Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nauka religii w szkołach publicznych.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
26-03-2010 13:08Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
Nauka religii w szkołach publicznych.
Ocena 7 na 7
   Koniec, k***a. Trzeba coś z tym wreszcie zrobić.

   Moja propozycja to projekt ustawy o zmianie nazwy przedmiotu z "religia" na odzwierciedlającą faktycznie wykładany materiał.

   Mogło by to brzmieć tak:
Art X.:
1. Organy i placówki oświatowe są zobowiązane do szczegółowego określenia w programie nauczania oraz w dokumentacji osiągnięć uczniów materiału wykładanego w ramach nauczania religii.
2. Nazwa przedmiotu musi jednoznacznie określać przynależność światopoglądową prezentowanego na lekcjach materiału.
3. Nazwa "religia" jest zastrzeżona, a w przypadku wykładania wiedzy dotyczącej wierzeń i mitologii różnych religii świata stosuje się do przedmiotu nazwę "religioznawstwo".
4. W przypadku nauczania przedmiotu określonego w punkcie 3. odpowiednie organy i placówki oświatowe obowiązkowo przeprowadzają regularne wizytacje i kontrole realizacji programu nauczania.
5. W przypadku zaniedbania obowiązku wynikającego z punktu 4. stosuje się atrykuł 196. prawa karnego.
6. W pozostałych przypadkach dopuszcza się swobodę odpowiednich związków wyznaniowych co do wykładanych treści w ramach obowiązującego prawa.
7. W świadectwach oraz innej dokumentacji osiągnięć ucznia odpowiedni przedmiot religii jest dołączany wyłącznie na wniosek ucznia lub jego prawnego opiekuna.

   Jeśli macie jakieś sugestie co do formuły ustawy, uszczegółowienia, zmiany, piszcie. Może metodą małych kroków uda się tę zarazę wyplenić.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

maniek1 (3407 punktów)
W zasadzie nie wiem czy chcesz zmienić nazwę przedmiotu czy usunąć go w ogóle (ostatnie zdanie na to wskazuje). Moje zdanie na ten temat brzmi: kluczem do końca indoktrynacji w szkołach jest zmiana mentalności większości społeczeństwa, a nie ustawy czy ich zmiany (których nikt nie przyjmie pod obrady, nawet jeśli, to nikt nie przegłosuje). Katoprawica rozpętałaby wojnę, podobną jak o krzyże. Po prostu nie widzę żadnego ugrupowania politycznego, które poparłoby Twój pomysł-projekt. A sami ludzie to sobie mogą (choć nie wiadomo jak długo jeszcze)co najwyżej nie posłać dziecka na religię - co oczywiście jest głównym argumentem rządzących katolików (celowo nie napisałem polityków). Pozdrawiam
atek (19 punktów)
Nazwa religia, być może nie jest trafna, ale jak nazwać przedmiot na którym, przez dwa miesiące uczy się o różnych religiach,a przez pozostały czas wciskają ci jak masz żyć, kiedy się modlić a kiedy nie. Na religii dowiesz się nawet co i kiedy jeść(posty wszelakiego rodzaju), spotkałem się nawet z tematem seksu co wykładane przez księdza zdaje mi się nie mieć sensu. No, ale cóż twój katecheta zaplanuje ci całe życie. Może nazwać ten przedmiot sugerując się tym np. nazwać go Nauka życia, ja osobiście nazwał by ten przedmiot komediom, ale na pewno nic związanego z wiarą w nim nie występuje.
26-03-2010 16:54 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>Nazwa religia, być może nie jest trafna, ale jak nazwać przedmiot na którym, przez dwa miesiące uczy się o różnych religiach, a przez pozostały czas wciskają ci jak masz żyć, kiedy się modlić a kiedy nie.
   Jak można dopuścić do tak wielkiego błędu popełnianego przez katechetę - dwa miesiące straty na jakieś pierdoły...
>...spotkałem się nawet z tematem seksu co wykładane przez księdza zdaje mi się nie mieć sensu.
   No nie wiem... Po ostatnich doniesieniach prasowych, zakończonych procesach z wyrokiem skazującym za przewinienia na tle seksualnym śmiem twierdzić, że kto jak kto, ale doświadczenie seksualne księży może być ponadprzeciętne...
>No, ale cóż twój katecheta zaplanuje ci całe życie.
Ktoś musi, skoro zbłąkana owieczka sama sobie nie radzi...
Pozdrawiam

Litterae non erubescunt. *//* Cyceron *//*
26-03-2010 22:34 
 Ocena 1 na 1
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>jak nazwać przedmiot na którym, przez dwa miesiące uczy się o różnych religiach,a przez pozostały czas wciskają ci jak masz żyć, kiedy się modlić a kiedy nie.
   Katechizm Kościoła Katolickiego. Skrót taki sam, jak Ku-Klux-Klan.

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
Kedan (113 punktów)
Witam.

Jak rozumiem, zakładamy że wyrzucenie religii ze szkół jest póki co nieosiągalne.

Z tego co wiem nie jest wymagany cały projekt ustawy, a jedynie zmiany już istniejącej - dotyczącej edukacji w naszym przypadku (chyba). Poza tym, trzeba by sprawdzić jak taka zmiana ma się do konkordatu. Bądź co bądź, jest umową międzynarodową więc ze względów czysto formalnych dobrze byłoby go nie naruszać. Przynajmniej na razie.

Co do inicjatywy - może być poselska (potrzeba 10 posłów) lub obywatelska (100 tys. podpisów).

Proponowałbym dodać paragrafy:
8. Organy i placówki oświatowe są zobowiązane do organizowania lekcji religioznawstwa/religii wyłącznie na wniosek co najmniej XX uczniów lub ich opiekunów prawnych. (zdaje się że w podobny sposób, o ile nie tak samo, jest to ujęte w konkordacie)
9. Zajęcia religioznawstwa prowadzone są przez dyplomowanego religioznawcę lub historyka...


Nie ma rzeczy trudnych, są tylko mniej łatwe.
26-03-2010 23:14 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Poza tym, trzeba by sprawdzić jak taka zmiana ma się do konkordatu. Bądź co bądź, jest umową międzynarodową...

Czyli umową między narodami?


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
Anita Latosińska (16 punktów)
Przerażające jest to, że nikt nie kontroluje tego, czego nauczają księża i katecheci na lekcjach religii. Podam jeden z przykładów tego jakich rzeczy nauczają katecheci, w tym przypadku siostra zakonna ucząca w drugiej klasie podstawówki. Mianowicie siostra instruuje dzieci, aby nie pozwalały tatusiom na oglądanie zdjęć gołych pań i w ogóle innych pań prócz mamusi. Wmawia im, że straszliwym złem jest życie pozamałżeńskie, że rodzice którzy żyją bez ślubu bądź są po rozwodzie i żyją z innym partnerem grzeszą. Po takich słowach chłopczyk, którego mama jest rozwódką i próbuje sobie ułożyć życie na nowo i znaleźć sobie nowego partnera, jest wytykany palcami i staje się pośmiewiskiem. Gdyby pani od polskiego odważyła się użyć takich słów natychmiast można by spodziewać się reakcji.

Pamiętam z dzieciństwa lekcje religii których zresztą bardzo nie lubiłam. Pamiętam koleżankę która była świadkiem jehowy i która musiała siedzieć pod klasą kiedy my mieliśmy religie. Kiedyś nasza katechetka powiedziała żebyśmy przynieśli z domu wszystkie książki i biblie które mówią o innej religii, kiedy to zrobiliśmy ( ja przyniosłam biblie jehowy którą moi rodzice dostali w prezencie ślubnym od sąsiadów), katechetka zabrała nam wszystkie te książki i powiedziała, że się tego pozbędzie bo to grzech trzymać takie rzeczy w domu, nie musieliśmy mieć zgody rodziców i nikt poza nami o tym nie wiedział. Teraz kiedy sobie o tym przypomnę, myślę że dobrze, że nie poprosiła o przyniesienie portfeli rodziców, biżuteria itp. bo mogła to zrobić nikt tego nie kontrolował. Zdarzyło się to 17 lat temu i od tego czasu niewiele się nie zmieniło.

Moje dziecko ma 2 latka za parę lat pójdzie do szkoły. Czy znajdę dla niego szkołę gdzie nie będą uczyli religii, a on nie będzie musiał stać na korytarzu podczas jej prowadzenia? Mam taką nadzieje...
26-03-2010 19:28 
 Ocena 7 na 7
Guzik (2020 punktów)
>Przerażające jest to, że nikt nie kontroluje tego, czego nauczają księża i katecheci na lekcjach religii.[...]

Do mnie przyprowadzono zemdlona dziewczynkę, bo katechetka przedstawiała dzieciom, 12- latkom, bardzo obrazowo, że antykoncepcji nie należy stosować.
Otóż... słuchajcie dzieci - rzekła - spirala powoduje nadżerki, które potem lekarz musi wypalać. Ciało skwierczy... czuć spaleniznę Ołooo...słabo mi.
Opowiedziałam dzieciom w zamian, że są metody antykoncepcji naukowe, opisałam je i te, które zaleca Kościół (podobno naturalne). Dziewczynka po namyśle odpowiedziała:
Proszę pani, jak będę dorosła, to będę stosować te... naukowe.
26-03-2010 19:58 
 Ocena 2 na 2
Ammet (1428 punktów)
>Wmawia im, że straszliwym złem jest życie pozamałżeńskie, że rodzice którzy żyją bez ślubu bądź są po rozwodzie i żyją z innym partnerem grzeszą.

Hm, Adam i Ewa też ślubu nie mieli, a Bóg im się kazał rozmnażać-jakież niedopatrzenie z Jego strony! Na szczęście Ojcowie Kościoła poprawili Jego błędy!

Prawda jest taka, że ciężko znaleźć dobrego katechetę-ja miałam raz okazję trafić na istotę poczciwą, jednak o strasznie zaciemnionym umyśle, tłumaczyć jej i mówić na konkretnych przykładach historycznych, naukowych, potwierdzonych-gdzie tam, jak grochem o ścianę. Teraz natomiast trafiła się nam katechetka bardzo porządna, otwarta, szanująca nawet moje herezje (dzisiaj, w związku z jakimś Dniem Ochrony Życia, w czasie dyskusji na temat aborcji byłam jedna na całą klasę, i chociaż moje poglądy w tej kwestii były zupełnie inne, ona cały czas mnie słuchała i widać, że traktowała poważnie), ale wiem, że zdarzają się tak nawiedzeni ludzie, że szkoda gadać. Jeszcze w liceum taki katecheta-inkwizytor może spotkać się z jakąś nieliczną opozycją, ale w podstawówce kto będzie dyskutował?
26-03-2010 23:19 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>Jeszcze w liceum taki katecheta-inkwizytor może spotkać się z jakąś nieliczną opozycją, ale w podstawówce kto będzie dyskutował?

Ja!!
Tylko nie chcą mnie zawrócić...

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
26-03-2010 20:09 
 Ocena 2 na 2
THG303 (370 punktów)
>Moje dziecko ma 2 latka za parę lat pójdzie do szkoły. Czy znajdę dla niego szkołę gdzie nie będą uczyli religii, a on nie będzie musiał stać na korytarzu podczas jej prowadzenia? Mam taką nadzieje...

Synek mojej kuzynki, który teraz chodzi do 1 klasy podstawówki, dostał kilka jedynek z religii za to, że nie był w kościele na mszy. Paranoja...

Może jest szansa, że za te kilka lat, uda się wyrzucić religię ze szkół, tym bardziej podstawowych.
Ammet (1428 punktów)

>Synek mojej kuzynki, który teraz chodzi do 1 klasy podstawówki, dostał kilka jedynek z religii za to, że nie był w kościele na mszy. Paranoja...

Hm, nie mają prawa tego oceniać, z tego, co mi wiadomo (a może już mają, tylko ja nie nadążam za tą degeneracją). Przecież nie stawia się ocen za praktyki religijne! o.o

Jakbym miała religioznawstwo zamiast religii... <marzyciel>
27-03-2010 09:26 
 Ocena 1 na 1
THG303 (370 punktów)
>Przecież nie stawia się ocen za praktyki religijne! o.o

Niestety w szkołach tak. Począwszy od podstawówki, po szkołę średnią.
27-03-2010 10:09 
 Ocena 4 na 4
apud (4399 punktów)
>>Przecież nie stawia się ocen za praktyki religijne! o.o
>Niestety w szkołach tak. Począwszy od podstawówki, po szkołę średnią.
>
Niestety?
Ciesz sie, ze emerytura nie zależy od oceny z praktyk religijnych.
28-03-2010 16:20 
 Ocena 1 na 1
Ammet (1428 punktów)

>Ciesz sie, ze emerytura nie zależy od oceny z praktyk religijnych.
Nie kracz o.o
28-03-2010 13:05 
 Ocena 1 na 1
Ammet (1428 punktów)
>>Przecież nie stawia się ocen za praktyki religijne! o.o
>Niestety w szkołach tak. Począwszy od podstawówki, po szkołę średnią.

U mnie na szczęście takiej patologii nie wprowadzają. Ale nie wyobrażam sobie stawiania stopni w szkole średniej za chodzenie lub nie chodzenie do kościoła-bo w podstawówce się raczej dzieci ni buntują na coś takiego. Chociaż z drugiej strony...gdyby mojej katechetce przyszło do głowy coś takiego zrobić, to w mojej klasie nie byłoby może jakichś protestów (poza moim), bo wszyscy tam do kościoła biegają,a jak ja mówię, że nie biegam, to jestem jakaś dziwna.

A propos religijności moich rówieśników (mam 16 lat, jestem w 1 klasie liceum), taka dygresja-byłam świadkiem rozmowy moich dwóch znajomych:
-Idziemy w sobotę pić?
-Hm, pewnie! Chociaż nie, zaczyna się post.
-To w piątek wypijemy podwójnie!
-W porządku : D

Uwielbiam tę katolicką moralność.
placownik (17853 punktów)

>Moje dziecko ma 2 latka za parę lat pójdzie do szkoły. Czy znajdę dla niego szkołę gdzie nie będą uczyli religii, a on nie będzie musiał stać na korytarzu podczas jej prowadzenia? Mam taką nadzieje...

   Klikałaś już tutaj?



   Jeśli jeszcze nie, to kliknij. Koniecznie.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
26-03-2010 22:23 
 Ocena 3 na 3
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
   Nie renegocjujmy. Nie ma czego. Tę umowę należy zerwać.

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
26-03-2010 22:41 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>   Nie renegocjujmy. Nie ma czego. Tę umowę należy zerwać.

   Pewnie, pewnie! Należy też przywrócić majątki zagrabione przez komunę, pokój na Bliskim Wschodzie i godność afgańskim kobietom. A potem będziemy mogli sobie zrobić krótką przerwę i zastanowić się, co by tu jeszcze.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
26-03-2010 23:10 
 Ocena 6 na 6
pavvel (8272 punktów)
Trzeba domagać się zerwania, żeby można było renegocjować.
Niech renegocjacja wydaje się kompromisem.
Jeżeli będziemy domagać się tylko renegocjacji, Watykan spokojnie może nas olać, bo niby czym się ma przejmować.
27-03-2010 09:30 
 Ocena 3 na 3
THG303 (370 punktów)
Cytat:
Szereg zapisów konkordatu wydatnie ogranicza suwerenność Polski na rzecz Watykanu.

W Artykule 5. państwo zapewnia Kościołowi prawo do administrowania swymi sprawami na podstawie prawa kanonicznego. Oznacza to, że wewnętrzne prawo Kościoła staje się jednym ze źródeł porządku prawnego obowiązującego w państwie. Zakładane na mocy kościelnego kodeksu podmioty zyskują więc wszelkie prawa podmiotów świeckich.

A zatem, bez zgłaszania się do rejestrów sądowych mogą prowadzić działalność gospodarczą. Państwo nie ma nad tym żadnej kontroli.

Na mocy Artykułu 9., o rozszerzeniu wykazu dni wolnych od pracy decydują Strony, czyli de facto Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu. Sejm nie ma na tę kwestię żadnego wpływu.

Na mocy Artykułu 10. biskupi mają prawo wglądu w akta sądów cywilnych. Bez żadnego nakazu i bez kontroli.

Artykuły 12., 14. i 15., mówiące o religijnym szkolnictwie, nakładają na państwo obowiązek finansowania go - jednak bez jakiegokolwiek wpływu na jego kształt. A zatem kompetencje osób nauczających, wykładane treści czy podręczniki znajdują się całkowicie poza kontrolą.

W praktyce oznacza to, iż rząd nie ma żadnego wpływu na dużą część systemu szkolnictwa. Nie wie, czego uczy się w szkole na religii, ani czym zajmują się finansowane przezeń wydziały teologiczne. Państwo ma tylko płacić. Nie jest w stanie nawet wyciągać konsekwencji wobec tych, którym płaci.

Artykuł 16. wyjmuje kapelanów wojskowych spod władzy Zwierzchnika Sił Zbrojnych. A zatem, prezydentowi podlega całe wojsko - poza księżmi w mundurach. Ci podlegają wyłącznie biskupowi polowemu, podlegającemu z kolei głowie obcego państwa. Watykanu.

Słowem, część polskiej armii znajduje się pod rozkazami obcego państwa. Co więcej - kapelani w żadnym miejscu nie są zobowiązani do posłuszeństwa władzom wojskowym. Jest więc w wojsku polskim cząstka, nad którą państwo polskie nie ma żadnej kontroli.

Na mocy Artykułu 22. państwo musi dotować kościelne instytucje opiekuńcze, nie mając prawa sprawdzania, czy przestrzegają one jakichkolwiek norm, na przykład sanitarnych. To już drugi przypadek, gdy państwo ma tylko płacić - nie wiedząc nawet, za co.

Zaś na mocy Artykułu 27. wszelkie ustalenia między rządem a Kościołem nie wymagają zatwierdzenia przez parlament, a zatem dzieją się poza kontrolą społeczeństwa.

Jakby tego było mało, prawnicy od dawna wskazują, że Kościół... złamał konkordat, co jest podstawą do natychmiastowego wypowiedzenia go. Chodzi o Artykuł 6., którego dwa paragrafy stanowią tak:

2. Żadna część terytorium polskiego nie będzie włączona do diecezji lub prowincji kościelnej, mającej swą stolicę poza granicami Rzeczpospolitej Polskiej.

4. Biskup należący do Konferencji Episkopatu Polski nie będzie należał do Krajowej Konferencji Episkopatu w innym państwie.

Tymczasem polscy biskupi grekokatoliccy są podporządkowani Metropolicie Większemu z siedzibą we Lwowie i wchodzą w skład ukraińskiego episkopatu. Zasiadając równocześnie w episkopacie Polski. Choć jawnie łamie to ustalenia konkordatu, nikomu to nie przeszkadza.

Problem w tym, że tak naprawdę nikt nie wie, co w konkordacie jest.

Tekst pochodzi ze strony www.pardon.pl




Jednak "Oni" doskonale wiedzą, że tak łatwo konkordatu nie zerwiemy. Polski na to nie stać - po prostu. Zapłacilibyśmy niebotyczną karę. Oczywiście Watykanowi.
27-03-2010 12:21 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)

>Jednak "Oni" doskonale wiedzą, że tak łatwo konkordatu nie zerwiemy.
Najprawdopodobniej niestety w najbliższym czasie nie.

> Polski na to nie stać - po prostu.

Ale nie z tego powodu. Po prostu żadna władza nie będzie miała dość odwagi.

> Zapłacilibyśmy niebotyczną karę. Oczywiście Watykanowi.

Niebotyczną karę w olbrzymich w ratach płacimy stale. To primo.
Secundo, to gdyby kontrakt z Watykanem zerwano z ich winy o żadnym odszkodowaniu mowy być nie może.
A jest jeszcze tertio: natychmiast po zerwaniu konkordatu powinno się wstrzymać wszelkie dotacje i darowizny dla strony kościelnej, jednocześnie powinny być rozpoczęte próby odzyskiwania majątku przekazanego do tej pory kościołowi.

Postawiony przed taką perspektywą Watykan raczej zgodzi się na ograniczenia w konkordacie, niż będzie się narażał się na wytaczanie Polsce wieloletnich międzynarodowych procesów nie mogąc być pewnym ich wyniku.

Zwłaszcza, że wiele profitów, które Kościół otrzymuje wynika nie z konkordatu tylko z "dobrej woli" instytucji państwowych i samorządowych. W razie sądowej batalii między Polską a Watykanem może okazać się, że nasze instytucje jednak dobro Polski woleć będą.

Pozdrawiam
27-03-2010 14:48 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>A zatem, bez zgłaszania się do rejestrów sądowych mogą prowadzić działalność gospodarczą.

   Setki tysięcy obywateli prowadzi działalność gospodarczą bez "zgłaszania się" do rejestrów sądowych - na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej, która nie jest rejestrem sądowym.

>Na mocy Artykułu 10. biskupi mają prawo wglądu w akta sądów cywilnych. Bez żadnego nakazu i bez kontroli.

   Wyssane z palca - patrz tekst Konkordatu

>Zaś na mocy Artykułu 27. wszelkie ustalenia między rządem a Kościołem nie wymagają zatwierdzenia przez parlament, a zatem dzieją się poza kontrolą społeczeństwa.

    Wyssane z palca - patrz tekst Konkordatu

>Tymczasem polscy biskupi grekokatoliccy są podporządkowani Metropolicie Większemu z siedzibą we Lwowie i wchodzą w skład ukraińskiego episkopatu. Zasiadając równocześnie w episkopacie Polski. Choć jawnie łamie to ustalenia konkordatu, nikomu to nie przeszkadza.

   pl.wikiped(*)_Konferencji_Episkopatu_Polski
   www.rkc.kh.ua/index.php?L=p&M=_&P=A

>Problem w tym, że tak naprawdę nikt nie wie, co w konkordacie jest

   Tekst Konkordatu.

   Uchowaj nas Panie Boże od takich znawców prawa.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365