Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy Richard Dawkins ma powiększone jądro?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
31-07-2011 14:24ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
Czy Richard Dawkins ma powiększone jądro?
Ocena -1 na 1
Brytyjscy naukowcy badający ludzkie mozgi technika neuroobrazowania odkryli, że powiększone jądro migdałowate (struktura odpowiedzialna za reakcje emocjonalne) oznacza konserwatyzm bo jest odpowiedzialna za rozpoznawanie zagrożeń stojących na drodze. Jak wszyscy wiemy pana Dawkinsa świetnie rozpoznaje zagrożenia i komunikuje je w niezwykle emocjonalnym języku.
Nie to co ja- taki liberał z powiększonym obszarem przedniej części kory obręczy co w praktyce oznacza większe zdolności radzenia sobie ze sprzecznymi informacjami...

Człowiek z Cro- Magnon miał mózg większy niż ja i pan Dawkins. To chyba oznacza, że był zabobonną faszystowska świnią z odchyłem w stronę indywidualistycznego socjalizmu magiczno-demonicznego.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

coreless (16088 punktów)

Frenologia gallowska to paleontologia neuropsychologii. Niestety, co raz pojawiają się jej niedouczeni zwolennicy, najczęściej bezkrytycznie interpretujący wyniki neuroobrazowania, zakamuflowani na różnorodne sposoby. A przecież nadal nie znamy nawet dokładnej budowy mózgu - dopiero co rozpoczęły się prace nad precyzyjnym zobrazowaniem wszystkich połączeń nerwowych w istocie białej: The Human Connectome Project, nie mówiąc o jego funkcji - na przykład wyniki ostatnich badań wskazują, że w mózgu może występować wiele tysięcy białek: Od psychiatrii do neuropsychiatrii . Studziłbym więc nieco zapały. Jądro migdałowate to wprawdzie ważna struktura: Ciało migdałowate odkrywa swoje sekrety dzięki optogenetyce, ale zostaje jeszcze cała reszta, w tym kora przedczołowa, która u Dawkinsa też jest zapewne nieźle rozwinięta.

Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
maruda (5550 punktów)a co to kogo opchodzi?
Wątek jest całkowicie personalny i nie nadaje się do dyskusji. O ile dane na temat człowieka kopalnego są dostępne w jakikolwiek sposób. Dane na temat tego co ma Dawkins w głowie są zupełnie niedostępne. Tajemnica medyczna obowiązuje w tym punkcie.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy Richard Dawkins ma powiększone jądro?
.
>Człowiek z Cro- Magnon miał mózg większy niż ja i pan Dawkins. To chyba oznacza, że był zabobonną faszystowska świnią z odchyłem w stronę indywidualistycznego socjalizmu magiczno-demonicznego.
Wiele wskazuje, że sterowanie czynnościami intelektualnymi, ma swoje anatomiczne podłoże w jądrze przyśrodkowo-grzbietowym wzgórza.
Czy zechciałby Pan przepuścić jeszcze raz swoją myśl przez to jądro i jaśniej wyartykułować, to o co Panu naprawdę chodzi, poza tym - co oczywiste, że z powodów irracjonalnych (emocjonalnych) nie lubi Pan Dawkinsa.

Zresztą jest to stara zabawa "w gałki - migdałki", gdyż jak pisze Pan Coreless: Frenologia gallowska to paleontologia neuropsychologii. Dziś uważa się raczej, że procesy umysłowe skorelowane są z wieloma strukturami mózgu.

Pozdrawiam.

@@@
.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Czy zechciałby Pan przepuścić jeszcze raz swoją myśl przez to jądro i jaśniej wyartykułować, to o co Panu naprawdę chodzi, poza tym - co oczywiste, że z powodów irracjonalnych (emocjonalnych) nie lubi Pan Dawkinsa.

Uważam, że jest kiepskim filozofem, który zdobył olbrzymią popularność ponieważ jest dobrym gawędziarzem z poczuciem misji wiec krytykuję tę jego filozofię. Bez zasłony dymnej z jego elokwencji, emocjonalnych wstawek, literackich gier, żartów, żarcików i dżentelmeńskich pozdrowień dla kumpli jego filozofia nie wygląda najlepiej.

Pan Dawkins głosi nam wyższość ateizmu nad deizmem, teizmem, politeizmem, panteizmem, agnostycyzmem itp. Pan Dawkins, który jest "brightem" postanowił budzić świadomość ludu tej Ziemi by wyzwolić go ze szponów zabobonu, by uwierzyć mogła w Ewolucje mistrza Darwina, stosując kiepską lecz chwytliwą sofistykę.
Pan Dawkins uważa, że Boga najprawdopodobniej nie ma, czyli tak samo jak Pascal. Francuski filozof doszedł jednak do wniosku, że woli się zabezpieczyć tak na wszelki wypadek. Dawkins filozofuje bez prezerwatywy (śmiejąc się z Pascala) czego efektem są najwznioślejsze humanistyczne deklaracje miłości bliźniego przeplatane słowami pogardy. Bo nie ma przecież rewolucji bez ziarna bezwzględności jak uczył Marcin Luter.
Pan Dawkins wierzy w ludzi nie wierzy zaś w Boga bo uważa go za typa niemoralnego. Bóg zgładził ludzkość, która nie przypadła mu do gustu co oczywiście dziwić musi moralistów dzisiejszych. Jak tak w ogóle można?! Jakoś można. Hitler maił podobne ambicje i to w XX wieku. Postanowił zgładzić miliony istnień (myślę, że w boskim potopie zginęło mniej więcej tyle samo istnień) a resztę uczynić niewolnikami. I jak tu wierzyć we wrodzoną moralność człowieka?
Zły Bóg Jahwe spuszcza deszcz ognia i siarki na Sodome i Gomorę. To straszne niczym bomby atomowe zrzucone na biednych Japończyków. Ale w Amerykanów nadal się wierzy... i wierzy się w to, że te Amerykanie są obrońcami demokracji, i że te kilkadziesiąt tysięcy ofiar wśród ludności cywilnej było konieczne by zwyciężyć Zło.
Dla mnie bez różnicy kto zabija i czym oraz jak zbrodnie motywuje, czy zabijają sankiuoci gilotyną, czy zeloci mieczem... Dla pana Dawinsa najwyraźniej najobrzydliwsze są jednak zbrodnie mające jakieś koneksje z religią. Czy to dlatego, że kreacjoniści tak bardzo go wkur***ją?
01-08-2011 19:27 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
   Kochany adwersarzu,
   Jeżeli przytaczasz w dyskusji Hitlera, to proszę wyjaśnij mi pewien problem od dawna mnie nurtujący. Jeżeli Hitler był ochrzczony to był chrześcijaninem, ponieważ chrześcijaninem jest się do końca świata po ochrzczeniu niezależnie od popełnionych czynów. Dlaczego taka nędzna kreatura nie została wyklęta z tak szacownego grona chrześcijan. Kompletnie nie rozumiem dlaczego został uznany za ateistę.
   Tak czytam tą wypowiedź i nie widzę żadnego związku z podniesionym w tytule jądrem, ani w dalszej argumentacji z człowiekiem z Cro-Magnon, możesz to też rozwinąć?
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>   Jeżeli przytaczasz w dyskusji Hitlera, to proszę wyjaśnij mi pewien problem od dawna mnie nurtujący. Jeżeli Hitler był ochrzczony to był chrześcijaninem, ponieważ chrześcijaninem jest się do końca świata po ochrzczeniu niezależnie od popełnionych czynów. Dlaczego taka nędzna kreatura nie została wyklęta z tak szacownego grona chrześcijan. Kompletnie nie rozumiem dlaczego został uznany za ateistę.
Został uznany za ateistę pewnie dlatego, że wyrażał się bardzo niejednoznacznie i w sumie nie wiadomo jakie miał tak naprawdę poglądy w sprawach wiary/niewiary. Ja uważam, że inspirował się zarówno ateizmem, katolicyzmem a także można się u niego doszukać elementów neopogańskich.
Dlaczego taka nędzna kreatura nie została wyklęta z tak szacownego grona chrześcijan? Przyznam szczerze, że nie mam zielonego pojęcia.

>   Tak czytam tą wypowiedź i nie widzę żadnego związku z podniesionym w tytule jądrem, ani w dalszej argumentacji z człowiekiem z Cro-Magnon, możesz to też rozwinąć?
Nie. Nie lubię tłumaczyć dowcipów.
01-08-2011 21:49 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Został uznany za ateistę pewnie dlatego,
Przez kogo? Przez innych chrześcijan po przegranej.
Zresztą głupota nie jest połączona z jakąś konkretną religią, czy ideologią. To wiara, a nie wyznawana religia świadczy o głupocie i głębsza tym większej.

Nie spotkałem jeszcze dwoje katolików wierzących dokładnie w tego samego Boga. Breivik też był chrześcijaninem-nie-wiadomo-jakim, ale głęboko wierzącym - tak jak Hitler i inni - w słuszność swej misji.
To pozwala na uzasadnienie wszelakich zbrodni.

>Nie. Nie lubię tłumaczyć dowcipów.
Szczególnie tych, które tylko Pana śmieszą?

Miłego dnia.

@@@
.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>>Został uznany za ateistę pewnie dlatego,
>Przez kogo?
Nie wiem przez kogo. Hitlerowi od lat przypisuje się różne rzeczy i sprzeczne poglądy.
Niektórzy przypisują mu fascynację filozofią Nietzschego na przykład. Być może wzięło się to z interpretacji słów Hitlera wypowiedzianych przy stole:
Cytat:
Najgorszy cios, jaki spotkał dotąd ludzkość, to chrześcijaństwo.

Słowa te cytuje nawet Dawkins komentując to tak:
Cytat:
A może to nagromadzenie sprzecznych wypowiedzi świadczy po prostu o tym, iż był oportunistycznym łgarzem, któremu nie można wierzyć w ani jedno słowo.
02-08-2011 09:56 
 Ocena 2 na 2
Przemek J. (3008 punktów)
>Nie wiem przez kogo. Hitlerowi od lat przypisuje się różne rzeczy i sprzeczne poglądy.

A Tobie to daje podstawę do nazywania go ateistą, bo pasuje to do stworzonego przez Ciebie obrazu świata? Przecież z "Tajnych zapisków magów Hitlera" wynika, że był mistykiem, więc nie mógł być ateistą. (Oczywiście to paskudny żart, bo fakty w tej książce są równie spójne jak Twoja argumentacja).
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>A Tobie to daje podstawę do nazywania go ateistą, bo pasuje to do stworzonego przez Ciebie obrazu świata?
Nie napisałem nigdzie, że Hitler był ateistą.
03-08-2011 09:45 
 Ocena 1 na 1
Przemek J. (3008 punktów)
>Nie napisałem nigdzie, że Hitler był ateistą.

Racja, źle odczytałem Twoją wypowiedź, ale to sprawa marginalna, choć Twoja logia jest nieco pokrętna gdy piszesz, że czerpał jednocześnie z ateizmu i teizmu - albo wierzysz, albo nie, nie da się być trochę ateistą.

Dlaczego nie ustosunkujesz się do mojej wypowiedzi, w której stawiam dużo ważniejsze dla wątku pytania?
03-08-2011 21:47 
 Ocena-1 na 1
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
> albo wierzysz, albo nie, nie da się być trochę ateistą.
Agnostyk to chyba taki pół ateista. Prawda? Ale Hitler nie był agnostykiem. On był poprostu szaleńcem. A jak wiesz szaleńcy mogą być być trochę ateistą. Czyż nie?
> Dlaczego nie ustosunkujesz się do mojej wypowiedzi, w której stawiam dużo ważniejsze dla wątku pytania?
Bo nie uznałem je za "dużo ważniejsze" ale skoro nalegasz postaram się odpowiedzieć.
Przemek J. (3008 punktów)
Pozwolę sobie oprzeć się na definicjach z wikipedii (jeśli nie znasza, odsyłam do lektury) i skrócić je nieco dla jasności mojego przekazu:

Ateista - osoba, która odrzuca możliwość istnienia bogów.

Agnostyk - osoba, która zakłada że jacyś bogowie mogą istnieć, ale nie widzi możliwości ich poznania, więc nie jest w stanie zdefiniować własnego boga.

Co by miało znaczyć, że agnostyk, to pół ateista? Zakłada, że nie istnieje pół boga? Jeśli tak, to zakłada również istnienie drugiej połowy, czyli jednak w coś wierzy. Skoro wierzy, to nie jest ateistą. Czyli jednak nie można być pół ateistą.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A może to nagromadzenie sprzecznych wypowiedzi świadczy po prostu o tym, iż był oportunistycznym łgarzem, któremu nie można wierzyć w ani jedno słowo.
A może tak jak Pan Ebrius lubił sobie popiep..ć bez odpowiedzialności za słowo.
Na temat Hitlera i jego poglądów napisano wiele poważnych książek, jeżeli kogoś interesuje jego chora psychika może sobie poczytać, zamiast opowiadania banialuk bez żadnego pokrycia.

PS. Takie wyrywanie zdań z kontekstu i podawanie ich za cytaty, świadczy o nierzetelności autora cytującego. Mnie oportunizm z krytyką chrześcijaństwa się jakoś nie łączy, ale nie przekopię szybko wszystkich dzieł Dawkinsa aby sprawdzić o co mu chodziło i chyba tylko o to Panu chodzi.

@@@
.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
> [..] jeżeli kogoś interesuje jego chora psychika może sobie poczytać, zamiast opowiadania banialuk bez żadnego pokrycia.
A jakie banialuki ja niby powypisywałem?
> nie przekopię szybko wszystkich dzieł Dawkinsa aby sprawdzić o co mu chodziło
Służę uprzejmie. "Bóg urojony" w wydaniu drugim z roku 2007. Rozdział 7, str. 372.
03-08-2011 12:07 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A jakie banialuki ja niby powypisywałem?
Napisał Pan:
Pan Dawkins wierzy w ludzi nie wierzy zaś w Boga bo uważa go za typa niemoralnego. Bóg zgładził ludzkość, która nie przypadła mu do gustu co oczywiście dziwić musi moralistów dzisiejszych. Jak tak w ogóle można?! Jakoś można. Hitler maił podobne ambicje i to w XX wieku. Postanowił zgładzić miliony istnień (myślę, że w boskim potopie zginęło mniej więcej tyle samo istnień) a resztę uczynić niewolnikami.
Trudno zrozumieć o co w tym Panu chodzi (czy o niewiarę Dawkinsa, którą porównuje Pan z poglądami Hitlera, czy też o porównanie boskich zbrodni z hitlerowskimi?) ale, tak czy tak, odwołuje się tu Pan do przykładu Hitlera i w następnym wątku wykazuje się Pan taką wiedzą na jego temat: Został uznany za ateistę pewnie dlatego, że wyrażał się bardzo niejednoznacznie i w sumie nie wiadomo jakie miał tak naprawdę poglądy w sprawach wiary/niewiary. Ja uważam, że inspirował się zarówno ateizmem, katolicyzmem a także można się u niego doszukać elementów neopogańskich. I dalej: Hitlerowi od lat przypisuje się różne rzeczy i sprzeczne poglądy. Niektórzy przypisują mu fascynację filozofią Nietzschego na przykład. W tym poście ujawnia Pan nam, że całą swoją wiedzę o Hitlerze zawdzięcza Pan Dawkinsowi.
Muszę Panu z przykrością powiedzieć, że takie oparcie wiedzy o Hitlerze na książce Dawkinsa, czemu innemu poświęconej jest właśnie opowiadaniem banialuk, lub gorzej poważnym nadużyciem intelektualnym. (No i inspirację zarówno katolicyzmem jak i ateizmem, to tylko Pan mógł wymyślić)
W książce Dawkins odpiera tylko stwierdzenia wielu chrześcijan, iż Hitler był ateistą.

Dla potwierdzenia swoich niejasnych tez wyrywa Pan z książki Dawkinsa:
Być może wzięło się to z interpretacji słów Hitlera wypowiedzianych przy stole:
Cytat:
Najgorszy cios, jaki spotkał dotąd ludzkość, to chrześcijaństwo.


Słowa te cytuje nawet Dawkins komentując to tak:
Cytat:
A może to nagromadzenie sprzecznych wypowiedzi świadczy po prostu o tym, iż był oportunistycznym łgarzem, któremu nie można wierzyć w ani jedno słowo.


>Służę uprzejmie. "Bóg urojony" w wydaniu drugim z roku 2007. Rozdział 7, str. 372.
Na tej samej stronie, tylko trochę wyżej jest napisane: w Mein Kampf: "I odtąd właśnie uwierzyłem, że działam zgodnie z wolą Wszechmogącego Stwórcy, że broniąc się przed Żydami, spełniam dzieło Boże". To słowo z roku 1925. To samo powtórzył Hitler w 1938, i to samo powtarzał aż do śmierci. Zaś trochę niżej na str. 373: Mamy zatem dwie możliwości - albo Hitler szczerze deklarował swoją religijność, albo udawał by (co mu się powiodło) zapewnić sobie współpracę niemieckich chrześcijan i niemieckiego Kościoła. W obu przypadkach trudno uznać, że niewyobrażalne zło hitleryzmu w jakikolwiek sposób może być wyprowadzone z ateizmu wodza nazistów.
Czy z tej szerszej wypowiedzi, którą tu zacytowałem, można wyciągnąć takie same wnioski jak Pan wyciągnął?

Szanowny Panie, nie mam ani na to czasu, ani ochoty aby wykazywać Panu punkt po punkcie banialuki i niekonsekwencje. Proponuję jednak trochę więcej poczytać, zanim zacznie się Pan autorytatywnie na jakiś temat wypowiadać, gdyż większe nieoczytanie, to jest tu bardziej widoczne od dziur w spodniach.

Miłego dnia.

@@@
.
03-08-2011 22:26 
 Ocena-1 na 1
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
Drogi panie szanowny
Zacznijmy od tego, że te banialuki to mi pan imputuje. Gdyż ja nie porównuję niewiary Dawkinsa z poglądami Hitlera; nie porównanie boskich zbrodni z hitlerowskimi; nie zawdzięczam Dawkinsowi całej swojej wiedzy o Hitlerze; to nie ja wymyśliłem, że Hitler inspirację czerpał zarówno z katolicyzmu jak i ateizmu.
W poście tym nie wysuwam żadnych wniosków a jeno przypuszczenie oraz stwierdzam fakty (Hitlerowi od lat przypisuje się różne rzeczy i sprzeczne poglądy.Niektórzy przypisują mu fascynację filozofią Nietzschego na przykład...)
maruda (5550 punktów)
   Rozebrał Pan wypowiedź adwersarza na czynniki pierwsze jednak nie udało się uchwycić istoty problemu, przynajmniej nie tak by analizowany ją zrozumiał. Może przyczyną tych nieporozumień jest niedocenienie roli jaką odgrywa percepcja czytelnika. Czytając nie analizujemy wyrazów, zdań. Opieramy się na intuicji i doświadczeniu pozostawiamy w sobie tylko pewne wrażenie z przeczytanego tekstu. W pewnych szczególnych warunkach, poprawnie pod względem językowym i logicznym napisany tekst może zostać odebrany zupełnie inaczej. Ta ułomność naszego umysłu jest powszechnie wykorzystywana w reklamach. Czasami profesor w nich mów jedno, gospodyni domowa drugie, ale w głowie pozostaje tylko wrażenie że profesor pochwalił produkt.
   Próba oceny takich tekstów jest niewymierna. Nie wiem czy istnieje możliwość nauczenia dobrego stylu. Łatwo przyswajalnego dla czytelnika, a równocześnie niosącego treści które autor chciał przekazać.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Rozebrał Pan wypowiedź adwersarza na czynniki pierwsze jednak nie udało się uchwycić istoty problemu,
Czy się nie udało?
Może i nie, ale parę - co inteligentniejszych osób - zrozumiało.

>przynajmniej nie tak by analizowany ją zrozumiał.
Tym - bym był najbardziej zdziwionym.

>Może przyczyną tych nieporozumień jest niedocenienie roli jaką odgrywa percepcja czytelnika. Czytając nie analizujemy wyrazów, zdań. Opieramy się na intuicji i doświadczeniu pozostawiamy w sobie tylko pewne wrażenie z przeczytanego tekstu.
Dokładnie tak.

>W pewnych szczególnych warunkach, poprawnie pod względem językowym i logicznym napisany tekst może zostać odebrany zupełnie inaczej.
Zdarza się i dlatego warto swój tekst przeczytać nawet kilka razy przed opublikowaniem. Ponadto, gdy tak się zdarzy - należy przeprosić za niezbyt jasne przedstawienie problemu i jeszcze raz wyjaśnić to o co nam chodziło.
Upieranie się, gdy nie ma się racji świadczy tylko o naszej głupocie.

>Ta ułomność naszego umysłu jest powszechnie wykorzystywana w reklamach. Czasami profesor w nich mów jedno, gospodyni domowa drugie, ale w głowie pozostaje tylko wrażenie że profesor pochwalił produkt.
Tak jest to także sztuka manipulacji, ale czyżby zarzucał mi Pan nierzetelność w przedstawieniu - co najmniej nieporadności językowej - Pana Ebriusa.

>Próba oceny takich tekstów jest niewymierna.
Tu zupełnie się z Panem nie zgadzam. Wszyscy (inteligenci) cały czas oceniamy czytane teksty. Ja przez dużą część swojego życia czyniłem to zawodowo, może dlatego jestem czuły na intelektualny bełkot. Szczególnie wtedy, gdy jest pokrywany tupetem i pseudo-wiedzą.

>Nie wiem czy istnieje możliwość nauczenia dobrego stylu. Łatwo przyswajalnego dla czytelnika, a równocześnie niosącego treści które autor chciał przekazać.
Zupełnie nie wiem czy każdy musi pisać? Nie wiem, czy powinniśmy cenić grafomanię?
Nie wiem, czy wszystkie treści, które autor chce przekazać warte są poznania, a więc moich "nie wiem" jest znacznie więcej niż Pańskich, ale na Pańskie pytanie znam odpowiedź: tak, zdecydowanie można. Poza podręcznikami typu "Stylistyka polska" Haliny Kurkowskiej i Stanisława Skorupki (a jest takich wiele), najważniejsze jest oczytanie.
Trzeba zanim się zacznie publicznie pisać sporo przeczytać, a zawsze - więcej czytać niż pisać.

PS. Uważam nasze forum za dobrą szkołę sztuki pisania, tylko trzeba się uczyć, a nie pouczać. Każdy z nas coś zna lepiej, a coś gorzej. Coś lepiej potrafi, a coś gorzej.
Najgorzej jak niewiele się wie, mało potrafi, a uważa się za wielkiego mądralę.

Gdy wszystko łatwo przychodzi, to nauczyć się trudno - dlatego serdecznie tu dziękuję wszystkim, którzy wyłapali i uświadomili mi moje błędy i pomyłki, a sporo ich było.
Dzięki Wam się uczę, a na to nigdy nie jest za późno.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
01-08-2011 20:27 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Uważam, że jest kiepskim filozofem, który zdobył olbrzymią popularność ponieważ jest dobrym gawędziarzem z poczuciem misji wiec krytykuję tę jego filozofię.
Czyżby był Pan filozofem? Pytam, gdyż z Pańskich wypowiedzi trudno dostrzec przygotowanie filozoficzne. Dawkins nie może być kiepskim filozofem, gdy nie jest żadnym. Jest dużej klasy intelektualistą i erudytą, a z wykształcenia i uprawianego zawodu zoologiem i etologiem, emerytowanym profesorem Uniwersytetu Oksfordzkiego.

>Pan Dawkins głosi nam wyższość ateizmu nad deizmem, teizmem, politeizmem, panteizmem, agnostycyzmem itp. Pan Dawkins, który jest "brightem" postanowił budzić świadomość ludu tej Ziemi by wyzwolić go ze szponów zabobonu, by uwierzyć mogła w Ewolucje mistrza Darwina, stosując kiepską lecz chwytliwą sofistykę.
Pan Dawkins napisał (poza dorobkiem naukowym) dwie mądre (przetłumaczone na polski) publicystyczne książki, których Pan zapewne nie przeczytał, a na pewno nic z nich nie zrozumiał.

>Czy to dlatego, że kreacjoniści tak bardzo go wkur***ją?
Nie bardzo mogę dojść czy kreacjoniści bardziej go wkur***ją, czy śmieszą swoją bezdenną głupotą. Muszę przyznać, że niewiele rzeczy potrafi mnie bardziej wkur***ć od ludzkiej głupoty i dlatego pozwoli Pan, że - miłego dnia Panu życząc - na tym zakończę.

@@@
.
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Czyżby był Pan filozofem?
Interesuję się tym przedmiotem lecz papiera nie mam.
> Dawkins nie może być kiepskim filozofem, gdy nie jest żadnym.
Każdy może być jeśli tylko miłuję mądrość a Dawkins miłuje ją bardzo.
>Jest dużej klasy intelektualistą i erudytą, a z wykształcenia i uprawianego zawodu zoologiem i etologiem, emerytowanym profesorem Uniwersytetu Oksfordzkiego.
Temu nie przeczę.
>Pan Dawkins napisał (poza dorobkiem naukowym) dwie mądre (przetłumaczone na polski) publicystyczne książki, których Pan zapewne nie przeczytał, a na pewno nic z nich nie zrozumiał.
Przeczytałem "Boga Urojonego" (i właśnie zastanawiam się po którą z jego książek sięgnąć następnie) a co z tego zrozumiałem to mnie samemu trudno ocenić. Z pewnością jednak rozumuję nieco inaczej niż on.
>>Czy to dlatego, że kreacjoniści tak bardzo go wkur***ją?
>Nie bardzo mogę dojść czy kreacjoniści bardziej go wkur***ją, czy śmieszą swoją bezdenną głupotą.
Piramidalną głupotą- jak zwykł mawiać.
02-08-2011 09:48 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
Co umiłowanie do nauki ma wspólnego z byciem filozofem?

Zresztą samo umiłowanie Dawkinsa do nauki jest raczej dyskusyjne. On raczej nie mówi, że kocha naukę (chyba, bo czytałem wszystkich jego wyprowadzi i nie słuchałem wszystkich wykładów), tylko że sprawia mu ona radość i pomaga cieszyć się życiem. Dokładnie opisał to w "Rozplataniu tęczy".

Po przeczytaniu jednej książki i to nawet nie tej naukowej, oceniasz cały dorobek człowieka jednym "dowcipem", który chyba tylko Ty rozumiesz?

Mógłbyś jakoś spójnie i zrozumiale napisać o Ci chodzi, po co założyłeś ten wątek? Bo jak na razie wyraziłeś swoje zdanie na temat tego co sądzisz o poglądach człowieka i że są inne od Twoich, ale co z tego wynika?
ebrius (225 punktów)
(zablokowany)
>Co umiłowanie do nauki ma wspólnego z byciem filozofem?
Nie wiem. Nie zastanawiałem się nad tym.
>Zresztą samo umiłowanie Dawkinsa do nauki jest raczej dyskusyjne. On raczej nie mówi, że kocha naukę (chyba, bo czytałem wszystkich jego wyprowadzi i nie słuchałem wszystkich wykładów), tylko że sprawia mu ona radość i pomaga cieszyć się życiem. Dokładnie opisał to w "Rozplataniu tęczy".
Być może. Nie twierdzę inaczej.
>Po przeczytaniu jednej książki i to nawet nie tej naukowej, oceniasz cały dorobek człowieka jednym "dowcipem", który chyba tylko Ty rozumiesz?
Nie oceniam całego dorobku pana Dawkinsa a jeno ten, który znam. I bynajmniej dowcipów nie używam jako ocen.
>Mógłbyś jakoś spójnie i zrozumiale napisać o Ci chodzi, po co założyłeś ten wątek?
Założyłem ten wątek po to, by dowiedzieć się czy Dawkins ma powiększone jądro.
>ale co z tego wynika?
Wynika z tego "Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba".
04-08-2011 09:41 
 Ocena 1 na 1
Przemek J. (3008 punktów)
Dziękuję za odpowiedzi.

Pozwolę sobie nie ustosunkować się do nich, bo w mojej ocenie są one nie spójne. W mojej ocenie brak logiki a Twoich wypowiedziach. Po takim wstępie należałoby ten brak logiki wykazać, ale naprawdę nie mam, więc z szacunku dla Twojej osoby, przytoczę tylko jeden:

- nie zastanawiałeś się co ma wspólnego Dawkinsa umiłowanie do nauki z byciem filozofem, ale nie przeszkodziło Ci to w napisaniu, że jest filozofem, podczas gdy on tylko opisuje swój stosunek do nauki i jej osiągnięć. Skoro się nie zastanawiałeś to skąd wniosek, że Dawkins jest filozofem? Ktoś Ci go podsunął, czy urodziłeś się już z taką myślą?

Ilość jąder, poza moimi własnymi, zupełnie mnie nie obchodzi, kolejne zdanie jest po prostu żenujące.

Podziękowałem, uzasadniłem i jeszcze na koniec żegnam (w tym temacie, ale zapewne w innych również).
02-08-2011 10:08 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Czyżby był Pan filozofem?
>Interesuję się tym przedmiotem lecz papiera nie mam.
Jak się Pan pointeresuje jeszcze kilka/kilkanaście lat i przeczyta choć kilkadziesiąt poważnych książek filozoficznych to wówczas będzie Pan mógł ocenić kiepskość czyjejś filozofii. Jak na razie, to proponowałbym tylko pytać, czytać i próbować zrozumieć.

>>>>Dawkins nie może być kiepskim filozofem, gdy nie jest żadnym.
>Każdy może być jeśli tylko miłuję mądrość a Dawkins miłuje ją bardzo.
Jak daje się zauważyć Pan też miłuje mądrość, ale z deklaracji niewiele wynika, a gdy do tego miłość jest nieodwzajemniona to efekty są mizerne.
Uprawianie filozofii wcale nie polega na miłości mądrości, tylko na próbie sensownej odpowiedzi na odwieczne pytania.

>>>>Jest dużej klasy intelektualistą i erudytą, a z wykształcenia i uprawianego zawodu zoologiem i etologiem, emerytowanym profesorem Uniwersytetu Oksfordzkiego.
>Temu nie przeczę.
To dlaczego miałby napisać filozoficzną książkę? "Bóg urojony" jest rzetelnie przygotowaną publicystyką naukową, a to znaczy, że autor napisał zaangażowaną książkę w oparciu o dorobek współczesnej nauki - bez używania specjalistycznego naukowego języka i zamieszczenia koniecznego w książkach naukowych pełnego "warsztatu".
Książka ta ma za zadanie popularyzację naukowego poglądu na świat i moim zdaniem robi to znakomicie. Jednym z dowodów na to jest wielkie oburzenie środowisk fideistycznych - przy jednoczesnej nieumiejętności wystąpienia z merytoryczną krytyką książki. Wszystkie przeczytane przeze mnie krytyki "Boga urojonego" są na żenującym poziomie.
Proponowałbym się przygować i przedstawić jakieś mądre merytoryczne zarzuty, tak aby można było poważnie podyskutować.

>>>>Pan Dawkins napisał (poza dorobkiem naukowym) dwie mądre (przetłumaczone na polski) publicystyczne książki, których Pan zapewne nie przeczytał, a na pewno nic z nich nie zrozumiał.
>Przeczytałem "Boga Urojonego" (i właśnie zastanawiam się po którą z jego książek sięgnąć następnie)
Po tym co wypisuje Pan po lekturze pierwszej, nie sądzę aby warto było sięgać po następne. Raczej jeszcze raz przeczytać z zastanowieniem i sprawdzaniem w innych źródłach poglądów autora.

>a co z tego zrozumiałem to mnie samemu trudno ocenić.
Proponuję tak na stałe, jednak być przekonanym o zrozumieniu, przed podjęciem krytyki, a gdy nie jestem pewien zrozumienia lepiej dopytać, niż się kompromitować.

>Z pewnością jednak rozumuję nieco inaczej niż on.
Ja też, ale zasadniczym pytaniem jest tu czy mądrzej i w oparciu o lepsze źródła?
U Dawkinsa jego wielką erudycję znać w każdym akapicie, u Pana ja jakoś nie bardzo potrafię się jej doszukać.
Może lepiej popracować nad własnym oczytaniem w temacie, w którym zabiera Pan głos - od rzucania się z motyką na słońce. Nie uznaję żadnych świętości. Bardzo lubię, gdy ktoś "dokopuje" mistrzowi, ale na Boga Panie Ebrius "z czym do gościa" Pomyśl Pan ździebko!

Pozdrawiam.

@@@
.
02-08-2011 10:31 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Po tym co wypisuje Pan po lekturze pierwszej, nie sądzę aby warto było sięgać po następne.
Ja bym jednak radziła sięgnąć po inne. "Bóg urojony" to wg mnie książka odmienna od reszty dorobku Dawkinsa. Ja bym zaproponowała Koledze "Rozplatanie tęczy" albo "Wspinaczkę na szczyt nieprawdopodobieństwa" na początek.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
02-08-2011 10:56 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>Po tym co wypisuje Pan po lekturze pierwszej, nie sądzę aby warto było sięgać po następne.
>Ja bym jednak radziła sięgnąć po inne. "Bóg urojony" to wg mnie książka odmienna od reszty dorobku Dawkinsa. Ja bym zaproponowała Koledze "Rozplatanie tęczy" albo "Wspinaczkę na szczyt nieprawdopodobieństwa" na początek.
Jednak, co to znaczy humanizm i wiara w człowieka!
Wielka optymistka z Pani, ale to dobrze o Niej świadczy.

A tak zupełnie szczerze, to warto polecać książki ludziom, którzy ich poszukują.
Ludziom pragnącym lepiej zrozumieć świat i otworzyć się na nowe. Ci którzy tylko poszukują potwierdzenia swoich racji, to albo nie czytają, albo nie rozumieją, albo potrafią tak zrozumieć czytaną pozycję, że znajdą nawet potwierdzenia u autorów o zupełnie przeciwnych poglądach.

Ale czytać - i to jak najwięcej - zdecydowanie warto!

PS. Uważam, że także odmienną książką od dorobku autora jest "Najwspanialsze widowisko", gdyż pomimo tego, iż autor jest uczonym ewolucjonistą, to ta książka jest publicystyczną, a nie naukową.
www.google(*)CNH7MLoPh2fWJsOyUav7cTkti60PVw

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365