Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religijne tytuły naukowe

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
05-01-2006 21:50Michał MentrakReligijne tytuły naukowe
Zastanawiam się jak to jest możliwe, że w racjonalnym świecie istnieją i są uznawane powszechnie tytuły naukowe nadawane przez uczelnie teologiczne; czy ktoś może mi to wyjaśnić?
To, że są nadawane, to dla mnie oczywiste - jest to nobilitacja dziedziny (wiary, nie wiedzy) i próba jej "obiektywizacji" czyli nadania pozorów "naukowości". Ale dlaczego są powszechnie uznawane? To dla mnie zagadka.
No, bo jakim "naukowcem" jest np. dr prawa kanonicznego, mgr biblistyki czy prof. teologii?
Najlepsze życzenia noworoczne!

1 2 3 4 5 Dalej..
Mariusz AgnosiewiczOdp: Religijne tytuły naukowe
>Zastanawiam się jak to jest możliwe, że w racjonalnym
>świecie istnieją i są uznawane powszechnie tytuły naukowe
>nadawane przez uczelnie teologiczne

W laickiej Francji, z tego co wiem, nie uznaje się.

>No, bo jakim "naukowcem" jest np. dr prawa kanonicznego,
>mgr biblistyki czy prof. teologii?

Jednak nie do końca się z Tobą zgodzę. Nie mam nic przeciwko temu, aby był powszechnie uznany specjalista od prawa kanonicznego. Prawo kanoniczne reguluje pewien wycinek społeczny - funkcjonowanie Kośćioła, a to jednak jest instytucja duża i o niebagatelnej doniosłości społecznej.

Natomiast istotnie za nieporozumienie należy uznać uznawanie " "doktorów" od biblistyki po kościelnych uczelniach, gdyż tam nie ma wolności badania i swobody krytycznej metody.

Biblistyka jest o tyle mniejszym problemem, że tam przynajmniej istnieje realny przedmiot "badania". Za największe natomiast kuriozum uznaję doktorat z teologii uznawany powszechnie, bo na kościelnych uczelniach ani metody nie ma naukowej, ani przedmiotu realnego To tak jakby był doktorat z roślinności porastającej Śródziemie lub układu trawiennego Hobbitów

placownik (17853 punktów)Odp: Religijne tytuły naukowe

   Prawo kanoniczne jest dziedziną podobnie abstrakcyjną i oderwaną od życia jak prawo pracy. A może nawet nieco mniej, sądząc po wzrastającej liczbie unieważnień małżeństw kościelnych przeprowadzanych w oparciu o przepisy tego prawa.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Jan LewandowskiOdp: Religijne tytuły naukowe
>Zastanawiam się jak to jest możliwe, że w racjonalnym
>świecie istnieją i są uznawane powszechnie tytuły naukowe
>nadawane przez uczelnie teologiczne; czy ktoś może mi to
>wyjaśnić?
>To, że są nadawane, to dla mnie oczywiste - jest to
>nobilitacja dziedziny (wiary, nie wiedzy) i próba jej
>"obiektywizacji" czyli nadania pozorów "naukowości". Ale
>dlaczego są powszechnie uznawane? To dla mnie zagadka.
>No, bo jakim "naukowcem" jest np. dr prawa kanonicznego,
>mgr biblistyki czy prof. teologii?

Poruszyłeś bardzo ciekawy problem pod tytułem co może być lub nie uznawane za "naukowe", ale zbyt to spłycasz i nie jest to takie proste jak myślisz. Wśród filozofów i metodologów nauki stawianie takiego problemu to od dawna jest nic innego jak otwieranie puszki Pandory, ponieważ nie ustalono jak dotąd konsensusu co do granic tego co jest naukowe lub nie-naukowe. Każda próba ustalenia takich granic natychmiast jest obalana (Lakatos kiedyś pokazał dlaczego nie da się ustalić obecnie takich kryteriów). Sprawa nie jest zatem tak prosta jak ci się wydaje. To jedno. Następny problem to taki, że z tych samych powodów dla których teologii nie można uznać za naukę, za naukę nie można by uznać innych równie nieempirycznych dziedzin nauk humanistycznych z których nadaje się tytuły naukowe, jak np. filozofię (wiele zagadnień filozoficznych ma równie nieuchwytny status poznawczy co przedmiot teologii), psychologię (a wedle niektórych nawet socjologię). Popper np. kiedyś ukazał, że wedle kryteriów naukowości psychologia nie może być uznana za naukę. Udowodnił, że jeśli psychologia ma być naukowa, to też i astrologia może być za taką uznana. Nawet pewne elementy tradycyjnie naukowych dziedzin takich jak fizyka trudno uznać za naukę (bo czy np. rozprawianie o pętlach czasowych i innych wymiarach przez fizyków to jeszcze jest nauka). Biblistyka jak najbardziej jest dziedziną stricte naukową, ponieważ można ją uprawiać na gruncie pozawyznaniowym, z użyciem takich metod jak np. w archeologii. Nawet teologię można uprawiać na gruncie ateistycznym (i wtedy dla racjonalistów jest to jak najbardziej nauka - vide częste podkreślanie przez ateistów tego, że Uta ma tytuł naukowy, który de facto jest tytułem naukowym właśnie z teologii), czy nawet naukowym (bo są różne teologie, np. teologia duchowości, którą trudno uznać za naukę, ale też i teologia biblijna - biblistyka). Osobiście jestem za tym, aby nie uznawać teologii za taką naukę jak np. fizyka i o tytułach naukowych z tej dziedziny mówić właśnie z tym zastrzeżeniem. Język angielski lepiej poradził sobie z tym problemem niż nasz o wiele prymitywniejkszy pod względem leksykalnym język, ponieważ wprowadził tu rozróżnienie na 'science'. W znaczeniu 'science' teologia nie jest nauką, ale w tym samym znaczeniu żaden anglosas nie nazwie 'science' psychologii, matematyki, filozofii itp. Wcale nie oznacza to jednak, że nie wolno już nadawać tytułów naukowych z tych dziedzin. Jeśli się przyjmie rozszerzone poza definicję 'science' pojęcie nauki, to nauką jak najbardziej jest teologia, filozofia, psychologia, pedagogika itd. Reasumując, twoje pytanie jest źle postawione. Nie powinieneś pytać, czy z teologii powinno się nadawać tytuly naukowe, ale powinieneś wpierw zapytać, czy tylko nauki z pogranicza science, takie jak fizyka, chemia, czy biologia, są naukami z których powinno się jedynie nadawać tytuły naukowe, i czy są one jedynie naukowe (tacy co obstawiali jednak taką opcję jak ta ostatnia już dawno polegli w sporze o tę kwestię). Na wasze nieszczęście nikt takiej opcji nie obstawia, dlatego właśnie tytuły naukowe nadaje się z wielu dziedzin, w tym z teologii (mniej więcej z tych powodów szerszego rozumienia nauki niż 'science', które nakreśliłem powyżej). Twoje pytanie odzwierciedla częste wśród "racjonalistów" łatwe rozumowanie, zgodnie z którym teologia przede wszystkim nie powinna być nauką, a na resztę przymknijmy oko, bo już z tym aż tak mocno nie walczymy. Niestety, ale jest to echo rozumowania marksistów z ubiegłej epoki realnego socjalizmu, którzy stosowali dokładnie takie same rozumowanie i za naukowy uważali jedynie materializm dialektyczny. Każda inna ideologia była już ich zdaniem "nienaukowa".

lipschitz (1674 punktów)Odp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jan Lewandowski
Nauka nie istnieje bez empirii, to jej podstawa, ktoś coś stwierdza i można poddać to badaniu. Każdy może powiedzieć co mu ślina na język przyniesie, ale naukowe będzie tylko to, co podlega swobodzie eksperymentu (niekoniecznie zakończonego sukcesem, ale wtedy dochodzi do odrzucenia teorii, pogladu, przekonania).

Jeżeli ta swoboda badania nie istnieje (a także swoboda odrzucania teorii), jeżeli wypowiadanych słów nie sposób weryfikować czy wręcz istnieje zakaz ich weryfikowania, według mnie nie mamy do czynienia z nauką. Nie potrzeba nawet definicji czym jest nauka, aby zrozumieć czym nauka na pewno nie może być - nie może być tezą, która ogranicza się jedynie do swoich treści.

Dowodzenie, że coś innego, np. nauki humanistyczne także nie są naukowe, nie jest dowodem na naukowość teologii, mając tego rodzaju konkluzje należy raczej uznać, że to, to i to, a także teologia, ponieważ mają podobne cechy nie są nauką. Nie wnikam jednak tutaj w naukowość czegoś innego, temat jest dosyć jasny i dotyczy teologii a nie np. psychologii, zresztą psycholog mam nadzieję nie wpadnie na pomysł dowodzenia naukowości swojej nauki poprzez analogię z naukowością, przyznawanymi tytułami naukowymi na kierunkach teologicznych. Gdyby iść tym śladem i wziąć za punkt odniesienia nauki teologiczne chyba wszystko mogłoby uchodzić wtedy za naukę. Myślę, że każda dziedzina nauki broni się sama swoimi dokonaniami - coś działa lub nie działa, ktoś nauczył się czytać lub nie nauczył się.

motylOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi lipschitz
Pan Lewandowski ma w tym temacie rację.
Można dostać magistra za pracę o dziełach Ph. K Dicka (s-f), to można za analogiczną z Biblii.
Również odwołanie się do porównania filozofii z religią pozwala uzasadnić przyznanie doktora.
Natomiast myli się przywołując fizykę. Jeśli naukowiec zajmuje się bytem hipotetycznym, to jest jasno powiedziane- to jest hipotetyczne, niesprawdzone, to część niepotwierdzonej częściowo lub w całości teorii. Teorie tworzy się po to, by coś wyjasnić. Nauki takie jak fizyka wytworzyły mechanizmy sprawdzania teorii.
Natomiast istnieje pewna watpliwość jeśli to Kościół pośrednio lub bezpośrednio decyduje o przyznaniu takich tytułów. Wydaje się niewłaściwe gdyby Pilch miał decydować o tym, która praca magisterska na temat jego książek jest dobra z tego powodu, że może mieć w tym swój prywatny interes by wybrać tę oceniającą jego książki jak najlepiej. Dochodzi bowiem do chorej sytuacji, gdy w sposób pośredni autor staje się recenzentem swojej książki. Taki układ jest z moralnego punktu widzenia niedopuszczalny. Co więcej, korumpuje piszącego pracę.
Pozdrawiam

Jan LewandowskiOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi lipschitz
>Nauka nie istnieje bez empirii, to jej podstawa, ktoś coś stwierdza i można poddać to badaniu.

Zajefajne typowo racjonalistyczne pospolite stawianie sprawy, co równie stereotypowe i błędne. Problem w tym, że od czasu słynnego sporu o zdania protokolarne w latach 30-tych, którym przewodzili najwybitniejsi logicy XX wieku, członkowie Koła Wiedeńskiego oraz Schlick i Carnap, nikt nie jest w stanie już utrzymać tezy (choć ci goście z początku bardzo pragnęli to właśnie osiągnąć), że jakakolwiek nauka może się opierać na empirii. Już Kant wykazał, że nie można udowodnić tak naprawdę nic w oparciu o żadne doświadczenie, a Popper dobił gwóźdź do trumny, gdy obalił indukcjonizm, pomost łączący empirię z tzw. wiedzą. Od tego momentu nikt kto choć trochę interesuje się historią epistemologii nauki nie utrzymuje już tezy, że empiria jest jedynym wyznacznikiem prawdziwej nauki. To jest po prostu nie do utrzymania z wielu powodów o charakterze logiczno formalnym i gdyby sprawa była tak prosta jak ci się wydaje, to tacy najwybitniejsi logicy i teoretycy nauki XX wieku, jak Schlick, Carnap i Popper nie doszliby do wniosku po trwających dziesięcolecia sporach, że nie można tak naprawdę ustalić kryteriów naukowości. Bardzo wątpliwe że mogłoby się to udać akurat tobie tutaj w jednym poście. Gdyby było to takie proste, nie byłoby tych sporów. No ale gdzie ci o tym wszystkim napiszą na Racjonaliście. Mało realne. Zamiast tego polecam prawdziwie fachową literaturę na temat tegoż właśnie problemu - np. "Spór o racjonalność naukową" prof. W. Sadego, czy "Spór o zdania protokolarne" (eseje wielu autorów i wybitnych metodologów nauki, takich jak Carnap, Schlick i inni, zebrane w jednej pracy - wyd. Aletheia).

>Każdy może powiedzieć co mu ślina na język przyniesie, ale naukowe będzie tylko to, co podlega swobodzie eksperymentu (niekoniecznie zakończonego sukcesem, ale wtedy dochodzi do odrzucenia teorii, pogladu, przekonania).

Bardzo wiele naukowych twierdzeń nie da się potwierdzić żadnym eksperymentem (Big Bang, wszystkie twierdzenia historyczne, cała archeologia, TE, 90% astrofizyki, neurobiologia itd.), a poza tym eksperyment niczego nie dowodzi, ponieważ każdy kontrargument przeciw eksperymentowi można obalić za pomocą twierdzeń ad hoc (żaden eksperyment nie da się więc sfalsyfikować, tym samym żadne prawo na nim oparte nie może być uznane za naukowe). Pokazał to genialnie Lakatos, który w swej pracy "Pisma z filozofii nauk empirycznych" (s. 18n) udowodnił jak w zgodzie ze wszystkimi normami nauk szczegółowych możnaby obronić najbardziej fundamentalne prawa fizyki w sytuacji, gdyby wszystkie planety zaczęły się zachowywać wbrew owym prawom fizyki. Poza tym żaden eksperyment nie jest też w stanie nic tak naprawdę dowieść, ponieważ bez wprowadzenia zdań pomocniczych również ad hoc ma zerową wartość poznawczą, jeśli się nie potwierdzi również owych zdań pomocniczych (a to jest niewykonalne, ponieważ wpadlibyśmy w pułapkę regresu ad infinitum). To z kolei ujawnił Neurath. Eksperyment nie jest zatem również żadnym ostatecznym kryterium nauki. Reszty powodów tego nawet nie wymieniam (a jest ich multum).

>Jeżeli ta swoboda badania nie istnieje (a także swoboda odrzucania teorii), jeżeli wypowiadanych słów nie sposób weryfikować czy wręcz istnieje zakaz ich weryfikowania, według mnie nie mamy do czynienia z nauką. Nie potrzeba nawet definicji czym jest nauka, aby zrozumieć czym nauka na pewno nie może być - nie może być tezą, która ogranicza się jedynie do swoich treści.

Postulaty może i szczytne, ale nierealne do osiągnięcia w żadnej współczesnej nauce. Dlatego nikt kto się cokolwiek na tym zna nie ośmieli się orzec, że nauka to tylko to i to (poza racjonalistami, którzy znają się wprost na tym wybitnie, problem w tym, że jedynie ich własnym zdaniem).

>Dowodzenie, że coś innego, np. nauki humanistyczne także nie są naukowe, nie jest dowodem na naukowość teologii, mając tego rodzaju konkluzje należy raczej uznać, że to, to i to, a także teologia, ponieważ mają podobne cechy nie są nauką. Nie wnikam jednak tutaj w naukowość czegoś innego, temat jest dosyć jasny i dotyczy teologii a nie np. psychologii, zresztą psycholog mam nadzieję nie wpadnie na pomysł dowodzenia naukowości swojej nauki poprzez analogię z naukowością, przyznawanymi tytułami naukowymi na kierunkach teologicznych. Gdyby iść tym śladem i wziąć za punkt odniesienia nauki teologiczne chyba wszystko mogłoby uchodzić wtedy za naukę.

Pokazywanie, że z tych samych powodów co teologia wiele innych dziedzin tradycyjnie uznawanych za naukowe przestałoby takimi być miało na celu ujawnienie, iż problem nie jest tak prosty i oczywisty jak się to 'racjonalistom' wydaje, a nie miało na celu udowadnianie, że teologia jest nauką. Skoro nie wiadomo, co decyduje o byciu nauką, to orzekanie, że teologia na pewno nie jest nauką jest bezsensowne.

motylOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jan Lewandowski
Jestem bardzo zdziwiony tym, co pan napisał o nauce jako takiej i eksperymencie. Szczególnie o naukach ścisłych.
Postarajmy się najpierw skompilować to, co wypisywał pan w akapitach:
Nauka ma swoje aksjomaty (twierdzenia pomocnicze, jak to Pan ładnie nazwał), których się nie udowadnia.
O ile aksjomaty nauk ścisłych są wyraźnie zarysowane, to te dotyczące nauk humanistycznych już takie nie są.
Argumentuje Pan następnie, że bez owych aksjomatów nauka nie może istnieć. Słusznie, ale przecież to oczywistość.
Natomiast niektóre prace przytaczane przez Pana wydają się przestarzałe i co więcej niesprawdzone- zapewne zapomniał Pan zajrzeć do Lakatosa, by sprawdzić jakie były założenia jego dowodu. Bardzo nierzetelnie Panie Lewandowski.
Być może nie zauważa Pan, że na przestrzeni wieków nauki, w tym i filozofia są rozwijane. Polecałbym bardziej współczesnych autorów, być może wtedy pojawi się mniej haseł, a więcej konkretów.
Pozdrawiam

LLDROdp: Religijne tytuły naukowe
Powiedzcie, jak przydatne w życiu wykształcenie ma na przykład egzegeta (czy jak to się zwykło mawiać) jednej księgi... niby takie, że umie powiedzieć, dlaczego tak, a nie inaczej ktoś napisał, co sprowadza się wyłącznie do odpowiedzi w stylu: "Żeby pokazać wielkość Boga" lub "Bo Bóg tak chciał".

placownik (17853 punktów)Odp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi LLDR

   Fakt iż jest to jedna księga nie wydaje mi się być decydującym. Czy to, że nie kwestionujemy tytułów naukowych przyznawanych za egzegezę 12 ksiąg Pana Tadeusza, podyktowane jest wyłącznie tym, iż jest tych ksiąg aż tyle? Słusznie zwracał już na to uwagę Jan Lewandowski.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Jan LewandowskiOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi motyl
>Jestem bardzo zdziwiony tym, co pan napisał o nauce jako takiej i eksperymencie. Szczególnie o naukach ścisłych.

Nic dziwnego, skoro nie jest to zgodne ze stereotypową linią ideologiczną prezentowaną 'racjonalistom'.

>Postarajmy się najpierw skompilować to, co wypisywał pan w akapitach:
>Nauka ma swoje aksjomaty (twierdzenia pomocnicze, jak to Pan ładnie nazwał), których się nie udowadnia.

Nic takiego nie napisałem.

>O ile aksjomaty nauk ścisłych są wyraźnie zarysowane, to te dotyczące nauk humanistycznych już takie nie są.

Tym bardziej nic takiego nie napisałem.

>Argumentuje Pan następnie, że bez owych aksjomatów nauka nie może istnieć. Słusznie, ale przecież to oczywistość.

Pominąwszy już to, że nic takiego nie napisałem, to nawet gdybym to napisał, nie uznałbym tego za oczywistość, czyniąc z tego zarazem zarzut.

>Natomiast niektóre prace przytaczane przez Pana wydają się przestarzałe i co więcej niesprawdzone- zapewne zapomniał Pan zajrzeć do Lakatosa, by sprawdzić jakie były założenia jego dowodu. Bardzo nierzetelnie Panie Lewandowski.

Pustosłowie i błędny logicznie atak ad personam (zaatakowanie autora zamiast argumentu przeciw jego poglądom).

>Być może nie zauważa Pan, że na przestrzeni wieków nauki, w tym i filozofia są rozwijane. Polecałbym bardziej współczesnych autorów, być może wtedy pojawi się mniej haseł, a więcej konkretów.

Znów pustosłowie i błędny logicznie atak ad personam. Myśli wyrażone przez wspomnianych filozofów nie zdezaktualizowały się, skoro wciąż się je na nowo wznawia i nie prezentuje jakichś nowszych pomysłów. A jeśli uważasz inaczej, to proszę o dowody w postaci opinii i przede wszystkim argumentów bardziej współczesnych filozofów, którzy wyrażają poglądy rewolucyjne względem tamtych filozofów, rozstrzygając ich dylematy i obalając ich zarzuty.

pytaczOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi placownik
Bardzo pięknie!

Ciekawe co Jan Lewandowski sądzi o tytule "doktora" teologii drzewa figowego, nadanego przez Najwyższą Akademię Teologiczną Mzimu z nad Konga.

Czy jest "tytuł naukowy" równoważny doktorowi teologii katolickiej?

pytaczOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi pytacz
Poprawka
Czy jest to "tytuł naukowy" równoważny doktorowi teologii katolickiej?

Jan LewandowskiOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi pytacz
>Bardzo pięknie!
>Ciekawe co Jan Lewandowski sądzi o tytule "doktora" teologii drzewa figowego, nadanego przez Najwyższą Akademię Teologiczną Mzimu z nad Konga.
>Czy jest "tytuł naukowy" równoważny doktorowi teologii katolickiej?

Nie ma takich tytułów naukowych.

motylOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jan Lewandowski
Odpowiada Pan, że nic takiego Pan nie napisał. Że atakuje Pana, a nie argumenty. Cóż nie mogłem się powstrzymać i nie napisać kilku uszczypliwości, skoro dał mi Pan powody.
Ucieka Pan swoimi odpowiedziami, zatem zapytam wprost:
-czym są owe twierdzenia pomocnicze jeśli nie aksjomatami (proszę wymienić z jedno)
-czy w naukach ścisłych nie jest określona dokładnie metoda naukowa, czego nie można powiedzieć o naukach humanistycznych (czyżby sam Pan wcześniej nie rozróżnił tych nauk, zwracając uwagę na niejakie pokrewieństwo nauk humanistycznych do teologii)
-czy mógłby Pan wypisać założenia nauki według Lakatosa, które doprowadziły go do tak wspaniałych wniosków, a jeszcze powiedzieć jak się mają do fizyki, w której najważniejszy jest akt obserwacji; czyżby się nie kłóciły- zadziwiające!
-a już na koniec, to zaskakujące, że piszę Pan jakoby w filozofii od pewnego czasu nie było nowych pomysłów, poglądów, żadnej dyskusji, jakby nie istniały różne szkoły filozofii spierające się ze sobą
Na chwilę jeszcze wróce do powodu, dlaczego byłem uszczypliwy. Otóż szasta pan nazwiskami i osobami w taki sposób, jakby nie rozumiał Pan poglądów, które za nimi stoją, a tylko wyzyskiwał wyrwane z kontekstu hasła. A ja Pana o ten kontekst proszę- niewątpliwie przytaczając go udowodni Pan swoje racje.
Choć właściwie w tej sytuacji właściwie spodziewam się obrony typu- pustosłowie; atak na osobę, a nie na argumenty; albo milczenia, jak zwykle gdy się Pana przyprze do muru.
Pozdrawiam z szerokim uśmiechem

Jan LewandowskiOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi motyl
>Odpowiada Pan, że nic takiego Pan nie napisał. Że atakuje Pana, a nie argumenty. Cóż nie mogłem się powstrzymać i nie napisać kilku uszczypliwości, skoro dał mi Pan powody.
>Ucieka Pan swoimi odpowiedziami, zatem zapytam wprost:
>-czym są owe twierdzenia pomocnicze jeśli nie aksjomatami (proszę wymienić z jedno)

Wcale nie muszą być aksjomatami, non sequitur. Dlatego polemizujesz nie z tym co napisałem w tym momencie.

>-czy w naukach ścisłych nie jest określona dokładnie metoda naukowa, czego nie można powiedzieć o naukach humanistycznych (czyżby sam Pan wcześniej nie rozróżnił tych nauk, zwracając uwagę na niejakie pokrewieństwo nauk humanistycznych do teologii)

Nie, a poza tym wcale nie wskazywałem na takie różnice. Polemika znów nie ze mną.

>-czy mógłby Pan wypisać założenia nauki według Lakatosa, które doprowadziły go do tak wspaniałych wniosków,

Lakatos nie przedstawia żadnych "założeń". Kolejne pudło.

>a jeszcze powiedzieć jak się mają do fizyki, w której najważniejszy jest akt obserwacji; czyżby się nie kłóciły- zadziwiające!

Akt obserwacji najważniejszy w fizyce? Ciekawe kto zatem widział np. proton albo neutron, których istnienie zakłada się w fizyce od dawna.

>-a już na koniec, to zaskakujące, że piszę Pan jakoby w filozofii od pewnego czasu nie było nowych pomysłów, poglądów, żadnej dyskusji, jakby nie istniały różne szkoły filozofii spierające się ze sobą

Udowodnij więc, że jest inaczej. Konkrety, konkrety chłopie, bo lejesz już w trzecim poście wodę.

>Na chwilę jeszcze wróce do powodu, dlaczego byłem uszczypliwy. Otóż szasta pan nazwiskami i osobami w taki sposób, jakby nie rozumiał Pan poglądów, które za nimi stoją, a tylko wyzyskiwał wyrwane z kontekstu hasła. A ja Pana o ten kontekst proszę- niewątpliwie przytaczając go udowodni Pan swoje racje.

Kontekst czego? Piszesz jakieś głupoty. Kontekst argumentacji Lakatosa podałem jasno: podstawowe prawa fizyki w kontekście ruchu planet. Bawisz się w kotka i myszkę i tyle.

>Choć właściwie w tej sytuacji właściwie spodziewam się obrony typu- pustosłowie; atak na osobę, a nie na argumenty; albo milczenia, jak zwykle gdy się Pana przypsze do muru.

Jakoś nie pamiętam, abym gdzieś milczał. Zawsze odpowiadam racjonalistom (pomijając pyskówki). "Przyparcie do muru" traktuję tu zatem jak jakiś trick sofistyczny i tyle.

>Pozdrawiam z szerokim uśmiechem

Przyda ci się.

1 2 3 4 5 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365