Och, Wielce Czcigodny Andrzeju Bogusławski!
W produkcji emocjonalnych fajerwerków jest Szanowny Pan biegły nad wyraz, pozwoli Pan, że nawet nie spróbuję Pańskiego mistrzostwa naśladować. Szkoda tylko, że Wielmożny Pan tak chaotycznie i po łebkach odnosi się do zawartości merytorycznej moich wypowiedzi.
Dam Ci jednak kolejną szansę, bo ja nie mam problemu z dzieleniem się prawdą - jej wystarcza dla wszystkich chętnych.
Nie będę się, oczywiście, przepychał z Twoimi emocjami, zajmę się konkretami.
Przykład, dzięki któremu może zrozumiesz jak niepotrzebnie uciekasz od meritum:
>
A.B.: Zawsze mi się zdawało, że przekonanie opierając się (czy wychodząc z zespołu) pogladów, jest pojęciem szerszym bliższym terminowi światopogląd, ale od światopoglądu jednak pojęciem węższym.ja: Dobrze mówisz: wydawało Ci się.
>
A.B.: Tak, tu też jest widoczny bezwlędny szacunek dla zdania innych!>
Tylko kto go wykazuje?Czemu poza popisami erystycznymi nie chciałeś odnieść się do tego fragmentu mojej wypowiedzi, który kwestionował poprawność Twego "zdawania się"? Kwiecistość wypowiedzi nie zastąpi sensu. Jeśli róża pachnie piękniej, niż kapusta nie oznacza, że będzie z niej lepsza zupa (stare)
I do samego sedna meritum:
>
"Słownik języka polskiego" pod red. Mieczysława Szymczaka: Przekonanie to zdanie oparte na przeświadczeniu o prawdziwości lub fałszywości ....
>>
"Oksfordzki słownik filozofii" Simona Blackmana: Przekonanie. Wiara w sąd jest obstawaniem przy jego prawdziwości.Super, że zadałeś sobie trud pobuszowania po słownikach.
Czy przytoczone tutaj definicje
przekonania (choć ta druga mało przypomina rzeczową definicję pojęcia) korespondują jakoś z tamtym paszkwilem, który przytaczałeś wcześniej? Bo ja takiej korespondencji nie widzę...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.