 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-01-2013 22:32 | Hodża (11172 punktów) | Granice prawa
9 na 9 | Kilka dni temu komputerowy świat obiegła smutna wiadomość o samobójczej śmierci Aarona Swartza, jednego z twórców protokołu RSS, nazywanego "geniuszem internetu". Jego kłopoty zaczęły się w roku 2011, kiedy to został oskarżony o kradzież z biblioteki MIT kilku milionów plików (artykułów naukowych, do których dostęp był płatny). Śledztwo przeciw niemu toczyło się pomimo braku oskarżenia przez uczelnię; groziło mu 30 lat więzienia i... miliard dolarów grzywny. Tyle tytułem wstępu. Nie, nie chodzi mi tu w najmniejszym stopniu o dyskusję nad konkretnym państwem i tym, czy demokracja jest zawsze łatwa do odróżnienia od tyranii. Chodzi mi raczej o problem poważny i ogólniejszy: jakie kary (konieczne) są sprawiedliwe a jakie już nie. Zgodzimy się chyba, że kara śmierci za kradzież konia (która cały czas obowiązuje m. in. w Dakotach) jest grubą przesadą. Wieloletnie więzienie za - choćby duży - włam komputerowy, również kłóci się z elementarnym poczuciem sprawiedliwości i raczej kieruje myśli w stronę wpływów, które przemysł informacyjny wywiera na prawodawców, niż w stronę kontemplowania pożytków cnoty praworządności. Trzeba tę dyskusję zainicjować i poważnie zacząć stawiać pytania: w jaki sposób społeczeństwo może bronić się przed cichym, powolnym zaciskaniem się szczęk niesprawiedliwego prawa i różnych lobby (również religijnych), dla których świat polityki jest tylko rynkiem, na którym ubijają swoje interesy. ['] | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | Stany Zjednoczone już od dawna nie mają nic wspólnego z demokracją, wolnością czy prawami człowieka. (Prześledziwszy dokładnie historię tego kraju, można również śmiało powiedzieć, że tak naprawdę nigdy nie miały z tymi wartościami wiele wspólnego). Rażąca dysproporcja między winą a karą jest tego najjaskrawszym przykładem. Stany Zjednoczone to zwykły folwark, zarządzany przez różnej maści lobbystów, bossów i szefów, którzy przekształcili USA w państwo totalitarne - najbogatszy kraj trzeciego świata i największą republikę bananową Zachodu.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
 | 8 na 8 | Hodża (11172 punktów) | >Stany Zjednoczone już od dawna nie mają nic wspólnego z demokracją, wolnością czy prawami człowieka.
Z prawami człowieka USA mają dużo do czynienia, ta kategoria polityczna stanowi jedno z ważniejszych, obok lotniskowców, narzędzi polityki zagranicznej tego państwa. Natomiast, jak pisałem, chcę uciec trochę od pobocznego wątku rozważania na ile USA są demokratyczne. USA są demokratyczne, musimy tylko wyzbyć się mitu, że kiedykolwiek i gdziekolwiek istniała demokracja idealna - może kiedyś, na Islandii, albo podczas wieców plemion słowiańskich, może. Natomiast wydaje mi się, że już od czasów demokracji ateńskiej ten ustrój miał zawsze więcej wspólnego z teatrem niż rzeczywistym dialogiem społecznym. Ten, kto potrafił zrobić lepszy show dla publiki, ten zyskiwał poparcie. W gruncie rzeczy wielkie ruchy populistyczne XX wieku stanowią, paradoksalnie, esencję formy władzy demokratycznej (przy całkowitym zaprzeczeniu jej treści): uzyskanie masowego poparcia jest możliwe, przy zastosowaniu odpowiedniej socjotechniki, niezależnie od rzeczywistej treści programowej, która w ślad za tym pójdzie.
>(Prześledziwszy dokładnie historię tego kraju, można również śmiało powiedzieć, że tak naprawdę nigdy nie miały z tymi wartościami wiele wspólnego).
Nie zgadzam się. Uważam, że rewolucja amerykańska stanowiła jeden z najwspanialszych zrywów obywatelskich w historii. Oczywiście, u podstaw stały czynniki ekonomiczne, niewątpliwie. Poza tym, o czym mało kto wie, Ojcowie Założyciele w swoich pismach szczególny nacisk położyli na konieczność prawnego ograniczenia rozwoju korporacji, które uznali za jedno z największych zagrożeń demokracji. Te prawa uległy erozji przez cały wiek XIX, szczególnie po Wojnie Secesyjnej. Wtedy - rzeczywiście - korporacje uzyskały status osoby, która miała często większe prawa obywatelskie od zwykłego śmiertelnika.
Wracając jednak do tematu: czy uważasz, że np. pozbawienie prawa jazdy za 1 promil alkoholu (etylowego) w wydychanym powietrzu byłoby akceptowalne? I co to w ogóle znaczy "akceptowalna surowość prawa" ? Czy obywatele mogą w jakikolwiek sposób odpowiedzieć na - mówiąc brzydko - "przegięcia" prawne legislatorów ? (Od razu zaznaczam, że proces demokratycznego wyłaniania reprezentacji ustawodawczej bardzo szybko alienuje się, gdyż de facto oznacza tylko odświeżenie kadr klasy, ponoszącej znikomą odpowiedzialność za idiotyzmy stanowionego prawa - niech ktoś mi wskaże przykład odpowiedzialności karnej za przegłosowanie bubla prawnego).
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 2 na 2 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Poruszył Pan bardzo ciekawy temat. Mamy we współczesnej Polsce (i nie tylko) do czynienia z sytuacją, w której garstka ekonomicznie i kulturowo wyalienowanych oligarchów, jak można by określić członków polskiej tzw. elity rządzącej, tworzy prawo dla społeczeństwa, w którym 10 mln ludzi zagrożonych jest biedą i wykluczeniem społecznym. Czyim interesom w takich warunkach służyć będzie "akceptowalna surowość prawa" - interesom oligarchów czy całego społeczeństwa? Niestety, obawiam się, że tak jak zawsze - kontrolującym państwo oligarchom. Stąd można oczekiwać wzrostu surowości prawa wobec przestępstw popełnianych przez przedstawicieli niższych warstw społecznych, a złagodzenia surowości prawa wobec przestępstw popełnianych przez przedstawicieli oligarchii. I rzeczywiście - jednym za jazdę pod wpływem alkoholu grożą surowe sankcje, innym - przedstawicielom oligarchii, nie, ponieważ chronią ich różne przywileje i immunitety.
Granice prawa we współczesnej Polsce ściśle odpowiadają granicom podziałów społecznych i ekonomicznych.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| |  | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | >Poruszył Pan bardzo ciekawy temat. Mamy we współczesnej Polsce (i nie tylko) do czynienia z sytuacją, w której garstka ekonomicznie i kulturowo wyalienowanych oligarchów, jak można by określić członków polskiej tzw. elity rządzącej, tworzy prawo dla społeczeństwa, w którym 10 mln ludzi zagrożonych jest biedą i wykluczeniem społecznym. Czyim interesom w takich warunkach służyć będzie "akceptowalna surowość prawa" - interesom oligarchów czy całego społeczeństwa?
Jakkolwiek taka postawa trąci troszeczkę marksowską koncepcją prawa jako narzędzia ucisku klasy panującej, to trudno chyba oczekiwać, że prawo będzie w pełni reprezentowało interesy tych grup, które siedzą cicho i nie domagają się uwzględnienia swoich racji. To, na ile elity się "alienują" zależy chyba tylko od świadomości tych, wobec których te elity mają pełnić jakieś rzekomo "służebne" funkcje. Społeczeństwo prawdziwie obywatelskie jest świadome, społeczeństwo prawdziwie demokratyczne posiada przede wszystkim demokratyczną kulturę. Ba, zaryzykuję twierdzenie, że demokracja bardziej zależy od kultury, niż od realnych rozwiązań systemowych. Czy w Iraku czy Afganistanie mamy dziś demokrację?
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 1 na 1 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Społeczeństwo obywatelskie?  Zna Pan jeszcze jakieś inne bajki? Współczesne oligarchie zbyt głęboko kontrolują środki społecznego dialogu, by taki był w ogóle możliwy. Można dochodzić swoich praw, jeśli kogoś na to stać i ma się poparcie mediów. Kogo dziś na to stać?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > Społeczeństwo obywatelskie? Zna Pan jeszcze jakieś inne bajki?Och, jeszcze wiele innych. Ale ta jest nie tylko piękna, ale możliwa do realizacji - doprawdy są już na tym świecie przykłady działających obywatelskich demokracji. Mam tu na myśli państwa skandynawskie, niektóre wspólnoty lokalne w państwach anglosaskich. To naprawdę daje nadzieję. > Współczesne oligarchie zbyt głęboko kontrolują środki społecznego dialogu, by taki był w ogóle możliwy.Tak ? A czy my - piszący na tym forum i dmący w różne gwizdki na internecie, nie jesteśmy czasem silniejsi od wielu tych "oligarchów" ? Gdzie jest władza - czy to nie jest wyraz tylko intelektualnego lenistwa i braku odpowiedzialności, że społeczności internetowe są tak obojętne na kwestie polityczne ? Jesteśmy do pewnego stopnia współtwórcami rzeczywistości medialnej - a to ona dziś kształtuje świat polityczny. Przeżuwanie ogłupiającej papki zamieni ludzi co najwyżej w stado naćpanych baranów - tu potrzebny jest wysiłek i odwaga, by wziąć większą odpowiedzialność za realny świat. A więc - do dzieła. Budujmy lepszy świat - za pomocą klawiatury  (Zaznaczam, to program pozytywny, żadnych rewolucji  ).
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
> A więc - do dzieła. Budujmy lepszy świat - za pomocą klawiatury (Zaznaczam, to program pozytywny, żadnych rewolucji ).Na szczęście jestem na to za stary, za biedny i za głupi. Niech się za to zabierają młodsi, mądrzejsi, bogatsi. Ja nawet nie wiem, jak działa internet.  Poza tym, ja nigdzie nie powiedziałem, że oligarchia mi nie odpowiada.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
|  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >Z prawami człowieka USA mają dużo do czynienia, Zwłaszcza w formie deklaracji. > ta kategoria polityczna stanowi jedno z ważniejszych, obok lotniskowców, narzędzi polityki zagranicznej tego państwa. Fakt. "Walczą o demokrację" na całym świecie, za wyjątkiem państw, z którymi prowadzą interesy albo takimi, które mogłyby się okazać silniejsze militarnie. A historia pokazała już, że Stany nie są taką militarną potęgą, za jaką chcą uchodzić. >...musimy tylko wyzbyć się mitu, że kiedykolwiek i gdziekolwiek istniała demokracja idealna ... Czym innym była demokracja plemienna, czym innym ustrój w Atenach, czym innym demokracja szlachecka w Polsce, czym innym jest demokracja nowożytna (postoświeceniowa) w Europie. Ta ostatnia wciąż ewoluuje w stronę stanu oczekiwanego i ten proces zapewne nigdy się nie skończy, bo wraz z rozwojem demokracji, wzrasta poziom świadomości obywatelskiej, czyli oczekiwania. > ... wielkie ruchy populistyczne XX wieku stanowią, paradoksalnie, esencję formy władzy demokratycznej (przy całkowitym zaprzeczeniu jej treści): ... Nie podkładałabym treści pod pojęcie demokracji. To ustrój, który nie tylko wciąż ewoluuje, lecz również ma tendencje do wypaczeń, o czym pisał już Rousseau. >... Uważam, że rewolucja amerykańska stanowiła jeden z najwspanialszych zrywów obywatelskich w historii... Rewolucja? Mowa o uniezależnieniu się kolonii? > ... Ojcowie Założyciele w swoich pismach szczególny nacisk położyli na konieczność prawnego ograniczenia rozwoju korporacji, ... A Zygmunt August oficjalnie deklarował "nie będę królem waszych sumień", czym przypieczętował zasadę tolerancji religijnej w Rzeczpospolitej Obojga Narodów. I ile to trwało? A my do dziś karmimy się mitami. >... I co to w ogóle znaczy "akceptowalna surowość prawa" ? Adekwatna do szkodliwości społecznej czynu. Ale należy również kłaść nacisk na bezwzględną równość podmiotów wobec prawa. I z realizacją tego drugiego mamy problem. > Czy obywatele mogą w jakikolwiek sposób odpowiedzieć na - mówiąc brzydko - "przegięcia" prawne legislatorów?... Dopóki nie wymusimy demokracji partycypacyjnej raczej nie, chociaż i dziś są narzędzia nacisku na parlamentarzystów. To jest również kwestia świadomości obywatelskiej.
|
|
| |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > A historia pokazała już, że Stany nie są taką militarną potęgą, za jaką chcą uchodzić.Podobno Ameryka wydaje na zbrojenia więcej, niż reszta świata razem wzięta. Ale chiński smok już rozwija skrzydła, już słychać ich szum, już mu dym z nozdrzy bucha. Z mojego punktu widzenia wszystkie mocarstwa mają ze sobą więcej wspólnego, niż to się na pozór wydaje. Potęgi, moce, panowania. > >... Uważam, że rewolucja amerykańska stanowiła jeden z najwspanialszych zrywów obywatelskich w historii...> Rewolucja? Mowa o uniezależnieniu się kolonii? Tak. > >... I co to w ogóle znaczy "akceptowalna surowość prawa" ?> Adekwatna do szkodliwości społecznej czynu. Ale należy również kłaść nacisk na bezwzględną równość podmiotów wobec prawa. I z realizacją tego drugiego mamy problem.Casus Swartza oburzył mnie o tyle, że wydaje mi się, iż za jego postępowaniem stały jednak pobudki, które powinny znaleźć zrozumienie przynajmniej w części środowisk naukowych. Chodzi o zasadę swobodnego dostępu do wyników badań naukowych. Jeśli za dostęp do wyników badań pobiera się opłaty ( a jak wydaje się, zaczęło to być nagminną praktyką) - nauka taka, jaką ją znaliśmy dotąd - opartą na swobodnej wymianie myśli między uczonymi - przestanie po prostu istnieć! Teraz tego jeszcze nie widać, ale trend jest ewidentny. Następnym krokiem będzie patentowanie każdego znaczącego udoskonalenia metodologii badań; w necie chodzi takie powiedzenie, że rewolucja przemysłowa była możliwa tylko dlatego, że nie istniała jeszcze firma Apple i nie opatentowano kształtu koła. > > Czy obywatele mogą w jakikolwiek sposób odpowiedzieć na - mówiąc brzydko - "przegięcia" prawne legislatorów?...> Dopóki nie wymusimy demokracji partycypacyjnej raczej nie, chociaż i dziś są narzędzia nacisku na parlamentarzystów. To jest również kwestia świadomości obywatelskiej.Jestem zwolennikiem demokracji bezpośredniej i czegoś, co by można nazwać "wentylem bezpieczeństwa" - procedurą impeachmentu dla parlamentu. Mówię zupełnie poważnie: w prawie powinien znaleźć się zapis, mówiący o odwołaniu parlamentu przy np. ponad 50% poparciu dla idei przedterminowych wyborów. Oczywiście w praktyce byłoby to możliwe do realizacji przy upowszechnieniu podpisu elektronicznego i internetowego zbierania podpisów pod żądaniem obalenia parlamentu. Może to jest i pomysł z rodzaju "rewolucji permanentnej", ale widzę, że jest to konieczne, gdyż władza (nie tylko w Polsce, ale również w bardziej szacownych od naszej demokracjach) wykazuje oznaki intelektualnego i merytorycznego uwiądu. Taki miecz Damoklesa chyba by jednak przypominał politykom o służebnej roli "elity".
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > Podobno Ameryka wydaje na zbrojenia więcej, niż reszta świata razem wzięta. ...Tyle, że nie przekłada się to na efekty. To supermocarstwo przegrało m.in. z Wietnamem - państewkiem, który można by nakryć chustką do nosa. Przegrało (bo tak to trzeba nazwać) z Afganistanem - wcześniejsza porażka ZSRR nic ich nie nauczyła. W międzyczasie wojowało sobie z ... Kubą, Haiti?  Chiny nie potrzebują wojny, zwłaszcza ze Stanami, bo zdążyły je już ... wykupić. > >Rewolucja? Mowa o uniezależnieniu się kolonii?> Tak.Rewolucją można nazywać pewną gruntowną zmianę społeczną, wprowadzoną przy uzyciu przemocy. W tym kontekście w Stanach nigdy nie było rewolucji, ale pewnie fajnie im to brzmi - że niby są takimi nonkonformistami. Utworzyli państwo, które kontynuowało politykę kolonialną i do tej pory to robi. Jedyne zmiany społeczne to - zniesienie niewolnictwa, a potem stopniowe uzyskiwanie praw obywatelskich przez Afroamerykanów oraz kobiety. > ... Chodzi o zasadę swobodnego dostępu do wyników badań naukowych. Jeśli za dostęp do wyników badań pobiera się opłaty ( a jak wydaje się, zaczęło to być nagminną praktyką) - nauka taka, jaką ją znaliśmy dotąd - opartą na swobodnej wymianie myśli między uczonymi - przestanie po prostu istnieć! ...Dostęp do nauki oraz wyników badań, jak i innych dóbr kultury był do niedawna reglamentowany z uwagi na podziały społeczne (status społeczny). Dzisiaj w dużym stopniu też tak jest - nie oszukujmy się. Jednak dobrze poinformowani piszą coraz częściej, że najbardziej rozwinięte państwa świata swój dobrobyt zawdzięczają swobodnemu przepływowi informacji między krajami w poprzednich wiekach lub nawet kradzieżom intelektualnym (często wspieranym przez władze - tzw. wywiad gospodarczy), jeszcze w ubiegłym wieku. Dopiero potem zaczęto chronić wynalazki patentami, ale ... własne, a nie zagraniczne u siebie. > Jestem zwolennikiem demokracji bezpośredniej i czegoś, co by można nazwać "wentylem bezpieczeństwa" - procedurą impeachmentu dla parlamentu. ...Pisząc o demokracji partycypacyjnej miałam na myśli raczej stałą kontrolę obywatelską nad parlamentem, a nawet zmianę jego struktury na polityczno - obywatelską. Póki nie mamy takich narzędzi, wykorzystujmy inne - naciski na polityków z własnych okręgów, postulujmy referenda w najistotniejszych społecznie sprawach. Gorzej, że tzw. vox populi nie ma własnej trybuny - media to narzędzie władzy, w najlepszym przypadku jakiejś niewielkiej grupy.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Hodża (11172 punktów) | > Tyle, że nie przekłada się to na efekty. To supermocarstwo przegrało m.in. z Wietnamem - państewkiem, który można by nakryć chustką do nosa.Cóż, może to zabrzmi dziwnie, ale historia wojny wietnamskiej w gruncie rzeczy stanowi dobre uzasadnienie demokratycznego charakteru tego państwa; Stany przegrały nie tylko z Vietkongiem, ale też z masowymi protestami społecznymi; kilkadziesiąt tysięcy Amerykanów uciekło przed poborem do Kanady. Opinia publiczna w końcu przebiła się do mediów i wymusiła zakończenie tej bezsensownej (jak się w końcu okazało) jatki. > Przegrało (bo tak to trzeba nazwać) z Afganistanem - wcześniejsza porażka ZSRR nic ich nie nauczyła.To chyba przedwczesny osąd. I, jak się okazuje, to nie Afganistan jest problemem, tylko wieloletni sojusznik, Pakistan. > W międzyczasie wojowało sobie z ... Kubą, Haiti?  Mam dużo sympatii do Kubańczyków i uważam, że Batista był zwyczajnie, przepraszam za użycie słowa, alfonsem zaś Kuba amerykańskim burdelem. Fidel z tym skończył; ale Amerykanie walczyli z Kubą raczej per procura niż bezpośrednio: to groziłoby zbyt poważnymi konsekwencjami. > Chiny nie potrzebują wojny, zwłaszcza ze Stanami, bo zdążyły je już ... wykupić.Bez przesady. USA są zadłużone w Chinach po uszy, ale to znaczy, że teraz to Chiny, nie Amerykanie, mają problem.  > Rewolucją można nazywać pewną gruntowną zmianę społeczną, wprowadzoną przy uzyciu przemocy.Cóż, obalili na pewno panowanie w koloniach angielskiego króla, to dość poważna zmiana. > Gorzej, że tzw. vox populi nie ma własnej trybuny - media to narzędzie władzy, w najlepszym przypadku jakiejś niewielkiej grupy.Media teraz dopiero, za sprawą internetu, zaczęły się naprawdę demokratyzować. Dziesiątki portali społecznościowych, rozproszenie źródeł informacji oraz tysiące i miliony piszących. Nad tym już nie da się zapanować: na pewno będą próby, ale to zawracanie kijem Wisły. Co do "trybuny" - uważam, że ważny jednak jest nacisk na większą rolę referendów i demokracji bezpośredniej, łącznie z prawomocnym rozwiązaniem parlamentu z woli społeczeństwa. To nie kwestia trybuny, tylko prawa, i to prawa na poziomie konstytucyjnym. Można przytoczyć wiele dowodów na rzecz tezy, że tzw. "podmiotowość społeczeństwa" jest w gruncie rzeczy pustym frazesem i sama instytucja referendum stała się narzędziem socjotechniki - o jej użyciu decyduje system władzy, nie ci, którzy mają się wypowiedzieć. To - uważam - stanowi odwrócenie kota ogonem, jeśli chodzi o ideę "głosu ludu". "Lud" w obecnej sytuacji jest sprowadzony do roli psa, któremu każe się - "daj głos". A potem - do budy.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... historia wojny wietnamskiej w gruncie rzeczy stanowi dobre uzasadnienie demokratycznego charakteru tego państwa; Stany przegrały nie tylko z Vietkongiem, ale też z masowymi protestami społecznymi; ...Teraz się to tak przedstawia, jednak w tamtym czasie nie tylko protesty przeciw wojnie miały znaczenie, ale cała sytuacja wewnętrzna USA (walka o równouprawnienie Afroamerykanów, aktywizacja organizacji feministycznych) oraz koszty. > To chyba przedwczesny osąd. I, jak się okazuje, to nie Afganistan jest problemem, tylko wieloletni sojusznik, Pakistan.Nikt nie podbił Afganistanu - taka jest prawda, a problemem tamtego regionu nie są państwa, które zawsze tam były, tylko nieproszeni goście, którzy narzucają własne wzorce kulturowe (skąd my to znamy?). > ... Amerykanie walczyli z Kubą raczej per procura niż bezpośrednio: to groziłoby zbyt poważnymi konsekwencjami.No właśnie, ale specjalnie wymieniłam "państewka", z którymi Stany walczyły w ciąghu ostatnich kilkudziesięciu lat, żeby wykazać dysproporcje. > ... USA są zadłużone w Chinach po uszy, ale to znaczy, że teraz to Chiny, nie Amerykanie, mają problem.  Jeśli już Chiny, to Stany nie mają problemu - Amerykanie mają. Zapaść gospodarcza i poziom bezrobocia (nieco wyższy od oficjalnie podawanego), to jest problem. Ale nie chodziło mi o obligacje amerykańskie - chińskie firmy stopniowo wykupują tereny i zakłady przemysłowe na terenie USA. > Cóż, obalili na pewno panowanie w koloniach angielskiego króla, to dość poważna zmiana.Żadna - rewolucja zmienia strukturę społeczną, przynajmniej w części, a Stany uzyskały po prostu niepodległość. Australia i Kanada zachowały status - i jaka różnica? > Media teraz dopiero, za sprawą internetu, zaczęły się naprawdę demokratyzować.I stąd coraz większe parcie na kontrolę ... > Dziesiątki portali społecznościowych, rozproszenie źródeł informacji oraz tysiące i miliony piszących. Nad tym już nie da się zapanować: ...No właśnie - szum informacyjny, w dużej mierze zdominowany jednak przez dziennikarzy zawodowych (porównując zainteresowanie odbiorców). Do niedawna nie podejmowano prób kontroli, bo internet traktowany był, jako zawór bezpieczeństwa dla negatywnych emocji społecznych. Dopiero, gdy okazało się, że część odbiorców potrafi się zorganizować, zaczęto regować. Z drugiej strony zbyt duża grupa sprawnie i trwale zorganizować się nie potrafi. > Co do "trybuny" - uważam, że ważny jednak jest nacisk na większą rolę referendów i demokracji bezpośredniej, łącznie z prawomocnym rozwiązaniem parlamentu z woli społeczeństwa. To nie kwestia trybuny, tylko prawa, i to prawa na poziomie konstytucyjnym.Stąd powinien być większy nacisk na kontrolę tworzenia prawa. Ono powinno być w interesie obywateli, a nie jako narzędzie opresji. Samo rozwiązanie parlamentu nic nie da, jeśli po wyborach wejdą znów ci sami. Musi powstać druga izba - obywatelska i anonimowa, zatwierdzająca wprowadzane przepisy. Dopiero wtedy staniemy się podmiotem. To, że obecnie referendum nie jest wykorzystywane świadczy o słabej sile elektoratu, bo społeczeństwem obywatelskim nie jesteśmy (i długo pewnie nie będziemy) i nie potrafimy korzystać z narzędzi demokracji. Ale to nie jest wina rządzących, tylko nieumiejętność samoorganizacji.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Ale nie chodziło mi o obligacje amerykańskie - chińskie firmy stopniowo wykupują tereny i zakłady przemysłowe na terenie USA.Coś słyszałem, ale nie chciało mi się wierzyć. Kładę to raczej na karb sensacjonizmu dziennikarskiego - a ile różnych zakładów, budynków, terenów poza USA jest w rękach amerykańskich ? Chiny, gdyby chciały użyć wszystkich swoich aktywów nie byłyby w stanie wykupić więcej niż kilka procent majątku amerykańskiego. Uważam to za humbug. Amerykanie np. kilka lat temu zablokowali sprzedaż swoich portów firmom powiązanym z kapitałem chińskim; jeśli będą chcieli, to wywłaszczą Chińczyków ze wszystkiego, co u nich kupili, w majestacie prawa, na podstawie tego samego paragrafu - o zagrożeniu bezpieczeństwa narodowego. Jeśli Chiny myślą, że pograją z Ameryką, to są po prostu głupi. > >Cóż, obalili na pewno panowanie w koloniach angielskiego króla, to dość poważna zmiana.> Żadna - rewolucja zmienia strukturę społeczną, przynajmniej w części, a Stany uzyskały po prostu niepodległość. Australia i Kanada zachowały status - i jaka różnica?Kolosalna - przede wszystkim w mentalności. Można się śmiać z przerostu indywidualizmu Amerykanów, ale większość z nich to naprawdę wolni ludzie, dumni ze swojego kraju. Można gardzić ich kulturą "pięści i rewolweru", ale ona rzeczywiście ma silne podstawy historyczne, dlatego, że w ten właśnie sposób wywalczyli swoje miejsce w historii i własną podmiotowość. Poznałem trochę Kanadę i USA i z całą pewnością istotnym komponentem świadomości Kanadyjczyków jest "prowincjonalizm" - metropolią dla nich nadal jest Londyn a nie Toronto czy Ottawa. To jedno - bycie obywatelem dominium różni się znacząco od bycia obywatelem niepodległego państwa. A druga sprawa - to ekonomia. USA zbudowały swoją potęgę dzięki optymizmowi i niepohamowanej przedsiębiorczości tych, dla których Ameryka faktycznie stała się nową ziemią obiecaną. Jeżeli Chiny wejdą na kurs konfrontacji i zechcą (a są już tego pewne oznaki) wejść w rolę rozgrywającego na "globalnej szachownicy" (to taki publicystyczny chwyt retoryczny  ) to niewątpliwie bardzo szybko się przekonają, kto rządzi w basenie Pacyfiku. > No właśnie - szum informacyjny, w dużej mierze zdominowany jednak przez dziennikarzy zawodowych (porównując zainteresowanie odbiorców). Do niedawna nie podejmowano prób kontroli, bo internet traktowany był, jako zawór bezpieczeństwa dla negatywnych emocji społecznych. Dopiero, gdy okazało się, że część odbiorców potrafi się zorganizować, zaczęto regować. Z drugiej strony zbyt duża grupa sprawnie i trwale zorganizować się nie potrafi.Ależ broń nas Boże przed organizacją! Organizacje łączą się ze sobą na zasadzie "dialektycznej jedności przeciwieństw" i uzasadniają się nawzajem, tworząc przestrzeń wzajemnych zależności, która z czasem coraz mniej ma wspólnego z rzeczywistymi społecznymi problemami. Chodzi właśnie o to, by usunąć trwale pewien etatystyczny fundament, na którym samorzutnie powstają struktury elitarne - gdyż te zawsze będą siłą dążącą do maksymalizacji opresji. Inaczej mówiąc - będą zawsze próbować odbudować struktury feudalne i klasę arystokratyczną. To brzmi dość wywrotowo, ale zawsze tak było, jest i będzie, z Marksem czy bez niego. > >Co do "trybuny" - uważam, że ważny jednak jest nacisk na większą rolę referendów i demokracji bezpośredniej, łącznie z prawomocnym rozwiązaniem parlamentu z woli społeczeństwa. To nie kwestia trybuny, tylko prawa, i to prawa na poziomie konstytucyjnym.> Stąd powinien być większy nacisk na kontrolę tworzenia prawa. Ono powinno być w interesie obywateli, a nie jako narzędzie opresji. Samo rozwiązanie parlamentu nic nie da, jeśli po wyborach wejdą znów ci sami. Musi powstać druga izba - obywatelska i anonimowa, zatwierdzająca wprowadzane przepisy. Dopiero wtedy staniemy się podmiotem.Izba ? Już jest taka izba - nazywa się "użytkownicy internetu". Niczego więcej nie potrzeba. Cokolwiek ponadto - to jest już tylko kombinowanie, jak znaleźć jeszcze kilka tysięcy miejsc pracy dla urzędników. > To, że obecnie referendum nie jest wykorzystywane świadczy o słabej sile elektoratu, bo społeczeństwem obywatelskim nie jesteśmy (i długo pewnie nie będziemy) i nie potrafimy korzystać z narzędzi demokracji. Ale to nie jest wina rządzących, tylko nieumiejętność samoorganizacji.To kwestia kulturowa, zgadzam się. Mam okazję porównywać zachowania ludzi w Krakowie i pewnym średniej wielkości mieście - w Krakowie mieszkańcy potrafią się doskonale zorganizować i dostrzegam w tym pewien rys wpływu kultury niemieckiej (która stanowiła główny czynnik kształtujący mentalność mieszczańską Krakowa). W d. Kongresówce często można obserwować ludzi, którym władze lokalne bezczelnie grają na nosie, którym można napluć w twarz a zbędą to stwierdzeniem, że deszcz pada.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Chiny, gdyby chciały użyć wszystkich swoich aktywów nie byłyby w stanie wykupić więcej niż kilka procent majątku amerykańskiego. ... A jest jeszcze coś takiego, jak majątek amerykański? Tam już prawie wszystko jest prywatne. >... Amerykanie np. kilka lat temu zablokowali sprzedaż swoich portów firmom powiązanym z kapitałem chińskim; jeśli będą chcieli, to wywłaszczą Chińczyków ze wszystkiego, co u nich kupili, w majestacie prawa, na podstawie tego samego paragrafu - o zagrożeniu bezpieczeństwa narodowego. Jeśli Chiny myślą, że pograją z Ameryką, to są po prostu głupi. Chiny nie prowadzą polityki na wzór amerykański, więc raczej nie chcą z nikim "pogrywać". Chiny potrzebują ziemi na uprawy oraz przestrzeni i miejsc pracy dla olbrzymiego narodu. Dlatego wykupują ogromne tereny m.in. w Afryce, czy w obu Amerykach. To raczej Amerykanie "pogrywali sobie" i w ten sposób rozpalili pożar na Bliskim Wschodzie, którego prędko się nie ugasi. Natomiast w otwartą konfrontację z Chinami nie wejdą i to nie tylko ze względu na interesy. >Kolosalna - przede wszystkim w mentalności. Można się śmiać z przerostu indywidualizmu Amerykanów, ale większość z nich to naprawdę wolni ludzie, dumni ze swojego kraju. ... To już od dawna nie jest śmieszne, lecz żenujące - nachalna propaganda, którą są karmieni od dziecka, jak kiedyś obywatele ZSRR. A jacy są wolni to widać chociażby po zgodzie na wprowadzenie Patriot Act i paru innych przepisach, które umożliwiają permanentną inwigilację. Burzą się głównie, gdy ktoś próbuje ograniczyć prawo do postrzelania sobie na ulicy, w kinie, czy w przedszkolu. > Poznałem trochę Kanadę i USA i z całą pewnością istotnym komponentem świadomości Kanadyjczyków jest "prowincjonalizm" - metropolią dla nich nadal jest Londyn a nie Toronto czy Ottawa. Nie byłam w Kanadzie, ani w USA, ale obywateli obu państw poznałam w Europie i raczej Amerykanie wydali mi się prowincjonalni i kulturowo upośledzeni. To zresztą nie jest tylko moje zdanie. >... USA zbudowały swoją potęgę dzięki optymizmowi i niepohamowanej przedsiębiorczości tych, dla których Ameryka faktycznie stała się nową ziemią obiecaną. Ale też dzięki dwóm wojnom w Europie. >Jeżeli Chiny wejdą na kurs konfrontacji i zechcą (a są już tego pewne oznaki) wejść w rolę rozgrywającego... Jeszcze raz - oni nie wejdą, bo nie muszą. To jest zupełnie inny sposób myślenia, na który być może my będziemy musieli się przestawić. Na razie podtrzymywany jest mit potęgi Stanów, bo tam widzimy swoje interesy, więc w pewnym sensie "zaklinamy rzeczywistość". Jednak ona już się zmieniła, środek ciężkości przesuwa się w inne regiony, a nasz kraj (oczywiście) nie ma tam przedstawicielstw handlowych / kulturalnych - żadnych, wolimy żebrać o amerykańskie wizy. >Ależ broń nas Boże przed organizacją! Nie bój się - bóg nas broni i dlatego jako społeczeństwo na tle Europy wyglądamy dość biernie - jak bezładna kupa, bez żadnych właściwości. >Organizacje łączą się ze sobą na zasadzie "dialektycznej jedności przeciwieństw" i uzasadniają się nawzajem, tworząc przestrzeń wzajemnych zależności,...Chodzi właśnie o to, by usunąć trwale pewien etatystyczny fundament, na którym samorzutnie powstają struktury elitarne - gdyż te zawsze będą siłą dążącą do maksymalizacji opresji. ... będą zawsze próbować odbudować struktury feudalne i klasę arystokratyczną. ... Różnica pomiędzy słowem "organizacja" jako instytucja oraz "organizacja", jako przejaw aktywności społecznej, czyli umiejętność współpracy - tego drugiego nie posiadamy, bo dominuje właśnie mentalność feudalna, a współpraca zakłada wysoki poziom egalitaryzmu. Coś takiego widać głównie u anarchistów, których mamy niewielu. Stąd nie wiem, skąd ci się wziął etatyzm i struktura klasowa, a tym bardziej nieboszczyk Marks (skądinąd niezły filozof). >Izba ? Już jest taka izba - nazywa się "użytkownicy internetu". Niczego więcej nie potrzeba. Cokolwiek ponadto - to jest już tylko kombinowanie, jak znaleźć jeszcze kilka tysięcy miejsc pracy dla urzędników. Jakich urzędników? Uwolnijmy się od schematu - po prostu zamiast wyższej izby parlamentu głosowanie przez internet obywateli losowo wybranych po numerach pesel (próba reprezentatywna), losowanych rotacyjnie - na przykład raz na kwartał. A gdyby się sprawdziło, to w ogóle sejm możnaby zastąpić grupą fachowców układających / nowelizujących przepisy, w tym prawników, specjalistów w danym temacie itd., obywatele by zatwierdzali i już. Natomiast użytkownicy internetu to mogą się przydać co najwyżej sondażowniom, czy publicystom. Przecież wypowiedzi tutaj nie mają większego wpływu na rzeczywistość. To głownie komentarze post factum. >To kwestia kulturowa, zgadzam się. Mam okazję porównywać zachowania ludzi w Krakowie i pewnym średniej wielkości mieście ... Zaszłości historyczne, ale ja oceniam Kraków gorzej. W PRL uchodził za awangardę, bo tamtejszy konserwatyzm oraz instytucje kulturalne był czymś wyróżniającym się na tle komuny. Teraz instytucje padły, mentalność pozostała, tyle że nie niemiecka, a raczej rozlazła - galicyjska. I z tą organizacją też średnio, mimo że Kraków to nieduże miasto i prawie wszyscy się znają (300 lat trzeba mieszkać, żeby zostać Krakusem?). Obecnie połowa Krakowa jest w rękach KRK - faktycznie, świetnie się zorganizowali. Z kolei dawna Kongresówka to bardzo różne regiony. Jestem z Mazowsza, widzę różnice w mentalności ludności napływowej, nawet mieszkającej tu od ostatniej wojny, a Mazurami.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Hodża (11172 punktów) | > >Kolosalna - przede wszystkim w mentalności. Można się śmiać z przerostu indywidualizmu Amerykanów, ale większość z nich to naprawdę wolni ludzie, dumni ze swojego kraju. ...> To już od dawna nie jest śmieszne, lecz żenujące - nachalna propaganda, którą są karmieni od dziecka, jak kiedyś obywatele ZSRR.Jest w tym trochę racji - bo też i obywateli wszystkich wielkich państw cechują pewne wspólne cechy - np. "duma". Ta duma czasem rozdyma się do rozmiarów balonu stratosferycznego. > A jacy są wolni to widać chociażby po zgodzie na wprowadzenie Patriot Act i paru innych przepisach, które umożliwiają permanentną inwigilację.Tak, to przykre, tu muszę się zgodzić, że jest to daleko idąca ingerencja w sferę wolności obywatelskiej. > Burzą się głównie, gdy ktoś próbuje ograniczyć prawo do postrzelania sobie na ulicy, w kinie, czy w przedszkolu.Bądźmy sprawiedliwi - protestują również wtedy, kiedy takie masakry się dokonują. Jednak w Ameryce giwera jest - nazwijmy to wprost - pewnym atrybutem męskości. Obawiam się, że jest to postawa w jakiejś mierze antyintelektualna, jakoś nie potrafię połączyć tego sposobu bycia z jakąś wysoką kulturą czy nauką, chyba, że ta sfera "inteligencka" ma prawo bycia tylko w pewnym "getcie" społecznym. > Nie byłam w Kanadzie, ani w USA, ale obywateli obu państw poznałam w Europie i raczej Amerykanie wydali mi się prowincjonalni i kulturowo upośledzeni. To zresztą nie jest tylko moje zdanie.Można odnieść takie wrażenie, kiedyś byłem przewodnikiem pewnego Amerykanina, który ciągle się mnie pytał np. dlaczego drogi u nas są takie wąskie, dlaczego nasze drogi są takie kręte, dlaczego nasze drogi są takie dziurawe i , kurczaki spalone, co mnie wqurzało najbardziej - dlaczego jeździmy takim małym samochodem (FIAT 126p). > >... USA zbudowały swoją potęgę dzięki optymizmowi i niepohamowanej przedsiębiorczości tych, dla których Ameryka faktycznie stała się nową ziemią obiecaną.> Ale też dzięki dwóm wojnom w Europie.Tak. Europejczycy chcieli sobie powojować, Amerykanie wybrali drogę mozolnej budowy swojego państwa. Śmierć frajerom. > Jeszcze raz - oni nie wejdą, bo nie muszą. To jest zupełnie inny sposób myślenia, na który być może my będziemy musieli się przestawić. Na razie podtrzymywany jest mit potęgi Stanów, bo tam widzimy swoje interesy, więc w pewnym sensie "zaklinamy rzeczywistość". Jednak ona już się zmieniła, środek ciężkości przesuwa się w inne regiony, a nasz kraj (oczywiście) nie ma tam przedstawicielstw handlowych / kulturalnych - żadnych, wolimy żebrać o amerykańskie wizy.Nie wiedziałem, że jest aż tak źle. Wydawało mi się, że Polska stanowi podporę i fundament amerykańskiej potęgi w Europie. Wydaje mi się, że Amerykanie by przychylniej na nas patrzyli, gdybyśmy kupili u nich jakieś drogie samoloty  > >Ależ broń nas Boże przed organizacją!> Nie bój się - bóg nas broni i dlatego jako społeczeństwo na tle Europy wyglądamy dość biernie - jak bezładna kupa, bez żadnych właściwości. Bóg zapłać, to było przepiękne. > Różnica pomiędzy słowem "organizacja" jako instytucja oraz "organizacja", jako przejaw aktywności społecznej, czyli umiejętność współpracy - tego drugiego nie posiadamy, bo dominuje właśnie mentalność feudalna, a współpraca zakłada wysoki poziom egalitaryzmu. Coś takiego widać głównie u anarchistów, których mamy niewielu.> Stąd nie wiem, skąd ci się wziął etatyzm i struktura klasowa, a tym bardziej nieboszczyk Marks (skądinąd niezły filozof).Może zacząłem bredzić, muszę się chwilę zastanowić, o czym tu pisałem  Chodzi o to, że stabilność struktur politycznych w państwie demokratycznym niemal zawsze prowadzi do przerostów w administracji i do wykształcenia się kasty urzędniczej, która obrasta społeczeństwo jak pąkle poszycie statku, spowalniając jego ruch. Nie jestem anarchistą, natomiast uważam, że niezbędne będzie przeniesienie części procesu wyłaniania (i - przede wszystkim - odwoływania) organów reprezentacji politycznej społeczeństwa do obszaru permanentnego głosowania (co ograniczyłoby immunitet prawny i ten, o którym się w ogóle nie wspomina - immunitet polityczny w postaci możliwości robienia różnych bzdur przez całe cztery lata - to zdecydowanie za długo). > Jakich urzędników? Uwolnijmy się od schematu - po prostu zamiast wyższej izby parlamentu głosowanie przez internet obywateli losowo wybranych po numerach pesel (próba reprezentatywna)OK, zgłaszam się do napisania algorytmu losującego tę próbę  > Zaszłości historyczne, ale ja oceniam Kraków gorzej. W PRL uchodził za awangardę, bo tamtejszy konserwatyzm oraz instytucje kulturalne był czymś wyróżniającym się na tle komuny. Teraz instytucje padły, mentalność pozostała, tyle że nie niemiecka, a raczej rozlazła - galicyjska.Teraz naprawdę się dużo zmienia. Mieszka tu naprawdę wielu obcokrajowców, setki tysięcy turystów ze wszystkich kontynentów (latem tego roku na "miasto" wychodziłem dopiero po zmroku, kiedy część z tych tłumów powłaziła z powrotem do hoteli, bo ciężko było przejść spokojnie przez Planty), miasto stało się na poły egzotyczne, dochodzi nawet do walk plemiennych (między Wiślakami a Cracoviakami). Jest pięknie 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... protestują również wtedy, kiedy takie masakry się dokonują.No właśnie - gdy zaczynają się obawiać, że może to dotknąć ich / ich bliskich. Ale nie widzą związku przyczynowo - skutkowego? Tyle, że teraz to "po ptokach" - za dużo broni w prywatnych rękach, nielegalny rynek. > Jednak w Ameryce giwera jest - nazwijmy to wprost - pewnym atrybutem męskości. ...A dla mnie to właśnie broń dla tchórzy i agresorów - przeważnie to zresztą jedno i to samo. > Można odnieść takie wrażenie, kiedyś byłem przewodnikiem pewnego Amerykanina, ...Ja raczej myślę o takich, którzy mieszkając w Polsce od kilku lat, nie są w stanie opanować podstawowych zwrotów, będąc w Hiszpanii pytają gdzie jest wieża Eiffel'a, a we Włoszech - jedynym kraju, gdzie potrawy z karty można wybierać na chybił trafił (już czytając menu można przeżyć orgazm), zamawiają pizzę i coca colę. > ... Europejczycy chcieli sobie powojować, Amerykanie wybrali drogę mozolnej budowy swojego państwa. ...Miałam na myśli raczej to, że gdy Europa się wykrwawiała na własną prośbę, Stany budowały przemysł zbrojeniowy, który ożywił gospodarkę. Co do tej mozolnej pracy, to w dużej mierze polegała na wybijaniu Indian (bądź wybijaniu bizonów, żeby wymarli z głodu) i zawłaszczaniu ziemi. Z kolei utrzymywanie niewolnictwa (najmniej wydajnej formy gospodarki) spowodowało w stanach południowych stagnację, której efekty do dziś się utrzymują - to najbiedniejsze rejony USA. > Nie wiedziałem, że jest aż tak źle. Wydawało mi się, że Polska stanowi podporę i fundament amerykańskiej potęgi w Europie. Wydaje mi się, że Amerykanie by przychylniej na nas patrzyli, gdybyśmy kupili u nich jakieś drogie samoloty  Rozumiem ironię, ale na arenę światową wciąż wchodzą nowe kraje, głównie azjatyckie, a nasi politycy nie potrafią tego zauważyć, wciąż tkwiąc mentalnie kilkadziesiąt lat wstecz. Przy czym mamy tak nikłą wymianę gospodarczą z USA, że moglibyśmy sobie odpuścić w ogóle. > ... Chodzi o to, że stabilność struktur politycznych w państwie demokratycznym niemal zawsze prowadzi do przerostów w administracji i do wykształcenia się kasty urzędniczej, ...To nie dotyczy tylko demokracji, wręcz przeciwnie - przypomnij sobie, jakie rozmiary miało rozdawnictwo stanowisk w gospodarce feudalnej. > ... uważam, że niezbędne będzie przeniesienie części procesu wyłaniania (i - przede wszystkim - odwoływania) organów reprezentacji politycznej społeczeństwa do obszaru permanentnego głosowania ...A dla mnie samo stanowienie prawa powinno być na poziomie społecznym, a nie organów chyba, że są pod kontrolą. Częste powtarzanie wyborów podnosi koszty, ich po prostu trzeba dyscyplinować na bieżąco. Immunitet polityczny jest bzdurą, niepotrzebnym przywilejem, który zwiększa bezczelność - poczucie bezkarności części lumpenelity. > OK, zgłaszam się do napisania algorytmu losującego tę próbę  Proste - wg płci i wieku, w odpowiednich proporcjach, z kryteriami dodatkowymi - mieszkańcy wsi / miast odpowiedniej wielkości. To ostatnie może być nieaktualne z chwilą zniesienia obowiązku meldunkowego. No chyba, że dla osób bez meldunku ustali się jeden umowny - w najbliższym mieście wojewódzkim. > Teraz naprawdę się dużo zmienia. ...To może się jeszcze kiedyś wybiorę - po śmierci Dziwisza, chociaż raczej go nie przeżyję. Dawniej chodziłam po Krakowie prawie do rana i zazdrościłam, że tam jest życie nocne. Teraz "życie nocne" mam u siebie  , a nadmierna ilość kościołów i duchownych przyprawia mnie o wymioty.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Hodża (11172 punktów) | > >Jednak w Ameryce giwera jest - nazwijmy to wprost - pewnym atrybutem męskości. ...> A dla mnie to właśnie broń dla tchórzy i agresorów - przeważnie to zresztą jedno i to samo.Może i tak, chociaż przyznasz, że ciapcie raczej boją się wziąć do ręki broń, z obawy, by im nie wystrzeliła niespodziewanie. Kiedyś oglądałem na jakimś kanale poświęconym ekstremom program o miłośnikach strzelania (ze wszystkiego, od pythona 357 przez granatniki po małe działka) - obrzydliwe typy. Gdy widzem macza, bardzo mnie zniesmacza.> (już czytając menu można przeżyć orgazm)Taaaak, też lubię te włoskie klimaty. Niestety, ja potrafię przygotować tylko spaghetti al dente ze znakomitym sosem (bolońskim lub Napoli) pewnej znanej polskiej firmy, zresztą bardzo smaczny. > zamawiają pizzę i coca colę.Kiedyś w jakimś sit-comie oglądałem piękną scenę - Amerykanie zamawiają we włoskiej restauracji pizzę ze wszystkimi owocami Edenu, po czym, kiedy kelner stawia talerz z zawartością na stole, głowa rodziny idzie do kontuaru, przynosi wielką plastikową butlę fabrycznego keczupu i wylewa jej zawartość na arcydzieło sztuki kulinarnej a kelner dostaje szału. > Co do tej mozolnej pracy, to w dużej mierze polegała na wybijaniu IndianA już szczytem bezczelności i zakłamania jest "Święto Dziękczynienia" - że to niby dzięki Bogu przetrwali tę pierwszą zimę. G prawda, Indianie im pomogli, ci sami, których kilkadziesiąt lat później wytłukli do jednego. > Przy czym mamy tak nikłą wymianę gospodarczą z USA, że moglibyśmy sobie odpuścić w ogóle.My tak, ale Amerykanom się marzą te wyrzutnie, oj marzą... chcieliby na Wzgórzu Wawelskim sobie zrobić jeden silos a w Pałacu Kultury drugi, cwaniaczki  > To nie dotyczy tylko demokracji, wręcz przeciwnie - przypomnij sobie, jakie rozmiary miało rozdawnictwo stanowisk w gospodarce feudalnej.Niestety, tych czasów nie pamiętam. Zdrówka i wszelkiej pomyślności Szanownej Jubilatce  jestem pod wrażeniem  ... > Częste powtarzanie wyborów podnosi koszty, ich po prostu trzeba dyscyplinować na bieżąco.Masz rację - kiedyś dyskutowałem tę kwestię w gronie kilku osób i wszyscy zgodzili się, że powinna być możliwość odwołania poszczególnych posłów przez wyborców, których oni reprezentują. To uważam za świetny pomysł i warto naprawdę byłoby poruszyć tryby Wielkiej Machiny, żeby wprowadzić taką możliwość do polskiego prawa. To by pozwalało na bardziej precyzyjne, chirurgiczne wręcz usuwanie śmieci i chwastów z polskiego życia parlamentarnego - wyborcy mogliby żądać podejmowania określonych działań a nie być tylko krowami, które się doi z głosów raz na cztery lata. Zgadzam się, że rozwalanie od razu całego parlamentu to przesada, ale ustrzelić pojedynczych posłów wyrokiem swojego okręgu wyborczego powinno być można. > >OK, zgłaszam się do napisania algorytmu losującego tę próbę  > Proste - wg płci i wieku, w odpowiednich proporcjach, z kryteriami dodatkowymi - mieszkańcy wsi / miast odpowiedniej wielkości. To ostatnie może być nieaktualne z chwilą zniesienia obowiązku meldunkowego. No chyba, że dla osób bez meldunku ustali się jeden umowny - w najbliższym mieście wojewódzkim.To nie przejdzie - głosowanie musi być powszechne. Takie losowania dobre są do sondowania opinii, ale bardzo łatwo mogą zostać zakwestionowane wyniki wyborów i byłoby z tego mnóstwo legislacyjnego i politycznego bałaganu. > To może się jeszcze kiedyś wybiorę - po śmierci Dziwisza, chociaż raczej go nie przeżyję.Zapraszam więc serdecznie. Ale skąd ten pesymizm? W każdym bądź razie służę za cicerone. > Dawniej chodziłam po Krakowie prawie do rana i zazdrościłam, że tam jest życie nocne.Życie nocne ostatnio zwłaszcza latem jest, nie da się ukryć. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się być nagabywanym przez sympatyczne, acz nieco już nieświeże córy Koryntu, w zeszłym roku jednak najwyraźniej pod Bagatelą czy na placu Franciszkańskim toczyła się ostra walka o klienta 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... ciapcie raczej boją się wziąć do ręki broń, z obawy, by im nie wystrzeliła niespodziewanie. ...Ale ten "bohater", który w zeszłym roku zastrzelił czarnoskórego nastolatka? Nie bał się użyć broni. I nawet nie pójdzie siedzieć - błędy proceduralne (tłumacząc na nasze - biały, przedstawiciel klasy średniej, którego stać na dobrego / drogiego adwokata). > A już szczytem bezczelności i zakłamania jest "Święto Dziękczynienia" ...Pretekst do wybicia, tym razem - kilku milionów indyków. > ... Amerykanom się marzą te wyrzutnie, oj marzą... chcieliby na Wzgórzu Wawelskim sobie zrobić jeden silos a w Pałacu Kultury drugi, cwaniaczki  Za nasze pieniądze, oczywiście. Ale czy oni wiedzą, że te dwa obiekty są w Polsce? > Niestety, tych czasów nie pamiętam. Zdrówka i wszelkiej pomyślności Szanownej Jubilatce ...Dzięki za komplement  . Osobiście może nie pamiętam, ale rzeczywiście w czasach mojej młodości były lekcje historii, stąd pamiętam tych wszystkich stolników, mieczników, podczaszych itp. > ... powinna być możliwość odwołania poszczególnych posłów przez wyborców, których oni reprezentują. To uważam za świetny pomysł ...Tyle, że jeśli elektorat danej partii tak głosował, to znaczy, że kandydat im się podoba, bez względu na poziom głupoty, czy chamstwa, które sobą reprezentuje. Ale możliwość powinna być (a może już jest?). > To nie przejdzie - głosowanie musi być powszechne.Głosowanie na parlament, nie na ustawy. Tym drugim zajmuje się tzw. reprezentacja narodu, czyli posłowie / senatorowie. Jeżeli w dodatku w fazie pierwszej zostawiamy sejm, a przedstawicieli "losowanych" tylko dla celów kontrolnych, to mamy reprezentację dużo bardziej reprezentatywną, niż obecnie. Jeżeli w dodatku możliwość dotyczy wszystkich (rotacyjnie, co kwartał albo 6 miesięcy), to mamy rzeczywistą demokrację uczestniczącą - bez konieczności referendum. > ... Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się być nagabywanym przez sympatyczne, acz nieco już nieświeże córy Koryntu, w zeszłym roku jednak najwyraźniej pod Bagatelą czy na placu Franciszkańskim toczyła się ostra walka o klienta  Bo się zjechały z okazji Euro z całej Polski, a nawet z zagranicy, a podobno cienko było.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | >Głosowanie na parlament, nie na ustawy. Tym drugim zajmuje się tzw. reprezentacja narodu, czyli posłowie / senatorowie. Jeżeli w dodatku w fazie pierwszej zostawiamy sejm, a przedstawicieli "losowanych" tylko dla celów kontrolnych, to mamy reprezentację dużo bardziej reprezentatywną, niż obecnie. Jeżeli w dodatku możliwość dotyczy wszystkich (rotacyjnie, co kwartał albo 6 miesięcy), to mamy rzeczywistą demokrację uczestniczącą - bez konieczności referendum.
Teraz kumam. Hm, mogłoby być.
>Bo się zjechały z okazji Euro z całej Polski, a nawet z zagranicy, a podobno cienko było.
Oj nie, oj, nie. Ten biznes w Krakowie ma tradycje sięgające czasów króla Kraka, ale od kilku lat dostał wiatru w żagle. Powiem szczerze - nawet w budynku, w którym mieszkam, kilkanaście lat temu piętro niżej przedsiębiorczy najemcy zorganizowali mały burdelik i wkręcili z tej okazji czerwoną żarówkę na korytarzu (żeby nie pomylić pięter, i chwała im za to). Wyobrażasz sobie, co się tam działo, te kłótnie z sąsiadami z tego samego piętra, nawaleni klienci, policja. Normalnie Bangkok a nie Europa.
Na szczęście samoorganizacja sąsiedzka (wsparta siłami stróżów porządku publicznego) zadziałała, wszystko wróciło do normy.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | > >...mamy reprezentację dużo bardziej reprezentatywną, niż obecnie. ... możliwość dotyczy wszystkich (rotacyjnie, co kwartał albo 6 miesięcy), ...Zapomniałam dodać - reprezentacja społeczna robiłaby to za darmo, anonimowo (internet) i bez immunitetu. > ... Ten biznes w Krakowie ma tradycje sięgające czasów króla Kraka, ale od kilku lat dostał wiatru w żagle. ... nawet w budynku, w którym mieszkam, kilkanaście lat temu piętro niżej przedsiębiorczy najemcy zorganizowali mały burdelik ... te kłótnie z sąsiadami z tego samego piętra, nawaleni klienci, policja. Normalnie Bangkok a nie Europa.A toś mnie zachęcił  To może, jak ruszę za pracą. Wtedy poproszę o adres.  Póki jeszcze chodzę o własnych siłach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > A toś mnie zachęcił  Proces resocjalizacji nie był łatwy, ale teraz nasza kamienica mogłaby równie dobrze stać w centrum Monachium. Problemem ostatnio jest jesienią i zimą marna jakość powietrza (smog, piece węglowe, samochody bez katalizatorów, znowu Nowa Huta - gdy wieje od wschodu). Są też słynne "krakowskie niże" - sercowcy i meteopaci powinni stąd zmykać, zresztą ja też po tygodniu jestem nieco naćpany krakowskim powietrzem i to nie tylko z powodu wysokiej procentowo zawartości poezji. Jeśli się wyposażysz w odpowiednie środki zapobiegawcze (maska, tlen), możesz spokojnie tu przyjechać  Jeśli nie masz zresztą też. Jak szaleć, to szaleć 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | > Jeśli się wyposażysz w odpowiednie środki zapobiegawcze (maska, tlen), możesz spokojnie tu przyjechać Jeśli nie masz zresztą też. Jak szaleć, to szaleć  Reasumując - klimatycznie się nie zmieniło  (bliżej mam "Siekierki"), obyczajowo bardzo, ale to raczej ukłon w stronę Zapolskiej.  (do Torunia też blisko i jest ładniejszy). To ja poczekam, aż Kraków dołączy do Europy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > zresztą ja też po tygodniu jestem nieco naćpany krakowskim> powietrzem i to nie tylko z powodu wysokiej procentowo zawartości poezji.> Jeśli się wyposażysz w odpowiednie środki zapobiegawcze (maska, tlen),> możesz spokojnie tu przyjechać Jeśli nie masz zresztą też. Jak szaleć, to szaleć  Nie strasz, bo stracimy te najazdy turystów i ewent. element obcy (osiedljajacy się)  Żyć się daje. Patrząc z perspektywy 20 lat stwierdzam, że raczej jest lepiej niż gorzej. Spalin mniej, Huta Mital (im. Sendzimira) wciaż nie może się podnieść z pułapu 5-7 tys. pracowników (a bywało 30 tys.), na właścicieli kamienic naciska się, aby przerabiali piece z węglowych na elektryczne. Minusem Krakowa było zawsze felerne położenie: mieszka się w niecce, którą absolutnie trudno wiatrowi przewiać. Majchrowski jak jest - taki jest, ale trochę kredytów zaciągnął i mamy już sporo mostów, estakad i rond  Do tego jest normalna obwodnica a nie jakieś dalekie majaki czy też przymiarki, jak w Łodzi lub Warszawie. Właściwie to pół obwodnicy, ale jak na nasze poskie warunki - prawie jak w Edenie. Może kolega jeszcze nie przyzwyczajony do krakowskiego powietrza, dlatego te maski itp. Albo ma jakąś prywatną firemkę je produkującą  miłego dnia!
---
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > Nie strasz, bo stracimy te najazdy turystów i ewent. element obcy (osiedljajacy się)  Że też nie pomyślałem o tym! Czym byłby Kraków bez tych Japończyków i Niemców kiwających z uznaniem głową przed kamienicami w Rynku i mruczący Jaaaa... Eine deutsche uralte Stadt... Ale ale, bez przesady - moją ulubioną porą roku jest listopad (najpiękniejszy zdecydowanie miesiąc, jeśli jest ciepły) - można było sobie wieczorem spokojnie pospacerować Plantami, pooddychać jesienną mgłą, nasycić się ciepłem promieniującym z wiekowych murów. Ale w tym roku - jakieś szaleństwo - nawet wtedy nie było spokoju. Od rana do wieczora, od wieczora do rana. > Żyć się daje. Patrząc z perspektywy 20 lat stwierdzam, że raczej jest lepiej niż gorzej.Och, ależ oczywiście. Moja perspektywa jest nawet nieco większa - pamiętam, że w końcówce lat 80-tych latem niebieskie niebo było żółte. Teraz jednak bywa niebieskie. > Spalin mniej, Huta Mital (im. Sendzimira) wciaż nie może się podnieść z pułapu 5-7 tys. pracowników (a bywało 30 tys.)Smrody z Huty zaczęło być znów czuć jakieś pięć lat temu. Nie jest tak strasznie, jak kiedyś (było raz tak, że w nocy obudziłem się z powodu tego charakterystycznego swądu), ale bywa to przykre dla nozdrzy. > Minusem Krakowa było zawsze felerne położenie: mieszka się w niecce, którą absolutnie trudno wiatrowi przewiać.Cesarz Franciszek Józef zdaje się raz jeden tylko odwiedził Kraków i poczuł się tu na tyle źle, że już nie wrócił i odradzał tę lokalizację wszystkim znajomym. > Majchrowski jak jest - taki jestMajchrowski jest najlepszym prezydentem od czasów Józefa Dietla, który zwalczył malarię w mieście (a w sensie rozbudowy miasta kto wie, czy nie lepszym). Miasto naprawdę wypiękniało, odnowione są wszystkie główne ulice odchodzące od Plant, Rynek, okolice Wawelu, nowe mosty, dłuuugo by wyliczać. Zawsze głosuję na niego. Natomiast okres panowania Lasoty wspominam jako okres dość mroczny. > Do tego jest normalna obwodnica a nie jakieś dalekie majaki czy też przymiarki, jak w Łodzi lub Warszawie.Eche. Kiedyś dałem się nabrać na tę obwodnicę jadąc z Zakopanego (aby ominąć korki w Alejach) i pooooojechałem za drogowskazem na Warszawę. Jedziesz szybciej, dłużej i dojeżdżasz na najbardziej zakorkowane rondo na siódemce w środku miasta, gdzie obwodnica się kończy. > Może kolega jeszcze nie przyzwyczajony do krakowskiego powietrza, dlatego te maski itp.Nie jest tak źle, fakt. Odkąd kilka lat temu został przeprowadzony generalny remont kanałów, Kraków stracił wiele ze swojej specyficznej atmosfery 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Że też nie pomyślałem o tym! Czym byłby Kraków bez tych Japończyków> i Niemców kiwających z uznaniem głową przed kamienicami w> Rynku i mruczący Jaaaa... Eine deutsche uralte Stadt...No tak, zgodnie z filozofią Hitlera praktycznie wszystko w Europie jest prageramańskie  A tak na serio - architekturę mamy raczej austriacką. Czasem przyjezdżają do mnie do firmy Francuzi i patrzą ze zdziwieniem, patrzą i nadziwić się nie mogą jak tu austiracko (a ja ich poprawiam "galicyjsko") > Ale ale, bez przesady - moją ulubioną porą roku jest listopad> (najpiękniejszy zdecydowanie miesiąc, jeśli jest ciepły) - można> było sobie wieczorem spokojnie pospacerować PlantamiWidzę romantyk z kolegi, a może raczej poetycko usposobiona dusza  > Majchrowski jest najlepszym prezydentem (..) Zawsze głosuję na niego.Oczywiście, choć myślę też, że co za dużo to nie zdrowo. Bo zawsze by się chciało lepiej. Na horyzoncie jest nie mniej rzutki polityk, czy też samorządowiec - mówię oczywiscie o Kraciku (moim faworycie). Ciekaw jestem jak by sobie poradził, może z resztą będzie mu to jeszcze dane? > Eche. Kiedyś dałem się nabrać na tę obwodnicę jadąc> z Zakopanego (aby ominąć korki w Alejach) i pooooojechałem> za drogowskazem na Warszawę. Jedziesz szybciej, dłużej> i dojeżdżasz na najbardziej zakorkowane rondo na siódemce> w środku miasta, gdzie obwodnica się kończy.Niestety nie bardzo kojarzę. Mówisz o rondzie Kraka? (od niedawna 3-poziomowym majstersztyku sztuki budowlanej  ) Na skrzyżowaniu Al. 29 Listopada która jest jednocześnie 7ką i rzeczywiście leci dalej na Warszawę z ul. Opolską nie ma ronda. Ja mówiłem o obwodnicy p o ł u d n i o w e j. Na północną o budżecie ok 300-500 milionów PLN przyjdzie nam jeszcze troszku poczekać.. z tego co wiem Tusk ją cofnął 2 lata temu z budżetu. Ech te oszczędności, kryzys.. a administracja państwowa rośnie i rośnie.  > Odkąd kilka lat temu został przeprowadzony generalny remont> kanałów, Kraków stracił wiele ze swojej specyficznej atmosfery  Hehe, to racja jest  miłego dnia!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > > i dojeżdżasz na najbardziej zakorkowane rondo na siódemce> > w środku miasta, gdzie obwodnica się kończy.> Niestety nie bardzo kojarzę. Mówisz o rondzie Kraka? (od niedawna 3-poziomowym majstersztyku sztuki budowlanej )> Na skrzyżowaniu Al. 29 Listopada która jest jednocześnie 7ką i rzeczywiście leci dalej na Warszawę z ul. Opolską nie ma ronda.Tak, masz rację. Tam były światła, nie rondo. Tak czy inaczej, jadąc z Zakopanego do Warszawy lepiej zignorować znaki na Warszawę i wybierać na Centrum (wiem, że to nielojalne wobec mieszkańców Alei, ale sam też jestem kierowcą a ta obwodnica - jeśli nie ma korka w Alejach, to jest kafkowski absurd).
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Tak czy inaczej, jadąc z Zakopanego do Warszawy lepiej zignorować> znaki na Warszawę i wybierać na Centrum (wiem, że to nielojalne wobec> mieszkańców Alei, ale sam też jestem kierowcą a ta obwodnica -> jeśli nie ma korka w Alejach, to jest kafkowski absurd).Eee no, nie zgodzę się. Po pierwsze Aleje 3 Wieszczy w więszości przypadków są zakorkowane i lepiej ich unikać, może poza wczesnym rankiem i późnym wieczorem. Po drugie popatrz: mamy kierowcę, który leci z kierunku Katowice na Rzeszów. Istniejąca pół-obwodnica jest dla niego wręcz rozwiązaniem wymarzonym! Jeśli jednak mówisz o kierunku Zakopane-Warszawa, to faktycznie trzeba się tu chwilkę zastanowić. Pół-obwodnicy północnej jak wiemy wciąż nie ma, co więc proponuję: jedziesz do końca obwodnicy południowej, do miejscowości Modlniczka aż na ulicę Jasnogóską (droga na Olkusz). Potem wjeżdżasz sobie w taką uliczkę, która leci przez Giebułtów i Zielonki a potem na Michałowice.. (trochę klucząc, ale co to dla nas oraz tzw "obcego" posiadacza GPS) i już jesteś na 7ce   pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > Pół-obwodnicy północnej jak wiemy wciąż nie ma, co więc proponuję: jedziesz do końca obwodnicy południowej, do miejscowości Modlniczka aż na ulicę Jasnogóską (droga na Olkusz). Potem wjeżdżasz sobie w taką uliczkę, która leci przez Giebułtów i Zielonki a potem na Michałowice.. (trochę klucząc, ale co to dla nas oraz tzw "obcego" posiadacza GPS) i już jesteś na 7ce  Znam te drogi, czysta egzotyka, trochę Włoch i trochę Turcji, wąziusieńkie, kręte jak przydeptany zaskroniec. Swoją drogą, wspomniałeś o Zielonkach - przepiękna okolica, najpiękniejsza panorama na Kraków (przy ładnej pogodzie obramiona widokiem gór), stara, typowo galicyjska architektura (praktycznie nie ma "klocków") - bardzo stylowe okolice. Jednak zimą bym nie zaryzykował tej trasy 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Zielonkach - przepiękna okolica, najpiękniejsza panorama> na Kraków (przy ładnej pogodzie obramiona widokiem gór),> stara, typowo galicyjska architektura (praktycznie nie ma "klocków")> bardzo stylowe okolice.Dziękuję, bardzo celny i mnie osobiście ujmujący opis.. mojego miejsca zamieszkania  serdeczności
---
|
|
 | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Stany Zjednoczone już od dawna nie mają nic wspólnego z demokracją, wolnością czy prawami człowieka. (Prześledziwszy dokładnie historię tego kraju, można również śmiało powiedzieć, że tak naprawdę nigdy nie miały z tymi wartościami wiele wspólnego).Zastanawiając się nad historią i demokracją Stanów nie sposób pominąć książki Alexisa de Tocqueville "O demokracji w Ameryce" i niewielkie ma przy tym znaczenie na ile książka ta prawdziwie opisuje sytuację w ówczesnych stanach. Książka Tocqueville'a jest ważnym elementem tzw. "mitu założycielskiego". Stany Zjednoczone są przykładem prawdziwej demokracji dla całego świata i kto w to śmie wątpić, to komuch albo faszysta.  Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
7 na 7 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >w jaki sposób społeczeństwo może bronić się przed cichym, powolnym zaciskaniem się szczęk niesprawiedliwego prawa i różnych lobby (również religijnych), dla których świat polityki jest tylko rynkiem, na którym ubijają swoje interesy. Wspierając dążenia, powiedzmy oględnie antykapitalistyczne. Ponieważ lobbing to kapitalistyczne dążenie do ominięcia mechanizmów wolnorynkowych.
Obecnie mamy prawo nakazujące nam płacić na rzecz: - firm i instytucji emerytalnych - obowiązkowy ZUS i OFE, - firm medycznych - obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne, - firm ubezpieczeniowych - różne obowiązkowe ubezpieczenia, - radia i telewizji - abonament rtv, - banków - obowiązkowe są płatne konta, teoretycznie tylko dla firm, - prawnikom - wg urzędowo wyśrubowanego taryfikatora.
Kościół pomijam jako formalnie dobrowolny, tu mamy jedynie złe zarządzanie budżetem.
|
|
|  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Akurat jeśli chodzi o prawników, to limity dotyczą stawek maksymalnych Wymieniam tu obowiązkowe obciążenia obywateli, więc i wynagrodzenia dla prawników, z których usług czasem MUSIMY skorzystać.
|
|
| |  | 1 na 1 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | Musimy, ale uwierz mi, że wielokrotnie, gdyby nie 'przymusowa' wizyta u notariusza, to niektórzy płaciliby srogo więcej przez niedopatrzenia w umowach.
|
|
| | |  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > uwierz miPrzymusowa wiara w notariuszy? Dobre!  Mówiąc serio myślę też o niedostępności sądów dla obywatela, od pewnego poziomu apelacji obywatel nie może występować osobiście.
|
|
| | | |  | 1 na 1 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | A to właśnie jest ciekawe. Bo chociaż np. do polskiego TK przymus adwokacki (konieczność sporządzenia skargi przez prawnika o odpowiednich kompetencjach) jest, to do Europejskiego Trybunału Pr. Czł., gdzie to by było bardziej zrozumiałe, brak takiego wymogu. To często najzwyczajniejsze quasi-lenistwo sędziów. Nie chce środowisko sędziowskie być zbombardowanym skargami, które nie dość, że nie miałyby racji bytu, to jeszcze ich forma byłaby niedopuszczalna. Dobrym rozwiązaniem byłaby lepsza edukacja prawna dla zwykłych obywateli - co teraz począć, jeśli w ogólnokształcącej szkole średniej zwykle o prawie mówi się na 1 - 2 lekcjach WOS-u? Zwykli ludzie nie znają zupełnie prawa, które mają przestrzegać, stąd nie tylko nagminnie pojawiające się "kary więzienia", ale też o wiele poważniejsze problemy - czasem rada prawnika naprawdę ratuje i niektórzy unikają tego, że są awalistami weksla na milion złotych albo okazuje się, że są jedynymi członkami zarządu sp. z o.o. będącej komplementariuszem w wydrenowanej z kasy S.K.A. z długiem na pięć milionów. Póki nie podejmie się odpowiednich kroków w kierunku wzrostu świadomości prawnej społeczeństwa, obowiązkowy udział prawnika w pewnych czynnościach będzie co najmniej wysoce wskazany.
|
|
| | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > do Europejskiego Trybunału Pr. Czł., gdzie to by było bardziej zrozumiałe, brak takiego wymogu.Brak jak brak, nie ma po prostu.  > Nie chce środowisko sędziowskie być zbombardowanym skargami, które nie dość, że nie miałyby racji bytu, to jeszcze ich forma byłaby niedopuszczalna.Skoro nie wiadomo o co chodzi, zakładałbym, że sędziom się OPŁACA takie skargi rozpatrywać. > Dobrym rozwiązaniem byłaby lepsza edukacja prawna dla zwykłych obywateli - co teraz począć, jeśli w ogólnokształcącej szkole średniej zwykle o prawie mówi się na 1 - 2 lekcjach WOS-u? Zwykli ludzie nie znają zupełnie prawa, które mają przestrzegaćTaki postulat był na forum nawet podnoszony, teraz nie mogę tego znaleźć, za to trafiłem na poświęcony tematowi cały wątek.> Póki nie podejmie się odpowiednich kroków w kierunku wzrostu świadomości prawnej społeczeństwa, obowiązkowy udział prawnika w pewnych czynnościach będzie co najmniej wysoce wskazany.Wskutek czego powyżej podnoszony postulat może być zwalczany z powodu tzw. "odbierania chleba" prawnikom.
|
|
 | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> - banków - obowiązkowe są płatne konta, teoretycznie tylko dla firm,A praktycznie? Bo jeszcze się nie spotkałam z przymusem zakładania płatnego konta (w ogóle jakiegokolwiek konta!) przez zwykłego obywatela. Znam ludzi, którzy mają konta bezpłatne (prowadzenie konta 0 zł), a nawet takich, co nie mają ich wcale. Więc ten strzał chyba Ci się nie udał
|
|
|  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >A praktycznie? Bo jeszcze się nie spotkałam z przymusem zakładania płatnego konta (w ogóle jakiegokolwiek konta!) przez zwykłego obywatela.
U niektórych pracodawców nie ma możliwości pobierania wynagrodzenia w sposób inny niż przelewem na konto. Teoretycznie przymusu nie ma ale praktycznie rzecz biorąc, jest.
|
|
| |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Art. 86 par. 3 Kodeksu Pracy: Cytat:Obowiązek wypłacenia wynagrodzenia może być spełniony w inny sposób niż do rąk pracownika, jeżeli tak stanowi układ zbiorowy pracy lub pracownik uprzednio wyrazi na to zgodę na piśmie. I po ptokach. Jeśli pracownik nie wyrazi zgody na piśmie, a układ zbiorowy nic nie mówi o obowiązku zakładania konta, to pracodawca, wymagając tego od pracownika, łamie prawo. Szkoda, że pracownicy tak rzadko znają przysługujące im prawa...
|
|
| | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > I po ptokach. Jeśli pracownik nie wyrazi zgody na piśmie, a układ zbiorowy nic nie mówi o obowiązku zakładania konta...,Ale jeśli układ zbiorowy mówi, to pracownik nie musi zgodzić się na piśmie. Jeśli pracownik zatrudnia się tam gdzie układ już obowiązuje, to wyjścia chyba nie ma  > Szkoda, że pracownicy tak rzadko znają przysługujące im prawa...Zgoda.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Ale jeśli układ zbiorowy mówi, to pracownik nie musi zgodzić się na piśmie. Jeśli pracownik zatrudnia się tam gdzie układ już obowiązuje, to wyjścia chyba nie ma  Zawsze jest wyjście... Ale o czym my mówimy? Zaczęło się od państwowego obowiązku zakładania płatnego konta i łożenia w ten sposób na banki. To nie to samo, co układ wynegocjowany między pracodawcą i pracownikami.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Ale o czym my mówimy? Zaczęło się od państwowego obowiązku zakładania płatnego konta i łożenia w ten sposób na banki. To nie to samo, co układ wynegocjowany między pracodawcą i pracownikami.
Racja. Państwowego przymusu nie ma.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ale jeśli układ zbiorowy mówi, to pracownik nie musi zgodzić> się na piśmie. Jeśli pracownik zatrudnia się tam gdzie układ> już obowiązuje, to wyjścia chyba nie ma  Sorki, ale nie bardzo widzę gdzie leży problem. Pomijając już, że konta bankowe za darmo jednak istnieją www.racjonalista.pl/forum.php/s,542892#w543389związany jest z nimi tak duży szereg udogodnień jak i zyski w postaci czasu i kosztów przy użytku internetowym, że chyba nie ma co kopii kruszyć. pozdrowienia
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Pomijając już, że konta bankowe za darmo jednak istniejąSam z takiego od lat korzystam. > związany jest z nimi tak duży szereg udogodnień jak i zyski w postaci czasu i kosztów przy użytku internetowym,Jednak nie każdy chce tych udogodnień. Moje pieniądze chcę trzymać, gdzie chcę  > że chyba nie ma co kopii kruszyć.A kto kruszy?
|
|
| | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jednak nie każdy chce tych udogodnień. Moje pieniądze chcę trzymać, gdzie chcę  Jasne, wolnoć Tomku w swoim domku. Możesz sobie nawet sztabki złota sprawić i to będzie ok  > >że chyba nie ma co kopii kruszyć.> A kto kruszy?No dobra, to ronisz krokodyle łzy nad domniemanym przymusem?  pozdrowienia
---
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Jasne, wolnoć Tomku w swoim domku. Możesz sobie nawet sztabki złota sprawić i to będzie ok  Wiem, że może się to wydawać śmieszne ale z drugiej strony, niektóre praktyki banków potrafią przyprawić człowieka o niekontrolowany wzrost ciśnienia. Jeśli ktoś nie korzysta z internetu (są jeszcze tacy ludzie), to łatwiej mu posługiwać się pobraną raz w miesiącu, w miejscu pracy gotówką niż płacić kartą czy latać po każde sto złotych do bankomatu. > No dobra, to ronisz krokodyle łzy nad domniemanym przymusem?  Nie, spokojnie wymieniam poglądy
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jeśli ktoś nie korzysta z internetu (są jeszcze tacy ludzie), to> łatwiej mu posługiwać się pobraną raz w miesiącu, w miejscu> pracy gotówką niż płacić kartą czy latać po każde sto złotych do bankomatu.Tak, tu masz częściowo rację. Z resztą zależy ile tej gotówki jest - przyznam, że trzymać parę lub parenaście tysiaków w domu bym się bał. Zależy też od dostępności bankomatu: jeden ma go pod nosem tzn. przy domu, albo firmie w której pracuje - inny musi drałować. Nie mniej szczerze: ja bym się już bez bankowości elektronicznej obejśc nie mógł. Nie wyobrazam sobie tego wielokrotnego stania do okienka na poczcie lub w banku. Miesięcznie wykonuję około 10 stałych przelewów, które co parę miesięcy muszę modyfikować. Internet to jest znaczne ułatwienie, nie mówiąc o zakupach przez Allegro itp. > >No dobra, to ronisz krokodyle łzy nad domniemanym przymusem?  > Nie, spokojnie wymieniam poglądy  Oczywiście. Ja z kolei nieco podkręcam tej wymiany temperaturę  pozdrowienia
|
|
|  | 2 na 2 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > >A praktycznie? Bo jeszcze się nie spotkałam z przymusem zakładania płatnego konta (w ogóle jakiegokolwiek konta!) przez zwykłego obywatela. Znam ludzi, którzy mają konta bezpłatne (prowadzenie konta 0 zł), a nawet takich, co nie mają ich wcale.Praktycznie to pracownicy mogą mieć problem z pracodawcą chcącym płacić na konto, sprawa nie było oczywista skoro aż SN tę kwestię rozstrzygał.Mimo tego rozstrzygnięcia władza poczynała sobie po swojemu... Poważne zakusy w odniesieniu do rent i emerytur robi też ZUS...Zaś NBP od dosyć dawna (art. z 2010) stoi na stanowisku, że "Każdy Polak powinien mieć konto w banku". Zdanko z tego artykułu, głosi ni mniej, ni więcej iż "NBP będzie próbował nakłonić jak największą liczbę Polaków do założenia konta w banku i w tym celu opracowano specjalny program we współpracy z rządem".Oraz konkluduje "Póki co, NBP zapewnia, że ci, którzy się uprą będą mogli pozostać przy gotówce, ale czy w przyszłości będzie można podjąć pracę lub odebrać emeryturę bez rachunku bankowego?"Więc "póki co" teoretycznie masz rację. > Więc ten strzał chyba Ci się nie udał  Na szczęście moje chybione strzały to mój problem, a dla ogółu liczą się fakty, o których powyżej.
|
|
| |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Poważne zakusy w odniesieniu do rent i emerytur robi też ZUS...Może sobie robić. Gucio zrobi. Widzimisię ZUSu, KRUSu, srusu i NBP nie jest obowiązującym w Polsce prawem. A dziennikarze i "eksperci" z (bożej) łaski na uciechę mogą sobie gadać i pisać, co im ślina na jęzor przyniesie i w żaden sposób nie tworzy to rzeczywistości. > Więc "póki co" teoretycznie masz rację."Póki co" mam rację praktycznie, a nie teoretycznie. Warto się orientować w prawie, oj warto...
|
|
| | |  | 3 na 3 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Może sobie robić. Gucio zrobi. Widzimisię ZUSu, KRUSu, srusu i NBP nie jest obowiązującym w Polsce prawem.Dla wszystkich podlinkowałem artykuł nt praktyki urzędu, czy może tylko u mnie ten link działa?Prawo jest teorią, poczynania władzy wobec obywateli - praktyką.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Prawo jest teorią, poczynania władzy wobec obywateli - praktyką.A czy sam ten artykuł doczytałeś w całości i do końca? Według mnie urzędnik [Andrzej Cewiński z UW w Łodzi] zamiast "wyjaśniać" i "robić wszystko, by rozwiązać problem" powinien podległego sobie pracownika wywalić na zbity pysk. Tu nie ma co się gimnastykować nad rozwiązaniem problemu, bo problemem jest idiota z PUP, który nie zna przepisów. Jedynym rozwiązaniem jest rozwiązanie umowy o pracę z idiotą. Powtarzam raz jeszcze i tym razem po raz ostatni: Nie ma w Polsce obowiązku posiadania konta. Nie tylko płatnego, ale nawet jakiegokolwiek. Wszelkie wymagania w tym zakresie są niezgodne z obowiązującym prawem. Wszelkie odchylenia (jak mniemam, nieliczne) powinny być karane z całą surowością, jaką prawo przewiduje. Koniec. A nie, jeszcze nie koniec. Umknęło mi, że to wydanie Gazety Prawnej z 2005 r. Też sobie niusa znalazłeś...
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Nie ma w Polsce obowiązku posiadania konta. Nie tylko płatnego, ale nawet jakiegokolwiek. Wszelkie wymagania w tym zakresie są niezgodne z obowiązującym prawem. Wszelkie odchylenia (jak mniemam, nieliczne) powinny być karane z całą surowością, jaką prawo przewiduje.Co powinno być jest teorią, i teorią jest prawo stanowione, a co jest, jest praktyką. W tym wypadku praktyką państwa wobec obywatela. Jeśli urzędnik każe bezrobotnemu założyć konto, to znaczy to, że państwo praktykuje obowiązkowość kont dla obywateli. Jeśli czyni to wbrew prawu, to tym gorzej dla państwa. Z artykułu wynika, iż Urząd ten w przeszłości zakładał bezrobotnym bankowe konta, a to oznacza co najmniej nakłonienie obywatela do zawarcia umowy ze wskazanym bankiem. > Koniec. Czego koniec? Dopuszczania myśli, że możesz się mylić?  > to wydanie Gazety Prawnej z 2005 r. Też sobie niusa znalazłeś...Podałem, że to nius?
|
|
| | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Z artykułu wynika, iż Urząd ten w przeszłości zakładał bezrobotnym > bankowe konta, a to oznacza co najmniej nakłonienie obywatela do > zawarcia umowy ze wskazanym bankiem.
Z tego co widzę, traktujesz emocjonalnie banki (i urzedy) jak zarażoną tyfusem pchłę na grzbiecie parachatego Żyda, a ten Żyd z kolei siedzi na grzbiecie polskiego chłopo-robotnika, czyli soli ziemi. TEJ ziemi. Proszę wytłumacz mi - bo czegoś tu nie rozumiem - skąd ten "delikatny dystans" ?
|
|
| |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Więc "póki co" teoretycznie masz rację.> > Więc ten strzał chyba Ci się nie udał  > Na szczęście moje chybione strzały to mój problem,> a dla ogółu liczą się fakty, o których powyżej.  Fakty o których mówiłeś wcześniej to płatne obowiązkowe konta, a tak prozaicznie dziś i w jednym, i drugim przypadku nie jest. www.racjonalista.pl/forum.php/s,542892#w543389Poza tym pomyśl choć o zyskach płynących z takich kont (np. obsługiwanych internetowo) pozdrowienia
---
|
|
| | |  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Fakty o których mówiłeś wcześniej to płatne obowiązkowe konta, a tak [...] nie jest. Tak jest, na co dałem przecież link. Dodam, że nawet jeśli konta te były prowadzone bezpłatnie, to ich hipotetyczna odpłatność nie znika. Ponieważ mówimy tu o zasadach, a nie o kwotach.
Bo "nic" to nic, "zero" to już liczba, "zero pln" - to kwota, a "zero pln za prowadzenie rachunku" to kwota opłaty za prowadzenie rachunku.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Fakty o których mówiłeś wcześniej to płatne obowiązkowe konta, a tak [...] nie jest.> Tak jest, na co dałem przecież link.Nie jest. Link owszem dałeś, ale nie było w nim potwierdzenia Twoich obaw. Niestety ze smutkiem stwierdzam, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem. > Dodam, że nawet jeśli konta te były prowadzone bezpłatnie, to> ich hipotetyczna odpłatność nie znika. Ponieważ mówimy tu o zasadach, a nie o kwotach.> Bo "nic" to nic, "zero" to już liczba, "zero pln" - to kwota, a> "zero pln za prowadzenie rachunku" to kwota opłaty za prowadzenie rachunku.Aleś Ty zajadły!  Papież mógłby się od Ciebie uczyć, jak być bardziej papieskim  Ok, dziś odpłatność niektórych kont bankowych to "0" (słownei zero) złotych polskich PLN. pozdrowienia PS hipotetycznie to banki w przyszłości mogą dopłacać klientowi do RORu, żeby w nich kasę trzymał. Czemu nie? 
---
|
|
| | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > >>Fakty o których mówiłeś wcześniej to płatne obowiązkowe konta, a tak [...] nie jest.> >Tak jest, na co dałem przecież link.> Nie jest. Link owszem dałeś, ale nie było w nim potwierdzenia To proszę. "Powiatowy Urząd Pracy nr 1 w Łodzi odmówił jednemu z bezrobotnych wypłaty należnego mu dodatku szkoleniowego. Powód? Nie posiadał on konta w banku. Pracownicy urzędu poinformowali bezrobotnego, że jest to jedyna forma przekazania mu pieniędzy. Albo konto, albo nic usłyszał." Zrobiło się niceo szumu, ale "mimo upomnienia, PUP nr 1 w Łodzi nie zamierza zmienić swojego stanowiska" choć bezrobotny " musiałby utrzymywać rachunek tylko dla jednego dodatku szkoleniowego nieprzekraczającego kwoty 100 zł".Władza stała jednak przy swoim, więc sprawa miała się rozstrzygnąć na drodze sądowej. "My na pewno zrobimy wszystko, by rozwiązać problem bezrobotnego. Jeżeli urząd nie zmieni swojego stanowiska, to my pomożemy mu dochodzić swoich racji w sądzie." > nie umiesz czytać ze zrozumieniemAle rozumiem co znaczy "umieć czytać".
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > To proszęPrzeczytałem uważnie cały artykuł, który podlinkowałeś. Nie dodaje on absolutnie on nic względem tego, co już powiedzieliśmy i co przeczytaliśmy od osób włączających się w rozmowę tutaj.> Zrobiło się niceo szumu, ale "mimo upomnienia, PUP nr 1 w Łodzi nie zamierza zmienić swojego stanowiska"Zmieni zmieni, zaskarżony do sądu. Będzie musiał. Czy Ty na pewno czytałeś cały artykuł? Cytat:Z żadnego z obowiązujących w tej materii przepisów prawa nie wynika, aby bezrobotny miał obowiązek zakładać konto w banku. Nie można tego w żaden sposób na nim wymusić - stwierdził Seweryn Suwała z Departamentu Rynku Pracy w Ministerstwie Gospodarki i Pracy (..) Krzysztof Lenart, aplikant radcowski w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy I dalej Cytat:Sposób przekazania jest kwestią techniczną, a wybór formy zależy od decyzji osoby uprawnionej, która może wskazać rachunek bankowy, jednakże nie można nałożyć na nią takiego obowiązku. > Władza stała jednak przy swoim, więc sprawa miała się rozstrzygnąć na drodze sądowej.Mylisz jeden z powiatowych urzędów pracy z władzą, może w tym właśnie problem?  > Ale rozumiem co znaczy "umieć czytać".Uff... "miejcie nadzieję, nie tę lichą marną". Faktycznie dobrze, że choć rozumiesz co to znaczy umieć czytać  pozdroweinia
|
|
| | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Mylisz jeden z powiatowych urzędów pracy z władzą Urzędy Pracy to instytucje Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Urzędy Pracy to instytucje Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.Zamiast tworzyć własne definicje władzy, polecam Ci od czasu do czasu z grubsza zaznajomić się, co to jest w rzeczywistości władza i na co się dzieli - choćby z Wikipedii. W przyszłości da Ci to więcej pewności siebie w dochodzeniu swoich praw z urzędami Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, Skarbu, Gospodarki, Ochrony Środowiska - jakimi tylko chcesz urzędami.
Urząd to nie władza.  serdecznie pozdrawiam
---
|
|
| | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >>Urzędy Pracy to instytucje Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. >Zamiast tworzyć własne definicje władzy, polecam Ci od czasu do czasu z grubsza zaznajomić się, co to jest w rzeczywistości władza i na co się dzieli - choćby z Wikipedii. No i o tym piszę, że Urząd Pracy jest instytucją działającą w imieniu Ministerstwa, które i Ty zresztą wymieniłeś. Władza to nie tylko tzw. wierchuszka z Twojego schematu, lecz każdy organ aparatu państwowego mogący wpływać na obywatela. Urząd Pracy wpływa na obywateli którzy się do niego zgłosili by skorzystać ze swoich obywatelskich uprawnień wynikłych z sytuacji w jakiej się znaleźli. A Urząd Pracy odpowiada realizowaniem zobowiązania władzy wobec takich osób. Właśnie na najniższym szczeblu najczęściej dochodzi do kontaktu na linii władza - obywatel.
>W przyszłości da Ci to więcej pewności siebie w dochodzeniu swoich praw Serdecznie dziękuję za Twoją troskę o mnie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > No i o tym piszę, że Urząd Pracy jest instytucją działającą> w imieniu MinisterstwaTo że działa w imieniu Ministerstwa nie znaczy, ze stanowi władzę. Wypełnia tylko jego rozporządzenia i nakazy, czasem je nadinterpretuje lub błędnie rozumie. Zdarza się  . > Władza to nie tylko tzw. wierchuszka z Twojego schematu,> lecz każdy organ aparatu państwowego mogący wpływać na obywatela.To w Twoim mniemaniu. Tłumacz sobie zatem to jak chcesz i jak Tobie najlepiej. > Urząd Pracy wpływa na obywateli którzy się do niego zgłosili> by skorzystać ze swoich obywatelskich uprawnień wynikłych> z sytuacji w jakiej się znaleźli.Oczywiscie że wpływa. Jednak nie znaczy to, że: a) stanowi prawo b) wpływu tego nie można ukrócić czy też zmienić Tam też pracują ludzie, którzy popełniają blędy. > A Urząd Pracy odpowiada realizowaniem zobowiązania władzy> wobec takich osób.Dokładnie, toż o tym właśnie pisałem  . A jeśli nie realizuje ściśle tych zobowiązań (co w omawianym przez nas przypadku ma miejsce) - podlega władzy sądowniczej. Czy teraz jest to dla Ciebie jaśniesze? > Właśnie na najniższym szczeblu najczęściej dochodzi> do kontaktu na linii władza - obywatel.Korekta: urzędnik-obywaltel. Po raz kolejny zwracam Ci uwagę, nie myl władzy z interpretacją ustaw przez urzędnika, choćby (a zwłaszcza) państwowego. > >W przyszłości da Ci to więcej pewności siebie w dochodzeniu swoich praw> Serdecznie dziękuję za Twoją troskę o mnie.Proszę bardzo, pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >To że działa w imieniu Ministerstwa nie znaczy, ze stanowi władzę. Jest władzą kto działając w jej imieniu wpływa na obywatela.
>Po raz kolejny zwracam Ci uwagę To się nazywa "gonienie w piętkę".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> To że działa w imieniu Ministerstwa nie znaczy, ze stanowi władzę. > Jest władzą kto działając w jej imieniu wpływa na obywatela.
Działać interpretując nakazy władzy, nawet czasem mimowolnie wpływać a być władzą (stanowić władzę) to dwie różne rzeczy. Widzę, że nie bardzo czujesz różnicę.. a warto. pozdrowienia
---
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >> Jest władzą kto działając w jej imieniu wpływa na obywatela. >Działać interpretując nakazy władzy, nawet czasem mimowolnie wpływać a być władzą (stanowić władzę) to dwie różne rzeczy. >Widzę, że nie bardzo czujesz różnicę.. a warto. Warto też zauważyć różnice między Twoją i moją definicją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Warto też zauważyć różnice między Twoją i moją definicją.Oczywiście. Zawsze staram się uważnie czytać moich oponentów, a nawet niekiedy rozumieć. Wg Ciebie władzą jest ten, kto działając w jej imieniu wpływa na obywatela. Np. inżynier jest władzą (prawo budowlane) Na marginesie - myślę, że nie zasłużyłem ale za uznanie dziękuję  pozdrowienia
---
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Wg Ciebie władzą jest ten, kto działając w jej imieniu wpływa na obywatela. >Np. inżynier jest władzą (prawo budowlane) Inżynier nie działa w imieniu władzy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Inżynier nie działa w imieniu władzy.Działa  . Władza narzuca standardy, sposób projektowania i wykonywania budowli (ustawy i normy) itp. A więc jest wpływ, przedłużenie władzy w postaci inżyniera. Poza tym inżynier jest czasem pracownikiem państwowych firm, które realizują interesy państwa. Kiedyś praktycznie wszyscy inżynierowie pracowali dla państwa, byli zatrudniani w państwowych firmach. Dziś mniej, ale się zdarza. Ale ok. Nauczyciel. Czy wg Twojej definicji nie działa w imieniu władzy? Bo że wywiera wpływ (zwłaszcza na swoich podopiecznych) - tego uzgadniać chyba nie musimy.. > Warto też zauważyć różnice między Twoją i moją definicją.Na marginesie zauważ, że definicja którą w swoim skrócie myslowym nazwałeś moją, wcale taka nie jest. To jest powszechnie uznany podział władzy w Polsce, mający m.in. swoje odzwierciedlenie w oficjalnych dokumentach i przepisach. Ten schemacik z grubsza mówi czym jest władza, a co nią już nie jest. pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > >Inżynier nie działa w imieniu władzy.> Działa . Władza narzuca standardy...Te standardy mówią jak, ale nie co. Więc inżynier robi co sam chce. > Nauczyciel. Czy wg Twojej definicji nie działa w imieniu władzy?Dyrektor państwowej szkoły (albo samo kuratorium, nie wiem dokładnie) działa na rodziców kontrolując, czy realizują obowiązek szkolny i organizując działanie szkoły, m.in. zatrudniając nauczycieli. Ale już nauczyciel działa na uczniów, którzy prawnie podlegają bezpośrednio władzy rodzicielskiej i to z ich nakazu podporządkowują się nauczycielowi. Tak więc dyrektor (lub kuratorium) jest władzą, a nauczyciel jest tylko fachowcem zatrudnionym przez władzę do wykonania specjalistycznych zadań. > definicja którą w swoim skrócie myslowym nazwałeś moją, wcale taka nie jest.Skoro zgadzasz się z definicją, którą przedstawiłeś tu jako słuszną, mój skrót myślowy jest uprawniony. A jeśli twierdzisz, że nie jest uprawniony, to zaprzeczasz definicji, którą przedstawiałeś jako słuszną, czyli sam sobie zaprzeczasz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >>Inżynier nie działa w imieniu władzy.> >Działa . Władza narzuca standardy...> Te standardy mówią jak, ale nie co. Więc inżynier robi co sam chce.Raczej, co państwo chce. Np. chce wybudować nową instalację w PKN Orlen Płock, i on na końcu sznureczka właśnie zastanawia się jak to zrobić i gdzie konkretnie. Takie decyzje często konsultowane są, lub wręcz powstają w Ministerstwie po wielu analizach, planowaniu, rozmowach z lokalnymi władzami przedsiębiorstwa, konsultacjach itp. Później inżynier bierze teodolit do ręki i idzie w teren. > >Nauczyciel. Czy wg Twojej definicji nie działa w imieniu władzy?> Dyrektor państwowej szkoły (albo samo kuratorium, nie wiem dokładnie)> działa na rodziców kontrolując, czy realizują obowiązek szkolnyNa rodziców działa dyrektor. Na dyrektora kurator. > i organizując działanie szkoły, m.in. zatrudniając nauczycieli. Ale już> nauczyciel działa na uczniów, którzy prawnie podlegają bezpośrednio> władzy rodzicielskiej i to z ich nakazu podporządkowują się nauczycielowiJest jednak w Polsce prawny obowiązek nauczania do 18 roku życia. Jeśli szkoła nie potwierdzi tego, że chłopak czy dziewczyna się w niej uczy, to sprawa trafia do sądu nad nieletnimi. Wszystcy wtedy współpracują m.in. Policja, prawnicy, opieka, kurator i właśnie nauczyciel. Nie tylko władza rodzicielska działa na ucznia. W ostatecznosci ucznia (dziecko) można legalnie odebrać rodzicom, a rodziców pozbawić władzy rodzicielskiej i tak sie czasem dzieje. > Tak więc dyrektor (lub kuratorium) jest władzą, a nauczyciel jest> tylko fachowcem zatrudnionym przez władzę do wykonania specjalistycznych zadań.A wg Twoje definicji jest jego namiestnikiem, czyli nadal władzą. Przytaczam Twoją definicję: wg Ciebie władzą jest ten, kto działając w jej imieniu wpływa na obywatela.Nauczyciel wpływ ma. Wyżej od niego, jego przłożony to władza. Jeszcze coś?  > >definicja którą w swoim skrócie myslowym nazwałeś moją,> > wcale taka nie jest.> Skoro zgadzasz się z definicją, którą przedstawiłeś tu jako słusznąDokładnie. > mój skrót myślowy jest uprawnionyNie pochlebiaj sobie. Przede wszystkim: a) jest inny od tego schematu, który zamieściłem b) nie można w nim dojść, gdzie się kończy władza a gdzie zaczyna zawód, urzędowanie, interpretacja prawa itp. > A jeśli twierdzisz, że nie jest uprawniony, to zaprzeczasz definicji,> którą przedstawiałeś jako słuszną, czyli sam sobie zaprzeczasz.Patrz wyżej, pozdrowienia
---
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > >Te standardy mówią jak, ale nie co. Więc inżynier robi co sam chce.> Raczej, co państwo chce. Np. chce wybudować nową instalację w PKN OrlenNo i w zakresie budowy stacji Orlen przez władzę inżynier albo się zatrudnia przy tej inwestycji, albo nie. > Na rodziców działa dyrektor. Na dyrektora kurator.Aha. No ale nie napisałem niczego z tym sprzecznego. > sprawa trafia do sądu nad nieletnimi. Wszystcy wtedy współpracują m.in. Policja, prawnicy, opieka, kurator i właśnie nauczyciel.Nauczyciel jako świadek. Szczególny, jak sądzę, ale tylko świadek. > Przytaczam Twoją definicję: wg Ciebie władzą jest ten, kto działając w jej imieniu wpływa na obywatela.Nauczyciel wpływ ma. Wyżej od niego, jego przłożony to władza.A na co ma wpływ nauczyciel? On tylko realizuje program dydaktyczny działając wobec ucznia. Uczy i ocenia wiedzę i umiejętności, tak jak np. inżynier, budujący stację Orlen. > Jeszcze coś?  Tak, bo jeszcze nie koniec Twojego posta. Jeśli Ci dyskusja ciąży, to nie musisz mi odpowiadać. > > mój skrót myślowy jest uprawniony> Nie pochlebiaj sobie.Wykazałem to, co twierdzę i oczekuję argumentów, a nie jałowych uwag o mnie. > Przede wszystkim:> a) jest inny od tego schematu, który zamieściłemDowód poproszę, bo nie określasz jaki schemat masz na myśli, wskutek czego nie wiem o co Ci chodzi. > b) nie można w nim dojść, gdzie się kończy władza a gdzie zaczyna zawód, urzędowanie, interpretacja prawa itp.Ty nie możesz dojść, bo mylisz wykonawstwo na rzecz zleceniodawcy, którym jest władza z reprezentowaniem władzy. Sprzątaczka czy inżynier zatrudnieni przez Urząd nie są władzą, a urzędnik, który podejmuje decyzje wobec obywatela, np każąc mu założyć konto bankowe - jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nauczyciel jako świadek. Szczególny, jak sądzę, ale tylko świadek.Jest jednak świadomy jakie ma obowiązki podczas nauki uczniów, nawet gdy nie sprawiają kłopotów. Nie mniej w roli świadka nie występuje incognito, tylko jako naucczyciel. > A na co ma wpływ nauczyciel? On tylko realizuje program dydaktyczny> działając wobec ucznia. Uczy i ocenia wiedzę i umiejętności, tak jak np.> inżynier, budujący stację Orlen.Nie tylko. Ma pewien pośredni wpływ na jego przyszłosć a bliżej na ilość przyswojonej wiedzy. Na oceny. Na jego zachowanie. Najmniej na jego rodziców, choć też ma. > > Jeszcze coś?  > Tak, bo jeszcze nie koniec Twojego posta.Racja  > Jeśli Ci dyskusja ciąży, to nie musisz mi odpowiadać.Nie ciąży, ale czuje się już znużony. Pomału będę kończył. > >> mój skrót myślowy jest uprawniony> >Nie pochlebiaj sobie.> Wykazałem to, co twierdzę i oczekuję argumentów,> a nie jałowych uwag o mnie.Wiem co napisałeś. Druga rzecz - to nie jest jalowa uwaga, nie mniej rozumiem czego chcesz, przyjąłem do wiadomości. > > Przede wszystkim:> >a) jest inny od tego schematu, który zamieściłem> Dowód poproszę, bo nie określasz jaki schemat masz na myśli,> wskutek czego nie wiem o co Ci chodzi.Liczyłem, że pamiętasz. Proszę bardzo: www.racjonalista.pl/forum.php/s,542892#w543805> >b) nie można w nim dojść, gdzie się kończy władza a gdzie zaczyna> > zawód, urzędowanie, interpretacja prawa itp.> Ty nie możesz dojść, bo mylisz wykonawstwo na rzecz zleceniodawcy,> którym jest władza z reprezentowaniem władzy.Nie mylę, nie projektuj. Ale przypadkowo trafiłeś teraz w sedno problemu: dokładnie tak jest z punktem wyjścia w naszej rozmowie, czyli z zatrudnionym urzędnikiem wykonującym polecenia ministerstwa i samym ministerstwem. Nie należy ich mylić. > Sprzątaczka czy inżynier zatrudnieni przez Urząd nie> są władzą, a urzędnik, który podejmuje decyzje wobec obywatela,> np każąc mu założyć konto bankowe - jest.Po pierwsze nie jest. Po drugie nie ma takiego prawa, aby mu kazać założyć konto bankowe. Jeśli to robi - robi to samowolnie. Z tego płynie wniosek, że warto znać prawo, komptetencje poszczególnych urzedników i ich odpowiedzialność. Naprawdę warto  Na koniec dodam, co już tu wielokrotnie mówiłem: warto te rzeczy i funkcje rozróżniać w życiu, mam nadzieję że się o tym kiedyś sam przekoansz. Trzymaj się, łącząc pozdrowienia
---
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Znam ludzi, którzy mają konta bezpłatne (prowadzenie konta 0 zł)> a nawet takich, co nie mają ich wcale. Więc ten strzał chyba Ci> się nie udał  No nie udał. Na ten przykład ja mam konto w banku (nazwa znana redakcji) które prowadzą mi za 0 zł  Oczywiście od czasu do czasu robią mi psikusy, jak z resztą każdemu: - to zrobia np. płatną kartę MasterCard którą miałem wczesniej za darmo, ale można zadzwonić i za samą fatygę wycofają opłatę na 0.5r, albo kartę zlikwidować - co też robiłem) - to zrobią płatne konto 9 PLN/mies, chyba że wpłacam tam i wypłacam co najniej 2 tys. zł (co też robię z automatu) Nie mniej uważam, że jak ktoś chce narzekać że mu źle i w ogóle tragedia - należy mu na to pozwolić  Wolnosć rządzi, pozdrowienia
|
|
| |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >jak ktoś chce narzekać że mu źle i w ogóle tragedia - należy mu na to pozwolić...
To znana maksyma rządzących: psy szczekają, my dalej kręcimy lody. Tylko w pewnym momencie narzekanie przestaje być wentylem bezpieczeństwa. Ludzie wychodzą na ulicę, szukają ofiarnego kozła (zwykle się nie mylą), ktoś sięga po brukową kostkę... Zaczyna się historia stara jak świat.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Zaczyna się historia >stara jak świat.
Tak, znajduje się kilku uzdolnionych krzykaczy, potem obrastają gwardią przyboczną i "historia zatacza koło".
Pora wsadzić kij w szprychy koła historii.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Pora wsadzić kij w szprychy koła historii.No tak, to własnie próbuje PiS zrobić (i jego zwolennicy) od 2007r. Niestety, a może na szczęście - czasem się to nie udaje..
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > > Pora wsadzić kij w szprychy koła historii.> No tak, to własnie próbuje PiS zrobić (i jego zwolennicy) od 2007r. Niestety, a może na szczęście - czasem się to nie udaje..  "Koło historii" nie dotyczy jakiegoś określonego nurtu w polityce. Dotyczy raczej praw rządzących hodowlą trzody chlewnej - przy korycie w końcu zawsze znajdą się świnie.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > "Koło historii" nie dotyczy jakiegoś określonego nurtu w polityce.> Dotyczy raczej praw rządzących hodowlą trzody chlewnej - przy> korycie w końcu zawsze znajdą się świnie.O przepraszam, pani Joanna Mucha jest całkiem całkiem. Widzisz tu gdzieś świnię?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > O przepraszam, pani Joanna Mucha jest całkiem całkiem. Widzisz tu gdzieś świnię?Wprawdzie nazwisko ma entomologiczne, ale niezależnie od tego - nie. To było nie fair  Mówię o procesie długotrwałym; Polska wciąż jest na wczesnym etapie przemian, świeżo po wielkim przewrocie roku 1989 i klasa polityków składa się, co zrozumiałe, praktycznie wyłącznie z jednostek ideowych, poświęcających się dla dobra ogółu, gotowych za symboliczne zupełnie wynagrodzenie budować pomyślność narodu i następnych pokoleń. Miałem na myśli perspektywę setek lat i nie w Polsce (gdyż Polacy są - o czym wszyscy wiemy - kryształowo uczciwi, zwłaszcza sprawując urzędy publiczne). 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | No tak
|
|
| | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >ktoś sięga po brukową kostkę...
Bez przesady. Z powodu lobbystów, kapitału i banków?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Bez przesady. Z powodu lobbystów, kapitału i banków?
Bez przesady. Z powodu lobbystów, kapitału i banków.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Bez przesady. Z powodu lobbystów, kapitału i banków.
Uhm. I co w zamian? Takie banki na ten przykład - często finansują inwestycje, gdy samej firmy / konsorcjum na to nie stać..
|
|
| |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > > Znam ludzi, którzy mają konta bezpłatne (prowadzenie konta 0 zł)> > a nawet takich, co nie mają ich wcale. Więc ten strzał chyba Ci> > się nie udał  > No nie udał. Na ten przykład ja...Jak to panuje epidemia grypy? Na ten przykład ja jestem zdrów jak ryba! > mam konto w banku (nazwa znana redakcji) które prowadzą mi za 0 zł...Nawet konto za zero stanowi zagrożenie finansowe. Tak teoretycznie jeśli warunki prowadzenia rachunku z czasem się zmienią, a obywatel - przymusowy klient z losowych przyczyn nie będzie mógł nim zarządzić, konto może się zadłużyć i zależnie od warunków umowy bank wywoła poważne straty majątkowe.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | No tak owszem - nawet wyjście na dwór może stanowić pewne zagrożenie, nie tylko finansowe: dostajesz przypadkowo cegłówką w łeb i po ptokach. Teoretycznie lepiej więc siedzieć w domu. > konto może się zadłużyć i zależnie od warunków umowy> bank wywoła poważne straty majątkowe.I tak się stało kiedyś?  Hm.. może podaj przykład jakisik, bardzom ciekaw Zejdźmy na ziemię, tak na poważnie: kiedyś całkiem sensowny dyro w mojej firmie skomentował taką trochę odegłą sprawę (ale też nie do końca odległą), a mianowicie rosnące raty kredytów we frankach szwajcarskich. Najbardziej można to było odczuć w połowie 2011r. Powiedział "jeśli sytuacja przekroczy granice absurdu, to pocieszam się tym że takich jak ja jest w Polsce 400 tys. i państwo musi się z nimi liczyć". Coś w tym jest. Na marginesie - przy umacnianiu franka szwajcarskiego od połowy 2008r (rosnące raty) względem złotego, zgadnij ile razy w miesiącach rata kredytu w tej walucie przekroczyła ratę analogicznego kredytu w PLN. Pytanie dotyczy okresu 2005-2013. miłego dnia!
|
|
| | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Teoretycznie lepiej więc siedzieć w domu.Każdy ma prawo podjąć taką decyzję. > > konto może się zadłużyć i zależnie od warunków umowy> > bank wywoła poważne straty majątkowe.> I tak się stało kiedyś?Obecnie w Polsce kłopoty z bankami i instytucjami bankopodobnymi są na tyle powszechne, że w tv publicznej pokazały się spoty ostrzegające przed de facto pułapkami w umowach z tymi instytucjami. Dodam, że nawet gdybym nie miał racji, gdyż istnieją rozwiązania systemowe na okoliczność niemożności zarządzenia kontem, to i tak naganianie bankowi klientów przez Urząd jest praktyką uzależniania obywateli od prywatnych instytucji. > :O Hm.. może podaj przykład jakisik, bardzom ciekawJakeś ciekaw, to polecam Ci programy interwencyjne w tv, albo poszukanie sobie w google. Nie musiały się zdarzyć sytuacje, którym prawo powinno zapobiegać. Może przykład taki dam: jeśli w jakimś państwie nigdy nikt nikogo nie zabił, to przecież jeszcze nie powód, by nie zakazywać w takim kraju zabójstwa. > Zejdźmy na ziemię, tak na poważnie: kiedyś całkiem sensowny dyro w mojej firmie skomentował taką trochę odegłą sprawę [...] Powiedział "jeśli sytuacja przekroczy granice absurdu, to pocieszam się tym że takich jak ja jest w Polsce 400 tys. i państwo musi się z nimi liczyć". Na masową skalę przybrała również swego czasu sytuacja z pozadłużanymi rolnikami, ale ich kłopotami nie zajęła się władza, tylko Lepper zakładając Samoobronę. Choć i tak analogia jest częściowa, gdyż umowy rolników z bankami były dobrowolne, po wtóre różnica między "sensownym dyrem" a rolnikiem może być różnicą klasową, co istotne, gdy rozmawia się - przypomnę - o kapitalizmie. > zgadnij ile razy w miesiącach rata kredytu w tej walucie przekroczyła ratę analogicznego kredytu w PLN.Nade wszystko nie potrafię zgadnąć czy czegokolwiek to miałoby dowodzić w temacie wątku. Przypominam, że szukamy odpowiedzi na pytanie autora "w jaki sposób społeczeństwo może bronić się przed cichym, powolnym zaciskaniem się szczęk niesprawiedliwego prawa i różnych lobby (również religijnych), dla których świat polityki jest tylko rynkiem, na którym ubijają swoje interesy" i ja w ramach odpowiedzi wskazałem dziedziny w których już aparat państwowy już wprowadził pańszczyznę obywatelską na rzecz branżowych kapitałów. Zatrzymaliśmy się przy bankach, które opanowały rynek częściowo, obowiązkowość kont dla obywateli na razie jest dyskusyjna, ale zaczyna występować, ale udało mi się dowieść takich praktyk ze strony aparatu państwowego.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Teoretycznie lepiej więc siedzieć w domu.> Każdy ma prawo podjąć taką decyzję.Oczywiście. Pytanie tylko, czy wyjdzie mu na zdrowie. > Obecnie w Polsce kłopoty z bankami i instytucjami bankopodobnymi> są na tyle powszechne, że w tv publicznej pokazały się spoty ostrzegające> przed de facto pułapkami w umowach z tymi instytucjami.To się zgadza. Pułapki były, są i będą, dlatego osobiście wyznaję zasadę, że w przypadkach grubszych umów z bankami (np. na zaciągniecie znacznego kredytu) jeśli jakiegoś zapisu nie rozumiesz - należy pójść do radcy prawnego i sprawę wyklarować. Na rynku jest spora konkurencja: jak nie ten bank, to inny. Na marginesie - o instytucjach bankopodobnych nie rozmawialiśmy, przemycasz to teraz i wrzucasz do jednego wora z bankami, a to zupełnie co innego. > Dodam, że nawet gdybym nie miał racji, gdyż istnieją rozwiązania> systemowe na okoliczność niemożności zarządzenia kontemOsobiście nie widzę zagrożenia, w konsekwencji nie zwykłem zajmować się czymś, co jest dla mnie stratą czasu. > to i tak naganianie bankowi klientów przez Urząd jest praktyką> uzależniania obywateli od prywatnych instytucji.Prozaicznie to nieprawda, jesteś słabo a być może tendencyjnie poinformowany. Już raz Ci pani Meretseger napisała, cytuję: Cytat:Tu nie ma co się gimnastykować nad rozwiązaniem problemu, bo problemem jest idiota z PUP, który nie zna przepisów. Jedynym rozwiązaniem jest rozwiązanie umowy o pracę z idiotą. Powtarzam raz jeszcze i tym razem po raz ostatni: Nie ma w Polsce obowiązku posiadania konta. Nie tylko płatnego, ale nawet jakiegokolwiek. Wszelkie wymagania w tym zakresie są niezgodne z obowiązującym prawem. Wszelkie odchylenia (jak mniemam, nieliczne) powinny być karane z całą surowością, jaką prawo przewiduje. > >:O Hm.. może podaj przykład jakisik, bardzom ciekaw> Jakeś ciekaw, to polecam Ci programy interwencyjne w tv, albo> poszukanie sobie w google.Nie nie, w google to mogę sobie sam poszukać. Prosiłem Ciebie o podanie przykładu. > Może przykład taki dam: jeśli w jakimś państwie nigdy nikt nikogo nie zabił,> to przecież jeszcze nie powód, by nie zakazywać w takim kraju zabójstwa.Tak. Tylko co właściwie ma ten przykład pokazywać? Możesz dojaśnić? > Na masową skalę przybrała również swego czasu sytuacja z pozadłużanymi> rolnikami, ale ich kłopotami nie zajęła się władza, tylko Lepper zakładając> Samoobronę.Wątpię, znów ulegasz stereotypom. Lepper nikomu nie pomógł, jedynie się na ich grzbietach wypromował.. żeby po paru latach skończyć na włochatym stryku. Rolnicy się szybko na nim poznali, o czym świadczy choćby ilość głosów (bodajże w trzeciej albo czwartej kolejności głosujących na Samoobronę). > Choć i tak analogia jest częściowa, gdyż umowy rolników z bankami> były dobrowolne, po wtóre różnica między "sensownym dyrem" a rolnikiem> może być różnicą klasową, co istotne, gdy rozmawia się - przypomnę> - o kapitalizmie.Znów się mylisz. Dyro o którym mówiłem wyrósł z ludu. To prosty człowiek, który dorobił się własną inwencją, zaufaniem przełożonych oraz w miarę neutralnym podejściem do podwładnych. Nikt mu nic nie dał "z góry". Z tego co wiem, problem ubogich rolników (a mam jednego kolegę który ma gospodarstwo 50ha) polega raczej na braku konkurencyjności i efektywnego zarządzania. Przecież ziemia nie rodzi u nas gorzej niż w takich Niemczech. Byłeś kiedyś Niemczech? Jeśli byłeś, to widziałeś tam typowe gospodarstwo rolne - tzn. jakie tam stoją maszyny i ile razy w roku bauer zbiera z niemieckiej ziemi plony. U nas rolnicy myślą jeszcze starymi kategoriami i w tym problem, żaden Lepper ze swoim wysypywaniem ziarna im nie pomoże, jeśli nie zmienią sposobu myślenia. Żadne państwo, żaden bank, choćby nawet sam płacił raty za ich kredyt. > >zgadnij ile razy w miesiącach rata kredytu w tej walucie przekroczyła> > ratę analogicznego kredytu w PLN.> Nade wszystko nie potrafię zgadnąć czy czegokolwiek to miałoby dowodzić w temacie wątku.To już wyjaśniam: postulowałeś, że jesteśmy "na golasa" wystawieni na zachłanność banków. To prozaicznie to nieprawda. > Przypominam, że szukamy odpowiedzi na pytanie autora "w > jaki sposób społeczeństwo może bronić się przed cichym, powolnym zaciskaniem > się szczęk niesprawiedliwego prawa i różnych lobby (również religijnych), > dla których świat polityki jest tylko rynkiem, na którym ubijają swoje interesy"Ok > i ja w ramach odpowiedzi > wskazałem dziedziny w których już aparat państwowy już wprowadził pańszczyznę> obywatelską na rzecz branżowych kapitałów.Ok, przy okazji zajrzę. Tego jeszcze nie czytałem, ale dzięki za odnośnik. > Zatrzymaliśmy się przy bankach, które opanowały rynek częściowo,> obowiązkowość kont dla obywateli na razie jest dyskusyjnaNie jest dyskusyjna, nie powtarzaj po raz kolejny nieprawdy. W Polsce takiego obowiązku jak dotąd nie ma. Finito. > ale zaczyna występować, ale udało mi się dowieść takich> praktyk ze strony aparatu państwowego.Zawsze jak kraj długi i szeroki będą takie praktyki.. które obywatel może zaskarżać do sądów. To nic dziwnego - szczerze nie widzę tu źródła Twojego zaniepokojenia. Pracuję 13 lat w prywatnej firmie, w której kiedyś zapytano ludzi, czy zgodzą się na założenie kont. To nie był u nas żaden problem dla nikogo: dla firmy to zysk (i pewnie dla urzędów o których mówisz też) - dla zwykłych ludzi również zysk. Więc o co chodzi? Czy Ty czasem nie próbujesz szukać gumowych dzwonków?  miłego dnia
|
|
| | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > o instytucjach bankopodobnych nie rozmawialiśmy, przemycasz to teraz i wrzucasz do jednego wora z bankamiSpoty dotyczyły obu instytucji, więc obie odnotowałem dla ścisłości, ale przecież użytku z tego nie czynię. > Osobiście nie widzę zagrożenia, w konsekwencji nie zwykłem zajmować się czymś, co jest dla mnie stratą czasu.Ja zaś widzę i dlatego się tą sprawą zajmuję m.in. pisząc o niej w tym wątku. > Już raz Ci pani Meretseger napisałaWzmiankowana przez Ciebie pani okazała się gołosłowna, ponieważ to, co władza wobec obywateli czyni JEST praktyką i nawet sam to praktyką nazywasz w jednym z końcowych akapitów swego posta. A tu opis tego CO owa władza czyni.> w google to mogę sobie sam poszukać. Prosiłem Ciebie o podanie przykładu.Chętnie poszukam, jeśli sprecyzujesz jakie swoje twierdzenie miałbym żądanym przykładem udokumentować. > > Może przykład taki dam: jeśli w jakimś państwie nigdy nikt nikogo nie zabił,> > to przecież jeszcze nie powód, by nie zakazywać w takim kraju zabójstwa.> Tak. Tylko co właściwie ma ten przykład pokazywać? Możesz dojaśnić?Podany przeze mnie przykład ma przez analogię pokazywać prawdziwość zdania poprzedzającego. Które wyciąłeś, więc przytaczam: "Nie musiały się zdarzyć sytuacje, którym prawo powinno zapobiegać." > ulegasz stereotypom. Lepper nikomu nie pomógłNie piszę, że pomógł, uległeś złudzeniu. > Znów się mylisz. Dyro o którym mówiłem wyrósł z ludu. To prosty człowiek, który dorobił się własną inwencjąNie piszę skąd się ów dyro wywodzi, lecz do jakiej klasy - jako dyro właśnie - on NALEŻY. > postulowałeś, że jesteśmy "na golasa" wystawieni na zachłanność banków. To prozaicznie to nieprawda.Doprecyzuj zwrot "na golasa" bo jako żywo go nie użyłem, więc nie wiem czy się z Tobą zgadzać, czy wprost przeciwnie. > W Polsce takiego obowiązku jak dotąd nie ma. Finito.Gdzie władza coś obywatelowi nakazuje, tam obowiązek tego obywatela istnieje. Więc nawet jeśli teoretycznie tego obowiązku nie ma, to były osoby takiemu obowiązkowi bezkarnie poddane. > Zawsze jak kraj długi i szeroki będą takie praktyki..No i o tym właśnie piszę, że są takie praktyki. Są też znacznie większe zakusy, czego przejawy linkowałem tutaj. Bo - przypomnę - mowa była o lobbingu.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Spoty dotyczyły obu instytucji, więc obie odnotowałem> dla ścisłości, ale przecież użytku z tego nie czynię.Ok. Trzeba je jednak zawsze rozdzielać. > Ja zaś widzę i dlatego się tą sprawą zajmuję m.in. pisząc o niej w tym wątku.W porządku. Trać zatem swój czas wg swojego nosa. > > Już raz Ci pani Meretseger napisała> Wzmiankowana przez Ciebie pani okazała się gołosłowna,> ponieważ to, co władza wobec obywateli czyni JEST praktyką i> nawet sam to praktyką nazywasz w jednym z końcowych> akapitów swego posta.Zgadza się. Ale strasznie jesteś słaby, skoro - jeśli chcesz i jest to dla Ciebie ważne - tej praktyki ukrócić nie potrafisz, tylko musisz o niej pisać. > > jeśli w jakimś państwie nigdy nikt nikogo nie zabił,> >> to przecież jeszcze nie powód, by nie zakazywać w takim kraju zabójstwa.> >Tak. Tylko co właściwie ma ten przykład pokazywać? Możesz dojaśnić?> Podany przeze mnie przykład ma przez analogię pokazywać prawdziwość> zdania poprzedzającego. Które wyciąłeś, więc przytaczam: "Nie musiały> się zdarzyć sytuacje, którym prawo powinno zapobiegać."Powodem penalizowania (co ma miejsce) lub braku penalizowania (co nie ma miejsca) zabójców nie jest statystyka zabójstw, to wiedziałem przed Twoim przykładem. Chodzi o to, że nie rozumiem Twojego porównania jak to się ma do banków, tudzież lobbowania. Cóż, trudno. > >ulegasz stereotypom. Lepper nikomu nie pomógł> Nie piszę, że pomógł, uległeś złudzeniu.Tak sugerowałeś, ale mniejsza o to. > > Znów się mylisz. Dyro o którym mówiłem wyrósł z ludu. To prosty> > człowiek, który dorobił się własną inwencją> Nie piszę skąd się ów dyro wywodzi, lecz do jakiej klasy -> jako dyro właśnie - on NALEŻY.Ok. Nie chciałbyś tam czasem choć na chwilkę wskoczyć?  > > postulowałeś, że jesteśmy "na golasa" wystawieni na zachłanność> > banków. To prozaicznie nieprawda.> Doprecyzuj zwrot "na golasa" bo jako żywo go nie użyłem, więc> nie wiem czy się z Tobą zgadzać, czy wprost przeciwnie.Jasne. Chodzi mi o domniemany brak narzędzi do obrony. Jest ich sporo, może człowiek nie jest uzbrojony po zęby kamizelkami kuloodpornymi, UZI itp. ale argumenty wobec banków i urzędów w naszym państwie jednak jakieś ma. Goły i wesoły nie jest. > >W Polsce takiego obowiązku jak dotąd nie ma. Finito.> Gdzie władza coś obywatelowi nakazuje, tam obowiązek> tego obywatela istnieje. Więc nawet jeśli teoretycznie tego obowiązku> nie ma, to były osoby takiemu obowiązkowi bezkarnie poddane... które nie znają swoich praw. No przecież - i tak bywa. Jednak Ty mi na taką osobę nie wyglądasz..  > >Zawsze jak kraj długi i szeroki będą takie praktyki..> No i o tym właśnie piszę, że są takie praktyki.> Są też znacznie większe zakusy, czego przejawy linkowałemChodzi Ci o ten artykuł? www.notowa(*)ak-powinien-miec-konto-w-bankuTroszku jednak nie doczytałeś. Po pierwsze - to sobie mówi pan Krzystof Freliszek z NBP indagowany w rozmowie z redaktorem Robertem Stankiewiczem. Nie ma mowy o prawie, tylko o zachętach banku: Cytat:Trzeba też dostrzec, że same banki nie są zainteresowane klientami o chudszych portfelach, ponieważ na nich znacznie trudniej zarobić. W związku z tym NBP będzie próbował nakłonić jak największą liczbę Polaków do założenia konta w banku i w tym celu opracowano specjalny program we współpracy z rządem. Po drugie, w kwestii domniemanego obowiązku posiadania rachunku: Cytat:Pojawia się tu jednak mała wątpliwość. Czy posiadanie rachunku bankowego jest prawem czy obowiązkiem? W końcu w wolnym kraju obywatel nie powinien być zmuszany do robienia czegoś wbrew swojej woli, nawet jeśli teoretycznie długoterminowo miałby skorzystać na tym pomyśle. Póki co, NBP zapewnia, że ci, którzy się uprą będą mogli pozostać przy gotówce, ale czy w przyszłości będzie można podjąć pracę lub odebrać emeryturę bez rachunku bankowego? Pytania na końcu nie należy odbierać jako zakamuflowaną groźbę, niczym "autora natchnionego" z Biblii!  To jest właśnie takie lobbowanie i skrobanie swojej rzepki. Nic więcej. Ale jeśli chcesz się jednak koniecznie obawiać "zakusów" - jak najbardziej rob to, ja z tym problemu nie mam. łącząc pozdrowienia
---
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > >Są też znacznie większe zakusy, czego przejawy linkowałem> Chodzi Ci o ten artykuł?> www.notowa(*)ak-powinien-miec-konto-w-bankuMiędzy innymi ten. A w nim np. takie oświadczenie: "NBP będzie próbował nakłonić jak największą liczbę Polaków do założenia konta w banku i w tym celu opracowano specjalny program we współpracy z rządem".
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Jesli zapytasz - to tak, umiem czytać, z pamięcią u mnie również dobrze  No właśnie. Nie umiesz czytać ze zrozumieniem i to znów wychodzi. Spodziewam się tu jakiejś akcji promocyjnej, uświadamiającej starszym obywatelom jakie zyski płyną z posiadania kont, może z twarzami rządu RP w tle, a Ty boisz się (?) jakiejś ustawy (?) zakazującej nieposiadania konta w banku(??). Pewnie pójdziesz z tą swoją bojaźnią i z Tobie podobnymi pikietowac ustawę, która nigdy się nie narodzi. Ja jednak z Tobą nie pojdę. Przykro mi  pozdrowienia
---
|
|
| | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Spodziewam się tu jakiejś akcji promocyjnej, uświadamiającej starszym obywatelom jakie zyski płyną z posiadania kont Wobec oczywistości, że bankom opłaca się mieć w emerytach i rencistach kolejną grupę pańszczyźnianych klientów, więc na pewno lobbują na rzecz takiego rozwiązania, łudzenie się, że rząd czyni starania jak tu emerytowi na stare lata dogodzić jest czystą naiwnością.
Oczywiście aby akcja przebiegła gładko trzeba wmówić emerytom jak cacanie jest mieć konto w banku. Ale bez zbytniego pośpiechu, żeby bankowi lobbyści zdążyli poczynić odpowiednie starania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Wobec oczywistości, że bankom opłaca się mieć w emerytach i> rencistach kolejną grupę pańszczyźnianych klientów, więc na pewno> lobbują na rzecz takiego rozwiązaniaPewnie tak. A Ty lobbujesz tutaj w przeciwnym kierunku. Dla mnie jest ok  Z tymi "pańszczyźnianymi klientami" to bym nie przesadzał. Idzie nowe, ale jeśli ktoś chce nadal używać 8-bitowego Atari 800 XL (pamiętasz jeszcze taki komputer?) to mu wolno, nikt tego u nas jeszcze nie zabronił. > łudzenie się, że rząd czyni starania jak tu emerytowi> na stare lata dogodzić jest czystą naiwnością.Skąd ten wniosek? Masz racjoanlne argumenty za jego prawdziwością? Oczywiście poza Twoim subiektywnym uprzedzeniem do rządu jako takiego. Czy znów mamy uwierzyć na słowo?  łącząc pozdrowienia
---
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > > Wobec oczywistości, że bankom opłaca się mieć w emerytach i> > rencistach kolejną grupę pańszczyźnianych klientów, więc na pewno> > lobbują na rzecz takiego rozwiązania> Pewnie tak. A Ty lobbujesz tutaj w przeciwnym kierunku. Dla mnie jest ok  Taka sytuacja może być "ok" dla tych którzy na niej skorzystają. Ale kto tylko jest lub bywa klientem banku, straci na emeryckim przymusie bankowym, bo silniejsza rynkowo pozycja banków spowoduje, że będą one mniej intensywnie zabiegały o klienta. A pamiętajmy, że banki już dziś korzystają z przywilejów. > Z tymi "pańszczyźnianymi klientami" to bym nie przesadzał. Idzie nowe, ale jeśli ktoś chce nadal używać 8-bitowego Atari 800 XL (pamiętasz jeszcze taki komputer?) to mu wolno, nikt tego u nas jeszcze nie zabronił.Jeśli dojdzie do bankowego przymusu, to także pańszczyźniani klienci banków będą mogli swoje pieniądze wypłacać i trzymać w skarpecie. Ale ich pańszczyzny to nie zniesie. > > łudzenie się, że rząd czyni starania jak tu emerytowi> > na stare lata dogodzić jest czystą naiwnością.> Skąd ten wniosek? Masz racjoanlne argumenty za jego prawdziwością?Twierdząc, że złudnym jest mniemanie, iż rząd się o emerytów troszczy na co miałbym dowód przedstawić, na nieistnienie tej troski?  Na żadne nieistnienie dowodu być nie może, proponuję więc, by mój Szanowny Oponent dowiódł przeciwnego stanu rzeczy. Albo przyznał mi rację.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >> Wobec oczywistości, że bankom opłaca się mieć w emerytach i> >> rencistach kolejną grupę pańszczyźnianych klientów, więc na pewno> >> lobbują na rzecz takiego rozwiązania> >Pewnie tak. A Ty lobbujesz tutaj w przeciwnym kierunku. Dla mnie jest ok  > Taka sytuacja może być "ok" dla tych którzy na niej skorzystają.Ja nie korzystam ale dla mnie jest ok. > Ale kto tylko jest lub bywa klientem banku, straci na emeryckim> przymusie bankowym,Nie ma żadnego emeryckiego przymusu bankowego. > bo silniejsza rynkowo pozycja banków spowoduje, że będą> one mniej intensywnie zabiegały o klientaIntensywniejesze zabiegi o klienta nie biorą się z ilości klientów szukających dowolnego banku, a z konkurencyjności między bankami. > A pamiętajmy, że banki już dziś korzystają z przywilejów.Ależ oczywiście. Mają również swoje obowiązki. Banki są potrzebne Państwu i jego gospodarce, zatem korzystają z przywilejów. Normalne. > Jeśli dojdzie do bankowego przymusu,Czcze spekulacje. Twoje obawy wynikają albo ze źle przyjetej perspektywy, albo z młodego wieku. > to także pańszczyźniani klienci banków będą mogli swoje pieniądze> wypłacać i trzymać w skarpecie. Ale ich pańszczyzny to nie zniesie.Jakiej pańszczyzny? Znów mówisz o opłatach za prowadzenie konta?  > >> łudzenie się, że rząd czyni starania jak tu emerytowi> >> na stare lata dogodzić jest czystą naiwnością.> >Skąd ten wniosek? Masz racjoanlne argumenty za jego prawdziwością?> Twierdząc, że złudnym jest mniemanie, iż rząd się o emerytów> troszczy na co miałbym dowód przedstawić, na nieistnienie tej troski?  Tak  Przecież jest II oraz III filar oraz stosowne po temu uregulowania prawne. Może nie pamiętasz, ale to jeszcze uchwaliły rządy w latach 90tych. > Na żadne nieistnienie dowodu być nie możeNo tak, skoro zakładasz nieistnienie gorzej lub lepiej działającej opieki państwa nad emerytami (a tak prozaicznie w rzeczywistości nie jest) to faktycznie na żadne nieistnienie dowodu być nie może  łącząc pozdrowienia
---
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Nie ma żadnego emeryckiego przymusu bankowego.Na szczęście.  > Intensywniejesze zabiegi o klienta nie biorą się z ilości klientów szukających dowolnego bankuJeśli niewiele osób szuka dla siebie banku, banki będą się siliły, aby liczba poszukujących wzrosła. > Banki są potrzebne Państwu i jego gospodarce, zatem korzystają z przywilejów.Najpotrzebniejsi państwu są obywatele - podatnicy, ale przywileje mają banki. > >Jeśli dojdzie do bankowego przymusu,> Czcze spekulacje. Twoje obawy wynikają albo ze źle przyjetej perspektywy, albo z młodego wieku.Ja te swoje obawy uzasadniłem. > Jakiej pańszczyzny? Znów mówisz o opłatach za prowadzenie konta?  Pisząc w tym wątku "pańszczyzna" mówię o prawnym zobowiązaniu jednego obywatela do świadczenia na rzecz innego obywatela. > > Twierdząc, że złudnym jest mniemanie, iż rząd się o emerytów> > troszczy na co miałbym dowód przedstawić, na nieistnienie tej troski?  > Tak...Zatem powiedz co byłoby w stanie Cię przekonać o jej nieistnieniu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Nie ma żadnego emeryckiego przymusu bankowego.> Na szczęście.  Z tym się zgadzam  > > Intensywniejesze zabiegi o klienta nie biorą się z ilości klientów szukających dowolnego banku> Jeśli niewiele osób szuka dla siebie banku, banki będą się siliły, aby liczba poszukujących wzrosła.Masz rację. Na podobnej zasadzie wszystkie większe firmy komercynie nakręcają podaż apetycznymi opakowaniami, pięknymi kobitkami jedzącymi w wymowny sposób batona albo myjącymi się pod prysznicem szamponem prawie przezywając orgazm, dżentelmenami od sprzedaży z dużych firm przemysłowych troszczącymi się o swoich klientów z innych firm przemysłowych a fundujących im np. raz do roku kolacje itp. itd. Tak to już jest  > >Banki są potrzebne Państwu i jego gospodarce, zatem korzystają z przywilejów.> Najpotrzebniejsi państwu są obywatele - podatnicy, ale przywileje mają banki.Po pierwsze obytwatele też mają przywileje. Po drugie banki są również i obywatelom potrzebne.. więc to chyba dobrze, że państwo też o nie dba? Po trzecie - nie odpowiedziałeś mi na wcześniesze pytanie. > > Jakiej pańszczyzny? Znów mówisz o opłatach za prowadzenie konta?  > Pisząc w tym wątku "pańszczyzna" mówię o prawnym zobowiązaniu> jednego obywatela do świadczenia na rzecz innego obywatela.A możesz określić dokładniej, jakiego rodzaju to są świadczenia i jaka jest relacja między tymi obywatelami? Nie mogę tego ocenić, jeśli nie znam konkretnej sytuacji. > >> Twierdząc, że złudnym jest mniemanie, iż rząd się o emerytów> >> troszczy na co miałbym dowód przedstawić, na nieistnienie tej troski?  > >Tak...> Zatem powiedz co byłoby w stanie Cię przekonać o jej nieistnieniu?Przykro mi, ale nie będę Ci dawał oręża do ręki. Wg mnie troska o emerytów jednak jest: w końcu wypłaca im się emerytury i renty, waloryzuje je, mają zniżkowe bilety na komunikację miejską, państwo dopłaca do niektórych leków. Można dystutować, czy jest to wystarczające i co jeszcze ewent. państwo może zrobić, ale nie można twierdzić że państwo w ogóle się nie troszczy o ludzi starszych.Zgorzknialcu  nie porównujmy w tym względzie naszych obywateli do obywateli głębokiej prowincji chińskiej, bo popadniemy w absurd. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > banki są również i obywatelom potrzebne.. więc to chyba dobrze, że państwo też o nie dba?Państwo zadbało o banki naszym kosztem, dając silnej instytucji bat na słabego szarego człowieczka. > nie odpowiedziałeś mi na wcześniesze pytanie.W postcie na który odpowiadałem postawiłeś tylko jedno pytanie, a na nie Ci odpowiedziałem. > jakiego rodzaju to są świadczenia i jaka jest relacja między tymi obywatelami?> Nie mogę tego ocenić, jeśli nie znam konkretnej sytuacji.Nie ubiegam się o taką ocenę, ale skoro pytasz, to wyjaśniam, że chodzi o narzucone ustawą płacenie Kowalskiego firmie która go jako kierowcę ubezpieczy od oc, firmie, która zobowiąże się do wypłacania mu emerytury, firmie, która będzie go leczyła, itd. Żadne z tych świadczeń nie jest podatkiem, a wszystkie są obowiązkowe, czyli Kowalskiemu, niczym chłopu pańszczyźnianemu, państwo nakazuje płacić do czyjejś prywatnej kieszeni. > >Zatem powiedz co byłoby w stanie Cię przekonać o jej nieistnieniu?> Przykro mi, ale nie będę Ci dawał oręża do ręki.Ale jakiego "oręża", skoro sam ustawiłeś się na pozycji beneficjenta tej informacji? Przecież ja nie zabiegam, by kogokolwiek przekonać, że "nieistniejące nie istnieje". Powtarzam "państwo wcale nie troszczy się o emerytów". > Wg mnie troska o emerytów jednak jest: w końcu wypłaca im się emerytury i renty...Dobre! Jacku Głodzik, jesteś satyrykiem! > waloryzuje je, mają zniżkowe bilety na komunikację miejską, państwo dopłaca do niektórych leków.> Można dystutować, czy jest to wystarczające i co jeszcze ewent. państwo może zrobić, ale nie można twierdzić że państwo w ogóle się nie troszczy o ludzi starszych.Otóż ta "troska" to pozory, władza o tyle daje, o ile służy to jej wizerunkowi. Część tego co władza dziś daje, to przywileje z ubiegłej epoki lub ustawowo umocowane, niełatwo zabrać. I zauważ ile zabrano przyszłym emerytom: kobietom 7 a mężczyznom 2 lata pobierania emerytury. Tyle nominalnie, ale prawdopodobnie praca na starość większości z nich skróci życie, wskutek czego jeszcze krócej będą emerytami. Ale wracając do kont dla emerytów, to na czym ma polegać ta troska państwa? Na namawianiu emeryta, by zrobił ze swoimi pieniędzmi to, co i tak może zrobić? > nie porównujmy w tym względzie naszych obywateli do obywateli głębokiej prowincji chińskiej,Ty porównałeś. Ale nie dziwię się takim skojarzeniom.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >nie odpowiedziałeś mi na wcześniesze pytanie.> W postcie na który odpowiadałem postawiłeś tylko jedno pytanie, a na nie Ci odpowiedziałem.Odniosłem się do mojego pytania z wcześniejszego wpisu tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,542892#w543544Pytałem w nim, czy nie chciałbyś czasem choć na chwilkę wskoczyć na miejsce dyrektora, o którym wspominałem. > chodzi o narzucone ustawą płacenie Kowalskiego firmie która> go jako kierowcę ubezpieczy od oc, firmie, która zobowiąże się> do wypłacania mu emerytury, firmie, która będzie go leczyła, itd.> Żadne z tych świadczeń nie jest podatkiem, a wszystkie są> obowiązkowe, czyli Kowalskiemu, niczym chłopu pańszczyźnianemu,> państwo nakazuje płacić do czyjejś prywatnej kieszeni.No tak. Tylko o czym to świadczy? O tym, że państwo głosami większości swoich posłów wprowadza pewne reguły, które obowiązują wszystkich obywateli. Jak już pisałem (a do czego Ty się nie odniosłeś) że wg mnie np. obowiązkowe OC jest jak najbardziej słuszne. Podobnie z emeryturami. A jak Ty to widzisz? Na marginesie - sam wątpliwości mam głównie wtedy, gdy państwo preferuje jedną konkretną firmę typu ZUS czy NFZ. Z firmą PZU już na szczęście tak nie jest. > >>Zatem powiedz co byłoby w stanie Cię przekonać o jej nieistnieniu?> >Przykro mi, ale nie będę Ci dawał oręża do ręki.> Ale jakiego "oręża", skoro sam ustawiłeś się na pozycji beneficjenta> tej informacji? Przecież ja nie zabiegam, by kogokolwiek> przekonać, że "nieistniejące nie istnieje". Powtarzam "państwo wcale> nie troszczy się o emerytów".Więc i ja powtarzam: piszesz nieprawdę. "Mało" bynajmniej nie jest tożsame z "wcale". > > Wg mnie troska o emerytów jednak jest: w końcu> wypłaca im się emerytury i renty...> Dobre! Jacku Głodzik, jesteś satyrykiem! No dobra, widać musi być od Adama (Adasia) i Ewy: masz babcię? > państwo w ogóle się nie troszczy o ludzi starszych.Otóż ta "troska"> to pozory, władza o tyle daje, o ile służy to jej wizerunkowi. Część> tego co władza dziś daje, to przywileje z ubiegłej epoki lub ustawowo> umocowane, niełatwo zabrać. I zauważ ile zabrano przyszłym> emerytom: kobietom 7 a mężczyznom 2 lata pobierania emerytury.Widzisz, tu już zaczynasz mówić konkretami. A więc już nie "nic", tylko pozory, wizerunkowe ruchy itp. A to już jest "coś". Tu już możemy zacząć rozmowę o konkretach  > Tyle nominalnie, ale prawdopodobnie praca na starość większości> z nich skróci życie, wskutek czego jeszcze krócej będą emerytami.Piszesz prawdopodobnie. Ale skąd to przypuszczenie?? Statystycznie średnia długość życia w Polsce przez ostatnie kilkadziesiąt lat "niestety" rośnie.. > Ale wracając do kont dla emerytów, to na czym ma polegać ta> troska państwa?Wiążesz tu ze sobą dwie rzeczy, których ja w żadnym moim wpisie nie wiązałem. Oczywiście, emeryt może zrobić ze swoimi pieniędzmi co mu się rzewnie podoba: choćby oddać wszystkie na Radio Maryja. > >nie porównujmy w tym względzie naszych obywateli do obywateli głębokiej prowincji chińskiej,> Ty porównałeś. Ale nie dziwię się takim skojarzeniom.Podaj gdzie?  Taki był wydźwięk Twojego ironicznego pytania "Twierdząc, że złudnym jest mniemanie, iż rząd się o emerytów troszczy na co miałbym dowód przedstawić, na nieistnienie tej troski?"łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > czy nie chciałbyś czasem choć na chwilkę wskoczyć na miejsce dyrektora, o którym wspominałem.A bo co? (Że tak trywialnie poproszę o wskazanie sensowności stawiania mi tego pytania w omawianym temacie.) > Jak już pisałem (a do czego Ty się nie odniosłeś) że wg mnie np. obowiązkowe OC jest jak najbardziej słuszne.Słuszne czy nie, jest pańszczyzną. > gdy państwo preferuje jedną konkretną firmę typu ZUS czy NFZWobec łatwego kąska jakim są przymusowo odprowadzane przez obywateli pieniądze wiele firm może działać w porozumieniu, lub jedna rozdzielać na kilka. > > Powtarzam "państwo wcale nie troszczy się o emerytów".> Więc i ja powtarzam: piszesz nieprawdę. "Mało" bynajmniej nie jest tożsame z "wcale".Ja do swojej powtórki dołożyłem uzasadnienie. > > Tyle nominalnie, ale prawdopodobnie praca na starość większości> > z nich skróci życie, wskutek czego jeszcze krócej będą emerytami.> Piszesz prawdopodobnie. Ale skąd to przypuszczenie?? Statystycznie średniadługość życia w Polsce przez ostatnie kilkadziesiąt lat "niestety" rośnie.. Długość życia rośnie, ponieważ w ostatnich latach starcy wypoczywali a nie harowali. A skoro wypoczywanie powoduje, że długość życia rośnie, to znaczy, że praca to życie im skróci - stąd np. możesz sobie taki wniosek wyciągnąć. > > Ale wracając do kont dla emerytów, to na czym ma polegać ta troska państwa?> Wiążesz tu ze sobą dwie rzeczy, których ja w żadnym moim wpisie nie wiązałem.Rozumiem zatem, że państwowego namawiania emerytów na konta nie uważasz za przejaw troskliwości państwa o nich, ale w takim razie o co zabiegać miał rząd w porozumieniu z NBP w sprawie emeryckich kont? > >> nie porównujmy w tym względzie naszych obywateli do obywateli głębokiej prowincji chińskiej,> >Ty porównałeś. Ale nie dziwię się takim skojarzeniom.> Podaj gdzie? Tuż powyżej, podkreśliłem. > Taki był wydźwięk Twojego ironicznego pytania "Twierdząc, że złudnym jest mniemanie, iż rząd się o emerytów troszczy na co miałbym dowód przedstawić, na nieistnienie tej troski?"Nie było ironiczne, domagałeś się dowodu na nieistnienie, więc spytałem co wg Ciebie owego nieistnienia mogłoby dowieść.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A bo co? (Że tak trywialnie poproszę o wskazanie sensowności> stawiania mi tego pytania w omawianym temacie.)Żeby Ci się lepiej żyło. Wiesz - wysoka pensja, służbowy nowy samochód, wyjazdy z rodziną na wakacje zagranicę.. spełnianie się w pracy - gość nie ma na co narzekać  > > Jak już pisałem (a do czego Ty się nie odniosłeś) że wg mnie np.> obowiązkowe OC jest jak najbardziej słuszne.> Słuszne czy nie, jest pańszczyzną.Płacić w sklepie za chleb też musisz, prawda? > >gdy państwo preferuje jedną konkretną firmę typu ZUS czy NFZ> Wobec łatwego kąska jakim są przymusowo odprowadzane> przez obywateli pieniądze wiele firm może działać w porozumieniu,> lub jedna rozdzielać na kilka.Działać może, ale takie zmowy są prawnie penalizowane. > >> Powtarzam "państwo wcale nie troszczy się o emerytów".> >Więc i ja powtarzam: piszesz nieprawdę. "Mało" bynajmniej nie jest tożsame z "wcale".> Ja do swojej powtórki dołożyłem uzasadnienie.I ja swoje uzasadnienie przytaczałem wczesniej. > Długość życia rośnie, ponieważ w ostatnich latach starcy wypoczywali> a nie harowali.Ponownie - skąd to przypuszczenie, że starcy wypoczywali?? Tzn jeszcze wczesniej np. w latach 70, 80tych było inaczej? > A skoro wypoczywanie powoduje, że> długość życia rośnie, to znaczy, że praca to życie im skróci> - stąd np. możesz sobie taki wniosek wyciągnąć.Nie ja, a Ty. Ja wyciągam swoje wnioski. Muszę przynać, że dość oryginalne wyjaśnienie  > Rozumiem zatem, że państwowego namawiania emerytów na konta> nie uważasz za przejaw troskliwości państwa o nichAleż oczywiście, że nie. To przede wszystkim troska banków o samych siebie. W drugim rzędzie o emerytów. Bo jakie są znowu z tego dla nich pieniądze? Specjalnie dużo nie ma. Ewent. nachodzić się można mniej, ale jakby w tym wieku czowiek raczej nie cierpii na niedobór wolnego czasu. Poza tym cierpi na małą zdolnosc przyswajania nowych technik. > ale w takim razie o co zabiegać miał rząd w porozumieniu> z NBP w sprawie emeryckich kont?Gdzie znalazłeś, że Rząd o coś takiego zabiega? Na razie wiemy tylko, że jednen z drugim bankowcem mówią, ze będą szukać poparcia swoich pomysłów w Rządzie, już nawet wspólnie opracowano jakiś program. Nic więcej, nic mniej. > >>> nie porównujmy w tym względzie naszych obywateli do> >> obywateli głębokiej prowincji chińskiej> > Ty porównałeś. Ale nie dziwię się takim skojarzeniom.> > Podaj gdzie? > Tuż powyżej, podkreśliłem.Znów coś nawala. Postulowałem aby nie porównywać, nawet pośrednio. Tam tak jest. U nas nie, i to jest rzeczywistosć obiektywna. Podawać "z wyprzedzeniem" przykład absurdalnego porównania to nie to samo, co porównywać. > Nie było ironiczne, domagałeś się dowodu na nieistnienie, więc> spytałem co wg Ciebie owego nieistnienia mogłoby dowieść.Gdzie domagałem się dowodu na nieistnienie? Znów coś zmyślasz. pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Żeby Ci się lepiej żyło.Będzie mi się lepiej żyło, jak Ci odpowiem na pytanie? Tak dalece Ci nie dowierzam, że bez gwarancji się to nie obejdzie.  > Płacić w sklepie za chleb też musisz, prawda?Nie muszę, mogę sam sobie upiec chleb. Albo jadać placki kukurydziane. > Działać może, ale takie zmowy są prawnie penalizowane.Skoro jak twierdzisz, są penalizowane, to mówię o tych, których się nie da objąć prawnym zakazem. Bo wszystkich się nie da.  > skąd to przypuszczenie, że starcy wypoczywali??Wiek emerytalny był dotąd niższy, więc to pewnik, nie przypuszczenie. > > A skoro wypoczywanie powoduje, że długość życia rośnie, to znaczy, że praca to życie im skróci - stąd np. możesz sobie taki wniosek wyciągnąć.> Nie ja, a Ty.Może każdy, kto umie. Wnioskowanie z faktów to bezpłatna opcja dostępna wszystkim myślącym. > oryginalne wyjaśnienie  Po prostu logiczne. > To przede wszystkim troska banków o samych siebie. W drugim rzędzie o emerytów.Zysk i strata to w istocie prosta arytmetyka, w której nie ma możliwości by zyskiwały obie strony. > Bo jakie są znowu z tego dla nich pieniądze? Specjalnie dużo nie ma.Jak się zrobi emerytom przymus, to się wyciśnie więcej. > > ale w takim razie o co zabiegać miał rząd w porozumieniu> > z NBP w sprawie emeryckich kont?> Gdzie znalazłeś, że Rząd o coś takiego zabiega?Było już w tym wątku linkowane. Takie zdanie tam jest: NBP będzie próbował nakłonić jak największą liczbę Polaków do założenia konta w banku i w tym celu opracowano specjalny program we współpracy z rządem.> Postulowałem aby nie porównywaćA skąd taki postulat, skoro nie porównywałem? No: z Twojej główki! > Gdzie domagałem się dowodu na nieistnienie?Tutaj.W odpowiedzi na moje "łudzenie się, że rząd czyni starania jak tu emerytowi na stare lata dogodzić jest czystą naiwnością" piszesz "Skąd ten wniosek? Masz racjoanlne argumenty za jego prawdziwością? Oczywiście poza Twoim subiektywnym uprzedzeniem do rządu jako takiego. Czy znów mamy uwierzyć na słowo?" Z czego wynika, że chciałeś dowodu na nieistnienie rządowej troski o emeryta. > Znów coś zmyślasz.A przedstawiłeś dowód, że tak piszesz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Żeby Ci się lepiej żyło.> Będzie mi się lepiej żyło, jak Ci odpowiem na pytanie?Nie. Będzie Ci się lepiej żyło, gdy znajdziesz dobrą pracę, awansujesz, zapracujesz na szacunek podwładnych i na liczenie się z Tobą szefa - krótko mówiąc docenią Cię. Pytałem, czy byś tak chciał. > Tak dalece Ci nie dowierzam, że bez gwarancji się to nie obejdzie.  A niedowierzaj, mnie to na nic. Oczywiście, od samego odpowiadania na pytanie to się nie stanie. > >Płacić w sklepie za chleb też musisz, prawda?> Nie muszę, mogę sam sobie upiec chleb. Albo jadać placki kukurydziane.A jadasz? Pieczesz? Jeśli krępuje Cię odpowiadanie na tak intymne pytania publicznie, to proponuję odpowiedz sobie w duchu. > >Działać może, ale takie zmowy są prawnie penalizowane.> Skoro jak twierdzisz, są penalizowane, to mówię o tych, których> się nie da objąć prawnym zakazem. Bo wszystkich się nie da.  Pewnie, zawsze jest jakaś szara strefa. Państwo-strażnik groziło nam tylko za rządów Jarosława Kaczyńskiego, i dobrze że IV RP już się skończyła. Ty byś chciał objąć?  > >skąd to przypuszczenie, że starcy wypoczywali??> Wiek emerytalny był dotąd niższy, więc to pewnik, nie przypuszczenie.Uproszczenie. Wielu wciąż pracuje, bo nie mają zbyt wiele na emerytury. My nigdy nie byliśmy bogatym krajem. Wielu też z przyzwyczajenia. > >> A skoro wypoczywanie powoduje, że długość życia rośnie, to> >> znaczy, że praca to życie im skróci - stąd np. możesz sobie taki wniosek wyciągnąć.> > Nie ja, a Ty.> Może każdy, kto umie.Inaczej: może każdy, kto miłuje się w upraszczaniu. > > To przede wszystkim troska banków o samych siebie. W drugim rzędzie o emerytów.> Zysk i strata to w istocie prosta arytmetyka, w której nie ma możliwości> by zyskiwały obie strony.Bynajmniej. Znasz strategię win-win w biznesie? Wiesz co to dobra symbioza? > > Bo jakie są znowu z tego dla nich pieniądze? Specjalnie dużo nie ma.> Jak się zrobi emerytom przymus, to się wyciśnie więcej.Biedactwa.. to wyciskać będą? Bać sie chyba trzeba, no nie?  > >> ale w takim razie o co zabiegać miał rząd w porozumieniu> >> z NBP w sprawie emeryckich kont?> >Gdzie znalazłeś, że Rząd o coś takiego zabiega?> >Postulowałem aby nie porównywaćA skąd taki postulat, skoro> nie porównywałem? No: z Twojej główki!Pięknie konfabulujesz  > >Gdzie domagałem się dowodu na nieistnienie?> W odpowiedzi na moje> "łudzenie się, że rząd czyni starania jak tu emerytowi na stare lata> dogodzić jest czystą naiwnością"piszesz "Skąd ten wniosek? Masz racjoanlne argumenty za jego prawdziwością? Oczywiście poza Twoim subiektywnym uprzedzeniem do rządu jako takiego. Czy znów mamy uwierzyć na słowo?"> Z czego wynika, że chciałeś dowodu na nieistnienie rządowej troski o emeryta.Nie. Snujesz domysły na temat czego chciałem a czego nie, zamiast mnie po prostu próbować zrozumieć, albo - jeśli wystąpiło coś niejasnego - zapytać. Chciałem dowodu na to, że uczynki rządu są wg Ciebie czystą fikcją i brak w nich troski o emeryta. Sam podałem kilka argumentów za tym że tak nie jest do końca, ktróe prozaicznie zignorowałeś. Dodałeś "nic" i wyszło Ci z arytmetyki, że chcę dowodu na nic. Jednak ja o tym nie mowiłem. Wróć do tego, czego chciałem a potrzeba dowodu stanie się zasadna. łącząc pozdrowienia
---
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > >>Żeby Ci się lepiej żyło.> >Będzie mi się lepiej żyło, jak Ci odpowiem na pytanie?> Nie.Czyli "będzie mi się lepiej żyło jak Ci odpowiem", ale "jak Ci odpowiem nie będzie mi się lepiej żyło"... Byłoby sensownie, gdybyś sam sobie nie zaprzeczał. > >>Płacić w sklepie za chleb też musisz, prawda?> >Nie muszę, mogę sam sobie upiec chleb. Albo jadać placki kukurydziane.> A jadasz? Pieczesz? Jeśli krępuje Cię odpowiadanie na tak intymne pytania publicznie, to proponuję odpowiedz sobie w duchu.Ale po co te duchy, przecież Ci odpowiedziałem. > Ty byś chciał...Trzymajmy się faktów, cokolwiek napiszemy o sobie jest nieweryfikowalne. > Uproszczenie. Wielu wciąż pracuje, bo nie mają zbyt wiele na emerytury.Wyolbrzymianie, mniejszość pracuje. > Inaczej: może każdy, kto miłuje się w upraszczaniu.Zaś nie może ten, kto komplikuje? Nie komplikuj zatem, a będziesz mógł. > Pięknie konfabulujesz  Gdzie brak argumentów, orężem obelga. > Chciałem dowodu na to, że uczynki rządu są wg Ciebie czystą fikcją i brak w nich troski o emeryta.Nie, Ty chciałeś dowodu na słuszność mojego twierdzenia, że łudzeniem się jest mniemanie, iż rząd czyni starania jak tu emerytowi na stare lata dogodzić. A ponieważ żadnych uczynków wtedy jeszcze nie przywołałeś, żadne "uczynki rządu" w Twoim żądaniu nie wystąpiły.Troska o zgodność z faktami zaoszczędziłaby nam czasu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Byłoby sensownie, gdybyś sam sobie nie zaprzeczał.Panie Adaś, zaczynasz bić coraz większą pianę, chyba nie czujesz sie dotknięty, że ktoś ma inne zdanie?  Przyzam że mnie już ta rozmowa powoli nudzi. Nic się z niej nie uczysz, a i mnie niewiele ona daje satysfakcji i nauki. Pomału będę kończył. > Trzymajmy się faktów, cokolwiek napiszemy o sobie jest nieweryfikowalne.Tak, tu masz rację. > >Uproszczenie. Wielu wciąż pracuje, bo nie mają zbyt wiele na emerytury.> Wyolbrzymianie, mniejszość pracuje.Nadinterpetacja. Z tego co wiem nie ma badań wykazujących że dłuższa praca w Polsce przyprawia o szybszą śmierć, ale może się mylę. W razie jakby co - w przyszłości chętnie dam się pouczyć. > >Inaczej: może każdy, kto miłuje się w upraszczaniu.> Zaś nie może ten, kto komplikuje?Też może. Ja z tym problemu nie mam  Nikt nigdy nie mówił mi, że komplikuję - wręcz odwrotnie, ale może zawsze musi być ten pierwszy raz?  Ok, zmierzajmy do końca. > Nie komplikuj zatem, a będziesz mógł.Z tego co widzę przez ostatnie dni, głównie komplikujesz Ty, ale ok. > >Pięknie konfabulujesz  > Gdzie brak argumentów, orężem obelga.To nie obelga a spostrzeżenie - istotna różnica. > Nie, Ty chciałeś dowodu na słuszność mojego twierdzenia, że> łudzeniem się jest mniemanie, iż rząd czyni starania jak tu emerytowi na> stare lata dogodzić. A ponieważ żadnych uczynków wtedy jeszcze nie przywołałeś> Troska o zgodność z faktami zaoszczędziłaby nam czasu.No tak, jasne. Miłego dnia!
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >Tak teoretycznie jeśli warunki prowadzenia rachunku z czasem się zmienią ... to się likwiduje nieodpowiadające konto i zakłada inne. O co właściwie Ci chodzi? Masz jakiś konkretny cel tego marudzenia czy uprawiasz sztukę dla sztuki?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > O co właściwie Ci chodzi? Masz jakiś konkretny cel tego marudzenia> czy uprawiasz sztukę dla sztuki?Meretseger a może to my jesteśmy niedomyślni? Biorąc pod uwagę pierwowzór pseudonimu Adaś MiaŁczyński..
|
|
| | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > >Tak teoretycznie jeśli warunki prowadzenia rachunku z czasem się zmienią> ... to się likwiduje nieodpowiadające konto i zakłada inne.Przecież uwzględniłem ten wariant.  > O co właściwie Ci chodzi?Chętnie wyjaśnię, tylko doprecyzuj pytanie. > Masz jakiś konkretny cel tego marudzenia czy uprawiasz sztukę dla sztuki?Odpowiadałem Jackowi Głodzikowi, niezainteresowani nie muszą mi odpowiadać.
|
|
 | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ponieważ lobbing to kapitalistyczne dążenie do> ominięcia mechanizmów wolnorynkowych.Jesteś nieścisły. W naszym Sejmie każdy może zarejestrować się jako lobbysta i uprawiać tam lobbing. Jeśli ktoś z tego nie korzysta - sam strzela sobie w stopę. > Obecnie mamy prawo nakazujące nam płacić na rzecz:> - firm i instytucji emerytalnych - obowiązkowy ZUS i OFE,To się zgadza (czemu osobiście jestem przeciwny, ale cóż - trudno) > - firm medycznych - obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne,Z pewnych względów uważam, że takie podstawowe świadczenia (i zarazem składki) powinny jednak pozostać. > - firm ubezpieczeniowych - różne obowiązkowe ubezpieczenia,Jak np. OC - ale to przecież paradoksalnie chroni również Twoje interesy  Biedny gościu uderzy w Ciebie starym gratem, na który nie miał ubezpieczania i co, skąd weźmiesz na naprawę? > - radia i telewizji - abonament rtv,Dyskusyjna sprawa, ale ogólnie jestem za utrzymaniem, choć niekoniecznie w tej postaci co dotychczas (abonament). Zawsze lepiej mi się słuchało 3ki, niż ZET. > - banków - obowiązkowe są płatne konta, teoretycznie tylko dla firm,Jak to ustaliliśmy - tu podałeś informację nieprawdziwą. > - prawnikom - wg urzędowo wyśrubowanego taryfikatora.Po pierwsze - po coś ten taryfikator przecież jest. Po drugie - kiedy ostatni raz byłeś u prawnika? I po trzecie - jeśli sugerujesz że sędzia albo radca powinien zarabiać mniej, to wchodzisz automatycznie na zdradliwe wody, na brzegu których po drugiej stronie jest zjawisko pt. korupcja. łącząc pozdrowienia
---
|
|
|  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >> Ponieważ lobbing to kapitalistyczne dążenie do >> ominięcia mechanizmów wolnorynkowych. >Jesteś nieścisły. W naszym Sejmie każdy może zarejestrować się jako lobbysta i uprawiać tam lobbing. Jeśli ktoś z tego nie korzysta - sam strzela sobie w stopę. To, co napisałeś o lobbingu nie jest w najmniejszym stopniu sprzeczne z tym, co zacytowałeś z mojego tekstu, więc nie ma tu żadnej nieścisłości.
>>- banków - obowiązkowe są płatne konta, teoretycznie tylko dla firm, >Jak to ustaliliśmy - tu podałeś informację nieprawdziwą. A kto i gdzie to ustalił?
>kiedy ostatni raz byłeś u prawnika? Czemu pytasz?
>jeśli sugerujesz że sędzia albo radca powinien... Jeśli sugeruję.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > To, co napisałeś o lobbingu nie jest w najmniejszym stopniu> sprzeczne z tym, co zacytowałeś z mojego tekstu, więc nie> ma tu żadnej nieścisłości.Jest. Niestety. Nie napisałeś ściśle o lobbingu (w tym o wolnym przyzwoleniu na lobbing w Sejmie), ja to uzupełniłem, zatem Twoja obawa o domniemane dążenia przez państwo do ominięcia mechanizmów rynkowych powinna teraz szybko zniknąć. Powinna  > >>- banków - obowiązkowe są płatne konta, teoretycznie tylko dla firm,> >Jak to ustaliliśmy - tu podałeś informację nieprawdziwą.> A kto i gdzie to ustalił?Ksiądz Pączek  Ok, kończymy wątek. Szczerze mówiąc jeśli powiedziałbym sobie, ze mam dużą motywację w pokazywaniu Ci gdzie i co jasno wykazano (i kto to zrobił) - skłamałbym. Jesteś młodym i inteligentnym człowiekiem (tak wnioskuję po lekturze tych paru wpisów, które przeczytałem) możesz sobie sam odnaleźć, po powtórnym przeczytaniu z pewnością wszystko stanie się zrozumiałe. > >kiedy ostatni raz byłeś u prawnika?> Czemu pytasz?Zastanawia mnie, skąd czerpiesz swoje informacje, a w konsekwencji karmisz swój emocjonalny stosunek do "kominowych stawek" za usługi prawników. łącząc pozdrowienia
|
|
| | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Nie napisałeś ściśle o lobbingu Na temat lobbingu podałem niezaprzeczalny fakt nie zawierający żadnych nieścisłości w brzmieniu "lobbing to kapitalistyczne dążenie do ominięcia mechanizmów wolnorynkowych".
>(w tym o wolnym przyzwoleniu na lobbing w Sejmie), ja to uzupełniłem OK, potrzebowałeś, to uzupełniłeś.
>Zastanawia mnie, skąd czerpiesz swoje informacje To za słaby powód żebym opowiadał swój życiorys.
|
|
| | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Na temat lobbingu podałem niezaprzeczalny fakt nie zawierający> żadnych nieścisłości w brzmieniu "lobbing to kapitalistyczne dążenie> do ominięcia mechanizmów wolnorynkowych".Nic się w nim nie omija. Znów nadinterpretujesz, poza tym widzę, że gro z mojego wyjaśnienia po prostu do Ciebie nie dotarło. Kończymny. > >(w tym o wolnym przyzwoleniu na lobbing w Sejmie), ja to uzupełniłem> OK, potrzebowałeś, to uzupełniłeś.Uzupełniłem częściowo dla Ciebie, ale głównie dla innych. > > Zastanawia mnie, skąd czerpiesz swoje informacje> To za słaby powód żebym opowiadał swój życiorys.Ok, zatem temat "wysokich" płac dla prawników też kończymy. miłego dnia 
---
|
|
| | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Nic się w nim nie omija.Lobbing jest działaniem na rzecz ominięcia wolnego rynku przez przedsiębiorców lobbującej branży. > Uzupełniłem częściowo dla Ciebie, ale głównie dla innych.Dziękuję. > temat "wysokich" płac dla prawników też kończymyOK, kończ (z tym, że nie zaczynałem TAKIEGO tematu...  ).
|
|
| | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Nic się w nim nie omija.> Lobbing jest działaniem na rzecz ominięcia wolnego rynku> przez przedsiębiorców lobbującej branży.Swoje zdanie wyraziłem i nie zamierzam go powtarzać. Nic się w tej kwesti nie zmieniło. > > temat "wysokich" płac dla prawników też kończymy> OK, kończ (z tym, że nie zaczynałem TAKIEGO tematu... ).Adaś MiaŁczyński napisał 19-01-2013 o godz 10:13 Cytat:Obecnie mamy prawo nakazujące nam płacić na rzecz: (..) prawnikom - wg urzędowo wyśrubowanego taryfikatora. Rozumiem że a propos owych wyśrubowanych stawek nie masz zastrzeżeń. pozdrowienia
|
|
| | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Rozumiem że a propos owych wyśrubowanych stawek nie masz zastrzeżeń.Nie mam, chodzi o sam przymus, a o wysokości stawek wspomniałem dla podkreślenia uciążliwości obywatelskich przymusów. Jak się okazało nietrafnie, ale to już mi chesterx sprostował.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Rozumiem że a propos owych wyśrubowanych stawek nie masz zastrzeżeń.> Nie mam, chodzi o sam przymus, a o wysokości stawek wspomniałem> dla podkreślenia uciążliwości obywatelskich przymusów. Jak się okazało> nietrafnie, ale to już mi chesterx sprostowałDokładnie. Z nim się zgadzam: "wielokrotnie, gdyby nie 'przymusowa' wizyta u notariusza, to niektórzy płaciliby srogo więcej przez niedopatrzenia w umowach"Łebski facet  Dodatkowy argument (o którym chyba już zapomniałeś) podtrzymujący stawki na poziomie setek i tysięcy złotych a nie dziesiątek to korupcja, jeśli stawki byłyby niższe. Ok, rozumiem że w tej kwestii wszystko już jasne. łącząc pzodrowienia
---
|
|
| |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Błędny post (podwójne kliknięcie). Proszę Moderatora o usuniecie.
|
|
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > świat polityki jest tylko rynkiem, na którym ubijają swoje interesyPrzyjmując, że kapitalizm to ustrój, w którym realizować się mają interesy ludzi przedsiębiorczych, czyli osób prężnie działających na rzecz swych firm, lobbing jest działaniem stricte kapitalistycznym, a zatem ze wszech miar zasługującym na poparcie. Państwo wręcz powinno inspirować poszczególne branżowe grupy nacisku, a najlepiej gdyby wspierało je jakimiś unijnymi dotacjami, np. z funduszu "Innowacyjna Gospodarka". Dotowanie działań poszczególnych lobbystów byłoby de facto likwidacją korupcji, tak często z lobbingiem kojarzonej.
|
|
 | 2 na 2 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | Niech lobbują jak najmocniej, ale argumentami, przekonywaniem merytorycznym, a nie ad mamonam.
|
|
|  | 2 na 2 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Niech lobbują jak najmocniej, ale argumentami, przekonywaniem merytorycznym, a nie ad mamonam.Kapitalizm środki materialne ma w nazwie, z definicji więc nigdzie się bez nich nie rusza.
|
|
| |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Kapitalizm środki materialne ma w nazwie, z definicji więc> nigdzie się bez nich nie rusza.  Ale my żyjemy tylko miłością, tlenem zawartym w powietrzu i blaskiem w oczach bliźnich - zatem śmierć brudnym kapitalistom!
|
|
| |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > Kapitalizm środki materialne ma w nazwie, z definicji więc nigdzie się bez nich nie rusza.  Dlatego stoi siłą i kupą (jako współczesna dżungla) a niekoniecznie rozumem.
|
|
| | |  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > >Kapitalizm środki materialne ma w nazwie, z definicji więc nigdzie się bez nich nie rusza.  > Dlatego stoi siłą i kupą (jako współczesna dżungla) a niekoniecznie rozumem.Z kapitalistycznego punktu widzenia nic nie jest wart rozum, jeśli nie robi Mamony.
|
|
 | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Wydaje mi się, że miałeś podczas tworzenia swojego wpisu na myśli tylko jednego lobbystę: Marka Dochnala
|
|
| reason (20 punktów) |
> Trzeba tę dyskusję zainicjować i poważnie zacząć stawiać pytania: w jaki sposób społeczeństwo >może bronić się przed cichym, powolnym zaciskaniem się szczęk niesprawiedliwego prawa i różnych >lobby (również religijnych), dla których świat polityki jest tylko rynkiem, na którym ubijają swoje >interesy. >['] >
Doskonałe pytanie. Pięknie postawione pytanie. Moim zdaniem obroną jest zjednoczenie, zorganizowanie się ludzi, których ta niesprawiedliwość dotyczy. Jedność, organizacja są nie do przecenienia.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|