Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy są eksperymentalne dowody za teorią BB i ewolucji

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
01-03-2010 10:18Haribu (91 punktów)Czy są eksperymentalne dowody za teorią BB i ewolucji
Ocena -2 na 2
Witam,
zamieściłem ów wątek w Bazgrołach, gdyż wiem, że strasznie drażni tutejszych ponowne poruszanie tego tematu.
Nie zamierzam nikogo przekonywac do wiary w Boga ani czegokolwiek innego. Chodzi mi o prostą odpowiedź na następujący problem.

Ateiści twierdzą, że świat powstał z Wielkiego Wybuchu. Na poczatku był nieskończenie gęsty punkt, który eksplodował. Czy ktoś tutaj zna tekst powaznego naukowca, który opisał jak nauka wyobraża sobie spontaniczne powstawanie takich obiektów?

Ateiści twierdzą, że życie powstało przypadkiem. Czy zostało eksperymentalnie udowodnione, że z materii nieozywionej może powstać żywa komórka zdolna do rozmnażania?

Ateiści twierdzą, że człowiek wyewoluował z małpy bez żadnej ingerenji istot wyższych - spontanicznie. Czy został przeprowadzony eksperyment dowodzący, że to jest możliwe?

Wiem, że wymagam wiele, ale to nie jest niczyja wina. O ile mi wiadomo żadne z tych fundamentalnych założeń ateistów nie zostało udowodnione. Nie tylko pod kątem tego czy miało miejsce, ale nawet nie wiemy czy to w ogóle jest możliwe. Czy nieskończenie gęste punkty pojawiają się ot tak, czy zycie powstanie samo, czy człowiek w ogóle może bez żadnej ingerencji wyewoluować z małpy.

Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów nie przeszkadza wielu ateistom z całym przekonaniem twierdzić, że to wsystko jest już udowodnione i pewne.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

01-03-2010 11:21
 Ocena 15 na 15
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ateiści twierdzą, że świat powstał z Wielkiego Wybuchu. Na poczatku był nieskończenie gęsty punkt,
>który eksplodował. Czy ktoś tutaj zna tekst powaznego naukowca, który opisał jak nauka wyobraża
>sobie spontaniczne powstawanie takich obiektów?

Przykładem powstawania takich obiektów jest grawitacyjne zapadanie się gwiazd do czarnych dziur.
Polecam tak na szybko:
-Stephen Hawking "Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce", Warszawa 1993;
-Mitchell Begelman, Martin Rees "Ta siła fatalna. Czarne dziury we Wszechświecie", Warszawa 1999;
-Martin Rees "Przed początkiem. Nasz Wszechświat i inne wszechświaty", Warszawa 1999;
-Kitty Ferguson "Czarne dziury czyli uwięzione światło", Warszawa 1999;
-Michio Kaku "Wszechświaty równoległe. Stworzenie Wszechświata, wyższe wymiary i przyszłość kosmosu", Warszawa 2006.

>Ateiści twierdzą, że życie powstało przypadkiem. Czy zostało eksperymentalnie udowodnione, że z
>materii nieozywionej może powstać żywa komórka zdolna do rozmnażania?

Na razie nie. Ale nie widać powodów, by nie miało się to udać w przyszłości (i to niedalekiej).

>Ateiści twierdzą, że człowiek wyewoluował z małpy bez żadnej ingerenji istot wyższych -
>spontanicznie. Czy został przeprowadzony eksperyment dowodzący, że to jest możliwe?

Prostuję po raz pięćdziesiąty chyba na tym Forum: człowiek z małpy nie wyewoluował, ponieważ człowiek po dziś dzień małpą człekoształtną w najlepsze pozostaje. Ale mniejsza już o to.
Jak sobie wyobrażasz techniczne aspekty takiego eksperymentu (względy etyczne już w tej chwili pominę)?
Nie jest potrzebne potwierdzanie wszystkiego eksperymentalnie - świadectwa kopalne i genetyka nie pozostawiają wątpliwości.

>O ile mi wiadomo żadne z tych fundamentalnych założeń ateistów nie zostało udowodnione.

Co do początkowej osobliwości i ewolucji człowieka - mylisz się.

>Nie tylko pod kątem tego czy miało miejsce, ale nawet nie wiemy czy to w ogóle jest możliwe.

Wiemy, że jest możliwe - skoro zaistniało.

>Czy nieskończenie gęste punkty pojawiają się ot tak

Literatura powyżej.

>czy zycie powstanie samo

Czemu nie?

>czy człowiek w ogóle może bez żadnej ingerencji wyewoluować z małpy.

Pewnie.

>Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów nie przeszkadza wielu ateistom z całym
>przekonaniem twierdzić, że to wsystko jest już udowodnione i pewne.


W życiu nie słyszałem, by ktoś twierdził, że wszystko jest już udowodnione i pewne. Przeciwnie - obszary niewiedzy pozostają ogromne. Co nie zmienia faktu, że to i owo udało się już jednak ustalić.
01-03-2010 15:01 
 Ocena-4 na 4
PiotrB (2937 punktów)
>>Ateiści twierdzą, że świat powstał z Wielkiego Wybuchu. Na poczatku był nieskończenie gęsty punkt
>Przykładem powstawania takich obiektów jest grawitacyjne zapadanie się gwiazd do czarnych dziur.
>Polecam tak na szybko:
(różne lektury)
Ale to nie jest odpowiedź na pytanie. Założyciel wątku pytał się o to, w jaki sposób zaistniał Wielki Wybuch, a nie skąd się biorą czarne dziury... To co innego trochę, nie?

>>Ateiści twierdzą, że życie powstało przypadkiem. Czy zostało eksperymentalnie udowodnione, że z
>>materii nieozywionej może powstać żywa komórka zdolna do rozmnażania?
>Na razie nie. Ale nie widać powodów, by nie miało się to udać w przyszłości (i to niedalekiej).
A ja szukałem przykładów wiary w naukę. No, znalazł się jeden!

>Nie jest potrzebne potwierdzanie wszystkiego eksperymentalnie - świadectwa kopalne i genetyka nie pozostawiają wątpliwości.

A ktoś tam później zaczął wymachiwać weryfikacją Poppera, a teraz to już nie trzeba nic potwierdzać? A słyszał waść o interpretacjach? Nauki humanistyczne są w tym dobre. Niby dwóch się gapi na to samo, a każdy interpretuje po swojemu...

>>O ile mi wiadomo żadne z tych fundamentalnych założeń ateistów nie zostało udowodnione.
>Co do początkowej osobliwości i ewolucji człowieka - mylisz się.
>>Nie tylko pod kątem tego czy miało miejsce, ale nawet nie wiemy czy to w ogóle jest możliwe.
>Wiemy, że jest możliwe - skoro zaistniało.

To nie jest rozmowa o tym, jak udowodnić istnienie świata - to zakładamy bez dowodów. Spieramy się o jego genealogię. I tu mamy problem, bo bez dowodów pozostają spekulacje. Dla jedynych wygodniejszy jest Bóg dla innych wszystko-tylko-nie-Bóg.
01-03-2010 15:42 
 Ocena 8 na 8
Smith (10069 punktów)
>To nie jest rozmowa o tym, jak udowodnić istnienie świata - to zakładamy bez dowodów.
A dlaczego?
Ja uważam, że świat jest tylko iluzją dostarczaną mi przez moje zmysły i udowodnij mi, że jestem w błędzie.
>Spieramy się o jego genealogię.
To się spierajcie.
>I tu mamy problem, bo bez dowodów pozostają spekulacje.
Naprawdę, macie?
>Dla jedynych wygodniejszy jest Bóg dla innych wszystko-tylko-nie-Bóg.
A do których to niby ja należę, panie dzielimy i może jeszcze zarządzimy coś ?
01-03-2010 19:48 
 Ocena-4 na 4
PiotrB (2937 punktów)

>A dlaczego?

a bo tak

>To się spierajcie.

a będziemy

>Naprawdę, macie?

no

>A do których to niby ja należę, panie dzielimy i może jeszcze zarządzimy coś ?

do czwartych szóstych i jedenastych niby oraz jestem w stanie podzielić się ósmą ale zarządziłem tam dzień bez gupkowatych komentarzy
01-03-2010 21:34 
 Ocena 5 na 5
Smith (10069 punktów)
>>A dlaczego? >a bo tak >>To się spierajcie. >a będziemy>>Naprawdę, macie >no
>>A do których to niby ja należę, panie dzielimy i może jeszcze zarządzimy coś ?
> do czwartych szóstych i jedenastych niby oraz jestem w stanie podzielić się ósmą ale zarządziłem tam dzień bez gupkowatych komentarzy

01-03-2010 16:02 
 Ocena 15 na 15
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Ateiści twierdzą, że świat powstał z Wielkiego Wybuchu. Na poczatku był nieskończenie gęsty punkt
>>Przykładem powstawania takich obiektów jest grawitacyjne zapadanie się gwiazd do czarnych dziur.
>>Polecam tak na szybko:
>(różne lektury)
>Ale to nie jest odpowiedź na pytanie. Założyciel wątku pytał się o to, w jaki sposób zaistniał Wielki Wybuch, a nie skąd się biorą czarne dziury... To co innego trochę, nie?

Doprawdy? A ja tak patrzę tutaj i widzę pytanie takie:

Ateiści twierdzą, że świat powstał z Wielkiego Wybuchu. Na początku był nieskończenie gęsty punkt, który eksplodował. Czy ktoś tutaj zna tekst poważnego naukowca, który opisał jak nauka wyobraża sobie spontaniczne powstawanie takich obiektów?

I dokładnie na takie pytanie odpowiedziałem . Co Ty tam niżej pisałeś? Coś jak:
>Niby dwóch gapi się na to samo, a każdy interpretuje po swojemu...
Pozwól, że pozostanę przy własnej interpretacji przedmiotowego pytania .

>>Na razie nie. Ale nie widać powodów, by nie miało się to udać w przyszłości (i to niedalekiej).
>A ja szukałem przykładów wiary w naukę. No, znalazł się jeden!

Pudło. To, co napisałem nie jest przykładem wiary w naukę, a założeniem leżącym u podstaw wszelkiej racjonalnej działalności poznawczej, niekoniecznie mającej status aż naukowy. Jeżeli jest coś do wyjaśnienia, warto z góry założyć, że to coś jest - z istoty swojej - wyjaśnialne. Bez tego (przyjmowanego najczęściej implicite) założenia nie ma po co kiwać palcem.

>>Nie jest potrzebne potwierdzanie wszystkiego eksperymentalnie - świadectwa kopalne i genetyka nie pozostawiają wątpliwości.
>A ktoś tam później zaczął wymachiwać weryfikacją Poppera, a teraz to już nie trzeba nic potwierdzać?

Skoro już jesteśmy przy Popperze, zadam Ci to samo pytanie, które zadałem Haribu: jak wyobrażasz sobie od strony technicznej eksperymentalne potwierdzenie ewolucji Homo sapiens od form szympansopodobnych?
Eksperyment nie jest jedyną metodą pozyskiwania wiedzy naukowej. W tym konkretnym wypadku w pełni wystarcza zapis kopalny i kod genetyczny.

>A słyszał waść o interpretacjach? Nauki humanistyczne są w tym dobre.

Cosik mi się obiło o uszy... przez 20 lat zajmowania się antropologią kulturową... .

>Niby dwóch się gapi na to samo, a każdy interpretuje po swojemu...

Tiaaaa... .

>To nie jest rozmowa o tym, jak udowodnić istnienie świata - to zakładamy bez dowodów. Spieramy się o jego genealogię. I tu mamy problem, bo bez dowodów pozostają spekulacje.

Są spekulacje sensowne (teoria strun na przykład) i bezsensowne (teologia).

>Dla jedynych wygodniejszy jest Bóg dla innych wszystko-tylko-nie-Bóg.

Nie zetknąłem się z przypadkiem, by hipoteza Boga wyjaśniła jakikolwiek konkretny problem poznawczy. Są oczywiście tacy, którym wyjaśnia ona wszystko, ale to już... Bóg z nimi .
Haribu (91 punktów)
Dziękuję "big_zyd" za ciekawą odpowiedź.

Istotnie czarne dziury to nie do końca to o co mi chodziło, bo one jednak powstają już w ramach istniejącego wszechświata. Problem, który mnie nurtuje polega na tym co było przed BB wg ateistów. O ile mi wiadomo nauka odrzuciła już koncepcję materii istniejącej od zawsze. Gdzieś czytałem pomysły fizyków, że wielkie wybuchy następują ciągle tak jak bąbelki w gotującej się wodzie, ale to też nie wyjaśnia skąd wzięła się ta woda i co ją podgrzewa. Krótko mówiąc: "dlaczego jest raczej coś niż nic?"

Jeśli dobrze rozumiem ateistów, to stoicie na stanowisku, że najpierw była kosmiczna nicość, czarna pustka, aż nagle pojawił się ten nieskończenie gęsty punkt, ot tak - z niczego. A jakiś czas potem eksplodował. Ja twierdzę, że taka teoria może być prawdziwa, ale jednak niebywale trudna do udowodnienia, bo jak na razie nie znamy w nauce przypadku by coś powstawało z niczego.

Co do powstania życia to się zgadzamy - dowodów, że to jest możliwe na razie brak.

Co do ewolucji to wyjaśniam jak wyobrażam sobie eksperyment dowodzący jej możliwości. Należy rozpocząć hodowlę iluś małp i hodować je tak długo aż ewolucja sprawi, że staną się rozumne jak ludzie. Wiem, że taki eksperyment musiałby trwać ze 2 miliony lat, ale czy trudność wykonania eksperymentu świadczy przeciwko osobie domagającej się eksperymentalnego dowodu czy przeciwko teorii, która taką wersję wydarzeń zakłada?

Powstanie świata, życia i człowieka na drodze wyłącznie przypadkowych przemian jest uznawane w świecie ateistów za niezbity fakt, niestety tak jest. Ci sami ateiści nie mogą jednak udowodnić eksperymentalnie, że kolejne stopnie ich wizji dziejów są w ogóle możliwe.
webmaster (moderator)
Na twoim miejscu nie liczyłbym na dyskusję merytoryczną w tym wątku, bo już sam sposób postawienia przez ciebie problemu świadczy o tym, że do takiej się nie nadajesz. Już choćby kojarzenie ateistów ze zwolennikami TE, co jest zwykłą aeystyką. Do tego tworzenie sobie kukieł zamiast stanowiska z którym polemizujesz. Jak napiszesz coś bez erystyki, to pomyślimy.
Haribu (91 punktów)
Nie do końca rozumiem o co chodzi. Czy ta wypowiedź jest wtrąconą opinią webmastera o moich wypowiedziach, sugestią webmastera do innych by nie odpowiadali, czy informacją webmastera, że wątek zostanie zablokowany?
03-03-2010 16:04 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Nie do końca rozumiem o co chodzi. Czy ta wypowiedź jest wtrąconą opinią webmastera o moich wypowiedziach, sugestią webmastera do innych by nie odpowiadali, czy informacją webmastera, że wątek zostanie zablokowany?
Cytat:
czy trudność wykonania eksperymentu świadczy przeciwko osobie domagającej się eksperymentalnego dowodu czy przeciwko teorii, która taką wersję wydarzeń zakłada?

Chcesz sprawdzić empirycznie, jak rozumiem.
01-03-2010 22:22 
 Ocena 7 na 7
Madman (7811 punktów)
>Problem, który mnie nurtuje polega na tym co było przed BB wg ateistów.
A dlaczego przed BB musiało "coś" być? I co to jest to "coś"? Problem polega na tym, że próbujesz za pomocą naszych przyziemnych kategorii (pojęć, skali, naturalnego odczucia czasu i przestrzeni) dyskutować o czymś, co do tych kategorii nie przystaje.
Polecam książkę Dawkinsa "Bóg urojony", rozdział 10, fragment 'Czador nad czadorami'. Dawkins pisze tam o tym, że my, mieszkańcy Śródświata, ze względu na nasze ograniczenia, spoglądamy na przeogromny świat przez malutkie okienko.
Cytat:
Nasze mózgi nie zostały wyposażone do tego, by wyobrażać sobie, jak to jest być neutrinem przenikającym przez ścianę i przemykającym przez wypełniające ją "w rzeczywistości" obszary próżni. Tak samo nigdy nie będziemy sobie w stanie wyobrazić, jak to jest poruszać się z szybkością bliską prędkości światła.

Albo, jak żartobliwie pisze Douglas Adams w "Łososiu zwątpienia":
Cytat:
To, że żyjemy na dnie głębokiej studni grawitacyjnej, na powierzchni pokrytej gazem planety, krążącej wokół kuli ognia w odległości 145 milionów kilometrów i uważamy to za normalne, jest oczywistą wskazówką, jak skrzywioną mamy perspektywę.

Znane nam prawa fizyki istnieją od Wielkiego Wybuchu, wtedy też powstaje czas. Zatem pytanie "co było przedtem" jest bez sensu, bo nie było żadnego "przedtem". Podobnie bez sensu jest pytanie "którędy na południe", gdy stoi się na biegunie południowym. Odsyłam do wspaniałej książki "Krótka historia czasu" Stephena Hawkinga, który zna się na tym nieskończenie lepiej ode mnie.
>ale jednak niebywale trudna do udowodnienia, bo jak na razie nie znamy w nauce przypadku by coś powstawało z niczego.
Znamy taki przypadek w religii, ale jego nigdy nie będzie można udowodnić. To Ci nie przeszkadza?
>Co do ewolucji to wyjaśniam jak wyobrażam sobie eksperyment dowodzący jej możliwości. Należy rozpocząć hodowlę iluś małp i hodować je tak długo aż ewolucja sprawi, że staną się rozumne jak ludzie.
Taki eksperyment jest bez sensu, gdyż opiera się na fałszywym założeniu. Teoria ewolucji nie twierdzi, że dowolny gatunek w toku ewolucji wykształci kiedyś formy rozumne. To romantyczne myślenie Schellinga, że istnieje konieczne następstwo faz, celowa siła, prowadząca gatunek ludzki od dzikości do cywilizacji. Nie tak działa dobór naturalny...
>Wiem, że taki eksperyment musiałby trwać ze 2 miliony lat, ale czy trudność wykonania eksperymentu świadczy przeciwko osobie domagającej się eksperymentalnego dowodu czy przeciwko teorii, która taką wersję wydarzeń zakłada?
Nie świadczy przeciw niczemu. Chyba nie uważasz, że teoria przerastająca wyobraźnię badacza musi od razu być błędna?
Generalnie rzecz ujmując - sam uczestniczysz w takim eksperymencie. I my wszyscy "testujemy" na sobie teorię ewolucji. Czy Ci się to podoba, czy też nie. Nie możesz powiedzieć "nie wierzę w grawitację" i zacząć nagle chodzić po suficie.
>Powstanie świata, życia i człowieka na drodze wyłącznie przypadkowych przemian jest uznawane w świecie ateistów za niezbity fakt, niestety tak jest. Ci sami ateiści nie mogą jednak udowodnić eksperymentalnie, że kolejne stopnie ich wizji dziejów są w ogóle możliwe.
Człowieku, przeczytaj "Ślepego zegarmistrza" Dawkinsa. Może wtedy przestaniesz powtarzać ten kreacjonistyczny paszkwil o "kosmicznie nieprawdopodobnym zbiegu okoliczności".
02-03-2010 00:45 
 Ocena-2 na 2
PiotrB (2937 punktów)
>Problem polega na tym, że próbujesz za pomocą naszych przyziemnych kategorii (pojęć, skali, naturalnego odczucia czasu i przestrzeni) dyskutować o czymś, co do tych kategorii nie przystaje.

Słusznie prawisz, ale za chwilę przejawiasz logikę Kalego. Jasne, dokładność metodologiczna ale tam, gdzie to wygodne, a tam gdzie nie, to "racjonaliści" chcą dowodów:

>Znamy taki przypadek w religii, ale jego nigdy nie będzie można udowodnić. To Ci nie przeszkadza?

Czy to nie jest bezczelne czepiać się braków dowodów u adwersarzy, jednocześnie wykręcając się od odpowiedzi taką tajemnicą:

>Znane nam prawa fizyki istnieją od Wielkiego Wybuchu, wtedy też powstaje czas. Zatem pytanie "co było przedtem" jest bez sensu

Bo jaka jest pewność, że rzeczywistość ma rzeczywiście naturę czasoprzestrzenną? A może niedługo okaże się coś innego? Czy nie jest to nieco ryzykowne i arbitralne decydować co ma sens, a co nie, tylko dlatego bo nie wiemy jak się za to coś zabrać?

>To romantyczne myślenie Schellinga, że istnieje konieczne następstwo faz, celowa siła, prowadząca gatunek ludzki od dzikości do cywilizacji. Nie tak działa dobór naturalny...

A jak działa dobór naturalny? I jak można pleplać o tym, że "przetrwają najsilniejsi (najsilniejsze geny)" jednocześnie domagając się większej opieki socjalnej dla chorych, starych i biednych? Przecież to z perspektywy ewolucjonistycznej marnotrawstwo sił życiowych i psucie gatunkowej puli genowej.

>Generalnie rzecz ujmując - sam uczestniczysz w takim eksperymencie. I my wszyscy "testujemy" na sobie teorię ewolucji. Czy Ci się to podoba, czy też nie. Nie możesz powiedzieć "nie wierzę w grawitację" i zacząć nagle chodzić po suficie.

Z równym powodzeniem kreacjonista mógłby Ci wmawiać, że i tak i tak jesteś dzieckiem Boga, i nawet jeśli twierdzisz, że Boga nie ma, czy Ci się podoba czy nie, i tak Bóg Cie kocha... No dajcie spokój.

>Człowieku, przeczytaj "Ślepego zegarmistrza" Dawkinsa. Może wtedy przestaniesz powtarzać ten kreacjonistyczny paszkwil o "kosmicznie nieprawdopodobnym zbiegu okoliczności".

Dawkins ciekawie "wybrnął" z problemu początku życia. W Bogu urojonym "wyrachował", że prawdopodobieństwo powstania inteligentnego życia wynosi... jeden do miliarda! A co tam! A że wszechświat liczy miliardy miliardów planet, to istnieje cały star trek inteligencji międzyplanetarnej. Czy tylko ja mam wrażenie, że te rachunki są z zestawu "Boga nie ma na 99%"?
02-03-2010 02:14 
 Ocena 7 na 7
Madman (7811 punktów)
>Słusznie prawisz, ale za chwilę przejawiasz logikę Kalego.
Bynajmniej. To taka dialektyka z mojej strony. Ludzie swoje błędy w rozumowaniu dostrzegają najczęściej wtedy, gdy adwersarz zaczyna je kopiować.
>Czy to nie jest bezczelne czepiać się braków dowodów u adwersarzy, jednocześnie wykręcając się od odpowiedzi
Zobacz, ile bibliografii Ci podaję. Nie raczyłeś pewnie zajrzeć do żadnej z tych pozycji. I ciągle trąbisz jak kreacjoniści: "Show me the fossils! Show me the fossils!"... Nie chce im się do muzeum iść i liczą na to, że ktoś przypadkiem ma przy sobie jakieś truchło dewońskiego tetrapoda.
>Bo jaka jest pewność, że rzeczywistość ma rzeczywiście naturę czasoprzestrzenną? A może niedługo okaże się coś innego? Czy nie jest to nieco ryzykowne i arbitralne decydować co ma sens, a co nie, tylko dlatego bo nie wiemy jak się za to coś zabrać?
Dalej nie rozumiesz. Nauka stara się w najlepszy sposób opisać świat. Na chwilę obecną takie wytłumaczenie jest najlepsze. Jak masz lepszy pomysł, chętnie posłuchamy. Podaj nam teorię lepszą od BB tudzież TE. Albo podaj dowody, że te teorie są błędne. I poczytaj Poppera.
>A jak działa dobór naturalny?
link
>I jak można pleplać o tym, że "przetrwają najsilniejsi (najsilniejsze geny)" jednocześnie domagając się większej opieki socjalnej dla chorych, starych i biednych? Przecież to z perspektywy ewolucjonistycznej marnotrawstwo sił życiowych i psucie gatunkowej puli genowej.
Poczytaj coś Amotza Zahaviego albo tekst Tadeusza Bielickiego "Pojęcie natury ludzkiej w świetle biologicznej teorii zachowań społecznych". A kreacjonistyczne paszkwile, powstałe w wyniku niezrozumienia TE bądź próby jej ośmieszenia, możesz w dalszym ciągu nazywać pleplaniem.
>Z równym powodzeniem kreacjonista mógłby Ci wmawiać, że i tak i tak jesteś dzieckiem Boga, i nawet jeśli twierdzisz, że Boga nie ma, czy Ci się podoba czy nie, i tak Bóg Cie kocha... No dajcie spokój.
Ależ ja Ci niczego nie wmawiam. Są ku temu pewne dowody, więc możesz się sam przekonać. Ale skoro nalegasz, to możemy przyjąć, że wszyscy ludzie wyewoluowali, a Ty i pan Maciej Giertych zostaliście stworzeni.
>Dawkins ciekawie "wybrnął" z problemu początku życia. W Bogu urojonym "wyrachował", że prawdopodobieństwo powstania inteligentnego życia wynosi... jeden do miliarda!
Teraz już wiem, że nie czytałeś, tylko powtarzasz zasłyszane bzdury. Albo czytasz bez zrozumienia. Czyli bezrozumnie.
02-03-2010 12:53 
 Ocena 1 na 1
PiotrB (2937 punktów)
>Zobacz, ile bibliografii Ci podaję. Nie raczyłeś pewnie zajrzeć do żadnej z tych pozycji.

Zajrzałem i wiem, że "osobliwość pierwotna" znaczy tyle, że nie wiadomo co to jest, ale jak masz zamiar mnie zasypywać bibliografią, to daruj. Lepiej zrobisz streszczając tezy poszczególnych autorów.

>Dalej nie rozumiesz. Nauka stara się w najlepszy sposób opisać świat. Na chwilę obecną takie wytłumaczenie jest najlepsze.

Na chwilę obecną pewnie tak. I właśnie ze względu na "chwilę obecną" nie warto popadać w dogmatyzm.

>Poczytaj coś

Znów ta nieznośna tendencja. Skoro czytałeś coś fajnego to pochwal się, co tam wyczytałeś.

>Ale skoro nalegasz, to możemy przyjąć, że wszyscy ludzie wyewoluowali, a Ty i pan Maciej Giertych zostaliście stworzeni.

Te adpersonalizmy są wkurzające. Ja nalegam tylko na wątpliwości.

>>Dawkins ciekawie "wybrnął" z problemu początku życia. W Bogu urojonym "wyrachował", że prawdopodobieństwo powstania inteligentnego życia wynosi... jeden do miliarda!
>Teraz już wiem, że nie czytałeś, tylko powtarzasz zasłyszane bzdury. Albo czytasz bez zrozumienia. Czyli bezrozumnie.

I tutaj Cię ta nieznośna tendencja to arbitralnego odrzucania ciut zgubiła.

R. Dawkins, Bóg urojony, CiS, Warszawa 2007, s 196 - 198. - Dawkins prawi o prawdopodobieństwie zaistnienia życia, które według jego (pesymistycznych, oczywiście) "rachunków" wynosi jeden do miliarda. Piszę "rachunki" w cudzysłowie, bo to faktycznie było założenie, które nam wmawia Dawkins. Ale tak się składa, że liznąłem trochę rachunku prawdopodobieństwa i statystki i z tego co się orientuję, prawdopodobieństwo jest tym, co się wylicza na koniec, a nie zakłada na samym początku, jako punkt wyjścia.
02-03-2010 19:15 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>jak masz zamiar mnie zasypywać bibliografią, to daruj. Lepiej zrobisz streszczając tezy poszczególnych autorów.
>[...]
>Znów ta nieznośna tendencja. Skoro czytałeś coś fajnego to pochwal się, co tam wyczytałeś.
Tak. Ja mam Ciebie przekonywać, a Ty będziesz siedzieć z założonymi rękami. Nie chce Ci się czytać? Ja próbuję przeprowadzać konwersatorium, a Ty żądasz wykładu. Myślisz, że ktoś mi płaci za "nawracanie" kreacjonistów? Z całym szacunkiem - zwróć uwagę, w jakim dziale znajduje się ten wątek.
>Na chwilę obecną pewnie tak. I właśnie ze względu na "chwilę obecną" nie warto popadać w dogmatyzm.
Jaki dogmatyzm? Jest wiele teorii. Są takie, na które nie ma najmniejszego dowodu, jak np. kreacjonizm. Są też takie oparte na wielu dowodach i latach badań naukowych, jak Teoria Ewolucji. Mając te dwie opcje do wyboru, wybieram lepszą. Bardziej "wiarygodną" i lepiej udowodnioną. Już pomijam fakt, że większe zaufanie mam do metodologii badań nauk ścisłych niż do mitologii semickich pasterzy.
>Te adpersonalizmy są wkurzające.
Miałem na myśli jedynie to, że będąc człowiekiem, jak cały rodzaj ludzki podlegasz ewolucji. I ani Twój sprzeciw, ani nawet "autorytet" najsłynniejszego bodajże polskiego kreacjonisty tej kwestii nie zmieni. I nie ma to nic wspólnego z wmawianiem. Jest to zupełnie intersubiektywne stwierdzenie.
>I tutaj Cię ta nieznośna tendencja to arbitralnego odrzucania ciut zgubiła.
Tak się składa, że mam ten rozdział przed sobą i nie ma on takiej wymowy, jaką sugerowałeś. Dopiero w powyższym poście nieco doprecyzowałeś swoje stwierdzenia.
>Dawkins prawi o prawdopodobieństwie zaistnienia życia, które według jego (pesymistycznych, oczywiście) "rachunków" wynosi jeden do miliarda. Piszę "rachunki" w cudzysłowie, bo to faktycznie było założenie, które nam wmawia Dawkins.
Tego założenia Dawkins nikomu nie wmawia. Jest to robocza hipoteza, takie "nawet jeżeli przyjąć". Szerzej o tym pisze Dawkins w "Ślepym zegarmistrzu". Naprawdę polecam tę książkę.
02-03-2010 20:37 
 Ocena 1 na 1
PiotrB (2937 punktów)

>Tak. Ja mam Ciebie przekonywać, a Ty będziesz siedzieć z założonymi rękami. Nie chce Ci się czytać?

No, ja tam próbowałem wyprodukować jakieś treści w moich postach. Nie sprawiają mi przyjemności dyskusje polegające na przerzucaniu się tytułami. Wolę przerzucać się pomysłami - no ale ja tylko tak po prostu wolę.

>Myślisz, że ktoś mi płaci za "nawracanie" kreacjonistów? Z całym szacunkiem - zwróć uwagę, w jakim dziale znajduje się ten wątek.

No bazgroły. Ale ja to nie kreacjonista, to raz. A dwa to, hmm, zapomniałem.

> Jest wiele teorii. Są takie, na które nie ma najmniejszego dowodu, jak np. kreacjonizm. Są też takie oparte na wielu dowodach i latach badań naukowych, jak Teoria Ewolucji. Mając te dwie opcje do wyboru, wybieram lepszą. Bardziej "wiarygodną" i lepiej udowodnioną.

I gites, ale że uparcie wtrącę, jest to gites "na chwilę obecną". Podobnie np było z teoriami na naturę światła - raz fajniej było traktować je jako fale, innym razem jako cząsteczki. Głupkowate by było upierać się przy jednym spojrzeniu. Podobnie z naturą calusiego świata - według mnie, i jest to już tylko moja fanaberia, lepiej zrobić krok do tyłu i patrzeć z dystansu i sceptycznie zarówno na pomysłu kreacjonistów jak i ewolucjonistów takich jak np Dawkins.

>Miałem na myśli jedynie to, że będąc człowiekiem, jak cały rodzaj ludzki podlegasz ewolucji.

Mam nadzieję, że tak jest. Jaka alternatywa? Fiksacja? Regres?

>Tego założenia Dawkins nikomu nie wmawia. Jest to robocza hipoteza, takie "nawet jeżeli przyjąć".

Ejże. Skąd wynika ta dziwaczna przypadłość u niektórych, że nawet wyssane z palca (hipo)tezy, o ile podparte są nawet wyssanymi z palca liczbami, a jeśli głosi je słynny biolog/fizyk to łyka się je łatwiej niż babcie słowa Rydzyka?
02-03-2010 17:36 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Dziękuję "big_zyd" za ciekawą odpowiedź.

Dzięki, Haribu - tym razem jeszcze odpowiem, choć po lekturze tego tutaj, poważnie wątpię, czy ma to jakiś sens.

>Istotnie czarne dziury to nie do końca to o co mi chodziło, bo one jednak powstają już w ramach istniejącego wszechświata.

Czarne dziury, podobnie jak stan początkowy Wszechświata, określa się jako osobliwości i wiadomo, że do opisu jednego i drugiego konieczne jest opracowanie kwantowej teorii grawitacji - stąd snucie analogii pomiędzy oboma tymi osobliwymi stanami rzeczy jest w pełni uprawnione. Jest też jak najbardziej sensowne zakładanie, że żyjemy wewnątrz czarnej dziury, jaka uformowała się "wewnątrz" innego wszechświata.

>Problem, który mnie nurtuje polega na tym co było przed BB wg ateistów.

A czemu tylko ateistów? Taki ks. prof. Michał Heller zajmuje się m. in. właśnie badaniami tego, co było "przed" Wszechświatem i księdzem katolickim być mu to nie przeszkadza.

>O ile mi wiadomo nauka odrzuciła już koncepcję materii istniejącej od zawsze.

Materia jest tylko specyficzną formą istnienia energii. I owszem - znana nam materia powstała dopiero w czwartej "erze" istnienia Wszechświata. Ale co z tego?

>Gdzieś czytałem pomysły fizyków, że wielkie wybuchy następują ciągle tak jak bąbelki w gotującej się wodzie, ale to też nie wyjaśnia skąd wzięła się ta woda i co ją podgrzewa.

I jak uwierzysz w Boga, to coś Ci to pomoże?
Wtedy przełożysz tylko problem do innej kieszeni, bo staniesz przed pytaniem, skąd się wziął ten Bóg.

>Krótko mówiąc: "dlaczego jest raczej coś niż nic?"

A to leibnizowsko-heideggerowskie pytanie zdaje mi się przykładem absurdalnego stawiania sprawy na głowie. To właśnie "nic" byłoby dziwne. Masz Ty jakąkolwiek mentalną intuicję "niczego" (w "mocnym" sensie tego słowa)?
"Nierzeczywistego być nie może, rzeczywistego nie może nie być. Prawdę tę widzą zaiste ci, którzy prawdę widzieć mogą" - powiada Bhagavad Gita.

>Jeśli dobrze rozumiem ateistów, to stoicie na stanowisku, że najpierw była kosmiczna nicość, czarna pustka, aż nagle pojawił się ten nieskończenie gęsty punkt, ot tak - z niczego. A jakiś czas potem eksplodował. Ja twierdzę, że taka teoria może być prawdziwa, ale jednak niebywale trudna do udowodnienia, bo jak na razie nie znamy w nauce przypadku by coś powstawało z niczego.

Jak wyżej.

>Co do ewolucji to wyjaśniam jak wyobrażam sobie eksperyment dowodzący jej możliwości. Należy rozpocząć hodowlę iluś małp i hodować je tak długo aż ewolucja sprawi, że staną się rozumne jak ludzie. Wiem, że taki eksperyment musiałby trwać ze 2 miliony lat,

Jest to z gruntu niemożliwe, ponieważ mutacje są przypadkowe i bezkierunkowe - nawet ścisłe odtworzenie warunków w jakich ludzie ewoluowali nic by nie dało, ponieważ nie zaszłyby takie same mutacje, ale jakieś inne. Z tych samych powodów w toto-lotku w każdym losowaniu wypadają inne liczby ( sprawdzić, czy nie Bułgar).

>ale czy trudność wykonania eksperymentu świadczy przeciwko osobie domagającej się eksperymentalnego dowodu czy przeciwko teorii, która taką wersję wydarzeń zakłada?

Eksperyment jest awykonalny z podanych wyżej przyczyn. Co źle świadczy o kompetencjach domagającego się.

>Powstanie świata, życia i człowieka na drodze wyłącznie przypadkowych przemian jest uznawane w świecie ateistów za niezbity fakt, niestety tak jest.

Elementarne, drogi Watsonie: naucz się odróżniać dobór naturalny od przypadku - wcześniej nie bardzo mamy o czym gadać. W razie czego - służę literaturą przedmiotu.

>Ci sami ateiści nie mogą jednak udowodnić eksperymentalnie, że kolejne stopnie ich wizji dziejów są w ogóle możliwe.

Ileż mam powtarzać, że błąd metodologiczny, do qurwy nędzy???
Nie rozumiesz na czym dowód naukowy polega, skoro wymagasz tylko eksperymentalnych. Udowodnijże mi EKSPERYMENTALNIE, że istniał Napoleon, a wojna peloponeska w ogóle się odbyła!
02-03-2010 17:56 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Krótko mówiąc: "dlaczego jest raczej coś niż nic?"

Muszę Cię zmartwić: nauka zna odpowiedź na to pytanie (tak, tak, wiedza to prawdziwa zmora kreacjonistów ). Krótko mówiąc, "nic" jest niestabilne i rozpada się na "coś" wskutek spontanicznego łamania symetrii.
02-03-2010 18:27 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>>> Krótko mówiąc: "dlaczego jest raczej coś niż nic?"

> .. Krótko mówiąc, "nic" jest niestabilne i rozpada się na "coś" wskutek spontanicznego łamania symetrii.

To może jeszcze jedno pytanko dla symetrii rozważań.. Jak to się dzieje, że prawa fizyki są takie 'ubogie', że nie ma eteru, perpetuum, rzeczy szybszych od światła, oddziaływań odwrotnie proporcjonalnych do sześcianu odległości, ...

Krótko mówiąc: dlaczego istnieje coś raczej niż "wszystko"?
02-03-2010 20:15 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> To może jeszcze jedno pytanko dla symetrii rozważań.. Jak to się dzieje, że prawa fizyki są takie 'ubogie', że nie ma eteru,

... no jest,

> perpetuum,

... też jest,

> rzeczy szybszych niż światło,

... jest ich mnóstwo,

> oddziaływań odwrotnie proporcjonalnych do sześcianu odległości, ...

... jest takie.

> Krótko mówiąc: dlaczego istnieje coś raczej niż "wszystko"?

A zgadując o co Ci chodzi, to brak "wszystkiego" wynika z tego, że w naszym świecie jest sporo symetrii (np. prawo zachowania energii wynika z symetrii względem przesunięcia w czasie). A gdybyś był ciekaw dlaczego symetrie są w naszym świecie, to zauważ, że gdyby ich nie było to i tak nie miałbyś "wszystkiego" bo... tych symetrii by nie było.

Mówiąc krótko: ani "nic" ani "wszystko" nie jest możliwe... i tak właśnie jest.
setarkos (10757 punktów)

>> ani "nic" ani "wszystko" nie jest możliwe... i tak właśnie jest.

Wreszcie Ktoś podał sensowną ontologię.
01-03-2010 20:09 
 Ocena-3 na 3
PiotrB (2937 punktów)

>I dokładnie na takie pytanie odpowiedziałem .

Z tych autorów czytałem tylko Hawkinga, i z tego co pamiętam, mówienie o osobliwości pierwotnej to mówienie o czymś o czym się nic nie wie, ale po nadaniu temu czemuś wypasionej nazwy ma się wrażenie, że sytuacja jest pod kontrolą. Innymi słowy naukowcy podobno wiedzą co się wydarzyło ileśtam setnych, tysięcznych, milionowych sekundy po domniemanym Wielkim Wybuchu, ale nie mają pojęcia ani co wybuchło, ani dlaczego po co na co itd. No nie wiadomo po prostu i spekulacje o ewolucji wszechświatów tego nie zmienią, ale tak, wyobraźnia, hej.

>Pudło. To, co napisałem nie jest przykładem wiary w naukę, a założeniem

Założenia, założenia, hej - jasne! bez nich nie można w ogóle mówić o uprawianiu nauki. No ale to założenia są właśnie tym, co się najczęściej kwestionuje. Ja kwestionuję Twoje założenie o fajności fizyki przyszłości, bo to, że byłoby git gdyby wszystko wyjaśniła, nie przeczę. Ale równie prawdopodobne jest, że wcale nie wyjaśni wszystkiego i nie stworzy Teorii Wszystkiego I W Ogóle. Tak czy siak, jak dla mnie, sytuacja jest patowa.

>>>Nie jest potrzebne potwierdzanie wszystkiego eksperymentalnie - świadectwa kopalne i genetyka nie pozostawiają wątpliwości.

a podobno pozostawiają, podobno jest sporo kontrowersji w skuteczności datowania świata izotopem węgla itp, stany pośrednie to też najczęściej szczątki, które należy dopiero zinterpretować - a przecież okazywało się nie raz, że raz złożony szkielet okazał się źle złożonym szkieletem! Wątpliwości, hej!

>Są spekulacje sensowne (teoria strun na przykład) i bezsensowne (teologia).

A nie uważa waść, że dość arbitralnie się uporał z teologią? Czemu bezsensowna jest? Bo przyjął Pan założenie, że naturalizm metafizyczny hej, istnieje tylko to co dostępne naukom przyrodniczym itd. A to robienie sobie nielegalnych skrótów przez pole filozofów.

>Nie zetknąłem się z przypadkiem, by hipoteza Boga wyjaśniła jakikolwiek konkretny problem poznawczy

Dla niektórych hipoteza Boga może być wyjaśnieniem "racjonalności świata", o której wspomniałeś wcześniej, Big Żydzie. Że matematyka, że może istnienie moralności, wartości itd. No tam się Boga próbuje trochę wciskać.
01-03-2010 22:43 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

>Wątpliwości, hej!

   Brrr! Aż ciarki człowiekowi po krzyżu przechodzą. Nie lepiej siedzieć w ciepełku pewności, że to wszystko i tak psu na budę się nie zda

   i co najwyżej wychylić się czasem z loży, aby rzucić "życzliwą" uwagę?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
02-03-2010 18:17 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Z tych autorów czytałem tylko Hawkinga, i z tego co pamiętam, mówienie o osobliwości pierwotnej to mówienie o czymś o czym się nic nie wie, ale po nadaniu temu czemuś wypasionej nazwy ma się wrażenie, że sytuacja jest pod kontrolą. Innymi słowy naukowcy podobno wiedzą co się wydarzyło ileśtam setnych, tysięcznych, milionowych sekundy po domniemanym Wielkim Wybuchu, ale nie mają pojęcia ani co wybuchło, ani dlaczego po co na co itd. No nie wiadomo po prostu i spekulacje o ewolucji wszechświatów tego nie zmienią, ale tak, wyobraźnia, hej.
>Założenia, założenia, hej - jasne! bez nich nie można w ogóle mówić o uprawianiu nauki. No ale to założenia są właśnie tym, co się najczęściej kwestionuje. Ja kwestionuję Twoje założenie o fajności fizyki przyszłości, bo to, że byłoby git gdyby wszystko wyjaśniła, nie przeczę. Ale równie prawdopodobne jest, że wcale nie wyjaśni wszystkiego i nie stworzy Teorii Wszystkiego I W Ogóle. Tak czy siak, jak dla mnie, sytuacja jest patowa.
>a podobno pozostawiają, podobno jest sporo kontrowersji w skuteczności datowania świata izotopem węgla itp, stany pośrednie to też najczęściej szczątki, które należy dopiero zinterpretować - a przecież okazywało się nie raz, że raz złożony szkielet okazał się źle złożonym szkieletem! Wątpliwości, hej!

Daruj, ale to dziecinada. Obrażasz się i tupiesz nóżką, że nauka nie wie wszystkiego na sto procent. No, nie wie - właśnie dlatego w ogóle istnieje. Gdyby wszystko było wiadome, nie byłaby potrzebna.

>A nie uważa waść, że dość arbitralnie się uporał z teologią? Czemu bezsensowna jest?

Temu, że pieprzy o 1. rzeczach wewnętrznie sprzecznych, 2. których nie można sprawdzić. W ten sposób można sobie dowolnie długo pieprzyć cokolwiek. Garbage in, garbage out.

>Bo przyjął Pan założenie, że naturalizm metafizyczny hej, istnieje tylko to co dostępne naukom przyrodniczym itd. A to robienie sobie nielegalnych skrótów przez pole filozofów.

A kto Ci broni przyjąć założenie inne? Mam nadzieję, że będziesz uprzejmy zaprezentować publiczności Niebanalne Rezultaty Poznawcze, do których dzięki temu dojdziesz .

>Dla niektórych hipoteza Boga może być wyjaśnieniem "racjonalności świata"

Nie może. Bóg to "nie-wiadomo-co-choć-wiadomo-że-nielogiczne-i-sprawdzić-się-nie-da" - z jakkolwiek rozumianą racjonalnością wspólnego zatem nic nie ma.

>Że matematyka,

Jak wyżej.

>że może istnienie moralności, wartości itd.

To - nie obraź się - za żart tylko mogę poczytać.

>No tam się Boga próbuje trochę wciskać.

Boga (i to wcale nie trochę) próbuje się wciskać, gdzie popadnie, do szkoły, do łóżka, do kuchni... - ale żaden to dowód na cokolwiek prócz pewnych aspektów natury ludzkiej.
02-03-2010 20:18 
 Ocena-1 na 3
PiotrB (2937 punktów)
>Daruj, ale to dziecinada. Obrażasz się i tupiesz nóżką,

O kurczę, a ja myślałem, że moje wypowiedzi są podszyte humorem

> że nauka nie wie wszystkiego na sto procent.

ejże, co za spłycanie! Ten dość wypasiony zestaw cytatów, który wkleiłeś, ma całkiem szczegółowy, konkretny przekaz: jeśli "nauka" twierdzi, że czegoś nie wie, to nie wie, a jak ktoś uważa, że jest inaczej, to naciąga i przegina. Nie wiemy co było przed wielkim wybuchem i już. Uczciwe postawienie sprawy. Można też dodać: i nie sądzę, aby Bóg za tym stał. Jasne, to też uczciwe postawienie sprawy - każdy ma prawo do swojej opinii.

>No, nie wie - właśnie dlatego w ogóle istnieje. Gdyby wszystko było wiadome, nie byłaby potrzebna.

Ano, nie wie tego i owego i niech bada, niech się dowiaduje! Ale póki tego nie wie, to czemu co niektórzy mielą tyle ozorem o tym, czego niby nie wiadomo? Sądzę, że ma to pewne psychologiczno-ekonomiczne wyjaśnienie: z braku nowych odkryć jeden fizyk z drugim biologiem odkrywają w sobie pasję filozoficzną do spekulacji - i nie wstydzą się tego ogłosić światu! Pretensjonalnie przy tym zbywają zarzuty filozofów, mówiąc, że oni to nie filozofowie, bo takie filozoficzne bajki to opowiada się dzieciom na dobranoc (i to tym co bardziej śpiącym), a oni to są przecież fizykami/biologami, a nie metafizykami, i chowając się za autorytetem nauki wieszczą co i jak. Ubaw po pachy! A publika łyka! Lekkostrawne to strawy jak książki Coelho.

>>A nie uważa waść, że dość arbitralnie się uporał z teologią? Czemu bezsensowna jest?
>Temu, że pieprzy o 1. rzeczach wewnętrznie sprzecznych, 2. których nie można sprawdzić. W ten sposób można sobie dowolnie długo pieprzyć cokolwiek. Garbage in, garbage out.

Można sprawdzić - wszak teologia odwołuje się do Objawienia, a ono jest dostępne w pierwszej lepszej księgarni pod tytułem "Biblia".

>>Bo przyjął Pan założenie, że naturalizm metafizyczny hej, istnieje tylko to co dostępne naukom przyrodniczym itd. A to robienie sobie nielegalnych skrótów przez pole filozofów.
>A kto Ci broni przyjąć założenie inne? Mam nadzieję, że będziesz uprzejmy zaprezentować publiczności Niebanalne Rezultaty Poznawcze, do których dzięki temu dojdziesz .

Ale ja tu bronię stanowiska, że to nie sztuka okładać się wzajemnie po tyłkach "założeniami", ale fajniej jest zachować do owych założeń nieco dystansu - wszak paradygmaty uprawiania nauki się zmieniają, świadczy o tym historia. Po co się teraz zapowietrzać, że jest tak i tak? A jak się to czy tamto pozmienia, trudnej będzie się przestawić. Ja jestem za dystansem.

> Bóg to "nie-wiadomo-co-choć-wiadomo-że-nielogiczne-i-sprawdzić-się-nie-da" - z jakkolwiek rozumianą racjonalnością wspólnego zatem nic nie ma.

Nie będę tu gadał o teologii, tylko o filozofii. Jeżeli ktoś na podstawie doświadczenia "racjonalności świata", który człowiek może poznawać i opisywać w chyba niezmiennych prawach matematyki, dochodzi do wniosku, że stoi za tym wszystkim jakiś odwieczny Logos - to nic mu nie broni przyjąć taki wniosek.

>>że może istnienie moralności, wartości itd.
>To - nie obraź się - za żart tylko mogę poczytać.

Czemu żart? Niektórzy sądzą, opierając się na zmorze naukowca - indywidualnym doświadczeniu, że np miłość jest czymś więcej niż tylko samolubną troską o nasze geny. Jak ich przekonać, że to jednak nic więcej?

>>No tam się Boga próbuje trochę wciskać.
>Boga (i to wcale nie trochę) próbuje się wciskać, gdzie popadnie, do szkoły, do łóżka, do kuchni... - ale żaden to dowód na cokolwiek prócz pewnych aspektów natury ludzkiej.

No, to już coś innego. Ja bym odróżnił religię czy politykę od filozofii.
02-03-2010 23:01 
 Ocena 6 na 6
Smith (10069 punktów)
>>Daruj, ale to dziecinada. Obrażasz się i tupiesz nóżką,
>O kurczę, a ja myślałem, że moje wypowiedzi są podszyte humorem
(...)
>No, to już coś innego. Ja bym odróżnił religię czy politykę od filozofii.

03-03-2010 00:37 
 Ocena-2 na 4
PiotrB (2937 punktów)
Smith jak dla mnie stracił na uroku po tym, jak zaczął łazić po moich postach, minusując wszystkie. Smith wie, że jak ma się ileśtam minusów, to traci się dostęp do forum. A to poniżejpasowy chwytacz.
03-03-2010 00:58 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Smith jak dla stracił na uroku po tym, jak zaczął łazić po moich postach, minusując wszystkie. Smith wie, że jak ma się ileśtam minusów, to traci się dostęp do forum. A to poniżejpasowy chwytacz.
Coś Ci się znowu marzy najwyraźniej i chyba z podniecenia wyrazy zjadasz na zmianę ze spacjami.
02-03-2010 23:13 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)
>O kurczę, a ja myślałem, że moje wypowiedzi są podszyte humorem

A ja naiwna myślałam, że na tym forum to ja mam najbardziej upośledzone poczucie humoru. Z przyjemnością oddaję Ci palmę pierwszeństwa.
03-03-2010 00:39 
 Ocena-3 na 3
PiotrB (2937 punktów)
>A ja naiwna myślałam, że na tym forum to ja mam najbardziej upośledzone poczucie humoru. Z przyjemnością oddaję Ci palmę pierwszeństwa.

thx, thx
03-03-2010 01:00 
 Ocena 5 na 5
awitu (7627 punktów)
>thx, thx

thc znam, ale thx nie, fajne się po tym lata?
03-03-2010 02:41 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>>O kurczę, a ja myślałem, że moje wypowiedzi są podszyte humorem

>A ja naiwna myślałam, że na tym forum to ja mam najbardziej upośledzone poczucie humoru.

   Strasznie mi przykro awitu, ale najbardziej upośledzona w tym względzie jestem ja. I ciągle ewoluuję! To a propos wątku, żeby nie było.

>Z przyjemnością oddaję Ci palmę pierwszeństwa.

   A dziękuję.
03-03-2010 02:45 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
>>>O kurczę, a ja myślałem, że moje wypowiedzi są podszyte humorem
>>A ja naiwna myślałam, że na tym forum to ja mam najbardziej upośledzone poczucie humoru.
>    Strasznie mi przykro awitu, ale najbardziej upośledzona w tym względzie jestem ja. I ciągle ewoluuję! To a propos wątku, żeby nie było.

Ty Kowalska nie czaruj, bo będzie awantura!
03-03-2010 03:08 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>>    Strasznie mi przykro awitu, ale najbardziej upośledzona w tym względzie jestem ja. I ciągle ewoluuję! To a propos wątku, żeby nie było.

>Ty Kowalska nie czaruj, bo będzie awantura!

   Ja nie czaruję. Ja tylko myślę, że każdy kij ma dwa końce
03-03-2010 03:42 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
>    Ja nie czaruję. Ja tylko myślę, że każdy kij ma dwa końce

Nie dwa końce tylko dwie głowy i dwie szyje !
04-03-2010 10:57 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>ejże, co za spłycanie! Ten dość wypasiony zestaw cytatów, który wkleiłeś, ma całkiem szczegółowy, konkretny przekaz: jeśli "nauka" twierdzi, że czegoś nie wie, to nie wie, a jak ktoś uważa, że jest inaczej, to naciąga i przegina.

Po raz kolejny się zadziwię - bo ja takich ludzi nie spotykam.

>Nie wiemy co było przed wielkim wybuchem i już. Uczciwe postawienie sprawy. Można też dodać: i nie sądzę, aby Bóg za tym stał. Jasne, to też uczciwe postawienie sprawy - każdy ma prawo do swojej opinii.

Niestety - przeciw Bogu świadczy przede wszystkim logika, całkiem niezależnie od szczegółowych ustaleń empirycznych.

>Ano, nie wie tego i owego i niech bada, niech się dowiaduje! Ale póki tego nie wie, to czemu co niektórzy mielą tyle ozorem o tym, czego niby nie wiadomo? Sądzę, że ma to pewne psychologiczno-ekonomiczne wyjaśnienie: z braku nowych odkryć jeden fizyk z drugim biologiem odkrywają w sobie pasję filozoficzną do spekulacji - i nie wstydzą się tego ogłosić światu! Pretensjonalnie przy tym zbywają zarzuty filozofów, mówiąc, że oni to nie filozofowie, bo takie filozoficzne bajki to opowiada się dzieciom na dobranoc (i to tym co bardziej śpiącym), a oni to są przecież fizykami/biologami, a nie metafizykami, i chowając się za autorytetem nauki wieszczą co i jak. Ubaw po pachy! A publika łyka! Lekkostrawne to strawy jak książki Coelho.

Ogólnie biorąc - mam wrażenie, że filozofowie za ustaleniami naukowymi nie nadążają, kisząc się we własnym sosie.

>>Temu, że pieprzy o 1. rzeczach wewnętrznie sprzecznych, 2. których nie można sprawdzić. W ten sposób można sobie dowolnie długo pieprzyć cokolwiek. Garbage in, garbage out.
>Można sprawdzić - wszak teologia odwołuje się do Objawienia, a ono jest dostępne w pierwszej lepszej księgarni pod tytułem "Biblia".

Wymyślił .

>Ale ja tu bronię stanowiska, że to nie sztuka okładać się wzajemnie po tyłkach "założeniami", ale fajniej jest zachować do owych założeń nieco dystansu - wszak paradygmaty uprawiania nauki się zmieniają, świadczy o tym historia. Po co się teraz zapowietrzać, że jest tak i tak? A jak się to czy tamto pozmienia, trudnej będzie się przestawić. Ja jestem za dystansem.

Patrz nieco wyżej - nie chce mi się już powtarzać.

>Nie będę tu gadał o teologii, tylko o filozofii. Jeżeli ktoś na podstawie doświadczenia "racjonalności świata", który człowiek może poznawać i opisywać w chyba niezmiennych prawach matematyki, dochodzi do wniosku, że stoi za tym wszystkim jakiś odwieczny Logos - to nic mu nie broni przyjąć taki wniosek.

Ale też i nic (oprócz chciejstwa) takiego wniosku nie wspiera. Poza tym - tak można by bronić najwyżej Boga deistów, nie zaś tego z Objawień znanego.

>>>że może istnienie moralności, wartości itd.
>>To - nie obraź się - za żart tylko mogę poczytać.
>Czemu żart? Niektórzy sądzą, opierając się na zmorze naukowca - indywidualnym doświadczeniu, że np miłość jest czymś więcej niż tylko samolubną troską o nasze geny. Jak ich przekonać, że to jednak nic więcej?

Zjawisko miłości też poddaje się (i to całkiem łatwo) analizom ewolucyjnym czy antropologiczno-socjologicznym.
Inna sprawa, że jest ono stabuizowane przez dawnych i współczesnych trubadurów, stąd ludzie odczuwają do takich analiz wyraźną niechęć.

>>Boga (i to wcale nie trochę) próbuje się wciskać, gdzie popadnie, do szkoły, do łóżka, do kuchni... - ale żaden to dowód na cokolwiek prócz pewnych aspektów natury ludzkiej.
>No, to już coś innego. Ja bym odróżnił religię czy politykę od filozofii.

Pewnie, sęk w tym, że zdecydowana większość wierzących ze swej wiary wyciąga recepty na organizowanie życia innym.
03-03-2010 16:16 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>>>Nie jest potrzebne potwierdzanie wszystkiego eksperymentalnie - świadectwa kopalne i genetyka nie pozostawiają wątpliwości.
>a podobno pozostawiają, podobno jest sporo kontrowersji w skuteczności datowania świata izotopem węgla itp, stany pośrednie to też najczęściej szczątki, które należy dopiero zinterpretować - a przecież okazywało się nie raz, że raz złożony szkielet okazał się źle złożonym szkieletem! Wątpliwości, hej!

I właśnie po to, by nie poprzestawać tylko na skamieniałościach, mechanizmy ewolucyjne bada się eksperymentalnie (mimo, że autor wątku twierdzi, że tak nie jest )

www.racjonalista.pl/forum.php/s,305283#w305589
Meretseger (61860 punktów)

>Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów
Istnieją eksperymentalne dowody na zachodzenie ewolucji:
1. Pewien gatunek nadadriatyckich jaszczurek;
2. Bakteria Escherichia coli.
Więcej: R. Dawkins, "Najwspanialsze widowisko świata. Świadectwa ewolucji".
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
>>Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodówIstnieją eksperymentalne dowody na zachodzenie ewolucji:
>1. Pewien gatunek nadadriatyckich jaszczurek;
>2. Bakteria Escherichia coli.
>Więcej: R. Dawkins, "Najwspanialsze widowisko świata. Świadectwa ewolucji".


Niezupełnie:
www.evolut(*)rd_dawkins_the_greatest_s.html

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
02-03-2010 17:48 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodówIstnieją eksperymentalne dowody na zachodzenie ewolucji:
>1. Pewien gatunek nadadriatyckich jaszczurek;
>2. Bakteria Escherichia coli.
>Więcej: R. Dawkins, "Najwspanialsze widowisko świata. Świadectwa ewolucji".

Istnieją rozliczne eksperymenty dotyczące mechanizmów ewolucyjnych, krótką ich historię przedstawia np. Paweł Koteja w artykule "Ewolucja eksperymentalna"- czasem wrzucam podobne linki do rubryki "Znalezione w sieci" na stronie głównej.

Na tej stronie profesor Theodore Garland podaje informacje na temat swoich badań w zakresie biologii ewolucyjnej.
Tu można nabyć jego w zeszłym roku wydaną książkę "Experimental Evolution. Concepts, Methods, and Applications of Selection Experiments". Tutaj można przeczytać jej fragmenty.
apud (4399 punktów)
>Witam,

>odpowiedź na następujący problem.
>Ateiści twierdzą, że świat powstał z Wielkiego Wybuchu. Na Początku był nieskończenie gęsty punkt,
>który eksplodował. Czy ktoś tutaj zna tekst poważnego naukowca, który opisał jak nauka wyobraża
>sobie spontaniczne powstawanie takich obiektów?

Haribu, blogerze z Onetu, a coz ci?
pogonili? na misje wyslali?

ja ciebie witam tez, z bardzo daleka. Z powodu ze pisywałaś długowi po linii, cierpiąc na captain of the world syndrome, to pewnie dlatego zadajesz pierwsze pytanie.
Gdybys np. przeczytał Historie Czasu, albo studiował fizykę teoretyczna (a nie teologiczna)to bys sie nie zadawał tego pytania.

>Ateiści twierdzą, że życie powstało przypadkiem. Czy zostało eksperymentalnie udowodnione, że z
>materii nieożywionej może powstać żywa komórka zdolna do rozmnażania?

Haribu zadałeś DWA pytania w jednym.

Tak, tak twierdza,
i jak na razie eksperymentalnie NIE zostało to udowodnione. Jeszcze.
Ale aminokwasy, juz teraz można produkować na skale przemysłowa. A od nich do "zyjacych" istot nie tak daleko. W Końcu od pierwszego samolotu do wyprawy na Księżyc tylko ponad pol wieku minęło.

>Ateiści twierdzą, że człowiek wyewoluował z małpy bez żadnej ingerencji istot wyższych -
>spontanicznie. Czy został przeprowadzony eksperyment dowodzący, że to jest możliwe?
>Wiem, że wymagam wiele, ale to nie jest niczyja wina.

Nie z małpy tylko z mutacji małpy. Praprzodków jak na razie klasyfikuje sie podobieństwem chromosomów w DNA. Eksperymentalnie, jeszcze nie. Ewolucja trwa miliony lat, zanim nowy gatunek powstanie.
nawiasem mówiąc nic nie wymagasz, tylko powtarzasz niemądre argumenty.

Chociaz Stasiu Lem twierdził ze z wiadra pomyj, które statek kosmiczny istot, jak nazywasz wyższych, wylał na ziemie.

Juz z 15 lat temu ustalono, ze tylko w 3% genetycznych cech dziedzicznych roznimy sie od od szympansow. A nie wiadomo w ilu od Adama i Ewy, tak nawiasem.

O ile mi wiadomo żadne z tych fundamentalnych
>założeń ateistów nie zostało udowodnione.

Dlaczego fundamentalnych? Przeciez oficjalnie nazywa sie to teoria ewolucji. A Kreacjonizm nawet teoria sie nie nazywa.

Czytaj powyzsze, czarne dziury,juz sa faktem, nawet je zlokalizowano. CERN ma nadzieje jes stworzyc laboratoryjnie.

Nie tylko pod kątem tego czy miało miejsce, ale nawet nie
>wiemy czy to w ogóle jest możliwe. Czy nieskończenie gęste punkty pojawiają się ot tak, czy zycie
>powstanie samo, czy człowiek w ogóle może bez żadnej ingerencji wyewoluować z małpy.

Nie rozumiesz ewolucji...
"Ingerencja" to jest zmiana srodowiska, klimatu i czego tam jeszcze.
To srodowisko wybiera mutanta, o ile lepiej jest do tego srodowiska przystosowany...od nie zmutowanych...

>Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów nie przeszkadza wielu ateistom z całym
>przekonaniem twierdzić, że to wsystko jest już udowodnione i pewne.


Insynuujesz.
Wiekszosc, jak to nazywasz ateistow, uwaza, ze wczesniej czy pozniej bedzie wiadomo wiecej niz teraz. Kapujesz?
Sokrates pod koniec zycia stwierdzil ze zrozumial, wie ze nie wie nic. Ale nie kazdy jest Sokratesem, niestety.

To NIE ateisci wiedza wszystko, a kreacjonoisci.

Ja tez nie rozumiem, ze przez 2000 lat plagi egipskie uwazalo sie ze sa kara boska, a to zwykle bakterie, virusy i kataklizy wszystko elegancko...wyjaniaja. I odkryto to w ciagu 200 lat.
Ruskie w kosmosie nieba nie zobaczyly, Amerykanie tez nie, choc chociaz oni powinni.

Za dwa tysiace lat pewnie sklasyfikuja nas jako homo prImityvus.
01-03-2010 16:17 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Haribu, blogerze z Onetu, a coz ci?
>pogonili? na misje wyslali?

   Pana Adama ciągnie do źródeł. Bo najpierw był Racjonalista, a dopiero potem - Haribu. Wtedy jeszcze deklarujący się jako niewierzący. Chociaż w PiS to on wierzył już wtedy.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-03-2010 21:59 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
Bo najpierw był Racjonalista, a dopiero potem - Haribu. Wtedy jeszcze deklarujący się jako niewierzący. Chociaż w PiS to on wierzył już wtedy.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


No popatrz, ewolucja dopadła i pana Haribu!
Madman (7811 punktów)
>O ile mi wiadomo żadne z tych fundamentalnych
>założeń ateistów nie zostało udowodnione.
Twój problem polega na tym, że wiedzę o ewolucji i powstaniu życia czerpiesz z niewłaściwych źródeł. Ba, już nawet co niektórzy szanujący się kreacjoniści nie wymyślają takich bzdur o Darwinie. Tylko skończeni ignoranci i bezczelni manipulatorzy poszukują małpożaby i przysięgają, że brak małpożaby jest dowodem na brak dowodów.
Podobnie jest z przypadkiem. Powstanie życia ma niewiele wspólnego z przypadkiem.
>Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów nie przeszkadza wielu ateistom z całym
>przekonaniem twierdzić, że to wsystko jest już udowodnione i pewne.

A wiesz, jak wg Poppera wygląda wiarygodność teorii naukowych?
Ciekaw jestem, jak wygląda eksperymentalny dowód kreacji? Domyślam się, że jest niemożliwy do przeprowadzenia, gdyż "Nie będziesz wystawiał na próbę Pana Boga swego!"... To jakoś kreacjonistom nie przeszkadza...
Głąbiński (3538 punktów)
>Ateiści twierdzą, że ...
Sprostowanie: żadne z podanych w przykładach twierdzeń nie jest obce większości wykształconych ludzi religijnych.
I jeszcze: wielkie BUM! nie jest stwierdzone naukowo - jest jedną (uważaną za najbardziej prawdopodobną) z hipotez tłumaczących powstanie formy istnienia materii tzw. inflacji. Z kolei o samej inflacji wiadomo już tyle, że mówienie o niej jako o stwierdzonym fakcie, jest usprawiedliwione. Są nawet widoki na to, że w którymś z najpotężniejszych akceleratorów cząstek materialnych uda się stan inflacji uzyskać - a to byłby dowód.

Stach M. G.
setarkos (10757 punktów)
> (..) Czy zostało eksperymentalnie udowodnione, że z materii nieożywionej może powstać żywa komórka zdolna do rozmnażania?

Prawdopodobnie jeszcze nie syntetyzuje się prostych bakterii (choć możliwe, że wirusy już tak). W każdym razie jest do tego bliżej, niż do syntezy geniusza umiejącego stworzyć świat.
Oczywiście może ktoś twierdzić, że ew. synteza żywej, prokreującej się komórki jest niczym wobec płodzenia inżynierów biotechnologii i będzie mieć jakąś rację (ale nie naukową)).

> .. Czy nieskończenie gęste punkty pojawiają się ot tak,

A w jakiej topologii?

> .. czy życie powstanie samo, czy człowiek w ogóle może bez żadnej ingerencji wyewoluować ..

Prostota założeń jest tu argumentem głównym. Zakładamy, że struktury bardziej złożone mogą powstawać z mniej skomplikowanych. Dopatrywanie się wcześniejszej super-złożoności, ulegającej ciągłemu rozpadowi, wydaje się sztuczne, nieciekawe i mało twórcze.
kogut59 (3090 punktów)
>Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów nie przeszkadza wielu ateistom z całym
>przekonaniem twierdzić, że to wsystko jest już udowodnione i pewne.

lepiej "wierzyc" w logike ( rowniez przy braku koncowych dowodow ktore po czesci istnieja np. kazde stworzenie na ziemi potrzebuje wody i soli a wiec zycie wywodzi sie z wody morskiej ...oceanow) jak zadawalac sie tlumaczeniem swiata bozkiem z przeszlosci.dzieci w wieku 4 lat rozmieja ze Mikolaj ,jezus, zajaczek i te jaja to sa JAJA
wiec dziecieca intuicja i racjonalne myslenie o swiecie ktore nie jast bardzo trudne znajac naiwna religie KK
02-03-2010 18:22 
 Ocena-1 na 3
PiotrB (2937 punktów)
ciekawe zjawisko, dość symptomatyczne dla tutejszych racjonalistów. Na trudne pytanie nie dają oni uczciwej odpowiedzi, że "no, teges, jeszcze tego nie wiemy... no nie wiemy", tylko odwracają kota ogonem w tym stylu, że "a u was biją Murzynów".
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów nie przeszkadza wielu ateistom z całym przekonaniem twierdzić, że to wsystko jest już udowodnione i pewne.

   Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów na istnienie bytów baśniowych nie przeszkadza wielu teistom z całym przekonaniem twierdzić, że wszystko jest już udowodnione i pewne.

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
02-03-2010 18:19 
 0 na 4
PiotrB (2937 punktów)
>>Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów nie przeszkadza wielu ateistom z całym przekonaniem twierdzić, że to wsystko jest już udowodnione i pewne.    Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów na istnienie bytów baśniowych nie przeszkadza wielu teistom z całym przekonaniem twierdzić, że wszystko jest już udowodnione i pewne.

a ja nie kumam czemu ludzie nie kumają, że wiara religijna nie opiera się na dowodach
kogut59 (3090 punktów)
>a ja nie kumam czemu ludzie nie kumają, że wiara religijna nie opiera się na dowodach
>
KK usilowal przez wieki udowodnic istnienie boga lecz nie potrafiac tego oczywiscie uczynic, postanowiono wzmocnic wiare ! bo coz innego pozostalo

02-03-2010 19:48 
 0 na 2
PiotrB (2937 punktów)
>>a ja nie kumam czemu ludzie nie kumają, że wiara religijna nie opiera się na dowodach
>>
>KK usilowal przez wieki udowodnic istnienie boga lecz nie potrafiac tego oczywiscie uczynic, postanowiono wzmocnic wiare ! bo coz innego pozostalo

no co Ty, już Pascal dawno temu przedstawił swój słynny zakład - wiara wymaga pewnej decyzji oraz ryzyka, a nie bycia przekonanym wątpliwymi dowodami na istnienie Boga.
Madman (7811 punktów)
>no co Ty, już Pascal dawno temu przedstawił swój słynny zakład
Teraz już mamy ustawę antyhazardową.
>wiara wymaga pewnej decyzji oraz ryzyka, a nie bycia przekonanym wątpliwymi dowodami na istnienie Boga.
Dlaczego Pascal wziął pod uwagę tylko dwa, najwygodniejsze dla jego argumentacji przypadki?
I dlaczego uważał, że aby uniknąć wiecznego potępienia, wystarczy uwierzyć? A co z "dobrymi uczynkami"?
02-03-2010 20:45 
 Ocena 1 na 3
PiotrB (2937 punktów)
>Dlaczego Pascal wziął pod uwagę tylko dwa, najwygodniejsze dla jego argumentacji przypadki?
>I dlaczego uważał, że aby uniknąć wiecznego potępienia, wystarczy uwierzyć? A co z "dobrymi uczynkami"?

kurczę, coś czuję, że ciężko będzie się dowiedzieć - zdaje się, że Pascal już nie żyje [*]
02-03-2010 21:29 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>kurczę, coś czuję, że ciężko będzie się dowiedzieć - zdaje się, że Pascal już nie żyje [*]
Friedmann, Lemaitre, Hubble i Darwin też już pomarli. Więc jak, zamykamy wątek?
02-03-2010 20:31 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>>>Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów nie przeszkadza wielu ateistom z całym przekonaniem twierdzić, że to wsystko jest już udowodnione i pewne.
>>   Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów na istnienie bytów baśniowych nie przeszkadza wielu teistom z całym przekonaniem twierdzić, że wszystko jest już udowodnione i pewne.
>a ja nie kumam czemu ludzie nie kumają, że wiara religijna nie opiera się na dowodach
No właśnie.
Cytat:
W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
- Fryderyk Nietzsche

Więc nie domagaj się już od nas więcej dowodów. I tak Ci się nie przydają.
02-03-2010 20:42 
 Ocena 1 na 3
PiotrB (2937 punktów)

>>a ja nie kumam czemu ludzie nie kumają, że wiara religijna nie opiera się na dowodach
>No właśnie.
> W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?

Skoro to takie oczywiste, to skąd to dziwne w tym kontekście przeświadczenie, że zrozumienie teorii ewolucji ma niby działanie ateizujące?

>Więc nie domagaj się już od nas więcej dowodów. I tak Ci się nie przydają.

Ale ja się nie domagam dowodów, słowo honoru. Mam przeczucie, że zarówno racjonalizm ateistyczny jak i racjonalizm teistyczny u swej praprzyczyny są podszyte irracjonalnym myśleniem życzeniowym.
02-03-2010 21:11 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>... racjonalizm teistyczny...

    Chodź, Reksiu, idziemy dalej.
03-03-2010 00:20 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>a ja nie kumam (...)

   Zostań żabką, a zaczniecz.

>(...) czemu ludzie nie kumają, (...)

   Bo nie są żabkami.

>(...) że wiara religijna nie opiera się na dowodach

   Bo żadna bajka, baśń, mit, legenda, podanie nie opiera się na dowodach, a jedynie na więziach emocjonalnych. No i na kontach bankowych (a te już mogą być dowodami) swoich autorów i kapłanów.

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
03-03-2010 00:40 
 Ocena-5 na 5
PiotrB (2937 punktów)
>>a ja nie kumam (...)
>    Zostań żabką, a zaczniecz.
>>(...) czemu ludzie nie kumają, (...)
>    Bo nie są żabkami.
>>(...) że wiara religijna nie opiera się na dowodach
>    Bo żadna bajka, baśń, mit, legenda, podanie nie opiera się na dowodach, a jedynie na więziach emocjonalnych. No i na kontach bankowych (a te już mogą być dowodami) swoich autorów i kapłanów.

bim bam bom, bim bam bom
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Ateiści twierdzą, że świat powstał z Wielkiego Wybuchu. Na poczatku był nieskończenie gęsty punkt, który eksplodował. Czy ktoś tutaj zna tekst powaznego naukowca, który opisał jak nauka wyobraża sobie spontaniczne powstawanie takich obiektów?


Nie wiadomo dokładnie co się działo, gdy wszechświat był po pierwszych kilku ułamkach sekundy. Niezależnie od odpowiedzi nie potwierdza to w żaden sposób istnienia Jahwe, czy innego boga wymyślonego przez ludzi.

Cytat:
Ateiści twierdzą, że życie powstało przypadkiem. Czy zostało eksperymentalnie udowodnione, że z materii nieozywionej może powstać żywa komórka zdolna do rozmnażania?


Wiedza o ewolucji wskazuje, iż przodkiem nas wszystkich był organizm podobny do bakterii. Mówiąc nas wszystkich mam na myśli człowieka, pchłę, różę, kukułkę, pleśń, meduzę i każdy żywy organizm na ziemi, jak też i wirusy. Powstanie pierwszego replikatora jest nadal dla nauki tajemnicą, lecz gdy sięto już stało, działał dobór naturalny kumulujący zupełnie przypadkowe wydarzenia w zupełnie nieprzypadkowy sposób. Nie ma tu miejsca na żadnego Jahwe, Sziwę, czy Jowisza.

Cytat:
Ateiści twierdzą, że człowiek wyewoluował z małpy bez żadnej ingerenji istot wyższych - spontanicznie. Czy został przeprowadzony eksperyment dowodzący, że to jest możliwe?


To jest pewne. Zarówno ślady kopalne, jak i nasi najbliźsi kuzyni, czyli szympansy, upewniają nas w tym.

Cytat:
Wiem, że wymagam wiele, ale to nie jest niczyja wina. O ile mi wiadomo żadne z tych fundamentalnych założeń ateistów nie zostało udowodnione. Nie tylko pod kątem tego czy miało miejsce, ale nawet nie wiemy czy to w ogóle jest możliwe. Czy nieskończenie gęste punkty pojawiają się ot tak, czy zycie powstanie samo, czy człowiek w ogóle może bez żadnej ingerencji wyewoluować z małpy.


Ewolucja została udowodniona. Podobnie jak to, że świat nie jest w żaden sposób biblijny, ani homerowy.
kapitan AS (298 punktów)
>Nie wiadomo dokładnie co się działo, gdy wszechświat był po pierwszych kilku ułamkach sekundy. Niezależnie od odpowiedzi nie potwierdza to w żaden sposób istnienia Jahwe, czy innego boga wymyślonego przez ludzi.

Bo Bóg nie pozwala na potwierdzenie swojego istnienia. To nie Bóg ma udowodnić swoje istnienie tylko Ty masz udowodnić, że zasługujesz na życie wieczne u boku Boga.

>Powstanie pierwszego replikatora jest nadal dla nauki tajemnicą, lecz gdy się to już stało, działał dobór naturalny kumulujący zupełnie przypadkowe wydarzenia w zupełnie nieprzypadkowy sposób.

Bóg stworzył pierwszą istotę i prowadząc ją za rękę pozwolił jej się rozwinąć i gdy uznał, że jest już dostatecznie rozwinięta, aby samemu sobie na ziemi poradzić opuścił ją i patrzy jak sobie radzi. Pokazał mu jak chodzić po wodzie, zamienić wodę w wino, ale trochę człowiek nie uważał i zapomniał teraz jak to wszystko zrobić. Niestety człowiek nie zawsze postępował zgodnie z przykazaniami Bożymi i czasami musiał palcem mu pogrozić, że może trafić do piekła.

>To jest pewne. Zarówno ślady kopalne, jak i nasi najbliżsi kuzyni, czyli szympansy, upewniają nas w tym.

Oj Boże Boże Dowcipniś z Ciebie. To Bóg zsyła ślady kopalniane, aby trochę pobawić się z człowiekiem. Zsyła i później się śmieje, jakiej słabej wiary jesteśmy i że kość może wierze zagrozić. Po prostu nas sprawdza czy nasza wiara jest tak mocna i czy uwierzymy w to, że oto tu ten kawałek kości świadczy o tym, że milion lat temu istniało coś, co wyewoluowało z małpy i było przodkiem człowieka. Wszystko tak na prawdę odbywało się na odwrót. Bóg stworzył człowieka mężczyznę, ale stwierdził, że tak samemu mężczyźnie to będzie nudno, więc stworzył kobietę( niestety stworzenie już nie tak doskonałe, ale czasami przydatne, choć tą niedoskonałość ziemskiej kobiety Bóg postanowił wynagrodzić mężczyźnie w postaci 72 dziewic). Niestety i to mężczyźnie nie wystarczyło bo okazało się że kobieta jest w stanie zaspokoić tylko seksualne potrzeby mężczyzny. Trochę pokombinował i wyszła mu małpa. Stworzenie, które wyglądało na takiego niedorozwiniętego mężczyznę, które się do niczego nie przydawało, choć zainteresowało Pana Darwina, który twierdzi, że kobieta powstała od małpy a było odwrotnie. Bóg pokombinował trochę więcej i powstał lew( był pierwszy, dlatego jest nazywany królem zwierząt). Zwierze niebezpieczne, ale zadowoliło mężczyznę, bo może sobie na nie polować. Od lwa powstało kilka innych, kotowatych tak, aby mężczyzna miał trochę urozmaicenia i nie polował ciągle na lwa. Stworzył również inne zwierzęta, aby lew miał, co jeść bo musiał być duży żeby mężczyzna mógł go zjeść. Aby te inne zwierzęta, które je lew, miały co jeść Bóg kombinował kombinował, tu trochę zabrał tam trochę dołożył i wykombinował rośliny. Po drodze stworzył całe mnóstwo insektów i różnych dziwactw, które wkurzają mężczyznę, gdy leży na kanapie kobieta również się do nich zalicza. Najpierw wykombinował drzewa liściaste, iglaste, krzaki i inne pokrzywy. Gdy to wszystko już zrobił postanowił sobie popływać i stwierdził że w tej wodzie to tak pusto trochę. Wziął więc pierwszego lepszego zwierzaka wrzucił do wody i za bardzo nie był zadowolony z tego co widział i po majstrował przy zwierzaku. Wyszły płetwy, skrzela i oto powstała ryba i całe mnóstwo innych gatunków pływających i planktonu, aby mężczyzna mógł łowić ryby a ryby miały co jeść żeby mężczyzna mógł je łowić, gdy znudzi mu się polowanie. Pominąłem w tej skróconej historii stworzenia świata wiele gatunków, ale to jest tylko zarys. Jeszcze Bóg trochę się pobawił i zabierał kolejne części od roślin, zwierząt i powstawały różne rzeczy aż pozostała mu jedna komórka i już nie było, czego zabierać. Pan Darwin ewolucją nazwał po prostu stworzenie życia na ziemi przez Boga tylko, że na odwrót. Od jednej komórki do mężczyzny a naprawdę było od mężczyzny do jednej komórki.
03-03-2010 14:48 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jeśli to jest żart, to wielu ludzi wierzy w tego typu absurdy, więc nie do końca wypada się śmiać, choć może wypada...
A jeśli to nie jest żart, to idź do lekarza, albo stań się prorokiem, skoro tak dobrze wiesz czego chce (wymyślony dla mnie, dla ciebie nie) bóg. A może sam się za niego uznaj. Wielu to robi i robiło. NIektórzy całkiem nieźle zarabiają, a stająsię też sławni. Każde beknięcie staje się w ich ustach przypowieścią, powtarzaną przez wieki.
03-03-2010 18:58 
 Ocena-5 na 5
ELOELO (-34 punktów)
Pogląd o powstaniu świata bez Stwórcy/Projektanta, jest bez sensu i nie naukowy. Tyle skomplikowanych rzeczy, i taka doskonałość tego wszechświata tego jak wszystko ze sobą współrga, bez Projektanta - Stwórcy jest to niemożliwe.
Ten ogromny wszechświat to nie przypadek- to nie przypadek, że nasz ziemia jest jedynym miejscem nadającym się do życia. To nie przypadek że odległość pomiędzy ZIEMIĄ a SŁOŃCEM czyni ją jedyną planetą gdzie życie może istnieć i obfitować. To nie przypadek, że oś obrotu ziemi jest nachylona pod kątem 23,5 stopni powodując powstawanie 4 pór roku, lub że ziemia obraca się co 24 h dając dzień i noc. To nie przypadek że atmosfera ma odpowiednią grubość i skład by służyć jako filtr dla promieni ultrafioletowych i kosmicznych itd...
03-03-2010 19:23 
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Pogląd o powstaniu świata bez Stwórcy/Projektanta, jest bez sensu i nie naukowy.

Naucz się, czego wymaga się od jakiegokolwiek poglądu, by zasłużył na miano naukowego .

>Tyle skomplikowanych rzeczy, i taka doskonałość tego wszechświata tego jak wszystko ze sobą współrga, bez Projektanta - Stwórcy jest to niemożliwe.

A ten doskonały Projektant - Stwórca jest przecie niemożliwy bez tego, kto jego z kolei zaprojektował, a tamten bez następnego Jeszcze Doskonalszego Projektanta, a tamten bez kolejnego... - urocze .

>Ten ogromny wszechświat to nie przypadek- to nie przypadek, że nasz ziemia jest jedynym miejscem nadającym się do życia. To nie przypadek że odległość pomiędzy ZIEMIĄ a SŁOŃCEM czyni ją jedyną planetą gdzie życie może istnieć i obfitować. To nie przypadek, że oś obrotu ziemi jest nachylona pod kątem 23,5 stopni powodując powstawanie 4 pór roku, lub że ziemia obraca się co 24 h dając dzień i noc. To nie przypadek że atmosfera ma odpowiednią grubość i skład by służyć jako filtr dla promieni ultrafioletowych i kosmicznych itd...

Taaaaak - i to nie przypadek, że oceany są z wody, a nie z betonu, bo Stwórca chciał, by rybki miały w czym pływać... .
03-03-2010 20:04 
 Ocena 9 na 9
Gosia (9452 punktów)

>Naucz się, czego wymaga się od jakiegokolwiek poglądu, by zasłużył na miano naukowego .

Co prawda wypowiedź dotyczy nauczania religii w szkole, ale pewien fragment doskonale tu pasuje:

szkolna katecheza to jeszcze jedna z lekcji, na którą trzeba odrobić zadanie, dzieje apostolskie to jeszcze jeden fragment tekstu, z którego trzeba się nauczyć, kto, gdzie i kiedy, Pismo Święte to jeszcze jeden podręcznik, wciśnięty na biurku między matematykę i język angielski. W ten sposób już na wstępnym etapie kształcenia zaciera się różnicę między sferą wiary a sferą nauki, rozmywa się tę szczątkową intuicję metodologiczną, którą zdolniejsi uczniowie zwykle potrafią sobie wypracować, rozmywa się rozumienie takich terminów jak dowód, przesłanka, wniosek, teoria.* Wyuczony dogmat o Trójcy Świętej formalnie zaczyna funkcjonować w umyśle ucznia tak jak traktat wiedeński - i nie pomogą tutaj zaklęcia teoretyków. Wyrastają młodzi ludzie, którzy za ministrem Orzechowskim będą powtarzać, że teoria ewolucji jest tylko teorią, a nie faktem naukowym i stawiać ją na jednej płaszczyźnie metodologicznej z Księgą Rodzaju.

* podkreślenie moje

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
03-03-2010 20:06 
 Ocena 2 na 2
i.czaplicka (5782 punktów)
Rybki w wodzie? Herezja.
04-03-2010 17:50 
 Ocena-4 na 4
ELOELO (-34 punktów)
>Naucz się, czego wymaga się od jakiegokolwiek poglądu, by zasłużył na miano naukowego .
Naukowe jest to co się da naukowo wytłumaczyć, a nie teorie które się w rzeczywistości nie sprawdzają
>A ten doskonały Projektant - Stwórca jest przecie niemożliwy bez tego, kto jego z kolei zaprojektował, a tamten bez następnego Jeszcze Doskonalszego Projektanta, a tamten bez kolejnego... - urocze .
Jego nikt nie musiał projektować bo jest doskonały sam w sobie, po za tym jest po za czasem, materią i przestrzenią dlatego go to nie dotyczy (powstawanie)
>Taaaaak - i to nie przypadek, że oceany są z wody, a nie z betonu, bo Stwórca chciał, by rybki miały w czym pływać... .
>
To nie przypadek że ludzki mózg jest lepszy od najlepszych komputerów świata (120 bilionów połączeń w ludzkim mózgu). Wyobrażmy sobie że inteligentny człoweiek nie jest w stanie stworzyć lepszego komputera od ludzkiego mózgu. Czyżby przypadek był bardziej inteligentny od człowieka. Coś doskonalszego mogła zrobić najwyższa inteligencja- Bóg, któremu człowiek nie jest w stanie dorównać. Jeśli stworzą coś lepszego od ludzkiego mózgu to pogadamy. Ale wszystkie dowody wiary i naukowe wskazują na Boga!

Na początku XXw. ewolucjoniści zapewniali, że posiadamy więcej niż 80 organów, stanowiących bezużyteczne, szczątkowe relikty naszej ewolucyjnej przeszłości. Jednak stopniowo odkrywano ich funkcje, aż nie mal nie został żaden organ, który można by uznać za bezużyteczny.
OTO NA CZYM POLEGA DOSKONAŁOŚĆ? DOSKONAŁOŚĆ STWÓRCY I STWORZENIA!
05-03-2010 18:20 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Naucz się, czego wymaga się od jakiegokolwiek poglądu, by zasłużył na miano naukowego .
>Naukowe jest to co się da naukowo wytłumaczyć,

Rozumiesz dlaczego to, co napisałeś, poczytuję za objaw debilizmu, czy mam Ci to szczegółowo tłumaczyć?

>a nie teorie które się w rzeczywistości nie sprawdzają

Jak wyżej.

>>A ten doskonały Projektant - Stwórca jest przecie niemożliwy bez tego, kto jego z kolei zaprojektował, a tamten bez następnego Jeszcze Doskonalszego Projektanta, a tamten bez kolejnego... - urocze .
>Jego nikt nie musiał projektować bo jest doskonały sam w sobie, po za tym jest po za czasem, materią i przestrzenią dlatego go to nie dotyczy (powstawanie)

Tak oto "logicznie" udowodniłeś, że Twojego Boga logika dotyczyć nie musi, bo tak chcesz. I na tym opiera się jego "istnienie".
Innymi słowy: "logicznie" wychodzi Ci, że chuj=żaba=młotek=Bóg=tramwaj=nic, bo tak. Albo nie.
W porządku .
Też Ci zgłoszę parę postulatów logiką się nie krępujących.
Zastanów się, czy naprawdę tego chcesz.

>To nie przypadek że ludzki mózg jest lepszy od najlepszych komputerów świata (120 bilionów połączeń w ludzkim mózgu).

Akurat Twojego to nie dotyczy... .

>Wyobrażmy sobie że inteligentny człoweiek nie jest w stanie stworzyć lepszego komputera od ludzkiego mózgu. Czyżby przypadek był bardziej inteligentny od człowieka.

Nieszczęsny. Zapoznaj się z pojęciem doboru naturalnego. Być może, gdy te Twoje 3 szare na krzyż mocno wysilisz, dostrzeżesz różnicę między doborem naturalnym a przypadkiem. Do tego czasu nie mamy o czym rozmawiać.

>Coś doskonalszego mogła zrobić najwyższa inteligencja- Bóg, któremu człowiek nie jest w stanie dorównać.

Ty nie jesteś w stanie dorównać nawet paprotce.

> Jeśli stworzą coś lepszego od ludzkiego mózgu to pogadamy.

Łaskawca!!!

>Ale wszystkie dowody wiary i naukowe wskazują na Boga!

Żadne dowody naukowe nie wskazują i nigdy nie będą wskazywać na Boga z prostego powodu - pojęcie Boga nie jest skorelowane z żadnym naukowo akceptowalnym kryterium prawdy.
Co do "dowodów wiary" - rozumiem, że chodzi o to, że "pod naciskiem księdza mi się w główce ujebało"?

>OTO NA CZYM POLEGA DOSKONAŁOŚĆ? DOSKONAŁOŚĆ STWÓRCY I STWORZENIA!

Czytając wypluwki takiego stworzenia jak Ty, trudno mieć wątpliwości, że - przynajmniej w tym konkretnym wypadku - Stwórca katastrofalnie nawalił.
03-03-2010 19:25 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Pogląd o powstaniu świata bez Stwórcy/Projektanta, jest bez sensu i nie naukowy. Tyle skomplikowanych rzeczy, i taka doskonałość tego wszechświata tego jak wszystko ze sobą współrga, bez Projektanta - Stwórcy jest to niemożliwe.

A na czym polega ta doskonałość?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
03-03-2010 19:55 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>A na czym polega ta doskonałość?
Jest doskonale wiadome, że Bóg, jako Doskonałość Doskonała, mógł stworzyć jedynie doskonale doskonały świat.

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
05-03-2010 19:57 
 Ocena 9 na 9
Ignorancja (4718 punktów)
>Pogląd o powstaniu świata bez Stwórcy/Projektanta, jest bez sensu i nie naukowy. Tyle skomplikowanych rzeczy, i taka doskonałość tego wszechświata tego jak wszystko ze sobą współrga, bez Projektanta - Stwórcy jest to niemożliwe.

Gdybys oprócz świętych ksiąg w oprawie z zachwytów nad trelami ptaszków wiosennym porankiem poczytał coś innego dostrzegł byś zgrzyty we współgraniu.
Proces kształtowania się męskich jąder w obrębie jamy ciała, będący spadkiem po zimnokrwistych przodkach, skutkuje u mężczyzn skłonnością do przepukliny pachwinowej.
Jest ona wynikiem osłabienia tegoż miejsca w trakcie schodzenia jąder do moszny kanałami pachwinowymi. Zbędny mechanizm w przypadku zaprojektowania gotowego od "a" do "zet" Adama przez stwórcę pana. Za to niezbędny z punktu widzenia ewolucyjnego rozwoju, w trakcie którego nastąpił wymóg przesunięcia jąder na zewnątrz ciała, by je "ochłodzić", albowiem plemnikom,a co za tym idzie przedłużeniu gatunku ciepłota nie sprzyja.
Jak już na drodze powolnych zmian się to dokonało taki wesołek jak Ty może wpadać w zachwyt nad doskonałością dopasowania i przypisywać w swej niewiedzy o towarzyszących dopasowaniu zgrzytom zasługi stwórcy panu.

>lub że ziemia obraca się co 24 h dając dzień i noc.

:D
380 mln lat temu doba wynosiła raptem ok. 22 godz
Jaki przypadek sprawił, że Ziemia matka na przestrzeni milionów lat spowolniła swój obrót wokół własnej osi?
Co ja wyhamowuje? Kciuk, czy palec wskazujący stwórcy pana?
I jaki boski zamysł kryje się za tym



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Eliath (1441 punktów)
>I jaki boski zamysł kryje się za tym ?

to akurat proste, to taka zmyłka, żeby odsiać ateistyczny plew od Jedynie Godnych...

cFaniak z tego sTFUrcy

Rzeczywistość jest kłamstwem
05-03-2010 21:53 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
(...)
>Jak już na drodze powolnych zmian się to dokonało taki wesołek jak Ty może wpadać w zachwyt nad doskonałością dopasowania i przypisywać w swej niewiedzy o towarzyszących dopasowaniu zgrzytom zasługi stwórcy panu.
Tak między Bogiem, a prawdą, jak mawiała moja babcia, cały rozwój płodu, nie tylko ludzkiego, od etapu zygoty i blastuli "cytuje" ewolucję wszystkich przodków. Bo tak ma w genach zapamiętane.
Co, oczywiście, żadnym argumentem na rzecz ewolucji nie jest.
Ewentulanie może być dowodem na to, jak tytaniczną pracę wykonał Wielki Architekt.

>>lub że ziemia obraca się co 24 h dając dzień i noc.
>:D
>380 mln lat temu doba wynosiła raptem ok. 22 godz
>Jaki przypadek sprawił, że Ziemia matka na przestrzeni milionów lat spowolniła swój obrót wokół własnej osi?(...)
380 mln lat temu doba nie mogła wynosić ok. 22 godzin, bo nie było ani Ziemi, ani doby, ani nawet jeszcze Duch nie unosił się nad wodami i nie wydzielił Pan światła z mroku.

Tak tylko przypominam...
05-03-2010 23:21 
 Ocena 2 na 2
Ignorancja (4718 punktów)

>>>lub że ziemia obraca się co 24 h dając dzień i noc.
>>:D
>>380 mln lat temu doba wynosiła raptem ok. 22 godz
>>Jaki przypadek sprawił, że Ziemia matka na przestrzeni milionów lat spowolniła swój obrót wokół własnej osi?(...)
>380 mln lat temu doba nie mogła wynosić ok. 22 godzin, bo nie było ani Ziemi, ani doby, ani nawet jeszcze Duch nie unosił się nad wodami i nie wydzielił Pan światła z mroku.
>Tak tylko przypominam...

Mea culpa. Zapomniałam, że ona tylko około sześciu tys. wiosen sobie liczy.
Nic nie mam na usprawiedliwienie mej niewybaczalnej ignorancji (poza jakże słusznym nickiem).
Posypie sobie głowę popiołem i kostur uchwycę pielgrzymi, do ziemi świętej pieszo się udam ... może mi wybaczone zostanie.




Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
12-03-2010 18:22 
 Ocena-2 na 2
ELOELO (-34 punktów)
>Gdybys oprócz świętych ksiąg w oprawie z zachwytów nad trelami ptaszków wiosennym porankiem poczytał coś innego dostrzegł byś zgrzyty we współgraniu.
Trele morele jest naprawdę piękne
>Jak już na drodze powolnych zmian się to dokonało taki wesołek jak Ty może wpadać w zachwyt nad doskonałością dopasowania i przypisywać w swej niewiedzy o towarzyszących dopasowaniu zgrzytom zasługi stwórcy panu.
Tylko że Biblia to bardzo prosto wyjaśnia. Bóg stworzył doskonały świat ale Adam przez swój grzech wszystko zepsuł. Biblia mówi że grzech wszedł na świat a przez grzech śmierć. A skoro śmierć to ze śmiercią choroby i wady. Ale to co Boże to doskonałe. Dlatego też Bóg posłał Syna jednorodzonego Jezusa, aby przyszedł i ratował świat od zagłady i przed śmiercią dając nowe życie i życie wieczne. (Poczytaj w I Koryntian)
>380 mln lat temu doba wynosiła raptem ok. 22 godz
Jakieś dowody?????
>
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.

Możesz jaśniej?
12-03-2010 20:20 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)

>Tylko że Biblia to bardzo prosto wyjaśnia. Bóg stworzył doskonały świat ale Adam przez swój grzech wszystko zepsuł. Biblia mówi że grzech wszedł na świat a przez grzech śmierć. A skoro śmierć to ze śmiercią choroby i wady. Ale to co Boże to doskonałe. Dlatego też Bóg posłał Syna jednorodzonego Jezusa, aby przyszedł i ratował świat od zagłady i przed śmiercią dając nowe życie i życie wieczne. (Poczytaj w I Koryntian)(El...cos tam)

Taa, biblia wyjasnia wiele rzeczy, tylko że nie przystają one do rzeczywistości (patrz rdz. 1 Genesis i zjawisko choćby fotosyntezy). Ale nie o tym chciałam.
Co tam, wybacz grubiaństwo, p*****lisz?
Chyba bozia najpierw zbudowała Adama? Anatomicznie ma sie rozumieć. A potem zżarli jabłko?
Więc pierdoły o grzechu pierworodnym nie leżą w kontekście dyskusji.
Ty chrzanisz o wyjasnieniach niedogodności świata, na jakie Adam podobno siebie skazał. Na marginesie. Gdybys uważniej i ze zrozumieniem czytał biblie, dostrzegłbyś, iż to nie Adam był winny, a jedynie bozia cierpiała na podwyższony poziom złośliwej manipulacji.
Swoiste ADHD.
Wracając do anatomii. Usiłujesz mnie przekonać, że Adam na początku miał jajka od razu na zewnątrz, a po zeżarciu jabłka jego potomkom cofnęły sie w fazie ich (jajek) kształtowania do jamy brzusznej?
No biblia nic o tym nie prawi ... a to chyba ważny szczegół. Osobiście wolę, gdy sa na zewnątrz. Jest sie czym pobawić.

>>380 mln lat temu doba wynosiła raptem ok. 22 godz (ja)
>Jakieś dowody????? (i interlokutor)

Dowody są. Tylko osobniki Twego pokroju nie przyjmują ich do wiadomości.
Praca Johna Wellsa (Cornell University) nad kopalnymi koralami.
A gdyby przyszło Tobie do główki kwestionować wiek Ziemi to nadmieniam, że obecne zaawansowanie techniczne (satelity okołoziemskie) pozwalają na obserwowanie czegos takiego jak dryf kontynentów (wcześniej będący jedynie teorią). Na tej podstawie zyskano dowód na wzmiankowany wiek Ziemi, znacznie dłuższy aniżeli chcieliby biblijni entuzjaści.

>>
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.(mój doskonały wniosek)

>Możesz jaśniej? (i ten sam co wyżej cytowany)

Wrzuć sobie tę frazę w funkcję: szukaj. Wyskoczy Ci mój post z watku "Spór (a)teologiczny z Teresą".



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Ignorancja (4718 punktów)
>Ateiści twierdzą, że życie powstało przypadkiem.
Nic takiego nie twierdzą. Natomiast elementem ewolucji, obok ukierunkowanego warunkami środowiska mechanizmu dostosowawczego (wyczerpującego niejako znamiona nieprzypadkowości), by przetrwać znany jest także element przypadkowości. Ok. 90% gatunków wymiera. Gdyby ten los przed milionami lat (w kambrze) spotkał Pikaia gracilens - adieu kręgowce.

Czy zostało eksperymentalnie udowodnione, że z
>materii nieozywionej może powstać żywa komórka zdolna do rozmnażania?

Oszczędź sobie wstydu i nim zaczniesz dalej wyrzygiwać publicznie swe niedouczenie zapoznaj się choc pobieżnie z pracami nad biogenezą.
Nie pisałbyś wtedy takich idiotyzmów.
Z materii nieożywionej (a dokładnie ze związków nieorganicznych lub nawet głębiej sięgając z samych pierwiastków) nie powstaje spontanicznie żadna żywa komórka. Z tejże powstają na początku związki organiczne, potrzebne do budowy reprodukującego się życia.
Zostało juz takie doświadczenie przeprowadzone. Poszukaj sobie o nim danych (eksperyment Stanleya Millera), naukowcu.
I choć zarzucono mu pewne niedociągnięcia to ostatnie badania potwierdzają, że jest takie miejsce w pewnej przestrzeni, gdzie istnieją odpowiednie warunki do zainicjowania efektywnej biogenezy.
W pracach nad potwierdzeniem tej hipotezy wyobraź sobie mają nawet spory wkład polscy naukowcy. I to skuteczny. Być może jest kwestia najbliższego czasu odkrycie w owej przestrzeni niezbędnych klocków (np. aminokwasów) dla możliwości zapoczątkowania budowy białek. Naturalnie, jesli się to stanie natychmiast podniosą się głosy kto tam umieścił klocki. Ani chybi stwórca pan.
I jeszcze drobna podpowiedź, bys sie nie zmęczył zanadto poszukiwaniem ważnej igły w stogu kreacjonistycznego siana.
Dziadek Hoyle miał nosa.

Qrwa naprawdę podziwiam tych forumowiczów, którzy starają się rozplątywać ten gordyjski węzeł upleciony z infantylnych sformułowań.
Choćby odrobina minimalnej, w pigułce precyzji wyrażeń.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
rexus (2343 punktów)
Źle trafiłeś, ateiści nie mają pojęcia jak powstał świat. Ba, znakomita większość ateistów przyznaje się bez bicia, że nie wie, jak doszło do BB.
Problem z ludźmi wierzącymi w wielkiego architekta kosmosu boga, bierze się z zupełnie bezzasadnego założenia że istnienie musi mieć jakiś sens.
Operowanie zaś wyobraźnią w kategoriach przyczynowo skutkowych, zmusza do tworzenia modeli typu- świat pływa na siedmiu krokodylach, które leżą na 4 słoniach... A kto stworzył boga? Hmm, bóg jest taki cwany że istniał zawsze. Co, on ten bóg w takim razie robił przed stworzeniem świata? Obcował z nicością?
a)Bóg jest bez sensu.
b)Świat jest bez sensu.
To ich wspólne cechy, ale który jest naprawdę bez sensu?
Istnienie nie ma wyboru, istnieje z konieczności. Jak sobie wyobrażasz nicość?
Dla mnie nicość jest całkowicie bezsensu, dlatego jest coś.
Abdu (1208 punktów)
Zacytuję najpierw końcówkę:

>Nie rozumiem dlaczego ten brak eksperymentalnych dowodów nie przeszkadza wielu ateistom z całym
>przekonaniem twierdzić, że to wsystko jest już udowodnione i pewne.


Osobiście nie spotkałem żadnego, który by tak twierdził ("że to wsystko jest już udowodnione i pewne"). Wręcz przeciwnie, dociekają.

Zobaczmy, czego tak dociekają:

>Ateiści twierdzą, że świat powstał z Wielkiego Wybuchu.

Astrofizycy już bardziej, wśród których jest wielu religijnych (co nie przestaje mnie zadziwiać). I owszem, wielu nie ma wątpliwości co do prawdziwości wielkiego wybuchu i według nich do wyjaśnienia pozostają pewne szczegóły. Inni mają poważne wątpliwości.

Jak to w nauce zresztą. To nieustanna wojna między koncepcjami, w której bronią są fakt, dowód, rozumowanie, logika etc.

>Czy ktoś tutaj zna tekst powaznego naukowca, który opisał jak nauka wyobraża sobie spontaniczne powstawanie takich obiektów?

Nie znam, bom nie astrofizyk. Czy to ma znaczenie?

Nie znam też tekstu poważnego naukowca o penicylinie, ale żyję dzięki niej.

>Ateiści twierdzą, że życie powstało przypadkiem. Czy zostało eksperymentalnie udowodnione, że z
>materii nieozywionej może powstać żywa komórka zdolna do rozmnażania?

Większość biologów, wśród których jest wielu teistów, tak właśnie twierdzi, bo ta właśnie teza jest najbardziej uprawdopodobniona - tak bardzo, że nie ma w tej chwil w nauce zagrażającego jej konkurenta. Taki oczywiście może się pojawić, a jeśli przyprowadzi ze sobą dowód, wkrótce wszyscy zapomną o wcześniejszej, błędnej tezie.

Jak to w nauce zresztą. Czy dziś ktoś się poważnie zajmuje teorią eteru? Nie. Dlaczego? Bo pojawił się niezbity dowód, że eter był teorią błędną, więc się nauka zajęła czymś bardziej rzeczowym.

O ile wiem nie odtworzono procesu powstawania życia w laboratorium.

>Ateiści twierdzą, że człowiek wyewoluował z małpy bez żadnej ingerenji istot wyższych -
>spontanicznie. Czy został przeprowadzony eksperyment dowodzący, że to jest możliwe?

Jak już powiedziano, człowiek nie "wyewoluował z małpy" - ale rozumiem, że to taki skrót myślowy (drażniłby mniej, gdyby nie przypominał tak bardzo propagandowych tekstów w rodzaju "czy chcesz, aby Twoim dziadkiem był szympans?").

Nie przeprowadzono eksperymentu, w którym wsadem była małpa, a a wynikiem człowiek.

Zaobserwowano natomiast ewolucję w działaniu na wielu gatunkach, jak choćby na kolibrach, i tych... ziębach?, na rozmaitych owadach. Ponadto bezmiar dowodów, nie tylko eksperymentalnych, jest przytłaczający - weź przeczytaj jakąś książkę na ten temat poważnego naukowca, tu akurat nie trzeba daleko szukać, choćby najnwsza Richarda Dawkinsa (sam jeszcze nie czytałem), biblioteczka link po lewej.

Dygresyjka: Nikt nie twierdzi, że odbyło się to bez ingerencji istot wyższych - środowisko życia gatunku ma kluczową rolę w kształtowaniu go w procesie ewolucji, a w naszym środowisku istot wyższych było co niemiara, jak choćby mamuty.

>Wiem, że wymagam wiele, ale to nie jest niczyja wina.

Hmm..? Znaczy, nie Twoja? Lenistwo w genach po matce?

>O ile mi wiadomo żadne z tych fundamentalnych założeń ateistów nie zostało udowodnione.

Nieprawda. Patrz o ewolucji wyżej.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365