Racjonalista - Strona głównaDo treści
Morderstwo sądowe.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
27-03-2010 08:34(Alicja)Duda (25557 punktów)Morderstwo sądowe.
Ocena 13 na 15
Wczoraj w Radiu TOK FM wysłuchałam audycji, która została zainspirowana artykułem w "Nie". Nie znalazłam linka do tego artykułu przedstawię istotę sprawy w dużym skrócie.
Sprawa dotyczy byłego posła RP Stanisława Łyżwińskiego. Nie jest to postać z mojej bajki ale to co zrobił polski sąd budzi przerażenie.
Łyżwiński w chwili aresztowania miał zdiagnozowanego raka prostaty. Licząc na to, że proces będzie szybki nie poddał się leczeniu przed aresztowaniem. Później wielokrotnie sąd przedłużał mu areszt, mimo próśb o uchylenie aresztu by mógł poddać się operacji. Świadectwa o jego stanie zdrowia i możliwości kontynuowania procesu wystawiali mu w areszcie lekarze anatopatolog , dentysta. Łyżwiński był przesłuchiwany przez sąd w stanie całkowitego odurzenia środkami znieczulającymi ból gdyż nieleczony rak prostaty spowodował przerzuty na kości kręgosłupa. Wyroku wysłuchiwał po dwóch latach człowiek w stanie agonalnym.

Rzecznik Praw Obywatelskich znowu popisał się znajomością swojej funkcji i powiedział, że to oczywiste, że człowiek w więzieniu ma gorszą opiekę lekarską niż na wolności.

Przypominam, że wszystko to działo się zanim zapadł wyrok. Czyli Łyżwiński mógł choćby teoretycznie zostać uniewinniony. Mógł tam siedzieć przez pomyłkę.
W polskich więzieniach dzieją się dziwne rzeczy: więźniowie umierają z głodu, nagminnie się wieszają.
Tym razem sędzia skazała Łyżwińskiego na śmierć i wykonała wyrok mimo, że przestępstwo którego się dopuścił nie było zagrożone taką karą.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adamiak (36436 punktów)
>... sędzia skazała Łyżwińskiego na śmierć i wykonała wyrok...

   Łyżwiński nie żyje?
   Nie słyszałem o pogrzebie.
27-03-2010 09:14 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>   Nie słyszałem o pogrzebie.
Jeszcze żyje, ale w stanie agonalnym. Skazała go na śmierć i długie umieranie.
27-03-2010 09:30 
 0 na 8
Adamiak (36436 punktów)
>>   Nie słyszałem o pogrzebie.
>Jeszcze żyje, ale w stanie agonalnym. Skazała go na śmierć i długie umieranie.

   Wprawdzie nie czytałem wyroku, ale wydaje mi się mało prawdopodobnym, by w arsenale kar polskich sądów był rak.
   I to akurat prostaty.

   Choć z drugiej strony patrząc, to dość adekwatna kara dla faceta za gwałt, więc to słuszna linia Wymiaru Sprawiedliwości.

   Patrząc perspektywicznie - medycyna robi postępy, a równouprawnienie jest priorytetem, czy więc żądanie w tym względzie parytetu dla kobiet nie byłoby zasadne?
27-03-2010 23:03 
 Ocena 6 na 6
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
   Nie dam Ci minusa, bo wolę Ci powiedzieć wprost: przesadzasz i p*****lisz, k***a.

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
28-03-2010 08:38 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>   Nie dam Ci minusa, bo wolę Ci powiedzieć wprost: przesadzasz i p*****lisz, k***a.
   Może i trochę przesadzam, ale ciebie nie przebiję.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Sorki, ale nie rozumiem- nie mógł mieć operacji w więziennym szpitalu?
Mi nie żal Łyżwińskiego.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
27-03-2010 09:58 
 Ocena 16 na 16
NieIstniejesz (1137 punktów)
Ale nie ma znaczenie kto to był. To mógł być każdy. Skoro nie miał operacji w więziennym szpitalu - najwyraźniej nie mógł jej mieć. Poza tym nie wiem czy więzienne szpitale specjalizują się w operacjach onkologicznych - myślę, że skupiają się jednak raczej na szyciu ran i wycinaniu wyrostków.

Chodzi o to, że wg. prawa domniemanie niewinny - bo nieskazany - człowiek został skazany na cierpienie i powolną śmierć. Gdyby to był twój przyjaciel, omyłkowo aresztowany, przesłuchiwany miesiącami, w czasie których umierał na raka - a potem okazałby się niewinny (co zresztą nie jest tutaj ważne, bo człowiek nieskazany jest w świetle prawa człowiekiem niewinnym) - dalej byłoby ci wszystko jedno? Gdyby tak zrobiono z tobą - byłoby ci wszystko jedno?

Nie lubię Łyżwińskiego, ale tutaj nie chodzi przecież o Łyżwińskiego tylko o kondycję polskiego systemu prawa. To, co w tym wypadku sobą zaprezentował podchodzi pod "system sądowy" charakterystyczny dla państw totalitarnych.

"Trzeba nosić w sobie Chaos, by móc dać życie Tańczącej Gwieździe"
27-03-2010 17:43 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
> Skoro nie miał operacji w więziennym szpitalu - najwyraźniej nie mógł jej mieć.
Skoro nie wybrano Cię na prezydenta/premiera Polski- najwyraźniej nie mogłeś być na niego wybrany.
Pisałem poważnie- operacje robią chirurdzy, a oni mogą przechodzić choćby na chwilę między szpitalami.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
27-03-2010 10:10 
 Ocena 1 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Mi nie żal Łyżwińskiego.
Chyba nikt mnie nie podejrzewa o sympatię do Łyżwińskiego.
Z tego co słyszałam sędzia nie zgadzała się na powołanie biegłego lekarza by sprawdził stan zdrowia Łyżwińskiego i nie zgadzała się na zwolnienie z aresztu by mógł podać się leczeniu. W wyniku tego paraliż wynikający z przerzutów leczono jakąś rehabilitacją.

PS Może ktoś ma ten numer NIE i streści to dokładniej.
27-03-2010 10:31Nie na temat 
 Ocena-1 na 9
Adamiak (36436 punktów)
> Z tego co słyszałam sędzia nie zgadzała się na powołanie biegłego lekarza by sprawdził stan zdrowia Łyżwińskiego i nie zgadzała się na zwolnienie z aresztu by mógł podać się leczeniu.
   Poproszę o fakty, bo plotki dość dziwnie wyglądają na forum racjonalista.pl w dziale " Społeczeństwo i kraj".

   Ja kiedyś słyszałem, że na Placu Czerwonym rozdają samochody... Okazało się - kawał.

>W wyniku tego paraliż wynikający z przerzutów leczono jakąś rehabilitacją.
   Jaką?

>Krew w moczu też nie zaalarmował służb więziennych.
   Bo może to był mocz we krwi? Albo krew służbowa, a mocz więzienny? Albo alarm fałszywy?

   A może jedynie fałsz alarmujący...?

>PS Może ktoś ma ten numer NIE i streści to dokładniej.
   Więc już plotki nie wystarczą, by ponarzekać?

>Chyba nikt mnie nie podejrzewa o sympatię do Łyżwińskiego.
   Tego nie wiem, ale autolansowanie ładniej mi wygląda w "Bazgrołach".
Adamiak (36436 punktów)
>Łyżwiński był przesłuchiwany przez sąd w stanie całkowitego odurzenia środkami znieczulającymi ból...
   Skąd masz wiadomość o "całkowitym odurzeniu" Łyżwińskiego?

>Wyroku wysłuchiwał po dwóch latach człowiek w stanie agonalnym.
   Kto stwierdził u Łyżwińskiego ten "stan agonalny"?

>Tym razem sędzia skazała Łyżwińskiego na śmierć i wykonała wyrok...
   Poproszę o informacje dotyczące wykonania tego wyroku.
27-03-2010 16:10 
 Ocena 1 na 3
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
Ciekaw jestem, czy tak samo byś kozaczył, gdyby taka sytuacja dotknęła np.Twojego hipotetycznego brata, dajmy na to zawodowego złodzieja?
Potrafisz zachować dystans do osoby i ocenić racjonalnie okoliczności?
rexus (2343 punktów)
Przez tych braci bliźniaków, którzy nie mają żadnych skrupułów w zniszczeniu człowieka, niestety nieudolnie, Łyżwiński będzie miał swój pomnik, za męczeńską śmierć. To co służby specjalne wykombinowały by rozwalić koalicję, jest skandalem.
Nieudana prowokacja z odrolnieniem gruntów, raz. Więc podstawienie Krawczyk musiało załatwić sprawę. Sędziowie, którzy mieli coś wspólnego ze sprawą, powinni siedzieć.
Robienie polityki jest ohydną sprawą. Ale gdyby Lepper miał trochę więcej oleju w głowie, to idąc na dno, pociągnął by za sobą geja Jarka.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Na stronie: www.tokfm.pl/Tokfm/0,0.html
pod tytułem
"Czy areszt wykańcza Stanisława Łyżwińskiego?" można posłuchać rozmowy adwokatki Łyżwińskiego, komendanta więzienia.
27-03-2010 14:29 
 Ocena 5 na 5
Abdu (1208 punktów)
>Na stronie: www.tokfm.pl/Tokfm/0,0.html
>pod tytułem
>"Czy areszt wykańcza Stanisława Łyżwińskiego?" można posłuchać rozmowy adwokatki Łyżwińskiego, komendanta więzienia.

(Alicja)Duda, wbrew bełkotowi niektórych tutaj, nie opiera się na "plotkach", tylko na audycji radiowej, której osobiście wysłuchała w stacji radiowej, której z kolei nie ma podstaw zarzucać kłamstwa, ja z kolei nie mam podstaw zarzucać kłamstwa (Alicji)Dudzie.

Nie czytałem jeszcze artykułu, ale znalazłem jego sygnaturkę:
Iza Kosmala, "Zgnoić chama", "Nie", nr 13 (1017) z 25 marca 2010 r., s. 1, 3

Jeśli przedstawiony przez Dudę skrót jest prawdziwy, to historia Łyżwińskiego stawia porządek prawny RP w złym świetle. Nie mam podstaw, by podważać zasadność decyzji sądu o tymczasowym aresztowaniu w tym wypadku - instytucja tymczasowego aresztowania istnieje nie bez powodu. Tylko że ze stosowaniem tej instytucji w Polsce jest krucho, a w tym wypadku, jak najwyraźniej donosi gazeta znana z rzetelności, doprowadziła ona do odebrania osobie formalnie nadal niewinnej możliwości leczenia śmiertelnej choroby.

Tygodnik "Nie" 'od zawsze' często i regularnie opisuje wypadki przetrzymywania ludzi w aresztach 'tymczasowych' przez lata. Nie świadczy to dobrze o wydolności sądownictwa. Co więcej na podstawie doniesień "Nie" można domniemywać, że praktyka długiego przetrzymywania w areszcie często nie służy niczemu poza wymuszeniem pożądanych zeznań. Jeśli człowiek siedzi dwa lata, i w tym czasie jego sprawa nie posuwa się ani o krok - jest źle. Jeśli prokuratura przez dwa lata nie jest w stanie lub nie chce uniemożliwić człowiekowi mataczenia przez zabezpieczenie wystarczającej ilości materiału dowodowego, jest źle.

"Nie" opisuje także wypadki wygrywania przez w ten sposób przetrzymywanych spraw przed sądami wyższych instancji i wypłacania przez Polskę znacznych odszkodowań. Nie podam tytułów konkretnych artykułów, bo nie kolekcjonuję gazet, jeśli więc ktoś nie wierzy w moją relację nt. tego, co w "Nie" publikują, może ten post pominąć w dyskusji.

Zasady prawa nie służą do przyznawania uznaniowo. Domniemanie niewinności, prawo do rzetelnego procesu, prawo do obrony, prawo do wolności dotyczą każdego, także ludzi, których nienawidzimy i zwyczajnych s*******nów. Nie znoszę Łyżwińskiego i cała moja wiedza i przekonania o nim pozwalają mi sądzić, że jest zwykłym skurwielem, któremu się ręki nie podaje i nie wpuszcza na swoją ziemię - co jednak nie zmienia faktu, że i jemu należą się prawa, którymi cieszę się ja. Jeśli moje państwo odbiera je jemu, to zaczynam się obawiać, że pod dowolnym pretekstem kiedyś odbierze je także mnie.
27-03-2010 14:51 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Tu można posłuchać jak redaktor TOK FM czyta artykuł z NIE
www.tokfm.pl/Tokfm/0,0.html
Przegląd prasy o poranku
27-03-2010 15:18 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
A tu numer 13 tygodnika NIE, jeżeli ktoś nie zdążył jeszcze kupić.
Myflowers (2721 punktów)
>Wczoraj w Radiu TOK FM wysłuchałam audycji, która została zainspirowana artykułem w "Nie".

Artykuł nosi tytuł "Zgnoić chama", napisała go Iza Kosmala. (NIE, nr13(1017) z 25 marca 2010)
Łyżwiński odłożył planowana operację chorej prostaty, pomimo tego, że lekarze z warszawskiego szpitala MSWiA uprzedzali go, że rak prostaty rozwija się bardzo szybko, ponieważ uważał, że oskarżono by go o chowanie się przed sądem po szpitalach. Zresztą, był pewien, ze jak będzie trzeba, to zajmą się nim w więzieniu. Po pół roku, jak poczuł się bardzo źle, zbadał go anatomopatolog i stwierdził, że nie ma Łyżwiński większych kłopotów ze zdrowiem. Nie wiadomo, czy uznał go juz wtedy za pacjenta do sekcji? Kiedy Łyżwiński zaczął wyć z bólu, więzienny neurolog zalecił mu badania - po półtora roku po osadzeniu go w pace. Okazało się, ze Łyżwińskiemu grozi paraliż stopy, do tego nie tej, co go bolała.

Z rozprawy w Tomaszowie zabrała go karetka do najbliższego szpitala. W mediach okrzyknięto Łyżwińskiego tchórzem i stwierdzono, że oczywiście udaje. Tymczasem tomograf wykazał gwałtownie postępujące zmiany nowotworowe wymagające natychmiastowej interwencji.

Sąd w Piotrkowie odrzucił prośbę o powołanie biegłego lekarza i orzekł ze Łyzwiński przesadza, i będzie mógł podjąć leczenie wtedy, kiedy opuści areszt. Jednocześnie przedłużył areszt na dalsze trzy miesiące. To samo orzekł sąd apelacyjny, żeby czasem Łyżwiński nie mataczył i dalej nie udawał. W dwa tygodnie później chłopa sparaliżowało i na kolejna rozprawę wjechał na salę sądową na wózku inwalidzkim. Uprzednio ileś tam rozpraw odwołano z tego powodu, ze policjanci nie chcieli, jak to mówili "konwojować trupa". Bali się zwyczajnie, że Łyżwa im wykorkuje.

Wobec powyższego sąd zapragnął Łyżwińskiemu zainstalować wideokamerę w celi. Łyżwiński już tymczasem tracił kontakt z rzeczywistością, pod wpływem środków przeciwbólowych. Wideokamery nie zainstalowano, sąd przyjeżdżał do aresztu, a Łyżwiński powoli zamieniał się w warzywko. Leżał na najniższym segmencie piętrowego łóżka w szpitalnej celi a zgodę na kolejne wokandy udzielali więzienny dentysta. Wtedy to już Łyżwiński dostawał 30 tabletki przeciwbólowe dziennie + zastrzyki. I pomimo tego nie dawał więźniom spać, bo się darł z bólu.

Dopiero wtedy postanowiono go odesłać do Gdańska na operację, do tego pod konwojem, bo może akurat cudem odzyska władzę w nogach i zwieje przed sprawiedliwością z Sali operacyjnej. W Gdańsku uznano, że nie będą operowali, bo jest w stanie agonalnym i odesłano go do Łodzi. Tam porobiono nowe badania, bo stare zaginęły w areszcie, znowu odmówiono zgody na operację, chociaż lekarze twierdzili, że bez natychmiastowego zabiegu umrze.

Sąd stwierdził, że ma mieć operację pod konwojem, na co z kolei nikt z chirurgów nie chciał się zgodzić. No i po raz trzeci odmówił Łyżwińskiemu prawa do operacji w normalnym szpitalu. "A jak się wreszcie znalazł chirurg, który z samej litości chciał zoperować Łyżwińskiego w szpitalu - to wtedy wypuszczono go nieoczekiwanie z aresztu i termin przepadł. Tego samego dna skończył się zresztą proces i Łyżwiński dostał 5 lat bez zawiasów.
No, ale raczej "prawdziwego" więzienia już nie doczeka. Warzywo.
Rzecznik Jan Kochanowski w trakcie odwołań orzekł, że to normalne, że więźniowie maja gorszą opiekę lekarską niż ludzie wolni.

P.S.Jest tam również porównanie do sprawy Augusta Pinocheta, który ze względów zdrowotnych nie został skazany za zbrodnie chilijskiej junty, którą kierował. No, ale Pinocheta ustrzegł ryngraf , zawieziony przez Kamińskiego i Marka Jurka, no i błogosławieństwo JPII.

P.S. Słyszałam, że prostata to raczej z niedomiaru, niż z nadmiaru... Gwałty z prostatą, chmmm... I nie bronie tu Łyżwińskiego, ale to wszystko śmierdzi na odległość...

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
27-03-2010 15:06 
 Ocena 1 na 1
Myflowers (2721 punktów)
Spóźniłam się ze streszczeniem, ale już go wycofywać nie będę. Robi się strasznie...Jest w tym samym numerze jeszcze jeden artykuł, zatytułowany "Leżeć babciu!" Jak ktoś ma ten numer, to niech streści. Podtytuł: "Policja niepokornym staruszkom funduje pobyt w psychiatryku"...


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
27-03-2010 16:05 
 Ocena 3 na 3
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
>Jest w tym samym numerze jeszcze jeden artykuł, zatytułowany "Leżeć babciu!" Jak ktoś ma ten numer, to niech streści. Podtytuł: "Policja niepokornym staruszkom funduje pobyt w psychiatryku"...
Artykuł Mateusza Cieślaka, w wielkim skrócie, dotyczy bezprawnego przewiezienia i przetrzymywania przez 6 dni w szpitalu psychiatrycznym 60-letniej kobiety, która stanęła w obronie brata, ściganego listem gończym (co ważne, z treści artykułu wynika, że brat jest w tej sprawie niewinny, a żeby było ciekawiej, w przeszłości przesiedział niesłusznie 4 miesiące w areszcie, za co zresztą otrzymał odszkodowanie). Kobieta wraz z siostrą i 80-letnią matką dzielnie stawiała opór 8-osobowej grupie policjantów
27-03-2010 16:35 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Muszę przyznać, że jetem przerażona degrengoladą jaka dopadła "sprawiedliwość". Wydawało mi się, że areszty wydobywcze skończyły się wraz z IV RP ale one w najlepsze trwają. Przerażający jest bezwład wszystkich biorących w tym udział instytucji od policji,przez prokuraturę i sądy do Rzecznika (nie)Praw Obywatelskich. Coraz częściej policja napada niewinnych ludzi bo pomyliła adresy, ściga się ludzi uniewinnionych bo nikt nie odwołał listów gończych, w areszcie trzyma się ludzi ciężko chorych przez lata.
A miało być lepiej. Polska zapłaciła już kilka odszkodowań za przedłużające się procesy, za przetrzymywanie ludzi w areszcie przez lata.
Z samego faktu, że żaden polityk jeszcze nie domaga się wyjaśnienia w tej sprawie można mniemać, że IV RP trwa.
28-03-2010 07:19 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz (5685 punktów)
>Muszę przyznać, że jetem przerażona degrengoladą jaka dopadła "sprawiedliwość". Wydawało mi się, że areszty wydobywcze skończyły się wraz z IV RP ale one w najlepsze trwają.
Trwają, i jeśli chodzi o samą długość aresztu Łyżwiński nie był tu jakoś specjalnie dyskryminowany. Proponuję lekturę np. www.portal(*)o-tymczasowe-aresztowania.html

Wg artykułu rekordzista przesiedział 7 lat... a zresztą jak pamiętasz sprawę Dochnala to udało mu się też dopykać do 3 lat w areszcie. Oczywiście, oni nie mieli raka, więc trochę inna sprawa. Podejrzewam jednak że "normalnego" obywatela z rakiem też potraktowano by podobnie, a jedyną różnicą byłby stopień zainteresowania mediów. Co nie znaczy że byłoby to OK.

Trudno też, znając dotychczasową działalność Łyżwińskiego i jego kolegów, uwierzyć w sugestię że "porzucił leczenie, bo nie chciał żeby wyglądało że się chroni przed sądem po szpitalach". Come on, facet pochodzi z partii gdzie już na wstępie spora liczba kandydatów na posłów chroniła się wejściem do sejmu przed sprawami karnymi, a potem używała immunitetu jako czegoś w rodzaju "licencji na zabijanie "w sprawach bynajmniej nie związanych z polityką (od fałszerstw wyborczych do skarbowych, o standardowej jeździe po pijaku nie wspominając - zresztą m.in. w najbliższej rodzinie Łyżwińskiego).

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365