Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dawkins - Wojujący ateista się łamie*

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
24-02-2012 18:40Miłosz Michałowski (1657 punktów)Dawkins - Wojujący ateista się łamie*
Ocena 20 na 20
*to oczywiście tylko marketingowy chwyt... bowiem niezawodna Fronda donosi:

"Wojujący ateista się łamie?" [http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/wojujacy_ateista_sie_lamie___popoludnie_19329]

W tekście czytamy, że
naukowiec przyznał jednak nie jest w 100 procentach pewien, że nie ma żadnego stwórcy. „Dlaczego więc nie określasz siebie jako agnostyka?” - zapytał go filozof sir Anthony Kenny, prowadzący dyskusję. Dawkins odpowiedział, że właśnie tak czynił. - Jesteś określany jako najsłynniejszy ateista na świecie - nie ustępował Kenny. Wtedy Dawkins przyznał, że jest przekonany na 6,9 w 7-stopniowej skali co do idei ateistycznej. - Myślę, że prawdopodobieństwo istnienia nadprzyrodzonego stwórcy jest bardzo małe - powiedział

oraz

Słowa Dawkinsa to spora zmiana sposobu myślenia człowieka, który pisał w „Bogu Urojonym”: „Odkryłem, że całkiem dobrą strategią, gdy ktoś pyta mnie, czy jestem ateistą, jest uświadomić mu, że on również jest ateistą, wszak nie wierzy w Zeusa, Apollona, Amona Ra, Mitrę, Baala, Thora, Wotana, Złotego Cielca ani w Latającego Potwora Spaghetti. Ja po prostu poszedłem o jednego Boga dalej”. Jednak zanosi się na to, że Dawkins zaczyna wpadać w „iluzję”, której tak bardzo się bał. Autor słów: „Jeśli jedna osoba ma urojenia, mówimy o chorobie psychicznej. Gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to religią” już jednym palcem przekroczył rubikon i zapisał się do klubu agnostyków. Oczywiście agnostycyzm jest równie irracjonalny jak ateizm, jednak przynajmniej jego wyznawcy nie starają się za wszelką cenę udowodnić, że Boga nie ma. Należy się więc cieszyć, że Dawkins zaczyna widzieć światło. Może będzie z niego kiedyś pożytek?


Po pierwsze - jeśli dobrze pamiętam, to w Bogu urojonym Dawkins umieścił się właśnie pod koniec swojej 7 stopniowej skali (nie wiem czy wtedy nie było to 6, a więc byłby regres/postęp. Oczywiście nie dziwi mnie, że redakcja Frondy nie przeczytała książki Dawkinsa. Ale gdyby przeczytała, to by się nie ośmieszała (w tej akurat kwestii, pomijam pozostałe jej wypociny).

Ad. drugi cytat: abstrahując od "nawrócenia" Dawkinsa, to nie wiem do czego odnosi się cytat z tegoż i jak się ma do jego "łamania się". Powiedziałbym, że nijak. Ale to tylko moje zdanie. Dalsze wnioski Frondowców to już zupełna groteska. A słowa "Może będzie z niego kiedyś pożytek" rozwaliły mnie kompletnie. O co kaman? Dawkins zostanie rzecznikiem Watykanu?

PS. Wiem, że robię się monotematyczny z tymi rewelacjami z Frondy, ale to zaiste niewiarygodny portal. Zaskakują mnie co rusz. A to Terlikowski daje wykład z psychologii w kontekście Anny Grodzkiej, a to ktoś dyskutuje z Hawkingiem i intelektualnie niemalże roznosi jego koncepcje w pył (szkoda, że Hawking o tym nie wie, a kolejnego wieczora człowiek czyta, że Dawkins pękł i niemal pobiegł na Jasną Górę sprzedawać dewocjonalia...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

24-02-2012 19:14
 Ocena 16 na 16
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Dawkins odpowiedział najzupełniej sensownie, z czego pismak z frondy nie zdaje sobie sprawy (albo udaje). Przecież nie można udowodnić, że coś nie istnieje, dotyczy to także tzw. Stwórcy.
Ciekawy jest następujący fragment:

Podczas debaty abp Wiliiams powiedział natomiast, że uważa, iż ludzie ewoluowali z przodków, którzy nie byli ludźmi, ale - mimo wszystko - "na obraz Boży". Podkreślił też, że opis stworzenia znany z biblijnej Księgi Rodzaju nie może być brany dosłownie.
Idąc tokiem myślenia/propagandy pismaka z frondy można byłoby stwierdzić, że ów abp Williams "zaczyna widzieć światło". Światło ateizmu. Bo jak inaczej traktować słowa podważające "prawdę" zawartą w Biblii, zapisaną pod natchnieniem samego Stwórcy?

PS Masz ty nerwy ze stali albo i z kevlaru, że chce ci się zaglądać na ten oszołomski portal.


Nie da rady. Psa nie ma. Ale mamy akwarium i złote rybki. Więc zgłaszamy się do Klubu Pancernych jako łódź podwodna. Prosimy o przyjęcie. Taka łódź to też rzecz pancerna.
24-02-2012 19:51 
 Ocena 4 na 4
mayolina (2278 punktów)
na pocieszenie donoszę, że glupota jest zaraźliwa i stwierdzono jej epidemię. Mormoni ochrzcili retroaktywnie Annę Frank, św. pamięci ojca obecnego kandydata na prezydenta i rodzinę Wiesenthala, co wzbudziło oburzenie żydów i KrK. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy akcji, tak ze strony mormonów jak i oburzonych.

richarddaw(*)frank-posthumously-says-report
24-02-2012 20:58 
 Ocena 4 na 4
Menel de Lux (3111 punktów)
>[color=#330000]Dawkins odpowiedział najzupełniej sensownie, z czego pismak z frondy nie zdaje sobie sprawy (albo udaje). Przecież nie można udowodnić, że coś nie istnieje, dotyczy to także tzw. Stwórcy.

Można w ten sposób asekurować się przed podejrzeniami o dogmatyzm.
Na pewno Dawkins nie bierze na poważnie idei istnienia boga.
24-02-2012 22:43 
 0 na 2
rdest (2492 punktów)

>Na pewno Dawkins nie bierze na poważnie idei istnienia boga.
Na pewno.


Konformizm gwarantem spójności grupy
24-02-2012 23:07 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>>Na pewno Dawkins nie bierze na poważnie idei istnienia boga.
>Na pewno.
W tym przypadku to nie jest autosugestia - sam Dawkins wyraża swoje zdanie bardzo precyzyjnie.
25-02-2012 12:27 
 Ocena 1 na 3
rdest (2492 punktów)

>W tym przypadku to nie jest autosugestia - sam Dawkins wyraża swoje zdanie bardzo precyzyjnie.
Jasne, bardzo.
Dawkins, w przeciwieństwie do wielu jego "wyznawców", myśli racjonalnie. Jemu żadna autosugestia nie jest potrzebna.

Konformizm gwarantem spójności grupy
25-02-2012 12:32 
 Ocena 6 na 6
Ania... (14138 punktów)
Nie rozumiem nadal, z czym dyskutujesz.

Dawkins na pewno nie bierze na poważne możliwości istnienia boga. Zakłada promilową szansę na pomyłkę, ale definiuje siebie jako agnostyka graniczącego z ateizmem, który stawia założenia ateistyczne. Użycie słowa "najprawdopodobniej" jest z tym zgodne. Jednak przyjęcie promilowej szansy na cokolwiek nie oznacza, że traktujemy taką możliwość serio.
25-02-2012 13:21 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Jednak przyjęcie promilowej szansy na cokolwiek nie oznacza, że traktujemy taką możliwość serio.
Szóstka na siedmiostopniowej skali oznacza "promilowe" prawdopodobieństwo?

Ktoś choruje na raka i lekarze dają mu 10% szans na przeżycie. "Na pewno" nie należy na serio/na poważnie brać pod uwagę możliwości wyzdrowienia?

Dziękuję za dyskusję.


Konformizm gwarantem spójności grupy
25-02-2012 13:31 
 Ocena 11 na 11
liliac (147340 punktów)
>Szóstka na siedmiostopniowej skali oznacza "promilowe" prawdopodobieństwo?

Popełniasz ten sam błąd, co Jacek. Dawkinsowa skala nie jest skalą prawdopodobieństwa. Jeśli nie pamiętasz, o co w niej chodziło, mogę przypomnieć, jakkolwiek była tu wklejana niejednokrotnie.
25-02-2012 14:34 
 Ocena 2 na 2
rdest (2492 punktów)

>Jeśli nie pamiętasz, o co w niej chodziło, mogę przypomnieć, jakkolwiek była tu wklejana niejednokrotnie.
Pamiętam, że wklejałaś. Jedynka oznaczała bodajże pewność istnienia Boga a siódemka pewność, że nie istnieje. Zaraz zerknę do "Boga urojonego", choć kwestie owe zupełnie mnie nie zajmują.
Kilka lat temu kpiłem z Dawkinsowego "probably", teraz szanuję go za racjonalizm/sceptyczne podejście.


Konformizm gwarantem spójności grupy
25-02-2012 19:54 
 Ocena 2 na 2
mayolina (2278 punktów)
nie 6 a 6,9 w skali 7 stopniowej
25-02-2012 14:15 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>>Na pewno Dawkins nie bierze na poważnie idei istnienia boga.
>Na pewno.
Dawkins daleko Bogusławski blisko. Na pewno nie biorę poważnie idei istnienia Boga. Proszę o podważenie, że tego podstawą - w moim przypadku - jest cokolwiek innego poza dorobkiem nauki.

Pozdrawiam.

@@@
.
25-02-2012 14:51 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)
>.
>>>Na pewno Dawkins nie bierze na poważnie idei istnienia boga.
>>Na pewno.
>Dawkins daleko Bogusławski blisko.
Ech, ten Bogusławski..., a byłoby tak pięknie...

>Na pewno nie biorę poważnie idei istnienia Boga.
Mowa była o Dawkinsie, nie o Panu.
Moim zdaniem jego"probably" daje pole do spekulacji, stąd wielkie kwantyfikatory typu "na pewno" należałoby stosować z umiarem.

>Proszę o podważenie, że tego podstawą - w moim przypadku - jest cokolwiek innego poza dorobkiem nauki.
Nie dam rady.

Pozdrawiam

Konformizm gwarantem spójności grupy
25-02-2012 15:57 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>>>>Dawkins daleko Bogusławski blisko.
>Ech, ten Bogusławski..., a byłoby tak pięknie...
Dziękuję!
Jak wszechogarniająca głupota mnie dobija, tak myśląca inteligencja trzyma mnie przy życiu.

>>>>Na pewno nie biorę poważnie idei istnienia Boga.
>Mowa była o Dawkinsie, nie o Panu.
Mam zwyczaj pilnie czytać posty przed wypowiedzią, ale na odpowiedź Dawkinsa, to długo jeszcze Pan tu poczeka.

>Moim zdaniem jego"probably" daje pole do spekulacji, stąd wielkie kwantyfikatory typu "na pewno" należałoby stosować z umiarem.
"Bóg urojony" - jest kawałkiem zaangażowanej publicystyki intelektualisty o ogromnej erudycji, a nie dziełem naukowym. Zgadzamy się całkowicie, że wszelkie wielkie kwantyfikatory należy stosować z umiarem. Zgadza się z tym i Dawkins skoro na 224 stronie "Boga urojonego" pisze: "Hipoteza Boga - jest nie do obrony. Bóg nieomal na pewno nie istnieje".
Zgadzam się z nim tu całkowicie.
Tylko - warto zauważyć - przy tej pewności istnienia Boga w "nieomal", główna wygrana z jednego zakładu w totka jest też nieomal pewnością. Bardzo podobają mi się rozważania Piotra Bylicy o tym "nieomal": www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf

Pozdrawiam.

@@@
.
28-02-2012 22:40 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
>Tylko - warto zauważyć - przy tej pewności istnienia Boga w "nieomal", główna wygrana z jednego zakładu w totka jest też nieomal pewnością. Bardzo podobają mi się rozważania Piotra Bylicy o tym "nieomal": www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf

Obraz nauki, jaki promuje się we współczesnej kulturze Zachodu, to właśnie nauka,
która wszystko wie, lub będzie wiedziała, dla której nie ma granic. Skoro naturalistyczna
nauka wyjaśnia lub może wyjaśnić wszystko, w takim razie cała rzeczywistość musi mieć
charakter wyłącznie przyrodniczy. I ponieważ to nauka decyduje co istnieje, a co nie, to z
samych jej założeń wynika, że nie istnieją luki ani w porządku przyrodniczym, ani w naszej
wiedzy, w których byłoby miejsce dla jakiegoś nadnaturalnego bóstwa działającego w
materialnym świecie


Dlatego moim zdaniem mówienie o jakimkolwiek prawdopodobieństwie istnienia Boga, nawet - jeśli ma ono być bardzo małe - jest zupełnie nienaukowe.

Cokolwiek się tylko objawi - będzie badane przez naukę jako zjawisko całkowicie naturalne (przyrodnicze lub umysłowe, co w naukowym badaniu ostatecznie na jedno wychodzi).

No chyba, że Bóg zostanie zdefiniowany jako jakieś zjawisko naturalne (np. przyczynowe dla innych zjawisk), ale wówczas zupełnie rozjeżdżamy się z tym, co w nim widzą religie.

I ewentualnie jeszcze - jakiś Bóg (który do tej pory nigdzie o sobie znać nie dał - poza umysłami jednostek) objawi się z taką mocą, że zmieni nasze postrzeganie świata. Tzn. musiałby tak pomieszać ludziom umysły, że nie byłoby innej możliwości, jak tylko jego pełna akceptacja bez jakichkolwiek wątpliwości. Choć i tak - wedle dzisiejszego stanu nauki - to oddziaływanie musiałoby być w pełni fizyczne - byłoby jakąś siłą obiektywnie występującą w przyrodzie, nawet jeśli ludzie subiektywnie odczuwaliby co innego. Więc nawet taki Bóg przymuszający do Jego wyznawania byłby ostatecznie tylko siłą przyrody, a zatem ostatecznie nie byłby żadnym Bogiem.

Skąd zatem pomysł o jakimkolwiek prawdopodobieństwie?


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Skąd zatem pomysł o jakimkolwiek prawdopodobieństwie?
Ze naukowego sceptycyzmu poznawczego.
Panie Maćku wydawało mi się, że Pan już dosyć dobrze zna moje poglądy, ale tu na podobne pytanie odpowiedziałem wyżej panu Jackowi. www.racjon(*)m.php/s,484652/z,0/d,4#w485716
Przy naturalizmie ontologicznym, przyjęcie znikomej możliwości istnienia czegoś, dla nas zupełnie nieprawdopodobnego, ma zupełnie znikome znaczenie.
W tą znikomą (wprost symboliczną [gdy za dużo promil, to może być promil promila itd.]) możliwość istnienia czegoś dla nas zupełnie nieprawdopodobnego można wstawiać przeróżne bajeczne spekulacje. (Np. Boga jako zjawisko naturalne)
Ja ich nie wstawiam, gdyż prawdopodobieństwo ich istnienia jest tak znikome, że nie warto się nimi zajmować, a nauka ma dosyć ważkich problemów z rzeczywistością istniejącą w czasoprzestrzeni.

Pozdrawiam serdecznie

@@@
.
maceox (6766 punktów)
>>Skąd zatem pomysł o jakimkolwiek prawdopodobieństwie?
>Z naukowego sceptycyzmu poznawczego.Panie Maćku wydawało mi się, że Pan już dosyć dobrze zna moje poglądy.
Tak, ale akurat ściśle o prawdopodobieństwie istnienia Boga jeszcze nie rozmawialiśmy.

Wydawało mi się, że przyjmując światopogląd oparty na nauce należy stwierdzić, to nauka z samego założenia nigdy na żadnego Boga natknąć się nie może, a jedynie na zjawiska naturalne.

Rozumiem, że istnieje jakaś tam możliwość spekulacji, typu, że np. to jakaś inteligentna istota stworzyła wszechświat, tylko czy możemy coś powiedzieć o prawdopodobieństwie takiej opcji, skoro absolutnie nic na ten temat nie wiemy? Jak na mój gust mówienie o promilach, czy nawet jak Dawkins o całych procentach jest szacowaniem bez jakiejkiejkolwiek podstawy. Nie mamy niczego, na czym moglibyśmy oprzeć ów szacunek prawdopodobieństwa.

Pozdrawiam serdecznie

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
07-03-2012 23:12 
 Ocena 3 na 3
fiiś (1053 punktów)
>>>Skąd zatem pomysł o jakimkolwiek prawdopodobieństwie?
Nie mamy niczego, na czym moglibyśmy oprzeć ów szacunek prawdopodobieństwa.

Nie sądzicie, zwracam się, do wielu dyskutantów i analogicznych wypowiedzi ,
że Dawkins zostawił ten promil niepewności, z naukowej uczciwości jedynie i uprzejmości wobec swojego rozmówcy.
I czego tu się czepiać?
Jego przekonania są jasne - nie pozostawia wątpliwości, a pewnych rzeczy po prostu udowodnić się nie da. Braku nieistnienia króliczych rogów też.
08-03-2012 00:47 
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)
>a pewnych rzeczy po prostu udowodnić się nie da. Braku nieistnienia króliczych rogów też.
To by się akurat udowodnić dało. Wystarczyłoby zrobić spis królików i sprawdzić, czy któryś ma rogi.


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
08-03-2012 01:18 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>To by się akurat udowodnić dało. Wystarczyłoby zrobić spis królików i sprawdzić, czy któryś ma rogi.
A jaka gwarancja, że wszystkie króliki spiszesz?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>Skąd zatem pomysł o jakimkolwiek prawdopodobieństwie?
>>>>Z naukowego sceptycyzmu poznawczego.
>>>>Panie Maćku wydawało mi się, że Pan już dosyć dobrze zna moje poglądy.
---------------------------------------------------
>Tak, ale akurat ściśle o prawdopodobieństwie istnienia Boga jeszcze nie rozmawialiśmy.
Ja pisałem na naszym forum o tym kilkadziesiąt razy. Nawet w rozmowach z Panem, a ostatnio w tym wątku i już raz przywołałem swoją wypowiedź www.racjon(*)m.php/s,484652/z,0/d,4#w485716 w rozmowie tu z Panem.

>Wydawało mi się, że przyjmując światopogląd oparty na nauce należy stwierdzić, to nauka z samego założenia nigdy na żadnego Boga natknąć się nie może, a jedynie na zjawiska naturalne.
A czy mógłby Pan podać naukową definicję "boga", to może się natknie.
Gdyż od próby zdefiniowania problemu w nauce zaczynają się próby poznania.

Nauka bada (poznaje) rzeczywistość za pomocą ludzkich zmysłów uzbrojonych w narzędzia. Nauka nigdy, nigdzie, w najmniejszym stopniu nie natknęła się na najmniejszy ślad oddziaływania nadnaturalnego (niewytłumaczalnego naturalnie) na rzeczywistość. W metodologii nauki zapisany jest sceptycyzm poznawczy i stąd konieczność pozostawienia symbolicznego promila niepewności.

>Rozumiem, że istnieje jakaś tam możliwość spekulacji, typu, że np. to jakaś inteligentna istota stworzyła wszechświat, tylko czy możemy coś powiedzieć o prawdopodobieństwie takiej opcji, skoro absolutnie nic na ten temat nie wiemy? Jak na mój gust mówienie o promilach, czy nawet jak Dawkins o całych procentach jest szacowaniem bez jakiejkolwiek podstawy. Nie mamy niczego, na czym moglibyśmy oprzeć ów szacunek prawdopodobieństwa.
Nie chce mi się zastanawiać na ile zręcznie wypowiedział się tu Dawkins. Posądzam, że jako uczony myślał podobnie do mnie - wychodząc w tym myśleniu od naturalizmu ontologicznego. Natomiast przekonania teizm/ateizm mogą z takim twierdzeniem mieć problem i żądać absolutnych deklaracji. Moja "absolutność" w kwestii Boga dobrze zawarta jest np. w referacie filozofa Piotra Bylicy, który już wielokrotnie przywoływałem i nie ona jest wynikiem żadnych matematycznych szacunków.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
27-02-2012 18:18 
 Ocena 1 na 3
diogenes (42753 punktów)
>nie można udowodnić, że coś nie istnieje

W logice: jeśli założenie o istnieniu x prowadzi do sprzeczności, to dowodzimy tym samym, że x nie istnieje.

Jeśli ta sprzeczność zachodziłaby z przyjętymi prawami fizyki, można by mówić o dowodzie nieistnienia w sensie fizycznym (np. perpetuum mobile). Analogicznie w biologii, itd.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
27-02-2012 20:21 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Acha, a na jakiej zasadzie dowiedziesz nieistnienia krasnoludków albo XFru%m^r$i+()q - a?


Nie da rady. Psa nie ma. Ale mamy akwarium i złote rybki. Więc zgłaszamy się do Klubu Pancernych jako łódź podwodna. Prosimy o przyjęcie. Taka łódź to też rzecz pancerna.
27-02-2012 21:21 
 Ocena 2 na 4
diogenes (42753 punktów)
>a na jakiej zasadzie dowiedziesz nieistnienia krasnoludków...

Co to są krasnoludki?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>a na jakiej zasadzie dowiedziesz nieistnienia krasnoludków...
>Co to są krasnoludki?
To nie jest odpowiedź na moje pytanie.


Nie da rady. Psa nie ma. Ale mamy akwarium i złote rybki. Więc zgłaszamy się do Klubu Pancernych jako łódź podwodna. Prosimy o przyjęcie. Taka łódź to też rzecz pancerna.
astrotaurus (12445 punktów)

>To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
No ale chyba powinieneś powiedzieć o co pytasz... nie uważasz?

A w ogóle chyba nikt rozumny nie kwestionuje istnienia krasnoludków (i Bogów): zajrzyj do dowolnej encyklopedii z dorobkiem intelektualnym ludzkości - znajdziesz tam definicję Boga i krasnoludka: "postać z opowieści"

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>To nie jest odpowiedź na moje pytanie.
>No ale chyba powinieneś powiedzieć o co pytasz... nie uważasz?
Przecież napisałem o co pytam.


Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
28-02-2012 12:01 
 Ocena 2 na 4
diogenes (42753 punktów)
>>>a na jakiej zasadzie dowiedziesz nieistnienia krasnoludków...
>>Co to są krasnoludki?
>To nie jest odpowiedź na moje pytanie.

Ależ oczywiście. Dopóki jednak nie wiem, czym są krasnoludki, nie jest to w ogóle pytanie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
A jeśli powiem ci czym są krasnoludki, to będziesz w stanie podać zasadę, wedle której udowodnisz ich nieistnienie?


Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
28-02-2012 18:47 
 0 na 2
diogenes (42753 punktów)
>A jeśli powiem ci czym są krasnoludki, to będziesz w stanie podać zasadę, wedle której udowodnisz ich nieistnienie?

Krasnale to dziwne stwory. W jednym wymiarze istnieją, w innym nie.

www.gazeta(*)ciag-dalszy,id,t.html?cookie=1

Jakie krasnale chodzą ci po głowie? Czy mają coś wspólnego z ewolucją?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie odpowiedziałeś na drugie pytanie. Do trzech razy sztuka czy już poddajesz się walkowerem?

Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
28-02-2012 21:29 
 Ocena 1 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Do trzech razy sztuka...

A dlaczego nie do stu dwudziestu trzech razy?

>czy już poddajesz się walkowerem?

Opowiedz mi bajkę o krasnoludkach, a potem rozwal rewolwerem.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
B u a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a h a !


Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
Ania... (14138 punktów)
Logiczne myślenie i precyzja wyrażania kontra beton o bardzo małym rozumku - jak Kubuś Puchatek!

W dodatku wyraźnie piszący o książce, której nie czytał, bowiem dobrze pamiętasz - Dawkins określił tam swoje poglądy dokładnie tak samo jak w tym przytoczonym fragmencie wypowiedzi.

Szkoda słów.

Zakładam się, że po jego tfu tfu! śmierci pojawi się tekst "na łożu śmierci się wyspowiadał!".
24-02-2012 21:42
 Ocena 11 na 11
wafelos (517 punktów)

>PS. Wiem, że robię się monotematyczny z tymi rewelacjami z Frondy, ale to zaiste niewiarygodny
>portal. Zaskakują mnie co rusz

Cóż muszę pogratulować bo ja po każdej wizycie na frondzie mam ochotę wydłubać sobie oczy , polać benzyną i podpalić. Ale psychika i tak zostanie ruszona i głupota frondy będzie mnie prześladować w nocnych koszmarach. A co do Terlikowskiego to ten człowiek nie powinien się rozmnażać. Jak jego geny przetrwały to dla mnie będzie zagadką do końca życia.
Frank Holman (5897 punktów)
>.... to ten człowiek nie powinien się rozmnażać. Jak jego geny przetrwały to dla mnie będzie zagadką do końca życia.

Ogólnie proponuję zapoznać się z choćby prologiem filmu pt. Idiokracja ;p
www.filmweb.pl/Idiokracja
Wyjaśnia jak to jest dokładnie odwrotnie w rzeczywistości

PS. Uwaga, nie wgłębiać się zbytnio w film, gdyż w warstwie ideologicznej zahacza wręcz o eugenikę.
25-02-2012 11:16 
 Ocena 2 na 2
wafelos (517 punktów)
Oglądałem ten film z 5 razy. Patrząc na rzeczywistość filmu i porównując ją do naszego świata muszę powiedzieć że u nich idiokracja to u nas teokracja.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>na 6,9 w 7-stopniowej skali co do idei ateistycznej. - Myślę, że prawdopodobieństwo istnienia nadprzyrodzonego stwórcy jest bardzo małe - powiedział oraz
>Słowa Dawkinsa to spora zmiana sposobu myślenia

-A różni biedni głupcy trzymają się kurczowo tego promila prawdopodobieństwa podporządkowując mu całe swoje życie i dla niego stworzyli całą religię, teologię, budują świątynie, prowadza wojny, misje krucjaty, portal fronda.pl, niektórzy są gotowi za ten cień cienia oddać własne i odebrać cudze życie. I kto tu ma nierówno pod sufitem...
-Z drugiej strony muszą Dawkinsa niesamowicie cenić, skoro jego 0,1 tyle dla nich znaczy.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
25-02-2012 13:06 
 Ocena 1 na 3
rdest (2492 punktów)

>-A różni biedni głupcy trzymają się kurczowo tego promila prawdopodobieństwa{...]
Jeszcze inni kurczowo trzymają się irracjonalnego: "Bóg nie istnieje".

Konformizm gwarantem spójności grupy
25-02-2012 16:22 
 Ocena 4 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>-A różni biedni głupcy trzymają się kurczowo tego promila prawdopodobieństwa{...]
>Jeszcze inni kurczowo trzymają się irracjonalnego: "Bóg nie istnieje".

-Ciekawe kogo zaliczasz do tych racjonalnych, którzy niczego się kurczowo nie trzymają. Jest jakaś trzecia, pośrednia droga pomiędzy istnieniem, a nieistnieniem boga? Pojawia się i znika?

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
25-02-2012 20:49 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>-A różni biedni głupcy trzymają się kurczowo tego promila prawdopodobieństwa{...]
>Jeszcze inni kurczowo trzymają się irracjonalnego: "Bóg nie istnieje".

Acha. Czyli stwierdzenie: "Szansa na to, że jakiś bóg istnieje jest tak mała, że prawie równa zeru, więc przyjmuję, że nie istnieje." też jest stwierdzeniem irracjonalnym? Z ciekawości pytam.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
27-02-2012 22:19 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Szansa na to, że jakiś bóg istnieje jest tak mała, że prawie równa zeru, więc przyjmuję, że nie istnieje.

Istnienie boga ma się nijak do prawdopodobieństwa. To mniej więcej tak, jakby pytać, jakie jest prawdopodobieństwo wyrzucenia orła lub reszki w rzucie kostką. Rzucając kostką świata otrzymasz tylko świat.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
27-02-2012 23:56 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
To ja powiem prościej: dowodów przemawiających za istnieniem bóstw jest tyle, że nie warto sobie zawracać głowy nawet ich możliwością


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
25-02-2012 19:03 
 Ocena 1 na 1
mayolina (2278 punktów)
>-A różni biedni głupcy trzymają się kurczowo tego promila prawdopodobieństw
homeopatyczna wizja rzeczywistości? i.racjonalista.pl/img/em/grin.gif
25-02-2012 07:30
 Ocena 11 na 11
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bzdury piszą. Aczkolwiek w swoim określaniu prawdopodobieństwa popełnił Dawkins błąd moim zdaniem. O ile jakiś deistyczny "wielki poruszyciel", nie dający rajów, i nie wpatrzony w penisy i waginy pewnych ssaków jest trudny do 100% negacji (bo nie ingeruje w rzeczywistość, jest tylko przyczyną), o tyle Jahwe, Allach, Sziwa na 100% nie istnieją.

Moim zdaniem poprawnie jest mówić, że wobec koncepcji deistycznej jest się agnostykiem (choć moim zdaniem to tylko skrupulatność - sama idea wielkiego majsterkowicza wyrasta z zabobonów), natomiast wobec koncepcji teistycznych jest się w 100% ateistą, bez żadnych 6 w skali od 1 do 7. W koncepcjach teistycznych mamy ingerencję w rzeczywistość na miarę "wyobraźni" twórców owych bogów. I widać, kawa na ławę, że ludzie to zrobili, zaś cuda są absurdalne. Nie musimy być agnostykami wobiec twierdzeń, iż świat jest skrzynią, albo leży na wielkim żółwiu.

Zatem tu Dawkins, którego twórczość ogromnie lubię, namieszał. Jeśli ktoś z prawdopodobieństwem jeden na siedem zakłada, iż Biblia jest prawdziwa (albo Koran, Księga Przemian, Wedy etc.), nie bez powodu wzbudza "nadzieję" wyznawców.
25-02-2012 12:59 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Jeśli ktoś z prawdopodobieństwem jeden na siedem zakłada, iż Biblia jest prawdziwa (albo Koran, Księga Przemian, Wedy etc.), nie bez powodu wzbudza "nadzieję" wyznawców.

A czy przypadkiem teraz to ty, Jacku, nie namieszałeś, pisząc o "prawdopodobieństwie jeden na siedem"?
27-02-2012 13:50 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Lol Ale chyba treść którą chciałem przekazać pozostała zrozumiała. A to jest ważna treść. Gdy przy chrześcijanach mówi się o agnostycyzmie, trzeba uczciwie powiedzieć, że bynajmniej nie chodzi tu o drobną wiarę we wszystkie absurdy tej religii. Moim zdaniem wiara w kompleks złudzeń i baśni zwany chrześcijaństwem jest wiarą niezależnie od tego, czy wątpliwość zajmuje obszar 50% (jak w potocznym rozumieniu agnostycyzmu, często zgodnym z prawdą), czy też 99,9%. Jak można na 0,1% wierzyć w dogmaty chrześcijaństwa tego, czy innego nurtu? Jest tyle innych absurdalnych zjawisk. Na przykład dziewiczorodne krasnoludki ujeżdżające niewidzialne różowe jednorożce w mistycznym ogrodzie na Wenus, którego nazwa zbawia i daje nieśmiertelność (trzeba czcić jednorożce, aby przyszedł krasnoludek i wyznał owo imię). Dopiero kompleks różnych absurdów daje to, czego wymaga w stosunku do rzeczywistości każda wyznawana przez ludzi religia.
27-02-2012 16:09 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Ale chyba treść którą chciałem przekazać pozostała zrozumiała.

Teoretycznie. W praktyce zaś IMHO doskonale - choć zapewne niechcący - wpisywała się w nurt zamazywania rzeczywistego znaczenia, tego, co Dawkins już od dawna (chociażby w "Bogu urojonym") twierdził - ten sam nurt, zgodnie z którym rozmaitej maści wyznawcy próbują ogłaszać "nawrócenie" Dawkinsa.

>Jak można na 0,1% wierzyć w dogmaty chrześcijaństwa tego, czy innego nurtu

Najpierw musiałbyś czymś podeprzeć tezę, wedle której miałoby Dawkinsowi chodzić o jakiekolwiek dogmaty - o cokolwiek właściwie poza dopuszczeniem hipotetycznej możliwości istnienia jakiegokolwiek bóstwa. Założenie śladowego prawdopodobieństwa istnienia teoretycznej "istoty boskiej" nie musi pociągać za sobą żadnych dogmatów.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Liliac ja wiem. Ale jak gada się z arcybiskupem anglikańskim można powiedzieć śmiało - "wobec chrześcijaństwa i tym podobnym koncepcji boga jestem całkowitym ateistą". Wiadomo, że ludzie wierzący, widząc słowo "bóg możliwy na 1%" nie mają na myśli deistycznego "wielkiego poruszyciela".
25-02-2012 13:01 
 Ocena 5 na 5
rdest (2492 punktów)

>Zatem tu Dawkins, którego twórczość ogromnie lubię, namieszał.
Uważam, że wcale nie namieszał. Jest racjonalistą a nie fideistą.
Trafnie, moim zdaniem, tę różnicę opisał Andrzej B. Izdebski
Cytat:
Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi.
/wytłuszczenie moje/


Konformizm gwarantem spójności grupy
25-02-2012 15:23 
 Ocena 3 na 3
zohen (3231 punktów)
>Zatem tu Dawkins, którego twórczość ogromnie lubię, namieszał...

A no namieszał - wychodzi na to, że w tym 1.42% pan Ryszard D. uważa za możliwe: chodzenie po wodzie, zapładnianie przez ducha, zamiana wafelka z mąki w serce pana Jezusa, stworzenie świata w ciągu 6 dni itd.
Trochę to tak, jakby Dawkins zaszedł trochę w ciążę - taką religijną, na 1.42%.
Pozostaje mieć nadzieję, że to tylko jakieś przejęzyczenie, błąd w tłumaczeniu lub coś w tym rodzaju.
.
25-02-2012 17:02 
 Ocena 7 na 7
Alicja Duda (25557 punktów)
>>Zatem tu Dawkins, którego twórczość ogromnie lubię, namieszał...
>A no namieszał - wychodzi na to, że w tym 1.42% pan Ryszard D. uważa za możliwe: chodzenie po wodzie, zapładnianie przez ducha, zamiana wafelka z mąki w serce pana Jezusa, stworzenie świata w ciągu 6 dni itd.
Mówiąc o bogu nie miał raczej na myśli boga żydowskiego czy chrześcijańskiego ani żadnego innego wymyślonego przez człowieka.
Więc przypisywanie mu wiary w :"chodzenie po wodzie, zapładnianie przez ducha, zamiana wafelka z mąki w serce pana Jezusa, stworzenie świata w ciągu 6 dni" jest błędem.
Większość agnostyków nie wierzy w te bzdury ale dopuszcza istnienie jakiegoś niezdefiniowanego boga.
Dawkins pozostawia tą część prawdopodobieństwa istnienia boga tam gdzie jako naukowiec musiałby powiedzieć "nie wiem".

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
25-02-2012 17:25 
 Ocena 3 na 3
zohen (3231 punktów)
>>>
>Większość agnostyków nie wierzy w te bzdury ale dopuszcza istnienie jakiegoś niezdefiniowanego boga.
>
Zmień politykę, głosuj na kobiety.


Sęk w tym, że pojęcie boga jest z grubsza zdefiniowane - jako inteligentnego konstruktora - sprawcę wszelkiej rzeczywistości. I takiego, obawiam się, miał na myśli Dawkins. Bóg niezdefiniowany, to może być wszystko i nic, bogiem może być teoria wszystkiego, proces ewolucji itd.
Nie rozumiem potrzeby istnienia niezidentyfikowanego i niezdefiniowanego boga - który nie wiadomo czym jest, co zrobił i co może? Jaką lukę w poznaniu "wszystkiego" miałby zapełnić?

Jeżeli naukowiec w miejsce gdzie "nie wiem" wstawia boga, to sprowadzałoby to tego boga do często bardzo podrzędnych ról i co chwilę, w miarę odkryć naukowych, byłby ten bóg przeganiany. Tak robi "nauka" kościelna, ale nie nauka.

(Z proponowanym kierunkiem zmiany polityki zgadzam się w pełni!)
25-02-2012 19:31 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Sęk w tym, że pojęcie boga jest z grubsza zdefiniowane - jako inteligentnego konstruktora - sprawcę wszelkiej rzeczywistości.
Gdzie, kiedy, jak? Proponuję wziąć pod uwagę artykuł Izdebskiego: www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa
Co to znaczy z grubsza? Jak grubo jest to ciosane?

>I takiego, obawiam się, miał na myśli Dawkins.
Ni cholery nie wiem jakiego Boga miał na myśli Dawkins, choć mocno podejrzewam, że głównie chrześcijańskiego.

>Bóg niezdefiniowany, to może być wszystko i nic,
I tylko taki - tak naprawdę - występuje. Dużo słów i mało treści.

>bogiem może być teoria wszystkiego, proces ewolucji itd.
Tak, gdy jest przedmiotem wiary.

>Nie rozumiem potrzeby istnienia niezidentyfikowanego i niezdefiniowanego boga - który nie wiadomo czym jest, co zrobił i co może?
Ale chyba Pan jej nie kwestionuje, gdy jest tak powszechną?

>Jaką lukę w poznaniu "wszystkiego" miałby zapełnić?
"Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki.
Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".


>Jeżeli naukowiec w miejsce gdzie "nie wiem" wstawia boga, to sprowadzałoby to tego boga do często bardzo podrzędnych ról i co chwilę, w miarę odkryć naukowych, byłby ten bóg przeganiany.
Bardzo podobają mi się rozważania Piotra Bylicy o tym "nieomal": www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf

>Tak robi "nauka" kościelna, ale nie nauka.
Tyle tylko, że ww współczesnej Polsce ta "nauka" zaczyna być dominującą.

PS. Proszę moich uwag nie traktować jako kontrę, tylko jako uzupełnienie.

Pozdrawiam.

@@@
.
27-02-2012 13:43 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dawkins naprawdę popełnił błąd nie mówiąc, że wobec złożenia absurdów o wyraźnie kulturowej genezie (a nie boskiej) jakim jest chrześcijaństwo można być agnostykiem. Można być tylko 100% ateistą. Co innego pozostaje? Wiara z prawdopodobieństwem 1% (albo i 0,1%), że bóg który urządzał czystki etniczne w Ziemi Swiętej potrzebował ofiary z człowieka i sam się w nią wcielił (albo i nie sam) aby odkupić grzech pierworodny zżarcia jabłka (kiedy? kreacjonizm metaforą czy nie?). Na 1% nie wiedzieć, czy istota nie mająca bladego pojęcia o planecie Ziemia i żyjących na niej organizmach nie jest stwórcą wszystkiego, tylko postacią literacką? Moim zdaniem bycie agnostykiem wobec chrześcijaństwa, islamu, czy sziwaizmu, to wiara w chrześcijaństwo, islam, czy sziwaizm. Nie ważne, czy mamy tu 50%, czy 1%, czy 0,1%. Nawet 0,1% dla przyjmowania za prawdę mnóstwa absurdów tworzących dopiero ów obiekt wątpienia to ogromnie wiele! A przecież są inne religie. Dajmy więc każdej po 0,1%. Każdej która jest i która była. NIe zostanie nawet 0,1% na ateizm.

Mieszanie drobnej niepewności wobec deizmu z niepewnością wobec teizmu z jego świętą księgą to poważny błąd.
28-02-2012 14:11 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Mieszanie drobnej niepewności wobec deizmu z niepewnością wobec teizmu z jego świętą księgą to poważny błąd.
Wielokrotnie już tu powtarzałem, że ja nie jestem ateistą, tylko naturalistą ontologicznym. Co głównie znaczy, że nie przeczę istnienia nieistniejących bogów - tylko że do poznania i rozumienia świata żadne nadnaturalne byty nie są mi potrzebne. Przy takim podejściu metodologicznym ten promil ma zupełnie inne znaczenie, niż mu Pan przydaje. Moje stanowisko bardzo dobrze oddaje red. Izdebski w poniższym tekście:

Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.

Mam głęboki szacunek dla ludzi wierzących i postępujących zgodnie ze swoja religią, ale zainteresowanie historią i religioznawstwem doprowadziły mnie do przeciwstawiania się klerykalizmowi, którego istotą jest naużywanie religii dla dopięcia celów, nie mających z religią nic wspólnego, a jego nieodłączną towarzyszką jest obłuda przybrana w słowa chrześcijańskiego miłosierdzia. Zaś próby zrozumienia podstawowych praw rządzących światem doprowadziły mnie do poglądów bliskich stwierdzeniu Laplace'a, który na pytanie Napoleona o koncepcję Boga w jego dziełach odpowiedział: - Ta hipoteza nie była mi potrzebna. Jeszcze lepiej mój pogląd oddaje maksyma Tadeusza Kotarbińskiego: - Bluźnierstwem jest posądzanie Boga o istnienie.

Świat bez ingerencji sił nadprzyrodzonych, jest dla mnie łatwiej zrozumiałym niż po włączeniu w jego porządek udziału transcendentalnej inteligencji. Zgadzając się z tezą, że człowiek ze swej natury jest istotą religijną i w miarę rozumiejąc fenomen ludzkiej religijności, muszę powiedzieć, że nie rozumiem słowa "Bóg" i to zarówno, gdy użyte jest przez przysłowiową Kowalską, jak i w poważnych koncepcjach teologicznych. Wyrażenia tego w żaden sposób nie możemy powiązać ze zmysłowym doświadczeniem człowieka, czyli empirycznie zbadać, a tylko takie wyrażenia, które takim badaniom się poddają, są poznawczo sensowne.


Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
27-02-2012 22:44 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Mówiąc o bogu nie miał raczej na myśli boga żydowskiego czy chrześcijańskiego ani żadnego innego wymyślonego przez człowieka.

Dobre sobie. Mamy więc boga niewymyślonego przez człowieka. No to by się św. Tomasz ubawił i ucieszył.

>Większość agnostyków nie wierzy w te bzdury ale dopuszcza istnienie jakiegoś niezdefiniowanego boga.

Nie wierzy w te bzdury, ale dopuszcza inne, niedefiniowalne.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
25-02-2012 20:32 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
> o tyle Jahwe, Allach, Sziwa na 100% nie istnieją.
Wymieniasz konkretne bóstwa, istota problemu polega na tym, że kiedy w konkretnym przypadku możesz na 100% powiedzieć, że dane bóstwo nie istnieje to w przypadku idei nie możesz tak powiedzieć.
Istotą agnostycyzmu jest zrozumienie, iż nie jesteśmy w stanie na 100% zdobyć wiedzy o czymś. To wszystko. Nie wiem skąd ludzie biorą twierdzenia, że agnostycyzm to 50/50, to bzdura. Agnostycyzm to nie wahanie. Nie znam silniejszego stanowiska racjonalnego, niż ignostycyzm.
>Moim zdaniem poprawnie jest mówić, że wobec koncepcji deistycznej jest się agnostykiem choć moim zdaniem to tylko skrupulatność
Moim zdaniem cała idea agnostycyzmu to skrupulatność, wynikająca ze sceptycyzmu i racjonalizmu.
Nie wierzę ani w boga deistycznego, ani w teistycznego i odrzucę każdego następnego wymyślonego (każdą koncepcję opracowaną przez człowieka) boga ponieważ (powtarzam się) istnienie bóstw jest dla mnie jakby funkcją dążącą do zera. Silny ateizm wymaga według mnie skoku wiary.
Cieszę się, że nowy ateizm nie jest silnym ateizmem. Dogmatyzm to droga donikąd i nie można tak używać nauki (w tak szeroki sposób, nowi ateiści są często nazywani scjentystami). Nauka jest bowiem ignostyczna.
Przy okazji...Racjonalista jest uważany za przedstawiciela i propagatora nowego ateizmu w Polsce.
Każda dyskusja na te tematy jest cenna.
Miły (925 punktów)
>*Oczywiście agnostycyzm jest równie irracjonalny jak ateizm, jednak przynajmniej jego wyznawcy nie starają się za wszelką cenę udowodnić, że Boga nie ma. Należy się więc cieszyć, że Dawkins zaczyna widzieć światło. Może będzie z niego kiedyś pożytek?

Napisał to zapewne jakiś pan, który wierzy w to, że dziewica urodziła dziecko co jest całkowicie sprzeczne z prawami biologii,który również nie ma oporów przed wiarą w tak zwaną przemianę opłatka w ciało jakiegoś człowieka sprzed dwóch tysięcy lat

Wobec takich oświeconych prawdą bożą mędrców stwierdzających, że ateiści i agnostycy są irracjonalni trzeba używać kpiny. Nie ma sensu traktować ich w poważnym tonie, bo to tylko utwierdza ich w przekonaniu, że toczą walkę ze złem tego świata,które uosabiają obok innowierców ateiści. Szkoda tylko,że w kpieniu z religijnych mało elastycznych ludzi przeszkadza jakże mądre prawo o obrazie uczuć religijnych.
zohen (3231 punktów)Odp: Dawkins - człowiek małej wiary?
>* Oczywiście agnostycyzm jest równie >irracjonalny jak ateizm, jednak przynajmniej jego wyznawcy nie starają się za wszelką cenę >udowodnić, że Boga nie ma.

Agnostycyzm jest postawą człowieka "małej wiary" (mniejsza o proporcje) i jego przyklejanie do ateizmu jest po prostu - delikatnie mówiąc - nieporozumieniem.

Czyli:

Oczywiście, agnostycyzm jest równie irracjonalny jak teizm, jednak przynajmniej jego wyznawcy nie starają się za wszelką cenę udowodnić, że Bóg istnieje.
26-02-2012 00:42 
 Ocena 4 na 4
Celecrin (6386 punktów)
>>* Oczywiście agnostycyzm jest równie >irracjonalny jak ateizm, jednak przynajmniej jego wyznawcy nie starają się za wszelką cenę >udowodnić, że Boga nie ma.
Agnostycyzm tak jak obecnie ateizm można podzielić na kilka kategorii.
Wprowadzenie:
Generalnie trzeba zrozumieć jedną podstawową rzecz. Agnostyk nie wierzy w istnienie jakichkolwiek bóstw. Jakikolwiek rodzaj agnostyka, nie wierzy w bogów tak jak ateista. Wszelką wiedzę z ksiąg religijnych uważa za zbliżoną do legend.

-Silny agnostycyzm - istnienia boga lub bogów nie można udowodnić w żaden sposób i nigdy nie uda się tego udowodnić.

-Słaby agnostycyzm - istnienie boga lub bogów jest obecnie niewiadome, lecz może stać się wiadome w przyszłości, dlatego na razie należy wstrzymać się z oceną.

-Teizm agnostyczny (również agnostycyzm religijny) - nie wiadomo czy bogowie istnieją, a mimo to nadal w nich wierzy. Agnostycyzm religijny odrzuca jednak wszystkie treści religijne, zawarte w tradycji i świętych księgach uważając, że ich wartość poznawcza jest zbliżona do legend. Według niego, aby coś zbadać, trzeba mieć ścisłą definicję tego, co się bada - dopiero wtedy możliwe jest stworzenie odpowiedniej metody i przyrządu badawczego.
Jednym słowem jest to deizm.

-Ateizm agnostyczny - nie wiadomo czy bogowie istnieją i w nich nie wierzy
Proszę zwrócić uwagę na łącznik "i", nie wierzy i nie wiadomo czy istnieją.

-Ignostycyzm - pytanie o istnienie boga jest pozbawione sensu, ponieważ nie posiada ono weryfikowalnych (czy testowalnych) skutków i dlatego powinno być zignorowane.

Na koniec chciałbym podkreślić, że agnostyków tak jak ateistów i teistów łączy jedno prawo, mianowicie, że wszyscy są ateistami. Chodzi o to, że nie wierzą w Zeusa, Latającego Boga Spagetti itd...
Uważam, że Nowy Ateizm połączy agnostyków i ateistów w jedną grupę, dzięki niezwykle wysokiemu nasileniu dyskusji, a więc wykuwanie w pracy teoretycznej, filozoficznej i naukowej synergii poglądów.
Głównie dzięki nowym ateistom, którzy przestali mówić, że boga nie ma, a mówią, że go prawdopodobnie nie ma oraz tego, że atakują religię. Dlatego moim zdaniem słabo wypadają w dyskusji z teistami na tematy ontologiczne, a genialnie o religii.
Już proces się rozpoczął, bowiem pojawiają się propozycje, że niewierzący dzielą się na słabych i mocnych ateistów, anty-teistów lub scjentystów.
26-02-2012 07:53 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Głównie dzięki nowym ateistom, którzy [...] słabo wypadają w dyskusji z teistami na tematy ontologiczne

Nic dziwnego, bo jak ontologię ogolić brzytwą Ockhama to zostaje z niej tylko jedno słowo: monizm.
26-02-2012 16:31 
 0 na 2
Celecrin (6386 punktów)
>> Głównie dzięki nowym ateistom, którzy [...] słabo wypadają w dyskusji z teistami na tematy ontologiczne
>Nic dziwnego, bo jak ontologię ogolić brzytwą Ockhama to zostaje z niej tylko jedno słowo: monizm.
Monizm to pojęcie tak szerokie i głębokie jak Ocean Spokojny. Sugerujesz, że nie-teiści źle pływają?
Mam dobry przykład, Hitchensa i dwie jego debaty:
Hitchens vs. Craig, Biola University temat: Czy Bóg istnieje? oraz Christopher Hitchens and Stephen Fry vs. The Catholic Church (John Onaiyekan i Ann Widdecombe) temat Czy KK jest siłą dobra na Ziemi.
Pierwszą przegrał w drugiej po prostu zmiażdżył.
Prawdę mówiąc Craig się podkładał, nie wiem czemu Hitchens nie chciał dyskutować z jego argumentami filozoficzno-kosmologicznymi. Akurat mi argumenty Craiga "leżą" bo gadał na przykład o perfekcji dostrojenia fizycznych właściwości naszego świata do życia itd.
Z drugiej strony Hitchens był specjalistą od KK (matka Teresa).
26-02-2012 17:31 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
>> ... jak ontologię ogolić brzytwą Ockhama to zostaje z niej tylko jedno słowo: monizm.

> Monizm to pojęcie tak szerokie i głębokie jak Ocean Spokojny.

Może szerokie, ale płytkie jak kałuża. No bo jak jest tylko jeden byt, to co tu można wiele wykombinować? Nawet różnicy między idealizmem a materializmem nie ma. Ontolog tu się nie wykąpie.
26-02-2012 17:58 
 0 na 2
Celecrin (6386 punktów)

>> Monizm to pojęcie tak szerokie i głębokie jak Ocean Spokojny.
>Może szerokie, ale płytkie jak kałuża. No bo jak jest tylko jeden byt, to co tu można wiele wykombinować? Nawet różnicy między idealizmem a materializmem nie ma. Ontolog tu się nie wykąpie.
Monizm:
monizm materialistyczny
monizm spirytualistyczny
monizm materialistyczno-spirytualistyczny, mieszany

Tak działa brzytwa Ockhama? Dzieli na części...Nie chce mi się gadać na ten temat, szkoda mi czasu.

Chyba chciałeś powiedzieć materializm, co?
26-02-2012 18:25 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>monizm materialistyczno-spirytualistyczny, mieszany
Czyli monizm czysty!
Jednorodna mieszanina starożytnej bzdury.
Wszystko jest nawzajem powiązane, a węzeł to święty. A zgoła nic nie ma, co by nawzajem było sobie obce. Ułożone to bowiem zostało we wspólny ład i współtworzy porządek w porządku tego samego świata. Jeden bowiem jest świat, a składa się nań wszystko, i bóg jeden we wszystkim, i jedna istota, i jedno prawo, jeden rozum wspólny wszystkich stworzeń rozumnych i prawda jedna. I jeden wreszcie ideał doskonałości stworzeń o wspólnym pochodzeniu i wspólnym rozumie. Marek Aureliusz, Rozmyślania.
Dobre to nawet było, ale już dawno się skończyło. Teraz warto filozofię konfrontować z nauką. pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa , a w "metodzie naukowej" żaden spirytualizm nie wychodzi. Nawet po spirytualiach.
Pozdrawiam.

@@@
.
26-02-2012 19:06 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> monizm materialistyczny
> monizm spirytualistyczny
> monizm materialistyczno-spirytualistyczny, mieszany

Jak monizm to monizm, a nie jakieś monizmy pluralistyczne. Obawiam się, że z kałuży filozoficznej chciałbyś zrobić ocean. Ale co najistotniejsze, nauka jest całkowicie zgodna z monizmem i wszelkie przymiotniki są tu zbędne.

> Chyba chciałeś powiedzieć materializm, co?

Nie, wiem co mówię.
27-02-2012 00:46 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
>Obawiam się, że z kałuży filozoficznej chciałbyś zrobić ocean.
Napisałem Ci wyraźnie co bym chciał, a raczej czego bym nie chciał.
Z mojego postu wybrałeś jedno zdanie, by znów chyba po raz setny na forum, zaprezentować deklarację materializmu naukowego.
Wypowiedziałeś się.
Dziękujemy.
26-02-2012 19:16 
 Ocena 3 na 3
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>Akurat mi argumenty Craiga "leżą" bo gadał na przykład o perfekcji dostrojenia fizycznych właściwości naszego świata do życia itd.
>

To życie, jakie znamy, dopasowało się perfekcyjnie do właściwości fizycznych tego swiata, nie odwrotnie. Bez dylematu jajko czy kura. W innej rzeczywistości fizycznej, być może życie też by zaistniało, zupełnie odmienne od tego które znamy.
Zależy to zapewne od tego, na ile możliwe jest zaistnienie w innym uniwersum, innych właściwości fizycznych.
Być może te właściwości jakie znamy, są jedynymi jakie mogą zaistnieć z powodów, których jeszcze nie znamy. Czy wiemy ile wszechswiatów powstało przed naszym? Może to powtarzający się cykl, w którym stałe fizyczne są zawsze takie same?
Pozdrawiam.
zohen (3231 punktów)trochę teistyczny ateizm
>-Ateizm agnostyczny - nie wiadomo czy bogowie istnieją i w nich nie wierzy
>Proszę zwrócić uwagę na łącznik "i", nie wierzy i nie wiadomo czy istnieją.

"w nich nie wierzy", tzn. nie znajduje żadnych racjonalnych przesłanek dopuszczających możliwość przyjęcia założenia, że bogowie mogą istnieć,
ale
"nie wiadomo czy bogowie istnieją" - dopuszcza "możliwość", że bogowie istnieją w równym stopniu jak "niemożliwość".

Pytanie: na podstawie jakich przesłanek ateista agnostyczny dopuszcza powyższą "możliwość" istnienia bogów?

Przy całym szacunku i woli zrozumienia powyższej definicji, "coś mi tu nie gra" i ten ateizm agnostyczny znowu przypomina mi sytuację "bycia trochę w ciąży".
26-02-2012 12:46 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)Odp: trochę teistyczny ateizm

>Pytanie: na podstawie jakich przesłanek ateista agnostyczny dopuszcza powyższą "możliwość" istnienia bogów?
Pytanie: na podstawie jakich przesłanek doszedłeś do powyższego wniosku?

Swoją drogą definicja jest zła...trochę dlatego dopisałem pod nią moją uwagę na zwrócenie uwagi na spójnik i.
Ateista agnostyczny nie wierzy w bogów i nie wie (na pewno) czy bogowie istnieją.
Można nie wierzyć w boga i nie twierdzić, że się na pewno wie, czy bóg istnieje czy nie.
a) bóg istnieje
b) bóg nie istnieje
Każde twierdzące zdanie na powyższe tezy jest dogmatem.
zohen (3231 punktów)
>a) bóg istnieje
>b) bóg nie istnieje
>Każde twierdzące zdanie na powyższe tezy jest dogmatem.
>

Problem w tym, że jedna z tych tez jest na 100% prawdziwa, a druga jest na 100% fałszywa.

A co do "nie wiadomo", to jednak wiadomo, że:
Za tezą pierwszą nie przemawia ani jedna, nosząca chociażby ślad "naukowości" racjonalna przesłanka.
Za tezą drugą przemawia nieskończenie wiele (coraz więcej w miarę postępu nauki) racjonalnych przesłanek.

I trochę swobodniej: można przyjąć, - stanowi to często koronny argument wierzących - że przesłanki przemawiające za "bóg nie istnieje" są podrzucane przez Szatana.

26-02-2012 15:39 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
>Problem w tym, że jedna z tych tez jest na 100% prawdziwa, a druga jest na 100% fałszywa.
Nie, problem w tym, że tego się nie da udowodnić na 100%.

>Za tezą drugą przemawia nieskończenie wiele (coraz więcej w miarę postępu nauki) racjonalnych przesłanek.
Świetnie, no więc jesteś pewien na 99% tak jak ja, że bogów nie ma. Jak zamierzasz pokonać ten 1% w sposób racjonalny? Skokiem wiary

Przy okazji: nieskończenie... Jest bezwymiarowe i na 100% nieprawdziwe i trochę dołujące, bo skoro znamy nieskończenie wiele przesłanek i nie można racjonalnie zamknąć kwestii boga to się to nigdy nie uda I kurka jak można mieć nieskończenie wiele i jeszcze dokładać?
26-02-2012 17:05 
 Ocena 5 na 5
Ania... (14138 punktów)
>>Problem w tym, że jedna z tych tez jest na 100% prawdziwa, a druga jest na 100% fałszywa.
>Nie, problem w tym, że tego się nie da udowodnić na 100%.
>>Za tezą drugą przemawia nieskończenie wiele (coraz więcej w miarę postępu nauki) racjonalnych przesłanek.
>Świetnie, no więc jesteś pewien na 99% tak jak ja, że bogów nie ma. Jak zamierzasz pokonać ten 1% w sposób racjonalny? Skokiem wiary
A czy trzeba?

W życiu opieramy się na rachunku szans. Nie mamy 100% pewności w chyba żadnej sprawie, pomijając oczywistości. Nasze postrzeganie problemu często zmienia się z czasem.

Opierając się na prawdopodobieństwie nieistnienia czegoś spokojnie możemy założyć, że tego nie ma. Podobnie jak czynimy to w kwestii biegających i pożerających ludzi roślin - czy mamy 100% pewności że ich nie ma? Czy zakładamy, że istnieją?
26-02-2012 18:02 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
No właśnie nie trzeba! Z tym, że sugerowałbym raczej zamiast zakładać (deklarować), że czegoś nie ma przy małym prawdopodobieństwie, po prostu to pominąć w rozważaniach.

I prościej i bardziej irytuje zwolenników istnienia
26-02-2012 18:59 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>No właśnie nie trzeba! Z tym, że sugerowałbym raczej zamiast zakładać (deklarować), że czegoś nie ma przy małym prawdopodobieństwie, po prostu to pominąć w rozważaniach.
>I prościej i bardziej irytuje zwolenników istnienia
Ale takie pominięcie jest założeniem :/
26-02-2012 21:52 
 Ocena 1 na 1
zohen (3231 punktów)
>>Problem w tym, że jedna z tych tez jest na 100% prawdziwa, a druga jest na 100% fałszywa.
>Nie, problem w tym, że tego się nie da udowodnić na 100%.

Nie, tego, że jedna jest fałszywa, a druga prawdziwa nie potrzeba udowadniać, problem w tym (dla teistów i ateistów "małej wiary"), że nie da się udowodnić na 100% "która jest która". Dla mnie to nie stanowi problemu. Mi te (nasze) 99% w zupełności wystarcza i nie zamierzam sprężać się do żadnego skoku.

I kurka jak można mieć nieskończenie wiele i jeszcze dokładać?
>

Cieszę się, że moje niezbyt szczęśliwie (przyznaję) użyte "nieskończenie" dało Ci tyle uciechy i okazję do tak efektywnego zabłyśnięcia w tej dyskusji.
catseye (1381 punktów)Odp: Dawkins - Wojujący ateista się łamie*
Ciekawe, ilu z nich obejrzało całą dysputę. Chyba niewielu. Dawkins nie powiedział tam absolutnie nic, co choćby w najmniejszym stopniu sugerowało, że zmienia poglądy. Osobiście miałem wielką uciechę wyobrażając sobie, że na miejscu arcybiskupa Canterbury siedzi Michalik albo Dziwisz.
26-02-2012 16:00 
 Ocena 2 na 4
Celecrin (6386 punktów)
>Ciekawe, ilu z nich obejrzało całą dysputę. Chyba niewielu. Dawkins nie powiedział tam absolutnie nic, co choćby w najmniejszym stopniu sugerowało, że zmienia poglądy. Osobiście miałem wielką uciechę wyobrażając sobie, że na miejscu arcybiskupa Canterbury siedzi Michalik albo Dziwisz.
Co nie zmienia faktu, że powiedział, iż jest agnostykiem, choć jest najbardziej znanym ateistą na świecie. Cała sala ryła ze śmiechu...
Dawkins chyba wyciął największy numer ateistom w historii
Wiki:
Dawkins jest zadeklarowanym ateistą i krytykiem religii.
Z blogu ateo.blox.pl:
Z Richardem Dawkinsem rozmawia Gordy Slack, dyrektor agencji informacyjnej Free-Agents International w Kalifornii.
Wywiad zatytułowanoThe atheist.
Cytat:
W książce "The Ancestor's Tale" zajmuje się pan agnostycyzmem. Czym on się różni od ateizmu?
Mówi się, że jedynym racjonalnym stanowiskiem jest agnostycyzm, ponieważ nie możemy udowodnić istnienia ani nieistnienia nadprzyrodzonego stwórcy. Uważam, że jest to słabe stanowisko. To prawda, nie możemy niczego całkowicie wykluczyć, ale możemy przyjąć jakąś wartość prawdopodobieństwa. Jest nieskończona liczba rzeczy, których nieistnienia nie możemy udowodnić: jednorożce, wilkołaki i czajniki na orbicie wokół Marsa2. Ale nie przywiązujemy do nich żadnej wagi, o ile nie ma jakichś wyraźnych powodów, by twierdzić, że istnieją.

Taka była i jest narracja Dawkinsa, w "God delusion" również nie wspomniał o rodzajach agnostycyzmu, udawał ateistę
26-02-2012 18:10 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Dawkins chyba wyciął największy numer ateistom w historii

Mniej więcej ten sam, co w "Bogu urojonym".

>Taka była i jest narracja Dawkinsa, w "God delusion" również nie wspomniał o rodzajach agnostycyzmu, udawał ateistę

Naprawdę?

Cytat:
6. Bardzo niskie prawdopodobieństwo (ale jednak nie pewność). De facto ateista. "Nie mam pewności, ale istnienie Boga uważam za mało prawdopodobne i na tym założeniu opiera się moje życie".
7. Silny ateizm. "Wiem, że nie ma Boga, z taką samą pewnością, z jaką Jung «wie», że on jest".

Byłbym zaskoczony, gdyby wielu ludzi zaliczyło się do kategorii 7., włączyłem tu ją jednak dla symetrii z kategorią 1., która jest całkiem licznie zasiedlona, gdyż natura wiary po prostu jest taka, że ludzie potrafią bezgranicznie akceptować jakieś przekonanie, nie mając ku temu żadnych racjonalnych przesłanek (Jung na przykład wierzył również, że niektóre książki z jego księgozbioru mogą spontanicznie eksplodować z głośnym hukiem). Ateiści natomiast nie żywią "wiary", choćby z tego powodu, że nie sposób wyłącznie rozumowo zdobyć pewność, że coś definitywnie nie istnieje. Dlatego właśnie kategoria 7. jest raczej pusta w przeciwieństwie do 1., która ma wielu zagorzałych zwolenników. Osobiście zaliczyłbym się do kategorii 6. (choć blisko mi do 7.) - w kwestii Boga jestem agnostykiem w takim samym stopniu, w jakim pozostaję agnostykiem w odniesieniu do istnienia wróżek.

27-02-2012 00:23 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)

>Naprawdę?
> [cytat]6. Bardzo niskie prawdopodobieństwo (ale jednak nie pewność). De facto ateista. "Nie mam pewności, ale istnienie Boga uważam za mało prawdopodobne i na tym założeniu opiera się moje życie".
Na debacie z arcybiskupem powiedział, że jest agnostykiem.
Tak czy nie?
27-02-2012 05:25 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Na debacie z arcybiskupem powiedział, że jest agnostykiem.
Jeśli tak było, nie pozostaje mi nic innego niż napisać:
Witaj w klubie, Richard!


Konformizm gwarantem spójności grupy
27-02-2012 11:44 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>>Na debacie z arcybiskupem powiedział, że jest agnostykiem.
>Jeśli tak było, nie pozostaje mi nic innego niż napisać:
>Witaj w klubie, Richard!
Tak napisał Izdebski:
Nie czuję się ateistą i chyba też nim nie jestem. Myślę, że dlatego z dużym rozbawieniem i satysfakcją przeczytałem w 58 numerze "Res Humana" tezę Alfreda Rachalskiego, że nazywanie kogoś ateistą, jest tak samo uzasadnione jak nazywanie kobiet a-mężczyznami.

Ponieważ teza z profesorskiego felietonu bardzo mi się spodobała przytoczyłem ją na jednym ze spotkań i wtedy usłyszałem, że choć o tym nie wiem to jestem agnostykiem. No cóż, nie pierwszy raz spotykam się z tym, że inni lepiej wiedzą niż ja, co myślę. Nauczycieli zawsze mieliśmy znakomitych, tylko rzeczywistość nam skrzeczała. Agnostycyzm dzisiaj, jest dosyć wygodną postawą i dlatego takie samookreślenie stało się bardzo modne nawet wśród niedawnych zwolenników "naukowego ateizmu". Nie zgadzam się na taką etykietkę i tak samo jak nie czuję się ateistą, tak też nie czuję agnostykiem i to pomimo wielkiego szacunku do przemyśleń Bertranda Russella.

Odrzucenie postawy agnostycznej uzasadniła doskonale Barbara Stanosz, która w 44 numerze "Bez Dogmatu" napisała: (...) nie można dowieść nieistnienia żadnych, najbardziej nawet fantazyjnych obiektów (...) Jednakże nauka nie pretenduje do pewności; jej twierdzenia i teorie składowe mogą zostać podważone. Jest tu więc miejsce na agnostyczne "Nie wiem" - zarówno w sprawie chrześcijańskiego Boga, jak i w sprawie greckiego Zeusa (ale także Baby Jagi, Świętego Mikołaja itd.). I tak właśnie, tj. mitologicznie interpretują twierdzenia teistyczne racjonaliści, którzy deklarują się jako agnostycy.

A ja się z nim całkowicie zgadzam.
Chyba jeszcze bardziej z prof. Stanosz. Też nie dostrzegam większej różnicy pomiędzy "nie wiem" w sprawie krasnali, a w sprawie Boga.

Mam 999 promili pewności, że żaden świat nadprzyrodzony nie istnieje, a w jednym promilu jestem agnostykiem i jakoś dziwnie jestem pewien, że do klubu Dawkinsa zostałbym ze swoim agnostycyzmem przyjętym. Choć tak precyzyjnie to uważam się za naturalistę ontologicznego.
Czyli witam Pana w naszym klubie!

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
27-02-2012 13:35 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
999 na 1000 niepewności wobec Jezusa i jego cudów? Czy dobrze rozumiem (mam nadzieję że nie). Moim zdaniem zakładanie na 0,1% iż wiara chrześcijańska jest prawdziwa, to wiara (bardzo dużo na raz trzeba założyć - ofiarę na krzyżu, grzech pierworodny, ducha świętego etc.). To samo dotyczy sziwaizmu, islamu etc.
28-02-2012 13:49 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Moim zdaniem zakładanie na 0,1% iż wiara chrześcijańska jest prawdziwa, to wiara (bardzo dużo na raz trzeba założyć - ofiarę na krzyżu, grzech pierworodny, ducha świętego etc.
Myślałem, o jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, a więc jakimś tam panteizmie, ale mój promil - dla "świętego spokoju" sceptyka - to może Pan wszędzie włożyć. W krasnoludki i Babę Jagę też.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
01-03-2012 12:59 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Spokojnie znajdziemy 1000 nie pokrywających się ze sobą absurdów i nie zostanie już przypuszczenie realności

Tak trochę sobie żartuję, ale proszę sobie policzyć:
0,1% prawdopodobieństwa dla Jezusa, 0,1% dla Mahometa, 0,1% - krasnoludki, 0,1% faunowie, 0,1% bóg Amon, 0,1% Bogowie Olimpijscy... 0,1% magia wudu ... 0,1% religia Mormonów... - spokojnie w ten sposób dojdziemy do 100% złożonych z niepokrywających się, 0,1% absurdów.
01-03-2012 13:35 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
Piszemy o jednej setnej procenta, bo tak sobie zaokrągliliśmy do dwóch miejsc po przecinku, ale tak naprawdę, gdyby próbować to jakoś sensownie oszacować, to zapewne wyjdzie znacznie mniej. Wynikiem będzie prawdopodobieństwo, że coś, obecnie uznawane za absurd, istnieje. A dopiero ten ułamek możemy sobie dzielić pomiędzy wszystkie absurdalne koncepcje jakie tam się uda upchnąć.

Tak czy inaczej, szczegółami nie warto sobie głowy na poważnie zawracać

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
01-03-2012 14:57 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie, ja jednak próbował oszacować. Na ile jest łącznie prawdopodobne, iż jest bóg + że nie zna fizyki świata, który stworzył + że było zaćmienie kiedy umarł + że zmartwychwstał + że urodziła go dziewica + że jego ojciec otworzył morze i zalał nim Egipcjan + że było jabłko Adam i Ewa +że wygonił demony do świń +że była arka noego +że spożywanie wieprzowiny było złe do czasu zmiany zdania przez awatara Jahwe +że inne religie, wcześniej zawierające te same historie są nieprawdziwe a plagiat jest prawdziwy... etc. etc. etc. etc. Moim zdaniem po podsumowaniu wszystkich absurdów, które muszą działać jednocześnie otrzymujemy zerowe prawdopodobieństwo. Nawet jeśli 90% absurdów potraktujemy jako metafory (czego?!?) to nadal mamy nieskończenie małe prawdopodobieństwo. To wszystko dotyczy innych bogów. Wszyscy byli zmyślani przez bardzo ograniczonych ludzi, nie potrafiących nawet myśleć spójnie. Chodziło o transparent, wzbudzenie emocji.
01-03-2012 15:28 
 Ocena 6 na 6
Przemek J. (3008 punktów)
No tak, zaistnienie konkretnego mitu jest iloczynem nieprawdopodobieństw każdej z jego składowych.

Ja do tematu podszedłem od drugiej strony, podobnie jak opisał to Dawkins. Jest pewne, bardzo małe ale jednak większe od zera, że świat, który poznaliśmy i który opisaliśmy językiem naukowym jest nieco inny niż go obecnie postrzegamy. W tym "nieco inny" może się zawierać jakaś forma oddziaływania lub materii, której do tej pory nie poznaliśmy, a która mogłaby spowodować konieczność szukania nowych hipotez i zdefiniowania nowych teorii.

Oczywiście nawet wówczas teorie, które dzisiaj znamy, w znakomitej większości pozostaną prawdziwe, co najwyżej będą wymagały rozszerzenia lub uszczegółowienia. Teoria ewolucji nadal będzie trafnie opisywała rozwój życia na ziemi, nawet jeśli by się okazało, że ktoś tutaj przywiózł trochę materiału genetycznego lub cały nasz wszechświat to wyniki eksperymentu szkolnego jakiejś potężnej świadomości. 2+2 nadal będzie się równało 4 jeśli będziemy liczyć jabłka. Nie ma takiej możliwości, żeby to odkrycie nagle uprawomocniło istnienie bogów promowanych przez religiantów. Mit, który jest nieprawdopodobnym teraz, nieprawdopodobnym zostanie nadal. Bogowie nie zaczną uzdrawiać wybrańców, ale ludzie być może będą wyposażeni w urządzenia, które pozwolą im to czynić myślą.

Tak jak pisał Maxeox, nie ma szans na istnienie boga, takim jak go sobie ludzie wyobrażają. Myślę, że gdyby ludzkość natrafiła na coś, co mogłoby pasować do pojęcia boga, byłoby to coś tak różnego od tego co ludzie wierzący myślą o bogu, że oni nadal szukali by swojego boga urojonego.


Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
02-03-2012 10:07 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się. Dlatego jak się mówi z anglikańskim biskupem o agnostycyzmie, trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, iż prawdopodobieństwo boga Jezusa wynosi zero. Natomiast istnieje promil możliwości dla istnienia jakiegoś kreatora, nie mającego z Jezusem nic wspólnego.
13-03-2012 10:12 
 Ocena 2 na 2
MH1978 (462 punktów)
>Oczywiście nawet wówczas teorie, które dzisiaj znamy, w znakomitej większości pozostaną prawdziwe, co najwyżej będą wymagały rozszerzenia lub uszczegółowienia. Teoria ewolucji nadal będzie trafnie opisywała rozwój życia na ziemi, nawet jeśli by się okazało, że ktoś tutaj przywiózł trochę materiału genetycznego lub cały nasz wszechświat to wyniki eksperymentu szkolnego jakiejś potężnej świadomości. 2+2 nadal będzie się równało 4 jeśli będziemy liczyć jabłka.

Świetnie sformułowane. Jeśli o mnie chodzi świetnym przykładem wydaje mi się teoria Kopernika. Od jego czasów poznaliśmy znacznie więcej szczegółów dotyczących orbity naszej planety (i innych planet), a jednak Kopernik usunął Ziemię z centrum Wszechświata, dowiódł, że centrum naszego Układu Słonecznego stanowi Słońce. Bez względu na to jakie jeszcze postępy w dziedzinie astronomii nastąpią, jego teoria pozostaje słuszna. To jest piękne w nauce, że niczym rzeźbiarz wydobywający kształty z bezkształtnej bryły marmuru, wydobywa na światło dzienne prawdę (zdecydowanie nie objawioną ).
01-03-2012 20:22 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Tak trochę sobie żartuję, ale proszę sobie policzyć:
>0,1% prawdopodobieństwa dla Jezusa, 0,1% dla Mahometa, 0,1% - krasnoludki, 0,1% faunowie, 0,1% bóg Amon, 0,1% Bogowie Olimpijscy... 0,1% magia wudu ... 0,1% religia Mormonów... - spokojnie w ten sposób dojdziemy do 100% złożonych z niepokrywających się, 0,1% absurdów.
Zupełnie bez żartów. U mnie się to wcale nie sumuje. Ten symboliczny promil pozostawiam na cały świat nadprzyrodzony. Łącznie z krasnalami, trollami i św. Mikołajem.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
02-03-2012 09:52 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Oni się nie dodają, oni wszyscy tam siedzą w tym 0,1.
27-02-2012 06:34 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Na debacie z arcybiskupem powiedział, że jest agnostykiem.

W zacytowanym fragmencie też
27-02-2012 11:51 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>>Na debacie z arcybiskupem powiedział, że jest agnostykiem.
>W zacytowanym fragmencie też

Cytat:
6. Bardzo niskie prawdopodobieństwo (ale jednak nie pewność). De facto ateista.

(de facto - w rzeczywistości, faktycznie)

Cytat:
Osobiście zaliczyłbym się do kategorii 6. (choć blisko mi do 7.) - w kwestii Boga jestem agnostykiem w takim samym stopniu, w jakim pozostaję agnostykiem w odniesieniu do istnienia wróżek.


Dlatego kilka lat temu, kiedy czytałem tę książkę, odebrałem ostatnie zdanie jako ironię, ponieważ w odniesieniu do wróżek jako agnostyk jestem ateistą w takim samym stopniu w jakim pozostaję ateistą względem Zeusa.

Chcę jednak wyraźnie podkreślić, iż Dawkins generalnie nie zmienił poglądów. W rozmowie z arcybiskupem użył tej samej skali i umiejscowił się w tym samym miejscu (potem powiedział nawet, iż jest na 6,9). Powiedział jednak wprost coś, o co go nikt nie podejrzewał.
astrotaurus (12445 punktów)
Popieram zdanie wszystkich twierdzących, że dyskusja o Dawkinsowych procentach to dzielenie włosa na czworo. Najlepiej wyraża to sam Dawkins tej rozmowie od 2 min.
Swoją drogą ciekawe jak często wierzący (także Stein z filmiku) stają się dociekliwi w roztrząsaniu procentów choć na full, bez skrępowania opowiadają najdziksze dyrdymały na okrągłe zero %!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365