Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mózg, czy da się go całkowicie zbadać...?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
20-01-2013 21:29Querido (13 punktów)Mózg, czy da się go całkowicie zbadać...?
Ocena 4 na 4
Witam wszystkich. Jako że to mój pierwszy temat, wypadałoby się przywitać. Mam nadzieję, że pomimo swojego wieku, dzięki Wam dowiem się wielu ciekawych rzeczy i zacznę poszerzać swoje horyzonty.

Tematem, który na chwilę obecną mnie niesamowicie interesuje jest mózg. Moim marzeniem jest studiowanie medycyny, bądź połączenia fizyki z biologią. To coś, co mnie fascynuje, ale do rzeczy.

Po przeczytaniu książki "U źródła naszych myśli" - Andrew Koob'a zaczęłam się zastanawiać nad chorobami mózgu. Znamy ich wiele, lekarze są w stanie orzec czy pacjent jest schizofrenikiem, czy ma chorobę Alzheimera, etc.
Ale czy my, jako "zwykli śmiertelnicy" jesteśmy w stanie spostrzec u siebie jakieś zmiany na umyśle, które wartało by sprawdzić? Czy zastanawiając się nad swoim mózgiem, możemy postawić diagnozę, że coś jest z nami nie tak? A może to po prostu bezsensowne zastanowienia? A może takie zastanowienia to już jest jakieś stadium nerwicy? Hmmm... zastanawiam się nad takim przypadkiem i niekoniecznie mam jednoznaczną odpowiedź.

Drugi wątek jaki chciałabym poruszyć, to dorosłość mózgu. Przeczytałam w książce w/w dość zabawny fragment, który mnie jako młodą osobę, jednocześnie rozbawił i zasmucił. Otóż chodziło w nim o to, że gdy dorastamy, zmniejsza się nasza kreatywność, działamy na zasadzie schematów. Jak popatrzę wstecz, często bywało tak że nie znając praw fizyki byłam w stanie powiedzieć, że jeżeli włączę wodę w kranie i w prysznicu, to natężenie jej będzie mniejsze (tak jak, choć nie z wodą, mówi prawo Kirchoffa), a teraz już działam na zasadzie "tak jest, bo ktoś tak dowiódł". Często spotykam się z tą sytuacją, czy to w filmach, czy w książkach, a nawet w życiu codziennym.
Czy da się z tym "walczyć"? Czy można stać się dojrzałą osobą, a ciągle mieć umysł dziecka, które w beztroski sposób poznaje świat?


Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że rozwinie się ciekawa dyskusja Za wszelkie błędy przepraszam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marek Matejewski (3695 punktów)
>Tematem, który na chwilę obecną mnie niesamowicie interesuje jest mózg.

Proponuję zatem śledzić jeden z najambitniejszych projektów naukowych naszych czasów. Od kilku lat powstaje centrum naukowe, które swoim rozmachem ma dorównać ośrodkowi CERN. Centrum Neuropolis ma się zajmować niemal wyłącznie badaniem mózgu. Kilka dni temu ostatecznie zaakceptowano finansowanie Human Brain Project co będzie kosztować bagatela: 1.000.000.000 euro i będzie głównym projektem realizowanym w owym centrum.
A wszystko zaczęło się od Blue Brain Project.
Querido (13 punktów)
>>Tematem, który na chwilę obecną mnie niesamowicie interesuje jest mózg.
>Proponuję zatem śledzić jeden z najambitniejszych projektów naukowych naszych czasów. Od kilku lat powstaje centrum naukowe, które swoim rozmachem ma dorównać ośrodkowi CERN. Centrum Neuropolis ma się zajmować niemal wyłącznie badaniem mózgu. Kilka dni temu ostatecznie zaakceptowano finansowanie Human Brain Project co będzie kosztować bagatela: 1.000.000.000 euro i będzie głównym projektem realizowanym w owym centrum.
>A wszystko zaczęło się od Blue Brain Project.
>

Ciekawa sprawa, na pewno się zagłębię, dziękuję
ssplayer (706 punktów)
Cześć

Myślę, że to Cię zainteresuje:

neuro.iz.uj.edu.pl/kierunek
- Neurobiologia UJ

vetulani.w(*)21/rewolucja-w-anatomii-mozgu/
- Wskazana przez Ciebie książka została wydana przed dokonaniem w.w. odkrycia, więc być może zainteresuje cię pow. wpis.

osswiata.pl/zylinska/
- Blog dot. edukacji i uczenia się, z uwzględnieniem wiedzy o mózgu.

ksiegarnia(*)kt/5207/jak-uczy-sie-mozg.html
- Ciekawa książka na temat funkcjonowania pamięci i uczenia się.
Uwaga - książka jest zgodna ze stanem wiedzy na rok '02
więc jest możliwe że część informacji jest przestarzała.


Querido (13 punktów)
>Cześć
>Myślę, że to Cię zainteresuje:
>neuro.iz.uj.edu.pl/kierunek
>- Neurobiologia UJ

Cóż, wbrew pozorom jeżeli chodzi o studia, bardziej zastanawiam się nad ortopedią, biotechnologią, inżynierią biomedyczną Mózg i neurobiologia wyszła dość nie dawno, dlatego na razie nie myślę by iść w te klocki

>osswiata.pl/zylinska/
>- Blog dot. edukacji i uczenia się, z uwzględnieniem wiedzy o mózgu.

Blog wygląda bardzo ciekawie, na pewno się w niego zagłębię, bardzo dziękuję

>ksiegarnia(*)kt/5207/jak-uczy-sie-mozg.html
>- Ciekawa książka na temat funkcjonowania pamięci i uczenia się.
>Uwaga - książka jest zgodna ze stanem wiedzy na rok '02
>więc jest możliwe że część informacji jest przestarzała.

Czy książka jest napisana "prostym" językiem dla kogoś, kto niekoniecznie jest wykształcony w tym kierunku (np. student neurobiologii)? Pytam, bo pomimo tego, że chcę jak najbardziej zgłębiać wiedzę o mózgu, wiele pojęć po prostu nie znam, a chciałabym wynieść z niej jak najwięcej
ssplayer (706 punktów)

>Cóż, wbrew pozorom jeżeli chodzi o studia, bardziej zastanawiam się nad ortopedią, biotechnologią, inżynierią biomedyczną Mózg i neurobiologia wyszła dość nie dawno, dlatego na razie nie myślę by iść w te klocki

Ok

>Blog wygląda bardzo ciekawie, na pewno się w niego zagłębię, bardzo dziękuję

Nie ma za co, życzę przyjemnego czytania.

>Czy książka jest napisana "prostym" językiem dla kogoś, kto niekoniecznie jest wykształcony w tym kierunku?

Ta książka jest adresowana do uczących i uczących się.
Język jest zrozumiały dla nie-specjalisty.

Jak już ją znajdziesz (ciężko dostępna w bibliotekach, przynajmniej w mojej okolicy) sugeruję czytać powoli i uważnie, dzięki temu łatwiej i skuteczniej zapamiętasz jej treść.
Sam autor też to podkreśla na początku - uczymy się aktywnie
Querido (13 punktów)
>Ta książka jest adresowana do uczących i uczących się.
>Język jest zrozumiały dla nie-specjalisty.
>Jak już ją znajdziesz (ciężko dostępna w bibliotekach, przynajmniej w mojej okolicy) sugeruję czytać powoli i uważnie, dzięki temu łatwiej i skuteczniej zapamiętasz jej treść.
>Sam autor też to podkreśla na początku - uczymy się aktywnie

W takim razie życz mi szczęścia w poszukiwaniach!
Irracja (4721 punktów)
>>Ale czy my, jako "zwykli śmiertelnicy" jesteśmy w stanie spostrzec u siebie jakieś zmiany na umyśle, które wartałoby sprawdzić? Czy zastanawiając się nad swoim mózgiem, możemy postawić diagnozę, że coś jest z nami nie tak? A może to po prostu bezsensowne zastanowienia? A może takie zastanowienia to już jest jakieś stadium nerwicy? Hmmm... zastanawiam się nad takim przypadkiem i niekoniecznie mam jednoznaczną odpowiedź.
    ... myślę, że człowiek jest na tyle sprawny umysłowo, by potrafić sam siebie zdiagnozować. Istnieją jednak trzy przeszkody. Pierwsza to wiedza o mózgu i psychologi, bez której trudno nie tylko analizować funkcje mózgu, lecz również przekazać swoje spostrzeżenia osobie zdolnej nam pomóc. Druga przeszkoda to pewien schematyzm spostrzegania osób próbujących diagnozować sprawność swojego mózgu. Można się spotkać z zarzutem paranoi, lub cynizmu. Trzecia to fakt, że mało kto potrafi się przyznać do "anomalii" w swoim zachowaniu, a więc i w pracy mózgu. Przeważnie szukamy "usprawiedliwienia"...

>>Drugi wątek jaki chciałabym poruszyć, to dorosłość mózgu. Przeczytałam w książce w/w dość zabawny fragment, który mnie jako młodą osobę, jednocześnie rozbawił i zasmucił. Otóż chodziło w nim o to, że gdy dorastamy, zmniejsza się nasza kreatywność, działamy na zasadzie schematów. Jak popatrzę wstecz, często bywało tak że nie znając praw fizyki byłam w stanie powiedzieć, że jeżeli włączę wodę w kranie i w prysznicu, to natężenie jej będzie mniejsze (tak jak, choć nie z wodą, mówi prawo Kirchoffa), a teraz już działam na zasadzie "tak jest, bo ktoś tak dowiódł". Często spotykam się z tą sytuacją, czy to w filmach, czy w książkach, a nawet w życiu codziennym.
    ... tutaj, być może jest to efektem podświadomego i swoistego zastosowania "brzytwy Ockhama", połączonego z pewnym lenistwem i wygodą. Z praktycznego punktu widzenia, ma to swój sens. Trudno by było za każdym razem analizować co powinniśmy zrobić w danej chwili, zwłaszcza gdy pewne sytuacje powtarzają się. Jednak, czy to zwalnia nas od analizy sytuacji po zajściu? Przecież to może zaowocować nowymi, bardziej racjonalnymi i korzystnymi rozwiązaniami w przyszłości. Innymi słowy, głupotą jest nie korzystać ze znanych i korzystnych rozwiązań. Lecz równą głupotą jest nie szukać nowych, korzystniejszych rozwiązań. I o tym drugim najczęściej, w życiu codziennym dorosłego zapominamy. Dziecko zawsze próbuje nowych rozwiązań, dorośli poprzestają na starych i sprawdzonych rozwiązaniach. Choć nie zawsze są one racjonalne i korzystne...

>>Czy da się z tym "walczyć"? Czy można stać się dojrzałą osobą, a ciągle mieć umysł dziecka, które w beztroski sposób poznaje świat?
    ... jednak nie do końca chciałbym być beztroski jak dziecko (choć kusi). Natomiast ciekawość i radość poznawania świata, jaką ma dziecko, staram się pielęgnować...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Querido (13 punktów)
>    ... myślę, że człowiek jest na tyle sprawny umysłowo, by potrafić sam siebie zdiagnozować. Istnieją jednak trzy przeszkody. Pierwsza to wiedza o mózgu i psychologi, bez której trudno nie tylko analizować funkcje mózgu, lecz również przekazać swoje spostrzeżenia osobie zdolnej nam pomóc. Druga przeszkoda to pewien schematyzm spostrzegania osób próbujących diagnozować sprawność swojego mózgu. Można się spotkać z zarzutem paranoi, lub cynizmu. Trzecia to fakt, że mało kto potrafi się przyznać do "anomalii" w swoim zachowaniu, a więc i w pracy mózgu. Przeważnie szukamy "usprawiedliwienia"...

Czyli wynika z tego, że bez wiedzy neurobiologicznej nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy coś z nami jest nie w porządku, czy wręcz odwrotnie - wszystko działa poprawnie, a nasze domniemania są jedną wielką bajką.
W takim wypadku, czy człowiek chory umysłowo, nie zdaje sobie sprawy że coś z nim jest "nie tak", czy uświadamia to sobie, jednak zatrzymuje tą wiadomość tylko dla siebie?
Zastanawiam się, gdyż w klasie mam jednego chłopaka, który zachowuje się jakby miał początki schizofrenii. Momentami zakrywa uszy, krzyczy, gdy wokół panuje cisza, robi dziwne miny, mówi do siebie, izoluje się od reszty i uważa że są głupi i nic nie warci.

Inny przykład osoby, u której "podejrzewam" jakieś problemy z osobowością. Fakt faktem jest ona młoda, gdyż ma 16 lat tak jak ja.
Z reguły jest pogodna, nie widać po niej, żeby coś się działo, jednak podczas rozmowy często można spotkać napady "niemożności wysłowienia się", ciężko jest jej opisać swoje myśli, co ją bardzo irytuje. Zdarza się, że wybucha złością, której później bardzo żałuje (zaobserwowałam jedynie mocno podniesiony głos, nic więcej). Z tego co wiem, sporo rozmyśla i pomimo tego, że swoje mniejsze bądź większe przemyślenia ma dokładnie poukładane w głowie, nie dzieli się z nimi, z powodu w/w. Jednak jeżeli już to robi, wszyscy ją uważnie słuchają, gdyż ma bardzo inteligentne wypowiedzi, które zdecydowanie nie ograniczają się do tematów "jaką szminkę kupić". Chyba dlatego tak ją lubię.
Zaobserwowałam, że np. podczas gry w siatkówkę, koszykówkę, ma momentami problemy z koordynacją ruchową, woli je wykonywać wolniej. Często po prostu "olewa" to co robimy i nie angażuje się ani trochę, a czasem wręcz za bardzo, jakby grała finał mistrzostw świata z Rosją. Dziwne jest to, że zdarza się to TYLKO momentami.
Może za bardzo analizuję jej zachowanie, ale to dość bliska mi osoba, dlatego się o nią martwię.
Czy to kwestia wieku, a może czegoś innego?

>    ... tutaj, być może jest to efektem podświadomego i swoistego zastosowania "brzytwy Ockhama", połączonego z pewnym lenistwem i wygodą. Z praktycznego punktu widzenia, ma to swój sens. Trudno by było za każdym razem analizować co powinniśmy zrobić w danej chwili, zwłaszcza gdy pewne sytuacje powtarzają się. Jednak, czy to zwalnia nas od analizy sytuacji po zajściu? Przecież to może zaowocować nowymi, bardziej racjonalnymi i korzystnymi rozwiązaniami w przyszłości. Innymi słowy, głupotą jest nie korzystać ze znanych i korzystnych rozwiązań. Lecz równą głupotą jest nie szukać nowych, korzystniejszych rozwiązań. I o tym drugim najczęściej, w życiu codziennym dorosłego zapominamy. Dziecko zawsze próbuje nowych rozwiązań, dorośli poprzestają na starych i sprawdzonych rozwiązaniach. Choć nie zawsze są one racjonalne i korzystne...

Ostatnio słyszałam o takiej sytuacji... Otóż był problem z przejazdem jakiegoś pojazdu przez sporej wielkości most. Eksperci głowili się nad tym co zrobić, by pojazd przejechał, technicy, inżynierowie debatowali (chodziło o to, że pojazd był za wysoki i nie mógł "się zmieścić" w moście, po prostu utknął na nim). Pewien chłopiec może kilkunastoletni, zapytał mamę "mamusiu, a cemu panowie nie wypuscą powietsa z kół?", co podchwycił jeden z ekspertów i pojazd przejechał

Uśmiech powinien być stosownym komentarzem

>    ... jednak nie do końca chciałbym być beztroski jak dziecko (choć kusi). Natomiast ciekawość i radość poznawania świata, jaką ma dziecko, staram się pielęgnować...

Jestem strasznie ciekawa, czy jak będę dorosłą osobą, będę szukać niesamowitych rozwiązań jakichś problemów, czy też nie popatrzę na nie jak chłopiec z anegdotki, którą przed chwilą przywołałam

W jaki sposób pielęgnujesz swoje dziecięce cechy? Jak sądzisz, czy pomimo tego, że nabywam dużo większego doświadczenia i społecznego, i naukowego, jestem w stanie "zatrzymać" te cechy odpowiadające za kreatywność dziecięcego myślenia? A może te cechy są uwarunkowane genetycznie i od razu jestem skazana na to czy będę do końca życia ekstrawagancką osobą, a może jednak bardziej patrzącą realistycznie, przyziemnie?
21-01-2013 19:19 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>czy człowiek chory umysłowo, nie zdaje sobie sprawy że coś z nim jest "nie tak", czy uświadamia to sobie, jednak zatrzymuje tą wiadomość tylko dla siebie?

Nie jestem znawcą tematu ale bliska mi osoba choruje na schizofrenię paranoidalną (urojeniową), więc o tej chorobie trochę wiem.
Otóż osoba z urojeniami odbiera swoje urojenia jako prawdę (lub stan adekwatny do rzeczywistości) i nie zdaje sobie sprawy ze swej choroby. Co więcej, jeżeli nawet ktoś jej powie o chorobie nie wierzy, a czasem nie chce przyjmować leków zaleconych przez psychiatrę.
Jak jest w przypadku innych chorób umysłowych nie wiem.

>Zastanawiam się, gdyż w klasie mam jednego chłopaka, który zachowuje się jakby miał początki schizofrenii. Momentami zakrywa uszy, krzyczy, gdy wokół panuje cisza, robi dziwne miny, mówi do siebie, izoluje się od reszty i uważa że są głupi i nic nie warci.

Zakrywa uszy. Może ma omamy słuchowe, czyli słyszy jakieś głosy, nie będące głosami obecnych osób. Może to przyjmować za głosy aniołów lub demonów i wtedy nie przyjmie do wiadomości że jest chory. Może uważać siebie za wybrańca istot wyższych (wybranego przez Boga).


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
Querido (13 punktów)
>Nie jestem znawcą tematu ale bliska mi osoba choruje na schizofrenię paranoidalną (urojeniową), więc o tej chorobie trochę wiem.
>Otóż osoba z urojeniami odbiera swoje urojenia jako prawdę (lub stan adekwatny do rzeczywistości) i nie zdaje sobie sprawy ze swej choroby. Co więcej, jeżeli nawet ktoś jej powie o chorobie nie wierzy, a czasem nie chce przyjmować leków zaleconych przez psychiatrę.
>Jak jest w przypadku innych chorób umysłowych nie wiem.

Przykro mi bardzo z tego powodu Mam ogromną nadzieję, że uda się zrobić jak najwięcej. Życzę dużo siły i tej fizycznej, i tej psychicznej.

>Zakrywa uszy. Może ma omamy słuchowe, czyli słyszy jakieś głosy, nie będące głosami obecnych osób. Może to przyjmować za głosy aniołów lub demonów i wtedy nie przyjmie do wiadomości że jest chory. Może uważać siebie za wybrańca istot wyższych (wybranego przez Boga).

Jeżeli chodzi o omamy słuchowe i wzrokowe, to też o tym pomyślałam, dlatego delikatnie zasygnalizowałam sprawę wychowawczyni. Przeraziła się trochę, więc porozmawiała z nim, ale wiele się nie dowiedziała i zaprzestała w ogóle próbować mu pomóc.
Z tego co wiem, jego rodzice raczej mu nie pomogą, gdyż żyją w swoim świecie i za bardzo się synem nie interesują. Są w stanie mu zapewnić wszystko, ale chyba nie to ciepło rodzinne.

Może właśnie to jego zachowanie jest wynikiem, w jakimś stopniu, odtrącenia przez rodziców?
ssplayer (706 punktów)
>Może za bardzo analizuję jej zachowanie, ale to dość bliska mi osoba, dlatego się o nią martwię.

Nie jestem psychologiem, dodatkowo, "widzę" jej zachowanie tylko tak, jak Ty je opisujesz.
Kiedyś czytałem o:
pl.wikiped(*)obowość_schizoidalna

Myślę że pow. może być przesadą - możliwe że Twoja kol. jest po prostu skryta/nieśmiała.

BTW - przypomniała mi się jeszcze jedna, ciekawa pozycja.
ksiegarnia(*)ncepcje-t-1-oprawa-miekka.html
Querido (13 punktów)
>Nie jestem psychologiem, dodatkowo, "widzę" jej zachowanie tylko tak, jak Ty je opisujesz.
>Kiedyś czytałem o:
>pl.wikiped(*)obowość_schizoidalna

Nie, ten opis do niej nie pasuje. Fakt, rozwiązywanie takich problemów w internecie nie jest najlepszym rozwiązaniem. Po prostu przedstawiam swoje wątpliwości dotyczące tej osoby.

>Myślę że pow. może być przesadą - możliwe że Twoja kol. jest po prostu skryta/nieśmiała.

Albo jest najzwyklejszym introwertykiem Chyba za bardzo dramatyzuję co do jej osoby.

>BTW - przypomniała mi się jeszcze jedna, ciekawa pozycja.
>ksiegarnia(*)ncepcje-t-1-oprawa-miekka.html

Hm... książka wydaje się być ciekawa. Poszperam w bibliotece, albo jakimś empiku może znajdę
Dzięki wielkie!
ssplayer (706 punktów)

>Hm... książka wydaje się być ciekawa. Poszperam w bibliotece, albo jakimś empiku może znajdę

W lokalnym empiku widziałem kiedyś promocję na wszystkie tomy
W innych pewnie też mają/albo na zamówienie.
22-01-2013 07:15 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Czyli wynika z tego, że bez wiedzy neurobiologicznej nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy coś z nami jest nie w porządku, czy wręcz odwrotnie - wszystko działa poprawnie, a nasze domniemania są jedną wielką bajką...
    ... tutaj raczej chodzi o wiedzę z dziedziny psychologi/psychiatrii. Człowiek nie potrafi poprawnie powiązać swoich zachowań, wyjaśnić przyczyn zachowania, a więc i nie potrafi przekazać i opisać swojego stanu umysłu...

>>W takim wypadku, czy człowiek chory umysłowo, nie zdaje sobie sprawy że coś z nim jest "nie tak", czy uświadamia to sobie, jednak zatrzymuje tą wiadomość tylko dla siebie?
    ... sadzę, że taki człowiek nie jest już świadomy swojej choroby. Zdolność do samooceny dotyczy raczej wcześniejszego stadium rozwoju choroby. Okresu gdy człowiek zachowuje się raz a-racjonalnie, to znów racjonalnie. Taki specyficzny rodzaj "dr. Jekyll'a i pana Hyde"...

>>Zastanawiam się, gdyż w klasie mam jednego chłopaka, który zachowuje się jakby miał początki schizofrenii. Momentami zakrywa uszy, krzyczy, gdy wokół panuje cisza, robi dziwne miny, mówi do siebie, izoluje się od reszty i uważa że są głupi i nic nie warci.
    ... to raczej nie schizofrenia. Jak pisał panTeista, schizofrenia objawia się tym, iż taki człowiek myli fikcję z rzeczywistością. Te opisane, przez Ciebie zachowania bardziej, pasują do zachowań autystycznych...

>>Inny przykład osoby, u której "podejrzewam" jakieś problemy z osobowością. Fakt faktem jest ona młoda, gdyż ma 16 lat tak jak ja.
>Z reguły jest pogodna, nie widać po niej, żeby coś się działo, jednak podczas rozmowy często można spotkać napady "niemożności wysłowienia się", ciężko jest jej opisać swoje myśli, co ją bardzo irytuje. Zdarza się, że wybucha złością, której później bardzo żałuje (zaobserwowałam jedynie mocno podniesiony głos, nic więcej). Z tego co wiem, sporo rozmyśla i pomimo tego, że swoje mniejsze bądź większe przemyślenia ma dokładnie poukładane w głowie, nie dzieli się z nimi, z powodu w/w. Jednak jeżeli już to robi, wszyscy ją uważnie słuchają, gdyż ma bardzo inteligentne wypowiedzi, które zdecydowanie nie ograniczają się do tematów "jaką szminkę kupić". Chyba dlatego tak ją lubię. Zaobserwowałam, że np. podczas gry w siatkówkę, koszykówkę, ma momentami problemy z koordynacją ruchową, woli je wykonywać wolniej. Często po prostu "olewa" to co robimy i nie angażuje się ani trochę, a czasem wręcz za bardzo, jakby grała finał mistrzostw świata z Rosją. Dziwne jest to, że zdarza się to TYLKO momentami.
    ... można podejrzewać, że to osoba wykazuje objawy neurastenii. Ale nie jestem specjalistą, więc mogę się mylić. To powinno się skonsultować ze specjalistą...

>>Ostatnio słyszałam o takiej sytuacji... Otóż był problem z przejazdem jakiegoś pojazdu przez sporej wielkości most. Eksperci głowili się nad tym co zrobić, by pojazd przejechał, technicy, inżynierowie debatowali (chodziło o to, że pojazd był za wysoki i nie mógł "się zmieścić" w moście, po prostu utknął na nim). Pewien chłopiec może kilkunastoletni, zapytał mamę "mamusiu, a cemu panowie nie wypuscą powietsa z kół?", co podchwycił jeden z ekspertów i pojazd przejechał
>Uśmiech powinien być stosownym komentarzem
    ... dlatego w autobusach (mają pneumatyczne zawieszenie) istnieje system pozwalający spuścić powietrze z układu zawieszenia. Zawsze to pozwala obniżyć autobus o 15-20 centymetrów...

>>W jaki sposób pielęgnujesz swoje dziecięce cechy? Jak sądzisz, czy pomimo tego, że nabywam dużo większego doświadczenia i społecznego, i naukowego, jestem w stanie "zatrzymać" te cechy odpowiadające za kreatywność dziecięcego myślenia? A może te cechy są uwarunkowane genetycznie i od razu jestem skazana na to czy będę do końca życia ekstrawagancką osobą, a może jednak bardziej patrzącą realistycznie, przyziemnie?
    ... hmmm, trudno to opisać. Po prostu staram się nie ograniczać swoich reakcji (poza niezbędnym minimum), i nie wstydzić się ciekawości i spontaniczności...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
22-01-2013 08:56 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Pewien chłopiec może kilkunastoletni, zapytał mamę "mamusiu, a cemu panowie nie wypuscą powietsa z kół?"
Jak dla mnie, max 3 lata. Nastolatek bez dobrego powodu nie ma zaburzeń mowy.
Querido (13 punktów)
>Jak dla mnie, max 3 lata. Nastolatek bez dobrego powodu nie ma zaburzeń mowy.

Przepraszam, oczywiście dziecko poniżej lat 10. Wdarł się błąd
d3us (250 punktów)
>Po przeczytaniu książki "U źródła naszych myśli" - Andrew Koob'a zaczęłam się zastanawiać nad
>chorobami mózgu. Znamy ich wiele, lekarze są w stanie orzec czy pacjent jest schizofrenikiem, czy ma
>chorobę Alzheimera, etc.
>Ale czy my, jako "zwykli śmiertelnicy" jesteśmy w stanie spostrzec u siebie jakieś zmiany na umyśle,
>które wartało by sprawdzić? Czy zastanawiając się nad swoim mózgiem, możemy postawić diagnozę, że
>coś jest z nami nie tak?

Z tego co mi wiadomo to raczej nie np schizofrenicy mają obniżony tak zwany "krytycyzm" są przekonani że wszystko z nimi w porządku chociaż otoczenie widzi że jet inaczej. Przez to zjawisko nawet jak są hospitalizowani często potem odmawiją przyjmowania leków ponieważ myślą że są zdrowi. Jeśli np weźmiemy np taką depresje to nawet czasem otocznie nie zdaje sobie sprawy że osoba jest chora a sam chory też rzadko zdaje sobie sprawę z choroby. Nasza wiedza o zaburzeniach psychicznych w społeczeństwie jest znikoma to wiciąż temat tabu i powód do wtydu. Więc raz że w niektórych chorobach np psychozach jest zaburzony krytycyzm to dwa niki poziom wiedzy
powoduję że ludzie nie zdają sobie sprawy że są chorzy. Oczywiście są wyjątki.

>A może to po prostu bezsensowne zastanowienia? A może takie zastanowienia
>to już jest jakieś stadium nerwicy? Hmmm... zastanawiam się nad takim przypadkiem i niekoniecznie
>mam jednoznaczną odpowiedź.

Ciekawym zaburzeniem jest hipochondria pacjent co chwile wynajduje sobie nowe choroby somatyczne i lata po lekarzach a nie zdaje sobie sprawy że problem leży w psychice i bardzo ciężko go do tego przekonać.

>Drugi wątek jaki chciałabym poruszyć, to dorosłość mózgu. Przeczytałam w książce w/w dość zabawny
>fragment, który mnie jako młodą osobę, jednocześnie rozbawił i zasmucił. Otóż chodziło w nim o to,
>że gdy dorastamy, zmniejsza się nasza kreatywność, działamy na zasadzie schematów. Jak popatrzę
>wstecz, często bywało tak że nie znając praw fizyki byłam w stanie powiedzieć, że jeżeli włączę wodę
>w kranie i w prysznicu, to natężenie jej będzie mniejsze (tak jak, choć nie z wodą, mówi prawo
>Kirchoffa), a teraz już działam na zasadzie "tak jest, bo ktoś tak dowiódł". Często spotykam się z
>tą sytuacją, czy to w filmach, czy w książkach, a nawet w życiu codziennym.
>Czy da się z tym "walczyć"? Czy można stać się dojrzałą osobą, a ciągle mieć umysł dziecka, które w
>beztroski sposób poznaje świat?

To zależy jaką teorie sobie weźmiesz na piedestał. Poczytaj sobie książki ericka berne np w co graja ludzie. Ta teoria chyba nazywa się analizą transakcyjną. Tam jest mowa że osobowość składa się z trzech części JA dorosłego, Ja rodzica i Ja dziecka i mówi że wszystkie powinny się ze sobą komunikować i że każdy stan czasem się ujawnia w tak zwanych "grach". Odpowiadając na twoje pytanie według tej teorii można być dojrzałym człowiekiem i zachowywać się kreatywnie tak jak za czasów dziecińśtwa

>Dziękuję za przeczytanie, mam nadzieję, że rozwinie się ciekawa dyskusja Za wszelkie błędy
>przepraszam.

Fajnie że młodzi ludzie tutaj zaglądają
pozdrawiam!
Querido (13 punktów)
>Z tego co mi wiadomo to raczej nie np schizofrenicy mają obniżony tak zwany "krytycyzm" są przekonani że wszystko z nimi w porządku chociaż otoczenie widzi że jet inaczej (...) powoduję że ludzie nie zdają sobie sprawy że są chorzy. Oczywiście są wyjątki.
>Ciekawym zaburzeniem jest hipochondria pacjent co chwile wynajduje sobie nowe choroby somatyczne i lata po lekarzach a nie zdaje sobie sprawy że problem leży w psychice i bardzo ciężko go do tego przekonać.

Co do hipochondrii, to niestety mam z nią styczność. Bliska mi osoba (starsza) bardzo boi się śmierci i tego, że jest już w podeszłym wieku. Przyjmuje multum leków byle WSZYSTKIE narządy działały poprawnie. Przynajmniej trzy razy w tygodniu jest u lekarza

Hm... pojawia się kolejna wątpliwość, czy takiego człowieka z demencją starczą i hipochondrią da się w jakiś sposób "uratować"? Czy wizyta u psychologa cokolwiek by dała?
Mam mieszane uczucia i wydaje mi się, że w przypadku takiego pacjenta wizyta u specjalisty mogłaby się skończyć sporym niepowodzeniem. Jak Ty uważasz? Jest jakaś granica wieku, płci, etc. kogo można wyleczyć z choroby psychicznej,a kto już idzie "na straty"?
Wiem, bardzo szerokie rozmyślania

>To zależy jaką teorie sobie weźmiesz na piedestał. Poczytaj sobie książki ericka berne np w co graja ludzie. Ta teoria chyba nazywa się analizą transakcyjną. Tam jest mowa że osobowość składa się z trzech części JA dorosłego, Ja rodzica i Ja dziecka i mówi że wszystkie powinny się ze sobą komunikować i że każdy stan czasem się ujawnia w tak zwanych "grach". Odpowiadając na twoje pytanie według tej teorii można być dojrzałym człowiekiem i zachowywać się kreatywnie tak jak za czasów dziecińśtwa

Przeczytałam tylko fragment, który mimo wszystko wydaje się interesujący. Aż tak nie jestem fanką psychologii, by przeczytać całą książkę, ale kilka rozdziałów na pewno przewertuję

>Fajnie że młodzi ludzie tutaj zaglądają
>pozdrawiam!

Dzięki za miłe przywitanie Takie coś zawsze podbudowuje emocjonalnie. Z ciekawości, co studiujesz?
22-01-2013 10:56 
 Ocena 1 na 1
d3us (250 punktów)
>Mam mieszane uczucia i wydaje mi się, że w przypadku takiego pacjenta wizyta u specjalisty mogłaby się skończyć sporym niepowodzeniem. Jak Ty uważasz? Jest jakaś granica wieku, płci, etc. kogo można wyleczyć z choroby psychicznej,a kto już idzie "na straty"?

W psychologii stara się pomóc każdemu człowiekowi bez względu na wiek, płeć, problem są jednak przypadki gdzie psychologia jest bezradna ale to też w dużym stopniu zależy od danego nurtu terapeutycznego i udokumentowania badawczego danej metody. Jeśli chodzi o hipochondrie to jak najbardziej znalazła by się taka terapia. Z demencja jest jednak trochę inaczej jej rozwój mogą spowolnić głównie leki a psychoterapia np grupowa czy zajęciowa może sprawić że będzie to mniej dotkliwy proces. Jednak tutaj ważny jest wybór odpowiedniego terapeuty.

>Przeczytałam tylko fragment, który mimo wszystko wydaje się interesujący. Aż tak nie jestem fanką psychologii, by przeczytać całą książkę, ale kilka rozdziałów na pewno przewertuję

Tą książkę która podałem nie przeczytałem całej nawet ja sam chociaż jest bardzo krótka to nie dałem rady przez nią przebrnąć analizę transakcyjną traktuję bardziej jako ciekawostkę wpisz sobie nazwę tej teorii w google są strony gdzie masz tam wiedzę w pigułce.

>Dzięki za miłe przywitanie Takie coś zawsze podbudowuje emocjonalnie. Z ciekawości, co studiujesz?

Skończyłem psychologie
Tak na przyszłość bardziej osobiste pytania pisz na PW
pozdrawiam!
setarkos (10757 punktów)
Wypada zauważyć, że badanie mózgu nie jest możliwe bez użycia mózgu.
Skoro zaś mózg rozpoznajemy tymże mózgiem, to pojawia się kłopot logiczny z odróżnieniem badanego obiektu od badającego podmiotu.
Innymi słowy: proces badania powoduje istotne zmiany w badanym obiekcie (o ile badanie ma być istotne), co czyni wątpliwym wynik badania - łatwo pomylić stan sprzed badania ze stanem już zawierającym wynik eksperymentu.

Strasznie to zagmatwane - chyba potrzebne byłoby choć kilka kooperujących mózgów..

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365