Z kilkudniowym opóźnieniem przeczytałam w Internecie wiadomość o wydaniu niebagatelnym kosztem ok. 30 tysięcy euro komiksu, który miał promować muzykę Chopina wśród niemieckiej młodzieży. Niedawno na forum wałkowaliśmy kwestię wulgaryzmów przy okazji bluzgu Durczoka i osobiście byłam zdania, że dalece nie w każdej sytuacji użycie wulgaryzmu jest wskazane. Nadal jestem tego samego zdania, przy czym o ile na Durczoka ostatecznie można machnąć ręką, sam sobie i nikomu innemu świadectwo wystawił, to w przypadku inkryminowanego komiksu ktoś powinien za to odpowiedzieć. Nie mam powodu nie wierzyć Sikorskiemu, że nie miał o treści komiksu pojęcia, trudno, żeby minister sam zajmował się takimi rzeczami, skoro ma od tego ludzi, ale teraz, gdy już mleko się wylało, powinien się domagać od personelu wylania osoby odpowiedzialnej za zmarnowanie pieniędzy na coś, co mogło się stać polską kompromitacją. Czy musimy się promować w TAKI sposób? |