Racjonalista - Strona głównaDo treści
Był u mnie ksiądz po kolędzie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
17-01-2013 15:50Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Był u mnie ksiądz po kolędzie
Ocena 38 na 38
Ksiądz był u nas po kolędzie. Rozmowa toczyła się gładko i przyjemnie dopóki nie stwierdził że nie widać mnie w kościele...

Odpowiedziałem uprzejmie i zgodnie z prawdą, że znudziło mi się chodzenie do kościoła, chodziłem jak byłem mały, jest tam nudno i nieciekawie, nie mam żadnego powodu aby tam chodzić więc nie chodzę. Poza tym moralność opisana w Biblii opisująca boga, który każe zabijać całe miasta włącznie z kobietami i niemowlętami jest mi obca i uwazam ją za wysoce niemoralną i nieludzką. Większość wierzących nie czyta Biblii i dlatego nie wie o absurdach i bestialstwach, jakie tam występują. Ja idąc za zachętą idącą od księży przeczytałem wystarczająco dużo, żeby znaleźć mnóstwo absurdów i nieścisłości. To nie moja wina, że ta książka sama się kompromituje. Uważam też za nieprzyzwoite i bezpodstawne wtrącanie się Kościoła w in vitro lub aborcję.

Ksiądz się trochę zdenerwował i próbował bronić Biblii, ale po tym jak mu przypomniałem co Lot robił z córkami i kilka innych pikantnych lub krwawych szczegółów stwierdził, że w odróżnieniu od wyznań protestanckich w katolicyźmie Biblia nie jest najwyższą wartością i autorytetem. Otóż jest nim Kościół.

Ucieszyłem się, że ksiądz się ze mną z grubsza zgodził co do opinii o Piśmie Świętym. Niestety musiałem sprostować jego wiedze na temat autorytetu Kościoła. Powiedziałem, że w Kościele (organizacji) najwyższą władzę i autorytet ma papież. Jest on z definicji rzekomo nieomylny i jeżeli jakiś ksiądz ma inne zdanie na temat wiary, to musi je skorygować lub być wykluczonym z kapłaństwa. W takim razie jeżeli to instytucja papież jest autorytetem, to niestety ale widzę tutaj wiele problemów stojących w sprzeczności z moja wiedzą. Przede wszystkim jak mam traktować poważnie kogoś, kto wyssane z palca ludowe bajanie o wniebowstąpieniu Marii zmienia w dogmat i każe twierdzić że to prawda? To całkowicie kompromituje tą instytucję jeśli chodzi o wiedzę i prawdę. Przypomniałem tez o opinii JP2 na temat ewolucji i uwstecznieniu jakie wprowadza obecny papież. Ksiądz nie umiał mi wyjaśnić w którym mniej więcej etapie ewolucji człowieka miał on duszę.

Nie pamiętam czy otwarcie, czy po prostu przez brak protestu ksiądz przyjął moje argumenty przeciw Kościołowi i autorytetom. Na tym etapie rozmowy nie protestował co do słuszności mojej wypowiedzi. Postanowił użyć kolejnego argumentu: nauka Kościoła jest niezbędna do posiadania etyki i moralności oraz to z niej wynikają tzw "wartości".

Zapoznałem księdza z faktami z życia nie znających religii zwierząt, które przejawiały zachowania świadczące o posiadaniu pewnych cech świadczących o empatii i swego rodzaju etyce. Podobnie ochrona własności prywatnej i nie zabijanie bliskich występuje w plemionach, które nigdy nie widziały misjonarza. Ksiądz chyba pierwszy raz w życiu dowiedział się o tym jak paradoks więźnia i zasada wzajemności (tit for tat) samoczynnie doprowadzają do ustalenia pewnych zasad moralnych i praw. Kościół i religia jest tu całkowicie zbędna. Przypisywanie sobie przez Kościół roli moralizatorskiej jest bezpodstawne, a obserwacje naukowe temu zaprzeczają.

Minęły blisko dwie godziny rozmowy. Ministranci zamarzali na dworze, a do obejścia pozostało jeszcze wiele domów. Ksiądz odchodząc próbował jeszcze coś tłumaczyć wspominając o książkach filozoficznych, ale nie potrafił sformułować żadnego argumentu przeciwko moim. Był zdenerwowany i nawet się nie pożegnał.

Nie mogę się doczekać kolędy za rok...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

17-01-2013 17:24
 Ocena 14 na 14
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Ja tam po prostu podziękowałem ministrantom za kolędę.

Ale jak widać to kwestia tego jak kto woli spędzać czas

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
17-01-2013 19:00 
 Ocena 13 na 13
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Ja tam po prostu podziękowałem ministrantom za kolędę.
>Ale jak widać to kwestia tego jak kto woli spędzać czas

Rzeczywiście to lubię. Kiedyś często przychodzili Jehowi, ale przestali. Kilka razy widząc ich na mieście podawałem im swój adres i zapraszałem do rozmowy. Może nie mają czasu?
17-01-2013 19:10 
 Ocena 5 na 5
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Rzeczywiście to lubię. Kiedyś często przychodzili Jehowi, ale przestali. Kilka razy widząc ich na mieście podawałem im swój adres i zapraszałem do rozmowy. Może nie mają czasu?

Ja ogólnie nie lubię sporów światopoglądowych, może dlatego że moja rodzina nie panuje nad emocjami. Miałem też kilka podobnych prób z bigotami i księżmi i zawsze kończyło się u nich pianą na ustach i krzykami, że będę płonął w piekle, rodzice mnie nie wychowali i całą wiązanką inwektyw.

Ciekawi mnie jak się zachowujesz jak Twoi domownicy przyjmują kolędę. Przychodzi ksiądz on klęka, wszyscy poza Tobą klękają, a Ty stoisz i obcinasz paznokcie, czy w tym czasie parzysz dla wszystkich herbatę?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
17-01-2013 19:20 
 Ocena 6 na 6
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Ja ogólnie nie lubię sporów światopoglądowych, może dlatego że moja rodzina nie panuje nad emocjami. Miałem też kilka podobnych prób z bigotami i księżmi i zawsze kończyło się u nich pianą na ustach i krzykami, że będę płonął w piekle, rodzice mnie nie wychowali i całą wiązanką inwektyw.

Trzeba ze spokojem. Nie denerwować się. Ja mam tak, że to oni się denerwują. W niebie (szybowcem czy samolotem) byłem i strasznie tam wieje i było zimno. Dlatego z pełną świadomością wolę grzesząc zapracować na miłe ciepło w piekle. I w ogóle dziwię się dlaczego oni tak koniecznie nie chcą, żebym ja poszedł tam gdzie chcę?

>Ciekawi mnie jak się zachowujesz jak Twoi domownicy przyjmują kolędę. Przychodzi ksiądz on klęka, wszyscy poza Tobą klękają, a Ty stoisz i obcinasz paznokcie, czy w tym czasie parzysz dla wszystkich herbatę?

Nikt nie klękał. Ksiądz też nie. Stałem z tyłu, on mamrotał swoje, pochlapał i odmówili modlitwę, a ja sobie stałem i czekałem. Jestem u siebie, więc to ja ustalam zasady zachowania, a nie gość. Co innego kiedy ja jestem gościem. Wtedy np zwiedzając meczet czy świątynię hinduistyczną ściągam buty i spełniam minimum zachowania wymaganego do zwiedzania.
17-01-2013 19:26 
 Ocena 2 na 2
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Trzeba ze spokojem. Nie denerwować się.

Ależ ja się nie denerwuję. To zawsze druga strona. Ale to nie jest przyjemne.

Nie mówię że kosztem dobrych relacji nie przyznaję się od mojego światopoglądu. Nie mam zamiaru czuć się winny temu, że komuś wysoko podskoczyło ciśnienie bo nie przytakuję i mam własne zdanie. Po prostu kiedy można wolę takich sytuacji unikać bo nie czerpię żadnej satysfakcji.

>Nikt nie klękał. Ksiądz też nie. Stałem z tyłu, on mamrotał swoje, pochlapał i odmówili modlitwę, a ja sobie stałem i czekałem.

Niektórzy księża tego nie łapią. Pamiętam, że do moich rodziców zawsze przychodził i od razu na kolana. Zastanawiam się co miałbym zrobić gdybym w przyszłości też uczestniczył w czymś takim np. przypadkiem. Stanie z tyłu wydaje się najlepszą opcją. Jak ktoś chce to niech się pomodli.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
17-01-2013 19:27 
 Ocena 7 na 7
farmer (22440 punktów)

>Nikt nie klękał. Ksiądz też nie. Stałem z tyłu, on mamrotał swoje, pochlapał i odmówili modlitwę, a ja sobie stałem i czekałem.

Mogę wpaść do Ciebie i też sobie pochlapać. Wezmę rosół. Makaron się wyciągnie ( bogiem nikt rozsądny po ścianach nie będzie rzucał) ale już wywarem tak.

18-01-2013 07:05 
 Ocena 2 na 4
Irracja (4721 punktów)
>>Jestem u siebie, więc to ja ustalam zasady zachowania, a nie gość. Co innego kiedy ja jestem gościem. Wtedy np zwiedzając meczet czy świątynię hinduistyczną ściągam buty i spełniam minimum zachowania wymaganego do zwiedzania.

... o właśnie. Brak wiary, czy też inna wiara, nie musi oznaczać braku kultury wobec innych...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
18-01-2013 14:11 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Nikt nie klękał. Ksiądz też nie. Stałem z tyłu, on mamrotał swoje, pochlapał i odmówili modlitwę, a ja sobie stałem i czekałem. Jestem u siebie, więc to ja ustalam zasady zachowania,...

Ksiądz coś mamrocze, chlapie, modli się u ciebie w domu.
Ty sobie stoisz i czekasz.
Kto tu ustala reguły gry?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
18-01-2013 14:59 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Ksiądz coś mamrocze, chlapie, modli się u ciebie w domu.
>Ty sobie stoisz i czekasz.
>Kto tu ustala reguły gry?

Ten kto przygotował zasadzkę.
18-01-2013 18:59 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ten kto przygotował zasadzkę.

"Zasadzka wykonanie zaskakującego uderzenia na będące w ruchu lub celowo zatrzymane siły i środki przeciwnika. Podstawowym celem zasadzki jest likwidacja przeciwnika, zniszczenie sprzętu bojowego, zdobycie ważnych informacji, ważnych dokumentów bojowych, środków do walki i życia, schwytanie jeńców lub pozyskanie uzbrojenia i wyposażenia..." (wiki)



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Podstawowym celem zasadzki jest likwidacja przeciwnika, zniszczenie sprzętu bojowego, zdobycie ważnych informacji,

Po co likwidować? Leczyć.
19-01-2013 09:39 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Po co likwidować? Leczyć.

Aha, w takim razie ksiądz nie był w domu, tylko w światopoglądowej lecznicy. To zmienia postać rzeczy.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Po co likwidować? Leczyć.
>Aha, w takim razie ksiądz nie był w domu, tylko w światopoglądowej lecznicy. To zmienia postać rzeczy.

Mamy inne definicje tych słów, ale nie zamierzam w żaden sposób namawiać Cię do przyjęcia innych niż masz.
sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2453213
sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2477714
18-01-2013 01:00 
 Ocena 7 na 7
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Ja ogólnie nie lubię sporów światopoglądowych,

Spory światopoglądowe w obecnych realiach i w obliczu wyzwań jakie stoją przed ludzkością w XXI w. są nie tyle pożyteczne, co wręcz bardzo potrzebne. Lawina patologii i tsunami okrucieństw, z którymi zmagają się ludzie na całym świecie, wręcz prowokuje do wskazywania głównej przyczyny takiego stanu rzeczy.
Za Hitchensem - "Religia zatruwa wszystko". Popatrzmy dziś na Syrię, na Mali... Albo na niemieckie szpitale.

>może dlatego że moja rodzina nie panuje nad emocjami.

Mnie bardziej dotyka to, jak bliskie mi osoby marnują swoje życie odprawiając codziennie różaniec albo inne rytuały. Jak chłoną niczym gąbka każdy bełkot z ust duchownych, nie mając pojęcia, że najciemniej jest pod latarnią. Tragizm tej sytuacji wywołuje u mnie stany depresyjne. Człowiek chciałby coś zmienić. Zaszczepić jakąś ciekawość... Nie udaje się.

>Miałem też kilka podobnych prób z bigotami i księżmi i zawsze kończyło się u nich pianą na ustach i krzykami, że będę płonął w piekle, rodzice mnie nie wychowali i całą wiązanką inwektyw.

Powszechne zjawisko. Szczególnie natężenie rejestruje się wśród członków zorganizowanych sekt o mniej globalnym charakterze - Ci to nawet braci w wierze potrafią oślinić.
18-01-2013 07:23 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>>
>Powszechne zjawisko. Szczególnie natężenie rejestruje się wśród członków zorganizowanych sekt o mniej globalnym charakterze - Ci to nawet braci w wierze potrafią oślinić.

Cytat:

... Czym te ataki są spowodowane? Otóż Giertych napisał, że w 2007 r. LPR podjęła inicjatywę wprowadzenia konstytucyjnej ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. PiS było temu przeciw. A o. Rydzyk dziwnie milczał, gdyż - jak stwierdził Giertych - prowadził w tym czasie negocjacje nad kolejnymi wielomilionowymi dotacjami rządu na inwestycje duchownego...

... I podkreśla: - Głos ws. o. Tadeusza Rydzyka zabrałem, gdy w jego mediach publicznie zarzucono mi odejście od wyznawanej przeze mnie wiary. Dopiero to poruszyło mnie tak, abym sprzeciwił się kłamstwom, które w Radiu Maryja, powielane są od lat...

... Ponadto słuchacze udzielający się na stronie internetowej rozgłośni o. Rydzyka zarzucają R. Giertychowi spoufalanie się z władzą. Piotr: - Sprzedał się. Jak Judasz. I jak on będzie tego żałował. Piotr: - Straszne, jak się ten człowiek skundlił. Zofia: - Ambicjoner Romuś G. próbuje lizać tyłek tym, co u koryta...

... - Nie wolno im (o. Rydzykowi i jego mediom - red.) opowiadać, że w Polsce katolikiem może być tylko ten, kto słucha Radia Maryja i głosuje na PiS. Bo to nieprawda. Chcę, aby o. Rydzyk uznał, że można być katolikiem, a jednocześnie uważać, że Jarosław Kaczyński i o. Tadeusz Rydzyk szkodzą Kościołowi i Polsce - mówi Giertych...

... A Anna Sobecka (PiS) całe zamieszanie komentuje tak: - Wyraźnie mi to wygląda na próbę przykrycia ważnych problemów dot. Platformy Obywatelskiej. To jest jeden z tematów zastępczych. A pan Roman zaangażował się na poczet lepszego wizerunku PO...


... jak zwykle, chodzi o "koryta"...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
18-01-2013 12:36 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Wystarrczy ich tylko zostawić samych - pręcej czy później się sami pozjadają.
I nie mam tu wątpliwości że kiedyś będzie tak samo z o. dyrektorem Rydzykiem i prezesem Kaczyńskim (świec Panie nad duszą jego Mamy)
A tak na serio - smutne. Nie mniej Długi Roman trochę się wyrobił, pamiętam go jeszcze z lat 2006-2007.
Trochę poczekajmy i wejdzie na forum Racjonalista pl

>... A Anna Sobecka (PiS) całe zamieszanie komentuje tak: -
> Wyraźnie mi to wygląda na próbę przykrycia ważnych problemów
> dot. Platformy Obywatelskiej. To jest jeden z tematów zastępczych.
> A pan Roman zaangażował się na poczet lepszego wizerunku PO...

Takie argumenty najbardziej mi się podobają . Rozmawiałem kiedyś długo o Katastrofie Smoleńskiej z kolegami z pracy mającymi tzw. zadnia odębne. Za każdym razem podając jakiś mój argument bardzo chcieli wiedziec, kto za nim stoi.. po czym zaczynali zbierać haki pokroju jak wyżej "to jest człowiek PO" albo "to jest człowiek Rosji".
Nic nie poradzisz.

Kończąc - podziwiam inicjatora wątku. Ja bym chyba takiej cierpliwości twarzą w twarz do księdza nie miał. I albo starałbym się uniknąć drażliwych wątków, albo stawiałbym krótko i węzłowato granice.

Nie mniej zraziłem się trochę wizytą duszapsterską u mnie z przed 2 lat: ksiądz wszedł, pokropił mieszkanie, spytał zdawkowo (to widać po sposobie zadawania pytań) co tam u mnie i po paru minutach chciał już iść, pomimo mojego spokojnego zaproszenia żeby został chwilę i choćby odetchnął.

C'est la vie, nerwowi i zagonieni jacyś ostatnio ci księża..
pozdrowienia

---
19-01-2013 12:44 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Rozmawiałem kiedyś długo o Katastrofie Smoleńskiej z kolegami z pracy mającymi tzw. zadnia odrębne. Za każdym razem podając jakiś mój argument bardzo chcieli wiedzieć, kto za nim stoi.. po czym zaczynali zbierać haki pokroju jak wyżej "to jest człowiek PO" albo "to jest człowiek Rosji".
>Nic nie poradzisz.
    ... metki, metki i jeszcze raz metki - z nich to takie "metkownice". Ciekawe czy samych siebie potrafili by "ometkować", gdyby zadać im pytanie "a czyim Ty jesteś człowiekiem"?...

>Kończąc - podziwiam inicjatora wątku. Ja bym chyba takiej cierpliwości twarzą w twarz do księdza nie miał. I albo starałbym się uniknąć drażliwych wątków, albo stawiałbym krótko i węzłowato granice.
    ... w jakimś "zaciszu" mogłaby Cię "pociągnąć" ciekawość...

>Nie mniej zraziłem się trochę wizytą duszpasterską u mnie z przed 2 lat: ksiądz wszedł, pokropił mieszkanie, spytał zdawkowo (to widać po sposobie zadawania pytań) co tam u mnie i po paru minutach chciał już iść, pomimo mojego spokojnego zaproszenia żeby został chwilę i choćby odetchnął.
>C'est la vie, nerwowi i zagonieni jacyś ostatnio ci księża..
    ... ostatnio coraz mniej się dziwię tym ich zagonieniu. Wbrew pozorom, maja coraz ciężej. Wymyślić "racjonalny" ( w ich pojęciu) sposób obrony przed rosnącym antyklerykalizmie, pokazywać "maskę pobożności i łagodności", no i o datki coraz trudniej - nie tylko z powodu recesji gospodarczej... Echhh, "ciężkie jest życie klerykała".

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
18-01-2013 12:19 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Mnie bardziej dotyka to, jak bliskie mi osoby marnują swoje życie
> odprawiając codziennie różaniec albo inne rytuały. Jak chłoną
> niczym gąbka każdy bełkot z ust duchownych, nie mając pojęcia,
> że najciemniej jest pod latarnią. Tragizm tej sytuacji wywołuje
> u mnie stany depresyjne. Człowiek chciałby coś zmienić. Zaszczepić
> jakąś ciekawość... Nie udaje się.

Starszego pokolenia od siebie nie zaszczepisz, nie ma szans. Już trudno jest z własną małżonką (dziewczyną) porozmawiać, co nawet było poruszane przez naszych Forumowiczów w praktyce.
Ale jesli osoby o których mówisz to własne dzieci.. to coś jest nie tak

---
18-01-2013 13:13 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Spory światopoglądowe w obecnych realiach i w obliczu wyzwań jakie stoją przed ludzkością w XXI w. są nie tyle pożyteczne, co wręcz bardzo potrzebne. Lawina patologii i tsunami okrucieństw, z którymi zmagają się ludzie na

Spory i dyskusje są chyba najbardziej ludzką i bezkrwawą metodą nadrobienia opóźnień cywilizacyjnych w kontekście religii. W ten sposób upowszechniamy racjonalne myślenie i coraz więcej przysłuchujących się temu osób zaczyna samodzielnie myśleć, watpić i wyciągać wnioski.

>Mnie bardziej dotyka to, jak bliskie mi osoby marnują swoje życie odprawiając codziennie różaniec albo inne rytuały. Jak chłoną niczym gąbka każdy bełkot z ust duchownych, nie mając pojęcia, że najciemniej jest pod latarnią.

Jeszcze gorzej, jak zamiast przyjmować leki wolą się modlić, albo kupować ziółka od księdza - szarlatana. Mam to w rodzinie.
18-01-2013 07:01 
 Ocena 6 na 6
Irracja (4721 punktów)
>>Ciekawi mnie jak się zachowujesz jak Twoi domownicy przyjmują kolędę. Przychodzi ksiądz on klęka, wszyscy poza Tobą klękają, a Ty stoisz i obcinasz paznokcie, czy w tym czasie parzysz dla wszystkich herbatę?

... to u ciebie ksiądz klęka razem z domownikami? U mnie zawsze stali, choć chcieli by reszta klękała. Kiedyś, jeden z nich zwrócił mi uwagę, że powinienem klęknąć do modlitwy. Odrzekłem, że "mamusia mnie uczyła bym przykład z księdza brał". Dziś to nawet nie pytają o kolędę, musiałbym chyba sam ich zaprosić...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
18-01-2013 10:39 
 Ocena 2 na 2
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>... to u ciebie ksiądz klęka razem z domownikami?

U mnie kolędy się nie przyjmuje, jak już pisałem. Ale jak do moich rodziców przychodził ksiądz to zawsze klękał. Myślałem, że ogólnie jest taki zwyczaj. Najpierw przychodzili ministranci i klepali formułkę (z biegiem czasu zaczęli ją czytać z kartek).

Zaraz po tym ministranci sobie szli i czekali na księdza, później jeszcze raz wchodzili z księdzem, który kropił, mówił pokój temu domowi, kropił na prawo i lewo. Rodzice prowadzili go do pokoju, gdzie był naszykowany jakiś krzyż i świeczki i ksiądz klękał, wraz z nim ministranci i wszyscy domownicy i klepał z jakieś 3 modlitwy.

Myślałem, że to ogólnie obowiązujący protokół, a nie tylko lokalny zwyczaj

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
19-01-2013 12:08 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Myślałem, że to ogólnie obowiązujący protokół, a nie tylko lokalny zwyczaj

    ... kiedyś pewnie tak. Dziś są zbyt pyszni by klękać z innymi. A może to tylko lenistwo?

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Selanos (12869 punktów)
>Nie mogę się doczekać kolędy za rok...

Coś mi się widzi, że ominie ten konkretny dom szerokim łukiem...
17-01-2013 18:58 
 Ocena 5 na 5
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Nie mogę się doczekać kolędy za rok...
>Coś mi się widzi, że ominie ten konkretny dom szerokim łukiem...

Myślę, że przyjdzie choćby ze względu na wierzących współmieszkańców.
17-01-2013 19:27 
 Ocena 4 na 4
Paul Figura. (1368 punktów)

>Myślę, że przyjdzie choćby ze względu na wierzących współmieszkańców.

U mnie było podobnie jestem jedynym ateista w rodzinie nie uczęszczam do Kościoła od mniej więcej 10 lat ale nasz ksiądz nadal, pamięta o swojej owieczce.Szkoda że byłem podczas jego wizyty w pracy bo chętnie bym z nim zamienił kilka druzgocących słów.Obawiam się jednak że rodzina by mi tego nie wybaczyła.


18-01-2013 12:38 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Myślę, że przyjdzie choćby ze względu na wierzących współmieszkańców.

I co on bidny wcześniej przeżyje, podczas zbliżania się do Twoich drzwi..
Fajny opis, a jeszcze fajniejszy styl prawodzenia z nim rozmowy. Ode mnie wielki plus
pozdrawiam
18-01-2013 13:15 
 Ocena 3 na 3
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>Myślę, że przyjdzie choćby ze względu na wierzących współmieszkańców.

Predzej ze wzgledu na grubosc koperty...
TyDraniu (6569 punktów)
Po takim wykładzie inteligentny człowiek zechciałby odwiedzać Pana co tydzień, by się dokształcać. A więc, jeżeli przyjdzie służbowo za rok, to nie będzie już chciał rozmawiać.

>Ksiądz chyba pierwszy raz w życiu dowiedział się o tym jak paradoks więźnia i zasada wzajemności (tit for tat) samoczynnie doprowadzają do ustalenia pewnych zasad moralnych i praw.

Miał Pan na myśli dylemat więźnia.


Borgïr (736 punktów)
>Nie mogę się doczekać kolędy za rok...

Za rok przyślą jakiegoś nowego, młodzika, kota... niech się pomęczy z opornym w ramach inicjacji
Olek Mularski (3178 punktów)
Szkoda, że w tym roku akurat podczas kolędy trafił mi się ostry dyżur i nie mogłem (dobro?)dzieja przyjąć. Też bym powalczył z nim na argumenty. Raczej bym go nie przekonał, bo to niezbyt możliwe, ale tak ars per arte czemu by nie.
17-01-2013 21:31 
 Ocena 5 na 5
Kacperek (2127 punktów)
> Raczej bym go nie przekonał, bo to niezbyt możliwe, ale tak ars per arte czemu by nie.

Faktycznie draka dla samej draki jest tutaj, jak się zdaje, jedynym uzasadnieniem. Pewno, że nie nawrócisz katabasa, boż on równie dobry ateista, jak ty. Któż lepiej od kapłana wie, kto tu jest naprawdę Bogiem? I dlatego tak go złości wszelkie powątpiewanie - bo ktoś go przyłapał na szalbierstwie.
Owszem, jak ziarno pszenicy wśród kąkolu, trafi się czasem ksiądz wierzący. Ale on nie będzie się złościć.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Faktycznie draka dla samej draki jest tutaj, jak się zdaje, jedynym uzasadnieniem. Pewno, że nie nawrócisz katabasa, boż on równie dobry ateista, jak ty. Któż lepiej od kapłana wie, kto tu jest naprawdę Bogiem? I dlatego tak go złości wszelkie powątpiewanie - bo ktoś go przyłapał na szalbierstwie.

Na tym forum panuje opinia, że księża wiedzą iż boga nie ma i cynicznie to wykorzystują. Jestem innego zdania. Większość osób duchownych szczerze wierzy w boga. Mogą być bardzo inteligentni i nie widzieć pewnych sprzeczności. Tak działa uposledzenie poznawcze w postaci wirusa wiary. To jest pewna dysfunkcja myślenia. Nie mam (ja) podstaw do zakładania przewagi postawy cynicznej wśród nich. Moje obserwacje wynikające z częstych kontaktów z tzw. duchowieństwem dają mi przesłanki do twierdzenia o szczerości ich przekonań.

>Owszem, jak ziarno pszenicy wśród kąkolu, trafi się czasem ksiądz wierzący. Ale on nie będzie się złościć.

Frustracja wynika z bezsilności i poczucia zagrożenia własnej wiary i przekonań. Przecież to te przekonania i wielogodzinna modlitwa ma ich rzekomo chronić przed podstawowymi potrzebami fizjologicznymi.
Kacperek (2127 punktów)
> Nie mam (ja) podstaw do zakładania przewagi postawy cynicznej wśród nich. Moje obserwacje wynikające z częstych kontaktów z tzw. duchowieństwem dają mi przesłanki do twierdzenia o szczerości ich przekonań.

Wziąwszy pod uwagę:
1. nader częste naruszanie przez kler zasad, którymi - jakoby z polecenia Boga wynikającymi - przykazują się kierować owieczkom.
2. że ideolodzy nader rzadko bywają ideowcami
rzeczywistej wiary doszukiwałbym się co najwyżej u kapłanów psychicznie niezrównoważonych lub u nowicjuszy ,który jeszcze nie spostrzegli ,że to wszytko jedno "olej poświęcany przez biskupa czy olej konopny nr 3 z firmy Polak przy ulicy Długiej" - jak to stoi u Szwejka
Cóż, mogłeś zostać zwiedziony - w końcu cała teologia powstała w tym właśnie celu, by wątpiących przytłoczyć intelektualnie.
18-01-2013 23:10 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>1. nader częste naruszanie przez kler zasad, którymi - jakoby z polecenia Boga wynikającymi - przykazują się kierować owieczkom.

W wyniku wirusa wiary nie widzą w tym nic złego. Wręcz przeciwnie.

>2. że ideolodzy nader rzadko bywają ideowcami
>rzeczywistej wiary doszukiwałbym się co najwyżej u kapłanów psychicznie niezrównoważonych lub u nowicjuszy ,który jeszcze nie spostrzegli ,że to wszytko jedno "olej poświęcany przez biskupa czy olej konopny nr 3 z firmy Polak przy ulicy Długiej" - jak to stoi u Szwejka

Nie doceniasz tego jak bardzo wirus wiary zakłóca rozumowanie. Przecież owieczki nie odnoszą korzyści netto, a nawracają często z większą gorliwością. W sumie to nie znam żadnego księdza równie napastliwego i przekonanego o swoich racjach, jak Jehowi czy ultrakatole świeccy.

>Cóż, mogłeś zostać zwiedziony - w końcu cała teologia powstała w tym właśnie celu, by wątpiących przytłoczyć intelektualnie.

To wymagałoby ryzykownego założenia, że oni umieją idealnie kłamać kontrolując gesty niewerbalne, które rozpoznaję, jednocześnie nie umieją wybrnąć z intelektualnego potrzasku, w który się pakują dyskutując. Mało prawdopodobne.

O ile zarzut cynizmu dla korzyści majątkowych i władzy może mieć racjonalne podstawy wobec księży, to wobec ścisłych zakonów już nie bardzo. Trudno im przypisać życie łatwiejsze i przyjemniejsze, niż na "wolności". Zarzut ten nie trzyma się "kupy".
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Nie mogę się doczekać kolędy za rok...

No no, coś czuję, że za rok nie przyjdzie po kolędzie, tylko już "w cywilu" i z żoną w ciąży. Albo z chłopakiem. Żeby podziękować.
17-01-2013 22:57 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Nie mogę się doczekać kolędy za rok...
>No no, coś czuję, że za rok nie przyjdzie po kolędzie, tylko już "w cywilu" i z żoną w ciąży. Albo z chłopakiem. Żeby podziękować.

Nie sądzę. Ale z pewnością zasiałem ziarnko racjonalnego myślenia, co nieco skruszyłem beton i zachwiałem jego pewność siebie.
18-01-2013 00:04 
 Ocena 3 na 3
tomj (123 punktów)
>No no, coś czuję, że za rok nie przyjdzie po kolędzie, tylko już "w cywilu" i z żoną w ciąży. Albo z chłopakiem. Żeby podziękować.

Przyjdzie on lub ktoś nowy. W kartotece będzie adnotacja o dziwnym parafianinie i w związku z tym "socjalistyczna czujność" nawiedzającego zdecydowanie wzrośnie. Pewnie za naukę nie podziękuje.
A przyjdzie głównie po pieniądze. Bo to dla księży jedno z głównych źródełek gotówki.

Hej kolęda, kolęda!
Lodowy (1486 punktów)
>Zapoznałem księdza z faktami z życia nie znających religii zwierząt, które przejawiały zachowania
>świadczące o posiadaniu pewnych cech świadczących o empatii i swego rodzaju etyce.
Możesz przytoczyć te fakty?
18-01-2013 10:51 
 Ocena 5 na 5
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Zapoznałem księdza z faktami z życia nie znających religii zwierząt, które przejawiały zachowania
>>świadczące o posiadaniu pewnych cech świadczących o empatii i swego rodzaju etyce.
>Możesz przytoczyć te fakty?

Tutaj dmangus.bl(*)s-game-theory-tit-for-tat.html jest o tym jak tit for tat i dylemat więźnia powodują altruizm u zwierząt. Z pamięci wiem, że najedzone nietoperze wampirze dzielą się zdobytą krwią z tymi osobnikami, które w danym dniu nie jadły.
Z pewnością znajdziesz wiele innych przykładów.
18-01-2013 12:36 
 Ocena 1 na 1
Lodowy (1486 punktów)
>Tutaj dmangus.bl(*)s-game-theory-tit-for-tat.html jest o tym jak tit for tat i dylemat więźnia powodują altruizm u zwierząt. Z pamięci wiem, że najedzone nietoperze wampirze dzielą się zdobytą krwią z tymi osobnikami, które w danym dniu nie jadły.
Fakt, że w określonych warunkach stwierdzono takie zachowania u zwierząt nie oznacza, że zwierzęta wiedzą coś o etyce. W świecie zwierząt o wiele powszechniejsze jest prawo silniejszego, nawet w obrębie własnego gatunki często spotyka się zabijanie potomstwa przez samce.
18-01-2013 12:46 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Oczywiście człowiek jednak stoi na wyższym poziomie rozwoju, może myśleć z wyprzedzeniem, planować.
Jednak niektóe zachowania są wspólne u nas i u zwierząt: instynkt podtrzymania gatunku, chronienia własnej grupy. Zwierzęta zabijające potomstwo z reguły robią to z jakiegoś powodu np. gdy panuje głód lub samce które świeżo objęły dowodzenie stadem zabijają szczenięta innego samca (poprzednika).
Nie piszę tego jako wzór, tylko jako przykład że zachowania ewoluują od prostych i krótkowzrocznych do bardziej cywilizowanych jak u delfinów np. podtrzymywanie na powierzchni wody "obcej" samicy (nie-partnerki) w ciąży.
łacząc pozdrowienia


---
Lodowy (1486 punktów)
>Oczywiście człowiek jednak stoi na wyższym poziomie rozwoju, może myśleć z wyprzedzeniem, planować.
>Jednak niektóe zachowania są wspólne u nas i u zwierząt: instynkt podtrzymania gatunku, chronienia własnej grupy. Zwierzęta zabijające potomstwo z reguły robią to z jakiegoś powodu np. gdy panuje głód lub samce które świeżo objęły dowodzenie stadem zabijają szczenięta innego samca (poprzednika).
Można tak długo wymieniać tyle, że to nie świadczy o tym, że zwierzęta mają jakąś etykę, a dokładnie do tej kwestii się odniosłem.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Fakt, etyka /częśc filozofii/ ujmuje cały konglomerat specyficznych zachowań u człowieka, które wyewoluowały wraz z jego rozwojem.
Moim zdaniem również nazywanie pewnych zachowań u zwierząt etycznnymi lub nieetycznymi mija się z sensem, to termin odnoszczący się głównie do homo sapiens.
Jednak ten przykład coś pokazuje: niech religia kitu nam nie wciska, że z dnia na dzień staliśmy się etyczni (moralni?) otrzymując Dziesięć Przykazań, które Mojżesz "załatwił" nam podczas sesji z Wielkim Bratem.
pozdrowienia

---
18-01-2013 13:38 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Moim zdaniem również nazywanie pewnych zachowań u zwierząt etycznnymi lub nieetycznymi mija się z sensem, to termin odnoszczący się głównie do homo sapiens.

Zgadza się. Tylko że ja to postrzegam jako niedoskonałość Twojej definicji. Ktoś nieostrożnie, nie wiedząc o postępie nauki przyporzadkował etykę wyłącznie do ludzi. Zwykły błąd.

Definicja z polskiej Wikipedii nie przyporządkowuje jej do jednego gatunku. Mówi o mechanizmach i systemach myślowych w kontekście ludzi. Od niedawna wiemy, że te same mechanizmy występują nawet u prymitywnych organizmów. Ich efektem jest dojście do podstawowych zasad obowiązujacych u ludzi takich jak nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż. Zarówno zwierzęta jak i ludzie te zasady łamią. Nie widzę żadnej różnicy poza tą, że człowiek ten mechanizm zna, potrafi opisać, a i tak go łamie kiedy ma okazję do skorzystania na tym.

Angielska Wikipedia definiuje inaczej i zawiera kilka wersji definicji. Wybrałem poniższą:
"...Paul and Elder define ethics as "a set of concepts and principles that guide us in determining what behavior helps or harms sentient creatures".[2]..."
Po rozumieniu słowa "us" jako "my - zwierzęta" jesteśmy z nimi w jednym zbiorze.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Wikipedia wikipedią - uważam że należy się nią posługiwać, ale tylko wstępnie.

Za PWN:
Cytat:
etyka [gr. tá ēthiká 'traktat o obyczajach' < ḗthos 'obyczaj', 'charakter'], w sensie potocznym - ogół ocen i norm moralnych w danej epoce i zbiorowości społecznej lub konkretny ich system, tj. moralność; w sensie filozoficznym - nauka dotycząca moralności, rozpatrywana odrębnie w aspektach: normatywnym jako nauka moralności (tzw. etyka normatywna lub etyka właściwa) oraz opisowo-wyjaśniającym jako nauka o moralności (tzw. etyka opisowa lub etologia).

Konsekwentnie myślę że potocznie ten termin bardziej powinniśmy odnosić do ludzi, a nie do zwierząt - co nie zmienia faktu że geneza zachowań jest ta sama.

Analogicznie o zwierzętach nie mówimy przecież, że "abstrachują", "miłują", "rozważają w swoim sercu dylematy" czy też "karmią swoje potrzeby estetyki nocnym wyciem do księżyca"
pozdrowienia

---
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>"...Paul and Elder define ethics as "a set of concepts and principles
> that guide us in determining what behavior helps or harms sentient creatures".[2]..."
> Po rozumieniu słowa "us" jako "my - zwierzęta" jesteśmy z nimi w jednym zbiorze.

Wątpię czy taka właśnie była intencja autora, ale ok - tego z pewnością nie wiemy
Na marginesie - to, że odnosze etykę raczej do człowieka nie musi oznaczać wcale jakiejś dyskryminacji świata zwierzęcego. A propos tego ostatniego, opisu jego "dziwnie podobnych do naszych" zachowań i zjawisk - rzekłbym "etiologia z elementami etyki".
pozdrowienia
18-01-2013 13:32 
 0 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Można tak długo wymieniać tyle, że to nie świadczy o tym, że zwierzęta mają jakąś etykę, a dokładnie do tej kwestii się odniosłem.

Jak wyjasnisz dzielenie się łupem nietoperzy wampirzych? Dlaczego czesto występuje sytuacja w której dwa koty mając dwie osobne miski jedzą tylko ze swojej nie ruszając innej?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Można tak długo wymieniać tyle, że to nie świadczy o tym,
> że zwierzęta mają jakąś etykę, a dokładnie do tej kwestii się odniosłem.
> Jak wyjasnisz dzielenie się łupem nietoperzy wampirzych?

Instynkt stadny (chronienia własnego stada)

> Dlaczego czesto występuje sytuacja w której dwa koty mając dwie
> osobne miski jedzą tylko ze swojej nie ruszając innej?

Powszechnie znany koci indywidualizm oraz zwykłe przyzwyczajenie.
pozdrowienia

---
18-01-2013 15:42 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>> Jak wyjasnisz dzielenie się łupem nietoperzy wampirzych?
>Instynkt stadny (chronienia własnego stada)

Zachowania instynktowne i etyczne należą do zbiorów zachodzących na siebie.

>Powszechnie znany koci indywidualizm oraz zwykłe przyzwyczajenie.
>pozdrowienia

I jednocześnie zasady etyczne wywalczone wcześniej pazurami.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Powszechnie znany koci indywidualizm oraz zwykłe przyzwyczajenie.
>I jednocześnie zasady etyczne wywalczone wcześniej pazurami.

Osobiscie nie powiem że to zasady etyczne lub nieetyczne, ale Ty rób jak uważasz za słuszne.
Może po prostu wywalczone agresywnie (zauważ że nie asertywnie) terytorium?
Na marginesie - Jan, chyba nie jesteśmy od siebie aż tak daleko w ocenie zwierząt i człowieka, żeby o to aż kruszyć kopie?
Ja to czasem chciałbym być, jak kot. Zwłaszcza w chwilach, gdy mam do czynienia z takim wszystkowiedzącym-księdzem-człowiekiem, jak Ty miałeś.
Miłej lektury załącznika i w ogóle udanego dnia!
[Załącznik]
24-01-2013 17:31 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Jan, bronię Cię tu jak mogę, ale zaczyna mi brakować wiedzy.
W wolnej chwili zapraszam i pozdrawiam
www.racjonalista.pl/forum.php/s,543083#w543684

---
18-01-2013 12:58 
 Ocena 3 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Fakt, że w określonych warunkach stwierdzono takie zachowania u zwierząt nie oznacza, że zwierzęta wiedzą coś o etyce.

Nie napisałem, że one coś wiedzą o etyce, ale że "przejawiały zachowania świadczące o posiadaniu pewnych cech świadczących o empatii i swego rodzaju etyce".

> W świecie zwierząt o wiele powszechniejsze jest prawo silniejszego,

To zupełnie tak samo jak u homo sapiens. Zwierzęta tego gatunku również honorują prawo silniejszego: na podwórku i w szkole wg siły fizycznej, na drodze wg masy pojazdu, w sądach wg siły adwokatów, w wojnach siłą gospodarki, w innych warunkach wg siły określonej ilością pieniędzy.

> nawet w obrębie własnego gatunki często spotyka się zabijanie potomstwa przez samce.

A nawet samice. Ostatno popularny temat w mediach.
18-01-2013 13:09 
 Ocena 1 na 1
Lodowy (1486 punktów)
>Nie napisałem, że one coś wiedzą o etyce, ale że "przejawiały zachowania świadczące o posiadaniu pewnych cech świadczących o empatii i swego rodzaju etyce".
Zaczynasz trochę kręcić - nie wiedzą o etyce, ale "przejawiają pewne cechy o swego rodzaju etyce".
>> W świecie zwierząt o wiele powszechniejsze jest prawo silniejszego,
>To zupełnie tak samo jak u homo sapiens. Zwierzęta tego gatunku również honorują prawo silniejszego: na podwórku i w szkole wg siły fizycznej, na drodze wg masy pojazdu, w sądach wg siły adwokatów, w wojnach siłą gospodarki, w innych warunkach wg siły określonej ilością pieniędzy.
Wymienione przez Ciebie zachowania świadczą właśnie o braku etyki.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Nie napisałem, że one coś wiedzą o etyce, ale że "przejawiały zachowania świadczące o posiadaniu pewnych cech świadczących o empatii i swego rodzaju etyce".
>Zaczynasz trochę kręcić - nie wiedzą o etyce, ale "przejawiają pewne cechy o swego rodzaju etyce".

Mój kot nie wie nic o grawitacji, ale zawsze spada na cztery łapy.

>Wymienione przez Ciebie zachowania świadczą właśnie o braku etyki.

Nie. O tym, że etyka nie jest absolutem. Nie jest zasadą nie do złamania. O tym, że nasze wyobrażenie etyki koliduje z czynnikami, o których nie wiemy. O tym, że prywatny interes w połączeniu z przekonaniem o bezkarności lub brakiem poczucia zagrożenia prowadzi do działan nieetycznych, które czasem uchodza płazem, a niekiedy są karane.
Lodowy (1486 punktów)
>Mój kot nie wie nic o grawitacji, ale zawsze spada na cztery łapy.
Pies sąsiada wyje jak jego pan gra na akordeonie oraz siedzi przy nim jak tamten ogląda mecz. Pewnie zna się na muzyce i interesuje się sportem.
>>Wymienione przez Ciebie zachowania świadczą właśnie o braku etyki.
>Nie. O tym, że etyka nie jest absolutem. Nie jest zasadą nie do złamania.
Ale nie tym o piszemy. To zupełnie inne zagadnienie.
>O tym, że nasze wyobrażenie etyki koliduje z czynnikami, o których nie wiemy.
To nielogiczne, coś nie może kolidować z czymś, o czym nie wiemy.
>O tym, że prywatny interes w połączeniu z przekonaniem o bezkarności lub brakiem poczucia zagrożenia prowadzi do działan nieetycznych, które czasem uchodza płazem, a niekiedy są karane.
To akurat zależy jakie ktoś ma zasady moralne. Moj szwagier znalazł kiedyś portfel z dokumentami i dość przyjemną sumką. Odesłał wszystko w komplecie.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>O tym, że nasze wyobrażenie etyki koliduje z czynnikami, o których nie wiemy.
>To nielogiczne, coś nie może kolidować z czymś, o czym nie wiemy.

...powiedział do siebie kierowca wjeżdżający na skrzyżowanie nie rozglądając się...

>To akurat zależy jakie ktoś ma zasady moralne. Moj szwagier znalazł kiedyś portfel z dokumentami i dość przyjemną sumką. Odesłał wszystko w komplecie.

Znam podobną sytuację, która zakończyła się utratą dokumentów i pewnej sumki.
Lodowy (1486 punktów)
>>To akurat zależy jakie ktoś ma zasady moralne. Moj szwagier znalazł kiedyś portfel z dokumentami i dość przyjemną sumką. Odesłał wszystko w komplecie.
>Znam podobną sytuację, która zakończyła się utratą dokumentów i pewnej sumki.
Coś wynika z tego co napisałeś w tym zdaniu? Trudno Cię rozumieć.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>>To akurat zależy jakie ktoś ma zasady moralne. Moj szwagier znalazł kiedyś portfel z dokumentami i dość przyjemną sumką. Odesłał wszystko w komplecie.
>>Znam podobną sytuację, która zakończyła się utratą dokumentów i pewnej sumki.
>Coś wynika z tego co napisałeś w tym zdaniu? Trudno Cię rozumieć.

Dokładnie to samo, co z Twojego przykładu: nic.
Lodowy (1486 punktów)
>>>>To akurat zależy jakie ktoś ma zasady moralne. Moj szwagier znalazł kiedyś portfel z dokumentami i dość przyjemną sumką. Odesłał wszystko w komplecie.
>>>Znam podobną sytuację, która zakończyła się utratą dokumentów i pewnej sumki.
>>Coś wynika z tego co napisałeś w tym zdaniu? Trudno Cię rozumieć.
>Dokładnie to samo, co z Twojego przykładu: nic.
Ja poparłem zdanie "zależy jakie ktoś ma zasady moralne" przykładem. Ty przedstawiłeś "goły" przykład i ... właściwie przyznałeś, że nic z niego nie wynika.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>>>>To akurat zależy jakie ktoś ma zasady moralne. Moj szwagier znalazł kiedyś portfel z dokumentami i dość przyjemną sumką. Odesłał wszystko w komplecie.
>>>>Znam podobną sytuację, która zakończyła się utratą dokumentów i pewnej sumki.
>>>Coś wynika z tego co napisałeś w tym zdaniu? Trudno Cię rozumieć.
>>Dokładnie to samo, co z Twojego przykładu: nic.
>Ja poparłem zdanie "zależy jakie ktoś ma zasady moralne" przykładem. Ty przedstawiłeś "goły" przykład i ... właściwie przyznałeś, że nic z niego nie wynika.

Dowód anegdotyczny nie jest dowodem naukowym.
pl.wikipedia.org/wiki/Dowód_anegdotyczny
Brzostowski (7067 punktów)
>Nie mogę się doczekać kolędy za rok...
Dogadałeś księdzu, jednak jak dla mnie, poza wprowadzeniem księdza w stan niepewności, to cała taka sytuacja niosłaby duży dyskomfort:

1. Mam panele na podłodze, jak się woda wyleje, trzeba ze szmatą biegać, a ksiądz lubi pochlapać ....
2. Być pochlapanym też średnio przyjemnie. Wody święconej bym się nie bał, z resztą u mnie w domu rodzinnym matka prawie zawsze lała kranówkę, bo ta święcona z Wielkanocy zdążyła prawie zawsze ześmiardnąć. Raz nie śmierdziała, sugerowałem nawet matce aby zgłosić to jako cud, ale oberwałem ścierką i motywacja mi spadła.
3. U mnie zwyczaj jest taki, że się krzyżyk całuje. Ja czułbym spory dyskomfort, wszyscy całują, a ksiądz podjeżdża mi z krzyżem i co, a ja dziękuję? Lipa dla rodziny ...
4. Ksiądz zwyczajowo kasy oczekuje. Nie bardzo mi się to podoba, ale on po to przychodzi, nie dasz - lipa dla rodziny. Przy okazji kolego jaką to kwotą wsparłeś wraz z rodziną nasz ukochany KK?

Dlatego też, ja jak kiedyś nie decydowałem to uciekałem z kolędy z domu, aby nie odstawiać cyrku - piwko z kolegami i po sprawie, albo w drugim pokoju książkę sobie czytałem, chociaż było to ryzykowne, bo matka wówczas prowadziła księdza do pokoju i mówiła coś w rodzaju: "i tego niech ksiądz pokropi wodą...". I kropił, woda chlorowana nie szkodziła...

Uważam, że jak rodzina nie jest wierząca, to nie powinna księdza przyjmować. Bo robienie sobie jaj z czyichś zwyczajów, uważam, za co najmniej nieładne.

A jak są w rodzinie wierzący i księdza jednak przyjmują, to niech sobie przyjmują - ich gość. Wtedy jednak nie wiadomo co ze sobą zrobić. Można uciec, albo się schować w drugim pokoju. Nastolatkowi to jakoś może i wypada, ale dorosły człowiek, może stracić do siebie szacunek, chowając się we własnym domu. Cóż wtedy zrobić? Ja bym pewnie zrobił to co zawsze gdy, do mojego domu przychodzi gość jednego z domowników, a ja go średnio lubię: przywitałbym się i poszedł do swoich zajęć. Wchodzenie bowiem w niemiłe dyskusje z gościem innego domownika, to duży dyskomfort dla tego domownika.

Jak rozumiem, skoro Twoja rodzina księdza przyjmowała, to ktoś z tej rodziny tego chciał. Nie uważasz, że narobiłeś temu komuś niezłego "kwasu"?
18-01-2013 13:23 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>1. Mam panele na podłodze, jak się woda wyleje, trzeba ze szmatą biegać, a ksiądz lubi pochlapać ....

Gdyby wchodził do mnie, to musiałby zdjąć buty, albo ewentualnie czerwieniąc się czekać aż rozścielę folię budowlaną.

>2. Być pochlapanym też średnio przyjemnie. Wody święconej bym się nie bał, z resztą u mnie w domu rodzinnym

Stojąca woda to bakterie itp, ale dla zdrowych nieszkodliwa.

>3. U mnie zwyczaj jest taki, że się krzyżyk całuje. Ja czułbym spory dyskomfort, wszyscy całują, a ksiądz podjeżdża mi z krzyżem i co, a ja dziękuję? Lipa dla rodziny ...

Fuj. To są choroby, opryszczka itp. Nieee. Lepiej nie ryzykować. Konformistom proponuję otwarcie zignorować albo wytłumaczyć się że ma się wirusa i nie chce zarazić innych, albo udawać.

>4. Ksiądz zwyczajowo kasy oczekuje. Nie bardzo mi się to podoba, ale on po to przychodzi, nie dasz - lipa dla rodziny. Przy okazji kolego jaką to kwotą wsparłeś wraz z rodziną nasz ukochany KK?

Ja żadną, ale mieszkający ze mną usługobiorcy zapłacili, więc draki nie było. Myślę że gdybym był sam, to na pewno dostałby herbatę albo coś mocniejszego.

>Uważam, że jak rodzina nie jest wierząca, to nie powinna księdza przyjmować. Bo robienie sobie jaj z czyichś zwyczajów, uważam, za co najmniej nieładne.

Prowadziłem naukową i opartą o fakty dyskusję. Jeżeli ktoś sobie robił jaja, to na pewno nie ja...

>Jak rozumiem, skoro Twoja rodzina księdza przyjmowała, to ktoś z tej rodziny tego chciał. Nie uważasz, że narobiłeś temu komuś niezłego "kwasu"?

Może na przyszłość zaznaczyć, że nie życzy sobie mojej obecności i się dostosuję. Na razie jest odwrotnie.

Nie widzę żadnej możliwości bycia niemiłym, niekulturalnym ani przykrym trzymając się w dyskusji zasad kultury, mając szacunek do rozmówcy, trzymając się twardych faktów naukowych i pilnując emocje. To niemożliwe żeby kogoś tak obrazić. Ewentualne źródło problemów u mojego rozmówcy leży w nim samym, a nie we mnie.
Meretseger (61860 punktów)

>Nie mogę się doczekać kolędy za rok...
U mnie ksiądz-zakonnik był raz - zaraz na samym początku, jak tylko się sprowadziłam. Pogadaliśmy sobie, poczęstowałam go herbatą, wypił, podziękował, mieszkania nie poświęcił i potem już nikt nigdy się u mnie nie pojawił. Chyba mają zanotowane, że do mnie nie warto, o ile nie jest się zmęczonym i spragnionym I do dziś w niepoświęconych czterech ścianach mieszkam
18-01-2013 12:01 
 Ocena 2 na 2
Artur@R (7115 punktów)
> I do dziś w niepoświęconych czterech ścianach mieszkam <
Kociaki je uświęcają - wystarczy.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Artur@R (7115 punktów)
>Nie mogę się doczekać kolędy za rok... <
Ale z Ciebie ateistyczny "sadysta" - karetkę Ci przyślą .

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
18-01-2013 12:55 
 Ocena 6 na 6
Guzik (2020 punktów)
Ja zgodziłam się na adnotacje w "aktach" (nie niepokoić domowników, nie chcą kolędy)- po tym jak ksiądz mi powiedział,
że jestem " pozbawiona łaski wiary". W duchu dodałam, że innym brak jest łaski rozumu. Kilka lat był spokój. Teraz znów się pchają i dzwonią, czyżby kryzys finansowy?
18-01-2013 13:04 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> że jestem " pozbawiona łaski wiary". W duchu dodałam,
> że innym brak jest łaski rozumu

Świetne! Ja bym wziął do ręki notes i to właśnie na oczach księdza w nim zapisał (taki test na jego ciekawość).
Druga rzecz, że czasem w podobnych przypadkach mówię (tu adaptacja do Twojej sytuacji): "faktycznie, mając Boga w sercu łaska wiary mi niepotrzebna"
pozdrowienia

---
18-01-2013 12:57 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Nie mogę się doczekać kolędy za rok... <
> Ale z Ciebie ateistyczny "sadysta" - karetkę Ci przyślą .

Myślisz? O niego się nie martwię, wg mnie ta karetka jednak będzie, ale raczej posłuży.. ochronie funkcjonariuszy KrK. Nikt nie powiedział przecież, że ten zawód jest pozbawiony ryzyka.
Na marginesie zapewne ksiądz i na to znajdzie sobie wytłumaczenie, przecież napisane jest:
Cytat:
"Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.
A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie"
(Łk 21, 12-19)
Z pewnością przyjdzie znów..
pozdrowienia
18-01-2013 18:22 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>karetkę Ci przyślą .

Taką "szatańską":




"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")
Jacholek (5699 punktów)
>Minęły blisko dwie godziny rozmowy. Ministranci zamarzali na dworze, a do obejścia pozostało jeszcze
>wiele domów.
To było dosyć okrutne. A ile cierpliwy ksiadz dostal za to oplaty ? Bo chyba zbieranie pieniędzy to jedna z głównych funkcji kolędy ?

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365