Racjonalista - Strona głównaDo treści
Będę...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
06-02-2012 21:19farmer (22440 punktów)Będę...
Ocena 4 na 4
No właśnie kim? A raczej nie kim, a jak "wychować" choć i to słowo źle mi się kojarzy.
Wychować to narzucić ustalone formy, przerzucić wartości. Ale czym jest obecnie wychowanie? Niespełnionymi marzeniami?

Zakładam że jestem źle zaprogramowany albo raczej najlepiej jak umiano. Nie zmienia to faktu że jako dorosła osoba dostrzegłem że pewne funkcje czynią dyskomfort ( choćby religia). Jako źle zaprogramowana osoba przenoszę z pewnymi poprawkami na swoje dzieci częściowo swoją wiedzę. Przy braku wzorca wiem że nie ustrzegę się błędu. Czyli moje dzieci też zostaną źle zaprogramowane albo najlepiej jak umiem.

Najlepiej jak umiem czyli:

co będzie to będzie ( bez presji na cokolwiek)

kierunkowo (będziesz organistą w kościele)

wszystkiego po trochu ( zapisać na wszystko co się da w okolicy, skrzypce, szachy, basen..)

No i teraz pytanie, wychowujemy "człowieka-robota" czy
"człowieka z wadami"? Obydwa rozwiązania są dla mnie złe przy czym ja skłaniam się ku człowiekowi z wadami. Jeśli są jakieś inne propozycje to proszę o podpowiedź.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
>No i teraz pytanie, wychowujemy "człowieka-robota" czy
>"człowieka z wadami"? Obydwa rozwiązania są dla mnie złe przy czym ja skłaniam się ku człowiekowi z
>wadami. Jeśli są jakieś inne propozycje to proszę o podpowiedź.

Kiedyś było łatwo. Człowiek nie musiał uczyć się wielu rzeczy, bo rzeczy wcale nie było wiele. Starczyło, żeby dzieciak opanował podstawowe umiejętności z zakresu survivalu i sprawnie rozłupywał czachy, żeby wyrósł na zdrowego i silnego wikinga.

Dziś teoretycznie nie jest tak łatwo, bo życie nie kończy się na jednej zdolności. Można być wprawdzie żołnierzem, ale jest przecież tyle innych zawodów! Tyle dróg! Wchodzą w grę różne zdolności i nie można za dzieciaka wybrać tego, co dzieciak będzie robił w przyszłości, bo to byłoby co najmniej niemoralne.

Ale tak sobie myślę, że podstawoa rzecza jaka czyni zarówno dobrego "wikinga" jak i dobrego pianistę jest taka sama.

Można nauczyć dziecko wytrwałości w dążeniu do celu, wykształcić w nim poczucie własnej wartości i pewności siebie, umiejętność przeciwstawiana się presji społecznej, logicznego myślenia... tym samym zapewnić w pewien sposób zespół cech, który będzie bardzo pomocny w osiągnięciu tego, co dziecko będzie chciało osiągnąć.
06-02-2012 22:47 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Można nauczyć dziecko wytrwałości w dążeniu do celu, wykształcić w nim poczucie własnej wartości i pewności siebie, umiejętność przeciwstawiana się presji społecznej, logicznego myślenia... tym samym zapewnić w pewien sposób zespół cech, który będzie bardzo pomocny w osiągnięciu tego, co dziecko będzie chciało osiągnąć.

Plus wykształcić ciekawość życia i świata, rozpoznać i pomóc rozwijać zdolności (byle bez przesady, żeby dziecko mogło dychnąć i być dzieckiem) i kształtować empatycznie i asertywnie.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
kształtować empatycznie i asertywnie.

hej,
To bardzo mądre , rozsądne i racjonalne !
Bardzo chciałbym tak właśnie wychowywać swoje dzieci , to im przekazać i tego ich nauczyć
A ponieważ dziś odbył się pogrzeb pani Szymborskiej taka refleksja :
Nic dwa razy
nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy . z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny
choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata

Nasza empatia i nasza asertywność są szlachetne z założenia
W praktyce jednak obarczone są niezliczoną ilością wad
Co nie zmienia faktu , że z założenia pozostają ... szlachetne i być może
Jest to jedyna szlachetność na jaką nas stać ...

makuś
farmer (22440 punktów)

>Ale tak sobie myślę, że podstawoa rzecza jaka czyni zarówno dobrego "wikinga" jak i dobrego pianistę jest taka sama.
>Można nauczyć dziecko wytrwałości w dążeniu do celu, wykształcić w nim poczucie własnej wartości i pewności siebie, umiejętność przeciwstawiana się presji społecznej, logicznego myślenia... tym samym zapewnić w pewien sposób zespół cech, który będzie bardzo pomocny w osiągnięciu tego, co dziecko będzie chciało osiągnąć.

No tak, ale to powoduje wybór jakby określonego programu w którym człowiek te cechy wykształca. Praktycznie nie możliwe jest dziś życie w lesie tak by po 20 latach z zupełnie obcego środowiska przeskoczyć do miejskiej dżungli. Właściwie to cały czas uczestniczymy w czymś w czym później przychodzi nam żyć ( w zasadzie to cały czas w nim żyjemy).

Konstrukcja psychiczna jest skomplikowana nie wiemy do czego dążymy. Chcemy nauczyć go cech na które nie ma odniesienia. I czy w ogóle można nazwać nauką coś co jest własnym "widzimisiem" ( w odniesieniu do nauczania rodzic-dziecko)
07-02-2012 11:35 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>zapewnić w pewien sposób zespół cech, który będzie bardzo pomocny w osiągnięciu tego, co dziecko będzie chciało osiągnąć.

Pod warunkiem, że nauczymy dzieci odróżniać własne pragnienia
od cudzych.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Kacperek (2127 punktów)
>No i teraz pytanie, wychowujemy "człowieka-robota" czy
>"człowieka z wadami"? Obydwa rozwiązania są dla mnie złe przy czym ja skłaniam się ku człowiekowi z
>wadami. Jeśli są jakieś inne propozycje to proszę o podpowiedź.

Wychowasz to, co spłodziłeś. Rozeznaj, czego dziecko chce i to mu daj - wystrzegając się jedynie darów, które mogą mu szkodę przynieść.
farmer (22440 punktów)

>Wychowasz to, co spłodziłeś. Rozeznaj, czego dziecko chce i to mu daj - wystrzegając się jedynie darów, które mogą mu szkodę przynieść.
>
Konkretnie to co? Bo właśnie te ogólniki mnie nurtują. W ten sposób właśnie przelatuję się przez życie.
Widziałeś jakiś poradnik życia?
Ag-nes (2295 punktów)
>No właśnie kim? A raczej nie kim, a jak "wychować" choć i to słowo źle mi się kojarzy. Wychować to narzucić ustalone formy, przerzucić wartości. Ale czym jest obecnie wychowanie?
Wychowanie to kształtowanie sfery postaw i wartości. A tak już jest, że dzieci uczą się poprzez naśladowanie i w dużej mierze ukształtuje je otoczenie.

>Zakładam że jestem źle zaprogramowany albo raczej najlepiej jak umiano. Nie zmienia to faktu że jako dorosła osoba dostrzegłem że pewne funkcje czynią dyskomfort ( choćby religia). Jako źle zaprogramowana osoba przenoszę z pewnymi poprawkami na swoje dzieci częściowo swoją wiedzę. Przy braku wzorca wiem że nie ustrzegę się błędu. Czyli moje dzieci też zostaną źle zaprogramowane albo najlepiej jak umiem.
Desperujesz, nie ma co popadać w paranoję. Poza tym nie na wszystko w życiu dzieci będziesz miał wpływ.

>Najlepiej jak umiem czyli:
>co będzie to będzie ( bez presji na cokolwiek)
Ależ nie, bez presji owszem, ale i bez obojętności.
>kierunkowo (będziesz organistą w kościele)
To już lepiej gitarzystą rockowym.
>wszystkiego po trochu ( zapisać na wszystko co się da w okolicy, skrzypce, szachy, basen..)
Nie wszystko po trochu, tylko trzeba obserwować zainteresowania dziecka i wychodzić im na przeciw.

>No i teraz pytanie, wychowujemy "człowieka-robota" czy
>"człowieka z wadami"? Obydwa rozwiązania są dla mnie złe przy czym ja skłaniam się ku człowiekowi z
>wadami. Jeśli są jakieś inne propozycje to proszę o podpowiedź.
A nie lepiej "człowieka-po prostu". Na niektóre uwarunkowania biologiczne czy środowiskowe nie masz wpływu, możesz je jedynie wykorzystać w procesie wychowania.
diogenes (42753 punktów)
>wychowujemy "człowieka-robota" czy "człowieka z wadami"?

O tkwiącego w nas robota nie musimy się martwić: zadbała o to ewolucja.
Jakiś poeta napisał, że człowiek bez wad jest jak góra bez rysów i nie jest go ciekaw.
A poza tym żyć tak, aby przypadkiem
nie zostać świętym.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
farmer (22440 punktów)
>>wychowujemy "człowieka-robota" czy "człowieka z wadami"?
>O tkwiącego w nas robota nie musimy się martwić: zadbała o to ewolucja.
>Jakiś poeta napisał, że człowiek bez wad jest jak góra bez rysów i nie jest go ciekaw.
>A poza tym żyć tak, aby przypadkiem
>nie zostać świętym.
>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.


Wciąż jednego nie rozumiem , bycie człowiekiem oznacza dopuszczenie pewnej puli wad.
Jak ma się to do racjonalizmu? Jestem na portalu od niespełna półtora roku, nie trudno zauważyć że wszelkie "wady" są piętnowane. Jednocześnie ich istnienie stanowi sens bycia?
07-02-2012 23:46 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>bycie człowiekiem oznacza dopuszczenie pewnej puli wad.

No cóż, nasze bycie, a raczej stawianie się, jest efektem prób i błędów, podstawowej strategii ewolucji, tej biologicznej, jak i kulturowej. Nie tylko nasze organizmy mają historię, ale również nasze idee (w przeciwieństwie do platońskich). By ograniczyć się do wiedzy: ileż błędnych teorii i koncepcji odrzucono, by lepiej opisać, wyjaśnić i praktycznie skonsumować wysiłki poznawcze! Nie uświęca się ani błędu, ani tymczasowego rozwiązania: mają taki sam status heurystyczny. Problem generuje problem.

>Jak ma się to do racjonalizmu?

To zależy, jak rozumieć ten pojęciowy wór. Nie zachowuje się (w tym również - nie myśli) racjonalnie ten, kto odwołuje się w opisie, wyjaśnianiu i projektowaniu zjawisk i działań do czegoś, co nie ma z nimi nic wspólnego, np. do wiary czy władzy.

>Jestem na portalu od niespełna półtora roku, nie trudno zauważyć że wszelkie "wady" są piętnowane.

Racjonalizm jest między innymi wspólnym dociekaniem, bowiem jesteśmy omylni, a nasz intelekt działa również na zasadzie prób i błędów. Działa tu prosta zasada: jeśli zbiera się grzyby do jednego kosza, kosz napełnia się szybciej. Na forum nie obowiązuje urągający ludzkiemu poznaniu dogmat o nieomylności, np. moderatora. Owego piętnowania nie należy zresztą brać sobie zbytnio do serca (tzn. do układu limbicznego), bo to reakcja ewolucyjnie nieadekwatna. Czy wyobrażasz sobie - przez negację - aby wady były kanonizowane?

>Jednocześnie ich istnienie stanowi sens bycia?

Bez przesady. Nie samym błędem człowiek żyje.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
morizt (1059 punktów)
JA odpowiedziałem sobie na zbliżone pytanie w ten sposób: dzieci pozostające pod własna opieka należy pilnie obserwować co do ich naturalnych zdolności i je dalej ukierunkowywać wzmacniając odpowiednio ,nie zapominając przy tym o utrwaleniu na odpowiednim poziomie zachowań niezbędnych każdemu, np wpojeniu uniwersalnych dobr moralnych, zachowań prospołecznych, zaciekawienia swiatem, systematyczności w zdobywaniu wiedzy, pozytywnej energi płynącej z uprawiania sportu i innych. Nie da się przy tym uniknąc błędów w wychowaniu , jakiejś formy warunkowania dzieci oraz wyznaczania granic. Akceptacja dziecka takim jakie jest oraz danie mu poczucie bezpieczenstwa wydaja się byc tutaj kluczowe. Diabel jak zwykle tkwi w szczegolach...
-jad- (18783 punktów)
W życiu nie chodzi o to, żeby być najlepszym tylko o to, żeby być szczęśliwym. Cokolwiek będziesz ćwiczył, warto o tym pamiętać.


2 unlimited 2010
hubin (2274 punktów)
Pokazujesz i opisujesz świat, uczysz korzystać z tej wiedzy najlepiej jak potrafisz czyli tak naprawdę przekazujesz swój system wartości, który zostanie w pewnym okresie zdeptany zszargany i poddany bardzo krytycznemu osądowi.
Następnie jeżeli będziesz miał dość oleju w głowie zaakceptujesz podjęte decyzje samodzielnego człowieka.

Jeżeli zaś pytasz na jakie kursy posyłać dzieciaka oraz czy czasami postawić na swoim mimo zniechęcenia, to już jest twoja własna intuicja i odpowiedzialność...

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Gapa (597 punktów)

>Wychować to narzucić ustalone formy, przerzucić wartości. Ale czym jest obecnie wychowanie?

Obecne wychowanie nie rożni się zbytnio od wychowania kiedyś-każdemu z nas zależy, zeby dzieci odnalazły się jak najlepiej w późniejszym życiu.

>Zakładam że jestem źle zaprogramowany albo raczej najlepiej jak umiano. Nie zmienia to faktu że jako
>dorosła osoba dostrzegłem że pewne funkcje czynią dyskomfort ( choćby religia). Jako źle
>zaprogramowana osoba przenoszę z pewnymi poprawkami na swoje dzieci częściowo swoją wiedzę. Przy
>braku wzorca wiem że nie ustrzegę się błędu. Czyli moje dzieci też zostaną źle zaprogramowane albo
>najlepiej jak umiem.

Jesli zakladasz, ze jestes zle zaprogramowany, to znaczy ze wdal Ci "wirus" i pracujesz nad tym by zle oprogramowanie zmienic - dzieci to tez zauwazaja i naucza się sie ze zawsze przy odrobinie dobrej woli mozna zmienic siebie samego na osoba bardziej "wartosciowa"

>co będzie to będzie ( bez presji na cokolwiek)
Samopas, bez presji bedzie czulo się opuszczone, mojego rodziciela malo co obchodzi w moim życiu
>kierunkowo (będziesz organistą w kościele)
mamy duze prawdopodobienstwo, ze bedzie wszystkim innym niz to co my sobie wymarzylismy
>wszystkiego po trochu ( zapisać na wszystko co się da w okolicy, skrzypce, szachy, basen..)
A tu biedny dzieciak, nie zdazy rozsmakowac się w jednej rzeczy, ktora lubi, bo nie bedzie mial czasu na to. A moze zamiast takiej hurtowni zapiszecie się razem na cos? (Szczesciarz, ze kolo Was sa takie zajecia, bo u mnie na wsi ich zupelnie brak)

Jeśli są jakieś inne propozycje to proszę o podpowiedź.
Pieknie napisal JAD:
>W życiu nie chodzi o to, żeby być najlepszym tylko o to, żeby być szczęśliwym. Cokolwiek będziesz ćwiczył, warto o tym pamiętać.

Dodam od siebie rowniez, ze warto sluchac przemyslen wlasnych dzieci, dac im odczuc, ze jestesmy zawsze wtedy gdy potrzebuja. Rozdawac hojnie komplementy i nie bac się sprawiedliwej uwagi.

W jakim wieku sa Twoje pociechy? Bardzo interesujacy watek dla mnie i na czasie, bo moje "kroliczki doswiadczalne" maja 6 lat a drugie 1rok.
09-02-2012 22:34 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>W jakim wieku sa Twoje pociechy? Bardzo interesujacy watek dla mnie i na czasie, bo moje "kroliczki doswiadczalne" maja 6 lat a drugie 1rok.

5 i 7 lat.

>A tu biedny dzieciak, nie zdazy rozsmakowac się w jednej rzeczy, ktora lubi, bo nie bedzie mial czasu na to. A moze zamiast takiej hurtowni zapiszecie się razem na cos? (Szczesciarz, ze kolo Was sa takie zajecia, bo u mnie na wsi ich zupelnie brak)

Kiedy tylko jest okazja wysyłam ich do dziadków na wieś, teraz spędzają tam ferie.
Istnieją tam jeszcze takie rzeczy jak piec kaflowy, konie, jajka od kur...

To co dla mnie kiedyś było sufitem technologicznym ideowym jest dla moich dzieci podłogą. W zasadzie to bardziej sortuję im wiedzę niż ją daję.

Telewizor w domu kiedyś miało się przez 10 lat taki sam i przeskok był ewentualnie z "czarno białego na kolorowy" dziś dzieciaki nie mają już takiego zachwytu nad technologią.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365