Racjonalista - Strona głównaDo treści
Panteizm - co o tym myślicie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
12-11-2010 14:28mroq (28 punktów)Panteizm - co o tym myślicie?
Ocena 1 na 1
Witam wszystkich.

To mój pierwszy post na tym forum i zdaję sobie sprawę z faktu, że panteizm jako taki był tu już omawiany. Niemniej jednak moje poglądy w tym temacie są, jak przypuszczam, dość wyjątkowe, bo rozmawiając z wieloma ludźmi, nie spotkałem jeszcze nikogo, kto by rozumował podobnie. Dlatego też chciałbym się dowiedzieć, co o tym myślicie. Ciekawy też jestem, czy taki rodzaj panteizmu, jaki zaprezentuję, ma jakąś swoją "fachową" nazwę. Szukałem co-nieco o tym w internecie, ale nie znalazłem. Może więc ktoś bardziej orientujący się w filozoficznych meandrach mnie oświeci.

Otóż panteizm, jaki od pewnego czasu wyznaję (a przynajmniej skłaniam się do niego najbardziej ze wszystkich poglądów nt. istnienia/nieistnienia Boga) można streścić następująco: "Cała Rzeczywistość jest Bogiem". I ten przymiotnik "cała" ma w tym bardzo istotne znaczenie. Bo w odmianach panteizmu, z jakimi się ostatnio zetknąłem, pojawiają się stwierdzenia typu: "Jestem panteistą. Wszystko jest dla mnie Bogiem. Ja jestem więc też Bogiem. Słońce jest Bogiem. Wiatr jest Bogiem. Itd." A ja natomiast twierdzę inaczej!

Bogiem jest dla mnie tylko Rzeczywistość jako Całość. Nie tyle "wszystko", co właśnie "Całość", "Suma Wszystkiego". Tak samo np. samochód składa się z silnika, miski olejowej, wycieraczek i innych elementów, ale przecież nikt nie powie, że "silnik jest samochodem". Silnik jest jedynie częścią samochodu. Tak samo ja jestem jedynie cząstką Boga. To samo Słońce, inne gwiazdy, galaktyki, ewentualne wszechświaty równoległe itp.

Mój Bóg ma pewną ciekawą i najbardziej istotną właściwość: On istnieje. Nawet, jeśli prawdziwy okaże się solipsyzm i tylko mój rozum istnieje, to wówczas tenże Rozum jest Bogiem. A więc mój Bóg po prostu JEST i żaden ateista nie będzie temu w stanie zaprzeczyć! Bo mój Bóg istnieje właśnie jako Bóg, tzn. ma atrybuty boskie: wszechobecność (to powinno być oczywiste), wszechwiedzę (skorą jest Sumą Wszystkiego, to jest też Sumą całej wiedzy, jaka istnieje), wszechmoc (to też jest logiczne, choć trudne do ubrania w słowa, więc zajmę się tym później, jeśli ktoś będzie zainteresowany; myślę jednak, że niektórzy domyślą się, o co mi chodzi). Co więcej Bóg ma też świadomość, bo będąc Sumą Wszystkiego, jest też sumą istniejącej świadomości.

Ogólnie, Bogiem jest dla mnie Ten, kto nie ma Pana nad sobą. A tymczasem na człowieka ma wpływa nawet pogoda (jak jest zimno, to zakłada ciepłą kurtkę), że już nie wspomnę np. o zderzeniu z asteroidą. Ziemia też nie jest niezależna, bo inne ciała w Układzie Słonecznym wpływają na jej orbitę. To samo można powiedzieć o Słońcu, że inne gwiazdy wywierają na nie wpływ itd. To przecież oczywiste, że wszystko na wszystko wpływa, chociażby poprzez grawitację.

Myślę, że najrozsądniej jest więc przyjąć, że Bóg to Suma tego, co realnie istnieje. Zagadnienie ateizm/deizm/teizm właściwie nie ma wtedy sensu, bo Bóg istnieje i to wyposażony w przymioty boskie, jest doskonale jeden (skrajny monoteizm), wpływa na człowieka i inne elementy świata (ale nie jako istotna nadnaturalna, bo Bóg sam w sobie jest w tym ujęciu jak najbardziej naturalny).

Może trochę zawile to opisałem, ale myślę, że sama idea jest prosta.

Pozdrawiam!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Widzę tu największe podobieństwo do panteizmu Spinozy. Na pierwszy rzut oka nawet dokładnie go opisałeś. Poczytaj sobie o nim, bo czuję, że mówicie "jednym językiem"
12-11-2010 15:02 
 Ocena 1 na 1
mroq (28 punktów)
Na pewno poczytam. Nie znam się dobrze na filozofii, chociaż lubię czasem pofilozofować. Czasem myślę, że jeśli z filozofii robi się jakąś dyscyplinę, którą się wykłada, to wówczas przestaje ona być filozofią. Tzn. samo życie jest najlepszą szkołą filozoficzną, bo w innym przypadku pozostaje nam jedynie powielanie schematów innych.

Chociaż o Spinozie oczywiście słyszałem i z grubsza wiem, jakie miał poglądy, chociaż nigdy tego nie zgłębiałem. Z tym panteizmem, to tak ostatnio mnie to "naszło", jak zastanawiałem się nad istnieniem Boga. Słyszałem kiedyś, że skoro różni ludzie różnie definiują Boga, to w jakiejś postaci na pewno On istnieje, zależy tylko, co się podstawi pod słowo "Bóg". Postanowiłem więc poszukać tego prawdziwego i otrzymałem takie wnioski.

Wchodziłem w internecie na różne panteistyczne strony i zauważyłem tam wyraźne ciągoty ku neopogaństwu. Mój panteizm jest natomiast jak najbardziej monoteistyczny, wręcz w najbardziej ekstremalnej wersji (tzn. nie istnieje nic poza Bogiem, ale poszczególne części Boga same w sobie nie mają atrybutów boskich i nie są godne czci).

Co ciekawe, zacząłem czytać Biblię w ujęciu panteistycznym i te same wersety, które już przecież znałem, zaczęły mieć zupełnie inny wydźwięk, o dziwo, bardzo racjonalny. Od pewnego czasu interesuje mnie też dźinizm, często określany jako religia ateistyczna. Ale zauważyłem, że tak naprawdę jest on bardzo głęboko panteistyczny, właśnie w sposób zaprezentowany przeze mnie. Zresztą nawet ateizm oparty tylko na dochodzeniu naukowym jest jak najbardziej do pogodzenia z takim rodzajem panteizmu (jak napisałem, teizm, deizm i ateizm schodzą się tu w jeden wierzchołek). Czyżby mógł to być najbardziej uniwersalny światopogląd?

Pozdrawiam!
12-11-2010 15:18 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Czyżby mógł to być najbardziej uniwersalny światopogląd?

Mógłby ale to nie zmienia faktu , że założenie jest błędne.
Sylwek (15472 punktów)
>Nie znam się dobrze na filozofii, chociaż lubię czasem pofilozofować.

To widać, wszak to jedyne wyjaśnienie dostrzeganej u ciebie przez ciebie wyjątkowości twojego myślenia...
12-11-2010 15:44 
 Ocena 2 na 2
mroq (28 punktów)
Nie uważam, że moje myślenie jest wyjątkowe. Przecież nawet zadałem pytanie, jak się taki pogląd filozoficzny nazywa. Gdyby to był specyficznie mój pogląd, to byłoby oczywiste, że nazwy nie posiada, dopóki sam jej nie nadam. Owa "wyjątkowość" odnosiła się tylko do osób, z którymi dotychczas o tym rozmawiałem, a nie do całej ludzkości.

A nie znam się na filozofii z prostej przyczyny: filozofia jako nauka o filozofiach i filozofach strasznie mnie nudzi. Dla mnie prawdziwa filozofia to obserwacja świata i wyciąganie wniosków na podstawie spostrzeżeń. Dlatego zamiast czytać, co myśleli jacyś filozofowie w zamierzchłych (lub niedawnych) czasach, wolę sam się nad czymś zastanowić, porozmawiać o tym z innymi i dopiero potem sprawdzić, czy ktoś rozumował podobnie.
12-11-2010 19:09 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>Na pewno poczytam. Nie znam się dobrze na filozofii, chociaż lubię czasem pofilozofować. Czasem myślę, że jeśli z filozofii robi się jakąś dyscyplinę, którą się wykłada, to wówczas przestaje ona być filozofią. Tzn. samo życie jest najlepszą szkołą filozoficzną, bo w innym przypadku pozostaje nam jedynie powielanie schematów innych.

Czytaj ale krytycznie.

"Filozofia nie jest filozofią, o ile nie wypływa z autonomicznej myśli. Jednak co właściwie oznacza słowo "autonomiczne"? Autosnomos to ten, który "sam ustanawia swoje prawo". W filozofii to jasne: ustanowić samemu swoje prawo znaczy zadawać pytania i nie przejmować się żadną zewnętrzną władzą ani autorytetem. Nawet autorytetem naszych własnych wcześniejszych wniosków." - Cornelius Castoriadis (1922-1997)

Nie ulega wątpliwości jesteś filozofem. Może nawet o tym nie wiedziałeś podobnie jak
pan Jourdain ( "Mieszczanin szlachcicem" Moliera ) nie wiedział, że mówi prozą .

Czynię podobnie chociaż wolałbym zaczynać od przemyślenia co znaczy słowo Bóg (bóg ?).
Po takim przemyśleniu może się okazać, że nie "Cała Rzeczywistość jest Bogiem" tylko
rzeczywistość jest rzeczywistością, a bóg Bogiem dla tych co wierzą w istnienie bytów poza rzeczywistością.
Kowalska (14008 punktów)
>(...)rozmawiając z wieloma ludźmi, nie spotkałem jeszcze nikogo, kto by rozumował podobnie. Dlatego też
>chciałbym się dowiedzieć, co o tym myślicie.

   Musisz stworzyć własną partię. Jak Jarosław. A potem to już Ty będziesz decydował z kim rozmawiać.


"Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!"
zachaj (5239 punktów)

>Może trochę zawile to opisałem, ale myślę, że sama idea jest prosta.
>Pozdrawiam!

Nie ma nic zawiłego w tym co napisałeś. Panteizm to już wielokrotnie wałkowany temat i według mnie sama idea jest nieszkodliwa. Polecam Ci książkę Damasio "W poszukiwaniu Spinozy" , od tej lektury zacząłem moja przygodę z ateizmem. Początkowo sam byłem panteistą ale z czasem doszedłem do wręcz odwrotnych wniosków. Stwierdzenie , że bóg jest wszystkim może zdawać się ciekawym założeniem , jednak prędzej czy później doprowadzi Cie dziwnych konkluzji.

Skoro jest wszystkim , jest także psią kupą na trawniku czy rozjechanym jeżem na ulicy. Jakoś nie wygląda to na boskie atrybuty. Poza tym jeżeli Twój bóg jest istota bierną czyli tylko istnieje we wszystkim , nie zmieniając czy naginając praw fizyki to czy na prawdę jest potrzeba jego egzystencji. To taki bóg Einsteina , który jest wszechświatem. Taki nieosobowy bóg to tylko krok do ateizmu.
12-11-2010 15:04 
 Ocena 1 na 1
mroq (28 punktów)
Właśnie o to chodzi, że myślę zupełnie inaczej. Bóg to Cała Rzeczywistość, ale tylko razem, jako jedna Całość! Tzn. psia kupa na trawniku jest częścią Boga, ale nie Bogiem jako takim. Tak samo jak łańcuch jest częścią roweru, a nie rowerem.
12-11-2010 15:14 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Właśnie o to chodzi, że myślę zupełnie inaczej. Bóg to Cała Rzeczywistość, ...

Każdy może wierzyć w coś takiego. Ale zastanów się , po co Ci to ? Ten bóg nie mówi co jest dobre a co złe , nie karze i nie nagradza. Nawet jego wieczność może być podważona gdyż wszechświat nie jest wieczny , miał swój początek i pewnie będzie miał swój koniec. Cała teoria opiera się na stwierdzeniu , że bóg jest wszystkim ale i na tym się kończy. Nawet nie ma tu nad czym rozważać.
12-11-2010 15:59 
 Ocena 1 na 1
mroq (28 punktów)
A czym jest właściwie wieczność? A skąd wiadomo, że oprócz naszego wszechświata nie istnieje inny wszechświat? Skąd wiadomo, że przed powstaniem znanego nam wszechświata nie było niczego? Zresztą wcale nie jest to takie oczywiste, że czas ma przebieg liniowy. Spotkałem się nawet z modelami czasu, gdzie był on przedstawiony jako coś w rodzaju kuli. Spotkałem się również ze stwierdzeniem, że w naszym wszechświecie są zamknięte miliardy innych wszechświatów, tak samo jak nasz wszechświat jest zamknięty w jakiś innym itd. Lub że wszechświaty wyrastają jeden z drugiego, niczym pączkujący stułbiopław. A więc wcale nie jest takie oczywiste, że Cała Rzeczywistość ma początek. Nasz wszechświat - może i tak. Ale Rzeczywistość - niekoniecznie.
12-11-2010 16:46 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>A czym jest właściwie wieczność? A skąd wiadomo, że oprócz naszego wszechświata nie istnieje inny wszechświat? ...

Wszystko co napisałeś to bardzo zaawansowane nowe teorie. Tylko to nijak się ma do miałkiej hipotezy boga. Czy nie sądzisz , że ten prymitywny mit z przed 2 tys lat może aspirować do super teorii wyjaśniającej wszechświat ?
12-11-2010 18:16 
 Ocena 1 na 1
mroq (28 punktów)
Jaki mit?
12-11-2010 21:25 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Jaki mit?
Mit o postaci zwanej bogiem.
12-11-2010 21:38 
 Ocena 1 na 1
mroq (28 punktów)
Chodzi o to, że Bóg niekoniecznie musi być postacią, tzn. jakimś tam Zeusem czy dziadkiem na chmurce ciskającym gromy.

I dlaczego od 2 tys. lat? Myślałem, że w Boga wierzono już wcześniej.
zachaj (5239 punktów)
>Chodzi o to, że Bóg niekoniecznie musi być postacią, tzn. jakimś tam Zeusem czy dziadkiem na chmurce ciskającym gromy.

Ależ właśnie bóg jest taką postacią. Jeżeli myślisz o czymś innym to nie nazywaj tego bogiem.

>I dlaczego od 2 tys. lat? Myślałem, że w Boga wierzono już wcześniej.

To źle myślałeś. Wcześniej byli bogowie i jeszcze śmieszniejsze wierzenia.
13-11-2010 00:41 
 Ocena 1 na 1
mroq (28 punktów)
Boga można różnie definiować. W różnych religiach oznacza to słowo co innego lub kogo innego. Np. dla niektórych hinduistów Bóg jest bytem nieosobowym. Nawet niektórzy judaiści tak myślą. Więc to, że wyobrażasz Go sobie jako osobę, nie znaczy od razu, że ja też muszę.

A dlaczego akurat od 2 tys. lat? Czyżby przed chrześcijaństwem nie istniała żadna religia monoteistyczna? A np. judaizm? Może początkowo była to monolatria, ale od ładnych paruset lat przed Jezusem na pewno monoteizm. A religia egipska za Echnatona?
13-11-2010 14:35 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Boga można różnie definiować. W różnych religiach oznacza to słowo co innego lub kogo innego.

Tak , oczywiście. Ale to wszystko już było. Jeżeli chcesz na nowo odkryć boga i umieścić go we wszechświecie potrzebujesz czegoś całkowicie innowacyjnego. Niestety dla Ciebie nauka bardzo mocno zawęziła obszar w którym mógłbyś to zrobić.

A może chcesz po prostu odkryć "niewidzialnego" jedynie na gruncie filozofii ? W tak razie jeszcze raz proponuje Spinozę , który zrobił to kilka stuleci wcześniej.

Różnica między Tobą a mną polega na tym , że Ty cała swoją wiedzę o bogu opierasz na poznanych wierzeniach , które de facto wymyślili ludzie (bez boskiego natchnienia i najczęściej przed tysiącami lat). Dla mnie to żadne argumenty.

Wczoraj oglądałem jak powstaje hypernova. To tak niesamowite i wręcz magiczne zjawisko , że człowiek wierzący mógłby to nazwać "ręką boga". Ale po co? Czy nie bardziej tajemniczym i ciekawym stwierdzeniem jest , że materia zachowuje się w ten sposób całkowicie naturalnie i bezosobowo ? Czy wszystko musi być bardziej lub mniej namacalnym bytem ? A może właśnie tylko bezosobowa materia jest zdolna do wytworzenia osób takich jak my ?
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>Tzn. psia kupa na trawniku jest częścią Boga, ale nie Bogiem jako takim.

uff! Tu to troszkę nogi mi zmiękły... Czciciele Psich Kup strasznie wcześnie wstają coby ich Kapłani Straży Miejskiej nie dopadli... Tak myślałem, że to jakaś sekta, a to wczesne łażenie to takie "roraty"....

>Tak samo jak łańcuch jest częścią roweru, a nie rowerem.

tudzież psa, też mam nadzieje, czyli kupy?

a w sumie : fee........
Krzysztof Ratman (58 punktów)
Więc tak: zamiast Świat, Kosmos, Idee, To Wszystko - jeden Bóg? Ok, wracamy do monoteizmu zatem, to się uprości nieco.
No cóż...mam pewne uprzedzenie do nazwy "Bóg", więc sugerowałbym zmianę określenia.
Bardziej odpowiadałoby mi, niezbyt odkrywcze, ale coś w rodzaju Zielony Królik O Fioletowym Oku (ZKOFO), jeśli nie zakłóci to w zasadniczy sposób filozofowania naszego. Z przymrużeniem oka...Pozdrawiam!
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Trafnie zauważyłeś, że tak naprawdę wszystko zależy od tego jak zdefiniujemy Boga. Ateizm i panteizm, nie muszą siebie na wzajem wykluczać. Ateizm zakłada nie istnienie boga jako istoty rozumnej, ogólnie mówi, że go nie ma, a stwórcą jest sam wszechświat, materia etc. Gdy panteizm mówi, że Bogiem jest cały wszechświat.
Także założenia prawie identyczne, tylko formuła inna. Panteizm używa słowa "Bóg", zaś ateizm używa słowa materia, jako całość bytu.
Bo w pewnym sensie dla ateistów wszechświat jest bogiem, gdyż jak uważają jest ich stwórcą.
Kwesta interpretacji
12-11-2010 15:53 
 Ocena 1 na 1
mroq (28 punktów)
Ja bym sprecyzował tak, że panteizm nie odrzuca możliwości istnienia czegoś poza materią, np. jakiejś rzeczywistości duchowej. Możliwe, że coś takiego jest, a JEŚLI jest, to jest wówczas częścią Boga. Ale jednocześnie panteizm nie narzuca konieczności istnienia bytów niematerialnych. Tzn. duchy może istnieją, może nie. W zasadzie możliwe, że wszystko jest wytworem mojego umysłu, także ta rozmowa i moi rozmówcy i istnieje tylko mój umysł. Wszystko jest możliwe.

Chodzi raczej o to, że w panteizmie Bóg istnieje niezależnie od tego, co istnieje. W teizmie musi istnieć jakiś świat pozamaterialny, żeby mógł istnieć Bóg/Stwórca/Pan. Więc musi być jakieś założenie, co do rzeczy istniejących. W panteizmie nie ma takich założeń, bo on się sprawdza niezależnie od tego, jakie byty są rzeczywiste.

Chyba jednak widzę różnicę pomiędzy panteizmem, ateizmem i teizmem. Tzn. taką, że panteizm jest agnostyczny, jeśli chodzi o istnienie świata pozamaterialnego, duchowego. W teizmie jest on natomiast konieczny, zaś w ateizmie zaprzecza się jego istnieniu.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie rozumiem trzech rzeczy:
1) Po co wszystko co istnieje nazywać Bogiem zamiast po prostu... wszystkim co istnieje?
2) W jaki sposób "suma świadomości" staje się kolejną świadomością (którą posiada Bóg)?
3) Jeśli "suma świadomości" tworzy "świadomość Boga", to "suma świadomości" plus "świadomość Boga" tworzą kolejną świadomość, czyli Nadboga i tak dalej w nieskończoność. To już nie jest tworzenie zbędnych bytów, to jest tworzenie nieskończonego łańcucha zbędnych bytów. Brzytwa Okhama w końcu się stępi



Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
12-11-2010 18:07 
 Ocena 2 na 2
mroq (28 punktów)
1) Bo "Bóg" jest krócej. Tak samo jak np. krócej jest powiedzieć "kobieta" niż "samica człowieka". Zresztą niekoniecznie trzeba mówić "Bóg". Jak wolisz inaczej, to też możesz. Zresztą, w tym przypadku, myślę, że zamiennikiem słowa Bóg byłaby "Rzeczywistość". A że w języku polskim jest to rzeczownik rodzaju żeńskiego, to myślę, że feministki by to podłapały.
2) Bóg to wszystko, co istnieje. Jeśli więc nasza świadomość jest częścią Rzeczywistości, jest też częścią Boga. A Bóg, w takim ujęciu, nigdy nie może mieć czegoś mniej niż jakiś jego element. Skoro więc człowiek jest istotą świadomą i posiada pewną wiedzę, to Bóg też musi być świadomy, co najmniej w takim samym stopniu i wiedzieć co najmniej tyle samo(hipotetycznie - gdyby istniał jeden człowiek, natomiast skoro istnieje wielu ludzi i możliwe, że inne istoty myślące, wówczas świadomość Boga jest sumą ich świadomości).
3) Jak najbardziej może to iść w nieskończoność, bo Bóg jest nieskończony i niczym nieograniczony. Inna sprawa jest taka, że człowiek nie potrafi sobie wyobrazić wielu praw fizyki i procesów zachodzących we wszechświecie (np. jak można sobie wyobrazić dualizm korpuskularno-falowy), więc wcale nie musi być w wstanie wyobrazić sobie Boga. Ja przynajmniej nie jestem. Znajduje jedynie przesłanki, żeby coś o Nim twierdzić, zaś każdy człowiek może "coś", ale nie "wszystko". A Bóg, skoro jest Całą Rzeczywistością, jest chyba najtrudniejszy do opisania.
Jest tu jednak pewne wyjście. Takie, że nie tworzy się nowego zbioru poprzez dodanie do jednego zbioru jego podzbioru. Tzn. sumuje się tylko zbiory rozłączne. Ale to wprowadza niepotrzebne założenie, a chciałbym tego uniknąć.
Warto jednak zauważyć, że kiedy nasz język zawodzi, by coś sobie wyobrazić i to opisać, wprowadza się jakieś proste oznaczenia - np. znak nieskończoności lub litera "alef" jako moc zbioru liczb naturalnych. Wystarczy że słowo "Bóg" przyjmiemy jako oznaczenie Zbioru Wszystkiego wraz z poszczególnymi swoimi podzbiorami itd. Można nawet się pokusić o jakąś matematyczną definicję Boga, spróbować jakoś zdefiniować Go poprzez równanie itp. To byłoby ciekawe.

I jeszcze jedno - najważniejsze. Mówisz, że brzytwa Ockhama się stępi, ale cóż, niestety. Takie zbiory są rzeczywistością. Zawsze z kilku dowolnych elementów wszechświata da się stworzyć jakiś zbiór i dodać do innego zbioru, nawet swojego własnego podzbioru. I tak właśnie można iść cegiełka po cegiełce aż do... właśnie aż do, hmmm, Boga. Każdy byt powstały poprzez zsumowanie istniejących bytów jest realny, ponieważ jego części składowe są realne. Powiedzmy, że utworzę zbiór o nazwie "kciąkgwo", który będzie się składał z mojego roweru i paprotki na oknie. Czy kciąkgwo istnieje? Tak. Bo jego definicja to po prostu rower + paprotka, a skoro obydwa te elementy istnieją, to istnieje też ich suma.

Myślę, że wiesz, o co chodzi, bo znowu słowa są zawodne, by to zgrabnie opisać. Człowiek jest ograniczony, więc jego słowa też, skąd więc nam rozmawiać o Całej Rzeczywistości?
14-11-2010 15:34 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>1) Bo "Bóg" jest krócej. Tak samo jak np. krócej jest powiedzieć "kobieta" niż "samica człowieka". Zresztą niekoniecznie trzeba mówić "Bóg". Jak wolisz inaczej, to też możesz. Zresztą, w tym przypadku, myślę, że zamiennikiem słowa Bóg byłaby "Rzeczywistość".
Proponuję nie szukać na siłę zamienników słowa "rzeczywistość", a już szczególnie nie twierdzić, że "Bóg" jest synonimem "rzeczywistości", bo nie jest w żadnym słowniku. A już fakt, że "Bóg" jest krótszym słowem niż "rzeczywistość" nie jest żadnym argumentem przemawiającym za głoszeniem zamienniczości tych słów.

>2) [...] Skoro więc człowiek jest istotą świadomą i posiada pewną wiedzę, to Bóg też musi być świadomy [...] skoro istnieje wielu ludzi i możliwe, że inne istoty myślące, wówczas świadomość Boga jest sumą ich świadomości
Nie wiem dlaczego postulujesz, że suma świadomości jest świadomością. Czy suma mózgów jest mózgiem? A suma rąk jest ręką?

>3) Jak najbardziej może to iść w nieskończoność, bo Bóg jest nieskończony i niczym nieograniczony.
To są postulaty teologiczne nijak nie wynikające z faktu istnienia czegokolwiek. Innymi słowy - z obserwacji rzeczywistości nie da się wywieść ani konieczności istnienia jakiegokolwiek boga/Boga, ani tym bardziej jego/Jego cech.

>jak można sobie wyobrazić dualizm korpuskularno-falowy
Można pomóc sobie analogiami. Na przykład przywołując różne stany skupienia wody. "Korpuskularna" woda, to będą kawałki lodu, a "falowa" woda, to będzie woda w stanie ciekłym.
Trudności w pojmowaniu zagadnień fizyki "na chłopski rozum" w żaden sposób nie sankcjonują postulatu istnienia boga/Boga, zaś postulowanie "niepojętości" boga/Boga przez ludzki rozum jest jedynie żenującą próbą obrony zbędnego postulatu o istnieniu boga/Boga.


>Znajduje jedynie przesłanki, żeby coś o Nim twierdzić
Ciekaw jestem jakie to są przesłanki, bo póki co, to z twoich postów wynika tylko tyle, że postulaty religijne nie są ci obce.


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
Kuba Śruba (3184 punktów)
>wszechmoc (to też jest logiczne,
>choć trudne do ubrania w słowa, więc zajmę się tym później, jeśli ktoś będzie zainteresowany;
Ja się zgłaszam - jestem zainteresowany!

>wpływa na człowieka i inne elementy świata
No świat wpływa na człowieka, jak wiatr zawieje, to porywa parasolkę i psuje fryzurę, o to chodzi?

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
diogenes (42753 punktów)
>Mój Bóg ma ...wszechwiedzę (skorą jest Sumą Wszystkiego, to jest też Sumą całej wiedzy, jaka istnieje)...

Jakiej wiedzy? Ludzkiej? W jakim sensie można przypisać całości bytu wiedzę? Przez analogię do wiedzy ludzkiej? Będzie to naiwny antropomorfizm.

Jestem przeciwnikiem pojęć transcendentalnych (nie w sensie kantowskim, lecz klasycznym, jako odnoszących się do bytu w całości, a więc przekraczających ludzkie doświadczenie). Zdania typu Byt jest prawdą, dobrem, jednością, pięknem itd. to nonsensy.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
12-11-2010 18:14 
 Ocena 1 na 1
mroq (28 punktów)
To logiczne, że w takim ujęciu, cokolwiek człowiek (czy inny byt) posiada, Bóg automatycznie też posiada. Nie uważam, żeby to była antropomorfizacja. Skoro Bóg to Suma Wszystkiego, to nie może mieć czegoś mniej niż ma człowiek.
12-11-2010 18:36 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Skoro Bóg to Suma Wszystkiego...

Ta operacja nazywania Wszystkiego bogiem porównywalna byłaby z nazwaniem w logice zbioru uniwersalnego bogiem. Po kiego?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
12-11-2010 21:37 
 Ocena 1 na 1
mroq (28 punktów)
Ludzie mają taką tendencję, że nadają nazwy różnym rzeczom. Skoro tylu ludzi się zastanawia, jak można zdefiniować Boga, to proponuję, żeby w taki sposób. Ale oczywiście nie narzucam.

Równie dobrze można spytać, po co nazwano wszechświat "wszechświatem", a jabłka "jabłkami".
12-11-2010 22:01 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ludzie mają taką tendencję, że nadają nazwy różnym rzeczom.

Oczywiście. Problem zaczyna się wtedy, kiedy sobie coś nazwą (zdefiniują), a potem szukają owej rzeczy. Tak właśnie jest z bogiem. Lepiej uwierzyć, a proboszcz dokończy dzieła.

>Skoro tylu ludzi się zastanawia, jak można zdefiniować Boga, to proponuję, żeby w taki sposób.

Oczywiście, można i tak. Po zdefiniowaniu można jeszcze pobawić się w logiczne lub nielogiczne konsekwencje przyjętej definicji. To jest właśnie zabawa w teologię.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>panteizm nie odrzuca możliwości istnienia czegoś poza materią, np. jakiejś rzeczywistości duchowej
No niestety, ale panteizm neguje istnienie Boga jako istoty rozumnej. Skąd w ogóle inny wniosek? Chociażby sam fakt uznania determinizmu (określ też to, czy uznajesz determinizm bo to znacznie ułatwi dalsze jak to ująłeś filozofowanie ) automatycznie wyklucza możliwość istnienia Boga jako istoty rozumnej, ponieważ wtedy sam musiałby by mu podlegać, co kłóci się jakimkolwiek "manualnym" zwierzchnictwem istoty wyższej.
Owszem Spinoza pisze o tym, że człowiek składa się duszy i ciała, ale jednocześnie też o ich nie rozdzielności. Był także przeciwnikiem, jakichkolwiek możliwości istnienia poza materią. A co do istnienia duszy po śmierci poza ciałem (czyli jak to ująłeś "ducha"), to nie znam szczegółów, ale duszę uznawał, jednak jako byt materialny, za co potem z resztą spotkały go (i tak już częste) przykre konsekwencje.

>Spotkałem się również ze stwierdzeniem, że w naszym wszechświecie są zamknięte miliardy innych wszechświatów, tak samo jak nasz wszechświat jest zamknięty w jakiś innym itd.
Jak w "Facetach w czerni 2"

>czy nie sądzisz , że ten prymitywny mit z przed 2 tys
Chyba jednak jest on troszkę starszy.
13-11-2010 00:54 
 Ocena 1 na 1
mroq (28 punktów)
Co do determinizmu to ciekawe zagadnienie. Uważam, że Bóg panteistyczny jest istotą rozumną, ponieważ skoro Jego części składowe posiadają rozum, to On sam też - tzn. Bóg nie może nie posiadać czegoś, co posiada któraś z Jego części składowych. A skoro Bóg ma rozum - będący oczywiście sumą wszystkich rozumów - to może suwerennie determinować bieg wydarzeń. Z drugiej strony wcale nie musi. Równie dobrze wszystko, co się zdarza, może być czystym przypadkiem, nie podlegać żadnego schematowi i nie mieć żadnego celu, ponieważ posiadanie przez Boga rozumu nie implikuje, że Bóg z tego rozumu korzysta.

Bóg tym bardziej nie musi niczego robić, ponieważ niczego nie potrzebuje, a tymczasem jakiekolwiek działania pomniejszych istot rozumnych są skierowane na zaspokojenie ich potrzeb. Skoro jednak bóg jest Sumą Wszystkiego, to nie ma w Nim żadnych braków. Dlatego, posiadając rozum, wcale nie musi go używać do działania.
13-11-2010 11:57 
 Ocena 1 na 1
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>A skoro Bóg ma rozum - będący oczywiście sumą wszystkich rozumów - to może suwerennie determinować bieg wydarzeń.
>Z drugiej strony wcale nie musi. Równie dobrze wszystko, co się zdarza, może być czystym przypadkiem

Z tym, że determinizm zakłada iż już podczas powstania świata, było wiadomo jak się on skończy. (nie ma tu miejsca na przypadki, można by go porównać do powszechnie znanego losu) Czyli żadna istota nie może w to ingerować. Gdy puścimy luźno kulkę po zamkniętej, płaskiej i pochyłej płaszczyźnie (np.równia pochyła), wiemy już podczas momentu puszczenia, że kulka stoczy się i zatrzyma na przy ściance. To jest determinizm. Ale jakiekolwiek działanie na nią siłą zewnętrzną będzie automatycznie wykluczeniem z determinizmu.
Także skoro uważasz swego Boga za istotę rozumną, która ingeruje w świat. To panteizm można odłożyć i szukać dalej
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
A skąd o tym wszystkim wiesz?

Czy to Ci się tak tylko wydaje?


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
aryst (102 punktów)
"Cała Rzeczywistość
>jest Bogiem". I ten przymiotnik "cała" ma w tym bardzo istotne znaczenie. Bo w odmianach panteizmu,
>z jakimi się ostatnio zetknąłem, pojawiają się stwierdzenia typu: "Jestem panteistą. Wszystko jest
>dla mnie Bogiem. Ja jestem więc też Bogiem. (

Jeżeli Używasz słowa Bóg to powiedz o którego Boga Ci chodzi. Bo jest Ich tylu co religii.O cechach i osobowości Boga dyskutować jest sens tylko wewnątrz określonego związku religijnego.Dyskusja z zewnątrz nie ma sensu bo nie można dyskutować z dogmatami.
14-11-2010 18:45 
 Ocena 1 na 1
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Z dyskusji chyba jasno wynika, że mroq słowa Bóg używa w odniesieniu do wszechświata, wszystkiego co istnieje.
14-11-2010 18:51 
 Ocena 1 na 1
aryst (102 punktów)
>Z dyskusji chyba jasno wynika, że mroq słowa Bóg używa w odniesieniu do wszechświata, wszystkiego co istnieje.
To z mojej wypowiedzi tez jasno wynika ze taka dyskusja jest bez sensu.
14-11-2010 19:11 
 Ocena 1 na 1
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Nie umiem odpowiadać na pytania w których ktoś pyta mnie o sens. Bo sens jest cechą umowną.
14-11-2010 21:33 
 Ocena 1 na 1
aryst (102 punktów)
> Nie umiem odpowiadać na pytania w których ktoś pyta mnie o sens. Bo sens jest cechą umowną.
>
Przykro mi ale dalsza wymiana zdań tez jest bez sensu. Bywaj z Bogiem .Amen.
Pieregierulka (55 punktów)
""Całość. Nie tyle "wszystko", co właśnie "Całość", "Suma Wszystkiego".""

Dostrzegalnego? za pomocą zmysłów?

/przepraszam: nie umiem tu jeszcze cytować, ale myślę, że wiadomo o co mi chodzi /
kaktus (33 punktów)
>Witam wszystkich.
>To mój pierwszy post na tym forum i zdaję sobie sprawę z faktu, że panteizm jako taki był tu już
>omawiany. Niemniej jednak moje poglądy w tym temacie są, jak przypuszczam, dość wyjątkowe, bo
>rozmawiając z wieloma ludźmi, nie spotkałem jeszcze nikogo, kto by rozumował podobnie. Dlatego też
>chciałbym się dowiedzieć, co o tym myślicie. Ciekawy też jestem, czy taki rodzaj panteizmu, jaki
>zaprezentuję, ma jakąś swoją "fachową" nazwę. Szukałem co-nieco o tym w internecie, ale nie
>znalazłem. Może więc ktoś bardziej orientujący się w filozoficznych meandrach mnie oświeci.
>Otóż panteizm, jaki od pewnego czasu wyznaję (a przynajmniej skłaniam się do niego najbardziej ze
>wszystkich poglądów nt. istnienia/nieistnienia Boga) można streścić następująco: "Cała Rzeczywistość
>jest Bogiem". I ten przymiotnik "cała" ma w tym bardzo istotne znaczenie. Bo w odmianach panteizmu,
>z jakimi się ostatnio zetknąłem, pojawiają się stwierdzenia typu: "Jestem panteistą. Wszystko jest
>dla mnie Bogiem. Ja jestem więc też Bogiem. Słońce jest Bogiem. Wiatr jest Bogiem. Itd." A ja
>natomiast twierdzę inaczej!
>Bogiem jest dla mnie tylko Rzeczywistość jako Całość. Nie tyle "wszystko", co właśnie "Całość",
>"Suma Wszystkiego". Tak samo np. samochód składa się z silnika, miski olejowej, wycieraczek i innych
>elementów, ale przecież nikt nie powie, że "silnik jest samochodem". Silnik jest jedynie częścią
>samochodu. Tak samo ja jestem jedynie cząstką Boga. To samo Słońce, inne gwiazdy, galaktyki,
>ewentualne wszechświaty równoległe itp.
>Mój Bóg ma pewną ciekawą i najbardziej istotną właściwość: On istnieje. Nawet, jeśli prawdziwy
>okaże się solipsyzm i tylko mój rozum istnieje, to wówczas tenże Rozum jest Bogiem. A więc mój Bóg
>po prostu JEST i żaden ateista nie będzie temu w stanie zaprzeczyć! Bo mój Bóg istnieje właśnie jako
>Bóg, tzn. ma atrybuty boskie: wszechobecność (to powinno być oczywiste), wszechwiedzę (skorą jest
>Sumą Wszystkiego, to jest też Sumą całej wiedzy, jaka istnieje), wszechmoc (to też jest logiczne,
>choć trudne do ubrania w słowa, więc zajmę się tym później, jeśli ktoś będzie zainteresowany; myślę
>jednak, że niektórzy domyślą się, o co mi chodzi). Co więcej Bóg ma też świadomość, bo będąc Sumą
>Wszystkiego, jest też sumą istniejącej świadomości.
>Ogólnie, Bogiem jest dla mnie Ten, kto nie ma Pana nad sobą. A tymczasem na człowieka ma wpływa
>nawet pogoda (jak jest zimno, to zakłada ciepłą kurtkę), że już nie wspomnę np. o zderzeniu z
>asteroidą. Ziemia też nie jest niezależna, bo inne ciała w Układzie Słonecznym wpływają na jej
>orbitę. To samo można powiedzieć o Słońcu, że inne gwiazdy wywierają na nie wpływ itd. To przecież
>oczywiste, że wszystko na wszystko wpływa, chociażby poprzez grawitację.
>Myślę, że najrozsądniej jest więc przyjąć, że Bóg to Suma tego, co realnie istnieje. Zagadnienie
>ateizm/deizm/teizm właściwie nie ma wtedy sensu, bo Bóg istnieje i to wyposażony w przymioty boskie,
>jest doskonale jeden (skrajny monoteizm), wpływa na człowieka i inne elementy świata (ale nie jako
>istotna nadnaturalna, bo Bóg sam w sobie jest w tym ujęciu jak najbardziej naturalny).
>Może trochę zawile to opisałem, ale myślę, że sama idea jest prosta.
>Pozdrawiam!
Pisze Pan jak sądzę o tym co w teologii chrześcijańskiej jest pośrednie pomiedzy ateizmem, a panteizmem, jest to panenteizm. Mówi on, że wszystko, cała rzeczywistość zawarta jest w Bogu. Nie jest Bogiem, ale jest w Nim zawarta.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365