Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dziesięcina

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-12-2011 22:02romaro (25211 punktów)Dziesięcina
Ocena 4 na 4
Cytat:
Kościół chciałby, żeby wierni dzielili się z nim zgromadzonym majątkiem. Zamożni katolicy, którzy są singlami i nie założyli rodzin, mogą wspierać Kościół, oddając dziesięcinę, czyli 10 procent dochodów z przeznaczeniem na swoje parafie.


Myślałem że chodzi o to, by katolik dzielił się owocami swojej pracy z katolikiem, jako że kościół to wszyscy wierni, ale to...

Cytat:
Ten pomysł popierają księża, przytaczając kodeks prawa kanonicznego. Mówi on m.in. o obowiązku wiernych sprawiedliwego dzielenia się owocami swojej pracy. Każdy według swoich możliwości, a single mają mniejsze obciążenia rodzinne.


... utwierdziło mnie w przekonaniu, że dobrem wspólnym wierzących jest wiara, zaś mamoną winni dzielić się wierzący z "kościołem", by ta wiara(czyt. hierarchia) nie osłabła, albo {co daj boże}, w ogóle nie upadła.

link
www.se.pl/(*)dziesiecine-na-par_216618.html
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Z jednej strony polski sąd skazuje tzw. Ojca Rydzyka na zapłatę grzywny w związku ze zorganizowaniem publicznej zbiórki pieniędzy bez zezwolenia, z drugiej strony polskie państwo przyzwala na organizowanie publicznych zbiórek pieniędzy w każdym kościele podczas każdej mszy.
Mafia watykańska czuje się w Polsce bezkarna, i słusznie - konkordat ustawił ją ponad samą konstytucją RP. Nic się w tym zakresie nie zmieni dopóki antyklerykałowie nie będą mieli zdecydowanej większości w polskim parlamencie.



Jak człowiek chce zabłysnąć, to najpierw z reguły musi zaiskrzyć. (Miś Yogi)
perun (8610 punktów)
Jak dla mnie jeśli wierni będą to płacić ze swojej kieszeni, mogą płacić i 50cinę. Co mi do tego na co kto daje swoją kase.
03-12-2011 10:30 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>Jak dla mnie jeśli wierni będą to płacić ze swojej kieszeni, mogą płacić i 50cinę. Co mi do tego na co kto daje swoją kase.

Też czasami, nawet w tym wypadku myślę - co mnie to obchodzi, nie moje pieniądze, nie moja religia. Wszystko byłoby ok, gdyby ta religia i jej wartości miałyby być wyznacznikiem życia wyłącznie dla wierzących.
Słyszę nie raz - nie dajesz na tacę, co cię to obchodzi. Ano obchodzi. Ta przysłowiowa taca jest dnem, ale pod tym dnem kryje się następne, o którym wielu wiernych nie ma pojęcia.
03-12-2011 10:57 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Też czasami, nawet w tym wypadku myślę - co mnie to obchodzi, nie moje pieniądze, nie moja religia. Wszystko byłoby ok, gdyby ta religia i jej wartości miałyby być wyznacznikiem życia wyłącznie dla wierzących.
Dla mnie nie są wyznacznikiem wartości mimo, że nie jestem wierzący. Pilunje tylko, aby czuby nie mieszały się do mojego zycia.
>Słyszę nie raz - nie dajesz na tacę, co cię to obchodzi. Ano obchodzi. Ta przysłowiowa taca jest dnem, ale pod tym dnem kryje się następne, o którym wielu wiernych nie ma pojęcia.
>
Jeśli to dno zaczyna dotyczyć mnie to wtedy się tym zajmuję. Wiem jedno. Świata nie zbawię, na siłe z nikogo myślącego nie uczynię, ateizmu też go nie nauczę, jeśli sam do tego nie dojdzię. Szczerze mówiąc to nawet nie interesuje mnie zbytnio inny ateista póki ten ateista nei zaczyna wcinać się w moje życie - a tacy też są, tak samo jak wierzący.
Jeśli ktoś chce płacić swoją kasę na kosciół czy kółko wędkarskie to mnie to w ogóle nie interesuję. Tak jak ja nie chciałbym np; aby kogoś interesowało na co wydaję swoją kasę.
Wolny człowiek może wydać swoją kasę nawet w burdelu i nikomu nic do tego
romaro (25211 punktów)
>>Wszystko byłoby ok, gdyby ta religia i jej wartości miałyby być wyznacznikiem życia wyłącznie dla wierzących.
>Dla mnie nie są wyznacznikiem wartości mimo, że nie jestem wierzący.

Dla mnie również, lecz jakże często, wbrew samym sobie musimy się do nich dostosować.
03-12-2011 15:43 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>>Dla mnie nie są wyznacznikiem wartości mimo, że nie jestem wierzący.
>Dla mnie również, lecz jakże często, wbrew samym sobie musimy się do nich dostosować.
>
Muszę stosować się do wielu bzdurnych rzeczy w tym kraju. Np. nie moge palić na przystanku komunikacyjnym. Teraz pale obok Olewam to i jakoś żyję.
03-12-2011 15:51 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Muszę stosować się do wielu bzdurnych rzeczy w tym kraju. Np. nie moge palić na przystanku komunikacyjnym.

Bardzo cenię sobie prawo, dzięki któremu mogę siedzieć na przystanku, nie będąc zmuszona do wdychania dymu. To miłe, że palacze zostali nieco ograniczeni w swym szkodzeniu ludziom, którzy z dymem tytoniowym nie chcą mieć kontaktu.
03-12-2011 16:03 
 Ocena 3 na 5
perun (8610 punktów)

>Bardzo cenię sobie prawo, dzięki któremu mogę siedzieć na przystanku, nie będąc zmuszona do wdychania dymu. To miłe, że palacze zostali nieco ograniczeni w swym szkodzeniu ludziom, którzy temu konkretnemu nałogowi się nie poddali.
Też lubie kulturalnych ludzi liliac. To był tylko przykład na idiotyczne prawo. Prawo które zakazem miało nauczyć ludzi kultury. A tego powinno uczyć się w domu. Co z tego, że nie można palić na przystanku, jak nikt nie wie gdzie ów przystanek się kończy. Szkodliwośc dymu tytoniowego? Myślisz, że bardziej szkodliwy jest dym tytoniowy od tego z rur samochodów, które wdychasz siedząc na przystanku? Gdzieś czytałem (nie pamiętam już), że radni w NY debatują nad zakazem używania przez ludzi soli, bo to szkodliwe dla ludzi. Jak uchwalą takie debilne prawo tez nalezy się do niego stosować? Jakie jeszcze narzucą nam zakazy dla podobno naszego dobra?. Jeśli dym papierosowy jest szkodliwy dlaczego nie zdelegalizują papierosów? Wódki? Samochodów? Wszystko to jest szkodliwe dla ludzi.
03-12-2011 16:22 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Też lubie kulturalnych ludzi liliac. To był tylko przykład na idiotyczne prawo. Prawo które zakazem miało nauczyć ludzi kultury. A tego powinno uczyć się w domu.

To nie jest prawo, które ma uczyć kultury - to jest prawo, które ma ją egzekwować.

>Co z tego, że nie można palić na przystanku, jak nikt nie wie gdzie ów przystanek się kończy.

To stosunkowo łatwo uściślić i w niektórych miastach zakaz jest precyzyjny w tym względzie.

>Szkodliwośc dymu tytoniowego? Myślisz, że bardziej szkodliwy jest dym tytoniowy od tego z rur samochodów, które wdychasz siedząc na przystanku?

Nie jest w sumie niczyją sprawą dlaczego nie życzę sobie przebywać w zadymionej przestrzeni. Psuje mi to zarówno samopoczucie, jak i zdrowie (nie, nie chodzi mi tylko o kwestie ogólnej szkodliwości), i dobrze, że mam sobie prawo tego nie życzyć i to prawo egzekwować (jakkolwiek niestety nie zawsze skutecznie). Pal prywatnie - tam, gdzie twój papieros nie narusza niczyjej wolności. Zdaje się, że w którymś spośród sąsiednich wątków właśnie chwaliłeś zasadę, iż twoja wolność kończy się tam, gdzie narusza czyjąś.

W kwestii spalin - i owszem, też są szkodliwe, tym bardziej zatem nie widzę powodów, by dokładać sobie szkodliwości dymu, którego ktoś chce sobie zażyć dla rozrywki/przyjemności/whatever. Jako że to ten ktoś robi coś obiektywnie szkodliwego, ten ktoś właśnie powinien się oddalić.

>Gdzieś czytałem (nie pamiętam już), że radni w NY debatują nad zakazem używania przez ludzi soli, bo to szkodliwe dla ludzi. Jak uchwalą takie debilne prawo tez nalezy się do niego stosować?

Nie pochwalam tego akurat pomysłu. Twoje jedzenie soli/czegokolwiek mojej wolności nie narusza (póki w systemie publicznych ubezpieczeń zdrowotnych nie muszę dokładać się do twojego leczenia).

>Jakie jeszcze narzucą nam zakazy dla podobno naszego dobra?

Zakaz palenia na przystankach akurat jest zakazem uchwalonym dla dobra niepalących. Cieszę się z niego.

>Jeśli dym papierosowy jest szkodliwy dlaczego nie zdelegalizują papierosów? Wódki? Samochodów? Wszystko to jest szkodliwe dla ludzi.

Owszem - zasadniczo życie z definicji źle się kończy. Ale ja nie chcę być zmuszana do uczestniczenia w twoich prywatnych szkodliwych rozrywkach. I to jest właśnie różnica pomiędzy paleniem na przystanku i piciem piwa na przystanku.
03-12-2011 16:48 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>To nie jest prawo, które ma uczyć kultury - to jest prawo, które ma ją egzekwować.
Ja bez tego durnego prawa wiedziałem, że nie pali sie wśród niepalących.
To prawo nie jest egzekwowane. Postawisz policjanta na każdym przystanku?

>To stosunkowo łatwo uściślić i w niektórych miastach zakaz jest precyzyjny w tym względzie.
Pieknie, a masz metr przy sobie, żeby zmierzyć czy stoję od Ciebie 8 metrów czy 15 ? Jak to udowodnić? Następny zakaz bez sensu. Poza tym powiedz osiłkowi bez kultury coby nie palił na przystanku w nocy.

>Nie jest w sumie niczyją sprawą dlaczego nie życzę sobie przebywać w zadymionej przestrzeni.
Ja nie życzę sobie czasami przebywać w przestrzeni obok jakiegoś niedomytego pana lub pani, lub przeciwnie, tak wyfiołkowanego , że wysypki dostaje jako, że mam alergie na takie zapachy. Może ktoś stworzy zakazy pod nosy alergików? Czemu ich dyskryminowac i nie zajmować się dobrem alergików? Nie życzę sobie przebywania w przestrzeni w której biegają psy np; gdzie mogę swoje życzenie zgłosić?

>>Psuje mi to zarówno samopoczucie, jak i zdrowie (nie, nie chodzi mi tylko o kwestie ogólnej szkodliwości), i dobrze, że mam sobie prawo tego nie życzyć i to prawo egzekwować (jakkolwiek niestety nie zawsze skutecznie). Pal prywatnie - tam, gdzie twój papieros nie narusza niczyjej wolności. Zdaje się, że w którymś spośród sąsiednich wątków właśnie chwaliłeś zasadę, iż twoja wolność kończy się tam, gdzie narusza czyjąś.
Palę prywatnie bo jestem wychowany. Pisze tylko o idiotyzmie tworzenia takiego prawa i takich zakazów. Na powyższych przykładach może zakażemy innych rzeczy ?Przecież posługując się logiką tworzenia prawa wg '' bo ktoś sobie nie życzy''możemy zakazć wszystkiego. Można tworząc takie prawo kontrolowac każdy aspekt życia człowieka i to mi się nie podoba.

>W kwestii spalin - i owszem, też są szkodliwe, tym bardziej zatem nie widzę powodów, by dokładać sobie szkodliwości dymu, którego ktoś chce sobie zażyć dla rozrywki/przyjemności/whatever. Jako że to ten ktoś robi coś obiektywnie szkodliwego, ten ktoś właśnie powinien się oddalić.
Jak juz pisałem to kwestia wychownia. Niekulturalny typ jak palił tak będzie palił

>>Gdzieś czytałem (nie pamiętam już), że radni w NY debatują nad zakazem używania przez ludzi soli, bo to szkodliwe dla ludzi. Jak uchwalą takie debilne prawo tez nalezy się do niego stosować?
>Nie pochwalam tego akurat pomysłu. Twoje jedzenie soli/czegokolwiek mojej wolności nie narusza (póki w systemie publicznych ubezpieczeń zdrowotnych nie muszę dokładać się do twojego leczenia).
Palenie marihuany też nie narusza Twojej wolności, a akcyza z papierosów daje jeszcze zarobek państwu. Mimo to nie można jej palić. Dlaczego więc nie mozna?(i nie chodzi tylko o maryche, ale o wszystkie podobne zakazy nie mające wpływu na innych.)

>Zakaz palenia na przystankach akurat jest zakazem uchwalonym dla dobra niepalących. Cieszę się z niego.
Dla dobra nie solących można zakazć używania soli. Wtedy nikt nie będzie jej dosypywał do produktów i nie solący nie będzie się nieświadomie truł.

>>Jeśli dym papierosowy jest szkodliwy dlaczego nie zdelegalizują papierosów? Wódki? Samochodów? Wszystko to jest szkodliwe dla ludzi.
>Owszem - zasadniczo życie z definicji źle się kończy. Ale ja nie chcę być zmuszana do uczestniczenia w twoich prywatnych szkodliwych rozrywkach. I to jest właśnie różnica pomiędzy paleniem na przystanku i piciem piwa na przystanku.
A zmuszał Cie ktoś chodzić do restauracji dla palących? Picie piwa w miejscach publiczynych też zakazane
>
03-12-2011 17:01 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>To nie jest prawo, które ma uczyć kultury - to jest prawo, które ma ją egzekwować.
>Ja bez tego durnego prawa wiedziałem, że nie pali sie wśród niepalących.

Miej pretensje do tych, którzy nie wiedzieli. Poza tym dopiero co skarżyłeś się na durne prawo, które zabrania ci palić na przystankach - rozumiem, że wcześniej paliłeś tylko na pustych i dlatego teraz zakaz cię denerwuje?

>To prawo nie jest egzekwowane. Postawisz policjanta na każdym przystanku?

Już niejednokrotnie zdarzało mi się widzieć, jak je egzekwowano. Zdarzyło mi się też osobiście do tego doprowadzać. Widzę różnicę w skuteczności interwencji pomiędzy "przed" i "po".

>Pieknie a masz metr przy sobie, żeby zmirzyć czy stoję od Ciebie 8 metrów czy 15 ? Jka to udowodnić?

Pomiędzy trzema a piętnastoma metrami różnica jest dość łatwo zauważalna jednakowoż.

>Następny zakaz bez sensu. Poza tym powiedz osiłkowi bez kultury coby nie palił na przystanku w nocy.

Zdarzało mi się. Reakcje były różne, pozytywne też bywały. O dziwo.

>Zdaje się, że w którymś spośród sąsiednich wątków właśnie chwaliłeś zasadę, iż twoja wolność kończy się tam, gdzie narusza czyjąś.
>Palę prywatnie bo jestem wychowany. Pisze tylko o idiotyzmie tworzenia takiego prawa i takich zakazów. Na powyższych przykładach może zakażemy inncyh rzeczy ?Przecież posługując się logiką tworzenia prawa wg '' bo ktoś sobie nie życzy''możemy zakazć wszystkiego. Można tworząc takie prawo kontrolowac każdy aspekt życia człowieka i to mi się nie podoba.

A ja widzę znakomity przykład, jak w ustach obywatela, który przed zakazami broni się hasłem "bo chodzi o to, żeby jego wolności nie ograniczało nic poza wolnością innych", hasło to zamienia się szybko w negocjowanie istotności tej "wolności innych". Bardzo dobry przykład, dzięki

>Jak juz pisałem to kwestia wychownia. Niekulturalny typ jak palił tak będzie palił

Nie każdy. Nie w centrum miasta. Nie, jeśli zauważę na horyzoncie jakiegokolwiek strażnika miejskiego lub policjanta.

Najlepiej żadnych zakazów nie wprowadzajmy - obywatel kulturalny i tak wie, jak się zachować, niekulturalnego przecież nie wychowamy. A po co zakaz kradzieży? Kulturalni ludzie wiedzą, że kraść nie należy

>>Nie pochwalam tego akurat pomysłu. Twoje jedzenie soli/czegokolwiek mojej wolności nie narusza (póki w systemie publicznych ubezpieczeń zdrowotnych nie muszę dokładać się do twojego leczenia).
>Palenie marihuany też nie narusza Twojej wolności

Gdzie coś pisałam o marihuanie? Rozmywasz swoją argumentację, próbując mi przypisać wszelkie przychodzące ci do głowy fobie.

>a akcyza z papierosów daje jescze zarobek państwu

Już mówiłam - pal sobie prywatnie, dostarczając zarobek państwu.

>>Zakaz palenia na przystankach akurat jest zakazem uchwalonym dla dobra niepalących. Cieszę się z niego.
>Dla dobra nie solących można zakazć używania soli. Wtedy nikt nie będzie jej dosypywał do produktów i nie solący nie będzie się nieświadomie truł.

"Reductio ad absurdum" to średni argument - w niczym nie jest lepszy od tego powyżej z zakazem kradzieży.

>A zmuszał Cie ktoś chodzić do restauracji dla palących?

Są miejsca, gdzie trudno znaleźć restaurację dla niepalących. Teraz już takich nie ma.

>Picie piwa w miejscach publiczynych też zakazane

Wiem. Argumentację za tym akurat zakazem uważam za nieco naciąganą.
03-12-2011 17:41 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Miej pretensje do tych, którzy nie wiedzieli. Poza tym dopiero co skarżyłeś się na durne prawo, które zabrania ci palić na przystankach - rozumiem, że wcześniej paliłeś tylko na pustych i dlatego teraz zakaz cię denerwuje?
To był ino przykład. Taki wpadł mi do głowy, taki napisałem.

>Już niejednokrotnie zdarzało mi się widzieć, jak je egzekwowano. Zdarzyło mi się też osobiście do tego doprowadzać. Widzę różnicę w skuteczności interwencji pomiędzy "przed" i "po".
Pięknie, ciekawi mnie tylko jak długo jeszcze będzie egzekwowane.

>Pomiędzy trzema a piętnastoma metrami różnica jest dość łatwo zauważalna jednakowoż.
Nie na moje oko jednakowoż

>Zdarzało mi się. Reakcje były różne, pozytywne też bywały. O dziwo.
Ja myślę, że taki sam byłby efekt gdyby takiemu osobnikowi zwrócić uwagę wtedy gdy nie było tego zakazu. Tak myslę.Bo to kulturalny człek był.

>A ja widzę znakomity przykład, jak w ustach obywatela, który przed zakazami broni się hasłem "bo chodzi o to, żeby jego wolności nie ograniczało nic poza wolnością innych", hasło to zamienia się szybko w negocjowanie istotności tej "wolności innych". Bardzo dobry przykład, dzięki
Proszę.Tylko tego nauczono mnie w domu, że jak lubię słuchac głośno muzyki to trezba zwracać uwagę na uszy sąsiadódi deko można ściszyć muzę. Naprawdę urzednika do tego nie trezba było.

>Nie każdy. Nie w centrum miasta. Nie, jeśli zauważę na horyzoncie jakiegokolwiek strażnika miejskiego lub policjanta.
Noo ja czasami też przerzucam pas w samochodzie jak stoi patrol

>Najlepiej żadnych zakazów nie wprowadzajmy - obywatel kulturalny i tak wie, jak się zachować, niekulturalnego przecież nie wychowamy. A po co zakaz kradzieży? Kulturalni ludzie wiedzą, że kraść nie należy
Nietrafiony przykład. Nie można porównywac smrodu fajki do kradzieży. To trochę inny gabaryt.
Bradziej tu pasuje przytoczony przeze mnei przykład; zakazać śmierdzenia innymi zapachami bo nie lubię

>Gdzie coś pisałam o marihuanie? Rozmywasz swoją argumentację, próbując mi przypisać wszelkie przychodzące ci do głowy fobie.
Nigdzie nie pisałaś, pytałem tylko jak uzasadnić ten zakaz logicznie?

>>a akcyza z papierosów daje jescze zarobek państwu
>Już mówiłam - pal sobie prywatnie, dostarczając zarobek państwu.
Palę z przemytu, wspomagam sąsiadów z za wschodu

>"Reductio ad absurdum" to średni argument - w niczym nie jest lepszy od tego powyżej z zakazem kradzieży.
Czyli można zakazać ''śmierdzenia;; innaczej niz ja lubię?

>Są miejsca, gdzie trudno znaleźć restaurację dla niepalących. Teraz już takich nie ma.
Lepiej dykryminowac niepalących, czy palących? A może zdać się na właścicieli restauracji jednak co?

>>Picie piwa w miejscach publiczynych też zakazane
>Wiem. Argumentację za tym akurat zakazem uważam za nieco naciąganą.
Ja się czepiam takich naciaganych praw. I tylko takie olewam.
To tak samo jak zakaz sprzedaży na chodniku i karanie babinki 5 tys zlotych grzywny za handel marchewką. zA Stalina tak nie było.
03-12-2011 17:58 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>To był ino przykład. Taki wpadł mi do głowy, taki napisałem.

Taaak. Czasem strzela się przykładem do własnej bramki.

>Pięknie, ciekawi mnie tylko jak długo jeszcze będzie egzekwowane.

Będę się starać.

>Nie na moje oko jednakowoż

Współczuć? Polecić okulary? Wyśmiać? Bo przecież nie potraktować poważnie

>Ja myślę, że taki sam byłby efekt gdyby takiemu osobnikowi zwrócić uwagę wtedy gdy nie było tego zakazu. Tak myslę.Bo to kulturalny człek był.

A na niektórych - widać - mniej kulturalnych działa dopiero przypomnienie o zakazie. Statystyk nie znam, mogę się opierać tylko na własnym w tym względzie doświadczeniu.

>Proszę.Tylko tego nauczono mnie w domu, że jak lubię słuchac głośno muzyki to trezba zwracać uwagę na uszy sąsiadódi deko można ściszyć muzę. Naprawdę urzednika do tego nie trezba było.

A na niektórych działa w tym względzie dopiero wizyta patrolu. To też z doświadczenia.

>Noo ja czasami też przerzucam pas w samochodzie jak stoi patrol

Daruję sobie gratulacje.

>Nietrafiony przykład. Nie można porównywac smrodu fajki do kradzieży. To trochę inny gabaryt.

Ale też interwencja w moją prywatność.

>Bradziej tu pasuje przytoczony przeze mnei przykład; zakazać śmierdzenia innymi zapachami bo nie lubię

W komunikacji publicznej takowy obowiązuje. Tylko trudno ustalić jakąś jednoznaczną skalę intensywności smrodu, podczas gdy zapalenie papierosa to czynność jednoznaczna. A i papierosy to nie tylko smród - zdajesz się o tym zapominać. Albo udawać, że zapominasz.

>Nigdzie nie pisałaś, pytałem tylko jak uzasadnić ten zakaz logicznie?

Trudno.

>Palę z przemytu, wspomagam sąsiadów z za wschodu

To też w moich oczach nie jest uwaga zasługująca na gratulacje. Ale - oczywiście - mój niesmak, moja sprawa.

>Czyli można zakazać ''śmierdzenia;; innaczej niz ja lubię

Widzisz, jeśli udowodnisz obiektywną szkodliwość rzeczonej substancji zapachowej, będziesz miał dobry punkt wyjścia.

>Lepiej dykryminowac niepalących, czy palących?

Palących, oczywiście. W końcu to oni wydzielają substancje obiektywnie szkodliwe.

>Ja się czepiam takich naciaganych praw. I tylko takie olewam.

Olewasz. Olewasz te, które ty uważasz za naciągane. Każdy może niech sobie takie wybierze. Będzie super.

>To tak samo jak zakaz sprzedaży na chodniku i karanie babinki 5 tys zlotych grzywny za handel marchewką.

Za kryterium przyzwolenia na nielegalny handel przyjmiemy współczucie? Wiek? Rozumiem wątpliwości, ale sam pisałeś, że prawo ma być jasne, więc przydałyby się tu jasne kryteria.
03-12-2011 18:23 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Taaak. Czasem strzela się przykładem do własnej bramki.
Czasami. Tylko ja mieszkam na zadupiu, gdzie takie zakazy na nikim nie robią wrażenia. Sądzę nawet że niewielu już pamieta o tym wielce reklamowanym zakazie, bo widok palącego na przystanku w Zwoleniu to nic nadzwyczajnego. Tutak nawet w pubie się pali. Wieczorem, przynajmniej bo w dzień nie bywam.

>>Pięknie, ciekawi mnie tylko jak długo jeszcze będzie egzekwowane.
>Będę się starać.
No to ok. Jka pisałem ..kto nie walczy o swój świat...

>Współczuć? Polecić okulary? Wyśmiać? Bo przecież nie potraktować poważnie
POważnie pytam jak udowodnić w sądzię, że stałem 13 metrów od przystanku a nie 15 ?Potrafisz?

>A na niektórych - widać - mniej kulturalnych działa dopiero przypomnienie o zakazie. Statystyk nie znam, mogę się opierać tylko na własnym w tym względzie doświadczeniu.
Może, może wszytsko zależy od tego w jaki sposób zwróci sięm komuś uwagę.

>A na niektórych działa w tym względzie dopiero wizyta patrolu. To też z doświadczenia.
Noo pisałem, że na mnie też działa widok patrolu, póki go nie minę. Po co tracić dwie stówy.

>Daruję sobie gratulacje.
Gratulacje należą się temu ''idiocie'' który przeżył wypadek bo nie zapiał pasów. Pisałem do sceptymuch o tym
Pasy ratują zycie w 50% wypadków prawda? A co z drugą połówką?

>Ale też interwencja w moją prywatność.
Noo jak perfumy pachnącej na milę fiołkami.

>W komunikacji publicznej takowy obowiązuje. Tylko trudno ustalić jakąś jednoznaczną skalę intensywności smrodu, podczas gdy zapalenie papierosa to czynność jednoznaczna. A i papierosy to nie tylko smród - zdajesz się o tym zapominać. Albo udawać, że zapominasz.
Na tym świecie nawet masło jest szkodliwe. Przywykłem do tego, że z tą szkodliwością różnie bywa. Jednemu szkodzi papieros innemu perfumy. Jeśli jest alergikiem, których praw jakoś nie chcesz bronić

>Trudno.
Debilnych zakazów łatwo nie można uzasadnić i dlatego są debilne.

>>Palę z przemytu, wspomagam sąsiadów z za wschodu
>To też w moich oczach nie jest uwaga zasługująca na gratulacje. Ale - oczywiście - mój niesmak, moja sprawa.
Nie wymagam gratulacji. Po prostu nie widzę powodów wspierać państwa, które stosuje wobec mnie represje. Je3dnocześnie nie wstydząc się wyciagac łapy po akcyze z fajek.

>>Czyli można zakazać ''śmierdzenia;; innaczej niz ja lubię
>Widzisz, jeśli udowodnisz obiektywną szkodliwość rzeczonej substancji zapachowej, będziesz miał dobry punkt wyjścia.
Poważnie alergik tego nie udowodni?

>>Lepiej dykryminowac niepalących, czy palących?
>Palących, oczywiście. W końcu to oni wydzielają substancje obiektywnie szkodliwe.
Podobno CO2 też jest szkodliwe nie? Zakazać CO2 umrą tylko roślinki

>>Ja się czepiam takich naciaganych praw. I tylko takie olewam.
>Olewasz. Olewasz te, które uważasz za naciągane. Każdy może niech sobie takie wybierze. Będzie super.
Będzie super jak urzędnik nie będzie wcianł się ze swoimi przepisami w moje zycie nazbyt natarczywie.

>>To tak samo jak zakaz sprzedaży na chodniku i karanie babinki 5 tys zlotych grzywny za handel marchewką.
>Za kryterium przyzwolenia na nielegalny handel przyjmiemy współczucie? Wiek? Rozumiem wątpliwości, ale sam pisałeś, że prawo ma być jasne, więc przydałyby się tu jasne kryteria.
Kogo krzywdzi sprzedawca na ulicy? Vat chcą też od tej marchewki? Niech zwolnią ze 300 tys urzędasów i kase będą mieć. W końcu gdzie ta babcia ma pracować do 67 roku zycia? Z\ głodu ma umrzeć?A może powinna żebrać? To chyba dobrze że zarabia nie?. żebranie też zakazane ..pewnie powinna umrzeć bo wg urzędników niszczy krajobraz miasta.
03-12-2011 18:40 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Współczuć? Polecić okulary? Wyśmiać? Bo przecież nie potraktować poważnie
>POważnie pytam jak udowodnić w sądzię, że stałem 13 metrów od przystanku a nie 15 ?Potrafisz?

Nie sądzę, by ktoś zbyt intensywnie egzekwował różnicę odległości pomiędzy 13 a 15m. Ja pisałam o 3, ty odpowiedziałeś, że 3 a 15 to niezauważalna różnica. Pewną pomocą mogłyby być odpowiednie znaki poziome przy przystankach - ponoć mają taki system w Szczecinie, aczkolwiek nie weryfikowałam tego osobiście.

>Pasy ratują zycie w 50% wypadków prawda? A co z drugą połówką?

A w przypadku pozostałej połówki nie ratują. I? I co to ma wspólnego z poruszoną przez ciebie w tym wątku kwestią palenia?

>>Ale też interwencja w moją prywatność.
>Noo jak perfumy pachnącej na milę fiołkami.

Rozmawiasz z lekarzem. Nie, nie tak samo. Marny przykład.

>Przywykłem do tego, że z tą szkodliwością różnie bywa. Jednemu szkodzi papieros innemu perfumy.

Ale wiesz, że porównując papierosy z perfumami, zaczynasz pisać po prostu głupoty?

>Debilnych zakazów łatwo nie można uzasadnić i dlatego są debilne.

Naprawdę nie znasz jakichś bardziej kulturalnych określeń? Bo to już zaczyna poziomem gimnazjalnym zalatywać. Wybacz.

>Nie wymagam gratulacji. Po prostu nie widzę powodów wspierać państwa, które stosuje wobec mnie represje.

I dlatego chwalę się popieraniem działań niezgodnych z prawem. Super. Kwestię przemytu dorzucamy do "debilnych praw", które można (a nawet należy) łamać.

>>Widzisz, jeśli udowodnisz obiektywną szkodliwość rzeczonej substancji zapachowej, będziesz miał dobry punkt wyjścia.
>Poważnie alergik tego nie udowodni?

Alergik udowodni szkodliwość jednostkową. To trochę inaczej jednak niż w przypadku papierosów.

>Podobno CO2 też jest szkodliwe nie? Zakazać CO2 umrą tylko roślinki

Wiesz, ja nie mam ochoty konwersować z "argumentacją" w oczywisty sposób bzdurną, bo to strata czasu i dziecinada. Jeśli chcesz sobie tylko trochę pożartować, daruję sobie dalszą konwersację, więc daj znać.

>>>Ja się czepiam takich naciaganych praw. I tylko takie olewam.
>>Olewasz. Olewasz te, które uważasz za naciągane. Każdy może niech sobie takie wybierze. Będzie super.
>Będzie super jak urzędnik nie będzie wcianł się ze swoimi przepisami w moje zycie nazbyt natarczywie.

Bzdura. Taki tok rozumowania to de facto postulat pełnej dowolności prawa.

>Vat chcą też od tej marchewki?

Zapewne.

>Niech zwolnią ze 300 tys urzędasów i kase będą mieć.

To był argument? Merytoryczny? Czy odpowiedź na moje pytanie o proponowane kryteria?

>W końcu gdzie ta babcia ma pracować do 67 roku zycia?

Nie wiem. To nie jest moja sprawa. Każdy sam sobie pracy szuka, o ile mi wiadomo.

>Z głodu ma umrzeć?

Och, ten argument to może wyciągnąć każdy, kto pracy nie ma. Niech wszyscy "na lewo" sobie dorabiają. Po co mają sobie głowę jakimiś podatkami zawracać?

Wracam do pytania o jasne, jednoznaczn kryteria legalności handlu, dodając przy okazji pytanie o kwestię podatków z tego handlu płynących.
03-12-2011 19:05 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Ale wiesz, że porównując papierosy z perfumami, zaczynasz pisać po prostu głupoty?
Wiem, ale pisałem o zakazie użyswania samochodów wydalających jeszcze więc (lub nie mniej) szkodliwych substancji i jakoś nie zrobiło to wrażenia. Dalej samochody jeżdzą trując ludzi i iluś tych ludzi z tego powodu umiera.

>>Debilnych zakazów łatwo nie można uzasadnić i dlatego są debilne.
>Naprawdę nie znasz jakichś bardziej kulturalnych określeń? Bo to już zaczyna poziomem gimnazjalnym zalatywać. Wybacz.
Wybacz. Mam taki nieładny zwyczaj nazywania rzeczy po imieniu. Zapewniam Cię, że w gimnazjum mogliby to określić bardziej dosadnie.

>I dlatego chwalę się popieraniem działań niezgodnych z prawem. Super. Kwestię przemytu dorzucamy do "debilnych praw", które można (a nawet należy) łamać.
Jak ktoś przesadza z chciwością to nawet trzeba, żeby żyć.

>Alergik udowodni szkodliwość jednostkową. To trochę inaczej jednak niż w przypadku papierosów.
Trochę. A udowodniono, że papierosy szkodzą WSZYSTKIM?

>Bzdura. Taki tok rozumowania to de facto postulat pełnej dowolności prawa.
O co mi chodzi napisałem w poście p.Grabowskiej. Nie będę ponownie pytał gdzie jest kres kontroli państwa nad obywatelem.

>>Vat chcą też od tej marchewki?
>Zapewne.
Rząd chce naszego dobra. Dlatego swoje dobro chowam przed rządem

>>Niech zwolnią ze 300 tys urzędasów i kase będą mieć.
>To był argument? Merytoryczny? Czy odpowiedź na moje pytanie o proponowane kryteria?
Nie widzę powodu płacić na armie urzędników którzy do niczego nie sa potrzebni.

>>W końcu gdzie ta babcia ma pracować do 67 roku zycia?
>Nie wiem. To nie jest moja sprawa. Każdy sam sobie pracy szuka, o ile mi wiadomo.
Wiadomo. Jak nie znajdzie to marchewką nie może handlowac bo zakaz.Niech babcia umiera toż emerytura życia jej nie przedłuży.

>>Z głodu ma umrzeć?
>Och, ten argument to może wyciągnąć każdy, kto pracy nie ma. Niech wszyscy "na lewo" sobie dorabiają. Po co mają sobie głowę jakimiś podatkami zawracać?
Podatki podadkami. Tyle, że te podadki to już jakieś ponad 70 procent naszych zarobów. W Rzymie niewolnik mógł zatrzymac sobie 10 %.
Mnie nie dziwi, że szara strefa w tym kraju ma ponad 40% PKB.

>Wracam do pytania o jasne, jednoznaczn kryteria legalności handlu, dodając przy okazji pytanie o kwestię podatków z tego handlu płynących.
Latwiej skasowac babinke za marchewke niz zabrać przywileje biskupom, nie?
Dlatego tego państwa nie uwazam za godne szacunku.Łatwiej wyrwać z babcinej emerytury 5000zeta niż poskubac trochę banki. W końcu kogo obchodzi biedny. Niech buli wg prawa 70 parę procent podatków, a biskup z bankierem mają przywileje. Reale, Biedronki i inne sieci zwolnienia z podatków. Wyłąpie się pare handlarzy zieleniną trochę kasy wpadnie i sttystki walki z PG się poprawią.
Pozdrawiam liliac. Możesz się obrażać, ale dla mnie to jest debilne postępowanie.
03-12-2011 19:28 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>pisałem o zakazie użyswania samochodów wydalających jeszcze więc (lub nie mniej) szkodliwych substancji i jakoś nie zrobiło to wrażenia.

Oszacuj koszta społeczne zakazu użytkowania samochodów, to pogadamy dalej.

>Wybacz. Mam taki nieładny zwyczaj nazywania rzeczy po imieniu. Zapewniam Cię, że w gimnazjum mogliby to określić bardziej dosadnie.

W gimnazjum - tak. Na tym portalu staramy się zazwyczaj pisać nieco bardziej "na poziomie". Słowo "debilny" ma sens od czasu do czasu, ale w co drugim zdaniu?

>>Alergik udowodni szkodliwość jednostkową. To trochę inaczej jednak niż w przypadku papierosów.
>Trochę. A udowodniono, że papierosy szkodzą WSZYSTKIM?

Wracamy do podstawówki? Przecież sam widzisz, że to trochę żenujące.

>>Bzdura. Taki tok rozumowania to de facto postulat pełnej dowolności prawa.
> O co mi chodzi napisałem w poście p.Grabowskiej. Nie będę ponownie pytał gdzie jest kres kontroli państwa nad obywatelem.

No tak. Grabowskiej pisałeś. OK, darujmy sobie tę konwersację, bo sensu w niej nie ma nijakiego.
Państwo ma przyzwalać na wolność do granicy wolności innego obywatela, ale to ty będziesz ustalał, gdzie ta wolność innego się kończy.

>Rząd chce naszego dobra. Dlatego swoje dobro chowam przed rządem

Niektórzy nazywają to kradzieżą.

>Nie widzę powodu płacić na armie urzędników którzy do niczego nie sa potrzebni.

Twoje postulaty polityczne - nawet jeśli słuszne - nie usprawiedliwiają kradzieży w postaci oszustw podatkowych.

>Wiadomo. Jak nie znajdzie to marchewką nie może handlowac bo zakaz.

Oczywiście, że wolno. Legalnie. Właśnie o zaproponowanie jasnej, jednolitej wykładni prawnej tej legalności, której jednocześnie nie uznawałbyś za krzywdzącą, cię prosiłam.

>Niech babcia umiera toż emerytura życia jej nie przedłuży.

Demagogia. Próba gry na emocjach?

>Mnie nie dziwi, że szara strefa w tym kraju ma ponad 40% PKB.

Cholera, a w Norwegii - zdaje się - podatki wyższe, a szara strefa jakby mniejsza...

>>Wracam do pytania o jasne, jednoznaczn kryteria legalności handlu, dodając przy okazji pytanie o kwestię podatków z tego handlu płynących.
>Latwiej skasowac babinke za marchewke niz zabrać przywileje biskupom, nie?

To znów nie ma nic do rzeczy. Nie potrafisz podać takich kryteriów, to napisz po prostu - nie wiem, nie mam pomysłu.

>Łatwiej wyrwać z babcinej emerytury 5000zeta niż poskubac trochę banki.

Bogate te babcie Ja nie mam tyle pensji

>Niech buli wg prawa 70 parę procent podatków, a biskup z bankierem mają przywileje.

Dobra - rozumiem. Koniec dyskusji, ponarzekamy sobie trochę. Ech...
Czy po likwidacji ulg dla biskupa i "Biedronki" ustalenie jasnych i "niekrzywdzących" kryteriów legalności handlu nie będzie już ważne i potrzebne? Po likwidacji ulg dla banków i "Tesco" wszystkim nam będzie już dobrze, babcie będą miały wysokie emerytury, a marchewka będzie zawsze legalna?

>Pozdrawiam liliac. Możesz się obrażać, ale dla mnie to jest debilne postępowanie.

Ja tam się nie obrażam, ale to nie była jakoś szczególnie wartościowa konwersacja.
Rzeczywiście, może darujmy sobie kontynuację.
Pozdrawiam niezależnie od powyższej opinii
03-12-2011 19:58 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Rzeczywiście, może darujmy sobie kontynuację.
Też myślę, że to dobre wyjście. Ja uważam, że respektowanie państwowych zakazów i nakazów ma pewnien próg, którego nie można przekroczyć. A jak państwo zaczyna zakazywać mi rzeczy, które dotycza tylko mnie, to jest to powód do zastanowienia się o co temu ''państwu'' chodzi.
Jeśli państwo zaczyna przeginać z ingerencją w moje wolności tzreba głośno o tym mówić. W końcu jakby nie było Hitlera też wybrano w demokratycznym systemie, i on tez wprowadził ustawę zakazującą palenia w 38r. chyba. Innymi podobnymi ingerencjami w wolności obywateli też się zajmował. Wiem wiem ad Hitlerum ok. Tylko analogie same się nasuwają. Respektowanie każdego prawa może doprowadzić do gorszych skutów czasami niż jego omijanie. I tylko o to mi chodzi, że zaczynają przeginac z tymi zakazami tak w PL jak i w całej Unii.
To tyle na ten temat. Pozdrawiam
03-12-2011 21:02 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Sam też do niedawna paliłem papierosy, starając się nie robić tego na przystankach. Oczywiste jest, że dym papierosowy szkodzi każdemu. Jeśli ktoś szkodzi sobie sam - jego sprawa, jeśli szkodzi innym - już nie tylko jego sprawa - dlatego jest zakaz. Osobiście uważam, iż okropny jest zakaz piętnujący palącym podróżnych - na dworcach i we wlokących się pociągach powinny istnieć dobrze klimatyzowane palarnie, większość przestrzeni powinna być z zakazem palenia. Poza tym polecam e-papierosy - to jest nowoczesne rozwiązanie, nie ma dymu, substancji smolistych, nie ma biernego palenia. Smakują po jakimś czasie znacznie lepiej niż dymowe papierosy, dla zdrowia samego palącego są dużo mniej groźne, wychodzą taniej po jakimś czasie.

Jeśli chodzi o samochody, to uważam, iż w Polsce ani rząd, ani ogół społeczeństwa nie wspierają transportu publicznego, który jest mniej szkodliwy i w tym, transportu kolejowego (tramwajowego), który jest mniej szkodliwy od autobusowego. Moim zdaniem zarząd PKP powinien się zmienić, koleje powinny być wspierane, zaś transport samochodowy obarczany podatkami na powodowane przez niego szkody. Powinno się inwestować w szybkie koleje (typu TGV), zaś w miastach tramwaje powinny mieć automatycznie pierwszeństwo, i powinno być ich więcej (tak, aby nigdy nie robił się tłok, bo co to za przyjemność bawić się w sardynkę?).
perun (8610 punktów)
> Poza tym polecam e-papierosy - to jest nowoczesne rozwiązanie, nie ma dymu, substancji smolistych, nie ma biernego palenia. Smakują po jakimś czasie znacznie lepiej niż dymowe papierosy, dla zdrowia samego palącego są dużo mniej groźne, wychodzą taniej po jakimś czasie.
>
Te papierosy to mniej więcej tak jak bezalkoholowe piwo
Tylko mi w tym co pisałem nie chodziło o sam zakaz palenia. Choć sam zakaz jest idiotyczny przynajmniej w stosunku do restauracj, pubów itd.
Ja miałem na myśli wszystkie takie (nie napisze teraz debilne coby liliac nie marudziła )
idiotyczne zakazy ingerujące w wolnośc wyboru człowieka. Najlepszym przykładem takich zakazów nie dotyczących innych tylko mnie sa te pasy samochodowe.
Takich nakazów i zakazów jest cała masa. I tworzy się ich osttanio coraz więcej.
03-12-2011 22:19 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Te papierosy mają nikotynę. Można kupić różne rodzaje płynu do nich. Ten najmocniejszy zawiera więcej nikotyny na jedno wciągnięcie niż papieros. Sama para do wdychania smakuje jak dym, choć nie zawiera substancji smolistych i nie wciagnięta szybko znika.

Zakazy powinny dotyczyć robienia krzywdy innym. Ktoś, kto pali na przystanku, krzywdzi innych, czyniąc ich biernymi palaczami. Oczywiście, wcześniej zdarzali się ludzie kulturalni, tak jak i teraz zdarzają się osoby nie przejmujące się zakazem. Jednakże fakt, iż można zapłacić mandat ogranicza ilość osób skazanych na przystankach na bierne palenie. Są też osoby dla których sam oficjalny zakaz jest zachętą do nierobienia czegoś. Wolność kosztem zdrowia innych to bardzo parszywa sprawa...
03-12-2011 20:59 
 Ocena 2 na 2
dorias (722 punktów)

>>Rząd chce naszego dobra. Dlatego swoje dobro chowam przed rządem
>Niektórzy nazywają to kradzieżą.

Tak rząd na pewno nazwie to kradzieżą, sam wiem coś o tym.
Dziadek zakopał przed Niemcami zestaw XVIII porcelany, którą z dziada pradziada była w rodzinie. Powiedział nam o tym przed śmiercią wykopaliśmy i zaczęła się rejestracja tego. Pewien życzliwy sąsiad szepnął miłe słówko a że bzdurne prawo mówi, że wszystko, co w ziemi należy do państwa to zabrano porcelanie. W sądzie wygraliśmy odzyskać tą porcelanę, ale dziwnie znikła gdzieś i rekompensata aż mieliśmy 20% wartości.
Przepraszam, ale w tym kraju to pojecie kradzieży jest strasznie rozbieżne w zależności od punktu odniesienia.

Więc co w tym państwie jest kradzieżą?
03-12-2011 21:20 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>>Rząd chce naszego dobra. Dlatego swoje dobro chowam przed rządem
>>Niektórzy nazywają to kradzieżą.
>Tak rząd na pewno nazwie to kradzieżą

Nie tylko rząd. Ja też nazwę oszustwo podatkowe kradzieżą po prostu, a oszusta - złodziejem.
03-12-2011 21:30 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Nie tylko rząd. Ja też nazwę oszustwo podatkowe kradzieżą po prostu, a oszusta - złodziejem.
>
To innaczej w takim razie. Jak nazwiesz człowieka, który na żądanie bandyty oddania mu 80% swoich dochodów z utargu, chowa z tych 80% 40% ? Bandzior dostaje te 40%, ale człowiek ciężko pracujący ocalił przez to oszustwo 40% swojje cięzko zarobionej kasy? To też złodziej?
03-12-2011 21:35 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
Koniecznie musisz zaskarżyć tego paskudnego bandziora.
Perunie, jeśli poważnie i z pełnym przekonaniem nazywasz ściąganie przez obecne państwo (och, przepraszam - przez bandytę, przecież nie o państwie rozmawiamy) podatków rabunkiem, to nie bardzo mamy o czym gadać. Można dyskutować o sensowności podziału tych podatków, można - o niedociągnięciach obecnego systemu podatkowego, ale z taką retoryką nie ma sensu konwersować, bo przekracza ona IMHO pewien poziom żenady.
EOT
03-12-2011 21:54 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)
>Koniecznie musisz zaskarżyć tego paskudnego bandziora.
>Perunie, jeśli poważnie i z pełnym przekonaniem nazywasz ściąganie przez obecne państwo
Poważnie i z przekonaniem tak nazywam każdego, kto w takim procencie zabiera mi kasę. Wiem, że się nie dogadamy.
A z tym zaskarżeniem .. mam zaskarżyć bandyte do sądu, którego zwierzchnikiem jest ów bandyta?
To nie czasy Fryderyka, że sądy były niezależne od państwa i młynarz któremu król zabrał jego własność mógł pozwać go do sądu w Berlinie. Co ów młynarz zrobił. Tu jak wiadomo z ZUSem nikt jeszcze nie wygrał.Bo bandyta zmienia sobie prawo jak mu pasuje, wstecz do przodu, bez powiadomienia itd. Kiedyś była zasada ''prawo nie działa wstecz'' ustawy nie działają wstecz. A teraz? Państwo prawa eeeehhh
Dobra koniec temata.
04-12-2011 00:18 
 0 na 2
dorias (722 punktów)
Poważnie tak mówiąc to obecnie to nie da się do czegoś innego przyrównać systemu który działa w Państwie Polskim. niestety taka jest obecnie sytuacja w Polsce kto nie umie oszukać niczego się nie dorobi a nawet będzie miał ciężej niż osoba pracująca na etacie swoje 8 godzin.

:P
04-12-2011 12:08 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wiesz, że pracując korzystasz z mnóstwa rzeczy wspólnych, takich jak drogi, policja, której zawdzięczasz, iż na tych ulicach jest bezpiecznie, takich jak opracowany język, który spokojnie rozumiesz, dzięki czemu możesz nabyć gazetę, posługując się pieniądzem, który też ktoś musiał stworzyć i pomóc ustalić wartość tego pieniądza w odniesieniu do tego co robisz i do gazety. Płacisz za działania polityków, które są potrzebne, za urzędy, które są potrzebne. Na przykład, nie chciałbyś, aby w aptece sprzedawano co bądź? Państwo, nie zawsze w pełni skutecznie, koordynuje wszystko tak, abyć mógł mieć pewność, że po zakupionej przez siebie pastylce nie umrzesz. Ktoś też musi ustalić, czy ktoś może lekarzem. Muszą istnieć sądy, które sprawiają, iż oszust udający lekarza, czy bandyta na ulicy mają się czego obawiać. Wszyscy niemal zgodzili się już ze 150 lat temu, iż powinna istnieć powszechna edukacja. Czy jesteś jej przeciwnikiem? A trochę to kosztuje... Etc, etc. Podatki są po części marnowane, ale aby działo się inaczej, należy brać aktywny udział w wyborach, zaś jeśli nie ma się kogo wybrać, startować samemu, albo namówić znajomego/sąsiada w którego się wierzy.
perun (8610 punktów)
>Wiesz, że pracując korzystasz z mnóstwa rzeczy wspólnych, takich jak drogi, policja, której zawdzięczasz, iż na tych ulicach jest bezpiecznie,
Na drogach też jest bezpiecznie dzięki policji?
Podobno miało być bezpiecznie dzięki fotoradarom. Raczej nie jest. Bezpieczniej może być tylko dzięki lepszym drogom.
>>takich jak opracowany język, który spokojnie rozumiesz, dzięki czemu możesz nabyć gazetę, posługując się pieniądzem, który też ktoś musiał stworzyć i pomóc ustalić wartość tego pieniądza w odniesieniu do tego co robisz i do gazety.
No tak.
>>Płacisz za działania polityków, które są potrzebne, za urzędy, które są potrzebne.
Tutaj już mam wątpliwości czy wszyscy politycy są potrzebni i aż tylu, oraz czy wszystkie urzędy są potrzebne i aż tyle tych urzędów.

>>Na przykład, nie chciałbyś, aby w aptece sprzedawano co bądź? Państwo, nie zawsze w pełni skutecznie, koordynuje wszystko tak, abyć mógł mieć pewność, że po zakupionej przez siebie pastylce nie umrzesz.\
Takiej pewności 100% nigdy nie ma.

>>Ktoś też musi ustalić, czy ktoś może lekarzem. Muszą istnieć sądy, które sprawiają, iż oszust udający lekarza, czy bandyta na ulicy mają się czego obawiać.

Muszą, choć wg mnie PL sądy to farsa obecnie.

>>Wszyscy niemal zgodzili się już ze 150 lat temu, iż powinna istnieć powszechna edukacja. Czy jesteś jej przeciwnikiem?
Pytanie, czy musi być państwowa.

>>A trochę to kosztuje... Etc, etc. Podatki są po części marnowane, ale aby działo się inaczej, należy brać aktywny udział w wyborach, zaś jeśli nie ma się kogo wybrać, startować samemu, albo namówić znajomego/sąsiada w którego się wierzy.
Nie jestem przeciwko podatkom. Nigdzie tak nie pisałem.
Głosowanie na jedną lub drugą partię niczego nie zmienia. Jakoś nie widzę ideowych różnic miedzy PO, a PiS np. Sikorski też ich nie widział
04-12-2011 12:32 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Chodzi o gradację. Drogi z policją, nawet nie najlepszą, są BEZPIECZNIEJSZE, niż drogi bez policji. Zapewniam cię, widziałem drogi BEZ POLICJI. Podatki są potrzebne i nie są żadną kradzieżą, bo każdy człowiek korzysta ze swojego państwa (drogi, prawo, policja, politycy, wojsko, urzędnicy od dopuszczania leków do sprzedaży, kontrole BHP etc). Podatek jest opłatą za to wszystko. Można się zastanawiać, czy mógłby być mniejszy, czy większy, czy mógłby być wydawany lepiej. Na pewno nie jest idealnie, ale wbrew pozorom, ustalanie podatków wcale nie jest proste. Wielu osobom wydaje się, że zrobiłyby to lepiej, ale często jest to jedynie dość luźne przekonanie o własnej mądrości.

Edukacja powinna być bezpłatna, bo byłby to powrót do skrajnego barbarzyństwa, gdybyśmy my, jako społeczeństwo, widzieli tylko portfele rodziców dzieci, nie zaś ich zdolności. Nie jest to tylko postulat etyczno - humanitarny, lecz również ekonomiczny - lepsze wyłapywanie zdolnych ludzi wpływa korzystnie na naszą przyszłość jako Polaków.

Jeśli chodzi o państwowość szkół, jestem za, bowiem nie uważam, iż wsadzenie sobie grubego portfela w portki czyni człowieka mądrym i odpowiedzialnym. Natychmiast powstałyby szkoły parareligijne, uczące kreacjonizmu. Albo szkoły obsługujące daną koroprację, nie uczące zaś rzeczywiście całościowej wiedzy. Nie dające też wyboru uczniom - albo ktoś jest mistrzem wiedzy o korporacji, albo ma jedynki. Niedopuszczalne. W Stanach tak się dzieje i średni poziom wykształcenia Amerykanów jest hm...
perun (8610 punktów)
>Podatki są potrzebne i nie są żadną kradzieżą
Proponuję w takim razie, aby państwo zabierało nam nie 70 parę % podatków tylko 100%, a póżniej te nasze podatki redystrybuowało między społeczeństwo wg swojego uznania. W końcu państwo lepiej wie na co mi są potrzebne pieniądze. Czy mi się wydaje czy mieliśmy 20 lat temu wyjść komunizmu?

PS Edukacja nie jest bezpłatna Jacku. Służba zdrowia też nie jest. Nic nie jest bezpłatne. każdy z nas na to płaci ciężkie pieniądze.
05-12-2011 10:33 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Edukacja jest na szczęście bezpłatna, choć nie działa to idealnie. Ale jeśli jakiś młody człowiek jest zdolny, pójdzie do szkoły podst., gimnazjum, liceum i na studia nie płacąc. Dawniej musiałby zostać przy nędzy rodziców, bo nie miałby na szkoły. Studiuje się często poza własnym miastem, dlatego to jest wyzwaniem dla kogoś biednego, ale są stypendia socjalne, do których dodać można naukowe, jak ktoś się stara. Są akademiki, które bywają raczej tańsze od stancji. W innym razie ktoś biedny musiałby płacić za lokal, ale największą kwotę dawałby na studia. Nie miałby szans wykorzystać swoich zdolności, zwłaszcza jeśli nie są to zdolności biznesmena, ale naukowca, artysty, badacza rzeczy nie zjawiających się w banku, czy w supermarkecie.

Nie wiem, skąd masz 70% podatku? Wszyscy tyle w Polsce płacą? Nic o tym nie słyszałem... Oczywiście opłaty na system emerytalny i na darmową służbę zdrowia to nie są podatki, więc dyskutując o podatkach nie doliczaj ich do reszty. To są odrębne tematy - czy zgadzasz się na widok konających na ulicy ludzi, bo nie mają na służbę zdrowia, albo na masy starców - nędzarzy (100 krotnie większe niż teraz) bo nie każdy człowiek jest rozsądny i będzie oszczędzał sam z siebie na swoją starość.... Czy chciałbyś, aby dla biednych dzieci biednych rodziców proste choroby, z braku pieniędzy, okazywały się śmiertelne...??
perun (8610 punktów)
>Edukacja jest na szczęście bezpłatna, choć nie działa to idealnie.
Nie jest bezpłatna. Ja Ty inni na nią płacimy. To nie państwo bierze z mennicy kase, tylko my wszyscy płacimy na nią z podatków.Więc niby jak może być ''bezpłatna''?
Nadal pokutuje komunistyczna mysl, że jak coś jest od państwa to jest to za darmo..

>>Ale jeśli jakiś młody człowiek jest zdolny, pójdzie do szkoły podst., gimnazjum, liceum i na studia nie płacąc.
Bo ja muszę płacić za niego. z MOICH podatków.

>>Dawniej musiałby zostać przy nędzy rodziców, bo nie miałby na szkoły. Studiuje się często poza własnym miastem, dlatego to jest wyzwaniem dla kogoś biednego, ale są stypendia socjalne, do których dodać można naukowe, jak ktoś się stara.
Socjal jest z moich podatków. Pańśtwo zabiera mnie, żeby dać innemu.

>>Są akademiki, które bywają raczej tańsze od stancji.
Moja siostrzenica do bogatych nie należy a musi wynajmować stancje, bo nie miała układów coby akademik se załatwić.

>>W innym razie ktoś biedny musiałby płacić za lokal, ale największą kwotę dawałby na studia. Nie miałby szans wykorzystać swoich zdolności, zwłaszcza jeśli nie są to zdolności biznesmena, ale naukowca, artysty, badacza rzeczy nie zjawiających się w banku, czy w supermarkecie.
Dlatego, że studia są ''bezpłatne'' mamy dzisiaj tysiące magistrów z byle czego, którzy poza papierkiem mgr, nie mają niczego.

>Nie wiem, skąd masz 70% podatku? Wszyscy tyle w Polsce płacą? Nic o tym nie słyszałem...
Zusy, Krusy, dochodowe, akcyzy, vaty, od nieruchomości itd itp. Nie ja to wyliczałem.

>>Oczywiście opłaty na system emerytalny i na darmową służbę zdrowia to nie są podatki, więc dyskutując o podatkach nie doliczaj ich do reszty.
Jeszcze raz. Służba zdrowia nie jest darmowa. System emerytalny jest do niczego. Gdyby nie było przymusu państwowych ubezpieczeń taniej wyszłoby ubezpieczyć sie w prytwatnej klinice, A emeryturę miałbym większą, gdybym sam odkładał w banku.

>>To są odrębne tematy - czy zgadzasz się na widok konających na ulicy ludzi, bo nie mają na służbę zdrowia, albo na masy starców - nędzarzy (100 krotnie większe niż teraz) bo nie każdy człowiek jest rozsądny i będzie oszczędzał sam z siebie na swoją starość.... Czy chciałbyś, aby dla biednych dzieci biednych rodziców proste choroby, z braku pieniędzy, okazywały się śmiertelne...??
Ludzie nie są rozsądni bo im się na to nie pozwala, robiąc z nich roboty reagujące na zakaz, nakaz. Człowiek nie musi myśleć to nie myśli. Podejmuje się za niego decyzje dotyczące jego życia odbierając mu człowieczeństwo. Czyli możliwośc decydowania o sobie. Dla biednych dzieci i biednych ludzi i dzisiaj proste choroby są śmiertele bo biedny człowiek czeka w kolejce do specjalisty pół roku. Jak nie ma kasy na prywatne leczenie to wielu tego pół roku nie przeżywa.
Coś o tym wiem jak moja kobieta się leczyła.
To mit, że cos jest za darmo i mitem jest, że ludzie to idioci nie potrafiący o siebie zadbać. Prawdą jest za to to, że pańśtwo marnuje olbrzymią kase na biurokracje, a nie na leczenie, czy nauke.
04-12-2011 02:23 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
Gdzieś bym tu sobie wtrącił te swoje "trzy głupie grosze", jak to moja babcia zwykła była mawiać.

Problemem jest tutaj według mnie to, że państwo traktuje ludzi jak skończonych idiotów. Swoją drogą w społeczeństwie się tacy zdarzają, ale państwo woli działać inaczej niż nowoczesne lekarstwa na kaszel, które usuwają przyczynę problemu a nie problem.

Siłą rzeczy żyjąc w zgrupowaniu ludzkim wchodzimy sobie w drogę czasami. Problemem mogą być rzeczone wcześniej papierosy, perfumy, picie piwska, czy nawet niewspomniane dresiarskie pokrzykiwania i tubalny rechot.

Zakaz niczego nie zmieni, bo źródło problemu pozostaje. Człowieka, który pali papierosy na przystanku nazywamy chamem, podczas gdy chamem on praktycznie na pewno nie jest. Osobiście uważam, że ten człowiek nie ma bladego pojęcia dlaczego ktoś nie życzy sobie, aby przy nim palono te papierosy. Dadzą zakaz... on tego zakazu nie zrozumie. Znaczy zrozumie, że jak zapali, to mu dadzą mandat, ale dlaczego mu nie wolno palić? Na to sam nie wpadnie.

Nikt nas nie uczy niekonfliktowego funkcjonowania w społeczeństwie. Przykładem mogą być ci "dresiarze", którzy od małego uczą się mówienia nienaturalnie obniżonym głosem. Tak się tam w ich środowisku mówi, więc tak mówią. Nie mają refleksji, że jeśli będą głosno pokrzykiwać tubalnym głosem, to ludzie mogą się ich po prostu bać! Jadą tym tramwajem w stresie. Jasne - nic się nie stanie, ale jednak - dyskomfort pozostaje.

Człowiek nie zawsze jest pokumany - wie, że nie wolno głośno mówić w bibliotece, ale nie ma pojęcia dlaczego - tego się nie uczy. A według mnie trzeba.

Człowiek otoczony baterią zakazów będzie sfrustrowany, nie rozumiejąc o co chodzi. Paląc papierocha, przekraczając prędkość, niezapinając pasów człowiek nie myśli o innych ludziach (to nawet nie to, że ich olewa, po prostu o tym nie myśli) - nie myśli, że komuś może zaszkodzić. I na to trzeba ludzi uczulać - stosowanie "debilnych" zakazów zwalnia nastomiast z obowiązku wejścia w dialog na ten temat. "Nie wolno i już". "Bo cię zły dziad weźmie" zostało zastąpione doroślejszym "bo dostaniesz mandat", ale rozumu odbiorcy tych wiadomości mają tyle samo
04-12-2011 12:17 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie każdy chce się uczyć, dlatego zakazy są potrzebne. Poza tym czego chciałbyś uczyć? Empatii, mniejszego egoizmu? To, że ktoś nie myśli o innych jadąc po pijanemu rozpędzonym samochodem nie jest tylko kwestią braku edukacji. To, że ktoś "se będzie palił" nie jest tylko kwestią niewiedzy, że dla innych to jest szkodliwe. Co postulujesz? Zajęcia w szkole pdt. "emapatia"? Przydałaby się etyka, obecnie jest religia. Głównym celem religii jest "wierz w to co my", etyka mogłaby zwiększyć wiedzę o działaniu nie pozbawionym empatii. Ale zakazom to nie przeczy. Tak czy siak będą potrzebne. Ludzie miewają mordercze instynkty, nie wszyscy uznają prawo własności. Nawet najlepsza edukacja nie wyeliminuje przemocy ani złodziejstwa. Natomiast je ograniczy, tak samo jak kary przewidziane prawem za krzywdzenie i okradanie innych.
04-12-2011 12:46 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Bradziej tu pasuje przytoczony przeze mnei przykład; zakazać śmierdzenia innymi zapachami bo nie lubię

Można i trzeba - w środkach komunikacji publicznej. Skoro dyskusja toczy się wokół palenia i ustawowego "ograniczania wolności osobistej" to trzeba pamiętać, że jeszcze na początku lat 70-tych w autobusach PKS na liniach bardziej prowincjonalnych nagminne było palenie papierosów przez pasażerów, co w przypadku niektórych dzieci powodowało prawdziwą torturę, zwłaszcza, że smród "sportów" walczył o lepsze z całą gamą zapachów innej proweniencji aczkolwiek o równie dużej sile rażenia. Może nie będę precyzował. Pamiętajmy jednak o tym, że to, co z dzisiejszego punktu widzenia uważamy za absurd, w tamtych czasach było traktowane jako "naturalne prawo" do palenia wszędzie, w każdym publicznym miejscu. Bywało, że lekarze palili przy pacjentach wypisując recepty a i moje nauczycielki z podstawówki nie raz, zdenerwowane imbecylizmem materiału ludzkiego, który był im dany do przepchnięcia przez kolejne etapy machiny edukacyjnej, sięgały podczas lekcji po "Carmeny" czy "Zefiry". To, co uważamy za kulturę, determinuje nasze postrzeganie wolności, ale kultura jest kształtowana również przez prawo, a to daje się jakoś podporządkować racjonalnemu myśleniu, stąd więc moja nadzieja na przyszłość i wiara w sensowność budowania mądrego prawa.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
perun (8610 punktów)
>>Bradziej tu pasuje przytoczony przeze mnei przykład; zakazać śmierdzenia innymi zapachami bo nie lubię
>Można i trzeba - w środkach komunikacji publicznej.
Ja proponuje zakazać wszystkiego wszystkim i będzie spokój.
Hodża (11172 punktów)
>>Picie piwa w miejscach publiczynych też zakazane
>Wiem. Argumentację za tym akurat zakazem uważam za nieco naciąganą.

Przepraszam, że wtrącam się w tok interesującej dyskusji, ale zakaz publicznego picia alkoholu ma uzasadnienie. W dzieciństwie mieszkałem nad sklepem spożywczym i musiałem przechodzić przez bramę w drodze do szkoły. Wtedy takiego zakazu nie było a każda budka z piwem (szczególnie obrzydliwy "znak czasu" lat siedemdziesiątych) wytwarzała wokół siebie lokalną strefę zero w przestrzeni kultury. Natomiast połączenie jakiegokolwiek lokalu oferującego piwo z bramami w starym budownictwie (również: klatkami schodowymi, podwórkami) stwarzało smutny czyściec dla każdej wrażliwej artystycznej duszy, że tak powiem.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
04-12-2011 06:26 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Ja bez tego durnego prawa wiedziałem, że nie pali sie wśród niepalących.
>To prawo nie jest egzekwowane. Postawisz policjanta na każdym przystanku?
[..]
>Pieknie, a masz metr przy sobie, żeby zmierzyć czy stoję od Ciebie 8 metrów czy 15 ? Jak to udowodnić? Następny zakaz bez sensu. Poza tym powiedz osiłkowi bez kultury coby nie palił na przystanku w nocy.

Od kiedy całorocznie jeżdżę na rowerze, nikt nie zwraca mi uwagi, że palę gdziekolwiek; nie muszę znosić panów - w dresach, pachnących, woniejących i w ogóle żadnych innych (oprócz tych w lycrowych pampersach, ale oni tylko śmigną i tyle ich widziałeś); nie muszę znosić pań - z dzieckiem, z siatą, z wnuczkiem, z fochem. Radykalnie zmieniło to moje podejście do ludzi, o wiele bardziej ich lubię. Kierowcy czasami coś odwalą, ale od kiedy Masa jeździ naprawdę masowo, robi się Krytycznie lepiej. Nie mówiąc o oszczędnościach

Serdecznie polecam

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
03-12-2011 16:40 
 Ocena 1 na 1
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Oczywiście podejście jest "odwrotne' - zamiast edukować "do" kultury, uczyć współbycia z innymi, poszanowania innych oraz, co niemniej istotne, tego, co wspólne, wychowuje się zakazami i nakazami. To raczej droga donikąd, choć może jak za 20, 30 lat przyniesie jakieś efekty.
Zakaz palenia na przystankach istniał od dawna i od wprowadzenia ustawy "antypapierosowej" nic się zasadniczo nie zmieniło. Kto palił na przystankach ten dalej pali. Na przystankach raczej nie paliłem, bo nie lubię palić w biegu, a nigdy nie paliłem na przystanku tuz przy wiacie, przy innych lub jeśli przestrzeń była niewielka. Ale lubię za to zapalić sobie przy kawie i naprawdę wnerwia mnie, frustruje i ogranicza zakaz palenia w lokalach. Dawniej wiedziałem, w których lokalach do kawy czy piwa nie zapalę, a w których będę mógł. Teraz nie jest to takie proste. O ile zakaz palenia w miejscach publicznych, w sensie współnależności do wszystkich obywateli: przystanki, urzędy etc., jest zasadny i de facto istniał, to ograniczanie przestrzeni prywatnej i z definicji "rozrywkowej", jaką są knajpy, wydaje mi się idiotycznym wymysłem
Zakaz palenia obowiązywał przedtem w większości znanych mi restauracji, w większości kawiarni sieciowych i w sporej ilości knajp (pubów) - w wielu pubach były również podziały na sekcję lub osobne sale dla palących/niepalących. Z mojego doświadczenia - nie było problemów, żeby niepalący mogli pójść do lokalu bez dymu. Może w mniejszych w miastach tak, ale na pewno nie w Łodzi, czy w Warszawie. Mam niepalących znajomych i tak jak teraz chodzę z nimi do lokali dla niepalących (z drobną rotacją, tzn. czasem idziemy do sali dla palących), tak tez robiliśmy dawniej. Umówiliśmy się tak dawno temu i żadnych problemów nie było. W tym sensie ustawa nic im nie dała jako niepalącym, a uprzykrzyła życie mnie-palącemu i innym palącym znajomym; musimy szukać (miejsca) w lokalu z salą dla palących - bo dlaczegóż mam marznąć, żeby móc zapalić? A o takie miejsce często bywa trudno. Zatem, to moja subiektywna opinia, nie jest tak, że dawniej niepalący byli dyskryminowani i nie mieli gdzie się podziać. Teraz też zawsze spotykam osoby niepalące w salach dla palących - bo to kwestia tego, jak sie ludzie umówią między sobą. Nic państwu do tego.
Ustawa, moim zdaniem, uprzykrzyła życie właścicielom knajp i kulturalnym palaczom. Pozostali, jeśli palili na przystankach, to wciąż to robią, tak ci, którzy piją (i "załatwiają" się w miejscach publicznych) robią mimo ustawy o wychowaniu w trzeźwości - poza tym, że policja nie 'zaczepia" żulków czy dresów chlejących w biały dzień w centrum miasta, ale raczej zwija studentów pijących w nocy w parku. Wiadomo, trzeba dbać o to, by brzozy nie wpadły w alkoholizm.
04-12-2011 10:24 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli to dno zaczyna dotyczyć mnie to wtedy się tym zajmuję.

Jaką przyjąć miarę dystansu, z którego owo dno jeszcze mnie nie dotyczy? Kiedy człowiek reaguje dopiero wtedy, gdy ktoś go szturchnie, może być już za późno. To prosta zasada parasola: kiedy widzę na horyzoncie chmurę, zabieram na spacer parasol, chociaż świeci słońce.

>Wolny człowiek może wydać swoją kasę nawet w burdelu i nikomu nic do tego

Wolność ma naturę społeczną. Tak to jakoś jest, że jeśli nie troszczysz się o wolność innych, to zniewolona masa prędzej czy później cię dopadnie.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
perun (8610 punktów)

>>Wolny człowiek może wydać swoją kasę nawet w burdelu i nikomu nic do tego
>Wolność ma naturę społeczną. Tak to jakoś jest, że jeśli nie troszczysz się o wolność innych, to zniewolona masa prędzej czy później cię dopadnie.
Akurat, to nie powód, abym troszczył się o kasę wędkarzy którzy wydają je na swoje kółko. W ogóle za dużo w tym wszystkim troski o naszą kasę.
04-12-2011 10:48 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Akurat, to nie powód, abym troszczył się o kasę wędkarzy...

Całe szczęście, że wędkarze nie mają skłonności wciskania każdemu wędki, tak jak to robią adoratorzy krzyża, którym myli się on z wędką:
Cytat:

Pan kiedyś stanął nad brzegiem,
Szukał ludzi gotowych pójść za Nim;
By łowić serca
Słów Bożych prawdą.


Krzyż zamiast haka.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
perun (8610 punktów)

>Krzyż zamiast haka.
Hak jest świętym znakiem wyznawców Janosika, który bogatym odbierał, a biednym dawał. Powinień Tusk walnąć se go w swoim herbie...a może nawet powinien to być herb Unii?
Przypominałby im jak kończą złodzieje heheh
04-12-2011 11:09 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Hak jest świętym znakiem wyznawców Janosika...

Tak, zwłaszcza nagi hak, zwiastun społecznej rewolucji:




Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Grzegorz (5685 punktów)
>Zamożni katolicy, którzy są singlami i nie założyli rodzin (...)
Czyli np. członkowie Episkopatu Do definicji pasują jak ulał, a wypadałoby też dać dobry przykład wiernym zaczynając od siebie.
diogenes (42753 punktów)
Cytat:
- Dożywianie ubogich rodzin, wyjazdy letnie i zimowe dla dzieci...

ksiądz Teodor Suchoń (61 l.)
z parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus


Zapomniało biedaczysko o odprawach do nieba. U nas podobno 1800 zeta od duszy, rozumie się - bez podatku. A i taca podczas requiem krąży po kościele. Ostatnio interes kroczy miarowo i dostojnie. Jesień, kryzys, ludzie wymiękają.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Sochocki (14 punktów)
>Cytat:
Kościół chciałby, żeby wierni dzielili się z nim zgromadzonym majątkiem. Zamożni katolicy,
>którzy są singlami i nie założyli rodzin, mogą wspierać Kościół, oddając dziesięcinę, czyli 10
>procent dochodów z przeznaczeniem na swoje parafie.

>Myślałem że chodzi o to, by katolik dzielił się owocami swojej pracy z katolikiem, jako że kościół
>to wszyscy wierni, ale to...
>Cytat:
Ten pomysł popierają księża, przytaczając kodeks prawa kanonicznego. Mówi on m.in. o
>obowiązku wiernych sprawiedliwego dzielenia się owocami swojej pracy. Każdy według swoich
>możliwości, a single mają mniejsze obciążenia rodzinne.

>... utwierdziło mnie w przekonaniu, że dobrem wspólnym wierzących jest wiara, zaś mamoną winni
>dzielić się wierzący z "kościołem", by ta wiara(czyt. hierarchia) nie osłabła, albo {co daj boże}, w
>ogóle nie upadła.
>link
>www.se.pl/(*)dziesiecine-na-par_216618.html
>
Tak to już jest niesprawiedliwie oni niewiadomo z jakiej racji chca się dobrać do pieniędzy ludzi tylko dla tego że ktoś wierzy lub bo ma chrzest,ja np mam chrzest ale jestem Ateistą i niemam zamiaru im nic płacić.Kościół mówi że jest przciwko uciskowi,wyzyskowi,przeciwko mateializmowi ale to ejst tyko ich propaganda bo pzecież oni utrzymują się dzięki pieniędzy które im ludzi dadzą np za to że wnuczek zdał mature bacie dają na rzecz kościoła np 500 czy 1000zł przecież to jest ogóle nie logiczne przecież jak ktoś zdał maturę to dlatego że się nauczył lub postąpił nieuzwie i ściągał ale niezdał dzięki kościołowi ale neistety ludzie wierzą w takie brednie.A jeśli chodzi o dziesięcine to kiedyś była ściąga z chłopa na rzecz kościoła co prawdaz tego co czytałem niebyło to całe 10procent od uzyskanych plonów no ale moim zdaniem i tak bardzo bardzo dużo a z drugiej strony była danina na rzecz króla.No i niestety dzisiaj kościól też ludzi omamia i doi ich jak tylko może z ich pieniędzy a najgorsze jest to że ludzi sami dają przyzwolenie na taką chorą sytuację.Mają fundusz kościelny z którego mają naprawdę dużą kasę i jeśli ktoś proponuje skasowanie funduszu kościelnego to oni mówią ok ale musi to być zastąpione procentem od wiernych ale to jest jeszcze więcej kasy la nich.Ja osobiście jestem za taką opcją żeby skasować im fundusz kościelny i te ich ulgi,żeby płacili za ziemie na któej są ich budowle,i jest za tym żeby traktować kościół jak normalną instytucję i nadać im co najwyżej pensje wtedy zobaczy kto się uczy na księdza dla kasy,a kto bo naprawdę wierzy wtedy tak zwane powołanie.Ale Polska niestety uważana jest za kraj katolicki co osobiście mi się niepodoba bo ja optuje za państwem świecki,wolnym,tolerancyjnym,w którym religia jest sprowadzona do sfery prywatnej,osobistej i za oddzieleniem państwa od kościoła
11-12-2011 11:33 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Bardzo cię proszę o większą staranność w przyszłości. Twój tekst roi się od literówek i innych błędów (polecam korzystanie z funkcji "Podgląd" przed wysłaniem tekstu), a brak spacji po znakach interpunkcyjnych dodatkowo pogarsza sprawę. Pisząc w ten sposób, ryzykujesz, że nikomu nie będzie się chciało tego czytać.
11-12-2011 12:13 
 Ocena 2 na 2
Sochocki (14 punktów)
> Bardzo cię proszę o większą staranność w przyszłości. Twój tekst roi się od literówek i innych błędów (polecam korzystanie z funkcji "Podgląd" przed wysłaniem tekstu), a brak spacji po znakach interpunkcyjnych dodatkowo pogarsza sprawę. Pisząc w ten sposób, ryzykujesz, że nikomu nie będzie się chciało tego czytać.
Ok,dzięki za uwagi, będe korzystał z podglądu

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365