 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-05-2010 21:06 | achura (304 punktów) | Mogłeś być też Mulatem
1 na 1 | Wątek dotyczy zawieranych związków małżeńskich przez ludzi różnej rasy. Wiadomo, każda dorosła kobieta i każdy dorosły mężczyzna ma prawo wyboru swojego życiowego partnera. Nie poddaję pod dyskusję związków ludzi jednakowej rasy a związki zawierane pomiędzy człowiekiem białej rasy i czarnej rasy. Od razu zaznaczę, że nie mam nic przeciwko takim związkom. Staram się być w miarę tolerancyjna na każdej płaszczyźnie życia. Interesuje mnie jednak Wasze podejście do dzieci urodzonych w tych związkach. Jak wiadomo dziecko samo na świat się nie prosi. W przeciwieństwie do swoich rodziców, którym w miłości kolor skóry nie przeszkodził i nie przeszkadza, dziecko nie ma wyboru i jest skazane na dożywotnią "inność". Z tolerancją różnie to bywa. Jakkolwiek dorośli mogą podchodzić bardziej tolerancyjnie do ciemnej rasy to wśród dzieci Mulat będzie często narażony na szykany ze strony białych dzieci. Poza tym, już jako dorosły człowiek ma mniejsze możliwości wyboru swojego życiowego partnera, gdyż nie każdy - akceptujący związki tych dwóch ras u innych - byłby skłonny sam taki związek zawierać. Podsumowując - w tolerancyjnym wydawałoby się świecie, Mulat w świecie "białych" zawsze będzie tym innym, może czuć się dzieckiem pokrzywdzonym. I teraz mam pytanie : Czy tego typu pary mają moralne prawo do posiadania dzieci? Żeby było jasne - nie jestem przeciwna - ja odpowiadam, że tak...mają takie prawo. Ciekawa jestem Waszych opinii w tym temacie. Dla ułatwienia spróbujcie popatrzeć oczami Mulata.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
9 na 9 | devares (605 punktów) | Ekhm, "moralne prawo do posiadania dzieci"? Ta wypowiedź mnie momentalnie urżnęła absurdalnością. Zwłaszcza, że by jeździć samochodem, podróżować po świecie, prowadzić tramwaj bądź wykonywać jakiekolwiek inne zajęcie musisz mieć świstek potwierdzający umiejętności danej osoby do sprawowania takiej, a nie innej funkcji w społeczeństwie. Z kolei dziecko może mieć niemal każdy, a niewymagane są do tego żadne przygotowania - wielu widocznie zakłada, że coś tak pospolitego jak narodziny nowego człowieka, a następnie jego wychowanie, to pestka w porównaniu z - dajmy na to - jazdą rowerem. Dopiero robi się głośno, jak jednak ktoś sobie nie poradził z zadaniem. Zwłaszcza, że nowe dzieci to nowi wyborcy, to siła robocza kolejna, to napęd gospodarki, to wierne owieczki i gorliwi wyznawca ginący za sprawę kogoś zupełnie innego. Czasem tylko zastanowić się można, dlaczego tyle sierocińców stoi twardo i tyle dzieci wala się po śmietnikach. A problem ten, który przedstawiasz, "spróbujcie popatrzeć oczami Mulata" wydaje się być komiczny - spróbuj popatrzeć oczami białego człowieka w RPA bądź dziecka, które w przedszkolu odkryje wśród rówieśników, że ma - dajmy na to - lekko krzywe palce bądź jedno ucho nieco bardziej odstające od drugiego - już można, idąc Twoim tokiem myślenia - zadać pytanie czy osoby, które mają odstające jedno ucho od drugiego winny mieć "moralne prawo do posiadania dzieci", ponieważ inaczej będą cierpiały przez szykany w szkole. Upadłem na podłogę ze śmiechu z impetem, który sprawił, że piszę z garażu dwa piętra niżej.  Jeżeli rodzice chcą mieć dzieci, mogą, i co najważniejsze - mają środki by zapewnić mu dostateczne bezpieczeństwo oraz odpowiednie wykształcenie na czele z wychowaniem - nie widzę żadnych przeszkód w płodzeniu 'nowych jednostek', choćby to był wyjątkowo hojnie obdarzony przez naturę facet czarnego koloru skóry z wyjątkowo drobną i - jak wieść niesie - ciasno wyposażoną - Chinką (swoją drogą, nie widziałem w swym życiu takiej pary). Ich sprawa, ewentualnie dzieciak im później sowicie nabluzga. 
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji." mentalrapist.blogspot.com/
|
|
 | | achura (304 punktów) | > Ekhm, "moralne prawo do posiadania dzieci"?> Ta wypowiedź mnie momentalnie urżnęła absurdalnością.Widzisz, dla Ciebie to absurd a ja zetknęłam się z taką parą i słyszałam o ich wątpliwościach i obawach, czy ich dziecko będzie na równi traktowane z innymi dziećmi. > A problem ten, który przedstawiasz, "spróbujcie popatrzeć oczami Mulata" wydaje się być komiczny - spróbuj popatrzeć oczami białego człowieka w RPA bądź dziecka, które w przedszkolu odkryje wśród rówieśników, że ma - dajmy na to - lekko krzywe palce bądź jedno ucho nieco bardziej odstające od drugiego - już można, idąc Twoim tokiem myślenia - zadać pytanie czy osoby, które mają odstające jedno ucho od drugiego winny mieć "moralne prawo do posiadania dzieci", ponieważ inaczej będą cierpiały przez szykany w szkole.Nie porównuj z wadami u dzieci. Ta para o której mówię nie obawiała się wad u swojego dziecka a braku tolerancji z powodu koloru skóry. > Upadłem na podłogę ze śmiechu z impetem, który sprawił, że piszę z garażu dwa piętra niżej. mam nadzieje, że nic sobie nie zrobiłeś
|
|
|  | 8 na 8 | devares (605 punktów) | Hę? Te, jak mówisz "wady", także bywają przyczyną nietolerancji, a nieraz są strasznie upierdliwe oraz przykre dla niektórych osób - parafrazując Twą wypowiedź, słyszałem o dziecku, które zabiło swoich rówieśników w szkole, a następnie siebie, ponieważ nieustannie wytykano mu "wadę" lekkiej otyłości oraz ciapowatości. Znów, takim tokiem rozumowania można spytać, czy ludzie, którzy mają 'genetyczną predyspozycję do tycia' (o ile takowa istnieje), mają "moralne prawo do posiadania dzieci", ponieważ inaczej MOŻE być przyczyną morderstwa. Sądzę, że problemem nie jest pytanie, na które niby poszukujesz odpowiedzi, a niedostateczne edukowanie dzieci o tym, że kolor skóry, kształt nosa czy oczu nie stanowi żadnego kryterium do oceny, a tym bardziej nękania, jakiejkolwiek osoby.  Basta.
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji." mentalrapist.blogspot.com/
|
|
| |  | | achura (304 punktów) | Daj spokój ze swoimi porównaniami. Wady można korygować, otyłość leczyć. Ci ludzie widocznie mieli podstawy by się obawiać. Inaczej tego problemu nie poruszaliby.
Wszystko wydaje się proste, gdy nie dotyczy nas...
|
|
| | |  | 2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | >(...) >Ci ludzie widocznie mieli podstawy by się obawiać. Inaczej tego problemu nie poruszaliby.
Mieli: dziecko obdarzone wadą genetyczną. Niewłaściwy kolor skóry.
Ostracyzm, nękanie, kpiny - mogą spotkać dziecko także za ZALETY. Silny, szybko rozwijający się będzie "mięśniakiem". Inteligent - kujonem. Zdolność otoczenia w gnębieniu tych, którzy się z niego wyróżniają jest nieograniczona.
Celowo więc uciekam się do rasizmu (kolor skóry==wada) - dla tych rodziców bowiem BYŁA to wada. Wada - cecha negatywna, utrudniająca życie. Wada, której swojemu dziecku przekazać nie chcieli.
Zaś co do moralnego prawa.... Mówią, że tylko ten kto nic nie robi ten się nie myli - nie posiadając dziecka na pewno go nie skrzywdzą.
Tyle, że go najzwyczajniej w świecie nie będzie.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | 12 na 12 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Widzisz, dla Ciebie to absurd a ja zetknęłam się z taką parą i słyszałam o ich wątpliwościach i obawach, czy ich dziecko będzie na równi traktowane z innymi dziećmi. Nie tak dawno, chyba nawet w wiadomościach lub ciekawostkach Racjonalisty przeczytałam, że badania dowiodły iż "mieszańce między rasowe" są odbierani jako piękniejsi,atrakcyjniejsi. Potwierdzają to kariery modelek mulatek. To jak dziecko będzie reagować na dokuczanie innych dzieci będzie zależeć od postawy rodziców tego dziecka. Jeżeli będą mieli kompleksy to zaszczepią je dziecku. Natomiast jeżeli dziecko będzie miało oparcie w rodzicach to poradzi sobie z takimi przeciwnościami bez problemu.
|
|
|  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>Nie porównuj z wadami u dzieci. Ta para o której mówię nie obawiała się wad u swojego dziecka a braku tolerancji z powodu koloru skóry. Z kolorem skóry jest jak z kolorem oczu czy włosów, z odstającymi uszami, krzywymi nogami lub wadą wzroku. Dziecko nie zwróci uwagi na "odmienność", dopóki nie zwrócą na to uwagi dorośli. Mylisz się mówiąc, że dorośli nie mają z tym problemu. To dzieci nie mają problemu do czasu, gdy dorosły w obecności dziecka nie powie "ten rudzielec", "ten okularnik" lub "ten czarnuch". Albo "ten Jaś to ma nogi prostowane na beczce". Oczywiście dorosły wie, że "nie wypada" mówić takich rzeczy prosto w oczy, więc będzie się uśmiechał i szeptał po kątach (także w obecności własnego dziecka), a dziecko nieskażone hipokryzją rąbnie wszystko bez zahamowań. No, bo przecież skoro tatuś tak powiedział, to jest to słuszne, prawda? I do tego zabawne. Taki dowcip tatuś powiedział. Stąd bierze się pogląd, że dzieci są bardziej okrutne dla "innych" niż dorośli. Nie są. Dzieci są tylko bardziej szczere.
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >To dzieci nie mają problemu do czasu, gdy dorosły w obecności dziecka nie powie "ten rudzielec", "ten okularnik" lub "ten czarnuch". Albo "ten Jaś to ma nogi prostowane na beczce".
Ale spróbuj oddzielić dzieci od rodziców! To pewnego rodzaju jedność. Nie ma niewinnych dzieci, o jakich prawił Rousseau, które dopiero później zostają zdeprawowane przez świat dorosłych, mamę i tatę np. Rodzina (również ta dobra) to w wielu wypadkach zdemoralizowana jedność. Dotykamy tu problemu agresji: czy jest wrodzona, czy nabyta. Rodzice (dorośli) to dla dziecka coś wrodzonego.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | V.Rosochacka (435 punktów) |
> Jeżeli rodzice chcą mieć dzieci, mogą, i co najważniejsze - mają środki by zapewnić mu dostateczne bezpieczeństwo oraz odpowiednie wykształcenie na czele z wychowaniem - nie widzę żadnych przeszkód w płodzeniu 'nowych jednostek', choćby to był wyjątkowo hojnie obdarzony przez naturę facet czarnego koloru skóry z wyjątkowo drobną i - jak wieść niesie - ciasno wyposażoną - Chinką (swoją drogą, nie widziałem w swym życiu takiej pary). Ich sprawa, ewentualnie dzieciak im później sowicie nabluzga. > Cóż, nikt z nas nie widział wszystkiego  . Pisząc 'Chinka' miał Pan zapewne na myśli 'Azjatka'. Takich par i jeszcze więcej dzieci jest mnóstwo, chociażby w Surinamie, skąd pochodzi mój dobry znajomy. I bardzo się cieszę, że jego rodzice nie mieli podobnych wątpliwości, jak Autorka niniejszego tematu. Pozdrawiam. P.S. Nigdy nie nabluzgał swoim rodzicom ani on, ani jego rodzeństwo. Bardzo się szanują nawzajem.
|
|
|  | | devares (605 punktów) | Otóż to!  Wszakże rzekłem, iż to ich sprawa - a jak się im jeszcze układa? Bravissimo! Niemniej jednak, pisząc "Chinka" miałem na myśli - Chinkę. Zaprawdę, powiadam Pani, iż słowo "Azjatka" potrafię odróżnić od "Chinka"!  By poszerzać swą wiedzę - czas na podróż! Acz wolę Angkor od Surinamy. Pozdrawiam. 
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji." mentalrapist.blogspot.com/
|
|
15 na 15 | stilgar (7322 punktów) | Po pierwsze: terminu 'rasa' juz sie nie używa, gdyż jest on przestarzały. Po odkryciu genetyki zauwazono, ze kolor skóry jest definiowany tak samo jak kolor włosów i nie pociąga za sobą żadnych innych cech, które są kodowane niezależnie od siebie. Po drugie: dzieci wytykają "innych" z zupełną dowolnością - wystarczy, że ktoś jest gruby, lepiej sie uczy, jest biedny, ma rude włosy, ma dziwne imię czy coś zupełnie pozornie bez znaczenia, a już może się stać pośmiewiskiem całej klasy, więc ten argument jest chybiony ZAWSZE. Po trzecie, jeśli ktoś nie chciałby się ze mną wiązać z powodu mojego koloru skóry/włosów czy innej bzdury, mimo, że cała reszta by mu odpowiadała, to znaczy, że jest idiot(k)ą z którą ja nie chcę się wiązać. Problem z głowy. Odpowiedz mi na pytanie, jak sie czuje rudy w świecie brunetów? Tak długo jak ludzie w ogóle zwracają uwagę na takie bzdury, tak długo na tym świecie nie będzie dobrze
|
|
 | 4 na 4 | Matix (5786 punktów) | W 100% się zgadza i jeszcze dodam od siebie, że najwyraźniej autorka tematu zatrzymała się gdzieś na początku lat 90. Świat się zmienia, ja miałem w podstawówce koleżankę pochodzenia azjatyckiego, wyraźnie różniła się wyglądem i rzeczywiście na początku dzieciaki trochę ją obgadywały, ale nic w negatywnym sensie, po prostu było to coś nowego, po kilku dniach się zaprzyjaźniliśmy i nie było mowy o jakichś awersjach. A co do bzdur autorki na temat małżeństw i znajdowania partnerów to ciekawe, bo moja koleżanka miała duże powodzenie u chłopaków u mnie również miała wysokie notowania. Nie rozumiem skąd takie pomysły, że trudniej znaleźć partnera jeśli jest się innego pochodzenia. Świat się zmienia.
|
|
 | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | >Po pierwsze: terminu 'rasa' juz sie nie używa, gdyż jest on przestarzały.
A czego się używa? Na określenie pewnego zbioru cech genetycznych odzwierciedlających się pewnym określony fenotypem?
Tomasz Sztejka
|
|
11 na 11 | Koraszewski (82900 punktów) | Czytając Pani wypowiedź odczuwam głębokie zażenowanie i obrzydzenie. Nie tylko (mulat) prezydent Barack Obama, ale dziesiątki milionów ludzi z małżeństw rasowo mieszanych spojrzałoby na Panią z politowaniem. Daje o sobie znać polski zaścianek. Podobne zresztą myślenie towarzyszy ludziom przeciwnym in vitro. Rzekomo w trosce o dzieci z probówki plotą niestworzone rzeczy (zapominając że dziesiątki tysięcy "dzieci z probówki" żyje, mają się dobrze i niczym się od nas nie różnią.) To tacy właśnie "dobrzy ludzie" tworzą najczęściej piekło innym. Polecam lekturę pani Dulskiej.
|
|
 | 1 na 1 | achura (304 punktów) | Pan chyba nie doczytał - to nie moje obawy i nie mój problem. Ja podchodzę do tego nie z pozycji zaistniałego problemu a życiowej normalności. Do wywołania tematu skłoniła mnie para, która miała obawy. A do Dulskiej zapewniam Pana, że mi bardzo, ale to bardzo daleko.
|
|
3 na 3 | Eliath (1441 punktów) | > I teraz mam pytanie : Czy tego typu pary mają moralne prawo do posiadania dzieci?Krótka odpowiedz: Tak Prawo jako istnienie odpowiednich przepisów i praktyki: Muszą mieć - albo należy skreślić zakaz dyskryminacji z konstytucji i innych ustaw  Z prawem moralnym to trochę inna bajka. Zastanawiałem się kiedyś nad podobnym zagadnieniem: Czy pary homoseksualne powinny mieć "moralne" prawo do adopcji. Jedyne sensowny argument przeciwko, także w tej sytuacji, jaki widzę, to reakcje otoczenia. Niestety są one w dużej mierze poza naszą kontrolą, (poza kontrolą domniemanych/przyszłych rodziców). Fakt, część ewentualnych skutków negatywnych możemy przewidzieć. Jednak nie jest to ani pewne, mimo, że wielce prawdopodobne, ani nie determinuje tak naprawdę niczego. Z pewnością zaś, nie jest jedynym determinantem rozwoju dziecka. Ostatecznie powinna to być decyzja (przyszłych) rodziców. Prawa moralne często zapominają, że mogą mieć odmienne, i lubią się narzucać siłą, tracąc swoją moralność 
Rzeczywistość jest kłamstwem
|
|
5 na 5 | THG303 (370 punktów) | Ja chyba jestem najbliżej sprawy, spośród znakomitej większości forumowiczów. Mianowicie moja kuzynka mieszkająca na stałe w UK, poznała Mulata. Wzięli ślub, obecnie jest w ciąży, i jakoś obaw o nietolerancję nie mają. Tam jest normalny, cywilizowany świat, nie to co nasze Najjaśniejsze Zadupie. Tam w każdej szkole jest średnio kilkoro dzieci Mulatów.
>I teraz mam pytanie : Czy tego typu pary mają moralne prawo do posiadania dzieci?
Karabin się w kieszeni odbezpiecza...
|
|
 | 1 na 1 | achura (304 punktów) | >Ja chyba jestem najbliżej sprawy, spośród znakomitej większości forumowiczów. Mianowicie moja kuzynka mieszkająca na stałe w UK, poznała Mulata. Wzięli ślub, obecnie jest w ciąży, i jakoś obaw o nietolerancję nie mają. Tam jest normalny, cywilizowany świat, nie to co nasze Najjaśniejsze Zadupie. Tam w każdej szkole jest średnio kilkoro dzieci Mulatów.
I tu przyznaje Ci całkowita rację. Często bywam w UK i widzę jak jest. Niestety u nas jest troszeczkę inaczej, szczególnie w małych miejscowościach. Tych, których to nie dotyczy, problemu nie dostrzegają, dostrzegają go jednak sami zainteresowani.
|
|
|  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >Niestety u nas jest troszeczkę inaczej, szczególnie w małych miejscowościach. >Tych, których to nie dotyczy, problemu nie dostrzegają, dostrzegają go jednak sami zainteresowani. Cała sprawa sprowadza się do tego, że nie jest to problem "zainteresowanych", tylko problem naszych rodzimych Dulskich. Mowa o "moralnym prawie" do posiadania dzieci przez pary mieszane jest czystym nieporozumieniem.
|
|
| |  | 6 na 6 | Sylwek (15472 punktów) |
> Mowa o "moralnym prawie" do posiadania dzieci przez pary mieszane jest czystym nieporozumieniem.Meretseger, dobrze wiesz, że bardzo wielu ludzi, także na tym forum, pewno tych samych, których teraz oburza dyskutowanie o prawach takich par do posiadania dzieci ze względu na możliwą późniejsza reakcję szowinistycznego otoczenia, uważa dokładnie takie samo rozumowanie za zupełnie zasadne w przypadku par jednopłciowych. To jest, że "prześladowanie dzieci" przez homofobiczne otoczenie jest powodem by tak a nie inaczej oceniać pomysły na wychowywanie dzieci w takich rodzinach. Tak, wielowarstwowość hipokryzji będącej treścią i materią tego wątku jest w istocie niemalże zabawna. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | |  | -1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > .. dokładnie takie samo rozumowanie za zupełnie zasadne w przypadku par jednopłciowych. Niedokładnie. W sytuacji par mieszanych dopasowuje się prawo i (co trudniejsze) obyczaj do faktu istnienia ich potomstwa - pary niemieszane próbują dopasować cudze dzieci do mniemanych praw własnych.
> .. homofobiczne otoczenie jest prostą konsekwencją homoagresji
>Tak, wielowarstwowość hipokryzji będącej myleniem kompetencji > jest w istocie niemalże zabawna.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | > Niedokładnie. W sytuacji par mieszanych dopasowuje się prawo i (co trudniejsze) obyczaj do faktu istnienia ich potomstwa - pary niemieszane próbują dopasować cudze dzieci do mniemanych praw własnych.Gwoli ścisłości, zagadnienie adopcji przez rodziny jednopłciowe rozbija się na adopcje zewnętrzne (dzieci biologicznie niespokrewnione z żadnym z rodziców) i wewnętrzną (gdy chodzi o przysposobienie dziecka partnera, które "już jest"). Tak więc, usilne próby wprowadzenia sztucznego podziału między tymi dwiema sytuacjami (pary międzyrasowe i pary jednopłciowe) są z góry skazane na niepowodzenie. > jest prostą konsekwencją homoagresjiTak, wrodzona naszej kulturze niechęć do osób homoseksualnych to po prostu prosta i zdrowa reakcja obronna przed zalewem niszczącej cywilizacji śmierci reprezentowanej w postaci morderczych bojówek gejowskich bijących biednych zahukanych heteryków, którzy odważą się mówić o swojej odmienności publicznie. Fail setarkos, fail. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | setarkos (10757 punktów) |
>Gwoli ścisłości, zagadnienie adopcji przez rodziny jednopłciowe .. Gwoli ogólności, nie chodziło mi o podkreślanie seksualności (przy okazji: nie ma rodzin jednopłciowych) lecz o bardziej abstrakcyjny ogląd relacji między jedno- a dwu-.
> ..pary międzyrasowe i pary jednopłciowe.. Pary dwukolorowe mogą być podobnie traktowane przez jednokolorowe, jak dwupłciowe przez jednopłciowe. W obu wypadkach wychodzi na to, że homologiczni (pod względem dowolnej zresztą cechy), przez nieznajomość/niechęć do dwoistości, próbują się wtrącać w nieswoje sprawy. Dotyczy to także grup liczniejszych niż pary.
>Fail setarkos Że monici nie lubią dualizmu, to wiadomo Sylwek
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | > (przy okazji: nie ma rodzin jednopłciowych)Oczywiście, że są, masz zamiar dyskutować z faktami? No ale jeśli tak, to ja się wycofuję. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Pary dwukolorowe mogą być podobnie traktowane przez jednokolorowe, jak dwupłciowe przez jednopłciowe. W obu wypadkach wychodzi na to, że homologiczni (pod względem dowolnej zresztą cechy), przez nieznajomość/niechęć do dwoistości, próbują się wtrącać w nieswoje sprawy. Dotyczy to także grup liczniejszych niż pary.??? W ogóle teraz dopiero zauważyłem tą brednię, wyznam, że niewiele większych czytałem. Pokaż mi te biedne dwupłciowe pary terroryzowane przez jednopłciową większość próbująca układać im życia. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. biedne dwupłciowe pary terroryzowane przez jednopłciową większość próbująca układać im życia.
Pewnie nauczanie przedmałżeńskie prowadzone przez kler będzie głupim przykładem, bo to krk jest biedny i pozostaje w mniejszości..
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Owszem będzie głupim przykładem, bo gdy ktoś chodzi po porady (przed)małżeńskie do człowieka, który uprawia seks trzymając swego "partnera" za tornister to sam jest sobie winny. No ale, poza tym, niby jak geje i lesbijki "ustawiają" życie parom dwupłciowym? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Odnoszę wrażenie, że usilnie celujesz w praktyki seksualne, podczas gdy w temat wątku jest inny. Moim zdaniem istotna jest w nim różnica między dążeniem do odrębności (tu: rasowej, ale może być też językowa czy obyczajowa), a skłonnością do łączenia, mieszania się kultur. Twierdzę, że te kierunki są przeciwstawne. W szczególności zwolennicy odrębności rasowej nie mogą, bez popadania w hipokryzję, jednocześnie lubić mulaciątek, a zwolennicy jednopłciowości kochać dzieci dwupłciowych. Dodam dla jasności, że zaliczam się raczej do osób otwartych niż budujących grube mury, jednak bez przesady - niektóre drzwi zamykam. Sądzę, że czas na to w tym miejscu.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > W szczególności zwolennicy odrębności rasowej nie mogą, bez popadania w hipokryzję, jednocześnie lubić mulaciątek, a zwolennicy jednopłciowości kochać dzieci dwupłciowych.Zwolennicy jednopłciowości? Nie chce mi się tego wyszydzać, a cóż dopiero próbować traktować serio. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Mowa o "moralnym prawie" do posiadania dzieci przez pary mieszane jest czystym nieporozumieniem.
Myśląc o historii, tej bliskiej i tej dalekiej, idąc korytarzami hospicjum albo psychiatryków można zastanawiać się, w jakiej mierze prokreacja w ogóle jest czymś moralnym. Egzystencjalistyczny motyw skazania na życie czy wrzucenia w świat narzuca się ludziom w wielu kulturach.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | yarene (237 punktów) | Pierwsze co mi przyszło do głowy w trakcie czytania tego postu to to, że autorka przedstawia tak bzdurny tok rozumowania, żeby w analogii ukazać bezzasadność dyskusji o "moralnym prawie do posiadania dzieci" homoseksualistów. Niestety, myliłam się.
|
|
 | | apud (4399 punktów) | >Pierwsze co mi przyszło do głowy w trakcie czytania tego postu to to, że autorka przedstawia tak bzdurny tok rozumowania, żeby w analogii ukazać bezzasadność dyskusji o "moralnym prawie do posiadania dzieci" homoseksualistów. Niestety, myliłam się.
Zawsze tak jest, ze sie mylimy.
Pamietam jak w przedszkolu śpiewaliśmy piosenkę ze,
Od białego tatki I od czarnej matki Beda dzieci w kratki...
O żadnych mulatach i homo nie było mowy. Komunistyczna cenzura czy jak?
|
|
 | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | > Pierwsze co mi przyszło do głowy w trakcie czytania tego postu to to, że autorka przedstawia tak bzdurny tok rozumowania, żeby w analogii ukazać bezzasadność dyskusji o "moralnym prawie do posiadania dzieci" homoseksualistów. Niestety, myliłam się.Szanowna yarene, myliłaś się nie widząc, że autorka pokazując bzdurny tok rozumowania przy okazji obnaża bzdurność tych, którzy dyskutują o "moralnym prawie do posiadania dzieci przez osoby homoseksualne". Że jej to wyszło nieintencjonalnie.... Fail. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
|  | 1 na 1 | yarene (237 punktów) | Chyba właśnie o intencję mi chodzi. Gdyby prowokacja była zamierzona, do wieczora ekscytowałabym się tym, jak bardzo jest trafiona. Ale tak... eech tam.
|
|
| Termopile (39 punktów) |
Cytat:Mogłeś być też Mulatem Można być Białasem i Mulatem jednocześnie? Mogłaś też być Mulatką.
|
|
 | | Termopile (39 punktów) | A jeszcze lepiej: Też mogłaś być Mulatką.
A może jesteś?
|
|
| bret.2 (40 punktów) | >Wątek dotyczy zawieranych związków małżeńskich przez ludzi różnej rasy. >Wiadomo, każda dorosła kobieta i każdy dorosły mężczyzna ma prawo wyboru swojego życioweg > <Mieć prawo to wcale nie znaczy móc. Móc to wcale nie znaczy ze się powinno. <Albo jest się CZLOWIEKIEM (bez wzgledu na kolor skóry)to znaczy osobnikiem rozwiniętym,ogarniającym rozumem otaczającą rzeczywistość i wówczas przy podejmowaniu decyzji analizuje konsekwencje. < Albo jest się na etapie wstępnego rozwoju i wtedy jest ..jak jest.
|
|
1 na 1 | V.Rosochacka (435 punktów) |
>Nie poddaję pod dyskusję związków ludzi jednakowej rasy a związki zawierane pomiędzy człowiekiem >białej rasy i czarnej rasy.
>Podsumowując - w tolerancyjnym wydawałoby się świecie, Mulat w świecie "białych" zawsze będzie tym >innym, może czuć się dzieckiem pokrzywdzonym. >I teraz mam pytanie : Czy tego typu pary mają moralne prawo do posiadania dzieci?
> Mają prawo. Dziecko takie MOŻE czuć się nie tyle pokrzywdzone ile inne. Ale tylko w świecie gdzie istnieje podział na rasy. Nie w takim, gdzie istnieje rasa ludzka.
Mieszkając w multikulturowym państwie mam okazję obserwować maluchy na placach zabaw. Śmiejące się blond główki obok czarnych kędziorków są na porządku dziennym. A pary "mieszane" goszczę w swoim domu na codzień. I dopiero po lekturze Pani postu zwróciłam uwagę, że są "mieszane".
|
|
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Wątek dotyczy zawieranych związków małżeńskich przez ludzi różnej rasy. >Nie poddaję pod dyskusję związków ludzi jednakowej rasy a związki zawierane pomiędzy człowiekiem >białej rasy i czarnej rasy. Co to są "rasy" z punktu widzenia nauki nie rozumiem. Uważam, ze związki ludzi wywodzących się z rożnych kultur są trudne. Tym trudniejsze im bardziej kultury się różnią. Ale trudne, to wcale nie znaczy, że niemożliwe.
>Interesuje mnie jednak Wasze podejście do dzieci urodzonych w tych związkach. Efektem związków matrymonialnych najczęściej są dzieci.
>Jak wiadomo dziecko samo na świat się nie prosi.(...) i jest skazane na dożywotnią "inność". >Jakkolwiek dorośli mogą podchodzić bardziej tolerancyjnie do ciemnej rasy to wśród dzieci Mulat będzie często narażony na szykany ze strony białych dzieci. Dziecko nie nauczone nie zwróci najmniejszej uwagi na kolor skóry. Problemem jest "ciemna masa" (często z wyższym wykształceniem), która judzi dzieci przeciw inności.
>Mulat w świecie "białych" zawsze będzie tym innym, może czuć się dzieckiem pokrzywdzonym. I Pani się tego nie wstydzi, bo mnie wstyd żyć w takim społeczeństwie. Biały, czarny, żółty, czy w kropki jest takim samym człowiekiem. O tej samej wartości, jak ludzie o brązowych i niebieskich oczach. Gdy w jakimś społeczeństwie mulat czuje się w jakimkolwiek sposób gorszym , to znaczy, że te społeczeństwo jest na niskim poziomie cywilizacji.
>I teraz mam pytanie : Czy tego typu pary mają moralne prawo do posiadania dzieci? >Żeby było jasne - nie jestem przeciwna - ja odpowiadam, że tak...mają takie prawo. Uważam, że nikt nie ma prawa zadawać takiego pytania? A wszyscy cywilizowani ludzie, media, władze, mają obowiązek wprost wymuszenia, gdy jest to konieczne, zachowań nie dyskryminujących innych ludzi.
>Dla ułatwienia spróbujcie popatrzeć oczami Mulata. Nie mogę, gdyż nim nie jestem, ale w długim życiu widziałem już przedstawicieli przeróżnych narodowości, kultur, kolorów skóry i nigdy mi przez głowę nawet nie przeszło, aby te kryteria były istotne przy ocenie ich wartości. Wiem, że są inni ludzie, że w Polsce to nawet ich większość, ale jest to dla mnie jeszcze jeden powód wstydu za mój naród.
Pozdrawiam.
@@@
.
>
|
|
1 na 1 | achura (304 punktów) | Na wstępie mam zasadnicze pytania: Czy wolno zadawać pytania, nawet te kontrowersyjne, czy jest to zabronione? Czy zadając jakiekolwiek pytanie, oznacza to, że osoba pytająca podziela treści poddane w wątpliwość pytaniem, czy może tylko chcieć poznać stanowisko innych osób w tej kwestii? Czy bezzasadność mojego pytania (oburzające, żenujące i obrzydliwe) jest równa bezzasadności pytania na temat "moralnego" prawa do adopcji przez pary homoseksualne, zakazu aborcji lub prawa do aborcji (jak kto woli),in vitro i wielu innych? Więc do rzeczy... Nie poszukuję odpowiedzi, które miałyby potwierdzić rzekome moje wątpliwości, bo tak nie jest. Byłam po prostu ciekawa wypowiedzi, opinii i sposobu podejścia do tematu w związku z tolerancją w Polsce, która niestety jest pozorna. Pytając i czytając odpowiedzi doszłam do wniosku, że bardzo łatwo wyciągać wnioski i oceniać osoby na podstawie stawianego pytania. Nie ważne co myśli pytający, ważne, że w ogóle pyta. To jest podstawą do upadania " na podłogę ze śmiechu z impetem"(devares), do "odczuwania głębokiego zażenowania, obrzydzenia"(Pan Koraszewski) i politowania. Mocne słowa za samo pytanie. Sztejkat napisał "Zdolność otoczenia w gnębieniu tych, którzy się z niego wyróżniają jest nieograniczona." I tu się w zupełności zgadzam. Dotyczy to jednak nie tylko problemu postawionego w pytaniu ale wielu, wielu innych. Nawet m.in. przy zadawaniu pytań. Tylko czy to ma coś wspólnego z tolerancją? Nie jestem rasistką i daleko mi do tego. Mnie nie przeszkadzają żadne związki mieszane ani ich dzieci. Jak się kochają i pasują do siebie to ich wola. Przeszkadza mi brak tolerancji w naszym kraju, pozornie tolerancyjnym. I jakkolwiek w innych krajach nie ma z tym żadnego problemu i zabrania się wszelkich oznak rasizmu - to w naszym kraju już tak słodko pod tym względem nie jest. Dlatego chciałam, ażeby na sprawę spojrzeć z punktu widzenia tegoż mieszanego związku i z punktu widzenia ich dzieci na otaczającą ich rzeczywistość. Czy chcielibyśmy, aby nas dyskryminowano, czy chcielibyśmy żyć i cieszyć się życiem? Czymże jest słowo "czarnuch " używane przez część naszych rodaków?(mówimy o realiach polskich). Tak jak pisałam do poruszenia tematu skłoniła mnie obawa przed brakiem tolerancji w Polsce pewnej pary a właściwie dwóch par, które znam a mieszkają za granicą. Obie siostry mają za mężów Murzynów. Pierwszych jednak mieli Polaków, z którymi mają po jednym dziecku. Z drugimi partnerami (Murzynami) mają również po jednym dziecku. W Polsce jeszcze z nimi nie byli z obawy na sensację w niedużym mieście, jaką wywołałaby ich wizyta. Ich jako par i ich dzieci (rodzeństwa czarno białego). Komentarzy było już bardzo wiele jak tylko w środowisko - takie zdawałoby się tolerancyjne - dostała się ta wiadomość. Przytoczę słowa stilgara "Po trzecie, jeśli ktoś nie chciałby się ze mną wiązać z powodu mojego koloru skóry/włosów czy innej bzdury, mimo, że cała reszta by mu odpowiadała, to znaczy, że jest idiot(k)ą z którą ja nie chcę się wiązać. Problem z głowy." Otóż to... one chciały. I teraz mam pytanie nawiązujące do powyższego. Jak wynika z odpowiedzi w wątku, do tematu podchodzi się bardzo tolerancyjnie. Z pewnością większość Polaków jest tolerancyjna.Większość to jednak nie wszyscy. Ciekawe jak tak naprawdę, zachowałby się każdy tatuś i każda mamusia - postacie wpływowe, znane w środowisku itd.- na wiadomość, że ich ukochana córka pokochała Murzyna, który dodatkowo jest jeszcze ateistą - i chce z nim zawrzeć związek małżeński. No i do tego jeszcze "dziecko w drodze". Problem to już sam ślub - tylko cywilny i na dodatek jeszcze z Murzynem. Czy wykazaliby się w tej sytuacji pełnym zrozumieniem córki i bez wahania zaakceptowaliby i pobłogosławili związek. Trudne pytanie - prawda? Pięknie się tylko mówi, ale jeżeli dotyczy to kogoś innego. Świat się zmienia... w Polsce podział ludności nadal istnieje, i to nie tylko ze względu na kolor skóry, ale i wyznanie, orientacje seksualne, narodowość... Tak dla przypomnienia www.poloni(*)zydow_w_zniewalanej_Polsce.htmCzy inny kraj może się również "pochwalić" podobną listą? Czy tak winny wyglądać kryteria oceny człowieka? Z małżeństwem mieszanym i ich dziećmi to tylko był jeden z przykładów pozornej tolerancji. Często swoje refleksje przenoszę na papier i w ten sposób dwa lata temu powstał "wzór człowieka" Na pozór Wzór dobroci, Wzór mądrości, Wzór przyjaciela, Wzór gościnności, Wzór katolika, Wzór pracoholika, Wzór odwagi, Wzór powagi, Wzór bogactwa, Wzór miłości , Wzór piękności, Wzór szczerości, Wzór tolerancji, Wzór elegancji, Wzór człowieka, Wzorzec wzoru... Wzorca wzory - to pozory ... Wzorca wzoru nikt nie skruszy. W rzeczywistości to "głaz" bez duszy... Wzór króluje - obłuda panuje
A tak na koniec przytaczając słowa Diogenesa "Myśląc o historii, tej bliskiej i tej dalekiej, idąc korytarzami hospicjum albo psychiatryków można zastanawiać się, w jakiej mierze prokreacja w ogóle jest czymś moralnym. Egzystencjalistyczny motyw skazania na życie czy wrzucenia w świat narzuca się ludziom w wielu kulturach." muszę przyznać, że tego typu refleksje również przychodzą mi do głowy i czytając odpowiedź Diogenesa, mam wrażenie,jakbym czasem usłyszała siebie.
|
|
 | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Nie wiem na jakiej podstawie uważasz, że jako społeczeństwo jesteśmy tolerancyjni. Daleko nam do tego. Może jest to echo naszej historii, kiedy w Europie szalały wojny religijne Polska przygarniała wszystkich. Rozbiory spowodowały między innymi brak tolerancji religijnej. Ukształtował się Polak/katolik. Ewangelik to Niemiec, prawosławny to Rusek. Niechęć do Żydów też tam znalazła korzenie bo handlowali z okupantami. Na złagodzenie tych fobii nie wpłynął okres powojenny. Do tych fobii doszły inne a niektóre się utrwaliły. Tak było z Żydami. Bo przecież to Żydzi wprowadzili komunizm w Polsce. Wyliczanka kto Żyd a kto przechrzta, każdy u władzy był Żydem. Nie pomogło (a wręcz utrwaliło tendencję) wykorzystanie fobii żydowskich przez Gomółkę do rozprawy z przeciwnikami politycznymi w 1968 r. Do tego dochodziło podejrzliwe nastawienie ówczesnej władzy do Ślązaków, Kaszubów, Warmiaków. Oni byli inni więc podejrzani. Za podejrzliwością władzy szła podejrzliwość społeczeństwa. I była wzajemna. Nawet po zwycięstwie Solidarności kandydujący na premiera Mazowiecki potrzebował świadectwa biskupów, że pochodzi z rodziny, która od 700 lat jest katolicka. A przedtem? Ostatnie 20-lecie nie zmieniło nic. A dzięki kościołowi katolickiemu który skutecznie podgrzewa nastroje nienawiści do grup poprzednio wymienionych doszli homoseksualiści i ateiści, masoni. A rządy PiSu dzielące Polaków na tych co stali tu i na tych co stali tam, cały IPN to dalej dzielenie Polaków na tych prawych i innych. W obecnym czasie każdy czuje, że z jakiegoś powodu jest traktowany jako ten inny. Ci co żyli w poprzednim ustroju albo skończyli nieprawomyślną uczelnię , albo pracowali w niewłaściwej instytucji, albo mieli dziadka w wermachcie, albo dziadek był carskim oficerem albo ojciec walczył nie w tej armii co trzeba. Nikt nie wie kiedy stanie się inny i z jakiego powodu. To powoduje, ze jako obywatele czujemy się w Polsce źle. A skoro tak to czemu nie ma się czuć źle ktoś kto naprawdę jest inny?
|
|
| lilith6 (179 punktów) |
>I teraz mam pytanie : Czy tego typu pary mają moralne prawo do posiadania dzieci? >Żeby było jasne - nie jestem przeciwna - ja odpowiadam, że tak...mają takie prawo. >Ciekawa jestem Waszych opinii w tym temacie. >Dla ułatwienia spróbujcie popatrzeć oczami Mulata. >
Dlaczego pary mieszane mają nie posiadać dzieci tylko dlatego, że boją się reakcji otoczenia? Każdy ma prawo do posiadania dzieci, niedopuszczalne jest to tylko wtedy gdy czyni to z pobudek ewidentnie egoistycznych, nieprzemyślanych np. 68 letnia kobieta, której nagle zachciało się dziecka, nie biorąca pod uwagę tego, że najprawdopodobniej urodzi je z wadami genetycznymi i zapewne nie doczeka jego 20 urodzin. Po prostu chce dziecko.
Nie wiedziałam że takie strony jak polonica.net jeszcze istnieją Naprawdę jesteśmy mocno zacofanym narodem...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|