Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ekspresja potrzeb społeczeństwa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
23-03-2010 14:02sceptymucha (moderator, 11470 punktów)Ekspresja potrzeb społeczeństwa
Ocena 9 na 9
Witam!
Dopadła mnie z nagła dziwna myśl. Mianowicie, jestem częścią demokratycznego społeczeństwa i od czasu do czasu mam ochotę powiedzieć głośno, jak chciałbym, by to społeczeństwo wyglądało. Więcej, czasem mam ochotę działać, by zmienić świat na "lepsze" (przynajmniej według mnie lepsze).
W prostej drodze prowadzi to do polityki. I tu dopada mnie wielkie zdziwienie- przestrzeń publiczna w polityce jest rozparcelowana i zajęta przez kilka głównych partii. Kwestie dla mnie kluczowe i ważne są dla tych partii trzeciorzędne albo i czwartorzędne. Dodatkowo są tak niejasno sformułowane, że właściwie wyrażają i częściowo mój pogląd i częściowo mego przeciwnika. To sprawia, że nawet w razie wygranej z ważnych dla mnie osobiście kwestii wyjdzie duupa!
Dlaczego ludzie nie tworzą własnych partii czy partyjek politycznych- przecież mogliby w ten sposób wywierać presje na większe partie choćby "cedując swoje głosy"- poparcie w ramach zawartych pisemnych ustaleń na realizację określonych celów po wyborach? Dziś jest duupa- nikt nikogo nie rozsądzi, bo wszyscy kłamią.
Wracając do pytania: dlaczego nie ma wielu partii politycznych?
Oto moje próby odpowiedzi:
1. Bo polityka dziś jest zawodem.
Jest jak kler dla laickiej części kościoła- żyje na innych warunkach i w innym świecie czerpiąc zyski z "upupiania" wiernopoddanych.
2. Bo partia przyjęła model firmy- rolę w niej grają pieniądze.
A przecież można sobie wyobrazić "partię internetową"- grono ludzi poświęcające raz w tygodniu godzinkę czasu na polityczne rozmowy w necie i godzinkę na "polityczną pracę" w swoim środowisku.
De facto nie potrzeba wielkich środków finansowych by tak funkcjonować. Ważniejszy jest czas. Co więcej nagrodą jest czas emisyjny zagwarantowany przez ordynacje wyborczą przed wyborami. Przecież prawdziwą wolność słowa mamy nie wtedy, gdy mamy prawo do wypowiedzi, ale wtedy, gdy realnie możemy się wypowiedzieć.
3. Bo uważamy, że nie da się robić polityki czystszej niż jest teraz.
Skreśliliśmy sami siebie i nic nam nie pomoże, nawet choćby przyszła szansa i ugryzła nas w duppę nie ruszymy się i będzie po nas.

System partyjny w Polsce promuje partię, które na siebie zarabiają, a nie te, które spełniają obietnice wyborcze. Nie wyjdziemy z tego bagna dopóki nie zrobimy partii inaczej- do tego trzeba tylko dwóch godzin wolnego czasu w tygodniu i chęci.

Co Wy na to?

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Godlewski (249 punktów)
Mnie podobnie zawsze zastanawiało dlaczego jest tak mało opcji politycznych. Przekłada się to nawet na codzienną rozmowę, która schodzi na tematy polityczne. Jeśli ktoś głośno wypowie swoje poglądy, w oderwaniu od jakiegoś konkretnej opcji, to i tak automatycznie zostanie zakwalifikowany: prawicowiec, lewicowiec, liberał. Przecież ten podział nawet nie zaczyna szeregu możliwych rozwiązań politycznych. Rozumiem, że jest to tradycyjny podział z ze swoją szlachetną historią, ale czasy się zmieniają i trwanie przy zastygłych opisach tylko zaciemnia dyskusje.
23-03-2010 16:06 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
A jednak jesteśmy skutecznie odstraszani od polityki i koniec końców lądujemy w tym podziale. Jakbyśmy mieli w głowach, że nie można inaczej.

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Celtyk (3337 punktów)
>Wracając do pytania: dlaczego nie ma wielu partii politycznych?
>Oto moje próby odpowiedzi: [...]
Z tezami 1 i 2 zgadzam się, co do trzeciej mam chyba inne zdanie. Wiele osób narzeka na "czystość" aktualnej polityk, ale jednocześnie brak im odwagi społecznej i wiary w siebie aby podjąć próbę zmian w kierunku, który faktycznie uważają za lepszy.

>System partyjny w Polsce promuje partię, które na siebie zarabiają, a nie te, które spełniają obietnice wyborcze.
W końcu mamy kapitalizm, a nie socjalizm . . .
>Nie wyjdziemy z tego bagna dopóki nie zrobimy partii inaczej- do tego trzeba tylko dwóch godzin wolnego czasu w tygodniu i chęci.
Ciekawy pomysł, ale ma pewne wady - wszyscy aktywni członkowie powinni mieć stały dostęp do netu (przynajmniej zalecane jest takie rozwiązanie), do tego powinni potrafić w miarę sprawnie obsługiwać PC. Niby jest to proste, powszechne itp., ale rzeczywistość nie jest aż taka piękna szczególnie na prowincji

>Co Wy na to?
Pomysł jest innowacyjny przynajmniej od strony organizacyjnej samej partii. Jednak aby osiągnąć faktyczny wpływ na polityczną rzeczywistość niestety należy przekroczyć próg wyborczy 5%. Bez tego partia się nie liczy na naszej scenie politycznej. Na potwierdzenie tej tezy przytoczę losy Samoobrony i LPR'u. W momencie zniknięcia z Parlamentu przestali się liczyć w polityce. Jedynie ich liderowie (Giertych i Lepper) pojawiają się w mediach jak komety na niebie
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
23-03-2010 16:21 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Wracając do pytania: dlaczego nie ma wielu partii politycznych?
>>Oto moje próby odpowiedzi: [...]
>Z tezami 1 i 2 zgadzam się, co do trzeciej mam chyba inne zdanie. Wiele osób narzeka na "czystość" aktualnej polityki, ale jednocześnie brak im odwagi społecznej i wiary w siebie aby podjąć próbę zmian w kierunku, który faktycznie uważają za lepszy.
Brak czystości polityki odstrasza ich od polityki. Super sztuczka socjologiczna.

>>System partyjny w Polsce promuje partię, które na siebie zarabiają, a nie te, które spełniają obietnice wyborcze.
>W końcu mamy kapitalizm, a nie socjalizm . . .
Partia nie powinna mieć na pierwszym miejscu założenia: We are here for profit.

>>Nie wyjdziemy z tego bagna dopóki nie zrobimy partii inaczej- do tego trzeba tylko dwóch godzin wolnego czasu w tygodniu i chęci.
>Ciekawy pomysł, ale ma pewne wady - wszyscy aktywni członkowie powinni mieć stały dostęp do netu (przynajmniej zalecane jest takie rozwiązanie), do tego powinni potrafić w miarę sprawnie obsługiwać PC. Niby jest to proste, powszechne itp., ale rzeczywistość nie jest aż taka piękna szczególnie na prowincji
Wcale nie. Czasem wystarczy świadomość, że istnieje inna opcja polityczna. Partia jest po to, by można było na nią zagłosować- niekoniecznie musi być w niej mnóstwo ludzi.

>>Co Wy na to?
>Pomysł jest innowacyjny przynajmniej od strony organizacyjnej samej partii. Jednak aby osiągnąć faktyczny wpływ na polityczną rzeczywistość niestety należy przekroczyć próg wyborczy 5%. Bez tego partia się nie liczy na naszej scenie politycznej. Na potwierdzenie tej tezy przytoczę losy Samoobrony i LPR'u. W momencie zniknięcia z Parlamentu przestali się liczyć w polityce. Jedynie ich liderowie (Giertych i Lepper) pojawiają się w mediach jak komety na niebie
Faktyczny wpływ na politykę ma nawet Rydzyk, a przecież nikt na niego nie głosuje- za to można usłyszeć jego głos w przestrzeni publicznej, a wiele osób nawet się w ten głos wsłuchuje.
Zupełnie nie chciałbym tworzyć partii, żeby "ręcznie" rządzić- chciałbym ją tworzyć, by słyszano moje poglądy. Myśląc o rządzeniu wpadasz w pułapkę istniejącego układu- skończy się na tym, że będziesz ich straszył i błagał, by byli lepsi, bo przecież oni rządzą, a to jest "łatwiejsze" niż przebijanie się przez nich. Inna sprawa, że niewiele daje.

Nie zależy mi na progu 5%- zależy na tym, by się wypowiedzieć i ogarnąć ludzi, którzy myślą podobnie do mnie. Jakbym nie patrzył, z której strony nie spoglądał, czuje się oszukany przez ten układ polityczny.

Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Celtyk (3337 punktów)
>Brak czystości polityki odstrasza ich od polityki. Super sztuczka socjologiczna.
   Zgadza się. Niestety, ale narzędzia manipulacji społecznej są coraz bardziej wyrafinowane. Odnoszę czasem wrażenie, że spora grupa ludzi daje się złapać w te socjologiczne sztuczki

>Partia nie powinna mieć na pierwszym miejscu założenia: We are here for profit.
Czego nie powinna i czego oficjalnie nie ma a jak faktycznie działa to zupełnie inne sprawy. Papier zniesie wszystko, a codzienność pokazuje rzeczywiste cele, które nie tylko Tobie podnoszą ciśnienie.

>Wcale nie. Czasem wystarczy świadomość, że istnieje inna opcja polityczna. Partia jest po to, by można było na nią zagłosować- niekoniecznie musi być w niej mnóstwo ludzi.
   Osobiście nie posądzam naszej sceny politycznej o tak wizjonerskie podejście do rządzenia.

>Zupełnie nie chciałbym tworzyć partii, żeby "ręcznie" rządzić- chciałbym ją tworzyć, by słyszano moje poglądy.
   Lepszym narzędziem jest własne TV lub radio czego przykład jest przytoczony przez Ciebie Rydzyk i jeszcze zarobić można ...

>Nie zależy mi na progu 5%- zależy na tym, by się wypowiedzieć i ogarnąć ludzi, którzy myślą podobnie do mnie.
Do tego faktycznie nie trzeba partii.
>Jakbym nie patrzył, z której strony nie spoglądał, czuje się oszukany przez ten układ polityczny.
Niestety
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Brak czystości polityki odstrasza ich od polityki. Super sztuczka socjologiczna.
>   Zgadza się. Niestety, ale narzędzia manipulacji społecznej są coraz bardziej wyrafinowane. Odnoszę czasem wrażenie, że spora grupa ludzi daje się złapać w te socjologiczne sztuczki
Jak z tym walczyć?

>>Partia nie powinna mieć na pierwszym miejscu założenia: We are here for profit.
>Czego nie powinna i czego oficjalnie nie ma a jak faktycznie działa to zupełnie inne sprawy. Papier zniesie wszystko, a codzienność pokazuje rzeczywiste cele, które nie tylko Tobie podnoszą ciśnienie.
Mówmy głośno o ich rzeczywistych celach- jak je widać z ich działań!

>>Wcale nie. Czasem wystarczy świadomość, że istnieje inna opcja polityczna. Partia jest po to, by można było na nią zagłosować- niekoniecznie musi być w niej mnóstwo ludzi.
>   Osobiście nie posądzam naszej sceny politycznej o tak wizjonerskie podejście do rządzenia.
To stwórzmy scenę z takim podejściem.

>>Zupełnie nie chciałbym tworzyć partii, żeby "ręcznie" rządzić- chciałbym ją tworzyć, by słyszano moje poglądy.
>   Lepszym narzędziem jest własne TV lub radio czego przykład jest przytoczony przez Ciebie Rydzyk i jeszcze zarobić można ...
Nie mam na to pieniędzy.

>>Nie zależy mi na progu 5%- zależy na tym, by się wypowiedzieć i ogarnąć ludzi, którzy myślą podobnie do mnie.
>Do tego faktycznie nie trzeba partii.
Wypowiedzieć by mnie słyszano- nie stać mnie na czas antenowy, a partia ma go za darmo przed wyborami.

>>Jakbym nie patrzył, z której strony nie spoglądał, czuje się oszukany przez ten układ polityczny.
>Niestety
Więc chce to zmienić.

Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
24-03-2010 12:40 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Nie zależy mi na progu 5%- zależy na tym, by się wypowiedzieć i ogarnąć ludzi, którzy myślą podobnie do mnie.

Jedno z drugim się wiąże. Przecież wypowiadasz się na forum i widzisz oddźwięk ludzi myślących podobnie.
Chyba, że ma to być troszkę większy oddźwięk. Tak chciał JKM (abstrahuję tu od sensowności jego poglądów) więc założył 20 lat temu małą partyjkę UPR. Chciał zwrócić uwagę na palący problem braku wolności i nadmiaru socjalizmu (rozumianego wąsko jako nadmierna, bezmyślna lub niesprawiedliwa redystrybucja dochodu narodowego). Bez wchodzenia w kwestie obyczajowe, religijne itd. , które uważał za drugorzędne (przypominam, że zawsze postulował m.in. pełny rozdział kościołów od państwa). Ale padł ofiarą progu wyborczego i ogłupiającej propagandy o "marnowaniu głosów". Opiniotwórcze media wmówiły Polakom, że lepiej oddać głos na partię większą, choć nie popiera się jej poglądów.
Nie przekroczył więc magicznych 5% i dlatego nie ma dostępu do kluczowych mediów, a tylko tam można skutecznie głosić swoje poglądy ...
placownik (17853 punktów)

>Co Wy na to?

   Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek spróbować zorganizować kilkudziesięcioosobową, niejednorodną (wiekowo, zawodowo, światopoglądowo) grupę do działania w dowolnej sprawie?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Co Wy na to?
>   Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek spróbować zorganizować kilkudziesięcioosobową, niejednorodną (wiekowo, zawodowo, światopoglądowo) grupę do działania w dowolnej sprawie?
Nie.
Za to zauważam, że ludzie "działający" na różnego typu portalach (np. Portal Pisarski) mają tendencje do organizowania się- o ile to organizowanie się nie wywraca im do góry nogami normalnego życia. Pomyślałem- dlaczego nie bazować na tym?
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
23-03-2010 18:32 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Za to zauważam, że ludzie "działający" na różnego typu portalach (np. Portal Pisarski) mają tendencje do organizowania się- o ile to organizowanie się nie wywraca im do góry nogami normalnego życia. Pomyślałem- dlaczego nie bazować na tym?

   To chyba nie jest dobry przykład. Nie znam tego portalu, ale domyślam się, że gromadzi osoby, które łączy wspólne zainteresowanie, ale nie łączy wspólny cel, poza może sprawnym funkcjonowaniem samego portalu.

   A cel jest niezwykle istotny. Osoba/osoby organizujące daną grupę dla osiągnięcia jakiegoś celu muszą posiadać swego rodzaju charyzmę, a także umiejętność zawierania kompromisów, co jest cechą niezwykle rzadką. Kompromisy są niezbędne aby uzgodnić sposoby osiągania celu a często także aby ustalić podział zadań pomiędzy członkami grupy, satysfakcjonujący dla wszystkich i dobrze rokujący dla powodzenia przedsięwzięcia. Grupa która osiągnęła swój cel to prawdziwy społeczny majątek zwiększający coś co jest nazywane kapitałem społecznym. Grupa po osiągnięciu celu może się rozpaść, ale jej członkowie wiedzą już, że można. To nie do przecenienia!

   Takich grup mamy ciągle jeszcze przeraźliwie mało. W miarę jak ich ilość będzie rosła, rosnąć będą szanse na powstanie jakiejś nowej, w miarę liczącej się partii. Według mnie taką partią mają szansę zbudować tzw. zieloni. O ile nie zeżrą ich wzajemne animozje.

   A póki co renegocjujmy Konkordat. Jeśli Psyk zaraz tu się dopisze tłumacząc, że to bzdura, będziesz miał naoczny przykład tego, jak ważny jest kompromis.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
23-03-2010 20:51 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Za to zauważam, że ludzie "działający" na różnego typu portalach (np. Portal Pisarski) mają tendencje do organizowania się- o ile to organizowanie się nie wywraca im do góry nogami normalnego życia. Pomyślałem- dlaczego nie bazować na tym?
>   To chyba nie jest dobry przykład. Nie znam tego portalu, ale domyślam się, że gromadzi osoby, które łączy wspólne zainteresowanie, ale nie łączy wspólny cel, poza może sprawnym funkcjonowaniem samego portalu.
Działa to na zasadzie- piszesz tekst i publikujesz, inni go komentują dzięki czemu uzyskujesz informację zwrotną. W ten sposób ludzie nawzajem ludzie poznają swoje charaktery. Wspólnym zainteresowaniem jest pisanie/czytanie.

>   A cel jest niezwykle istotny.
Zatem celem może być wywalczenie sobie przy okazji wyborów czasu antenowego w mediach, by głosić swoje poglądy. Nawet nie muszą to być poglądy jednorodne- byle pokazać, że można politykować inaczej- bez kłamstwa i hipokryzji, na luzie.

>Osoba/osoby organizujące daną grupę dla osiągnięcia jakiegoś celu muszą posiadać swego rodzaju charyzmę, a także umiejętność zawierania kompromisów, co jest cechą niezwykle rzadką. Kompromisy są niezbędne aby uzgodnić sposoby osiągania celu a często także aby ustalić podział zadań pomiędzy członkami grupy, satysfakcjonujący dla wszystkich i dobrze rokujący dla powodzenia przedsięwzięcia.
Cóż- podzielić czas antenowy według ilości zebranych podpisów, bo z nich on wynika. Struktura organizacyjna najluźniejsza, jaka może być- czyli umieszczanie swoich wyników w necie. Także w necie ocena materiałów wyborczych, czy są racjonalne (przy czym nie muszą mieć jednolitych haseł- tylko w zarysie). Może być sekcja humanistyczna, zielona, antyzielona, antyklerykalna- byle argumenty były logiczne i prawdziwe- i jeśli ktoś (grupka ludzi z danego miejsca/miasta) zapracował podpisy to umieszcza swoje materiały.
>Grupa, która osiągnęła swój cel to prawdziwy społeczny majątek zwiększający coś co jest nazywane kapitałem społecznym. Grupa po osiągnięciu celu może się rozpaść, ale jej członkowie wiedzą już, że można. To nie do przecenienia!
Tak!
Próbowałem tak to wymyślać, by uczestnicy ponosili jak najmniejsze obciążenie uczestnictwem, a jednocześnie była szansa na sukces. Flash moby jakoś wychodzą- dowodem filmiki na youtube, zdjęcia i opowieści.

>   Takich grup mamy ciągle jeszcze przeraźliwie mało. W miarę jak ich ilość będzie rosła, rosnąć będą szanse na powstanie jakiejś nowej, w miarę liczącej się partii. Według mnie taką partią mają szansę zbudować tzw. zieloni. O ile nie zeżrą ich wzajemne animozje.
Znaczy się racjonaliści lub "internetowcy" szans nie mają na szybkie ogarnięcie się? Trzeba by spróbować odpowiedzieć dlaczego.

>   A póki co renegocjujmy Konkordat.
Czyli można. Odzew był.
> Jeśli Psyk zaraz tu się dopisze tłumacząc, że to bzdura, będziesz miał naoczny przykład tego, jak ważny jest kompromis.
Nie mam nic przeciwko temu, by Psyk wyraził swoje zdanie. Jeśli uważa, że nie warto brać udziału w akcji zbierania podpisów w celu renegocjacji konkordatu- to w niej najpewniej nie weźmie udziału. Jeśli uzna, że warto albo tylko nie szkodzi, to weźmie udział.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
rexus (2343 punktów)
Po co nam nowy konkordat?
rexus (2343 punktów)
Widzisz, jest problem. Bo choć popieram cię, to jedynie w słowach. Gdyby zaś trzeba było partię organizować i wyrywać głosy,- nie idę na to. Jestem za Monarchią i siebie widziałbym na czele.
Oczywiście nie zabroniłbym funkcjonowania religiom, ale nałożyłbym na nie 70% podatki i prawdziwy reżim fiskalny, identycznie z prostytucją czy dilerką narkotyków. Zyski z tych dziedzin szłyby na rozwój nauki (wyprzedziłbym Japonię w kilka lat).
Nie wiem jak rozgryźć politykę monetarną, ale do tego zatrudniłbym kilku szwajcarskich Żydów, są najlepsi.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Internet to potężne narzędzie- jest szansa, że znajdę dzięki niemu osoby z chęcią do działania w powyższym temacie.
Pozdrawiam


Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
24-03-2010 12:25 
 Ocena 1 na 1
Godlewski (249 punktów)
Pomysł wydaje mi się bardzo ciekawy i z chęcią bym się zaangażował w taką akcję i myślę, że nie tylko ja. Czekam na dalsze kroki w realizacji tego przedsięwzięcia.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Pomysł wydaje mi się bardzo ciekawy i z chęcią bym się zaangażował w taką akcję i myślę, że nie tylko ja. Czekam na dalsze kroki w realizacji tego przedsięwzięcia.
To ja przemyślę, jak to można zrobić.
Na razie chciałem zobaczyć, jaki będzie odzew.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
kognitywista (3391 punktów)
>Oczywiście nie zabroniłbym funkcjonowania religiom, ale nałożyłbym na nie 70% podatki i prawdziwy reżim fiskalny, identycznie z prostytucją czy dilerką narkotyków. Zyski z tych dziedzin szłyby na rozwój nauki (wyprzedziłbym Japonię w kilka lat).
Nie byłoby żadnych wielkich zysków przy 70 % podatku, co udowodnił Arthur Laffer swoja słynną krzywą. Dyskryminowana działalność zeszłaby do podziemia i mielibyśmy państwo policyjne, chcąc egzekwować należny haracz. A koszty utrzymania represyjnego aparatu fiskalnego przewyższyłyby wpływy. Pojawiłyby się uliczne protesty ... większość szykanowanego biznesu uciekłaby za granicę. Klasa polityczna tak kocha fiskalizm (z niego przecież żyje), że gdyby to było takie proste, już dawno by skorzystano z tych rozwiązań.
24-03-2010 12:46 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)
.
>Nie byłoby żadnych wielkich zysków przy 70 % podatku, co udowodnił Arthur Laffer swoja słynną krzywą.

   Niczego takiego nie udowodnił, a tzw. krzywej Laffera nikt nigdy żywej nie widział. Nazywanie krzywą Laffera czegoś, co co najwyżej można by nazwać efektem Lafera, jest nadużyciem mającym przydać temu fragmentowi neoliberalnego dyskursu pozory naukowości.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
kognitywista (3391 punktów)
>   Niczego takiego nie udowodnił, a tzw. krzywej Laffera nikt nigdy żywej nie widział.
Z udowodnieniem chyba przesadziłem. Ale jego genialne spostrzeżenie, że przy 100% podatku wpływy równają się zeru trudno zignorować. Więc najlepiej sfalsyfikować teorię Laffera wykazując, że jest inaczej. Interpolacja w rozsądnych granicach nie jest nadużyciem. Trudno sądzić, że 95% podatek daje większe wpływy niż 50% a dopiero dojście do 100% daje nagły spadek wpływów do zera ...
24-03-2010 13:59 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Ale jego genialne spostrzeżenie, że przy 100% podatku wpływy równają się zeru trudno zignorować.

   Dla Ciebie to jest genialne? Dla mnie zdroworozsądkowe. Podobnie jak to, że podnoszenie stawki podatkowej skutkuje wzrostem wpływów z podatków tylko do pewnej granicy, a po jej przekroczeniu dalszy wzrost stawki daje spadek tych wpływów. Geniuszem byłby ten, kto opracowałby teorię wskazującą choćby tylko gdzie leży ta granica.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Abdu (1208 punktów)
>>   Niczego takiego nie udowodnił, a tzw. krzywej Laffera nikt nigdy żywej nie widział.
>Z udowodnieniem chyba przesadziłem. Ale jego genialne spostrzeżenie, że przy 100% podatku wpływy równają się zeru trudno zignorować. Więc najlepiej sfalsyfikować teorię Laffera wykazując, że jest inaczej. Interpolacja w rozsądnych granicach nie jest nadużyciem. Trudno sądzić, że 95% podatek daje większe wpływy niż 50% a dopiero dojście do 100% daje nagły spadek wpływów do zera ...

Jeśli mamy tylko trzy dane:
- 0% podatku = 0 wpływów (logiczne),
- podatek większy od 0% i mniejszy od 100% daje jakieś wpływy (dowiedzione rzeczywistością),
- podatek 100% = 0 wpływów (hipoteza robocza)
to mamy za mało danych, aby oceniać, czy więcej wpływów przyniesie 50% czy 95% podatku. Co więcej, nieskażona intuicja "w rozsądnych granicach" kazałaby sądzić, że największy przychód będzie gdzieś w okolicach 50%.

Z takich danych żadnych sensownych wniosków się tu nie wyciągnie.
24-03-2010 19:54 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>>   Niczego takiego nie udowodnił, a tzw. krzywej Laffera nikt nigdy żywej nie widział.
>Z udowodnieniem chyba przesadziłem. Ale jego genialne spostrzeżenie, że przy 100% podatku wpływy równają się zeru trudno zignorować.
Nie jego spostrzeżenie tylko wykres narysowany na serwetce w knajpie.
>Więc najlepiej sfalsyfikować teorię Laffera wykazując, że jest inaczej.
Najpierw to trzeba by stworzyć "teorię Laffera" bo ja tylko o koncepcji teoretycznej słyszałem.
>Interpolacja w rozsądnych granicach nie jest nadużyciem. Trudno sądzić, że 95% podatek daje większe wpływy niż 50% a dopiero dojście do 100% daje nagły spadek wpływów do zera ...
Sam na to wpadłeś czy w "teorii Laffera" wyczytałeś ?
rexus (2343 punktów)
Aktualnie, przeciętny Polak płaci blisko 70% podatków i przyrost PKB jest o dziwo.
Normalnie podatki za wszelką inną pożyteczną działalność byłyby niskie, około 10%.
I tak to niskie podatki napędzałyby gospodarkę sensu stricte. A np. Hazard czy prostytucja czy cokolwiek co degeneruje a jest bardzo ciężkie do zwalczenia zrobiłbym towarem luksusowym pierońsko drogim, (spowiedź- minimalna stawka 200PLN). Więc i wpływy byłyby wysokie.
25-03-2010 00:19 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Aktualnie, przeciętny Polak płaci blisko 70% podatków i przyrost PKB jest o dziwo.

   I to Cię dziwi? A nie dziwi Cię przypadkiem, że swój skromny udział w PKB ma przegarnianie śniegu z kupy na kupę? Trochę grosza na to poszło tej zimy.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
rexus (2343 punktów)

>   I to Cię dziwi? A nie dziwi Cię przypadkiem, że swój skromny udział w PKB ma przegarnianie śniegu z kupy na kupę? Trochę grosza na to poszło tej zimy.
Cóż, grunt że kasa w obiegu.
Aprilus (142 punktów)
Panie i Panowie,

Widzę, że wszyscy chcielibyśmy, żeby na świecie było lepiej. Pytanie tylko "jak?". Zakładanie partii internetowych to bardzo ciekawy pomysł, o ile uważamy, że nie istnieją partie odpowiadające naszemu profilowi ideowemu. Istnienie kilku takich samych partii nie jest zbyt dobrym pomysłem.

Wszyscy chcemy rozbić monopol partii parlamentarnych. Ja wiem jak to zrobić. Jestem chyba geniuszem, zapewne za jakiś czas dostanę za to nagrodę Nobla...

Zlikwidujmy finansowanie partii politycznych z budżetu państwa! Partie powinny utrzymywać się ze składek swoich członków i sympatyków. Nie chcę żeby moje podatki były przeznaczane na promowanie SLD, PiS, PO czy PSL, basta! Dopiero wtedy mniejsze partie będą miały jakiekolwiek szanse na rywalizowanie z gigantami. Oprócz tego postuluję zmniejszenie progu wyborczego. Scena polityczna nie może być aż tak zamknięta jak to jest obecnie. Przy progu np. 2% w sejmie mogłyby się pojawić ciekawe, ideowe partie.
26-03-2010 10:13 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Widzę, że wszyscy chcielibyśmy, żeby na świecie było lepiej.

   Komu lepiej?
   Gdzie to widzisz?- ja nie chcę.
Aprilus (142 punktów)
>>Widzę, że wszyscy chcielibyśmy, żeby na świecie było lepiej.
>   Komu lepiej?
>   Gdzie to widzisz?- ja nie chcę.

Chcesz zeby bylo gorzej? Nie wierze.
26-03-2010 17:06 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>    Komu lepiej?
>Chcesz zeby bylo gorzej? Nie wierze.

   Najpierw odpowiedz na powyższe.
rexus (2343 punktów)
We wczesnej III RP był jednoprocentowy próg i samofinansowanie partii. No i takie bordello bum bum, że matko boska.
Matix (5786 punktów)
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>www.demokracja-bezposrednia.org/
Ale to nie jest moja idea- choć podobne. Chce partii, która byłaby ze względu na strukturę i dzięki internetowi demokratyczna i nie tworzona przez zawodowych polityków.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365