Zadam sobie a muzeom parę bardzo śmiesznych pytań - kto chce się pośmiać zez nich, albo zes autorka, ten niech się wyrechocze na zdrowie, a kto ma chęć chwilkę pomyśleć, niech se pomyśli - Polska to wolny kraj.
(Tu następuje jednoznaczne

do Kowalskiej, oraz takież

dla odmiany również przed Kowalską, przy czym kolejność wszystkich czterech dowolna, bo przecie Polska to...)
Co to jest "regulamin"?
Zdradzę Szanownej Wycieczce mój wrodzony sekret, otóż jestem genetycznym leniem (albo odwrotnie), naprawdę

, co może nie jest głównym, lecz jedynym powodem zacytowania Wiki -
regulamin jest zbiorem przepisów normujących zasady postępowania lub prac [...] zakładu [...] wydany przez organ do tego uprawniony. Do czego służy regulamin?
Przy tym pytaniu można się zatrzymać na dłużej, ale po co?
Przecie
wszyscy wiedzą, że regulamin służy do niczego.
Ale jest jeszcze głupszy powód istnienia regulaminu, powód, którego istnienia nikt się nawet nie domyśla z powodu jego kretynizmu właśnie, a mianowicie taki, żeby instytucja która go używa funkcjonowała w sposób uporządkowany, wg. określonych reguł znanych zainteresowanym. Durne, co nie?
Ale, jako znany badacz głupich powodów, zajmę się oczywiście tym ostatnim,

.
Dla kogo jest regulamin?
Można też to pytanie przefasonować i spytać: komu regulamin ma służyć?
I tu zaczynają się schody, jeśli jeszcze nie ruchome, to na pewno strome i bez poręczy - otóż, Droga Wycieczko, regulamin ma służyć właścicielowi firmy, a nie klientom, jak to się Wam, szanowni (hihi) petenci, zdaje.

(Podobna pomyłka zachodzi przy percepcji Konstytucji - sporo ludków, zwanych eufemistycznie "obywatelami" myśli, że konstytucja ma służyć im, tymczasem jest stworzona po to, by służyć "Państwu".)
Pisałem już o tym
kilka razy, ale bez echa, bo echem nie mogę nazwać tego
stłumionego pojękiwania Kierownictwa Markieta, tłumaczącego klientom, że ten tłok i burdy w markecie są wyłącznie ich winą. No, prawie wyłącznie, bo Kierownictwo i tak niedosypia , niedojada i niedo... chodzi do siebie tylko po to, żeby "wyjść naprzeciw" klientowskim fanaberiom...
No i specjalnego echa też się nie spodziewałem, bo piszę dla siebie, jak to genetyczny grafoman, co też, zapewne, było do tej pory tajemnicą

.
Jako świadomy swych praw i obowiązków, zintegrowany intelektualnie oso... Ekhm, to nie ta kartka.
Jam człek prostacki bo z prostego lódó robotniczy rut swuj wiedem... Ekhm, przepraszam, to nie ten portal.
Jestem facetem nieskomplikowanym, więc łykam te prawdy objawione, jak Czapajew kiszone banany do wódki, ale łykam tylko i wyłącznie dlatego, że, po pierwsze: nie mam bezpośredniego wpływu na regulamin i, by była jasność, nie chcę mieć; po drugie: rejestrując się na tym portalu znałem regulamin i z grubsza radzę sobie w jego ramach; po trzecie: zdaję sobie sprawozdawczość z głupiej roli Kierownictwa, które bez woli/chęci/życzenia/gotowości (zbędne won) decyzji wprowadzenia zmian przez WŁAŚCICIELA, może tylko świecić sobie oczkami, jak robaczek świętojański między młotem a kowadłem.
Czy jakoś tak.
Teraz chwilkę o tym, kiedy Właściciel decyduje się na zmiany w swoim geszefcie.
To proste - na ogół wtedy, gdy mu się to będzie opłacać.
Ale jest jeszcze jeden katalizator ew. zmian - jeśli Właścicielowi
przestaje się opłacać dotychczasowa formuła. Tak więc tytułowa "pomyłka regulaminowa" nie dotyczy wad tegoż regulaminu, lecz koślawego rozumienia jego podstawowej funkcji, proszę Szanownej Wycieczki.
No, pośmielim'śmy się - czas troszkie potrollować.
