 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-02-2012 18:46 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Oskar czyli mini ACTA
8 na 8 | Cytat:Amerykańska Akademia Filmowa, która przyznaje słynne filmowe Oscary zażądała zmiany nazwy nagrody twórców ludowych "Ludowe Oskary" argumentując, że zastrzegła w Polsce słowo "Oscar" (pisane zarówno przez "c" jak i "k"). Zdaniem kancelarii prawnej, która reprezentuje w Polsce interesy Akademii, używanie przez Stowarzyszenie Twórców Ludowych nazwy "Oskar" narusza interesy Akademii, a twórcy ludowi "bezprawnie wykorzystuje prestiż nagrody" i "powodują rozwodnienie renomy znaku towarowego Oscar". (Źródło) Amerykańska mania patentowania i zastrzegania wszystkiego co się da dotknęła zatem Polski w absurdalny sposób. Inna sprawa, że jakiś jak najbardziej nasz, polski idiota dopuścił do kretynizmu, jakim jest pozwolenie na zastrzeżenie słowa Oskar. Przecież to daje Amerykańskiej Akademii Filmowej prawo do występowania z roszczeniem wobec każdego, kto ma na imię Oskar, każdego, kto napisze słowo "Oskar" (np. mnie). A kto wie czy słowo "oskard" też nie może być kwestionowane przez AAF?
Istnieje teoria, że nadejdą czasy, kiedy praca będzie przywilejem wąskich elit. Praca w sensie wytwarzania czegokolwiek, w tym pomysłów, idei. Większość ludzi nie będzie miała co robić, bo zastąpią ich maszyny i systemy komputerowe. Coś mi się zdaje, że to nie jest absurdalna teoria. Przecież już dziś mamy do czynienia z produkcją w dużej mierze maszynowo-komputerową, a mnóstwo ludzi jest zatrudnianych tylko dlatego, że ich praca praktycznie nic nie kosztuje w porównaniu do zysku, jaki można otrzymać ze sprzedaży ich wyrobów. Musi nadejść czas, kiedy nie da się już przenosić produkcji do krajów, gdzie jest tańsza siła robocza, bo a) nigdzie już nie będzie tańszej siły roboczej, b) przenoszenie produkcji stanie się droższe niż zastąpienie ludzi robotami.
Ponadto trzeba zauważyć, że największą kasę trzepie się wcale nie na żadnej produkcji, ale na usługach, w tym usługach, na które sztucznie kreuje się zapotrzebowanie, jak choćby różnego rodzaju doradztwo czy pośrednictwo. Powstają "produkty", które są jak guma do żucia - zaspokajają potrzeby wykreowane przez reklamę tych "produktów".
Kupując program komputerowy albo grę komputerową, albo płytę DVD z filmem lub CD z muzyką kupujemy wyłącznie prawo do ich użytkowania, nierzadko tylko przez jakiś czas, pod bardzo ograniczonymi warunkami.
Praca w sensie sposobu na pozyskanie dochodu przestała wiązać się z wytwarzaniem. Pretensje AAF wobec nazwy "Ludowe Oskary" są jednym z wielu dowodów tego zjawiska. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Istnieje teoria, że nadejdą czasy, kiedy praca będzie przywilejem wąskich elit. Praca w sensie wytwarzania czegokolwiek, w tym pomysłów, idei. Większość ludzi nie będzie miała co robić, bo zastąpią ich maszyny i systemy komputerowe.Na nadejście owych czasów trzeba jednak ową większość odpowiednio spreparować. Jak wyobrazić sobie bowiem konfrontację instynktu samozachowawczego takiej (rewolucyjnej?) masy z grupkami elit siedzących przed monitorami i obsługującymi roboty? Trzeba by chyba uruchomić ewolucyjny program wymierania owej większości. Albo będzie powtórka z historii, co znajduje swój wyraz w ideologii neoluddyzmu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | Appenzeller (3118 punktów) | >Inna sprawa, że jakiś jak najbardziej nasz, polski idiota dopuścił do kretynizmu, jakim jest pozwolenie na zastrzeżenie słowa Oskar. Przecież to daje Amerykańskiej Akademii Filmowej prawo do występowania z roszczeniem wobec każdego, kto ma na imię Oskar, każdego, kto napisze słowo "Oskar" (np. mnie). A kto wie czy słowo "oskard" też nie może być kwestionowane przez AAF? Nie całkiem tak jest. Nazwę można sobie zastrzec (niekiedy z obrazkiem), szczególnie w jednej lub kilku dziedzinach, i takie zastrzeżenie może obowiązywać też w Polsce (i zapewne obowiązuje, choćby europejsko w ramach organizacji OHIM z Alicante). Każdy jednak może nazwę taką swobodnie stosować i zastrzegać w dziedzinie, w której AAF nie zastrzegła, przykładowo jako nazwę lodów. Jednak te nieszczęsne "Ludowe Oskary" mieszczą się wyraźnie w tej samej dziedzinie, co i amerykański Oscar, i stąd cały hałas. Nie podejmuję się dyskusji, czy możliwość zastrzegania bezterminowego jakiejś nazwy to idea słuszna, czy nie. Można tylko dodać, że nic nie dałoby (poza kosztami poniesionymi) zastrzeżenie nazwy we wszystkich dziedzinach, bo nazwa, żeby być chronioną, musi być w danej dziedzinie używana. Za nieużywanie można stracić ochronę w danej dziedzinie. Co najzabawniejsze, ochronę można stracić za przejście nazwy w słowo pospolite (proces całkiem niekontrolowany) - na przykład, dziwię się, jak jeszcze żyje znak "Google", bo i po angielsku istnieje "to google", i po polsku można "wyguglać". Może ich ratuje połączenie słowa z grafiką - bo grafiki nie da się "spospolicić".
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
 | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
> Każdy jednak może nazwę taką swobodnie stosować i zastrzegać w dziedzinie, w której AAF nie zastrzegła, przykładowo jako nazwę lodów.Niekoniecznie: www.dailym(*)elkind-logo-dispute-Apple.html> > Jednak te nieszczęsne "Ludowe Oskary" mieszczą się wyraźnie w tej samej dziedzinie, co i amerykański Oscar, i stąd cały hałas.To prawda, na oryginalność się nie wysilili.
|
|
|  | | Appenzeller (3118 punktów) | Wygląda, że Apple przeholował, co zresztą widać z komentarzy pod tekstem ("przecież kawiarnia nie sprzedaje sprzętu elektronicznego..."). Ale, naturalnie, jak każdy nadmiernie rozrośnięty organizm, może zniszczyć wybranego przeciwnika samym procesem. Być może, gdyby koszty sądowe przypisywano proporcjonalnie do obrotów/zysków rocznych oskarżyciela w przypadku odrzuconego oskarżenia, to by się Apple dwa razy zastanowiło? Myśl nie jest zła. Przegrany proces mógłby być solidną nauczką.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Przecież to daje Amerykańskiej Akademii Filmowej prawo do >występowania z roszczeniem wobec każdego, kto ma na imię Oskar, każdego, kto napisze słowo "Oskar"
Tak dalece jak zgadzam się, że prawa chroniące "innowacje", znaki towarowe etc... są często nadmiernie rozwinięte, to jednak trzymajmy się faktów. Prawo do znaku towarowego to nie to samo co prawo do słowa w ogóle czy do imienia.
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Tak dalece jak zgadzam się, że prawa chroniące "innowacje", znaki towarowe etc... są często nadmiernie rozwinięte, to jednak trzymajmy się faktów. Prawo do znaku towarowego to nie to samo co prawo do słowa w ogóle czy do imienia. Fakty są następujące (czytałeś mój post?): Amerykańska Akademia Filmowa [...] zażądała zmiany nazwy nagrody twórców ludowych "Ludowe Oskary" argumentując, że zastrzegła w Polsce słowo "Oscar" (pisane zarówno przez "c" jak i "k").
Nie da rady. Psa nie ma. Ale mamy akwarium i złote rybki. Więc zgłaszamy się do Klubu Pancernych jako łódź podwodna. Prosimy o przyjęcie. Taka łódź to też rzecz pancerna.
|
|
|  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Od kiedy to artykulidło w jakimś piśmidle to fakt? Nie można zastrzec słowa jako takiego, tym bardziej imienia. Znak towarowy to co innego. Można sobie dyskutować na ile znak "Ludowe Oskary" pokrywa się ze znakiem "Oscar", ale nie ma co dyskutować nad brednią, że Akademia będzie ścigać ludzi używających słowa Oskar/Oscar jako imienia na przykład.
|
|
| |  | -1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >nie ma co dyskutować nad brednią, że Akademia będzie ścigać ludzi używających słowa Oskar/Oscar jako imienia na przykład. A kto ci każe dyskutować. Idź, pobiegaj sobie.
Nie da rady. Psa nie ma. Ale mamy akwarium i złote rybki. Więc zgłaszamy się do Klubu Pancernych jako łódź podwodna. Prosimy o przyjęcie. Taka łódź to też rzecz pancerna.
|
|
| |  | -1 na 1 | Legion (587 punktów) | >Od kiedy to artykulidło w jakimś piśmidle to fakt? Nie można zastrzec słowa jako takiego, tym bardziej imienia. Znak towarowy to co innego. Można sobie dyskutować na ile znak "Ludowe Oskary" pokrywa się ze znakiem "Oscar", ale nie ma co dyskutować nad brednią, że Akademia będzie ścigać ludzi używających słowa Oskar/Oscar jako imienia na przykład.
Moja matka pracuje w ''Kaniarowej'' i też mi mówiła o tej aferze z Oskarem. To prawda, a nie ''artykulidło''
|
|
| | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Moja matka pracuje w ''Kaniarowej'' i też mi mówiła o tej aferze z Oskarem. To prawda, a nie ''artykulidło''
Ale co jest prawdą? Że jak nazwiemy dziecko Oskar, to go będzie ścigać Akademia?
Bo taka jest między innymi treść OP.
Nie można zastrzec słowa jako takiego, chyba tylko w Kaniarowej opisywanej w artykulidłach w jakiś piśmidłach.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Moja matka pracuje w ''Kaniarowej'' O takiej nie słyszałam, to jakaś nowość chyba? Znany mi jest natomiast Zespół Pieśni i Tańca "Lublin" im. Wandy Kaniorowej.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|