 |
Nowy Testament jednak wiarygodny? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-03-2012 23:46 | julian (1206 punktów) (zablokowany) | Nowy Testament jednak wiarygodny?
-9 na 11 | Znalazłem taki artykuł w sieci: akademicki(*)1/2-Czy-Mozemy-Ufac-Biblii.pdfMoże jednak Nowy Testament to nie same mity,ale księga historyczna-mocna argumenty podaje autor np: "Moim zdaniem wszystkie księgi Nowego Testamentu zostały spisane przez ochrzczonego Żyda między piątą a dziewiątą dekadą pierwszego wieku po Chr. (najprawdopodobniej między około 50 a 75 rokiem)" William Allbright, archeolog zajmujący się tematyką Biblijną "Porównanie greckiego Nowego Testamentu z językiem papirusów upewniło nas także co do dokładności przekazu Nowego Testamentu" Millar Burrows, prof. w Yale zajmujący się literaturą Biblijną Sir William Ramsay - szkocki uczony, Wiele lat poświęcił na badanie Dziejów Apostolskich z archeologicznego punktu widzenia i próbował udowodnić, że są one historycznie niepoprawne. Twierdził on również, że zostały one napisane w połowie II wieku naszej ery.Swoje kilkuletnie badania w Azji Mniejszej opisał w książce "The Bearing Of Recent Discovery On The Trustworthiness Of The New Testament". Kilka cytatów z książki: "Dalsze badania ukazują że<książka *Dzieje+ może znieść najdokładniejszą kontrolę faktów z zakresu świata Morza Egejskiego, i że została napisana z takim przemyśleniem, umiejętnością, sztuką i percepcją prawdy, że może być modelem opracowań historycznych" (s.85) "Wyruszyłem, aby szukać prawdy na granicy Grecji i Azji Mniejszej i znalazłem ją tam *w Dziejach+. Można badać pracę Łukasza z większym rygorem niż jakiekolwiek inne dzieła historyczne, a ostanie się ona najostrzejszej kontroli i najdokładniejszemu badaniu<" (s.89) "Łukasz jest pierwszorzędnym historykiem (...) jako autor powinien być umieszczony wśród najwybitniejszych historyków" (s.222 Jeśli to prawda,to chyba pora przyznać KK rację ,jeśli chodzi o prawdziwość NT,czyli jednak Jezus zmartwychwstał=Bóg istnieje.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
-4 na 6 julian (1206 punktów) (zablokowany) | Sir Frederic Kenyon, który był dyrektorem i głównym bibliotekarzem w British Museum i największym autorytetem w dziedzinie manuskryptów, stwierdził: "Okres między powstaniem oryginału a najwcześniejszym ocalałym dowodem staje się tak krótki, że właściwie nie ma on żadnego znaczenia. Toteż ostatnie źródło niepewności, czy Pismo Święte dotarło do naszych czasów w formie praktycznie nie zmienionej, zostało usunięte. Zarówno autentyczność, jak i ogólna integralność ksiąg Nowego Testamentu zostały, jak można sądzić, ostatecznie ustalone" Sir Frederic Kenyon, The Bible and Archaeology
Kochani racjonaliści-może pora jednak zweryfikować swoje poglądy i uznać historyczność N.T.Sam jestem zdumiony,ale autor podaje opinię autorytetów w dziedzinie biblistyki.Od dawna uznawałem N.T.za legendę i moralitet,a nie historyczną ksiegę,a tu takie mocne argumenty.
|
|
 | 6 na 6 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Jak można racjonalnie uznać za fakt wniebowstąpienie Jezusa? Chyba trzeba tutaj cudu.
|
|
 | 12 na 12 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >a tu takie mocne argumenty.
No to idę spać, bo rano do kościoła trza. Na szóstą (czyli na piątą), tak mnie po tych wstrząsających informacjach wzięło. Rąbnę się tam plackiem na samym środku, a później spróbuję łyknąć jak najwięcej wafli z jezusowym DNA.
|
|
|  | 11 na 11 | astrotaurus (12445 punktów) | >Rąbnę się tam plackiem na samym środku, a później spróbuję łyknąć jak najwięcej wafli z jezusowym DNA. Jakiem plackiem? Kzyżykiem, bo se jeszcze bardziej nagrabisz. To Jezus w waflu jest rozplackowany....
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Jakiem plackiem? Kzyżykiem, bo se jeszcze bardziej nagrabisz.Oooopsss. Trudne początki. Byleby mi hakenkrojc z tego nie wyszedł. > To Jezus w waflu jest rozplackowany....Dobrze, że nie zmienił się w szarlotkę
|
|
 | 9 na 9 | Pa1ryk (1539 punktów) | > Zarówno autentyczność, jak i ogólna integralność ksiąg Nowego Testamentu zostały, jak można sądzić, ostatecznie ustalone"Tak, szczególnie stworzenie świata, najpierw noc i dzień a potem słońce i to że Jezus urodził się w szopce też pewnie jest autentyczne. Nawet mamy zdjęcia z życia Jezusa, to najpopularniejsze:  Wjazd do Jerozolimy
|
|
|  | 1 na 1 julian (1206 punktów) (zablokowany) | > >Zarówno autentyczność, jak i ogólna integralność ksiąg Nowego Testamentu zostały, jak można sądzić, ostatecznie ustalone"> Tak, szczególnie stworzenie świata, najpierw noc i dzień a potem słońce> i to że Jezus urodził się w szopce też pewnie jest autentyczne.> Nawet mamy zdjęcia z życia Jezusa, to najpopularniejsze:> Wjazd do Jerozolimy> Czekam na bardziej racjonalne argumenty,a nie sarkastyczne.Chyba,że uznajecie erystykę za racjonalny sposób prowadzenie dyskursu-ja tak nie uważam.
|
|
| |  | 9 na 9 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Czekam na bardziej racjonalne argumenty,a nie sarkastyczne.Nie dziw się bardzo. Twój post pełen jest Jaj Wielkanocnych to i zaraz wesołością powiało. Na pewno wykazałeś emocjonalność niepopartą poszukiwaniami intelektualnymi. Nie zalecę Ci studiów biblijnych, archeologicznych itp, ale ze dwa wątki z tego forum mógłbyś zdrążyć np: ten i ten.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | 6 na 6 | Dominik Gajewski (677 punktów) | >Czekam na bardziej racjonalne argumenty,a nie sarkastyczne.Chyba,że uznajecie erystykę za racjonalny sposób prowadzenie dyskursu-ja tak nie uważam.
Zatem porozmawiajmy racjonalnie: - żadne inne źródła prócz NT nie wspominają o Jezusie, więc albo nie istniał albo nie był aż tak znaczącą postacią jak chce tego NT, dowodem na zakłopotanie tym faktem wśród wczesnych chrześcijan (by ktoś nie powiedział że to ja nagle sobie wydumałem nie patrząc na sprawę z pryzmatu danej epoki) są fałszerstwa jakich się chrześcijanie dopuścili jak dopisywanie nieudolnie fragmentów do Flawiusza. - przypominam ci że NT jako fakty podaje się nie tylko zmartwychwstanie Jezusa ale o tym że po jego zmartwychwstaniu sława o tym była tak wielka że ludzie pielgrzymować z innych miast do niego - dziwne iż umknęło to uwadze Rzymian. Umknęło też rzymianom że wielu zmarłych zmartwychwstało i przyszło do Jerozolimy i że "widziało ich wielu". Zaprawdę wstawanie zmarłych z grobów musiało być w tamtych czasach bardzo powszechne jak u nas wyleczenie się z kataru skoro nie ma o tym wzmianki.
|
|
21 na 21 | pintapalec (103 punktów) |
> Jeśli to prawda,to chyba pora przyznać KK rację ,jeśli chodzi o prawdziwość NT,czyli jednak Jezus> zmartwychwstał=Bóg istnieje.>  Odkrycia archeologiczne też potwierdziły że Troja istniała były tam walki i została zniszczona jak podają starożytne zapiski.To znaczy że Zeus Atena i inne boginie i bogowie też istnieli bo przecież według zapisów historycznych też brali udział w tej wojnie i walkach pod Troją.Taka o wiele starsza Święta Biblia Grecka to podaje..
|
|
 | 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | >Troja istniała były tam walki i została zniszczona jak podają starożytne zapiski.To znaczy że Zeus Atena i inne boginie i bogowie też istnieli No a jak. Skoro wedle takich naukowców jak Giertych czy Hovind bajki o smokach dowodzą istnienia smoków (Smocza jama - Smoka Wawelskiego) to powinieneś przestać się dziwić.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | 4 na 4 | wafelos (517 punktów) | Zaraz się okaże że filmy takie jak ''gniew tytanów'' ,''Thor'' etc , to tak naprawdę filmy historyczne  .
|
|
2 na 2 | sinapis (1725 punktów) | > Jeśli to prawda,to chyba pora przyznać KK rację ,jeśli chodzi o prawdziwość NT,czyli jednak Jezus> zmartwychwstał=Bóg istnieje.>  Jeśli to prawda.
|
|
 | 1 na 1 | Xitami (133 punktów) | no tak, jeżeli komuś chciało się zrobić powerpointowy pokaz zaklęty w pedeefie to musi być naukowcem a jako taki wymaga szacunku i uwagi e..., nie sądzę
dwa tysiące lat, gdyby znaleziono choć ociupinę sensu ukamienowali by nas tym
|
|
7 na 7 | Selanos (12869 punktów) | Nowy Testament wiarygodny? Więc jak to się stało, że Jezus, który miał podobno pociągać za sobą tłumy, był rzekomo sądzony przez samego prefekta Judei Poncjusza Piłata, napsuł krwi samemu Herodowi Wielkiemu, nie istnieje praktycznie nigdzie poza biblią? Albo Herod. Rzeź niewiniątek to raczej było coś, co zostałoby opisane nie tylko przez jednego ewangelistę, w końcu nie codziennie zabiła się dzieci.
A już sam fakt, że Ewangeliści nie mogli się dogadać nawet co do przodków Jezusa, mówi wiele za siebie.
|
|
 | -2 na 4 julian (1206 punktów) (zablokowany) | O historyczności Jezusa,czyli ,że są dokumenty pozabiblijne o Jego istnieniu.
Między rokiem 93 a 94 powstaje dzieło Dawne dzieje Izraela pisane przez Józefa Flawiusza, kapłana i pisarza żydowskiego. Przedstawia ono historię narodu Żydów od początku wybuchu powstania przeciw Rzymowi w 66 r. Flawiusz pisze o życiu i działalności Jezusa tak: "W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry, jeżeli w ogóle można go nazwać człowiekiem. Czynił bowiem rzeczy niezwykłe i był nauczycielem wszystkich ludzi, którzy z radością przyjmowali prawdę. Poszło za nim wielu Żydów, jako i pogan. On był Chrystusem. A gdy wskutek doniesienia najznakomitszych u nas mężów, Piłat zasądził go na śmierć krzyżową, jego dawni wyznawcy nie przestali go miłować. Albowiem trzeciego dnia ukazał się im znów jako żywy, jak to o nim oraz wiele innych zdumiewających rzeczy opowiadali boscy prorocy. I odtąd aż po dzień dzisiejszy istnieje społeczność chrześcijan, którzy od niego otrzymali tę nazwę". Gdy odkryto arabską wersję tego świadectwa, okazało się, że jest ono bardziej neutralne. Nie sugeruje się nadziemskiej mocy Jezusa, a o Zmartwychwstaniu mówi się w kontekście świadectwa uczniów. Jednak fakty są następujące: 1). Za sprawą elity Izraela Jezus został skazany na śmierć przez Piłata, 2). Jego uczniowie rozgłaszali Jego zmartwychwstanie, 3). nazwa "chrześcijanie" bierze początek od imienia Chrystusa ("Christianoi" - Chrystusowcy, "pochodzący od Chrystusa").
Takie rzeczy pisał Żyd!Coś w tym chyba musi być...
|
|
|  | 6 na 6 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Zaś ten nieświeży kotlet z Flawiusza. A ci twoi mentorzy z wątku założycielskiego coś konkretnie o tym Jezusie napisali, coś znaleźli, czy nie? Czy też jechali po Flawiuszu?
|
|
| |  | -3 na 5 julian (1206 punktów) (zablokowany) | > Zaś ten nieświeży kotlet z Flawiusza. A ci twoi mentorzy z wątku założycielskiego coś konkretnie o tym Jezusie napisali, coś znaleźli, czy nie? Czy też jechali po Flawiuszu?Nie tylko Flawiusz pisał o Jezusie,ale np: 1). TACYT był rzymskim historykiem, który napisał "Roczniki" i "Dzieje" poświęcone historii Imperium Rzymskiego. Napisał on w "Rocznikach" (około 115 r. n.e.): Imperator (Cesarz) Tyberiusz panował w latach 14 - 37 n.e., w tym okresie Chrystus został zabity, co Tacyt niezbicie potwierdza! "klasa znienawidzona przez ludność za swoją obrzydliwość, nazywała się chrześcijanami. Chrystus, od którego imienia pochodziła ich nazwa, cierpiał straszną karę podczas rządów Tyberiusza z ręki jednego z prokuratorów Pontiusza Piłata" 2). SWETONIUSZ - inny rzymski historyk - poczynił uwagi dotyczące rządów Klaudiusza (41 - 54 n.e.). Napisał on: "Ponieważ Żydzi w Rzymie cały czas powodowali zakłócenia pod namową Chrestosa on (Klaudiusz) wyrzucił ich z miasta. " Chrestos" to inna pisownia słowa "Chrystus". Swetoniusz komentuje również przesladowania chrześijan przez Nerona: "Po wielkim pożarze Rzymu... ukarano również sektę, która głosiła nowe i zwodnicze wierzenia religijne, twierdząc, że osoba która nazywała się Chrystus istniała wcześniej. 3). PLINIUSZ - Rzymscy. 2:97 i Eusebius Ecclesiastical History, IV:IX). Właśnie istnienie wspomnianych grup sugeruje, że byli oni następcami chrześcijan z pierwszego wieku. 4). TALMUD - żydowska święta księga - w Sanhedrynie 43 a, nawiązuje do śmierci Jezusa. Udowodniono, że ta część księgi Talmudu pochodzi z wczesnego wieku kompilacji tej księgi (t.j. 70 - 200 n.e): "W wieczór Paschy Yeshu (Jezus) został powieszony. Na czterdzieści dni przed egzekucją herold szedł i krzyczał "będzie ukamienowany ponieważ praktykował czary i skusił Izraela do odstępstwa od wiary. Ktokolwiek, kto może powiedzieć cokolwiek na jego obronę, niech przyjdzie świadczyć". Ale ponieważ nic nie zostało powiedziane na jego obronę, został powieszony w wieczór Paschy". "Powieszenie" jest żydowskim zwrotem na ukrzyżowanie - użyte w Nowym Testamencie (Ga 3:13; Lk 23:39). Nie będąc w stanie uśmiercić Chrystusa przez ukamienowanie, żydzi zgodzili się na zastosowanie rzymskiej metody uśmiercania skazańców przez ukrzyżowanie. W Sanhedrynie 43 a opisano również w jaki sposób pięciu uczniów Jezusa zostało skazanych na śmierć, co ukazuje, że Żydzi tradycyjnie wierzyli w istnienie historycznego Jezusa. Sanhedryn 106 b mówi nawet, że Jezus miał 33 lata gdy umarł, dokładnie tyle o ilu mówi Nowy Testament. 5).Maier (First Easter str. 117, 118) cytuje z żydowskiego dokumentu pochodzącego z pierwszego wieku "Toledoth Jesu", gdzie twierdzi się, że uczniowie próbowali ukraść ciało Jezusa po jego śmierci, lecz ogrodnik o imieniu Juda dowiedział się o ich planach i przeniósł ciało w inne miejsce, przekazując je później Żydom. Justin Martyr, który pisał około 150 r. n.e., odnotował, że Żydzi wysłali specjalnych wysłanników, którzy twierdzili, że ciało Jezusa zostało ukradzione ("Dialogue with Trypho" 108), a Tertulian (On Spectakles", 30) przedstawia podobny zapis, który pisał w 200 r.n.e. Tych kilka (nie wszystkie) przytoczonych dowodów świadczy iż Żydzi wczesnych wieków wierzyli w istnienie i gwałtownąa śmierć historycznego Jezusa. 6). Grecki dramatopisarz Lucian, piszący w drugim wieku n.e., kpił sobie z chrześcijan, którzy "Czczą człowieka - po dziś dzień - który został ukrzyżowany" (Lucian The Death of Peregrine", 11 - 13 w "The Works of Lucjan" vol. 4, przetłumaczone przez Fowler and Fowler). Cytuję za: www.fronda(*)o/wpis/nazwa/jezus_historyczny
|
|
| | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | |
|
| | |  | 4 na 4 | maruda (5550 punktów) | > 4). TALMUDNie jestem specjalistą od Talmudu więc posłużę się opracowaniem "tych Żydów", w końcu kto zna tajniki Talmudu lepiej? Cytat:"Spora liczba żydowskich historyków i talmudystów zajmowała się tym tematem i dochodzili do wniosku, że żadnego domniemanego "Jezusa z Talmudu" nie można powiązać z centralną postacią z Nowego Testamentu." źródłoMam takie pytanie, czy umiesz wskazać gdzie jest przechowywany obecnie oryginał któregokolwiek z pozostałych zacytowanych przez ciebie źródeł? Jeżeli nie oryginał to choć na tyle wczesna kopia, wobec której nie ma żadnych wątpliwości że kopiści nie dokonali własnych ulepszeń tekstu.
|
|
| | | |  | julian (1206 punktów) (zablokowany) |
>Mam takie pytanie, czy umiesz wskazać gdzie jest przechowywany obecnie oryginał któregokolwiek z pozostałych zacytowanych przez ciebie źródeł? Jeżeli nie oryginał to choć na tyle wczesna kopia, wobec której nie ma żadnych wątpliwości że kopiści nie dokonali własnych ulepszeń tekstu.
No własnie,to jest problem z dokumentami starożytnymi np:nie mamy żadnych oryginałów N.T.,a kopie są pózne-przeważają z 3 i 4 wieku,a z 2 jest garstka.Trzeba wierzyć,że nie zostały masowo w istotnych dla doktryny chrzescijańskiej miejscach zniekształcone.To ,że w pewnych fragmentach były to wiem,bo czytałem Przeinaczanie Jezusa. Bart D. Ehrmana.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) | >Trzeba wierzyć, I amen.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Trzeba wierzyć ,że nie zostały masowo w istotnych dla doktryny chrzescijańskiej miejscach zniekształcone.To ,że w pewnych fragmentach były to wiem,bo czytałem Przeinaczanie Jezusa. Bart D. Ehrmana.
No to czytałeś i wiesz, że były masowe zniekształcenia, a zatem wiesz (chyba, że nie pamiętasz), że za pomocą niewinnej kreseczki zrobiono z Jezusa Boga. Jak to zniosłeś?
|
|
| | | | | |  | julian (1206 punktów) (zablokowany) | > No to czytałeś i wiesz, że były masowe zniekształcenia, a zatem wiesz (chyba, że nie pamiętasz), że za pomocą niewinnej kreseczki zrobiono z Jezusa Boga. Jak to zniosłeś?>  Ale w N.T. jest więcej fragmentów wskazujących na bóstwo Jezusa,ale to już inny temat np.Ewangelia Jana czy niektóre listy przypisane Pawłowi. Rozmawiałem kiedyś z otwartym księdzem,biblistą,który ma mało ortodoksyjny pogląd w tej sprawie.On uznaje,że w rzeczywistości ani Jezus ,ani apostołowie nie utożsamiali Jezusa z Bogiem(to byli Żydzi-monoteiści i coś takiego zasługuje na bałwochwalstwo),ale pózniejsza wspólnota helenistycznych chrzescijan przyjęła taki pogląd(dojrzała do takiego obrazu Jezusa pod wpływem Ducha Świetego).Kiedy to nastapiło-prawdopodobnie w okresie powstawania i redagowania Ewangelii Jana ,czyli przełom 1/2 wieku.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Ale w N.T. jest więcej fragmentów wskazujących na bóstwo Jezusa, ale to już inny temat np.Ewangelia Jana czy niektóre listy przypisane Pawłowi.
A co mają na ten temat do powiedzenia - konkretnie - owi Allbright, Burrows i Ramsay od których zacząłeś tutejsze nawracanie? Żebym mógł przyznać za ich pomocą rację kk, o co zabiegałeś na początku.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 julian (1206 punktów) (zablokowany) | > >Ale w N.T. jest więcej fragmentów wskazujących na bóstwo Jezusa, ale to już inny temat np.Ewangelia Jana czy niektóre listy przypisane Pawłowi.> A co mają na ten temat do powiedzenia - konkretnie - owi Allbright, Burrows i Ramsay od których zacząłeś tutejsze nawracanie? Żebym mógł przyznać za ich pomocą rację kk, o co zabiegałeś na początku.> Nikogo nie chcę nawracać,tylko rozmawiać o sprawie wiarygodności N.T.Sam mam wątpliwości.Lubię zestawiać argumenty pro i contra danej tezie.  Nie wiem co mają do powiedzenia Allbright, Burrows i Ramsay ?Aż tak oczytany nie jestem
|
|
| | |  | 14 na 14 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > 1). TACYT (...) cierpiał straszną karę To była (w tych czasach) normalna kara. Podkreślanie jej "straszności" sugeruje późniejszą fałszywkę.
> 2). SWETONIUSZ (...) głosiła nowe i zwodnicze wierzenia religijne, twierdząc, że osoba która nazywała się Chrystus istniała wcześniej O, czyli już wtedy były wątpliwości?
> 3). PLINIUSZ (...) byli oni następcami chrześcijan z pierwszego wieku. Istnienia chrześcijan nie trzeba udowadniać...
> 4). TALMUD (...) Na czterdzieści dni przed egzekucją Czyli na 39 dni przed Ostatnią Wieczerzą i pojmaniem Jezusa?
> "Powieszenie" jest żydowskim zwrotem na ukrzyżowanie Ciekawe jakie jest żydowskie słowo na powieszenie?
> 5) Maier (...) uczniowie próbowali ukraść ciało Jezusa po jego śmierci Uwaga, tu może się kryć ziarno prawdy!
> 6). Grecki dramatopisarz Lucian, piszący w drugim wieku n.e., kpił sobie z chrześcijan I ponownie - istnienia chrześcijan naprawdę nie trzeba dowodzić.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | > To była (w tych czasach) normalna kara. Podkreślanie jej "straszności" sugeruje późniejszą fałszywkę.Tym bardziej, że Christos sobie powisiał nieco krócej niż jego koledzy...
|
|
| | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | O Pliniuszach, Swetoniuszach etc. pisali już inni Forumowicze, daruję więc sobie. Przypnę się do tego tylko, że skoro dla uwiarygodnienia koncepcji tzw. Jezusa historycznego powołujesz się na źródło takie jak > 4). TALMUD - żydowska święta księga -wypadałoby przedstawiony w nim obraz Jezusa potraktować całościowo  . Np. tak: www.tradit(*)historykiem-judaizmu,2898.html 
Nikt w PiS, ani nieoficjalnie ani w sposób złośliwy, nie nazywa Jarosława Kaczyńskiego Kaczafim. (Joachim Brudziński)
|
|
| | |  | 21 na 21 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Witam Cię! Trudno jest w jednej wypowiedzi umieścić tyle kłamstw i bzdur, ile znajduje się w Twojej wypowiedzi. Jednak Tobie się udało. Mimo to nie gratuluję Ci, lecz proponuję na przyszłość nie korzystać z frondy.pl. Nie warto. Postaram się kolejno odnieść do bzdur z artykułu. > Nie tylko Flawiusz pisał o Jezusie,ale np:> 1). TACYT był rzymskim historykiem, który napisał "Roczniki" i "Dzieje" poświęcone historii Imperium Rzymskiego. Napisał on w "Rocznikach" (około 115 r. n.e.):> Imperator (Cesarz) Tyberiusz panował w latach 14 - 37 n.e., w tym okresie Chrystus został zabity, co Tacyt niezbicie potwierdza!> "klasa znienawidzona przez ludność za swoją obrzydliwość, nazywała się chrześcijanami. Chrystus, od którego imienia pochodziła ich nazwa, cierpiał straszną karę podczas rządów Tyberiusza z ręki jednego z prokuratorów Pontiusza Piłata"Faktem jest, że w Rocznikach Tacyta (ukończonych około 116 roku) znajduje się krótka informacja o Chrystusie. Wprawdzie autor nie wymienił imienia tego Chrystusa, gdyż być może imienia tego nie znał, lecz obecnie raczej uznaje się, że wzmianka ta pochodzi od Tacyta i dotyczy biblijnego Jezusa z Nazaretu. Być może zresztą jest to jedyna autentyczna wzmianka o Jezusie znajdująca się w pismach autorów niechrześcijańskich z okresu I i pierwszego ćwierćwiecza II wieku n.e. Dysponuję dwoma przekładami powyższego passusu o Chrystusie: Seweryna Hammera (Tacyt, Dzieła) oraz Adama Naruszewicza (Tacyt, Dzieje roczne, fragmenty). W żadnym z tych przekładów nie ma jednak wzmianki stwierdzającej, że Chrystus "cierpiał straszną karę". Oto fragment przekładu Hammera:[...]podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Pilatusa; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników (Annales XV, 44). I krótszy fragment z tłumaczenia Naruszewicza:Początkiem imienia tego Chrystus, który za panowania Tyberiusza od prokuratora Pońskiego Piłata na śmierć skazany. Na marginesie dodam, iż wielu badaczy uważa zdanie o Chrystusie za późniejszą wstawkę chrześcijańską, inni widzą w nim tylko częściową interpolację, a jeszcze inni przyjmują, iż nie zostało ono poddane jakimkolwiek późniejszym zmianom i w całości, jako autentyczne, pochodzi od Tacyta. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | 20 na 20 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 2). SWETONIUSZ - inny rzymski historyk - poczynił uwagi dotyczące rządów Klaudiusza (41 - 54 n.e.). Napisał on:> "Ponieważ Żydzi w Rzymie cały czas powodowali zakłócenia pod namową Chrestosa on (Klaudiusz) wyrzucił ich z miasta. "W piątej księdze spisanych około 120 r. Żywotów cezarów, zatytułowanej Boski Klaudiusz, Swetoniusz wspominał o wypędzeniu Żydów z Rzymu, które miało miejsce w dziewiątym roku panowania cesarza Klaudiusza, tj. 49/50 r. n.e. Jak zapewne wiesz, wzmiankę na ten temat można również znaleźć w Dziejach Apostolskich. Cytuję fragment w tłumaczeniu Janiny Niemirskiej-Pliszczyńskiej:Klaudiusz] [...] Żydów wypędził z Rzymu za to, że bezustannie wichrzyli, podżegani przez jakiegoś Chrestosa (V. Claud. [V], 25, 4). Jak widać Swetoniusz nie pisał o Jezusie, ale o "jakimś Chrestosie". Nie wiadomo o jakiego Chrestosa chodzi. Być może Chrestosem tym Swetoniusz określił Jezusa z Nazaretu, jednakże twierdzenie, że chodzi tu właśnie o niego, nie jest niczym podbudowane, ale zapewne nie jest też całkowicie nieuzasadnione. Swetoniusz pisze bowiem, że w roku 49/50 tenże Chrestos żyje, przebywa w Rzymie i podżega Żydów do zamieszek. Jest wyjątkowo mało prawdopodobne, by tym Chrestosem miał być właśnie Jezus, bo przecież został on w 30 (33) roku n.e. ukrzyżowany. Wielu badaczy sugeruje, że słowo "Chrestos" nie jest bynajmniej omyłkowo zniekształconym określeniem "Chrystus", a Swetoniuszowi chodziło być może o jakiegoś żydowskiego podżegacza imieniem Chrestos, gdyż imię to było w ówczesnych czasach popularne wśród niewolników i wyzwoleńców. Możliwe jednak, jak sugerują inni, że podobieństwo słów "Chrestos" i "Chrystus" stało się powodem pomyłki Swetoniusza, który uznał rzeczonego Chrestosa za kogoś przebywającego w Rzymie, zaś wzmianka powyższa dotyczy jednak biblijnego Jezusa. Faktem jest jednak, iż mimo że Żydzi wichrzyli impulsore Chresto, to jednak postać owego Chrestosa w niczym nie wzbudziła zainteresowania Swetoniusza, który, wyraźnie nie grzesząc dokładnością, nie zechciał sprawdzić informacji o "sprawcy" żydowskich zamieszek. > Chrestos" to inna pisownia słowa "Chrystus".Jak wyjaśniłem powyżej imię "Chrestos" nie jest bynajmniej inną pisownią słowa "Chrystus". > Swetoniusz komentuje również przesladowania chrześijan przez Nerona:> "Po wielkim pożarze Rzymu... ukarano również sektę, która głosiła nowe i zwodnicze wierzenia religijne, twierdząc, że osoba która nazywała się Chrystus istniała wcześniej.Kolejne kłamstwo frondy.pl. Chodzi tu o fragment z Żywotu Nerona. W znanym mi tłumaczeniu nie ma jednak końcowej części zacytowanego zdania. Cytuję z książki Pierwsi świadkowie Świderkówny i Starowieyskiego (w tłumaczeniu Janiny Niemirskiej-Pliszczyńskiej):Ukarano torturami chrześcijan, wyznawców nowego i zbrodniczego zabobonu W dalszej części nie ma mowy o tym, jakoby "osoba która nazywała się Chrystus istniała wcześniej". To dopisek autora "artykułu". Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | 21 na 21 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 3). PLINIUSZ - Rzymscy. 2:97 i Eusebius Ecclesiastical History, IV:IX). Właśnie istnienie wspomnianych grup sugeruje, że byli oni następcami chrześcijan z pierwszego wieku.Tutaj autor artykuliku co nieco poplątał. Pliniusz Młodszy, namiestnik Bitynii, w jednym ze swych listów, pochodzącym najprawdopodobniej z okresu 111/112 r. n.e., pisał do rzymskiego cesarza Trajana o szybkim szerzeniu się nowej wiary - chrześcijaństwa - na przełomie I i II wieku w północno-zachodniej Azji Mniejszej. Cytuję z Pierwsi świadkowie Świderkówny i Starowieyskiego:Zapewniali zaś [chrześcijanie], że największą ich winą czy też błędem było to, że mieli zwyczaj w określonym dniu o świcie zbierać się i śpiewać na przemian pieśń ku czci Chrystusa jako Boga [...] (Epist. X, 96). Jak widzisz Pliniusz Młodszy w liście do Trajana nie pisał o Jezusie, lecz o Chrystusie, któremu chrześcijanie śpiewali pieśni, jako Bogu ( Christo quasi Deo). Imienia Chrystusa autor listu jednak nie wymienił, gdyż zapewne go nie znał, zresztą postać tę potraktował niejako ubocznie i wspomniał o nim wyłącznie przy okazji pisania o społeczności chrześcijańskiej. O rzeczonym Chrystusie nie potrafił też autor listu - podobnie jak i Tacyt - nic powiedzieć, mimo iż stwierdził, że jego chrześcijańscy wyznawcy oddają mu cześć należną Bogu. Postać Chrystusa nie wydała się jednak Pliniuszowi warta zainteresowania choćby na tyle, by poświecić mu bodaj jedno krótkie zdanie. List Pliniusza Młodszego do Trajana należy zatem traktować wyłącznie jako informację o chrześcijanach i początkach chrześcijaństwa. O tej korespondencji Pliniusza i Trajana wspomniał Euzebiusz w Historii kościelnej, lecz wzmianka ta znajduje się w punkcie III, 33, a nie w IV, 9 jak mylnie twierdzi autor artykuliku. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | 19 na 19 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 4). TALMUD - żydowska święta księga - w Sanhedrynie 43 a, nawiązuje do śmierci Jezusa. Udowodniono, że ta część księgi Talmudu pochodzi z wczesnego wieku kompilacji tej księgi (t.j. 70 - 200 n.e):> "W wieczór Paschy Yeshu (Jezus) został powieszony. Na czterdzieści dni przed egzekucją herold szedł i krzyczał "będzie ukamienowany ponieważ praktykował czary i skusił Izraela do odstępstwa od wiary. Ktokolwiek, kto może powiedzieć cokolwiek na jego obronę, niech przyjdzie świadczyć". Ale ponieważ nic nie zostało powiedziane na jego obronę, został powieszony w wieczór Paschy".I znowu fałszerstwa. W żydowskim Talmudzie znajduje się wiele wzmianek o mężczyźnie imieniem Jeszu (ben Pantera, ben Stada), którego dość często kojarzy się z biblijnym Jezusem. Być może jednak utożsamianie tych postaci jest niczym nieuzasadnioną próbą mnożenia dokumentów niechrześcijańskich, których bohaterem jest rzekomo Jezus z Nazaretu. Wzajemne podobieństwa Jeszu i Jezusa z Nazaretu są bowiem na tyle nieznaczne, iż uzasadnione jest stwierdzenie, że z kart Talmudu wyłania się mężczyzna zupełnie inny od tego, którego znamy z Nowego Testamentu. Zastrzeżenia powyższe dotyczą również zdania (tzw. karaita), które przytoczyłeś. Pochodzi ono z traktatu Sanhedryn, z Talmudu Babilońskiego. Przytoczę większy fragment podany przez Kellera w Od Mojzesza do Mahometa:W przeddzień Paschy powieszono Jezusa. Czternaście dni przed tym biegł herold i wołał: "Winien być ukamienowany, ponieważ uwodzi lud i prowadzi go do apostazji. Każdy, kto może powiedzieć coś na jego korzyść, winien się zgłosić i uzasadnić to". Ale nie znaleziono dla niego żadnego usprawiedliwienia i dlatego go powieszono (TB Sanhedryn 43a). Powyższy passus można również znaleźć np. u Sieradzana (w Jezus Magus) i Bösena (w Ostatni dzień Jezusa z Nazaretu), przy czym z ich prac można się dowiedzieć, że herold zapowiadał egzekucję Jezusa już z czterdziestodniowym wyprzedzeniem (a nie czternastodniowym). A teraz kilka najważniejszych uwag:(1) Jak widzisz w pierwszym zdaniu passusu znajduje się informacja, że Jeszu został powieszony (ukrzyżowany) w przeddzień paschy, a nie w wieczór paschy, jak podaje fronda.pl. Ponadto według frondy.pl w ostatnim zdaniu cytatu ponownie znajduje się informacja o powieszeniu Jeszu w wieczór paschy, czego brak w trzech posiadanych przeze mnie tekstach. (2) W drugim zdaniu mowa jest o tym, że czternaście (czterdzieści) dni przed egzekucją herold biegał i zapowiadał przyszłą egzekucję Jeszu. Takich informacji w Nowym Testamencie nie ma. (3) W tymże drugim zdaniu mowa jest też o tym, że pierwotnie Jeszu miał być ukamienowany. O tym również w NT przeczytać nie można. Ostatecznie jednak - jak informuje kolejne zdanie - Jeszu został powieszony (czyli ukrzyżowany). (4) Z baraity można się również dowiedzieć, że Jeszu był powiązany z rządem, a także miał pięciu uczniów: Matthaia, Nakaia, Nezera, Buni i Todaha. Przyjrzyj się imionom uczniów Jeszu. Czy którekolwiek z tych imion kojarzy Ci się z jakimś imieniem dwunastu apostołów Jezusa. Jeszu miał tylko pięciu uczniów, zaś biblijny Jezus miał aż dwunastu apostołów i siedemdziesięciu uczniów. Dostrzegasz tu zapewne różnicę. A na koniec pytanie: Czy jesteś nadal przekonany, że w TB Sanhedryn 43a mowa jest o biblijnym Jezusie z Nazaretu? Bo ja tej pewności jakoś nie mam. > Nie będąc w stanie uśmiercić Chrystusa przez ukamienowanie, żydzi zgodzili się na zastosowanie rzymskiej metody uśmiercania skazańców przez ukrzyżowanie.A gdzież autor tego artykuliku o tym przeczytał? W którym rogu sufitu? > Sanhedryn 106 b mówi nawet, że Jezus miał 33 lata gdy umarł, dokładnie tyle o ilu mówi Nowy Testament.Nowy Testament o niczym takim nie mówi. To wyssał sobie z palca autor tej wiekopomnej pracy. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) | > (1) Jak widzisz w pierwszym zdaniu passusu znajduje się informacja, że Jeszu został powieszony (ukrzyżowany) w przeddzień paschy, a nie w wieczór paschy, jak podaje fronda.pl. Ponadto według frondy.pl w ostatnim zdaniu cytatu ponownie znajduje się informacja o powieszeniu Jeszu w wieczór paschy, czego brak w trzech posiadanych przeze mnie tekstach.Tłumaczenie podane przez Frondę nie jest poprawne, ale tylko dlatego, że dosłownie tłumaczy idiom - a nie dlatego, jakoby chodzić miało o inną datę. Cytowany fragment Talmudu można znaleźć tutaj: TB, Sanhedrin 43a:והתניא בערב הפסח תלאוהו ליש"ו הנוצרי והכרוז יוצא לפניו מ' יום קודם שהוא יוצא ליסקל על שכישף והסית והדיח את ישראל כל מי שיודע לו זכות יבא וילמד עליו ולא מצאו לו זכות ותלאוהו בערב הפסח Użyte tu hebrajskie wyrażenie ערב הפסח [erew ha-Pesach] jest idiomem - dosłownie oznacza "wieczór Pesach", a w praktyce chodzi o "wigilię (przeddzień) Pesach". Podobnie określa się po hebrajsku np. piątkowe popołudnie i wieczór jako wigilię [wieczór, przeddzień] szabatu (erew szabat), tak samo z wigiliami innych świąt. Ma to związek z przyjętą w kalendarzu żydowskim praktyką rozpoczynania każdej daty od zachodu słońca.
If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
|
|
| | | | |  | 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > > (1) Jak widzisz w pierwszym zdaniu passusu znajduje się informacja, że Jeszu został powieszony (ukrzyżowany) w przeddzień paschy, a nie w wieczór paschy, jak podaje fronda.pl. Ponadto według frondy.pl w ostatnim zdaniu cytatu ponownie znajduje się informacja o powieszeniu Jeszu w wieczór paschy, czego brak w trzech posiadanych przeze mnie tekstach.> Tłumaczenie podane przez Frondę nie jest poprawne, ale tylko dlatego, że dosłownie tłumaczy idiom - a nie dlatego, jakoby chodzić miało o inną datę. Cytowany fragment Talmudu można znaleźć tutaj:Obowiązkiem tłumacza jest dokonanie przekładu uwzględniającego również wszelkie użyte przez autora idiomy, zwroty i inne osobliwości językowe. W przeciwnym wypadku tłumaczenie jest - mówiąc najoględniej - błędne. > Użyte tu hebrajskie wyrażenie ערב הפסח [erew ha-Pesach] jest idiomem - dosłownie oznacza "wieczór Pesach", a w praktyce chodzi o "wigilię (przeddzień) Pesach". Podobnie określa się po hebrajsku np. piątkowe popołudnie i wieczór jako wigilię [wieczór, przeddzień] szabatu (erew szabat), tak samo z wigiliami innych świąt. Ma to związek z przyjętą w kalendarzu żydowskim praktyką rozpoczynania każdej daty od zachodu słońca.Nieskromnie stwierdzę, iż wiem o czym piszesz. Według mnie celem mylnego przekładu dokonanego przez fronda.pl było pokazanie, że: -- Jeszu z TB Sanhedryn 43a jest tożsamy z biblijnym Jezusem, -- Jezus / Jeszu został ukrzyżowany w dzień paschy, bo to umożliwia uczynienie z niego baranka paschalnego, który złożył swe życie jako (paschalną) ofiarę przebłagalną za grzechy ludzkości. Jednakże zarówno biblijny Jezus z Nazaretu, jak i Jeszu z TB Sanhedryn 43a (być może jest to jedna i ta sama osoba) zostali ukrzyżowani w przeddzień paschy. To tłumaczy użycie w na początku pierwszego zdania passusu słów "w wieczór Paschy" zamiast "w przeddzień paschy" Yeshu (Jezus) został powieszony. Przypominam, że błędny zwrot "został powieszony w wieczór Paschy" został w artykule frondy.pl umieszczony również na końcu czwartego zdania, mimo że w tym akurat miejscu nie ma go w oryginale. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) | > Obowiązkiem tłumacza jest dokonanie przekładu uwzględniającego również wszelkie użyte przez autora idiomy, zwroty i inne osobliwości językowe. W przeciwnym wypadku tłumaczenie jest - mówiąc najoględniej - błędne.
Dlatego piszę, że przekład nie jest poprawny. Ale z tego błędu nie wynika inne datowanie opisywanych wydarzeń, tylko niezrozumiałość tekstu: wyrażenia "wieczór Pesach" i "przeddzień Pesach" oznaczają to samo, przy czym drugie sformułowanie mówi coś nawet niewtajemniczonemu odbiorcy, podczas gdy pierwsze nie oznacza nic - wziąwszy pod uwagę, że święto obchodzone jest w Palestynie przez 7 dni, a w diasporze przez 8, stąd i świątecznych wieczorów jest odpowiednio więcej.
>Według mnie celem mylnego przekładu dokonanego przez fronda.pl było pokazanie, że:
Takie zmanipulowanie przekładu wymagałoby spełnienia przez autorów frondowego tekstu kilku warunków: 1) tłumaczyli tekst źródłowy z oryginału 2) robili to kompetentnie, tzn. wiedzieli, o czym piszą 3) mieli zamiar nagiąć fakty do swojej tezy. Myślę, że o ile w punkcie trzecim można by wskazać wiele precedensów podnoszących prawdopodobieństwo manipulacji, o tyle przyjęcie założeń 1 i 2 jest zabiegiem mocno wątpliwym. Żeby manipulować faktami, trzeba je znać. A tak śmiałej tezy o autorach Frondy bym nie zaryzykował.
If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
|
|
| | | | | | |  | 10 na 10 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Według mnie celem mylnego przekładu dokonanego przez fronda.pl było pokazanie, że:> Takie zmanipulowanie przekładu wymagałoby spełnienia przez autorów frondowego tekstu kilku warunków: 1) tłumaczyli tekst źródłowy z oryginału 2) robili to kompetentnie, tzn. wiedzieli, o czym piszą 3) mieli zamiar nagiąć fakty do swojej tezy. Myślę, że o ile w punkcie trzecim można by wskazać wiele precedensów podnoszących prawdopodobieństwo manipulacji, o tyle przyjęcie założeń 1 i 2 jest zabiegiem mocno wątpliwym. Żeby manipulować faktami, trzeba je znać. A tak śmiałej tezy o autorach Frondy bym nie zaryzykował.Masz rację.  Popełniłem błąd pisząc, że autor tego artykuliku dokonał przekładu passusu TB Sanhedryn 43a. Ot, bezmyślny lapsus.  Zresztą w pierwszym zdaniu poprzedniej wypowiedzi jednoznacznie stwierdziłem, że ów "przekład" to zwykłe fałszerstwo. Słusznym jest niewątpliwie stwierdzenie, że autora tego quasi-artykułu z frondy.pl nie stać na dokonanie przekładu TB Sanh. 43a, a o przekładzie kompetentnym nie można nawet myśleć. On jedynie przekształcił do swoich potrzeb znane mu tłumaczenie baraity dokonując w pełni świadomej interpolacji, podobnie jak czynili to wczesnochrześcijańscy fałszerze zmieniający brzmienie słynnego Testimonium Flavianum czy też ksiąg Nowego Testamentu. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | 10 na 10 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) |
>(4) Z baraity można się również dowiedzieć, że Jeszu był powiązany z rządem, a także miał pięciu uczniów: Matthaia, Nakaia, Nezera, Buni i Todaha. >Przyjrzyj się imionom uczniów Jeszu. Czy którekolwiek z tych imion kojarzy Ci się z jakimś imieniem dwunastu apostołów Jezusa.
Jedno jest wspólne. Matthai (Mattaj) [מתי] to to samo, co Mateusz. Ewangelia Mateusza (9,9) podaje, że był on "celnikiem", mógł więc być uznawany za kolaboranta współpracującego z władzami rzymskimi.
If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
|
|
| | | | |  | 10 na 10 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>(4) Z baraity można się również dowiedzieć, że Jeszu był powiązany z rządem, a także miał pięciu uczniów: Matthaia, Nakaia, Nezera, Buni i Todaha. >>Przyjrzyj się imionom uczniów Jeszu. Czy którekolwiek z tych imion kojarzy Ci się z jakimś imieniem dwunastu apostołów Jezusa. >Jedno jest wspólne. Matthai (Mattaj) [מתי] to to samo, co Mateusz.
Tak, to imię po hebrajsku (aramejsku) oznacza Mateusza. Jednakże żadnego z pozostałych czterech imion nijak nie można utożsamić z którymś z imion pozostałych jedenastu (dwunastu) apostołów Jezusa. I to jest problem.
>Ewangelia Mateusza (9,9) podaje, że był on "celnikiem", mógł więc być uznawany za kolaboranta współpracującego z władzami rzymskimi.
Zbyt daleko idący wniosek. Przyznaję, że nie spotkałem się w żadnym opracowaniu, by Jezus był kolaborantem władz rzymskich, bądź był za takiego uważany, czy też o kolaborację posądzany.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) |
>Przyznaję, że nie spotkałem się w żadnym opracowaniu, by Jezus był kolaborantem władz rzymskich, bądź był za takiego uważany, czy też o kolaborację posądzany.
Nie, nie. Nie Jezus, tylko Mateusz. Słowo "celnik" wymieniane jest w Ewangeliach jednym tchem z epitetem "grzesznik". Myślę, że właśnie z powodu współpracy z obcą władzą. Jezusa z kolei wg ewangelistów nazywano "przyjacielem celników i grzeszników", co w jakimś stopniu współgrałoby z informacjami z Barajty, o których wspominasz w punkcie (4): "że Jeszu był powiązany z rządem". Oczywiście, wysnucie stąd wniosku, że mowa o tej samej postaci, byłoby stanowczym nadużyciem, niemniej jakiejś zbieżności danych można się tu dopatrywać.
If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
|
|
| | | |  | 9 na 9 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) |
> (3) W tymże drugim zdaniu mowa jest też o tym, że pierwotnie Jeszu miał być ukamienowany. O tym również w NT przeczytać nie można.> Ostatecznie jednak - jak informuje kolejne zdanie - Jeszu został powieszony (czyli ukrzyżowany).Kwestia wieszania i kamienowania wymaga dodatkowego wyjaśnienia. Dostarcza nam go Talmud Babiloński w traktacie Sanhedrin 45b, gdzie cytowana jest Miszna: Miszna, Sanhedrin 6,4:כל הנסקלין נתלין, דברי רבי אליעזר. וחכמים אומרים, אינו נתלה אלא המגדף והעובד עבודה זרה. Wszystkich ukamienowanych się wiesza - tak mówi rabbi Eliezer. Mędrcy zaś powiadają, że wiesza się tylko bluźniercę i bałwochwalcę.
Powieszenie wg prawa żydowskiego nie było formą egzekucji, a następowało po niej i miało tylko służyć dodatkowemu pohańbieniu skazańca (nie należy do czterech dopuszczalnych sposobów wykonania wyroku śmierci wymienionych w Misznie na początku 7 rozdz. Sanhedrin). Praktykę wieszania zwłok skazańców wysnuto z biblijnego wersetu Pwt 21,22 "Jeśli ktoś popełni zbrodnię podlegającą karze śmierci, zostanie stracony i powiesisz go na drzewie" (...). Więcej szczegółów znajdziesz tutaj. Nt. ukrzyżowania tutaj. Jeśli jednak chodzi o nowotestamentowego Jezusa, ostatecznie został on skazany, jak zdają się sugerować autorzy Ewangelii, na podstawie prawa rzymskiego (a więc stracony przez ukrzyżowanie)?
If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
|
|
| | | | |  | 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | www.racjonalista.pl/forum.php/s,491612#w496657> >(3) W tymże drugim zdaniu mowa jest też o tym, że pierwotnie Jeszu miał być ukamienowany. O tym również w NT przeczytać nie można.> >Ostatecznie jednak - jak informuje kolejne zdanie - Jeszu został powieszony (czyli ukrzyżowany).> Kwestia wieszania i kamienowania wymaga dodatkowego wyjaśnienia. Dostarcza nam go Talmud Babiloński w traktacie Sanhedrin 45b, gdzie cytowana jest Miszna:> Miszna, Sanhedrin 6,4:כל הנסקלין נתלין, דברי רבי אליעזר. >וחכמים אומרים, אינו נתלה אלא המגדף והעובד עבודה זרה. >Wszystkich ukamienowanych się wiesza - tak mówi rabbi Eliezer. >Mędrcy zaś powiadają, że wiesza się tylko bluźniercę i bałwochwalcę. Niezbitym faktem jest, że Jezus został ukrzyżowany z wyroku namiestnika rzymskiego Piłata. Został potraktowany i skazany jako polityczny, wrogi Rzymowi agitator i wichrzyciel. Gdyby osądzający go wcześniej Kajfasz uznał Jezusa za religijnego bluźniercę, powinien go skazać na śmierć przez ukamienowanie, co było żydowską kara za przestępstwo religijne. Nigdzie jednak w NT nie ma najmniejszej nawet sugestii, że miał być wcześniej ukamienowany, a dopiero następnie powieszony (Pwt 21, 22). O ewentualnym ukamienowaniu Jezusa z wyroku żydowskiego Sanhedrynu w NT się nie wspomina. Jak podaje Jacek Sieradzan w Jezus Magus, s. 91, słowo "powiesić" - występujące w TB Sanh. 43a -używane jest w znaczeniu "ukrzyżować". Przykłady takiego użycia tego słowa można znaleźć w NT (w Dziejach Apostolskich), a dotyczą one ukrzyżowania Jezusa. Podam dwa: Bóg ojców waszych wzbudził Jezusa, którego wy zgładziliście, zawiesiwszy na drzewie (Dz 5, 30 - słowa Piotra do Rady); A my jesteśmy świadkami tego wszystkiego, co uczynił w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie; jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie (Dz 5, 30 - kazanie Piotra). > Powieszenie wg prawa żydowskiego nie było formą egzekucji, a następowało po niej i miało tylko służyć dodatkowemu pohańbieniu skazańca (nie należy do czterech dopuszczalnych sposobów wykonania wyroku śmierci wymienionych w Misznie na początku 7 rozdz. Sanhedrin).Widocznie opieramy się na różnych źródłach. Według Gezy Vermesa, węgierskiego Żyda, emerytowanego profesora Uniwersytetu Oksfordzkiego, zaliczanego do grona najwybitniejszych specjalistów zajmujących się Nowym Testamentem i historią starożytnego judaizmu, w Judei i Galilei istniały dwa rodzaje sądów. Sprawy polityczne były rozpatrywane przez władze świeckie: rzymskiego namiestnika w Judei i Heroda Antypasa w Galilei. Sądy żydowskie - z jerozolimskim Sanhedrynem na czele - zajmowały się przestępstwami na tle religijnym, zgodnie z przepisami prawnymi zawartymi w Biblii, co pewien czas aktualizowanymi. Niektóre z tych przestępstw, jak idolatria, czy bluźnierstwo przeciw imieniu Boga, pociągały za bosa zgodnie z prawem Mojżeszowym karę śmierci. [...] Istniały cztery rodzaje egzekucji: ukamienowanie, powieszenie, ścięcie i spalenie. W czasach przed narodzinami Jezusa Żydzi sporadycznie praktykowali tez ukrzyżowanie. [...] Ale od czasów Heroda Wielkiego Żydzi już go nie stosowali. W I w. po Chr. było ono wyłącznie karą rzymską (zobacz tutaj - nie znajdziesz tu informacji, by w czasach Jezusa ukrzyżowanie było "karą dodatkową" stosowaną na ukamienowanych już skazańcach). > Jeśli jednak chodzi o nowotestamentowego Jezusa, ostatecznie został on skazany, jak zdają się sugerować autorzy Ewangelii, na podstawie prawa rzymskiego (a więc stracony przez ukrzyżowanie)?Ten znak zapytania na końcu Twojego zdania jest tu absolutnie zbędny. Ponad wszelką wątpliwość Jezus został skazany na śmierć przez ukrzyżowanie z mocy wyroku Poncjusza Piłata. Poświadczają to cztery ewangelie oraz wzmianki u Tacyta i Józefa Flawiusza. Gdyby Jezus w rzeczywistości nie został ukrzyżowany, wówczas ewangeliści takiej akurat śmierci by dla niego nie wymyślili. Skazanie Jezusa na śmierć przez ukrzyżowanie wskazywało, że Jezus został potraktowany jako przestępca polityczny niebezpieczny dla władz rzymskich. Jeśli chciało się głosić Jezusa jako Mesjasza (Chrystusa) i syna Bożego, to należało go niejako odizolować od wszelkich politycznych podejrzeń. Widocznie jednak proces przed Poncjuszem Piłatem się odbył i w jego następstwie Jezus został ukrzyżowany. Nie można było tego procesu pominąć i zmienić rodzaj kary śmierci, bo ktoś jednak o tym wiedział. Wydana na Jezusa kara śmierci przez ukrzyżowanie była zatem niewygodna zarówno dla samych ewangelistów, jak i dla późniejszych kompilatorów. Tym należy tłumaczyć znaczne różnice między ewangelistami w opisie podwójnego procesu nad Jezusem oraz widoczne w ewangeliach próby zdjęcia odpowiedzialności z Poncjusza Piłata i przerzucenie jej na Żydów. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) |
> Niezbitym faktem jest, że Jezus został ukrzyżowany z wyroku namiestnika rzymskiego Piłata. Został potraktowany i skazany jako polityczny, wrogi Rzymowi agitator i wichrzyciel. Gdyby osądzający go wcześniej Kajfasz uznał Jezusa za religijnego bluźniercę, powinien go skazać na śmierć przez ukamienowanie, co było żydowską kara za przestępstwo religijne. Nigdzie jednak w NT nie ma najmniejszej nawet sugestii, że miał być wcześniej ukamienowany, a dopiero następnie powieszony (Pwt 21, 22). O ewentualnym ukamienowaniu Jezusa z wyroku żydowskiego Sanhedrynu w NT się nie wspomina.Można to tłumaczyć na kilka sposobów, przy czym każdy z nich będzie się opierał na pewnych - mniej lub bardziej arbitralnych - przypuszczeniach. Brakuje bowiem wielu wiarygodnych, jednoznacznych i sprawdzonych informacji nt. Sanhedrynu. Nie ma nawet pewności, czy w Jerozolimie w tym czasie funkcjonował jeden Sanhedryn, trzy Sanhedryny, czy wiele mniejszych sanhedrynów o różnie zakrojonych kompetencjach. Jeżeli przyjąć, że Sanhedryn, który miał siedzibę w świątyni, w Liszkat ha-Gazit (Sali ciosowego kamienia), był jedyny albo najwyższy, to i tak nie da się stwierdzić ani kto w nim zasiadał, ani jakie były jego rzeczywiste kompetencje - i czy te, które wymieniono w pismach tannaitów, są opisem stanu faktycznego (zgodnie z opinią Ch. Tschernowitza przedstawioną w Toledot ha-halacha [Dzieje halachy]), czy pobożnymi życzeniami (jak z kolei twierdzą A. Buechler w Das Synedrion in Jerusalem czy S. Zeitlin w Who Crucified Jesus?). Nie jest więc jasne, czy jakikolwiek Sanhedryn w czasach rzymskich miał w ogóle uprawnienia, by wydawać wyroki śmierci. A jeśli ich nie miał, to z łatwością można sobie wyobrazić sytuację, w której chcąc obejść przepisy i doprowadzić do stracenia bluźniercy, "zmontowano" mu takie zarzuty, które wystarczyłyby do skazania go przez trybunał rzymski. > Według Gezy VermesaCIACH > [...] Istniały cztery rodzaje egzekucji: ukamienowanie, powieszenie, ścięcie i spalenie. W czasach przed narodzinami Jezusa Żydzi sporadycznie praktykowali tez ukrzyżowanie. [...] Ale od czasów Heroda Wielkiego Żydzi już go nie stosowali. W I w. po Chr. było ono wyłącznie karą rzymską [/color]Wspominałem o tym, mówiąc, że wieszanie nie było jedną z czterech dopuszczalnych form egzekucji. Są one wymienione w Misznie na początku 7 rozdziału traktatu Sanhedrin. > nie znajdziesz tu informacji, by w czasach Jezusa ukrzyżowanie było "karą dodatkową" stosowaną na ukamienowanych już skazańcach).Nie zrozumieliśmy się. Nie ukrzyżowanie, tylko "powieszenie". A to, że po śmierci wieszano zwłoki skazańców, wynika jednoznacznie ze źródeł rabinicznych (wyżej podałem ci odnośne miejsca w Misznie). Oczywiście ich ocena jako źródeł historycznych pozostaje osobną kwestią. Np. w szóstym rozdziale traktatu Sanhedrin znajdują się dane szczegółowe o sposobie wieszania, np. Miszna, Sanhedrin 6,4:כיצד תולין אותו, משקעין את הקורה בארץ והעץ יוצא ממנה, ומקיף שתי ידיו זו על גבי זו ותולה אותו. רבי יוסי אומר, הקורה מטה על הכתל ותולה אותו כדרך שהטבחין עושין. ומתירין אותו מיד. ואם לן, עובר עליו בלא תעשה, שנאמר (דברים כא ) לא תלין נבלתו על העץ כי קבור תקברנו [ ביום ההוא ] כי קללת אלהים תלוי וגו'. Zagłębia się w ziemi pal z wystającym kołkiem, po czym [pierwszy świadek] składa mu ręce razem, jedną na drugiej, i wiesza go. Rabbi Jose powiada: pal był oparty o ścianę, a wieszano go tak, jak to robią rzeźnicy. I zaraz potem go odwiązywano. Gdyby go nie zdjęto na noc, byłoby to złamaniem przykazania, jak powiedziano (Pwt 21, 23): "trup nie będzie wisiał na drzewie przez noc, lecz tegoż dnia musisz go pogrzebać. Bo wiszący jest przekleństwem Boga". W Talmudzie Babilońskim ten fragment Miszny przytaczany jest na stronie 46a. W angielskim przekładzie Epsteina dodano przypis: Cytat:This bears no resemblance at all to crucifixion. Cf. Rabbinowicz, Legislation criminelle du Talmud, p. 111: What a difference between this hanging after death, where the executed man had both his hands tied and did not remain one minute upon the gallows, and the Supplicium, which the Romans inflicted upon Jesus, who was nailed to the cross whilst alive, with his hands on the cross, and left hanging on the gallows all day. Podobnie komentuje to Hanoch Albeck w swoim wydaniu Miszny ( Masechet Nezikin, s. 187).
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) | c.d.
Miszna podaje też inne szczegóły techniczne na temat pośmiertnego wieszania skazańców: np. że "mężczyznę wiesza się twarzą do ludzi, a kobietę twarzą do drzewa", jest też opinia, że kobiet nie wiesza się wcale, oraz przeczące jej precedensy, jak ten, że Szimon ben Szatach powiesił w Aszkelonie 80 kobiet.
>Ten znak zapytania na końcu Twojego zdania jest tu absolutnie zbędny. Ponad wszelką wątpliwość Jezus został skazany na śmierć przez ukrzyżowanie z mocy wyroku Poncjusza Piłata. Poświadczają to cztery ewangelie oraz wzmianki u Tacyta i Józefa Flawiusza.
Mimo wszystko pozostawiam znak zapytania na swoim miejscu. Gdyby proces Jezusa wyglądał tak, jak to opisują ewangeliści, byłby on kpiną z rzymskiego wymiaru sprawiedliwości. Nie jestem pewien, czy można bezkrytycznie opierać się na relacji ewangelistów.
>Jeśli chciało się głosić Jezusa jako Mesjasza (Chrystusa) i syna Bożego, to należało go niejako odizolować od wszelkich politycznych podejrzeń.
Polemizowałbym. "Synem Bożym" Jezus został zapewne jakiś czas po śmierci, nie sądzę, żeby taki pomysł przyświecał mu za życia. W tradycji żydowskiej termin "Mesjasz" niesie z sobą silne konotacje polityczne (mesjaszami, tj, pomazańcami byli przede wszystkim królowie), a rolą Mesjasza oczekiwanego w okresie II świątyni miało być przede wszystkim odnowienie królestwa Dawida.
>Wydana na Jezusa kara śmierci przez ukrzyżowanie była zatem niewygodna zarówno dla samych ewangelistów, jak i dla późniejszych kompilatorów. Tym należy tłumaczyć znaczne różnice między ewangelistami
Jak dla mnie, wniosek zbyt daleko idący. A z drugiej strony, powodów licznych rozbieżności między ewangeliami znalazłoby się więcej.
If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Ignorancja (4718 punktów) | >>Jeśli jednak chodzi o nowotestamentowego Jezusa, ostatecznie został on skazany, jak zdają się sugerować autorzy Ewangelii, na podstawie prawa rzymskiego (a więc stracony przez ukrzyżowanie)?(Horacy Dzingis tec.) >Ten znak zapytania na końcu Twojego zdania jest tu absolutnie zbędny. Ponad wszelką wątpliwość Jezus został skazany na śmierć przez ukrzyżowanie z mocy wyroku Poncjusza Piłata. Poświadczają to cztery ewangelie oraz wzmianki u Tacyta i Józefa Flawiusza. >Gdyby Jezus w rzeczywistości nie został ukrzyżowany, wówczas ewangeliści takiej akurat śmierci by dla niego nie wymyślili. >Skazanie Jezusa na śmierć przez ukrzyżowanie wskazywało, że Jezus został potraktowany jako przestępca polityczny niebezpieczny dla władz rzymskich.(Ty Andrzeju)
Zaczne od konca. Kiedys juz Andrzeju delikatnie wcielam sie Tobie w Twoja ocene sytuacji. Dzis zrobie to ponownie. Nie wiem skad teza, iz na przestepce politycznego niebezpiecznego dla wladz rzymskich wskazuje rodzaj kazni, w tym momencie ukrzyzowanie. Z tego, co pamietam to ukrzyzowanie bylo forma wykonania kary smierci przede wszytskim dla pospolitych rzezimieszkow. Jedyne co przemawia za taka forma wykonania wyroku przez prawo rzymskie i co moze podbudowywac przekaz ewangeliczny to fakt, ze ukrzyzowania dokonywano na osobach nie bedacych obywatelami rzymskimi, a Jezus w istocie nie byl Rzymianinem (jesli przyjmowac przekaz ewangeliczny za jakies miarodajne wskazowki). Absolutnie nie przemawia rodzaj smierci za politycznym niebezpieczenstwem. Zreszta... kurcze nie dam rady tego teraz znalezc, ale wlasnie dla szczegolnie niebezpiecznych politycznie przestepcow Rzym mial dodatkowe zdaje sie kary kary i te... no wlasnie. Tez juz kiedys o tym pisalam. Taka kara bylo odmowienie pochowku. I faktycznie w NT mozna odnalezc taki motyw w epizodzie wprowadzajacym postac Jozefa z Arymatrii, ktory handluje z Pilatem o wydanie ciala. Niestety, moim zdaniem wlasnie ten wtret tym bardziej czyni z ewangelii przakaz niewiarygodny, a li tylko napisany pod potrzeby. Jesli kogos skazanoby jako niebezpiecznego przestepce politycznego nalezaloby go rowniez obarczyc dodatkowymi karami w tym pozbawieniem prawa do pochowku. To klociloby sie jednak z podstawowym wymogiem czyli "udokumentowywaniem" przy pomocy pustego grobu, ze Jezus zmatwychwstal. Probujac jakas wybrnac z tych wzajemnie sobie przeczacych wymogow wprowadzono do narracji epizod z Jozefem z Arymatrii. Co prawda mozna tu sie zastanawiac, czy aby barwnosc owej narracji i jej ladunek zyciowosci nie przemawia za autentycznoscia relacji, czyli przekupstwo urzednika rzymskiego, w tym momencie mowa naturalnie o Poncjuszu Pilacie.
Teraz Twoje Andrzeju zdanie nr dwa. Piszesz, iz gdyby Jezus nie zostal ukrzyzowany to ewangelisci nie wymysliliby akurat takiej smierci. Alez moj drogi. Wystarczy, iz ktos jeden cos wymysli a reszta to podtrzyma i rozpropaguje,nie wazne, czy przebieg rzeczywiscie odzwierciedla fakty. Jak kiedys napisalam: gdy ktos sobie wymyslil utopienie, inni prawiliby o topielcu przez cale stulecia. Tymczasem, jak sam wskazujesz jest sporo przeslanek, ktore nakazuja przekaz ewangeliczny traktowac bardzo ostroznie, jako wiarygodne i rzetelne zrodlo sprawozdawcze. Dlaczego nie podchodzic z rowna ostroznoscia do elementu zasadzonej kary dla Jezusa? Na dobra sprawe to wszystko nie trzyma sie kupy. A raczej trzyma sie tylko jesli zalozyc dwa scenariusze: 1. Jezus byl faktycznie zwyczajnym rzezimieszkiem, stad skazano go jak zwyczajnego przestepce (koledzy ukrzyzowani po lewicy i prawicy moga byc kolejna przeslanka dla takiego stanowska) a sprawe z Sanhedrynem dokooptowano ku pewnej nobilitacji i aby z przestepcy uczynic boga, a przynajmniej syna bozego. 2. Jezus byl faktycznie niebezpieczny dla faryzeuszy i saduceuszy, byl ch wrogiem politycznym i to oni chcieli go unicestwic. Tu powstaje pytanie, czy nie mogli tego dokonac bez calej szopki z Pilatem? Moze ci, co pisali ewangelie wiedzieli, iz pewien aspekt owczesnego krajobrazu prawniczego (ius gladii) nie pozwalal np. Sanhedrynowi (jak i innym organom sadowniczym nie-rzymskim) wymierzac samodzielnie kary smierci. Aby wiec uwierzytelnic przekaz wprowadzili odslone z Pilatem z Pontu. Tu pewna odpowiedzia i wskazowka byloby wykazanie w zrodlach z danego okresu, iz ow Sanhedryn mial prawo i zasadzal i byly wykonywane kary smierci z pominieciem jurysdykcji rzymskiej. Przypominam, iz Flawiusz podaje jako wlasnie precedens i wylamanie sie przez Sanhedryn z tego ograniczenia przypadek Jakuba. Ow Jakub mial byc wlasnie bratem naszego Jezuska. Wracajac do uprzedniej mysli. Jesli w istocie sa udokumentowanie przypadki, ze jurysdykcja zydowska z tamtego okresu zasadzala i wykonywala kary smierci z pominieciem przedstawicieli sadownictwa z ramienia Rzymu to doprawdy chwieje sie w posadach potrzeba wprowadzenia opowiesci o Pilacie i nalezy ja, jak i element ukrzyzowania potraktowac jako zwyczajne ubarwienie, albo pewne lawirowanie...
Mi chyba od zawsze, a przynajmniej od czasu, gdy sie zaczelam zastanawiac nad ta kwestia zlozonosci procesu Jezusa i nastepstw tegoz procesu nie daje spokoju owa zlozonosc. Przypominam, co tez juz kiedys pisalam, iz Lukasz wprowadza jeszcze do opowiesci Heroda. Biorac to wszystko pod uwage odnosze wrazenie, jakby ktos na sile chcial polaczyc elementy jurysdykcyjne, jakie mogly wystepowac na terenie Syro-Palestyny i w efekcie wyszedl melanz, tylez mozliwy, co w calosci nieprawdziwy.
Np. jesli chodzi o wzbogacenie przekazu o element z Herodem to mogl sie on wziac z bazowania na casusie Jana Chrzciciela. Skoro jakis Herod przewija sie w opowiesci o smierci J.Ch. to nie uchodzi, by zabraklo go przy narracji o smierci wiekszego, niz Jan Chrzciciel.
C.D.N.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Ignorancja (4718 punktów) | Taa i teraz mial byc C.D.
Ale nie bedzie.To wlasnie momenty, gdy przez ograniczenia techniczne i probe z nich wybrniecia a jeszcze z uwagi na zmeczenie gdy pisze sie dluzszy tekst przez nieuwage i jeden zly ruch myszka traci sie tekst. W takich momentach mam ochote gryzc klawiature i kurwowac na czym swiat stoi. Gwarantuje ze moglabym w tym momencie plynnie napisac kilka A4 ekspresyjnie i roznorodnie uzywajac wszelkiego typu wulgaryzmow, zamiast tego ide wkurwiona spac.
Do Andrzeja. Wskazywalam Tobie w dalszym tekscie na slabosc Tacyta i wszelkich innych od tegoz po Pliniusza, przez Celsusa, Swetoniusza, czy Lukiana. Flawiusza pomijac, bo Testimonium jest falszywka i szkoda w ogole sie do tego donosic. A robilam to, gdyz na owego Tacyta sie powolujesz, jako niepodwazalny faktograf dokumentujacy koniecznosc uznania ukrzyzowania jako oczwywistosc.
Ale jestem wkurwiona ...
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Skazanie Jezusa na śmierć przez ukrzyżowanie wskazywało, że Jezus został potraktowany jako przestępca polityczny niebezpieczny dla władz rzymskich.(Ty Andrzeju)> Nie wiem skad teza, iz na przestepce politycznego niebezpiecznego dla wladz rzymskich wskazuje rodzaj kazni, w tym momencie ukrzyzowanie. Z tego, co pamietam to ukrzyzowanie bylo forma wykonania kary smierci przede wszytskim dla pospolitych rzezimieszkow. Jedyne co przemawia za taka forma wykonania wyroku przez prawo rzymskie i co moze podbudowywac przekaz ewangeliczny to fakt, ze ukrzyzowania dokonywano na osobach nie bedacych obywatelami rzymskimi, a Jezus w istocie nie byl Rzymianinem (jesli przyjmowac przekaz ewangeliczny za jakies miarodajne wskazowki). Absolutnie nie przemawia rodzaj smierci za politycznym niebezpieczenstwem.Będzie krótka opowieść. Pozornie nie wszystko tu będzie na temat. Ale tylko pozornie.Pewnego dnia - wczesną wiosną 30 r. n.e. - Jezus przybył wraz ze swymi uczniami do Jerozolimy na obchody święta Paschy. Z początku nic nie zapowiadało tragicznego finału. Lecz niespodziewanie w drugim lub trzecim dniu pobytu w świętym mieście wywołał zamieszanie w świątyni, gdy na jej dziedzińcu zastał targowisko i hałaśliwie zachowujących się ludzi. Charyzmatyczny, ale zapewne nadmiernie wybuchowy prorok z maleńkiej galilejskiej wioski, był tym widokiem na tyle wstrząśnięty, że powywracał kramy sprzedawców i stoły bankierów. Tym właśnie nierozważnym czynem ściągnął na siebie wyrok śmierci. Mimo, że sam nie był rewolucjonistą, to jednak w tych niespokojnych czasach wywołał solidny ferment w świętym mieście i w konsekwencji został potraktowany jako przestępca (wichrzyciel) polityczny podżegający do buntu przeciw Rzymowi. Zbliżało się święto Paschy. Jerozolima pełna była pielgrzymów przybyłych na świąteczne uroczystości. Niemal wszyscy oczekiwali na obiecanego mesjasza, który w tych właśnie dniach powinien objawić się w Jerozolimie, by wyzwolić Żydów od poddaństwa i upokarzającej władzy Rzymu. Jerozolima przypominała beczkę prochu, nie dziwi więc, że zarówno władze rzymskie, jak i żydowscy urzędnicy zdecydowani byli tłumić najmniejsze nawet oznaki niepokoju, byle tylko zachować spokój w mieście i nie dopuścić do większych zamieszek. Opisy aresztowania przedstawione przez synoptyków i Jana różnią się między sobą. Według Jana Jezus został pojmany dzień przed Paschą, co jest zdecydowanie bardziej prawdopodobne od wersji synoptyków, którzy twierdzą, że wydarzenie to miało miejsce 24 godziny później, czyli już w święto Paschy, po wieczerzy paschalnej. Wyraźne są również różnice w przebiegu procesu. Według Jana Jezus doprowadzony został najpierw do Annasza, uprzedniego arcykapłana, który po przesłuchaniu bez wydania wyroku przekazał go do aktualnego arcykapłana Kajfasza, a ten przekazał go namiestnikowi Piłatowi, by osądził go jako przestępcę politycznego (np.: Vermes, Kto był kim w czasach Jezusa, s. 132 oraz Maccoby, Jezus i żydowska walka wyzwoleńcza, s. 159-160). Jan nie wyjaśnił, o co obwiniony był Jezus w czasie przesłuchiwania przez Annasza (nie padł żaden zarzut o przestępstwo religijne, nie padły słowa o ewentualnym ukamienowaniu Jezusa). Według synoptyków Jezus przesłuchiwany był nocą, a następnie o poranku przed żydowskim trybunałem (czyli Sanhedrynem = Wysoką Radą) z arcykapłanem na czele (Marek, Mateusz), bądź też tylko rano przez Sanhedryn (Łukasz). Zarzut przedstawiony Jezusowi jest niejasny, zeznania świadków niewystarczające. By zakończyć proces Kajfasz zapytał Jezusa, czy jest Mesjaszem i Synem Boga i mimo ni to potwierdzającej, ni to wymijającej odpowiedzi Rada Najwyższa skazała Jezusa na śmierć za bluźnierstwo. Natychmiast jednak zarzut religijny został porzucony, a Jezus doprowadzony do Piłata, by ten skazał go na śmierć za przestępstwo polityczne. Treść oskarżenia, jakim Sanhedryn obwinił Jezusa przed Piłatem, zachowała się wyłącznie u Łukasza: Stwierdziliśmy, że ten podburza nasz lud i wstrzymuje go od płacenia podatku cesarzowi, i powiada, że On sam jest Chrystusem, królem (Łk 23, 2). Oskarżenie dotyczyło zatem politycznego podżegania, a nie religijnego bluźnierstwa przeciw Bogu. Piłat nie dostrzegł jednak u Jezusa żadnej winy ( Żadnej winy w tym człowieku nie znajduję [Łk 23, 4; również Łk 23, 14.20]), lecz mimo to skazał Jezusa na śmierć przez ukrzyżowanie (zob. Mk 15, 15 = Mt 27, 26). Oczywiście nie wiemy, skąd Łukasz znał treść oskarżenia (nie znali jej ani Marek, ani Mateusz). Być może jest ona li tylko jego wymysłem, może jednak oskarżenie o podobnej treści zostało przeciwko Jezusowi wniesione. Tak więc Jezus został skazany na śmierć za przestępstwo polityczne (podżeganie przeciw władzy Rzymu), którego nie popełnił. Jezus przestępcą politycznym nie był. Biblia nie dostarcza żadnych dowodów ani nawet sugestii, że był spiskowcem przeciw władzy Rzymu, czy też był związany z jakimś politycznym ugrupowaniem wrogim Rzymowi. Słusznie więc sam proces i skazanie Jezusa na śmierć uznawane są przez wielu badaczy za jedną z największych pomyłek w dziejach sądownictwa. Autentyczne słowa wypowiedziane przez Jezusa na krzyżu: Eloi, Eloi, lama sabachthani (Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił) (Mk 15, 34 = Mt 27, 46), to modlitwa człowieka opuszczonego, człowieka, który nie rozumie, co się z nim dzieje (zob. Ps 22, 2). Vermes napisał (Twarze Jezusa, s. 328):Przeto odpowiedź na pytanie: "dlaczego stracono Jezusa?" jest następująca. Gdyby nie ponosił odpowiedzialności awanturę w Świątyni Jerozolimskiej w czasie Paschy, kiedy żydowska tradycja oczekiwała, że objawi się Mesjasz, najprawdopodobniej uszedłby z życiem. Uczynienie niewłaściwej rzeczy w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwej porze doprowadziło do tragicznej śmierci Jezusa na rzymskim krzyżu. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Wyjaśnić należy jeszcze kilka kwestii:
(1) Przesłuchanie Jezusa przez Kajfasza (Sanhedryn) nie dostarczyło żadnych dowodów, że Jezus był religijnym bluźniercą. Gdyby bowiem takie religijne przestępstwo zostało udowodnione, wówczas powinien paść wyrok skazujący na śmierć przez ukamienowanie. Jak jednak wiemy, w NT nie wspomina się o ewentualnym ukamienowaniu Jezusa. W zamian za to Jezus zostaje doprowadzony przed oblicze Piłata z zarzutem o popełnienie przestępstwa politycznego podżegania przeciw władzy Rzymu.
(2) NT nie dostarcza żadnych racjonalnych wyjaśnień, dlaczego władze żydowskie same nie doprowadziły do wykonania wyroku śmierci na Jezusie, pomimo że uznały go winnym i wydały wyrok skazujący, lecz przekazały go Piłatowi wysuwając jednocześnie sfingowane oskarżenie o polityczne spiskowanie. Synoptycy milczą na ten temat. Natomiast czwarty ewangelista znajduje rozwiązanie, wkładając w usta władz żydowskich następujące słowa: Nam nie wolno nikogo zabijać (J 18, 31). Jest faktem historycznie potwierdzonym, że w czasach Jezusa Żydzi mogli jednak wydawać karę śmierci za przestępstwa o charakterze religijnym. Wprawdzie istnieją pewne argumenty, że prawo skazywania na śmierć było podówczas wyłącznym przywilejem władz rzymskich, jednakże dowody świadczące na rzecz tezy przeciwnej są zdecydowanie bardziej przekonujące.
(3) Żadne prawo żydowskie nie uznałoby głoszenia siebie Mesjaszem czy nawet Synem Bożym za bluźnierstwo. Mesjasz był oczekiwanym królem Izraela, potomkiem Dawida, który miał wyzwolić naród żydowski spod rzymskiej niewoli. W czasach Jezusa tytuł "mesjasza" nie miał jakiegokolwiek religijnego znaczenia, nie był boskim tytułem. "Synem Bożym" mógł być każdy Żyd, od zwyczajnego śmiertelnika poczynając. Jezus mógłby zostać uznany za bluźniercę tylko wówczas, gdyby ogłosił się Bogiem lub kimś Bogu równym. Ale Jezus - pobożny Żyd - nawet nie myślał tymi kategoriami.
(4) Faktem jest, że zarówno Jezus jak i jego towarzysze byli Galilejczykami, a Galilea uchodziła za gniazdo oporu przeciw Rzymowi. Na pewno jeden z uczniów Jezusa, a konkretnie Szymon Zelota uchodził za spiskowca, być może o to samo można by posądzać Judasza Iskariotę, o ile uzna się, że jego przydomek pochodził od łac. słowa Sicarius oznaczającego nożownika. Jezus był zatem potencjalnym wichrzycielem, który mógł się okazać (i w jakiejś mierze okazał się) sprawcą zamieszek, a te mogły skutkować odwetem Rzymu.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | (5) Wysoce wątpliwe jest, czy Jezus był rzeczywiście przesłuchiwany przez 70-osobowy Sanhedryn z arcykapłanem na czele. Obrady Sanhedrynu toczyły się zawsze w pokoju z ciosanego kamienia w Świątyni, zaś według synoptyków odbyły się w pałacu arcykapłana, a na dodatek w nocy, podczas gdy akurat nocą odbywać się nie mogły. Ani arcykapłan, ani pozostali członkowie Sanhedrynu nie mieli żadnych znaczących dowodów winy Jezusa, nie było zatem jakichkolwiek podstaw, by zwoływać posiedzenie Sanhedrynu, a na dodatek nocą w święto Paschy. Nie wydaje się również możliwe, by członkowie Sanhedrynu - a faryzeusze stanowili w nim większość - przekazali Jezusa Piłatowi za rzekome przestępstwo wobec Rzymu. Zapewne wykazaliby się zdecydowanie większym patriotyzmem. Odrzuciliby również wszelkie oskarżenia o podburzanie przeciw arcykapłanom uznając to za dowód religijnej szczerości. Po co w takim razie miałby arcykapłan zwoływać Sanhedryn? O tym, że Jezus najprawdopodobniej nie był jednak przesłuchiwany przez Sanhedryn mogą również świadczyć absurdalne informacje synoptyków o przebiegu przesłuchania. Donoszą oni na przykład, że członkowie Wysokiej Rady pluli na Jezusa i bili go. Jest to tak samo nieprawdopodobne, jakby dotyczyło obrad Sądu Najwyższego RP. Jeśli jednak uznamy, że proces przed Sanhedrynem jednak się odbył, to - jak udowodniono - jedynym słusznym wnioskiem byłoby stwierdzenie, że podczas tego posiedzenia Sanhedrynu zostały złamane wszystkie merytoryczne i w proceduralne zasady zawarte w Biblii, czyli że był to proces nielegalny. (6) Podobnie musi również budzić szczere zdziwienie zachowanie się Piłata w czasie procesu. Dysponujemy dwoma odmiennymi portretami Piłata: pierwszy autorstwa Flawiusza i Filona oraz drugi autorstwa ewangelistów (wczesnego Kościoła). Piłat Flawiusza i Filona to człowiek wyjątkowo bezwzględny i okrutny. W czasie pełnienia urzędu gubernatora (namiestnika) Judei dopuścił się wielu zbrodniczych czynów, jak choćby spowodowanie masakry galilejskich pielgrzymów wędrujących do Jerozolimy. Po wielu latach został zwolniony z urzędu z nakazem stawienia się przed cesarzem w Rzymie i rozliczenia ze zbrodni. Piłat ewangelistów to zupełnie inny człowiek. Nie potrafił podjąć decyzji, czy skazać Jezusa, czy puścić wolno, niemal mu współczuł, "uląkł się", gdy został poinformowany, że Jezus "czynił się Synem Bożym", zaś po wydaniu wyroku skazującego umył ręce na znak, że nie ma z tym nic wspólnego, że wyrok został na nim wymuszony. To absolutny nonsens. (7) Jaki stąd można wyciągnąć wniosek? Czy na przykład taki, że zarówno proces żydowski (nieważne, czy przed Sanhedrynem, czy tylko przed arcykapłanami), jak i proces przed Piłatem nigdy nie miały miejsca? Kto w takim razie skazał Jezusa na śmierć? Odpowiedź jest następująca: Piłat! Co do tego uczeni nie mają większych wątpliwości. Oczywiści hipoteza o jakimś udziale arcykapłanów w "zabójstwie" Jezusa wydaje się w znacznej mierze uzasadniona. (8) I jeszcze Twoja wątpliwość, czy przestępcy polityczni skazywani byli na śmierć przez ukrzyżowanie. Przytoczę dwa cytaty. Aż sam się dziwię, że tym razem nie będzie Vermesa: Hyam Maccoby, Kowal mitu, s. 48:Otóż w tamtej epoce wielu Żydów ginęło w taki sam sposób. Juda Galilejczyk był żydowskim patriotą, który przewodził zbrojnemu powstaniu przeciw Rzymianom. Kilkuset jego stronników zostało przez Rzymian ukrzyżowanych. Pewnego razu, gdy Jezus był jeszcze małym chłopcem, Rzymianie ukrzyżowali cztery tysiące Żydów za ich bunt przeciw rabunkowej polityce okupanta. Ukrzyżowanie było tą straszliwą formą egzekucji, którą Rzymianie wykonywali na członkach ruchu oporu przeciwko ich władzy. Willibald Bösen, Ostatni dzień Jezusa z Nazaretu, s. 250-251:Według prawa rzymskiego zbrodniami zasługującymi na ukrzyżowanie są: rozbój, morderstwo, podpalenie, dezercja, zdrada stanu, podżeganie do buntu i wreszcie obraza majestatu (crimen laesae maiestatis). W odniesieniu do Palestyny Kuhn dochodzi do jednoznacznego i interesującego dla nas wyniku: wykonane tu przez Rzymian w okresie ich panowania (63 r. przed Chr. - 66 r. po Chr.) wyroki ukrzyżowania są "oczywiście wszystkie natury politycznej". O ile w Rzymie dotyka to głównie niewolników i wyzwoleńców, to w Palestynie, jak się wydaje, tylko powstańców lub tych, którzy za takowych uchodzą bądź z nimi sympatyzują. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Zreszta... kurcze nie dam rady tego teraz znalezc, ale wlasnie dla szczegolnie niebezpiecznych politycznie przestepcow Rzym mial dodatkowe zdaje sie kary kary i te... no wlasnie. Tez juz kiedys o tym pisalam. Taka kara bylo odmowienie pochowku. I faktycznie w NT mozna odnalezc taki motyw w epizodzie wprowadzajacym postac Jozefa z Arymatrii, ktory handluje z Pilatem o wydanie ciala.
Zgodnie z prawem rzymskim ukrzyżowanym odmawiało się pochówku. Ciało pozostawało tak długo na krzyżu, aż zgniło lub - co bardziej prawdopodobne - zostało pożarte przez drapieżniki. Pisali o tym m.in.: Swetoniusz i Filon. Aby zapobiec zabierania zwłok rozstawiane były straże. Bardzo często też zwłoki były zrzucane z krzyża w przepaść znajdującą się za miejscem ukrzyżowań. Możliwe jest zatem, że zwłoki Jezusa zostały potraktowane w taki właśnie sposób - nie było żadnego wypraszania zwłok Jezusa u Piłata przez Józefa z Arymatei, nie było żadnego grobu, również pustego, nie było też wizyty kobiet (Marii Magdaleny i innych) przy grobie.
Należy raczej wątpić, że Józef z Arymatei, członek Sanhedrynu, wyprosił zwłoki Jezusa u Piłata. Czy odważyłby się niepokoić rzymskiego namiestnika taką drobnostką, jak zwłoki ukrzyżowanego przestępcy politycznego. Mimo, iż był członkiem Sanhedrynu - przyjmujemy, że był nim w rzeczywistości - to również dla niego przyznawanie się do znajomości z ukrzyżowanym przestępcą niosło za sobą dość pokaźne ryzyko podobnego potraktowania przez Piłata.
>Niestety, moim zdaniem wlasnie ten wtret tym bardziej czyni z ewangelii przakaz niewiarygodny, a li tylko napisany pod potrzeby. Jesli kogos skazanoby jako niebezpiecznego przestepce politycznego nalezaloby go rowniez obarczyc dodatkowymi karami w tym pozbawieniem prawa do pochowku.
Masz rację. Ale przecież każde prawo można jakoś obejść. Jeśli zatem przyjmiemy, że ciało Jezusa zostało jednak zdjęte z krzyża i pochowane w grobie (nie jest to jednak takie pewne), to o wiele bardziej prawdopodobne jest, że zostało wykupione za jakąś łapówkę wręczoną oprawcom (strażom).
>To klociloby sie jednak z podstawowym wymogiem czyli "udokumentowywaniem" przy pomocy pustego grobu, ze Jezus zmatwychwstal.
Do zmartwychwstania grób nie jest przecież potrzebny. A może nie należy rozumieć pojęcia "zmartwychwstania Jezusa" jako powrócenia do życia po śmierci?
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | 10 na 10 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Teraz Twoje Andrzeju zdanie nr dwa. Piszesz, iz gdyby Jezus nie zostal ukrzyzowany to ewangelisci nie wymysliliby akurat takiej smierci. Alez moj drogi. Wystarczy, iz ktos jeden cos wymysli a reszta to podtrzyma i rozpropaguje,nie wazne, czy przebieg rzeczywiscie odzwierciedla fakty. [...]
Jezus był postacią historyczną. Urodził się około 5-7 roku p.n.e., a wiosną 30 roku został ukrzyżowany z rozkazu Poncjusz Piłata, rzymskiego namiestnika (gubernatora) Judei. Te dwa fakty uważa się obecnie za niezaprzeczalne. Nie są aktualnie znane jakiekolwiek powody, by zaprzeczyć tym stwierdzeniom. Sam fakt, że racjonalnie myślący ateista nie akceptuje opowieści o rzekomym zmartwychwstaniu Jezusa - który ponoć poprzez śmierć na krzyżu złożył siebie samego w ofierze przebłagalnej judeochrześcijańskiemu Bogu, swemu ojcu, by w ten sposób zapewnić ludzkości życie wieczne - nie jest wystarczający dla zaprzeczenia jego historyczności, czy choćby uznania za mit rzeczywistych wydarzeń z jego życia.
A może przekona Cię taki oto argument. Jest nim - jak uważa wielu badaczy - przytoczony przeze mnie wcześniej przejmujący okrzyk konającego na krzyżu Jezusa: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił (Mk 15, 34 = Mt 27, 46), a ściślej biorąc związane z nim fałszerstwa w obrębie pierwszej ewangelii oraz zabiegi znane z ewangelii późniejszych. Wyjaśnię to szerzej. Znany z dwóch pierwszych ewangelii okrzyk Jezusa świadczy o tym, że konający na krzyżu Jezus zrozumiał, że umiera w samotności opuszczony, czy wręcz odtrącony przez Boga, który - w jego odczuciu - powierzył mu jakąś szczególną misję i pozostawał z nim w jakimś wyjątkowym, różniącym go od pozostałych ludzi związku. Ten właśnie okrzyk czyni z Jezusa autentycznego, umierającego na krzyżu człowieka. Gdyby te słowa ukrzyżowanego Jezusa nie były autentyczne, to zapewne nie zostałyby przytoczone przez Marka i Mateusza. Bóg-ojciec nie mógł przecież opuścić swego syna wykonującego misję, którą sam mu powierzył. W późniejszych ewangeliach słowa konającego na krzyżu Jezusa zostały więc zastąpione: najpierw słowami wyrażającymi pełne pogodzenie się Jezusa z losem (Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego [Łk 23, 46]), a następnie okrzykiem triumfu (Wykonało się! [J 19, 30]).
>Na dobra sprawe to wszystko nie trzyma sie kupy. A raczej trzyma sie tylko jesli zalozyc dwa scenariusze: >1. Jezus byl faktycznie zwyczajnym rzezimieszkiem, stad skazano go jak zwyczajnego przestepce (koledzy ukrzyzowani po lewicy i prawicy moga byc kolejna przeslanka dla takiego stanowska) a sprawe z Sanhedrynem dokooptowano ku pewnej nobilitacji i aby z przestepcy uczynic boga, a przynajmniej syna bozego.
Nie znajduję w NT żadnych dowodów czy choćby sugestii, że tak rzeczywiście było.
Przecież żaden fragment NT nie dowodzi, ani nawet nie sugeruje, że Jezus był zwyczajnym rzezimieszkiem. Został skazany jako podżegacz przeciw władzy Rzymu, a nie jako pospolity przestępca, rzezimieszek. Jedyne oskarżenie, które przeciwko niemu złożył Sanhedryn Piłatowi, wprawdzie w zgodnej opinii oszczercze, dotyczyło jednak przestępstw politycznych.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Zgadzając się z Panem, że Nie są aktualnie znane jakiekolwiek powody, by zaprzeczyć że był jakiś człowiek, który Urodził się około 5-7 roku p.n.e., a wiosną 30 roku został ukrzyżowany z rozkazu Poncjusz Piłata, rzymskiego namiestnika (gubernatora) to nie mogę się zgodzić na stwierdzenie, że Jezus był postacią historyczną i jakiekolwiek fakty z jego życia uważa się obecnie za niezaprzeczalne.
Na podstawie moich skromnych lektur mogę - co najwyżej - uznać przytoczone przez Pana wydarzenia za wysoce prawdopodobne, a to jednak różnica. Podane przez Pana interpretacje psychologiczne są bardzo możliwe i ważkie jako racjonalny argument.
Pozdrawiam serdecznie.
PS. Poniżej Pan Vancalar wykazuje, że te Pańskie ciekawe spekulacje psychologiczne, też mogły być wymysłem różnych ewangelistów. Sporo ewangelicznych opisów (oraz innych źródeł) jest bardziej lub mniej prawdopodobnych, ale mój sceptycyzm zupełnie mi nie pozwala na jakąkolwiek pewność dotyczącą Jezusa.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Zgadzając się z Panem, że Nie są aktualnie znane jakiekolwiek powody, by zaprzeczyć że był jakiś człowiek, który Urodził się około 5-7 roku p.n.e., a wiosną 30 roku został ukrzyżowany z rozkazu Poncjusz Piłata, rzymskiego namiestnika (gubernatora) to nie mogę się zgodzić na stwierdzenie, że Jezus był postacią historyczną i jakiekolwiek fakty z jego życia uważa się obecnie za niezaprzeczalne.> Na podstawie moich skromnych lektur mogę - co najwyżej - uznać przytoczone przez Pana wydarzenia za wysoce prawdopodobne, a to jednak różnica.Nie potrafię udowodnić mojego przekonania, że Jezus był postacią historyczną. Po prostu ( pardon le mot) wierzę, że ten człowiek żył w Palestynie dwa tysiące lat temu, a Nowy Testament - oprócz ogromu zmyśleń i nieprawd - zawiera jednak, wprawdzie nieliczne, jednak prawdziwe o nim informacje. Rozumiem jednak, że są tacy, którzy tę historyczność negują, lub choćby tylko w nią wątpią. Posłużę się w tym miejscu cytatem z doskonałej, aczkolwiek w moim odczuciu niedocenionej książki zmarłej niedawno prof. Heleny Eilstein: H. Eilstein, Biblia w ręku ateisty, s. 540:Same ewangelie dostarczają pokarmu wątpliwościom co do historyczności postaci Jezusa, poprzez zawarte w nich sprzeczności. [...] Jednakże, jeśli jako dyletant w zakresie bibliologii poważę się wyrazić własne zdanie, to stwierdzę, że mocnym argumentem na rzecz istnienia Jezusa historycznego wydaje mi się Jezus mityczny - tzn. właśnie Jezus ewangelistów. Rozmaitych elementów tego mitu nie można, jak mi się zdaje, wyjaśnić bez wzięcia pod uwagę jego historycznego podłoża w życiu i kaznodziejskiej działalności Jezusa. Bez tego realnego podłoża mit byłby pod wielu względami odmienny. [...] Gdyby Jezus był jedynie postacią mityczną, a nie realną osobą, wokół której dziejów osnuł się mit o "Synu Bożym" [...] to opowieść o nim zapewne zostałaby rzutowana w "epokę" przedhistoryczną - w mityczny "przedczas" - co by pozwoliło wyobraźni czcicieli obdarzyć cuda przypisywane tej istocie większą spektakularnością, a przede wszystkim nie obciążałoby tego mitu tą paradoksalnością, o której mowa jest w dalszych fragmentach niniejszego szkicu. Zwracam pana uwagę na końcową część ostatniego zdania, przez samą autorkę wyróżnioną kursywą. Idąc tym tokiem rozumowania wrócę ponownie do ukrzyżowania Jezusa. Gdyby Jezus nie był postacią historyczną i w rzeczywistości nie zmarł na krzyżu, to mitycznego, zmyślonego Jezusa ewangeliści z całą pewnością na taką przerażającą śmierć by nie skazali. Jeśli się chciało głosić jakiegoś zmyślonego, niehistorycznego Jezusa jako "Mesjasza" i "Syna Bożego", to absurdem byłoby skazywanie go na taką właśnie śmierć. Głoszony mityczny Mesjasz i Syn Boży byłby przecież postacią triumfującą, zaś karty Nowego Testamentu pełne byłyby opisów jego licznych zwycięstw nad szeroko rozumianym "złem". Tymczasem historyczny Jezus sukcesu nie odniósł. Historyczny Jezus przegrał. Zmarł nagi i poniżony na krzyżu, opuszczony nawet przez najbliższych, którzy z obawy przed utratą własnego życia rozpierzchli się i nie towarzyszyli mu w ostatniej drodze. Widocznie tak było w rzeczywistości, historyczny Jezus został ukrzyżowany i tych wydarzeń nie można było pominąć. > PS. Poniżej Pan Vancalar wykazuje, że te Pańskie ciekawe spekulacje psychologiczne, też mogły być wymysłem różnych ewangelistów.Pan Vancalar nic nie wykazuje. > Pozdrawiam serdecznie.I ja ciepło pozdrawiam. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > >>>Na podstawie moich skromnych lektur mogę - co najwyżej - uznać przytoczone przez Pana wydarzenia za wysoce prawdopodobne, a to jednak różnica.> Nie potrafię udowodnić mojego przekonania, że Jezus był postacią historyczną. Po prostu (pardon le mot) wierzę, że ten człowiek żył w Palestynie dwa tysiące lat temu,Panie Andrzeju, jak Pan dobrze wie - z wiarą nie ma dyskusji. > a Nowy Testament - oprócz ogromu zmyśleń i nieprawd - zawiera jednak, wprawdzie nieliczne, jednak prawdziwe o nim informacje.Byłaby już zgoda, gdyby ktoś chociaż udowodnił, że to o jednego człowieka chodzi. > Posłużę się w tym miejscu cytatem z doskonałej, aczkolwiek w moim odczuciu niedocenionej książki zmarłej niedawno prof. Heleny Eilstein:"Biblia w ręku ateisty".E tam, doskonałej. Nie dość że gruba (52 ark. wyd.), to jeszcze bez obrazków. > H. Eilstein, Biblia w ręku ateisty, s. 540: >Jednakże, jeśli jako dyletant w zakresie bibliologii poważę się wyrazić własne zdanie, to stwierdzę, że mocnym argumentem na rzecz istnienia Jezusa historycznego wydaje mi się Jezus mityczny - tzn. właśnie Jezus ewangelistów.
Daj mi Panie Boże taki dyletantyzm jaki miała Pani profesor, ale jednak Pani profesor filozofem, a nie historykiem była. Ponadto od wczoraj ponownie przeczytałem część trzecią tej znakomitej książki i jakoś jednak dostrzegam tam różne wątpliwości pani Eilstein. > Zwracam pana uwagę na końcową część ostatniego zdania, (a przede wszystkim nie obciążałoby tego mitu tą paradoksalnością, o której mowa jest w dalszych fragmentach niniejszego szkicu) przez samą autorkę wyróżnioną kursywą.Panie Andrzeju, czytam wszystko - z ogromną satysfakcją poznawczą - co Pan na temat Ewangelii i Jezusa tu pisze. Pamiętając Pańskie teksty muszę powiedzieć, że zgoda z przekonaniami pani profesor wcale mnie nie dziwi. > Idąc tym tokiem rozumowania wrócę ponownie do ukrzyżowania Jezusa.Znam Pańskie argumenty i bardzo je szanuję. Są mądre i bogato udokumentowane, ale chciałbym aby Pan się "pochylił" nad moimi wątpliwościami. Jedną z najważniejszych przyczyn mojego nie zainteresowania się biblioznawstwem było brak znajomości starożytnych języków wraz z całym językoznawczym warsztatem. Inaczej brzmi "Księga rodzaju" w tłumaczeniu Artura Sandauera, a inaczej w tłumaczeniu autorów "Biblii tysiąclecia". Inaczej też niż oni "Ewangelie" przetłumaczył Władysław Witwicki (choć też z greki). Tu polecam - wart zastanowienia tekst językoznawcy Ireneusza Kani: www.racjon(*)i.pierwotnego.jezyka.EwangeliiMoże ten mój sceptycyzm to tylko wynik niewiedzy i charakteru ("niewiernego Tomasza), ale dalej pozostanę z wątpliwościami - co do historyczności Jezusa - i to z wieloma. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Nie potrafię udowodnić mojego przekonania, że Jezus był postacią historyczną. Po prostu (pardon le mot) wierzę, że ten człowiek żył w Palestynie dwa tysiące lat temu,> Panie Andrzeju, jak Pan dobrze wie - z wiarą nie ma dyskusji.A jednak pan ze mną dyskutuje. > >a Nowy Testament - oprócz ogromu zmyśleń i nieprawd - zawiera jednak, wprawdzie nieliczne, jednak prawdziwe o nim informacje.> Byłaby już zgoda, gdyby ktoś chociaż udowodnił, że to o jednego człowieka chodzi.Rudolf Steiner, austriacki filozof z XIX i XX wieku, twórca antropozofii, zwrócił uwagę na fakt - nie on pierwszy zresztą - że w Nowym Testamencie, a konkretnie w ewangeliach Mateusza i Łukasza, znajdują się dwa rodowody Jezusa, które diametralnie się między sobą różnią. Na tej podstawie Steiner stwierdził, że Jezus nie mógł mieć przecież dwóch różnych rodowodów, prawdziwy może być zatem co najwyżej jeden z nich, albo... każdy z nich dotyczy innego Jezusa. W ten oto sposób Steiner doszedł do wniosku, że u zarania naszej ery żyło w Nazarecie dwóch Jezusów. Rodzicami każdego z nich byli Józef i Maria, przy czym były to dwie różne Marie i dwóch różnych Józefów. Według Steinera narodziny jednego z tych Jezusów, starszego o kilkanaście lat od tego drugiego, opisane zostały w Ewangelii Mateusza. Ten Jezus pochodził z królewskiej linii od Dawida i jego syna Salomona. Narodziny zaś tego młodszego Jezusa opisał Łukasz. Ten z kolei Jezus pochodził z linii kapłańskiej od Dawida i Natana. Jeśli opowieść ta wzbudziła Pana zainteresowanie, to dalej można poczytać np. tu. Wnioski pozostawiam Panu. > >Posłużę się w tym miejscu cytatem z doskonałej, aczkolwiek w moim odczuciu niedocenionej książki zmarłej niedawno prof. Heleny Eilstein:"Biblia w ręku ateisty".> E tam, doskonałej. Nie dość że gruba (52 ark. wyd.), to jeszcze bez obrazków.Ale na okładce jest ładny obrazek. I na dodatek kolorowy. > >Idąc tym tokiem rozumowania wrócę ponownie do ukrzyżowania Jezusa.> Znam Pańskie argumenty i bardzo je szanuję. Są mądre i bogato udokumentowane, ale chciałbym aby Pan się "pochylił" nad moimi wątpliwościami.Doskonale zdaję sobie sprawę z podłoża tych wątpliwości i pewnej mierze podzielam je. Tym niemniej sądzę, że Jezus był jednak postacią autentyczną. > Inaczej brzmi "Księga rodzaju" w tłumaczeniu Artura Sandauera, a inaczej w tłumaczeniu autorów "Biblii tysiąclecia". Inaczej też niż oni "Ewangelie" przetłumaczył Władysław Witwicki (choć też z greki).Tenże Witwicki - na którego zresztą dość często powołuje się Pan w swoich wypowiedziach - nie podzielał jednak, jak mi się wydaje, Pana wątpliwości odnośnie historyczności Jezusa. Oto fragment jego komentarza - wydanego w 1958 (opracowanego w 1942) - zatytułowanego Dobra Nowina według Mateusza i Marka (wytłuszczenie moje): Takiej postaci [Jezusa], tak powiązanej psychologicznie i tak żywej nie skomponował Mateusz. To jest postać z krwi i kości, a nie wycięta z papieru ani z fantazji wysnuta. Znamy ją z obrazów i z posągów w koronie i z aureolą i z sercem na chitonie - w tekście, uważnie czytanym, ona nabiera życia i staje się osobiście bliższa, bo bardziej zrozumiała po ludzku. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Nie potrafię udowodnić mojego przekonania, że Jezus był postacią historyczną. Po prostu (pardon le mot) wierzę, że ten człowiek żył w Palestynie dwa tysiące lat temu,> >>>Panie Andrzeju, jak Pan dobrze wie - z wiarą nie ma dyskusji.> A jednak pan ze mną dyskutuje.Z wiarą nie dyskutuję. Pan, poza wiarą, przedstawił argumenty. > a Nowy Testament - oprócz ogromu zmyśleń i nieprawd - zawiera jednak, wprawdzie nieliczne, jednak prawdziwe o nim informacje.> >>>Byłaby już zgoda, gdyby ktoś chociaż udowodnił, że to o jednego człowieka chodzi.> Rudolf Steiner, austriacki filozof z XIX i XX wieku, twórca antropozofii, zwrócił uwagę na fakt - nie on pierwszy zresztą - że w Nowym Testamencie, a konkretnie w ewangeliach Mateusza i Łukasza, znajdują się dwa rodowody Jezusa, które diametralnie się między sobą różnią.Jezus jest jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym, mitem kultury europejskiej. Stworzono nieprzebrane ilości koncepcji jego istnienia oraz roli jaką odgrywał z wszelakich pozycji światopoglądowych. Pisali o nim ludzie bardziej i mniej zdrowi psychicznie. Nie rozumiem dlaczego odwołuje się Pan tu akurat do Steinera i dlaczego ogranicza Pan składowe mitu tylko do dwóch postaci. Ja raczej myślałbym o, co najmniej, kilkunastu. Autorzy różnych Ewangelii (i późniejsi kopiści) znali bardzo wiele pięknych mitów, a włączanie ich do własnych tekstów (opowieści) dla większej chwały było przyjętym zwyczajem. > Jeśli opowieść ta wzbudziła Pana zainteresowanie, to dalej można poczytać np. tu. Wnioski pozostawiam Panu."Gnosis" czytuję i wnioski z jego lektury rzeczywiście wyciągam samemu. > >>>Znam Pańskie argumenty i bardzo je szanuję. Są mądre i bogato udokumentowane, ale chciałbym aby Pan się "pochylił" nad moimi wątpliwościami.> Doskonale zdaję sobie sprawę z podłoża tych wątpliwości i pewnej mierze podzielam je. Tym niemniej sądzę, że Jezus był jednak postacią autentyczną.Już choćby przez ogrom źródeł dyskusja w tym zakresie na naszym forum jest tak trudna, że prawie niemożliwą. Tak jak - moim zdaniem - współcześnie niemożliwym jest wyłuskanie tego kawałka ewidentnej historyczności z mitu. Może kiedyś będzie to możliwe. Na dziś mamy albo wiarę, albo wątpliwości. Ja wybrałem drugie. Choć też zaznaczam, że nie czuję się aż tak kompetentnym abym chciał na ten temat prowadzić dyskusję z Panem, a ponadto procent historyczności Jezusa, czy to będzie 10 czy 90 nie jest dla mnie tak istotnym by warto było o to mi kruszyć kopie. > >>>Inaczej brzmi "Księga rodzaju" w tłumaczeniu Artura Sandauera, a inaczej w tłumaczeniu autorów "Biblii tysiąclecia". Inaczej też niż oni "Ewangelie" przetłumaczył Władysław Witwicki (choć też z greki).> Tenże Witwicki - na którego zresztą dość często powołuje się Pan w swoich wypowiedziach - nie podzielał jednak, jak mi się wydaje, Pana wątpliwości odnośnie historyczności Jezusa.Ogromnie Witwickiego sobie cenię! Jak nie cenić sobie człowieka, który - na przykład - w liście do siostry zakonnicy pisze: Bądź przekonaną, że ja nikomu niczego do wierzenia nie podaję. Tego się w ogóle nie robi w naukowych książkach. I tak samo nikomu nie narzucam swoich myśli. Wprost przeciwnie. I tekst... i komentarz zachęcają do myślenia samodzielnego tych, którzy myśleć potrafią. Ale dorobek Witwickiego też (tak jak i Ewangelie) trzeba czytać w określonym kontekście. Największą dla mnie ciekawostką jest tu Pańska interpretacja przytoczonego przez Pana fragmentu Witwickiego. Mnie zupełnie taki psychologiczny opis postaci nie przeszkadzałby, gdyby dotyczył bohatera literackiego, całkowicie wymyślonego przez autora. Powtórzę tu raz jeszcze, tak dla oczywistości. Ja też sądzę, że na mit Jezusa złożyło się wiele prawdziwych (historycznych) zdarzeń i dotyczyły one prawdziwych (historycznych) osób, ale jest w nim też wiele różnych zdarzeń, które zdarzyły się kiedyś indziej, albo wprost zostały zmyślone oraz losów zupełnie innych osób. Dlatego uważam, że obecnie znany mam Jezus jest raczej mitem, niż postacią historyczną. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Tu polecam - wart zastanowienia tekst językoznawcy Ireneusza Kani: www.racjon(*)i.pierwotnego.jezyka.EwangeliiDla mnie ten tekst nie jest wart zastanowienia. Nie zgadzam się z zawartymi w nim tezami. Odniosę się do kilku wybranych fragmentów tekstu Ireneusza Kani.Przykładowo Kania twierdzi: Jeśli idzie o teksty ewangeliczne, wiemy od dawna, że pierwsze ich wersje spisano w języku semickim. To rzecz pewna, przekonuje o tym nawet pobieżna analiza greki ewangelicznej,[...] Bibliści współcześni dość powszechnie przyjmują taki pogląd, przynajmniej co się tyczy Ewangelii Mt, Mk i J (por. wprowadzenie do tekstów Ewangelii w Biblii Tysiąclecia).Odpowiem cytując Vermesa ( Autentyczna Ewangelia Jezusa, s. 13): Aramejski był językiem semickim używanym przez większość jego [Jezusa] rodaków, blisko spokrewnionym z hebrajskim, językiem Biblii żydowskiej (Starego Testamentu). Nasze cztery Ewangelie przetrwały jednak w języku greckim i uczeni utrzymują jednomyślnie, że zostały spisane bezpośrednio po grecku - nie są przekładami z oryginału semickiego.Notabene, sam fakt powoływania się autora artykułu na wprowadzenia do tekstów poszczególnych ewangelii w Biblii Tysiąclecia według mnie raczej pomniejsza wartość tekstu. W innym miejscu Kania pisze: Jako bodaj pierwszy o semickim języku Ewangelii mówił św. Papiasz, uchodzący wszak w tradycji za bezpośredniego ucznia św. Jana Apostoła. Świadectwo o tym mamy u Euzebiusza, który w swojej Historii kościelnej (VI, 25) pisze (za Orygenesem): "...pierwszą Ewangelię napisał Mateusz (...); wydał ją dla wiernych nawracających się z judaizmu, a ułożył po hebrajsku". W innym miejscu (III, 39) mówi [za Papiaszem - A.51]: "Mateusz zebrał powiedzenia (ta logia) [Jezusa] w języku hebrajskim, potem każdy wykładał je wedle swoich zdolności".Faktem jest, że Papiasz podał jako pierwszy (a nie "jako bodaj pierwszy" - jak pisze Kania), że "Mateusz spisał słowa Pańskie [logiony - A.51] w języku hebrajskim, a każdy tłumaczył je sobie jak umiał" (Euzebiusz, HK III, 39, 16). Papiasz pisał jednak o "słowach Pańskich", tymczasem Ewangelia Mateusza zawiera nie tylko mowy Jezusa, ale również tekst narracyjny. Nie można zatem informacji Papiasza (130 rok) - czy też powtarzającego za nim około 50 lat później Ireneusza - odnosić do znanej nam Ewangelii. Ponadto po wspominanym przez Papiasza i Ireneusza zbiorze logionów Jezusa nie pozostał żaden ślad. I ostatnia uwaga. Wprawdzie Euzebiusz cytował Papiasza, jednakże nie miał o nim dobrego zdania ("Zdaje się, że to nie tęga była głowa"). Czy wobec tego należy bezkrytycznie wierzyć słowom Papiasza? Kolejna moja uwaga dotyczy następujących słów autora: Dyskusje na temat pierwotnego języka Ewangelii trwają wszelako do dzisiaj, ogniskując się wokół pytania: hebrajski czy aramejski?Zgoda, z tym jednakże zastrzeżeniem, że "dzisiaj" na ten temat dyskutują między sobą już tylko nieliczni teologowie, raczej o katolickim rodowodzie. Moim zdaniem tekst Ireneusza Kani należy zakwalifikować do takiego właśnie nurtu dyskusji. Te kilka moich uwag dotyczy wyłącznie pierwszej strony tekstu (na cztery). Dalszej części tekstu nie warto już komentować, z nieco innych jednak powodów. > Pozdrawiam serdecznie.Ja również pozdrawiam. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | niestadny (2492 punktów) |
>Jezus był postacią historyczną. Urodził się około 5-7 roku p.n.e., a wiosną 30 roku został ukrzyżowany z rozkazu Poncjusz Piłata, rzymskiego namiestnika (gubernatora) Judei. Te dwa fakty uważa się obecnie za niezaprzeczalne. >Nie są aktualnie znane jakiekolwiek powody, by zaprzeczyć tym stwierdzeniom. >Sam fakt, że racjonalnie myślący ateista nie akceptuje opowieści o rzekomym zmartwychwstaniu Jezusa - który ponoć poprzez śmierć na krzyżu złożył siebie samego w ofierze przebłagalnej judeochrześcijańskiemu Bogu, swemu ojcu, by w ten sposób zapewnić ludzkości życie wieczne - nie jest wystarczający dla zaprzeczenia jego historyczności, czy choćby uznania za mit rzeczywistych wydarzeń z jego życia. Moim zdaniem konsekwentne zaprzeczanie historyczności Jezusa jest dla ateistów czymś w rodzaju racji stanu. Dlaczego? Otóż, "im dalej w las, tym więcej drzew".
stado czyni myślących bezmyślnymi
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
>Moim zdaniem konsekwentne zaprzeczanie historyczności Jezusa jest dla ateistów czymś w rodzaju racji stanu. Straszna bzdura! Jestem konsekwentnym ateistą i nigdy nie zaprzeczałem historycznej możliwości istnienia człowieka mającego podobne elementy biografii co Jezus. Wprost odwrotnie (i pisałem tu o tym - np. w "Grobowej historyczności") na podstawie przeczytanych i przemyślanych lektur sądzę, że jest bardzo duże prawdopodobieństwo jego istnienia (historyczności). Uważam natomiast, że nie ma dostatecznych dowodów aby stwierdzić pewność jego istnienia i tylko o tym wyżej napisałem. Zupełnie czymś innym jest istnienie Boga - Jezusa Chrystusa. Do tego rzeczywiście nie ma żadnych przesłanek. Za poglądy wszystkich, którzy nazywają się ateistami nie odpowiadam. Bywa różnie.
>Dlaczego? >Otóż, "im dalej w las, tym więcej drzew". To zbyt skomplikowane jak na moje rozumowanie. Zupełnie nie wiem o co Panu tu chodzi?
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>A może przekona Cię taki oto argument. Jest nim - jak uważa wielu badaczy - przytoczony przeze mnie wcześniej przejmujący okrzyk konającego na krzyżu Jezusa: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił (Mk 15, 34 = Mt 27, 46), a ściślej biorąc związane z nim fałszerstwa w obrębie pierwszej ewangelii oraz zabiegi znane z ewangelii późniejszych. Cytat:>Wyjaśnię to szerzej. >Znany z dwóch pierwszych ewangelii okrzyk Jezusa świadczy o tym, że konający na krzyżu Jezus zrozumiał, że umiera w samotności opuszczony, czy wręcz odtrącony przez Boga, który - w jego odczuciu - powierzył mu jakąś szczególną misję i pozostawał z nim w jakimś wyjątkowym, różniącym go od pozostałych ludzi związku. Ten właśnie okrzyk czyni z Jezusa autentycznego, umierającego na krzyżu człowieka. No proszę Cię... przecież Jezus umierając cytuje psalm 22... To raczej kpina niż rozpacz... Cytat:Jezus zrozumiał, że umiera w samotności opuszczony, czy wręcz odtrącony przez Boga Eeem... "Psalmów 22:24-32" Cytat: W późniejszych ewangeliach słowa konającego na krzyżu Jezusa zostały więc zastąpione: najpierw słowami wyrażającymi pełne pogodzenie się Jezusa z losem (Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego [Łk 23, 46]), a następnie okrzykiem triumfu (Wykonało się! [J 19, 30]). Jasne, że się wykonało, to co było przepowiedziane kilkaset lat wcześniej... m.in w psalmie 22. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >2. Jezus byl faktycznie niebezpieczny dla faryzeuszy i saduceuszy, byl ch wrogiem politycznym i to oni chcieli go unicestwic. Tu powstaje pytanie, czy nie mogli tego dokonac bez calej szopki z Pilatem?
Jeśli rozwiniesz ten wątek, to można na ten temat dyskutować.
>Moze ci, co pisali ewangelie wiedzieli, iz pewien aspekt owczesnego krajobrazu prawniczego (ius gladii) nie pozwalal np. Sanhedrynowi (jak i innym organom sadowniczym nie-rzymskim) wymierzac samodzielnie kary smierci. Aby wiec uwierzytelnic przekaz wprowadzili odslone z Pilatem z Pontu.
Pisałem już wyżej, że w czasach Jezusa Żydzi mogli wydawać wyroki śmierci w sprawach o charakterze religijnym, o ile dotyczyły bluźnierstwa lub idolatrii. Skazanie mogło nastąpić, jeśli oskarżonemu udowodniono winę w oparciu o zeznania co najmniej dwóch świadków, a ich zeznania, składane oddzielnie, musiały być ze sobą zgodne w najdrobniejszych szczegółach. W przypadku Jezusa, pobożnego Żyda, o idolatrii mówić nie można, zaś bluźnierstwa mu nie udowodniono. Wymijająca (u Mateusza i Łukasz) czy nawet potwierdza (u Marka) odpowiedź Jezusa na zapytanie arcykapłana, czy jest Mesjaszem (Chrystusem) nie mogło stanowić podstawy dla uznania go bluźniercą. Według synoptyków nikt nie oskarżył Jezusa o mesjanizm aż do czasu procesu. Być może jego otoczenie uważało go za Mesjasza, lecz sam Jezus do mesjanizmu raczej się nie przyznawał (ten problem wymaga odrębnego omówienia).
>Tu pewna odpowiedzia i wskazowka byloby wykazanie w zrodlach z danego okresu, iz ow Sanhedryn mial prawo i zasadzal i byly wykonywane kary smierci z pominieciem jurysdykcji rzymskiej. Przypominam, iz Flawiusz podaje jako wlasnie precedens i wylamanie sie przez Sanhedryn z tego ograniczenia przypadek Jakuba. [...]
Flawiusz opisał zasądzenie wyroku śmierci na Jakuba, brata Jezusa, przez żydowski Sanhedryn, na posiedzeniu zwołanym przez arcykapłana Annasza (Ananosa) zwanego Młodszym, syna arcykapłana Annasza (Ananosa). Jak podaje Flawiusz, a za nim po około dwóch wiekach Euzebiusz, Annasz Młodszy zwołał (w 62 roku) posiedzenie Sanhedrynu wykorzystując fakt, że zmarł prokurator Judei Porcjusz Festus, a Albin (Albinus) Lucjusz, jego następca, nie zdążył jeszcze objąć urzędu. Z informacji Flawiusza nie wynika jednak, by Annasz oskarżył Jakuba o przestępstwo religijne, a tylko w takich sprawach Sanhedryn mógł wydawać wyroki śmierci. Wręcz przeciwnie - należy uznać, iż oskarżenia Annasza miało podłoże polityczne ("przekroczenie Prawa"), gdyż Jakub (oraz kilku innych z nim skazanych) był jego krytykiem. W sprawach politycznych jednak Sanhedryn nie mógł zasądzać.
Jak informuje dalej Flawiusz, "najzacniejsi i m zajściu gorliwie przestrzegający Prawa [obywatele Jerozolimy] oburzyli się tym postępkiem" i o całym zajściu poinformowali króla Agryppe II przekonując go jednocześnie, by pozbawił Annasza urzędu. Oburzenie obywateli Jerozolimy niewątpliwie wynikało z faktu, że Jakub był powszechnie szanowanym człowiekiem, jak podaje Euzebiusz (za Hegezypem) "był święty już w żywocie swej matki". Zapewne dlatego zwany był Sprawiedliwym. Być może chodziło im też o to, że wyroki śmierci wydane przez Sanhedryn powinny być natychmiast zatwierdzane przez prokuratora, a o tym akurat Flawiusz nie informuje.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Jesli w istocie sa udokumentowanie przypadki, ze jurysdykcja zydowska z tamtego okresu zasadzala i wykonywala kary smierci z pominieciem przedstawicieli sadownictwa z ramienia Rzymu to doprawdy chwieje sie w posadach potrzeba wprowadzenia opowiesci o Pilacie i nalezy ja, jak i element ukrzyzowania potraktowac jako zwyczajne ubarwienie, albo pewne lawirowanie...
Jezus został ostatecznie zasądzony i stracony przez Rzymian, a nie przez Żydów. Udział tych ostatnich w ukrzyżowaniu Jezusa jest wprawdzie oczywisty, ale to nie oni wydali wyrok śmierci, nie oni też ukrzyżowali Jezusa.
Rozumujesz w zupełnie niewłaściwym, przeciwnym kierunku. Wobec niemal całkowitej porażki wczesnych prób ewangelizowania Żydów i coraz większych sukcesów w tworzeniu gmin poganochrześcijańskich na Zachodzie (oczywista zasługa Pawła) - w tym w Rzymie - niezbędnym stało się zdejmowanie winy za ukrzyżowanie Jezusa z Rzymian i przerzucanie jej na Żydów. Przecież nie można było dążyć do pozyskiwania kolejnych wyznawców wśród Rzymian i jednocześnie obarczać ich winą za ukrzyżowanie.
Synoptycy wprowadzają absolutnie nierealne przesłuchanie Jezusa przed Sanhedrynem, aby tylko wyolbrzymić winę Żydów. Dopiero Jan dostrzegł absurdalność tego procesu, usunął go i opisał przesłuchanie Jezusa wyłącznie przez dwóch arcykapłanów - obecnego i byłego. Zarówno u synoptyków, jak i u Jana, Piłat jest niemal dobrodusznym człowiekiem.
Stopniowe narastanie niechęci do Żydów - obarczonych odpowiedzialnością za śmierć Jezusa - widoczne jest w kolejnych ewangeliach. W ewangelii Mateusza padają słynne słowa "całego ludu [żydowskiego]": Krew jego na nas i na dzieci nasze (Mt 27, 25). Chronologicznie najpóźniejsza czwarta ewangelia pełna jest już nie tyle niechęci, ale wręcz nienawiści do Żydów. Nawet Jezus w czwartej ewangelii nie jest już Żydem. W tych scenach, w których synoptycy przedstawiają jego spory z faryzeuszami, tam Jan faryzeuszy zastępuje Żydami. Jego ewangelia wręcz pełna jest Żydów (tego słowa trudno szukać u wcześniejszych synoptyków), którzy byli wrogo nastawieni do Jezusa i chcieli go zabić (np. J 5, 18; 7, 1).
>Przypominam, co tez juz kiedys pisalam, iz Lukasz wprowadza jeszcze do opowiesci Heroda. Biorac to wszystko pod uwage odnosze wrazenie, jakby ktos na sile chcial polaczyc elementy jurysdykcyjne, jakie mogly wystepowac na terenie Syro-Palestyny i w efekcie wyszedl melanz, tylez mozliwy, co w calosci nieprawdziwy. >Np. jesli chodzi o wzbogacenie przekazu o element z Herodem to mogl sie on wziac z bazowania na casusie Jana Chrzciciela. Skoro jakis Herod przewija sie w opowiesci o smierci J.Ch. to nie uchodzi, by zabraklo go przy narracji o smierci wiekszego, niz Jan Chrzciciel.
Herod Antypas skazał Jana Chrzciciela na śmierć, gdyż ten krytykował jego małżeństwo z Herodiadą, byłą bratową, a taki związek jest zakazany przez Torę. Antypas został również wmieszany w proces Jezusa, lecz ma to miejsce wyłącznie u Łukasza. Do Antypasa odesłał Jezusa sam Piłat sądząc, że żydowski władca Galilei ma większe prawo do sądzenia swojego poddanego. Jednakże Antypas nie zajął stanowiska i ponownie odesłał Jezusa do Piłata. Absurdalna scena i zapewne nieautentyczna.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | 19 na 19 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 6). Grecki dramatopisarz Lucian, piszący w drugim wieku n.e., kpił sobie z chrześcijan, którzy "Czczą człowieka - po dziś dzień - który został ukrzyżowany" (Lucian The Death of Peregrine", 11 - 13 w "The Works of Lucjan" vol. 4, przetłumaczone przez Fowler and Fowler).Lukian urodził się około 120 roku w mieście Samosat nad Eufratem. Był Syryjczykiem. Zmarł po roku 180 (200). Utwór O zgonie Peregrinosa opowiada o postaci autentycznej, Peregrinosie, cyniku i maniaku religijnym, który w 165 roku popełnił samobójstwo przez samospalenie na stosie. Lukian był świadkiem tego wydarzenia. Utwór powstał zatem po roku 165. W dwóch zdaniach swego dzieła Lukian napisał, że chrześcijanie wyznają cudaczną naukę i cześć boską jeszcze teraz oddają owemu wielkiemu człowiekowi, który w Palestynie został ukrzyżowany za to, że nowy zakon dał światu. Tyle - i nic więcej. Słowa Jezus, czy tez Chrystus nie zostały przez Lukiana wymienione. Z uwagi na dość późny czas powstania dzieła Lukiana, jego wartość do badania historyczności Jezusa jest znikoma. > Cytuję za:> www.fronda(*)o/wpis/nazwa/jezus_historycznyI to jest Twój wielki błąd. W przyszłości powołuj się na wiarygodne źródła. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
|  | 10 na 10 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) |
> Flawiusz pisze o życiu i działalności Jezusa tak: "W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry, jeżeli w ogóle można go nazwać człowiekiem. Czynił bowiem rzeczy niezwykłe i był nauczycielem wszystkich ludzi, którzy z radością przyjmowali prawdę. Poszło za nim wielu Żydów, jako i pogan. On był Chrystusem. A gdy wskutek doniesienia najznakomitszych u nas mężów, Piłat zasądził go na śmierć krzyżową, jego dawni wyznawcy nie przestali go miłować. Albowiem trzeciego dnia ukazał się im znów jako żywy, jak to o nim oraz wiele innych zdumiewających rzeczy opowiadali boscy prorocy. I odtąd aż po dzień dzisiejszy istnieje społeczność chrześcijan, którzy od niego otrzymali tę nazwę".To nie Flawiusz tak pisze. Tzw. testimonium Flavianum okazało się chrześcijańską interpolacją, zapewne z IV wieku. Jeśli masz drukowane wydanie Dawnych dziejów Izraela w przekładzie Zygmunta Kubiaka, znajdziesz tam rozdział szczegółowo omawiający tę kwestię. A skoro już mowa o historycznej wiarygodności NT, mam prośbę. Może ty będziesz w stanie objaśnić mi pewne fakty z życia Jezusa. Otóż byłbym wdzięczny, gdybyś na podstawie danych z NT spróbował rozwikłać zagadkę: gdzie Jezus wychowywał się i dorastał? W Egipcie czy w Galilei? Bo relacje ewangelistów wydają się przedstawiać dwie całkowicie różne wersje tego fragmentu jego biografii: 1) Według Mateusza, po narodzinach Jezusa Józef i Maria zabrali go do Egiptu, skąd wrócili dopiero "po śmierci Heroda". Tylko którego? Gdyby to był Herod Wielki, miałoby to miejsce po 4 roku p.n.e. Ale to jest nie do pogodzenia z relacją Łukasza, który pisze, że w czasie narodzin Jezusa namiestnikiem Syrii był Kwiryniusz - a ten objął swój urząd dziesięć lat później, po usunięciu z urzędu i wygnaniu Heroda Archelaosa (jego, w takim razie również można wykluczyć). Spośród możliwych Herodów pozostaje wobec tego jeszcze Herod Antypas, ale to by oznaczało, że powrót z Egiptu "po śmierci Heroda" nastąpił nie wcześniej niż w 39 n.e. (czyli kilka lat po ukrzyżowaniu). Zresztą, czego miałby szukać Antypas w Judei? 2) Łukasz z kolei pisze o obrzezaniu Jezusa i o czasie oczyszczenia Marii, po czym ciągnie swoją relację, nie zająknąwszy się nawet o Egipcie: "gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaretu, a Dziecię rosło i nabierało mocy". Jest też u Łukasza mowa o corocznych pielgrzymkach do Jerozolimy na Paschę, o epizodzie z dwunastoletnim Jezusem w świątyni i o powrocie do Nazaretu. Do tego dochodzi jeszcze jeden szkopuł: samo istnienie w tym czasie miasta Nazaret w Galilei jest wątpliwe, a w każdym razie nie zaświadczone w żadnych źródłach poza Ewangelią aż do początków IV wieku - o Nazarecie nie wspomina żaden starożytny historyk ani geograf. Flawiusz, choć poświęca wiele uwagi Galilei i działaniom wojskowym, jakie przetoczyły się przez nią w drugiej połowie I wieku, nie wspomina o Nazarecie ani razu, a wymienia nazwy 45 innych galilejskich miast i wsi.
If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
|
|
| |  | julian (1206 punktów) (zablokowany) | Jeśli chodzi o rodowód Jezusa ,to znalazłem taką odpowiedz na portalu wiara.pl: forum.wiara.pl/viewtopic.php?f=1&t=30559Cytuję fragment: Mateusz wyprowadza rodowód od Abrahama, gdyż w ten sposób Żydom udowadnia, że Jezus jest prawdziwym Żydem i wypełnieniem obietnic mesjańskich Izraela, zapowiadanych już od 'ojca narodu'. Łukasz przytacza rodowód, w którym cofa się aż do pierwszego człowieka - Adama. Dlaczego są różne? Bo różne były założenia teologiczne. Mateusz pisał do Żydów, więc ukazywał im Jezusa jako Żyda i wypełnienie obietnic. Łukasz pisząc do Teofila, pisze de facto do chrześcijan pochodzenia pogańskiego. I ukazuje Jezusa jako prawdziwego człowieka. Nie chodzi tyle o ukazanie faktycznej genealogii Jezusa, a raczej na uwiarygodnienie Jego osoby w ten sposób. Ciekawe zagadnienie. Ewangelie chyba nieraz właśnie odbiegają od siebie, z tej przyczyny że nie chodzi o ścisłość wydarzeń,historii, faktów, lecz o ich przeznaczenie. Czytelnik, w zależności od tego kim jest, ma zrozumieć jakąś prawdę. Powstaje jednak pytanie, czy takie opisy należny traktować tylko symbolicznie, czy jest w nich ta prawda np że Jezus faktycznie był potomkiem rodu królewskiego? Czy ma to wynikać z samego tekstu, czy wynika raczej z przekonania i wiary, które następnie zostały zawarte w samym tekście, bez jednak konkretnych i dosłownych dowodów? Jeśli chodzi o Tzw. testimonium Flavianum ,to tekst został "skażony",ale pytanie czy w całości,czy tylko we fragmencie? Nazaret to mogła być mała wioska,o której nikt nie słyszał,stąd brak wzmianek u starożytnych pisarzy.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Horacy Dżyngis Dołgorukij de Bourbon (2079 punktów) | > Jeśli chodzi o rodowód Jezusa ,to znalazłem taką odpowiedz na portalu wiara.pl:> forum.wiara.pl/viewtopic.php?f=1&t=30559> Cytuję fragment:> Mateusz wyprowadza rodowód od Abrahama,Ale ja nie pytam o rodowód, tylko o sprzeczne przekazy na temat lat dziecięcych i młodzieńczych Jezusa. Ale przyznaję, znaczne rozbieżności między jego rodowodami świadczą o tym, że założenia teologiczne ewangelistów wzięły górę nad opisem faktów. To rzecz znana. I wcale nie przemawia za wiarygodnością NT jako źróła historycznego. > Ewangelie chyba nieraz właśnie odbiegają od siebie, z tej przyczyny że nie chodzi o ścisłość wydarzeń,historii, faktów, lecz o ich przeznaczenie. Czytelnik, w zależności od tego kim jest, ma zrozumieć jakąś prawdę. Powstaje jednak pytanie, czy takie opisy należny traktować tylko symbolicznie, czy jest w nich ta prawda np że Jezus faktycznie był potomkiem rodu królewskiego? Czy ma to wynikać z samego tekstu, czy wynika raczej z przekonania i wiary, które następnie zostały zawarte w samym tekście, bez jednak konkretnych i dosłownych dowodów?Na te pytania istnieje wiele odpowiedzi. Ale ich mnogość bardzo osłabia wiarygodność Ewangelii jako dokumentu historycznego, czemu poświęcony jest ten wątek. > Jeśli chodzi o Tzw. testimonium Flavianum ,to tekst został "skażony",ale pytanie czy w całości,czy tylko we fragmencie?Przeczytaj tekst, który poleciłem wyżej. Myślę, że rozwieje twoje wątpliwości. > Nazaret to mogła być mała wioska, o której nikt nie słyszał, stąd brak wzmianek u starożytnych pisarzy.Biorąc pod uwagę, jak wiele małych wiosek w Galilei zostało jednak opisanych albo przynajmniej wzmiankowanych, wydaje się to mało prawdopodobne.
If you only have a hammer, you tend to see every problem as a nail.
|
|
| | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Nie chodzi tyle o ukazanie faktycznej genealogii Jezusa, a raczej na uwiarygodnienie Jego osoby w ten sposób. Ot, religijna logika! Pochrzanić głupoty z dziedziny genealogii i od tych głupot ktoś się robi wiarygodny.
>czy jest w nich ta prawda np że Jezus faktycznie był potomkiem rodu królewskiego? Co najwyżej boskim bękartem w królewskim rodzie.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >O historyczności Jezusa,czyli ,że są dokumenty pozabiblijne o Jego istnieniu.
Na tej zasadzie to powinniśmy uznać istnienie Conana Z Cymerii.
|
|
9 na 9 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Znalazłem taki artykuł w sieci:. bla, bla, bla.<< Jak dobrze poszukać, to znajdzie się wiele i na necie, i w ksiegarni. Np. Toma Harpura "Pogański chrystus", nb. byłego duchownego anglikańskiego. Wszystko sprowadza sie do tego, że być może był jakiś Jezus z Nazaretu, ale to co opisane jest w Nowym Testamencie to opowiastki zerżnięte z wielu starszych mitów o bóstwach i herosach. Tych legend było znacznie więcej, ale wiele z nich było tak infantylnych, że Kościół je odrzucił. Szkoda, że u nas nie publikują opowieści o Kim Ir Senie. To jest literatura na podobnym poziomie i porównanie dokonań Jezusicka i Kima pozwoliło by spojrzeć z właściwej perspektywy na obydwu cudotwórców.
|
|
 | 3 na 3 | webmaster (moderator) | To jest akurat dobre porównanie. Jakiś Kim Ir Sen żył, niektóre z jego legendarnych dokonań rzeczywiście miały miejsce, ale reszta to jak z radia Erywań. Gdy ktoś za 500 lat odkryje fragment podręcznika szkolnego z Korei Pn to niechybnie dojdzie do wniosku, że rzeczywiście ptaki płakały po jego śmierci - bo przecież na drugiej stronie opisano skądinąd prawdziwe wydarzenie z owego czasu.
|
|
|  | | Dominik Gajewski (677 punktów) | Natomiast Mahmuda Ahmadineżada podczas wystąpienia na forum ONZ otoczyło zielone (święty kolor islamu) światło i każdy ze zgromadzonych z mocy danej przez Allacha nie był w stanie przemówić aż ten nie skończył i rozumiał co mówił (dar języków), takie z tego co pamiętam opowieści krążą w Iranie - mogło się to odnosić do innego przywódcy krajów arabskich ale tego już nie pamiętam meritum tego jest takie iż w krajach arabskich opowiada się to jako fakt.
|
|
5 na 5 | maruda (5550 punktów) | >William Allbright, >Millar Burrows, >Sir William Ramsay >Sir Frederic Kenyon
Powołujesz się na autorytet tych kilku brytyjskich uczonych. Proszę wskaż które pozycje z ich dorobku przeczytałeś samodzielnie. Mam podejrzenia graniczące z pewnością że żadnej, a Twój wpis jest tylko przeklejką materiałów dostępnych w internecie.
|
|
9 na 9 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Jeśli to prawda,to chyba pora przyznać KK rację ,jeśli chodzi o prawdziwość NT,czyli jednak Jezus> zmartwychwstał=Bóg istnieje.>  No dobra, masz racjonalnie. Trzeba na początek zacząć od tego, że cytaty z książek, które podałeś, mówią nam o "faktach z zakresu świata Morza Egejskiego" i o "prawdach na granicy Grecji i Azji Mniejszej". Ty wpieprzyłeś do tego od razu KK z Jezusem, zmartwychwstaniem i istniejącym Bogiem. Pogięło Cię, czy lecisz w bambuko? Oni nic o tym nie piszą, więc najpierw podaj cytaty zawierające Twoje projekcje.
|
|
6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | |
|
 | julian (1206 punktów) (zablokowany) | > .> >Znalazłem taki artykuł w sieci:> >akademicki(*)1/2-Czy-Mozemy-Ufac-Biblii.pdf> A ja taki wątek na naszym forum.> www.racjonalista.pl/forum.php/s,447659> @@@> .Ciekawa,długa dyskusja w linku: > www.racjonalista.pl/forum.php/s,447659Zgadzam się,że twierdzenie ,iż zmartwychwstania dowodzi list z 56r Apostoła Pawła jest kruchy.Skąd wiemy ,że napisał go Paweł i ,że pochodzi z 1 wieku.Nie wiem którego wieku posiadamy kopie listów uznanych za Pawłowe,ale jeśli są tak stare jak ewangelie,to dzieli nas przynajmniej sto lat.Kiedyś na religii ksiądz mówił o takich "dowodach"i ktoś spytał skąd wiadomo,że taki list pochodzi z 1 wieku i jest Pawłowy,to usłyszał odpowiedż,że tak mówi KK,a jako katolik masz obowiązek w to wierzyć,bo przez KK przemawia Bóg.I tak się kiedyś "dowodziło"historyczności N.T.,ale może teraz jest inaczej,bo ja uczylem się religii za komuny.
|
|
1 na 1 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >"Porównanie greckiego Nowego Testamentu z językiem papirusów upewniło nas także co do dokładności >>Jeśli to prawda,to chyba pora przyznać KK rację ,jeśli chodzi o prawdziwość NT,czyli jednak Jezus >zmartwychwstał=Bóg istnieje.
-Gdzie się aktualnie podziewa Jezus?
Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
|
|
17 na 17 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Znalazłem taki artykuł w sieci:> akademicki(*)1/2-Czy-Mozemy-Ufac-Biblii.pdfStaraj się szukać lepszych artykułów, bo ten jest niewart czytania. To zlepek nienaukowych bzdur i pobożnych życzeń jego autora. Na przeczytanie tego artykułu niepotrzebnie straciłeś czas. > Może jednak Nowy Testament to nie same mity, ale księga historyczna-mocnaNikt rozsądny nie twierdzi, że NT to same mity, ale jest w nim sporo bajek i legend nie mających żadnego związku z prawdą historyczną. > argumenty podaje autor np:> "Moim zdaniem wszystkie księgi Nowego Testamentu zostały spisane przez ochrzczonego Żyda między piątą a dziewiątą dekadą pierwszego wieku po Chr. (najprawdopodobniej między około 50 a 75 rokiem)"Nieprawda. Szereg pism Nowego Testamentu powstało po roku 75 n.e., a w tym te najważniejsze, tzn. trzy ewangelie (Mt, Łk, J), a być może nawet czwarta (Mk). Po roku 75 powstały również na pewno takie księgi, jak: Dz, Ap, 1 J, 2 J, 3 J, 1 P, 2 P (najmłodsze pismo NT powstałe około roku 125 lub nawet później), Jud, Hbr, 1 Tm, 2 Tm, Tt. > William Allbright, archeolog zajmujący się tematyką Biblijną> "Porównanie greckiego Nowego Testamentu z językiem papirusów upewniło nas także co do dokładności przekazu Nowego Testamentu"Nieprawda. Księgi NT były wielokrotnie fałszowane, głównie przez chrześcijańskich kopistów. W rezultacie poszczególne egzemplarze NT znacznie się między sobą różnią. Dostrzegali to już wczesnochrześcijańscy ojcowie Kościoła, jak np. Orygenes (III wiek n.e.). Różnice w tekstach poszczególnych egzemplarzy NT sięgają setek tysięcy. Wygląda na to, że jedną z nielicznych osób, które udają, że jest inaczej, jest wspomniany przez Ciebie William Allbright. > Millar Burrows, prof. w Yale zajmujący się literaturą Biblijną> Sir William Ramsay - szkocki uczony, Wiele lat poświęcił na badanie Dziejów Apostolskich z archeologicznego punktu widzenia i próbował udowodnić, że są one historycznie niepoprawne. Twierdził on również, że zostały one napisane w połowie II wieku naszej ery.A ja twierdzę, że celem autora było napisanie, że Dzieje Apostolskie są księgą spełniającą wszelkie wymogi dzieł historycznych. Napisanie, nie udowodnienie. Dzieje Apostolskie są jednak księgą, którą trudno uznać za dzieło historyczne. Zawierają wiele bajek i zmyśleń nie mających nic wspólnego z faktami historycznymi. Dowodem na to są choćby zawarte w nich trzy sprzeczne z sobą wersje nawrócenia się Pawła w drodze do Damaszku. Notabene, Dzieje Apostolskie powstały nieco wcześniej, bo w latach dziewięćdziesiątych pierwszego wieku, czyli około 50 lat po "wydarzeniach", które opisują. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
 | 1 na 1 julian (1206 punktów) (zablokowany) | >Nieprawda. Szereg pism Nowego Testamentu powstało po roku 75 n.e., a w tym te najważniejsze, tzn. trzy ewangelie (Mt, Łk, J), a być może nawet czwarta (Mk). Po roku 75 powstały również na pewno takie księgi, jak: Dz, Ap, 1 J, 2 J, 3 J, 1 P, 2 P (najmłodsze pismo NT powstałe około roku 125 lub nawet później), Jud, Hbr, 1 Tm, 2 Tm, Tt.
Myślę,że kluczowe jest nie tylko kiedy dany dokument zaczął powstawał,ale kiedy miała miejsce ostatnia redakcja oraz najstarsza i najlepsza kopia.
>A ja twierdzę, że celem autora było napisanie, że Dzieje Apostolskie sa księgą spełniającą wszelkie wymogi dzieł historycznych. Napisanie, nie udowodnienie. >Dzieje Apostolskie trudno jednak uznać za dzieło historyczne. Zawierają wiele bajek i zmyśleń nie mających nic wspólnego z faktami historycznymi. Notabene, powstały one nieco wcześniej, bo w latach dziewięćdziesiątych pierwszego wieku, czyli około 50 lat po "wydarzeniach", które opisują.
Tylko z jakiego wieku posiadamy najstarsze i najlepsze kopie Dziejów Apostolskich?Jesli z 2 wieku,to wiarygodność tego pisma by była większa.
|
|
|  | 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Nieprawda. Szereg pism Nowego Testamentu powstało po roku 75 n.e., a w tym te najważniejsze, tzn. trzy ewangelie (Mt, Łk, J), a być może nawet czwarta (Mk). Po roku 75 powstały również na pewno takie księgi, jak: Dz, Ap, 1 J, 2 J, 3 J, 1 P, 2 P (najmłodsze pismo NT powstałe około roku 125 lub nawet później), Jud, Hbr, 1 Tm, 2 Tm, Tt. >Myślę,że kluczowe jest nie tylko kiedy dany dokument zaczął powstawał,ale kiedy miała miejsce ostatnia redakcja oraz najstarsza i najlepsza kopia.
To zagadnienie złożone. Niekoniecznie jednak najstarszy posiadany manuskrypt - zawierający całą księgę NT lub jej analizowany fragment (tzw. lekcję) - jest najbliższy brzmieniu oryginalnemu, którego przecież nie znamy. Można przyjąć ogólną zasadę, że zmiany w tekście narastają z czasem, zatem dość prawdopodobne jest, że najlepsza wersja znajduje się w najstarszym manuskrypcie, jednakże znane są dość liczne przykłady świadczące na rze3cz tezy przeciwnej.
>>A ja twierdzę, że celem autora było napisanie, że Dzieje Apostolskie są księgą spełniającą wszelkie wymogi dzieł historycznych. Napisanie, nie udowodnienie. >>Dzieje Apostolskie trudno jednak uznać za dzieło historyczne. Zawierają wiele bajek i zmyśleń nie mających nic wspólnego z faktami historycznymi. Notabene, powstały one nieco wcześniej, bo w latach dziewięćdziesiątych pierwszego wieku, czyli około 50 lat po "wydarzeniach", które opisują. >Tylko z jakiego wieku posiadamy najstarsze i najlepsze kopie Dziejów Apostolskich?Jesli z 2 wieku,to wiarygodność tego pisma by była większa.
Najstarszymi manuskryptami (kopiami) zawierającymi kompletny tekst Dziejów apostolskich są najprawdopodobniej: -- papirus oznaczony symbolem P45, pochodzący z III wieku i przechowywany w Dublinie, -- kodeksy Vaticanus (B 03) i Sinaiticus (S 01) pochodzące z IV wieku i przechowywane w Londynie. Nie posiadamy manuskryptu pochodzącego z II wieku i zawierającego choćby fragment Dziejów Apostolskich.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | julian (1206 punktów) (zablokowany) | >Najstarszymi manuskryptami (kopiami) zawierającymi kompletny tekst Dziejów apostolskich są najprawdopodobniej: >-- papirus oznaczony symbolem P45, pochodzący z III wieku i przechowywany w Dublinie, >-- kodeksy Vaticanus (B 03) i Sinaiticus (S 01) pochodzące z IV wieku i przechowywane w Londynie. >Nie posiadamy manuskryptu pochodzącego z II wieku i zawierającego choćby fragment Dziejów Apostolskich.
Czyli dzieli nas od oryginałów jakieś 150-200 lat,to dużo,ale nie przekreśla ich wiarygodności.Ciekawe :czy i w jaki sposób ulegały te rękopisy zmianom w czasie kopiowania?Doktryna katolicka w III wieku nie została jeszcze ostatecznie ustalona,i czy ma potwierdzenia w tamtych rekopisach?Niestety nie wiemy,czy to są wszystkie rękopisy z tamtego okresu,czy tylko takie,które nie zaprzeczały doktrynie KK wyłozonej np.na soborze nicejskim.To KK ustalał co jest prawowierne i mógł odrzucić rękopisy nieprawomyślne jak np.apokryfy.Ciekawe,czy posiadamy apokryfy z I LUB II wieku,bo z tego co wiem,to całej ewangelii z tego okresu nie mamy.
|
|
| | |  | 2 na 2 | pintapalec (103 punktów) | > >Najstarszymi manuskryptami (kopiami) zawierającymi kompletny tekst Dziejów apostolskich są najprawdopodobniej:> >-- papirus oznaczony symbolem P45, pochodzący z III wieku i przechowywany w Dublinie,> >-- kodeksy Vaticanus (B 03) i Sinaiticus (S 01) pochodzące z IV wieku i przechowywane w Londynie.> >Nie posiadamy manuskryptu pochodzącego z II wieku i zawierającego choćby fragment Dziejów Apostolskich.> Czyli dzieli nas od oryginałów jakieś 150-200 lat,to dużo,ale nie przekreśla ich wiarygodności.Ciekawe :czy i w jaki sposób ulegały te rękopisy zmianom w czasie kopiowania?Doktryna katolicka w III wieku nie została jeszcze ostatecznie ustalona,i czy ma potwierdzenia w tamtych rekopisach?Niestety nie wiemy,czy to są wszystkie rękopisy z tamtego okresu,czy tylko takie,które nie zaprzeczały doktrynie KK wyłozonej np.na soborze nicejskim.To KK ustalał co jest prawowierne i mógł odrzucić rękopisy nieprawomyślne jak np.apokryfy.Ciekawe,czy posiadamy apokryfy z I LUB II wieku,bo z tego co wiem,to całej ewangelii z tego okresu nie mamy.Jeśli ktoś interesuje się archeologią i czyta wszystkie doniesienia o odkryciach szczególnie na terenach Mezopotamii to dojdzie do wniosku że te religie(judaizm,chrześcijaństwo,muzułmanizm)są plagiaty i ściągi ze znacznie starszych religii i wiar cywilizacji które wymarły lub się zasymilowały z młodszymi i bardziej wojowniczymi cywilizacjami czy narodami.Zmieniane były tylko imiona bogów i bogiń.Ze tak jest to świadczą w starszych o kilka tysięcy lat zapisy na tabliczkach glinianych różnych narodów i królestw.Między innymi(potop,Adam i Ewa Synów boga,odkupicieli i matek boskich i wiele innych postaci podobnych w działaniu w każdej z tych religii.A że tych bogów nie było i nie ma.A że żadnych bogów nie ma to udowadniają sam kler i biskupi z papieżami na czele.Bo gdyby bóg istniał i był taki sprawiedliwy i karzący za grzech to kler pierwszy powinien się bać tego swojego boga za swoje występki(obłuda,pazerność,oszustwa,pycha i najgorsze ich przestępstwa gwałty na niewinnych i nieletnich dzieciach) przez biskupów i papieży ukrywanych.. I dla mnie najbardziej haniebne że duża część tych zbrodniarzy przeciw ludzkości została świętymi i każą się do nich modlić.Przecież to jest paranoja. I to ma być święty kościół??
|
|
| | | |  | julian (1206 punktów) (zablokowany) | I to ma być święty kościół?? >  Jezus głosił Królestwo Miłości,a ludzie stworzyli kościół-organizację hierarchiczną i autorytarną.Kiedyś pewien młody,wykształcony,idealistycznie nastawiony,natchniony nauczaniem Vaticanum II ,pragnący powrotu do źródeł chrześcijaństwa ,powiedział na lekcji religii,ze kościół powstał po to,aby ludzie na Ziemi mogli w nim już teraz doświadczać czym jest ,choćby w części Królestwo Boże,czyli miłość bezwarunkowa itd.Ciekawe,czy dzisiaj podziela ten pogląd? Kiedyś w kwestiach religii wszystko było dla mnie prostsze-skoro ksiądz tak mówi to jest to prawda,bo ksiadz reprezentuje KK,a ten samego Jezusa,czyli Boga.Nie smiałem go pytac o wiarygodność N.T.,bo każdy wie ,że to sama prawda.A jak nie wierzy,jak Żydzi czy komuchy,to ma zatwardziałe serce i grozi mu ogień wieczny.To było jasne-my katolicy po tej dobrej stronie,a reszta-po złej.A od niedawna dowiaduję się,że Ewangelie to kopie,i do tego póżne,to jeszcze w pewnych miejscach sprzeczne ze sobą.Kiedyś myslałem,że Ewangelie,to taki zyciorys Jezusa spisany za Jego zycia ,a tu się okazuje,że były pisane wiele lat po Jego smierci.To było przykre odczucie. Potem sobie wytłumaczyłem,że nad ewangelistami czuwał Bóg,aby nie zbłądzili,ale my nie mamy oryginałów i kopie nie są nieomylne.Pozostaje wiara,że kopie nie wypaczyły fundamentalnie przesłania Jezusa.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Pozostaje wiara,że kopie nie wypaczyły fundamentalnie przesłania Jezusa.
Wiara wiarą, kopie kopiami, a interpretacje przesłania interpretacjami. Co odłam chrzescijański, ten ma słuszną albo słuszniejszą i wysyła pozostałych na Berdyczów. Już nie liczę mniejszych sekt czy indywidualistów, którzy sami kombinują na własną rękę. W najlepszym więc przypadku, wszystkie odłamy wypaczyły przesłanie oprócz jednego. Będziesz zgadywał, zdasz się na intuicję, podążysz za największym stadem, za tym jak cię wychowywano, będziesz kalkulował gdzie ostrzej mogą dowalić (katolicy są tu groźniejsi niź Jehowi), co zrobisz? Jak nie trafisz, możesz mieć ciepło. Wręcz upalnie.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Jezus głosił Królestwo Miłości,a ludzie stworzyli kościółJuż tak się nad nim nie lituj! 1. Nie musiał głosić odlotowych fantasmagorii. 2. Zawsze może nas znowu potopić. > Kiedyś w kwestiach religii wszystko było dla mnie prostsze-skoro ksiądz tak mówi to jest to prawda,bo ksiadz reprezentuje KK,a ten samego Jezusa,czyli Boga.W zdecydowanej większości przypadków to się sprawdza do samej śmierci - tym bardziej trzymam za Ciebie kciuki! > Potem sobie wytłumaczyłem,że nad ewangelistami czuwał Bóg,aby nie zbłądzili,Tyle że do tej pory kościelni nie potrafią wyjaśnić co znaczy konkretnie bełkot o natchnieniu. > ale my nie mamy oryginałów i kopie nie są nieomylne.Bo pewnie Bóg nie czuwał żeby się nie pogubiły.  > Pozostaje wiara,że kopie nie wypaczyły fundamentalnie przesłania Jezusa.Tak, tak - tylko wiara. Nic pewnego, nic mądrego, nic wartościowego, nic na czym można polegać. Tylko wiara. Temu taka, tamtemu inna....
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
Oho! Od razu widać, że szkolne rekolekcje w rozkwicie. Niektórzy poczuli w sobie zapał ewangelizatorski, podbudowani księżym kazaniem. Co to jest, że wielki wysyp wszelakiej maści nawracaczy zdarza się zawsze w okolicach chrześcijańskich świąt?
|
|
 | 8 na 8 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Co to jest, że wielki wysyp wszelakiej maści nawracaczy zdarza się zawsze w okolicach chrześcijańskich świąt?Ćśśśś, trzymajmy kciuki. Czarne namawia wiernych do skupienia w czasie kiedy świętują "zabili go i uciekł", wierni ni z gruchy, ni z pietruchy skupiają się na słuchaniu ... i... zaczynają myśleć: "K...a, to moja religia?!!" 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | | Mikuś Frąckiewicz (616 punktów) | >Oho! Od razu widać, że szkolne rekolekcje w rozkwicie. Niektórzy poczuli w sobie zapał ewangelizatorski, podbudowani księżym kazaniem. >Co to jest, że wielki wysyp wszelakiej maści nawracaczy zdarza się zawsze w okolicach chrześcijańskich świąt?
Mnie po rekolekcjach nikt nie nawracał. Nawet siostra zakonna, katechetka, która próbuje to uczynić. Właśnie daję jej do zrozumienia, że jestem ateistą. Ona wygląda na przerażoną, jakbym zwariował. Ale nie nawraca, mimo iż to rekolekcji czas.
Religię wynaleźli słabi ludzie, którzy bali się śmierci. Amen!
|
|
|  | | SantaVirginia (70 punktów) | > Mnie po rekolekcjach nikt nie nawracał.Wyczuwam nutkę żalu
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|