Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religijne tytuły naukowe

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
05-01-2006 21:50Michał MentrakReligijne tytuły naukowe
Zastanawiam się jak to jest możliwe, że w racjonalnym świecie istnieją i są uznawane powszechnie tytuły naukowe nadawane przez uczelnie teologiczne; czy ktoś może mi to wyjaśnić?
To, że są nadawane, to dla mnie oczywiste - jest to nobilitacja dziedziny (wiary, nie wiedzy) i próba jej "obiektywizacji" czyli nadania pozorów "naukowości". Ale dlaczego są powszechnie uznawane? To dla mnie zagadka.
No, bo jakim "naukowcem" jest np. dr prawa kanonicznego, mgr biblistyki czy prof. teologii?
Najlepsze życzenia noworoczne!

1 2 3 4 5 Dalej..
Jacek KrysztofikOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Akt obserwacji najważniejszy w fizyce? Ciekawe kto zatem widział np. proton albo neutron, których istnienie zakłada się w fizyce od dawna.
Widać je w akceleratorach. To także obserwacja. Nie zawsze mamy do dyspozycji 'nieuzbrojone' oko.

fizyka <=> (teoria <=> eksperyment)


Jeżeli, co daj Bóg, Boga nie ma, to chwała Bogu. Ale jeśli, nie daj Boże, Bóg jest, to niech nas ręka boska broni.

motylOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>>Odpowiada Pan, że nic takiego Pan nie napisał. Że atakuje Pana, a nie argumenty. Cóż nie mogłem się powstrzymać i nie napisać kilku uszczypliwości, skoro dał mi Pan powody.
>>Ucieka Pan swoimi odpowiedziami, zatem zapytam wprost:
>>-czym są owe twierdzenia pomocnicze jeśli nie aksjomatami (proszę wymienić z jedno)
>Wcale nie muszą być aksjomatami, non sequitur. Dlatego polemizujesz nie z tym co napisałem w tym momencie.
A jednak nie wymieniłeś ani jednego. Zatem Twoje słowa to ucieczka, od pokazania czym w istocie są owe twierdzenia pomocnicze.
>>-czy w naukach ścisłych nie jest określona dokładnie metoda naukowa, czego nie można powiedzieć o naukach humanistycznych (czyżby sam Pan wcześniej nie rozróżnił tych nauk, zwracając uwagę na niejakie pokrewieństwo nauk humanistycznych do teologii)
>Nie, a poza tym wcale nie wskazywałem na takie różnice. Polemika znów nie ze mną.
Ciekawe: Osobiście jestem za tym, aby nie uznawać teologii za taką naukę jak np. fizyka i o tytułach naukowych z tej dziedziny mówić właśnie z tym zastrzeżeniem...
Nawet pewne elementy tradycyjnie naukowych dziedzin takich jak fizyka...
Następny problem to taki, że z tych samych powodów dla których teologii nie można uznać za naukę, za naukę nie można by uznać innych równie nieempirycznych dziedzin nauk humanistycznych z których nadaje się tytuły naukowe, jak np. filozofię (wiele zagadnień filozoficznych ma równie nieuchwytny status poznawczy co przedmiot teologii), psychologię (a wedle niektórych nawet socjologię)...
To o empiryczności jednych nauk a innych nie, zaciekawia. Kto to napisał?
>>-czy mógłby Pan wypisać założenia nauki według Lakatosa, które doprowadziły go do tak wspaniałych wniosków,
>Lakatos nie przedstawia żadnych "założeń". Kolejne pudło.
lol Nie ma założeń a jest dowód! Niesłychane!
>>a jeszcze powiedzieć jak się mają do fizyki, w której najważniejszy jest akt obserwacji; czyżby się nie kłóciły- zadziwiające!
>Akt obserwacji najważniejszy w fizyce? Ciekawe kto zatem widział np. proton albo neutron, których istnienie zakłada się w fizyce od dawna.
Czyżby obserwacje sprowadzał Pan tylko do wzroku? Więc człowiek w okularach nic nie obserwuje, bo nie jest to obserwacja bezpośrednia?
>>-a już na koniec, to zaskakujące, że piszę Pan jakoby w filozofii od pewnego czasu nie było nowych pomysłów, poglądów, żadnej dyskusji, jakby nie istniały różne szkoły filozofii spierające się ze sobą
>Udowodnij więc, że jest inaczej.
Duży LOL się należy. Jedni lubią Kanta, inni Nietschego, inni znów kogo innego. Kant lubi rozsądek, Nietsche szaleństwo, szkół jest wiele...
>>Na chwilę jeszcze wróce do powodu, dlaczego byłem uszczypliwy. Otóż szasta pan nazwiskami i osobami w taki sposób, jakby nie rozumiał Pan poglądów, które za nimi stoją, a tylko wyzyskiwał wyrwane z kontekstu hasła. A ja Pana o ten kontekst proszę- niewątpliwie przytaczając go udowodni Pan swoje racje.
>Kontekst czego? Piszesz jakieś głupoty. Kontekst argumentacji Lakatosa podałem jasno: podstawowe prawa fizyki w kontekście ruchu planet. Bawisz się w kotka i myszkę i tyle.
Doprawdy? Fizyka ma swoje podstawy, które nie pozwalają jej zignorować jej takiego faktu, jak fantazyjny ruch planet. Co uznał za podstawe Lakatos tego nie wiem. A skoro tego nie wiem, to nie wiem w jakim zakresie dowód obowiazuje. Może wcale.
>>Choć właściwie w tej sytuacji właściwie spodziewam się obrony typu- pustosłowie; atak na osobę, a nie na argumenty; albo milczenia, jak zwykle gdy się Pana przypsze do muru.
>Jakoś nie pamiętam, abym gdzieś milczał. Zawsze odpowiadam racjonalistom (pomijając pyskówki). "Przyparcie do muru" traktuję tu zatem jak jakiś trick sofistyczny i tyle.
Okaże się ile warte sa Twoje słowa za post czy dwa.
Mi nie odpowiedziałeś na pytania zadawane od myślników.
Pozdrawiam szczerze rozbawiony

Jan LewandowskiOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jacek Krysztofik
>>Akt obserwacji najważniejszy w fizyce? Ciekawe kto zatem widział np. proton albo neutron, których istnienie zakłada się w fizyce od dawna.
>Widać je w akceleratorach.

Więc je pokaż za ich pośrednictwem.

>To także obserwacja.

Raczej jedynie twoja wiara w obserwację. Ktoś ci powiedział, że 'widać' je w akceleratorach a ty to bezkrytycznie powtarzasz.

>fizyka (teoria eksperyment)

Te równanie zostało obalone wraz z indukcjonizmem. Dlatego to co pisze motyl, o potwierdzalności teorii przez eksperyment nazwałem bajką.

placownik (17853 punktów)Odp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi motyl

   Jeśli szamotanina z Janem Lewandowskim nie pochłonęła Cię jeszcze bez reszty, to proponuję abyś się zastanowił nad dwoma założeniami:

   założeniem o realnym istnieniu świata fizycznego
   założeniem o istnieniu stałych związków przyczynowo-skutkowych

   Czy byłbyś w stanie zanegować tezę, że są to założenia?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Jan LewandowskiOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi motyl
>>>Odpowiada Pan, że nic takiego Pan nie napisał. Że atakuje Pana, a nie argumenty. Cóż nie mogłem się powstrzymać i nie napisać kilku uszczypliwości, skoro dał mi Pan powody.
>>>Ucieka Pan swoimi odpowiedziami, zatem zapytam wprost:
>>>-czym są owe twierdzenia pomocnicze jeśli nie aksjomatami (proszę wymienić z jedno)
>>Wcale nie muszą być aksjomatami, non sequitur. Dlatego polemizujesz nie z tym co napisałem w tym momencie.
>A jednak nie wymieniłeś ani jednego. Zatem Twoje słowa to ucieczka, od pokazania czym w istocie są owe twierdzenia pomocnicze.

Chrzanisz. Nie wymieniłem ani jednego, bo wcale nie pisałem o tym, ani nie miałem zamiaru. Zatem nie jest to "żadna ucieczka", tylko nie dam się wciągnąć w dyskurs nie na temat.

>>>-czy w naukach ścisłych nie jest określona dokładnie metoda naukowa, czego nie można powiedzieć o naukach humanistycznych (czyżby sam Pan wcześniej nie rozróżnił tych nauk, zwracając uwagę na niejakie pokrewieństwo nauk humanistycznych do teologii)
>>Nie, a poza tym wcale nie wskazywałem na takie różnice. Polemika znów nie ze mną.
>Ciekawe: Osobiście jestem za tym, aby nie uznawać teologii za taką naukę jak np. fizyka i o tytułach naukowych z tej dziedziny mówić właśnie z tym zastrzeżeniem...
> Nawet pewne elementy tradycyjnie naukowych dziedzin takich jak fizyka...

Tu nie ma żadnego wskazania na jakieś "różnice". Mowa o tym, że coś jest inne to jeszcze nie wskazanie na jakieś "różnice". Znów wpychasz nie moją treść w moje wypowiedzi.

>Następny problem to taki, że z tych samych powodów dla których teologii nie można uznać za naukę, za naukę nie można by uznać innych równie nieempirycznych dziedzin nauk humanistycznych z których nadaje się tytuły naukowe, jak np. filozofię (wiele zagadnień filozoficznych ma równie nieuchwytny status poznawczy co przedmiot teologii), psychologię (a wedle niektórych nawet socjologię)...

No dobrze, ale co z tego, skoro o to nie ma sporu. Lejesz wciąż wodę i tyle.

>To o empiryczności jednych nauk a innych nie, zaciekawia. Kto to napisał?

No i co z tego. Empiryzm jest dla mnie utopią, bo podpierający go indukcjonizm jest już od dawna obalony (nawet tacy "indukcjoniści" jak Feigl nie uznają go już w klasycznej postaci). Dla mnie różnicy tu tak naprawdę nie ma.

>>>-czy mógłby Pan wypisać założenia nauki według Lakatosa, które doprowadziły go do tak wspaniałych wniosków,
>>Lakatos nie przedstawia żadnych "założeń". Kolejne pudło.
>lol Nie ma założeń a jest dowód! Niesłychane!

Logiczne.

>>>a jeszcze powiedzieć jak się mają do fizyki, w której najważniejszy jest akt obserwacji; czyżby się nie kłóciły- zadziwiające!
>>Akt obserwacji najważniejszy w fizyce? Ciekawe kto zatem widział np. proton albo neutron, których istnienie zakłada się w fizyce od dawna.
>Czyżby obserwacje sprowadzał Pan tylko do wzroku? Więc człowiek w okularach nic nie obserwuje, bo nie jest to obserwacja bezpośrednia?

Pokaż zatem przez okulary proton i neutron.

>>>-a już na koniec, to zaskakujące, że piszę Pan jakoby w filozofii od pewnego czasu nie było nowych pomysłów, poglądów, żadnej dyskusji, jakby nie istniały różne szkoły filozofii spierające się ze sobą
>>Udowodnij więc, że jest inaczej.
>Duży LOL się należy. Jedni lubią Kanta, inni Nietschego, inni znów kogo innego. Kant lubi rozsądek, Nietsche szaleństwo, szkół jest wiele...

Bełkot.

>>>Na chwilę jeszcze wróce do powodu, dlaczego byłem uszczypliwy. Otóż szasta pan nazwiskami i osobami w taki sposób, jakby nie rozumiał Pan poglądów, które za nimi stoją, a tylko wyzyskiwał wyrwane z kontekstu hasła. A ja Pana o ten kontekst proszę- niewątpliwie przytaczając go udowodni Pan swoje racje.
>>Kontekst czego? Piszesz jakieś głupoty. Kontekst argumentacji Lakatosa podałem jasno: podstawowe prawa fizyki w kontekście ruchu planet. Bawisz się w kotka i myszkę i tyle.
>Doprawdy? Fizyka ma swoje podstawy, które nie pozwalają jej zignorować jej takiego faktu, jak fantazyjny ruch planet. Co uznał za podstawe Lakatos tego nie wiem. A skoro tego nie wiem, to nie wiem w jakim zakresie dowód obowiazuje. Może wcale.

Pieprzysz jak potłuczony. Z tobą jest wciąż ten sam problem. Wyrywasz czyjeś myśli z kontekstu i nadajesz im jakiś kosmiczny kontekst. Lakatos nigdzie nie neguje ruchu planet. Ten przykład dotyczył w ogóle czegoś innego (falsyfikacji). Po prostu dyskusja z tobą to strata czasu, bo nie rozumiesz w ogóle związku składniowego czyichś wypowiedzi. Porażka.

>>>Choć właściwie w tej sytuacji właściwie spodziewam się obrony typu- pustosłowie; atak na osobę, a nie na argumenty; albo milczenia, jak zwykle gdy się Pana przypsze do muru.
>>Jakoś nie pamiętam, abym gdzieś milczał. Zawsze odpowiadam racjonalistom (pomijając pyskówki). "Przyparcie do muru" traktuję tu zatem jak jakiś trick sofistyczny i tyle.
>Okaże się ile warte sa Twoje słowa za post czy dwa.
>Mi nie odpowiedziałeś na pytania zadawane od myślników.

Pytania były wyrazem totalnego zagubienia myśli przewodniej sporu. Odpowiedź na nie jest zgodą na pogrążenie meritum w otchłani chaosu twego zagubienia się.

Jacek KrysztofikOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Pieprzysz jak potłuczony.
Proponuję opuścić to forum. Emocje widać biorą górę nad rozsądkiem.

Jeżeli, co daj Bóg, Boga nie ma, to chwała Bogu. Ale jeśli, nie daj Boże, Bóg jest, to niech nas ręka boska broni.

Jacek KrysztofikOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi placownik
>   założeniem o realnym istnieniu świata fizycznego
>   założeniem o istnieniu stałych związków przyczynowo-skutkowych
>   Czy byłbyś w stanie zanegować tezę, że są to założenia?
Trudno się poruszać, nie mając punktu wyjścia...

Jeżeli, co daj Bóg, Boga nie ma, to chwała Bogu. Ale jeśli, nie daj Boże, Bóg jest, to niech nas ręka boska broni.

Jacek KrysztofikOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Nie ma takich tytułów naukowych.
Skąd pewność?

Jeżeli, co daj Bóg, Boga nie ma, to chwała Bogu. Ale jeśli, nie daj Boże, Bóg jest, to niech nas ręka boska broni.

motylOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>>>>Odpowiada Pan, że nic takiego Pan nie napisał. Że atakuje Pana, a nie argumenty. Cóż nie mogłem się powstrzymać i nie napisać kilku uszczypliwości, skoro dał mi Pan powody.
>>>>Ucieka Pan swoimi odpowiedziami, zatem zapytam wprost:
>>>>-czym są owe twierdzenia pomocnicze jeśli nie aksjomatami (proszę wymienić z jedno)
>>>Wcale nie muszą być aksjomatami, non sequitur. Dlatego polemizujesz nie z tym co napisałem w tym momencie.
>>A jednak nie wymieniłeś ani jednego. Zatem Twoje słowa to ucieczka, od pokazania czym w istocie są owe twierdzenia pomocnicze.
>Chrzanisz. Nie wymieniłem ani jednego, bo wcale nie pisałem o tym, ani nie miałem zamiaru. Zatem nie jest to "żadna ucieczka", tylko nie dam się wciągnąć w dyskurs nie na temat.
Ale jeśli by się okazało, że to jednak aksjomaty, to wyjdzie na to, że napisał Pan oczywistość, a próbował wmówić czytelnikowi, że tak nie jest. Zatem byłoby to postepowanie niemoralne. Czyżby ten atak był bezpodstawny? Proszę to udowodnić wymieniając jedno twierdzenie pomocnicze. Co Panu szkodzi?
>>>>-czy w naukach ścisłych nie jest określona dokładnie metoda naukowa, czego nie można powiedzieć o naukach humanistycznych (czyżby sam Pan wcześniej nie rozróżnił tych nauk, zwracając uwagę na niejakie pokrewieństwo nauk humanistycznych do teologii)
>>>Nie, a poza tym wcale nie wskazywałem na takie różnice. Polemika znów nie ze mną.
>>Ciekawe: Osobiście jestem za tym, aby nie uznawać teologii za taką naukę jak np. fizyka i o tytułach naukowych z tej dziedziny mówić właśnie z tym zastrzeżeniem...
>> Nawet pewne elementy tradycyjnie naukowych dziedzin takich jak fizyka...
>Tu nie ma żadnego wskazania na jakieś "różnice". Mowa o tym, że coś jest inne to jeszcze nie wskazanie na jakieś "różnice". Znów wpychasz nie moją treść w moje wypowiedzi.
>>Następny problem to taki, że z tych samych powodów dla których teologii nie można uznać za naukę, za naukę nie można by uznać innych równie nieempirycznych dziedzin nauk humanistycznych z których nadaje się tytuły naukowe, jak np. filozofię (wiele zagadnień filozoficznych ma równie nieuchwytny status poznawczy co przedmiot teologii), psychologię (a wedle niektórych nawet socjologię)...
>No dobrze, ale co z tego, skoro o to nie ma sporu. Lejesz wciąż wodę i tyle.
>>To o empiryczności jednych nauk a innych nie, zaciekawia. Kto to napisał?
>No i co z tego. Empiryzm jest dla mnie utopią, bo podpierający go indukcjonizm jest już od dawna obalony (nawet tacy "indukcjoniści" jak Feigl nie uznają go już w klasycznej postaci). Dla mnie różnicy tu tak naprawdę nie ma.
A jednak posługiwał się Pan tymi pojęciami, co pokazałem wyżej, w swojej argumentacji- czy to nie sprzeczność? Jak to o Panu świadczy?
>>>>-czy mógłby Pan wypisać założenia nauki według Lakatosa, które doprowadziły go do tak wspaniałych wniosków,
>>>Lakatos nie przedstawia żadnych "założeń". Kolejne pudło.
>>lol Nie ma założeń a jest dowód! Niesłychane!
>Logiczne.
hahahahahaha, to sprawa na osobny wątek. Twierdzi Pan, że można coś udowodnić bez żadnych założeń. Wspaniała znajomość nauk takich jak filozofia, matematyka, fizyka i sztuki dowodzenia stoją za Panem. hahahahahahahaha
>>>>a jeszcze powiedzieć jak się mają do fizyki, w której najważniejszy jest akt obserwacji; czyżby się nie kłóciły- zadziwiające!
>>>Akt obserwacji najważniejszy w fizyce? Ciekawe kto zatem widział np. proton albo neutron, których istnienie zakłada się w fizyce od dawna.
>>Czyżby obserwacje sprowadzał Pan tylko do wzroku? Więc człowiek w okularach nic nie obserwuje, bo nie jest to obserwacja bezpośrednia?
>Pokaż zatem przez okulary proton i neutron.
Przez okular mikroskopu skaningowego
>>>>-a już na koniec, to zaskakujące, że piszę Pan jakoby w filozofii od pewnego czasu nie było nowych pomysłów, poglądów, żadnej dyskusji, jakby nie istniały różne szkoły filozofii spierające się ze sobą
>>>Udowodnij więc, że jest inaczej.
>>Duży LOL się należy. Jedni lubią Kanta, inni Nietschego, inni znów kogo innego. Kant lubi rozsądek, Nietsche szaleństwo, szkół jest wiele...
>Bełkot.
Doprawdy?
>>>>Na chwilę jeszcze wróce do powodu, dlaczego byłem uszczypliwy. Otóż szasta pan nazwiskami i osobami w taki sposób, jakby nie rozumiał Pan poglądów, które za nimi stoją, a tylko wyzyskiwał wyrwane z kontekstu hasła. A ja Pana o ten kontekst proszę- niewątpliwie przytaczając go udowodni Pan swoje racje.
>>>Kontekst czego? Piszesz jakieś głupoty. Kontekst argumentacji Lakatosa podałem jasno: podstawowe prawa fizyki w kontekście ruchu planet. Bawisz się w kotka i myszkę i tyle.
>>Doprawdy? Fizyka ma swoje podstawy, które nie pozwalają jej zignorować jej takiego faktu, jak fantazyjny ruch planet. Co uznał za podstawe Lakatos tego nie wiem. A skoro tego nie wiem, to nie wiem w jakim zakresie dowód obowiazuje. Może wcale.
>Pieprzysz jak potłuczony. Z tobą jest wciąż ten sam problem. Wyrywasz czyjeś myśli z kontekstu i nadajesz im jakiś kosmiczny kontekst. Lakatos nigdzie nie neguje ruchu planet. Ten przykład dotyczył w ogóle czegoś innego (falsyfikacji). Po prostu dyskusja z tobą to strata czasu, bo nie rozumiesz w ogóle związku składniowego czyichś wypowiedzi. Porażka.
A gdy się dopytuje, to wychodzi na to, że bełkocze. Wniosek jeden- nie powinienem sie dopytywać, tylko wierzyć Ci na słowo.
Niestety brak kompetencji jaki pokazujesz sprawia, że do przytaczanych przez Ciebie informacji podchodzę z dużą dozą nieufności.

>>Okaże się ile warte sa Twoje słowa za post czy dwa.
>>Mi nie odpowiedziałeś na pytania zadawane od myślników.
>Pytania były wyrazem totalnego zagubienia myśli przewodniej sporu. Odpowiedź na nie jest zgodą na pogrążenie meritum w otchłani chaosu twego zagubienia się.
Doprawdy? A może po prostu uderzam w miejsca, gdzie wychodzi Twoja niekompetencja?
Przecież odpowiadając na jedno czy dwa pytania łat

Jan LewandowskiOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jacek Krysztofik
>>Nie ma takich tytułów naukowych.
>Skąd pewność?

Stąd, że gość ewidentnie fantazjuje na jawie ze swoimi ironicznymi przykładami. A jeśli uważasz inaczej, to może udowodnij, że istnieją takie tytuły naukowe.

Marcin Klapczyński (3149 punktów)Odp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Akt obserwacji najważniejszy w fizyce? Ciekawe kto zatem widział np. proton albo neutron, których istnienie zakłada się w fizyce od dawna.

Bardzo mnie cieszy, że jednak dał się Pan przekonać w naszej ostatniej dyskusji sprzed kilku miesięcy, że atomy istnieją! Widzę, że teraz schodzimy niżej do części składowych jądra. Idzie opornie, ale może do końca tego roku dojdziemy do sporu o istnienie kwarków.

Jan LewandowskiOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Marcin Klapczyński
>>Akt obserwacji najważniejszy w fizyce? Ciekawe kto zatem widział np. proton albo neutron, których istnienie zakłada się w fizyce od dawna.
>Bardzo mnie cieszy, że jednak dał się Pan przekonać w naszej ostatniej dyskusji sprzed kilku miesięcy, że atomy istnieją! Widzę, że teraz schodzimy niżej do części składowych jądra.

Raczej sprecyzowałem tezy polemiczne. Po waszych ostatnich akrobacjach sofistycznych, gdzie z powodu nieostrości użytych przeze mnie pojęć zacześliście "dowodzić", że atom istnieje jako niewiadomoco (tylko dlatego, że ja w pierwszym poście nie sprecyzowalem jak to rozumieć), postanowiłem teraz pytać po prostu precyzyjniej. Zobaczymy jaką akrobacją sofistyczną z tego dylematu się wykatapultujecie.

>Idzie opornie, ale może do końca tego roku dojdziemy do sporu o istnienie kwarków.

Wszystko jest możliwe, pod warunkiem, że zaczniecie wreszcie pokazywać jakieś dowody, zamiast wciąż tylko popełniać argumentum ad verecundiam.

Marcin Klapczyński (3149 punktów)Odp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>>>Akt obserwacji najważniejszy w fizyce? Ciekawe kto zatem widział np. proton albo neutron, których istnienie zakłada się w fizyce od dawna.
>>Widać je w akceleratorach.
>Więc je pokaż za ich pośrednictwem.
>>To także obserwacja.
>Raczej jedynie twoja wiara w obserwację. Ktoś ci powiedział, że 'widać' je w akceleratorach a ty to bezkrytycznie powtarzasz.

Mi ktoś powiedział, że Ziemia jest okrągła. Wstyd mi się przyznać, że bezkrytycznie to powtarzam. No bo przecież moja własna obserwacja mówi mi, że Ziemia jest płaska (i basta!)

Nietoperze zapewne nie wydają ultradźwięków. Po pierwsze - nie słychać ich, po drugie powiedzieli mi to zoologowie z jakimiś detektorami i ja to bezkrytycznie powtarzam.

Planety również nie istnieją. Teleskopy to mistyfikacja, a ja widze jedynie jakieś kropki na niebie.

No to wałkujemy od nowa. Żądanie 'zdjęcia' protonu jest nielogiczne - aby uzyskać zdjęcie, potrzebny jest foton. Foton to kwant światła, proton zaś składowa części jądra. Rzucając kamykiem o światłoczuły film nie uzyskamy zaczernienia kliszy, dokonamy tego świecąc na niego latarką. Czy ta część jest jasna? Bo jeśli mamy wleźć znowu w 'tak naprawdę to nie jesteśmy w stanie poznać świata' i tym podobne wywody egzystencjalnego niepokoju, to szkoda mojego czasu na dalsze pisanie.

Marcin Klapczyński (3149 punktów)Odp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi Jan Lewandowski
>Raczej sprecyzowałem tezy polemiczne. Po waszych ostatnich akrobacjach sofistycznych, gdzie z powodu nieostrości użytych przeze mnie pojęć zacześliście "dowodzić", że atom istnieje jako niewiadomoco (tylko dlatego, że ja w pierwszym poście nie sprecyzowalem jak to rozumieć), postanowiłem teraz pytać po prostu precyzyjniej.
Hehehe, jeszcze nigdy nie słyszałem tak ładnie sformułowanego przyznania się do błedu i do dyletantyzmu. Masz Pan talent

Jan LewandowskiOdp: Religijne tytuły naukowe
W odpowiedzi motyl
ani nie miałem zamiaru. Zatem nie jest to "żadna ucieczka", tylko nie dam się wciągnąć w dyskurs nie na temat.
>Ale jeśli by się okazało, że to jednak aksjomaty, to wyjdzie na to, że napisał Pan oczywistość, a próbował wmówić czytelnikowi, że tak nie jest.

"A jeśli" - cóż za "argumentacja".

>Zatem byłoby to postepowanie niemoralne. Czyżby ten atak był bezpodstawny? Proszę to udowodnić wymieniając jedno twierdzenie pomocnicze. Co Panu szkodzi?

Proszę bardzo: najlepszy dowód na to, że założenie pomocnicze nie musi być asjomatem jest choćby hipoteza ad hoc Newtona tłumacząca z powodu braku zadowalającego wyjaśnienia czemu światło odbija się od lustra: dlatego, że ma pewną "dyspozycję" (power) (za I. Newton, "Optics", Book 2, part. 3, proposition 8, Nowy Jork 1952, s. 256). Jest to czysta spekulacja (czego Newton nie ukrywał), wręcz masło maślane, nie mające nic wspólnego z żadnym intuicyjnym aksjomatem. A zatem dokonywałeś zwykłych błędnych nadinterpretacji dokonując utożsamienia tego w moich wypowiedziach.

>>No dobrze, ale co z tego, skoro o to nie ma sporu. Lejesz wciąż wodę i tyle.
>>>To o empiryczności jednych nauk a innych nie, zaciekawia. Kto to napisał?
>>No i co z tego. Empiryzm jest dla mnie utopią, bo podpierający go indukcjonizm jest już od dawna obalony (nawet tacy "indukcjoniści" jak Feigl nie uznają go już w klasycznej postaci). Dla mnie różnicy tu tak naprawdę nie ma.
>A jednak posługiwał się Pan tymi pojęciami, co pokazałem wyżej, w swojej argumentacji- czy to nie sprzeczność? Jak to o Panu świadczy?

Nie ma tu żadnej sprzeczności, posługiwanie się nie swoimi pojęciami nie musi oznaczać ich uznania. Myślisz płasko jak naleśnik.

>>>>>-czy mógłby Pan wypisać założenia nauki według Lakatosa, które doprowadziły go do tak wspaniałych wniosków,
>>>>Lakatos nie przedstawia żadnych "założeń". Kolejne pudło.
>>>lol Nie ma założeń a jest dowód! Niesłychane!
>>Logiczne.
>hahahahahaha, to sprawa na osobny wątek. Twierdzi Pan, że można coś udowodnić bez żadnych założeń.

Nic takiego nie twierdzę. Kolejna nadinterpretacja.

>>Pokaż zatem przez okulary proton i neutron.
>Przez okular mikroskopu skaningowego

Nadal nic nie pokazałeś. Pustosłowie.

>Doprawdy? A może po prostu uderzam w miejsca, gdzie wychodzi Twoja niekompetencja?

Pomarzyć każdy może.

1 2 3 4 5 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365