Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polemika na pewnym forum - pomóżcie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
01-08-2010 22:24mateo3340 (16 punktów)Polemika na pewnym forum - pomóżcie
Ocena 2 na 2
Witam, wdałem się z pewną osobą w polemikę na pewnym forum, na temat samobójstwa.

JA:
Warto pamiętać, że mamy tylko jedno życie i nic poza nim. Nie będzie życia po życiu, nie będzie drugiej szansy. To, że jesteśmy TU i TERAZ to suma milionów przypadkowych zdarzeń.Dlatego uważam życie za coś zbyt cennego aby się go pozbywać.

Oczywiście nie oceniam osób, które popełniły samobójstwo i bardzo im współczuję bo nawet nie wyobrażam sobie ich psychicznego cierpienia, które doprowadziło ich do tak straszliwej decyzji.

ON:
Warto, to pamiętać, że to, co napisałeś nigdy przez nikogo nie zostało udowodnione, natomiast jest mnóstwo prawie dowodów świadczących o tym, iż jest życie po życiu. Jak również i to, że życie, to nie suma przypadkowych zdarzeń, ale część sensownej, logicznej, ciągłej, celowej całości.

Mam problem z argumentowaniem swoich przekonań, ale wydaje mi się, że to. co ta osoba napisała łatwo podważyć. Cierpię na pewną chorobę(nie powiem jaką bo się wstydzę)i polemika nawet na forum internetowym jest dla mnie strasznie trudna. Dlatego prosze o pomoc w odparciu argumentów tego człowieka.

Taka odpowiedź jest logiczna: ?

,,mnóstwo prawie dowodów'' - czyli jeśli ktoś zastanawiałby się nad popełnieniem samobójstwa podpowiedziałbyś mu zrobienie tego, z racji ,,prawie dowodów'' na istnienie życia po życiu ?! Dowody na to, to pewnie zeznania ludzi... Ja z kolei słyszałem zeznania ludzi którzy widzieli Yeti i potwora z loch ness. Czy w związku z tym mam w nie wierzyć ??

,,Jak również i to, że życie, to nie suma przypadkowych zdarzeń, ale część sensownej, logicznej, ciągłej, celowej całości.'' - nie wiem za bardzo jak to podwazyć, bowiem nie wiem o czym on mówi. ,,życie to część sensownej, logicznej, ciągłej, celowej całości.'' to wydaje się głupie same w sobie.

Co byście odpowiedzieli takiej osobie. Dodam, że osoba ta jest fanem ezoteryki i zjawisk paranormalnych.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Autografka (10638 punktów)Odp: Polekima na pewnym forum - pomóżcie
To zależy, czy są to teoretyczne rozważania, czy rozmowa z kandydatem na samobójcę. Jeżeli to pierwsze, zapytałabym o konkretne dowody na życie po życiu i celowość ludzkiego życia, a potem poprowadziła polemikę dotyczącą szczegółów. Jeżeli to drugie, trzeba by chyba zasięgnąć rady psychologa.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> to, co napisałeś nigdy przez nikogo nie zostało udowodnione

Zgodnie z paradygmatem Teorii Ewolucji - organizm ma się rozmnożyć i wydać potomstwo, które również będzie zdolne do rozmnożenia się. I tu kończy się jego rola. Nie ma takiego mechanizmu, który zapewniałby organizmowi dalszą egzystencję po odwaleniu tej roboty. Bo i nigdy nie było takiej potrzeby - dopiero niedawno małpy zaczęły wydziwiać.

Jeżeli masz lepszą alternatywę dla TE, na bazie której możliwe do wyjaśnienia jest istnienie "życia po życiu", zaproponuj ją proszę [pośmiejemy się wszyscy]. Nie zapomnij tylko o spełnieniu kryterium falsyfikowalności.

> jest mnóstwo prawie dowodów świadczących o tym, iż jest życie po życiu

Zapewne mówisz o dowodach na to, że umierający mózg wyświetla różne ciekawe filmy - jeżeli się mylę, wskaż proszę te "prawie dowody" [pośmiejemy się wszyscy]. Jeżeli są dostatecznie mocne, są szanse na zgarnięcie miliona dolców od Jamesa Randiego (chyba że już zbankrutował, ale nie słyszałem).

> życie to (...) część sensownej, logicznej, ciągłej, celowej całości

Sensownej. Logicznej. Ciągłej! Ale nie celowej. A przynajmniej do niedawna, bo te małpy coś knują.
KarolG (2892 punktów)
Jak rozumiem Twój rozmówca napisał, że chce popełnić samobójstwo?

>,,mnóstwo prawie dowodów'' - czyli jeśli ktoś zastanawiałby się nad popełnieniem samobójstwa podpowiedziałbyś mu zrobienie tego, z racji ,,prawie dowodów'' na istnienie życia po życiu ?! Dowody na to, to pewnie zeznania ludzi... Ja z kolei słyszałem zeznania ludzi którzy widzieli Yeti i potwora z loch ness. Czy w związku z tym mam w nie wierzyć ??
Może jednak warto go najpierw zapytać o te "dowody", bo w przeciwnym razie się dowiesz, że to nie opowieści innych, ale np on sam czuje coś, albo widział coś itp. Poza tym, ktoś taki może chcieć odrzucić Twoje wątpliwości przez "argument z autorytetu" może więc warto przygotować kilka mocniejszych przykładów niż potwór z Loch Ness.
>,,Jak również i to, że życie, to nie suma przypadkowych zdarzeń, ale część sensownej, logicznej, ciągłej, celowej całości.'' - nie wiem za bardzo jak to podwazyć, bowiem nie wiem o czym on mówi. ,,życie to część sensownej, logicznej, ciągłej, celowej całości.'' to wydaje się głupie same w sobie
Jak dla mnie to ta osoba wierzy w przeznaczenie. Jeżeli tak, to może warto mu powiedzieć, że gdyby jego przeznaczeniem było umrzeć, to wpadłby pod samochód. Skoro żyje to najwyraźniej ma to jakiś cel. /EDIT: Oczywiście taka "argumentacja" nie ma zastosowania w teoretycznej dyskusji nt. samobójstwa./

Oczywiście to tylko moje sugestie. Jeżeli w czymś Ci pomogą to będę się cieszył, ale pamiętaj, że nie jestem psychologiem, ani nie mam doświadczenia w kontaktach z osobami, które chcą popełnić samobójstwo.


Thank God, I'm an atheist
Smith (10069 punktów)
>,,mnóstwo prawie dowodów'' (...)
>Co byście odpowiedzieli takiej osobie. Dodam, że osoba ta jest fanem ezoteryki i zjawisk
>paranormalnych.
A chociaż jeden dowód? To będzie już prawie mnóstwo.

"Rzeczywistość to to, co nie znika, gdy przestajesz w to wierzyć." P. K. Dick
diogenes (42753 punktów)

>Warto pamiętać, że mamy tylko jedno życie i nic poza nim.

Jedno, dwa, pięć, milion. To tylko koncepcje. Życie (chodzi raczej o świadomość życia) to nie coś, co można liczyć jak jaja. Weź też pod uwagę zupełnie inne opcje: Wittgenstein uważał, że jeśli przez wieczność rozumieć bezczasowość, to ten żyje wiecznie, kto żyje chwilą, w teraźniejszości. To rozwiązanie bliskie buddyzmowi (zen).

Ile przeżyłeś takich chwil? Czy ma sens ich liczenie?

>uważam życie za coś zbyt cennego aby się go pozbywać.

Inni miewają odmienne zdanie. Życie bywa wartością dla ludzi, co wartość życia relatywizuje do naszych odczuć i doświadczeń. Nie zapominajmy, że jesteśmy cząstką natury, a w jej kontekście ludzkie wartości nie znaczą nic ponad czystą fizyczność.

>Oczywiście nie oceniam osób, które popełniły samobójstwo i bardzo im współczuję...

Współczuć to odczuwać z kimś. Jeśli nie ma drugiego - współczucia stają się czczym intelektualizowaniem. Należy raczej uważnie być z ludźmi, aby - współczując i myśląc - ewentualnie im pomóc. Mi osobiście kilka razy nie udało się.

>ON:...jest życie po życiu.

Ci, którzy liczą życia, nie rozumieją jego istoty. Naiwnie myślą o wszystkim w kategoriach rzeczy. Wszystko gotowi potraktować są jako rzecz i nonsensownie pytać o jego przyczynę.

>Jak również i to, że życie, to nie suma przypadkowych zdarzeń, ale część sensownej, logicznej, ciągłej, celowej całości.

Sens to kontekst. Otóż można zbudować sensowny kontekst, w którym życie jawi się jako suma przypadkowych zdarzeń. Podobnie można zbudować logikę, w której pewne klasyczne tezy (np. prawo wyłączonego środka) nie są konsekwencjami aksjomatów.

>jeśli ktoś zastanawiałby się nad popełnieniem samobójstwa podpowiedziałbyś mu zrobienie tego, z racji ,,prawie dowodów'' na istnienie życia po życiu ?!

Człowiek to istota społeczna. Większość jego problemów ma naturę społeczną, rodzinną, środowiskową. Cała nasza socjalizacja oparta jest na tej problematycznej przesłance. Inność bywa często postrzegana jako zło i na różne sposoby tępiona przez instynkt stadny. A tu chodzi wyłącznie o nas. Z indywidualnością jest podobnie jak z przyjściem na świat: opuszczasz łono matki, zerwać też trzeba wszystkie społeczne pępowiny. Nie chodzi o to, by stać się anachoretą w stylu Szymona Słupnika. Chodzi wyłącznie o świadomość niezależności, że nikt nie przeżyje twego życia za ciebie: ani tata, ani mama, ani bóg. Chodzi o wolność, a nie o stado. Jeśli ci przeszkadza, to je oszukaj, bowiem nie zasługuje na nic innego.

Wszyscy nas socjalizują, indoktrynują, molestują. A kiedy ta socjalizacja okazuje się farsą, nikt nie potrafi być sam i kończy ze sobą (darujmy sobie detale). Większość samobójstw to okrutne pomyłki. To niewiedza.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-08-2010 14:03 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> .. jeśli przez wieczność rozumieć bezczasowość, to ten żyje wiecznie, kto żyje chwilą, w teraźniejszości. To rozwiązanie bliskie buddyzmowi (zen).
Ile trwa "chwila"? Czy skończenie krótko?
spray (5875 punktów)
>> .. jeśli przez wieczność rozumieć bezczasowość, to ten żyje wiecznie, kto żyje chwilą, w teraźniejszości. To rozwiązanie bliskie buddyzmowi (zen).
>Ile trwa "chwila"? Czy skończenie krótko?
>
A jeśli nieskończenie krótko (wychodzi mi, że właśnie tyle) i przecież ciągle jest, to wszystko się zgadza!
-jad- (18783 punktów)
Ja bym radził po prostu zmienić rozmówcę na kogoś, kto ma coś sensownego do powiedzenia. Dysponuję "prawie dowodem", że ten nie chce się zabić a nawet jeśli...Cóż, nie Ty ponosisz za niego odpowiedzialność


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
orchidea78 (385 punktów)
Potrzebna jest chęć do życia-argument, że cierpi się na jakąś chorobę, nie jest żadnym argumentem!
Moje życie też nie ułożyło się "zdrowo", ale zachęcam każdego, kto myśli o samobójstwie, aby tego nie czynił.
Potrzebna jest siła wewnętrzna, aby sprostać wszelkiemu "złu"(tzn. chorobom, wypadkom losowym ).

Nie można być "mięczakiem"-trzeba wziąć się z życiem za bary i ciągnąć swój wózek...
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)Odp: Polemika na pewnym forum - pomóżcie
Z tego, co wiem, nie da się popełnić samobójstwa sensu stricte. Zawsze jest to zawoalowane morderstwo. Nie możesz powiedzieć sobie- umrzyj i umrzeć. musisz zamordować swoje ciało.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
mateo3340 (16 punktów)
Mój rozmówca nie chce popełnić samobójstwa - jest to wątek kogoś innego. On tylko włączył się do rozmowy. Sorki za wprowadzenie w błąd i bardzo wam dziękuję za kilka racjonalnych argumentów.
LadyTilly (613 punktów)
Możesz podać przykład dr House'a. W odcinku czwartego sezonu, zatytułowanym "97 Seconds", pewien pacjent usiłuje popełnić samobójstwo, ponieważ wierzy w życie po życiu. Wcześniej znalazł się w stanie śmierci klinicznej, ale lekarzom udało się go uratować. Będąc "martwym" miał okazję "doświadczyć" pięknej i spokojnej chwili w innym świecie. Mówi:"ratownicy twierdzili, że właśnie byłem martwy przez... 97 sekund. To były najlepsze sekundy mojego życia". House oczywiście nie przyjmuje tego do świadomości i wyjawia pacjentowi, na czym polega ów fenomen:"sam chciałeś-powiem ci, co się działo. Do odtlenionego, umierającego mózgu dotarła ogromna dawka endorfin i serotoniny.To te związki wywołały wizje." z resztą podobny temat masz tutaj
oportunista (1711 punktów)
Prawie to można zdać maturę, zrobić magistra lub wygrać w totka. Można też prawie popełnić samobójstwo i dyskutować o tym na forach, tym którym się to udało nie mają na ten temat już nic do powiedzenia, dyskutowanie z tymi prawie nie ma zbytnio sensu, więc sobie daruj.
Beatus (2528 punktów)
>Witam, wdałem się z pewną osobą w polemikę na pewnym forum...
Proponuję Ci zbieranie argumentów odłożyć na później. Najpierw odpowiedz sam sobie na pytanie, po co z tym człowiekiem rozmawiasz?
a) tak sobie bo jesteś gaduła lub aby pogadać dla zabicia czasu (nie odbierze tego niewłaściwie, sama tak czasem robię i jestem gadułą)
b) chcesz go przekonać do swoich racji
c) chcesz poznać jego opinię i punkt widzenia
d) bronisz się, bo masz poczucie, że zaatakowano Twoje poglądy?
e) inne (jakie?) .....

Zależnie od odpowiedzi na to pytanie, ciąg dalszy rozmaicie może się potoczyć. W przypadku a) pisz co Ci do głowy przyjdzie, zobaczysz jak się potoczy.
W przypadku b) - najpierw należy poznać przeciwnika. Wypytaj go o te dowody, o jego poglądy, o ich źródła, zwróć uwagę na sposób argumentowania i informacje dotyczące osobowości. Spróbuj ocenić, czy w ogóle jest szansa aby tę osobę do czegoś przekonywać i czy to nie będzie zbyt trudne. Potem zbierz argumenty, jak najlepiej podparte dowodami i z tym arsenałem ruszaj do boju.
Jeżeli wybierasz opcję c), nic prostszego. Spisz zestaw pytań na które odpowiedzi Cię interesują. Jeśli dyskutant jest w gorącej wodzie kąpany, nie będzie źle zaznaczyć, że pytasz z ciekawości a nie po to aby zacząć wojnę.
Punkt d) ma charakter emocjonalny. Dobrze więc byłoby upewnić się, czy atak faktycznie nastąpił i czy jest on groźny. Jeżeli zależy Ci z jakichś przyczyn na obronie - patrz punkt b), jeżeli to takie strachy na lachy, możesz w ogóle nie odpowiadać, jeśli sprawia Ci to dyskomfort. A po co się samemu dręczyć.

Jest jeszcze możliwość, że należysz do gatunku "krew nie woda..." Wtedy każdy powód jest dobry i nigdy nie wiadomo co z tego wyjdzie,

Pozdrowienia
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Ja bym proponowała wbić sobie do główki jedną strategię: Jak rozmówca gada głupoty bądź mówi jakieś nielogiczne i z tyłka wzięte rzeczy: PYTAJ O DOWODY!
Strategia prosta i łatwa do zapamiętania, a potrafi przeciwnikowi sporo namieszać. Przykładowo:
A: "Życie po śmierci bla bla"
B: "Jaki masz na to dowód?"
A: "Ciocia babci mojego kolegi bla bla."
(Szukasz wiadomości na temat tego zjawiska/schorzenia po czym podajesz rozmówcy)
B: "Bla bla, więc to co mówisz to bujda. Jaki masz dowód na życie po śmierci?"

I tak aż do skutku czyli uświadomienia rozmówcy, że jest w sporym błędzie.

Możesz również łazić po różnych forach i zbierać bazę danych takich twierdzeń i odpowiadać na nie (albo zapisywać sobie gdzieś odpowiedzi), przez co poszerzasz swoją wiedzę jak i uodparniasz się na tego "paranienormalnego wirusa"
kinia zajac (12 punktów)
>Witam, wdałem się z pewną osobą w polemikę na pewnym forum, na temat samobójstwa.
>JA:
>Warto pamiętać, że mamy tylko jedno życie i nic poza nim. Nie będzie życia po życiu, nie będzie
>drugiej szansy. To, że jesteśmy TU i TERAZ to suma milionów przypadkowych zdarzeń.Dlatego uważam
>życie za coś zbyt cennego aby się go pozbywać.
>Oczywiście nie oceniam osób, które popełniły samobójstwo i bardzo im współczuję bo nawet nie
>wyobrażam sobie ich psychicznego cierpienia, które doprowadziło ich do tak straszliwej decyzji.
>ON:
>Warto, to pamiętać, że to, co napisałeś nigdy przez nikogo nie zostało udowodnione, natomiast jest
>mnóstwo prawie dowodów świadczących o tym, iż jest życie po życiu. Jak również i to, że życie, to
>nie suma przypadkowych zdarzeń, ale część sensownej, logicznej, ciągłej, celowej całości.
>Mam problem z argumentowaniem swoich przekonań, ale wydaje mi się, że to. co ta osoba napisała
>łatwo podważyć. Cierpię na pewną chorobę(nie powiem jaką bo się wstydzę)i polemika nawet na forum
>internetowym jest dla mnie strasznie trudna. Dlatego prosze o pomoc w odparciu argumentów tego
>człowieka.
>Taka odpowiedź jest logiczna: ?
>,,mnóstwo prawie dowodów'' - czyli jeśli ktoś zastanawiałby się nad popełnieniem samobójstwa
>podpowiedziałbyś mu zrobienie tego, z racji ,,prawie dowodów'' na istnienie życia po życiu ?! Dowody
>na to, to pewnie zeznania ludzi... Ja z kolei słyszałem zeznania ludzi którzy widzieli Yeti i
>potwora z loch ness. Czy w związku z tym mam w nie wierzyć ??
>,,Jak również i to, że życie, to nie suma przypadkowych zdarzeń, ale część sensownej, logicznej,
>ciągłej, celowej całości.'' - nie wiem za bardzo jak to podwazyć, bowiem nie wiem o czym on mówi.
>,,życie to część sensownej, logicznej, ciągłej, celowej całości.'' to wydaje się głupie same w
>sobie.
>Co byście odpowiedzieli takiej osobie. Dodam, że osoba ta jest fanem ezoteryki i zjawisk
>paranormalnych.

Nie wiem co odpowiedzieć takiej osobie. Sama nie wierzę w żadne życie po życiu, umiera się koniec,wszystkie wiadomości utracone. Jednak życie samo w sobie również nie przedstawia dla mnie żadnej wartości. Jest bezwartościową machiną napędzaną bezsensownie. Ktoś kto wierzy że jest ono " sensowną,logiczną,ciągłą,celową całością" nie przyjmie prawdopodobnie żadnych argumentów mówiących o kontynuacji procesu życiowego dla samej kontynuacji. Zwłaszcza pasjonat ezoteryki. Odwodzenie od samobójstwa jednostki zakotwiczonej w wyimaginowanej krainie "celowości i sensu wszystkiego" mówieniem o tym co jest dokładnym przeciwieństwem takiego myślenia pogłębi prawdopodobnie jej tęsknotę za odebraniem sobie życia.

Zapytaj się może najpierw tej osoby jakie zna "dowody na życie po życiu" ,a jeśli będą to rzeczy łatwe do demaskacji i ujawnienia braku ich nadnaturalności to będziesz mógł przynajmniej bliżej zrozumieć system myślenia tej osoby.

Ja sama wielokrotnie myślałam o samobójstwie, mam kilka nieudanych prób za sobą, ale te nieudane próby są winą mało skutecznych środków jakie dobrałam żeby umrzeć ( tabletki).Tyle że jest to zupełnie inna sytuacja, bo chciałam się zabić nie dlatego że teraz,tutaj jestem głęboko nieszczęśliwa, a po śmierci trafię do krainy wiecznej szczęśliwości, lecz chciałam i czasami chcę się zabić nadal bo : tutaj jestem głęboko nieszczęśliwa, a po śmierci mnie nie będzie, bo to definitywny koniec wszystkiego, ja znikam a wraz ze mną cały świat.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
paragraf 25c
Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.
rexus (2343 punktów)
Załatw go jego własną bronią.
Otóż nawet jeśli w jakimś iście tragikomicznym świecie teolodzy mają rację, to popełnianie samobójstwa według nich jest grzechem śmiertelnym, za który karze się ogniem piekielnym, po wsze czasy. Zabijanie czegokolwiek co bóg stworzył (nawet siebie) to obraza jego jestestwa.
zachaj (5239 punktów)

>Co byście odpowiedzieli takiej osobie. Dodam, że osoba ta jest fanem ezoteryki i zjawisk
>paranormalnych.

Znajdź sobie innego dyskutanta. Najlepiej fana nauki , faktów i dowodów. Rozmowa będzie o wiele ciekawsza i może dowiesz się czegoś ciekawego.

Życie jest piękne i nie warto go skracać. Każdy człowiek ma jakieś problemy , jednak to nie powinno decydować o samobójstwie. Wydarzenia całkowicie przypadkowe mogą obrócić sytuację beznadziejną w pozytywną każdego dnia.

Napisałeś , że jesteś chory - bardzo Ci współczuję. Na pocieszenia przytoczę historię z życia wziętą. Moja babcia miała złośliwy nowotwór płuc i żyje. Wygrała z nim bo miała silną wolę przetrwania. Jest naukowo potwierdzone , że wiara w swoją wygraną może zdziałać "cuda". Przekonanie o swoim wyzdrowieniu mobilizuje ukryte rezerwy organizmu na wszystkich poziomach jego organizacji. Silna psychika to silniejsze ciało.
Żeby wyzdrowieć trzeba pozytywnie myśleć i leczyć się oczywiście.
05-08-2010 21:10 
 Ocena 1 na 1
orchidea78 (385 punktów)Zgadzam się
Trzeba chcieć żyć-pomimo wszystko: pomimo fatalnych rokowań, pomimo niepomyślnych diagnoz.
Albo się coś polepszy, albo nie-wtedy dopiero można zacząć myśleć o przerwaniu swych cierpień.
Stylion (113 punktów)Odp: Polemika na pewnym forum - pomóżcie
Mysle ze to nastepna proba wycisniecia przyslowiowego "ducha nadprzyrodzonego" z ciala czlowieka. Nalezaloby sie przyjerzec dwom zagadnieniom. (sorki ale nie pamietam juz jak sie odmienia liczebnik 2) . Pierwsza kwestia to taka co powoduje, iz czlowiek szuka wyjasnien i gdzie je probuje znalezc, a druga kwestia to dlaczego jeden mozg stara sie byc dociekliwy i w mniejszym stopniu szermuje ignorancja a drugi kompletnie ignoruje inne niz swoje twardo zapisane zasady nie probujac sprobowac pojsc inna droga. Njaprostsza odpowiedz moze brzmi tak iz sa to w obu przypadkach efekty mechanizmow obronnych wbudowanych w nasze mozgi przez ewolucje. Jestesmy ich spadkobiercami czy nam sie to podoba czy nie i musimy z nimi zyc, i uzywac ich na codzien. Wniosek moj jest taki ze, i wiara i nauka sa narzedziami wykorzystywanymi do proby wyjasnienia tego kim jestesmy i dokad zmierzamy a owe narzedzia sa wyksztalcone przez mechanizmy obronne jako "nadprodukcja" mozliwosci analizy rzeczywistosci. Dlatego tez jestesmy w stanie dokonywac hipotetycznych elips myslowych nie majacych zadnego zwiazku z rzeczywistym stanem naszych mozliwosci bytowania. To taki nasz Hollywood-fabryka snow na wlasny uzytek.

To, ze ktos wierzy w zycie po zyciu nie ma dla nas zywych najmniejzego znaczenia z punktu widzenia zwyklego biologicznego przetrwania poniewaz kiedy ktos zejdzie z tego swiata na dobre i tak nie dowiemy sie czy lata sobie po niebosklonie jako duch czy tez nic nie czuje jako non-exist tak jak przed przyjsciem na swiat. Dla nas zywych suma tego logicznego rownania jest zawsze rowna zero.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365