Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wymowne emotikony

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Sprawy portalu
NapisanoAutorTytuł
14-01-2013 13:07Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
Wymowne emotikony
Niektóre są oczywiste, ale czasem nie jestem pewien której powinienem użyć. A przecież często chciałoby się zapewnić wypowiedzi większą sugestywność, czasem odwrócić znaczenie wyrażonego słowami zdania. Tylko że nie wszystkie emotikony wydają mi się oczywiste, a jedną widuję wyłącznie w obelżywym, jak sądzę, użyciu.

Czy ktoś uzupełni lub poprawi moje interpretacje?

- wesołość, rozbawienie
- sympatia, życzliwość
- wzmocnienie twierdzenia "właśnie tak!"
- ?
- ?
- ironia, perskie oko
- ?
- smutek
- złość
- gniew? obraza?
- płacz, rozżalenie
- strapienie
- żartobliwy tryumf, "tere fere"
- szyderstwo
- zdumienie
- odgrywanie niewiniątka "to nie ja
- obrzydzenie wobec... poglądów?
- uznanie, pochwała
- zasmucenie - rozżalenie
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Meretseger (61860 punktów)

> - ?
Śmiech wesoły i rubaszny
> - ironia, perskie oko
> - ?
To samo, co powyżej
> - odgrywanie niewiniątka "to nie ja"
Może raczej rodzaj zdegustowania "no wiesz co!" - to jest tzw. "przewracanie oczami".
DeeDee (822 punktów)
>
> - zasmucenie - rozżalenie

ten emotikon to dla mnie raczej "ale o csssooo chodzi" tudzież "ale o co kaman"
14-01-2013 16:58 
 Ocena 9 na 9
Pa1ryk (1539 punktów)


Tak wyglądam jak widzę link do frondy
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Tylko że nie wszystkie emotikony wydają mi się oczywiste
>Czy ktoś uzupełni lub poprawi moje interpretacje?

Ja je widzę inaczej, podaję niniejszym:

> - wesołość, rozbawienie

Sarkazm. Raczej potężny sarkazm.

> - sympatia, życzliwość

...a także radość

> - wzmocnienie twierdzenia "właśnie tak!"

Jakże IRONICZNE wzmocnienie....

> - ?

Coś w stylu: Jesteś pewien, że solidnie rzecz przemyślałeś? Bo ja - co do siebie - tak.

> - ?

Śmiech. Śmiech już nawet bez sarkazmu - organiczny taki...

> - ironia, perskie oko

Sens: rozumiemy się

> - ?

Coś jakby: no, przecie się rozumiemy, kurde

> - smutek

Ironiczny niekiedy

> - złość

A nawet tzw. wkurw, powiedziałbym

> - gniew? obraza?

Inaczej to wyrażając: Pogięło cię, do ciężkiej cholery?

> - płacz, rozżalenie

Ironiczne zwykle

> - strapienie

Zacukanie pozorne; jakby: ojojoj... na takie, panocku, mundrości, to ja nie wiem, co by tu poradzić...

> - żartobliwy tryumf, "tere fere"



> - szyderstwo

Diaboliczne szyderstwo

> - zdumienie

Jakby: a to ci cuda na kiju!

> - odgrywanie niewiniątka "to nie ja

Ostateczny sens: No, nie, co za kretyn jakiś?...

> - obrzydzenie wobec... poglądów?

...albo postawy ogólnej.

> - uznanie, pochwała

Ironiczne uznanie najczęściej. Choć zdarza mi się najzupełniej szczerze w dobrej wierze (sie mnie zrymowało znienacka... ) zamieszczać.

> - zasmucenie - rozżalenie

Opad płetw tak zwany.


Kiedy się uśmiecham, boli mnie twarz. (dr Frank-N-Furter)
Irracja (4721 punktów)
>Czy ktoś uzupełni lub poprawi moje interpretacje?

- w kontekście pewnych "historycznych okularów przyciemnianych, czyli "wiadomo o co chodzi - to ma drugi, ukryty sens"
- można używać jako "puste gadanie" - bla, bla, bla...
- z przymrużeniem oczu, czyli "mniej, więcej tak to wygląda" - lub zgryźliwość
- ironia, perskie oko

... można też stosować zestaw, np. - - nie sądziłem, że z ciebie taki klakier...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Czy ktoś uzupełni lub poprawi moje interpretacje?
> - w kontekście pewnych "historycznych okularów przyciemnianych,
> czyli "wiadomo o co chodzi - to ma drugi, ukryty sens"

Pięknie to ująłeś Ano wiadomo - "patrzenie z za zasłony okularów spawacza "
Ale też można to widzieć w kontekście pewnego siebie dżolo.

> - można używać jako "puste gadanie" - bla, bla, bla...

"Suszysz zęby", albo "wiedz że głupkowato suszę zęby, jak to czytam".

> - z przymrużeniem oczu, czyli "mniej, więcej tak to wygląda" - lub zgryźliwość

Lub wzmożona uwaga (tak mają czasem krótkowidze)

> - ironia, perskie oko

Kokieteria lub bez seksualnego akspektu "ja wiem, że ty wiesz - oboje (obaj) dobrze wiemy"

>... można też stosować zestaw, np. - -
> nie sądziłem, że z ciebie taki klakier...

No no, sam to często stosuję w tym nieco irocznicznym aspekcie.
Ale też, aby docenić bezsprzecznie duże starania interlokutora, pozostając z nim w wirtualnej relacji pewnej poufałości.

miłego dnia Grzegorz!

---
Anna Salman (16360 punktów)
>... a jedną widuję wyłącznie w obelżywym, jak sądzę, użyciu.
Którą?

> - smutek
Czy rozczarowanie?
> - szyderstwo
A dla mnie groźba.
> - odgrywanie niewiniątka "to nie ja
Niewiniątko tak, ale niekoniecznie w ww. znaczeniu
> - obrzydzenie wobec... poglądów?
A może osoby / tematu? Albo ... wyraz znudzenia / zniechęcenia.
> - zasmucenie - rozżalenie
Raczej przygnębienie.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>>... a jedną widuję wyłącznie w obelżywym, jak sądzę, użyciu.
>Którą?
Nazwijmy ją "chorobą morską":

>> - obrzydzenie wobec... poglądów?
>A może osoby
I tu jest pies pogrzebany.

Bo WSZELKA negatywna ocena czyjejś wypowiedzi szczytem taktu delikatnie mówiąc nie jest. A już po "przepraszam bardzo, panie prezesie, ale mdli mnie gdy słucham, co pan mówi" można stracić pracę. Ale tu, na forum, mogę bez żadnych konsekwencji ustawić chorobę morską komu chcę i w odpowiedzi na co chcę.

No chyba, że kogoś tu chroni immunitet.
16-01-2013 13:31 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>>> - obrzydzenie wobec... poglądów?
>>A może osoby
>Bo WSZELKA negatywna ocena czyjejś wypowiedzi szczytem taktu delikatnie mówiąc nie jest. ...
OK, ale nie pisałam, że wobec osoby rozmówcy. Dajmy na to ktoś wspomina w wypowiedzi o osobie, której nie lubi bądź tak już opatrzonej / osłuchanej, że - jak się mawiało za komuny - strach otworzyć lodówkę. To samo odnośnie tematów zbyt często pojawiających się w życiu publicznym (Smoleńsk).
Można też wykorzystać "chorobę morską" dla podkreślenia sarkazmu, w stylu: "mój ulubiony serial / aktor / piosenkarz ...
Osobiście nigdy nie spotkałam się z użyciem tego emotikonu bezpośrednio wobec rozmówcy.
A tak w kwestii negatywnych ocen - one są, chcemy czy nie, częścią dyskusji i życia w ogóle. Co innego forma - wulgaryzmy albo zwykłe pyskówki świadczą o poziomie interlokutora. Najlepszą bronią jest wówczas zablokowanie jego wypowiedzi.
18-01-2013 12:32 
 Ocena 1 na 1
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Można też wykorzystać "chorobę morską" dla podkreślenia sarkazmu, w stylu: "mój ulubiony serial / aktor / piosenkarz ...
Wobec siebie wolno wszystko, volenti non fit iniuria...

>A tak w kwestii negatywnych ocen - one są, chcemy czy nie, częścią dyskusji i życia w ogóle. Co innego forma - wulgaryzmy albo zwykłe pyskówki...
Nie tylko negatywne oceny są częścią życia, dotyczy to przecież także "wulgaryzmów albo zwykłych pyskówek". Ale gdy zagraża to naszej pomyślności, umiemy powstrzymać się nie tylko od pyskówek, ale i od negatywnych ocen. Niekoniecznie popadając w konformizm czy lizusostwo. Nie tylko od "popyerdoliło Cię..." można się powstrzymać w wypowiedzi, także od np. "oczywista bzdura"...
20-01-2013 14:09 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... volenti non fit iniuria...
Mam nadzieję, że mi nie ubliżasz ...
>Nie tylko negatywne oceny są częścią życia, dotyczy to przecież także "wulgaryzmów albo zwykłych pyskówek".
Tyle, że w zależności od środowiska obowiązują pewne konwenanse. Inaczej też wypowiadamy się w sferze prywatnej, inaczej - wchodząc w sferę publiczną, gdzie obowiązują surowsze reguły.
> ... można się powstrzymać w wypowiedzi, także od np. "oczywista bzdura"...
To jest przykład pyskówki, a nie tylko negatywna ocena.
21-01-2013 18:52 
 Ocena 1 na 1
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>>... volenti non fit iniuria...
>Mam nadzieję, że mi nie ubliżasz ...
To najprawdziwsza łacina...

>> "oczywista bzdura"...
>To jest przykład pyskówki
A nie wziąłem swoich przykładów z sufitu.
22-01-2013 11:36 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>>To jest przykład pyskówki
>A nie wziąłem swoich przykładów z sufitu.
Chodziło mi o to, że negatywną ocenę można wyrazić inaczej i absolutnie jest dopuszczalna. Chociaż, tak po przemyśleniu, nawet ta "oczywista bzdura" może być uzasadniona - w zależności od kontekstu. Tzn. na pewno nie jako pierwszy komentarz do wypowiedzi, ale już w trakcie polemiki (coraz bardziej emocjonalnej ) ... czemu nie.
22-01-2013 22:42 
 Ocena 1 na 1
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Chodziło mi o to, że negatywną ocenę można wyrazić inaczej i absolutnie jest dopuszczalna.
Zaproponuj taką negatywną ocenę wyrażoną w sposób dopuszczalny, załóżmy, że oceniasz szefa złośnika.

>Chociaż, tak po przemyśleniu, nawet ta "oczywista bzdura" może być uzasadniona
Nie, ponieważ niczego nie wnosi do merytorycznej dyskusji, a zwykle obraża.

Nawet zupełnie neutralne oceny odniesione do wypowiedzi, a nie do meritum są nie na miejscu. Twierdzę, że zawsze da się tak sformułować odpowiedź, żeby odnosić się jedynie do omawianego przedmiotu.

>w trakcie polemiki (coraz bardziej emocjonalnej ) ... czemu nie.
W dyskusji emocje to irytacja, urażona ambicja, złość - dlatego nie.
23-01-2013 10:40 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Zaproponuj taką negatywną ocenę wyrażoną w sposób dopuszczalny, załóżmy, że oceniasz szefa złośnika.
Nie oceniam szefa, tylko konkretną sytuację / decyzję (jak ochłonie).
Tak na chłopski rozum - brak negatywnej oceny to brak krytyki, czyli domniemana akceptacja. Z tym mamy zbyt często do czynienia.
>>... nawet ta "oczywista bzdura" może być uzasadniona
>...niczego nie wnosi do merytorycznej dyskusji, a zwykle obraża.
Zdarzają się sytuacje, gdy rozmówca upiera się przy takich idiotyzmach, że najlepszym wyjściem jest powiedzenie tego wprost, nawet ryzykując, że się obrazi. Zresztą tak naprawdę nie poszczególne słowa są aroganckie, lecz kontekst, w jakim zostały użyte. Ww. zwrot jako wstęp do dyskusji - pyskówka, jednak po długiej i męczącej wymianie zdań - sugestia, że czas ją zakończyć.
>Nawet zupełnie neutralne oceny odniesione do wypowiedzi, a nie do meritum są nie na miejscu.
Przytoczony zwrot dotyczy właśnie meritum.
>W dyskusji emocje to irytacja, urażona ambicja, złość - dlatego nie.
Emocje bywają też pozytywne. Ale niezależnie - pozytywne / negatywne - emocje stanowią część naszego życia. Dopóki człowiek reaguje, wiadomo, że żyje. Jeżeli zanadto dobiera słowa, pojawia się odczucie przewagi formy nad treścią. W porządku, jeżeli dotyczy to osoby, która zazwyczaj wyraża się w sposób staranny i wyważony. Ale są przypadki, gdy to nie pasuje - razi sztucznością. Przy czym zawsze może zdarzyć się osoba / sytuacja / temat, wobec których nie można nie reagować emocjonalnie.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Nie oceniam szefa
Ogólnie rzecz ujmując przy szefie każdy się hamuje, widać można.

>brak negatywnej oceny to brak krytyki, czyli domniemana akceptacja.
Czy przedstawianie lepszych rozwiązań zawiera ocenę lub jest akceptacją?

>Zdarzają się sytuacje, gdy rozmówca upiera się przy takich idiotyzmach, że najlepszym wyjściem jest powiedzenie tego wprost, nawet ryzykując, że się obrazi.
Ale jak sobie poradzić, jeśli to będzie szef, którego, jako się rzekło, nie oceniamy?

>nie poszczególne słowa są aroganckie, lecz kontekst, w jakim zostały użyte.
Oczywista bzdura.

>Przytoczony zwrot dotyczy właśnie meritum.
Zwrot "oczywista bzdura" jest tylko oceną i jako ocena jest pozbawiony merytorycznej treści. Bo spróbuj się odnieść do zastosowanego powyżej zwrotu, ale tylko do niego.

>emocje stanowią część naszego życia. Dopóki człowiek reaguje, wiadomo, że żyje.
Myślenie stanowi część naszego życia. Dopóki człowiek myśli, wiadomo, że żyje.

>Jeżeli zanadto dobiera słowa, pojawia się odczucie przewagi formy nad treścią.
Gdy odpowiednio dobierze się słowa, pojawi się odczuwalna ich adekwatność do treści.

>W porządku, jeżeli dotyczy to osoby, która zazwyczaj wyraża się w sposób staranny i wyważony. Ale są przypadki, gdy to nie pasuje - razi sztucznością.
Czyli kto zwykle burdy w dyskusji wszczyna, ten w imię ochrony naturalnego stanu swej przyrody miałby być tolerowany, jeśli nie chroniony?

>Przy czym zawsze może zdarzyć się osoba / sytuacja / temat, wobec których nie można nie reagować emocjonalnie.
Zawsze może się też zdarzyć dobrze płacący szef idiota, wobec którego MOŻNA nie zareagować emocjonalnie.

"Szanuj bliźniego swego jak portfela własnego."
24-01-2013 11:12 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Ogólnie rzecz ujmując przy szefie każdy się hamuje, widać można.
Chodziło raczej o to, że nie ocenia się człowieka, lecz jego zachowanie, czy decyzje.
>Czy przedstawianie lepszych rozwiązań zawiera ocenę lub jest akceptacją?
Jeżeli takowe się przedstawia - tak, ale można nie zgadzać się po prostu z czyjąś opinią - tu nie ma miejsca na alternatywne rozwiązanie, jest tylko inny punkt widzenia.
>Ale jak sobie poradzić, jeśli to będzie szef, którego, jako się rzekło, nie oceniamy?
Co nie znaczy, że nie można poddać w wątpliwość decyzji. Przecież nikt nie powie "Jest pan/i idiotą/idiotką", tylko np. "nie wydaje mi się, żeby to rozwiązanie było właściwe", czy delikatniej - "a może byśmy spróbowali tym razem ...".
>>nie poszczególne słowa są aroganckie, lecz kontekst, w jakim zostały użyte.
>Oczywista bzdura.
Jeżeli tak jest wg ciebie, to uzasadnij ... (tak to działa - negujesz wypowiedź - wyjaśnij dlaczego)
>Zwrot "oczywista bzdura" jest tylko oceną i jako ocena jest pozbawiony merytorycznej treści.
Sam w sobie jest pozbawiony treści, ale dotyczy konkretnej wypowiedzi - poglądu.
>Myślenie stanowi część naszego życia. Dopóki człowiek myśli, wiadomo, że żyje.
Tylko, że to czy ktoś myśli jest z reguły niewidoczne. Przejawy myślenia są dopiero w działaniu, wypowiedziach, z kolei z emocji odczytujemy poziom zaangażowania w temat.
>Gdy odpowiednio dobierze się słowa, pojawi się odczuwalna ich adekwatność do treści.
Nie zawsze, czasem wypowiada się tzw. okrągłe zdania, które treści praktycznie nie zawierają.
>Czyli kto zwykle burdy w dyskusji wszczyna, ten w imię ochrony naturalnego stanu swej przyrody miałby być tolerowany, jeśli nie chroniony?
Trochę to już zaczyna przypominać argumentację niektórych "obrońców życia" - "Jak dziś dopuścimy możliwość aborcji, to następnym krokiem będzie strzelanie do ludzi na ulicach". Nie istnieje rzeczywistość czarno-biała i pomiędzy sztywnym trzymaniem się konwenansu, a wszczynaniem burd istnieje całe spektrum zachowań pośrednich. To jest kwestia zarówno temperametu rozmówców, ich wrażliwości, jak i inteligencji. Można kogoś obrazić i w taki sposób, że nikt nie mógłby się przyczepić do żadnego słowa, bo literalnie wszystko jest w porządku. Można kogoś dowartościować, wykrzykując przekleństwa na jego temat.
>>...może zdarzyć się osoba / sytuacja / temat, wobec których nie można nie reagować emocjonalnie.
>Zawsze może się też zdarzyć dobrze płacący szef idiota, wobec którego MOŻNA nie zareagować emocjonalnie.
Myślałam raczej o osobie wrażliwej, której może być po prostu i zwyczajnie przykro. Sama niechcący zrobiłam na tym portalu komuś przykrość - niezręcznym sformułowaniem. I do tej pory mi głupio, mimo że przeprosiłam i wyjaśniłam. Ale są osoby, których bym nie przepraszała i nie przepraszam.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>nie ocenia się człowieka, lecz jego zachowanie, czy decyzje.
Czyli mogę - na Twoją odpowiedzialność - wypalić szefowi, że się głupio zachowuje i podejmuje kretyńskie decyzje?

>>Czy przedstawianie lepszych rozwiązań zawiera ocenę lub jest akceptacją?
>Jeżeli takowe się przedstawia - tak
A jeżeli się takowych nie przedstawia...???

Napiszę może wprost. Mylisz się twierdząc, że powstrzymanie się od negatywnej oceny jest równoznaczne z akceptacją. Jeśli zamiast negatywnie oceniać tylko przedstawisz odmienną koncepcję, to ową koncepcją przeciwstawiasz się zdaniu interlokutora niczego i nikogo nie oceniając.

>można nie zgadzać się po prostu z czyjąś opinią - tu nie ma miejsca na alternatywne rozwiązanie, jest tylko inny punkt widzenia.
Kto nie zgadza się z czyjąś opinią nie dysponując lepszą, ten nie zgadza się z najlepszą znaną sobie opinią, czyli najlepszą ma za nie najlepszą, a to błąd logiczny. Ów "inny punkt widzenia" o którym sądzisz, że istnieje co niby pokazuje?

>Przecież nikt nie powie "Jest pan/i idiotą/idiotką", tylko np. "nie wydaje mi się, żeby to rozwiązanie było właściwe", czy delikatniej - "a może byśmy spróbowali tym razem ...".
Zwykle okazuje się, że nikt nie jest idiotą, żeby nie rozumieć, że w zawoalowany sposób mówi mu się, że nim jest.

>>>nie poszczególne słowa są aroganckie, lecz kontekst, w jakim zostały użyte.
>>Oczywista bzdura.
>Jeżeli tak jest wg ciebie, to uzasadnij ... (tak to działa - negujesz wypowiedź - wyjaśnij dlaczego)
Ja? Przecież to TY napisałaś to bzdurne i nijak NIEUZASADNIONE twierdzenie o arogancji kontekstu! Poza tym sama piszesz, że "zwrot "oczywista bzdura" jest tylko oceną i jako ocena jest pozbawiony merytorycznej treści" więc uzasadniając go musiałbym omawiać swoją ocenę, a nie odnosić się do meritum.
(Proszę PT Władzę Forum o nieingerowanie, ponieważ użyte powyżej "obelgi" są częścią eksperymentu.)

>to czy ktoś myśli jest z reguły niewidoczne [...] z emocji odczytujemy poziom zaangażowania
U kulturalnych ludzi emocje są niewidoczne, u mądrych widoczne jest myślenie.

>Nie istnieje rzeczywistość czarno-biała
Dlatego czarno-białe muszą być przynajmniej zasady.

>Można kogoś obrazić i w taki sposób, że nikt nie mógłby się przyczepić do żadnego słowa, bo literalnie wszystko jest w porządku.
Chyba myślisz tu o uczuciach religijnych, przy których obrazę orzeka się wg deklaracji obrażanego. Bo poza tym przypadkiem można przecież odpowiedzieć tymi samymi "literalnie nieobraźliwymi" słowami.

>Można kogoś dowartościować, wykrzykując przekleństwa na jego temat.
A jakie działają na Ciebie? (żywię nadzieję, że to będzie nasza "oczywista bzdura" ).

>>>...może zdarzyć się osoba / sytuacja / temat, wobec których nie można nie reagować emocjonalnie.
>>Zawsze może się też zdarzyć dobrze płacący szef idiota, wobec którego MOŻNA nie zareagować emocjonalnie.
>Myślałam raczej o osobie wrażliwej, której może być po prostu i zwyczajnie przykro.
Po to podsunąłem szefa idiotę, żebyś uwzględniła i tę opcję. Uważam bowiem, że podjęliśmy próbę sformułowania zasady bezpiecznej dyskusji, a zasady wymagają ścisłości.

>są osoby, których bym nie przepraszała i nie przepraszam.
Ja zaś zakładam, że zawsze, gdy popełnię nietakt, przeproszę.
27-01-2013 13:56 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Czyli mogę - na Twoją odpowiedzialność - wypalić szefowi, że się głupio zachowuje i podejmuje kretyńskie decyzje?
Nie znam twojego szefa, ani konkretnej sytuacji, więc nie wiem nawet, czy analogiczną sytuację oceniałabym tak samo - to raz. Dwa - stwierdzenie, że ktoś "się głupio zachowuje i podejmuje kretyńskie decyzje" jest ocenne, ale nie wobec meritum, to są uogólnienia. Trzy - język polski ma takie bogactwo słownictwa, że spokojnie można w sposób wyważony ustosunkować się do konkretnej decyzji, czy zachowania, nie obrażając nikogo.
>... Mylisz się twierdząc, że powstrzymanie się od negatywnej oceny jest równoznaczne z akceptacją. Jeśli zamiast negatywnie oceniać tylko przedstawisz odmienną koncepcję, to ową koncepcją przeciwstawiasz się zdaniu interlokutora niczego i nikogo nie oceniając.
Cóż, jeżeli w reakcji na czyjąś koncepcję, przedstawiamy własną, siłą rzeczy dajemy do zrozumienia, że jest lepsza.
>Kto nie zgadza się z czyjąś opinią nie dysponując lepszą,
A po czym poznaje się lepsze i gorsze opinie? To kwestie subiektywne, bo opinia jest jak d... - każdy ma własną.
>Zwykle okazuje się, że nikt nie jest idiotą, żeby nie rozumieć, że w zawoalowany sposób mówi mu się, że nim jest.
Niekoniecznie - jeżeli z kimś nie zgadzam się w jakiejś kwestii, nie oznacza, że oceniam go jako idiotę. Na postrzeganie konkretnego problemu mają wpływ różne przesłanki, w tym zasób i źródła informacji oraz opinie osób trzecich.
>... Przecież to TY napisałaś to bzdurne i nijak NIEUZASADNIONE twierdzenie o arogancji kontekstu! Poza tym sama piszesz, że "zwrot "oczywista bzdura" jest tylko oceną i jako ocena jest pozbawiony merytorycznej treści" więc uzasadniając go musiałbym omawiać swoją ocenę, a nie odnosić się do meritum.
Tak, ale uzasadnij mi swoje stanowisko - oceniasz moją wypowiedź, jako bzdurną i nieuzasadnioną, więc przedstaw argumenty, które mnie przekonają. Chyba, że twoim celem nie jest uzgodnienie stanowiska / przekonanie kogoś do swojej racji, a jedynie obrażenie interlokutora. Wtedy dalsza dyskusja traci sens.
>U kulturalnych ludzi emocje są niewidoczne, u mądrych widoczne jest myślenie.
Emocje są widoczne prawie u wszystkich (wyjąwszy niektóre osoby zaburzone / upośledzone intelektualnie), jedynie ich ekspresja może być stonowana wychowaniem, natomiast problemem coraz częstszym jest nieumiejętność odczytywania mowy ciała. Myślenie należy do sfery psychiki i jest poza zasięgiem postrzegania przez otoczenie.
>Chyba myślisz tu o uczuciach religijnych, ...
Akurat tego pojęcia nie rozumiem, ale musisz wybaczyć - wychowana zostałam poza waszym kościołem.
>Bo poza tym przypadkiem można przecież odpowiedzieć tymi samymi "literalnie nieobraźliwymi" słowami.
Nie zawsze - postaraj się urchomić wyobraźnię i zauważ, że są osoby w sytuacji zależności służbowej, czy innej - warunkowanej np. kulturowo. Są osoby o uboższym zasobie słownictwa / mniej inteligentne (ale wiedzą, czy widzą po reakcji otoczenia, że zostały obrażone) lub po prostu nieśmiałe.
>A jakie działają na Ciebie? (żywię nadzieję, że to będzie nasza "oczywista bzdura" ).
Konkretne przekleństwa oczywiście nie (to byłaby oczywista bzdura), ale byłam kiedyś w sytuacji, gdy zostałam obrzucona przekleństwami przez koleżankę i bardzo mi to poprawiło humor. To jest również kontekst - osoba, z którą rozmawiam (nasze wzajemne relacje, w tym stopień zażyłości), konkretna sytuacja i moja tej sytuacji ocena, sposób wypowiadania - wracamy do mowy ciała.
>Po to podsunąłem szefa idiotę, żebyś uwzględniła i tę opcję. Uważam bowiem, że podjęliśmy próbę sformułowania zasady bezpiecznej dyskusji, a zasady wymagają ścisłości.
Ależ ty nic nie uściślasz, wręcz odnoszę wrażenie, że bardzo (za bardzo?) jesteś przywiązany do koncepcji szefa - idioty, w dodatku dobrze płacącego. Od początku powołujesz się, na jakąś sytuację jednostkową, co robi wrażenie, że jest to twój prywatny problem. Ja go nie znam i trudno mi się ustosnkować, a oddziaływanie społeczne to dla mnie całe spektrum zachowań w relacjach rodzinnych, sąsiedzkich, koleżeńskich, zawodowych, konsumenckich itd.
>Ja zaś zakładam, że zawsze, gdy popełnię nietakt, przeproszę.
Zakładasz - pewnie tak, ale skoro koncentrujesz się jedynie na sytuacji związanej z uzyskaniem korzyści finansowych, pozostałe ignorując, może to świadczyć o niskim poziomie kompetencji społecznych, co oznacza, że nie jesteś w stanie zauważyć własnego nietaktu.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
Dla klarowności okrawam naszą dyskusję z kilku mniej istotnych kwestii (oczywiście jeśli chcesz możesz wybrane tematy przywrócić).

>jeżeli w reakcji na czyjąś koncepcję, przedstawiamy własną, siłą rzeczy dajemy do zrozumienia, że jest lepsza.
Skoro przedstawienie lepszej koncepcji niesie zarazem negatywną ocenę koncepcji rozmówcy, to po co niemerytoryczną impertynencję, jaką jest zwrot "oczywista bzdura" w ogóle dopuszczać?

>A po czym poznaje się lepsze i gorsze opinie?
Jak nie wiesz po czym, to się zawsze mnie pytaj.

>>Zwykle okazuje się, że nikt nie jest idiotą, żeby nie rozumieć, że w zawoalowany sposób mówi mu się, że nim jest.
>Niekoniecznie- jeżeli z kimś nie zgadzam się w jakiejś kwestii, nie oznacza, że oceniam go jako idiotę.
Lecz koniecznie - gdy dyskutujesz z idiotą, a przecież idiotę zakładałaś pisząc: Przecież nikt nie powie "Jest pan/i idiotą/idiotką"...

>uzasadnij mi swoje stanowisko - oceniasz moją wypowiedź, jako bzdurną i nieuzasadnioną, więc przedstaw argumenty, które mnie przekonają.
A Twoje argumenty, które przekonają mnie, to gdzie są?

Skoro Ty możesz gołosłownie twierdzić iż "nie poszczególne słowa są aroganckie, lecz kontekst, w jakim zostały użyte", to i ja nie muszę uzasadniać swojej opinii iż "twierdzenie, iż 'nie poszczególne słowa są aroganckie, lecz kontekst, w jakim zostały użyte' jest oczywistą bzdurą".

>Chyba, że twoim celem nie jest uzgodnienie stanowiska / przekonanie kogoś do swojej racji, a jedynie obrażenie interlokutora.
A niby jak ja obrażam interlokutora, jeśli wolno spytać? Zdarzył się kontekst, który uzasadnia użycie "oczywistej bzdury", więc postąpiłem zgodnie z Twoimi przemyśleniami.

> Wtedy dalsza dyskusja traci sens.
Fakt, bo po co zajmować się oczywistą bzdurą.

>>Bo poza tym przypadkiem można przecież odpowiedzieć tymi samymi "literalnie nieobraźliwymi" słowami.
>Nie zawsze - postaraj się urchomić wyobraźnię i zauważ, że są osoby w sytuacji zależności służbowej, czy innej
Zawsze, tylko postaraj się uruchomić wyobraźnię i zauważ, że osoba wypowiadająca "literalnie nieobraźliwe" słowa odbiera sobie prawo uznania ich za obraźliwe.

A to, że ktoś nie odważy się zastosować tej zasady, nie znaczy, że nie jest ona skuteczna. zaś co do uwarunkowań społecznych, to w internecie one prawie nie występują, pisząc o emocjach w dyskusji internetowej, możemy ten aspekt pominąć, przecież tu same chojraki, bo i czego się bać.

>jesteś przywiązany do koncepcji szefa - idioty, w dodatku dobrze płacącego
Tę postać wprowadziłem, by pokazać, że każdy potrafi pohamować emocje i zrezygnować nie tylko z przytyków personalnych, ale i z oceny czyjegoś działania. Oraz że po prostu mało kto szanuje rozmówcę jak "własnego dobrze płacącego szefa".

>koncentrujesz się jedynie na sytuacji związanej z uzyskaniem korzyści finansowych
Jeśli tylko kwestę finansowe w naszej dyskusji zauważyłaś, to chyba sama skoncentrowałaś się na tych finansach.

>nie jesteś w stanie zauważyć własnego nietaktu
A Ty jesteś w stanie mi jakiś wytknąć?
28-01-2013 18:35 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>...gdy dyskutujesz z idiotą, a przecież idiotę zakładałaś pisząc: Przecież nikt nie powie "Jest pan/i idiotą/idiotką"...
Nie zakładałam - po prostu dałam przykład obraźliwego zwrotu, który nie jest dopuszczalny w dyskusji.
>Skoro Ty możesz gołosłownie twierdzić iż "nie poszczególne słowa są aroganckie, lecz kontekst, w jakim zostały użyte", ...
To może poczytaj sobie coś na temat komunikacji niewerbalnej, będziesz wiedział - gołosłowne, czy nie.
>Fakt, bo po co zajmować się oczywistą bzdurą.
Dyskusja traci sens, gdy zamienia się w pyskówkę, niezależnie od meritum.
>... postaraj się uruchomić wyobraźnię i zauważ, że osoba wypowiadająca "literalnie nieobraźliwe" słowa odbiera sobie prawo uznania ich za obraźliwe.
Nie rozumiem
>...zaś co do uwarunkowań społecznych, to w internecie one prawie nie występują, pisząc o emocjach w dyskusji internetowej, możemy ten aspekt pominąć, przecież tu same chojraki, bo i czego się bać.
To akurat zauważyłam.
>...każdy potrafi pohamować emocje i zrezygnować nie tylko z przytyków personalnych, ale i z oceny czyjegoś działania. Oraz że po prostu mało kto szanuje rozmówcę jak "własnego dobrze płacącego szefa".
Wiesz ja szanuję po prostu człowieka (tak mnie wychowano), a czy on jest szefem, czy nie, dobrze płacącym, czy nie to sprawa drugorzędna.
>>nie jesteś w stanie zauważyć własnego nietaktu
>A Ty jesteś w stanie mi jakiś wytknąć?
Nie widziałam twojego zachowania w świecie rzeczywistym, mam tylko podejrzenia w związku z wyżej wspomnianą komuniakcją niewerbalną.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>Nie zakładałam - po prostu dałam przykład obraźliwego zwrotu, który nie jest dopuszczalny w dyskusji.
Dawanie przykładu w kontekście, jaki temu przykładowi stworzyłaś to zakładanie.

>>Skoro Ty możesz gołosłownie twierdzić iż "nie poszczególne słowa są aroganckie, lecz kontekst, w jakim zostały użyte", ...
>To może poczytaj sobie coś na temat komunikacji niewerbalnej, będziesz wiedział - gołosłowne, czy nie.
To może poczytaj sobie coś na temat wulgaryzmów i savoir-vivre'u, a dowiesz się jak bardzo gołosłowne.

>Dyskusja traci sens, gdy zamienia się w pyskówkę
A czy dyskusje same zamieniają się w pyskówki?

Czy nasza dyskusja na temat słuszności twierdzenia iż "nie poszczególne słowa są aroganckie, lecz kontekst, w jakim zostały użyte" stała się pyskówką? A jeśli tak, to w którym momencie?

>>... postaraj się uruchomić wyobraźnię i zauważ, że osoba wypowiadająca "literalnie nieobraźliwe" słowa odbiera sobie prawo uznania ich za obraźliwe.
>Nie rozumiem
Jeśli nazwę rozmówcę np. paranoikiem, co literalnie obelgą nie jest, to nie mam prawa uznać tego za obrazę gdy on mnie w rewanżu tak samo nazwie.

>Wiesz ja szanuję po prostu człowieka (...) a czy on jest szefem, czy nie, dobrze płacącym, czy nie to sprawa drugorzędna.
Trochę to już zaczyna przypominać argumentację niektórych "obrońców życia": "Każde życie ma wartość i należy je szanować zawsze i za wszelką cenę..." Ale skoro tak po chrześcijańsku szanujesz owego "po prostu człowieka", to jak okazujesz szacunek tym, o których piszesz "osoby, których bym nie przepraszała i nie przepraszam"? Nie mówiąc już o tych, których obrażenie z premedytacją zakładasz, pisząc "rozmówca upiera się przy takich idiotyzmach, że najlepszym wyjściem jest powiedzenie tego wprost, nawet ryzykując, że się obrazi"?

>>> nie jesteś w stanie zauważyć własnego nietaktu
>>A Ty jesteś w stanie mi jakiś wytknąć?
>Nie widziałam twojego zachowania w świecie rzeczywistym, mam tylko podejrzenia...
Skoro nie widzisz mojego nietaktu, skąd Twój pomysł na słabość mojej spostrzegawczości wobec własnego grubiaństwa?

No i ciekawym wielce, czy szefowi (temu dobrze płacącemu oczywiście) także oświadczyłabyś, że jego niskie kompetencje społeczne upośledzają mu zdolność spostrzegania własnych nietaktów? Czy tylko w necie wobec Adasia takaś chojrana?
29-01-2013 12:01 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Dawanie przykładu w kontekście, ...
Aha, przypisujesz mi intencje i do nich się ustosunkowujesz...
>To może poczytaj sobie coś na temat wulgaryzmów i savoir-vivre'u, a dowiesz się jak bardzo gołosłowne.
Czytałam - dość powierzchowne ujęcie tematu. Dziś mamy dostęp do poważniejszej literatury.
>A czy dyskusje same zamieniają się w pyskówki?
Nie ja ustalałam zasady języka polskiego ...
>Jeśli nazwę rozmówcę np. paranoikiem, co literalnie obelgą nie jest, ...
Jest.
>Trochę to już zaczyna przypominać argumentację niektórych "obrońców życia": ...
Dość typowe, że wy - rzymscy katolicy, szukacie na siłę odniesień do własnego kodu kulturowego. Ja akurat nie mam "chrześcijańskich" naleciałości.
>...jak okazujesz szacunek tym, o których piszesz "osoby, których bym nie przepraszała i nie przepraszam"? Nie mówiąc już o tych, których obrażenie z premedytacją zakładasz, ...
Szacunek do osoby nie jest równoznaczny z akceptacją jej wszystkich poglądów. Przy tym jest rozróżnienie pomiędzy gonością osobową (nigdy niezbywalną i zawsze będącą przedmiotem szacunku) i osobistą, którą sobie można zaszargać, np.postępując nieetycznie. Jestem zwolenniczką reakcji adekwatnej do sytuacji - jeżeli ktoś mnie obraża (albo moją inteligencję) rewanżuję się tym samym.
>Skoro nie widzisz mojego nietaktu, skąd Twój pomysł na słabość mojej spostrzegawczości wobec własnego grubiaństwa?
Nie widziałam, z przyczyn oczywistych, konkretnego zachowania - nietaktowanego, za które byś przeprosił. Jednak mam wątpliwość, czy osoba, która ma problem z prawidłowym odczytaniem mowy ciała, jest w stanie zauważyć swój nietakt. Nie każdy człowiek, który poczuje się dotknięty wybucha płaczem.
>No i ciekawym wielce, czy szefowi (temu dobrze płacącemu oczywiście) także oświadczyłabyś, że jego niskie kompetencje społeczne upośledzają mu zdolność spostrzegania własnych nietaktów? Czy tylko w necie wobec Adasia takaś chojrana?
Niejednokrotnie odnosiłam się krytycznie do decyzji przełożonych, ponosząc zresztą konsekwencję, ale nie z powodu ich obrażania. Natomiast co do "bycia chojranym", to od dłuższego już czasu odnoszę wrażenie, że dzieli nas dość duża różnica wieku i dlatego Adaś pozwala sobie na sposób wypowiedzi, którego by nie zastosował w rozmowie z mamusią / babcią / szefem. A tu - proszę, kobieta dużo starsza i ... "można jechać po bandzie". Trochę mi cię nawet żal, że odreagowujesz na forum frustracje z realu.
Z drugiej strony atakowanie kobiet jest w twoim kościele normą - tak jest bezpieczniej.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>wy - rzymscy katolicy,
Pomyliłaś mnie z kimś.

> mam wątpliwość, czy osoba, która ma problem z prawidłowym odczytaniem mowy ciała, jest w stanie zauważyć swój nietakt
Ja zaś mam wątpliwość, czy osoba, która ma problem z prawidłowym odczytaniem tekstu jest w stanie zauważyć swoje błędy.

Dziękuję za poświęcony mi czas.
30-01-2013 13:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Niejednokrotnie odnosiłam się krytycznie do decyzji przełożonych,
> ponosząc zresztą konsekwencję, ale nie z powodu ich obrażania.



> Natomiast
> co do "bycia chojranym", to od dłuższego już czasu odnoszę wrażenie, że dzieli
> nas dość duża różnica wieku i dlatego Adaś pozwala sobie na sposób wypowiedzi,
> którego by nie zastosował w rozmowie z mamusią / babcią / szefem.

Tja..

> A tu - proszę, kobieta dużo starsza i ... "można jechać po bandzie".
> Trochę mi cię nawet żal, że odreagowujesz na forum frustracje z realu.

Miałem w bieżącej rozmowie z Adasiem dokładnie takie same odczucia, jak Ty.
Nie żałuj go - to młody człowiek posiadający w sobie dużo energii. Gorzej z jego otoczeniem i tego tak naprawdę byłoby mi żal (gdyby było).

Myślę że nie zastosowałby, on po prostu z nimi nie rozmawia a szefa prozaicznie nie ma. Może też unika, ignoruje, albo po prostu spędza czas gównie ze swoimi rówieśnikami.
Próżny nasz czas i wysiłek Anna.. tylko brutalne życie Adasia może nauczyć tego i owego, c'est la vie
pozdrowienia
03-02-2013 18:20 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Próżny nasz czas i wysiłek Anna.. tylko brutalne życie Adasia może nauczyć tego i owego, c'est la vie
Na szczęście jest tu opcja blokady rozmówcy.
Pozdrawiam
diogenes (42753 punktów)

>Czy ktoś uzupełni lub poprawi moje interpretacje?
- dbam o zgryz
- lubię banany
- rusz głową
- mam jęczmień na oku
- rybi oddech
- oko za oko
- coś mi wpadło do oka
- smutno mi, boże
- brwi odlatują na zimę
- nie czubkuj
- szukam uszczelki
- zawiesiły mi się powieki
- pomyśl zanim poliżesz
- jedzie siarką
- widziały gały co brały
- sprawdź sobie pod sufitem
- przybyłem, zobaczyłem, zrzygałem się
- biorę w ciemno
- cierpię na wytrzeszcz oczu


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)

Wróć do listy wątków działu Sprawy portalu
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365