Racjonalista - Strona głównaDo treści
Moralne licytacje

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
29-03-2010 17:05kognitywista (3391 punktów)Moralne licytacje
Ocena 2 na 2
Czasami osoby religijne zadają ateistom niezbyt mądre pytanie: "po co być dobrym, jeśli nie ma Boga ?"
Ateista humanista odpowiada najczęściej odwołując się do empatii (nie rób drugiemu, co tobie niemiłe).
Ateista ewolucjonista powołuje się na utylitarny altruizm odwazajemniony (opłaca sie być dobrym w nadziei na otrzymanie dobra).
Ale generalnie często staramy się wykazać naszą wyższość moralną nad dogmatycznymi chrześcijanami, którzy powstrzymują się od czynienia zła jedynie ze strachu przed karą boską. W tym duchu wypowiada sie też Dawkins w "Bogu urojonym". I to mnie dziwi. Uważam to za podejście nieuczciwe i tendencyjne.

Bo czy na pewno jesteśmy tacy "fajni"? Przecież większość wierzących także kieruje sie pobudkami humanistycznymi, choć i strachem przed karą na pewno też. Podobnie jak i my ...
Zapominamy bowiem o dość ważnej kwestii: zło jest karane prawem ... czasem dotkliwie. Poza tym spotyka się z ostracyzmem społecznym (za wyjatkiem niektórych subkultur - neonaziści, skinheadzi, sataniści, ... politycy).
Czy nie jest tak, że my także przede wszystkim obawiamy się kary ... tyle, że nie boskiej a ludzkiej ... i wtórnie pozłacamy nasze intencje ?

Osobiście nie sądzę, by wśród osób religijnych proporcja postaw "cynicznych" do "humanistycznych" była znacząco większa niż u ateistów. Po prostu religijni "cynicy" sami się ujawniają, zadając to głupie pytanie od którego zacząłem rozważania ...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

29-03-2010 17:45
 Ocena 13 na 13
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>była znacząco większa niż u ateistów. Po prostu religijni "cynicy" sami się ujawniają, zadając to
>głupie pytanie od którego zacząłem rozważania ...

To może ja, króciutko, z autentycznego doświadczenia pewnej znanej mi osoby:

Zostało mianowicie nadużyte w sposób bardzo poważny zaufanie tej osoby, przez pewnego bardzo wierzącego katolika. Mniejsza o szczegóły.
I tenże katolik nie mógł zrozumieć, dlaczego miałby mieć wyrzuty sumienia: przecież wyspowiadał się z tego grzechu jak tylko było to możliwe, odprawił pokutę (nie było możliwości zadośćuczynienia poszkodowanemu - w końcu to tylko naruszone zaufanie człowieka...) i Bóg mu przebaczył.

Nie było w tym cynizmu: po prostu sprawa została już załatwiona pomiędzy grzesznym człowiekiem a Bogiem - a tylko to się liczyło dla tego katolika. Katolik nie mógł zrozumieć o co właściwie jeszcze chodzi osobie pokrzywdzonej...

Dla mnie taka postawa to zwykłe sk***ństwo, a nie etyka.


Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
29-03-2010 18:03 
 Ocena 2 na 2
Abdu (1208 punktów)
Pytanie, bez podtekstów: a czy warunkiem ważności (skuteczności) katolickiej spowiedzi nie jest aby zadośćuczynienie skrzywdzonym?
29-03-2010 18:14 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Pytanie, bez podtekstów: a czy warunkiem ważności (skuteczności) katolickiej spowiedzi nie jest aby zadośćuczynienie skrzywdzonym?
>

Jest. Dlatego wspomniałem o zadośćuczynieniu. Po prostu są czasem sytuacje, gdy nie jest to możliwe - nie możesz np. zwrócić komuś straconego zaufania albo zawiedzionej miłości. Poza tym, szczegółowe warunki uzyskania Boskiego Przebaczenia zależą od konkretnego księdza, któremu się spowiadasz. Jeden każe odmówić litanię a inny odmówić 200 razy różaniec, ale żaden ci np. nie powie, że teraz musisz kupić te sto obejrzanych po piracku (a więc ukradzionych producentowi... filmów i do wszystkiego się przyznać na policji.

Najważniejsze jest: szczery żal przy spowiedzi i chęć poprawy na przyszłość.

Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
kognitywista (3391 punktów)
>Jest. Dlatego wspomniałem o zadośćuczynieniu. Po prostu są czasem sytuacje, gdy nie jest to możliwe - nie możesz np. zwrócić komuś straconego zaufania albo zawiedzionej miłości. ...
>Najważniejsze jest: szczery żal przy spowiedzi i chęć poprawy na przyszłość.

A jak ateista zadośćuczyni w sytuacji , w której jest to niemożliwe ? Czy ma coś więcej do zaoferowania niż szczery żal i chęć poprawy ?
29-03-2010 23:06 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
Przede wszystkim ateista jeżeli w ogóle będzie chciał czemuś zadośćuczynić, to zrobi to według własnego uznania i możliwości, a nie według tego, co mu ksiądz nakaże.

Taka postawa bardziej szczera mi się wydaje, niż sytuacja gdy ktoś przychodzi mnie przepraszać, bo mu przy spowiedzi powiedziano, że powinien.
kognitywista (3391 punktów)
>Przede wszystkim ateista jeżeli w ogóle będzie chciał czemuś zadośćuczynić, to zrobi to według własnego uznania i możliwości, a nie według tego, co mu ksiądz nakaże.
>Taka postawa bardziej szczera mi się wydaje, niż sytuacja gdy ktoś przychodzi mnie przepraszać, bo mu przy spowiedzi powiedziano, że powinien.

Jeśli osoba religijna charakteryzuje się empatią, to będzie odczuwała przykrość z powodu wyrządzonej krzywdy i wykaże chęć zadośćuczynienia niezależnie od tego, co nakaże ksiądz. Religia nie pozbawia tych odczuć. Niektórzy uważają, że nawet je wzmacnia, choć ja tak nie uważam. Ale na pewno nie pozbawia. Podobnie ateista, jeśli jest pozbawiony empatii (albo wręcz jest psychopatą) to i ateizm mu nie pomoże.
30-03-2010 17:50 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
Zgadzam się z Tobą.
Ja tylko chciałem zauważyć, że pewne postawy łatwiej interpretować u ateistów, bo nie stosują "podpórek".
Ratatoskr (4439 punktów)
> teraz musisz kupić te sto obejrzanych po piracku
> (a więc ukradzionych producentowi... filmów

Kolejna indoktrynacja, którą zwalcza się niełatwiej niż tezy KK :p

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Rozdział 3
Art. 23. 1.

Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego.
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>> teraz musisz kupić te sto obejrzanych po piracku
>> (a więc ukradzionych producentowi... filmów
>Kolejna indoktrynacja, którą zwalcza się niełatwiej niż tezy KK :p
>Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Nie chciałbym wdawać się w dyskusję o prawach autorskich, bo szlag mnie trafi to był tylko przykład w sprawie zadośćuczynienia.

Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
kognitywista (3391 punktów)
>Dla mnie taka postawa to zwykłe sk***ństwo, a nie etyka.

Dla katolika taka postawa to także sk***ństwo a nie etyka. Wszak: "Bedziesz miłował Pana Boga ... (ble ble ble) ... a bliźniego swego jak siebie samego".
29-03-2010 18:25 
 Ocena 2 na 2
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
"Bedziesz miłował Pana Boga ... (ble ble ble) ... a bliźniego swego jak siebie samego".

Zakładając, że ogromna wielość z nas ma w sobie sprzeczne popędy do śmierci i życia, a to, jak zachowa się człowiek, jest tylko aktualnym wynikiem tej walki, to... Wolę by nikt nie traktował mnie tak, jak siebie samego.

Prócz tego, trafna wydaje się opinia, że to warunki społeczne odgrywają ogromną rolę w tym, jak się zachowamy wobec innych - a nie tylko, co sobie 'myślimy' - wszakże miał miejsce eksperyment więzienny w Stanford..?
kognitywista (3391 punktów)
>Zakładając, że ogromna wielość z nas ma w sobie sprzeczne popędy do śmierci i życia, a to, jak zachowa się człowiek, jest tylko aktualnym wynikiem tej walki, to... Wolę by nikt nie traktował mnie tak, jak siebie samego.

Ja też wolę ... Nie zmienia to faktu, że religia chrześcijańska nawołuje do miłości bliźniego (w przeciwieństwie np. do judaizmu). Odrębna sprawa, czy cokolwiek dobrego z tego wynika ... moim zdaniem nic. Ale nie można twierdzić (jak Ojciec Lesiotr) że opisany przez niego przykład obrazuje moralność chrześcijańską. Pokazuje jedynie głupie tłumaczenie pewnego osobnika.
To tak, jakbym ja nabroił i jako ateista tłumaczył, że nie ma problemu, ponieważ Darwin uczy mnie bezpardonowej walki o byt. A ktoś z mojego bełkotu wysnułby wniosek, że skoro tak, to ta cała ateistyczna moralność to zwykłe sk***ysyństwo.
30-03-2010 09:41 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Ja też wolę ... Nie zmienia to faktu, że religia chrześcijańska nawołuje do miłości bliźniego (w przeciwieństwie np. do judaizmu). Odrębna sprawa, czy cokolwiek dobrego z tego wynika ... moim zdaniem nic. Ale nie można twierdzić (jak Ojciec Lesiotr) że opisany przez niego przykład obrazuje moralność chrześcijańską. Pokazuje jedynie głupie tłumaczenie pewnego osobnika.

Nawołuje. Tylko że religia chrześcijańska ma wiele warstw nauczania: do ludzi "prostych" kieruje się proste nauczanie, do inteligencji mówi się innymi słowami a do kleru innymi. Różni ludzie różnie rozumieją te same słowa Biblii i nauczania.

To, co ja przedstawiłem (szerzej opisałem w innej odpowiedzi w tym wątku) to jest punkt widzenia fundamentalisty religijnego, jakim miałem zaszczyt być przez wiele lat swego życia, zgodny zresztą najzupełniej z nauką Kościoła.

Oczywiście, religijnych fundamentalistów jest wielu i wcale nie muszą się zgadzać w swoich poglądach: jest Hołownia i jest Cejrowski...

>To tak, jakbym ja nabroił i jako ateista tłumaczył, że nie ma problemu, ponieważ Darwin uczy mnie bezpardonowej walki o byt. A ktoś z mojego bełkotu wysnułby wniosek, że skoro tak, to ta cała ateistyczna moralność to zwykłe sk***ysyństwo.
>

To jest w ogóle coś takiego jak ateistyczna moralność??

A tak na serio: w większości przypadków zostałbyś określony jako człowiek zaradny, bezkompromisowy, dający sobie radę w życiu, potrafiący zadbać o rodzinę, prawdziwy mężczyzna itd.


Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
kognitywista (3391 punktów)
>To, co ja przedstawiłem (szerzej opisałem w innej odpowiedzi w tym wątku) to jest punkt widzenia fundamentalisty religijnego, jakim miałem zaszczyt być przez wiele lat swego życia, zgodny zresztą najzupełniej z nauką Kościoła.

Dowodem na to, że nawet fundamentaliści kierują się wieloma innymi przesłankami etycznymi (poza strachem przed piekłem) jest to, że porzucając wiarę nadal starają się czynić dobro i unikać zła.
30-03-2010 10:20 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>To, co ja przedstawiłem (szerzej opisałem w innej odpowiedzi w tym wątku) to jest punkt widzenia fundamentalisty religijnego, jakim miałem zaszczyt być przez wiele lat swego życia, zgodny zresztą najzupełniej z nauką Kościoła.
>Dowodem na to, że nawet fundamentaliści kierują się wieloma innymi przesłankami etycznymi (poza strachem przed piekłem) jest to, że porzucając wiarę nadal starają się czynić dobro i unikać zła.
>

Albo, jak w moim przypadku, jest to dowód na skuteczne i dobre wychowanie dane w dzieciństwie przez niewierzących rodziców i, przede wszystkim, przez niewierzącą babcię.


Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
30-03-2010 10:35 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>>Dowodem na to, że nawet fundamentaliści kierują się wieloma innymi przesłankami etycznymi (poza strachem przed piekłem) jest to, że porzucając wiarę nadal starają się czynić dobro i unikać zła.
>>
>Albo, jak w moim przypadku, jest to dowód na skuteczne i dobre wychowanie dane w dzieciństwie przez niewierzących rodziców i, przede wszystkim, przez niewierzącą babcię.

Albo, jak z kolei w moim przypadku, dowód na skuteczne i dobre wychowanie przez wierzących rodziców.
Chrześcijanie to naprawdę nie są bestie trzymane w ryzach przez strach przed ogniem piekielnym.
To normalni ludzie ... tylko ogłupieni i zdoktrynowani ... czasem mniej a czasem bardziej.
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Albo, jak z kolei w moim przypadku, dowód na skuteczne i dobre wychowanie przez wierzących rodziców.
>Chrześcijanie to naprawdę nie są bestie trzymane w ryzach przez strach przed ogniem piekielnym.
>To normalni ludzie ... tylko ogłupieni i zdoktrynowani ... czasem mniej a czasem bardziej.
>

To naprawdę nie ma znaczenia, czy rodzice są wierzący czy nie - za wyjątkiem oczywiście rodzin patologicznych.

Chrześcijanie, czy w ogóle ludzie, nie są bestiami trzymanymi w ryzach strachem itd.

Pewnym problemem jest natomiast, ze katolikom przez cale życie wmawiane są następujące prawdy:

- WSZYSCY ludzie są grzeszni
- dobro pochodzi wyłącznie od Boga
- od Boga pochodzi wyłącznie dobro
- zło pochodzi od Szatana oraz wynika z natury człowieka i niewłaściwego używania przez człowieka wolnej woli

Z tego wychodzą wnioski, których realizację widzimy wokół siebie, w naszej katolickiej rzeczywistości:

- człowiek nie może być dobry sam z siebie bez Boga (ateiści nie mogą być dobrymi ludźmi)
- bez Boga człowiek będzie we władzy Szatana (więc władza i prawo nie może być wyłącznie świecka)
- zbawienie duszy jest nadrzędnym celem, usprawiedliwiającym podejmowane działania
- skoro wolna wola może prowadzić do zguby, więc dla dobra ludzi należy ją ograniczać (zakazując prawnie środków antykoncepcyjnych jeśli się da w taki czy inny sposób - to może być np. forsowania prawa do "sprzeciwu sumienia" dla aptekarzy; zakazując aborcji; pracy w niedzielę i święta, sprzedaży alkoholu w Wielkim Poście czy podczas wizyty papieża; forsowanie kolejnych świąt kościelnych jako dni ustawowo wolnych itd.)

i inne...

Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
kognitywista (3391 punktów)
>Pewnym problemem jest natomiast, ze katolikom przez cale życie wmawiane są następujące prawdy:
>- WSZYSCY ludzie są grzeszni
To akurat jest fakt empirycznie dowiedziony

>- dobro pochodzi wyłącznie od Boga
Nie. Bóg daje ludziom wolną wolę i to człowiek może czynić dobrze lub źle ... a Bóg to ocenia. Za dobre wynagradza. Za czyje dobre ? Chyba człowieka ? Po co nagradzałby sam siebie ?

>- od Boga pochodzi wyłącznie dobro
Z wyjątkiem przyzwolenia na działalność Szatana (zakładamy , że Bóg jest wszechmocny).

>- zło pochodzi od Szatana oraz wynika z natury człowieka i niewłaściwego używania przez człowieka wolnej woli
Od Szatana nie pochodzi bo go nie ma, ale z resztą tego zdania zgodzi się każdy filozof, antropolog i psycholog. Tak rzeczywiście jest.

>- skoro wolna wola może prowadzić do zguby, więc dla dobra ludzi należy ją ograniczać (zakazując prawnie środków antykoncepcyjnych jeśli się da w taki czy inny sposób - to może być np. forsowania prawa do "sprzeciwu sumienia" dla aptekarzy; zakazując aborcji; pracy w niedzielę i święta, sprzedaży alkoholu w Wielkim Poście czy podczas wizyty papieża; forsowanie kolejnych świąt kościelnych jako dni ustawowo wolnych itd.)
Przecież to nie wynika z religii.
Chyba większość się zgodzi, że wolna wola może prowadzić do zguby, więc dla dobra ludzi należy ją ograniczać. Ja akurat jestem skrajnym liberałem i uważam, że chcącemu nie dzieje się krzywda, ale z tego co widzę, to co najmniej trzy czwarte forumowiczów popiera np. obowiązek jazdy w pasach.
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Pewnym problemem jest natomiast, ze katolikom przez cale życie wmawiane są następujące prawdy:
>>- WSZYSCY ludzie są grzeszni
>To akurat jest fakt empirycznie dowiedziony

Taka sama prawda, jak to, że wszyscy ludzie to złodzieje i pijacy, bo wszyscy pijacy to złodzieje.

Jeśli odpowiednio zdefiniujesz pojęcie grzechu (na przykład: zgrzeszyłem myśląc o seksie) to faktycznie i empirycznie nikt się nie ostanie jako porządny człowiek.

>>- dobro pochodzi wyłącznie od Boga
>Nie. Bóg daje ludziom wolną wolę i to człowiek może czynić dobrze lub źle ... a Bóg to ocenia. Za dobre wynagradza. Za czyje dobre ? Chyba człowieka ? Po co nagradzałby sam siebie ?

Tu się zderza zwykła logika z logiką katolicką
Jeśli człowiek zrobi źle, to zrobił to wbrew woli Boga; jeśli zrobił dobrze, to postąpił zgodnie z wola Boga. Więc czynić dobrze możemy tylko działając zgodnie z wolą Boga, od którego pochodzi to co dobre...

>>- od Boga pochodzi wyłącznie dobro
>Z wyjątkiem przyzwolenia na działalność Szatana (zakładamy , że Bóg jest wszechmocny).

teologowie są skłonni przypuszczać, że jest to częścią Wielkiego Bożego Planu Zbawienia, a więc nie może być złe...

>>- zło pochodzi od Szatana oraz wynika z natury człowieka i niewłaściwego używania przez człowieka wolnej woli
>Od Szatana nie pochodzi bo go nie ma, ale z resztą tego zdania zgodzi się każdy filozof, antropolog i psycholog. Tak rzeczywiście jest.

Jak to nie ma Szatana To skąd pochodzi zło, jeśli nie od Ojca Zła - szatana???

>Przecież to nie wynika z religii.
>Chyba większość się zgodzi, że wolna wola może prowadzić do zguby, więc dla dobra ludzi należy ją ograniczać. Ja akurat jestem skrajnym liberałem i uważam, że chcącemu nie dzieje się krzywda, ale z tego co widzę, to co najmniej trzy czwarte forumowiczów popiera np. obowiązek jazdy w pasach.

Przecież różnica polega na tym, jakie jest źródło przepisów ograniczających wolną wolę:

- statystyka wypadków, obiektywnie uzasadniająca sens zapinania pasów,
czy
- niejasne przesłanki zapisane w starej książce przez niepiśmiennych pasterzy "idźcie i rozmnażajcie się" lub o "rozlewaniu nasienia", z czego wynika niezbicie, że środki antykoncepcyjne oraz prezerwatywy są zabronione i każdy katolicki aptekarz powinien odmówić ich sprzedaży?


Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
kognitywista (3391 punktów)
>>>- WSZYSCY ludzie są grzeszni
>>To akurat jest fakt empirycznie dowiedziony
>Taka sama prawda, jak to, że wszyscy ludzie to złodzieje i pijacy, bo wszyscy pijacy to złodzieje.
Grzeszni czyli skłonni do czynienia zarówno dobra jak i zła ... chyba tak rozumieją to katolicy.
I w/g takiej definicji jest to niewątpliwie prawdą.

>Tu się zderza zwykła logika z logiką katolicką
>Jeśli człowiek zrobi źle, to zrobił to wbrew woli Boga; jeśli zrobił dobrze, to postąpił zgodnie z wola Boga. Więc czynić dobrze możemy tylko działając zgodnie z wolą Boga, od którego pochodzi to co dobre...
Nie ma tu żadnej logiki katolickiej ani żadnej sprzeczności.
Rozważmy jako analogię prawny zakaz zabijania ludzi. Jeśli człowiek zrobi źle, to zrobił to wbrew woli ustawodawcy (bo jego wolą było, aby ludzie się nie zabijali). Jeśli nie zabił, to postąpił zgodnie z wolą ustawodawcy. Ale ciekawostka: zabijając człowieka zawsze działamy akurat wbrew woli ustawodawcy...
Więc siłą rzeczy jeśli czynimy dobrze a akurat wolą Boga jest czynienie dobra (w co wątpię), to rzeczywiście występuje tu zgodność z jego wolą (automatyczna wręcz i oczywista).

>Przecież różnica polega na tym, jakie jest źródło przepisów ograniczających wolną wolę:
>- statystyka wypadków, obiektywnie uzasadniająca sens zapinania pasów
Od statystyki do nakazów powinna być daleka droga. Statystyki mówią, że kto chodzi w zimie bez czapki ten choruje częściej na zapalenie zatok.
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>>>- WSZYSCY ludzie są grzeszni
>>>To akurat jest fakt empirycznie dowiedziony
>Grzeszni czyli skłonni do czynienia zarówno dobra jak i zła ... chyba tak rozumieją to katolicy.
>I w/g takiej definicji jest to niewątpliwie prawdą.

Grzeszni - czyli czynienie zła przychodzi nam z łatwością (bo jesteśmy skażeni grzechem od urodzenia), a czynienie dobra wymaga wysiłku i pomocy łaski boskiej.

Nadal uważasz to za empirycznie potwierdzone?

>Nie ma tu żadnej logiki katolickiej ani żadnej sprzeczności.
>Rozważmy jako analogię prawny zakaz zabijania ludzi. ... Ale ciekawostka: zabijając człowieka zawsze działamy akurat wbrew woli ustawodawcy...

Tak? To przecież zależy od definicji człowieka. Aborcja może być prawnie dozwolona np. w pierwszych miesiącach ciąży i nie będzie zabójstwem. Albo można zdefiniować człowieka religijnie: jako istotę obdarzoną nieśmiertelną duszą przez Boga w momencie poczęcia i prawnie zabronić aborcji jako morderstwa niezależnie od momentu jej wykonania.

>Od statystyki do nakazów powinna być daleka droga. Statystyki mówią, że kto chodzi w zimie bez czapki ten choruje częściej na zapalenie zatok.

I o to dbają rodzice, bo konsekwencją jest choroba.
O zapinanie pasów czy ograniczenia prędkości dba ustawodawca, bo konsekwencją może być śmierć (również osób postronnych).
Palenia papierosów czy chlana wódy (nałogów potencjalnie śmiertelnych) ustawodawca nie zabrania, bo bez kasy uzyskanej z podatków i akcyzy zawaliłby się system finansowy państwa...

Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
kognitywista (3391 punktów)
>Tak? To przecież zależy od definicji człowieka. Aborcja może być prawnie dozwolona np. w pierwszych miesiącach ciąży i nie będzie zabójstwem. Albo można zdefiniować człowieka religijnie: jako istotę obdarzoną nieśmiertelną duszą przez Boga w momencie poczęcia i prawnie zabronić aborcji jako morderstwa niezależnie od momentu jej wykonania.
Nie zmienia to faktu, że czyniąc tak, czy inaczej, zawsze postąpisz zgodnie lub wbrew woli ustawodawcy.

>>Od statystyki do nakazów powinna być daleka droga. Statystyki mówią, że kto chodzi w zimie bez czapki ten choruje częściej na zapalenie zatok.
>I o to dbają rodzice, bo konsekwencją jest choroba.
>O zapinanie pasów czy ograniczenia prędkości dba ustawodawca, bo konsekwencją może być śmierć (również osób postronnych).
Mnie rodzice nie pilnują, czy noszę czapkę a i mandatu za to nie dostaję. A gdy nie zapnę pasa (ryzyko wyłącznie dla mnie) to dostaję mandat. Co za niekonsekwencja !

>Palenia papierosów czy chlana wódy (nałogów potencjalnie śmiertelnych) ustawodawca nie zabrania, bo bez kasy uzyskanej z podatków i akcyzy zawaliłby się system finansowy państwa...
Tu się zgadzam. Pęd lewicowych totalniaków do ograniczania wolności jest tak duży, że i tego by zabronili, gdyby nie wpływy budżetowe.
30-03-2010 13:09 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Nie zmienia to faktu, że czyniąc tak, czy inaczej, zawsze postąpisz zgodnie lub wbrew woli ustawodawcy.

Tylko prawo jest stanowione racjonalnie, albo religijnie. Ja wolę racjonalnie.

>Mnie rodzice nie pilnują, czy noszę czapkę a i mandatu za to nie dostaję. A gdy nie zapnę pasa (ryzyko wyłącznie dla mnie) to dostaję mandat. Co za niekonsekwencja !

Prawo nie ma być sprawiedliwe, ani konsekwentne. Konsekwentne ma być tylko respektowanie prawa. Celem nadrzędnym jest ład społeczny.


Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
kognitywista (3391 punktów)
>Prawo nie ma być sprawiedliwe, ani konsekwentne. Konsekwentne ma być tylko respektowanie prawa. Celem nadrzędnym jest ład społeczny.
Od dziś zawsze zapinam pasy, by nie burzyć ładu społecznego ...
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Prawo nie ma być sprawiedliwe, ani konsekwentne. Konsekwentne ma być tylko respektowanie prawa. Celem nadrzędnym jest ład społeczny.
>Od dziś zawsze zapinam pasy, by nie burzyć ładu społecznego ...
>

Dziękuję.
Nie noś też zbyt obcisłych slipków, w trosce o przyszłe pokolenia


Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
30-03-2010 13:00 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>>>>>- WSZYSCY ludzie są grzeszni
>>>>To akurat jest fakt empirycznie dowiedziony
>>Grzeszni czyli skłonni do czynienia zarówno dobra jak i zła ... chyba tak rozumieją to katolicy.
>>I w/g takiej definicji jest to niewątpliwie prawdą.
>Grzeszni - czyli czynienie zła przychodzi nam z łatwością (bo jesteśmy skażeni grzechem od urodzenia), a czynienie dobra wymaga wysiłku i pomocy łaski boskiej.

Ojcze to po jaka cholerę jest chrzest?

>Nadal uważasz to za empirycznie potwierdzone?
>>Nie ma tu żadnej logiki katolickiej ani żadnej sprzeczności.
>>Rozważmy jako analogię prawny zakaz zabijania ludzi. ... Ale ciekawostka: zabijając człowieka zawsze działamy akurat wbrew woli ustawodawcy...
>Tak? To przecież zależy od definicji człowieka. Aborcja może być prawnie dozwolona np. w pierwszych miesiącach ciąży i nie będzie zabójstwem. Albo można zdefiniować człowieka religijnie: jako istotę obdarzoną nieśmiertelną duszą przez Boga w momencie poczęcia i prawnie zabronić aborcji jako morderstwa niezależnie od momentu jej wykonania.

Wszystko można, tylko po co?

>>Od statystyki do nakazów powinna być daleka droga. Statystyki mówią, że kto chodzi w zimie bez czapki ten choruje częściej na zapalenie zatok.

>I o to dbają rodzice, bo konsekwencją jest choroba.

Albo brak tzw. zahartowania, czyli odporności na zimno.

>O zapinanie pasów czy ograniczenia prędkości dba ustawodawca, bo konsekwencją może być śmierć (również osób postronnych).

jak kiedyś biskupi na osiołkach jeździli to tego problemu nie było.

>Palenia papierosów czy chlana wódy (nałogów potencjalnie śmiertelnych) ustawodawca nie zabrania, bo bez kasy uzyskanej z podatków i akcyzy zawaliłby się system finansowy państwa...

Skad wiesz?j
>
Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?

>
Jak to skad, wlasnie dlatego!
kognitywista (3391 punktów)
>Ojcze to po jaka cholerę jest chrzest?
Chrzest przemienia osobę permanentnie potępioną w osobę, która jest z zasady potępiona i grzeszna, ale może czasem dostąpić łaski bożej (jak zasłuży)

>jak kiedyś biskupi na osiołkach jeździli to tego problemu nie było.
Gdyby wtedy istniały "postępowe" socjalistyczne rządy to bez kasków na pewno by nie jeździli ...
30-03-2010 16:17 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>>Ojcze to po jaka cholerę jest chrzest?
>Chrzest przemienia osobę permanentnie potępioną w osobę, która jest z zasady potępiona i grzeszna, ale może czasem dostąpić łaski bożej (jak zasłuży)
Czyli, krótko mówiąc, NIE jest z zasady potępiona, tylko z zasady tępiona.
Mobbing taki. Eschatologiczny.
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Ojcze to po jaka cholerę jest chrzest?

Jak to po co: żeby czym prędzej wcielić nowego członka w społeczność dzieci bożych, zanim ktoś inny mu w głowie namąci. Dzięki temu można mu później tłumaczyć jakie są jego prawa i obowiązki wynikające z uczestnictwa w tej organizacji.

>>Palenia papierosów czy chlana wódy (nałogów potencjalnie śmiertelnych) ustawodawca nie zabrania, bo bez kasy uzyskanej z podatków i akcyzy zawaliłby się system finansowy państwa...
>Skad wiesz?

Trudno mi znaleźć dokładne dane. Po przeszperaniu znalazłem szacunkowe wpływy z akcyzy na papierosy i alkohol w wysokości około 25 mld złotych w 2009 roku (a są przeciez jeszcze inne podatki z tytułu sprzedaży tych dóbr...). Dziura budżetowa wyniosła bodajże 27 mld złotych - czyli bez tej akcyzy byłaby dwa razy większa.

>>
Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?

>>
>Jak to skad, wlasnie dlatego!
>

Cholera, nie nauczyli Cię w szkole że na pytania retoryczne się nie odpowiada?


Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
30-03-2010 13:52 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>>Ojcze to po jaka cholerę jest chrzest?
>Jak to po co: żeby czym prędzej wcielić nowego członka w społeczność dzieci bożych, zanim ktoś inny mu w głowie namąci. Dzięki temu można mu później tłumaczyć jakie są jego prawa i obowiązki wynikające z uczestnictwa w tej organizacji.
>>>Palenia papierosów czy chlana wódy (nałogów potencjalnie śmiertelnych) ustawodawca nie zabrania, bo bez kasy uzyskanej z podatków i akcyzy zawaliłby się system finansowy państwa...
>>Skad wiesz?
>Trudno mi znaleźć dokładne dane. Po przeszperaniu znalazłem szacunkowe wpływy z akcyzy na papierosy i alkohol w wysokości około 25 mld złotych w 2009 roku (a są przecież jeszcze inne podatki z tytułu sprzedaży tych dóbr...). Dziura budżetowa wyniosła bodajże 27 mld złotych - czyli bez tej akcyzy byłaby dwa razy większa.

U nas to gadają, ze akcyza, jak to nazywasz, jest potrzebna na szpitale i leczenie pijaków i palaczy. I ze nie starcza!!!
Ale ja im nie wierze, bo jestem księgowa i nie takie cuda umiałam tak zaksięgować, zęby były odjęte od podatku. Legalnie oczywiście.

>>>
Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?

>>>
>>Jak to skąd, właśnie dlatego!
>>
>Cholera, nie nauczyli Cię w szkole że na pytania retoryczne się nie odpowiada?
>
Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?


No, nie gniewaj sie.
Skad ja mam wiedzieć co teraz jest retoryczne a co nie? Kuroń zbrodniarz, Walesa ubek, kaczor prezydentem, tylko jakoś nie słychać o stoczniach. Ze za darmo ruskim statki budowały. Sie nie usprawiedliwiam, tylko sam widzisz, ze mnie sie wszystko jakoś pomieszało. Retorycznie przede wszystkiemu.
kognitywista (3391 punktów)
>Skad ja mam wiedzieć co teraz jest retoryczne a co nie? Kuroń zbrodniarz, Walesa ubek, kaczor prezydentem, tylko jakoś nie słychać o stoczniach. Ze za darmo ruskim statki budowały. Sie nie usprawiedliwiam, tylko sam widzisz, ze mnie sie wszystko jakoś pomieszało. Retorycznie przede wszystkiemu.

Kuroń zbrodniarz ? Eee tam ... Proszę o jakiś cytat. Raczej były komuch, ale za to trudno się obrazić, zwłaszcza, że jest prawdą, więc lepiej wymyślić kuriozalny wirtualny zarzut - od razu w wiadomy sposób świadczy o domniemanym autorze.
Wałęsa ubek ? Fajny nonsens, do natychmiastowego wyśmiania. Gorzej odeprzeć zarzut niejasnej przeszłości, jakieś epizody kapowania za młodu ... albo cholera wie co, skoro się jako prezydent przetrzebiło własną teczkę, by lansować się jako kryształowy zbawiciel.
Kaczor prezydentem dzięki naszej ukochanej demokracji ...
30-03-2010 09:19 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Dla mnie taka postawa to zwykłe sk***ństwo, a nie etyka.
>Dla katolika taka postawa to także sk***ństwo a nie etyka. Wszak: "Bedziesz miłował Pana Boga ... (ble ble ble) ... a bliźniego swego jak siebie samego".
>

Grzech jest dla katolika obrazą dla Boga. Przede wszystkim więc należy się pojednać z Bogiem. Jeśli po spowiedzi czujesz, że Bóg ci wybaczył, to sprawa zostaje zamknięta, a sumienie masz czyste!

A miłowanie innych jak siebie samego... to zależy jaki szacunek masz dla siebie samego (a jeśli lubisz samobiczowanie, post i umartwienia i wyczekujesz z niecierpliwością zapowiedzianego końca świata i potępienia wiecznego dla grzeszników...?).

Katolik kocha i szanuje innych ludzi, bo Bóg tak nakazał i jest to miłe Bogu, nie dlatego że tak nakazuje dobre wychowanie czy zwykła przyzwoitość. Etyka, moralność, przepisy prawne - to wszystko jest tylko pomocą do realizowania najważniejszego zadania katolika: spełniania woli Bożej i odpowiadania na Bożą Miłość. Przepisy prawne są tylko realizacją znacznie ważniejszych praw boskich.

Takie jest też wyjaśnienie np. zachowania hierarchii Kościoła wobec księży-pedofili. Liczy się przede wszystkim, żeby żałowali swych czynów, obiecali poprawę, odpokutowali np. w formie odbycia specjalnych rekolekcji i pojednali się z Bogiem. W tym momencie są właściwie czyści i nie ma potrzeby osądzania ich wg. prawa cywilnego. Zwłaszcza, że ich osądzanie publiczne naruszałoby zaufanie zwykłych ludzi wobec praw Kościoła, więc wyrządziłoby wielkie szkody.

Poza tym, księża i mnisi poświęcając się Bogu przechodzą pod władanie prawa kanonicznego, znacznie ważniejszego niż prawo świeckie. Może to się wydawać dziwne, ale skojarzcie to sobie z prawem świeckim obowiązującym w różnych krajach i walką o ekstradycję Polaków do Polski w przypadku popełnienia przez nich przestępstw w innych krajach, gdzie grożą za to drakońskie kary.

Zadośćuczynienie... Jeśli kogoś okradniesz, to musisz to zwrócić, żeby dostać odpuszczenie grzechu. Ale jeśli zrobisz coś, gdzie nie ma co zwracać - to wystarczy jeśli będziesz modlił się w intencji poszkodowanego; przecież modlitwa ma wielką moc...


Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
30-03-2010 09:36 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Grzech jest dla katolika obrazą dla Boga. Przede wszystkim więc należy się pojednać z Bogiem. Jeśli po spowiedzi czujesz, że Bóg ci wybaczył, to sprawa zostaje zamknięta, a sumienie masz czyste!
Niekoniecznie. Katolicy, oprócz tego, że są katolikami, bywają też czasem ludźmi. Nie tracę wrażliwości i empatii przyjmując wiarę ...

>A miłowanie innych jak siebie samego... to zależy jaki szacunek masz dla siebie samego (a jeśli lubisz samobiczowanie, post i umartwienia i wyczekujesz z niecierpliwością zapowiedzianego końca świata i potępienia wiecznego dla grzeszników...?).
Jeśli przyjmiemy obraz przeciętnego katolika w/g Dana Browna ... to tak. Ja wolę sam rozglądać się wokół i nie tracić kontaktu z rzeczywistością.

>Katolik kocha i szanuje innych ludzi, bo Bóg tak nakazał i jest to miłe Bogu, nie dlatego że tak nakazuje dobre wychowanie czy zwykła przyzwoitość.
Absolutnie nie. Katolik kocha i szanuje ludzi z wielu różnych powodów (dobre wychowanie, zwykła przyzwoitość), między innymi dlatego także, że Bóg tak nakazał. To taki dodatkowy bacik.
30-03-2010 10:07 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Niekoniecznie. Katolicy, oprócz tego, że są katolikami, bywają też czasem ludźmi. Nie tracę wrażliwości i empatii przyjmując wiarę ...

Oczywiście, że nie tracisz empatii. Przyjmując wiarę ustawiasz po prostu hierarchie wartości: najpierw jest Bóg i prawo Boże, potem cała reszta.

>Jeśli przyjmiemy obraz przeciętnego katolika w/g Dana Browna ... to tak. Ja wolę sam rozglądać się wokół i nie tracić kontaktu z rzeczywistością.

Rzeczywistość, jaką widzę i znam to głównie ludzie znający bardzo pobieżnie wiarę którą wyznają, łykający bez wielkich refleksji wszystko co powie ksiądz na kazaniu, Radio Maryja lub biskup w liście pasterskim. Do tego dla smaczku trochę osób które Bogiem żyją i potrafią robić dziwne rzeczy, ale zgodne z jakimś akurat cytatem z Biblii.

>>Katolik kocha i szanuje innych ludzi, bo Bóg tak nakazał i jest to miłe Bogu, nie dlatego że tak nakazuje dobre wychowanie czy zwykła przyzwoitość.
>Absolutnie nie. Katolik kocha i szanuje ludzi z wielu różnych powodów (dobre wychowanie, zwykła przyzwoitość), między innymi dlatego także, że Bóg tak nakazał. To taki dodatkowy bacik.

Zapominasz o chrześcijańskich korzeniach Europy
To co nazywasz przyzwoitością i dobrym wychowaniem wynika dla katolika właśnie z Bożych praw. Gdyby było inaczej, to katolicy nie dziwiliby się ateistom, że ci zachowują jakąkolwiek moralność mimo odrzucenia Boga!

Zresztą mówią o tym słynne dwa przykazania miłości wg. Ewangelii:

"Będziesz miłował Pana Boga twego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego."

Masz tu w skrócie hierarchię wartości. Bóg nade wszystko; bliźni (również więc żona czy dzieci...) w miarę możliwości, ale nigdy ponad Bogiem!

Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
01-04-2010 00:25 
 Ocena 1 na 1
Street Dembowski (25 punktów)

>Nie było w tym cynizmu: po prostu sprawa została już załatwiona pomiędzy grzesznym człowiekiem a Bogiem - a tylko to się liczyło dla tego katolika. Katolik nie mógł zrozumieć o co właściwie jeszcze chodzi osobie pokrzywdzonej...
>Dla mnie taka postawa to zwykłe sk***ństwo, a nie etyka.

Tak, uważam, że masz rację w swoim oburzeniu na postawę tego człowieka. Problem chyba polega na tym, że on zupełnie nie zrozumiał zasad swojej wiary. Absolutnie nie wystarczy tu wyznanie grzechów w spowiedzi, obowiązuje jeszcze zadośćuczynienie "Panu Bogu i bliźniemu". Zadośćuczynienie jest tu możliwe, a nawet konieczne, powinien porozmawiać z osobą pokrzywdzoną, przeprosić, w miarę możliwości naprawić zło, starać się odzyskać zaufanie. Dopiero wtedy jest szansa na powrót jakiejś "harmonii etycznej". Jeśli tego nie zrobi, nie spełni jednego z warunków ważnej spowiedzi.

>
Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?

01-04-2010 01:03 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Tak, uważam, że masz rację w swoim oburzeniu na postawę tego człowieka. Problem chyba polega na tym, że on zupełnie nie zrozumiał zasad swojej wiary. Absolutnie nie wystarczy tu wyznanie grzechów w spowiedzi, obowiązuje jeszcze zadośćuczynienie "Panu Bogu i bliźniemu". Zadośćuczynienie jest tu możliwe, a nawet konieczne, powinien porozmawiać z osobą pokrzywdzoną, przeprosić, w miarę możliwości naprawić zło, starać się odzyskać zaufanie. Dopiero wtedy jest szansa na powrót jakiejś "harmonii etycznej". Jeśli tego nie zrobi, nie spełni jednego z warunków ważnej spowiedzi.

Eee... jak zwykle głupoty gadasz, Street Dembowski.
Grzechy odpuszcza Bóg, ustami Swego przedstawiciela, a odczucia pokrzywdzonego nic do rzeczy nie mają.
To se poczytaj.
Gdyby do Zbawienia wystarczyło "być dobrym", to Odkupieńcza Ofiara Pana Naszego Jezusa Chrystusa nie byłaby do niczego potrzebna - a to przecie być NIE MOŻE.
Go gorsza - nie byłby potrzebny Kościół Święty, a to tym bardziej NIE DO POMYŚLENIA jest .
Twierdząc inaczej popadasz w Plugawą Herezję Pelagianizmu, za co (tj. za to też) pójdziesz do Piekła .
Fajowsko .
01-04-2010 20:52 
 Ocena 2 na 2
Street Dembowski (25 punktów)

>Eee... jak zwykle głupoty gadasz, Street Dembowski.

Przeginasz, big. Na razie jeszcze myślę, że to Forum jest miejscem kulturalnych ludzi i że obowiązuje tu pewien standard zachowań, ale dużo zrobiłeś, żebym zaczął wątpić w to.

>Grzechy odpuszcza Bóg, ustami Swego przedstawiciela, a odczucia pokrzywdzonego nic do rzeczy nie mają.
>To se poczytaj.


"se" nie poczytam. Ustalmy jedno. Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia, to sam to powiedz, a nie podpieraj się jakimiś linkami. Akurat nie mam ochoty zagłębiać się w wybierane przez Ciebie cytaty. I dbaj o polszczyznę, humanista z Ciebie ponoć.

>Gdyby do Zbawienia wystarczyło "być dobrym", to Odkupieńcza Ofiara Pana Naszego Jezusa Chrystusa nie byłaby do niczego potrzebna - a to przecie być NIE MOŻE.
>Go gorsza - nie byłby potrzebny Kościół Święty, a to tym bardziej NIE DO POMYŚLENIA jest .
>Twierdząc inaczej popadasz w Plugawą Herezję Pelagianizmu, za co (tj. za to też) pójdziesz do Piekła .
>Fajowsko .


Na razie nie wchodzę w szczegóły, które tu poruszasz. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałeś moją skromną wypowiedź, podważasz ją, więc streszczę krótko, jakie są w katolicyzmie warunki WAŻNEJ Spowiedzi:
1)Rachunek sumienia
2)Żal za grzechy
3)Mocne postanowienie poprawy
4)Szczera spowiedź
5)Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu

Te warunki przyswajają na ogół już ośmioletnie dzieci, przygotowujące się do Pierwszej Komunii, możesz więc i Ty śmiało próbować Teraz bądź łaskaw porównać te warunki z wypowiedzią rozpoczynającą wątek i następnie z moim skromnym głosem, który Cię do tak niestosownej generalizacji zainspirował.
01-04-2010 23:40 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Przeginasz, big. Na razie jeszcze myślę, że to Forum jest miejscem kulturalnych ludzi i że obowiązuje tu pewien standard zachowań, ale dużo zrobiłeś, żebym zaczął wątpić w to.

No, po prostu - lytość i trwoga .

>"se" nie poczytam. Ustalmy jedno.

Ustalcie choćby pięcioro .

>Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia, to sam to powiedz, a nie podpieraj się jakimiś linkami. Akurat nie mam ochoty zagłębiać się w wybrane przez Ciebie cytaty.

Takim ładnym, katolickim linkiem pogardził, brzydal... .

>I dbaj o polszczyznę, humanista z Ciebie ponoć.

Przepraszam najmocniej, ale znowu link bedzie - Stylizacja.

>Na razie nie wchodzę w szczegóły, które tu poruszasz. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałeś moją skromną wypowiedź, podważasz ją, więc streszczę krótko, jakie są w katolicyzmie warunki WAŻNEJ Spowiedzi:
>1)Rachunek sumienia
>2)Żal za grzechy
>3)Mocne postanowienie poprawy
>4)Szczera spowiedź
>5)Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu
>Te warunki przyswajają na ogół już ośmioletnie dzieci, przygotowujące się do Pierwszej Komunii, możesz więc i Ty śmiało próbować

Ciekawość, w jaki sposób Młodziankowie rozpoznają, że już Panu Bogu zadośćuczynili i więcej się starać nie potrzebują... .
Ale i tak błądzą - J 20, 22-23 .

>Teraz bądź łaskaw porównać te warunki z wypowiedzią rozpoczynającą wątek i następnie z moim skromnym głosem, który Cię do tak niestosownej generalizacji zainspirował.

Słyszycie, Augustyn? Żeby mi to było ostatni raz! No!
PiotrB (2937 punktów)

>Dla mnie taka postawa to zwykłe sk***ństwo, a nie etyka.

Ten katolik nie był zbyt dobrze rozeznany w zasadach jego religii. Postawa typu: "grzeszę, ale Pan Bóg i tak mi wybaczy" jest jedynym z grzechów przeciwko Duchowi Świętemu - dość poważna dla katolików sprawa.
13-04-2010 15:18 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Ten katolik nie był zbyt dobrze rozeznany w zasadach jego religii. Postawa typu: "grzeszę, ale Pan Bóg i tak mi wybaczy" jest jedynym z grzechów przeciwko Duchowi Świętemu - dość poważna dla katolików sprawa.

Gwoli ścisłości należy dodać, że możliwe postawy alternatywne:

- nie grzeszę, więc Pan Bóg nie ma czego mi wybaczać ( Pycha ),
- grzeszę, a Pan Bóg mi nie wybaczy ( Niewiara w Miłosierdzie Boże ),

też są grzechami przeciwko Duchowi Świętemu .

Same poważne sprawy ci katolicy mają .
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Nie jest to, jak mówisz, nieuczciwe i tendencyjne podejście. Właściwie, to wręcz zupełnie naturalne. Każdy dąży do tego by w swoich oczach być lepszym od innych. I to zazwyczaj nieświadomie.
(pl.wikipedia.org/wiki/Autowaloryzacja)
A wszystko przez to, że nie chcemy, ażeby nasza samoocena runęła w gruzach, tylko z powodu tzw. 'głupot', które ktoś inny wygaduje. Bo przecież musimy nazywać je 'durnotami' i 'mówieniem bzdetów', bo jeśli nasz 'antagonista' miałby rację, to oj.. nieciekawe mogłoby to mieć konsekwencje. Zwłaszcza nasz umysł zdecydowanie nie chciałby dopuścić do takiej sytuacji, w której byłby w sprzeczności z samym sobą.
Dlatego przytoczony też w 'Bogu Urojonym' przypadek naukowca/geologa, u którego - z jednej strony - konkretna wiedza geologiczna - nie pozwalała wierzyć w to, że świat powstał jakieś 10 tys. lat temu - a z drugiej - religijna indoktrynacja, która właśnie taki, a nie inny obraz świata zakładała. Powstał konflikt między wspomnieniami oraz wychowaniem z dzieciństwa, który - ażeby uchronić zdrowie psychiczne - został, niestety, rozstrzygnięty na korzyść wiary. Nieświadomość, która w okresie niemal niemowlęcym, została dokładnie uformowana, nie mogła pozwolić na aż tak wewnętrzną sprzeczność. Oznaczałoby to bowiem konieczność wyparcia się wszystkiego, co uczyli, i w co święcie wierzyli, jego rodzice. A to mogło doprowadzić do paranoi. ^^

Prócz tego, nie zgadzam się, ażeby większość ateistów kierowała się pobudkami humanistycznymi tylko i wyłącznie z powodu strachu przed represjami państwa. Przynajmniej chciałbym, by tak było, jako, że sam do tej grupy - bądź co bądź - należę.
Głównie dlatego, że bliskie memu sercu są następujące słowa - "prawo jest posłuszne przede wszystkim moralności, musi gwarantować bezpieczeństwo i wolność ludzi, którzy zgodzili mu się podporządkować".
Jednakże, w przypadku łamania prawa przez ich twórców, dobrze byłoby mieć także coś takiego w zapasie - gdy "rząd narusza swobody i prawa gwarantowane przez Konstytucję, najświętszym prawem i niezbędnym obowiązkiem jest stawianie oporu".

Ponieważ niektórzy ludzie "rezygnują z indywidualnej wolności i potrafią być tylko zajadłymi obrońcami porządku społecznego: tak długo, jak długo chroni ich i kryje jakaś instytucja".

A jako, że Bóg jest uniwersalnym protektorem, katem i obrońcą w jednej osobie, tak uważam, iż ateista, który wyrwał się z łańcuchów przestrzegania moralności 'tylko dlatego, że inaczej będzie bardzo źle' ma trwalszą niż wierzący motywację do czynienia dobra i przestrzegania własnego sumienia - ponieważ fundamenty, na których opiera swe stanowisko nie były przez nikogo narzucone. Urosły i utrwaliły się z czasem. Z doświadczenia. Z prostego powodu, że kiedy czynię osobie dobrej dobrze, ta się uśmiecha i odczuwa satysfakcję, a jako, że jestem egoistą, i to poprawia zarówno moje samopoczucie - jak i tej osoby - tak uważam, że czynię dobrze.

(Cytaty pochodzą z książki 'Antypodręcznik filozofii' autorstwa Michela Onfray'a.)
kognitywista (3391 punktów)
>Prócz tego, nie zgadzam się, ażeby większość ateistów kierowała się pobudkami humanistycznymi tylko i wyłącznie z powodu strachu przed represjami państwa. Przynajmniej chciałbym, by tak było, jako, że sam do tej grupy - bądź co bądź - należę.
Nie twierdzę, że ateista kieruje się wyłącznie strachem przed odpowiedzialnością karną.
Podobnie jak katolik nie kieruje się wyłącznie strachem przed kara bożą.
Natomiast ateiści często przypisują sobie pobudki humanitarne a katolikom strach przed piekłem jako jedyny motywator czynienia dobra. Właśnie to uważam za nadużycie.
29-03-2010 18:55 
 Ocena 1 na 1
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Jak rozumiem, czytałeś niedawno 'Boga Urojonego' i masz do niego swobodny dostęp - mógłbyś tedy, by uściślić dyskusję, zacytować konkretne stanowisko, które Dawkins objął przy okazji tego zagadnienia..?
I jak często ateiści osądzają, że moralność 'chrześcijan' (bo chyba nie tylko o katolicyzm chodzi?) bierze się ze strachu? Jakieś dane, czy na podstawie własnej obserwacji? Bowiem ta, jak wiem, potrafi być całkiem względna.
kognitywista (3391 punktów)
Czytałem dość dawno "Boga urojonego" (z biblioteki) i zwróciło moją uwagę to, że Dawkins przypisuje chrześcijanom niskie pobudki dla czynienia dobra. Fragment jest dość charakterystyczny. Autor wręcz stwierdza, że nie chciałby mieć do czynienia z kimś, kto nie czyni zła wyłącznie ze strachu. Dla niego chyba jest oczywiste, że do tej kategorii należą wyłącznie ludzie religijni. Potem dwa lub trzy razy spotkałem podobny pogląd tu na forum. I to właściwie wszystko. Dla mnie wystarczający powód do zastanowienia ... Spróbuję pogrzebać i dotrzeć do odpowiedniego cytatu.
29-03-2010 19:32 
 Ocena 2 na 2
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Widzisz, problem polega na tym, że tylko właśnie ludzi religijni zadają te nieszczęsne pytanie, które umieściłeś na początku swego wątku. Jakby, psiakrew, nie dowierzali, że można inaczej. Albo z innej strony - 'po co być dobrym, skoro nie ma Szatana?' - wszakże to on karze za zło. Poniekąd. I właściwie dlaczego, jakby się głębiej zastanowić, kwintesencja zła - jaką miałby być uroczy Diabeł - karałaby ludzi za to, że czynią źle - czyli, wg. Rokity - dobrze?
To dopiero pytanie.
Niestety, próżno doszukiwać się logiki w religii.
I ja, nawiasem mówiąc, także nie chciałbym zadawać się z ludźmi, którzy tylko z powodu przerażenia, zachowują się altruistycznie.
kognitywista (3391 punktów)
>Widzisz, problem polega na tym, że tylko właśnie ludzi religijni zadają te nieszczęsne pytanie, które umieściłeś na początku swego wątku. Jakby, psiakrew, nie dowierzali, że można inaczej.
Być może ludzie zadający to pytanie stanowią kilka procent ogółu religijnych. Być może wśród ateistów kilka procent nie czyni zła ze strachu przed więzieniem. Dlatego cała ta licytacja jest nadużyciem , jest nieuprawniona. Stworzyliśmy wirtualną rzeczywistość. I tylko o to mi chodzi ...
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Z moich skromnych obserwacji wcale nie 'kilka' procent ogółu religijnych. Bardziej skłaniałbym się do 'kilkadziesiąt'. No, ale, widocznie takie me środowisko. A mówisz, należę do tych kilku procent? Nie powiem, dzięki za komplement. ^_^
I poważnie. Odnośnie zachowań ludzkich, dobra i zła - zainteresuj się tym, co napisałem w poprzednim poście - eksperyment więzienny w Stanford. Wpisz w 'google', poczytaj, zobacz jak cienka granica oddziela zbrodniarzy od przeciętnych ludzi. Musisz też być niezłym pesymistą, skoro sądzisz, że jedyne co powstrzymuje ludzi od czynienia zła, to strach przed karą.
kognitywista (3391 punktów)
>I poważnie. Odnośnie zachowań ludzkich, dobra i zła - zainteresuj się tym, co napisałem w poprzednim poście - eksperyment więzienny w Stanford. Wpisz w 'google', poczytaj, zobacz jak cienka granica oddziela zbrodniarzy od przeciętnych ludzi. Musisz też być niezłym pesymistą, skoro sądzisz, że jedyne co powstrzymuje ludzi od czynienia zła, to strach przed karą.
Eksperyment znam ... właśnie ten i inne nauczyły mnie takiego pesymizmu
29-03-2010 20:08 
 Ocena 1 na 1
devares aka. mentalrapist. (605 punktów)
Ha! Ja takoż, znam te i inne, takie i owakie, ale i tak nie uważam, że dobro to wynik strachu. O nie!
Uważam dobry seks za dobro. Sądzę, że wiele osób także. A więc uważasz, że robią to wyłącznie ze strachu przed wyginięciem rasy ludzkiej..? xD
29-03-2010 23:12 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)

>Natomiast ateiści często przypisują sobie pobudki humanitarne a katolikom strach przed piekłem jako jedyny motywator czynienia dobra. Właśnie to uważam za nadużycie.

Poproś zatem jeszcze katolików próbujących wmawiać ateistom brak moralności, aby sami sobie takich pobudek nie przypisywali.
Bo jeżeli ktoś pyta: skoro Boga nie ma, to co cię powstrzymuje,
to jakie motywy czynienia dobra mam mu przypisać?
30-03-2010 08:38 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Bo jeżeli ktoś pyta: skoro Boga nie ma, to co cię powstrzymuje,
>to jakie motywy czynienia dobra mam mu przypisać?
Dlatego napisałem, ze pytanie jest głupie i świadczy o zadającym niezbyt dobrze.
Ale nie jest ono wyznacznikiem etycznym dla osób religijnych. A Dawkins pisze tak, jakby taka postawa była nieodłącznie sprzężona z religią. Wyrabiamy sobie w ten sposób trochę fałszywy obraz ludzi religijnych, podobnie jak oni mają całkiem fałszywy obraz ateistów.
01-04-2010 23:41 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>Bo jeżeli ktoś pyta: skoro Boga nie ma, to co cię powstrzymuje,
>>to jakie motywy czynienia dobra mam mu przypisać?
>Dlatego napisałem, ze pytanie jest głupie i świadczy o zadającym niezbyt dobrze.
>Ale nie jest ono wyznacznikiem etycznym dla osób religijnych. A Dawkins pisze tak, jakby taka postawa była nieodłącznie sprzężona z religią. Wyrabiamy sobie w ten sposób trochę fałszywy obraz ludzi religijnych, podobnie jak oni mają całkiem fałszywy obraz ateistów.
>
Dlaczego ten obraz jest fałszywy?
Jeśli teista za główny argument przeciw ateiście podaje z reguły brak hamulców moralnych, gdyż jedynie w Bogu upatruje źródła wszelkiego altruizmu i wszelkiej uczciwości ( to jest zjawisko powszechne), a z drugiej strony ateiści jakoś nie mają nadreprezentacji wśród wśród złoczyńców wszelkiej maści, to jak niby rozumiesz ten wzajemny zarzut?
Taka postawa teistów jest nieodłącznie sprzężona z religią.
Czy konsekwentna - widać gołym okiem. Do niekonsekwencji zaś skłania głównie to, że - ciągle w ramach religii - są różne furtki, którymi zbłąkana owieczka może wiele razy wracać na właściwa drogę.
Ateista, jak ciągle podkreślam, ma do czynienia tylko z własnym sumieniem. Które - uwierz! - jest o wiele mniej wyrozumiałe, niż sumienie zewnętrzne, które zawsze można jakoś przebłagać, lub przekupić.
01-04-2010 23:56 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)

>Dlaczego ten obraz jest fałszywy?
>Jeśli teista za główny argument przeciw ateiście podaje z reguły brak hamulców moralnych
To znaczy, że przedstawiony obraz teistów dotyczy tylko tych którzy tak twierdzą.
A ponieważ prawdopodobnie nie wszyscy teiści takie bzdurne argumenty stosują, możemy przyjąć, że rozciąganie tego obrazu na wszystkich wierzących jest przynajmniej dla niektórych z nich krzywdzące.
02-04-2010 00:35 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)

>To znaczy, że przedstawiony obraz teistów dotyczy tylko tych którzy tak twierdzą.
>A ponieważ prawdopodobnie nie wszyscy teiści takie bzdurne argumenty stosują, możemy przyjąć, że rozciąganie tego obrazu na wszystkich wierzących jest przynajmniej dla niektórych z nich krzywdzące.
Na pewno.
Coś wiem o tym, z doświadczenia...
I dużo zależy od tego, gdzie się robi pomiar.
02-04-2010 09:06 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>To znaczy, że przedstawiony obraz teistów dotyczy tylko tych którzy tak twierdzą.
>A ponieważ prawdopodobnie nie wszyscy teiści takie bzdurne argumenty stosują, możemy przyjąć, że rozciąganie tego obrazu na wszystkich wierzących jest przynajmniej dla niektórych z nich krzywdzące.
Dokładnie tak. No i jest jeszcze druga strona medalu czyli ateiści. Część kieruje się empatią i humanizmem, a część obawia się prawnych konsekwencji czynu ... najpewniej większość kieruje się i tym i tym.
A kodeks cywilny z odszkodowaniami pieniężnymi pełni analogiczną rolę jak rozgrzeszenie z zadośćuczynieniem w KK. Osądzono mnie, zapłaciłem ... więc jestem czysty i nie ma sprawy.
Przecież takie postawy się zdarzają. Dlaczego przypisujemy je wyłącznie katolikom i przywołujemy jakiś wyimaginowany obraz ateisty dręczącego się w kącie swymi przewinami aż do śmierci a wierzący jest jakimś beztroskim głupkiem który czuje się aniołem po spowiedzi ?
Jak kogoś nie lubimy to przypisujemy mu skrajne postawy ... tyle tylko, że odpływamy od rzeczywistości i stąd też po części tak słaby oddźwięk mamy w społeczeństwie.
pavvel (8272 punktów)

>A kodeks cywilny z odszkodowaniami pieniężnymi pełni analogiczną rolę jak rozgrzeszenie z zadośćuczynieniem w KK. Osądzono mnie, zapłaciłem ... więc jestem czysty i nie ma sprawy.

Niekoniecznie pełni, ale w niektórych przypadkach może pełnić.
Kodeks często pomijamy gdyż dotyczy również katolików. No chyba, że chcesz postawić tezę, że katolik tak na grzechu-rozgrzeszeniu się skupia, że kodeks nie jest dla niego ważny.

>Przecież takie postawy się zdarzają. Dlaczego przypisujemy je wyłącznie katolikom
Może dlatego, że ateista nie wchodzi na forum i nie zadaje pytań typu "co cię powstrzymuje"?

> i przywołujemy jakiś wyimaginowany obraz ateisty dręczącego się w kącie swymi przewinami aż do śmierci
Nie spotkałem się z takim przypadkiem

> a wierzący jest jakimś beztroskim głupkiem który czuje się aniołem po spowiedzi ?

a tacy owszem, zdarzają się. Może nie często, ale jednak.

>Jak kogoś nie lubimy to przypisujemy mu skrajne postawy ...
U mnie to odwrotnie działa.

> tyle tylko, że odpływamy od rzeczywistości i stąd też po części tak słaby oddźwięk mamy w społeczeństwie.

Dlatego ja najpierw staram sie na rzeczywistość patrzeć i zależnie od niej lubię kogoś bądź nie. To się morze wraz z rzeczywistością dość dynamicznie zmieniać.

Wesołego weekendu wielkanocnego życzę.
02-04-2010 08:53 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Dlaczego ten obraz jest fałszywy?
>Jeśli teista za główny argument przeciw ateiście podaje z reguły brak hamulców moralnych, gdyż jedynie w Bogu upatruje źródła wszelkiego altruizmu i wszelkiej uczciwości ( to jest zjawisko powszechne), a z drugiej strony ateiści jakoś nie mają nadreprezentacji wśród wśród złoczyńców wszelkiej maści, to jak niby rozumiesz ten wzajemny zarzut?
>Taka postawa teistów jest nieodłącznie sprzężona z religią.

Ten obraz jest fałszywy dlatego, że większość osób wierzących nie upatruje jedynie w Bogu źródła wszelkiego altruizmu. Jesteśmy w błędzie, ponieważ przypisujemy statystycznemu katolikowi poglądy religijne wywiedzione z biblii bądź z nauczania KK. A większość katolików tego nawet wręcz nie zna ! Lepiej byłoby zrobić sondę uliczną i opracowanie socjologiczne. Wtedy nasz spór zostałby rozstrzygnięty obiektywnie. Twierdzę, że większość katolików kieruje się także altruizmem humanistycznym i dla nich często spowiedź nie załatwia do końca sprawy ... odczuwają oni żal za to co zrobili. Po prostu przeceniamy wpływ religii na kondycję moralną wierzącego.

>Ateista, jak ciągle podkreślam, ma do czynienia tylko z własnym sumieniem. Które - uwierz! - jest o wiele mniej wyrozumiałe, niż sumienie zewnętrzne, które zawsze można jakoś przebłagać, lub przekupić.

Wierzący kieruje się także własnym sumieniem, w podobny sposób, jak ateista. Oprócz tego, kieruje się jeszcze zasadami religii, którą wyznaje.
30-03-2010 10:39 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Nie twierdzę, że ateista kieruje się wyłącznie strachem przed odpowiedzialnością karną.
>Podobnie jak katolik nie kieruje się wyłącznie strachem przed kara bożą.
>Natomiast ateiści często przypisują sobie pobudki humanitarne a katolikom strach przed piekłem jako jedyny motywator czynienia dobra. Właśnie to uważam za nadużycie.
>

Masz rację.
Wydaje mi się, że u ludzi religijnych powody różnych etycznych decyzji są zróżnicowane, podobnie jak u ateistów. Tylko że ludzie religijni maja tendencje do przypisywania wszystkich dobrych pobudek Bogu, a złych - Szatanowi. Tak są wychowywani i nauczani przez cały czas.
Z prostej arytmetyki wynika więc, że po usunięciu z życia Boga - zostaje tylko Szatan, wcielenie zła. Tak widzą ateistów katolicy.

Katolik czyni dobro nie tylko ze strachu przed piekłem, ale również w nadziei odwdzięczenia się Bogu za jego wielka miłość...!

Strach przed piekłem jest mniej istotny, niż się większości ludzi wydaje - wszak zawsze można się wyspowiadać i uzyskać Boże przebaczenie (byle w porę, by zdążyć przed śmiercią).

Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
30-03-2010 10:56 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Tylko że ludzie religijni maja tendencje do przypisywania wszystkich dobrych pobudek Bogu, a złych - Szatanowi.
To bardzo ciekawe spostrzeżenie. Dowodzi to, że albo Bóg nie jest wszechmocny (ulega Szatanowi) albo jest ignorantem i nie przeszkadza mu za bardzo istnienie zła.

>Z prostej arytmetyki wynika więc, że po usunięciu z życia Boga - zostaje tylko Szatan, wcielenie zła. Tak widzą ateistów katolicy.
Chyba niedouczeni katolicy. Ateista to nie satanista. Odrzuca także istnienie Szatana.
30-03-2010 11:08 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Tylko że ludzie religijni maja tendencje do przypisywania wszystkich dobrych pobudek Bogu, a złych - Szatanowi.
>To bardzo ciekawe spostrzeżenie. Dowodzi to, że albo Bóg nie jest wszechmocny (ulega Szatanowi) albo jest ignorantem i nie przeszkadza mu za bardzo istnienie zła.

Tak, to jest problem. Powstała w tym celu teodycea, czyli gałąź teologii zajmująca się pogodzeniem jednoczesnego istnienia na świecie Zła oraz wszechmocnego kochającego Boga

>>Z prostej arytmetyki wynika więc, że po usunięciu z życia Boga - zostaje tylko Szatan, wcielenie zła. Tak widzą ateistów katolicy.
>Chyba niedouczeni katolicy. Ateista to nie satanista. Odrzuca także istnienie Szatana.
>

To nie tak. Według nauki katolickiej możesz odrzucić Bożą Miłość i pozbawić się łączności z Bogiem w swoim życiu. Ale przecież Bóg i Szatan naprawdę istnieje (przecież Biblia to potwierdza ), to niewiara ateisty tylko pozbawia go pomocy Boga w walce z Szatanem i pozostawia go we władzy tego Szatana... a Szatana nie możesz się wyrzec...

Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
kognitywista (3391 punktów)
>Tak, to jest problem. Powstała w tym celu teodycea, czyli gałąź teologii zajmująca się pogodzeniem jednoczesnego istnienia na świecie Zła oraz wszechmocnego kochającego Boga
O, to musi być niezły kabaret Jako wierzący nie zetknąłem się z tym, więc teraz jako ateista muszę to koniecznie przestudiować

>To nie tak. Według nauki katolickiej możesz odrzucić Bożą Miłość i pozbawić się łączności z Bogiem w swoim życiu. Ale przecież Bóg i Szatan naprawdę istnieje (przecież Biblia to potwierdza ), to niewiara ateisty tylko pozbawia go pomocy Boga w walce z Szatanem i pozostawia go we władzy tego Szatana... a Szatana nie możesz się wyrzec...
Udowodniłeś, że wierzący postrzegają ateistów jako etycznie ułomnych. Zgadzam się, że tak faktycznie to widzą. A my, zamiast w odruchowym odwecie kwestionować ich przymioty moralne, powinniśmy uznać zdroworozsądkowy fakt, że poziom moralny człowieka niewiele ma wspólnego z religią i że panuje tu względna równowaga.
30-03-2010 11:54 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Udowodniłeś, że wierzący postrzegają ateistów jako etycznie ułomnych. Zgadzam się, że tak faktycznie to widzą. A my, zamiast w odruchowym odwecie kwestionować ich przymioty moralne, powinniśmy uznać zdroworozsądkowy fakt, że poziom moralny człowieka niewiele ma wspólnego z religią i że panuje tu względna równowaga.
>

Na bezowocnym udowadnianiu tego straciłem wiele cennych dni swego życia. Wiem już, że słowa dla katolika niewiele się liczą (katolik jest nauczony zamykać uszy na takie "podszepty Szatana").

Można przekonać własnym przykładem... "obserwuję Cię od roku, ty ateisto, i nie zrobiłeś żadnej potworności... albo dobrze się maskujesz, albo nie jesteś taki zły jak mi się wydawało".

Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
29-03-2010 19:52 
 Ocena 5 na 5
Guzik (2020 punktów)
[...]
>Prócz tego, nie zgadzam się, ażeby większość ateistów kierowała się pobudkami humanistycznymi tylko i wyłącznie z powodu strachu przed represjami państwa. Przynajmniej chciałbym, by tak było, jako, że sam do tej grupy - bądź co bądź - należę.[...]


Ja też. Nie kradnę dlatego, gdyż wiem, że to jest czyn karalny.
Nie kradnę, gdyż wiem, że to jest złe, bo robi krzywdę drugiemu człowiekowi.

Mnie niepokoi inna dość powszechna czynność katolików.
Np.: pomodlę się, wyspowiadam, będzie mi darowane... Co więcej, pomodlę się o powodzenie, nie wiedząc, że proszę o swego rodzaju protekcję. Zapłacę za (mszę) za zbawienie, no chociażby męża..., który do świętych nie należał, czyli chce skorumpować Pana Boga!
No nie?
setarkos (10757 punktów)
>Czasami osoby religijne zadają ateistom niezbyt mądre pytanie: "po co być dobrym, jeśli nie ma Boga?"

Po co być dobrym, jeśli jest Bóg? Czy osoby religijne nie muszą udawać bycia dobrymi, skoro wyższe dobro widzą gdzie indziej, sami mieniąc się moralnie ułomnymi?

Ateista nie musi odwoływać się do wydumanych zasad - może być dobry, bo nikt go nie wyręczy.
29-03-2010 19:32 
 Ocena 1 na 1
nomilk (1013 punktów)
Proste i skuteczne.


conclusion will be your epitaph
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
Autor wątku twierdzi, że strach przed karą doczesną świadczy na rzecz religii. Nie chcę podważać tej konkluzji, ani jej uzasadnienia. Natomiast dodam, że częściowo jest odwrotnie: strach przed karą doczesną przemawia przeciw religii. Są bowiem ludzie uzasadniający religię tym, że beze strachu przed piekłem nie ma ładu społecznego. Im właśnie można przeciwstawić strach przed karą doczesną. Jedyną moralnością człowieka bezreligijnego jest prawo stanowione, określone tak przeze mnie dla odróżnienia od na przykład prawa zachowania energii.


Ludomir Tulko
kognitywista (3391 punktów)
Spróbuję ująć swoją tezę jeszcze prościej:

1. Poziom moralny katolika dobrego z pobudek humanistycznych = Poziom moralny ateisty dobrego z pobudek humanistycznych.
2. Poziom moralny katolika dobrego ze strachu przed Bogiem/Szatanem = Poziom moralny ateisty dobrego ze strachu przed Kodeksem Karnym i organami ścigania.

Od niepamiętnych czasów obserwujemy podważanie tej względnej równości przez katolików. Każdy z nas się z tym zetknął. Do założenia wątku skłoniła mnie natomiast niepokojąca obserwacja, że niektórzy ateiści zniżają się do tego poziomu i zaczynają licytować się w podobny sposób, co uważam za bezpodstawne i nieracjonalne.
03-04-2010 23:30 
 Ocena 2 na 2
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)

>2. Poziom moralny katolika dobrego ze strachu przed Bogiem/Szatanem = Poziom moralny ateisty dobrego ze strachu przed Kodeksem Karnym i organami ścigania.
Gdzie można przeczytać zasady tej moralności? Kto jest jej autorem i mocodawcą? Pewno pan bóg, lub uzurpator bez szans w wyborach. Jedyną moralnością bezreligijnych jest prawo stanowione.

Ludomir Tulko
05-04-2010 18:04 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

>Jedyną moralnością bezreligijnych jest prawo stanowione.

Jest to oczywiście nadmierna generalizacja, i jako taka, nie odpowiada stanowi faktycznemu.
Do przyjęcia byłaby teza, że dla niektórych osób bezreligijnych jedyną moralnością bywa prawo stanowione.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
10-04-2010 07:43 
 Ocena 2 na 2
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
Zobowiązanie do innych zasad, niż prawo stanowione, jest nielegalne. Konstytucja, rozdział II, artykuł 31, ustęp 2.

Ludomir Tulko
06-04-2010 08:49 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
> Jedyną moralnością bezreligijnych jest prawo stanowione.
Tego nie wiedziałem ... A tak bezpiecznie się czułem wśród ateistów. Teraz ciarki mi chodzą po plecach.
09-04-2010 23:10 
 Ocena 2 na 2
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
Dlaczego oskarżony zabił ofiarę?
Bo ciarki moralne mnie przeszły, gdy go zobaczyłem.

Groźni są ci, co prawo stanowione zastępują moralnym widzimisię.


Ludomir Tulko
pavvel (8272 punktów)

>Groźni są ci, co prawo stanowione zastępują moralnym widzimisię.

O wierzących mówisz?
10-04-2010 10:21 
 Ocena 1 na 1
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
>>Groźni są ci, co prawo stanowione zastępują moralnym widzimisię.
>O wierzących mówisz?
O wierzących, w sensie - nie polegających wyłącznie na uzasadnieniach. W tym sensie można być wierzącym ateistą. Uzasadnieniem prawa stanowionego są liczby: tylu za, tylu przeciw, tylu ani za, ani przeciw. Ewentualnie przemoc.


Ludomir Tulko
kognitywista (3391 punktów)
>Groźni są ci, co prawo stanowione zastępują moralnym widzimisię.

Groźni są także ci, co prawo stanowią kierując się moralnym widzimisię. Niesławne ustawy norymberskie były właśnie prawem stanowionym.
13-04-2010 00:23 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>>Groźni są ci, co prawo stanowione zastępują moralnym widzimisię.
>Groźni są także ci, co prawo stanowią kierując się moralnym widzimisię. Niesławne ustawy norymberskie były właśnie prawem stanowionym.
>
Slusznie, wreszcie cywilne państwo poparło ewangelie i jasno powiedziało jak Żyda sklasyfikować i jak go traktować!!!
Ideologiczna praca nuncjusza stalo sie ciałem! W nagrodę, awansował na stanowisko vice szefa.
14-04-2010 13:36 
 Ocena 1 na 1
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
Ustawy norymberskie były nielegalne. Poza tym, prawo stanowi się właśnie w oparciu o widzimisię, i to nawet nie moralne, lecz egoistyczne. Sęk w tym, by te egoistyczne głosy przeszły przez demokratyczne maszynki liczbowe: tylu za, tylu przeciw, tylu ani za, ani przeciw. Inaczej wyjdzie coś, czego nikt nie chciał. To za komuny głosowało się wbrew partykularnym interesom, dla dobra wspólnego. Taki był chwyt, przynajmniej propagandowy, jakim posługiwała się komunistyczna autokracja. Prawo jest dla ludzi, a nie odwrotnie.


Ludomir Tulko
14-04-2010 14:57 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)
>Ustawy norymberskie były nielegalne.

Naprawde?

>Poza tym, prawo stanowi się właśnie w oparciu o widzimisię,

czyje widzimisię?

>i to nawet nie moralne,

na szczęście.

>lecz egoistyczne.

ach, ci egoiści, biletu z napisem moralność nie uznają.
14-04-2010 22:38 
 Ocena 2 na 2
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
Komu nie odpowiada prawo stanowione, niech je zmieni.


Ludomir Tulko
kognitywista (3391 punktów)
Bywają miejsca na ziemi gdzie prawo stanowione nie sięga. I bywają czasy, kiedy jego egzekwowanie jest bardzo trudne. Wtedy dobrze jest, jeśli choć część społeczeństwa kieruje się moralnością, powstrzymującą od niegodziwości (pal licho z jakich źródeł pochodzi ta moralność).
15-04-2010 11:15 
 Ocena 1 na 1
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
>Bywają miejsca na ziemi gdzie prawo stanowione nie sięga. I bywają czasy, kiedy jego egzekwowanie jest bardzo trudne. Wtedy dobrze jest, jeśli choć część społeczeństwa kieruje się moralnością, powstrzymującą od niegodziwości (pal licho z jakich źródeł pochodzi ta moralność).
Poza tym prawo stanowione czasem trudno poprawić. Ale można z przynajmniej niektórymi osobami umówić się, że z własnej i nieprzymuszonej woli będziemy przestrzegać tych to, a
tych zasad. Taka, konstruktywna propozycja. I druga. Demokracja sondażowa bezpośredniejsza, oszczędniejsza, sprawiedliwsza.


Ludomir Tulko
apud (4399 punktów)
>>Bywają miejsca na ziemi gdzie prawo stanowione nie sięga. I bywają czasy, kiedy jego egzekwowanie jest bardzo trudne. Wtedy dobrze jest, jeśli choć część społeczeństwa kieruje się moralnością, powstrzymującą od niegodziwości (pal licho z jakich źródeł pochodzi ta moralność).
>Poza tym prawo stanowione czasem trudno poprawić. Ale można z przynajmniej niektórymi osobami umówić się, że z własnej i nieprzymuszonej woli będziemy przestrzegać tych to, a
>tych zasad. Taka, konstruktywna propozycja. I druga. Demokracja sondażowa bezpośredniej sza, oszczędniejsza, sprawiedliwsza.
>
Ludomir Tulko


Zaczynam sie martwic o ciebie.
Nie możesz jakoś prościej swoich poglądów przedstawić bo nie bardzo wiem o co tobie chodzi.
PS
Przepisujesz zdania jak leci z jakiej instrukcji do dyskutowania?
16-04-2010 00:08 
 Ocena 2 na 2
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
Apudowi dziękuję za troskę.


Ludomir Tulko
06-04-2010 10:20 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>Jedyną moralnością bezreligijnych jest prawo stanowione.

Wyobraź sobie że nie.
07-04-2010 17:44 
 Ocena 1 na 1
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
>>Jedyną moralnością bezreligijnych jest prawo stanowione.
>Wyobraź sobie że nie.
Jaki jest tego nieomylny regulamin?


Ludomir Tulko
Chlodwig (10939 punktów)
>>>Jedyną moralnością bezreligijnych jest prawo stanowione.
>>Wyobraź sobie że nie.
>Jaki jest tego nieomylny regulamin?
>
Ludomir Tulko


Coś takiego nie istnieje.
09-04-2010 13:27 
 Ocena 1 na 1
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
>>>>Jedyną moralnością bezreligijnych jest prawo stanowione.
>>>Wyobraź sobie że nie.
>>Jaki jest tego nieomylny regulamin?
>>
Ludomir Tulko

>Coś takiego nie istnieje.
Nie istnieją więc przepisy moralności, oprócz prawa stanowionego.


Ludomir Tulko
10-04-2010 05:29 
 Ocena 5 na 5
Chlodwig (10939 punktów)
wiesz co, nie chce mi się z tobą gadać.
14-04-2010 15:21 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>Nie istnieją więc przepisy moralności, oprócz prawa stanowionego.
>
Ludomir Tulko


Slusznie Ludomirze Tulko.

Z tak zwanej moralności wyleciały wszystkie nakazy ewangeliczne,

z grubsza

bezwzgledne posłuszeństwo wobec władzy ktora tylko bozia moze nadac,
obowiazkowa nienawiść do Żydów,
instytucja niewolnictwa,
monopol religijny, czyli nietolerancja religijna,
status kobiet jako naczyń nieczystych

Pozostalo jeszcze pojecie wojny sprawiedliwej diabli wiedza skąd wzięte.

No i księża molestujący dzieci od wczoraj będą zgłaszani władzom cywilnym do pochylenia sie z troska nad nimi.

Sam Benek namiestnik szefa na ziemi tak zapodał.

Ach, te prawa nie oparte na moralności...
a co będzie jak je kiedyś i w Polsce zaczną praktycznie obowiązywać?
Zacznij rozpaczac juz dzis Ludomirze Tulko
lontri (16088 punktów)

>Czasami osoby religijne zadają ateistom niezbyt mądre pytanie: "po co być dobrym, jeśli nie ma Boga?"

Do czego właściwie odnosi się to pytanie? Jest to klasyczne pytanie o przyczynę lub cel, lub motyw. Kto może takie pytania zadawać? Komu mogłoby przyjść do głowy, aby zadać je w takiej formie? Otóż, wydaje się oczywiste, tylko temu, dla kogo tą przyczyną, celem lub motywem jest bóg. Uszczegóławiając: temu, dla którego bóg jest jedynym uzasadnieniem (przyczyną, celem, motywem) istnienia dobrych postępków.
Tutaj nasuwa się pytanie, czy istnieją przesłanki, by boga traktować - używając języka Quine'a - jako przyczynę totalną czy też tylko partycypującą? To znaczy, czy dobroć postępku jest w pełni zdeterminowana przez boga i tylko boga (przyczyna totalna), czy też może być owa dobroć zdeterminowana przez boga w różnym stopniu "nasycenia" (przyczyna partycypująca), przy czym 'w różnym stopniu nasycenia' oznacza też - w stopniu zerowym?
Otóż postawiłbym tezę, że bóg - nawet taki, jakim go rozumieją judaizm i chrześcijaństwo - nie może być przyczyną totalną dobrych postępków, gdyż wówczas byłby również totalną przyczyną złych postępków, co jest sprzeczne z fantazmatyczną ideą boga w tych religiach (o ile uznać, że fantazmat ten podlega prawidłom logiki, co samo w sobie jest dość kontrowersyjne). Nie musi być nawet przyczyną partycypującą, jak pokazują już zupełnie realne przykłady ludzi niewierzących, którzy zdolni są do pożądanych społecznie i altruistycznych czynów.
Z tej krótkiej analizy wynika, że pytanie "po co być dobrym, jeśli nie ma Boga?" może sformułować jedynie ktoś o bardzo ograniczonym rozumieniu relacji z otaczającym go światem - relacja ta jest dla zadającego takie pytanie zawsze jakoś zapośredniczona przez boga.
Czy jest to moralność rozumna? Nie wydaje mi się. To tyle odnośnie tego pytania.
Kwestią o wiele bardziej interesującą z psychologicznego i filozoficznego punktu wiedzenia, jest uzyskanie odpowiedzi, o co chodzi kognitywiście w pytaniu o pozłacanie własnych intencji?
Moralność rozumna zawsze jest moralnością utylitarystyczną/hedonistyczną lub tylko opisową - kwestia ta jest stawiana uczciwie wprost. Umożliwia to uczciwą dyskusję przy użyciu argumentów podlegających krytyce w ramach konwencji dyskursu - politycznego, filozoficznego, naukowego itp. Moralność rozumna jest w tym sensie transparentna.
Moralność religijna zbyt często jest "ciemna" - egocentryczna, oparta na niepewnych, przyjmowanych dogmatycznie przesłankach. Trudno, by była inna, skoro jest ufundowana na fantazmacie. Bóg, niestety, może wszystko; rozum, na szczęście, potrafi jednak narzucić sobie pewne ograniczenia.
Sądzę, że Dawkinsowi chodziło przede wszystkim o uwypuklenie kwestii różnic w konstrukcji systemów etyczno-moralnych, a nie o segregowanie ludzi na lepszych i gorszych na podstawie tego, jaki system etyczno-moralny wyznają. Dawkins krytykuje po prostu pewien model moralności, wykazując jego nadużycia i niekonsekwencje.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
09-04-2010 16:22 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)

> (..) Moralność rozumna zawsze jest moralnością utylitarystyczną/hedonistyczną lub tylko opisową - kwestia ta jest stawiana uczciwie wprost.
Trudno się z tym zgodzić. Jeśli pominąć kwestię opisową, to moralność utylitarystyczno/hedonistyczna jawi się jako przedłużenie/wzmocnienie biologicznych inklinacji egocentrycznych - rozumność zdaje się zdolna do ich przekraczania.

> .. Moralność rozumna jest w tym sensie transparentna.
Może być transparentna, o ile w sposób jawny uzewnętrzniona.

>Moralność religijna zbyt często jest "ciemna" - egocentryczna, oparta na niepewnych, przyjmowanych dogmatycznie przesłankach.
Tu zgoda. Zwłaszcza religie o bóstwach osobowych 'zamykają' w nich moralność.
09-04-2010 19:06 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

>Jeśli pominąć kwestię opisową, to moralność utylitarystyczno/hedonistyczna jawi się jako przedłużenie/wzmocnienie biologicznych inklinacji egocentrycznych - rozumność zdaje się zdolna do ich przekraczania.

Aby tylko przy tym przekraczaniu majtki w kroku jej się nie rozdarły.

>Może być transparentna, o ile w sposób jawny uzewnętrzniona.

Jest to nieuniknioną konsekwencją rozdartych majtek. Ale o pewnych oczywistościach nie mówi się głośno w towarzystwie ludzi dobrze wychowanych.

>Tu zgoda. Zwłaszcza religie o bóstwach osobowych 'zamykają' w nich moralność.

Oj, zamykają! Wręcz zaszywają!

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
mbrudka (1266 punktów)
>Czasami osoby religijne zadają ateistom niezbyt mądre pytanie: "po co być dobrym, jeśli nie ma Boga?"
Równie niemądra odpowiedź, ale pozostająca w kontekście: "A czy można być wtedy złym?"

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365