rodzicom, a udzielenie pomocy całej rodzinie wydaje się niewykonalne. Dziwi to tym bardziej, że utrzymanie dziecka w rodzinie jest tańsze niż jego koszt utrzymania w placówce. Wygląda na to, że prorodzinność polskiego państwa, póki co wyraża się jedynie w deklaracjach bez pokrycia. Smutne to, tym bardziej, że cierpią na tym dzieci.

Nie wolno pod żadnym pozorem dawać w/w instrumentów władzy, urzędnikom socjalnym. Oni są od szukania rozwiązań pozytywnych dla rodziny. Gdy dostaną taki instrument będą olewać pomoc i staną się komornikiem od dzieci!!! Otwórz ślepia.
23-02-2010 23:37 
 Ocena 4 na 4
Autografka (10638 punktów)

>Od szybkiego i skutecznego działania jest policja!

>Nie wolno pod żadnym pozorem dawać w/w instrumentów władzy, urzędnikom socjalnym. Oni są od szukania rozwiązań pozytywnych dla rodziny. Gdy dostaną taki instrument będą olewać pomoc i staną się komornikiem od dzieci!!! Otwórz ślepia.

To, kto będzie to realizował, jest moim zdaniem kwestią techniczną. Ważne jest jak to będzie robił.
A urzędnicy socjalni, po to by pomóc, muszą wpierw mieć do tego narzędzia i możliwości. Nasze prawo jest zbyt sztywne. Myślę, że czasem warto finansowo wspomóc rodzinę, która przekracza magiczne "widełki" dochodów.
Warto też ustalić priorytety tak, aby urzędnik socjalny nie obawiał się podjęcia decyzji o pozostawieniu dziecka w rodzinie.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
24-02-2010 20:06 
 Ocena 1 na 1
rexus (2343 punktów)
Urzędnicy mają narzędzia, możliwości i wszystko co potrzeba. Wiem, że chciało by się usprawnić czarodziejską różdżką jaką jest legislatura według hipokrytów w polityce, trudne problemy społeczne. Ot uchwalmy żeby straż miejska mogła strzelać do srających psów, będzie poklask od ludzi którzy nie cierpią psów.
Urzędnik państwowy jest sługą obywatela, nie odwrotnie. To urzędas ma mieć ciężko.
23-02-2010 23:41 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Babciu ty moja - kim ty jesteś, ze masz takie poglądy?
rexus (2343 punktów)
>Babciu ty moja - kim ty jesteś, ze masz takie poglądy?

Ano jestem takim siakim i owakim.
24-02-2010 08:01 
 Ocena 1 na 1
zylo (18 punktów)
>Prawo do odebrania dziecka w "trybie pilnym" nie zostało zapewne uchwalone z myślą o rodzicach tego jedenastoletniego chłopca opisanego w artykule. Takie prawo, do natychmiastowego zabrania dziecka z domu, jest moim zdaniem zasadne. Ale. Potrzeba jeszcze rozwagi, potrzeba empatii, dojrzałości, po to, aby podjąć najlepszą dla dziecka decyzję. Mam wrażenie, że w opisanym przypadku tego wszystkiego zabrakło.

Czyli wnioskuję, że sytuację widzisz tak:
- zdarzają się sytuacje gdy państwo miesza się niesłusznie w sprawy rodziny

Uważasz, że aby to zmienić to:
- urzędnicy muszą kierować się w większym stopniu rozwagą, dojrzałością...

I proponujesz rozwiązanie:
- dajmy urzędnikom jeszcze większe uprawnienia

Na mój gust takie działanie sprawi, że urzędnicy będą postępować jeszcze mniej odpowiedzialnie, bo będą mieli większą władzę, czyli takich sytuacji jak powyższa będzie więcej ?
Autografka (10638 punktów)

>I proponujesz rozwiązanie:
>- dajmy urzędnikom jeszcze większe uprawnienia

Nie większe uprawnienia, tylko szerszy wachlarz rozwiązań, które mogą rodzinie zaproponować. Nie zauważasz różnicy? W przypadku opisywanej rodziny, być może wystarczyłoby dofinansowanie remontu mieszkania.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
24-02-2010 11:50 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>Nie większe uprawnienia, tylko szerszy wachlarz rozwiązań, które mogą rodzinie zaproponować. Nie zauważasz różnicy? W przypadku opisywanej rodziny, być może wystarczyłoby dofinansowanie remontu mieszkania.
I jeszcze im posprzątać i dywaniki położyć.

Dziecko powinno się odebrać rodzicom gdy wystąpiło zagrożenie jego życia lub zdrowia, a nie wtedy, gdy urzędnik uzna, że istnieje ryzyko jego wystąpienia.

Jak dla mnie bałagan czy wychodek w podwórku nie oznaczają ani złego wychowywania dzieci, ani konieczności społecznej interwencji.
24-02-2010 11:59 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>I jeszcze im posprzątać i dywaniki położyć.

Lepsze to, niż odebranie dziecka.

>Dziecko powinno się odebrać rodzicom gdy wystąpiło zagrożenie jego życia lub zdrowia, a nie wtedy, gdy urzędnik uzna, że istnieje ryzyko jego wystąpienia.

No i właśnie zagrożeniem zdrowia dziecka, umotywowano tę decyzję.

>Jak dla mnie bałagan czy wychodek w podwórku nie oznaczają ani złego wychowywania dzieci, ani konieczności społecznej interwencji.

Jak dla mnie też nie. Ale idę trochę posprzątać.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
jkl; (5859 punktów)
>>I jeszcze im posprzątać i dywaniki położyć.
>Lepsze to, niż odebranie dziecka.
Jeszcze lepsze- nie odbierać i wcale się nie wtrącać.

>>Dziecko powinno się odebrać rodzicom gdy wystąpiło zagrożenie jego życia lub zdrowia, a nie wtedy, gdy urzędnik uzna, że istnieje ryzyko jego wystąpienia.
>No i właśnie zagrożeniem zdrowia dziecka, umotywowano tę decyzję.

No tak... zagrożenie to poniekąd zawsze stan domniemany.
A mnie chodziło o konieczność stwierdzenia krzywdy i jej bezpośredniego związku z postępowaniem rodziców, a nie ryzyka tej krzywdy w ocenie urzędnika.

>Jak dla mnie też nie. Ale idę trochę posprzątać.
A ja nie
24-02-2010 15:31 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>No tak... zagrożenie to poniekąd zawsze stan domniemany.
>A mnie chodziło o konieczność stwierdzenia krzywdy i jej bezpośredniego związku z postępowaniem rodziców, a nie ryzyka tej krzywdy w ocenie urzędnika.

Nie wiem jak bardzo domniemany to był stan. Może domniemanie było słuszne. Nie o to mi chodzi. Moim zdaniem, jeżeli rzeczywiście zamieszkiwanie w tym domu szkodziło dzieciakowi (nie wiem, może było zagrzybione, a u niego nasilały się z tego powodu objawy jakiejś choroby), to rozsądniej byłoby wesprzeć rodzinę, pomagając zlikwidować przyczynę tej szkodliwości, zamiast zabierać dziecko do placówki.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
rexus (2343 punktów)
>>No tak... zagrożenie to poniekąd zawsze stan domniemany.
>>A mnie chodziło o konieczność stwierdzenia krzywdy i jej bezpośredniego związku z postępowaniem rodziców, a nie ryzyka tej krzywdy w ocenie urzędnika.
>Nie wiem jak bardzo domniemany to był stan. Może domniemanie było słuszne. Nie o to mi chodzi. Moim zdaniem, jeżeli rzeczywiście zamieszkiwanie w tym domu szkodziło dzieciakowi (nie wiem, może było zagrzybione, a u niego nasilały się z tego powodu objawy jakiejś choroby), to rozsądniej byłoby wesprzeć rodzinę, pomagając zlikwidować przyczynę tej szkodliwości, zamiast zabierać dziecko do placówki.
Sama widzisz.
Ja rozumiem twoje szlachetne ustosunkowanie, lecz w pomocy społecznej zdarzają się urzędnicy o średnio szlachetnych morale, i prawo powinno chronić nawet tych, którzy zdawało by się nie powinni mieć dzieci, przed takimi urzędnikami.
Autografka (10638 punktów)

>Sama widzisz.
>Ja rozumiem twoje szlachetne ustosunkowanie, lecz w pomocy społecznej zdarzają się urzędnicy o średnio szlachetnych morale, i prawo powinno chronić nawet tych, którzy zdawało by się nie powinni mieć dzieci, przed takimi urzędnikami.

A czy ja gdzieś pochwaliłam tę decyzję? A urzędnicy są jak wszyscy. Jedni lepsi, inni gorsi, z powołaniem i partacze.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
sukulent (2309 punktów)
>Dziecko powinno się odebrać rodzicom gdy wystąpiło zagrożenie jego życia lub zdrowia, a nie wtedy, gdy urzędnik uzna, że istnieje ryzyko jego wystąpienia.

Praktycznie widzisz to tak, że dziecko odbieramy rodzicom, kiedy już ma krwiaka podtwardówkowego i stłuczenie podstawy czaszki, a nie wtedy, gdy stwierdzimy pręgi od sznura od żelazka na jego rękach?

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
24-02-2010 11:30 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

Urzędnikom łatwiej jest interweniować w przypadku rodzin o niewielkim nasileniu problemu, ale poddających się pewnym wymogom i procedurom, niż w przypadku głęboko zdemoralizowanych rodzin, mocno oporujących przed jakąkolwiek interwencją z zewnątrz.
Często urzędnikom i instytucjom łatwiej po prostu znęcać się nad mniej wydolnym rodzicem, przeżywającym jakieś życiowe trudności, ale współpracującym niż nad prawdziwym notorycznym przestepcą, nad którym nie ma żadnej kontroli.

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
24-02-2010 11:54 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Urzędnikom łatwiej jest interweniować w przypadku rodzin o niewielkim nasileniu problemu, ale poddających się pewnym wymogom i procedurom, niż w przypadku głęboko zdemoralizowanych rodzin, mocno oporujących przed jakąkolwiek interwencją z zewnątrz.
>Często urzędnikom i instytucjom łatwiej po prostu znęcać się nad mniej wydolnym rodzicem, przeżywającym jakieś życiowe trudności, ale współpracującym niż nad prawdziwym notorycznym przestepcą, nad którym nie ma żadnej kontroli.

Urzędnicy socjalni są po to, żeby pomagać, a nie znęcać się nad podopiecznymi. Jeżeli urzędnik odczuwa chorobliwą przyjemność doprowadzając innych do rozpaczy, to chyba minął się z powołaniem i natychmiast powinien zmienić pracę.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Gdzie my żyjemy? Czemu państwo wtrąca się do spraw rodzinnych w takim stopniu?
>Nawiedzona baba z opieki socjalnej będzie panem i władcą.

Nawet jeśli ustawa jest głupia, to coś trzeba zrobić, bo w Polsce jest najwięcej w EU przestępstw w rodzinie, szczególnie wobec dzieci

doku
24-02-2010 02:23 
 Ocena 5 na 5
Satyr (4285 punktów)

>Nawet jeśli ustawa jest głupia, to coś trzeba zrobić, bo w Polsce jest najwięcej w EU przestępstw w rodzinie, szczególnie wobec dzieci

To nic nie da. Przepisy broniące dzieci już istnieją, tylko się ich nie stosuje jak tego wymaga sytuacja. To, co przedstawia rexus to zwykła polityczna zagrywka. W kryminologii podobne zjawiska nazywa się "kryminalizacją symboliczną". Politycy mogą odtrąbić sukces w obronie dzieci i tyle. Równie dobrze mogliby uchwalić przepisy deklarujące w Polsce powszechną szczęśliwość. Cóż z tego, skoro nie ma komu wcielić tego w życie?

Sęk w tym, że przepisy są, ale machina, która ma je stosować jest ociężała i nieefektywna. Tego się nie zmieni kolejną "huczną" ustawą. Z tej, nad którą obecnie debatujemy mogą wyjść dodatkowe nadużycia.

Pozdrawiam
rexus (2343 punktów)
>>Nawet jeśli ustawa jest głupia, to coś trzeba zrobić, bo w Polsce jest najwięcej w EU przestępstw w rodzinie, szczególnie wobec dzieci
>To nic nie da. Przepisy broniące dzieci już istnieją, tylko się ich nie stosuje jak tego wymaga sytuacja. To, co przedstawia rexus to zwykła polityczna zagrywka. W kryminologii podobne zjawiska nazywa się "kryminalizacją symboliczną". Politycy mogą odtrąbić sukces w obronie dzieci i tyle. Równie dobrze mogliby uchwalić przepisy deklarujące w Polsce powszechną szczęśliwość. Cóż z tego, skoro nie ma komu wcielić tego w życie?
>Sęk w tym, że przepisy są, ale machina, która ma je stosować jest ociężała i nieefektywna. Tego się nie zmieni kolejną "huczną" ustawą. Z tej, nad którą obecnie debatujemy mogą wyjść dodatkowe nadużycia.

Dałem ci plusa za trzeźwość myślenia, minusa już nie mogę za spekulacje na temat moich zorientowań politycznych.
24-02-2010 19:23 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>Dałem ci plusa za trzeźwość myślenia, minusa już nie mogę za spekulacje na temat moich zorientowań politycznych.

Pisząc, że to, co przedstawiasz jest zagrywką polityczną miałem na myśli zagrywkę polityczną Platformy, a nie Twoją
rexus (2343 punktów)
>>Dałem ci plusa za trzeźwość myślenia, minusa już nie mogę za spekulacje na temat moich zorientowań politycznych.
>Pisząc, że to, co przedstawiasz jest zagrywką polityczną miałem na myśli zagrywkę polityczną Platformy, a nie Twoją

Ot nieporozumienie.
24-02-2010 18:51 
 Ocena 1 na 1
rexus (2343 punktów)
>>Gdzie my żyjemy? Czemu państwo wtrąca się do spraw rodzinnych w takim stopniu?
>>Nawiedzona baba z opieki socjalnej będzie panem i władcą.
>Nawet jeśli ustawa jest głupia, to coś trzeba zrobić, bo w Polsce jest najwięcej w EU przestępstw w rodzinie, szczególnie wobec dzieci

Tak, zrobić coś jeszcze głupszego. Oto rozwiązanie.
salek (4701 punktów)
>Czemu państwo wtrąca się do spraw rodzinnych w takim stopniu?

W socjalizmach wszelkiego rodzaju masom bardzo podoba się hasełko, że wszystkie dzieci są nasze. A skoro są nasze, to co się dziwić, że już nie rodziców?...
24-02-2010 08:59 
 Ocena 2 na 2
lukasz9 (1220 punktów)
fakt, bo dzieci są własnością rodziców
salek (4701 punktów)
Czy gdzieś wspominałem coś o własności?
lontri (16088 punktów)

A nie chciałbyś sobie od takiej córuni, co ma pstro w głowie, odpocząć raz na jakiś czas i to jeszcze na koszt państwa? Każdemu należy się urlop i rodzicom też!

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
rexus (2343 punktów)
>A nie chciałbyś sobie od takiej córuni, co ma pstro w głowie, odpocząć raz na jakiś czas i to jeszcze na koszt państwa? Każdemu należy się urlop i rodzicom też!
Może i masz rację. Jakby jej w tym bidulu dali do pieca to by zatęskniła za domem.
Głąbiński (3538 punktów)
Sądzę, że pilniejszą jest kwestia zastąpienia tzw. domów dziecka instytucją rodziny zastępczej. No ale to inny temat.

Stach M. G.
lukasz9 (1220 punktów)
Ponoć ten proces jest w toku, ale nie wiem czy są jakieś rezultaty.
Kowalska (14008 punktów)
>Pracownik socjalny w porozumieniu z policją może zabrać ci dziecko, co najlepsze zanim sąd się o
>tym dowie.

   Ja bym poszła dalej. Moim zdaniem należy zabierać rodzicom dzieci zanim te się urodzą. Ten sposób rozwiązałby wszystkie problemy.
rexus (2343 punktów)

>    Ja bym poszła dalej. Moim zdaniem należy zabierać rodzicom dzieci zanim te się urodzą. Ten sposób rozwiązałby wszystkie problemy.
W Północnej Korei zabierają dzieci. Widujesz je tylko w łikendy. W Tygodniu są indoktrynowane przez partię.
26-02-2010 16:26 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>>Ja bym poszła dalej. Moim zdaniem należy zabierać rodzicom dzieci zanim te się urodzą. Ten sposób rozwiązałby wszystkie problemy.

>W Północnej Korei zabierają dzieci. Widujesz je tylko w łikendy. W Tygodniu są indoktrynowane przez partię.

   To tam nie dość, że w Wielkim Tygodniu, to jeszcze nienarodzone indoktrynują?
26-02-2010 17:53 
 Ocena 1 na 1
rexus (2343 punktów)
>>>Ja bym poszła dalej. Moim zdaniem należy zabierać rodzicom dzieci zanim te się urodzą. Ten sposób rozwiązałby wszystkie problemy.
>>W Północnej Korei zabierają dzieci. Widujesz je tylko w łikendy. W Tygodniu są indoktrynowane przez partię.
>    To tam nie dość, że w Wielkim Tygodniu, to jeszcze nienarodzone indoktrynują?
Tak. Nazywa się to indoktrynacja prenatalna. Jak dziecko jest w brzuchu musi słuchać patriotycznych pieśni o wielkim Kim Dzong Ilu. Jest podglądane przez USG, jeśli nie reaguje entuzjastycznie, matka jest biczowana.
sukulent (2309 punktów)
Wysilę się, bo widzę, że za chwilę temat rozpłynie się w rechocikach i innych takich.

Temat łatwy nie jest w żadnym punkcie.
Trzeba odpowiedzieć sobie po pierwsze na pytanie, na ile uznajemy dziecko za istotę osobną, na ile jest ono własnością rodziców ( w sensie dosłownym) i czy uważamy je za istotę ludzką. Jeżeli uznajemy dziecko za istotę ludzką - to ile i jakich praw obywatelskich jesteśmy mu skłonni przyznać. Od odpowiedzi na te pytania zależy, czy chcielibyśmy, aby dzieciom przysługiwała ze strony społeczeństwa jakaś ochrona. Jeżeli uważamy dziecko za własność rodzica, i nie uważamy za człowieka w sensie prawnym - wtedy wszelkie prawo pozwalające na ingerencję społeczeństwa (bez znaczenia, czy ingeruje policja, sąd rodzinny, czy pracownicy opieki społecznej) w obszar własności rodziców uważamy za oburzające. I już.
Jeżeli uważąmy, że dziecku przynależą prawa właściwe człowiekowi - musimy rozważyć ile ich chcemy dzieciom przyznać. Czy taka np. nietykalność cielesna jest wśród nich. Gdyby mnie ktoś pobił sznurem od żelazka mogłabym go pozwać z powództwa cywilnego, a gdyby moja dysfunkcja po tym pobiciu przekroczyła 7 dni delikwent byłby ścigany z urzędu. Za pobicie. Za znieważenie także mogę pozwać (jakbym chciała), a to sąsiadkę, która mnie potraktuje per sobaka, a to oponęta politycznego, który nazwie mnie kretynem. W państwie polskim dziecko ma przyznany pewien procent tych praw. Na ewentualne wyzwiska godzić się musi bez szmerania, bo istnieje szerokie społeczne przyzwolenie na nazywanie dziecka kretynem. Sznur od żelazka także raczej musi przecierpieć, bo opinia społeczna oburzać się zaczyna (oraz głośno domagać powieszenia za jaja) dopiero od uszkodzeń wewnętrznych kwalifikujących do leczenia w oddziale intensywnej opieki lekarskiej. "Rozkrok" opinii społecznej znakomicie wyrażają media które donoszą z jednej strony o zakatowanych dzieciach, z drugiej roztkliwiają się nad rodzicami małej Róży.
Oczywiście, punkt widze nia czytelników tych rewelacji zależy od miejsca ich siedzenia. Z mojego "miejsca siedzenia" widać np. dzieci Świadków Jehowy, których rodzice nie wyrażają zgody na ratujące życie przetoczenie środków krwiopochodnych, dziecko z FAS (wrodzony zespół alkoholowy), którego matka przebywała właśnie w izbie wytrzeźwień i nie można jej było zciągnąć do szpitala, aby pobrać świadomą (ha, ha) poinformowaną zgodę na leczenie złośliwego nowotworu u tegoż dziecka, dziecko z małopłytkowością z siniakiem w deseń podeszwy buta na plecach i tak dalej i tym podobne .

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
rexus (2343 punktów)
Ci od władzy postrzegają podwładne społeczeństwo jak własność, jak niewolników. I tak to, każą ci zapinać pasy bezpieczeństwa wbrew twojej woli(bo płacą za twoje leczenie), wychowywać twoje dziecko na układnego robola(bo takich potrzebują), oraz oddawać połowę tego co zarobisz na cele społeczne(żeby pasożytować). Władza jest krnąbrna do tego stopnia, że jeśli lud nie wywoła co jakiś czas rewolucji i nie wyrżnie ciemiężcy, to skończy jak w Korei Północnej.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365