Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wniosek matki o eutanazję syna - jaki jest wyrok?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
27-11-2011 12:52KarolG (2892 punktów)Wniosek matki o eutanazję syna - jaki jest wyrok?
Ocena 1 na 1
Parę dni temu (23.11) właściwie wszystkie internetowe portale raczyły poinformować, że oto sąd w Wawie rozpatrywał "niecodzienną sprawę" . Otóż matka chorego od 27lat syna prosiła sąd o zgodę na jego eutanazję źródło. Ciekawiło mnie jaki sąd wyda wyrok, więc śledziłem doniesienia ufając, że w razie zgody żadne media takiej sensacji media nie przepuszczą, a w razie odmowy prawicowi dziennikarze będą chcieli mi to tryumfalnie zakomunikować.

A tymczasem, kompletna cisza. W końcu zaprzągłem do pomocy Wujka Google i nie znalazłem nic. Może źle szukałem, ale nie wydaje mi się.

Może ktoś z forumowiczów wie jaki jest dalszy ciąg tej sprawy i dlaczego media milczą na ten temat?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

liliac (147340 punktów)
>Może ktoś z forumowiczów wie jaki jest dalszy ciąg tej sprawy i dlaczego media milczą na ten temat?

Media nie milczą (choć rzeczywiście interesują się znacznie mniej wyrokiem niż samą sprawą - zapewne głośniej by było, gdyby sąd przychylił się do wniosku matki), a wyrok nie jest zaskakujący:

Cytat:
O szczegółach wniosku nie chcę mówić. To zbyt osobiste sprawy - zaznacza sędzia Wojciech Małek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie. - Mogę tylko powiedzieć, jakie zapadło orzeczenie: sąd wniosek oddalił.
KarolG (2892 punktów)
No to wyszło na to, żem gamoń Dzięki za link.

W zasadzie to można już ten wątek zamknąć.


Thank God, I'm an atheist
27-11-2011 13:38 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>No to wyszło na to, żem gamoń Dzięki za link.

Akurat śledziłam ten temat

>W zasadzie to można już ten wątek zamknąć.

Zawsze może się jeszcze zeń jakaś rozmowa okołoeutanazyjna rozwinąć.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Zawsze może się jeszcze zeń jakaś rozmowa okołoeutanazyjna rozwinąć.

Albo okołoprawna.
Sąd nie mógł po prostu wydać innego wyroku, albowiem jest skrępowany przepisami prawa, które nie on tylko sejm ustala.


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
27-11-2011 17:55 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>
>Zawsze może się jeszcze zeń jakaś rozmowa okołoeutanazyjna rozwinąć.
>Albo okołoprawna.
>Sąd nie mógł po prostu wydać innego wyroku, albowiem jest skrępowany przepisami prawa

Bardzo się cieszę, Grabowska, że zapoznałaś się z linkiem, który wkleiłam, a w którym jak byk stoi:

Cytat:
Nie znamy szczegółowych motywów tej decyzji. Od początku było jednak przesądzone, że sąd nie będzie mógł przychylić się do prośby Barbary Jackiewicz, bo nie może wydawać zgody na popełnienie przestępstwa. A za takie uznano by zabójstwo z litości czy pomoc w samobójstwie. Grozi za to do pięciu lat więzienia.


Nie wiem tylko dlaczego postanowiłaś mi tę prawdę powtórzyć.
27-11-2011 18:52 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> Cytat:
.. zabójstwo z litości czy pomoc w samobójstwie..

W zasadzie prawo powinno odróżniać te dwie kategorie. Czym innym zdaje się działanie 'za plecami' podlegającego eutanazji (zabójstwem), a czym innym pomoc w np. ryzykownej terapii na życzenie niedoszłego samobójcy.
Obecny zapis, wrzucający do jednego worka powodowanie śmierci z udziałem i bez udziału dotyczącej jej osoby, pozbawia ją częściowo podmiotowości.
Prowadzi też do wątpliwości logicznych typu: kiedy zaniechanie działań uniemożliwiających popełnienie samobójstwa jest pomocą w samobójstwie (skutkującą prawnie tak jak zabójstwo z litości)?
27-11-2011 19:19 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
Prawda. Powinno się te kategorie rozróżniać. Obecnie tymczasem jedyną w zasadzie czynnością z kręgu "okołoeutanazyjnych", która u nas jako tako funkcjonuje, jest "zaniechanie uporczywej terapii" - także zresztą rozmaicie rozumiane. Żeby to zmienić potrzebna by była szeroka publiczna debata na ten temat. Szkoda, że rzeczywiście sprawa przywołana przez Karola wzbudziła stosunkowo małe zainteresowanie mediów, bo mogłaby być chyba dobrym do takiej debaty przyczynkiem.
28-11-2011 08:48 
 Ocena 2 na 2
KarolG (2892 punktów)
>Obecnie tymczasem jedyną w zasadzie czynnością z kręgu "okołoeutanazyjnych", która u nas jako tako funkcjonuje, jest "zaniechanie uporczywej terapii" - także zresztą rozmaicie rozumiane.
No właśnie. Jak to jest? Dla mnie utrzymywanie kogoś w stanie wegetacji przez tyle lat, jest niehumanitarne (może lepiej po prostu napisać okrutne). Nie znam szczegółów sprawy od której zaczął się wątek, ale jeżeli syn tej kobiety jest pozbawiony świadomości i że nie ma możliwości by wrócił do zdrowia, to czy to nie jest uporczywa terapia?


Thank God, I'm an atheist
28-11-2011 21:04 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Dla mnie utrzymywanie kogoś w stanie wegetacji przez tyle lat, jest niehumanitarne (może lepiej po prostu napisać okrutne).

Wg mnie też.

>Nie znam szczegółów sprawy od której zaczął się wątek

Poszukam potem na forum - już kiedyś wrzucałam linki na ten temat.

>ale jeżeli syn tej kobiety jest pozbawiony świadomości i że nie ma możliwości by wrócił do zdrowia

Tak w obu kwestiach.

>to czy to nie jest uporczywa terapia?

Moim zdaniem tak. Zdania bioetyków są podzielone. Prawnie bezpieczniej jest tego nie ruszać, zatem nikt nie ruszy.

Spójrz zresztą na to, co odpowiedziałam Guzik.
29-11-2011 12:47 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>Dla mnie utrzymywanie kogoś w stanie wegetacji przez tyle lat, jest niehumanitarne (może lepiej po prostu napisać okrutne).
>Wg mnie też.
Wg mnie też.
I według wielu, dopóki nie dotyczy człowieka.
Każdy patrzy z wyrozumieniem jak bohater filmu dobija swojego rannego konia, aby skrócić mu męki.
Każdy (mam nadzieję) podrepce do weterynarza, kiedy jego zwierzę cierpi i nie ma szans na wyleczenie, aby je uśpić.
Traktujemy to jako etyczne, skracanie męki jest wtedy dla nas "dobre".
Wszystko ładnie idzie, do momentu, aż wkroczy organizm ludzki na scenę.

Dlaczego?
Dlatego, że wtłoczono nam zasadę "bóg daje, bóg odbiera" i ta zasada świeci mi w oczy, kiedy widzę zaperzenie przeciwników eutanazji.
Oczywiście sprawa jest delikatna, ale umówmy się - jeśli lekarz będzie chciał uśmiercić pacjenta, będzie w stanie to zrobić. W wielu przypadkach byłby bezkarny. Eutanazja nie jest metodą uprawomocnienia zabijania bezbronnych pacjentów na życzenie lekarza, ale metodą na zmniejszenie cierpienia umierających na przewlekłe, bolesne choroby.

>>to czy to nie jest uporczywa terapia?
>Moim zdaniem tak. Zdania bioetyków są podzielone. Prawnie bezpieczniej jest tego nie ruszać, zatem nikt nie ruszy.
Niestety.
29-11-2011 12:39 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>> Cytat:
.. zabójstwo z litości czy pomoc w samobójstwie..

>W zasadzie prawo powinno odróżniać te dwie kategorie. Czym innym zdaje się działanie 'za plecami' podlegającego eutanazji (zabójstwem), a czym innym pomoc w np. ryzykownej terapii na życzenie niedoszłego samobójcy.
To nie rozwiązuje pełni komplikacji możliwości.
Eutanazja jest rozumiana zwykle jako "zgodna z wolą pacjenta", chociaż nie wynika to z definicji. Czyli powinniśmy rozróżnić eutanazję na życzenie i eutanazję wbrew lub bez woli pacjenta.
Co do ryzykownych terapii, to nie są traktowane jako eutanazja i często pacjent ma taką możliwość, o ile tradycyjne terapie są bezsilne.
28-11-2011 10:34 
 Ocena 2 na 2
Guzik (2020 punktów)
We Włoszech zapadł już wyrok w sprawie zaprzestania uporczywej terapii, żywienia pozajelitowego u osoby w stanie wegetatywnym. Czy tutaj, droga Liliac, zaprzestanie terapii byłoby też wbrew prawu?

W tej nieszczęsnej sprawie, jako osobie myślącej przede wszystkim o zapobieganiu nieszczęściom, nasuwa mi się refleksja: SZCZEPIENIA SĄ NAJWAŻNIEJSZE! Gdyby syn tej pani był zaszczepiony na odrę, nie zachorowałby na nią a w rezultacie nie popadłby na tę śpiączkę, będącą późnym powikłaniem odry.
Dodam jeszcze, że spada u nas w Polsce i na Świecie, ilość zaszczepionych dzieci - ma to też związek z ostatnimi dyskusjami o świńskiej grypie i spektakularnymi działaniami naszego ministerstwa w odpowiedzi na działania koncernów farmaceutycznych. Nie szczepić! - stało się poprawne politycznie?
28-11-2011 20:46 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>We Włoszech zapadł już wyrok w sprawie zaprzestania uporczywej terapii, żywienia pozajelitowego u osoby w stanie wegetatywnym. Czy tutaj, droga Liliac, zaprzestanie terapii byłoby też wbrew prawu?

Cały problem sprowadza się do definicji i ram prawnych "uporczywej terapii". Swego czasu w "Medycynie Praktycznej" pisał o tym Włodzimierz Wróbel (jeśli link nie będzie się otwierał, mogę ewentualnie podrzucić cytaty). Problemy definicyjne sugeruje już sam początek artykułu:

Cytat:
Pojęcie "uporczywej terapii" nie występuje w języku prawnym (nie posługuje się tym terminem żadna ustawa). Brak jest także legalnej definicji tego terminu. Nie jest to więc termin, który posiadałby swoją jednoznaczną definicję prawniczą. O uporczywej terapii mówi się natomiast w kontekście prawa medycznego i prawa karnego, określając zakres obowiązków lekarza oraz jego odpowiedzialności za naruszenie tych obowiązków.


Kwestia sporna pojawia się przy pytaniu czy żywienie/pojenie/podstawowa pielęgnacja chorego zaliczają się do "uporczywej terapii". O ile Wróbel w swoim tekście przytacza opinie wg których można tak powyższe traktować ("Stosowanie czynności pielęgnacyjnych, a także karmienie lub nawadnianie pacjenta może niekiedy nosić znamiona uporczywej terapii, jeżeli przedłuża stan agonalny i łączy się z nadmiernym cierpieniem. W takim wypadku owe działania nie służą dobru pacjenta"), o tyle już np. Anita Gałęska-Śliwka i Marcin Śliwka w artykule "Stan wegetatywny, eutanazja, zaniechanie uporczywej terapii" powołują się na następującą opinię pana Góralskiego:
Cytat:
"czynna eutanazja na żądanie jest zabroniona, podobnie jak i zaprzestanie trwających już czynności podtrzymujących życie. Można natomiast zgodnie z prawem (...) zaprzestać czynności leczniczych, które stanowią tylko przedłużenie umierania, a więc gdy mimo stosowania środków terapeutycznych nie przeszkodzi się już w przewidywalnym czasowo zgonie pacjenta"


A tutaj z kolei pan ksiądz kategorycznie stwierdza:
Cytat:
Uporczywa terapia nie obejmuje podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych (karmienie i nawadnianie, łagodzenie bólu i innych objawów). Decyzję o rezygnacji z uporczywej terapii podejmuje dobrze poinformowany sam chory, dobrowolnie, po wysłuchaniu uzasadnionej medycznie opinii kompetentnego lekarza, zgodnej z jego wiedzą i sumieniem.


Obawiam się, że to ostatnie podejście może być bardzo powszechne (zwraca też uwagę podkreślenie sumienia lekarza jako istotnego przy udzielaniu informacji choremu czynnika). W tej sytuacji trudno by było znaleźć lekarza, który zaryzykuje swoje życie i karierę zawodową w imię współczucia.

>W tej nieszczęsnej sprawie, jako osobie myślącej przede wszystkim o zapobieganiu nieszczęściom, nasuwa mi się refleksja: SZCZEPIENIA SĄ NAJWAŻNIEJSZE! Gdyby syn tej pani był zaszczepiony na odrę, nie zachorowałby na nią a w rezultacie nie popadłby na tę śpiączkę, będącą późnym powikłaniem odry.

Bardzo słuszna refleksja

>Nie szczepić! - stało się poprawne politycznie?

Nie wiem czy stało się toto "poprawne politycznie", myślę jednak, że można dość jednoznacznie uznać takie podejście za nieodpowiedzialne.
27-11-2011 17:52
 Ocena 12 na 12
plodzien (7378 punktów)
Karolu
Sąd nie mógł postąpić inaczej i jego decyzja była oczywista, w związku z zakazem eutanazji.
A że cicho na ten temat - też nie dziwne. Pismaki wolą podkulić ogon i udawać, że nie było sprawy, bo dopuszczalność eutanazji jest przecież najstraszliwszym atakiem na najświętsze wartości najbardziej wartościowych.
Ale okrucieństwo, jakie wyniknąć może w wyniku stosowania z pozoru szlachetnych na pierwszy rzut oka przekonań miałem okazję zaobserwować również w wykonaniu świeckim jak najbardziej, a wynikającym ze szpitalnych procedur świeckiego jak najbardziej szpitala w Szwecji.
Wśród sparaliżowanych staruszków był Werner. Wielkie szwedzkie chłopisko, od 20 lat wyłącznie na łóżku, od czego w lewej kostce zrobiła mu się odleżyna, a do współpracy natychmiast zgłosił się gronkowiec złocisty, żrący mu z niepohamowanym apetytem również palce.
No i pewnego dnia podczas kąpieli, a raczej wycierania nóg ręcznikiem - jeden z przegniłych palców odpadł mu zupełnie.
Werner, jak na sytuację w której się znalazł - miał pogodne nastawienie do świata jak cholera. Nigdy wcześniej ani później i od nikogo nie nauczyłem się tylu szwedzkich najprzeróżniejszych przekleństw.
Tym razem jednak sytuacja przerosła go zupełnie. Nie wściekł się, jak można by było przewidywać, tylko bardzo spokojnie oświadczył, że chce umrzeć.
I trzymał się tego konsekwentnie. Odmówił przyjmowania posiłków i picia.
Ale zasady postępowania były nieubłagane. Pacjent - dopóki żyje ma mieć dostarczane do pokoju posiłki i napoje. I tak było do końca.
Śmiertelnie głodny i spragniony człowiek, pozbawiony przez system prawny prawa do eutanazji - musiał cierpieć dodatkowo z powodu bezpośredniej bliskości podstawianych mu posiłków i zawsze stojącej na stoliku tuż przy głowie szklanki z piciem.
Budzący mój podziw Werner zmarł po kilku dniach z pragnienia w obecności szklanki piwa i świetnie przyrządzonego śledzia z ziemniakami.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365