Racjonalista - Strona głównaDo treści
Uczucia zaburzonego

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
23-12-2012 17:35TylkoPytam (80 punktów)Uczucia zaburzonego
Ocena -3 na 5
Witam,

Pewnie ktoś mógłby mi zarzucić, że ten temat powinien trafić na forum psychologiczne, ale jednak czuję, że tutaj mogę spotkać się z bardziej racjonalnymi (a jak inaczej ) odpowiedziami. Otóż mam 20 lat, wychowywałem się w rodzinie dysfunkcyjnej z ojcem alkoholikiem i nadopiekuńczą matką. Pod koniec podstawówki aż do początku liceum byłem odrzucany przez moich rówieśników ze względu na zbyt introwertyczną naturę. Skutkiem tego dziś doświadczam skrajnych stanów: od kompletnej znieczulicy po wewnętrzne rozrywanie przed dwie różne emocje. Dwóch psychologów było zgodnych co do diagnozy: nerwica natręctw.
Pomimo wszystkiego, po latach poniżania, stresu i cierpienia, postanowiłem się podnieść. Zacząłem nabierać pewności siebie, znalazłem życiowe cele i postanowiłem myśleć czysto racjonalnie (co okazało się świetną terapią samo w sobie). Pojawił się jednak pewien problem...
Po raz pierwszy w życiu poznałem dziewczynę z którą naprawdę czuję pewną więź emocjonalną. Niestety, staram się nie zbliżać emocjonalnie do ludzi przez co targało mną wiele sprzecznych uczuć. Z jednej strony nie chciałem uczucia i gdy zaczęła mi je okazywać, zapaliła mi się w głowie czerwona lampka. Z drugiej strony pragnę miłości, kogoś blisko siebie. W pewnym momencie zapytałem się dziewczyny ile miała partnerów seksualnych. Powiedziała, że dwóch. Ma 21 lat. Ja jestem prawiczkiem. Gdy dowiedziałem się o jej historii seksualnej poczułem niewysławialną złość i pogardę. W moich oczach była wręcz...no sami wiecie kim. Nie mogłem sobie wyobrazić jak kocha się z innymi mężczyznami, jak oni dają jej miłość, przyjemność... Zacząłem wmawiać sobie, że nie zasłużyła na mnie a ja zasługuję tylko na dziewicę, nie skażoną dotykiem innego mężczyzny.
Przez kilka dni po odrzuceniu jej, zacząłem intensywnie myśleć nad moimi uczuciami. Pytałem różnych ludzi, wyszukiwałem wątki na forach. Postanowiłem do niej wrócić. Widzę, że bardzo jej zależy, bombarduje mnie codziennie sms'ami, wkłada w nasz pre-trwały-związek 60% a ja 40%... i nie narzeka. Ja jednak od czasu do czasu ciągle mam wrażenie, że powinienem zrobić skok w tył i przespać się z 2-3 innymi dziewczynami... dla równowagi
Jak oceniacie tą sytuację? Proszę o jakąś konkretną radę; jak mógłbym poradzić sobie z takimi emocjami i takim sposobem myślenia? Czy można nieco rozpuścić takie emocje jak zazdrość, zawiść czy samolubstwo? Zależy mi na niej, ale jednocześnie drażni mnie jej przeszłość... Ludzie mówią, że to irracjonalne postępowanie i myślenie, ale z drugiej strony to wydaje się jakoś uzasadnione ewolucyjnie. Zresztą kobiety mają senstymenty do poprzednich partnerów i często porównują swoich ex do obecnych.

Pozdrawiam
M.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
#31
27-12-2012 07:30
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
W odpowiedzi TylkoPytam
>Nawet teraz myślę sobie: poligamia wydaje się być naturalna, więc znajdę jeszcze z 1-2 partnerki i rozłożę uczucia na całą trójkę. Wtedy nie bedzie takiego bólu a ja bedę górował".
zastanawiam się, czy to jeszcze neuroza, czy już psychoza. Czy ty sam siebie czytasz? Nie łaź po forach internetowych, tylko idź do prawdziwego, żywego psychologa i opowiedz mu to, co nam tutaj, zanim kogoś skrzywdzisz. Zmartwię cię - to będzie długie leczenie. Ale konieczne, jeśli chcesz kiedyś żyć jak normalny człowiek, a nie kłębek kompleksów, wygórowanych ambicji, niepohamowanej agresji i księżycowych wymagań.

#32
28-12-2012 03:31
 Ocena 4 na 4
Miły (925 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
W odpowiedzi TylkoPytam

Psycholog napisał bardzo mądrze i konkretnie po męsku.

Zostaw ją, bo tylko zrobisz jej krzywdę. Sam nie wiesz czego chcesz. Po Twoich wypowiedziach wnioskuje, że jeszcze nie dojrzałeś do związku- i w tym miejscu podkreślam, nie piszę tego kpiarsko, najwidoczniej musisz coś w sobie zmienić, żeby dojrzeć do pewnych rzeczach. Bywa, ludzie dojrzewają w różnych sprawach szybciej i później. Poza tym nie rozumiesz chyba paru prostych prawd życiowych
-żaden człowiek nie jest niczyją własnością
-w każdej chwili, pewne związki, przyjaźnie, mogą się skończyć jeśli coś pójdzie nie tak
-każdy z nas popełnia błędy i ma do nich prawo

Ty za to chciałbyś, żeby ta kobieta była na Twoją własność na zawsze i była w ogóle z kryształu- dziewica itd.

Co się tyczy dziewicy, to że ktoś kto nie ma w ogóle doświadczenia z kobietami, szuka dziewicy na siłę, na logikę mądre nie jest. Dziewica nie wie jak co robić, kompletnie nic. Prawiczek to samo. Lepiej jednak jak jedna strona jest bardziej doświadczona- myślę, że to jest z korzyścią dla obydwu stron. Totalnie nie rozumiem twojej definicji szmaty Jestem w stanie zrozumieć, że np. studentka, która wyrachowanie zarabia na sponsoringu, seksie itd bo nie chce jej się normalnie pracować zasługuje na to miano, ale panna, która miała tylko 2 partnerów? Wysiadam człowieku. Jesteś bardzo okrutny wobec swojej panny.

Co więcej jesteś totalnym egocentrykiem, niestety ale sam dałeś mi powód by tak Cię nazywać przez to co napisałeś o poligamii

>Nawet teraz myślę sobie: poligamia wydaje się być naturalna, więc znajdę jeszcze z 1-2 partnerki i rozłożę uczucia na całą trójkę. Wtedy nie będzie takiego bólu a ja bedę górował".

Tobie chodzi tylko o Ciebie, o to by sobie zrobić dobrze. Tak o to ci chodzi, ty nie kochasz tej dziewczyny, ty kochasz robić sobie dobrze-a te nieszczęsna panna jest twoim narzędziem do tego robienia sobie dobrze. Piszesz tylko o sobie tylko ty, tylko twoje dobro, twój komfort, twoje złagodzenie wielkiego bólu. Liczy się tylko to, że ty byś górował w poligamii a nawet przez chwile nie zastanawiasz się, że panna mogłaby bardzo zle czuć się w takim układzie...

Szkoda mi jej.

TylkoPytam (80 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
W odpowiedzi Krytyk
>Założe się, że jak będzie dziewczynie lizał sutki w łużku, to ostatnią rzeczą o jakiej bedzie wtedy myślał, to o jej poprzednich partnerach.

A jednak, gdy lizałem jej sutki, myślałem o jej byłych.

TylkoPytam (80 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
>No właśnie wiem z własnego doświadczenia. Też na takiego trafiłam. Wydawał się być fajnym facetem i spotykaliśmy się już jakiś czas. Dopiero jak już uznał, że ugruntował swoją pozycję i poczuł się pewnie zaczęło wyłazić szydło z worka. Było jak w więzieniu. Usiłował wyrobić we mnie poczucie winy, że nie był moim pierwszym, robił mi awantury za zwyczajne rozmowy ze znajomymi płci męskiej na ulicy. Kiedy zaproszono mnie na koncert WOŚP do sąsiedniego miasta, powiedział "nigdzie nie pojedziesz!". Poziom wkurwienia szybko rósł i osiągnął apogeum, kiedy jaśnie pan zaczął obrażać mojego gościa (płci męskiej oczywiście) w moim własnym domu. Wyrzuciłam gnoja z mieszkania. Potem wydawało mu się, że wielkimi łzami i jeszcze większymi bukietami róż zadośćuczyni mi traktowanie mnie jak przedmiot.
>Udało mi się z tego wyciągnąć pozytywną naukę i szybciej nauczyłam się mówić NIE. A i "paszoł won" jeśli trzeba. Nie mniej nie życzę tej biednej dziewczynie, żeby przechodziła przez taki syf.
>Również pozdrawiam.

Cóż, ja ,,taki" nie jestem. Szanuję to, że spotyka się ze znajomymi, nawet płci męskiej i mi to nie przeszkadza. Nie jestem typem domowego dyktatora; zależy mi na szczęściu obu stron. Przynajmniej tak się zachowuję. Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że gdybym całkowicie stracił panowanie nad sobą i wszystkie moje emocje i uczucia zamieniły się w słowa. dziewczyna bardzo by ucierpiała. Może nawet poczułbym się wtedy lepiej, bo ,,dostałaby za tych byłych''. Tak się jednak nie stanie, bo pozostała mi jeszcze kontrola.
Straszne, ale takie są moje odczucia.

TylkoPytam (80 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
W odpowiedzi Meretseger
>>Nawet teraz myślę sobie: poligamia wydaje się być naturalna, więc znajdę jeszcze z 1-2 partnerki i rozłożę uczucia na całą trójkę. Wtedy nie bedzie takiego bólu a ja bedę górował".
>zastanawiam się, czy to jeszcze neuroza, czy już psychoza. Czy ty sam siebie czytasz? Nie łaź po forach internetowych, tylko idź do prawdziwego, żywego psychologa i opowiedz mu to, co nam tutaj, zanim kogoś skrzywdzisz. Zmartwię cię - to będzie długie leczenie. Ale konieczne, jeśli chcesz kiedyś żyć jak normalny człowiek, a nie kłębek kompleksów, wygórowanych ambicji, niepohamowanej agresji i księżycowych wymagań.

Niestety, nie mam pieniędzy na leczenie na psychologa. Poprzedni któremu płaciłem wyciągnął ode mnie tylko trochę kasę i nic nie dał w zamian.
Do drugiego psycho chodziłem na darmowe wizyty jednak były one niezwykle rzadkie (nawet 1 w miesiącu), trwały jakieś 15 minut, i zawsze musiałem wszystko zaczynać od nowa. Być może jestem już bliski psychozy, nie wiem, będę musiał wybrać się na badania w tym kierunku. Ostatnie (gdzieś z marca) wykluczyły to.

BTW. uważasz, że pomysł z poligamią jest zły czy tylko potrzeba górowania?

#36
28-12-2012 15:10
 Ocena 6 na 6
Ania. (14138 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
Wybacz, ale może to ty nie zasługujesz na nią.

To absurdalne, że w XXI wieku dziewictwo ma dla dorosłego faceta znaczenie.
A co ma robić - czekać do ślubu? Ja rozumiem jeszcze obawy, gdyby partnerów miała dziesiątki, ale w tej sytuacji to normalna, zdrowa baba jest!

Lepiej nie zawracaj jej ogona, bo tylko sprawisz jej przykrości i ból. A nie zasługuje na to, na pewno nie dlatego, że była dorosła i żyła normalnie, zanim ty do tego dojrzałeś.
Tak więc myśl dalej o jej byłych i daj sobie spokój, ona sobie ułoży życie z kimś, kto nie ma takich dziecięcych obsesji, a ty... to twój problem.

TylkoPytam (80 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
W odpowiedzi Amai

>Jeśli twoja dziewczyna opowie ci o przyjacielu, którego miala w przedszkolu, też przez resztę życia będziesz się zastanawiał, czy lubiła go bardziej niż ciebie?

Nie. Jej eks mnie nie obchodzą jako osoby. Obchodzi mnie fakt, że po prostu BYLI. Kochali się z nią, dotykali jej, ona ich kochała, to mnie drażni. źródełm tego uczucia jest pewnie zazdrość.
>>Pewnie zaskoczę Was tym, że jestem typem podrywacza
>Zupełnie mnie to nie zaskakuje. Typowe pozerstwo maskujące kompleksy.

Nie do końca. Niegdyś byłem neurotycznym introwertykiem, który za nic nie odważyłby się podejść do dziewczyny. Postanowiłem jednak, że nie będę tracił życiowych okazji i po ciężkiej pracy w końcu stałem się otwarty w tej kwestii. Ale teraz... teraz podrywam głównie wtedy gdy mam zły dzień i muszę się dowartościować. W większości nie myślę o tych dziewczynach jak o partnerkach: myślę, że byłoby fajnie kochać się z każdą z nich i tylko tyle. Nie chcę jednak aby ktokolwiek cierpiał, dlatego też gdy widzę większe uczuciowe zaangazowanie z drugiej strony, po prostu odchodzę.

#38
28-12-2012 15:13
 Ocena 6 na 6
Ania. (14138 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
W odpowiedzi TylkoPytam
>Niestety, nie mam pieniędzy na leczenie na psychologa. Poprzedni któremu płaciłem wyciągnął ode mnie tylko trochę kasę i nic nie dał w zamian.
Psychologia to taka dziwna dziedzina, że daje tyle, ile zdecydujesz się wziąć.
Nikt nie zmieni twojego życia na siłę, wbrew twojej woli.

> Do drugiego psycho chodziłem na darmowe wizyty jednak były one niezwykle rzadkie (nawet 1 w miesiącu), trwały jakieś 15 minut, i zawsze musiałem wszystko zaczynać od nowa. Być może jestem już bliski psychozy, nie wiem, będę musiał wybrać się na badania w tym kierunku. Ostatnie (gdzieś z marca) wykluczyły to.
Jakie to były badania?
Z ciekawości pytam, bo pierwsze słyszę, żeby psychozę diagnozowali badaniami.

#39
28-12-2012 15:18
 Ocena 6 na 6
Ania. (14138 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
W odpowiedzi TylkoPytam
>>>Pewnie zaskoczę Was tym, że jestem typem podrywacza
>>Zupełnie mnie to nie zaskakuje. Typowe pozerstwo maskujące kompleksy.
> Nie do końca. Niegdyś byłem neurotycznym introwertykiem, który za nic nie odważyłby się podejść do dziewczyny. Postanowiłem jednak, że nie będę tracił życiowych okazji i po ciężkiej pracy w końcu stałem się otwarty w tej kwestii. Ale teraz... teraz podrywam głównie wtedy gdy mam zły dzień i muszę się dowartościować. W większości nie myślę o tych dziewczynach jak o partnerkach: myślę, że byłoby fajnie kochać się z każdą z nich i tylko tyle. Nie chcę jednak aby ktokolwiek cierpiał, dlatego też gdy widzę większe uczuciowe zaangazowanie z drugiej strony, po prostu odchodzę.
A gdyby to ona znalazła sobie dowolną dziedzinę twojego życia, np. jazdę konną, i miała do ciebie pretensje o to, że kiedyś jeździłeś bez niej?
To byłoby sensowne?

I szczerze mówiąc twoje podrywanie jest dla mnie wyrazem tego, że masz problem.
Zamiast niszczyć jej życie, spróbuj uporać się z problemem.

Gdyby twoja wybranka fantazjowała o kochaniu się z przypadkowymi facetami, podrywała ich seryjnie dla poprawienia sobie nastroju - jak by ci było?
Takie zachowanie dla mnie przekreśla możliwość związku, sorki, ale nie zaryzykowałabym załapania tzw. trypra od mojego wybrańca, w imię poprawiania jego nastrojów.
A byłe - to przeszłość. Nie są istotne.

TylkoPytam (80 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
W odpowiedzi darkside

>>a z drugiej zakochałem się
>Ale jej nie kochasz, tylko jarasz się własnymi uczuciami/emocjami. Robisz sobie to nią (a ona nieszczęsna Ci w tym pomaga). Wyżej "obiekt" sam z siebie, jako człowiek, jako kobieta, zupełnie nie spełnia Twoich oczekiwań, ale już tutaj, niżej, Twoja głowa i ciało, reagują przyjemnie. Myślisz fiutem, a ona obchodzi Cię nie ze względu na to kim jest (bo byś uciekł dawno w cholerę), tylko ile przyjemności w postaci zakochania, emocji, pożądania Ci dostarcza.

Emocje towarzyszące zakochaniu nigdy nie sprawiają mi radość. Chyba wszyscy tutaj wiemy, że początek miłości, to po prostu trochę uzależniającej chemii, która zasłania rzeczywistość.

>>uwielbiam z nią przebywać.
>Ale nie uwielbiasz JEJ. Chodzi Ci o przebywanie, które rozbudza Cię emocjonalnie/uczuciowo/seksualnie. To uwielbiasz. Ona jest narzędziem, którym robisz sobie dobrze. Gdyby to OSOBA/KOBIETA miała być centrum/podmiotem (zamiast Twojego uwielbiania, które rodzi Twoje przyjemności) to albo byś uznał, że ta akurat nie pasuje do Twojego wzorca i się wycofał, albo nie miałbyś tych problemów, przeszedłbyś lekko ponad nimi. Wystarczy jednak, że Cię kręci i nie potrafisz odpuścić, choć nie pasuje do Twojego wzorca (osobiście obawiam się, że przy każdej znajdziesz coś, co Cię będzie wkurzać).

Nie. Ona działa na mnie jak balsam. Okazuje mi bardzo ciepłe uczucia, daje mi do zrozumienia cały czas, że mnie kocha. Z jednej strony wiem, że mówi prawdę ale z drugiej myślę sobie, że pewnie podświadomie kocha poprzedniego... a ja jestem tylko jakimś pocieszeniem, kimś do kogo może się przytulić, pogłaskać. Po prostu jest tak słaba, że musi ciągle przenosić na kogoś swoje uczucia. Oto jakie wrażenie mi towarzyszy gdy z nią przebywam, jednocześnie jednak czuję się złagodzony.

>> Póki co doszedłem do tego, że boję się zbliżenia emocjonalnego a z drugiej strony go pragnę. Gdy między mną a nią zaczęło się robić coraz goręcej, po prostu postanowiłem wylać jej i sobie na głowę kubeł zimnej wody, (myślałem ,,pochodź z nią trochę, z czasem znajdziesz inną''). Straszne, co?
>Boisz się i masz kompleksy. Wylałeś kubeł zimnej wody, jak to nazwałeś, bo tchórzysz, albo podświadomie czujesz, że się nie nadajesz, nie dasz rady. Zbliżenia emocjonalnego pragniesz, to normalne, a z drugiej strony się go boisz. Pewnie jeszcze tłumisz agresję. Do psychologa. Ale już.
Moją agresję i poczucie niższości przeradzam w wyższość.

darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Uczucia zaburzonego
W odpowiedzi TylkoPytam
>Nie. Ona działa na mnie jak balsam. Okazuje mi bardzo ciepłe uczucia, daje mi do zrozumienia cały czas, że mnie kocha. Z jednej strony wiem, że mówi prawdę ale z drugiej myślę sobie, że pewnie podświadomie kocha poprzedniego... a ja jestem tylko jakimś pocieszeniem, kimś do kogo może się przytulić, pogłaskać. Po prostu jest tak słaba, że musi ciągle przenosić na kogoś swoje uczucia. Oto jakie wrażenie mi towarzyszy gdy z nią przebywam, jednocześnie jednak czuję się złagodzony.

Obawiasz sie tego, że może się okazać, że jesteś w zastępstwie? Zamiast? Na zasadzie lepszy rydz niż nic?

#42
28-12-2012 15:50
 Ocena 8 na 8
Amai (3012 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
W odpowiedzi TylkoPytam
>Jej eks mnie nie obchodzą jako osoby. Obchodzi mnie fakt, że po prostu BYLI. Kochali się z nią, dotykali jej, ona ich kochała, to mnie drażni.

Dokładnie o tym mówię. Masz jakąś chorą potrzebę, żeby cały czas ktoś cię poklepywał po główce i powtarzał, jaki jesteś wyjątkowy. Na razie chodzi o byłych, po jakimś czasie - o ile dziewczyna nie przejrzy na oczy i nadal cię będzie znosiła - zaczną ci przeszkadzać koledzy albo fakt, że spotyka się ze znajomymi, nawet koleżankami, bez ciebie i nie masz nad tym kontroli. I nawet jeśli we wszystkim będzie ci ustępować, w końcu i tak okaże się, że to nie wystarcza, bo zawsze znajdzie się coś, co sprawi, że poczujesz się zagrożony.
Ty nie masz problemu z jej byłymi. Masz problem ze sobą. Nie potrafisz zaakceptować faktu, że dziewczyna mogła mieć jakieś potrzeby - seksualne, emocjonale, wszystko jedno - nie związane z tobą, że możesz nie być jej niezbędny i nie mieć kontroli nad tym, co się w jej życiu dzieje.

> Nie do końca. [...] teraz podrywam głównie wtedy gdy mam zły dzień i muszę się dowartościować.

I to ma niby zaprzeczać temu, co napisałam? Dziewczyny dokładnie tym dla ciebie są - sposobem na dowartościowanie. Na zagłuszenie kompleksów i wejście w rolę faceta, który może mieć każdą, jeśli tylko kiwnie palcem.

>W większości nie myślę o tych dziewczynach jak o partnerkach
O swojej dziewczynie też nie myślisz jak o partnerce, co najwyżej tak ci się wydaje. Gdybyś widział w niej partnerkę - drugiego człowieka, z własną osobowością, potrzebami, planami - nie traktowałbyś jej jak towaru, który ma spełnić twoje oczekiwania.

#43
28-12-2012 16:22
 Ocena 5 na 5
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Uczucia zaburzonego
>Gdy dowiedziałem się o jej historii seksualnej poczułem niewysławialną złość i pogardę. W moich
>oczach była wręcz...no sami wiecie kim. Nie mogłem sobie wyobrazić jak kocha się z innymi
>mężczyznami, jak oni dają jej miłość, przyjemność... Zacząłem wmawiać sobie, że nie zasłużyła na
>mnie a ja zasługuję tylko na dziewicę, nie skażoną dotykiem innego mężczyzny.

> Jak oceniacie tą sytuację? Proszę o jakąś konkretną radę; jak mógłbym poradzić sobie z takimi
>emocjami i takim sposobem myślenia? Czy można nieco rozpuścić takie emocje jak zazdrość, zawiść czy
>samolubstwo? Zależy mi na niej, ale jednocześnie drażni mnie jej przeszłość...

Masz radę do tych zielonych cytatów:
Pytasz, co powinieneś zrobić? Przyjąć do wiadomości, że coś jest u Ciebie nie tak, postarać się zrozumieć dlaczego i dokonać korekty. Wiem, że to nie jest proste, ale spróbuję Ci coś ze swojej strony podpowiedzieć.
Człowiek nie żyje w próżni, tylko w określonych warunkach, które mają na niego wpływ. Wszyscy jesteśmy pod rozmaitymi wpływami, a do tego wychodzimy w świat z naszymi uwarunkowaniami biologicznymi, które nami kierują. Znakomity wpływ na nas ma język, to za jego pomocą układamy sobie narracje-opowieści o świecie, życiu i człowieku. Wszystko co nas otacza próbujemy, jakoś zorganizować, opanować, poukładać. To nam daje wewnętrzną siłę, poczucie ładu i bezpieczeństwa.
Cała sieć mniejszych czy większych narracji dotycząca całego spektrum zjawisk i problemów, mocno determinuje to kim i jacy jesteśmy. Żyjemy tutaj, gdzie żyjemy, w takiej, a nie innej kulturze, z takimi, a nie innymi ludźmi. Mnie teraz konkretnie interesuje postrzeganie drugiego człowieka, które u Ciebie jest cokolwiek nieszczęśliwe. Narracja w jakiej w Polsce funkcjonujemy (wiadomo z czego głównie pochodząca) sprzyja prostemu, schematycznemu, dualistycznemu kwalifikowaniu drugiego człowieka. A więc mamy zestawienia: zły-dobry, słuszny-niesłuszny, moralny-niemoralny, grzeszny-niegrzeszny, prawdziwy-nieprawdziwy, właściwy-niewłaściwy itd., itp., we wszystkich odmianach. Taka sieć operacyjna, w której uczymy się rozpoznawać i opisywać drugiego człowieka. Tworzymy dobry, prawdziwy ,słuszny ,moralny, właściwy, a nawet miły Bogu model człowieczeństwa, model uczestnictwa w świecie, życiu, małżeństwie, związku, w czymkolwiek. Miły nam, który uważamy za słuszny, dobry, najlepiej gdyby powszechnie obowiązujący. Malujemy własne wizje, wyobrażenia, popędy, projektujemy to na innych, tego od nich oczekując i w zależności od spełniania tego wszystkiego, tak innych oceniamy.
Tu już można powoli przewidywać co się stanie i co się najczęściej niestety dzieje, kiedy dwoje takich ludzi zapragnie wejścia w bliższą relację, albo przynajmniej jedno z nich. Bo zestawy/wyobrażenia/modele nigdy nie są identyczne. A im bardziej model szczegółowy, tym większe pole nieuniknionego konfliktu. Owocuje to tzw. "docieraniem się" z różnymi skutkami.
Dlatego "kultura" (cudzysłów celowy) katolicka jest szkodliwą narracją, rodzącą konflikty, dyskryminację, piętnowanie i problemy takie jak Twój. Masz model, do którego kręcąca Cię dziewczyna JUŻ przynajmniej po części, nie pasuje. Co można zrobić? Można odrzucić dziewczynę i poszukać innej, ale to raczej niewiele zmieni. Następna też Ci tu czy tam podpadnie. Można zmienić podejście do kobiet albo i nawet się całkowicie wycofać. Można. Ale chyba tego do końca nie chcesz. Możesz przewartościować model, zastanowić sie nad swoimi wyobrażeniami, poczytać to i tamto, popytać tu i ówdzie, przedyskutować, przmyśleć i może zmienić podejscie tu czy tam, do tego czy tamtego. To trudne i raczej małoefektywne. Ja bym zrobił inaczej, poszedł jeszcze radykalniej. Zmienił narrację na taką, w której drugi człowiek i moje spotkanie z nim ukaże się na zupełnie nowej płaszczyźnie. Narracja idealistyczna bowiem - w tym chrzescijańska - w tym katolicka - to wyjątkowo głupi, zakłamany, szkodliwy, nieefektywny model budowania relacji z drugim człowiekiem. Który dotyka również ludzi niereligijnych, ale nieświadomie czerpiących z tegoż wiele inspiracji. Jak zmienić taką narrację?
Spotkać sie z drugim człowiekiem inaczej, nie na tych dotychczasowych warunkach. Ty spotykasz się z dziewczyną, ale jest między wami też ten trzeci. Czyli, twój stworzony przez Ciebie model, który usiłujesz na nią przerzucić, w nią wdrukować. Ale nie chodzi Ci o nią (poza biologią, hormonkami, błogością, przyjemnością, pozytywnymi emocjami) tylko o urzeczywistnienie swojego modelu. To Ci się nie uda, chyba, że ją całkowicie ubezwłasnowolnisz, zdominujesz. Nie interesuje Cię kim ona jest (poza dostarczycielką "zakochania"), nie widzisz jej, nie poznajesz i nie doświadczasz innego człowieka, w tym czym jest, w jego odrębnej istocie. Ona Cię nie intersuje, bo chcesz swojego modelu, który w Twoim najgłębszym przekonaniu jest dobry, właściwy, idelany. Jeżeli wejdzisz w związek, to prawdopodobnie szybko będziesz chciał nad nią zapanować i stworzyć wedle swojego jedynego słusznego wyobrażenia. Jej konstrukcję zechcesz unieważnić, unicestwić. Nawet jej przeszłość chciałbyś unicestwić i wykreować od nowa, co tym gorzej rokuje na wszystko, co będzie w przyszłości.
Co powinieneś zrobić sam ze sobą? Zmienić narrację w jakiej fukcjonuje Twoje postrzeganie Drugiego. Na jaką? Na autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem. Z INNYM człowiekiem. Musisz zrozumieć, że każde spotkanie z drugim człowiekiem jest spotkaniem z INNYM człowiekiem. To podstawa. Ty nie masz się spotykać z własnym, szczegółowym, tobie we wszystkim miłym modelem w drugim człowieku, ale z jego odrębnością, innością i NIEZALEŻNOŚCIĄ. Z jego wolnością do samostanowienia i autokreacji. Musisz zdecydowanie odchudzić ten swój model, choć oczywistym jest, że nie wszystko we wszystkich nam pasuje. Mnie i innym też. Ale bez jaj, zestaw ma być "chudy", podstawowy, a nie szczegółowy albo i obłędnie szczegółowy. Im bardziej pozowlisz innym ludziom być sobą, tym będziej Ci łatwiej w relacjach z nimi.

#44
28-12-2012 16:24
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Uczucia zaburzonego
Nie szukaj całkowitej tożsamości, pełnej identyfikacji, ale odkrywaj inność, odmienne potrzeby i pragnienia u innych, inne drogi, przygotuj się też na zmiany osobowościowe w trakcie, tak w sobie, jak i u drugiego, bo to nieuniknione. Drugi człowiek, w tym życiowy partner, to jest zawsze inne, nigdy Twoje, samoistne, wolne terytorium, w które Ty jest zaproszony jako gość, a nie dopuszczony jako najeźdźca-uzurpator. Nie jako właściciel. Naucz się widzieć INNEGO, Odmiennego, Różniącego się. Bo to jest prawda o życiu i człowieku. Tacy jesteśmy. A Ty chcesz póki co widzieć w drugiej osobie tylko zwierciadlane odbicie własnych, wymyślonych projektów. Zauważ drugiego człowieka w całej jego krasie, czyli w jego wolności ku szczęśliwej autokreacji wedle niego, w czym możesz uczestniczyć pomagać, podpowiadać, inspirować (nie zarządzać i dominować), bo inaczej nigdy nie osiągniesz spokoju, a kobieta będzie miała przynajmniej ciężko.
   Bo tak zagłębiając się jeszcze mocniej, tutaj już wcale nie będzie chodziło o zrealizowanie tego właściwego i miłego modelu w Drugim, ale przyjemność czerpaną z władzy, z panowania, z destrukcji jego osobowosci, ze zdominowania. Nawet jak partner będzie chciał skrupulatnie wypełniać Twoje zalecenia i wizje (na co bym specjalnie nie liczył), to i tak to się już nigdy nie skończy. Bo tutaj wcale nie chodzi o ten model sam w sobie i jego zrealizowanie, ale o agresywną, dominującą władczą przyjemność jego narzucania i poczucie panowania. Dlatego najprawdopodobniej zawsze i przy każdej innej kobiecie nie będziesz zadowolony, tylko prędzej czy później posiejesz destrukcję, wzbudzisz w sobie złość, irytację, a nawet agresję i poniżanie, być może nawet przemoc. Bo tak nauczyłeś się funkcjonować, być może "dzięki" domowi rodzinnemu. Spokój, stabilizacja, bezpieczeństwo poprzez zapanowanie, agresję, złość i tego wszystkiego rozładowanie dzięki podporządkowaniu sobie partnerki i najbliższych. Nie idź tą drogą. Idź do psychologa. Albo intensywnie myśl nad sobą i się zmieniaj. Ale fachowiec Ci pomoże, a na pewno nie zaszkodzi. Samo oceń czy warto umieć tak postrzegać drugiego, jak Ci napisałem, osobiście sądzę, że warto, a jak się nauczysz i znajdziesz kogoś podobnego, to myślę, że masz dużą szansę przyzwoicie i fajnie przeżyć z kimś życie. Na razie, raczej ciężko.

I odpowiedz mi na pytanie z komentarza o 15:38

#45
28-12-2012 16:33
 Ocena 2 na 2
Miły (925 punktów)Odp: Uczucia zaburzonego
W odpowiedzi TylkoPytam
> A jednak, gdy lizałem jej sutki, myślałem o jej byłych.

Gościu albo jesteś trollem, albo jest już z tobą tragicznie.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365