Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy kobieta to rzecz?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
26-02-2010 17:52Matix (5786 punktów)Czy kobieta to rzecz?
Ocena 1 na 1
Bo takie odnoszę wrażenie z czasem patrząc na nasze społeczeństwo. Dziś w Teleexpressie mowa była o oszuście internetowym, sprzedającym fałszywe przedmioty na allegro wysyłając cebule i ziemniaki, który został ujęty przez stróżów prawa. Komentarz Teleexpressu był mniej więcej taki: "... oszust dorobił się na przestępstwach kilku samochodów i narzeczonej" Z podobnymi treściami spotykam się co dzień. Blachary lecą na samochód, generalnie laski na kasę, a faceci otwarcie mówią, że masz kasę kupisz wszystko. Czy kultura dąży dziś do zrobienia z kobiety rzeczy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rexus (2343 punktów)
Nie tyle rzecz, co towar.
26-02-2010 19:07
 Ocena 25 na 25
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czy kultura dąży dziś do zrobienia z kobiety rzeczy?

Nie, wprost przeciwnie - od niedawna kultura właśnie coraz wyraźniej uznaje podmiotowy status kobiet i sprzyja ich emancypacji.
Przez tysiąclecia jednak kobieta rzeczą była, stanowiąc towar, którym wymieniały się grupy mężczyzn jako znakiem więzi kooperacyjnych i/lub sojuszniczych. Społeczeństwa ludzi i szympansów Pan troglodytes oparte są (ogólnie biorąc) na zasadzie tożsamości grup męskich - tj. samiec przez całe życie pozostaje w grupie, w której przyszedł na świat, samica zaś tę grupę zmienia i jako dorosła należy do grupy innej niż ta, w której się urodziła. Do dziś objawia się to choćby tym, że kobieta zmienia nazwisko na nazwisko męża przy wychodzeniu za mąż, a do ołtarza, gdzie następuje uroczyste przekazanie towaru innej grupie, prowadzi ją dotychczasowy jego dysponent tj. ojciec.
Długo by zresztą można całą obrzędowość małżeńską pod tym katem analizować, podobnie jak fakt zupełnie odmiennej "moralności" seksualnej dla różnych płci przeznaczonej.
Po cóż jednak sięgać po instrumentarium antropologiczne, gdy symbole uprzedmiotowienia kobiety leżą na wierzchu w każdym niemal zdaniu, jakie po polsku się wypowiada.
Nie wzięło się znikąd, iż w liczbie mnogiej (mnogiej - bo bycie mężczyzną lub kobietą oznacza zawsze przynależność do większej, ponadjednostkowej kategorii) istnieją rodzaje męskoosobowy i niemęskoosobowy, przez co mówimy: ci mężczyźni, ci chłopcy, ci strażacy, ale: te kobiety, te drzewa, te krzesła. Łatwo też zauważyć, że powiedzenie np. "te chłopy" z automatu nadaje wypowiedzi koloryt poufale komicznego lekceważenia.
Mężczyźni mówiąc o swych ponadjednostkowych działaniach użyją formy "ludzkiej": zrobiliśmy, kobiety zaś "rzeczowej": zrobiłyśmy (gdyby zwierzęta czy krzesła mogły mówić, też mówiłyby zrobiłyśmy) - uderzające jednak, że gdy do grupy nawet tysiąca kobiet dodamy choćby jednego mężczyznę, zobowiążemy je już tym samym do posługiwania się męską (czyli "ludzką") formą zrobiliśmy - w drugą stronę to tak nie działa. Mężczyzna w grupie bowiem fundamentalnie zmienia jej status, honorowo całą "uczłowieczając".
Na wołowej skórze nie spisałby człowiek (automatycznie rodzaj męski - hłe, hłe) wszystkich przykładów uprzedmiotowienia kobiety, jakimi "nasza" kultura nabita jest od piwnic po dach - to, co wyżej, to tylko mikroskopijna próbka.
Pomyśleć, że taka jkl; się dziwuje, po co to taka dziedzina nauki, jak gender studies... .
27-02-2010 16:25 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Pomyśleć, że taka jkl; się dziwuje, po co to taka dziedzina nauki, jak gender studies... .

Przykra odpowiedź może być taka, ze niektórym krzesłom nie przeszkadza ich status.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
rudyment (3233 punktów)
>Bo takie odnoszę wrażenie z czasem patrząc na nasze społeczeństwo. Z podobnymi treściami spotykam się co
>dzień. Blachary lecą na samochód, generalnie laski na kasę, a faceci otwarcie mówią, że masz kasę
>kupisz wszystko. Czy kultura dąży dziś do zrobienia z kobiety rzeczy?

Taak, kiedyś było inaczej - gdy jeszcze nie było samochodów.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
26-02-2010 22:23 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)

>Taak, kiedyś było inaczej - gdy jeszcze nie było samochodów.
>

Bardzo zabawne. Po prostu boki zrywać.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365