 |
Święta w firmie i ateista Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-12-2010 20:11 | Yaar (5 punktów) | Święta w firmie i ateista
2 na 2 | Witam, Szukam odpowiedzi na pytanie o sens i ewentualny sposób celebrowania świąt kościelnych (Boże Narodzenie, Wielkanoc) w zakładzie pracy. Prowadzę wraz z mężem niewielką firmę, zatrudniamy dwoje pracowników; dziewczyna jest wierzącą i praktykującą katoliczką, chłopak jest ateistą - jak sam o sobie mówi. My (szefowie) jesteśmy gdzieś po środku. Oboje nasi pracownicy są traktowani przez nas jednakowo, z pełną tolerancją i szacunkiem dla własnych poglądów. Jednocześnie po sąsiedzku mamy zaprzyjaźnioną firmę, w której 100% obsady deklaruje się jako wierzący katolicy. Każdego roku przed świętami w firmie robimy tzw. "opłatek" - łamanie się opłatkiem, składanie sobie życzeń, drobne prezenty itp. Jest to już w zasadzie tradycja od początku istnienia naszych firm, tak się utarło od x lat i trwa do dziś. I dziś w zasadzie to właśnie pracownicy - za naszym przyzwoleniem i błogosławieństwem - wszystko organizują.
I tu mam dylemat. Nie byłoby problemu, gdyby skład obu firm był w 100% katolicki i wierzący. Jednak mamy wśród nas młodego ateistę, który co prawda celebruje tradycję razem z nami. Ale czy my jako pracodawcy mamy prawo wymagać od niego aby np. w godzinach pracy uczestniczył w tym? Niecelebrować nie możemy, bo większość pracowników jest przywiązana do tej tradycji i uznaje ją za coś naturalnego. Natomiast "narzucać" im, aby zostali po godzinach pracy na wspólne połamanie się opłatkiem też nie chcemy.
Choć dziś nie mamy problemu ze strony naszego pracownika, ale kto wie, co będzie w przyszłości. Może kolejna zatrudniona osoba nie być tak tolerancyjna. Jak w takiej sytuacji wybrnąć, aby tradycja była zachowana, ale jednocześnie nie stwarzać poczucia narzucania uczestnictwa.
Chętnie poznam opinie innych osób, a szczególnie innych ateistów.
Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| stilgar (7322 punktów) | Wprowadz kolejny element tradycji - upominki od szefów dla pracowników  To będzie motywacja. I usuńcie składanie sobie życzeń przez wszystkich wszystkim - to jest zawsze nudny element pełen sztucznych uśmiechów... Rozdajcie wszystkim opłatki, niech prezesi wyglosza przemówienie, jak to życzą wszystkim wszystkiego najlepszego i przejść do wyżerki
|
|
 | | Yaar (5 punktów) | Upominki dla pracowników są, a jakże. Ale jakby nie było, one też są elementem tej tradycji. Jeśli więc pracownik ateista nie zechce celebrować, to pozbawić go również możliwości otrzymania upominku? A życzenia są raczej ogólne, może nie w formie przemówienia, ale ogólnego złożenia życzeń przez szefostwo. A pracownicy indywidualnie między sobą składają sobie życzenia, kto komu chce.
|
|
daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Ale czy my jako > pracodawcy mamy prawo wymagać od niego aby np. w godzinach pracy uczestniczył w tym?> Chętnie poznam opinie innych osób, a szczególnie innych ateistów.> Pozdrawiam.IMHO Nie macie prawa zmuszać nikogo do uczestnictwa w uroczystościach religijnych, a wigilia i łamanie się opłatkiem takimi są. Nieistotne czy w godzinach pracy czy nie. pl.m.wikip(*)ć_religijna?wasRedirected=truePozdrawiam.
|
|
 | | Yaar (5 punktów) | Właśnie o to chodzi, że nie zmuszamy. Jedynie dzieje się to w godzinach pracy i raczej spontanicznie. Pracownicy naszej i zaprzyjaźnionej firmy wspólnie szykują jakiś poczęstunek, opłatek i wspólnie "świętują". A pracownik ateista siłą rzeczy uczestniczy w tym i nie widać, żeby mu to przeszkadzało.
A pytanie moje było raczej na "zaś", gdyby taki pracownik sprzeciwił się w ogóle temu zwyczajowi. Pracować w tym czasie raczej nie będzie, bo świętowanie innych mu nie pozwoli. A z drugiej strony z powodu jednego sprzeciwu nie możemy (i nie chcemy) zabronić innym. Tym bardziej, że sami też w tym uczestniczymy.
|
|
3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Chętnie poznam opinie innych osób, a szczególnie innych ateistów. W moim miejscu pracy jest zwyczaj składania sobie życzeń noworocznych. Tak neutralnie, bez ruszania światopoglądu.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
4 na 4 | Ateistka_67 (66 punktów) | Też prezesuję w małej firmie, choć nieco bardziej licznej (ok. 30 osób). W tym roku zorganizowałam spotkanie w pierwszym tygodniu grudnia, złożyłam życzenia noworoczne, nie było opłatków i buzi-buzi każdy z każdym. Wymagało to odwagi zerwania z kilkuletnią tradycją "choinek" firmowych - ale zaryzykowałam. Uznałam, że opłatek należy do sfery rodzinno - religijnej, a miejsce pracy pozostaje poza nią. Pomijam już różnice światopoglądowe na temat Bożego Narodzenia, ale dochodzi jeszcze problem społeczny - niby dlaczego obojętne wobec siebie lub nawet lekko skonfliktowane osoby mają się znienacka bratać - bo szefostwo zarządziło "wigilię firmową"? Z tego, co obserwowałam i później słyszałam - pracownicy byli zadowoleni. Także uważali, że formuła "obojętna światopoglądowo" jest bardziej na miejscu i czuli się dużo swobodniej. Pozdrawiam
|
|
3 na 3 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Ale czy my jako pracodawcy mamy prawo wymagać od niego aby np. w godzinach pracy uczestniczył w tym? Proponuję 2 warianty: - wigilia wczesnym popołudniem, np o 14 czy 15 dnia 23.12, kto chce przychodzi, a kto nie chce idzie do domu. (słaby, bo jednak dyskryminuje niewierzących pracowników) - impreza w godzinach pracy, gdzie składane są neutralne życzenia od szefostwa i po prostu odbywa się świąteczno-noworoczny poczęstunek. (jak pisała Meretseger)
Jestem ateistą, ale będąc na służbowej wigilii dzieliłem się opłatkiem. Miałem obawy, że w moim gardle zmieni się w kawałek szkła, ale cud i tym razem się nie zdarzył. Święta katolickie traktuję jako folklor - gdybym wyjechał na kontrakt do odległego kraju, to mógłbym zapalić jakąś świeczkę czy zjeść rytualne "coś" - jeżeli inni zapraszają mnie na wspólne obchody.
Generalnie serwowaniu opłatka, czy ogólnie mieszaniu religii w sprawy służbowe, jestem przeciwny, ale to nie jest dla mnie powód, żeby bojkotować imprezę, na której praktycznie wszyscy współpracownicy będą składać sobie życzenia.
Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
|
|
2 na 2 | Pabloss (4221 punktów) | U mnie w firmie problem załatwiono w prosty sposób, gdy okazało się (sami powiedzieli), kilka miesięcy temu, że są wśród nowych pracowników innowiercy i niewierzący, spotkanie wigilijne formalnie przekształcono w pożegnanie roku. Z racji tego, że od wigilii do nowego roku jest niecały tydzień, więc młody kierownik jeszcze przed świętami organizuje spotkanie podsumowujące miniony rok. Jest oczywiście jakieś jedzonko i picie, a kto chce to może w godzinach pracy i po nich (takie spotko trwa kilka godzin) skorzystać z mocniejszych procentów (raczej wszyscy korzystają). W tym czasie są wręczane z reguły upominki od pracodawcy. Z racji wymiany załogi na młodszą (jeszcze do niedawna średnia wieku wyniosła 55 lat) wreszcie zapanowała normalność i opłatek z siankiem zastąpił suto zastawiony stół (catering) i biesiadna muzyka w tle. Może i termin takiego spotkania na 7-10 dni przed wigilią sprawia, że jeszcze nikt nie myśli o świątecznym szaleństwie. Celowo także w niemal każdym zdaniu podkreślam o młodym zespole, gdyż jeszcze kilka lat temu narzekałem na tym forum na tradycyjną katolicką wigilię w zakładzie pracy, a którą organizowała gruga obecnych emerytów. Obecnie młode pokolenie, które przejęło władzę stawia na miłą atmosferę i świadomie pomija dotychczasową wymuszaną na pracownikach kultywację tradycji.
|
|
| A.Barbarus (30 punktów) | Dziwny macie problem. Firma to miejsce zarabiania pieniędzy, ewentualnie dzielenia się środkami niezbędnymi do przeżycia w społeczeństwie, jakie mamy. Wszelkiego rodzaju inne rytuały są w firmach nie na miejscu. Ja mam na przykład utrwalony rytuał mycia zębów, ale nie rozumiem, dlaczego miałbym go narzucać swoim pracownikom. Przecież niektórzy mogą mieć sztuczne szczęki. Poza tym wnerwia mnie, gdy widzę puszących się z ekranów telewizorów niedawnych podpalaczy stosów, którzy aż się ślinią przy słowach dzieciątko, miłość, bliźni i innych, podobnie nieszczerze brzmiących w ich ustach. Gdyby komunistom dać tysiąc lat czasu, to pewnie dziś też jakiś wyznawca Stalina mówiłby mi z telewizora o pięknie równości, braterstwa i wolności. Rozum więc nakazuje trzymać się z dala od niejednej tradycji. www.continuum24.wordpress.com
|
|
1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | >Witam, >Szukam odpowiedzi na pytanie o sens i ewentualny sposób celebrowania świąt kościelnych (Boże >Narodzenie, Wielkanoc) w zakładzie pracy. W mojej firmie pracują katolicy, ewangelicy, ateiści, muzułmanie i wielu innych wyznań. Życzymy sobie ogólnie przyjemnych świat bez zabarwienia religijnego. Organizuje się coś do wspólnego jedzenia biorąc pod uwagę np. muzułmanów ( biorą udział!) Żądnych opłatków i innych religijności. Wszystko jest tak jak rozstanie się na kilka dni przed urlopem letnim, porostu wolne dni od pracy!
|
|
| Sikorka1982 (55 punktów) | Witam! Wiesz, u mnie w firmie (prywatny szpital - personel ok. 230 osób)na zakładową wigilię z udziałem całego zarządu i radnych miasta, przyszło 9 osób...trzeba było więc ściągać "posiłki" w celu uniknięcia kompromitacji przed prezesem i księdzem. Mnie naturalnie nie było, ale relacjonowały mi to koleżanki tam obecne! Dodać muszę, że nie znam nikogo w mojej pracy, kto nie twierdziłby, że jest wierzącym katolikiem...Dla mnie to tylko kolejny dowód, że katolicy wybierają sobie z religii tylko to, co im aktualnie pasuje: sex tylko po ślubie nie - ślub kościelny tak!
|
|
kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Niecelebrować nie możemy Skoro tak, to po co zakładałaś ten wątek?
>kto wie, co będzie w przyszłości. Może kolejna zatrudniona osoba nie być tak tolerancyjna Powiesz wtedy nowemu pracownikowi, że "niecelebrować nie możemy" i w ten sposób, to on będzie miał problem, a nie wy - szefostwo. Możesz ewentualnie dodać, że "nikt tu nikogo siłą nie trzyma, a brama jest zawsze otwarta". W ten sposób podkreślisz wymowę tej rzekomej niemożności niecelebracji.
W firmie, w której byłem zatrudniony "wigilię dla pracowników" organizowano w ramach wydziałów i przychodził kto chciał. Nie było jednego spędu dla wszystkich, zarząd żadnego z tych spotkań nie wyróżniał tzn. w żadnym nie brał udziału.
Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|